Dodaj do ulubionych

Czy rozwoj duchowy utrudnia ...?

26.02.06, 23:13
Czy rozwoj duchowy utrudnia odzyskanie skradzionej rzeczy? Bo chęć odzyskania
zrabowanej rzeczy krzywdzi w jakiś sposob złodzieja (zdemaskowanie go,
ukaranie i w końcu odebranie mu posiadanego już przedmiotu), co jest niezgodne
z zasadami W JA. Nie ma również elementu wybaczania.
Obserwuj wątek
    • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 27.02.06, 08:03
      Hmmm strasznie dziwne pytanie zadałeś smile

      Nie sądze - z mojego punktu widzenia - aby RD prowadził do zdemaskowania kogoś.
      Jeśli wolą Wszechświata jest abyś rozwijając sie tą rzecz odzyskał to ją
      dostaniesz. Ale również możesz dostać wspanialsze rzeczy wcale nie odzyskując
      tej jedynej.
      Na pewno RD to nie manipulacja w celu uzyskania czegoś
      Zresztą pomyśl sam. RD to czysta miłość do siebie a więc i do zewnętrznego
      świata (m.innymi). Ostatnią rzeczą jaką można wówczas pomyśleć to odebranie
      komuś czegoś bez względu na to w jaki sposób ten ktoś wszedł w posiadanie tego i
      jakie były Jego i Twoje intencje.

      Agnitum smile
    • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 27.02.06, 20:37
      Zdrowy rozsadek.
      Zaden rozwoj nie usprawiedliwia odrzucenia zdrowego rozsadku.
      Jesli uwazasz, ze kradziez, przestepstwo jest w porzadku, to nie robisz nic -
      bo i po co?
      Jesli jednak zauwazasz, ze przestepstwo jest zelm, ze jestes czescia
      spolecznosci dzialajacej w okreslonych ramach, ze na to, co masz, pracujesz, ze
      prawo w spolecznosci chroni cie przed zachlannoscia innych, ze kazdy czlonek
      spolecznosci ma prawo do prywatnosci, ale tez i do nauki, to nie mozesz sprawy
      pozostawic bez reakcji. Do reakcji masz prawo, a moze nawet obowiazek. Brakiem
      reakcji mozesz doprowadzic do sytuacji, gdzie przestepca zaatakuje kolejna
      ofiare. W jakims sensie, swoja reakcje chronisz kolejne potencjalne ofiary.
      Reakcja dajesz przestepcy mozliwosc poznania innego pogladu na temat
      przestepstwa, dajesz mu mozliwosc pobrania nauki na temat dobra/zla.
      Swojej bezczynnosci nie mozna zwalac na domniemana (nie)dzialalnosc
      Wszechswiata. W kazdym przypadku nalezy wspierac Wszechswiat jak i on Ciebie
      wspiera. Mozna liczyc na ewentualne lepsze rzeczy w przyszlosci, ale zycie
      toczy sie w tu-i-teraz, wiec reagowac nalezy w tej chwili.
      Zadna milosc, zaden rozwoj nie usprawiedliwia tolerancji dla przestepstwa.
      • alekxis7 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 27.02.06, 22:51
        Myślę że w rozwoju duchowym bardzo ważnym aspektem jest
        przebaczanie.
        A zdrowy rozsądek nie powinien byc
        odrzucony . Jednak jeżeli mamy wątpliwości
        a satysfakcja z tego żadna to po
        co .
      • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 08:14
        mrall aż trudno mi rozpoznać teraz w Tobie człowieka który zajmuje się huną -
        albo się myle co tej huny?

        Wszędzie jest zasada obiegu energii. Jeśli ktoś został okradziony to tylko
        dlatego że się czuł niegodny tej rzeczy - innej możliwoście nie ma. Wszystko co
        spotyka nas wynika z naszych intencji do siebie.
        Przebaczanie oraz podstawowe zasady (w tym tez huny) każą "nie reagować" na
        takie sytuacje. Jedyną reakcją powinno być zadanie sobie pytania.
        Dlaczego ja ... tu swoje imie ... do tego dopuściłem
        Co było przyczyną że ja ... tu swoje imie ... straciłem ten przedmiot.
        itp

        Piszesz:
        "Swojej bezczynnosci nie mozna zwalac na domniemana (nie)dzialalnosc
        Wszechswiata. W kazdym przypadku nalezy wspierac Wszechswiat jak i on Ciebie
        wspiera."

        Manipulujesz.
        Nikt nikogo nie namwia do bezczynności. Ale ta "czynność" powinna dotyczyć tego,
        co należy zrobić aby uniknąć w przyszłości dziwnych sytuacji a nie zajmować się
        takimi pierd* jak zastanawianie się jak by tu uprzykrzyć życie przestępcy
        tudzież pouczać go.

        Dlaczego?
        Bo jest to też marnowanie energii. Jeśli ktoś coś ukradł tzn że jego RD jest na
        takim etapie, że i tak nie zrozumie że tego nie powinien zrobić. Edukacja idzie
        w maliny do czasu dopóki złodziej nie zacznie zastanawiać się sam ze swojej
        WŁASNEJ niewymuszonej woli nad swoim życiem.

        Agnitum
        • motyvvacja Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 11:34
          zgadzam sie agnitum z toba,ze zlodzieje(nie wiedza co czynia) ,ale do jasnej
          przeciez nie mozna im pozwalac bezkarnie krasc.Kopa i do wiezienia.Bo nie
          wiedzac co czyniac wyrzadzaja oni zlo swoja glupota na planecie ziemiasmile
          Innego wyjscia nie ma-nie kazdy ma ochote zaczac sie na d soba
          zastanawiac,znacznie latwiej jest innych winic.

          Zadziwiajace jest to,ze czlowiek okradziony powinien sie zastanawiac nad tym
          dlaczego go okradziono...Ten proces moim zdaniem nazywa sie ''oswieceniem''

          pozdrawiam
          • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 13:45
            Motywacja smile Największą głupotą to jest coś takiego jak "prawo własności"
            To jest punkt wyjściowy do rozważań.
            Na tej planecie wszystko powinno należeć do wszystkich.
            Bez wyjątku, bez oceniania i wybierania komu się należy a komu nie.

            I tej głupoty matka ziemia znieść raczej nie umie smile

            Ciekawe co by było jakby Bóg nagle "wpadł na genialny pomysł" zawładnięcia
            wszystkim na tej planecie i postanowiłby zbierać za to opłaty? A co lepsze
            niczego by nie oddał ludziom?

            Motywacja - oświecenie kiedyś nam na pewno grozi smile Będzie to moment kiedy
            powiemy "dość". Będzie to moment w którym przestanie istnieć słowo "posiadanie"
            a tym samym takie jak "kradzież" "zarobek" - "pieniądz" w szczególności.
            Jestem pewny że to nastąpi - mam nadzieje, że za mojego wcielenia, będe mógł
            dostąpić zaszczytu uczestnictwa w tym.

            To takie dywagacje na temat Ekolonomii.

            Agnitum smile
            • bioemin Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 14:45
              Niemniej, póki co żyjemy tu i teraz. Nasza cielesność "prze" ku materii,
              natomiast ducha w żaden sposób nie da się zmaterializować. Obie ww. sfery
              naszego ja powinny (dla naszego dobra) współpracować, uzupełniać się,
              równoważyć. Z własnego doświadczenia wiem, że jeżeli odwraca się uwagę od np.
              spraw materialnych na rzecz duchowych to "układ" traci harmonię, a sytuacja
              życiowa może zmienić się na niekorzyść, co nie spryja rozwojowi żadnej z tych
              sfer.
              Osobną kwestią jest chęć odwetu w imię "czegoś tam".
              Spotkałem się z następującą interpretacją: w chwilach, kiedy umysł podpowiada,
              że z całą stanowczością należy zareagować, natomiast nasze "serce" jest innego
              zdania, to w takiej sytuacji najlepiej nie robić nic, ponieważ każde z
              podjętych działań bądzie niezgodne z naszym ja i nie przyniesie zadawalającego
              efektu.
              Reasumując: Wydaje mi się, że sprawa sprowadza się do zastosowania określonej
              postawy do powagi danego problemu.

              --------------------------
              fides quaerens intellectum
              • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 15:39
                bioemin

                Żyjemy tu i teraz i w związku z tym nikt nikogo w powyższych postach nie namawia
                do wyrzeczenia się spraw materialnych.
                Wystarczy sobie uzmysłowić, że nie trzeba odbierać komuś coś co naszym zdaniem
                należało kiedyś do nas. Wszechświat (Bóg) ma tysiące lepszych MATERIALNYCH
                przedmiotów dla nas niż tamta rzecz - i do tego prowadzi prawdziwy RD. Jest to
                jedna z naczelnych zasad "Poczucia obfitości i bogactwa".
                Uzmysłowienie sobie tego oraz wszczepienie ludziom powoduje prawdziwą harmonie
                między tym co materialne a niematerialne, w ostateczności prowadzi do tego że
                nie ma rozbieżności między umysłem a sercem.
                Jeśli są takie rozbieżności to "broń Boże " smile nie po to aby zachować złoty
                środek. Istnienie takiej rozbieżności da się jedynie zwalić na brak
                synchronizacji między tym co chce "serce" a chce "umysł". A to jest główny
                problem poruszany zresztą nietylko na tym forum - chodzi o to jak tą
                synchronizacje poprawić. Należy to poprawić aby nie marnować drogocennej prany
                na spory z samym sobą.
                Harmonia jest tu kluczem.

                "Wstrzymanie się od działania to jakby zaprzeczenie Bogu Stwórcy"
                Herafoes

                Agnitum smile
                • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 17:15
                  > Wystarczy sobie uzmysłowić, że nie trzeba odbierać komuś coś co naszym zdaniem
                  > należało kiedyś do nas. Wszechświat (Bóg) ma tysiące lepszych MATERIALNYCH
                  > przedmiotów dla nas niż tamta rzecz - i do tego prowadzi prawdziwy RD. Jest to
                  > jedna z naczelnych zasad "Poczucia obfitości i bogactwa".

                  Jesli kto ograbi Ci dom, ukradnie auto, oprozni konto w banku, to moze sie
                  okazac, ze nie dozyjesz do czasu, aby te lepsze przedmioty otrzymac.
                  Z "Poczucia obfitości i bogactwa" nie zawsze da sie przezyc do nastepnego dnia.
                  • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 01.03.06, 08:05
                    Mrall chyba nie do końca rozumiesz to prawo smile.
                    Prawo to:
                    - chroni przed kradzieżą
                    - generuje bogactwo "na bieżąco"

                    Nie widze możliwości aby było inaczej

                    Zdaje sięże tu na forum podawałem kiedyś link do książki - genialnego ebooka
                    dot. "Największy sekret robienia pieniędzy" czy jakoś tak. Polecam.

                    Te prawa, o których mówie zostały również niejako "odkryte" przez
                    amerykańskich... milionerów i ekonomistów smile

                    Pozdrawiam
                    Agnitum smile
                    • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 01.03.06, 08:11
                      Pisze też o tym często przykładowo w ezinach Wanda Łoskot
                      (www.akademiasukcesu.com/)
                    • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 01.03.06, 09:13
                      > dot. "Największy sekret robienia pieniędzy" czy jakoś tak. Polecam.

                      Znam, ale nie przypominam sobie, aby byla tam mowa o zachowaniu sie po
                      kradziezy.
                      Dawac i przyjmowac - to dobre dla tych, co wiedza i stosuja. Ktos, kto spotyka
                      sie z tym po raz pierwszy moze nie starczyc czasu na przezycie...
                      Jesli juz teraz zacznie, to ma szanse..wink))

                      Nie przekonales mnie o niereagowaniu na kradziez, przestepstwo...
                      • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 02.03.06, 10:42
                        Anthony Robbins "Najwiekszy sekret robienia pieniedzy"

                        10 strona:
                        "Jeśli wydarzeń w stylu kradzież chcesz w przyszłosci uniknąć powinieneś
                        sięzastanowić nad tym dlaczego do tego doprowadziłeś. I nie chodzi tu bynajmniej
                        o to że nie zabezpieczyłeś swojego mienia. Ale o to, czy czułęś się godny
                        posiadania tego bogactwa. Wyciągnij wnioski na przyszłosć i zacznij budować
                        swoje bogactwo na nowo. Pamiętaj że tam gdzie skupiasz uwage tam idzie energia.
                        Nie marnuj jej"

                        Mrall:
                        Nie mnie Cie przekonywać - każdy jak sobie ścieli tak się wysypia smile stare ale
                        jare powiedzenie. W moim życiu to działa, działa w życiu tysiecy innych ludzi,
                        ważne jest aby wyciągać właściwe wnioski - a to już każdy robi dla siebie sam.

                        Agnitum smile
                        • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 02.03.06, 21:10
                          > Anthony Robbins "Najwiekszy sekret robienia pieniedzy"

                          ;o)
                          A ja zerkam do:
                          Joe Vitale, Największy w Historii Sekret Robienia Pieniędzy!
                          Anthony Robbinsa nie znam.. i nie znajduje w sieci po polsku (intensywnie nie
                          szukalem)
                          Ale widze, ze zywcem przejales ten poglad.
                          Mnie natomiast wciaz ciekawi Twoj stosunek do rodziny, najblizszych w tym
                          kontekscie oraz do powagi, wielkosci przestepstwa. Czy jednakie rozmyslania nad
                          swa godnocia bedziesz prowadzil w przypadku kradziezy dlugopisa i ogolocenia ze
                          wszystkiego?
                          Masz ubezpieczone mieszkanie, auto itp?
                          Jak pisze Anthony Robbins mozna dzialac, gdy spotyka Cie drobna sprawa. Watpie,
                          ze przejdziesz do porzadku dziennego, gdy przestepstwo dotyczyc bedzie Twojej
                          najblizszej osoby, czy podstawy waszego bytu. Wtedy trzeba bedzie sie zapytac o
                          wlasny byt w ogole.
                          Uwazasz, ze nie odpowiadasz za swoja zone, dzieci, rodzicow, rodzenstwo?
                          • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 08:12
                            Akurat od Niego tego nie przejąłem suspicious

                            Anthony Robbins jest bardziej znanym autorem książek sukcesu w USA niż Joe
                            Vitale... Akurat ten drugi ebook czytałem - chyba więc faktycznie myślałeś o tym.

                            Możesz wątpić w coś co dotyczy Ciebie a nie kogoś innego. Każduy z nas jest na
                            innym etapie swiadomości (w tym poczucia bezpieczeństwa i bogactwa) (od razu
                            uprzedzam pytanie: Różne etapy nie oznaczają wartościowania że ktoś jest na
                            wyższym a ktoś jest na nizszym. Z tego punktu widzenia wszystko dzieje sie
                            równolegle)

                            Nie odpowiadam za swojążone, dzieci, rodziców i rodzeństwo. Odpowiadam tylko za
                            siebie. Zresztą piszę Ci to na okrągło smile

                            Ps.
                            Na temat ubezpieczeń się domyśl wink

                            Agnitum smile
                            • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 10:20
                              > Możesz wątpić w coś co dotyczy Ciebie a nie kogoś innego. Każduy z nas jest na
                              > innym etapie swiadomości (w tym poczucia bezpieczeństwa i bogactwa) (od razu
                              > uprzedzam pytanie: Różne etapy nie oznaczają wartościowania że ktoś jest na
                              > wyższym a ktoś jest na nizszym. Z tego punktu widzenia wszystko dzieje sie
                              > równolegle)

                              Jesli kto mowi jezykiem typu: 'takie pierd**', 'marnowanie energii', 'i tak nie
                              zrozumie', 'edukacja idzie w maliny', to wytlumacz mi prosze, z jakiego typu
                              milosci, czy niemilosci to plynie. Ja tego nie rozumiem. To, ze piszesz
                              o 'innym etapie swiadomosci', to jest jasne, ale z jakiej swiadomosci plyna
                              powyzsze slowa? Jak mozna bez wartosciowania, oceniania dochodzic do takich
                              wnioskow?
                              Spojrz na swoja rozmowe z mrall. Czym mrall rozni sie od owego zlodzieja, ze
                              poswiecasz mu tyle czasu, energii?
                              Wracajac jeszcze do zlodzieja, to bedac konsekwentymym w swoich przekonaniach
                              musisz optowac za likwidacja policji, prokuratury, sądow, wiezen. Bo to
                              wszystko to marnowanie energii i edukacja idzie w maliny. Jest tak?

                              > Nie odpowiadam za swojążone, dzieci, rodziców i rodzeństwo. Odpowiadam tylko
                              > za siebie. Zresztą piszę Ci to na okrągło smile

                              I to mnie zadziwia, ale potwierdza wrazenie z innych rozmow z ludzmi mowiacymi
                              o swoim RD.
                              Jesli kto bedzie bil Twoja zone, corke, brata, ojca, to im tez powiesz, co mi?
                              Nie odpowiadam za ciebie!
                              Jesli urodzi Ci sie dziecko, to nie bedziesz go przewijal, nie bedziesz pral
                              ubranek, kupowal pokarmu, nie bedziesz chodzil z nim na spacery, nie
                              zaprowadzisz do lekarza, gdy zachoruje? Tez mu powiesz: Nie odpowiadam za
                              ciebie!
                              Gdy Twoja matka bedzie chora, to tez jej powiesz: Nie odpowiadam za ciebie!
                              Gdy Twoj brat przewroci sie, to nie podasz mu reki, aby powstal, bo: Nie
                              odpowiadam za ciebie!

                              No coz. Dziekuje za taki RD.

                              > Na temat ubezpieczeń się domyśl wink

                              Nie masz co ubezpieczac...wink
                              • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 10:48
                                Primo
                                Mrall nie poświęcam Ci żadnej energii. Poświęcenie do zły termin i nie pasuje do
                                tego co piszę.

                                Piszesz:
                                " Wracajac jeszcze do zlodzieja, to bedac konsekwentymym w swoich przekonaniach
                                musisz optowac za likwidacja policji, prokuratury, sądow, wiezen. Bo to
                                wszystko to marnowanie energii i edukacja idzie w maliny. Jest tak?"

                                Oczywiście, że karanie innych jest marnowaniem energii i tego "typu" edukacja
                                zawsze idzie w maliny. Ale to jest sprawa świata jutra. Na razie może zajmijmy
                                sie każdy światem własnym - świat się zmieni sam.

                                Strasznie "przyziemsko" podchodzisz do zagadnienia - spójrz na nazwe forum smile

                                Piszesz:
                                " Jesli kto bedzie bil Twoja zone, corke, brata, ojca, to im tez powiesz, co mi?
                                Nie odpowiadam za ciebie!"

                                Och ależ manipulacje uprawiasz. Twoja podświadomość tak buntuje się przeciwko
                                moim opiniom że aż sięga w takie zawiłości...
                                Po cholere piszesz cały czas o tym samym smile, skoro CI cały czas mówię że każdy
                                odpowiada w życiu za siebie.
                                I jeśli by u wszystkich ludzi na świecie wpoić te zasady to - takie sytuacje jak
                                wyżej nie mają miejsca. Miłość do siebie to naturalna kwintensencja miłości do
                                innych. To tak ciężko CI zrozumieć? smile

                                Piszesz:
                                "Gdy Twoja matka bedzie chora, to tez jej powiesz: Nie odpowiadam za ciebie!"

                                Oczywiście żę nie odpowiadam za moją Mame. Ani za mojego Ojca, ani brata czy
                                siostre. W takich sytuacjach jak powyższa, moge tylko zwrócić uwage na to co
                                moim zdaniem wpływa na tą chorobę (choroba ciała to skutek choroby duszy). Ale
                                do Jasnej Anielci smile nigdy nie wezme odpowiedzialności za drugiego człowieka.
                                Weź mrall przestań rzucać hasłami typu "odpowiedzialność za kogoś". Bo
                                oszukujesz samego siebie i innych w ten sposób smile To jest najgorsza rzecz jaką
                                chyba można sobie wmówić. Bóg nie każde nam nigdy być odpowiedzialnym za kogoś.
                                Boska zasada nieokreśloności jest tak doskonała, że kiedy zaczynamy odpowiadać i
                                TYLKO odpowiadać za siebie to jednocześnie kwintensencją tego jest to, że ...
                                polepszamy ŻYCIE INNYCH.
                                Bo naturalnym odruchem jest dla człowieka tak myślącego, że skoro odpowiada za
                                siebie to nie będzie sobie "pluł w karme" = "szkodził komuś" skoro ponosi tylko
                                On konsekwencje swoich czynów. Nie teraz, to w przyszłości.

                                Ps.
                                Nie obraź sie. Ale mrall niczym nie różni się od przysłowiowego (opisywanego tu)
                                złodzieja. Dla mnie niczym.

                                Ps.2
                                Piszesz:
                                "Gdy Twoj brat przewroci sie, to nie podasz mu reki, aby powstal, bo: Nie
                                odpowiadam za ciebie!"

                                Ależ pięknie manipulujesz smile. Już wiem, dla Ciebie odpowiadanie za kogos to jest
                                pomaganie innym? Oj to może ustal najpierw o co CI chodzi z tym odpowiadaniem
                                za kogoś

                                Pozdrawiam smile
                                Agnitum
                                • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 14:20
                                  > Mrall nie poświęcam Ci żadnej energii. Poświęcenie do zły termin i nie pasuje
                                  > do tego co piszę.

                                  Dobrze. Uzytkujesz energie w czytaniu, analizie, odpowiedziach. To wszystko
                                  wymaga uwagi, skupienia, a wiec energii.

                                  > Na razie może zajmijmy sie każdy światem własnym - świat się zmieni sam.

                                  Mzonka. Swiat nie zmieni sie bez pomocy istot ten swiat zapelniajacych.

                                  > Strasznie "przyziemsko" podchodzisz do zagadnienia - spójrz na nazwe forum smile

                                  RD to bujanie w oblokach?

                                  > Piszesz:
                                  > " Jesli kto bedzie bil Twoja zone, corke, brata, ojca, to im tez powiesz, co
                                  > mi? Nie odpowiadam za ciebie!"
                                  >
                                  > Och ależ manipulacje uprawiasz. Twoja podświadomość tak buntuje się przeciwko
                                  > moim opiniom że aż sięga w takie zawiłości...

                                  To sa banalne przyklady z zycia. Nie ma tu nic zawilego.
                                  Mozliwe, ze mi sie tylko tak zdaje.
                                  Twoja podswiadomoc sie buntuje...hmmmmmmm.wink

                                  > Po cholere piszesz cały czas o tym samym smile, skoro CI cały czas mówię że każdy
                                  > odpowiada w życiu za siebie.

                                  Dla mnie to unik przed odpowiedzia na proste pytanie.
                                  W momencie, gdy jestem z nimi, to w jakims stopniu odpowiadam za to, co sie
                                  znimi dzieje.
                                  Ja podam im reke, stane w ich obronie, a Ty co zrobisz?

                                  > I jeśli by u wszystkich ludzi na świecie wpoić te zasady to - takie sytuacje
                                  > jak wyżej nie mają miejsca.

                                  Ale swiat jest taki, jaki jest. Nie gdybamy, ale rozmawiamy o rzeczywistych
                                  sytuacjach... no, moze to ja tylko mowie.

                                  > Miłość do siebie to naturalna kwintensencja miłości do innych. To tak ciężko
                                  > CI zrozumieć? smile

                                  Ciezko, gdyz Milosc to Milosc i przydawanie Jej okreslen to dzielenie.
                                  Trudnosc, na jaka napotkalem u Ciebie przy - wydawaloby sie prostej odpowiedzi -
                                  jest zadziwiajaca.

                                  > Piszesz:
                                  > "Gdy Twoja matka bedzie chora, to tez jej powiesz: Nie odpowiadam za ciebie!"
                                  >
                                  > Oczywiście żę nie odpowiadam za moją Mame. Ani za mojego Ojca, ani brata czy
                                  > siostre. W takich sytuacjach jak powyższa, moge tylko zwrócić uwage na to co
                                  > moim zdaniem wpływa na tą chorobę (choroba ciała to skutek choroby duszy). Ale
                                  > do Jasnej Anielci smile nigdy nie wezme odpowiedzialności za drugiego człowieka.

                                  Czyli powiesz jej: radz se sama, ja musze zajac sie soba?

                                  > Weź mrall przestań rzucać hasłami typu "odpowiedzialność za kogoś". Bo
                                  > oszukujesz samego siebie i innych w ten sposób smile To jest najgorsza rzecz jaką
                                  > chyba można sobie wmówić.

                                  Czyzby cos Cie ruszylo....

                                  > Bóg nie każde nam nigdy być odpowiedzialnym za kogoś.

                                  Skad wiesz?wink)))

                                  > Boska zasada nieokreśloności jest tak doskonała, że kiedy zaczynamy
                                  > odpowiadać i TYLKO odpowiadać za siebie to jednocześnie kwintensencją tego
                                  > jest to, że ... polepszamy ŻYCIE INNYCH.

                                  Zostawiajac ich na pastwe losu... ciekawe.

                                  > Bo naturalnym odruchem jest dla człowieka tak myślącego, że skoro odpowiada za
                                  > siebie to nie będzie sobie "pluł w karme" = "szkodził komuś" skoro ponosi
                                  > tylko On konsekwencje swoich czynów. Nie teraz, to w przyszłości.

                                  Jasne. Karmą, swoim rozumieniem karmy latwo sie wymigac od odpowiedzialnosci,
                                  pomocy innym.

                                  > Nie obraź sie. Ale mrall niczym nie różni się od przysłowiowego (opisywanego
                                  > tu)złodzieja. Dla mnie niczym.

                                  A jednak..wink
                                  Zlodziejowi zdeklarowales sie nie odpowiadac, a mrall'owi odpowiadasz i to
                                  obficie.wink))
                                  Tam sugerowales zamkniecie sie w sobie i kontemplacje zdarzenia, (nie)godnosci
                                  etc. Tu zas, pokazujesz swoje wnetrze.
                                  Nie obawiaj sie o moja obraze. Nikomu nie zamierzam tego zabraniac...wink

                                  > Piszesz:
                                  > "Gdy Twoj brat przewroci sie, to nie podasz mu reki, aby powstal, bo: Nie
                                  > odpowiadam za ciebie!"
                                  >
                                  > Ależ pięknie manipulujesz smile. Już wiem, dla Ciebie odpowiadanie za kogos to
                                  > jest pomaganie innym? Oj to może ustal najpierw o co CI chodzi z tym
                                  > odpowiadaniem za kogoś

                                  Pomoc jest elementem odpowiedzialnosci, toc to oczywiste. Ponownie tylko dla
                                  mnie?
                                  • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 15:51
                                    Żle odczytujesz.
                                    Jeśli pisałem że nie poświecam Ci żadnej energii chodziło mi o to że dla mnie
                                    nie jest to "poswięcenie" a nie to że nie skupiam uwagi na czymś

                                    piszesz
                                    "Mzonka. Swiat nie zmieni sie bez pomocy istot ten swiat zapelniajacych."

                                    Dla Ciebie to czego nie rozumiesz jest mżonką smile Jakże tak banalnie?

                                    Świat tworząt istoty ten świat zapełniające.
                                    Znasz powiedzenie? Chcesz zmienić świat to zajmij od zmiany siebie. Tu tkwi klucz.

                                    piszesz
                                    "Ciezko, gdyz Milosc to Milosc i przydawanie Jej okreslen to dzielenie."

                                    Dla Ciebie to pojęcie abstrakcyjne z tego wynika a dla mnie nie.

                                    "> > Bóg nie każde nam nigdy być odpowiedzialnym za kogoś.
                                    >
                                    > Skad wiesz?wink)))"

                                    Bo z Nim rozmawiam smile

                                    > Zlodziejowi zdeklarowales sie nie odpowiadac,

                                    Niestety tego nie napisałem. Znowu czytasz między wierszami nie poraz pierwszy
                                    zresztą smile

                                    "> > Bo naturalnym odruchem jest dla człowieka tak myślącego, że skoro odpowia
                                    > da za
                                    > > siebie to nie będzie sobie "pluł w karme" = "szkodził komuś" skoro ponosi
                                    > > tylko On konsekwencje swoich czynów. Nie teraz, to w przyszłości.
                                    >
                                    > Jasne. Karmą, swoim rozumieniem karmy latwo sie wymigac od odpowiedzialnosci,
                                    > pomocy innym."

                                    Czytaj czytaj ze zrozumieniem.
                                    Skoro ktoś pluje we WŁASNĄ karme to znając tego konsekwencje nie będzie tego
                                    robił. To powoduje że primo non nocere.
                                    Bóg obdarzył każdego człowieka mnóstwem talentów, obfitości, więc naprawde nie
                                    potrzeba innym pomagać, wystarczy Im to uświadomić.

                                    W świecie gdzie każdy kocha siebie nie robi nic złego dla kogoś innego. W takim
                                    świecie nie potrzeba komuś pomagać.
                                    Ludzie nie oczekują pomocy, po uzmysłowieniu sobie własnej Boskości każdy
                                    oczekuje aby mu po prostu... nie przeszkadzano.
                                    Skoro spotykasz ludzi którzy cały czas potrzebują pomocy to oznacza że masz
                                    intencje do przyciągania ludzi, którzy są wyprani z poczucia własnej Boskości i
                                    wartości - a nie o takim świecie jutra mówię. Ja takich ludzi nie spotykam.
                                    Żyjemy w różnych światach jak widać.

