wicca11 31.05.05, 18:45 zapraszam do lektury i ewentualnej wymiany pogladow: spacernp.w.interia.pl/pieczec.htm zwracam uwage, ze nie chodzi tu o osobe Jezusai postac Boga w religii,ale o zwiazane z tym nowozytne obrzedy Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
eevvaa Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 31.05.05, 22:09 Chyba ktoś ma bujną wyobraźnię - tym razem trochę posunał się nawet chyba za daleko.Nie odpowiada nam coś to nie musimy tego robić, ale dla mnie w tym za dużo nienawiści... Tak mamy jak myślimy... ewa Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć. Odpowiedz Link
lorddead Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 31.05.05, 22:45 Coś w tym jest, lecz wydaje mi się, że ten tekst jest trochę przesadzony. Mam tu inny tekst, bardziej opierający się na światpoglądzie, wolności myśli i słowa. Polecam! www.gildia.com/teksty/kormak/dechrystianizacja Odpowiedz Link
abaddon_29a Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 31.05.05, 22:52 Ale w tym coś jest. Wiele osób, które w wieku 15, 16 lat były dorosłe, mądre i samodzielne, po bierzmowaniu nagle głupieje. I nie da się tego wyjaśnić tylko końcem burzy hormonów, bo własńie burza hormonów powoduje problemy z myśleniem, a nie na odwrót. Odpowiedz Link
sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 08:42 Witam, Wladi cóż za bzdurki opowiadasz z tymi czakrami... Mam na myśli to: "Zamykanie Czakr służy Ochronie Człowieka , przed Przedwczesnym przechodzeniem na Tamtą stronę ! " Zamykanie czakr, cokolwiek masz na myśli służy otumanieniu Odpowiedz Link
sc200 P.S. 01.06.05, 08:53 wladi jeśli uważasz że Twoja teoria się obroni to podaj więcej szczegółów, bo nie mam z czym polemizować Odpowiedz Link
sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 12:22 No hej wladi ponownie Właśnie wolność polega na tym, że Bóg nie każe żadnych pieczęci "na siebie zakładać". Co więcej wątpie czy komukolwiek Bóg kiedykolwiek doradził, że takie właśnie inicjacje przed czymś zabezpieczają. Z punktu widzenia Boga nie wydaje mi się również to możliwe dlatego, że Bóg jak sam zauważasz bardzo często jest prawdziwą miłością i kiedyś już pisałem/pisano o tym, że zło z punktu Jego widzenia nie istnieje. Więc nie mógłby polecać "się zabezpieczać" przed czymś czego nie ma. Ja rozumiem, że bardzo trudno jest zrozumieć ludziom że Bóg jest miłością. Bo to trzeba rozumieć dosłownie, a nie dodawać kolejnych cech Bogu, np. że zna "zło". Obawiam się, że pieczęcie służą do innych celów... Te pieczęcie przykładowo bierzmowania czy chrztu (pomijam kompletny brak szacunku dla nowej istotki na ziemi - tzn bez pytania się Jej o zdanie chrzci się Go/Nią) służą do dziwnych uzależnień - niejako oddania danego człowieka we władanie pewnej religii, a dokładnie uzależnienia od pewnej grupy ludzi z siedzibą w Watykanie Podejrzewam (biore tu na świadectwo własną medytacje na ten temat), że niewiele to ma wspólnego z Bogiem, który niejako z powodu "nieznania terminu zła" tego oczywiście również nie ocenia. Ja jestem człowiekiem i moge oceniać Jeśli chodzi o ochrone przed jak to nazwałeś "demonami, złymi mocami" itp. to bynajmniej służą ku temu odpowiednie modlitwy ochronne. Ale muszą one być wypowiedziane z poszanowaniem WOLNEJ WOLI wypowiadającego i obowiązkowo uczynione przez niego samego. Modlitwy wstawiennicze w tym zakresie są jedynie skuteczne wówczas, kiedy istnieje pełne otwarcie osoby, w której imieniu się modlimy (otwarcie = również PEŁNE przyzwolenie). Żeby było ciekawiej, czakry, których zresztą terminy nie wywodzą się z kultury chrześcijańskiej służą m,in właśnie do przepływu ENERGII uzdrawiającej i m.in. zabezpieczającej przed takimi "obcymi inwazjami". Niezwykle ważne jest oczyszczanie (odblokowywanie) czakr. Każda jest jednakowo ważna, i niezwykle istotna w przepływie Boskiej Energii do Nas (i od Nas). Obecnie pojawia się wielu ludzi próbujących CELOWO (często nieświadomie) wprowadzać w błąd na temat czakr. No i próbując je zamykać... Posiadają oni tak zwane "Inicjacje Argońskie". Jest to duża grupa dusz, która inkarnując pochodząc zapewne z Astralu chce zakłócenia przepływu energetycznego ziemi (czakry są obecne również w innych istotach) i nie dopuścić do odnowienia (tzw. kolejnej fazy gęstości) często omawianego w literaturze Kryształowych Czaszek, Majów czy nawet w wiedzy pochodzenia postHunicznego. Ps. Nie było mnie bo byłem na tygodniowym urlopie Odpowiedz Link
oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 12:52 Wątpić każdy może... :0) Obawiać się może również. Obawiać się nie swoich intencji nie masz powodu. :0) Ocena, którą przedstawiasz jest, jaka jest. Interpretowanie praktyk z punktu widzenia odmiennych praktyk niesie ze sobą aspekt popadania w śmieszność. Wybaczcie, tak widzę frazę o "zamykaniu czakr magicznymi rytuałami sakramentów". :0) Szczególnie prorocza myśl, przywołująca na świadectwo braku związku czyichkolwiek praktyk z Bogiem, własnej medytacji, skłania mnie do przypuszczenia, że żeglujesz, Drogi Michale w przestrzeń mistycyzmu niedostępną dla przeciętnego forumowicza (dla mnie w szczególności). :0) Na koniec uwaga marginalna. Traktowanie chrztu, jako aktu podporządowania "grupie ludzi w Watykanie" uważam za lapsus. Chyba, że jest tylko wyrazem jawnej niechęci wyłącznie do katolickiej społeczności chrześcijan. To jednak pozostawiam ocenie czytających. OLD :0) Odpowiedz Link
sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 14:45 old mnie zastanawia tylko jedna rzecz. Dlaczego narzuca się to dzieciom niczego nieświadomym? Odpowiesz to na pytanie? Kiedyś gdzieś czytałem o plemionach w Afryce bądź Ameryce Pd., które akt "powiedzmy czegoś podobnego do chrztu" zostawiają na 18 rok życia.... Ale kandydat sam wcześniej o tym DECYDUJE. Są mu przedstawione różne alternatywy, i nie straszy się w przypadku wybrania jakichkolwiek z nich grzechem, cierpieniem czy karą Boską. To jest dla mnie symbol Oświecenia. Odpowiedz Link
oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 15:05 W wątku do tego przeznaczonym, chętnie odpowiem na tak postawione pytanie. Oczywiście według mojego pojmowania sakramentów. :0) Nie chciałbym, aby temat oboczny zdominował wątek. OLD :0) Odpowiedz Link
sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 15:11 old ok ale źle mnie zrozumiałeś. Zadałem pytanie retoryczne Nie ma odpowiedzi na pytanie, dlaczego zmusza się innych do robienia czegoś. Naczelna zasada miłośći to jest szanowanie decyzji innych i zgodnie z ich WOLNĄ WOLĄ. Temat oczywiście nie na ten wątek. Co więcej raczej nie na to forum. Myśle że ciekawe by było na forum poświecone Religiom. Odpowiedz Link
lanna Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 16:05 To od jakiego momentu człowiek ma wolną wolę ? Co np.z dzieckiem niechrzczonym, które widzi, jak jego koledzy przygotowuja się do pierwszej komunii (co dla niego jest niedostępne) i wyrazi również taką chęć. Wyrazi swoja wolę i co na to rodzice ? Mają się zgodzić, czy nie ? To nie o pogwałcenie wolnej woli raczej chodzi, a o swiadomość. I jak to się ma do intencji? Przecież dziecko podobno wybiera sobie rodziców, więc jakby może się z góry spodziewać czego oczekiwać, czyż nie ??? Mnóstwo pytań mi się nasuwa ) P.S. Nie bardzo rozumiem, dlaczego ta dyskusja miałaby być oboczna Moim zdaniem, jest jak najbardziej na temat. Pozdr. Odpowiedz Link
sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 20:24 Hej Nie rozumiem do końca Twojego pytania Piszesz: "To od jakiego momentu człowiek ma wolną wolę ?" Od zawsze Albo mówiąc inaczej od "wcielenia się duszy". I Nie jest istotne czy My jako rodzice twierdzimy, że dziecko nie jest w stanie podejmować samodzielnie decyzji. A może My jako dorośli za bardzo jesteśmy przemądrzali w uważaniu że mamy racje? Ciężka sprawa Skoro dziecko wiadomo nie mówi, ciężko wyraża w wieku chrztu emocje - więc nie potrafi wyrazić swojego zdania - to My jako dorośli powinniśmy zaczekać z pewnymi inicjacjami do czasu aż w pewnym wieku, ono będzie umiało podjąć samodzielnie decyzje, czy tego chce czy nie. Oczywiście należy takiego młodego człowieczka edukować. Edukować przez duże "E". Czyli jak to powiedział Coehlo: "Edukacja duchowa to dawanie szansy odczuwania rzeczywistości i wykorzystania szansy wolności - Boga". Piszesz, a co z dzieckiem niechrzonym, które widzi że koledzy idą do pierwszej komunii? Primo) Nie jest istotne co robi większość - to powinniśmy dzieci zawsze uczyć nadrzędnie!. Ważne jest to co się samemu odczuwa... Secundo) Dziecko odpowiednio "Obudzone Duchowo" zrozumie, że najważniejszy jest Jego wolny wybór. Jeśli tak bardzo będzie chciało pójść do Komunii to prosze bardzo z tego co wiem to można pójść na chrzest w dowolnym momencie... życia. a później do kolejnych sakramentów obecnych w KK. Tertio) Trzeba dać szanse dziecku się oczyścić. Częstokroć przyczyną zazdrości w takich przypadkach (w stosunku do kolegów, którzy "idą") są nieoczyszczone intencje.. np. 1). Chęci przypodobania się otoczeniu "zaimponowania" (temat do przepracowania: poczucie własnej wartości) 2). Chęci nieodstawiania od innych (temat do przepracowania: poczucie własnej wartości) 3). "Pójdę bo się będą inni śmiali i wyszydzani" (Jezus też był wyszydzany, wyśmiewany i słowa przekręcane - nihil novi) (temat.... ...wartości) itd itp Dziecko inkarnując wybiera sobie rodziców. Ale później, to właśnie rodzice i otoczenie (w tym księża, psycholodzy, katecheci) kształcą Jego zachowania, nawyki (ala pies Pawłowa w szerszym znaczeniu), ograniczenia lub brak ograniczeń, kreatywność lub jej brak itp itd. Przynosi na świat zagadnienia "karmy wrodzonej" ale ta nabyta karma jest również niezwykle silna. Oczywiście różne inicjacje np. magiczne nabyte w poprzednich inkarnacjach również mogą od razu silnie destruktywnie wpływać na kształtowanie się świadomości Boga. Moja konkluzja jest cały czas stała. Chodzi o to, aby dać szanse podjęcia decyzji przez dziecko. Jeśli teraz nie może ono z wiadomych przyczyn je podjąć to należy odłożyć to na później. Jasne, że to przewraca misterny plan nakreślony przez "Przewodników Duchowych" obecnych we wszystkich religiach świata. Ale takie jest pojęcie Boskiej zasady Wolności. Naczelnej Zasady Wolnostojeństwa i Boskiej Dychtomii. Za co Boga chyba kochamy? "chyba" -> skreślić Odpowiedz Link
oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 02.06.05, 07:48 To jest właśnie temat do dyskusji. Gdzie indziej, zgoda. Z mojego, MOJEGO, punktu widzenia, pytanie nie jest nawet reoryczne. Jest źle postawione. OLD :0) Odpowiedz Link
oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 12:55 Wladi, wypowiedź, ktora przypadła Ci do gustu, została zdjęta z forum. Przypuszczam, że obrażała poglądy jego uczestników lub stanowiła jawne naruszenie regulaminu forum. Ubolewam nad swoją nieprawomyślnością. OLDZGRYZ Odpowiedz Link
eevvaa Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 19:43 Owszem zgodzę się, że Bierzmowanie, czy inne sakramenty nie mają wpływu na zmiany w młodziezy bezpośrednio ( ale pośrednio mają) - to są dogmaty religijne, a młodziez w tym wieku autentycznie czeka na wielkie uniesienie i go nie doznaje przeważnie ( bo jednak duchowo jest niedojrzała). W pewien sposób religia kultura to narzuciła ( młodzież przystępuje do tego masowo, bezwolnie, nieświadomie, a chyba nie oto chodzi). młodzież oczekując czegoś wielkiego , jakiegoś znaku namacalnego nie dostając go poprostu się buntuje się. ewa Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć. Odpowiedz Link
sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 20:32 Widzisz wladi Uwarunkowania są pochodzenia ziemskiego a nie Boskiego. Czy jest to trudne do zrozumienia? Dopiero jak się to zrozumie, świat staje przed nami otworem. Z tego co widze, to... Twoja córka musi byc nieźle zindoktrynowana I nie obraź się, ale mało tu widze Jej wolnego wyboru. Co dajesz poznać między wierszami (np. tu: "Dotarłem do Poznania w Jezusie Boga Ojca , Ktory Jest Samą Miłością i chcę Tego samego dla Moich Dzieci .") Ps. Zakończmy może temat, bo moderatorzy wytną cały wątek Pachnie już tu Forum Religia. Odpowiedz Link
sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 20:40 Wladi gratuluje Ci umieszczania w jednym rzędzie: "Następuje upadek Wartości rodziny , upadek autorytetu Ojca , Matki ,Kościoła szkoły itp." Owszem, wartość rodziny upada, ojca czy matki pewno tak. Ale Kościoła? Cóż to ma do rzeczy? Wiadomo, że to co nieprawdziwe zniknie, i się nie obroni. Instytucje religijne - ich upadek doprowadzi do powrotu do Boga. A raczej na otwarcie się na Boga (bo On tu już dawno jest). Jest logiczne, że winą wielu wojen, śmierci, moderderstw, grabieży, wyzysku ekonomicznego są założenia religii światowych. Widać to jak na dłoni. Patrzmy nie na to co te religie głoszą, tylko co robią Ich patroni, jak Oni reagują na to co się dzieje - w ogóle nie reagują, bo zbyt bardzo są pochłonięci "umacnianiem dyktatury moralnej" (termin ten wymyślił Alain Rospere) i gromadzeniem bogactw... Nic dziwnego, że ludzie czynią to, "jakby nie byli sobą". Bo nature mają dobrą, ale do czego może doprowadzić indoktrynacja to widać naokoło Wladi przyznaje Ci po raz drugi Złotą Czcionke za zdanie : "Nie jestem nieomylny , ale to co napisałem to święta prawda." Moge wstawić do sygnaturki? ) Odpowiedz Link
wladi3 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 21:38 Trudno mi Cię zrozumieć Michał . No cóż pomimo boskości mojej natury ogranicza mnie niezbyt lotny umysł . Mówię to w odniesieniu do Boskości i nieograniczoności Mojego Wyższego Ja . Ciało i umysł jest jaki jest . Dla mnie nauka Jezusa jest Święta ! To Kim Jestem zawdzięczam Jego Nauce i w NIM Poznałem Miłość Boga Ojca . Ciągle mnie dziwi jak za szczerość i otwartość dostaję policzek . Tyle razy mówię że Dróg do Poznania Prawdy Jest Wiele ,Szanuję indywidualną Drogę Każdego Dziecka Bożego i nie mogę zrozumieć zacietrzewienia i uporu walki z jakąkolwiek Religią . Tyle tysięcy lat trwania wielkich Religii - pomomo błędów i wypaczeń , których sprawcą jest i był zawsze pojedynczy człowiek , lub gupa ludzi. Tyle Cudów , Objawień , Mocy Bożej w wielu Wierzeniach i to wszystko - w oczach Twoich Michale i wielu innych - Nic - jeden wielki Błąd ? Moja Miłość do Ojca , Którą Poznałem w Jezusie Chrystusie to też Nic ? Moja Miłość do Wszystkich Dzieci Bożych to też -Nic ? Moc Boża w Dziecku - Synie Bożym to Nic? Proszę Boga Ojca aby Przedstawił Tobie Michale to NIC !!! Nie ma we mnie złości i żadnego złego uczucia jedynie żal , że tak łatwo ferujesz wyroki . Pozdrawiam . WładiNieutulony . Dziękuję za formę Oldpierniku . Odpowiedz Link
sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 01.06.05, 22:58 wladi dla Ciebie to wszystko jest jedna jedyna idea, jedna jakby rzecz. Truno Ci zrozumieć że można nie negować cuda, objawienia itp i jednocześnie twierdzić że instytucje religijne są nikomu niepotrzebne? Masz jakiś problem z wrzucaniem przeciwnych idei do osobnego, ale za to jedynego... worka Idee, które głosił Jezus były, są i będą słuszne. Rzecz w tym, że religie to doskonale wypaczyły. Tym bardziej uważam, że prezentujesz skrajność w swoich wypowiedziach I uważam to oczywiście to za mało szkodliwe dopóki (być może) głosisz w swoim życiu nadrzędne idee, które w sumie mamy te same. Rzecz jest w tym, że wielu ludzi też tak sądzi. A niestety okazuje się później że blokady i ograniczenia wynikłe z religii wychodzą z nich... w najmniej oczekiwanych momentach życiowych... I w tym jest problem - nie ma sensu dyskutować o Instytucjach. Odpowiedz Link
lanna Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 02.06.05, 01:25 Sc,dzięki za odpowiedź. Rzeczywiście starałam się napisać skrótowo i wyszło ździebko niejasno ) Piszesz:"to My jako dorośli powinniśmy zaczekać z pewnymi inicjacjami do czasu aż w pewnym wieku, ono będzie umiało podjąć samodzielnie decyzje, czy tego chce czy nie." Chodziło mi o to, że o takiej decyzji, jak chrzest nie powinna decydować tylko wola (bo taką potrafi juz wyartykułować dziecko trzyletnie) ale przede wszystkim pełna świadomość czym jest taki sakrament, a tutaj sprawa się mocno komplikuje. Wiekszość nawet bardzo dorosłych osób, gdyby im powiedzieć o jakichś "inicjacjach" postawiłaby oczy w słup. Oczywiscie w pełni świadomie taka przyjmująca chrzest dorosła osoba przystapiłaby do Koscioła, ale - że tak powiem - o warstwie energetycznej tego obrzędu (nie wnikam tutaj, czy to prawda z tymi incjacjami, czy nie) nie miałaby zielonego pojęcia. Czyli taką decyzję podjęłaby nie całkiem świadomie .Konkluzja ? Wiek w tej sytuacji w 99% przypadków nie ma znaczenia Wyjaśniam drugą kwestię, którą określiłam jako INTENCJE. Piszesz o zasadzie wolnostojeństwa. W porządku , ale czy to nie za przyczyną tej właśnie zasady dusza dokonuje wyboru KONKRETNYCH rodziców ? A jeśli takiego wyboru dokonuje, to - mam nadzieje - w pełni świadomie , czyli wybierając rodzinę katolicką niejako ma wkalkulowane ryzyko ). Pozdrawiam Odpowiedz Link
sc200 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 02.06.05, 09:35 Hej Mówiąc o wieku podejmowania decyzji mam na myśli to, że dopiero po jakimś czasie ( w pewnym wieku) jesteśmy w stanie wyłożyć młodej istocie wszystkie za i przeciw. Oczywiście zakładam tu uczciwość Rodziców wobec dziecka. Tak... właśnie uczciwość. Oglądając świat np. kreowany w Polsce (bo tu żyjemy) myśle, że wiek dorastania w którym dziecko może podjąć jakieś decyzje w 100% zgodne z Jego (dziecka) wolą jest o wiele późniejszy niż w innych krajach - przykładowo w USA dzieci od początku są objęte (nie wszystkie oczywiście) pewnym programem kształcenia poczucia wyboru. Później nie ma problemu z "opowiedzeniem się po którejś stronie". Przypomina mi to sprawe taką codzienną, jaką było... znane nam głosowanie w Polsce za wejściem do UE. W Polsce była jednostronna kampania (na tak). Bez prezentowania przeciwnej strony i opinii. A przykładowo w Szwecji Rząd sponsorował Kampanie zarówno na "tak" jak i na "nie". W naszym kraju przypadek "Unijny" nie jest odosobniony - tak funkcjonuje "wolność" wyboru w Polsce, której nigdy nie było i jak na razie nie ma. Daleko nam bardzo pod tym względem do USA, cokolwiek byśmy o tym ostatnim kraju nie mówili, taka jest prawda. Piszesz: "Piszesz o zasadzie wolnostojeństwa. W porządku , ale czy to nie za przyczyną tej właśnie zasady dusza dokonuje wyboru KONKRETNYCH rodziców ? A jeśli takiego wyboru dokonuje, to - mam nadzieje - w pełni świadomie , czyli wybierając rodzinę katolicką niejako ma wkalkulowane ryzyko )." Racja. Wybierając rodziców niejako się samostanawia na początek. Rzecz jest w tym, że jest wiele "tematów" wcieleń do przepracowania: Mnicha, Jogina, Wojownika itp i jest to wkalkukowane, wybierając np. rodzine katolicką. Czytałem pewną analize o karmach osób urodzonych w silnie katolickich rodzinach. 5 na 10 osób w tych rodzinach urodzonych ma do przepracowania... poczucie wolności i samodzielności. Wybrały sobie nienajłatwiejszą drogę ale przecież czym byłoby życie bez wyzwań? Odpowiedz Link
wicca11 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 02.06.05, 18:41 Bardzo sie ciesze, z tej dyskusji. LORDDEAD - z wielkim zainteresowaniem przeczytalam link, ktory podajesz. Uwazam, ze jest naprawde inspirujacy. I swiadczy o ogromnej odwadze i samoswiadomosci (to chyba nieodpowiednie slowo, ale nie potrafie tego nazwac inaczej) autora. Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich wicca Odpowiedz Link
olek13 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 03.06.05, 07:19 ..."Jestem za, a nawet przeciw"... - jak mawiał p. Wałęsa, a teraz mawia Wladi Wiele ścieżek jest słusznych, ale moja ścieżka jest najsłuszniejsza, bo te inne, to np bałwochwalstwo... Wladi - a ja myślę, że każda "ścieżka" jest tylko kolejną zabawą, kreacją, iluzją, doświadczeniem "wzrastania duchowego"... Czy zatem będziemy się spierać który zamek z piasku w naszej piaskownicy jest słuszniejszy? Cezary PS. ...i po co ja to piszę...? Odpowiedz Link
oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 03.06.05, 07:38 będziemy się spierać :0) bo niektóre zamki wydają się mniej ładne od pozostałych :0) oczywiście gustów się nie dyskutuje ale o zamkach można swobodnie OLD :0) Odpowiedz Link
eevvaa Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 03.06.05, 10:40 jestem za tym, że każdy ma swoją ścieżkę, a dyskutowanie, która jest ładniejsza chyba mija się z celem. tak postępują małe dzieci, które chcą na siebie zwrócić uwagę Każdy idzie taką ścieżką, którą najlepiej rozumie i zwodzenie kogoś iluzjami religii, chyba mija się z celem.najważniejszy powinien być człowiek, miłość, życie...a czy to ważne jak się nazywa, jeżeli nikogo nie krzywdzi? ewa Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć. Odpowiedz Link
oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 03.06.05, 10:59 Istotą rozmowy jest wymiana poglądów. Przedstawiając odmienne zdanie można zachęcać, lub zniechęcać. Ta druga opcja budzi w odbiorcy, jakim jestem, uczucia więcej niż mieszane. Każdy ma swoją ścieżkę. Wierząc własnej dobrej woli, nie mam powodu nie wierzyć dobrej woli rozmówcy. Odczytanie przekazu, doświadczenia zawartego w cudzych słowach, wymaga otwarcia, pozbawionego uprzedzeń. Dlatego wypowiedź artykułująca uprzedzenia zawsze wzbudzi mój opór. Zwodzenie kogoś iluzjami wiedzy, chyba mija się z celem. Najważniejszy jest człowiek. Ważne jest, co się do niego mówi, ale również, jak się do niego mówi. OLD :0) Odpowiedz Link
comma Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 03.06.05, 11:05 Popieram Ewę i uważam, że nawoływanie do tolerancji i miłości, a kilka postów dalej zarzucanie innym bałwochwalstwa - nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji - ))) - brzmi cokolwiek dziwnie, by nie powiedzieć fałszywie, bez urazy Waldku. Moim zdaniem podstawą do oczekiwania szacunku jest okazywanie go innym. Także umiar w głoszeniu "jedynie słusznego" stanowiska byłby doprawdy mile widziany. Pozdrawiam Odpowiedz Link
oldpiernik Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 03.06.05, 13:59 Chyba sobie pójdę gdzieś. Na spacer albo na lody. Uieszyć się wiatrem i słońcem. OLD :0) Odpowiedz Link
olek13 Re: mam nadzieje, ze nie kij w mrowisko... 06.06.05, 11:00 Władku, to co prawda nie moja sprawa, ale że jako forum jest publiczne, to sobie pozwolę coś napisać, a co! ..."Ja jestem otwarty na odmienne zdanie , co nie zmienia faktu że swoich przemyśleń w twj kwestii nie zmienię ."... Jeśli tak, to nie zrobisz ani kroku do przodu, bowiem rozwój, wzrastanie jest ZMIANĄ, głównie właśnie poglądów. No ale to nie mój problem... Pozdrawiam Odpowiedz Link