afirmacja a odczuwanie...

01.10.05, 22:55
bywa, ze afirmujac sie odczuwam pewny opor. wrazenie, jakbym nie do konca
wierzyla , ze zasluguje na to czego "oczekuje". wtedy mam wrazenie, ze
afirmacja nie dziala. czy to wrazenie? czy po prostu powinnam dalej sie
afirmowac ?
    • iinka Re: afirmacja a odczuwanie... 01.10.05, 23:04
      Hm...
      ja tylko rzucę przypuszczenie, że może chodzi o "podniesienie" swojego poczucia
      wartości /że zasługujesz na wszystko co najlepsze bo jesteś wartościowym
      człowiekiem/... ale zaraz wypowiedzą się mądrzejsi.
      • maya2006 Re: afirmacja a odczuwanie... 02.10.05, 09:15
        nromalnie mam to poczucie wartosci i raczej zadnych z tym problemow. ale sa
        momenty, kiedy jest ono "podlamane". wtedy jak najbardziej potrzebna bylaby
        afirmacja, a ja wtedy siedze niezdecydowana, bo co zaczynam, to mam dziwne
        wrazenie, ze nie jestem przekonana o tym co mowie lub nawet szczera.. i to jest
        takie bledne kolo...pozdr.
        • szuwary4 Re: afirmacja a odczuwanie... 02.10.05, 12:26
          Jeśli mogę podzielić się moim skromnym doświadczeniem, to musze zauważyć, że na
          początku pisania afirmacji brak wiary jest (przynajmniej za taki uznałam go u
          siebie) naturalny. Jesli mielibyśmy wiarę to prawdopodobnie rzeczy toczyły by
          się tak , że afirmacje byłyby zbędne. Nie wystarczy też intelektualne
          przekonanie , że rzeczy moga się dziać zgodnie z naszym zyczeniem. Chodzi o to
          by ta wiara przeniknęła na poziom podświadomości. Knowania podświadomości są
          zas najczęściej naszej codziennej uwadze słabo dostępne. Jesteśmy w naprawdę
          trudnej sytacji, bo z jednaj strony, wiemy ży ktoś za "naszymi plecami" robi co
          chce, to my jeszcze musimy nim pokierowć. To tak jakbyśmy musieli ze
          skomplikowanego labiryntu wyprowadzić zaplątane tam nasze zwierzątko , a tunel
          ten przykryto grubym kocem. my musimy po omacku i zorientować się gdzie ono
          aktualnie się znajduje i wymacać właściwą drogę i skłonić je do podjęcia
          jak8iejś aktywności i aktalnie orientować się gdzie onojest i korygowaćje gdy
          zbacza i kontrolować siebie czy trzymamy się ustalonej jako własciwa drogi. I
          dopóki z tego tunelu całkiem nie wyjdzie ustalać co się dzieje tylko po ruchach
          tego koca. Nie tak łatwo nabrać wiary, że sytuacja rozwija się jak należy. Ale
          trzeba to wszystko po prostu robić bo nie ma innej rady, a żeby nie zwariować
          zostawi















          • szuwary4 Re: afirmacja a odczuwanie... 02.10.05, 12:39
            Przepraszam . Kot posłał posta przed zakończeniem.Kontynuując; Zeby nie dać się
            zwariować trzeba po prostu to robić zachowując dystanns i trochę się tym bawić.
            W końcu nie każą nam tu inwestować milionów. Konieczne jest natomiast
            zachowanie dyscypliny tj. pisać zgodnie ze wskazówkami tak długo jak jest to
            zalecane. Osobiście ponieważ dostrzegam pozytywne zmiany w mojej sprawie, to je
            wszystkie tuż po zakończeniu afirmacji spisuję i kończyć słowami : "i bardzo
            się cieszę". Mam wrazenie,że to bardzo moja podswiadomość mobilizuje. Pozdrawiam
    • sc200 Re: afirmacja a odczuwanie... 02.10.05, 11:57
      Skoro zabrałaś się za afirmacje, to znaczy że z czymś masz problem.
      To w każdym razie byłoby bardzo dziwne, abyś sie z afirmacjami zgadzała smile
      To nie wrażenie, to Twoja podświadomość zaczyna z TObą "gadać". Ona się boi
      zmian, musisz Ją przekonać (mów sobie, afirmacje że "Afirmacje polepszają jakość
      swojego życia").
      Podświadomość to wew. dziecko w każdym z nas. Z jednej strony by chciało... a z
      drugiej się boi.

