egocentryzm swiadomości - rozwój wewnętrzny

30.05.05, 17:19
Refleksja mało oryginalna.
Mimo to...

Świadomość, która pozwala nam utożsamiać siebie właśnie z sobą ;0)
stawia jakże banalne, ale jakże istotne ograniczenie. Stanowimy centrum
własnych doświadczeń, własnego postrzegania, swoisty pępek świata, w którym
żyjemy. W każdej chwili istnienia dysponujemy własnym i tylko własnym punktem
widzenia. Wszelkie sygnały docieraja do nas poprzez filtr owej
samoświadomości. Co z tego?

Wracam teraz do kilku wpisów z innych wątków tego forum.
Poszukiwanie drogi własnego rozwoju wydaje się własnie odfiltrowywaniem tego,
co traktujemy jako "pożądane", od śmieci, których sobie nie życzymy.
Wybierając prawdę, w którą wierzymy, kreujemy własny świat.
Stąd moim zdaniem, kluczowa rola woli w kształtowaniu tego, co nazywamy
rozwojem, niech będzie, duchowym.

Filtr zaufania - komu wierzymy, kształtujemy sami.

Chrześcijański punkt widzenia wspomina tu pierwotne objawienie, jakie każda
istota nosi w sobie.
Jak to wygląda w innych systemach?
Skąd bierze się pierwotna, a może pierwsza, warstwa sit?

OLDCIEKAWSKI :0)
    • olek13 Re: egocentryzm swiadomości - rozwój wewnętrzny 30.05.05, 22:39
      Może teoria struktur poznawczych Jeana Piageta?
      • oldpiernik Re: egocentryzm swiadomości - rozwój wewnętrzny 31.05.05, 00:05
        Z teorii mam słabe noty. sad
        Pora studiować?
    • 99b2 Re: egocentryzm swiadomości - rozwój wewnętrzny 31.05.05, 09:50
      Na ten temat dużo jest w naukach Gurdżijewa. Polecam książkę
      Kulczyka "Wprowadzenie do nauk Gurdżijewa". Sama staram się żyć świadomie, i
      czasem przez moment mi się udaje.
    • krytyk2 Re: egocentryzm swiadomości - rozwój wewnętrzny 31.05.05, 15:57
      Nie bardzo rozumiem, oldpiernik, za czym ty się wlasciwie opowiadasz -tzn za
      jaką koncepcją rozwoju duchowego resp.wewnetrznego?
      Czy ty pytasz ,czy poddajesz coś w wątpliwość, czy też- coś twierdzisz?
      Jakiez to istotne ograniczenie stanowi dla nas świadomość?Czy nie jest czasami
      tak ,że to świadomość/samoświadomośc/ jest podstawowym warunkiem rozwoju
      duchowego?Co mnie interesują inne prawdy subiektywne, skoro nie mam absolutnie
      dostępu bezposredniego do tych innych swiadomości,które je tworzą?
      Piszesz o odfiltrowywaniu wlasnej swiadomości z jakichś
      niepotrzebnych "naleciałości".Oldpierniku,moim zdaniem trzeba tych
      subiektywnych naleciałości zbierać jak najwięcej ,bo tylko w nich kryje sie
      nasza niepowtarzalność...niepowtarzalność pożądań ,nierealnych
      marzeń ,niekontrolowanych kaprysow..
      Z tą wolą to nie jest tak .Samo uzycie tego pojęcia podczas rozwazania tak
      podstawowej kwestii jest,moim zdaniem ,furtką dla woluntaryzmu, a ten prowadzi
      do całkowitego oderwania sie od rzeczywistości.Zgadzam sie tu z de
      Mello:prawdziwe wyzwolenie /=przebudzenie =dotarcie do swojego najczystszego
      ja/prowadzi tylko poprzez powstrzymujące sie od interpretowania rozumienie albo
      inaczej mówiąc poprzez wyzbycie się swoich
      chorych /=jakichkolwiek /pożądań,miłości /../=wszystkiego co nas uzaleznia.
      Pozdrawiam
      • 99b2 Re: egocentryzm swiadomości - rozwój wewnętrzny 31.05.05, 22:30
        Krytyku2, czy udało Ci się uniezależnienie od potrzeb, pożądań itd? Czytam de
        Mello już od jakiegoś czasu, ale najbardziej lubię Mulforda. Czytałeś?
        • krytyk2 Do 99b2 02.06.05, 18:32
          Powiem tak:dosyć dobrze czuję to ,o czym de Mello pisze,ale gdybym osiągnął ten
          stan ,o którym on mówi, musiałbym bym być mistrzem buddyzmu zen- bo de Mello
          łaczy mistycyzm chrześcijaństwa z najwyzszymi stanami duchowymi buddyzmu.
          Wiem ,że de Mello może wydawać sie trudny i jałowy.Wierzę i poniekąd też
          przeczuwam ,że stany ,ktore on opisuje, dostępne są nie tylko po długotrwałych
          ćwiczeniach medytacyjnych w klasztorach Tybetu.Centrum duchowe wszechświata
          możliwe jest do osiągnięcia wszedzie tam gdzie docieramy do czystej
          duchowosci ,którą w sobie /najczęściej -nieodkrytą / nosimy.
          Dziękuje Ci za podrzucenie nazwiska Mulforda ,nie czytałem, ale dzięki Tobie
          zainteresowalem sie nim.Jeszcze raz dziękuję.K
      • oldpiernik Re: egocentryzm swiadomości - rozwój wewnętrzny 31.05.05, 23:09
        Twierdzę, Drogi Krytyku, że skazani jesteśmy na subiektywizm.
        Mało tego, subiektywna jest każda akcja, również próba dążenia do
        obiektywizmu... ;0)
        Stąd "pożądany" wylądował w cudzysłowie. Równie dobrze mógłby
        być "odpowiedni", "zgodny"...
        Spośród wszelkich bodźców, informacji , sądów - wybieramy, nieustannie
        wybieramy. Co oznacza, że odrzucamy także. To jest przejaw woli.

