doświadczanie się Boga

22.07.05, 22:07
W jednym z watków (nie pamietam niestety, w którym)Michał napisał coś takiego,
że (o ile dobrze zrozumiałam) poprzez nasze życie Bóg się doświadcza. Zadam
pytanie jak trzylatek: a po co? dlaczego?
Czy mógłbyś coś więcej na ten temat napisać?

dzięki smile
Małgosia
    • zlotoslanos Re: doświadczanie się Boga 23.07.05, 21:20
      Nie wiem czy akurat ten watek tlumaczy to stwierdzenie bo wyswietlilo sie 17 z
      ta fraza smile ja wybralam ten jako najbardziej adekwatne motto tego forum
      zarazem."Ktoś się pytał co to jest rozwój duchowy - To jest właśnie Rozwój
      Duchowy - to
      ciągłe doświadczanie Boga czyli miłości w nas samych"
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=20495745&a=20590670
      • mz124 Re: doświadczanie się Boga 23.07.05, 23:19
        dzięki Zlotoslanos, ale chyba jednak nie o to mi chodziło (choć może tam jest
        odpowiedź na moje pytanie tylko ja jej nie znaduję smile) - bo nie o doświadczanie
        miłości Boga przez nas mi chodziło, ale doświadczanie SIĘ Boga poprzez nasz życie.
        Pytałam po co Bóg się doświadcza? Oczywiście nie spodziawam się ostatecznej
        odpowiedzi na to pytanie, jakoś tak sformułowanie to użyte kiedyś przez Michała
        utkwiło mi w pamięci (bo od kilu miesiecy siledze to forum i stosuję się do
        proponowanych tu zasad i sposobów poprawy swojego zycia i... dzieją się cuda!!!)
        i chciałabym się cos więcej dowiedzieć. Ale nie koniecznie smile Bo moje pytanie
        jest chyba o to samo, o co pytała moja cheśnica (Wiktoria) swoją mamę, cytuję:
        "Wiktoria: Mamusiu, gdzie jest tatuś?
        Mama Wiktorii: Poszedł do pracy
        W: A po co?
        M: Żeby zarabiać pieniążki
        W: A po co?
        M: Żebyśmy mieli za co kupic jedzenie
        W: A po co?
        M: No, żebyśmy mogli żyć
        W: A dlaczego? (i to chyba=moje pytaniesmile)
        M: Oj Wikusiu nie możesz zadawać łatwiejszych pytań"

        pozdrawiam serdecznie
        M.
    • sc200 Re: doświadczanie się Boga 23.07.05, 23:21
      Dzięki zlotoslanos, że jestem już cytowany nono smile smile

      Nie wiem czy rozwijałem temat tego doświadczania (się). Ale nie chce mi się
      wertować forum, więc to ewentualnie (jeśli to już było) powtórze.

      Otóż:
      Wg. mnie: Dusze są odbierane jako cząstki. Cząstki wielkiej molekuły, którą
      jest Bóg. Oczywiście dusze nie są jedynymi cząstkami molekuły, są też i inne.
      Te inne to chociażby przyroda nieożywiona. (choć i tu można założyć, co pewno
      może okazać się prawdą że nawet zwyczajowy "kamień" to też... dusza, ale na
      niższym poziomie koła inkarnacyjnego).
      Zgodnie zresztą z tą teorią (podaną w nawiasie) zawarłem kiedyś informacje o
      kierunku Rozwoju Duszy.
      Tyle dygresji.
      Żeby molekuła istniała muszą być zachowane siły w obrębie cząsteczek, te
      cząstki muszą się wzajemnie oddziaływać. Cząstki się przyciągają, odpychają,
      mogą nawet chcieć "sobie szkodzić, pomagać" itp.
      Bóg jest molekułą. Cząstki to dusze m.in ludzkie.
      Zaryzykuje stwierdzenie, że gdyby nie reakcje dusz między sobą - Bóg by nie
      istniał. Bo by nie miał istnieć po Co. Jesteś Mną. A ja jestem Tobą. Jam jest.
      I tak się to wszystko ładnie kręci. Jesteśmy częścią Boga, a Bóg jest częścią
      Nas. Wzajemnie się przenikamy w 100%. To ostatnie stwierdzenie, daje
      podstawy "ataków" ze strony różnych Religii, które oskarżają o Bałwochwalstwo -
      tu o: "utożsamianie ludzi z Bogiem".
      Ale wnioski moim zdaniem można takie wyciągać. Znaczy się smile wnioski o to, że
      jesteśmy Nim (i każdy z Nas osobna). i po to nam ta wiedza została dana, abyśmy
      mogli zrozumieć... inych Nas.
      Bóg aby istnieć potrzebuje się doświadczać. Sprawia to Mu wielką radość.
      Sprawia mu radość wszystko co Nam daje. A co Nam może dawać? To co prawdziwie
      chcemy. Indianie Amazonki nazywają to "Mahu noamu more" (mogłem
      przekręcić). "Daję Ci to co jest dla Ciebie prawdą". Mimo podniesienia się
      średniej IQ oraz wykształcenia ludzi na naszej planecie, niewielki odsetek
      ludzi rozumie to zdanie. Mało osób zdaje sobie sprawe, że prawdą jest to, w co
      głęboko wierzymy. Ta "głębia" pochodzi od... programów podświadomości. To co
      mamy zaprogramowane w podświadomości realizuje się w naszym życiu.
      I ja tak to wszystko rozumię. Bóg z... sic! z radością daje tym co chcą. Jednym
      daje: bogactwo, zdrowie, szczęście, miłość. Innym daje chorobe, śmierć
      bliskich, biede. Bez mrugnięcia okiem, nic się nie dzieje bez Jego pozwolenia.
      Wszystko jest wszechprzenikającą się energią i jednocześnie naczelnym prawem
      (któremu On hmmm równie podlega). Prawu przyczyny i skutku. Dla Niego choroba
      ciała człowieka nie jest czymś niestosownym i nie jest czymś niegodnym. Zawsze
      daje Nam to, o co "jesteśmy zaprogramowani". A jesteśmy przez ... nas samych no
      i przez innych wink również.
      I nie jest to Bóg "nielitościwy" - choć człowiek nierozumiejący tego tak powie,
      że takie pojęcie Boga zrobiłem. Ja bym to nazwał - jest to Bóg
      cholernie "konsekwenty". I dla Niego wszystko jest dobre, wszystko Nam daje to,
      o co Go prosimy. A kto nam zabrania "prosić" Go o pozytywne rzeczy? Poza Nami
      samymi nikt smile.

      No dobra dość tego "kaznodziejstwa" wink) Idę spać bo jeszcze w jakiś trans
      wpadne suspicious
      • mz124 Re: doświadczanie się Boga 24.07.05, 11:08
        o litości!!! cięzkie to - jak wykład pogranicza chemii i fizyki, ale ciekawe smile
        dzkiekuje.

        "Daję Ci to co jest dla Ciebie prawdą" i jeszcze "prawdą jest to, w co głęboko
        wierzymy" - interesujące. Tylko co to znaczy "głęboko wierzyć"? Bo mnie się
        zadrzały w życiu rzeczy, których co prawda zapragnęłam w którymś tam momencie (i
        pomyslałam "Boże tak to bym mogła mieć ..."), a potem o tym zupełnie zapominała
        (wogóle nie przywiązywałam do tego wagi), aż któregoś dnia ... "mam dla Pani
        propozycje ..." i dostaję tę "rzecz" (tu akurta chodziło o prace i taka sytacja
        zadrzyał mi się już kilka krotnie). Natomiast są "rzeczy", o które prosze latami
        i wydaje mi się, że nawet bardzo w nie wierzę (a napewno bardziej świadomie ich
        chcę) i ... (nie będe mówić dalej żeby nie dawać złych wzorców mojej
        podświadomości smile)

        dzieki Michał za odpowiedź i Tobie Zlotoslanos za przeszukanie 17 wątków
        pozdrawiam
        Małgosia
        • zlotoslanos Re: doświadczanie się Boga 24.07.05, 19:27
          No i co kaznodziejo?Gdyby takie byly kazania niedzielne smile Ja tylko pozwole
          sobie skomentowac jeden watek,na reszte jestem zbyt cienka by to ogarnac ,otoz
          piszesz sc200,ze " "Daję Ci to co jest dla Ciebie prawdą". Mimo podniesienia
          się
          średniej IQ oraz wykształcenia ludzi na naszej planecie, niewielki odsetek
          ludzi rozumie to zdanie. Mało osób zdaje sobie sprawe, że prawdą jest to, w co
          głęboko wierzymy. Ta "głębia" pochodzi od... programów podświadomości".Nasi
          przodkowie byli szczesliwi bo ciemni,wierzyli bez szukania potwierdzen i
          rozwiazan w ciemno .Mysle,ze to jest nasz grzech wspolczesny wlasnie to
          wyksztalcenie ,oczytanie ,ped do wiedzy ,samoswiadomosc,wzrost IQ.Kula ziemska
          sie kurczyla srodki
          lokomocji,przekazu,komunikacji,satelity,internet,telefonia,sms,mmsy maile
          powoduja,ze wiemy wszystko w kazdej sekundzie sledzimy zdarzenia na z drugiej
          polkuli.Sluchamy gotowych komentarzy,sami wystawiamy ocene zdarzen ,czujemy sie
          madrzy,wszystkowiedzacy,panowie swiata.I tu meritum sprawy.Chcemy rozumiec
          rowniez to zdanie "Daję Ci to co jest dla Ciebie prawdą". Dlaczego mimo tak
          olbrzymiej wiedzy,dostepu do niej nie rozumiemy tego zdania?Skoro ta glebia
          pochodzi od programow podswiadomosci,a wszem wiadomo,ze z programami obecnie
          nawet dzieci potrafia sobie poradzic,dlaczego sa akurat z tymi programami
          problemy?W obecnych czasach kieruje nami nauka :szkielko i ...odpowiedz dla
          wielu jest prosta cos irracjonalnego,niezrozumialego,niewytlumaczalnego
          NIEISTNIEJE.
          • sc200 Re: doświadczanie się Boga 24.07.05, 19:47
            To jest ciekawe pytanie, które zadałaś.
            Myśle, że znasz odpowiedź. Zastanów się czy na ręke ludziom (czyli temu 1%
            populacji ludzkiej), którzy mają 99% zasobów planety i nią rządzą byłoby
            "zrozumienie" tego zagadnienia.
            Nie, nie jest im na ręke. Bardzo dużo musi się zmienić, aby było....
            Ale nie można uogólniać. Na całym świecie są... na razie tajne i mniej tajne..
            ale coraz liczniejsze stowarzyszenia na "rzecz zmiany naszej planety". Te
            stowarzyszenia mają swoich sponsorów, wywodzących się z pierwszej 100tki
            Forbes!. Steve Jobs (kim jest, kto nie wie to proponuje "powertować" Internet) w
            jednym z wywiadów dla NYT lub WP kiedyś wspomniał... o potrzebie zmian i Jego
            poparciu. Również w Polsce są takie organizacje i mają swoich sponsorów. Są
            liczne Fundacje, że spomne Fundacje Holistyczne, Odnowienia lub CWG (Rozmowy z
            Bogiem) zajmujace się przygotowaniem do zmian.
            Być może, to przejscie Ziemi w kolejną gęstość (opisywaną przez Hanie Kotwicką -
            Majowie) to jest właśnie nowa era zrozumienia.
            Nie czarujmy się. Żaden człowiek nie dostąpi maksymalnego stopnia swojego
            rozwoju (o ile jest jakiś "koniec"), jeśli będzie bogaty, zdrowy i szczęśliwy a
            dookoła będzie mnóstwo biedaków, którym nie dano szansy. Siła planety i zmian
            (wg. Majów po roku 2012 bo obecnie jest etap "oczyszczania" się planety tj. to
            co nazywamy katostrofami natury) nastąpi bo jest duża. Tylko pytanie, gdzie
            będzie wówczas każdy z Nas osobna i gdzie wszyscy będziemy razem.

            Osobną jest sprawą, że szybki rozwój naszej techniki nie ma wiele wspólnego ze
            zrozumieniem podstawowych praw. Weź przykład z Atlantydów, których wiedza
            przewyższała o wiele obecną naszą w każdej dziedzinie życia. Pozostałości, ledwo
            cząstki po nich zostały wykorzystane w starożytnym Egipcie (piramidy, Sfinks,
            wiedza inżynieryjna) i całkiem możliwe, że przez cywilizacje kontynentu
            południowo i środkow Amerykańskiego.
            No i co?
            Atlantyda już nie istnieje. Katastrofa, która nastąpiła wskutek manipulacji przy
            zrozumieniu Boga, Życia (skąd My to znamy ;>wink musiała się wydarzyć. W końcu Boom
            poszło na marne. A może nie poszło?
            • zlotoslanos Re: doświadczanie się Boga 24.07.05, 20:44
              Jestes botem ? smile Tak rzeczowo odpowiedziales w momencie, ja zakrecam teraz
              50 sloikow z ogorkami na zime i ledwo zyje.Nie zakanczam tego tematu odp
              jezcze dzis albo jutro .
      • kadriana Re: doświadczanie się Boga 08.08.05, 00:19
        czy to z 'Rozmow z Bogiem' Neale'a?On w sumie pisal to samo, a nawet lepiejsmile
    • zlotoslanos Re: doświadczanie się Boga 24.07.05, 20:51
      No i tak na jednej nodze apropos tego 1 % " Predzej wielblad przejdzie przez
      ucho igielne niz bogacz dostapi krolestwa niebieskiego".Nie boj zaby .
      • zlotoslanos sc200 25.07.05, 01:07
        sc200 chyba nie ustosunkuje sie do Twej wypowiedzi.Znalazlam tu spora
        niescislosc i to ziarnko piachu nie sadze,zeby stworzylo perle. Pisales
        bowiem "czy na ręke ludziom (czyli temu 1%
        populacji ludzkiej), którzy mają 99% zasobów planety i nią rządzą byłoby
        "zrozumienie" tego zagadnienia.
        Nie, nie jest im na ręke."To rozumiemy doskonale ktos nie moze miec by mogl
        miec ktos,jak mawial nasz Shakespeare.Gdyby zrozumieli prawde plynaca z
        doswiadczania sie Boga nie mogliby,az tyle miec widzac,ze obok wiekszosc nie ma
        nic.Skad zatem Twoje stwierdzenie ,ze
        "Na całym świecie są... na razie tajne i mniej tajne..
        ale coraz liczniejsze stowarzyszenia na "rzecz zmiany naszej planety". Te
        stowarzyszenia mają swoich sponsorów, wywodzących się z pierwszej 100tki
        Forbes!."Pierwsza setka to owszem nie 1% ale pierwsi z listy.Co wiec zatem
        oplacaja?Swoje zrozumienie doswiadczania sie Boga?To spirala paranoi oplacac
        cos co jest w nas.Za pieniadze swiat sie modli,za pieniadze swiat sie podli.Ale
        moze nie zalezy im na dobru,moze oplacaja zmiane planety na gorsza ,zla? Znaczy
        oplacaja koniec.Koniec swiata za pieniadze.
        "No i co?
        Atlantyda już nie istnieje. Katastrofa, która nastąpiła wskutek manipulacji przy
        zrozumieniu Boga, Życia (skąd My to znamy ;>wink musiała się wydarzyć. W końcu Boom
        poszło na marne. A może nie poszło?" Raczej nie ,jak Feniks rosnie nastepna
        Atlantyda gotowa dac sie unicestwic.
        • sc200 Re: sc200 25.07.05, 08:20
          Hej

          Przede wszystkim wielka prośba, oddzielaj wypowiedzi które cytujesz od tego co
          piszesz bo naprawdę ciężko się to czyta... brrr

          Stowarzyszenia o których mówiłem służą do zmiany naszej planety na "+" a nie na
          "-", bo nie wyobrażam sobie, aby coś jeszcze bardziej można było spiep* wink

          Nikt więc nie opłaca końca świata bo:
          1. Nie ma kto płacić
          2. Końca świata nie będzie
          smile
          Chodzi o to, aby przygotować jak największą populacje ludzką na zmiany, by
          wytłumaczyć to czy tamto. To lub tamto uzdrowić.
          Nie wiem gdzie jest ta nieścisłość? W tym, że stwierdziłem, że niewszyscy
          "mający pieniądze" udzielają się w takich ruchach? Nie od razu Kraków zbudowano...
          • zlotoslanos Re: sc200 26.07.05, 23:01
            smile Slaba ze mnie maszynistka nie znam sie na zasadach panujacych w
            maszynopisaniu.Na polskim dodatkowym atutem byly wploty cyt. i tak juz
            zostalo.Bede pamietac z tymi cytatami tu.Odnosnie reszty no nie od razu ,nie od
            razu stad dzieki za wytlumaczenie zgrzytu:"komus nie na reke zrownac szanse
            materialnobytowe a jednak komus na sercu by tak sie stalo." Padam na pysk.
            • sc200 Re: sc200 27.07.05, 08:33
              Widzisz bo żyjemy w takich czasach. Że zawsze wielu jest "za" a nawet "przeciw" wink
              • zlotoslanos Re: sc200 27.07.05, 22:30
                Nie chcem alem muszem sie pochwalic-ktos kto nosi 3 dni talizman dostal
                spadek tongue_out PS. Ja tez go robilam,mam swoje udzialy tongue_out
                • sc200 Re: sc200 27.07.05, 22:58
                  No to się nie chwal suspicious
                  A tak na poważnie, nie wiem czy ten spadek ma wiele wspólnego z mocą talizmanu
                  smile, ale mogę się mylić. Na mój gust talizman chroni. I to jest jego główne
                  przeznaczenie. Owszem może również wzmacniać pragnienia... Więc na tym etapie
                  można owszem założyć, że skoro ktoś był otwarty wewnętrznie na... pieniądze to
                  talizman to wzmocnił.
                  Ale nie znaczy to, że ten spadek i tak by do siebie nie przyciągnął... Tego nie
                  masz pewności.

                  Ale mniejsza o logike.
                  Warto zauważać moc różnych rzeczy.
                  Ale nie warto się do tego strasznie przywiązywać. lepiej taki talizman odnaleźć
                  w... sobie. Bo tego nam nikt nie ukradnie, ani sami tego nie zgubimy.
                  Znam osobe, która miała ponad 15 lat talizman i wszystko szło z płatka. Po
                  zagubieniu talizmanu, ta osoba również się zagubiła i nie potrafi się "odnaleźć"
                  do ... dziś. To tak na przestroge smile Oczywiście jestem za talizmanami a nawet
                  przeciw smile)
    • oldpiernik Re: doświadczanie się Boga 09.08.05, 15:50
      Prawda, Bóg, abstrakcja...
      Sc200, jesli On musi sie doswiadczac, by istniec, co z zadeklarowana gdzie
      indziej doskonaloscia? Dlaczego musi?

      Jesli prawda jest to, w co wierzymy, to kazdy wierzacy ma racje.
      W cokolwiek i jakkolwiek wierzy.

      Tolerancja, ktora z tego plynie, ma sie nijak do zycia spolecznego.
      A szkoda... :0)

      Pozdrawiam
      OLD :0)
      • sc200 Re: doświadczanie się Boga 10.08.05, 12:48
        Old smile
        Jedno nie wyklucza drugiego.
        W każdym razie ja widze ścisła koordynacje między pojęciem "doświadczania się" a
        "doskonałością Boską"
        Cały świat jest doskonały przez to, że stworzony został na wzór Boskiej
        doskonałości. Cząstki Boga się doświadczają w całym wymiarze absolut(u)(nej)
        doskonałości.

        To jest doskonałe smile)

        Piszesz:
        "Jesli prawda jest to, w co wierzymy, to kazdy wierzacy ma racje.
        W cokolwiek i jakkolwiek wierzy."

        Tak masz racje smile To w co wierzy w nim wzrasta. Oczywiście prowadzi to do
        pytania "czy koniecznie trzeba wierzyć w Boga?". Odpowiem oczywiście że nie smile
        Ale nie zmienia to faktu, że po pewnym przejrzeniu na oczy okaże się, że nie
        wierzyć w Boga to tak jakby... nie wierzyć w siebie... ale to już inksza bajka.
        • oldpiernik Re: doświadczanie się Boga 12.08.05, 03:01
          SC200 :0)

          To, co wylozyles w ostatnim wpisie znam z Twoich wczesniejszych wypowiedzi.
          :0)

          Poruszylo mnie sformulowanie w tym watku.
          Przejrzyj, jesli masz ochote i zobacz, czy nie "palnales", ze Bog cos musi.
          Doswiadczanie sie (Boskie też) samo przez sie jest obojetne, niewymuszone.
          Bez wzgledu na rozkawalkowanie doskonalosci lub jej niepodzielna calosc. :0)

          Tyle mam, gwoli zestawiania slow w ciagi, ktore nie prowokuja nieporozumien.
          ;0)

          OLD :0)
          • sc200 Re: doświadczanie się Boga 12.08.05, 08:14
            old jasne że można swobodnie zamienić słowo "musi" na "chce", co aż tak wiele
            nie zmienia chyba w mojej teorii? smile

            Natomiast najodpowiedniejszego słowa w naszym ludzkim języku tak naprawde nie ma.

            Bo... gdyby przykładowo elektrony przestały krążyć w przyrodzie... to końcową
            konsekwencją - prawdopodobnie życie przestałoby istnieć. Ale czy sformułowanie
            "elektrony muszą krążyć" jest poprawne?
            To taka kwintensencja życia. Bóg nie musi, być może nie musi chcieć. Po prostu
            <tu wstaw odpowiednie słowo> się doświadczać.
Pełna wersja