ciesze sie...

19.11.05, 22:04
Ze okrylam to forum. Za kazdym razem kiedy zaczynam czuc ze jest mi zle
wchodze tu i mam swiadomosc tego, ze nie moge sie poddac. Kto by pomyslal ze
pozytywne myslenie jest takie trudne... Na poczatku jest super, afirmacja,
wizualizacja jednak w pewnym momencie ogarnelo mnie poczucie zwatpienia. I po
co to wszystko? Czy cokolwiek sie zmienilo na lepsze? I zdalam sobie sprawe
ze zmienia sie! Jestem dosyc oporna osoba, jesli chodzi o pozytywne
nastawienie. Wiecznie uprawialam czarnowidztwo i umartwianie sie do granic
rozsadku. Teraz tez walcze. Ale wierze ze mi sie uda. Ze zle mysli odejda. Ze
przestane sie smucic i bedzie dobrze! Musi byc. Wiem zwe kiedys tu wejde, i
napisze watek udalo mi sie!! Pozdr
    • margaretkaberetka Re: ciesze sie... 20.11.05, 07:44
      Hey Sylwia smile
      Tak jak pisalam,ja rowniez jestem mloda roslinka(ale juz wykielkowalam)
      Zdajac sobie sprawe ze:negatywne myslenie,nie jest Moja osobowoscia,a tylko tym
      w co sie ubralam,tylko plaszczykiem-wychowania,nawykow,czy mojego podgladania
      ludzi i ich reakcji.Jednym slowem stereotyp myslenia.Potrafie i staram sie to
      zmienic.Niestety, nie jest latwe wyzbyc sie nawykow nawet myseniowych.
      Np:Gdy siedzisz przed kaputerem,i masz kosz na smieci z lewej strony
      kapa.Przyzwyczailas sie zucac wszelkie odpadki,czy zgniecione kulki papierow
      do kosza na smieci ,stojacego z lewej strony kapa.Co sie stanie jak przestawisz
      kosz na smieci na prawa strone kapa?Przez jakis czas rowniez bedziesz zucala
      odpadki i kulki papierow w lewa strone-na dywan hihiih.smile
      Kwestia odzwyczajenia,i ponownego wyrobienia sobie nawykow mysleniowych.
      Pozdrawiam cie serdecznie

      Pozytywnie myslacy -Laczcie sie! smile
Pełna wersja