        Konstatacja tego stanu, niczemu nie służy, poza stworzeniem subiektywnego
        (hehe) dystansu do własnych opinii. :0)

        Wyzbycie się jakichkolwiek pożądań nie prowadzi do najczystszego ja.
        Wyzbywanie się prowadzi do ubóstwa. (Jak najbardziej moja opinia.) :0)
        Poznawanie istoty własnych odczuć i pragnień, oczywiście subiektywne, a jakże,
        to także droga do zdobywania wiedzy o sobie.

        Jeśli zaś idzie o ograniczenia.
        Każdy ma tylko swój punkt widzenia.
        To jest podstawowe ograniczenie.
        Dlatego pytam o punkt widzenia odwiedzających to forum.
        Po to, by subiektywnie nań spojrzeć :0)

        OLD :0)
        Ps. Opowiadanie się za koncepcją taką, albo inną, może zaowocować zamknięciem
        wyobraźni na odmienność. Chciałbym możliwie długo tego uniknąć.
        :0)
        • quarantina Re: egocentryzm swiadomości - rozwój wewnętrzny 01.06.05, 08:33
          Subiektywizm w postrzeganiu świata jest faktem. I nie bardzo jest tu o czym
          dyskutować. Dążenie do obiektywizmu jest, moim zdaniem, naiwnością. Zastanawia
          mnie czym właściwie jest dla Ciebie, oldpierniku, świadomość. Czy narzędziem,
          za pomocą którego filtrujesz, jak to nazywasz, rzeczywistość? Czy też polem, na
          którym się to filtrowanie odbywa? Czym jest dla Ciebie rozwój duchowy w
          kontekście świadomości?
          Zgadzam się za krytykiem2 z de Mello, że pewien etap rozwoju duchowego, to
          swego rodzaju czysta świadomość, pozbawiona dążeń. Przy czym osiągnięcie
          takiego stanu nie prowadzi przez odrzucanie czy wyzbywanie się "pożądań".
          Odrzucanie zawsze bowiem wiąże się z napięciem i właśnie poczuciem zubożenia.
          Czysta świadomość potrafi przyglądać się, nie analizować, nie rozumować, ale
          przyglądać się temu co się jej przytrafia.
          pozdrawiamsmile
          • oldpiernik Re: egocentryzm swiadomości - rozwój wewnętrzny 01.06.05, 10:14
            Co rozumiem przez świadomość?
            :0)
            Początek.
            Pierwotną osobliwość świata, w którym żyję.
            Zatem - nie narzędzie.

