mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko...

31.05.05, 18:45
zapraszam do lektury i ewentualnej wymiany pogladow:

spacernp.w.interia.pl/pieczec.htm
zwracam uwage, ze nie chodzi tu o osobe Jezusai postac Boga w religii,ale o
zwiazane z tym nowozytne obrzedy
    • eevvaa Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 31.05.05, 22:09

      Chyba ktoś ma bujną wyobraźnię - tym razem trochę posunał się nawet chyba za
      daleko.Nie odpowiada nam coś to nie musimy tego robić, ale dla mnie w tym za dużo
      nienawiści... Tak mamy jak myślimy...
      ewa
      Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
    • lorddead Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 31.05.05, 22:45
      Coś w tym jest, lecz wydaje mi się, że ten tekst jest trochę przesadzony. Mam tu
      inny tekst, bardziej opierający się na światpoglądzie, wolności myśli i słowa.
      Polecam!

      www.gildia.com/teksty/kormak/dechrystianizacja
    • abaddon_29a Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 31.05.05, 22:52
      Ale w tym coś jest. Wiele osób, które w wieku 15, 16 lat były dorosłe, mądre i
      samodzielne, po bierzmowaniu nagle głupieje. I nie da się tego wyjaśnić tylko
      końcem burzy hormonów, bo własńie burza hormonów powoduje problemy z myśleniem,
      a nie na odwrót.
    • sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 08:42
      Witam,

      Wladi cóż za bzdurki opowiadasz z tymi czakrami...
      Mam na myśli to:
      "Zamykanie Czakr służy Ochronie Człowieka , przed Przedwczesnym przechodzeniem
      na Tamtą stronę ! "

      Zamykanie czakr, cokolwiek masz na myśli służy otumanieniu
      • sc200 P.S. 01.06.05, 08:53
        wladi jeśli uważasz że Twoja teoria się obroni to podaj więcej szczegółów, bo
        nie mam z czym polemizować smile
    • sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 12:22
      No hej wladi ponownie smile

      Właśnie wolność polega na tym, że Bóg nie każe żadnych pieczęci "na siebie
      zakładać". Co więcej wątpie czy komukolwiek Bóg kiedykolwiek doradził, że takie
      właśnie inicjacje przed czymś zabezpieczają.
      Z punktu widzenia Boga nie wydaje mi się również to możliwe dlatego, że Bóg jak
      sam zauważasz bardzo często jest prawdziwą miłością i kiedyś już pisałem/pisano
      o tym, że zło z punktu Jego widzenia nie istnieje. Więc nie mógłby polecać "się
      zabezpieczać" przed czymś czego nie ma.
      Ja rozumiem, że bardzo trudno jest zrozumieć ludziom że Bóg jest miłością. Bo to
      trzeba rozumieć dosłownie, a nie dodawać kolejnych cech Bogu, np. że zna "zło".

      Obawiam się, że pieczęcie służą do innych celów... Te pieczęcie przykładowo
      bierzmowania czy chrztu (pomijam kompletny brak szacunku dla nowej istotki na
      ziemi - tzn bez pytania się Jej o zdanie chrzci się Go/Nią) służą do dziwnych
      uzależnień - niejako oddania danego człowieka we władanie pewnej religii, a
      dokładnie uzależnienia od pewnej grupy ludzi z siedzibą w Watykanie smile

      Podejrzewam (biore tu na świadectwo własną medytacje na ten temat), że niewiele
      to ma wspólnego z Bogiem, który niejako z powodu "nieznania terminu zła" tego
      oczywiście również nie ocenia. Ja jestem człowiekiem i moge oceniać smile

      Jeśli chodzi o ochrone przed jak to nazwałeś "demonami, złymi mocami" itp. to
      bynajmniej służą ku temu odpowiednie modlitwy ochronne. Ale muszą one być
      wypowiedziane z poszanowaniem WOLNEJ WOLI wypowiadającego i obowiązkowo
      uczynione przez niego samego. Modlitwy wstawiennicze w tym zakresie są jedynie
      skuteczne wówczas, kiedy istnieje pełne otwarcie osoby, w której imieniu się
      modlimy (otwarcie = również PEŁNE przyzwolenie).

      Żeby było ciekawiej, czakry, których zresztą terminy nie wywodzą się z kultury
      chrześcijańskiej służą m,in właśnie do przepływu ENERGII uzdrawiającej i m.in.
      zabezpieczającej przed takimi "obcymi inwazjami".
      Niezwykle ważne jest oczyszczanie (odblokowywanie) czakr. Każda jest jednakowo
      ważna, i niezwykle istotna w przepływie Boskiej Energii do Nas (i od Nas).

      Obecnie pojawia się wielu ludzi próbujących CELOWO (często nieświadomie)
      wprowadzać w błąd na temat czakr. No i próbując je zamykać... Posiadają oni tak
      zwane "Inicjacje Argońskie". Jest to duża grupa dusz, która inkarnując pochodząc
      zapewne z Astralu chce zakłócenia przepływu energetycznego ziemi (czakry są
      obecne również w innych istotach) i nie dopuścić do odnowienia (tzw. kolejnej
      fazy gęstości) często omawianego w literaturze Kryształowych Czaszek, Majów czy
      nawet w wiedzy pochodzenia postHunicznego.

      Ps.
      Nie było mnie smile bo byłem na tygodniowym urlopie smile
      • oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 12:52
        Wątpić każdy może... :0)

        Obawiać się może również.
        Obawiać się nie swoich intencji nie masz powodu. :0)
        Ocena, którą przedstawiasz jest, jaka jest.

        Interpretowanie praktyk z punktu widzenia odmiennych praktyk niesie ze sobą
        aspekt popadania w śmieszność. Wybaczcie, tak widzę frazę o "zamykaniu czakr
        magicznymi rytuałami sakramentów".
        :0)

        Szczególnie prorocza myśl, przywołująca na świadectwo braku związku
        czyichkolwiek praktyk z Bogiem, własnej medytacji, skłania mnie do
        przypuszczenia, że żeglujesz, Drogi Michale w przestrzeń mistycyzmu niedostępną
        dla przeciętnego forumowicza (dla mnie w szczególności).
        :0)

        Na koniec uwaga marginalna.
        Traktowanie chrztu, jako aktu podporządowania "grupie ludzi w Watykanie" uważam
        za lapsus. Chyba, że jest tylko wyrazem jawnej niechęci wyłącznie do
        katolickiej społeczności chrześcijan. To jednak pozostawiam ocenie czytających.

        OLD :0)
        • sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 14:45
          old mnie zastanawia tylko jedna rzecz. Dlaczego narzuca się to dzieciom niczego
          nieświadomym?

          Odpowiesz to na pytanie?

          Kiedyś gdzieś czytałem o plemionach w Afryce bądź Ameryce Pd., które akt
          "powiedzmy czegoś podobnego do chrztu" zostawiają na 18 rok życia.... Ale
          kandydat sam wcześniej o tym DECYDUJE. Są mu przedstawione różne alternatywy, i
          nie straszy się w przypadku wybrania jakichkolwiek z nich grzechem, cierpieniem
          czy karą Boską.

          To jest dla mnie symbol Oświecenia.
          • oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 15:05
            W wątku do tego przeznaczonym, chętnie odpowiem na tak postawione pytanie.
            Oczywiście według mojego pojmowania sakramentów.
            :0)
            Nie chciałbym, aby temat oboczny zdominował wątek.

            OLD :0)
            • sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 15:11
              old ok smile ale źle mnie zrozumiałeś. Zadałem pytanie retoryczne smile

              Nie ma odpowiedzi na pytanie, dlaczego zmusza się innych do robienia czegoś.
              Naczelna zasada miłośći to jest szanowanie decyzji innych i zgodnie z ich WOLNĄ
              WOLĄ.

              Temat oczywiście nie na ten wątek. Co więcej raczej nie na to forum. Myśle że
              ciekawe by było na forum poświecone Religiom.
              • lanna Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 16:05
                To od jakiego momentu człowiek ma wolną wolę ? Co np.z dzieckiem niechrzczonym,
                które widzi, jak jego koledzy przygotowuja się do pierwszej komunii (co dla
                niego jest niedostępne) i wyrazi również taką chęć. Wyrazi swoja wolę i co na to
                rodzice ? Mają się zgodzić, czy nie ? To nie o pogwałcenie wolnej woli raczej
                chodzi, a o swiadomość. I jak to się ma do intencji? Przecież dziecko podobno
                wybiera sobie rodziców, więc jakby może się z góry spodziewać czego oczekiwać,
                czyż nie ???
                Mnóstwo pytań mi się nasuwa smile)
                P.S. Nie bardzo rozumiem, dlaczego ta dyskusja miałaby być oboczna smile Moim
                zdaniem, jest jak najbardziej na temat. Pozdr.
                • sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 20:24
                  Hej smile

                  Nie rozumiem do końca Twojego pytania smile
                  Piszesz:
                  "To od jakiego momentu człowiek ma wolną wolę ?"

                  Od zawsze smile Albo mówiąc inaczej od "wcielenia się duszy". I Nie jest istotne
                  czy My jako rodzice twierdzimy, że dziecko nie jest w stanie podejmować
                  samodzielnie decyzji. A może My jako dorośli za bardzo jesteśmy przemądrzali w
                  uważaniu że mamy racje? smile Ciężka sprawa smile
                  Skoro dziecko wiadomo nie mówi, ciężko wyraża w wieku chrztu emocje - więc nie
                  potrafi wyrazić swojego zdania - to My jako dorośli powinniśmy zaczekać z
                  pewnymi inicjacjami do czasu aż w pewnym wieku, ono będzie umiało podjąć
                  samodzielnie decyzje, czy tego chce czy nie.
                  Oczywiście należy takiego młodego człowieczka edukować. Edukować przez duże "E".
                  Czyli jak to powiedział Coehlo: "Edukacja duchowa to dawanie szansy odczuwania
                  rzeczywistości i wykorzystania szansy wolności - Boga".

                  Piszesz, a co z dzieckiem niechrzonym, które widzi że koledzy idą do pierwszej
                  komunii?

                  Primo) Nie jest istotne co robi większość - to powinniśmy dzieci zawsze uczyć
                  nadrzędnie!. Ważne jest to co się samemu odczuwa...

                  Secundo) Dziecko odpowiednio "Obudzone Duchowo" zrozumie, że najważniejszy jest
                  Jego wolny wybór. Jeśli tak bardzo będzie chciało pójść do Komunii to prosze
                  bardzo z tego co wiem to można pójść na chrzest w dowolnym momencie... życia.
                  a później do kolejnych sakramentów obecnych w KK.

                  Tertio) Trzeba dać szanse dziecku się oczyścić. Częstokroć przyczyną zazdrości w
                  takich przypadkach (w stosunku do kolegów, którzy "idą") są nieoczyszczone
                  intencje.. np.
                  1). Chęci przypodobania się otoczeniu "zaimponowania" (temat do przepracowania:
                  poczucie własnej wartości)
                  2). Chęci nieodstawiania od innych (temat do przepracowania: poczucie własnej
                  wartości)
                  3). "Pójdę bo się będą inni śmiali i wyszydzani" (Jezus też był wyszydzany,
                  wyśmiewany i słowa przekręcane - nihil novi) (temat.... ...wartości)
                  itd itp

                  Dziecko inkarnując wybiera sobie rodziców. Ale później, to właśnie rodzice i
                  otoczenie (w tym księża, psycholodzy, katecheci) kształcą Jego zachowania,
                  nawyki (ala pies Pawłowa w szerszym znaczeniu), ograniczenia lub brak
                  ograniczeń, kreatywność lub jej brak itp itd.
                  Przynosi na świat zagadnienia "karmy wrodzonej" ale ta nabyta karma jest również
                  niezwykle silna. Oczywiście różne inicjacje np. magiczne nabyte w poprzednich
                  inkarnacjach również mogą od razu silnie destruktywnie wpływać na kształtowanie
                  się świadomości Boga.

                  Moja konkluzja jest cały czas stała. Chodzi o to, aby dać szanse podjęcia
                  decyzji przez dziecko. Jeśli teraz nie może ono z wiadomych przyczyn je podjąć
                  to należy odłożyć to na później.

                  Jasne, że to przewraca misterny plan nakreślony przez "Przewodników Duchowych"
                  obecnych we wszystkich religiach świata. Ale takie jest pojęcie Boskiej zasady
                  Wolności. Naczelnej Zasady Wolnostojeństwa i Boskiej Dychtomii. Za co Boga chyba
                  kochamy? "chyba" -> skreślić smile
              • oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 02.06.05, 07:48
                To jest właśnie temat do dyskusji.
                Gdzie indziej, zgoda.
                Z mojego, MOJEGO, punktu widzenia, pytanie nie jest nawet reoryczne.
                Jest źle postawione.

                OLD :0)
    • oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 12:55
      Wladi, wypowiedź, ktora przypadła Ci do gustu, została zdjęta z forum.
      Przypuszczam, że obrażała poglądy jego uczestników lub stanowiła jawne
      naruszenie regulaminu forum.

      Ubolewam nad swoją nieprawomyślnością.

      OLDZGRYZ
    • eevvaa Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 19:43

      Owszem zgodzę się, że Bierzmowanie, czy inne sakramenty nie mają wpływu na
      zmiany w młodziezy bezpośrednio ( ale pośrednio mają) - to są dogmaty religijne,
      a młodziez w tym wieku autentycznie czeka na wielkie uniesienie i go nie doznaje
      przeważnie ( bo jednak duchowo jest niedojrzała). W pewien sposób religia
      kultura to narzuciła ( młodzież przystępuje do tego masowo, bezwolnie,
      nieświadomie, a chyba nie oto chodzi). młodzież oczekując czegoś wielkiego ,
      jakiegoś znaku namacalnego nie dostając go poprostu się buntuje się.
      ewa
      Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
    • sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 20:32
      Widzisz wladi smile

      Uwarunkowania są pochodzenia ziemskiego a nie Boskiego.
      Czy jest to trudne do zrozumienia?
      Dopiero jak się to zrozumie, świat staje przed nami otworem.

      Z tego co widze, to... Twoja córka musi byc nieźle zindoktrynowana smile I nie
      obraź się, ale mało tu widze Jej wolnego wyboru.
      Co dajesz poznać między wierszami smile (np. tu: "Dotarłem do Poznania w Jezusie
      Boga Ojca , Ktory Jest Samą Miłością i chcę Tego samego dla Moich Dzieci .")

      Ps.
      Zakończmy może temat, bo moderatorzy wytną cały wątek smile Pachnie już tu Forum
      Religia.
    • sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 20:40
      Wladi gratuluje Ci umieszczania w jednym rzędzie:
      "Następuje upadek Wartości rodziny , upadek autorytetu Ojca , Matki ,Kościoła
      szkoły itp."

      Owszem, wartość rodziny upada, ojca czy matki pewno tak. Ale Kościoła? Cóż to ma
      do rzeczy?
      Wiadomo, że to co nieprawdziwe zniknie, i się nie obroni.
      Instytucje religijne - ich upadek doprowadzi do powrotu do Boga. A raczej na
      otwarcie się na Boga (bo On tu już dawno jest). Jest logiczne, że winą wielu
      wojen, śmierci, moderderstw, grabieży, wyzysku ekonomicznego są założenia
      religii światowych. Widać to jak na dłoni. Patrzmy nie na to co te religie
      głoszą, tylko co robią Ich patroni, jak Oni reagują na to co się dzieje - w
      ogóle nie reagują, bo zbyt bardzo są pochłonięci "umacnianiem dyktatury
      moralnej" (termin ten wymyślił Alain Rospere) i gromadzeniem bogactw...
      Nic dziwnego, że ludzie czynią to, "jakby nie byli sobą". Bo nature mają dobrą,
      ale do czego może doprowadzić indoktrynacja to widać naokoło smile

      Wladi przyznaje Ci po raz drugi Złotą Czcionke za zdanie smile:
      "Nie jestem nieomylny , ale to co napisałem to święta prawda."

      Moge wstawić do sygnaturki? wink)
      • wladi3 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 21:38
        Trudno mi Cię zrozumieć Michał . No cóż pomimo boskości mojej natury ogranicza
        mnie niezbyt lotny umysł . Mówię to w odniesieniu do Boskości i
        nieograniczoności Mojego Wyższego Ja . Ciało i umysł jest jaki jest .
        Dla mnie nauka Jezusa jest Święta !
        To Kim Jestem zawdzięczam Jego Nauce i w NIM Poznałem Miłość Boga Ojca .
        Ciągle mnie dziwi jak za szczerość i otwartość dostaję policzek .
        Tyle razy mówię że Dróg do Poznania Prawdy Jest Wiele ,Szanuję indywidualną
        Drogę Każdego Dziecka Bożego i nie mogę zrozumieć zacietrzewienia i uporu
        walki z jakąkolwiek Religią .
        Tyle tysięcy lat trwania wielkich Religii - pomomo błędów i wypaczeń , których
        sprawcą jest i był zawsze pojedynczy człowiek , lub gupa ludzi.
        Tyle Cudów , Objawień , Mocy Bożej w wielu Wierzeniach i to wszystko - w oczach
        Twoich Michale i wielu innych - Nic - jeden wielki Błąd ?
        Moja Miłość do Ojca , Którą Poznałem w Jezusie Chrystusie to też Nic ?
        Moja Miłość do Wszystkich Dzieci Bożych to też -Nic ?
        Moc Boża w Dziecku - Synie Bożym to Nic?
        Proszę Boga Ojca aby Przedstawił Tobie Michale to NIC !!!
        Nie ma we mnie złości i żadnego złego uczucia jedynie żal , że tak łatwo
        ferujesz wyroki .
        Pozdrawiam .
        WładiNieutulony .
        Dziękuję za formę Oldpierniku .
        • sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 22:58
          wladi dla Ciebie to wszystko jest jedna jedyna idea, jedna jakby rzecz.
          Truno Ci zrozumieć że można nie negować cuda, objawienia itp i jednocześnie
          twierdzić że instytucje religijne są nikomu niepotrzebne?

          Masz jakiś problem z wrzucaniem przeciwnych idei do osobnego, ale za to
          jedynego... workasmile
          Idee, które głosił Jezus były, są i będą słuszne. Rzecz w tym, że religie to
          doskonale wypaczyły.

          Tym bardziej uważam, że prezentujesz skrajność w swoich wypowiedziach smile I
          uważam to oczywiście to za mało szkodliwe dopóki (być może) głosisz w swoim
          życiu nadrzędne idee, które w sumie mamy te same.
          Rzecz jest w tym, że wielu ludzi też tak sądzi. A niestety okazuje się później
          że blokady i ograniczenia wynikłe z religii wychodzą z nich... w najmniej
          oczekiwanych momentach życiowych...
          I w tym jest problem - nie ma sensu dyskutować o Instytucjach.
          wink
          • lanna Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 02.06.05, 01:25
            Sc,dzięki za odpowiedź. Rzeczywiście starałam się napisać skrótowo i wyszło
            ździebko niejasno smile)
            Piszesz:"to My jako dorośli powinniśmy zaczekać z
            pewnymi inicjacjami do czasu aż w pewnym wieku, ono będzie umiało podjąć
            samodzielnie decyzje, czy tego chce czy nie."

            Chodziło mi o to, że o takiej decyzji, jak chrzest nie powinna decydować tylko
            wola (bo taką potrafi juz wyartykułować dziecko trzyletnie) ale przede wszystkim
            pełna świadomość czym jest taki sakrament, a tutaj sprawa się mocno komplikuje.
            Wiekszość nawet bardzo dorosłych smile osób, gdyby im powiedzieć o jakichś
            "inicjacjach" postawiłaby oczy w słup. Oczywiscie w pełni świadomie taka
            przyjmująca chrzest dorosła osoba przystapiłaby do Koscioła, ale - że tak powiem
            - o warstwie energetycznej tego obrzędu (nie wnikam tutaj, czy to prawda z tymi
            incjacjami, czy nie) nie miałaby zielonego pojęcia. Czyli taką decyzję podjęłaby
            nie całkiem świadomie smile.Konkluzja ? Wiek w tej sytuacji w 99% przypadków nie
            ma znaczenia smile

            Wyjaśniam drugą kwestię, którą określiłam jako INTENCJE.

            Piszesz o zasadzie wolnostojeństwa. W porządku smile, ale czy to nie za przyczyną
            tej właśnie zasady dusza dokonuje wyboru KONKRETNYCH rodziców ? A jeśli takiego
            wyboru dokonuje, to - mam nadzieje - w pełni świadomie smile, czyli wybierając
            rodzinę katolicką niejako ma wkalkulowane ryzyko smile).

            Pozdrawiam smile
            • sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 02.06.05, 09:35
              Hej smile

              Mówiąc o wieku podejmowania decyzji mam na myśli to, że dopiero po jakimś czasie
              ( w pewnym wieku) jesteśmy w stanie wyłożyć młodej istocie wszystkie za i przeciw.

              Oczywiście zakładam tu uczciwość Rodziców wobec dziecka. Tak... właśnie uczciwość.

              Oglądając świat np. kreowany w Polsce (bo tu żyjemy) myśle, że wiek dorastania w
              którym dziecko może podjąć jakieś decyzje w 100% zgodne z Jego (dziecka) wolą
              jest o wiele późniejszy niż w innych krajach - przykładowo w USA dzieci od
              początku są objęte (nie wszystkie oczywiście) pewnym programem kształcenia
              poczucia wyboru. Później nie ma problemu z "opowiedzeniem się po którejś stronie".
              Przypomina mi to sprawe taką codzienną, jaką było... znane nam głosowanie w
              Polsce za wejściem do UE.
              W Polsce była jednostronna kampania (na tak). Bez prezentowania przeciwnej
              strony i opinii. A przykładowo w Szwecji Rząd sponsorował Kampanie zarówno na
              "tak" jak i na "nie". W naszym kraju przypadek "Unijny" nie jest odosobniony -
              tak funkcjonuje "wolność" wyboru w Polsce, której nigdy nie było i jak na razie
              nie ma. Daleko nam bardzo pod tym względem do USA, cokolwiek byśmy o tym
              ostatnim kraju nie mówili, taka jest prawda.

              Piszesz:
              "Piszesz o zasadzie wolnostojeństwa. W porządku smile, ale czy to nie za przyczyną
              tej właśnie zasady dusza dokonuje wyboru KONKRETNYCH rodziców ? A jeśli takiego
              wyboru dokonuje, to - mam nadzieje - w pełni świadomie smile, czyli wybierając
              rodzinę katolicką niejako ma wkalkulowane ryzyko smile)."

              Racja. Wybierając rodziców niejako się samostanawia na początek. Rzecz jest w
              tym, że jest wiele "tematów" wcieleń do przepracowania: Mnicha, Jogina,
              Wojownika itp smile i jest to wkalkukowane, wybierając np. rodzine katolicką.
              Czytałem pewną analize o karmach osób urodzonych w silnie katolickich rodzinach.
              5 na 10 osób w tych rodzinach urodzonych ma do przepracowania... poczucie
              wolności i samodzielności.
              Wybrały sobie nienajłatwiejszą drogę smile ale przecież czym byłoby życie bez
              wyzwań? smile
    • wicca11 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 02.06.05, 18:41
      Bardzo sie ciesze, z tej dyskusji.
      LORDDEAD - z wielkim zainteresowaniem przeczytalam link, ktory podajesz.
      Uwazam, ze jest naprawde inspirujacy. I swiadczy o ogromnej odwadze i
      samoswiadomosci (to chyba nieodpowiednie slowo, ale nie potrafie tego nazwac
      inaczej) autora.
      Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich
      wicca
    • olek13 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 03.06.05, 07:19
      ..."Jestem za, a nawet przeciw"... - jak mawiał p. Wałęsa, a teraz mawia Wladi smile
      Wiele ścieżek jest słusznych, ale moja ścieżka jest najsłuszniejsza, bo te inne, to np bałwochwalstwo...
      Wladi - a ja myślę, że każda "ścieżka" jest tylko kolejną zabawą, kreacją, iluzją, doświadczeniem "wzrastania duchowego"...
      Czy zatem będziemy się spierać który zamek z piasku w naszej piaskownicy jest słuszniejszy?

      Cezary

      PS. ...i po co ja to piszę...?
      • oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 03.06.05, 07:38
        będziemy się spierać :0)
        bo niektóre zamki wydają się mniej ładne od pozostałych :0)
        oczywiście gustów się nie dyskutuje
        ale o zamkach można swobodnie

        OLD :0)
        • eevvaa Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 03.06.05, 10:40

          jestem za tym, że każdy ma swoją ścieżkę, a dyskutowanie, która jest ładniejsza
          chyba mija się z celem. tak postępują małe dzieci, które chcą na siebie zwrócić
          uwagę Każdy idzie taką ścieżką, którą najlepiej rozumie
          i zwodzenie kogoś iluzjami religii, chyba mija się z celem.najważniejszy
          powinien być człowiek, miłość, życie...a czy to ważne jak się nazywa, jeżeli
          nikogo nie krzywdzi?
          ewa
          Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
          • oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 03.06.05, 10:59
            Istotą rozmowy jest wymiana poglądów.
            Przedstawiając odmienne zdanie można zachęcać, lub zniechęcać.
            Ta druga opcja budzi w odbiorcy, jakim jestem, uczucia więcej niż mieszane.
            Każdy ma swoją ścieżkę.
            Wierząc własnej dobrej woli, nie mam powodu nie wierzyć dobrej woli rozmówcy.
            Odczytanie przekazu, doświadczenia zawartego w cudzych słowach, wymaga
            otwarcia, pozbawionego uprzedzeń.
            Dlatego wypowiedź artykułująca uprzedzenia zawsze wzbudzi mój opór.
            Zwodzenie kogoś iluzjami wiedzy, chyba mija się z celem.
            Najważniejszy jest człowiek.
            Ważne jest, co się do niego mówi, ale również, jak się do niego mówi.

            OLD :0)
          • comma Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 03.06.05, 11:05
            Popieram Ewę i uważam, że nawoływanie do tolerancji i miłości, a kilka postów
            dalej zarzucanie innym bałwochwalstwa - nikt nie spodziewa się hiszpańskiej
            inkwizycji - smile))) - brzmi cokolwiek dziwnie, by nie powiedzieć fałszywie, bez
            urazy Waldku. Moim zdaniem podstawą do oczekiwania szacunku jest okazywanie go
            innym. Także umiar w głoszeniu "jedynie słusznego" stanowiska byłby doprawdy
            mile widziany. Pozdrawiam smile
    • oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 03.06.05, 13:59
      Chyba sobie pójdę gdzieś.
      Na spacer albo na lody.
      Uieszyć się wiatrem i słońcem.

      OLD :0)
    • olek13 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 06.06.05, 11:00
      Władku,
      to co prawda nie moja sprawa, ale że jako forum jest publiczne, to
      sobie pozwolę coś napisać, a co! wink

      ..."Ja jestem otwarty na odmienne zdanie , co nie zmienia faktu że
      swoich przemyśleń w twj kwestii nie zmienię ."...

      Jeśli tak, to nie zrobisz ani kroku do przodu, bowiem rozwój, wzrastanie
      jest ZMIANĄ, głównie właśnie poglądów. No ale to nie mój problem...

      Pozdrawiam
Pełna wersja