oldpiernik
30.05.05, 17:19
Refleksja mało oryginalna.
Mimo to...
Świadomość, która pozwala nam utożsamiać siebie właśnie z sobą ;0)
stawia jakże banalne, ale jakże istotne ograniczenie. Stanowimy centrum
własnych doświadczeń, własnego postrzegania, swoisty pępek świata, w którym
żyjemy. W każdej chwili istnienia dysponujemy własnym i tylko własnym punktem
widzenia. Wszelkie sygnały docieraja do nas poprzez filtr owej
samoświadomości. Co z tego?
Wracam teraz do kilku wpisów z innych wątków tego forum.
Poszukiwanie drogi własnego rozwoju wydaje się własnie odfiltrowywaniem tego,
co traktujemy jako "pożądane", od śmieci, których sobie nie życzymy.
Wybierając prawdę, w którą wierzymy, kreujemy własny świat.
Stąd moim zdaniem, kluczowa rola woli w kształtowaniu tego, co nazywamy
rozwojem, niech będzie, duchowym.
Filtr zaufania - komu wierzymy, kształtujemy sami.
Chrześcijański punkt widzenia wspomina tu pierwotne objawienie, jakie każda
istota nosi w sobie.
Jak to wygląda w innych systemach?
Skąd bierze się pierwotna, a może pierwsza, warstwa sit?
OLDCIEKAWSKI :0)