            Czy pamiętasz, kiedy po raz pierwszy zdałaś sobie sprawę, że jesteś?
            Pogłębianie tego spostrzeżenia nazwałbym rozwojem, jednak z całą masą
            komentarzy. :0)

            Przyjmując "egocentryczną świadomość" za punkt wyjścia, każdy sposób
            pogłębiania doświadczeń/refleksji zmieścimy we własnym świecie. Każda zmiana,
            także rozwój, zachodzi wewnątrz tego świata.
            Tak to widzę.

            OLD :0)
          • krytyk2 Do Quarantiny 02.06.05, 19:07
            Zgadzam sie z Tobą.Wydaje mi się ,że dokładnie to miał de Mello na mysli.
            Przy okazji: moje wyrazy sympatii i podziękowania za Twoją produkcję na
            forum "Bez sensu".Jesteś po prostu fantastyczna!Sam ,niestety, nie mam takiego
            poczucia humoru i musze jedynie zadowolić się lekturą Waszych na Forum BS
            kawałków.Z wyrazami wdzięczności .K
        • krytyk2 Do Oldpiernika 02.06.05, 18:58
          Lektura Twojego tekstu ,Oldpierniku,znowu wywołała u mnie mieszane uczucia .
          Z jednej strony piszesz oczywistości jak np to,że" skazani jesteśmy na
          subiektywizm" albo,że "Każdy ma tylko swój punkt widzenia.
          > To jest podstawowe ograniczenie".
          Z drugiej strony w tych pozornych oczywistościach -wg mnie -kryje się masa
          teoretycznych i praktyczno-psychologicznych rozwidleń,które juz niekoniecznie
          są oczywiste.
          Jeszcze raz wrócę do pojęcia woli i wyborów.Piszesz rzeczy ,ż którymi z gruntu
          sie nie zgadzam,np to :cyt :" Spośród wszelkich bodźców, informacji , sądów -
          wybieramy, nieustannie
          > wybieramy. Co oznacza, że odrzucamy także. To jest przejaw woli"
          Przeczy temu choćby prosta konstatacja badaczy fizjologii spostrzegania.Prawie
          100% spostrzeżeń ,tzw "zwracania na coś uwagi" ma charakter mimowolny,tj
          niezalezny od jakiegokolwiek "ruchu" mojej woli.Zresztą ,czy wyobrazasz sobie
          codzienne życie ,gdybysmy załozli ,że nieustannie angażujemy we wszystko swoją
          ŚWIADOMĄ/!/wolę ?
          Kierunek rozwoju duchowego ,który proponuje de Mello,oznacza raczej świadome
          wyłączanie wszelkich swiadomych /=założeniowych ,interpretacyjnych,WĄSKO-
          SUBIEKTYWNYCH WŁAŚNIE !/ funkcji w trakcie kontaktu ze swiatem .Typowe jego
          zalecenia odnoszą się do zmysłowego li tylko kontaktu z rzeczywistością /np.
          wsłuchaj się wieczorem w kumkanie żab,daleki odgłos szczekajacego psa,patrz na
          piękny krajobraz i nIc NIE MYŚL !/
          To,co zabija w nas radość życia ,ciekawość życia ,co powoduje ,że wszystko jest
          dla nas takie OCZYWISTE - to wlaśnie wiedza ,ta nasza głupia mądrość ,która
          klasyfikuje każde zjawisko jako już wcześniej znane -mimo że widzimy je
          pierwszy raz w zyciu.Nudzi nas wszystko ,szukamy nowych podniet a w nas samych
          dokonuje sie bez przerwy cód istnienia -działająca stale duchowość!
          • krytyk2 Re: Do Oldpiernika 02.06.05, 19:01
            Sorry za ten "cód".Powoli staję wtornym analfabetą.Ukłony dla 99b2!
          • oldpiernik Re: Do Oldpiernika 03.06.05, 07:31
            Cieszę się, że mieszane uczucia.
            Nic tak nie zniechęca do rozmowy, jak jednobarwna niechęć, lub jednobarwny
            aplauz. ;0)

            > Jeszcze raz wrócę do pojęcia woli i wyborów.Piszesz rzeczy ,ż którymi z
            gruntu
            > sie nie zgadzam,np to :cyt :" Spośród wszelkich bodźców, informacji , sądów -
            > wybieramy, nieustannie
            > > wybieramy. Co oznacza, że odrzucamy także. To jest przejaw woli"
            > Przeczy temu choćby prosta konstatacja badaczy fizjologii
            spostrzegania.Prawie
            > 100% spostrzeżeń ,tzw "zwracania na coś uwagi" ma charakter mimowolny,tj
            > niezalezny od jakiegokolwiek "ruchu" mojej woli.Zresztą ,czy wyobrazasz sobie
            > codzienne życie ,gdybysmy załozli ,że nieustannie angażujemy we wszystko
            swoją ŚWIADOMĄ/!/wolę ?