      Takie sygnały też pokazują często, co mamy "nabrudzone" w sobie i nad czym
      powinniśmy pracować.
      Afirmuj dalej

      Pisałem już o tym wielokrotnie. To jest taki zwis mentalny, tzn opór przed
      zmianami. Jeśli ktokolwiek afirmuje i przerwie to z tego powodu to cała praca na
      marne.
      • maya2006 Re: afirmacja a odczuwanie... 02.10.05, 13:35
        dziekuje wam, troszke mi sie poukladalo. fakt, ze jezeli sie zabieram to mam
        problem. ze podswiaomosc to jak male zwierzatko. i zeby nie poddac sie temu i
        nadal afirmowac.
        inne pytanie: spisujecie afirmacje? bo ja robie je wg e.monahan i maja
        przewaznie po 6-7 punktow. jako, ze praktykuje je od dlugiego czasu (niestety z
        wielkimi czasami przerwami) znam te kroki na pamiec. po prortu zmieniam ta taka
        glowna intencje.
        czy napisanie afrimacji jest pomocne w umocnieniu jej w podswiadomosci ?
        pozdrawiamsmile
        • sc200 Re: afirmacja a odczuwanie... 02.10.05, 15:02
          a czytałaś to?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=23503893
    • maya2006 Re: afirmacja a odczuwanie... 02.10.05, 15:15
      z podanego watku nie wynika odpowiedz na postawione przeze mnie pytanie.
      jeszcze raz:
      nie szukam sposobu na formulowanie afirmacji, lecz pytam czy wy uwazacie, ze
      konieczne jest ich pisanie. ja osobiscie dotychczas praktykowalam te afirmacje
      bez ich spisywania. i dzialaly, wiec nie widzialam potrzeby ich spisywania.
      jako ze wynikl wyzej opisany problem i mam male opory, zwracam sie z pytaniem
      ogolnym. nie mam zamiaru zmieniac formul mojej afirmacji, jedynie zastanawiam
      sie czy w czasach kiedy moja podsiwdomosc troszke wierzga, nie powinnam ich
      spisywac.


      • sc200 Re: afirmacja a odczuwanie... 02.10.05, 17:59
        Więc odpowiadam.

        Skoro pisanie sprawia Ci opory to powinnaś pisać. Inna odpowiedź jest błędna wink
        • maya2006 trudna odpowiedz? 02.10.05, 21:00
          nie pisanie sprawia mi opory, tylko afirmacja w ogole. i nie zawsze a ostatnio.
          i chcialabym wypowiedzi subiektywnej: czy uczestnicy forum uwazaja, ze pisanie
          jest bardziej skuteczne.

          a mysle, ze blednych odpowiedzi nie ma, tak jak nie ma jednej prawdy..smile

          zauwazylam , ze po cwiczeniach jogi latwiej mi sie afirmowac. po prostu jestem
          bardziej otwarta i wyciszona. ale zauwaz, ze nadal nie wiem co uczestnicy forum
          sadza o pisemnej afirmacjismile
    • iinka hihi 03.10.05, 18:34
      Wittam wittam smile
      Szuwary 4 - moje wyrazy uznania za to zwierzątko w labiryncie pod kocem smile
      przesympatyczne!

      Co do afirmacji - mmm ja też mam problem z afirmacją /w sensie poczucie
      wartości własnej mam marniutkie/
      Ale! O ile się mogę wypowiedzieć - bo ja mały robaczek jestem smile - to tak -
      czytałam że powinno się pisać. Ja staram się łączyć jedno z drugim - to
      piszę /jak mogę/ to wałkuję we łbie smile
      Za to myślę sobie, że może to zależy od tego np w jaki sposób lepiej/łatwiej Ci
      się uczyło np w szkole.
      Mi np z pisania - pozniej odtwarzało mi się w głowie smile
      Pozdrawiam
    • lilith_6 Re: afirmacja a odczuwanie... 03.10.05, 19:16
      maya2006 napisała:
      "...i chcialabym wypowiedzi subiektywnej: czy uczestnicy forum uwazaja, ze
      pisanie jest bardziej skuteczne."

      Tak. Uważam, że pisanie afirmacji jest bardziej skuteczne od formułowania ich w
      mysli czy też wypowiadania ich. A to dlatego, że mamy "zakodowane w
      podświadomości", że coś, co jest zapisane ("przypieczętowane") jest ważniejsze
      od słowa nie zapisanego, czy myśli. Wynika to z tego, że myśl (słowo) jest
      ulotna, a tekst zapisany jest namacalny, istnieje niezależnie od naszej pamięci
      o nim. Przykładowo umowa ustna i pisemna posiada teoretycznie taką samą wartość
      w świetle prawa. Jednak w praktyce dla celów dowodowych "użyteczna" jest tylko
      ta druga forma.
      Tak ja to widzę smile))
      Pozdrawiam
      Lilith
    • ja.ja222 Re: afirmacja a odczuwanie... 05.10.05, 11:27
      Mam takie pytanie dotyczące afirmowania. Czy afirmowanie przy pomocy
      odsłuchiwania muzyki relaksujacej czy tez wprowadzającej w stan alfa lub theta
      przyspiesza, ulepsza działanie afirmacji.
      • ogrom Re: afirmacja a odczuwanie... 05.10.05, 12:04
        a jakie znacie programy do medytacji na komputer?
        takie które wytwarzają fale alfa i teta???
        • sc200 Re: afirmacja a odczuwanie... 05.10.05, 13:19
          chociażby: Brain wave generator z odpowiednim presetem.
      • sc200 Re: afirmacja a odczuwanie... 05.10.05, 13:20
        tak. Pod jednym wszakże warunkiem, że nie jest to "zachęta do nadmiernego
        odlecenia".

        Stan alfa to defakto płytka medytacja.
        • ja.ja222 Re: afirmacja a odczuwanie... 26.10.05, 10:48

          sc200 napisał:

          > tak. Pod jednym wszakże warunkiem, że nie jest to "zachęta do nadmiernego
          > odlecenia".
          >
          > Stan alfa to defakto płytka medytacja.
          W związku z powyższym mam jeszcze takie pytania, które mnie nurtują. Otóż sc200
          odniósł się do stanu alfa, a jak ta sytuacja wyglada w stanie theta. Poniewaz
          nie znam sie na tych sprawach, a jedynie coś tam słyszałem to zadaje następne
          pytanie. Z tego co zrozumiałem to afirmacje, aby zadziałały, muszą zostać
          utrwalone w podświadomości. Czy to również następuje poprzez wejścia w stan
          alfa lub theta? To znaczy, czy będąc w stanie alfa lub theta i powtarzając
          afirmacje w myslach lub głośno równiez doprowadzamy do wniknięcia afirmacji do
          podświadomości oraz czy w takim stanie lepiej powtarzac afirmacje w myślach czy
          na głos.
          Pozdrawiam.
          • agnitum Re: afirmacja a odczuwanie... 15.11.05, 08:29
            Stany inne niż funkcjonujemy na codzień (mówie o "standardowym człowieku) to
            zdaje sie Beta.
            Inne stany obniżają częstotliwość fal mózgowych - w ogóle fal nerwowych.
            Co za tym idzie uspakają, wyciszają czyli pozwalają osiągnąć harmonie, bardzo
            często w tym stanie przychodzą największe genialne pomysły.
            Wracając do Twojego pytania.
            Tak. Afirmacje odsłuchiwane/wypowiadane/pisane w innych stanach umysłu
            (oczywiscie mamy tu na myśli tylko stany alfa czy theta) są bardzo skuteczne.
            Często pozwalają szybciej przeprogramować się.

            Agnitum
            • beacieczko Re: afirmacja a odczuwanie... 24.11.05, 11:43
              mam pytanie.Do jakiego stopnia podświadomość może sie buntować. Ja afirmuję już
              prawie 2 m-ce. Czuję, że jestem trochę zmieniona, że coś sie we mnie
              przeobraża, ale wczoraj np. gdy zaczęłam odsłuchiwać moje indywidualne nagranie
              na taśmie z afirmacjami i dwoma modlitwami, ewidentnie żle się poczułam i tak
              jest do tearaz. Dosłownie zrobiło mi się .. niedobrze, źle spałam i nawet teraz
              jestem do niczego. Nie widze inne przyczyny. Czy podświadomość może takie
              numery robić, żeby aż fizycznie żle się czuć?
              • agnitum Re: afirmacja a odczuwanie... 24.11.05, 13:58
                Ach... nawet nie wiesz co potrafi zrobić podświadomość smile
                Potrafi fizycznie zdemolować świat Cie otaczający jeśli będzie tego chciała,
                Potrafi wszystko. W S Z Y S T K O smile

                Agnitum
                • beacieczko Re: afirmacja a odczuwanie... 24.11.05, 16:24
                  to co mam zrobić, tylko ja podejrzewam, co może być przyczyną, bo trochę
                  poczytałam, ale inni wysyłają mnie do lekarza i każą jakieś tabletki jeść, bo
                  wyglądam nędznie no i boję się tej taśmy. Najczęściej spokojnie śpię, a wczoraj
                  jakby mi ktoś nieznośne filmy w głowie puszczał i chciał czymś zastraszyć...
                  czyżby modlitwa na podniesienie własnej wartości tak mi się dała we znaki, bo
                  niedawno ją wprowadziłam
                  • agnitum Re: afirmacja a odczuwanie... 25.11.05, 08:42
                    Przede wszystkim pamiętaj że to... właśnie nie w ciele tkwi problem.
                    Ciało nigdy nie jest osamotnione w wyrażaniu emocji. To tylko fizyczna postać -
                    aby ją dostrzec i wyleczyć. Problem zawsze tkwi w psychice, być może komuś nie
                    wybaczyłaś, być może do pewnych ludzi masz jakiś wielki żal, To Ty tylko Ty
                    sobie potrafisz odpowiedzieć na to pytanie.
                    W każdym razie jeśli ktoś Cie wysyła do lekarza lub każe jeść medykamenty to od
                    takich osób uciekaj jak najdalej.
                    Pracuj z afirmacjami, zabierz się za pełny własny rozwój - tu tkwi Twój klucz.

                    Agnitum
              • margaretkaberetka Re: afirmacja a odczuwanie... 24.11.05, 21:01
                Beacieczkosmile Przedewszystkim nie bierz wszystkiego co napisze do
                ciebie,poniewaz nie znam dokladnie twojego zyciorysu,a ponaddto nie jestem
                wykwalifikowana do dawania rad.Jezeli jak mowisz dokladnie ,ze to CIALO sie
                buntuje-to w ciele lezy problem.Przeczytaj toksycznych rodzicow Susan
                Forward,jesli jeszcze nie czytalas.

                Pozdrawiam
                • margaretkaberetka Re: afirmacja a odczuwanie... 26.11.05, 07:58
                  A slyszeliscie o afirmowaniu wraz z naciskaniem ,drapaniem i poklepywaniem
                  palcami kanalow meridians.Zeby je udroznic?
                  Ponoc to pomaga wyzbyc sie zlej energi w afirmowaniu.Depresji itd.
                  Czytam teraz na ten temat i zaczyna mi sie to strasznie podobac.
    • kropekuk1 Re: afirmacja a odczuwanie... 27.11.05, 11:28
      Jakie jest moje odczucie odnośnie afirmacji? Jak na dzień dzisiejszy negatywne.
      Dlaczego? Nie wiem. Widocznie jest coś ze mną nie tak, albo coś źle robię. W
      każdym razie zamiast w dół idzie mi teraz życie pod górkę. Mam wiele wad i o
      nich doskonale wiem. Gdzieś wyczytałem, że aby cos zmienić w swoim życiu należy
      zacząć od pokochania siebie, od szanowania siebie a potem przełożyć to na
      innych. Wiem, ze jestem człowiekiem wypranym, tak mi się wydaje, z uczuć
      wyższych. Z pewnością jest to w jakimś stopniu spowodowane zaszłościami z lat
      dzieciństwa. Ale jestem chyba tak wyprany z uczuć, że nawet na pogrzebie ojca
      nie potrafiłem pokazać jak mnie to wzruszyło, bo wiedziałem, że przy jego
      chorobie i wieku musi ta śmierć nastąpić. A wszyscy o to mieli do mnie
      pretensje. Nie potrafię tych uczuć, emocji wyrzucić na zewnątrz. I tak jest w
      każdej chwili mojego życia. Strasznie mnie to męczy. No więc zacząłem afirmować
      od miłości i szacunku do siebie a potem do innych. Trwa już to kilka miesięcy,
      z małymi przerwami. Zamiast cos się zmieniać na lepsze to ludzie zaczynają się
      ode mnie odwracać. W pracy jak byłem taka duszą, osobą, która zawsze była
      chętna każdemu pomóc, doradzić, nagle okazało się, że wszyscy ode mnie się
      odsuwają, zrywają kontakty, za moimi plecami obgadują mnie, wyśmiewają się.
      Każda próba aby jakoś nawiązać ponownie kontakt spełza za niczym. Robię się
      jeszcze bardziej ponury, samotny. Nikomu nic złego nie zrobiłem i nie robię, w
      duchu staram się im wszystkim wybaczyć, ale to nic nie pomaga tylko jeszcze
      bardziej się nasila. Każdy mój gest, słowo jest odbierane opacznie i staje się
      takim kłębkiem nerwów. Zaczynam unikać wszystkiego i wszystkich, bo po co mi
      to, ze ja dla kogoś chcę być przyjazny, chce go szanować, skoro to wszystko
      jest rzucaniem grochem o ścianę. To co ja mam teraz robić? Przerwać te
      afirmacje o kochaniu, szanowaniu siebie i innych? No chyba tak, skoro to
      przybiera taki skutek. Jedynym wytłumaczeniem tego jest może to że do pracy
      przyszły nowe osoby i one sieją ferment, bo to wszystko zaczęło się właśnie od
      tego momentu. Ale ja te osoby nowe tak samo próbowałem traktować jak i inne. To
      jest koszmar. Cos chyba się w mojej podświadomości poprzewracało nie tak jak
      powinno być. Może ktoś pomoże bo nie chciałbym, nie chcę do tego dopuścić, aby
      zacząć życzyć innym tego samego co mnie obecnie dotyka. Pozdrawiam.
      • szuwary4 Re: afirmacja a odczuwanie... 27.11.05, 15:33
        Kropekuku1 ludzie wyprani z uczuć wyższych to tacy, którzy bez mrugnięcia okiem
        i bez wzruszenia potrafią zadać ból i zabić. Ty taki nie jestes więc sadzę, że
        z Twymi wyższymi uczuciami jest wszystko w porzadku. To,że nie okazujesz emocji
        w sposób widoczny i czytelny dla innych, nie jest żadnym dowodem na ich brak.
        Czasami właśnie emocje są tak silne,ze nie sposób ich okazać. Bywa tak, że z
        rozpaczy się nie płacze ale tańczy jak Grek Zorba po śmierci swego synka. Jemu
        też się dziwili i mieli pretensje. Ludzie niestety często tak mają, że jak ty
        do nich z uśmiechem i przyjaznym słowem - to oni z dystansem , tajoną
        niechęcią, a czasem wręcz jawną wrogością. Sama się nad tym zjawiskiem
        zastanawiałam i doszłam do pewnych wniosków. Otóż wydaje mi się, że
        bezinteresowne gesty przyjazni budzą w niektorych podejrzenie, że się nimi
        próbuje manipulować: "co on/a tak się przymila? pewnie czegoś chce!" Przyjazne
        zachowanie takiego kogoś bywa traktowane jak przejaw słabości, irytująca próba
        słabeusza zrobienia z dobroci tarczy ochronnej, zachowanie budzące nie szacunek
        ale pogardę. Co mozna robić w takiej sytuacji. Po pierwsze uswiadomic sobie,że
        kulturalne i przyjazne zachowanie to pozytywna norma i realizując je
        zachowujesz się normalnie i poprawnie. Ale to co normalne i pozytywne - da się
        z pozytywnym skutkiem stosować wśrod normalnych i pozytywnych. Teraz ludzie
        bywają często tak pogubieni i pokręceni, ze z nimi tak nie można. Lepiej
        bowiem przyjmuja chłodną poprawność niż serdeczną otwartość. Jeśli ktoś Cię nie
        szanuje tak jak uważasz, że na to zasługujesz - a zasługujesz choćby dlatego,
        że nikomu nie robisz i nie zrobiłes nic złego- to niekoniecznie musi to być od
        razu Twoja wina. Po prostu bywa tak, że nie pasujemy czasem do ludzi, z którymi
        wypada nam pracowac czy mieszkać. Nie sadzę,żeby Ci się coś poprzestawiało w
        podswiadomości. Pomyśl: ci z którymi ci teraz nie za fajnie, to tylko
        środowisko ludzi z pracy; dziś z nimi jesteś a jutro nie. Ja Ci zyczę żebyś tą
        wymarzoną gromadkę ludzi,którzy Cię zrozumieją i docenią znalazł jak
        najszybciej. Pozdrawiam.
      • conchita1 Re: afirmacja a odczuwanie... 27.11.05, 17:21
        Może ci to trochę pomoże, jeśli opiszę ci moje doświadczenie podobnych sytuacji
        w pracy. Też jestem raczej introwertyczką i mam skłonność do nieokazywania
        uczuć na zewnątrz. W pracy też postanowiłam "ogrzać" atmosferę wokół siebie i
        podchodziłam do ludzi z otwartym sercem. Co zauważyłam: ludzie nie oczekują
        czegoś takiego od innych (oprócz bliskich przyjaciół) i nie umieją reagować. Ty
        im coś dajesz a oni czują się niepewnie, nie wiedzą, co mają oddać więc cię
        unikają. Takie sytuacje powodują dyskomfort u nich (szczegolnie, że chodzi o
        poziom znajomości zewnętrzny). Dla ludzi w Polsce bliższy ciepły kontakt to
        jakaś inwestycja, na którą się decydują, gdy są jej pewni. Zupełnie inne
        doświadczenia mam z Francuzami, szkoda że Polacy nie są tacy otwarci...

        Jakie wyjście znalazłam: trzeba sprawić, żeby zabiegali (podświadomie) o
        zawarcie ciepłej znajomości z tobą. Wtedy nie mają tego poczucia dyskomfortu i
        ciągną do ciebie... Ja mam na to taki sposób: na wejściu mówisz sobie, że
        jesteś super, cokolwiek nie powiesz jest świetne i dowcipnesmile Nie patrzysz, jak
        twoje działanie jest odbierane przez innych - promieniujesz życzliwością, ale
        ogólnie, metodą: ja jestem super i wy jesteście super. Jeśli nie kierujesz tej
        życzliwości do kogoś, nie obdarzasz kogoś on nie czuje się wyróżniony, nie
        czuje, że ma jakiś dług, widzi, że tobie nie zależy na odwzajemnieniu więc nie
        boi się odwzajemnić...

        Skomplikowane to, ale działa zadziwiająco. Niektórzy mają do tego naturalny
        dar, ale niektórzy tak jak ja muszą do tego dojść przez zrozumienie prawa
        skutku i przyczyny.

        Jest to praktyczne skorzystanie z stanu miłości do siebie i innych ale z
        klauzulą: brak strachu przez odrzuceniem. To onacza tak szalenie popularną
        pewność siebie (niekoniecznie na początku musisz ją czuć, wystarczy okazywać).

        Tak więc uważam, że to nie proces zmian, które zapoczątkowałeś w sobie, jest
        przyczyną pustki wokół ciebie, tylko psychologia społeczna. Ludziom łatwiej
        zaakceptować nietowarzyskiego mruka, niż ktoś kto nieoczekiwanie otwiera serce
        i jest taki nieopancerzony. Coś takiego wymaga od nich zdjęcia pancerza i
        odpowiedzenia tym samym, na co większość ludzi nie jest gotowa...
        • conchita1 Re: afirmacja a odczuwanie... 27.11.05, 17:36
          NIE ZLINCZUJCIE MNIE, ale

          tak w ogóle to jestem przeciwko, nie stosuję afirmacji, nie lubię programowania
          się, gdyż dla mnie to oznacza usztywnienie jakiejś reakcji w odpowiedzi na daną
          sytuację. Z mojego doświadczenia wynika, że autentyczne reakcje są nieraz
          zdrowsze niż te zaprogramowane.
          Za to stosuję intencję, co jest czasami podobne...smile
          • lilith_6 Re: afirmacja a odczuwanie... 28.11.05, 23:47
            > Za to stosuję intencję, co jest czasami podobne...smile

            A można wiedzieć w jaki sposób ją stosujesz?
            • conchita1 Re: afirmacja a odczuwanie... 29.11.05, 01:14
              Ukierunkowuję energię na wykonanie jakiegoś celu. Przy formułowaniu intencji
              zwykle czuć, czy są przeszkody (pojawia się uczucie oporu i braku przepływu
              energii) czy nie ma. Jeśli nie ma zwykle szybko się spełniają.

              Zasada jest taka jak chyba przy afirmacjach:
              nie można mieć w sobie wątpliwości, trzeba być całkowicie pewnym tego, co się
              chce osiągnąć.

              Czym różni się od afirmacji:
              Nie piszę niczego na papierze czy nie powtarzam długaśnych tekstów, intencje są
              zwykle mało werbalne - są naładowanym energią obrazem celu. Zwykle wyrażam je
              jednorazowo, potem tylko pozytywnie myślę na ten temat, wspieram.
              • lilith_6 Re: afirmacja a odczuwanie... 01.12.05, 17:28
                Z Twojego opisu wynika, że jest to tylko inna forma wyrazu smile
                Pozdrawiam
                LiLith
        • conchita1 Re: afirmacja a odczuwanie... 28.11.05, 01:11
          Zastanowiłam się trochę i stwierdziłam, że może mój zamotany przypadek nie jest
          ci bliski. W twoim przypadku może to być też coś innego: może w pracy zaczęli
          odbierać cię jako "miękkiego", przestali się obawiać więc przestali cię
          szanować. Czasami w pracy tworzy się taka dżungla, gdy ludzie pracują w
          permanentnym stresie. Gdy znajdą dobrą wybaczającą duszę, która wiadomo, że nie
          skrzywdzi nikogo, to sobie odreagowują, podśmiewają się. Może wystarczy
          zwyczajnie (aby bez porzucania swojej drogi) co jakiś czas pokazać im pazury,
          postawić się zauważalnie, aby wszystko powróciło do normy. To by tłumaczyło,
          dlaczego to zaczęło się dziać z pojawianiem się nowych w pracy: oni są
          najbardziej zestresowani, boją się, aby to oni nie zostali odrzuceni i wyśmiani
          za brak wiedzy, kompetencji i rozeznania, dlatego czasami lubią wskazywać
          innym "cele zastępcze"...

          Rozeznaj się w sytuacji i zadziałaj... Tak z daleka trudno doradzić. Ale dobroć
          i miłość to siła wewnętrzna, a nie słabość.
      • margaretkaberetka Re: afirmacja a odczuwanie... 27.11.05, 20:54
        No ja ci pogratuluje kropekuk1smile Bo wlasnie w taki sposob pokazuja sie te dobre
        zmiany.Niestety ale kazdy medal ma swoje dwa oblicza,w tym momencie kiedy nasza
        samoocena sie zacznie podnosic-zaczynamy kochac i rozumiec siebie.Nasze stare
        towarzystwo zupelnie juz do nas nie pasuje.Bo to my sie zmieniamy na
        lepsze.Chyba sie zgodzisz z zasada ze zle przyciaga zle.Dobre przyciaga dobre.I
        ludzie z wysoka samoocena przyciagaja,ludzi z wysoka samoocenasmileKochajacy
        siebie,kochajacych siebie itd..Wybaczenie,pokochanie i akceptacja siebie,to
        poczatek.Teraz musisz zaczac od wiary w siebiesmileWiary w to ze
        jestes :kochany,madry,swietny..itd..itd..
        A ludzie,a co zrobisz ?zafundujesz im terapie?Musisz teraz ich zrozumiec,ze oni
        akceptowali ciebie tego(przed zmiana na lepsze)Nie ma co sie odwracac,nie ma co
        unikac.Wybacz im bo nie wiedza co czyniasmile Proste.
        Tez tak mialam,ale na talerzu serca nie nosilam.Kieszonkowym chrystusikiem tez
        nie bede dla nikogo-bo po co? Kocham siebie w ciszy(ten kto madry zauwarzy ),i
        wierz mi kazdego ranka gdy wstaje, przesylam sobie caluska do lusterkasmile
        Pozdrowka
    • margaretkaberetka Re: afirmacja a odczuwanie... 27.11.05, 21:19
      Czlowiek ktory,czuje sie nizszy,stara sie za wszelka cene zburzyc samoocene
      drugiego czlowieka.Obgadujac go,wytykajac bledy,mowiac ze zle robi,czasem nawet
      odchodza po to-by obserwowac z daleka i czekaja ,az przypelzniesz spowrotem
      obdarty ze swojej godnosci.To taka podswiadoma kara za to ze miales czelnosc
      stac sie kims lepszym.Ale pocieszajace jest to,ze im dluzej bedziesz sie kochal
      takim jakim jestes.Im bardziej bedziesz sie stawal pewnym siebie.Oni to docenia-
      zauwarza zmiany,jak i teraz zauwarzyli.Gdy zobacza ze przegrali swoja
      wojenke.Bedziesz dla nich tym ,od ktorego mozna sie wiele nauczycsmile
      I dlatego nie raz sie widzialo najwiekrzych wrogow,po jakims czasie jako
      najwiekrzych przyjaciol.To podswiadoma walka -tu wychodzi ten silniejszy i ten
      slabszy.Nauczyciel i uczensmile
      Ludzie na poczatku sie odizolowuja od ludzi pewnych siebie-bo niezrozumiale
      jest dla nich to zjawisko(szczegolnie w niektorych krajach).Po jakims czasie
      chec stania sie podobnym bierze gore.
      Pzd.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja