chcę zmienić jakość swojego życia, ale...

29.09.05, 21:29
od pewnego czasu przeglądam to forum, czytam różne posty i widzę że chyba
trafiłam we właściwe miejsce. Wydaje mi się, ze jestem teraz na pewnym
zakręcie swojego życia.Bardzo trudno jest mi opisać co sie ze mną właściwie
dzieje,sama do końca nie potrafię tego nazwać. Liczę na waszą pomoc i
wsparcie.Otóż od pewnego czasu, zaczęła zachodzić we mnie pena przemiana w
widzeniu świata, siebie.. Stało się to na pewno w dużej mierze za sprawą
pewnej osoby, którą spotkałam, a która bardzo pracuje nad swoim rozwojem
duchowym. A może osoba ta tylko przyspieszyła coś co działa sie we mnie już
wcześniej. Jakaś część mnie bardzo chce się rozwijać, iść do przodu, odrzucić
wzorce, blokady, lęki. Wiem, że tylko ja sama mogę siebie unieszczęśliwić,
pozwolić na to by tak było. I tylko ja mogę podjąć decyzję o tym, że chcę być
szczęliwa i odszukać w sobie to poczucie szczęścia, pielęgnować je w sobie
niezależnie od tego co sie wydarzy w moim życiu. A wszysko co sie wydarzy, i
nawet jeśli będzie bolesne,potraktować jak lekcję popychającą mnie do przodu.
Wiem, wszystko to i bardzo chciałabym tak myśleć i tak żyć. I próbuję.
Odczuwam bardzo silną wewnętrzną potrzebę przemiany. Ale jest też druga
strona sprawy. Cały czas czuję jakby wewnątrz mnie toczyła się jakaś
walka.Nie potrafię "puścic" pewnych spraw, osób, sposobu myślenia... Takich,
które nie dają mi szczęścia, czy wręcz mnie unieszczęśliwiają, lub zwyczajnie
się już wypaliły. Chyba zwyczajnie bardzo, bardzo się boję. Trzyma mnie przy
tym coś bardzo silnego, tak jakbym bała się, czy wręcz nie chciała, czy nie
wierzyła w to że po drugiej stronie czeka mnie coś lepszego!Nie wiem jak to
zmienić, nie wiem jak sobie samej pomóc. Nie potrafię sama się z tego wytrwać!
jakaś część mnie bardzo chce wzrastać, iść do przodu, a z drugiej strony
czuję taki ogromny lęk przykuwający mnie do ziemi i pozwalający godzić się z
tym jak jest teraz.Jest mi teraz bardzo, bardzo ciężko, tak jakby spowijała
mnie jakaś pajęczyna nie pozwalająca nic zrobić. POMÓŻCIE. jak sobie pomóc?
na to nakłada się patowa sytuacja w życiu osobistym...
ostatnio po jodze, podczas relaksacji i wyciszenia, pojawia mi się obraz mnie
samej bardzo spokojnej, szczęśliwej, wyciszonej... Tak jakby to było na
wyciągnięcie ręki. To byłam ja taka jaką chciałabym być.
Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale czułam potrzebę wyrzucenia tego z
siebie...
    • sc200 Re: chcę zmienić jakość swojego życia, ale... 30.09.05, 09:53
      Hej,
      Jesteśmy wychowani w takiej kulturze (przez pewną instytucje m.innymi...) że
      trudno aby ten fałsz, którym karmi się "wyznawców" był akceptowany przez nasze
      poczucie Boskości.

      Jest naturalne, że przy spięciu na lini: Prawda (reprezentowana przez element
      Boga w każdym z nas!) a Fałsz reprezentowany przez to co się nam od dziecka
      "wpaja" powstaje zaburzenie energetyczne, czego efektem są:
      1. Poczucie bezradności i zagubienia
      2. Poczucie braku stabilizacji, poczucia przyszłości, poczucie walki wewnętrznej
      3. Niechęć do zmian (na lepsze)
      4. Brak czystego połączenia z Bogiem (tzn. Bóg do nas przemawia cały czas, ale
      nasz My słabo Go słyszymy)
      5. Choroby duszy i ciała (nic dziwnego, że szpitale i... więzienia sa przepełnione)
      6. wiele innych

      Jeśli potrfiłaś skontaktować się ze swoim światełkiem w tunelu, to już dużo.
      Jak to zmienić?

      Poczytaj dokładniej to forum. Temat wałkujemy na okrągło.
      Oczyszczanie + Afirmacje to jest Twoja recepta na sukces.
      • nika.78 Re: chcę zmienić jakość swojego życia, ale... 30.09.05, 14:24
        Dzięki M. smile
        Czytam wszystko uważnie,próbuje też afirmacji, zobaczymy jakie będą postępy...
        No i wyglądam światełka w tunelu. Wiem, ze tam jest.
        Pozdrawiam smile
Pełna wersja