nika.78
29.09.05, 21:29
od pewnego czasu przeglądam to forum, czytam różne posty i widzę że chyba
trafiłam we właściwe miejsce. Wydaje mi się, ze jestem teraz na pewnym
zakręcie swojego życia.Bardzo trudno jest mi opisać co sie ze mną właściwie
dzieje,sama do końca nie potrafię tego nazwać. Liczę na waszą pomoc i
wsparcie.Otóż od pewnego czasu, zaczęła zachodzić we mnie pena przemiana w
widzeniu świata, siebie.. Stało się to na pewno w dużej mierze za sprawą
pewnej osoby, którą spotkałam, a która bardzo pracuje nad swoim rozwojem
duchowym. A może osoba ta tylko przyspieszyła coś co działa sie we mnie już
wcześniej. Jakaś część mnie bardzo chce się rozwijać, iść do przodu, odrzucić
wzorce, blokady, lęki. Wiem, że tylko ja sama mogę siebie unieszczęśliwić,
pozwolić na to by tak było. I tylko ja mogę podjąć decyzję o tym, że chcę być
szczęliwa i odszukać w sobie to poczucie szczęścia, pielęgnować je w sobie
niezależnie od tego co sie wydarzy w moim życiu. A wszysko co sie wydarzy, i
nawet jeśli będzie bolesne,potraktować jak lekcję popychającą mnie do przodu.
Wiem, wszystko to i bardzo chciałabym tak myśleć i tak żyć. I próbuję.
Odczuwam bardzo silną wewnętrzną potrzebę przemiany. Ale jest też druga
strona sprawy. Cały czas czuję jakby wewnątrz mnie toczyła się jakaś
walka.Nie potrafię "puścic" pewnych spraw, osób, sposobu myślenia... Takich,
które nie dają mi szczęścia, czy wręcz mnie unieszczęśliwiają, lub zwyczajnie
się już wypaliły. Chyba zwyczajnie bardzo, bardzo się boję. Trzyma mnie przy
tym coś bardzo silnego, tak jakbym bała się, czy wręcz nie chciała, czy nie
wierzyła w to że po drugiej stronie czeka mnie coś lepszego!Nie wiem jak to
zmienić, nie wiem jak sobie samej pomóc. Nie potrafię sama się z tego wytrwać!
jakaś część mnie bardzo chce wzrastać, iść do przodu, a z drugiej strony
czuję taki ogromny lęk przykuwający mnie do ziemi i pozwalający godzić się z
tym jak jest teraz.Jest mi teraz bardzo, bardzo ciężko, tak jakby spowijała
mnie jakaś pajęczyna nie pozwalająca nic zrobić. POMÓŻCIE. jak sobie pomóc?
na to nakłada się patowa sytuacja w życiu osobistym...
ostatnio po jodze, podczas relaksacji i wyciszenia, pojawia mi się obraz mnie
samej bardzo spokojnej, szczęśliwej, wyciszonej... Tak jakby to było na
wyciągnięcie ręki. To byłam ja taka jaką chciałabym być.
Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale czułam potrzebę wyrzucenia tego z
siebie...