st0krotka
03.11.05, 19:28
po raz kolejny mi nie wyszlo. kiedy jestem pelna entuzjazmu i wiary, to ‘cos’
o co sie staram, z jakichs zupelnie nieokreslonych przyczyn nie wychodzi. czy
tez tak macie? ciekawa jestem, na jakiej zasadzie to dziala. boje sie czyms
cieszyc, bo tyle juz razy bedac naprawde czyms podekscytowana i szczesliwa,
nagle wszystko sie walilo i pozostawal zawod. czy oznacza to, ze dokonuje
niewlasciwych wyborow? ciesze sie czyms, co nie jest dla mnie? kiedys bylam
pesymistka. dobrze na tym wychodzilam, bo nie czulam sie zawiedziona a czesto
mile zaskoczona. nie lubilam siebie, ale inni mnie i tak lubili. wiem,
zaprzecza to zasadom gloszonym na tym forum. ciekawa jestem, co o tym
sadzicie i jak nabyc zdrowe i skuteczne podejscie do wszystkiego?