sylwia175
14.11.05, 23:39
Od dwoch tygodniu wizualizuje oraz afirmuje. Czesto, dla relaksu klade sie na
podlodze odliczam o 100- 1 i czuje sie cudownie. Do momentu kiedy nie
zaczynam myslec o tym o czym marze... Wtedy pojawia sie jakis wewnetrzny
opor.Lęki ktorych nie potrafie opanowac. Mam wrazenie ze gdzies gleboko we
mnie jest zakorzeniony strach, ktory nie pozwala mi zrealizowac moich
pragnien. Wtedy zaczynam plakac, im dluzej placze tym jest mi lepiej.Az w
koncu udaje mi sie osiagnac cel. Wkraczam w wizualizacje. Wtedy zaczynam
odczuwac spokoj. Do nastepnego razu. Na poczatku tak nie bylo To odczucie
pojawilo sie pare dni temu. Wiem ze nie mozna niczego robic na sile, ale ja
mam wrazenie ze jesli nie zaglebie sie w to co mi przeszkadza odczuwac radosc
to wsztstko na nic. Gleboko wierze ze mi sie uda, ze osiagne swoj cel.
Zastanawia mnie tylko skad ten opor. Czy robie cos niewlasciwie?