                                    Wiesz przypominasz mi rozumienie wyjęte z tamtej epokii Komunizmu
                                    "Pomagać pomagać choćby siłą" Pomaganie często jest w sprzeczności z interesem
                                    danej jednostki. Podawać przykłady?

                                    Agnitum
                                    • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 05.03.06, 17:20
                                      > Jeśli pisałem że nie poświecam Ci żadnej energii chodziło mi o to że dla mnie
                                      > nie jest to "poswięcenie" a nie to że nie skupiam uwagi na czymś

                                      Przeciez zmienilem kwalifikacje tego czynu..wink))

                                      > piszesz
                                      > "Mzonka. Swiat nie zmieni sie bez pomocy istot ten swiat zapelniajacych."
                                      >
                                      > Dla Ciebie to czego nie rozumiesz jest mżonką smile Jakże tak banalnie?

                                      Zbyt pochopny wniosek - zaczynasz rozmawiac ze soba.
                                      Twoj swiat zamyka sie w Tobie a - co ladnie widac - spotykajac sie z innym
                                      widzeniem nie potrafisz rozmawiac; zamykasz sie jeszcze bardziej. Ja to
                                      rozumiem, ale pojac nie moge..wink

                                      > Świat tworząt istoty ten świat zapełniające.
                                      > Znasz powiedzenie? Chcesz zmienić świat to zajmij od zmiany siebie. Tu tkwi
                                      > klucz.

                                      Znam i wiem, ze to nie wystarcza. Byc moze na poczatek to jest sensowne
                                      podejscie...ale pozniej zostajesz z tym kluczem i nie wiesz co z nim zrobic, bo
                                      ten klucz pasuje tyko do pierwszych drzwi.

                                      > piszesz
                                      > "Ciezko, gdyz Milosc to Milosc i przydawanie Jej okreslen to dzielenie."
                                      >
                                      > Dla Ciebie to pojęcie abstrakcyjne z tego wynika a dla mnie nie.

                                      Znow rozmawiasz ze soba.

                                      > "> > Bóg nie każde nam nigdy być odpowiedzialnym za kogoś.
                                      > >
                                      > > Skad wiesz?wink)))"
                                      >
                                      > Bo z Nim rozmawiam smile

                                      Jasne, ale skad wiesz, ze wlasnie z Nim rozmawiales?

                                      > > Zlodziejowi zdeklarowales sie nie odpowiadac,
                                      >
                                      > Niestety tego nie napisałem. Znowu czytasz między wierszami nie poraz pierwszy
                                      > zresztą smile

                                      Czyli co? Mimo, ze sklasyfikowales zlodzieja jak wyzej, to chetnie z nim
                                      porozmawiasz o jego postepowaniu, Twojej o nim opinii i nakreslisz ewentualnie
                                      sciezke, zeby mogl nia podazac? Przeciez napisales, ze on musi sam do tego
                                      wszystkiego dojsc...

                                      > > Jasne. Karmą, swoim rozumieniem karmy latwo sie wymigac od
                                      > > odpowiedzialnosci, pomocy innym."
                                      >
                                      > Czytaj czytaj ze zrozumieniem.

                                      :0)

                                      > Skoro ktoś pluje we WŁASNĄ karme to znając tego konsekwencje nie będzie tego
                                      > robił. To powoduje że primo non nocere.

                                      Alez to jest tylko gra slow. Nic wiecej. Gra slow wprowadzona przez Ciebie -
                                      nie moja to gra.
                                      Podejrzewam, ze nielatwo Ci sobie wyobrazic, ze ona mnie nie obowiazuje; nie
                                      obowiazuje ogromnej ilosci ludzi. Wiesz kogo obowiazuje?

                                      > Bóg obdarzył każdego człowieka mnóstwem talentów, obfitości, więc naprawde nie
                                      > potrzeba innym pomagać, wystarczy Im to uświadomić.

                                      Chocby w swietle prawa jestes obowiazany do odpowiedzialnosci za swoje dziecko
                                      do okreslonego wieku. Juz nie jestem ciekaw jak z tego zamierzasz wybrnac.
                                      Twoja niechec do odpowiedzi na trywialne pytanie o czlowieczenstwo jest
                                      charakterystyczna dla ludzi z silnie rowinietym egoizmem. Akceptuje to, ale sie
                                      nie zgadzam.
                                      Czlowiek w zyciu na ziemi, w swiecie materialno-duchowym ma mozliwosc
                                      sprawdzenia sie poprzez swoje dzialanie - namacalne dzialanie. Dla mnie takim
                                      namacalnym dzialaniem jest podanie reki potrzebujacemu. W taki sposob wyraza,
                                      przejawia sie Milosc.

                                      > W świecie gdzie każdy kocha siebie nie robi nic złego dla kogoś innego. W
                                      > takim świecie nie potrzeba komuś pomagać.

                                      Gdzie masz ten swiat?

                                      > Ludzie nie oczekują pomocy, po uzmysłowieniu sobie własnej Boskości każdy
                                      > oczekuje aby mu po prostu... nie przeszkadzano.

                                      Doskonale wiesz, ze wielu jest takich, co tego sobie nie uzmyslawiaja i
                                      oczekuja pomocy.

                                      > Skoro spotykasz ludzi którzy cały czas potrzebują pomocy to oznacza że masz
                                      > intencje do przyciągania ludzi, którzy są wyprani z poczucia własnej Boskości
                                      > i wartości - a nie o takim świecie jutra mówię.

                                      Zarzucasz mi manipulacje, ale sam ja stosujesz... nieladnie.
                                      Ale odpowiem z przekasem: Ciebie wlasnie spotkalem...wink

                                      > Ja takich ludzi nie spotykam.

                                      Ty ich nie zauwazasz - to jest roznica.
                                      Zamknales oczy.

                                      > Żyjemy w różnych światach jak widać.

                                      To prawda.

                                      > Podawać przykłady?

                                      Moze lepiej poodpowiadaj na pytania, co czekaja odpowiedzi. Za trudne zadanie?
                                      • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 05.03.06, 18:52
                                        Piszesz:
                                        "Zbyt pochopny wniosek - zaczynasz rozmawiac ze soba.
                                        Twoj swiat zamyka sie w Tobie a - co ladnie widac - spotykajac sie z innym
                                        widzeniem nie potrafisz rozmawiac; zamykasz sie jeszcze bardziej. Ja to
                                        rozumiem, ale pojac nie moge..wink "

                                        Ach to ocenianie smile Jakże dokładnie wiesz kim jestem smile Dalej nie rozumiesz
                                        tego co pisałem.

                                        Piszesz:
                                        "Czyli co? Mimo, ze sklasyfikowales zlodzieja jak wyzej, to chetnie z nim
                                        porozmawiasz o jego postepowaniu, Twojej o nim opinii i nakreslisz ewentualnie
                                        sciezke, zeby mogl nia podazac? Przeciez napisales, ze on musi sam do tego
                                        wszystkiego dojsc..."

                                        A czemu nie miałbym na ten temat jak każdy inny z Nim porozmawiać? smile
                                        Rozmowa to rozmowa, dojście do czegoś to dojscie do czegoś.
                                        Gdyby ludzie uzdrawiali się od rozmów to już dawno świat bylby inny

                                        Piszesz:
                                        "Twoja niechec do odpowiedzi na trywialne pytanie o czlowieczenstwo jest
                                        charakterystyczna dla ludzi z silnie rowinietym egoizmem"

                                        smile Tak mrall jestem egoistą smile Wszechwiedzący Mrall tak powiedział i na pewno
                                        ma racje smile
                                        Wiesz co skończym ten temat. Zastanów się 1000 razy zanim cokolwiek jeszcze
                                        napiszesz smile

                                        Agnitum
                                        • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 06.03.06, 10:13
                                          > Ach to ocenianie smile

                                          Tak, wyrazanie opinii jest budowane na ocenianiu. Dokladnie jak w tym miejscu:
                                          'Dalej nie rozumiesz tego co pisałem.'

                                          > smile Tak mrall jestem egoistą smile

                                          Wiem. Nie tylko Ty jestes...wink
                                          Mysle, ze kazdy jest - w mniejszym lub wiekszym stopniu, dlatego stopniuje.

                                          > Wszechwiedzący Mrall tak powiedział i na pewno ma racje smile

                                          Nie jestem wszechwiedzacy, ale doceniem Twoja opinie.
                                          wink

                                          > Wiesz co skończym ten temat. Zastanów się 1000 razy zanim cokolwiek jeszcze
                                          > napiszesz smile

                                          Tez mysle, ze pora skonczyc. Com chcial w Tobie obejrzec, obejrzalem.
                                          Nie obiecuje, ze calkowicie zamilkne, ale za rady dziekuje.
                                          Dziekuje tez za pouczajaca wymiane opinii i probe dyskusji.
                                          Bywaj zdrow.
                                          • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 08.03.06, 08:32
                                            Tak fajnie stopniujesz, z kontekstu wynikało że nie jest ich (egoistów) dużo i
                                            jest taka grupa do której ja się wg. Ciebie zaliczam suspicious

                                            Jestem przekonany, że masz marne pojęcie o tym co robie i kim jestem. Podobnie
                                            jak ja o Tobie. Zaspokoiłeś tylko jakieś swoje instynkty - m.in. próbując mnie
                                            obrażać smile - ale na mnie to nie działa - mogłeś to zauważyć już wcześniej na forum.

                                            Agnitum
                                            • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 08.03.06, 10:16
                                              > Tak fajnie stopniujesz, z kontekstu wynikało że nie jest ich (egoistów) dużo i
                                              > jest taka grupa do której ja się wg. Ciebie zaliczam suspicious

                                              Oto moje slowa:
                                              Mysle, ze kazdy jest - w mniejszym lub wiekszym stopniu, dlatego stopniuje.
                                              Moge to wykazac, ale po co?

                                              > Jestem przekonany, że masz marne pojęcie o tym co robie i kim jestem. Podobnie
                                              > jak ja o Tobie. Zaspokoiłeś tylko jakieś swoje instynkty - m.in. próbując mnie
                                              > obrażać smile - ale na mnie to nie działa - mogłeś to zauważyć już wcześniej na
                                              > forum.

                                              Wbrew Twoim zapewnieniom, zadzialalo - cokolwiek to bylo...;o)
                                              Zapamietaj sobie jedno: nigdy nikgo nie probuje obrazac.
                                              Jesli jednak poczules sie obrazony, urazony, to przepraszam bardzo.

                                              Dwie uwagi:
                                              1, Wbrew pozorom wiele mozna sie o czlowieku dowiedziec ze slow jakie
                                              wypowiada, z budowanych zdan, sposobu rozmowy. Jasne, ze lepiej byloby patrzec
                                              sobie w oczy, ale pewnie nie pora jeszcze na to..wink Nie interesuje mnie co
                                              robisz, ale kim jestes w rozmowie ze mna.
                                              2, Warto sie zastanawiac co takiego powoduje, ze tak a nie inaczej odbiera sie
                                              slowa innych ludzi. Wlasne reakcje na slowa innych to piekne wskazowki do pracy
                                              nad soba. Niektorzy wprowadzaja tu pojecie lustra, mozliwe, ze maja racje.
                                              • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 08.03.06, 11:34
                                                Wcześniej nie stopniowałeś wiec nie odwracaj kota ogonem suspicious

                                                Mylisz się co do tego że mogło mnie to obrazić smile) Naprawdę bardzo się mylisz smile
                                                Więc nie musisz przepraszać.

                                                Ten drugi punkcik to jak ulał pasuje do Twoich potyczek słownych - sam sobie
                                                odpowiedziałeś (zresztą napisałem Ci to też wcześniej - ale bardziej doskonale
                                                znalazłeś recepte). smile

                                                Agnitum
                                                • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 09.03.06, 11:36
                                                  > Mylisz się co do tego że mogło mnie to obrazić smile) Naprawdę bardzo się
                                                  > mylisz smile
                                                  > Więc nie musisz przepraszać.

                                                  W takim razie przeprosiny wycofuje...
                                                  ;P

                                                  > Ten drugi punkcik to jak ulał pasuje do Twoich potyczek słownych - sam sobie
                                                  > odpowiedziałeś (zresztą napisałem Ci to też wcześniej - ale bardziej doskonale
                                                  > znalazłeś recepte). smile

                                                  To dotyczy kazdego; i mnie i Ciebie..LOL.

                                                  KT
                              • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 10:49
                                I jeszcze jedno
                                Nie ubezpieczam, bo ... pracuje nad swoim poczuciem bezpieczeństwa więc złe
                                wydarzenia zawsze mnie omijają z daleka (zresztą wszyscy tu próbujemy na tym
                                forum na ten temat pracować)

                                Ps.2
                                Moja żona również ma wysokie poczucie własnego bezpieczeństwa. Zdziwiony? smile

                                Agnitum smile
                                • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 05.03.06, 17:29
                                  > I jeszcze jedno
                                  > Nie ubezpieczam, bo ... pracuje nad swoim poczuciem bezpieczeństwa więc złe
                                  > wydarzenia zawsze mnie omijają z daleka (zresztą wszyscy tu próbujemy na tym
                                  > forum na ten temat pracować)

                                  A drzwi na klucz zamykasz?
                              • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 10:58
                                I jeszcze jedno

                                Powiem Ci lepszy przykład.
                                Największa miłość we Wszechświecie, z czym mam nadzieje sie zgodzisz to miłośc
                                Stwórcy (Boga, Najwyższej Energii - niepotrzebne skreślić) do Nas (właściwie do
                                całego "stworzenia").

                                Czy Bóg jeśli się przewróce pomaga mi?
                                Czy jeśli zachoruje Bóg pomaga mi?
                                Czy Bóg robi cokolwiek?

                                Tak,
                                Pod warunkiem że sam się do Niego zwróce!. Że jawnie Go poprosze o pomoc.
                                To jest prawdziwa kwintensencja miłości. Moge kogoś poprosić o pomoc - a On nie
                                odmówi. Ale Bóg nie weźmie nigdy odpowiedzialności za to co robię sam.
                                Dał nam wszelką wolność i w tym zakresie nie ma wyłączeń od tej zasady również.

                                Agnitum
                                • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 14:33
                                  > Powiem Ci lepszy przykład.

                                  wink

                                  > Największa miłość we Wszechświecie, z czym mam nadzieje sie zgodzisz to miłośc
                                  > Stwórcy (Boga, Najwyższej Energii - niepotrzebne skreślić) do Nas (właściwie
                                  do
                                  > całego "stworzenia").

                                  Jak dla mnie, to za duzo slow obok milosci.
                                  Nie widze roznicy miedzy Miloscia Boska a Ludzka. Moze byc jaki problem ze
                                  zdefiniowaniem, ale co tam..wink

                                  > Czy Bóg jeśli się przewróce pomaga mi?

                                  Tak.
                                  Uwazasz, ze sam wstajesz?

                                  > Czy jeśli zachoruje Bóg pomaga mi?

                                  Oczywiscie, ze tak.
                                  Uwazasz, ze sam sie leczysz?

                                  > Czy Bóg robi cokolwiek?

                                  Tak.
                                  Nieustannie stwarza swiat.
                                  No, a przede wszystkim - Jest.

                                  > Tak,
                                  > Pod warunkiem że sam się do Niego zwróce!. Że jawnie Go poprosze o pomoc.

                                  Tu tylko skorzystasz z mozliwosci, jakie Bog daje - bezwarunkowo daje.

                                  > To jest prawdziwa kwintensencja miłości. Moge kogoś poprosić o pomoc - a On
                                  nie
                                  > odmówi. Ale Bóg nie weźmie nigdy odpowiedzialności za to co robię sam.

                                  A gdy ktos chory, pobity bedzie Cie prosil o pomoc, to jak sie zachowasz?

                                  > Dał nam wszelką wolność i w tym zakresie nie ma wyłączeń od tej zasady
                                  również.

                                  Skoro tak, to i dal wolnosc w ponoszeniu odpowiedzialnosci za innych..wiec co
                                  wybierasz?

                                  Echhh, a mialem nie dyskutowac o Bogu...wink
                • bioemin Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 01.03.06, 18:04
                  agnitum napisał:
                  > "Wstrzymanie się od działania to jakby zaprzeczenie Bogu Stwórcy"
                  > Herafoes

                  Moim zdaniem {i nie tylko |;^)} zaniechanie (przyczyna) też powoduje skutek. W sferze świata materialnego nie ma czegoś takiego, jak oderwanie przyczyny od skutku. Jam (przyczyna) Jest (skutek). Działanie (bądź zaniechanie) - zamiar bez oczekiwania na rezultat też wywołuje skutek - efekt (plon tego co zasialiśmy), który akceptujemy bądź nie...
                  Od pewnego czasu buduję m.in. pomost pomiędzy sercem, a umysłem. Stosuję medytację pustki, wgląd, analizę, doświadczenie. Otwieram się na przepływ, uwalniam od lęku, wierzę, a tam gdzie nie udaje mi się - stosuję "złoty środek".

                  --------------------------
                  fides quaerens intellectum
                  • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 02.03.06, 10:45
                    Zawsze tam gdzie przyczyna tam i nadąża za niąskutek. a tam gdzie skutek tam i
                    przyczyna (to doskonale zresztą tłumaczy to dlaczego ktoś jest okradany a
                    dlaczego ktoś nie - niajako potwierdza pełną gębą to co napisałem na samym
                    początku tego wątku)

                    Bioemin to co wymieniłeś jest potrzebne każdemu.

                    Agnitum smile
                    • bioemin Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 02.03.06, 12:40
                      agnitum napisał:

                      > Zawsze tam gdzie przyczyna tam i nadąża za niąskutek. a tam gdzie skutek tam i
                      > przyczyna (to doskonale zresztą tłumaczy to dlaczego ktoś jest okradany a
                      > dlaczego ktoś nie - niajako potwierdza pełną gębą to co napisałem na samym
                      > początku tego wątku)

                      Prawdą jest również, moim zdaniem, że sama teoria nie załatwi problemu. Należy jeszcze umiejętnie wprowadzić ją w życie (w praktykę), co niejednokrotnie napotyka na problemy np. natury egzystencjonalnej, społecznej, kulturowej itp.
                      Przykład ten (z życia wzięty) jest jak sprawdzian. Zastanawiałem się, jak ja na obecnym etapie zareagowałbym na kradzież przedmiotu, który jest mi niezbędny do realizacji określonych przeze mnie celów? A zatem oddając się z ufnością np. "prawu obfitości" w jakiś sposób (za pośrednictwem mechanizmów rządzących tą rzeczywistością) otrzymałbym stosowny przejaw zrównoważenia "straty". Co zatem stoi na przeszkodzie, przy założeniu, że w międzyczasie "zasłużę w moich oczach" na corpus delicti, aby nie "odzyskać" skradzionego sprzętu np. w trakcie działań podjętych w ramach samoobrony lub interwencji Policji i Prokuratora?

                      --------------------------
                      fides quaerens intellectum
            • motyvvacja Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 19:38
              no tak) Poszles za daleko jak dla mnie.smile Ja jestem jeszcze
              zdziebelkiem,wyrastajacym.smile

              Czytalam kiedys taka opowiesc o buddzie-o ile sie nie myle.Przyszeld kiedys do
              niego ciemna noca zlodziej,w chacie nic nie bylo-a wiec ten chcial mu buchnac
              koc.Gdy zlodziej uslyszal nadchodzacego budde wyzucil koc i zucil sie do
              ucieczki.Budda wybiegl za nim z kocem,krzyczac zeby go sobie wziol,puzniej
              spojzal na ksiezyc i zekl.O gdybym ja mogl temu biednemu czlowiekowi ofiarowac
              choc ten ksiezyc.....

              Wiesz to jest trudne,ale ja tez wierze ze to nastapi,narazie staram sie
              poczyniac jakies postepy wewnatrz siebie.

              Twoje slowa o zastanawianiu sie:dlaczego mnie okradziono,dzisiaj przez caly
              dzien mi laza po glowie..smile nie dlatego ze mnie okradli oczywiscietongue_out

              Ale nad faktem kazdej przyczyny... hmmm ..Ile milosci trzeba...
        • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 17:06
          > mrall aż trudno mi rozpoznać teraz w Tobie człowieka który zajmuje się huną -
          > albo się myle co tej huny?

          Blad.
          Nie zajmuj sie rozpoznawaniem w kimkolwiek czegokolwiek, ale rozpoznawaj swoje
          wrazenia, gdy cos Cie spotyka.
          Masz swoje widzenie Huny, ale widac, ze toche inne niz moje.

          Opowiedzialem o moich wrazeniach na zadany temat. Byc moze zauwazyles, ze rzecz
          rozszerzylem poza kradziez - na przestepstwa. Jesli ktos Cie pobije, to masz
          prawo rozmyslac nad obiegiem energii. Podobnie, gdy ktos zgwalci Twoja corke,
          czy dziewczyne albo Ciebie. Jesli ktos ukradnie Ci auto, ktore jest Twoim
          warsztatem pracy, co moze prowadzic do ruiny Twojej i Twoich bliskich, to masz
          prawo dalej sobie rozmyslac. Jednakze zyjac w spolecznosci, wiazac sie z
          partnerem, tworzac rodzine masz obowiazek dbania nie tylko o siebie, ale tez o
          tych najblizszych. Mozesz do ochrony uzywac sposobow mentalnych; przy odrobinie
          wprawy jest to sposob skuteczny, ale my rozmawiamy o systuacji, gdy takiej
          umiejetnosci ktos nie posiada, wiec pozostaja inne sposoby ochrony i
          korzystanie z prawa.

          Pierwsza przekora. Czyz stawianie sobie ochrony - chocby mentalnie - nie jest
          pozbawianiem potencjalnego przestepcy mozliwosci popelnienia przestepstwa,
          dania Ci mozliwosci doswiadczenia czegos, czego inaczej nie moglbys
          doswiadczyc? On, z reszta, takoz.

          > Wszędzie jest zasada obiegu energii. Jeśli ktoś został okradziony to tylko
          > dlatego że się czuł niegodny tej rzeczy - innej możliwoście nie ma.

          Zlamanej nogi tez? Jesli ktos Ci spalil chalupe, na ktora Twoi przodkowie
          pracowali pokoleniami, to tez?
          We wszystkim nalezy zachowac umiar, rozsadek. W pogladach tez. Inaczej
          dojdziemy do absurdu, o ktory w tej chwili sie ocieramy.

          > Wszystko co spotyka nas wynika z naszych intencji do siebie.

          Nawet, gdy to prowadzi do nedzy Twojej rodziny?
          Boze! Ty grzmisz i nie widzisz!wink
          Wiazac sie z kims, chcac nie chcac, stajesz sie takze w czesci odpowiedzialny
          za tego kogos. Bedac czlonkiem spolecznosci tak samo stajesz sie odpowiedzialny
          za spolecznosc.
          Zajmujesz sie krzewieniem w sobie dobra, piekna, milosci i innych wspanialosci.
          Zajmujesz sie rugowaniem z siebie zla, ale nic Cie nie obchodzi, co sie dzieje
          obok? Wedlug mnie nie wystarczy twierdzic, ze rozwijanie w sobie milosci oraz
          niszczenie w sobie zla zmienia swiat. To rozwijanie i niszczenie nalezy wdrazac
          aktywnie w sytuacjach sprzyjajacych. Samodoskonalenie bez udzialu otoczenia,
          bez zauwazania otoczenia, bez oddzialywania na otoczenie jest zamykaniem sie w
          sobie, zamykaniem sie na drugiego czlowieka, na ludzi.

          > Przebaczanie oraz podstawowe zasady (w tym tez huny) każą "nie reagować" na
          > takie sytuacje. Jedyną reakcją powinno być zadanie sobie pytania.
          > Dlaczego ja ... tu swoje imie ... do tego dopuściłem
          > Co było przyczyną że ja ... tu swoje imie ... straciłem ten przedmiot.
          > itp

          To, o czym pisze opiera sie na przebaczeniu, bo inaczej musialbys posunac sie
          do oddania wedle zasady 'oko za oko, zab za zab, zycie za zycie'.
          Oczywiscie pytania mozna sobie stawiac. Co ja takiego zrobilem, ze ktos mi
          spalil dom, zgwalcil zone, pozbawil mnie srodkow do zycia? Czy to przywroci do
          istnienia dom, da mi srodki do przezycia, postawi zone na nogi, zatrze jej
          pamiec?
          'Nie reagowac'? Hmmmm.
          Popatrzmy z innej strony.
          Jak reagujesz na swoje dzialanie - Ty jako NJa, Ty jako SJa? Pracujac nad soba
          uzywasz srodkow do zmiany siebie NJa, siebie SJa i nie masz zadnych 'ale'. Masz
          jakies watpliwosci, ze robisz zle, ze nie reagujesz na zachowanie siebie NJa,
          siebie SJa? Watpie, przeciez tworzysz okreslone wzorce w postacji afirmacji,
          modlitwy etc. W jakim celu to robisz? W celu zmiany siebie NJa, siebie SJa. Tu
          nie ma dylematu zmiany. Dylemat pojawia sie w momencie, gdy mowimy o kims, kogo
          odbierasz jako odrebna osobe, innego czlowieka. Dlaczego masz inne podejscie do
          siebie i do innego czlowieka? Bazujac na Hunie, ale tez na innych naukach
          ezoterycznych mozna powiedziec, ze nie ma granic, wszystko jest polaczone ze
          wszystkim, ze wspolodczuwasz z innymi istotami. Dlaczego wiec stosujesz rozne
          miarki do siebie i do tych, co sa obok? Czyzby odgraniczenie od zewnetrza?
          Czyzby zapatrzenie w siebie? Slepe zapatrzenie? Bedac czescia spolecznosci
          mozesz przeciez tak samo dzialac z czlonkami spolecznosci jak ze soba... Mozesz?

          Druga przekora. Wykladanie swoich pogladow w dyskusji jest w jakims sensie
          reakcja na poglady innych. Czemu nie poprzestajesz na zadniu sobie stosownego
          pytania? W zasadzie nie ma roznicy miedzy sytuacja tlumaczenia zlodziejowi
          niestosownosci jego zachowania a wykladaniem wlasnych pogladow na dany temat w
          dyskusji z kims. Czujesz tego bluesa?

          > Nikt nikogo nie namwia do bezczynności. Ale ta "czynność" powinna dotyczyć
          > tego, co należy zrobić aby uniknąć w przyszłości dziwnych sytuacji a nie
          > zajmować się takimi pierd* jak zastanawianie się jak by tu uprzykrzyć życie
          > przestępcy tudzież pouczać go.

          Nie uprzykrzyc, ale pokazac niestosownosc postepowania - to jest, miedzy
          innymi, zapobieganie podobnym zdarzeniom w przyszlosci. Przeciez o tym juz
          pisalem...

          > Bo jest to też marnowanie energii.

          Marnowanie energii????
          Marnowaniem energii moga byc bezproduktywne dyskusje, ale reagowanie na zlo
          nigdy nie jest marnowaniem energii.

          > Jeśli ktoś coś ukradł tzn że jego RD jest
          > na takim etapie, że i tak nie zrozumie że tego nie powinien zrobić. Edukacja
          > idzie w maliny do czasu dopóki złodziej nie zacznie zastanawiać się sam ze
          > swojej WŁASNEJ niewymuszonej woli nad swoim życiem.

          Zadziwiasz mnie, przyznaje. Taka ocena czlowieka.... Na jakim Ty jestes etapie
          czegos, co nazywasz RD, ze mozesz oceniac kogokolwiek? Na podstawie tego, co
          Cie spotkalo mozesz tak zaszeregowac czlowieka? Przeciez nic o nim nie wiesz.
          Skoro twierdzisz, 'Jeśli ktoś został okradziony to tylko dlatego że się czuł
          niegodny tej rzeczy - innej możliwoście nie ma.', to, zaiste, nie rozumiem
          Twojej niecheci do tego czlowieka. Przeciez nie z milosci ta ocena plynie,
          prawdaz? Przeciez powinienes byc mu wdzieczny, ze dal Ci mozliwosc pozbycia sie
          niegodnej rzeczy i mozliwosc przemyslenia zaistnialej sytuacji, poznania swoich
          intencji.

          Trzecia przekora. Cale zdarzenie mozna potraktowac jako boski sygnal do
          zadzialania. Mozna stwierdzic, iz to Bog doprowadzil do tego zdarzenia, abys to
          Ty mogl naprowadzic przestepce na boskie tory zycia....
          • motyvvacja Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 19:59
            Zajmujesz sie rugowaniem z siebie zla, ale nic Cie nie obchodzi, co sie dzieje
            > obok? Wedlug mnie nie wystarczy twierdzic, ze rozwijanie w sobie milosci oraz
            > niszczenie w sobie zla zmienia swiat. To rozwijanie i niszczenie nalezy
            wdrazac
            hmm,,,Przeciez pisales ze nie ma zlych emocji,ze sa tylko emocje jako takie?O
            jakim zlu teraz piszesz?Moze raczej powinienes napisac ,zeby zmienil styl
            myslenia?Np: na twoj? smile)


            Pozatym mistrzowie ,prorocy,nigdy ale to nigdy nie byli msciwi,i nie karali
            zlodzieji,mordercow,i zloczyncow.O ile sobie dobrze przypominam.Warto z nich
            brac przyklad.

            Mnie na to nie stac,ciebie tez.Ale innych stac bylo na
            wybaczenie,przebaczenie,i brak checi zemsty
            • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 21:07
              > hmm,,,Przeciez pisales ze nie ma zlych emocji,ze sa tylko emocje jako takie?

              Nic sie nie zmienilo.
              Sa emocje, ktorych dzialanie moze byc oceniane jako zle.

              > O jakim zlu teraz piszesz?

              O takim, co sie pojawia w dzialaniu czlowieka. Przeciez oceniasz postepowanie i
              efekty tego postepowania, prawdaz?
              Uwazasz, ze kradziez jest zla, czy dobra? A emocje, jakie przezywa okradziony
              przynosza zle czy dobre owoce?

              > Moze raczej powinienes napisac ,zeby zmienil styl myslenia?Np: na twoj? smile)

              Ani mi to do lba nie przyszlo. Czemu Tobie przyszlo?
              Tylko wymieniamy poglady. Mi to sprawia przyjemnosc.

              > Pozatym mistrzowie ,prorocy,nigdy ale to nigdy nie byli msciwi,i nie karali
              > zlodzieji,mordercow,i zloczyncow.O ile sobie dobrze przypominam.Warto z nich
              > brac przyklad.

              ;0)
              Jezusowi sie zdarzylo w wypadku krzewu, swin... no i zapowiadal kary dla co
              niektorych - Mt 25:32 i dalej.
              O proroku Elizeuszu:
              2 Krl 2:23-24
              23. Stamtąd poszedł do Betel. Kiedy zaś postępował drogą, mali chłopcy wybiegli
              z miasta i naśmiewali się z niego wzgardliwie, mówiąc do niego: Przyjdź no,
              łysku! Przyjdź no, łysku!
              24. On zaś odwrócił się, spojrzał na nich i przeklął ich w imię Pańskie.
              Wówczas wypadły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały spośród nich czterdzieści
              dwoje dzieci.
              (BT)
              Przyklady mozna mnozyc...wink

              Osobiscie nie zywie jakis specjalnych urazow do kogokolwiek.
              • motyvvacja Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 21:48

                To jest tak jakbys powiedzial ze jestes szzcesliwy bo spiewasz, albo spiewasz
                bo jestes szczesliwy

                Albo pije bo sie wstydze,wstydze sie bo pije.

                Pisalam o istniejacych zlych emocjach.Ktore czlowiek odczuwa jako zle.Gdyby w
                naszym mniemaniu zlo nie istnialo.a mysle ze nie istnieje jako takie.To
                zgodzila bym sie ze nie ma zlych emocji.Gdy zmienie odczuwanie swiata,i
                nastawienie mojego ciala i psychiki,to nie bedzie zlych emocji ,nie bedzie
                zla,zostanie jedynie blogosc.Ale tak dlugo jak tego nie zrobie,bede osobiscie
                upierala sie ze istnieja zle emocje.Bo to proces indywidualnego odczuwania.

                Manipulacja metoda obrotu monety,to bylo by oklamywanie samego siebie,jak
                zaczniesz inaczej patrzec na swiat,nie bedzie to potzrebne bo po co?

                Ale to bedzie tylko wtedy mozliwe jak kazdy czlowiek bedzie odczuwal podobna
                blogosc,tylko dlatego ze jestesmy caloscia.Bo gdy jedno oczko w lancuszku jest
                chore,choroba sie rozpzrestrzenia.Doprowadzalo by to do pytania.Wiec po co to
                wszystko-przeciez musi byc sens.a moze poziom inteligecji jest zbyt niski zeby
                zlapal sens zycia?


                • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 22:41
                  > Gdyby w naszym mniemaniu zlo nie istnialo.a mysle ze nie istnieje jako
                  > takie.To zgodzila bym sie ze nie ma zlych emocji.
                  > Gdy zmienie odczuwanie swiata,i nastawienie mojego ciala i psychiki,to nie
                  > bedzie zlych emocji ,nie bedzie zla,zostanie jedynie blogosc.

                  A jak wyglada sprawa z dobrem i dobrymi emocjami w tym kontekscie?

                  > Ale tak dlugo jak tego nie zrobie,bede osobiscie upierala sie ze istnieja zle
                  > emocje.Bo to proces indywidualnego odczuwania.

                  Zle emocje istnieja, bo to proces indywidualnego odczuwania?
                  Przyznam, ze nie lapie.
          • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 02.03.06, 10:58
            > > Wszystko co spotyka nas wynika z naszych intencji do siebie.
            >
            > Nawet, gdy to prowadzi do nedzy Twojej rodziny?

            A jakie to ma znaczenie? To jak się to ima rodziny ma się wprost proporcjonalnie
            do tego jakie secutino w danej rodzinie obowiązuje. Jeśli rodzina ma intencje
            (np. wynikające z karmy) do umartwiania się w tym też finansowego to intencje
            takie są do odczytania i pozbycia się przy odpowiednim specjaliście z
            rebirthingu czy regresingu.

            > Boze! Ty grzmisz i nie widzisz!wink

            Nie rozumiem co ma do tego grzmienie? smile

            > Wiazac sie z kims, chcac nie chcac, stajesz sie takze w czesci odpowiedzialny
            > za tego kogos. Bedac czlonkiem spolecznosci tak samo stajesz sie odpowiedzialny
            >
            > za spolecznosc.
            > Zajmujesz sie krzewieniem w sobie dobra, piekna, milosci i innych wspanialosci.

            Stop
            Mieszasz smile raz piszesz że każdy sam w sobie krzewi dobro, piękno i miłość a
            jednocześnie wyżej że wiażąć się z kimś bierzemy odpowiedzialność za kogoś.
            To jest delikatne wypaczenie tematu. Nigdy nie bierzemy za nikogo
            odpowiedzialności. Były już całe zastępy ludzi, którzy "brali" odpowiedzialność
            za innych - ale nie można wziąść za czyjąś duszę odpowiedzialności ani w jednym
            calu.
            Można pomagać, można otwierać kogoś na Jego własną miłość. Nic ponadto.

            Piszesz:
            "To rozwijanie i niszczenie nalezy wdrazac aktywnie w sytuacjach sprzyjajacych."

            Jedno jest zaprzeczeniem drugiego.
            Kiedys Sri Athwa powiedział "Gdy kontemplujesz swoje życie na kreowaniu i
            pozytywnym wzmacnianiu zauważysz doskonała harmonie naturalnej ewolucji, która
            inne procesy załatwi za ciebie"

            > > Jeśli ktoś coś ukradł tzn że jego RD jest
            > > na takim etapie, że i tak nie zrozumie że tego nie powinien zrobić. Eduka
            > cja
            > > idzie w maliny do czasu dopóki złodziej nie zacznie zastanawiać się sam z
            > e
            > > swojej WŁASNEJ niewymuszonej woli nad swoim życiem.
            >
            > Zadziwiasz mnie, przyznaje. Taka ocena czlowieka.... Na jakim Ty jestes etapie
            > czegos, co nazywasz RD, ze mozesz oceniac kogokolwiek? Na podstawie tego, co
            > Cie spotkalo mozesz tak zaszeregowac czlowieka? Przeciez nic o nim nie wiesz.
            > Skoro twierdzisz, 'Jeśli ktoś został okradziony to tylko dlatego że się czuł
            > niegodny tej rzeczy - innej możliwoście nie ma.', to, zaiste, nie rozumiem
            > Twojej niecheci do tego czlowieka. Przeciez nie z milosci ta ocena plynie,
            > prawdaz? Przeciez powinienes byc mu wdzieczny, ze dal Ci mozliwosc pozbycia sie
            >
            > niegodnej rzeczy i mozliwosc przemyslenia zaistnialej sytuacji, poznania swoich
            >
            > intencji.

            Zadziwiasz mnie jeszcze bardziej, jak to zgrabnie czytasz i interpretujesz co
            napisałem między wierszami smile
            Cóż nie pisałęm że oceniam tego złodzieja negatywnie. Pokaż mi takie miejsce, w
            którym napisałem to? A może czytasz to co Ci pasuje? smile
            Czytaj uważnie.

            Pozdrawiam smile
            Agnitum
            • lilith_6 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 02.03.06, 21:34
              Agnitum, znowu zgrabnie ująłeś to, co cisnęło mi się pod palce wink

              Ze swojej strony dodam jeszcze:

              "...> Wszędzie jest zasada obiegu energii. Jeśli ktoś został okradziony to tylko
              > dlatego że się czuł niegodny tej rzeczy - innej możliwoście nie ma.

              Zlamanej nogi tez? Jesli ktos Ci spalil chalupe, na ktora Twoi przodkowie
              pracowali pokoleniami, to tez?..."

              A czemuż to chałupy, na którą przodkowie pracowali pokoleniami nie można czuć
              się niegodnym?
              Czyżby sam fakt, że na tą chłupę pracowali moi przodkowie miał sprawić, że
              muszę czuć się jej godna?
              Nie ma takiej zależności.
              • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 02.03.06, 21:43
                > A czemuż to chałupy, na którą przodkowie pracowali pokoleniami nie można czuć
                > się niegodnym?
                > Czyżby sam fakt, że na tą chłupę pracowali moi przodkowie miał sprawić, że
                > muszę czuć się jej godna?
                > Nie ma takiej zależności.

                Oczywiscie, ze nie ma, ale - tez oczywiscie - moze byc. W sumie nie szlo o
                chalupe jako taka, ale o podstawe bytu.
                Czemu nic nie mowisz o zlamaniu nogi?
                Ciekawie moglby tu wygladac watek pt: ja a moi przodkowie, ale to moze 'inna
                raza'..wink
                • lilith_6 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 02.03.06, 23:37
                  > Czemu nic nie mowisz o zlamaniu nogi?

                  Bo uogólniam. Oczywiście, moja uwaga dotyczy również nogi - wcale nie musimy
                  czuć się godni naszych nóg tylko dlatego, że są nasze (ale Ty doskonale o tym
                  wiesz smile

                  Mam tendencję do uogólniania - nie lubię bawić się w szczegóły...
                  • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 10:25
                    > Mam tendencję do uogólniania - nie lubię bawić się w szczegóły...

                    Tylko, ze na uogolnianiu nie da sie zyc. Zycie sklada sie z drobiazgow i wymaga
                    koncentracji na nich.
                    • lilith_6 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 11:15
                      Nieprawda. Żeby żyć trzeba uogólniać - bez tego się nie da. Inaczej
                      zgubilibyśmy się w mnóstwie drobiazgów...
                      • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 13:48
                        > Nieprawda. Żeby żyć trzeba uogólniać - bez tego się nie da. Inaczej
                        > zgubilibyśmy się w mnóstwie drobiazgów...

                        Proponuje zgode na: zachowac rownowage...wink
                        • bioemin Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 14:28
                          Równowaga, to jednak ideał dla "tu i teraz" (teoria). Żyjemy w takich czasach, w których spotykamy i będziemy (jeszcze przez jakiś czas) spotykać swoją mroczną stronę świadomości przejawiającą się w rzewczywistośi materialnej (w trakcie "porządków" - oczyszczenia intencji i podświadomości). W takich warunkach nie jest łatwo (o ile wogóle jest to możliwe) osiągnąć harmonię, miłość, błogość; w warunkach, w których jeszcze z założenia człowiek nie ma dostępu do tych energii (gęstości).
                          Nie zrozumcie mnie źle |;^)))
                          Ja nie szerzę defetyzmu, czy też zwątpienia. Zresztą zdecydowanych i poszukujących moje słowa nie zniechęcą. Staram się jedynie wskazać na trudności, które piętrzą się, ale też i "uświadamiają" zawiłości dotyczące tematyki rozwoju duchowego.

                          -----------------------------
                          fides quaerens intellectum
                          • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 14:35
                            > Równowaga, to jednak ideał dla "tu i teraz" (teoria). Żyjemy w takich
                            > czasach, w których spotykamy i będziemy (jeszcze przez jakiś czas) spotykać
                            > swoją mroczn ą stronę świadomości przejawiającą się w rzewczywistośi
                            > materialnej (w trakcie "porządków" - oczyszczenia intencji i podświadomości).

                            Tak wyglada dzis zycie, niestety. Trzeba to brac pod uwage.
                        • lilith_6 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 15:15
                          Wreszcie osiągnęliśmy jakiś konsensus smile))

                          "...W takich warunkach nie jest łatwo (o ile wogóle jest to możliwe) osiągnąć
                          harmonię, miłość, błogość; w warunkach, w których jeszcze z założenia człowiek
                          nie ma dostępu do tych energii (gęstości)..."

                          W "takich" warunkach jest to utrudnione ale nie niemożliwe smile
                        • lilith_6 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 15:51
                          Zresztą wydaje mi się, że przypisujesz waruknom w jakich żyjemy zbyt duże
                          znaczenie... Otóż cały szkopuł w tym, żeby rozwijać się NIEZALEŻNIE od warunków
                          w jakich przyszło nam żyć.
            • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 02.03.06, 21:39
              > > > Wszystko co spotyka nas wynika z naszych intencji do siebie.
              > > Nawet, gdy to prowadzi do nedzy Twojej rodziny?
              > A jakie to ma znaczenie?

              Dla czlowieka odpowiedzialnego za swoje dzialania na planie rodziny -
              zasadnicze.
              Masz zone? Dzieci? Czy rozmawiamy teoretycznie? Wyslales ich na sesyjke
              odreagowania?

              > To jest delikatne wypaczenie tematu. Nigdy nie bierzemy za nikogo
              > odpowiedzialności. Były już całe zastępy ludzi, którzy "brali"
              > odpowiedzialność za innych - ale nie można wziąść za czyjąś duszę
              > odpowiedzialności ani w jednym calu.
              > Można pomagać, można otwierać kogoś na Jego własną miłość. Nic ponadto.

              Czyli co? Jak splodzisz dziecko, to zadnej swojej odpowiedzialnosci juz nie
              masz? Kto jest odpowiedzialny za nakarmienie, ubranie, edukacje etc.
              niemowlaka? Matka? Kto jest odpowiedzialny za zapewnienie rodzinie
              bezpieczenstwa, bytu etc.? Tez ona, a moze tesciowie?

              > Piszesz:
              > "To rozwijanie i niszczenie nalezy wdrazac aktywnie w sytuacjach
              > sprzyjajacych."
              >
              > Jedno jest zaprzeczeniem drugiego.

              Nie - wyrwales z kontekstu.

              > Kiedys Sri Athwa powiedział "Gdy kontemplujesz swoje życie na kreowaniu i
              > pozytywnym wzmacnianiu zauważysz doskonała harmonie naturalnej ewolucji, która
              > inne procesy załatwi za ciebie"

              W swiecie materialno-duchowym nie da sie zyc kontemplujac. Niektore procesy,
              rzeczywiscie, mozna w ten sposob stymulowac, ale nie wszystkie. Zycie wymaga
              dzialan materialnych i duchowych. Zachowanie w tym harmonii, rownowagi to
              niezla sztuka.

              > Cóż nie pisałęm że oceniam tego złodzieja negatywnie. Pokaż mi takie miejsce,
              > w którym napisałem to? A może czytasz to co Ci pasuje? smile

              Twoje slowa:
              Bo jest to też marnowanie energii. Jeśli ktoś coś ukradł tzn że jego RD jest na
              takim etapie, że i tak nie zrozumie że tego nie powinien zrobić. Edukacja idzie
              w maliny do czasu dopóki złodziej nie zacznie zastanawiać się sam ze swojej
              WŁASNEJ niewymuszonej woli nad swoim życiem.

              W ten oto piekny sposob napisales, ze zlodziej jest durny i proba nauczenia go
              czegokolwiek to strata energii (w domysle: czasu). Jesli cos nieodpowiednio
              zrozumialem, to mnie naprostuj.
              Ja sobie uwazam, ze poswiecenie wlasnej uwagi drugiemu czlowiekowi nigdy nie
              jest strata energii, ale - byc moze - jestem w tym tu osamotniony.
              Miedzy nami mowiac, to Twoje slowa i tak sa tylko projekcja Twojego wyobrazenia
              o zlodzieju i RD...wink Nie przyszlo Ci do glowy, ze zlodziej moze krasc, bo to
              jedyny sposob dla niego, aby nakarmic swoje dzieci... ale co tam.
              Najwazniejsze, ze wizja zlodziejaszka pasuje do schematu.

              Szkoda, ze zmilczasz, moim zdaniem, wazniejsze watki mojego pisania.
              • lilith_6 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 02.03.06, 23:45
                > > > > Wszystko co spotyka nas wynika z naszych intencji do siebie.
                > > > Nawet, gdy to prowadzi do nedzy Twojej rodziny?
                > > A jakie to ma znaczenie?
                >
                > Dla czlowieka odpowiedzialnego za swoje dzialania na planie rodziny -
                > zasadnicze.
                > Masz zone? Dzieci? Czy rozmawiamy teoretycznie? Wyslales ich na sesyjke
                > odreagowania?

                Nie zrozumiałeś mrall...
                Nasze intencje wobec siebie są niezależne od naszej świadomości (trzeba dopiero
                je sobie uświadomić i popracować nad nimi). Nawet gdy świadomie pragniesz
                bezpieczeństwa swojej żony, pragniesz ją chronić, Twoja podświadomość (?) może
                Ci zrobić figla i np. możesz poczuć się jej niegodny. A wtedy wiadomo - to samo
                co z nogą wink) Wasz związek może się "złamać"...

                Nie wiem czy agnitum ma rodzinę. Ja mam i nie przeszkadza mi się to z nim
                zgadzać.
                • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 09:53
                  > Nie zrozumiałeś mrall...
                  > Nasze intencje wobec siebie są niezależne od naszej świadomości (trzeba
                  > dopiero je sobie uświadomić i popracować nad nimi).

                  Bez przesady.
                  intencja ż I, DCMs. ~cji; lm D. ~cji (~cyj)
                  «motyw działania; zamiar, zamysł, chęć, pragnienie»
                  Intencje moga byc nieuswiadamiane. Tylko moga...
                  Rozdzwiek miedzy NJa a SJa jest tym, nad czym warto pracowac.

                  > Nie wiem czy agnitum ma rodzinę. Ja mam i nie przeszkadza mi się to z nim
                  > zgadzać.

                  Ja tez sie z nim zgadzam - gdzie niegdzie...wink
                  W wielu miejscach nie wiem, czy sie zgadzam, bo nie znam jego zdania..;-(
                  • lilith_6 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 12:19
                    > Intencje moga byc nieuswiadamiane. Tylko moga...

                    Najczęściej są. Gdyby było inaczej wszyscy ludzie byliby "młodzi, piękni i
                    bogaci" (w cudzysłowie - żebyś się znów nie czepiał niepotrzebnie wink
                    Bo czy ktoś na poziomie świadomości ma wobec siebie złe intencje? Chyba tylko
                    masochiści wink
                    • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 13:46
                      > Najczęściej są. Gdyby było inaczej wszyscy ludzie byliby "młodzi, piękni i
                      > bogaci" (w cudzysłowie - żebyś się znów nie czepiał niepotrzebnie wink
                      > Bo czy ktoś na poziomie świadomości ma wobec siebie złe intencje? Chyba tylko
                      > masochiści wink

                      Najczesciej? Czemu przychodza Ci do glowy intencje zle?
                      Czemu rzecz zamykasz na intencjach wobec siebie?

                      To mi przyszlo do glowy, gdym przeczytal Twoja wypowiedz. Nie oczekuje
                      odpowiedzi.
                      • lilith_6 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 14:06
                        > To mi przyszlo do glowy, gdym przeczytal Twoja wypowiedz. Nie oczekuje
                        > odpowiedzi.

                        Cieszę się smile Bo chyba wiesz (z innego wątku), że moją dewizą życiową
                        jest: "Dyskusja bez zrozumienia ..." wink))
                        Pozdrawiam
                        LiLith
              • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 11:08
                To co do Ciebie pisze to jest ... praktyka. Nie jestem teoretykiem.

                Piszesz:
                " Czyli co? Jak splodzisz dziecko, to zadnej swojej odpowiedzialnosci juz nie
                masz? Kto jest odpowiedzialny za nakarmienie, ubranie, edukacje etc.
                niemowlaka? Matka? Kto jest odpowiedzialny za zapewnienie rodzinie
                bezpieczenstwa, bytu etc.? Tez ona, a moze tesciowie?"

                Zaczynasz już naginać temat. Nie o takiej odpowiedzialności piszemy i chyba o
                tym wiesz smile

                Co do Twojej projekcji o RD to masz doskonałe projekcje co chciałem przez coś
                powiedzieć co nie smile Doskonale to robisz.
                Piszesz:
                "Nie przyszlo Ci do glowy, ze zlodziej moze krasc, bo to
                jedyny sposob dla niego, aby nakarmic swoje dzieci... ale co tam.
                Najwazniejsze, ze wizja zlodziejaszka pasuje do schematu."

                A Tobie przyszło do głowy dlaczego złodziej kradnie aby nakarmić swoje dzieci?
                Czy też na tym etapie zakończyłeś rozważania?
                Zastanów się. Kradnie bo... ma albo:
                1. niskie poczucie własnej wartości
                2. poczucie biedy i ubóstwa
                3. poczucie odrzucenia od Boga

                Albo wszystko naraz.
                Więc przestań manipulować tym, że napisałem że złodziej jest nisko rozwinięty bo
                tego nigdzie nie napisałem smile
                Prawda jest taka, że tylko taka edukacja jak te powyższe 3 punkty a może i
                więcej - nie jestem specjalistą od uogólniania "porad dla wszystkich złodziei" -
                da jawny skutek dla tej osoby i na tym może polegać pomoc innych.

                A skoro tak się zamartwiasz, to czemu nie bierzesz sam odpowiedzialności za tego
                złodzieja? Może byś się tak nim zajął kompletnie?
                Czy tylko wybierasz ludzi "za których bierzesz odpowiedzialność"?
                Robisz Ich rankingi? Żona, Roddzice, dzieci, rodzeństwo?
                Sąsiadka z góry na którym jest miejscu? Rankingi się zmieniają?

                Czy nie uprawiasz szeregowania? smile

                Zastanów sie smile
                Agnitum
                • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 13:30
                  > To co do Ciebie pisze to jest ... praktyka. Nie jestem teoretykiem.

                  Staram sie w to uwierzyc..wink

                  > Zaczynasz już naginać temat. Nie o takiej odpowiedzialności piszemy i chyba o
                  > tym wiesz smile

                  To sa rozne odpowiedzialnosci? Co?

                  > Zastanów się. Kradnie bo... ma albo:
                  > 1. niskie poczucie własnej wartości
                  > 2. poczucie biedy i ubóstwa
                  > 3. poczucie odrzucenia od Boga

                  Bieda i ubostwo - nie poczucie.
                  Dobry zlodziej ma - jak sądze - wysokie poczucie swej wartosci.
                  Niewiara w Boga.

                  > Albo wszystko naraz.

                  Za malo mozliwosci...wink

                  > Więc przestań manipulować tym, że napisałem że złodziej jest nisko rozwinięty
                  > bo tego nigdzie nie napisałem smile

                  Nie zauwazasz, ze czlowiek czyta Twoje pisanie, komentuje, a dla Ciebie to
                  manipulacja..wink
                  A moze by sie zastanowic:
                  - dlaczego moje pisanie wyzwala takie a nie inne komentarze?
                  - dlaczego ja odbieram to jako manipulacje?

                  > Prawda jest taka, że tylko taka edukacja jak te powyższe 3 punkty a może i
                  > więcej - nie jestem specjalistą od uogólniania "porad dla wszystkich
                  > złodziei" -
                  > da jawny skutek dla tej osoby i na tym może polegać pomoc innych.

                  Innych, ale nie Ciebie... to smutne.

                  > A skoro tak się zamartwiasz, to czemu nie bierzesz sam odpowiedzialności za
                  > tego złodzieja? Może byś się tak nim zajął kompletnie?

                  Mam paru, ktorym pomagam niekompletnie...ale to nie zlodzieje... oj, nie
                  dobrze.wink
                  Nie wynika to z zamartwiania, ale z.... checi dzielenia sie, ale to inna
                  opowiesc.

                  > Czy nie uprawiasz szeregowania? smile

                  Kazdy to robi.
                  Tys zlodzieja zaszeregowal na pozycjach: szkoda energii, i tak nie zrozumie.

                  > Zastanów sie smile

                  Staram sie.
            • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 08:17
              I jeszcze jedno bo chciałbym uniknąć nieporozumień

              Tak jak napisałem już wielokrotnie na forum.
              I w tym przypadku nie ma wyjątku od tego co wcześniej dawałem do zrozumienia.
              Moim zdaniem, to że złodziej jest na innym etapie rozwoju nie oznacza że jest to
              etap wyższy czy niższy. Po prostu inny etap.

              Mrall po prostu musisz przestać oceniać ten post przez pryzmat "oceniania".
              Sam wiesz, że Bóg nie ocenia. Jeśli chcemy na cos spojrzeć obiektywnie, to
              musimy starać się ten podstawowy filtr chociażby usunąć smile
              Więc... nie oceniaj tego że ja... (niby) oceniłem tego złodzieja smile (bo to
              ostatnie jest nieprawdą)

              Pozdrawiam smile
              Agnitum
              • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 10:37
                > Mrall po prostu musisz przestać oceniać ten post przez pryzmat "oceniania".

                Dlaczego musze przestac? Zeby prowadzic dyskusje musze ocenic wypowiedz
                interlokutora. Ty tez to robisz....wink

                > Sam wiesz, że Bóg nie ocenia.

                Nie chcialbym tu rozpoczynac innej dyskusji... a odpowiedz zalezy od przyjetej
                wizji Boga..wink

                > Jeśli chcemy na cos spojrzeć obiektywnie, to
                > musimy starać się ten podstawowy filtr chociażby usunąć smile

                Czy udalo Ci sie to w przypadku wyrazonej opinii o zlodzieju? Wdlug mnie - nie.
                Podstawowym filtrem nie jest ocenianie (ono w ogole nie jest zadnym filtrem),
                ale narzedzia jakie uzywasz do oceniania.

                > Więc... nie oceniaj tego że ja... (niby) oceniłem tego złodzieja smile (bo to
                > ostatnie jest nieprawdą)

                Nie da sie zyc bez oceniania. Czlowiek nieustannie musi oceniac sytuacje, w
                jakich sie znajduje. Musi oceniac (nie)przydatnosc rzeczy, przedmiotow itp. a
                nawet ludzi. Praktycznie wszystkiego. To jest niezbedne do przezycia.
                Mam to rozwinac? Chyba nie ma potrzeby.
                Wiem, niektorzy nie zdaja sobie sprawy z tego przymusu...wink
                • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 11:13
                  Człowiek nie musi oceniać każdej sytuacji.
                  Tobie też się wydaje że musisz smile takie jest moje zdanie

                  Agnitum
                  • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 13:05
                    > Człowiek nie musi oceniać każdej sytuacji.

                    Masz racje, jednakze ja pisze o sytuacjach, w ktorych sie znajdujesz.
                    Oceniasz sytuacje na drodze, gdy chcesz przejsc przez ulice. Pogode, gdy
                    wychodzisz z domu. Ubranie, ktore ubierasz. Jedzenie, po jakie siegasz do
                    lodowki. Sytuacje w samochodzie i w okolicy, gdy ruszasz z postoju. Autobus, do
                    ktorego wsiadasz. Czlowieka, gdy zatrudniasz pracownika. Efekty swojej pracy.
                    Ksiazke, po ktora siegasz oraz jej tresc. Komputer przed zakupem. Itd, itp.
                    Nie masz potrzeby oceniania filmu, ktory ogladsz. Po prostu sobie ogladasz.
                    Czlowieka, ktorego mijasz na ulicy ten nie ma potrzeby oceniania.
                    Jednakze, gdy wychodzisz z zona na przyjecie, spotkanie, zabawe, to - z
                    pewnoscia - jest Ci milo, przyjemnie, gdy zona ubierze sie gustownie,
                    elegencko, szykownie... Ta przyjemnosc moze sie pojawic po ocenieniu, prawdaz?
                    Podziwianie piekna tez ma podklad w ocenianiu.
                    Boska milosc... to tez ocena..wink
                    Ocena w jakis sposob cos wyroznia z otoczenia.
                    Nie ma nic zdroznego w ocenianiu, bo jest to dzialanie calkowicie naturalne.

                    > Tobie też się wydaje że musisz smile takie jest moje zdanie

                    wink
                    • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 13:16
                      Cos nie najlepsze chyba te przykłady dałeś smile
                      Jeśli przechodze przez droge to nie oceniam tego czy zrobie to dobrze czy źle,
                      tylko czy zrobie to bezpiecznie.

                      Ocenianie ubrań, jedzenia itp jest oczywiste też w tym kontekście.

                      Ale rozmawiamy o ocenie ... ludzi.

                      smile
                      Agnitum
                      • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 13:41
                        agnitum napisał:

                        > Cos nie najlepsze chyba te przykłady dałeś smile

                        agnitum ocenil...wink)))))

                        > Jeśli przechodze przez droge to nie oceniam tego czy zrobie to dobrze czy źle,
                        > tylko czy zrobie to bezpiecznie.

                        Oceniasz sytuacje na drodze. Z jakiego powodu oceniasz? - a nad tym mozemy tez
                        sie pozastanawiac, ale w tej chwili nie ma potrzeby.

                        > Ocenianie ubrań, jedzenia itp jest oczywiste też w tym kontekście.
                        >
                        > Ale rozmawiamy o ocenie ... ludzi.

                        Czyli co? Dzielimy ocenianie na ocenianie ludzi i inne? Po co? CZy sie rozni
                        jedno od drugiego?
                        Moja teza byla: ocenianie jest niezbedne do przezycia. Zgoda?
                        Ludzi oceniasz, gdy od nich cos zalezy, co jest wazne dla Ciebie. O pracowniku
                        pisalem. Przekupke na rynku ocenisz zanim kupisz u niej wloszczyzne. Jesli jest
                        brudna, smierdzaca, opryskliwa, oszukuje na wadze i reszcie, to watpie, ze
                        zrobisz u niej zakupy.
                        Wybierajac partnerke zycia tez oceniles...wink)))
                        Wybierajac korepetytora dla syna oceniasz umiejetnosci, albo polegasz na ocenie
                        innych.
                        Idac na warsztaty RD ocenie poddajesz prowadzacego...wink))
                        Przyklady mozna mnozyc.
                        • agnitum Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 03.03.06, 15:40
                          Stara zasada jak świat. Jak się nie ma czego czepiać to czepiamy się słówek
                          wyjetych z kontekstu smile

                          Piszesz:
                          " Wybierajac partnerke zycia tez oceniles...wink)))
                          Wybierajac korepetytora dla syna oceniasz umiejetnosci, albo polegasz na ocenie
                          innych.
                          Idac na warsztaty RD ocenie poddajesz prowadzacego...wink))
                          "

                          Nie
                          to Ty oceniłeś że ja to oceniłem. Subtelna różnica
                          Skoro nie potrafisz być mną to trudno Ci jest to zrozumieć - inne spojrzenie.


                          Agnitum
                          • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 05.03.06, 17:34
                            > Nie
                            > to Ty oceniłeś że ja to oceniłem. Subtelna różnica

                            Ja podalem przyklady na swoja teze. Czemu wmawiasz mi, ze cokolwiek ocenilem?
                            To sa tylko przyklady skierowane do Ciebie!
                            Moze, rzeczywiscie powinienen uzywac formy bezosobowej.
                            Wiec przyjmij, ze tam jest forma bezosobowa i sprobuj objasnic swoje zdanie na
                            ten temat.

                            > Skoro nie potrafisz być mną to trudno Ci jest to zrozumieć - inne spojrzenie.

                            Wiem, ze mamy inne spojrzenia, ale chcialbym zrozumiec to inne spojrzenie -
                            stad wlaczam sie do dyskusji.
                            Wiec w jaki sposob wybrales, spotkales i zdecydowales sie pozostac z ta a nie
                            inna partnerka? Jak mozna to zrobic nie oceniajac ksztaltu, zapachu,
                            przydatnosci do okreslonych celow czy chocby oceny wlasnych wrazen ze
                            spotkania?
                            Emocje to ocena podswiadomosci, jakby co...wink
                            • motyvvacja Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 06.03.06, 22:07
                              Czesc chlopakismile

                              mrall fajnie sie droczysz,smoczka chcesz?smile hyyhyh

                              pozdrawiam

                              • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 07.03.06, 00:20
                                hmmm, dotad nie spotkalem czlowieka, ktory by wiele mowil o RD i chetnie
                                rozmawialby o szczegolach. Ogolnie to ladnie to wyglada, ale zycie nie polega
                                na wygladaniu ogolnikow.
                                Zycie to niezliczona ilosc szczegolowych przypadkow, z ktorymi sie spotykamy,
                                ktorych doswiadczamy. Zycie jednostki to wplatane w materie i ducha zycie
                                splatane z innymi jednostkami. Mozna sobie snuc opowiesci o milosci, ale bez
                                przejawiania jej w zyciu jak wyzej, to jakas forma zaklamania czy polzycia.
                                Przejawiania Jej wobec siebie i wobec innych, albo w kolejnosci odwrotnej.

                                To nie bylo droczenie. To byla proba ogladniecia czlowieka.
                                Smoczka mi daj, skoro uwazasz, ze chcesz.
                                wink
                                • motyvvacja Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 07.03.06, 02:00
                                  Nie wiem,kazdy ma swoj punkt widzenia

                                  Ale musze cie ucieszyc,pomimo przytaczanych urywkow ''Wielkich ludzi''o zlych
                                  emocjach istniejacych w czlowieku.Przemyslalam to,i wydaje mi sie ze Oni sie
                                  mylili.Masz racje stawajac w obronie nizszego Ja.Nie ma zlych emocji,one sa
                                  poprostu zle tlumaczone.Problem nie lezy w emocjach,a w ich tlumaczeniu.To my
                                  dorastamy,i naszym zadaniem jest zbierac wiedze o nas samych i naszych
                                  reakcjach.Jesli bede chciala wywolac zlosc wywolam ja,jesli bede chciala ja
                                  ujazmic ujazmie.Ale trudne bedzie ujazmienie zlosci jesli sie z nia utozsamiamy.
                                  Tak samo jest z miloscia,jesli bede ja chciala wywolac wywolam,ale znowu to
                                  zabawa z ego.Tak mozna sie bawic miloscia, nienawiscia, i innymi emocjami.
                                  Moim zdaniem prawdziwa milosc wyplywa po zabiciu Ego-ale to to juz wyzszy
                                  szczebel ,i nie kazdy potrafi.Wiec po co marnowac energie na drobnostki?jesli
                                  one i tak ni emaja znaczenia?A z drugiej strony jak usmiercisz Ego-to jak sie
                                  znalesc w spoleczenstwie.I dlatego kazdy zyje polzyciem,bo na koncu sciezki RD
                                  siedzi strach.


                                  A smoczka ci nie dam, jestes za duzy..... smile
                                  • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 07.03.06, 10:05
                                    > Nie wiem,kazdy ma swoj punkt widzenia

                                    Jak najbardziej slusznie...wink

                                    >Problem nie lezy w emocjach,a w ich tlumaczeniu.

                                    To prawda (mojawink.
                                    Dokladnie Ty interpretujesz co sie z Toba dzieje w danej chwili. Z tej
                                    interpretacji wynika wplyw na Ciebie czegokolwiek.

                                    > Moim zdaniem prawdziwa milosc wyplywa po zabiciu Ego-ale to to juz wyzszy
                                    > szczebel ,i nie kazdy potrafi.

                                    Sympatyczne ograniczenie.
                                    1, nie ma potrzeby wprowadzania ego, bo po prawdzie, ono i tak nie istnieje.
                                    Natomiast Twoje rozmyslania nad ego prowadza do... poczatku Twego postu.
                                    Problem nie lezy w ego,a w jego tlumaczeniu. Tak jak postrzegasz ego, tak to
                                    wplywa na Ciebie.
                                    2, nie ma potrzeby zabijania czegokowiek ani kogokolwiek.
                                    3, wyzsze szczeble nie istnieja..wink

                                    > Wiec po co marnowac energie na drobnostki?jesli one i tak ni emaja znaczenia?

                                    Ponownie odsylam na poczatek.
                                    Zycie sklada sie z drobnostek i maja one takie znaczenie, jakie im nadajesz.
                                    Mozna ich nie zauwazac, mozna je ignorowac, alec to dzieki nim masz mozliwosc
                                    przezywania radosci, smutkow, uniesien, upadkow etc...
                                    Chocby pisanie i czytanie na tym forum; toc to drobnostka, ale ile wrazen!tongue_out

                                    > A smoczka ci nie dam, jestes za duzy..... smile

                                    Eeetam. Niewiele o mnie nie wiesz, a ja liczylem na to, ze chcesz...wink)))
                                    Pewnie juz nie chcesz i nie wiesz jak sie wycofac.wink))
                                    • bioemin Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 07.03.06, 20:52
                                      mrall napisał:
                                      > Ponownie odsylam na poczatek.
                                      > Zycie sklada sie z drobnostek i maja one takie znaczenie, jakie im nadajesz.
                                      > Mozna ich nie zauwazac, mozna je ignorowac, alec to dzieki nim masz mozliwosc
                                      > przezywania radosci, smutkow, uniesien, upadkow etc...
                                      > Chocby pisanie i czytanie na tym forum; toc to drobnostka, ale ile wrazen!tongue_out

                                      Czy jesteś pewien tego, że to właśnie dzięki "drobnostkom" przeżywasz "radości, smutki, uniesienia, upadki etc..."? Czyżbyś przeżywał radość lub uniesienie w momencie kiedy "ładnie" zatemperujesz ołówek, bądź smutek lub upadek, kiedy ww. nie uda się Tobie? Czy to oznacza również, że z powodu "drobnostki" "piszesz i czytasz na tym forum" - dyskutujesz, relatywizujesz itp.? Czy to właśnie z powodu drobnostki, tj. traktując sprawę lekko i niezobowiązująco, odpowiadasz na posty innych, którzy przybyli tutaj np. po poradę?
                                      Reasumując: Czy to oznacza, że jesteś tutaj dla zabawy (dla "wrażeń")?
                                      • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 08.03.06, 10:38
                                        > Czy jesteś pewien tego, że to właśnie dzięki "drobnostkom"
                                        > przeżywasz "radości, smutki, uniesienia, upadki etc..."? Czyżbyś przeżywał
                                        > radość lub uniesienie w momencie kiedy "ładnie" zatemperujesz ołówek, bądź
                                        > smutek lub upadek, kiedy ww. nie uda się Tobie?

                                        Tak wlasnie, jak dziecko sie cieszy z drobnostek, tak i ja staram sie to robic.
                                        Mysle, ze czlowiek dorosly zatracil w sobie te dziecieca umiejetnosc; a szkoda.

                                        > Czy to oznacza również, że z powodu "drobnostki" "piszesz i czytasz na tym
                                        > forum" - dyskutujesz, relatywizujesz itp.?

                                        Na to forum trafilem poszukujac informacji o Hunie, wiec sie tu zatrzymalem.
                                        Wyrazam swoja opinie, rzeczywiscie, z przyjemnoscia. Czytam opinie innych takze
                                        z przyjemnoscia. Wlaczam sie do dyskusji takoz. W sumie to sa drobnostki, ale
                                        nie z ich powodu pisze i czytam.
                                        Jesli uwazasz, ze Tobie to nie odpowiada, ze przeszkadza, to powiedz otwarcie -
                                        znikne stad.

                                        > Czy to właśnie z powodu drobnostki, tj. traktując sprawę
                                        > lekko i niezobowiązująco, odpowiadasz na posty innych, którzy przybyli tutaj
                                        > np. po poradę?

                                        Mylisz pojecia. Drobnostka nie oznacza lekkiego traktowania sprawy. Moze
                                        oznaczac, ale nie musi.
                                        Chyba jasno napisalem:
                                        Zycie sklada sie z drobnostek i maja one takie znaczenie, jakie im nadajesz.
                                        Jesli kto nada jej duza wartosc, to, w sumie, przestaje byc drobnostka...
                                        Oczywistym jest, ze Ty patrzysz na rzecz inaczej niz ja. Zdarzac sie wiec
                                        bedzie, ze to co Ty uwazasz za drobnostke, ja uwazac bede za waznostke i
                                        odwrotnie. Nie chcialem tego rozwlekac, wiec napisalem o nadawaniu waznosci.

                                        > Reasumując: Czy to oznacza, że jesteś tutaj dla zabawy (dla "wrażeń")?

                                        Nie.
                                        • bioemin Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 08.03.06, 15:07
                                          Witaj ponownie mrall |;^)

                                          Widzisz, zadaję takie pytania, jak w poście z dnia 07.03.06, 20:52 (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...?), ponieważ nie jestem pewien Twoich intencji, którymi kierujesz się „włączając się do dyskusji”. Nie przekonuje mnie Twoje wyjaśnienie zawarte w poście z dnia 08.03.06, 10:38 (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...?), ponieważ czytając Twoje wypowiedzi odnoszę inne wrażenie i jeżeli pozwolisz, to postaram się wyjaśnić dlaczego.
                                          Napisałeś (post z dnia 08.03.06, 10:16 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...?), że cyt.: „Wbrew pozorom wiele mozna sie o czlowieku dowiedziec ze slow jakie wypowiada, z budowanych zdan, sposobu rozmowy.”
                                          A zatem, jak można by interpretować takie pejoratywne sformułowania, jak np.:
                                          "• Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 05.03.06, 17:20:
                                          Zbyt pochopny wniosek - zaczynasz rozmawiac ze soba.
                                          Twoj swiat zamyka sie w Tobie a - co ladnie widac - spotykajac sie z innym
                                          widzeniem nie potrafisz rozmawiac; zamykasz sie jeszcze bardziej. Ja to
                                          rozumiem, ale pojac nie moge..wink
                                          Alez to jest tylko gra slow. Nic wiecej. Gra slow wprowadzona przez Ciebie -
                                          nie moja to gra.
                                          Twoja niechec do odpowiedzi na trywialne pytanie o czlowieczenstwo jest
                                          charakterystyczna dla ludzi z silnie rowinietym egoizmem. Akceptuje to, ale sie
                                          nie zgadzam.
                                          Zarzucasz mi manipulacje, ale sam ja stosujesz... nieladnie.
                                          Ty ich nie zauwazasz - to jest roznica.
                                          Zamknales oczy.
                                          Moze lepiej poodpowiadaj na pytania, co czekaja odpowiedzi. Za trudne zadanie?
                                          • Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 03.03.06, 14:20:
                                          To sa banalne przyklady z zycia. Nie ma tu nic zawilego.
                                          Mozliwe, ze mi sie tylko tak zdaje.
                                          Twoja podswiadomoc sie buntuje...hmmmmmmm.wink
                                          Milosc to Milosc i przydawanie Jej okreslen to dzielenie.
                                          Trudnosc, na jaka napotkalem u Ciebie przy - wydawaloby sie prostej odpowiedzi -
                                          jest zadziwiajaca.
                                          Jasne. Karmą, swoim rozumieniem karmy latwo sie wymigac od odpowiedzialnosci,
                                          pomocy innym.
                                          Pomoc jest elementem odpowiedzialnosci, toc to oczywiste. Ponownie tylko dla
                                          mnie?
                                          • Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 03.03.06, 10:37:
                                          Nie da sie zyc bez oceniania. Czlowiek nieustannie musi oceniac sytuacje, w
                                          jakich sie znajduje. Musi oceniac (nie)przydatnosc rzeczy, przedmiotow itp. a
                                          nawet ludzi. Praktycznie wszystkiego. To jest niezbedne do przezycia.
                                          Mam to rozwinac? Chyba nie ma potrzeby.
                                          Wiem, niektorzy nie zdaja sobie sprawy z tego przymusu...wink
                                          • Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 28.02.06, 17:06:
                                          Blad.
                                          Nie zajmuj sie rozpoznawaniem w kimkolwiek czegokolwiek, ale rozpoznawaj swoje
                                          wrazenia, gdy cos Cie spotyka."
                                          Z powyższego można wywnioskować m.in., że ludzie, z którymi dyskutujesz są dla Ciebie „niepojęci” i żyją w „błędzie”, „manipulują”, ich podświadomość „buntuje się”, są „nieodpowiedzialni”, „zamknięci w sobie”, „zadziwiający”, „egoistyczni” „nie potrafią rozmawiać” z Tobą, są „niechętni”, uprawiają „gry słowne” i generalnie wymagają „pomocy” i porady z Twojej strony w postaci „uproszczeń”, wyjaśnień kwestii oczywistych („oczywistości”wink.
                                          Nie zrozum mnie źle mrall. |;^)))
                                          Albowiem „crying...)na uogolnianiu nie da sie zyc. Zycie sklada sie z drobiazgow i wymaga koncentracji na nich.” (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 03.03.06, 10:25). Natomiast „Ocena w jakis sposob cos wyroznia z otoczenia. Nie ma nic zdroznego w ocenianiu, bo jest to dzialanie calkowicie naturalne.” (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 03.03.06, 13:05). Dlatego też proponuję, abyś potraktował powyższe w następujący sposób, że „To nie bylo droczenie. To byla proba ogladniecia czlowieka.” (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 07.03.06, 00:20). Jak również „moze by sie zastanowic: - dlaczego moje pisanie wyzwala takie a nie inne komentarze? - dlaczego ja odbieram to jako manipulacje?” (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 03.03.06, 13:30). Ostatecznie „Emocje to ocena podswiadomosci, jakby co...wink” (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 05.03.06, 17:34).
                                          Reasumując podtrzymuję swoje zdanie, że bierzesz udział w dyskusji na tym forum z „przekory” (por. Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 28.02.06, 17:06) i dla „wrażeń” (por. Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 07.03.06, 10:05).

                                          Niemniej uważam, że, pomimo takiej, a nie innej formy wypowiedzi i moich „podejrzeń”, cieszę się, że tu jesteś, albowiem wnosisz do dyskusji „świeży powiew” prowokując jego uczestników do przemyśleń swoich postaw i usystematyzowania (doprecyzowania, ugruntowienia) zdobytej wiedzy.

                                          Aloha |:^)
                                          • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 09.03.06, 11:31
                                            Witaj

                                            > Widzisz, zadaję takie pytania, jak w poście z dnia 07.03.06, 20:52 (Re: Czy
                                            > rozwoj duchowy utrudnia ...?), ponieważ nie jestem pewien Twoich intencji,
                                            > którymi kierujesz się „włączając się do dyskusji”. Nie przekonuje mnie Twoje
                                            > wyjaśnienie zawarte w poście z dnia 08.03.06, 10:38 (Re: Czy rozwoj
                                            > duchowy utrudnia ...?), ponieważ czytając Twoje wypowiedzi odnoszę inne
                                            > wrażenie i jeżeli pozwolisz, to postaram się wyjaśnić dlaczego.

                                            Nie wiem, czy moje intencje sa tu az tak wazne, zeby im poswiecac tyle czasu.
                                            Jestem tu bo jestem. Wpadlem na chwile i moze zostane jeszcze pare chwil.
                                            Korzystaj z czasu jaki jest Ci dany..wink
                                            Wiekszosc opinii wyrazam pod wplywem chwili i jest mozlwie, iz w innej chwili
                                            bylyby one inne. Zapewne nie diametralnie, ale troche inne.
                                            Moje poglady ewoluowaly przez dosc dlugi czas. Trzon jest ugruntowany. Pobocza
                                            sie zmieniaja.
                                            Trzonem jest Huna, w ktorej znalazlem prosty sposob wytlumaczenia dziejacego
                                            sie zycia oraz zasady, ktore sie sprawdzaja. Glowna zaleta jest prostota ale i
                                            kompleksowosc - dla mnie bardzo istotne.

                                            > Napisałeś (post z dnia 08.03.06, 10:16 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...?),
                                            > że cyt.: „Wbrew pozorom wiele mozna sie o czlowieku dowiedziec ze slow jakie
                                            > wypowiada, z budowanych zdan, sposobu rozmowy.”

                                            Zgadza sie a uwazny czytelnik moze wiele powiedziec o mnie...wink

                                            > A zatem, jak można by interpretować takie pejoratywne sformułowania,

                                            Bez przesady. Sprawdzilem w SJP, przeczytalem te sformulowania i praktycznie
                                            nie ma tam pejoratywnosci. Wiecej. Zdania wyrwane z kontekstu, bedace ciagiem
                                            wczesniejszych wypowiedzi, logicznym ciagiem, zostaja ogolocone, traca swoja
                                            wymowe.
                                            Jesli chcesz cos analizowac, to siegaj do calosci watku, oceniaj wedle woli,
                                            ale calosc i obu dyskutantow.
                                            Jestem gotow podjac obrony swego stanowiska w wiekszosci swoich wypowiedzi, ale
                                            nie bede sie upieral, gdy kto przekona mnie do zmiany zdania.

                                            > Nie zajmuj sie rozpoznawaniem w kimkolwiek czegokolwiek, ale rozpoznawaj
                                            > swoje wrazenia, gdy cos Cie spotyka."

                                            To zostawiam, bo mi sie tak podoba..;P

                                            > Z powyższego można wywnioskować m.in., że ludzie, z którymi dyskutujesz są
                                            > dla Ciebie „niepojęci” i żyją w „błędzie”, „manipulują”, ich
                                            > podświadomość „buntuje się”, są „nieodpowiedzialni”, „zamknięci w
                                            > sobie”, „zadziwiający”, „egoistyczni” „nie potrafią rozmawiać” z Tobą,
                                            > są „niechętni”, uprawiają „gry słowne” i generalnie wymagają „pomocy” i
                                            > porady z Twojej strony w postaci „uproszczeń”, wyjaśnień kwestii oczywistych
                                            > („oczywistości”wink.

                                            Ja tego tak nie widze.
                                            To, co napisales to duuuze uproszczenie; moze nawet przeklamanie.

                                            > Nie zrozum mnie źle mrall. |;^)))

                                            Staram sie, ale czemu masz obawy, ze zrozumiem zle?wink)))

                                            > Reasumując podtrzymuję swoje zdanie, że bierzesz udział w dyskusji na tym
                                            > forum z „przekory”

                                            Skoro Ci to pasuje do czegos, to niech i tak bedzie, aczkolwiek dosc odlegle to
                                            jest od mojej prawdy.
    • kwiatywewlosach Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 22:17
      Pomijając wszystko inne, mogę napisać tylko o swoich odczuciach bo dla mnie ta
      sytuacja nie jest abstrakcyjna. Wiedziałam, kto mnie okradł i dlaczego to
      zrobił. Pierwszą reakcją była potrzeba przywrócenia stanu poprzedniego, coś mi
      zabrano i nie była to skradziona rzecz, pozbawiono mnie poczucia bezpieczeństwa
      w kontakcie z innymi ludźmi, to było dla mnie ważne. Nie mogłam uwierzyć, że
      kradzież jest faktem. Działy się rózne rzeczy jakby poza mną, odbywał się
      spektakl, w którym jego uczestnicy chcieli się odciąć od pokrzywdzonej (czyli
      ode mnie), to było mi najtrudniej zrozumieć. Czułam się tak, jakbym zepsuła im
      dobre samopoczucie i to ja, a nie złodziej. Oczywiście zadziałałam, wezwałam
      policję i jedynym moim pragnieniem było odcięcie się od tego otoczenia i powrót
      tam, gdzie czułam się bezpieczna. Nic i nikt nie wpłynąłby wtedy na zmianę mojej
      decyzji. Udało mi się to, ale był też ciąg dalszy, nie mogłam uciąć kontaktów z
      tą osobą, ze złodziejem. I wtedy chciałam już czegoś innego, pragnęłam, żeby ten
      ktoś miał odwagę się przyznać. Niestety, tak się nie stało.
    • kwiatywewlosach Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 28.02.06, 23:03
      Zapomniałam o podsumowaniu, bo tamta sytuacja wciąż budzi we mnie dużo emocji. Z
      Waszych wypowiedzi zrozumiałam, że w opisanej wyżej sytuacji zachowałam się jak
      człowiek nie kochający ludzi. Zadbałam bowiem tylko o poprawienie swojego
      samopoczucia, ignorując potrzeby otoczenia. Mogłam bowiem:
      1. przekonać złodzieja, żeby się przyznał, bagatelizując cała sytuację i
      sugerując głupi bo głupi, ale żart. Gdyby to nie pomogło, mogłam wykazać
      zrozumienie, zdemaskować motywy. To jednak wiązałoby się z grą której nie cierpię.
      2. nie psuć samopoczucia innym ludziom, którzy nie mieli najmniejszej ochoty by
      w tej sytuacji uczestniczyć i najchetniej pozostaliby w nieświadomości. Miałam
      czelność im to uniemożliwić.
      • motyvvacja Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 01.03.06, 00:33
        Albo moglas sie za niego pomodlic-co bylo by najtrudniejsze w takiej sytuacji
        Ale nie powodowalo by 'porodow' nowych zlych emocji,zemsty,nienawisci,braku
        poczucia bezpieczenstwa,domagania sie sprawiedliwosci.Uspokoila bys sie
        wewnetrznie.Zlodzieje sa jak dzieci,zle prowadzeni ludzie.To nasza wina ze
        zostali zlodziejami.Bo czy ty i Ja przyczynilismy sie do jakiejs malej naprawy
        ludzkosci?

        choc wcale nie mowie ze osobiscie nie nawalila bym mu torebka po lbie,i dlatego
        do ogolnego oswiecenia potrzebny jest czas.Ktory nastapi-jak kazda jednostka
        sie przebudzi
        • kwiatywewlosach Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 06.03.06, 20:04
          Moim zdaniem piszesz głupstwa. Siła modlitwy jest dyskusyjna i nie jestem jej
          zwolenniczką a złe myśli nie miały miejsca, byłam po prostu zagubiona.
          Najłatwiej było wykonać to, czego byłam "pewna" czyli czynności wyuczone. Nic mi
          to nie dało, odsunęło jednak czas na jakąkolwiek nieprzemyślaną reakcję, mogłam
          przecież chcieć sama ukarać złodzieja, to byłyby emocje o których napisałaś. W
          sprawiedliwośc nie wierzę, wierzę jednak w uczciwość i tej oczekiwałam.
          • motyvvacja Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 06.03.06, 22:05
            a niby czym sie rozni wiara w uczciwosc lub w sprawiedliwosc,,,Dla mnie
            niczym!smile Mozesz rownie dobrze wierzyc w rozowe krasnoludkismile

            To ty wierzysz w uczciwosc, i tak jak napisalam jestes jej projektorem na
            innych, i dlatego oczekujesz uczciwosci od innychsmile Ale przykro mi inni sa
            inni,i warto sie nad tym zastanowic.
            • kwiatywewlosach Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 07.03.06, 08:55
              Sprawiedliwość kojarzy mi się z ferowaniem wyroków, uczciwość z uznaniem swojej
              winy, z empatią. Oglądałam niedawno dwa programy tv. W jednym córka generała
              samotnie, od kilkunastu lat walczy o sprawiedliwość, o ukaranie tych, którzy
              przyczynili się do śmierci jej ojca. W drugim przedstawiona była relacja
              dojrzałego już dziś człowieka o: zabijaniu, które stało się jego udziałem,
              zrozumieniu, konsekwencji podejmowanych działań, samotności, ideałach. Taka
              jest własnie róznica.
              • motyvvacja Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 07.03.06, 09:09
                > Sprawiedliwość kojarzy mi się z ferowaniem wyroków, uczciwość z uznaniem
                swojej
                > winy, z empatią


                No chyba empatia nie jest twoja najlepsza strona.Bo wyobraz sobie ze rodzisz
                sie w rodzinie alkocholikow,i nikt ci nie wpaja zasad moralnych
                • kwiatywewlosach Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 07.03.06, 09:33
                  Zasady, którymi kierujemy się w zyciu nie zależą od wpajania, a od naszych
                  doświadczeń i zdolności postrzegania świata. Zrozumienie swoich działań zależy
                  właśnie od tego, w jakim stopniu jesteśmy w stanie wczuć się w rolę tych, na
                  których one oddziaływują.
                  • bobrow2 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 10.03.06, 20:42
                    Postow duzo..., ale nie znalazlem wyczerpujacej odpowiedzi na moje pytanie.
                    Zadając je chcialem uzuskac wskazowki jak ma sie zachowac osoba w jakims stopniu
                    uduchowiona w przypadku gdy musi (i chce) odzyskac ukradziona rzecz. Czy ma
                    zaprzestac rozwoju duchowego? czy go uskuteczniac dalej, ale w inny sposob z
                    pominieciem tego problemu, czy tez moze liczyc na N Ja lub W Ja w pośrednictwie
                    do osiągniecia celu.
                    • mrall Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 11.03.06, 01:17
                      Ma sie zachowac tak, jak jej podpowiada serce, sumienie, przekonania,
                      oczekiwania, poczucie sprawiedliwosci, pojecie RD itp, itd.
                      Rozmyslania nad (nie)przydatnoscia ukradzionego przedmiotu, czy (nie)godnoscia
                      jego posiadania mozna sobie prowadzic w sprawach drobnych, ale nie w przypadku
                      spraw waznych, czy wrecz podstawowych.
                      Osobiscie nie korzystalem z pomocy WJa w takich sprawach. Jednakze wyobrazam
                      sobie takie proste zdanie: niech ten przedmiot wroci do mnie nienaruszony albo:
                      niech sytuacja wroci do poprzedniego stanu.
                    • kwiatywewlosach Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? 11.03.06, 08:09
                      Poczekaj więc aż Cię okradną a odpowiedź się znajdzie. Będziesz tez wtedy z cała
                      pewnościa wiedział, czy jestes osobą uduchowioną czy nie. Przyznam, że są to
                      sytuacje pouczające ponieważ dowiadujemy się sporo o sobie. Standardy masz tu
                      wyłozone jak na tacy i przez resztę życia możesz mieć temat do rozmyślań, jeśli
                      sobie tylko tego będziesz życzył.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka