othe
22.09.05, 18:31
Sen I
Jestem na górskiej scieżce ,która rozciąga się pośród skał
Otaczają mnie wszechobecne góry
Próbuję bez skutecznie dotrzeć do dalekiego szczytu
Na nim wznosi się potężne gotyckie sanktuarium
o przedziwnie przedłużonych wieżach
Znalazłem również w eseju "Niebo i piekło " wizję Weira Mitchella,której
doświadczył podczas eksperymentu z peyotem. Wizja ta jest bardzo podobna do
mojej wizji,którą miałem podczas snu.
"....Wchodząc w ten świat zobaczył zastępy "gwiezdnych punktów" i coś
wyglądającego jak fragment "witrażu". Póżniej pojawiły się "delikatne
unoszone warstewki barw" .To zostało zastąpione przez "raptowny napływ
punktów białego światła " przelatujących prze pole widzenia.Następnie były
zygzaki bardzo jasnych barw,które jakoś zamieniały się w wydęte obłoki o
jeszcze jaskrawszych odcieniach.Teraz pokazały się budowle , a następnie
krajobrazy. Była tam wieża o wymyślnym kształcie przybrana statuami przy
wejściu i na kamiennych wspornikach "W miarę patrzenia dostrzegłem, że każdy
kąt, gzyms a nawet złącza kamieni stopniowo pokrywały lub obwieszały kiście
czegoś co wydawało się olbrzymimi drogocennymi kamieniami, lecz
nieszlifowanymi, a niektóre miały rozmiary przeźroczystych owoców...wszystko
zaś posiadało wewnętrzne światło. " Gotycka wieża ustąpiła górze, skale
niezwykłej wysokości, kolosalnemu pazurowi wykutemu w kamieniu i rzuconemu
nad przepaścią, niekończącemu rozwijaniu się barwnych draperii i świeceniu
jeszcze większej ilości klejnotów. W końcu nastąpił widok zielonych i
purpurowych fal uderzających o brzeg i "roje świateł tej samej barwy co
fale".
Sen II
Jestem na zielonej polanie ,która znajduje się pośród wiekowych drzew
Tuż obok mnie znajduje się pokryta białym marmurem kopuła
U wejścia stoją ludzie ,którzy chcą wejść do jej wnętrza
Po chwili jestem w środku.Przede mną rozciągają się kręte schody,które
prowadzą na dół.
Przy ścianach są dwa marmurowe korytarzyki,w których płynie czysta żródlana
woda.
Jedna płynie do środka ,a druga wypływa na zewnątrz
Przebywam w białym pomieszczeniu
Schodzę na dół.
Gdzie woda bierze swój początek i koniec w pełnym obiegu
Przystają tutaj na chwilę ludzie.
Są czymś zajęci.
Poznaję pośród nich ludzi chorych , inwalidów ,a także osoby duchowne.
Po chwili wychodzę razem z nimi na zewnątrz
SEN III
Stoję przy obozie koncentracyjnym.Jest tam ogromne krematorium przystojone
chorągwiami SS.
W srodku są ludzie przeznaczeni do zagłady.Widzę ich dłonie ,które oparte są
o szyby.
Odwracam głowę przedemną kobieta wiezie niepełnosprawne dziecko na wózku.
Po chwili wszystko zaczyna wirować.jestem w centrum tego wiru.Chcę krzyczeć
ale nie potrafię.