Dodaj do ulubionych

tarot - czy to musi się spełnić?

20.07.05, 15:20
chodzi o sprawy sercowe...tarocistka przepowiedziała mi, iz z facetem, z
którym obecnie utrzymuję tylko kotnakt mailowy, bo on nie może zdecydować się
na spotkanie, bo się boi tego, co stanie się potem, w ciagu roku zajdę w
ciążę i będzie to na jakimś naszym wyjeździe...
Naprawdę jakoś nie mogę w to uwierzyć, bo od roku ze sobą pisujemy i sms,a tu
ciąża??
Reszta rzeczy, tkore rpzepowiedziała - zaczynaja się sprawdzać, wiec jestem
ciekawa i boję się, bo powiedziała też, ze nie jest to facet na stałe, tylko
raczej do zabawy, a na dziecko bedzie mnie namawiał, bo bardzo go chce.
Moze to wydac się śmieszne, ale...
Obserwuj wątek
    • zlotoslanos Re: tarot - czy to musi się spełnić? 21.07.05, 15:27
      Dobrze powiedziala-"powiedziała też, ze nie jest to facet na stałe, tylko
      > raczej do zabawy",moja droga mezczyzna,ktory rok ma z Toba tylko" kontakt
      mailowy, bo on nie może zdecydować się
      na spotkanie, bo się boi tego, co stanie się potem" tak naprawde nie ma
      zdecydowanych intencji co do Ciebie.Czego moze sie bac?Uczucia?Wiec po co
      zawraca Ci rok glowe?Jesli stroni od spotkania ma w tym swoj cel,moze to i
      zabawa,moze brak zdecydowania.Ale...jesli w tak drobnej kwestii jaka jest
      spotkanie milej,przyjaznej osoby cierpi na brak zdecydowania,skadzesz go do
      licha wezmie jeslibys rzeczywiscie zaszla z nim w ciaze? Tarocistka
      odpowiedziala Ci,ze zostawi Cie sama z tym problemem.Mozesz bieg wydarzen
      obrocic ,wyjsc im naprzeciw.Wiedzac co ewentualnie moze Cie spotkac zabezpiecz
      sie i nie mysle tu tylko o antykoncepcji.Zabezpiecz swa mysl,ze ten mezczyzna
      nie jest Ci przeznaczony .Brak decyzji to zadna decyzja.
      • fuga27 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 21.07.05, 18:04
        to, ze nie jest przeznaczoony to wiem, jednak tarocistka w kartach go znalazła
        i jeszcze ta ciąża...sad skad u licha, skoro własnie jest brak zdecydowania na
        spotkanie. Ostrzeżenie, dosyć mocno obrazowe...Tarocistka powiedziała mi
        jeszcze, ze za czas jakiś będe chciała zerwac z nim kontakt, ale on nie będzie
        chciał i niestety a moze stety będe z nim sie spotykać... Dziwnie w życiu się
        gmatwa - ktoś nie ejst Ci rpzeznaczony, a mimo wszystko placze sie w Twoim
        życiu i wystarczy chwila nieuwagi, by wpaść...jak śliwka w kompot.
        • zlotoslanos Re: tarot - czy to musi się spełnić? 21.07.05, 18:54
          Popatrz,takie forum ma swoje zalety.Tu mozesz wrocic i jakby obiektywnym ,obcym
          okiem spojrzec na swe przemyslenia.Przeczytaj jeszcze raz swoja wypowiedz.Sama
          widzisz,ze to niedobry zwiazek bez przyszlosci.Nic nie budujacy.Jestes mloda
          patrzac na liczbe przy niku ,zycie przed Toba ,uwolnij sie teraz,wykrzesaj z
          siebie iskre zrozumienia calosci problemu.Jest taka zasada jesli ropnia w
          odpowiednim momencie sie nierozetnie potem sie jatrzy,dlugo...to sie tyczy
          Twoich slow "...Tarocistka powiedziała mi
          jeszcze, ze za czas jakiś będe chciała zerwac z nim kontakt, ale on nie będzie
          chciał i niestety a moze stety będe z nim sie spotykać... " To jest regula
          niestety w zwiazkach,kiedy przegapia sie moment kulturalnego rozejscia.Na temat
          Tarota wiem niewiele,ale na temat zycia moge dyskutowac.Powodzenia.
          • fuga27 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 22.07.05, 09:11
            masz rację, ale to nie ejst takie proste. Wielokrotnie rpóbowałam zerwac ten
            kontakt, ale na próżno, bo albo ja nie dawała rady wytrzymac dłuzej niż dwa
            tygodnie, albo on. Utrudnia nam jeszcze fakt, ze zawodowo czasem mamy
            doczyniena ze sobą.
            Spotkania proponował on sam, z których się wycofywał w ostatniej chwili, jakby
            sie czegoś bał. Ostatnio powiedział mi, że nie wie cyz mam szczęście, czy
            pecha, ale jest trudnym przeciwnikiem...na co odpowiedziałam, ze mogę
            powiedzieć mu to samo.
            Nie oczekuję wiele z tego, żadnego, ale wiesz jak jest - masz wyobrazenie,
            ktore chcesz skonfronotwać z rzeczywistością, a nie mozeszsmile) Czyli ciastko na
            wystawie w cukierni - widzisz piekne, ale nie wiesz, jak smakuje.
            • eevvaa Re: tarot - czy to musi się spełnić? 22.07.05, 11:01
              fuga27 napisała:

              >



              > Nie oczekuję wiele z tego, żadnego, ale wiesz jak jest - masz wyobrazenie,
              > ktore chcesz skonfronotwać z rzeczywistością, a nie mozeszsmile) Czyli ciastko na
              > wystawie w cukierni - widzisz piekne, ale nie wiesz, jak smakuje.

              Czy na pewno nie wiesz jak smakuje?? Wiesz, że nie możesz na niego liczyć - sam
              nie wie czego chce. Życie zależy od twojego myślenia i Twoich podjętych decyzji.
              odpowiada Ci taka niepewność? - w ten sposób też zamykasz się na innych
              mężczyzn. Wróżka przepowiedziała Ci tak jak jej powiedziała Twoja podświadomość.
              jeżali nie zmienisz swojego myślenia, nie przebudujesz swojej podświadomości to
              może się to wszystko spełnić. Zależy to jednak tylko od Ciebie - zmieniając
              nastawienie do życia, zmieniając swoje myślenie przebudowujesz swoją
              podświadomość i automatycznie swoją przyszłość. Wróżka nam nic nowego nie powie,
              tylko to co właściwie sami wiemy, co mamy zakodowane w naszej podświadomości.
              ona pomogła Ci do tego dotrzeć... Reszta zależy tylko od Ciebie. Ani od wróżki,
              ani od tego pana.

              Pozdrawiam ciebie serdecznie smile
                • ula.z.ula Re: tarot - czy to musi się spełnić? 25.07.05, 18:08
                  fuga27 napisała:

                  > a wiesz, że masmile) tylko ma z nią jazdy i kryzys, więc pewnie stąd te
                  > wahnięcia...
                  z na szczęście niewłasnego doświadczenia: małżeństwa w których facet ma ciągłe
                  jazdy i kryzysy (bez względu na to jak to nazwie) są nie wiedzieć czemu raczej
                  trwałe i z reguły ta trzecia czeka sobie czeka i czeka
                  juz dawno przestałam wierzyć w nieszczęśliwe małżeństwa - jak facet chce odejść
                  od ślubnej to najpierw od niej odchodzi a dopiero potem szuka sobie innej
        • deja.vu Re: tarot - czy to musi się spełnić? NIE :) 22.07.05, 13:34
          >ktoś nie ejst Ci rpzeznaczony, a mimo wszystko placze sie w Twoim
          życiu i wystarczy chwila nieuwagi, by wpaść...jak śliwka w kompot.

          To co zrobisz zalezy wylacznie od Ciebie. Sa osoby, ktorym wogole niewiele sie
          sprawdza smile to takie, ktore maja bardzo duzo sily aby kierowac swoim zyciem.
          Jesli ida do wrozki i otrzymuja jakas odpowiedz to moga w dosc prosty sposob
          zapobiedz zdarzeniom ktorych nie chca.
          Mam tez dwa slowa na temat tego co zacytowalem wink))
          Wiekszosc ludzi nie mysli tymi kategoriami wiec moze warto poczytac wink
          Otoz to ze kogos spotykasz w zyciu i nawet wpadasz jak sliwka w kompot jest
          zdarzeniem, ktore tak naprawde umozliwia Ci odrobienie pewnej lekcji. jest to
          scisle zwiazane z czyjas karma. I tak mozna miec nawet przypadkowe (wydawac by
          sie moglo) dziecko z kim kogo prawie sie nie zna, a tak naprawde to jest
          lekcja - zwykle dwa dwojga. Co wiecej mozecie byc blizniakami karmicznymi i
          stad to wzajemne przyciaganie nawet mimo braku okreslania sie stron. Zycie jest
          naprawde duzo bardziej wielokontekstowe niz to co odbierami za pomoca zmyslow.
          Najlepsze co mozna zrobic to przygladac sie mu i starac sie sluchac glosu
          serca. Pomoc wrozki jest jak najbardziej wskazana w takich wypadkach kiedy cos
          sie dzieje i nie umiemy tego zrozumiec mimo najszczerszych checi.
          Powodzenia! To czy wrozby sie spelnia zalezy wylacznie od Ciebie. Dostalas
          informacje i zrobisz z nia co zechcesz.
          Pzdr
          DejaVu
          • fuga27 Re: tarot - czy to musi się spełnić? NIE :) 22.07.05, 14:29
            dziękujęsmile)) Ładnie napisane...zobaczę, jak sprawy się potoczą, co nie znaczy,
            że nie zrobię nic, by uniknąć tego dzieckasmile Bliźniaki karmiczne? Coś chyba w
            tym jest...zazwyczaj bywało tak, ze to co chciałam, zawsze osiągałam, a
            tu...niestety nie mogę doprowadzić do sytuacji, do ktorej bym chciała, czyli do
            rpzeniesienia tej znajomości na poziom wyżej...ale mimo wszystko tkwię w tym...
            • sc200 Re: tarot - czy to musi się spełnić? NIE :) 22.07.05, 15:09
              Tak jak napisał przedmówca nic dodać nic odjąć.
              Polecam Ci wszak smile moje opracowanie dot. m.in przewydiwania przyszłości przez
              Tarot'a/
              Obrazek: rudmain.at.hopto.org/subfolder/mojeza3.gif
              A opracowanie:
              część druga z linku
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=23502687&a=23502874
    • incognito9 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 24.07.05, 19:26
      TAROT....
      WITAJ,NIE NIE MUSI SIE SPELNIC.TAROT JEST WZGLEDNY TYLKO WARUNKOWO.OTOZ JESLI
      DALEJ BEDZIESZ SZLA DROGA ZYCIOWA KTORA KROCZYLAS W CHWILI CZYTANIA CI TOROTA TO
      Z PEWNOSCIA SIE SPELNI.ALE JESLI W JAKIEJKOLWIEK CHWILI ZDECYDUJESZ SIE ISC INNA
      DROGA WTEDY TO CZYTANIE KART JEST NIC NIE WARTE.ALE TO POWINIEN CI POWIEDZIEC
      OSOBNIK KTORY ROZKLADAL CI KARTY.SAM CZYTAM Z TAROTA I INNYCH RZECZY I NIE MOGE
      NIGDY ZROZUMIEC DLACZEGO O TYM SIE NIE MOWI.OCZYWISCIE SA RZECZY KTORE TAROT
      PRZEPOWIE I KTORYCH ZMIENIC NIE MOZNA.TAKIE RZECZY GLOWINIE OBJAWIAJA SIE PRZY
      ROZLOZENIU KART W TZW.KRZYZ CELTYCKI.I POLNOC POLUDNIE ODCZYTYWANIE JEST TYLKO O
      TYCH RZECZACH KTORYCH ZMIENIC NIE MOZNA.ONE SA PRZEWAZNIE O OSOBACH KTORE SA CI
      BLISKIE I NIE DOTYCZY TEGO CIEBIE OSOBISCIE.
      POZDRAWIAM CIE SERDECZNIE
      INCO
        • incognito9 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 24.07.05, 22:52
          ewo,
          przepraszam za te duze litery,ale jesli ktos sobie chce myslec ze krzycze to
          niech mysli.ja juz wyroslem z tego zabobonu gdzie ludzie mysla stereotypowo.ale
          przepraszam za ta gafe jednoczesnie,po prostu to jest moj nawyk od mojego
          pisania na codzien.przepisywac nie bede,niech mnie wymaze ktokolwiek chce,ja
          chcialem pomoc,i jesli ktos jest obrazony moim stylem pisania i nie widzi w tym
          pomocy to jedynie mi zostalo wspolczuc taskim ludziom.
          pozdrawiam cie
          inco
          • sc200 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 24.07.05, 23:24
            incognito smile nie chodzi o steoretypy czy zabobony. ALe ogólnie o zasade
            Netykiety oraz regulaminu Forum.
            Tak to już jest. Dostosowujemy się do miejsca w którym przebywamy.
            I nie jest to zabobon, tylko element życia w społeczeństwie smile tu - Internetowym smile

            Ogólnie wierz mi, Duże litery źle się czyta.
            • incognito9 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 25.07.05, 22:45
              Witaj M
              karl young powiedzial ponad 150 lat temu ze czlowiek musi sie przystosowywac do
              srodowiska.Wiecie co,juz w 1950 roku odowodnione zostalo ze byl w bledzie.Czyli
              nie musze robic tak jak sobie zyczy srodowsko.Ale przystosuje sie do
              "regulaminu" tego forum skoro takie istnieje.A o zyciu w spoleczenstwie prosze
              mi nie mowic bo to nie ma sensu.Nalezy przeciez podazac wlasnymi sciezkami zycia
              a nie posuwac sie tam gdzie spoleczenstwo dyktuje.
              A co do duzych liter to jest kwestia zalezna od osoby.Ja nie mam problemu czytac
              duzych liter.No coz,beda male literki jesli sobie zyczycie i mam nadzieje ze to
              Forum mi wybaczy.
              Dziekuje za Wasza uwage.
              pozdrawiam Wszystkich
              inco
              ps.
              jesli macie jakies jeszcze zadania albo pytania prosze bardzo,z ochota odpowiem,
              mam spory zasob wiedzy i moge sie tym podzielic.Albo naet zaprosze na lekcje
              ktore juz niedlugo beda udzielal w kraju.
              papa
                • incognito9 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 25.07.05, 23:03
                  Ezoteryka juz zajmuje sie od bardzo wielu lat.mam doktorat z filozofii,caly czas
                  poglebiam swoja wiedze.od 23 lat mieszkam poza polska,we wrzesniu przylatuje do
                  pl i bede zakladal holistyczne centrum.na poczatek cos malego,ale z czasem
                  powiekszy sie to z pewnoscia.dodatkowo lecze ludzi,nie tylko ciala ale i dusze z
                  jakis tam bolaczek itp.czytam runy,zwykle karty,krolewskiego tarota i
                  egipskiego.no i jest jeszcze sporo innych rzeczy,ale o nich moze juz pozniej.
                  aha,czym sie zajmuje na co dzien? robie bizuterie holistyczna,tylko i wylacznie
                  ze srebra,bo nie znosze zlota.takie tam rozne talizmany i oprawianie
                  krysztalow,laczenie ich w wyrobie i ogolnie co klient sobie zazyczy.
                  papa
                    • incognito9 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 26.07.05, 20:42
                      To cos ciekawego,tlumacze to a bylo to opowiedziane przez jednego z lamow dla
                      swoich uczniow.

                      Cztery Zony
                      Dawno temu byl Krol bardzo bogaty ktory mial cztery zony.Czwarta zone kochal
                      najbardziej i obdarzal Ja drogimi strojami i najlepszymi delikatesami.Dawal Jej
                      tylko to co najlepsze.

                      Kochal takze swoja trzecia zone,i za to zawsze pokazywal sie z nia w siasiednich
                      krajach i chwalil sie nia bardzo.Mimo tego zawsze bal sie ze ona opusci Go dla
                      innego.


                      Swoja trzecia zone tez kochal bardzo.Ona byla dla niego podpora i doradca
                      w klopotach.Ona byla bardzo cierpliwa z Nim i kiedykolwiek On mial klopot albo
                      problem Ona zawsze pomagala Jemu przejsc przez to.W ciezkich czasach
                      byla zawsze przy Nim,

                      Pierwsza Zona krola byla bardzo lojalna i zawsze pracowala ciezko u utrzymaniu
                      krolewstwa i dobrobytu.Mimo tego krol nie kochal Jej.Ona w zamian kochala Go
                      bardzo,ale On nie zauwazal tego i nie chcial nic wiedziec o tym.

                      Pewnego dnia Krol zachorowal i zdal On sobie sprawe ze jego dni sa
                      policzone.Wtedy pomyslal On o swoim luksusowym zyciu i zdal sobie sprawe ze mimo
                      ze ma cztery zony po smierci bedzie znow sam.

                      Dlatego tez zawolal swoja czwarta zone i powiedzial do niej w ten sposob.
                      "Kochalem Cie najbardziej ze wszyskich zon.obdarzalem Cie tym co najlepsze i
                      opiekowalem sie Toba najwiecej.Teraz umieram i chcialbym bys towarzyszyla mi w
                      mojej smierci". "Nigdy"-odpowiedziala jego czwarta zona i wybiegla z komnaty.Jej
                      odpowiedz krol odczul jakby cios nozem zadany w serce...

                      Zasmucony krol wtedy zawolal trzecia zone i zwrocil sie do niej tymi slowami:
                      "Kochalem cie bardzo i pokazywalem Cie wszystkim i zabieralem cie wszedzie ze
                      soba.Teraz umieram,czy zechcesz towarzyszyc mi w mojej smierci?"
                      "nie,zycie jest za dobre,kiedy umrzesz to znajde sobie nowego
                      meza".odpowiedziala Jego trzecia zona i odeszla.Jej odpowiedz sprowadzila do
                      krolewskiego serca uczucie chlodu i desperacji.

                      wtedy krol zwrocil sie do jego drugiej zony."tys zawsze byla moja podpora i
                      nigdy nie zawiodlas mnie w potrzebie.zawsze bylas mi do pomocy.czy teraz tez
                      bedziesz ze mna i pojdziesz w zaswiaty ze mna?"
                      "Tym razem jestes sam i nie pomoge Ci w zaden sposob.Moge tylko towarzyszyc Ci
                      na cmentarz" odpowiedziala jego druga zona.Krol poczul sie jeszcze gorzej po tej
                      odpowiedzi.

                      Wtedy uslyszal glos: "Ja pojde z Toba zawsze i wszedzie,bede Ci towarzyszka w
                      tym siwecie i tamtym".krol spojrzal i zobaczyl swoja pierwsza zone.Byla ona
                      bardzo chuda i niedozywiona.Wygladala na bardzo zaniedbana.Wtedy krol
                      odpowiedzial "Powinienem zadbac o Ciebie wczesniej i kiedy moglem".

                      Tak naprawde to my mamy w swoim zyciu cztery zony:

                      Nasza czwarta zona jest nasze cialo.Ile trudu i wysilku my wlozymy w to cialo
                      aby wygladalo dobrze,ono opusci nas kiedy umrzemy.

                      Nasza trzecia zona sa nasze dobra materialne,nasz status zyciowy i bogactwo.
                      Kiedy umrzemy to to wszystko pojdzie w rece kogos innego.

                      Nasza druga zona sa nasi bliscy,rodzina i przyjaciele.Nie liczy sie ile Oni beda
                      w naszym zyciu pomagac nam i byc bliscy,kiedy smierc nas spotka,najdalej oni
                      pojda z nami na cmentarz.

                      Nasza pierwsza zona jest nasza dusza.Czesto zaniedbana poprzez gonitwe za
                      pieniedzmi i potega.zapomniana poprzez uciechy zycia i rozpuste.Jakolwiek nasza
                      dusza jest tylko tym co zawsze bedzie nam towarzyszyc w tym zyciu i innym.

                      Dlatego tez dbajmy o wlasna dusze i duchowosc.To zawsze bedzie nam towarzyszyc
                      poprzez wieki i cala wiecznosc.

                      Cos do medytacji...
                      Pamietajmy ze zycie nas meczy i zmusza do upadku na kolana.Jest to najlepsza
                      pozycja do modlitwy.

                      Pamietajcie,przeslijcie to tlumaczenie do innych jesli dbacie o ich dobro.Ja
                      przetlumaczylem i posylam dalej.

                      ML Inco.

                      • sc200 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 26.07.05, 21:15
                        Witaj.
                        Jak na mój gust troche to opowiadanie jest naciągane smile Ale mniejsza o to.
                        Piszesz:
                        "Cos do medytacji... Pamietajmy ze zycie nas meczy i zmusza do upadku na
                        kolana.Jest to najlepsza pozycja do modlitwy."
                        Ani w medytacji ani modlitwie - nie ma potrzeby "upadku na kolana"
                        Poza tym masz mylne wyobrażenia co do tego "że życie nas męczy". Chyba że to
                        właśnie "umęczone" życie w Twojej parafrazie zmusza do upadku na kolana?
                        Wahadełko mówi mi coś o pewnych problemach i nastroju do cierpietnictwa u Ciebie
                        ale się mogę mylić nie mając zdjęcia - abym mógł się upewnić prosze wyślij mi
                        swoje zdjęcie (oczywiście o ile będziesz chciał).
                        Co do opowieści - Ot takie "Bajki filozofów" smile. Nie obraź się. Ale istotne
                        jest aby wiedzieć, że wszystko w życiu można osiągnąć. A puszczanie opowieści, w
                        których tylko ta "pierwsza żona" jest ok powoduje odwrotny efekt... do zamierzonego.
                        Należy takie opowiadania raczej kończyć inną puentą. Że można mieć w imie Boga
                        wszystkie 4 żony "wierne" do ostatniej chwili. I nie potrzeba się tu niczego
                        wyrzekać.
                        Chociażby dlatego, że to poprzez zdrową dusze mamy dostęp do bogactw, zdrowia,
                        miłości itp. Nikt tu niczego nie każe wybierać.

                        PS.
                        Najczęście bywa tak, że w pewnych kręgach np. w "kazaniach" _celowo_ tak
                        konstruuje się opowieści, aby wniosek był jeden i niezłomnie zawsze ten sam:
                        "należy odrzucić cielesność i materializm na rzecz rozwoju duszy".
                        To jest niezwykle błędne wyobrażenie i im bardziej praktykujące takie "cele"
                        społeczeństwo tym większe zniechęcenie do życia w nim... i większe ubóstwo (tym
                        razem mówie też o ubóstwie materialnym).
                        Bóg nie każe niczego wybierać, zawsze sprzyja odważnym. Zawsze chce aby każdy
                        miał to co najlepsze z życia.

                        Jestem ciekawy czy rozsiewając takie opowieści weźmie Pan odpowiedzialność za
                        osoby to czytające? Raczej nie.
                        Bez urazy smile ale z mojego punktu widzenia na tym forum staram (a może staramy?)
                        się przekazać inny obraz życia. Forum ma tytuł Rozwój Duchowy a nie "Rozwój
                        duszy z odrzuceniem materialności" i moim zdaniem coś w tej opowieści Twojej nie
                        gra wink Ale zawsze się moge mylić suspicious

                        Ps.2
                        I jeszcze błędne wyobrażenie i mit chce obalić. Często ludzie zazdroszczący
                        innym powodzenia np. materialnego "kontentują" się takimi opowieściami, kiedy to
                        najbardziej fair okazała się osoba "o wysokim rozwoju duchowym". Skąd my to
                        znamy... Ciekawe kto ma prawo innych oceniać, a nawet jeśli je ma, to czy jest
                        pewny? Raczej nie.
                          • incognito9 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 26.07.05, 23:24
                            prosze nie przyczepiac sie do szczegolow.a moze wy tylko czytacie selektywnie???
                            przeciez pisalem ze tlumacze jedna z lekcji opowiedziana przez jednego z lamow.
                            a w buddyzmie wiele jest przenosni i trzeba to rozumiec a nie brac doslowinie
                            jak jest.przeciez nie bede dla was tlumaczyl i objasnial o czym jest mowa.to
                            jest dla was praca i nie badzcie wygodni tylko uzyjcie troche szarych komorek
                            swoich.
                            moje zycze jest jednym pasmem szczescia i dla innych byloby to udreka.to
                            wszystko zalezy od punku widzenia.dlatego nie bierzcie nic doslownie i naprawde
                            doszukajcie sie jakiegos sensu z lekcji.
                            pozdrawiam was ponownie.
                            inco
                            • sc200 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 27.07.05, 08:21
                              Inco, wiem, że teksty buddyjskie obfitują w przenośnie smile Nie musisz mi tego
                              tłumaczyć. Natomiast niejako sam tekst sam wytłumaczyłeś i jego przekaz jest aż
                              nadto czytelny smile nawet gdybyś tego nie uczynił.

                              Osobiście troche tekstów buddyjskich się naczytałem i powiem szczerze są czasami
                              lepsze czasami gorsze... smile jak to w "beletrystyce". Rzecz w tym, aby uchwycić
                              zawsze to co ważne, a to każdy sam się stara robić.
                          • incognito9 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 26.07.05, 23:31
                            a po co zdjecie??? nie mam nic do ukrywania,jesli rozgryze to cos do wysylania
                            zalacznikow to oczywiscie ze wam wysle,chocby tylko dla zaspokojenia
                            waszej...cokolwiek jest tam do zaspokojenia.a jesli mamy poglebiac duchowosc,to
                            prosze o temat i wtedy moze cos powiem wartosciowego.
                            a co do tlumaczenia.w tybecie i himalajach sa prosci ludzie.wlasnie dla nich sa
                            adresowane proste opowiesci i dlatego tlumaczylem.jest w tej powiesci wiele
                            madrosci nie tylko o duszy ale o innych wartosciach.prosze,doszukajcie sie ich.
                            inco
                            • sc200 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 27.07.05, 08:30
                              Jeszcze jedno. Inco teksty zawsze muszą być precyzyjne.
                              Kiedyś udało mi się porozmawiać z czołowym polskim ezoterykiem (cyfrologiem)
                              Włodzimierzem Zybertalem. Doszedł On m.in. do wniosku, że wiele tekstów z
                              'mądrych ksiąg' jest nie do końca 'poprawnych'. Wynika to z tego, że choć
                              świadomie (podobnie jak w tekście zacytowanym przez Ciebie powyżej) każdy po
                              przeczytaniu mówi "fajna opowieść", "wartościowe wnioski" itp. To podświadomie
                              jako że każdy z nas koduje wszystko równie może wysunąć inne wnioski - bo zawsze
                              będzie je wysuwał czy się mu to podoba czy nie. Rzecz w tym, że kodowanie
                              podświadomości czymś co może zachwiać np. "poprawą", nad którą sie staramy
                              pracować powoduje galimatias i niezłe spustoszenie.

                              Wiele osób wchodzących na to forum podejrzewam szuka wyjaśnienia swoich
                              problemów, swoich bolączek, chce poprawić jakość swojego życia. Zaryzykowałbym
                              stwierdzeniem że jest "nas" większość. Podświadomość, która stopniowo się
                              oczyszcza i zastępuje niewłaściwy program programem nowym łatwo jest zwichrować.
                              Podświadomość do pewnego momentu będzie próbowała przywrócić stary program i
                              dopóki nie będzie miała do czynienia np. z dwuznacznymi tekstami, dopóty będzie
                              dobrze. Wynika to z nadrzędnego poczucia bezpieczeństwa... Skoro stare było dla
                              Niej "dobre". Dobre bo stabilne. To po co nowe?
                              Ten moment jest trudny do wyczucia. Być może większość czytających będzie
                              musiała pracować nad tym 2 lata, może 10 a może 50? To wie tylko dana osoba.

                              Stąd też powinieneś zaaprobować to, że dość mocno "atakuje" dwuznaczne teksty.
                              W końcu robie też to dla .... siebie smile.
                              • incognito9 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 27.07.05, 21:14
                                ok,rozumiem co masz na mysli.
                                z jednym sie nie zgodze.z tym programowaniem podswiadomosci.widzisz wedlug
                                najnowszych badan,podswiadomosc koduje w swojej pamieci to co jest bolesne dla
                                osoby.i wlasnie,te bolesne chwile sa przeszkoda ktora nie pozwala osobnikowi na
                                normalne dzialania w zyciu.nie sa to tez tylko i wylacznie bolesne momenty z
                                zycia ale tez wiara danej osoby w ktora ona wierzy i przyjmuje za prawde.moze to
                                ciut skomplikowane,dam przyklad.jesli ktos powtarzal tobie dosc czesto ze nie
                                nadajesz sie do czegos tam,wtedy mozna to powiedziec ze jestes
                                zakodowany,chociaz ja sam bym tak tego nie ujal,i ta wiara w cos co ktos ci
                                wmowil tez nie pozwoli ci na normalne dzialanie i podwziecie zdrowych czynow aby
                                cos osiagnac.
                                widzisz,jest taki proces ktory usowa te rozne przeszkody z podswiadonosci.tym
                                wlasnie procesem ja sie zajmuje i moge ci powiedziec ze wyniki sa wrecz
                                zadziwiajace.robie to juz od 1986 roku dosc skutecznie.
                                a co do kodowania musimy kodowac swoj umysl w pozytywny sposob i nie pozwalac
                                sobie na to aby ktos nam powiedzial ze my,wlasnie my nie jestesmy w stanie
                                czegos tam osiagnac.trzeba po prostu wierzyc w to co sie robi i ta wiara musi
                                byc niezachwiana.dlatego tez masz cala wielka mase ludzi ktorzy pracuja ciezko
                                nawet ale nic nie osiagaja bo w podswiadomosci oni nie wierza w ta prace albo
                                nie wierza ze sa dosc dobrzy w tym.
                                pozdrawiam wam
                                inco
                                • sc200 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 27.07.05, 21:42
                                  Witaj,
                                  To co piszesz - zgadzam się z tym.
                                  Poza tym:
                                  "podswiadomosc koduje w swojej pamieci to co jest bolesne dla osoby"

                                  Mała poprawka: Podświadomość koduje wszystko. (wynika to z nierozróżniania przez
                                  nią zła i dobra - to jest jeden z dowodów że zło nie istnieje - tak jak w
                                  świadomości Boskiej)

                                  Ja również znam (świetne) metody do oczyszczania się. Do zmiany programu jak ja
                                  to nazywam "programu na życie".
                                  Nie trzeba daleko szukać - jest np. polski Regresing (R), praca z dekretami,
                                  afirmacjami, huna, trening piramidalny czy autogenny i wiele innych itp.

                                  Cały czas o tych metodach trąbimy tu na forum (przewertuj forum).
                                  Każda metoda pracy z podświadomoscią jest doskonała o ile ma efekty.
                                  • incognito9 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 27.07.05, 22:09
                                    widzisz,podswiadomosc jest zwana negatywna czescia umyslu a to dlatego ze
                                    zawiera w sobie wszystko co jest wartoscia negatywna u osobnika.a pozytywna
                                    czescia jest druga czesc.dlaczego niektorzy ludzie po ciezkich zdarzeniach
                                    zablokuja sie i nie pamietaja czesci ich zycia??? bo wlasnie negatyna czesc
                                    umyslu blokuje to.azeby to odblokowac (ta pamiec) wlasnie trzeba usunac to z
                                    podswiadomosci i wprowadzic do pozytywnej czesci naszej.gdyby w podswiadomosci
                                    bylo takze to co dobre i szczesliwe nie byloby zadnego problemu z
                                    pamiecia.niestety tak nie jest i cierpimy z tego powodu.
                                    maqm nadzieje ze dosc jasno wypowiedzialem swoje zdanie.ale to jest moje zdanie
                                    i okreslone ono jest nauka ktora pobieralem i wlasna opinia poprzez prowadzenie
                                    roznych terapii.masz oczywiscie prawo sie nie zgodzic,i szanuje twoje zdanie na
                                    ten temat.
                                    pozdrawiam cie
                                    inco
                                    • sc200 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 27.07.05, 22:48
                                      Inco smile No sorry ale coraz bardziej piszesz kontrowersyjnie wink
                                      Piszesz: "podswiadomosc jest zwana negatywna czescia umyslu"
                                      Któż tak ją zwie? Pierwszy raz się spotykam, aby ktoś tak pisał o podświadomości.
                                      Wydaje mi się, że jesteś w dużym błędzie smile

                                      Piszesz dalej, że to dlatego, że zawiera w sobie wszystko co jest wartością
                                      negatywną a pozytywna jest drugą częścią.
                                      Nie ma dwóch części. Jest jedna podświadomość z pełnym programem na życie - w
                                      niektórych aspektach czyniących pozytywne zmiany i przyciągające pozytywne
                                      wydarzenia a w niektórych odwrotnie.
                                      Oczywiście również może "nie mieć zdania" ale to trwa do momentu... następienia
                                      takiego wydarzenia, i później jest na "tak" lub "nie".
                                      Byli już tacy co chcieli wojować z podświadomością - niestety polegli z
                                      kretesem. Bo tu nie chodzi o walke, tylko o wykorzenienie niepraktycznych i
                                      negatywnych wzorców i wprowadzenie pozytywnych myśli
                                      Nie wiem jakie terapie prowadzisz smile i czy są Twojego autorstwa. Ja nie wymyślam
                                      terapii, bo wszystkie przeze mnie wyżej wymienione metody wychodzą z tego samego
                                      założenia i na tym opiera się terapia - skuteczna terapia.

                                      Twoje myśli są zaskakujące i mam wrażenie, że pierwsza lepsza książka o poprawie
                                      jakości życia (np. Ewy Folley czy Luis Hay) wyjaśni Ci to dokładniej.

                                      Podświadomość jest jedynie zwana "twórczą" częścią umysłu. Poczytaj wątek
                                      "Banalny przepis na szcz..." tam dość szczegółowo zawarłem to na rysynku.
                                      To o niej mówił Chrystus i wszyscy przed Nim i po Nim. To jest ta "siła, która
                                      drzemie w Twojej jaźni" co mawiają cytowani zresztą przez Ciebie Lamowie.
                                      • incognito9 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 27.07.05, 22:56
                                        prosze cie nie cytuj mi luise hay.uwazam ja za szarlatanke ktora wykorzystuje
                                        slabosc ludzi w dosc wredny sposob.mialem dosc ludzi u mnie na terapii ktorzy
                                        byli tylko czesciowo polepszeni i to tylko tymczasowo.po kilku tygodniach stan
                                        tych osob powracal do dawnego stanu.terapie ktora ja robie skutecznie praktykuje
                                        okolo 5 milionow ludzi na calym swiecie.niestety nie jest to taka terapia gdzie
                                        sie czegos nauczysz jak robic i juz praktykujesz.to co ja robie jest dlugim
                                        kursem na ktorym wiele trzeba sie nauczyc i zrozumiec.wtedy tylko mozesz zaczac
                                        praktyke.nigdy wczesniej.jesli znasz angielski to moge ci cos wyslac na ten temat.
                                        watpie czy jest w polsce wiele osob ktore zna ta terapie.
                                        z drygiej strony nie jest ona buddyjska terapia.buddyzm znam tylko z czasow studiow.
                                        inco.
                                        • sc200 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 27.07.05, 23:14
                                          Zaskakujesz mnie. Dość łatwo ludzi klasyfikujesz smile ale to w końcu nie mój
                                          "program" i nie mój problem.
                                          Jeśli masz coś do powiedzenia na temat tej terapii u milionów ludzi, to może ten
                                          tekst zamieść tu (może być angielski również). Myśle że jest więcej chętnych do
                                          poczytania tego.

                                          Rozumiem, że piszesz Incognito ale konkrety konkrety poprosze smile
                                              • incognito9 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 29.07.05, 21:15
                                                zyje jeszcze
                                                bedziecie musieli jeszcze poczekac.niestety nie moglem uzyskac pozwolenia na
                                                publikowanie materialu ktory jest Tm i R.przykro mi.ale juz porozmawialem z kim
                                                trzeba i dam wkrotce strony internetowe i sami bedziecie mogli sobie
                                                poogladac,poczytac i nawet zadawac pytania.a ja umywam sie od tego bo niestety
                                                czulem sie tutaj jakbym byl pod obstrzalem i sc200 traktowal mnie jak jakiegos
                                                smarkacza.tak sie czuje jakbym to ja nie mial prawa do wlasnej opinii i musial
                                                przyjmowac to co on uwaza za sluszne.
                                                jest wiele sposobow na terapie,jedne sa lepsze inne sa gorsze,ale wszyscy ktorzy
                                                praktykuja je maja prawo do tego.nawet luise hay z ktora sie nie zgadzam
                                                osobiscie ma do tego prawo.dlaczego sc200 (i on twierdzi ze ja jestem
                                                incognito,przeciez jego nick tez jest incognito pod inna nazwa)nie pozwoli mi
                                                sie wyslowic tylko zarzuca mi cos o czym on/ona nie ma zielonego pojecia z
                                                prostego faktu ze nie slyszal/a o tej terapii???
                                                pozdrawiam
                                                inco
                                                ps.
                                                niedlugo wstawie wam te adresy internetowe to sobie poczytajcie
                                                • sc200 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 30.07.05, 09:38
                                                  smile
                                                  Kto to jest Tm i R?
                                                  Zamiast podać te strony lub przynajmniej nazwe tej terapii to zaczynasz
                                                  atakować mnie smile to jest naturalne, bo dosć łatwo oceniasz innych (patrz: L.Hay)
                                                  Moim zdaniem jeśli ktoś obstaje za swoją racją to powinien to robić razem z
                                                  wyjaśnieniem tej racji. A jak na razie tego nie uczyniłeś ale mam nadzieje, ze
                                                  temat podejmiesz wink

                                                  Jakiż to urząd patentowy lub prawa autorskie chronią cytowanie przynajmniej
                                                  ogólnych zasad metod itp? A może mają coś do ukrycia? Bo raczej stwarzasz
                                                  takie wrażenie, że autorzy metody nie mają zamiaru się tym dzielić z innymi
                                                  ludźmi
                                                  Poza tym podobno sam praktykujesz te metody tzn uzdrawiasz innych od wielu lat,
                                                  więc niby dlaczego jest to tajne? (niedawno twierdziłeś że jest chyba to Twoja
                                                  metoda)
                                                  Piszesz, że L.H nie ma zielonego pojęcia o Twojej terapii. Przecież nie
                                                  pisałem, czy L.H. ma czy nie ma pojęcia o Twojej terapii. Znowu przekręcasz smile
                                                  Nic takiego nie pisałem.
                                                  Na razie ściemniasz wink i tyle. Takie jest moje zdanie.

                                                  A adresy internetowe mogłeś już wstawić - to też jest tajne i się musisz o to
                                                  pytać? smile)
                                                  • incognito9 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 30.07.05, 14:44
                                                    Tm= trademarks,R=registry,czyli sa to opatentowane terapie i nie kazdy moze je
                                                    robic jesli nie zrobi kursu w tym.a kopiowanie nawet z sieci nie jest legalne...
                                                    jest to przeciez logiczne...jesli sie zrobilo jakas terapie ktora zdaje egzamin
                                                    w praktyce to przeciez nie jest to dla kazdego kto by sobie zazyczyl robic po
                                                    przeczytaniu ksiazki albo broszury...nawet moglby troche tam pozmieniac i
                                                    oglosic ze jest to jego.
                                                    nie twierdzilem ze LH nie ma zielonego pojecia o terapii ktorej uzywam.z
                                                    pewnoscia ona ma pojecie bo jej terapia jest ciut przyblizona do tej co ja robie
                                                    ale jej terapia nie ma skutkow stalych i dlugoterminowych.
                                                    a adresy podam wam we wlasnym czasie.
                                                    pamietaj ze ja jestem tylko malym ogniwem w wielkiej maszynerii i musze sie
                                                    zobowiazac do ICH regulaminu.przeciez to jest calkiem zrozumiale,dlaczego ja ci
                                                    musze tlumaczyc takie proste rzeczy???
                                                    a ogladajac to co ty piszesz o roznych tam sposobach to sa kopie robocze ktore
                                                    ty robisz.dlaczego to robisz??? czy sam praktykujesz i czy wogole potrafisz to
                                                    wszystko ujac w jedno???
                                                    przyznaje ze o wielu nie slyszalem,nawet z niektorymi sie nie zgadzam,ale mam do
                                                    tego swoje prawo.przeciez prawda jedna nie musi byc koniecznie prawda dla mnie.
                                                    ja nie przebywalem w kraju od 23 lat to nie mam zielonego pojecia o jakis tam
                                                    polskich sposobach,czy tez sowieckich.moja droga duchowa jest oparta na wlasnym
                                                    wyborze i nie bede kroczyl sciazkami kazedo osobnika ktory ma cos do
                                                    powiedzenia.a znac wszystko co inni pisza by mi z pewnoscia zajelo za duzo
                                                    czasu,ja nie mam tego luxusu bo mam swoje wlasne zobowiazania.
                                                    moze mi tez powiesz dlaczego potrzebowales mojej fotki na wahadelko???
                                                    jesli chcesz to czyn sobie co chcesz z wahadelkiem,nie wierze ze wahadelko ci
                                                    powie ze jestem oszustem (bo za takiego ty mnie masz,wyczuwam to z twoich
                                                    kontaktow)bo takim nie jestem.jak tutaj najbardziej sceptycznie mnie zwia
                                                    (sangoma mlungu) to swiadczy o mojej prawdziwej osobowosci i nie pozwole sobie
                                                    abys ty zarzucal mi jakies kretaqctwo.
                                                  • eevvaa Re: tarot - czy to musi się spełnić? 30.07.05, 14:59

                                                    Prosiłabym takie słowne utaraczki przenieść na priv. Forum nie jest od tego ,
                                                    żeby reklamować jakieś terapie- Kto chce to może sobie poszukać na stronach
                                                    internetowych.A jeżeli chodzi w ogóle o metody, czy terapie to może ich być tyle
                                                    ile jest ludzi- każdy ma swoją wewnętrzną mądrość wystarczy tylko , żeby się na
                                                    nią otworzył.

                                                    Pozdrawiam smile)
                                                    ewa
                                                    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
                      • sc200 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 26.07.05, 21:22
                        I jeszcze jedno, żebym był dobrze zrozumiany smile
                        Czystosć ducha i spokój duszy to najważniejsza pozycja do osiągnięcia tego co
                        się chce w życiu. Ale nie zapomnijmy o tym, że nie jesteśmy na ziemi
                        przypadkiem. Jesteśmy po to tu, aby się realizować na planie materialnym.
                        Bo niby po co każdy z nas ma inne uzdolnienia? Po to aby je wykorzystać z
                        pożytkiem dla siebie (i przy okazji innych).
    • olaaprilka Re: tarot - czy to musi się spełnić? 31.07.05, 18:13
      Witam
      Do przeczytania państwa wypowiedzi skłoniło mnie pytanie, które je rozpoczęło.
      Sama kiedyś zresztą zadałam podobne. Nie będę się wdawała w dyskusję na tym
      forum ponieważ, dla mnie temat dobra i zła jest zbyt trudny, zbyt mało wiem o
      innym spojrzeniu na tak podstawowe zresztą sprawy, o ile wogóle istnieją, a nie
      są wytworem naszej wyobraźni.
      Zainteresowała wypowiedź pewnego pana na temat podświadomości, która czasami
      nie pozwala czegoś zmienić w naszym życiu, nawet jeżeli ma okazać się to dla
      nas samych dobre, o i znowu coś jest "dobre a coś nie jest". Przyznaję się, że
      sama często tak klasyfikuje. Chodzi mi o coś innego, coś co być może jest
      podświadomością a co każe mi się bardzo często wycofywać, "uciekać" chociaż
      zwykle potem żałuje tego. Może coś o tym, trochę się naczytałam książek i rad
      psychologów a może tutaj jakaś nowinka? Pozdrawiam Ola
      • eevvaa Re: tarot - czy to musi się spełnić? 31.07.05, 18:47

        Świadomie wiesz, że coś dla Ciebie nie jest dobre i chcesz to zmienić.
        Podświadomość jednak nie rozróżnia czegoś takiego, że coś dla nas jest dobre,
        albo złe. Dlatego musimy długo, cierpliwie ją przekonywać np. afirmacjami. Jak
        wreszcie uzna je za swoje przestanie wracać do swoich starych nawyków ( jest
        strasznym leniuchem i nie lubi zmian, ale jest bardzo też pożyteczna, bo wiele
        rzeczy robi za nas bez naszej świadomości, nie musimy pamiętać a ona za nas to
        zrobi).

        Pozdrawiam smile
        ewa
        Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
      • sc200 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 31.07.05, 18:50
        Witaj smile
        To czy coś możemy zmienić w naszym życiu (poprzez zmiane podświadomości) zależy
        tylko od nas. I jedyną przeciwnością jest (znając technike, o której jest
        wszędzie głośno) własne... lenistwo smile
        Nie ma rzeczy niezmienialnych. To jest podstawa Boskiek Dychtomii.

        Poza tym jeszcze z jednego punktu widzenia jest to fałsz. Albowiem
        podświadomość nie rozróżnia dobra i zła bo jest elementem "wyśzej stawki" niż
        nasza świadomość. Co za tym idzie nie wie czy to co obecnie ma zaprogramowane
        będzie "dobre" w sferze świadomości dla człowieka czy "złe".
        Stąd też możesz zaobserwować "życiorysy" ludzi żyjących "obok", którzy niejako
        do końca życia na łożu śmierci że tak powiem czują "że są niespełnieni" albo że
        im się całe życie nijak wiodło.
        Fajnie jest sobie to uświadomić wcześniej smile

        Zresztą Ola może to nie było do mnie pytanie. Bo nie wiem, który Pan pisał Ci
        że czegoś w życiu podświadomość nie pozwala zmienić?
        • olaaprilka Re: tarot - czy to musi się spełnić? 31.07.05, 19:23
          Dziękuje za odpowiedź.
          To nie tak, do mnie nie pisał "jakiś pan", coś tutaj przeczytałam może źle
          zrozumiałam.
          Chodzi mi o to, że stale się wycofuje, odkładam na potem i tylko to co muszę
          zrobić robię, czuję ze moje własne życie przesypiam. Ale poza tym pracuję,
          ukończyłam jakieś studia itd.
          Jednak mam czasami taką małą ochotę przeczekać i rozpocząć "życie" kiedy będę
          na nie gotowa. No i jeszcze stale oceniam czy robię coś źle czy dobrze i może
          dlatego boję popełnić się błędów.
          Zresztą nie wiem, zdaję sobie sprawę z moich licznych ograniczeń. Ale znudziły
          mnie opinię psychologów (tutaj - to znaczy osobiście ich nie pytałam).
          A coś jeszcze panicznie boję się wróżb i Tarota.
          Sama nie wiem dlaczego tyle tego napisałam tak jakoś wyszło.
          Pozdrawiam Ola
          • sc200 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 01.08.05, 08:08
            A może powinnaś przestać "zdawać" sobie sprawe z licznych ograniczeń?
            Jeśli czujesz gdzieś opór, ograniczenie to tylko po to, że "coś" daje Ci sygnał
            co masz poprawić.
            Próbuj się nie wycofywać, podejmij ryzyko. Zacznij od siebie, a reszta zmieni
            się jak za dotknięciem różdżki.
            • olaaprilka Re: tarot - czy to musi się spełnić? 01.08.05, 09:47
              Ja nigdy nie chciałam nikogo zmieniać, może czasami tylko trochę zmienić
              nastawienie do mnie albo postarać się coś wytłumaczyć np. dlaczego właśnie tak
              uważam. Ja nie zmieniam ludzi niestety mnie samej też trudno się zmienić, myślę
              że to już przyzwyczajenie. Gdyby ktoś powiedział mi będzie dobrze bez względu
              co będzie, może moje "ja" przestało by się lękać. Dziękuje, że odpowiedziałeś.
              Miłego tygodnia
              • sc200 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 01.08.05, 10:48
                Przeczytaj jeszcze raz to co wyżej napisałem.
                Nie piszę o zmianie nastawienia innych w stosunku do Ciebie. To Cie powinno
                "guzik" obchodzić smile. Zacznij zmieniać nastawienie swoje do siebie. Wówczas też
                zmienią się pewne sytuacje i zaczniesz dostrzegać ludzi, być może nowych ludzi,
                którzy będą Cie doceniać. To co Cie spotyka, jest Twoim wytworem a nie innych
                ludzi, bez względu jak bardzo "potężni" by Ci się być wydawali.

                Ps.
                Zawsze będzie dobrze. Jak nie teraz to w następnej inkarnacji. Czy chcesz czy
                nie, zawsze jesteś pod opieką Boga. Rzecz w tym, abyś zaczęła doceniać to co
                słyszysz. Przeczytaj cytat z RZG w Nagłówku forum.
                • lavia78 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 11.08.05, 23:54
                  witam,
                  jest juz dosyć późno..chciałam przeczytac te posty ale ..zrobiła się z nich
                  wielka dyskusja..no człowiek zawsze czegoś się uczy...jesli chodzi o
                  tarota..hmm on daje wskazówki ale to nie przepowiednia życia, zawsze mozna
                  obrac drugi kierunek...tarot to sprawa tajemna..ale jak wiadomo to nie karty
                  nas kieruja ale my sami więc to od nas wiele zależysmilea tak na marginesie fakt
                  niedokończony związek to żaden związek na przyszłość..ma zone po co mąci ci w
                  głowie..zastanów się nad tym...nie on jedne nie pierwszy i ostatni.nie rozumiem
                  dlaczego kobiety poprzestają na tym zainteresowanym(jest tysiące miliony
                  wartościowych ludzi)moze czas poszukać kogoś komu sie ufa, zwierza a nie pyta
                  kart..rozmowa ma byc szczera karty nie zawsze chcą powiedziec wszystko bo
                  zazwyczaj to my wybieramy to co uważamy za lepsze..zastanów się więc co jest
                  pozdrawiam i życze powodzenia
                  ps. te rozmowy o podświadomości...hmmm ile to róznych jest teorii ale miło się
                  czytało choc już oczy mnie bolą i raczej poczytam coś do snu...
                  lavia
                  • fuga27 Re: tarot - czy to musi się spełnić? 12.08.05, 10:07
                    witam, masz rację, ale naprawdę ciężko mi odseparować się od niego - tym
                    bardziej, ze zawodowo i tak mamy często kontakt; ostatnio spotkaliśmy się w
                    knajpie - było to chyba badanie terenu i na zakonczenie padło stwierdzenie, ze
                    bedziemy się spotykać co dwa tygodnie - zobaczę; traktuję to jako przerywnik i
                    zabawę, ale w głowie kołacze mi się, abym uważała na tę ciążę...
                    pozdrawiam
    • fuga27 Re: nowe fakty... 29.09.05, 18:13

      Byłam u niej ponownie po czterech m-cach w sprawie tej ew. ciąży i co się
      okazało, ze widac ją bardzo wyraźnie, że bedzie to na wyjeździe,itp.
      potwierdziła słowa z porpzedniego spotkania, nawet podała wiecje szczegółów -
      że to bedzie jeszcze w tym roku; dodam tylko, ze teraz widzi wyraźnie jego
      rozwód, a wczesniej go nie bylo - miała być w ciaży jego żona i miał się nie
      rozwodzić...
      Zaczynam się obawiać...

      • eevvaa Re: nowe fakty... 29.09.05, 19:46

        Słuchaj Ty Tworzysz swoje życie, czy Twoja wróżka. Od Ciebie zależy czy to się
        spełni. Narazie odczytała lęki z Twojej podświadomości. Jezeli nie zmienisz
        swojego myślenia to to wszystko stanie się jako samo spełniająca się
        przepowiednia.żeby nie zaszły te zdarzenia w Twoim życiu musisz zmienić swoje
        myślenie, przestać się bać ( lęk utrwala i przyciąga ). Powinnaś sie raczej
        obawiać swoich myśli. To Twoje życie, a nie wróżki- to Ty podejmujesz swoje
        decyzje, a ona odczytuje tylko stan Twojej podświadomości.

        ewa
        Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
      • sc200 Re: nowe fakty... 29.09.05, 22:54
        Fuga coraz bardziej ten wątek zaczyna nie pasować na to forum. W tytule forum
        jest o tym napisane. Prosze przenieś wątek na wróżbiarstwo lub tarot.

        Coraz mniej widze związek z tym co piszesz z tematyką forum.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka