Czuję się samotna w tym, jak myślę.

22.02.06, 22:08
No właśnie. Doszłam dla samej siebie do wniosku, że lepiej być każdego dnia
świeżą "tabula rasą" niż patrzeć na wszystko tylko przez bagaż doświadczeń,
przeczytanych książek itd.Wtedy można więcej dostrzec, nauczyć się i więcej
do mnie dociera. Tylko że to jest takie ciężkie. Każdego dnia na nowo walczę
ze sobą, ze swoimi "wygodami", schematami myślenia oraz ze ... schematem
walki z tym schematem. Próbuję więc po prostu chłonąć wszystko na nowo, na
świeżo. Dla mnie tak jest najlepiej. Czy ktoś może też tak uważa? Chętnie
powymieniałabym się lekturami. Pozdrawiam
Sloughi
    • evito to swietne bierz zycie jakim jest 25.02.06, 14:19
      tez uwazam ze doswiadczenie zycia jest przyjemniejsze niz swiadome regulowanie
      go i kontrolowanie , ale pomoce sa tez wazne , sa inspiracja do zycia ale
      rozwoj naszej swiadomosci moga pomoc ciekawe ksiazki mysli innych ludzi , my
      zyjemy w morzu mysli i ksiazki sa tego odbiciem tylko ktos mial odwage zapisac
      to . A wiec nie przestawaj tez czerpac inspiracji z ksiazek i polemizuj z nimi.

      > No właśnie. Doszłam dla samej siebie do wniosku, że lepiej być każdego dnia
      > świeżą "tabula rasą" niż patrzeć na wszystko tylko przez bagaż doświadczeń,
      > przeczytanych książek itd.Wtedy można więcej dostrzec, nauczyć się i więcej
      > do mnie dociera. Tylko że to jest takie ciężkie. Każdego dnia na nowo walczę
      > ze sobą, ze swoimi "wygodami", schematami myślenia oraz ze ... schematem
      > walki z tym schematem. Próbuję więc po prostu chłonąć wszystko na nowo, na
      > świeżo. Dla mnie tak jest najlepiej. Czy ktoś może też tak uważa? Chętnie
      > powymieniałabym się lekturami. Pozdrawiam
      > Sloughi
    • liley11 Re: Czuję się samotna w tym, jak myślę. 21.03.06, 23:02
      Ksiażki zostały napisane przez ludzi. Nie zawsze muszą być akurat dla Ciebie,
      ale zawsze mozna z nich czerpać nowe wiadmosoci. Skoro sama piszesz w tym
      poście, że najlepiej jest Tobie, gdy sama poznajesz Świat, sluchaj więc
      intuicji. I nie walcz z niczym, zwłaszcza sama ze sobą. Bo nie wygrasz. Twoj
      wróg jest tak samo silny, jak Ty. Czy nie lepiej zawrzeć z nim przyjaźń? Gdy
      zobaczysz u siebie myśl, czy zachowanie, ktorego byś nie chciała mieć,
      uśmiechnij sie nad sobą, jak nad niesfornym dzieckiem (które przecież jest
      nieświadome tego co czyni) i powiedz sobie,jak byś chiała abys była postąpiła w
      takiej sytuacji. Następnym razem już będzie lepiej. Miłościa i zrozumieniem
      (zwłaszcza samej siebie) wiecej osiagniesz niż walcząc.

      ...szukałam tego postu podświadomie, gdyż teraz czuję, ze sama sobie
      odpowiedziałam na drążącą mnie kwestię...
    • just.a.rebel Re: Czuję się samotna w tym, jak myślę. 21.03.06, 23:59
      Miłość i zrozumienie samej siebie ... ale to strasznie trudne , mimo ze
      codzinnie szukasz , doswiadczasz i chloniesz to nie latwo zrozumiec siebie ,
      swoje wybory ... u mnie czesto emocje biorą górę ... i nie zawsze dobrze na tym
      wychodze ...
      chciałabym wiedziec czego chce , tylko gdzie tego szukac ?
      W mojej głowie pojawia sie 1000 pytań na minutę ... i parę odpowiedzi co jakiś
      czas ...
      Niepotrafię sie skupic na swoim wnetrzu , nie umiem porozmawiac ze soba ... i
      chyba nie do konca akceptuje siebie ...
      • bioemin Re: Czuję się samotna w tym, jak myślę. 22.03.06, 00:13
        just.a.rebel napisała:
        > chciałabym wiedziec czego chce , tylko gdzie tego szukac ?

        Jeśli nie widzisz prawdy w sobie, to poszukaj jej najpierw na zewnątrz siebie - np. u psychologa. Określ siebie i swoje granice - ostatecznie dokonaj wglądu. To nie odbędzie się na tzw. "pstryknięcie palcami". Ale warto - odkrywasz siebie.

        --------------------------
        fides quaerens intellectum
        • just.a.rebel Re: Czuję się samotna w tym, jak myślę. 22.03.06, 00:21
          Wybrałam sie pare razy ... ale to wydaje mi sie jakies sztuczne , a moje
          zagubienie wydaje mi sie blahym problemem w porównaniu z problemami innych ...
          chcialabym zeby psyholog pomogl mi odkryc siebie i swoje granice - jak
          napisalas ... ale on tylko pyta o prblemy i wyjasnia ich nature , ktora nie
          zawsze tyczy sie mnie ...
          • bioemin Re: Czuję się samotna w tym, jak myślę. 22.03.06, 00:39
            Każdy ma własne problemy (najważniejsze dla niego). Moim zdaniem wartościowanie "spraw do przepracowania" nie ma sensu. Nie warto "katować się" w imię "widzi mi się". Ty jesteś swoim "zbawicielem"!
            Wg moich obserwacji życie nasze obraca się w granicach czterech ćwiartek: "ja", kultura, społeczność, chemia (organizmu). Niedostatek lub zaburzenie któregoś z ww. powoduje dysfunkcję całego układu. To jest teroria, która pomaga odkryć (pra) przyczynę patologii.
            Reasumując: Być może potrzeba Ci mentoringu - nie tylko psychoanalizy.

