HIPNOZA- Czy rujnuje zycie?

27.06.05, 00:46
Niepokoi mnie jedna rzecz. Zawsze bardzo chciałam być hipnoterapeutką, lecz
jednak rozmawiałam z bardzo mądrym człowiekiem, będącym po wielu studiach i
mówił że studiował podobny kierunek i stanowczo odradza mi tego typu kierunki
na studiach, ponieważ wpływ jaki mają one na człowieka jest bardzo
destrukcyjny jak i rozintegrowujący osobowość, zabawy typu "wewnętrzne
laboratoria człowieka" do których zapraszamy osobę która ma za nas podejmować
decyzje... Po wielu takich "zabawach" ludzie studiujący tam po pewnym czasie
chodzili nastraszeni, rozkojażeni, problemy z bezsennością, lęki, odczucie
kogoś obok podczas gdy nikogo nie ma, osaczenie, dochodziło nawet do
modlitw "o uwolnienie"... Czytałam również artykuły na ten temat osób
studiujących na omówionych wyżej uczelniach w Łodzi czy Krakowie i są
szokujące. Nie wiem już sama co mam robić, bardzo boję się takich rzeczy,
wiem że nie wytrzymałabym tego, ponieważ miałam już doczynienia kiedyś z
czymś podobnym i moja odporność psychiczna co do takich rzeczy jest
minimalna, ale z 2 strony hipnoza jest moją ambicją, jest to coś co naprawdę
mnie fascynuje, bardzo proszę o kontakt i odpowiedzi osób które wiedzą coś na
ten temat, być może znajdzie się ktoś kto studiował coś związanego z hipnozą
lub hipnoterapeutyką, proszę o wasze opinie, z góry dziękuję, dziękuję
również za przeczytanie tekstu.
    • olek13 Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 27.06.05, 08:23
      Hej!
      Czy możesz wskazać, gdzie znaleźć teksty, na które sie powołujesz?
      Jeśli Twoja, jak to piszesz, odporność psychiczna jest niewystarczająca, to
      może warto sobie ową odporność zwiększyć?
      No i co to znaczy, że hipnoza jest Twoją "ambicją"?
      Jeśli masz ochotę pracować z ludźmi jako terapeutka to wiedz, że poza wiedzą
      merytoryczną najważniejszą sprawą dla terapeuty jest być samemu wewnętrznie
      "poukładanym", co zwykle wiąże się z długą, praktycznie stałą terapią własną.
      Pozdrawiam
      Cezary
    • sc200 Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 27.06.05, 08:31
      Moim zdaniem... człowiek, który Ci odradzał hipnoze wstrzelił się w 10-tke na
      tarczy - znaczy się ma racje smile.
      Hipnoza niczemu nie służy. Co więcej znane są bardzo częste przypadki, kiedy
      hipnoza wpływała bardzo negatywnie na dalsze życie jednostki (pogarszała stan,
      przeważnie jednak "nie zmieniała stanu rzeczy" - bo zmienić nie mogła).
      Z punktu widzenia rozwoju człowieka czym jest hipnoza? Próbą często z sukcesem
      dotarcia do ukrytych "programów" niższego ja. I próbą wywierania na nie presji.
      Jeśli czytałaś jeden z moich wątków, to posłuże sie taką przenośnią, która tam
      też jest użyta.
      Hipnoza to jak lakierowanie odrapanego (z rdzy) płotu. Lakierujesz elementy,
      które niby nie są ok, po jakimś czasie okazuje się, że rdza jest również pod
      innymi elementami (elementami graniczącymi z tymi już pomalowanymi). I zanim to
      odkryjesz i pomalujesz te nowe elementy, rdza przeskoczy z powrotem na te już
      pomalowane.
      A co trzeba było zrobić? Najpierw oczyścić cały płot, przygotować go eterem czy
      tam czymkolwiek i dopiero pomalować tą właśnie odpowiednią farbą.
      Hipnoza uderza w pewne elementy, ale nie umie znaleźć powiązań przyczyn i skutku
      tkwiących w innych pokładach. Wskutek tego, zabieg jest chwilowo "zakończony z
      powodzeniem" a po jakimś czasie popiep* podświadomości powraca ze zdwojoną siłą
      (zgodnie z zasadą, która mówi, że jeśli nie pozbędziemy się czegoś kompleksowo z
      podświadomości, to nasze niższe ja na miejsce częściowo oczyszczonego fragmentu
      wstawia to czemu ufa... czyli dorabia z powrotem to co stare smile ).
      Należy się brać za NIEHIPNOTYCZNE metody pracy z umysłem, bo tylko taka praca
      jest trwała i daje rezultaty długofalowe.

      Hipnoza może mieć znaczenie przy channelingach może w jakichś wspomnieniach
      reinkarnacyjnych. Ale używanie hipnozy w celach "leczniczych" czy to umysłu czy
      ciała (właściwie to tylko umysłu, bo ciało zależy od niego właśnie) uważam za
      lekkie nieporozumienie smile

      Hipnoza jest dość często preferowana przez osoby wpadające w tzw. Kompleks
      Wegański. Są to ludzie, którzy używali... hipnozy od zawsze aby wpływać i
      manipulować innymi (od zawsze = "od bardzo wielu inkarnacji"). Teraz tylko
      kontynuują dzieło niszcząc innych i siebie przy okazji.
      Hipnoza u ludzi "niezabezpieczonych" (niezabezpieczonych = z dużą hehe smile
      "otwartością" na duchy z Orszaków Astralnych) jest prześwietną techniką do
      narobienia sobie jeszcze więcej problemów...
      Jest to tzw. Syndrom Nieprzytomności (Ach ta Atlantyda..)
      Można tu wymienić: Hipnoze, narkotyki, lekomanie, alkoholizm czy... palenie
      papierosów (tytoniu).
      Wszystkie powyższe elementy powodują stany "odurzenia" podświadomości.
      Ogólnie mówiąc, wszystko to co nie dzieje się na trzeźwo i świadomie jest
      szkodliwe dla podświadomości, a tym samym dla realizacji swoich celów...

      Ps.
      Nie mówiąc o tym, że na pewnych kontynentach... w pewnych kulturach Hipnoza jest
      wymieniana jednym tchem oprócz narkotyków i lekomanii do... nałogów i jej
      szkodliwość jest tak samo oceniana jak te pozostałe używki.
      • deja.vu Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 06.07.05, 09:50
        Zgadzam sie z przedmowca, a co do tych wspomnien reinkarnacyjnych wywolywanych
        w hipnozie to ja bym tez przestrzegal, gdyz spotkanie z wlasna rzeczywistoscia
        poprzedniego wcielenia i powrot pamieci o niej moze byc tak bolesna ze
        doprowadzi do powstania choroby psychicznej.
        Pzdr
        Piotr
    • luka.s1 Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 16.07.05, 10:07
      Dwa lata temu byłam kilka razy hipnotyzowana. Poszłam do dosyć znanego
      hipnotyzera, który miał mnie wyleczyć z nerwicy lękowej. Niestety nic mi nie
      pomógł, ale też nie zaszkodził. W czasie hipnozy, byłam w pełni świadoma tego
      co się ze mną dzieje i wiedziałam, że w każdej chwili mogę wstać i przerwać
      seans. Kiedy to później opowiadałam znajomej bioterapeutce to powiedziała, że
      tak na prawdę to nie byłam zahipnotyzowana i że nie każdego się da
      zahipnotyzować, a wogule to była przeciwna hipnozie.
    • margaretkaberetka Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 15.11.05, 16:01
      A ja uwarzam ze hipnoterapia jest wpoko.Nie kazda hipnoza przeciez jest tak
      samo uformowana.Niektorzy ci kaza sie rozluznic a puzniej mowia:
      Np: Nie bedziesz palic papierosow.Nie lubisz papierosow.Papierosly sa
      smierdzace.Itd...
      Taka hipnose to malemu niech wciskaja-mi nikt nie bedzie wciskal.Bo doslownie
      to jest wciskanie kitu.U mnie budzi sie jak u dziecka chec ataku-na takie
      teksty.
      Ale jezeli chodzi o hipnoze Relaksujaca-na zasadzie medytacji prawie.Wyobrazen
      o sobie-wybaczenia sobie.Polepszenia samopoczucia ,rozluznienia a nawet,naucza
      jak sobie radzic z sytuacjami stressowymi.To polecam.
      Ale te wciskanki do tkanki.To nie dla mnie.
      • ogrom Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 15.11.05, 21:08
        Hm....... otóż ja jestem zdania, że pewni ludzi sami mogą sobie zastosować coś
        w rodzaju programowania.
        Wystarczy często powtarzać myśl, która ma za zadanie coś zmienić by był
        porządany skutek.

        No cóż.... ale nieliczni tak mają. Sądzę, że tylko Ci którzy mają ogromnie
        silną wolę, są spójni i panują nad soba i swoimi myślami.
        Akurat ja się do takich zaliczam.
    • margaretkaberetka Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 17.11.05, 14:36
      Mam wielka prosbe do wszystkich forumowiczow ktorzy wiedza cos o hipnosie.
      Zaczelam hipnoze niedawno-uwarzam ze duzo sie nauczylam jesli chodzi
      o ''medytacje''
      Na poczatku wsluchujac sie w Paul Mckanny-Supreme self confidence.Mialam bardzo
      dziwny sen? zjawisko? nie wiem jak to okreslic.Mianowicie myslalam o sobie
      o ''sobie bedac dzieckiem.''Rozluznilam sie zrelaksowalam.Myslalam,przykro mi
      bylo,troche sie poplakalam.Lezalam zrelaksowana na kanapie naprzeciwko duzych
      lustrzanych drzwi.Po hipnosie i medytacji.
      Zasnelam snem (nie wiem czy snem ,oczy mialam zamkniete-sen na jawie?)
      Lezalam zrelaksowana na kanapie naprzeciwko duzych lustrzanych drzwi.Otwarlam
      oczy ( na jawie w tym snie) Widzialam siebie w odbiciu tych lustrzanych
      drzwi,dokladnie jak lezalam.I.......I widzialam jeszcze jedna siebie ,ktora
      latala ,wymachiwala cos rekami,skakala,byla zla rozdrazniona,cos mi chciala tam
      zbuntowanie powiedziec.Ja bylam bardzo zrelaksowana i spokojna.Ona -ja.Chciala
      po tych wyglupach i nerwowych ruchac, wcisnac mi sie w brzuch.Chciala wejsc we
      mnie przez moj brzuch.Wiecie jak to w snie bywa ktos chce biegnac ,nie potrafi
      itd.Wiec ja resztkami sil odepchnelam ja odemnie-nie chcialam dac jej wejsc
      sobie w brzuch.Tak sie obudzilam dokladnie w takiej samej pozycji w jakiej
      mialam sen.Tak samo jak snilam otwarlam oczy.Taki sam obraz.
      Ja nie mam pojecia w co sie laduje.
      Troche sie przestraszylam i nie slucham juz tej samej cedeki.A inna
      rozluzniajaca medytacje.
      Moze mi ktos powiedziec co to mialo znaczyc?
      Bardzo bym prosila
    • margaretkaberetka Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 17.11.05, 16:09
      Osho-Meditation self hypnosis ''assertiveness''
      Mowiac szczerze mam ich caly wachlarz..smile
      Po tym jak czytalam c200 ,boje sie ze zeczywiscie sie uzalezniesmile Bo to wciaga
      jak cholerkasmile

      Z tym ze, tak jak pisze- reszta hipnoz to medytacje.Choc ten pierwszy raz
      naprawde mnie przestraszyl.

      Dzisiaj czytalam artykuj z ksiazki ''Dzieci regresji''Roberta Krakowiaka
      Wydaje mi sie ze hipnoza jak i leczenie czlowieka ktory wybudowal sobie
      nieprawdziwy obraz wysokiej samooceny,po zburzeniu jej wlasnie nastepuja takie
      skutki jak Wolna_nasturcia napisala.Lek,depresja,stany
      schizofreniczne,osaczenie.Bynajmniej widzac siebie sama,zla ,nerwowa w akcie
      agresji,i prubujaca wcisnac sie mi w brzuch.Niepoczulam sympatii do tej
      osobniczki-czyli mnie samej.Mozliwe ze ta hipnoza zburzylam falszywie zbudowana
      wysoka samoocene.Ale nie zaprzestalam na
      hipnosach.Medytacje,ksiazki,afirmacje.To jest to co pomaga odbudowac to co
      zburzylam.
      Tak ja to widze.Inaczej nie jestem w stanie sobie tego wytlumaczyc co sie ze
      mna wtedy dzialo.
    • margaretkaberetka Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 24.11.05, 10:23
      Wczoraj przeczytalam''psychologie ezoteryki''.Ciesze sie bo sprawdza sie jedna
      zecz: ''Szukajcie a znajdziecie''smilePozwole sobie wkleic to co znalazlam w tej
      ksiazce.Moze komus z was tez sie to przytrafilo.
      Text z ksiazki: osho-psychologia ezoteryki

      Czwartemu typowi snu mozna zapobiec bedac swiadkiem. Bycie swiadkiem czyni
      róznice, bo gdy jest snienie, utozsamiasz sie z nim. Utozsamienie jest snieniem
      w czwartym ciele. W czwartym ciele uwaznosc i umysl bedacy swiadkiem sa sciezka
      prowadzaca do tego, co rzeczywiste.

      W piatym ciele sen i rzeczywistosc staja sie jednym. Kazdy rodzaj dualizmu
      zostaje odrzucony. Nie ma kwestii jakiejkolwiek uwaznosci. Nawet jesli jestes
      nieswiadomy, jestes swiadomy swej nieswiadomosci. Teraz snienie staje sie tylko
      odbiciem tego, co rzeczywiste. Jest pewna róznica, ale nie rozróznienie. Gdy
      widze siebie w lustrze, nie ma rozróznienia miedzy mna i odbiciem, ale jest
      pewna róznica. Ja jestem rzeczywisty, a ten, kto jest odbiciem, nie jest
      rzeczywisty.

      Piaty umysl, jesli kultywuje jakies koncepcje, moze miec iluzje poznania
      siebie, bo widzial siebie w lustrzanym odbiciu. Poznal siebie, ale nie takiego,
      jaki jest, tylko jako odbicie w lustrze. To jedyna róznica. W jakiejs mierze
      jest to grozne: niebezpieczenstwo jest takie, ze mozesz zaspokoic sie odbiciem,
      i ten zwierciadlany obraz bedzie uznany za prawdziwy.

      Dla piatego ciala nie ma prawdziwego niebezpieczenstwa jesli to nastapi, ale
      jest to grozne dla szóstego ciala. Gdy widziales siebie tylko w lustrze, nie
      mozesz przekroczyc granicy piatego i wejsc do szóstego. Przez lustro nie mozesz
      przejsc zadnej granicy. Zyja wiec ludzie, którzy pozostali w piatym. Ci, którzy
      mówia, ze istnieje nieskonczenie wiele dusz, a kazda dusza ma swoja
      indywidualnosc – ci ludzie pozostali w piatym. Poznali siebie, ale nie
      bezposrednio, nie wprost, tylko poprzez lustro.

      Skad bierze sie to lustro? Pochodzi z kultywowania koncepcji “Jestem dusza.
      Wieczna, niesmiertelna. Poza smiercia, poza narodzinami." Uwazanie siebie za
      dusze bez poznania tego – oto tworzenie lustra. Wtedy nie poznasz siebie
      takiego, jaki jestes, ale takiego, jaki jestes w odbiciach swych koncepcji.
      Jedyna róznica jest to, ze gdy poznanie przychodzi przez lustro, jest snem, a
      gdy jest bezposrednie, wprost, bez zadnego lustra, jest rzeczywiste. To jedyna
      róznica, ale jest ona wielka, nie wzgledem cial, które juz masz za soba, ale
      wzgledem tych cial, które jeszcze pozostaja do przenikniecia.


      Ja chce poznac siebie-nie mam ochoty na jakies przenikanie 7 cial.
      Kumam co sie stalo,ale po co mam przenikac cokolwiek?..ehhh
      • conchita1 Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 25.11.05, 00:19
        Wiesz, nie czytałam akurat tego tekstu Osho, ale mam wrażenie, że lustro jest
        tu formą przenośni, obrazowania myśli...

        Za to wydaje mi się, że twój sen oznacza, że koncentrujesz się na
        swojej "dobrej" części, afirmujesz i rozwijasz. Tymczasem jakaś część twojej
        osobowości (bardziej ziemska, agresywna, energiczna) jest odpychana przez
        ciebie, dosłownie nie chcesz jej wpuścić do ciała, bo ma w sobie energie, które
        uważasz za "złe". Próbowała wejść do brzucha, gdyż może chodzić o negatywne
        emocje, które odrzucasz.
        Może nie mam racji, ale skoro pytasz, to mi się narzuca...

        Jeśli jednak mam rację to pomyśl, że RD to nie odrzucanie tego w nas, co nam
        nie pasuje w nas, nie spychanie w podświadomość, ale akceptacja, która wzbogaca
        nas o nasze odrzucane aspekty. To dodaje sił, RD przestaje być taki "słodko-
        mdły" (czyli powierzchowny, jak to często spotyka się u osób, które narzuciły
        sobie większość przykazań z "pozytywnych" książek), ale realny.
        Problemy można przerobić, gdy się nimi zajmiemy, a nie gdy bedziemy udawać że
        ich nie ma i "promieniować miłością"smile

        Ta skłonność do udzielania "dobrych" rad nieproszona to chyba jakieś obciążenie
        karmiczne?smile
      • conchita1 Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 25.11.05, 00:27
        A tak żeby cię pocieszyć to dodam, ze ten aspekt ciebie mógł być zupełnie
        realnysmile Człowiek potrafi cząstki swojej świadomości oddzielać i mogą one
        doświadczać równolegle.
        • margaretkaberetka Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 25.11.05, 10:43
          Conchita1 dokladnie tak jest.Zgadzam sie w 100%.Odpychalam cale swoje
          dziecinstwo-ktore bylo wlasnie energiczne i takie agresywnesmileW tej hipnosie-(a
          byla to pierwsza hipnoza) WLasnie mowa byla o dziecinstwie.Raczej nie hipnoza
          to byla a(medytacjo-hipnoza).Prubowalam siebie zaakceptowac-a jak wiesz to duzo
          pracy wymaga-oj duzo.Lustro jasne ze to przenosnia-ale fakt ze akurat w taki
          sposob lezalam(spiac i sniac na jawie) moze wlasnie dopomogl tej
          przenosni.Staram sie pogodzic ze soba i zaakceptowac rozne uczucia ktore
          przezemnie przeplywaja,zdajac sobie sprawe z ich istnienia.Im bardziej zdaje
          sobie z nich sprawe-tym bardziej staja sie tylko przeplywem emocji,a nie mna.
          Nie walcze bo to nie ma sensu,zwalczajac je bardziej sie z nimi lacze.A wtedy
          odczuwam niska samoocene, za to ze nie moge sie ich pozbyc.Nie ma innej rady w
          mojej sytuacji jak akceptacja i zrozumienie ze to fala.Przyplyw i odplyw.A
          dlaczego przyplyw?-oczywiscie pesymizm i czarnowidzenie.Oczywiscie tez sytuacje
          zyciowe z ktorymi mamy do czynienia na codzien.Moj wytrwale pielegnowany
          myslowy i emocjonalny kregoslup.
          Smieszne to wszystko bo....hahah...Mialam sie za twarda sztuke,a okazuje sie ze
          jestem tak poddatna na wszelkie sugestie ze szok.
          Dlatego zdaje sobie sprawe z tego ze zle sformulowana hipnoza lub
          afirmacja,moga spowodowac bardzo duzo zlego.Cokolwiek bede teraz
          formulowala,lub sluchala.Musze miec pewnosc ze to nie wyzadzi mi krzywdy.
          A jak to wszystko znowu przerabiam,i zastanawiam sie nad soba.
          To kuzwa gdzie jest moj self esteem.Gdzie ta moja wysoka samoocena? No gdzie?
          hahaha.
          Teraz to tylko afirmowac- wszystko to co sklada sie na pelny self esteem i
          odpowiadac zlym mysla w sposob odmienny,jak rowniez zrozumiec ich istnienie.
          Cholera pelna przerobkasmile

          Pozdrawiam
          • margaretkaberetka Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 25.11.05, 11:24
            Przerobke mialam na mysli zdanie sobie sprawy z tego co sie dzieje.Zdanie sobie
            sprawy to chcac czy nie ,niesie za soba zmiany.Tak wiec rozwoj.
            Znowu sie zastanawiam ile minie czasu zanim to sie staniesmile
            Jestem w kwiecie wieku i potrzebne mi to teraz juz.smile hihi

            No coz ,znowu,nie bede czekac na zmiany,a pozwole czasu plynacsmile

            Nad ''karma'' dobrych rad, tez sie zastanawialam.Niby po co? czlowiek moglby
            pomyslec.Myslalam w roznych akceptach:samooceny,dobroci,zyczliwosci.
            Ale nasunal mi sie jeden.Moim zdaniem tez nie ma tu miejsca na zal-ale poprostu
            czasem mamy ochotesmile
            A czasem niesmile

            Pozdrawiam
            • conchita1 Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 26.11.05, 01:40
              > Znowu sie zastanawiam ile minie czasu zanim to sie staniesmile
              > Jestem w kwiecie wieku i potrzebne mi to teraz juz.smile hihi

              Takie rzeczy potrafią się oczyszczać bardzo szybko. Zależy jak sobie radzisz z
              rozwalaniem starych wzorców myślowych czyli z przywiązaniem do pewnych typów
              myśli i zachowań. Gdy zdasz sobie sprawę, ile złego wyrządziło w życiu to
              przestaniesz ich bronić i zmiany dokonają się błyskawicznie. Potem tylko
              kwestia utrwalenia i nieulegania pokusie powrotu do starych trybików.

              > Nad ''karma'' dobrych rad, tez sie zastanawialam.Niby po co?

              Nie wiem, to kwestia impulsu. Czuję, że mogę i chce mi się...smile Z drugiej
              strony przecież się nie narzucam, można tego nie czytaćsmile Ale dlaczego raz mi
              się chce a tysiąc razy nie to już inna sprawa...

          • conchita1 Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 26.11.05, 01:31
            Czytając to, co napisałaś, widzę że daleko już zaszłaś na tej drodze
            zrozumienia skutku i przyczyny i co ważniejsze poznania siebie...

            > Staram sie pogodzic ze soba i zaakceptowac rozne uczucia ktore
            > przezemnie przeplywaja,zdajac sobie sprawe z ich istnienia.Im bardziej zdaje
            > sobie z nich sprawe-tym bardziej staja sie tylko przeplywem emocji,a nie mna.
            > Nie walcze bo to nie ma sensu,zwalczajac je bardziej sie z nimi lacze.

            Czysta prawdasmile Gdy z nimi walczymy, koncentrujemy się na nich i w efekcie
            rosną w siłę w naszej świadomości.

            > To kuzwa gdzie jest moj self esteem.
            Może nie szukasz go tam gdzie jestsmile? W momencie, gdy spojrzysz na siebie z
            miłością, odkryjesz źródło wewnątrz, takie pytanie jakoś się rozpływa. Patrzę w
            przeszłość, w chwile rzekomych porażek, bólu i widzę istotę żywą i ciepłą,
            którą nieraz skrzywdzono i która uczyła się różnych doświadczeń... Kocham tego
            malucha, trochę narozrabiał, ale jaki potencjał!

            Ja wiem, że świat jest pełny ludzi, którzy lubią grać w mentalne gierki i
            wciągać w to innych (tym są te ich poczucia wyższości i gnojenie innych).
            Ale nie można dać się w to wciągnąć, chyba że dla zabawy z nudów.

            Jak masz ochotę i chwilę czasu polecam fajną medytację: usiądź i poproś Wyższe
            Ja o kontakt, poczucie WJ. Otwórz się i zaufaj. Mi to dało odmienne spojrzenie:
            poczułam miłość i taką mądrość, zrozumienie i dystans - przestrzeń. Jakby
            kochało cię i wierzyło w ciebie bardzo dużo mądrych istot, których się jest
            częścią poza czasem i przestrzenią. Po takiej dawce wsparcia nawet nie wypada
            źle o sobie myślećsmile

            Złe myśli pojawiają się u mnie gdy blokuję się na ten kontakt.
            • margaretkaberetka Re: HIPNOZA- Czy rujnuje zycie? 26.11.05, 07:40
              Dzieki.Masz zupelna racje.ALe wiesz co..Prawde mowiac,to ja sie boje,jak
              zaczynam medytowac.Poprostu mam leki(ze ktos chce mnie zlapac za glowe z
              tylu,ze ktos za mna stoi)Nie sa to jakies ''ogromne'' odskoki od normy.ALe
              czasami az otwieram oczy i sprawdzam czy wszystko jest ok.
              Chciala bym sie polaczyc z Ja-ale ja narazie go nie mam.Ja chce go
              znalesc...Sama nie wiem co jest grane..Zbyt malo siebie obserwuje na
              zewnatrz.Wtedy sie dowiem.Wypisze sobie w podpunktach co o sobie myslesmile
              Troche sie pogubilam-za duzo zmian w tak krudkim okresie

              Pozdrawiam
    • mamiya Hipnoza jest dobra dla zrównoważonych osób! 28.12.05, 13:32
      wolna_nasturcja napisała:
      "Zawsze bardzo chciałam być hipnoterapeutką, lecz
      jednak rozmawiałam z bardzo mądrym człowiekiem, będącym po wielu studiach i
      mówił że studiował podobny kierunek i stanowczo odradza mi tego typu kierunki
      na studiach, ponieważ wpływ jaki mają one na człowieka jest bardzo
      destrukcyjny jak i rozintegrowujący osobowość (...)"

      Rzecz względna, jeżeli masz wszystko dobrze poukładane w głowie zajmij się
      hipnozą, ale najlepiej jako czymś uzupełniającym znasz Miltona Eriksona?
      pl.wikipedia.org/wiki/Milton_Erickson
      W jego pracy, hipnoza była bardzo pomocnym narzędziem.
      • motyvvacja Re: Hipnoza jest dobra dla zrównoważonych osób! 28.12.05, 16:13
        Hipnoza urzywana byla juz bardzo dawno temu miedzy innymi : w ''Huna'' o ktorej
        koncze juz kolejna ksiazke.Mowi ona o podswiadomosci jako o niezrownowazonej
        sile emocji ,ktora jest posluszna sredniemu Ja-czyli jazni.Carl Jung w swoich
        psychoanalizach,rowniez uznal ze ludzie ci okazywali wybuch emocji,oraz
        niezrownowazenie.
        Co wcale nie oznacza ze hipnoza jako taka jest tylko i wylacznie dla tych
        zrownowazonych.Bo podswiadomosc jako zbior mysloksztaltow i emocji laczy
        wszystko w calosc.Ocieramy sie o rozne rzeczy na ktore nie mamy wplywu,a one
        istenieja w naszej podswiadomosci(zgodnie z Huna nizszym ja)Bez naszego wplywu
        na nie-one sobie w nas siedza.Czesto nie dopuszczone do swiatla-daja o sobie
        znac.W momencie transu hipnotycznego-wszystko to wychodzi na zewnatrz.
        Warzne jest to-zeby bylo to dokladnie wytlumaczone i ubrane w logike naszemu
        nizszemu Ja-czyli podswiadomosci.To takie rozbieranie granatu.Praca sapera.
        Niebezpieczna owszem-dlatego jedynie wykwalifikowany saper moze sie za nia
        zabrac.
        Czytam hune bo opisalam swoj sen na jawie ktory mialam po jednej z hipnoz.
        I calkowicie sie z nia zgadzam.

        /margaretkaberetka
        • maly_jelen Re: Hipnoza jest dobra dla zrównoważonych osób! 28.12.05, 20:53
          Powim ci cos o hipnozie: to nic nie daje. Na poczatku czlowiek, ktoremu za
          pomoza hipnozy wmowiono, ze jest szczesliwy i zdrowy, faktycznie jest taki, bo
          sam wierzy,ze wszystko z nim OK.
          Tak samo robili Inkascy szamani. Udawali, ze rozcinaja bruch choremu inkowi i
          wyjmowali z niego (na nibysmile) zaby i weze. Chory czul sie lepiej, bo tak bardzo
          wierzyl w to, co zobaczyl.
          Wiec moze nasza poswiadomosc jest kluczem do zdrowia? Jedno jest pewne:
          czlowiek z depresja leczy sie dluuugo. A czlowik wesoly natychmiast
Inne wątki na temat:
Pełna wersja