czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją?

10.08.05, 12:17
Proszę, pomóżcie mi to zrozumieć.
Parę miesięcy temu zawaliło mi się życie. Długi czas nie poprawiało się nic,
modliłam się bez żadnych skutków. Nie prosiłam już o żaden cud, o
spektakularną poprawę, tylko o zwykłą nadzieję, bo tego mi bardzo brakowało.

Jakiś czas temu nagle wszystko zaczęło się polepszać. Miałam wrażenie, że na
każdą moją modlitwę o nadzieję, o wskazówkę czy znak dostaję natychmiastową
odpowiedź. Prosiłam i natychmiast coś się działo. (gdyby to było jedno
zdarzenie, to mógłby być przypadek, ale tu była cała seria)
No i dzisiaj stało się coś, co te moje nadzieje unicestwiło i uświadomiło mi,
że cały czas wierzyłam w coś co było tylko złudzeniem, że wszystkie te
pomyślne wydarzenia nie zwiastowały niczego.

I teraz nie wiem już co myśleć i w co wierzyć. Jeśli człowiek się modli
wyraźnie: "Boże, zniszcz moje nadzieje jeśli są fałszywe, a jeśli są realne,
umacniaj mnie w nich, nie pozwól mi się łudzić" i po każdej modlitwie dzieje
mu się w życiu coś, co bardzo jednoznacznie go w tych nadziejach
utwierdza... Ma chyba prawo taki człowiek wierzyć, że Bóg by go nie zwodził
i nie mamił? Jak to możliwe że na modlitwę o zniszczenie fałszywych nadziei
otrzymuje się dokładne przeciwieństwo tego o co się modli?

Ja rozumiem że modlitwa może nie przynieść żadnego skutku. Bywa tak, być może
z naszej winy, nie wiem. Ale żeby przyniosła skutki wprost przeciwne do tych
o jakie się prosiło? Skutki szkodliwe? W Biblii jest ten tekst, że kiedy ktoś
prosi o chleb, nie podasz mu kamienia. Dlaczego ja jednak dostałam ten
kamień?

Co to ma być, nieprawdopodobny przypadek? Próba dla mnie? Zabawa mną?

Nie wiem już co myśleć. Jak działa modlitwa, kto i czy w ogóle na nią
reaguje... Nie wiem.
    • sc200 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 10.08.05, 12:42
      Hej
      Czegoś tu nie rozumiem.
      Skoro modlisz się wyraźnie "Boże, zniszcz moje nadzieje jeśli są fałszywe, a
      jeśli są realne, umacniaj mnie w nich, nie pozwól mi się łudzić"
      (notabene moim zdaniem nie jest to zbyt "optymalna" modlitwa)
      to w jaki sposób możesz oceniać sytuacje, w której jesteś teraz "stało się coś,
      co te moje nadzieje unicestwiło"

      Skoro coś unicestwiło tzn że modlitwa działa smile
      A Ty po prostu przy tym wszystkim chciałaś "nielegalnie" przepchać to co
      myślałaś że jest dla Ciebie najlepsze - ale prawdopodobnie takie nie jest.

      Piszesz:
      "Jak to możliwe że na modlitwę o zniszczenie fałszywych nadziei otrzymuje się
      dokładne przeciwieństwo tego o co się modli? "
      A co dostałaś? Jakie przeciwieństwo? smile czyżby "Bóg podtrzymał Twoje fałszywe
      nadzieje" skoro piszesz o przeciwieństwie?

      Piszesz:
      "W Biblii jest ten tekst, że kiedy ktoś prosi o chleb, nie podasz mu kamienia.
      Dlaczego ja jednak dostałam ten kamień? "

      A mi się wydaje, że tragizujesz bo:
      primo) widząc w jakim jesteś w stanie to być może zastanów się (pomódl?) czy
      potrafisz odróżnić kamień od chleba
      secundo) nie wierzysz w modlitwe i w Boga - bo w przeciwnym razie, nie
      oskarżałabyś Go o to, że Ci chce zrobić "na opak".

      Tym dwóm rzeczom można zapobiec i "wyleczyć". Proponuje afirmacje o mocy
      modlitwy, i modlitwa o... uzdrowienie relacji swoich do Boga i do... samej modlitwy.

      Napisałaś dość modelowe pytanie/problem.
      I odpowiedź zawsze jest prosta - banalna wink. Bóg zawsze wszystko daje to co dla
      Ciebie w danej chwili jest najlepsze (oczywiście pod warunkiem, że Go o to
      poprosisz) tylko... że Ty tego nie dostrzegasz - albowiem patrzysz tylko na
      teraźniejsze rezultaty (a nawet Tarociści wiedzą, że karta Wieża symbolizuje
      upadek starego po to aby coś zacząc od nowa, czyli musi być upadek aby zacząc od
      nowa). Nie widzisz rezultatów późniejszych bo to wynika z naszej ludzkiej
      ułomności... postrzegania świata.
      To jak ten "upadek" będzie wyglądał zależy już indywidualnie. Dla mnie np.
      upadki są szalenie mobilizujące smile) - bo wiem co mam zrobić, aby pójść tam gdzie
      chce pójść.
      • nuria1 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 10.08.05, 13:49
        Dziękuję za odpowiedź.
        Postaram się wyjaśnić.

        Mnie chodzi o to, dlaczego i po co najpierw przez jakiś czas spotykały mnie
        wydarzenia, które pozwalały mi się łudzić. Modliłam się o zabicie fałszywych
        nadziei - O ILE są fałszywe, bo tego nie wiedziałam - lub też o coś, co mi
        pokaże że mogę te nadzieje żywić, bo jest szansa. I po każdej takiej modlitwie
        działo się coś jak na zamówienie, coś co bardzo jednoznacznie mówiło, że te
        nadzieje są realne. Uwierzyłam.
        Moje pytanie brzmi: po co to było? Skoro prosiłam bym nie łudziła się
        fałszywymi nadziejami, dlaczego odpowiedzią przez dłuższy czas były właśnie
        takie nadzieje, a dopiero potem nagły koniec? Dlatego napisałam, że dostałam
        dokładne przeciwieństwo tego o co prosiłam. Bo owszem, prosiłam o zabicie
        fałszywych nadziei, ale od razu, w zarodku, żeby się nie męczyć. Nie prosiłam o
        rozdmuchiwanie ich.
        Sytuacja wyjściowa wyglądała tak: nie widzę przed sobą prawie nic. Jest jedna
        rzecz, jakiej pragnę, ale nadziei na nią prawie już nie ma, ledwo gdzieś tam
        się tli. Jeśli ta tląca się nadzieja jest fałszywa, to niech się stanie coś co
        ją od razu i do reszty unicestwi, jeśli fałszywa nie jest, niech się stanie coś
        co ją wzmocni. W jedną stronę albo w drugą, wszystko tylko nie ten wykańczający
        stan pośredni. I odpowiedź na modlitwę wyglądała tak, że nagle i bez
        racjonalnej przyczyny nastąpił zupełnie szalony ciąg wydarzeń, które nadzieję
        wzmacniały. A dzisiaj nagły cios, tak jakby Bóg powiedział "nie, wiesz, sorry,
        jednak się rozmyśliłem".
        Może i dramatyzuję, ale nie wiem po co było to utrzymywanie mnie w iluzjach (bo
        tego nie chciałam) i nie wiem, dlaczego to miało być dla mnie w danym momencie
        najlepsze.
        • sc200 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 10.08.05, 15:04
          A ja dalej powtarzam to samo. Moim zdaniem ta idea, czy tez jakaś konkretna
          rzecz której pragnełaś tak zmanipulowała Tobą, że nie jesteś teraz w stanie
          ocenić czy to była złuda czy nie. Co więcej, przesłoniła rzeczywisty obraz tego
          o co walczysz.

          Nie wiem co to za idea. Nie wiem na ile szczegółowa ona była. Ale być może nie
          była dla Ciebie ważna... bo... sama w to nie wierzyłaś/nie wierzysz.

          Bóg nie daje wiary w coś, ale daje coś podług wiary w to coś... smile

          Piszesz:
          "Sytuacja wyjściowa wyglądała tak: nie widzę przed sobą prawie nic."
          No to jesteśmy w domu smile. Zabierz sie za prace nad sobą. Tragizujesz - sama się
          z tego będziesz śmiała za kilka lat smile.
          Bóg ani modlitwa nie służy do tego aby Bogiem MANIPULOWAĆ. Ach Boże, pokaż mi
          jasny i JEDYNY kierunek w lesie a reszte ścieżek zalej betonem i najlepiej
          zniszcz abym przypadkowo na nie nie natrafiła, ewentualnie tą jedną zalej betonem.
          To jest troche malutki szantażyk. A na tym wychodzi się jak Zabłocki na Fa wink
          Modlitwa w powyższej sprawie służy do tego aby Bóg wskazał Ci Twoje właściwe
          miejsce w życiu.
          Poprzez mały gest dowiadujesz się Kim jesteś i co możesz w życiu zrobić. A
          później to już kwestia pracy nad sobą czy to osiągasz czy też wybierasz co innego.

          Takie jest moje zdanie.

          Zawsze to co iluzoryczne rodzi sie w Tobie a nie pochodzi od Boga.
          • nuria1 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 10.08.05, 15:22
            Ja sobie doskonale zdaję sprawę, jak bardzo sami możemy sobą manipulować i
            stwarzać sobie iluzje. I boję się takich tworzonych iluzji. Właśnie z tej mojej
            wiedzy, i z tego lęku, brała się modlitwa, by Bóg mi pomógł rozpoznać, co jest
            godne wiary a co jest tylko moją fantasmagorią. I nadal nie rozumiem dlaczego
            zaczęło się dziać tyle rzeczy potwierdzających fantasmagorię. To już były
            realne wydarzenia, nie urojone ani nie sprowokowane przeze mnie.
            Dlatego zgadzam się z Tobą że same nadzieje i iluzje mogą rodzić się we mnie,
            ale nie rodzą się we mnie konkretne, realne wydarzenia.
            Nie sądzę by moje modlitwy były szantażem, zawsze gdy o cokolwiek prosiłam to
            tylko z zastrzeżeniem by to było zgodne z wolą boską, by nikogo nie krzywdziło.
            Skoro to o co prosiłam było niewłaściwe, lepiej by było gdyby nie było żadnej
            reakcji, jak na ogół bywa. A tymczasem nastąpiła reakcja której sensu nie
            rozumiem.
            No nic, nieważne, raczej się nie zrozumiemy, dzięki tak czy inaczej za
            odpowiedzi. Pozdrawiam.
            • sc200 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 10.08.05, 15:31
              Piszesz:
              "Dlatego zgadzam się z Tobą że same nadzieje i iluzje mogą rodzić się we mnie,
              ale nie rodzą się we mnie konkretne, realne wydarzenia. "

              I tu tkwi problem. To właśnie Ty (w Tobie) "rodzisz konkretne realne
              wydarzenia". Nikt inny. Ty sama. I Bog w to nie mieszać! wink

              Poczytaj inne wątki na tym forum, bo o tym jest tu dość głośno smile
          • nuria1 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 10.08.05, 15:26
            I jeszcze jedno. Napisałeś:
            Tragizujesz - sama się
            > z tego będziesz śmiała za kilka lat smile.

            Nie życzę nikomu by znalazł się w mojej sytuacji. Bardzo wątpię, czy
            kiedykolwiek będę się z niej śmiała. Owszem, wiem że kiedyś to zblednia i
            pewnie spokojniej na to spojrzę, ale to nie będzie nigdy powód do śmiechu. Na
            pewno nie miałeś złych intencji, ale pomyśl zanim zaczniesz bagatelizować i
            śmiać się z czegoś, co dla kogoś jest tragedią.
            • sc200 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 10.08.05, 15:29
              Słuchaj to o tym śmianiu to pisałem z "smile" bo wiem że kiedy opadną emocje, to za
              kilka lat będziesz zupełnie inaczej oceniała nie tylko to w czym byłaś ale także
              i to co tu napisałaś smile
            • sc200 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 10.08.05, 15:42
              I niby na czym polega ta tragedia?
              Rodzine Ci zabito? Zginął mąż w wypadku? Ty dowiedziałaś się, że chorujesz na
              raka? Coś innego?
              Nie wiem co dla Ciebie jest tym tragizmem.

              Piszesz:
              "Nie życzę nikomu by znalazł się w mojej sytuacji"
              Daruj sobie smile Nie ma sensu pokazywać swoich słabości. Nie to jaka sytuacja Cie
              spotkała ma wpływ na Ciebie, tylko Twoje wyobrażenie o niej.
              • nuria1 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 11.08.05, 09:14
                Piszeszsuspicious I niby na czym polega ta tragedia?
                > Rodzine Ci zabito? Zginął mąż w wypadku? Ty dowiedziałaś się, że chorujesz na
                > raka? Coś innego?

                A skąd wiesz, że nie? Jakie masz prawo z góry zakładać, że nic z tego nie jest
                prawdą? Powtarzam, uważaj na to co piszesz. W przypadku tych zgadywanek u góry
                strzelałeś całkiem blisko. Więc nie traktuj ludzi lekceważąco, nie podsumowuj
                ich kłopotów jednym batagelizującym zdaniem czy uśmieszkiem.
                To ty sobie daruj...
                Nie prosiłam nikogo o analizowanie mojej sytuacji, tylko o odpowiedź w sprawie
                skutków modlitwy. I tyle.
                Pozdrawiam, kończąc tę dyskusję, i życzę znacznie więcej pokory w kontaktach z
                ludźmi, więcej zwracania uwagi na słowa, bo wydajesz się być bardzo przekonany
                o swojej wszechwiedzy i jedynej słuszności własnych poglądów.
                • sc200 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 11.08.05, 10:50
                  Wiesz smile zawsze tak reaguje, jak ktoś zaczyna narzekać na swoją sytuacje smile
                  Bardzo nerwowo reagujesz na swój problem. A ten problem jest tylko w Twojej
                  głowie i niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Gdy to zrozumiesz, zaczniesz
                  żyć inaczej - mówi się na to "będziesz silniejsza wewnętrznie".
                  W momentach trudnych często traci sie głowe, ale są one po to, aby sobie
                  uświadomić, że nie są one warte poświęcania swojej energii.
                  Lepiej pisz o tym co Ci się wiedzie w życiu, niż masz narzekać na to co być może
                  jest iluzją.

                  Masz racje co do jednego, jestem pewny siebie smile. Ale nie wiem czy jestem
                  wszechwiedzący smile)

                  Poza tym wiele osób myśli że ktoś im odpowie "o skuteczności modlitwy".
                  Najlepiej 50% a może 80%? Tak się nie da.
                  Albo przedstawiasz CAŁY problem - w końcu możesz to zrobić tu jak najbardziej
                  anonimowo, albo idź z pytaniem do statystyków. Więc nie ma się co unosić smile
                  Zazwyczaj się człowiek denerwuje jak uderza się w jego czuły punkt....
                  Nie da się odpowiedzieć na Twoje pytanie jakimkolwiek innym punktem widzenia
                  jeśli ukryłaś w nim to... co naistotniejsze, a co nie wydawało się istotne dla
                  Ciebie smile
                • sc200 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 11.08.05, 14:28
                  Tak btw to widząc Twój post
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=21507757&a=21541868
                  zgaduje że chodzi o partnera w związku.
                  Więc jednak chyba byłem daleko od trafienia.
                  Chcesz czy nie chcesz. Jeśli to to, to musisz uzdrowić swoje oczekiwania do
                  związków, swoje relacje z samym sobą oraz pokochać siebie.

                  Czego Ci życze smile (o ile zgadłem)
        • nadia338 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 18.08.05, 14:58
          Bog nas nie zwodzi falszywa nadzieja, to my sami sie czasami ludzimy, wierzymy
          w cos, co jest dla nas nierealne lub niewlasciwe. czasami jest tez tak (pisze z
          wlasnego doswiadczenia), ze modlimy sie o cos, co tak naprawde nie jest dla
          nas, nie da nam szczescia. wydaje nam sie moze, ze to jest to, czasem z
          czystego uporu, czasem dlatego, ze nie chcemy przegrac. jesli otrzymamy
          to 'cos' okazuje sie, ze wcale nie daje nam to szczescia. tak bylo w moim
          przypadku. dostalam to 'cos' o co tak bardzo prosilam. w momencie kiedy to
          dostalam, przekonalam sie, ze nie jestem szczesliwa. teraz juz wiem, ze
          najwazniejsze, to ufac Bogu, a takze ufac sobie, swoim uczuciom i instynktom.
          moze tez byc tak, ze wysylamy do Kosmosu niejednoznaczne sygnaly, nasza
          modlitwa nie jest sprecyzowana a my wahamy sie w swoich decyzjach, potrzebach.
    • zlotoslanos Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 11.08.05, 11:26
      W sprawach modlitw nic nie jest oczywiste.Iskierki nadzieji ,ktore zauwazylas
      mogly byc tylko przeblyskami wysluchania modlitw.Zapowiedzia zmian.Oczekiwanie
      oczywistej interpretacji wysluchania modlitw dawaloby nam sile jaka maja
      swieci w rozmowie z Panem Bogiem.Oni dostaja gotowa odpowiedz.Nam maluczkim
      daleko do tego i swietosc zostawmy swietym.My mozemy tylko modlic sie i
      prosic.Oczekiwac lecz w sposob proszacy nie egzekwujacy zmian na lepsze.Bo
      lepsze moze wcale nie przyjsc.Czy zostaniemy wysluchani to nie gestia slow
      jakich sie uzyje lecz tego co nosimy w sercu.Sile nam daje w kazdej nawet
      najgorszej wydawaloby sie sytuacji nadzieja,ze to Bozy plan.Optymizm i wiara,ze
      nic nie dzieje sie bez przyczyny to najlepszy przystanek w oczekiwaniu na
      zmiany na lepsze.Podparte szczera modlitwa z pewnoscia pomoga przetrwac Ci te
      zle czasy.Bo wszystko mija " nawet najdluzsza zmija" czego serdecznie Ci zycze
      nuria smile
    • eevvaa Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 11.08.05, 15:19

      A może to nie Pan Bóg nas zwodzi tylko nasza podświadomość, a Pan Bóg ma dla nas
      coś lepszego w zamian ? smile

      ewa
      Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
      • szuwary4 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 12.08.05, 00:17
        Mam wrazenie, że z modlitwami jest tak: jeśli jesteś sama to modlitwa o
        odpowiedniego partnera jest jak najbardziej na miejscu i mam wrażenie,że ma
        szanse być wysłuchana. Jesli zas w grę wchodzi już konkretny realny człowiek,
        to trochę gorzej, bo po pierwsze wzywać Wyższe Siły by postąpił tak a nie
        inaczej to tak troszkę zalatuje manipulacją a po drugie on też może, o cos się
        modlić, wysyłać określone, mocno emocjonalnie zabarwione intencje, i to co się
        dzieje w rzeczywistości powstaje gdzieś na styku waszych pragnień, jest waszą
        wspólną kreacją. Jesli problem dotyczy dwóch osób, to być może nasze nie
        wysłuchane modlitwy oznaczają wysłuchane modlitwy tej drugiej strony.
        Oczywiście - nie wiem czy Twój problem dotyczy rozstania, ale i z Twego postu
        wynikało,że nie tyle chcesz mówić o swym problemie, co raczej odpowiedzieć
        sobie na pytanie o warunek skutecznych modlitw, albo -ściślej mówiąc- modlitw
        wysłuchanych na opak. Powtarzam więc, tam gdzie są dwie strony niekoniecznie
        musi być tak , że Bóg nie wysłuchuje. On może tylko którejś z nich ostatecznie
        powiedzieć: "nie". A dlaczego nie od razu? Niewykluczone, że to poglądowa
        lekcja odnośnie tego jak może wyglądać pozorne spełnianie się naszych pragnień
        i nadziei? Trudno dać pewną odpowiedz. Dlatego czegokolwiek dotyczy Twój
        problem, rozumiem Twoje rozżalenie i życzę Ci żeby jak najszbciej przestało
        boleć
        • beatrycze_b1 Re: czy Bóg może zwodzić fałszywą nadzieją? 14.08.05, 12:47
          Ja kiedy mam takie dylematy zawsze powtarzam sobie maksyme:"Proś Boga o co
          chcesz ale badz gotow przyjac to co On Ci da w danej chwili bo moze to byc
          lepsze dla Ciebie od tego o co prosisz" i zawsze,pod lugim zcasie okzaywalo sie
          ze tak bylo.....po jakims czasie dostrzegalam jasno i klarownie dlaczego nie
          wymodlilam tego czy tamtego a dostawalam to o co nie prosilam ale okazywalo sie
          to po czasie na moja korzysc...
Pełna wersja