            --------------------------
            fides quaerens intellectum
            • liley11 Re: Czuję się samotna w tym, jak myślę. 22.03.06, 11:51
              Najmniej skomplikowanym i najtańszym lekarstwem na tej ziemi na wszelkie
              smutki, problemy, choroby .... jest miłość. Najpierw do samego siebie. Bóg
              stworzył nas z miłością na swoje podobieństwo. Bóg jest miłością. My jesteśmy
              miłością. Tylko czasami zapominamy o tym i wtedy męczymy się sami ze sobą
              szukając dziury w całym i komplikując sobie życie. Jakże to proste teraz dla
              nas (to komplikowanie życia), a jakże trudno wykrzesać troche miłości do samego
              siebie. A przecież to nasz pierwotny naturalny stan. Tylko trzeba sobie o tym
              przypomnieć. Kiedy już zostanie to przypomniane, miłość do świata będzie czymś
              naturalnym, samoistnym.
          • lilith_6 Re: Czuję się samotna w tym, jak myślę. 22.03.06, 13:54
            "...Miłość i zrozumienie samej siebie ... ale to strasznie trudne..."

            No właśnie: zrozumienie samej siebie jest trudne ale nie niemożliwe. Warto
            podjąć ten trud, gdyż nikt inny tego za Ciebie nie zrobi:

            "... ale on tylko pyta o prblemy i wyjasnia ich nature , ktora nie
            zawsze tyczy sie mnie ..."

            Kto może znać Cię lepiej niż Ty sama? Kto może Cię zrozumieć lepiej niż Ty sama?
            Spróbuj sobie odpowiedzieć na te pytania...a kiedy zrozumiesz, że tylko Ty
            jesteś w stanie sobie pomóc, przestaniesz tracić czas na wizyty u psychologów i
            rozpoczniesz "walkę o siebie" smile
          • alekxis7 Re: Czuję się samotna w tym, jak myślę. 22.03.06, 17:40
            A może zmienic
            psychologa? Po nitce do
            kłębka. Tak właśnie to wygląda. Problemy innych
            osób nas wciągają albo żyjemy problemami innych zapominając o
            sobie.
            I zarzucamy Psychologowi że to nie tak wygląda jak sobie
            ułożyliśmy.
    • oldpiernik Re: Czuję się samotna w tym, jak myślę. 22.03.06, 14:52
      Hmmm :0)
      W pewnym sensie, myśląc, jesteśmy sami. Nie nazwałbym tego samotnością.
      Może bliżej myśleniu do samodzielności, która wydaje się naturalna dla tego,
      bardzo wewnętrznego (chyba) procesu.
      Odmienność od spotykanych schematów, również w myśleniu, miałaby być powodem
      niepokoju?
      Dlaczego?
      Rozpoczynając swoje życie z każdym przebudzeniem nie musimy uwalniać się od
      wszystkiego, co wcześniej nam się śniło. Mimo wszystko, pierwszym po
      przebudzeniu pomysłem, jawi się taki mianowicie, że ja - to ja.
      Dalej bywa różnie i... chyba to dość dobra okoliczność, że różnie.

      Pozdrawiam pogodnie
      OLD :0)
    • silento Re: Czuję się samotna w tym, jak myślę. 23.03.06, 15:26
      Budzenie się każdego dnia czystym jest raczej sprzeczne z naszą naturą. Na „człowieka” składa się wszystko to czego doświadczył, myśli, wrażenia z zewnątrz jak i z wnętrza. Istotne jest także w jaki sposób to wszystko się ze sobą połączy. Każdy człowiek działa w oparciu o inne „zmienne” i dzięki temu jest taka różnorodność (i to jest pięknewink. Podczas snu nie ma resetu. Jeśli dobrze zrozumiałem to masz taką nieodpartą potrzebę doświadczania nowych (nieschematycznych) ale przede wszystkim innych sytuacji , myśli. Ktoś powiedział ”człowiek – istota twórcza”, chyba wszyscy ludzie maja taką potrzebę (oczywiście w różnym stopniu, czasami ją tłumią i stają się tylko „wykonawcami”, biologicznymi maszynami.) Niekoniecznie trzeba robić cały czas „inaczej”, ale wydaje mi się że jedną z najistotniejszych rzeczy w życiu jest poznawanie innych (nowych) punktów widzenia, to niesłychanie wzbogaca, dzięki temu się rozwijamy.

      „Wiele jest punktów widzenia. Z każdej strony możesz rozpocząć, jeśli chcesz poznać CAŁOŚĆ. Istotą poznania jest jednak rozszerzanie swego spojrzenia tak, aby dostrzegać coraz więcej tej Całości. Bóg, będąc wszędzie jest posiadaczem wszystkich punktów widzenia. Jest wszechwidzącym i wszechobecnym, czyli ma właściwości istoty będącej w każdym punkcie czasu i przestrzeni”

      Polecam także książkę: Maria Dudzikowa – O trudnej sztuce tworzenia samego siebie. Niezbyt nowa ale treści które przekazuje są chyba ponadczasowe.
Pełna wersja