            No tak, to zastrzeżenie wali w łeb moje poglądy. :0)
            Z drugiej strony, ci sami badacze fizjologii, których przywołałeś, nie kryją,
            że nasze postrzeganie otoczenia nie jest w pełni spontaniczne. Mózg przechodzi
            swoiste szkolenie w segregowaniu bodźców (a w dalszej kolejności w ich,
            niekoniecznie bezbłędnej, interpretacji). Uczymy się zwracać uwagę na pewne
            zjawiska i jednocześnie ignorować inne. Taka "dopracowana" segregacja nie
            zaprząta już "pierwszego planu" uwagi, co nie oznacza, że nie zachodzi.

            Piękne założenie "... i nic nie myśl", w tym kontekście wyraża cudowną
            iluzję... :0)
            Zmysłowy, jak piszesz, li tylko zmysłowy, kontakt z rzeczywistością wymaga
            skierowania UWAGI na "li tylko" percepcję i wysiłku woli, by "wyłączyć" jej
            analizę.

            Piszesz dalej:
            > To,co zabija w nas radość życia ,ciekawość życia ,co powoduje ,że wszystko
            > jest dla nas takie OCZYWISTE - to wlaśnie wiedza ,ta nasza głupia
            > mądrość ,która
            > klasyfikuje każde zjawisko jako już wcześniej znane -mimo że widzimy je
            > pierwszy raz w zyciu.
            No przecież wymienieni wcześniej fizjolodzy tak właśnie opisują funkcjonowanie
            naszych zmysłów. To one klasyfikują zjawiska według znanych schematów. Tak
            fukcjonuje nasze postrzeganie. By dojrzeć motyla na mijanym kwiatku, trzeba na
            nim skupić UWAGĘ.


            > Nudzi nas wszystko ,szukamy nowych podniet a w nas samych
            > dokonuje sie bez przerwy cud istnienia -działająca stale duchowość.
            Duchowość, cud istnienia, tak, to nie może nudzić. :0)
            Zresztą, stwierdzenie, nudzi nas wszystko, to twierdzenie frustrata, który
            akurat przeżywa znudzenie. ;0)
            Przepraszam za ostre słowo, jednak powyższe stwierdzenie budzi we mnie
            szczególnie intensywną irytację.

            Wierzę, że radość życia nie jest obca ludziom mądrym.

            OLD :0)
            • krytyk2 Re: Do Oldpiernika 04.06.05, 09:58
              Witam!
              Po kolei.
              1)Pojęcia woli użyłem w najzwyklejszym ,potocznym znaczeniu. I tak od mojej
              woli zależy ,czy za chwilę napiszę jeszcze coś na tej klawiaturze.

              Można teraz sprawy zostawić w tym punkcie ale można tez pójść dalej i
              zapytać ,czy znam do końca motywy swojego postępowania w tym a tym przypadku–
              oto jest wyzwanie dla chcącego poznać samego siebie!
              Jest to niebezpieczna droga, gdyż w porządku przyczynowo – skutkowym,
              zawierającym fakty wydarzające się w moim życiu, może zabraknąć miejsca dla
              pojęcia wolności .Ja jednak nie chcę być tak radykalny w swoich rozważaniach i
              nie śledzę dalekich i szerokich rozlewisk mojego życia i wszystkiego ,co na
              nie wpływało. Powiem szczerze ,ze nawet nie wierzę w to, ażeby udało mi się
              dojść do choćby jednej setnej tych faktów/choćby okres całego mojego
              dzieciństwa –od urodzenia do lat –powiedzmy 4 /.Ja poprzestanę na skromnym
              stwierdzeniu ,że znaczna część mojej aktywności życiowej jest świadoma ,ale nie
              cała…
              Ty oldpierniku ,w swym pierwszym poście użyłeś poj woli również w zwykłym
              znaczeniu. Zwykłym ale też mocno/filozoficznie/ zradykalizowanym ,gdyż
              napisałeś ,że zawsze i wszędzie podejmujemy świadome ,zgodne z naszą /wolną/
              wolą decyzje. W drugim poście zdystansowałeś się do niego( pod wpływem mojej
              krytyki) i przeszedłeś na moje (bardziej deterministyczne) pozycje. Zacząłeś
              pisać ,że z tą wolą to jest tak ,iż każda nasza decyzja jest predeterminowana
              przez –z jednej strony system nerwowy ,z drugiej – przez w wcześniejsze
              doświadczenia i ukształtowane w nich struktury reagowania, czyli powtórzyłeś
              moją myśl tylko innymi słowami.Piszesz:"Mózg przechodzi
              > swoiste szkolenie w segregowaniu bodźców (a w dalszej kolejności w ich,
              > niekoniecznie bezbłędnej, interpretacji)."Zgoda -to mózg "przechodzi",ale nie
              musi to miec nic wspólnego z naszą/resp.-jego ,mózgu/świadoma
              aktywnością.Podkreslam jeszcze raz :dla mnie poj woli zawiera w sobie
              swiadomościowy charakter.Dla czystości rozważań odrzucam pogłębione
              filozoficzne interpretacje tego pojęcia rodem z Nietschego,Schopenhauera czy
              innego intuicjonisty.
              Wniosek końcowy: podobnie jak ja nie wierzysz w istnienie całkowicie wolnej
              woli (w przeciwieństwie do tego co twierdziłeś na początku swoich wynurzeń)
              c.b.d.o.

              2) Ja bym na Twoim miejscu nie lekceważył możliwości odkrycia istnienia czystej
              świadomości. Pojęcie czystej świadomości występuje często w filozofii
              Zachodu .Wspomnę tylko najbardziej znane nazwiska –I Kant ze swoimi
              apriorycznymi sądami analitycznymi ,podobnie też Husserl z jego zamiarem
              dokonania redukcji transcendentalnej i dotarcia do czystej świadomości. W końcu
              tez Heidegger z jego redukcją transcendentalną będącą odwróceniem
              Husserlowskiej/w końcu jego niepokorny uczeń!/-i kończącą się radykalnym
              oczyszczeniem świadomości Dasein z naleciałości „SIĘ”/kłania się Stachura
              zafascynowany tym słówkiem Heideggera i nie rozumiejący, o co mu właściwie
              chodziło/.
              Czy uważasz ,ze dwa najtęższe umysły XX w/tj. Husserl i Heidegger/ się
              myliły??!!
              Oldpierniku ,to nie żarty !
              3)Gdy pisalem o głupiej madrości, o oczywistościach, miałem na mysli
              stany ,ktore przydarzają się -jak sadzę -nam wszystkim /tobie nie?-to
              gratuluję!/.Nie nawoływałem do walki z własną naturą ,z naturą naszego
              postrzegania zmysłowego.Tym ,na co współcześnie choruje człowiek,jest własnie
              oderwanie się od przyrody i jej spostrzegania, w tym też oderwanie sie od
              samego siebie .Zewsząd dopada nas masę informacji,jesteśmy stale
              zaposredniczani przez urządzenia techniczne.Gubimy sie w tym wszystkim i
              wyobcowujemy.
              Dla mnie sugestia de Mello -podobnie jak wszystkich zakonów medytacyjnych na
              Wschodzie i Zachodzie- jest prosta i sensowna:
              Oderwij sie od tego wszystkiego !
              Oderwij sie od wydarzeń z drugiego końca kuli ziemskiej ,ktore nie maja tak
              naprawde dla ciebie zadnego znaczenia!
              Wróć do samego siebie !
              Zaufaj sobie !
              Wsłuchaj się w siebie!
              Pozdrawiam i dziękuję za miłą pogawędkę.K
              • eevvaa Re: Do Oldpiernika 04.06.05, 11:09
                krytyk2 napisał:

                Dla mnie sugestia de Mello -podobnie jak wszystkich zakonów medytacyjnych na
                > Wschodzie i Zachodzie- jest prosta i sensowna:
                > Oderwij sie od tego wszystkiego !
                > Oderwij sie od wydarzeń z drugiego końca kuli ziemskiej ,ktore nie maja tak
                > naprawde dla ciebie zadnego znaczenia!
                > Wróć do samego siebie !
                > Zaufaj sobie !
                > wsłuchaj się w siebie!

                Takie proste, a w rzeczywistości trudne do zrealizowania. Zbyt wiele nas
                rozprasza, brak nam cierpliwości, odkładamy na potem, bo teraz nie starcza nam
                czasu. Nasza wola bardzo często jest zdeterminowana przez emocje ( przynajmniej
                tak jest w moim przypadku). Jakże często jest nam wygodnie tkwić w naszych
                przyzwyczajeniach...a jest to niestety ze stratą dla nas. Niby o tym wiemy, ale
                stare nawyki dają znać o sobie...No nic zabieram się do pracy - nie tracę
                nadziei, że dzis na pewno mi się uda. smile

                Pozdrawiam serdecznie.
                • krytyk2 Re: Do Oldpiernika 04.06.05, 11:20
                  Mnie też takie same mysli chodzą codziennie po głowie.Łączę się w solidarności
                  i serdecznie pozdrawiam.K
              • oldpiernik Drogi Krytyku 06.06.05, 08:25
                Dzięki za analizę.
                Twoje uwagi pokazują mi, jak mało spójne są moje przemyślenia.
                :0)

                Tu jedna uwaga.
                Komplikujemy świat na miarę możliwości własnego umysłu. ;0)
                Upraszczanie nie idzie tak łatwo. (a jeśli to nie jest żart?) :0)
                Z szacunkiem dla przemyśleń mądrzejszych, próbuję wyartykułować swój ogląd.
                Widoczne problemy z precyzją słowa nie ułatwiają tego.
                :0)


                Jak określić wpływ doświadczenia na postrzeganie, nie zapominając o
                subiektywnej selekcji bodźców od samego początku ich doświadczania?
                :0)
                Nie mam pojęcia :0), czym jest(było) pojęcie czystej świadomości dla
                najtęższych umysłów. Próbując oswoić je dla siebie, trafiam na banalną pointę.
                Świadomość pozwala mi stwierdzić, że jestem.
                Pytanie: czy mając na myśli odkrycie "czystej świadomości", zakładasz jej
                bezosobowość?
                Moja wyobraźnia kończy się na długo przed takim założeniem. :0)


                Poprzestając na skromnym stwierdzeniu, "że znaczna część mojej aktywności
                życiowej jest świadoma, ale nie cała..." (co nieskromnie uznaję za zgodne z
                moim przekonaniem :0) ) używasz pojęcia świadomości w sensie potocznym.
                Z kolei, pisząc o egocentryzmie świadomości, jestem bardzo odległy od takiej
                potoczności. Może kiedyś uda mi się wyrazić to jaśniej :0)
                Pytanie: na czym polega "rozwój duchowy"? Na redukcji świadomości do
                stanu "jestem"?

                Sprawa woli wydaje się beznadziejna. :0)
                Jedank...
                Czy wierzyć zmysłom bezwarunkowo?
                Czy świadectwo osób trzecich przyjmować za wiarygodne?
                W każdej chwili decydujemy o tym.
                Owszem, nie kontrolujemy na bieżąco z uwagą wszystkich decyzji.
                Jednak uczymy się (hehehe, się) je podejmować dość skutecznie.
                Stąd moje pomieszanie w tej materii.
                Być może definicja woli wymyka mi się jeszcze bardziej, niż świadomości.


                Na koniec.
                Szum wiatru, szmer strumienia, łagodne kołysanie traw, spokój na zewnątrz i
                spokój wewnątrz... :0)
                Przyjemne, bezrefleksyjne trwanie...
                Bez żadnych "po, co?" i "dlaczego?".
                :0)

                No to poco my tu "strzępimy jęzory" i "dlaczego" to takie ważne? ;0)

                Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję :0)
                OLD
                • krytyk2 Re: Drogi Krytyku 07.06.05, 16:45
                  Witam Cię!
                  Stawiasz trudne pytania.
                  Spróbuję na nie odpowiedzieć najkrócej i najprościej jak tylko potrafię/przy
                  okazji chcę wyrazić swoje uznanie dla Twojej krotkiej definicji prostoty i
                  komplikowania widzenia świata-naprawdę świetne!!!)
                  Cala rzecz zaczęła sie w czasach nowozytnych od Kartezjusza(tu przepraszam
                  Kartezjusza ,że w tej wyliczance zapomniałem o nim ,najważniejszym)To on
                  poszukiwał/jako matematyk i przyrodoznawca/ prawd pewnych i absolutnych.W swych
                  rozwazaniach doszedł do wniosku ,ze tym co najpewniejsze i niepodważalne to
                  stwierdzenie ,że jestem.Mowiąc scislej: najbardziej jasne i pewne/w sensie
                  prawdziwości/jest stwierdzenie "myslę więc jestem".Z drugiej strony najbardziej
                  pewnym bytem ,bytem o ktorym można z całą pewnościa stwierdzic ,że
                  istnieje ,jestem ja sam .Ten byt jest mi bowiem dany bezposrednio - w
                  odróżnieniu np do wrażeń zmysłowch czy nawet wnioskowań dedukcyjnych ,których
                  prawdziwość jest zaposredniczona przez prawdziwość innych prawd i tak dalej-w
                  nieskończoność.
                  Twoje przemyslenia Oldpierniku sa b. bliskie przemysleniom Kartezjusza,są do
                  nich podobne nawet w sensie literalnym(cytsuspicious Świadomość pozwala mi stwierdzić,
                  że jestem.)
                  Husserl i Heidegger poszli sladami Kartezjusza.To ,co im sie zasadniczo nie
                  podobalo w ontologii kartezjańskiej,to dualizm ducha i materii,duszy i
                  ciała.Wydawało im sie sie ,że sa w stanie na nowo przemysleć sprawę i dojść do
                  niesprzecznych ontologicznie wniosków(tj przezwyciężyć ów dualizm).I oni
                  postępowali wg tych samych co Kartezjusz założeń:oczyścić swiadomość ze
                  wszystkich zanieczyszczeń ,czyli prawd niejasnych i niepewnych.Efekt był łatwy
                  do przewidzenia-podobnie jak Kartezjusz doszli do idealistycznych
                  pozycji/istnieje tylko świadomość ,czysta swiadomość ,nie mamy dostępu do
                  świata rzeczy samych w sobie/
                  Tym, co różni nasz ,intuicyjny punkt widzenia w kwestii tzw świadomości od
                  ich ,filozofów pojęcia swiadomości, to rygory /czy raczej -pozory/
                  obiektywizmu.Masz racje w tym ,ze jesli nasza /gołą/subiektywną swiadomość
                  jakichs prawd ubierze się w piękne stroje terminologii filozoficznej ,to
                  prawdy te tracą swój początkowy oryginalny wygląd i świezość a czasem
                  przeistaczaja sie w coś dalekiego od pierwowzoru.Ale ,wierz mi ,mówimy zawsze o
                  tym samym .
                  Cieszę sie ,że w kwestii wolnej woli mamy podobne wątpliwości.

                  I kwestia ostatnia:
                  Na koniec.
                  > Szum wiatru, szmer strumienia, łagodne kołysanie traw, spokój na zewnątrz i
                  > spokój wewnątrz... :0)
                  > Przyjemne, bezrefleksyjne trwanie...
                  > Bez żadnych "po, co?" i "dlaczego?".
                  > :0)
                  >
                  > No to poco my tu "strzępimy jęzory" i "dlaczego" to takie ważne? ;0)
                  Podam Ci tylko jeden ,bardzo pragmatyczny i zrozumiały powód ,dla którego warto
                  czasem pobyc w takim bezrefleksyjnym trwaniu.Czasami bywałem w takich
                  stanach ,ktore przy duzym naduzyciu mozna by nazwać medytacją i musze ci
                  powiedzieć ,że po "wyjściu " z takiego stanu moja swiadomość była tak świeza i
                  wyostrzona jak nigdy przedtem.Medytacja /czy też stany medytacyjno -
                  podobne/wyostrzają spostrzegawczość ,jasność myslenia, refleks i... co sobie
                  zażyczysz!
                  Dzięki za inspirującą wypowiedź.
                  Serdecznie pozdrawiam .K

Pełna wersja