Dodaj do ulubionych

Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"?

15.12.05, 00:46
Jeżeli jest, to czym? Energią, egregorem, miłością, drogą, dogmatem, złudzeniem, czy też...?
Obserwuj wątek
    • poyelka Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 15.12.05, 09:09
      wydawalo mi sie, ze forum nie porusza temamtow religijnych
      • deja.vu Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 15.12.05, 10:29
        i masz racje nie porusza. Jednak istnienie Boga moim skromnym zdaniem ma
        mniejszy zwiazek z religia niz duchowoscia. A swoja droga zaden
        temat 'dowodowy' w kontekscie duchowosci nie rokuje na sensowne wpisy sad
        • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 15.12.05, 11:15
          Niemniej temat mnie osobiście bardzo interesuje. W związku z powyższym mam propozycję: może nie traktować "tematu" religijnie sensu stricto, ale szerzej. Po wczytaniu się w posty użytkowników tego forum trudno oprzeć się wrażeniu, że pomimo "obostrzenia" jednak dość często o ww. wspomina się...
          Reasumując zachęcam do dyskusji, ponieważ moim zdaniem, "jakieś" "pojednanie-pogodzenie-rozejm-wyparcie" z ww. pewnie miało miejsce w kontekście rozwoju duchowego. Interesują mnie przede wszystkim refleksje i przemyślenia forumowiczów na ten temat. A poza tym nic nie stoi na przeszkodzie próbom racjonalizowania tematu... smile
          • awdo Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 15.12.05, 13:25
            bioemin napisał:

            > Niemniej temat mnie osobiście bardzo interesuje. W związku z powyższym mam prop
            > ozycję: może nie traktować "tematu" religijnie sensu stricto, ale szerzej. Po w
            > czytaniu się w posty użytkowników tego forum trudno oprzeć się wrażeniu, że pom
            > imo "obostrzenia" jednak dość często o ww. wspomina się...
            > Reasumując zachęcam do dyskusji, ponieważ moim zdaniem, "jakieś" "pojednanie-po
            > godzenie-rozejm-wyparcie" z ww. pewnie miało miejsce w kontekście rozwoju ducho
            > wego. Interesują mnie przede wszystkim refleksje i przemyślenia forumowiczów na
            > ten temat. A poza tym nic nie stoi na przeszkodzie próbom racjonalizowania tem
            > atu... smile

            Dla mnie BÓG to synteza wszystkiego, poznanego i niepoznanego...BÓG ponad podziałami na religie, sekty, bez względu na światopogląg.Bóg, którym się nie manipuluje według własnego widzimisie. To Bóg, który przenika wszystko i jest WSZYSTKIM. Przez wieki, ludzie wszystkich religii probowali (dla osiagania wlasnych korzysci) naciągać pojęcie Boga.
            Według nich Bóg za dobre wynagradzał a za złe karał, wzbudzał lęk, niepewność czy wejdziemy do nieba czy będziemy skazani na wieczne potepienie w piekle itp. Uzurpowali sobie prawo do wykonywania egzekucji na ludziach, ktorzy w ich mniemaniu nie spelniali zalozen ich religii (niezaleznie od tego czy bylo to chrzescijanstwo, buddyzm, judaizm i inne). W imię Boga dokonywali wielu nieprawosci, zabijali, torturowali, zmuszali do uległości...Wykorzystywali niewiedzę i strach innych do manipulacji.
            Czy można porównywac Boga chrzescijan z Bogiem innej religii? Czy można mówić, że jeden z tych Bogów jest lepszy od drugiego?
            Bóg jest jeden i nieważne jak się go nazywa. Dla mnie to Bóg, który pozwala mi byc sobą, pozwala mi zyć w zgodzie ze sobą bez wyrządzania szkody sobie i innym. Czy nie lepiej by bylo, gdybysmy pozwolili innym na zycie w zgodzie z ich wlasnym swiatopogladem, bez oceniania, wartosciowania, ciągłej walki o strefy wpływów? Po co mieszamy Boga do tego wszystkiego? Sami przezywamy zycie, dokonujemy wyborow, wyciagamy wnioski. Sami wybieramy i na skutek naszych wyborow osiagamy rezultaty swoich dzialan. Czy to Bóg nas karze czy też sami siebie obwiniamy, czy to nie my sami, wyrzadzajac krzywde innym narazamy sie na kare? Bóg pozwala nam doswiadczac, zyc - wyboru dokonujemy sami. Takie jest moje zdanie na dzisiaj...Bog jest, daje nam wskazowki, stawia nam odpowiednich ludzi na drodze, odpowiednie sytuacje..a my to widzimy lub nie... Temat jest rozlegly i mysle, ze nawet to co napisalam zostanie mylnie odczytane...to temat na ksiazke, wlele ksiazek...Na wiele rozmow. chętnie będę kontynuowac temat. Narazie pozdrawiam
          • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 20.12.05, 23:18
            Dla wszystkich zainteresowanych podaję swój nr GG: 7175465. Niniejszym zapraszam do wymiany poglądów.
        • enuma Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 04.01.06, 15:18
          Przeciez to właśnie religie zajmują się tym co związane z bogami a duchowość
          nie wymaga pojęcia boga
          • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 04.01.06, 18:06
            A czy nie można doświadczać BOGA nie będąc jednocześnie przedstawicielem jakiegokolwiek systemu religijnego?
    • motyvvacja Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 15.12.05, 13:33
      Tak tak-uwarzam ze ten temat jest warzny.Nie ze wzgledu na dowody na istnienie
      Boga(bo dowody to swiat-choc kazdy te dowody inaczej interpretuje)),a ze zgledu
      na to jak go odbieramy.Z tego co czytam widac ludzie,nie sa na tyle jeszcze
      madrzy zby nauczyc sie odrozniac dobro od zla.A to jest najwyrzsza madrosc.
      Bog dal nam rozum-aby z niego zrobic urzytek.
      Prawo jest takie:jesli robisz cos,choc troche zle-nie mysl ze na tej drodze
      spotkasz Boga.Bog to doskonalosc.Doskonalosc z pelnym slowa znaczeniu.Na tym
      krancu umyslu trzeba sie zatrzymac-choc to jest najtrudniejsze wlasnie.
      Bo komu sie uda byc doskonalym czlowiekiem?
      Dlatego w religiach mowa o aniolku i diabelku.Psychologiczna krancowosc
      ludzkiego umyslu,w ktore dosc czesto popadamy

      Isc ciagle isc w strone slonca....w strone slonca az po horyzontow kres....
      /Margaretka
      • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 15.12.05, 22:05
        Owszem popadamy w skrajności. Z różnych przyczyn, również z powodu różnic w postrzeganiu tzw. ideału, do którego "powinniśmy" dążyć. W pewnej mierze zgadzam się z założeniami teorii prawa natury o zmiennej treści (1896 r.), która pojmuje człowieka jako obywatela trzech światów: przyrody, kultury i świata ideałów, czyli wyższych wartości. Ideały, aczkolwiek nie są w pełni urzeczywistnione, są drogowskazami i sprawiają, że przezwyciężając wrodzoną nam bierność kształtujemy w sobie człowieczeństwo (przy załorzeniu, że nie ma spójnego modelu człowieczeństwa - każdy ma go sobie sam stworzyć wykorzystując indywidualne predyspozycje, przy współudziale innych ludzi). Wg tej filozofii "śwat ideałów" (BÓG) istnieje zapewne w świadomości człowieka - przykład: miłość bliźniego od 2000 lat pozostaje niurzeczywistnionym postulatem i nadal jest głoszona... A zatem zmierzanie do ideału prowadzi to utworzenia świata kultury, a w sam proces twórczy zaangażowane są ludzkie niepokoje, namiętności, sfera emocjonalno-wolitywna oraz rozum.
        Reasumując: Nie wychodzi ww. sad
        Czy dlatego, że nie ma "pomostu" łaczącego sferę emocjonalną z intelektem? W jaki sposób osiągnąć taki stan, w którym będziemi umieli odróżnić tę uniwersalną "doskonałość" (BOGA?) od własnych marzeń?
        • motyvvacja Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 01:12
          KAzdemu w nas(na ziemi) wpajane sa roznice,wywadzace sie z roznic kulturowych.
          Kazda kultura inaczej podchodzi emocjonalnie do roznych spraw.
          Zolnierz do granatu bedzie podchodzil z obawa,ktos inny potraktuje to jak kawal
          zelaza.
          Ale dla kazdego czlowieka jest jeden i ten sam lek,lek przed nieznanym.Ten lek
          jest podstawa do niepokoji,i calego wachlarza emocjonalnego, podazan do
          idealu,a to wszystko wiaze sie podswiadomie z tym ze wiemy ze musimy umrzec.To
          ten wlasnie lek nas popycha do dzialan.Moim zdaniem ten pierwotny lek ,lek
          przed smiercia jest motorem motywacja .Gdyby tego leku nie bylo- nie bylo by
          innych emocji,bo po co?.Wlasnie dlatego ze czlowiek sie boi,nie jest w stanie
          odnalesc pomostu laczacego sfere emocjonalna z intelektem,bo przeszkoda jest
          pierwotny strach przed smiercia.Ktory krazy jak czarna wrona nad glowa
          kazdego.w momencie uwolnienia sie od tego leku,a nie statnie sie to w ciele
          fizycznym napewno,odroznimy doskonalosc Boga od wlasnych marzen

          /margaretka
          • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 12:30
            Czy to oznacza "Margaretko", że możemy utracić ten pęd w dąrzeniu do "doskonałości" wyzbywając się lęku przed śmiercią? Czy też brak ww. źródła naszych obaw następuje dopiero na skutek osiągnięcia "odpowiednio wysokiego" stanu tejże doskonałości?
            Pytam, ponieważ na podstawie własnych dośiwadczeń mogę zapewnić Ciebie, że spotkałem ludzi, którzy z całą pewnością nie bali się śmierci (czy też innych uszkodzeń ciała), pomimo całego bagażu innych "zachamowań" (uświadomionych bądź nie...), natomiast nie mógłbym o nich powiedzieć, że są ludźmi "usubtelnionymi", czy też wykazującymi potrzebę i chęć rozwoju w tym kierunku.
            • awdo Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 13:34
              boimy się tego, czego nie znamy. Tak już jest. Każdy lęk wynika z niewiedzy. Zeby cos poznac to trzeba tego doswiadczyc bądź też powołać się na doswiadczenia innych...Tylko jak tu sie powolac na doswiadczenia innych w zakresie smierci ciala fizycznego? Czy jestesmy tylko cialem fizycznym czy takze mamy swiadomosc?
              Czym sie poslugujemy w zyciu? Budujemy wlasna PERSONE, czesto nadmiernie budujemy wlasne EGO...czujemy sie swietni, doskonali, niepokorni..żal umierać...
              Czyż śmierć nie jest częscią zycia? Zeby odrodzic sie na nowo, jakas czastka musi odpasc, umrzec. Stare zastepuje nowe. Komórki obumieraja i na ich miejsce rodza sie nowe...itp. Śmierc towarzyszy nam codziennie. Czego boimy sie w smierci fizycznej? Tylko tego co bedzie potem, być moze tez cierpienia, tego ze pojdziemy do piekla i bedziemy pokutowac za grzechy zycia. Te leki zaleza od tego, w co wierzymy, jakie mamy przekonania i od tego, jak bardzo jestesmy podatni na sugestie innych. A co tak naprawde w nas sie tego wszystkiego obawia? Czy nie jest to EGO? Tak to EGO sie boi. Moze to wlasnie EGO trzeba poskromic, upokorzyc, moze nawet zabic zeby zobaczyc jaki swiat jest naprawde? Moze tylko wtedy mozna dostrzec, jak Bog przejawia sie w naszym zyciu i przestaniemy sie obawiac smierci...
              • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 13:55
                Czy po "usunięciu" EGO w procesie życia polegającym na zastępowaniu starego nowym istnieje jego zamiennik, który, tak jak EGO i wynikające z niego ambicje i potrzeby (np. potrzeba usubtelnienia), który motywowałby "uwolnionego" do dalszego życia i rozwoju?
                Z tego co przeczytałem Awdo, to trudno mi sobie wyobrazić (może niepotrzebnie to racjonalizuję, ale...) świadomość celu.
                • awdo Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 19:06
                  Czy po "usunięciu" EGO w procesie życia polegającym na zastępowaniu starego nowym istnieje jego zamiennik, który, tak jak EGO i
                  wynikające z niego ambicje i potrzeby (np. potrzeba usubtelnienia), który motywowałby "uwolnionego" do dalszego życia i rozwoju?
                  Z tego co przeczytałem Awdo, to trudno mi sobie wyobrazić (może niepotrzebnie to racjonalizuję, ale...) świadomość celu.

                  według znanego w środowisku psychologa Steven'a Cavey'a - "duchowość to odwieczne poszukiwanie mocy wyższych od naszego EGO czyli poszukiwanie JAŹNI". A JAŹŃ to jak wiadomo CAŁOŚĆ PSYCHICZNA. Faktem jest, że zabicie EGO musiałoby spowodować, że dany czlowiek nie potrafiłby już więcej zaspokajać podstawowych swoich potrzeb i pragnień, za które odpowiada właśnie między innymi EGO. dlatego to musiałoby prowadzić albo do smierci fizycznej albo do calkowitego uzależnienia się od osób trzecich bądź zamknięcie się w medytacji bądź w modlitwie np. w klasztorze. Według Ericsson'a ok. 35 roku zycia ( u prawidlowo rozwijajacego się czlowieka) nadchodzi czas na to, żeby pojśc dalej. Do tego czasu jest rozwój EGO, często jego walka ze sodowiskiem, poszukiwanie sensu zycia, niepodporządkowywanie się JAŹNI. EGO kłóci się z JAŹNIĄ
                  • awdo Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 19:23
                    EGO kłóci się z JAŹNIĄ o dominację, jest do niej w opozycji. Ale jak wiadomo EGO to świadomość a JAŹŃ to całość. Tak więc żeby pójść dalej EGO musi uznać wyższy poziom jakim jest JAŹŃ. Aby dojść do tego poziomu, nie może zabraknąć synergii czterech podstawowych potrzeb każdej jednostki:
                    1. Potrzeba zycia - wiąże się z fizycznością czyli: jedzenie, ubranie, mieszkanie, zdrowie, finanse.
                    2. Potrzeba milości - dawanie uczuć i ich dawanie, przynależńość społeczna
                    3. Potrzeba nauki - intelektualna potrzeba rozwoju i dojrzewania
                    4. Potrzeby duchowe - ( potrzeba tworzenia trwałych dzieł) Poszukiwanie sensu, celu, wewnętrznej spójności skupionej wokół wartościowych zasad ustalających priorytet wartości zycia.
                    Bez tych czterech podstawowych potrzeb, które rozwijamy w równowadze ze sobą nie da się przejść dalej. Niespełnienie którejkolwiek z nich prowadzi do braku równowagi. Mam nadzieje, ze choc w czesci odpowiedzialam na twoje pytanie bioeminiesmile pozdrawiam
                  • motyvvacja Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 19:30
                    Według Ericsson'a ok. 35 roku zycia ( u prawidlowo rozwijajacego się czlowieka)
                    nadchodzi czas na to, żeby pojśc dalej. Do tego czasu jest rozwój EGO, często
                    jego walka ze sodowiskiem, poszukiwanie sensu zycia,
                    niepodporządkowywanie się JAŹNI. EGO kłóci się z JAŹNIĄ

                    awdo dokladnie.Dokladnie
                    Ale tak jak napisalas,nie da sie normalnie zyc bez Ego.Albo sie czlowiek
                    odetnie z normalnego zycia-i stanie sie osoba zaprzeczajaca sensu zycia.
                    Albo stanie sie uzalezniony od osob tzrecich.
                    Ale w takim wypadku Po co wogole zyc?Po co sie rodzilismy jezeli to mialo by
                    prowadzic do oswiecenia.Nawet ci mnisi z klasztorow wyzbywaja sie ego na jakis
                    czas-zeby puzniej mogli do niego wrucic i nauczac.Na zawsze sie go nigdy nie
                    wyzbeda jak zyja
                    Nope-nie tedy droga
                    Moment przyjscia na swiat stal sie celem-a jakim? kazdy sobie go inaczej
                    interpretuje.
                    A wiec droge do oswiecenia i zrozumienia sensu zycia trzeba szukac gdzie
                    indziej.
                    Najprawdopodobniej trzeba zyc-dokladnie tak jak nam jest to dane.
                    Swiata sie nie zmieni i ich praw takze.Oswiecenie,medytacja,modlitwa,nauka.To
                    tools (narzedzia) do naszego umyslu.Bo Ego mimo wszystko zawsze bedzie
                    istniec,zmodyfikowane czy nie,ocwiecone czy tez nie.Sam Cel to Ego.
                    Niemozna przeciez zawisnac w przestrzeni na mentalnym chamaku
                • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 19:26
                  Jest coś, o czym również chciałbym przy okazji tego tematu podyskutować.
                  W dużym skrócie znakomita część nurtów filozoficznych próbuje (obok definiowania zjawisk zachodzących w naszej rzeczywistości - także duchowej) wskazać człowiekowi drogę do szczęścia na tym, czy też w innym świecie. Można w związku z tym pokusić się o wniosek, że tak naprawdę celem naszego poznania (iluminacji) nie jest BÓG (którego jak sądzę nie można zrozumieć z naszej perspektywy), ale sam człowiek "uszczęśliwiony", tj. m.in. idealny (bezgrzeszny). Tzn., że istotą rozwoju patrząc z tego punktu widzenia nie jest doskonałość (której ciężko sprostać), ale dążenie do niej.
                  Widzę to w następujący sposób: Człowiek idzie przez swoje życie (być może nie jedno), zbiera doświadczenia, które czynią go mądrzejszym. Przechodzi najróżniesze etapy (świadomie lub nie), buntuje się, błądzi, zmienia. Dojrzewa do refleksji. Dokonuje syntezy i wglądu w swoje ja (w tym momencie już nie może zawrócić - odrzucić te doświadczenia na rzecz stagnacji). Dochodzi do wniosku (a może oświecenia?), że to co osiągnął nie wyraża go już w dostatecznie pełny sposób i nie wystarcza do tego aby zachować spokój (harmonię). Uduchawia się. Szuka jedności z wszechrzeczą (z całością uniwersalną), tj. buduje pomost pomiędzy swoim "sercem", a mózgiem. Uczy się postępować w nowy sposób kierując się intuicją, wiarą (wkracza w nieznane). Błądzi i cierpi (miota się) jeszcze intensywniej. I dowiaduje się (upewnia się), że cyt.: "Bóg jest Dawcą, Odbiorcą, Panem i jedynym zarządcą wszelkiej Inteligencji, Substancji, Energii i Obfitości jaka istnieje we Wszechświecie."; "Przejaw życia zewnętrznego jest tylko stale zmieniającym się obrazem, jaki stworzył zewnętrzny umysł, chełpiący się tym, że jest prawdziwym aktorem. Tak więc uwaga stale skierowana na wygląd zewnętrzny, który zawiera jedynie niedoskonałości, jest tym co spowodowało, że dzieci Boga zapomniały o swej własnej Boskości do której powinny znów powrócić."; "Każda forma zewnętrzna jest jedynie częścią życia, za pomocą której każdy człowiek może osiągnąć wiedzę o pochodzeniu swojej istoty (uczy się tego przez swoje własne doświadczenia); później wraca do pełni doskonałości opierając się na samo – świadomości, którą zdobył." - "Złota Księga" Saint Germain.
                  A może nie?
                  • motyvvacja Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 19:53
                    Najprawdopodobniej tak jest.Czlowiek probujac zrozumiec Boga,szuka narzedzi do
                    swojego udoskonalenia.Bo przeciez dzieci biora przyklad z matek,zwierzeta itd.
                    Ta wieczna potrzeba stworcy bedzie towarzyszyla nam przez cale zycie.Chociazby
                    dlatego ze jestesmy inteligetnymi stworzeniami na ziemi .Nasz stworca On-jaki
                    jest? Jakie ma cechy.Tesknota do doskonalosci-tak jak tesknota za matka-
                    ojcem.Za czyms co dalo nam zycie.Natchnelo w nas dusze.
                    staramy sie byc podobni choc troche(jak dzieci to robia ,biorac przyklad z
                    rodzicow)Medytujac,madlac sie,wierzac.To wszystko nas przybliza.Przybliza nas
                    tesknota za nim.Za Bogiem.
                    Tu bierze sie walka z Ego-z tym Ego w ktorym sie wychowalismy z narzuconymi
                    nawykami,emocjami,wierzeniami.Fakt ze to wszystko przeszkada ,to jak mgla na
                    oczach.Ale Ego musi zostac.Ego to zycie.Mozna i powinno sie
                    modyfikowac,zrozumiec,ulepszac....
                    a wiec czlowiek musial umrzec i odrodzic sie 5 razy,(jezeli przyjac by ze co 7
                    lat komorki ludzkie obumieraja)..a w wieku 35 osiaga umiarkowana doroslosc
                    Wyglada na to ze do 5 lat trzeba wrucic i zaczac szkole ponownie.
                    ale czym to sie rozni od psychoterapii?
                    Chyba tylko tym ze powinno sie to zrobic samemu.Ciezka indywidualna praca.
                    Ale wtedy i tylko wtedy bedziemy dokladnie tym,czym chcemy byc.
                    Bez zadnego naprowadzania na sciezke.

                    Margaretka
                    • motyvvacja Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 20:08
                      Czlowiek wiedzac ze jest najbardziej inteligetnym stworzeniem na ziemi,ze jest
                      stworzony przez Boga ktory stworzyl caly swiat.Wiedzac ze ma dusze (medytacja
                      poszukiwania duszy + jazda umyslu,jesli zle skierowana,o tych omamach
                      czytalismy )
                      Wiec ma on podswiadome poczucie doskonalosci juz wszczepione.
                      Jestem stworzony przez najwiekrza madrosc i mam dusze z ktorej czerpia wiedze
                      mnisi,prubujac w nia wejsc.I fakt ze im sie udaje,ale nie beda nigdy w stanie w
                      fizycznym ciele osiagnac doskonalosci.Tak ja uwarzam mimo wszystkiego co pisza
                      o nirvanie
                      Biorac przyklad ze zwierzat widzi, jak powinnismy sie zachowywac mniejwiecej.
                      Dlatego wiemy ze Bog jest dobrem widzac jak swiat sie kreci.
                      Co wcale nie znaczy ze dobry i doskonaly czlowiek musi sie wyrzekac czegos na
                      ziemi,wrecz przeciwnie powinien byc dumny ze mu dano korzystac ze wszystkiego.
                      Tu jest prawda balans pomiedzy dusza i cialem
                      • motyvvacja Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 20:26
                        a czym ze jest Ego jak nie czescia ciala.Mozgiem.Myslaca czesc ciala.
                        Kobiety ktore nosily szpilki bardzo wczesnie,maja ksztalt palcow stop lekko
                        szpiczastysmile
                        I dlatego calosciowe zmodyfikowanie Ego nie istnieje,nie wymarze sie z pamieci
                        rzeczy nawet jesli by sie chcialo.a one zutuja na emocje.Bo tak wlasnie
                        bylo.Tak teraz jest.A tak bedzie puzniej(jesli zrozumiemy dlaczego tak wlasnie
                        bylo) bedziemy podchodzili o wiele optymistyczniej do tego jak bedzie.

                        Fajnie ze to terapia stopy zeby byla bardziej naturalna,rozluzniona,i czula sie
                        100% piekna stopa ,pomoc w zrozumieniu ,niu niu nie nosi sie szpileczek w
                        mlodym wieku.Podnosimy olowki,masujemy szkitke i zeczywiscie jej wyglad sie
                        polepsza o wiele wiele wiele.

                        a gdzie dusza????
                        Czy to prawda ze w zdrowym ciele zdrowy duch?I trzeba zaczac od ciala?
                        • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 21:09
                          Jak najbardziej można zacząć od ciała Margaretko smile
                          Przykład: Karate-Do, czy li droga samodzielnego kształtowania swojego ciała i woli. Ci co zaczynają mają najróżniesze motywy: bajerować panienki, nauczyć się bić, ze strachu, dla prestiżu, dla odchudki, żeby zostać sportowcem itp. itd. Każdy z nich jest doskonałym materiałem na mistrza - tego co będzie kiedyś uczył swoich następców, pod warunkiem, że ta motywacja ewouluje lub będzie na tyle silna, aby nie zejść z tej ścieżki. Gdzieś pomiędzy mavashi hisageri, a tsuki (techniki karate), po wielogodzinnych medytacjach podnoszących armor class, niewyobrażalnej dawce bólu również odnajdują się ludzie wink
                          • motyvvacja Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 21:34

                            Dla mnie yoga wystarcza.
                            niewyobrazalna dawke bolu juz przeszlam,nie fizyczna a psychicznasmile
                            a wiec zasluga ta samasmile

                            Gdyby mezczyzni tak przechodzili bol psychiczny jak kobiety,to napewno tych
                            klasztorow bylo by mniejsmile
                            pozdrowka
                            • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 16.12.05, 23:18
                              Ale wracając do tematu smile Z Twojego wywodu na tema EGO i norm rozwoju każdego człowieka, można wywnioskować m.in., że w samych poszukiwaniach i samorozwoju nie ma nic mistycznego. Można dojść do wniosku, że jest to zjawisko socjologiczne (stała zachowań) i faktycznie nie ma w tym nic mistycznego, poza naszą wyobraźnią o samym procesie odzielania "ziaren od plew".
                              Z powyższego (i poniższego) wynika, że nasz rozwój może być sztuczką właśnie EGO (tworu naszego ziemskiego umysłu) - tj. egocentryzmu i samolubstwa wynikających z przekonania, że jesteśmy istotami stworzonymi przez nadistotę doskonałą.

                              Z drugiej jednak strony mam wrażenie, że w tym świecie obiegu spolaryzowanej energii rozwój to ciągły ruch i doskonalenie jakości poprzez próbę harmonizacji tych przeciwności w sobie (zmniejszenie amplitudy drgań wątpliwości - koncentracja). To może oznaczać, że nasz BÓG (żródło tej energii) występuje w roli egregora, który w momencie w którym stwierdzi, że któreś z nas kończy swoją drogę (zatacza koło?) i osiąga stosowne skupienie, to wycofuje go z obiegu i zasila siebie.
                              • motyvvacja Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 17.12.05, 06:33
                                A odpowiedz mi-Czy mozna sie wyzbyc Ego? Zyc bez Ego?
                                Nikt nie jest w stanie sie go wyzbyc nawet osoba chora psychicznie( ktora jak
                                piszesz nie boi sie smierci) Bo innego wytlumaczenia nie widze jak tylko
                                choroba.Albo klamstwo.Strach przed smiercia jest naturalny jak oddychanie.

                                O dowodach na istnienie Boga nie bede dyskutowala,bo uwarzam ze czlowiek zbyt
                                malo wie o samym sobie,zeby podnosic poprzeczke i dyskutowac o tym Kim jest Bog.
                                • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 19.12.05, 17:55
                                  Myślę, że nie można wyzbyć się EGO, a nawet jeśli jest to możliwe, to moim zdaniem lepiej nie, ponieważ mogłoby to przynieść więcej strat niż korzyści dla zainteresowanego. Można natomiast, jak piszesz, stworzyć na własny użytek (nie koniecznie celowo) "konstrukcję" (wytrych) za pomocą której symuluje się zachowania, które można by zinterpretować, jako nienormalne (dewiacje?). Każdy rodzaj strachu można "wyłączyć", tak np. jak wyłącza się umysł. Można się tego nauczyć także z powodów ideologicznych lub środowiskowych. Można też zapanować nad strachem przed śmiercią w imię BOGA i idei nadrzędnych (wyższych) niż życie.
                                  Masz rację. Trudno o BOGU mówić w kategoriach dowodowych. Ale w sumie czemu nie? Większość tego co przyjmujemy jako pewnik nie wymaga "dowodu empirycznego", ponieważ wszyscy wokół twierdzą i wierzą, że to prawda, więc i my w trakcie procesu poznaia, np. dla ułatwienia, nie poddajemy w wątpliwość tych "pewników".
                                  Myślę, że właśnie to jest powodem istnienia rozbierzności interpretacyjnych co do istoty danej sprawy (BOGA). Chyba każdy, kto "wierzy", to na swój użytek tworzy DEFINICJE pomocne w zrozumieniu i wytworzeniu stosownej postawy wobec problemu (nawet niepoznawalnego), aż do momentu, w którym "życie" tego nie zweryfikuje.
                                  Ja sobie oczywiście zdaję sprawę, że jest wyczuwalna skala, wg której można trafnie zgadnąć, co jest zgodne z prawdą (powszechnie obowiązującą), a co nie, niemniej w kwestii istnienia lub nie istnienia BOGA (a tym bardziej wpływu jego obecności na rowój duchowy jednostki), sprawa jest bardzo zagmatwana. Myślę, że dlatego tak się dzieje, ponieważ są to na ogół przeżycia bardzo osobistej natury (bardzo indywidualne) i nie zawsze można o nich rozmawiać w kategoriach i w języku zrozumiałym dla wszystkich nie doświadczając jednoczaśnie strachu przed osądzeniem (zaszufladkowaniem), niezrozumieniem, negacją, czy też agresją. To niewygodny temat dla istot społecznych (dla ich EGO) uncertain
                    • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 20.12.05, 13:20
                      Margaretko,
                      Piszę także do Ciebie. Mam pytanie: Dlaczego uważasz (i co przez to rozumiesz), że "odrodzenie" - ciężka indywidualna praca "nad tym czym chcemy być" ma odbyć się "Bez żadnego naprowadzania na ścieżkę."? Czy to oznacza, że bez pomocy i zakłóceń przez czynniki zewnętrzne?
                      Powołam się na uniwersalne prawo tworzenia (jako część prawa pracy - obok praw hierarchii i umiarkowania):
                      Tj. Praca zgodnie ze sobą dla pomnożenia swojego talentu (specjalizacji). Jakość każdego dzieła zależna jest od twórcy. Ważnym elementem tworzenia jest widzenie wewnętrzne umożliwiające konkretyzację pomysłu. Mozliwość obejrzenia ze wszystkich stron najdrobnieszego detalu mającej powstać formy całości. Tylko równowaga między mysleniem, a działaniem rozwija i poszerza umiejętności tworzenia. Praca, jako tworzenie części większej całości, nie może być wykonywana w oderwaniu od niej. Specjalizacja każdego służy do rozeznania poszczególnych części powstałej całości i zrozumienia, że wszyscy są niezbędni i jednakowo przydatni. BY POWSTAŁA CAŁOŚĆ POTRZEBNI SĄ RÓŻNI TWÓRCY. W procesie tworzenia konieczne są wzorzec i wyobraźnia.
    • llukiz no to może na temat coś kolwiek 20.12.05, 00:05
      Z braku dowodu na nieistnienie czegoś trudno wysuwać jakieś wnioski... Więc skąd
      to pytanie?
      • awdo Re: no to może na temat coś kolwiek 20.12.05, 01:38
        llukiz napisał:

        > Z braku dowodu na nieistnienie czegoś trudno wysuwać jakieś wnioski... Więc ską
        > d
        > to pytanie?

        wlasnie zarzucasz innym, ze nie maja dowodow na nieistnienie czegossmile wiec po co dyskutujesz i podwazasz inne zalozenia?smile Czyzby brak konsekwencjismile wysuwasz mase wnioskow, czesto nieadekwatnych, ktore moga jedynie pokazywac ignorancje i brak pokory wobec tego, czego po prostu nie znasz...
        • llukiz [...] 20.12.05, 09:31
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • awdo Re: no to może na temat coś kolwiek 20.12.05, 10:23
            llukiz napisał:

            > > pokazywac ignorancje i brak pokory
            >
            > Oj daj sobie chociaż spokój z wypisywaniem takich frazesów smile

            smile Jak "gęś z prosięciem" smile
    • lime_tree Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 20.12.05, 00:32
      Najlepszym dowodem na to, że istnieje, jest brak dowodów. Jego
      niedefiniowalność. Bo czy coś tak doskonałego winno udowadniać naszym małym
      umysłom, że Jest? Czy jest jakiś sens w próbach ubrania Jego istoty w słowa?
      Definicje, nadawanie Mu postaci, oznaczanie symbolami może sprawić, że stanie
      się nam bliższy, bardziej ludzki. Lecz na pewno nie przybliży nas do prawdy ani
      o milimetr.
      Mogę powiedzieć też inaczej: dowodem na Jego istnienie jest absolutnie
      wszystko co stworzył. Samo w sobie.
      Bóg jest Prawdą. Bóg to Dobro. Bóg to Energia, Siła, Miłość... Słowa, słowa,
      słowa... Żadne z nich nie jest nieprawdziwe, ani prawdziwe. Co człowiek, to teoria.
      Może wcale nie chodzi o to, by w życiu szukać odpowiedzi na pytanie czy On
      jest, czy Go nie ma. Czy nie jest logiczniej zacząć w punkcie wyjścia- od
      stwierdzenia, że On poprostu jest. Ciąg dalszy to droga do Niego, bardziej lub
      mniej kręta, ale na pewno pod górkę i napewno słuszna.
      On nie siedzi w odpowiedzi, lecz czai się w pytaniu. smile
      • llukiz Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 20.12.05, 09:35
        > Najlepszym dowodem na to, że istnieje, jest brak dowodów

        A jak dla mnie najlepszym dowodem na istnienie Boga jest jego definicja którą tu
        sam sobie zaraz stworzę na potrzeby dyskusji: "Otóż bóg jest tym wszystkim na
        istnienie czego nie ma dowodów"
      • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 20.12.05, 10:28
        Do lime_tree
        Moim zdaniem istnieje sens w próbie określenia jego istoty w słowa. Słowa to myśli. Możemy dokonać opisu i analizy uczuć, a zatem potrafimy też dokonać opisu i analizy BOGA (np. Koran, Biblia, Stary Testament).
        Zgadzam się z twierdzeniem, że do próby opisu istoty BOGA nie wystarczy intelekt (trzeba np. pomostu z "sercem" dla zachowania równowagi), lecz na pewno będze pomocny w próbie wynalezienia nowego lub odpowiedniego do tego słownictwa. W końcu czemu nie? Tylu ludzi każdego dnia doświadcza przeżyć mistycznych, uduchawia się, usubtelnia, odczuwa i w wyniku tych doświadczeń dokonuje przemyśleń. Czemu nie próbować sprecyzować "iluminacji", czemu nie ugruntować (utwierdzić się) w tej "nowej" wiedzy (także w "ogniu" dyskusji), nawet dla samego siebie, chociażby po to, aby pójść dalej?
        • motyvvacja DO LUKIZA 20.12.05, 22:22
          Czlowieku jak ty zyjesz bez wiary???
        • motyvvacja Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 20.12.05, 22:28
          bioemin: W Koranie jest 99 slow na okreslenie Boga.Katolicy maja go w 3
          osobach.Inni urzywaja pomostu do niego ze swojej duszy.Ale zaden z nich nigdy
          nie byl w stanie go okreslic.Za malo slow.Boga sie czuje.Slowa sa zbyt skape i
          male,mysli zbyt malo obrazowe.Jedynie uczucia mogly by cos powiedziec.ALe to
          indywidualne odczucie kazdego.Wiec po co rozmawiac?Bawic sie w slowa?.
          nie widze sensu...

          Pozdrawiam
          • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 20.12.05, 22:47
            Margaretko,
            Nie chcesz "bawić się w słowa" - nikt nie zmusza. Nie chcesz dyskutować - patrz wyżej.
            Niemniej mnie ten temat interesuje właśnie pod kątem słów, które wyrażają indywidualne przeżycia wszystkich chętnych do tego aby podzielić się na tym forum swoimi refleksjami (uczuciami również). Ja jestem zwolennikiem precyzji. Chciałbym dotrzeć do "jakiejś" prawdy uniwersalnej w poruszanym zakresie. Czynię to, ponieważ czuję taką potrzebę i ze wszystkimi zainteresowanymi podzielę się tym co już sam osiągnąłem.
            Dziękuję za Twój głos w tej sprawie. Słowa krytyki przyjmuję ze zrozumieniem.
            Pozdrawiam smile
            • motyvvacja Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 21.12.05, 10:15
              bioemin:Alez ja cie nie krytykuje! Ja wyrazam poprostu swoje zdaniesmile
              Co wcale nie znaczy ze nie czytam z checia twoich wypowiedzi.
              Wiesz moze przemawia przezemnie wielki szacunek do Boga-wrecz nie jestem godna
              w takim stanie niskoemocjonalnym i grzesznym.Rozprawiac na jego temat.
              Mozna to wytlumaczyc jak sie chce-mnie osobiscie dobrze z takim uczuciem.w
              momencie calkowitego oczyszczenia(nad ktorym pracuje)-moze bedzie mi dane.Choc
              i tak uwarzam ze slowa nie beda w stanie odzwierciedlic uczuc.

              Pozdrawiam
        • lime_tree Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 21.12.05, 00:22
          Do bioemin
          Dzielmy się więc swoimi refleksjami, masz rację. smile Tylko jedną mam zawsze
          obawę. By te słowa nie dzieliły, a łączyły. Rozmawiając o Bogu dotykamy
          najczulszych strun naszego serca. Często drażni nas brak słów, by wyrazić całą
          rzekę myśli. Możemy też zostać źle zrozuumiani, choć mówimy wszyscy o tym
          samym... Stąd już niedaleko do podziałów, wyznań, religii... Uczmy się rozmawiać
          o Nim z pokorą, to sztuka. Choć często (przyznaję się) łatwiej mi podzielić się
          radością i "tym czymś" siedząc z drugą osobą nad cichym jeziorem...
          • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 23.12.05, 20:00
            Żeby móc się do czegoś ustosunkować (podjąć wyzwanie...), przede wszystkim trzeba wiedzieć bądź, chociaż podejrzewać, że coś takiego istnieje. Wniosek: jak czegoś nie odczuwamy, to dla nas tego nie ma. Aby zobaczyć „to niezauważalne”, ktoś (coś) musi nam wskazać przynajmniej właściwy kierunek poszukiwań.
            Całkiem niedawno, pewien człowiek powiedział mi, że znakomita większość z nas (ludzi) nie jest w ogóle w stanie odczuwać JEGO obecności. Człowiek ten stał na stanowisku, że to najpierw my musimy wykonać „taką” pracę, aby ON zdał sobie sprawę z tego, że w ogóle istniejemy i kiedy już nas „spostrzeże” (oświecenie?), to tylko pod takim warunkiem i my będziemy mogli „zauważyć” JEGO w stopniu odzwierciedlającym poziom naszego rozwoju.
    • barts77 Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 25.12.05, 19:08
      Po co nam dowód ? co to zmieni w naszym życiu ? - NIC !
      a może potem jescze jakiś cud, dla potwierdzenia. albo 10.000 cudów i 10.000
      pytań.
      to nas też nie zadowoli.
      odpowiedź np.: "Bóg jest energią" spowoduję masę innych pytań
      typu "dlaczego ... ?"
      nie da się nawet udowodnić że Ty i Ja istniejemy smile
      Pozdrawiam
      Bart (ale czy to ja ??? smile
    • gwa1234 Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 27.12.05, 16:14
      Pozdrawiam wszystkich i proponuję zastanowić się nad pytaniem: Czym jest dowód ?
      Retoryczność tego pytania jest tylko pozorna, a próby odpowiedzi zaprowadzą nas
      w kierunku pewnego zrozumienia: dlaczego nie ma i nie będzie nigdy "dowodu na
      istnienie Boga". Niemożliwość racjonalnego wykazania istnienia Boga wynika z
      zastosowania logiki, która jest narzędziem rozumowania przyczynowo-skutkowego,
      czyli czasowego. Każdy skutek ma mianowicie jakąś przyczynę, która poprzedza go
      w czasie (inaczej nie byłby skutkiem). Problemem udowodnienia istnienia Boga
      jest zatem uporczywa próba zastosowania narzędzi zaczerpniętych ze świata nauk
      przyrodniczych (dowodu) do orzekania o egzystencji pozaczasowej, a zatem takiej
      egzystencji, w której nie funkcjonuje podział na przyczyny i skutki.
      • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 30.12.05, 14:37
        Do gwa1234,
        Dlaczego uważasz, że domniemanego "dowodu" nigdy nie będzie? Np. tom40gda opiera Swoje pojmowanie BOGA na paradygmacie JEGO istnienia, co moim zdaniem oznacza, że w pewnym sensie oczekuje na potwierdzenie lub zaprzeczenie ww. (na dowód?).
        Piszesz, że stosując narzędzie przyczynowo-skutkowe (czyli czasowe), jakim jest logika, której źródło znajduje się w świecie nauk przyrodniczych, nie można udowodnić JEGO istnienia i pewnie masz rację, ponieważ logika jest narzędziem zawodnym nawet przy zastosowaniu jej do opisu zjawisk zachodzących w tej przyrodzie - tworzy sprzeczności (niedorzeczności). Przykład: Mam bujną czuprynę włosów. Czy ten co ma ode mnie jeden włos mniej jest łysy? Odp.: Nie. A czy ten co ma o jeden włos mniej od tego co ma o jeden włos mniej ode mnie jest łysy? Odp.: Nie. Co prowadzi do wniosku, że człowiek z jednym włosem na głowie nie jest łysy...
        Z moich doświadczeń wynika, że ludzie "jako istoty racjonalizujące" nawet dowody sensu stricto przyjmują z "niedowierzaniem" (szczególnie te "rewolucyjne" z różnych powodów). Zauważyłem również, że w związku z powyższym o wiele bardziej przystępne są dla nich m.in. metafory, czy też mity. Łatwiej przyswajają wiedzę, która pobudza ich wyobraźnię niż wiedzę opartą na suchych faktach lub wyliczeniach. Z tego miejsca już tylko krok do wiary (zabobonu?), która sama w sobie nie jest narzędziem poznawczym doskonalszym od innych...
      • tom40gda Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 30.12.05, 21:36
        Przepraszam, ze sie wtrącam, ale np wg Poppera, nie istnieją definicje i wzory
        "zamkniete".... W kazdej chwili, moze jutro, moze za sto lat, ktos daną
        definicje "rozwali", a dowody obali.....Popper jest jednym z tuzów współczesnej
        filozofii, wiec raczej nie tędy droga. Filozof najpierw ustala paradygmat, potem
        udowadnia tezę. A fizyk, taki jak Einstein, opisując teorie wzgledności od razu
        określał, jak mozna bedzie ja kiedyś obalić..... To zreszta dało Popperowi
        imoouls do swoich przemysleń. Dowód jest tym, czym jest w danej chwili..... To
        tak jak z inteligenją. Nie ma jednej definicji inteligencjismile)))))))
        Co do logiki, najpierw są załozenia. Potem przeprowadza sie proces logiczny.
        Jeśli zaś współczesna nauka (przyrodnicza?) czyli fizyka i matematyka, nie
        posługuje sie juz czasem liniowym, bowiem czas jest wartościa umowna. Wiec
        najprawdopodobniej dowodem na istnienie Boga bedzie KIEDYS NIE ZNALEZIENIE
        dowodu na Jego NIEISTNIENIE. Czyli potwierdzenie, przez negacje załozeniasmile)))))

        POzdrawiamsmile
        • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 30.12.05, 23:44
          Tak.
          Popper zapewne skrytykowałby teorię problemu istnienia Boga (obok psychologii, astrologii i Marksizmu...) jako nienaukowe nie dlatego, że jak zdaniem pozytywistów nie są one zgodne z doświadczeniem, albo używają abstrakcyjnych terminów i błędów logicznych. Popper oceniłby je jako nienaukowe, gdyż nie wskazują one doświadczeń, które można przeprowadzić aby je obalić. Przy czym nie oceniałby ww. teorii, jako gorszą, czy lepszą albo mądrzejszą, czy też głupszą, ponieważ nadal może nieść istotne treści i pozostać wartościową poznawczo.
          Język opisujący m.in. kwestie rozwoju duchowego, BOGA lub uczuć nie jest językiem nauki i nie podlega "falsyfikacji".
          A poza tym Pepper w przeciwieństwie do Kanta nie doceniał znaczenia teorii i uogólnień, na rzecz eksperymentu. Bowiem każdy eksperymentator tworzy sobie jakąś teorię na bazie jakichś przyjętych na wiarę podstawowych sądów syntetycznych a priori (to takie, które "się zakłada", czyli przyjmuje bez dowodu) i dopiero ta teoria umożliwia mu wykonanie eksperymentu i wyciągnięcie z niego wniosków. Co więcej, to właściwie teoria decyduje, co uznajemy za fakt eksperymentalny, a co odrzucamy jako zakłócenie eksperymentu.
          • tom40gda Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 31.12.05, 01:30
            Tak wiec powoli dochodzimy do wniosku, ze dowodu na istnienie Boga nie da sie
            znaleźć i utrzymać w jakimkolwiek naukowym paradygmacie (ze wszystkimi szykanami
            typu metodologia, eksperymenty itp....), pozostaje nam tylko obalać wszelkie
            dowody na NIEISTNIENIE Bogasmile))))))))))))))
            Ale czy to mozna uznac za dowód na Jego Istnienie?

            Pozdrawiamsmile)))))
            • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 31.12.05, 13:20
              Moim zdaniem do problemu JEGO istnienia można, bardzo uogólniając, podejść na cztery różne sposoby:
              1. Naukowy - dowodowy. Być może kiedyś, ktoś tego dokona, ale ja pozwolę sobie wątpić z powodów, o których już była mowa.
              2. Filozoficzny - teoretyczny. Mówią: "nie ma to jak dobra teoria" wink Sposób dobry i elastyczny, ale obciążony dziedzctwem intelektu. W sam raz na początek...
              3. Mistyczny - religijny. Skupiony na rytualiźmie i adoracji obiektu kultu. Za bardzo skupiony na prawach, które rządzą społecznościami. Niemniej jako punkt wyjścia...
              4. Ezoteryczny - pozazmysłowy. Koncentrujący się na osobistym oświeceniu i wewnętrznych praktykach duchowych. Dobry, chociaż uważam, że w oderwaniu od ww. i możliwości konfrontacji spostrzeżeń chociażby z doświadczeniami ludzi podobnie myślących - niepełny, ponieważ nie daje możliwości widzenia problemu w całości i jego rozwiązania.
              Reasumując pozostaję zwolennikiem rozwoju w indywidualnym tempie. Rozwoju w ciągłym ruchu (doskonaleniem jakości) połączonym z tworzeniem siebie poprzez wykorzystywanie swojego talentu (ujawnionego i jeszcze nie odkrytego). Dążę do rozszerzenia pola widzenia i działania na skutek dostrzegania większej ilości zależności.

              Pozdrawiam i wszystkim biorącym udział w dyskusji życzę spełnienia marzeń w obliczu nadchodzącego Nowego Roku!
    • kaczeniec21 Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 27.12.05, 20:45




      Twoje pytenie jest dla mnie dziwnie czy też dość niejasno skontruowane.
      Jaśli jesteś chrześcijaninem z odpowiedzią Sam nie powinineś mieć problemu
      bowiem dla nas istnienie Boga jest właśnie dogmatem i niczym więcej.
      Jeśli jesteś ateistą znajdziesz na tysiąc wątpliwości i tyle samo prawd.












      Pytanie Twoje jest dla mnie dziwnie skonstruowane.
      • kaczeniec21 Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 27.12.05, 20:47
        sorry za uchybienia w pisowni.
        • tom40gda Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 27.12.05, 23:44
          Nawet jezeli fizyka udowodni, ze pewien rodzaj Energii ma intelekt, lub emocje,
          to i tak nie dowiedzie to istnienia Boga w tym sensie, jakim Go sobie wyobrazamy.
          W Angorze jest artykuł, jak pobyt w przestrzeni kosmicznej i na Księzycu zmienił
          astronautów amerykańskich. Warto przeczytać, dzisiejszy numer.
          Co do pytania. Nie ma dowodu na istnienie Boga.
          Nie ma dowodu na nieistnienie Boga.
          Ktos, o zacięciu filozoficznym zostaje agnostykiemsmile)))))))

          Aczkolwiek fizyka, i nowa nauka filozofia fizyki, jest juz bliska określenia
          boskiego Planu budowy Wszechświata. Ale nie jest to dowod na to, ze Bog
          istnieje? prawda? Moze to byc dowód na to, ze w pewnym momencie istnial PLAN.
          Pozdrawiamsmile
    • raveness1 Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 28.12.05, 10:45
      Kilkadziesiat wypowiedzi na to pytanie i ciagle stoimy w martwym punkcie.
      Dlaczego? Dla mnie to oczywiste: Bo probujemy odpowiedziec na pytanie ktore
      nie ma sensu, jest irracjonalne.Pytajac o istnienie czy nie istnienie (to jedno
      i to samo) juz samym tym stwierdzasz istnienie "Boga" okreslajac "to cos" mianem
      "Bog" czy jak tam sobie zyczysz.Gdyby inaczej jak mozna by zapytac o "cos"
      czego nie ma.To absurd.
      • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 28.12.05, 16:43
        Do: barts77, gwa1234, kaczeniec21, tom40gda, raveness1.
        Szanowni Państwo,
        Temat, który poruszyłem to dla mnie bardzo dobry przykład na to w jaki sposób poszczególni ludzie dokonują pogodzenia wiary z intelektem w kontekście swojego rozwoju (pisałem o tym już wcześniej). Osobiście również dążę do uspójnienia słownictwa opisującego te przeżycia, jak również sam dla siebie próbuję uporządkować swoje refleksje, a dyskusja z ludźmi o podobnych odczuciach mogłaby mi w tym tylko pomóc. Zachęcam Państwa do podzielenia się swoimi przeżyciami i przemyśleniami na ten temat. Osobiście nie wyobrażam sobie, że można odczuć JEGO i poprzestać na tym, nie próbując nawet wpasować "wizji" w swój aktualny wizerunek bez użycia wszystkich "narzędzi" (w tym także intelektu) do tego przydatnych.
        Sformułowanie tematu z założenia miało budzić kontrowersje i prowokować chętnych. Na tym forum, tak jak i na innych (np. "Duchowy rozwój człowieka") już jest niemało refleksji na ten temat, pomimo że "dowodów" na JEGO obecność nie ma (a może są?). Zachęcam do lektury.
        Niemniej dziękuję za krytykę i pozdrawiam smile
        • tom40gda Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 28.12.05, 18:54
          A UFO? Istnieje? Sa na to dowody, czy nie ma?smile))))

          Jak mówi psychologia, człowiek nie jest istotą racjonalna, tylko racjonalizującąsmile
          Dlatego osobiście nie muszę miec dowodów na istnienie, lub nieistnienie Boga, bo
          myslę w paradygmacie, ze Bóg istnieje. Aczkolwiek nie taki, jakim Go malują
          religiesmile))))))

          Co nie oznacza, ze mogę być w błedzie. Ale jakie to ma znaczenie?smile))))))

          Pozdrawiamsmile
          • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 28.12.05, 19:51
            Jestem bardzo ciekaw co masz na myśli pisząc, że "myślisz w paradygmacie, że Bóg istnieje"?
            Czy to oznacza, że posiadasz w istocie zbiór poglądów podzielanych przez naukowców - zestaw porozumień o pojmowaniu zagadnień BOGA, który jest spójny logicznie i pojęciowo? Jest jak najprostszy i zawiera tylko te pojęcia i teorie, które są dla danej nauki rzeczywiście niezbędne, jak również daje Tobie możliwość tworzenia teorii szczegółowych zgodnych ze znanymi faktami?
            tom40gda, PROSZĘ! podaj mi definicję BOGA smile
            • tom40gda Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 29.12.05, 06:05
              Chciałeś pewnie napisac " podaj mi SWOJA definicję Boga.."? smile)))))))

              Proszę bardzo. Bóg to Inteligentna Energia i Emocja, przenikająca Wszechświat i
              wszystko, z czego ten Wszechswiat jest zbudowany.....
              Bardzo ogólne, ale chyba najlepiej oddaje sens tego, co jest ramą mojego
              myślenia o Bogu.
              Co jest efektem takiego paradygmatu pojmowania Absolutu? Lepsze rozumienie
              takich zagadnień jak czakry, zaklęcia, emocje, problem Miłości (rozumianej jaki
              siły), itd, itp. Aczkolwiek muszę przyznać, ze NAJPIERW poznawałem zagadnienia z
              tzw. szeroko pojetej duchowości, oraz fizyki i matematyki (ze szczególnym
              uwzględnieniem chaosu), a dopiero później znalazłem w tym miejsce dla Boga.....
              Mółbym to uprościć pisząc (za Kabalistami) Bóg, to najwyzsza Wibracja
              wystepująca w Naturze. Przyjmując, ze Natura to absolutnie WSZYSTKO. Od kwarka,
              do wszystkich Wszechświatów.
              Mam nadzieje, ze za bardzo nie "namieszałem...."
              Pozdrawiamsmile

              To MOJ paradygmat. Nie ukrywam, ze fizyka zbliza sie do niego, ale jak wiesz,
              paradygmatu nie muszę udowadniać. smile)))))
              Natomiast jest to barzdo bliskie takich wierzeń jak BON, czy tez Huny, albo
              magii....smile Nie mówiąc juz o gnostycznym ujęciu nauk Jezusa. smile
    • obserwator55 Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 01.01.06, 18:31
      może dobre pytanie dla inedyka . nie jedzą , nie piją , a przecież żyją
      czerpiąc energię potrzebną do utrzymania ciała przy życiu..
      • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 02.01.06, 12:57
        Dziękuję!
        Bardzo cenna wskazówka (dało mi do myślenia...).
        Znalazłem stronę poświęconą tematyce inedii (niejedzenia) i niniejszym podaję jej namiary dla potencjalnie zainteresowanych:
        niejedzenie.info/polski/
        Strona porusza się w szerokiej tematyce, a jej współtwórcy "zdefiniowali" m.in. również istotę BOGA:
        Cyt.: "Wyobraź sobie coś, co nie ma żadnych ograniczeń przestrzennych, czasowych czy innych. Tak naprawdę, Świadomość dla intelektu jest niemożliwa do wyobrażenia, bo każda taka próba już Ją ogranicza. Jednak do celu niniejszego graficznego opisu, wyobraź sobie coś, co nie ma granic w czasie, w przestrzeni, w odczuwaniu, wiedzy, umiejętnościach i wszystkim innym tym, co jesteś sobie w stanie wyobrazić a nawet więcej. Świadomość jest wszechmocna, wszechwiedząca, wszechobecna i wszystkie inne wszech-. Świadomość jest przyczyną każdej przyczyny. Wszelka materia, wszelki duch, wszelkie procesy myślowe i każde życie — to wszystko i więcej rzeczy ma tę samą Świadomość w swoim źródle zaistnienia. Świadomość jest wszystkim tym, co sobie wyobrażasz, czego sobie nie wyobrażasz i więcej.
        Inne słowa używane (jeżeli definicja jest taka albo podobna) zamiast Świadomość, to między innymi: Bóg, Absolut, Opatrzność, Zasada, Źródło, Wszechmoc, Wszechrzecz, Uniwersum, Uniwersalna Świadomość, Kosmiczna Świadomość. Poza powyższą, słowa te mogą mieć inną definicję, zależną od tego, co rozumie i tłumaczy osoba używająca tych określeń." Koniec cytatu.
    • voker Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 02.01.06, 17:05
      Jedyna rzecza jaka moglaby mnie przekonac o istnieniu jakiegos boga, jest to, ze gdyby wiele stalych fizycznych, chemicznych itd mialo inne wartosci (chocby rozne o 5% od obecnych), to nie mogloby powstac inteligentne zycie. Gwiazdy moglyby nie swiecic, nie powstalyby amninokwasy itd. Chyba, ze mamy wiele wszechswiatow lub cos podobnego. smile
      • entuzjazm Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 03.01.06, 13:33
        Nie wiem, czy można powiedzieć, ze Bóg jest. Nie wiem, czy mozna powiedziec,
        że nie jest. Gdzie zatem ten Bog? W tym, co nie wiem. Cokolwiek zaś o nim
        wiemy, powiemy i pomyslimy; np. to że jest jeden, albo, ze jest wibracja,
        energia, miloscią, swiadomością, to ludzkie teorie, doznania, definicje,
        wyobrażenia. No i egregory, ktore się w nie "wcielają".
        • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 03.01.06, 15:16
          entuzjazm napisał:
          > No i egregory, ktore się w nie "wcielają".
          Nie jestem pewien, czy dobrze Ciebie zrozumiałem, czy mógłbyś nieco przybliżyć co miałeś na myśli pisząc powyższe?
          • entuzjazm Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 04.01.06, 12:00
            Sorki, nieprecyzyjna wypowiedź.
            Z grubsza rzecz biorąc rozumiem to tak, ze wszelki rodzaj duchowych wyobrazeń
            staje sie egregorem ( egregorami ), czyli myslowymi fantomami okupowanymi przez
            duchowe byty nie bedace Bogiem.
    • enuma Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 04.01.06, 15:14
      Po co pytać ?
      Przecież nikt nie zna odpowiedzi a w odpowiednim czasie i tak się dowiesz.
      • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 04.01.06, 18:15
        enuma napisał:
        > Po co pytać ?
        > Przecież nikt nie zna odpowiedzi a w odpowiednim czasie i tak się dowiesz.

        Czy powyższe oznacza, że nie ma sensu zadawać pytań, ponieważ odpowiedź przyjdzie do nas sama (bez pytania) za pośrednictwem np. "iluminacji" lub pośmiertnie?
        • motyvvacja Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 04.01.06, 21:12
          bioemin,a ty jak myslisz? Bog istnieje czy nie?

          smile


          Wsomie teraz sie tak zastanawiam nad tym pytaniem,i mysle ze rozmyslanie nad
          nim :albo doprowadzi do glebokiej medytacji (mozliwe ze odczucie jakiejs
          odpowiedzi gleboko w sobie),albo do sprzeniewierzenia (tych niedowiarkow),albo
          do agresji .Bo nauczono nas brac wiare na wiare-bez pytan.Ale przedewszystkim-
          nie umiemy odpowiedziec bo kazda jednostka odczuwa obecnosc Boga inaczej.A nasz
          rozum nie posiada nawet wystarczajaco duzego zasobu wizualizacji na to zeby
          sobie chocby wyobrazic Boga.Jestesmy okruchem w oceanie.Pytajac rybe co mysli o
          wodzie-odpowie ci :nic ,wiem ze w niej plywam.smile
          • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 04.01.06, 22:56
            Będąc w 100% uczciwym przyznaję, że nie doświadczyłem (odczułem, pojąłem) jeszcze JEGO obecności w sposób na mocy którego mógłbym bez niedomówień odpowiedzieć, że tak (tym bardziej odpowiedzieć, że nie).
            Niemniej doświadczyłem nieznanego (nienazwanego i irracjonalnego). Zrozumiałem to zjawisko. A teraz mam kilka nowych pytań, na które szukam odpowiedzi smile
            BÓG dla mnie na dziś jest:
            Katalizatorem zmian zachodzących we mnie (nadaje im tempo i kierunek). Poszukiwanie JEGO istoty pobudza mnie intelektualnie i duchowo. Powoduje, że w trakcie poszukiwań napotykam na odpowiedzi i idee, o których dotychczas nie miałem pojęcia – dostrzegam coraz więcej zależności. Dzięki poszukiwaniom tworzę swoją świadomość, doświadczam harmonii, odnajduję swoje miejsce (także w świecie przepływu energii) – doskonalę jakość (rozwijam się).
            BÓG dla mnie na dziś nie jest:
            Dogmatem, ograniczeniem, celem sensu stricte, strachem...

            Cała reszta dla mnie, to tylko teoria (konstrukcja rozumowa, "poezja").
            fides quaerens intellectum
            • gwa1234 Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 05.01.06, 10:53
              Witam.
              Jeśli pozwolisz, mam kilka komentarzy. Przepraszam, że niektóre spostrzeżenia
              stawiam „ad personam” zamiast „ad rem”.
              Twoja wypowiedź bardzo ciekawa, zawiera kilka zawoalowanych treści.
              „A teraz mam kilka nowych pytań, na które szukam odpowiedzi smile” – po czym nie
              zadajesz żadnych pytań !
              „BÓG dla mnie na dziś jest:
              Katalizatorem zmian zachodzących we mnie (nadaje im tempo i kierunek).
              Poszukiwanie JEGO istoty pobudza mnie intelektualnie i duchowo. Powoduje, że w
              trakcie poszukiwań napotykam na odpowiedzi i idee, o których dotychczas nie
              miałem pojęcia – dostrzegam coraz więcej zależności. Dzięki poszukiwaniom
              tworzę swoją świadomość, doświadczam harmonii, odnajduję swoje miejsce (także w
              świecie przepływu energii) – doskonalę jakość (rozwijam się).”

              Twoje wyznanie ma bardzo mocną stronę: nie zamyka Boga w ramach definicji ani
              teorii, wykracza poza konkretne poglądy i odczucia, a nade wszystko oddaje
              energetyczną stronę Boga („pobudza mnie”wink. Prawdziwe doświadczenia Boga
              opisywane są często (nie przez przypadek) za pomocą czasowników w 1szej osobie
              czasu teraźniejszego (użyłeś m. in.: szukam, napotykam, dostrzegam, tworzę,
              doświadczam, odnajduję, doskonalę, rozwijam się).

              Podstawowym czasownikiem we wszystkich językach i chyba najważniejszym, od
              którego „pochodzą” wszystkie inne czasowniki jest „być”. On w pierwszej osobie
              czasu teraźniejszego brzmi: „jam jest”.
              Taki jest wzorzec twojej wypowiedzi i on powoduje, że Twoje słowa wydają mi się
              wiarygodne.
    • pawel-h Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 11.01.06, 10:11
      Zostałem wychowany jak pewnie większośc w tradycji chrześcijańskiej
      (katolickiej) i czasem zastanawiam się jak straciłem wiarę? Czynników jest wiele
      ale retoryczne pytanie moje brzmi: jeżeli BÓG istnieje to dlaczego tak to
      wszystko żle wygląda? Skąd się bieże nienawiść między religiami bo przecież
      podobno istnieje jeden BÓG! Dalej; nie mogę znieść pewnych siebie krzewicieli
      wiary popadających w skrajności i dających zły przykład nam osobom które kiedyś
      miały z nimi kontakt. To wszystko wydaje mi się sprzeczne do tego stopnia że
      nawet nie wieże w świętośc NASZEGO WIELKIEGO RODAKA JANA PAWŁA II po którym
      żałoba i pewne gesty pokojowe zakończyły się w dzień po jego pogrzebie (byłem
      tego świadkiem)POZDRAWIAM WSZYSTKICH!!!
      • aniek133 Do wierzacych w Boga 11.01.06, 16:41
        Pytanie z ciekawosci: czy wierzycie rowniez w diabla/szatana czy jak tam go
        zwiecie?

        Czasami zastanawiam sie, dlaczego ludzie wierza w cos, czego istnienia nikt nie
        jest w stanie udowodnic. Po to, zeby latwiej sie zylo? Zalozywszy, ze bog jest
        dobrem, stworzyl swiat etc. , nie trzeba juz szukac odpowiedzi na tysiace pytan
        dotyczacych zycia. Tlumaczy sie wszystko bogiem/sztanem itd. i sprawa jasna.
        • bioemin Re: Do wierzacych w Boga 11.01.06, 19:24
          Do: aniek133 i pawel-h.
          Pozdrawiam smile
          Czy dobro i zło (BÓG i SZATAN) to są wartości uniwersalne (objawione)?
          Z mojego punktu widzenia m.in. zasady moralne, wartości religijne, jak i prawa stanowione są wytworami organizującymi życie społeczne, stworzonymi dla ludzi przez ludzi głęboko wierzących w swoje przekonania, a takie pojęcia jak wina, kara, dobro i zło to są konsekwencje ww.
          Moim zdaniem spojrzenie na rzeczywistość w kategoriach dobra lub zła wynika generalnie z wpojonych nam zasad i ideałów (tworów naszej kultury - kodów), jak również z nagromadzonych doświadczeń związanych z odczuwaniem np. bólu fizycznego. Już jako dzieci dowiadujemy się co jest dla nas dobre, a co złe (tj. ryzykowne - strach przed bólem fizycznym) - uczymy się wartościować ("szufladkować" i oceniać) - kształtujemy nasze spojrzenie na "rzeczywistość".
          Przyjmijmy zatem, że BÓG jest wszystkim w nas i obok nas (nawet złem i dobrem). Stanowimy jedność ze światem (BOGIEM), a jednak nie jesteśmy jednomyślni, ponieważ różnimy się naszymi formami (efekt odmiennych uwarunkowań, czy też doswiadczeń, które kształtują naszą osobowość, system wartości, odbiór itp.). Ponieważ z powodu formy odmiennie postrzegamy rzeczywistość - nie działamy w tej sferze w jednakowy sposób - powstaje konflikt interesów. Np. ludzie w jakiejś wiosce pracują, żeby żyć, a tu kawałek góry osuwa się i ich dziesiątkuje. Góra z naszego pkt. widzenia nie ma dylematów, tylko podlega prawu przyczynowo - skutkowemu, natomiast ludzie poza tym doświadczają bólu i nieszczęścia - tzw. "zła" i nie rozumieją dlaczego ich to spotkało, pomimo że żyli uczciwie i "bogobojnie".
          Reasumując: Wg mnie uniwersum to spolaryzowana energia, która "przemieszcza się" dążąc do równowagi, a nasz ludzki pkt. widzenia na ten "ruch" jest jednym z wielu w ww.
    • oraw SORRY - boga NIE MA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.01.06, 12:39
      Ani BOGA!
      Zaszedłem ponad chmury
      wniknąlem w głębię oceanów
      przemierzyłem Ziemie i Przestworza
      zajrzałem w Przód i Wstecz
      wejrzałem w Swoją duszę
      i wszędzie tylko ja ... byłem
      i nic nad ... ja
      Serdecznie pozdrwiam VIATORES
      • bioemin Re: SORRY - boga NIE MA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.01.06, 13:19
        Oraw (alias VIATORES)!
        Czy to znaczy, że się ze mną zgadzasz, czy też nie?

        Pozdrawiam smile
        • oraw Re: SORRY - boga NIE MA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.01.06, 14:06
          Z grubsza mogę się zgodzić, jeśli już chcesz NAZWAĆ NIENAZWANE!
          OZNACZYĆ NIEOZNACZONE!
          Ale po co? I w jakim celu?
          A VIATORES to Wy WĘDROWCY , których zwyczajowo serdecznie pozdrawiam!
          • bioemin Re: SORRY - boga NIE MA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.01.06, 14:24
            oraw napisał:
            > Z grubsza mogę się zgodzić, jeśli już chcesz NAZWAĆ NIENAZWANE!
            > OZNACZYĆ NIEOZNACZONE!
            > Ale po co? I w jakim celu?

            O swoich intencjach pisałem już w postach z dnia 28.12.2005 (16:43) i z dnia 20.12.05 (22:47).

            Dzięki i pozdrawiam Ciebie (Kimkolwiek jesteś) wink
            • oraw NIKIM NIE JESTEM 12.01.06, 17:59
              Intencje są nieistotne!
              To co wydaje nam się Intencją,czy Motywacją, jest w rzeczywistości sprytnym
              sposobem ukrycia odruchowego działania,głęboko uwarunkowanego w podświadomości!
              Wszystko co się dzieje i wszystko co robimy, jest uwarunkowane naszą KARMĄ,a
              zatem naszym DOROBKIEM ŻYCIOWYM,wyrażonym jak wektor-wypadkowa wszystkich
              naszych CHWIL,MOMENTÓW,MYSLI,PRZEŻYĆ,OBSERWACJI........
              Kto tak "sprytnie" maskuje?
              My sami, jako zewnętrzni wyraziciele głębokich pokładów PODŚWIADOMOŚCI!
              Wyzwalanie się z UWARUNKOWAŃ - to droga do wolności,harmonii i OŚWIECENIA!!!
              Stajemy się tym,czynimy,czujemy,tworzymy,UCZESTNICZYMY!
              WŁADAMY KARMĄ!!!!
              Gdzie tu bogi/bogowie/bóstwa/panbogi/jahwe/addonai/allachy/i te wszystkie
              strachy?
              Ja VIATOR pozdrawiam Was serdecznie VIATORES
              • bioemin Re: NIKIM NIE JESTEM 12.01.06, 19:14
                W jaki sposób wyzwolić się od uwarunkowań, które zagradzają drogę do wolności i oświecenia?
                • oraw BIOEMINIE-WSZYSTKO MINIE 13.01.06, 11:12
                  Weź CZERWONĄ PIGUŁKĘ!!!!
                  Nie ISTNIEJE nic - co istnieje poza SNEM BEZ ŚNIENIA!!!!
                  Wejrzyj w siebie,ale nie patrz na siebie!
                  Znajdź ciszę i spokój!
                  Zobacz ŚWIATŁO!
                  ZANIEŚ JE TAM GDZIE NIC JUZ NIE ISTNIEJE!
                  WEDŹ W ŚWIADOMY SEN TAK GŁĘBOKO aż poczujesz , że jesteś TAM
                  WE ŚNIE BEZ ŚNIENIA!
                  I tam ....
                  poczuj EKSTAZĘ i BŁOGOŚĆ - a n a n d ę JEDNEGO SMAKU!!!!
                  Serdecznie pozdrawiam Ciebie Wędrowcze, WYBITNA(NAJWYŻSZA)SIŁA ŻYCIA w Twym
                  Imieniu dobrze Cię prowadzi!
                  Ale się nia zagap,zawsze kiedy myslisz ,że to juz - to zabieraj dudy w miech i
                  wynoś się za drzwi!
                  BIOEMINIE
    • slodki.pacyfik Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 15.01.06, 11:45
      I to jest człowiek właśnie!
      Chce zrozumieć Boga choć On sam powiedział (przez proroków, swoich posłańców),
      że nie ma poznania jego natury!
      Duchowość? O, tak... bowiem Bóg jest duchem!
      A wszystko co od Boga wobec tego musi być duchowe...
      A pytanie czy Bóg istnieje czy też nie? Toż to kwestia tak osobista jak
      zakładane codzień gacie!
      • bioemin Re: Dowód na istnienie lub nieistnienie "BOGA"? 15.01.06, 21:30
        slodki.pacyfik napisał:
        > A pytanie czy Bóg istnieje czy też nie? Toż to kwestia tak osobista jak
        > zakładane codzień gacie!
        Czy mógłbyś przybliżyć, co miałeś na myśli pisząc powyższe?
        Brzmi to dla mnie bardzo radykalnie. Czy w związku z ww. stawianie takich pytań traktujesz jako ingerencję w sferę osobistą człowieka?
    • bioemin Re: Odpowiadam dlaczego pytam. 19.01.06, 19:28
      PRAWO HIERARCHII
    • bioemin Re: Odpowiadam dlaczego pytam. 19.01.06, 19:41
      PRAWO HIERARCHII (Poznanie)
      Poznanie to wiedza, a wiedza to świadomość. Człowiek może otrzymać odpowiedź na każde pytanie. Nie ma obszarów zakazanych. Jeżeli rodzi sie pytanie to oznacza, że istnieje odpowiedź. Trzeba tylko umieć do niej dotrzeć. Człowiek może wiedzieć, że musi wierzyć. Pozostając na poziomie wiary człowiek rezygnuje z doświadczenia. Nie sprawdza, czy informacje podane przez autorytet są autentyczne. Opierając się na autorytecie intelektualnym czy duchowym zatrzymuje się w rozwoju. Wiedza, aby nie stała się wiarą, musi zostać wprowadzona w praktykę. Człowiek, który wie, nie musi budować swojej wielkości. Dzieli się z innymi nie po to, aby być autorytetem, ale by pomagać innym w rozwoju. Niezależnie od nagromadzonej wiedzy i umiejętności jednostka jest tylko częścią całości. Wiedza stanowi otwarte pole informacji. Oznacza to, że kazdy może stamtąd czerpać, bo syntezy nie są niczyją własnością. poznanie to także uczenie się od każdego, kimkolwiek on jest, we współdziałaniu. Poznanie oznacza uporządkowanie. Stopnie uporządkowania tworzą prawo hierarchii. Tym co porządkuje jest świadomość. Jest to jedyne kryterium. Poziomy świadomości budują w sobie jednię. Wszystko jest niepowtarzalne, ale to nie znaczy, że nie do zastąpienia. Hierarchia to miejsce w porządku całości. Miejsce to zależy od stopnia rozwoju świadomości. Wyżej w hierarchii, to nie zaszczyt, a zdolność do większej odpowiedzialności.
      • oraw bene 20.01.06, 12:33
        Serdecznie pozdrawiam
      • motyvvacja Re: Odpowiadam dlaczego pytam. 09.03.06, 21:04
        Czesc bioemin.
        Teraz rozumie wartosc pozytywna twojego postu,nie jest on krytyczny a
        popychajacy nas do przemyslen(wyplywajacy z milosci do ludzi).Dopiero po swoich
        wypowiedziach moge wnioskowac kim jestem,czy dorastam,jaka jestem-ucze sie
        siebie.Nie wazne co ty miales na mysli,wazne co ja myslalam odpowiadajac.Gdy
        sie zmieniam na lepsze widze wiecej swiatla i dobroci we wszystkim.
    • evito czlowiek jest najwiekszym dowodem 22.02.06, 10:50
      bioemin napisał:

      > Jeżeli jest, to czym? Energią, egregorem, miłością, drogą, dogmatem, złudzeniem
      > , czy też...?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka