wielkanocne przemyslenia

14.04.06, 14:19
Wielkanoc byla dla mnie od dziecka czasem swietowania. Wychowujac sie w
rodzinie bardzo katolickiej swietowalismy, bo Jezus zmartwychwstal. Byl to
dla nas fakt, do ktorego osobiscie nie przykladalam zadnego wiekszego
znaczenia. W tym roku zaczelam zastanawiac sie glebiej nad sensem Wielkanocy.
Nie z chrzescijanskiego a uniwersalnego punktu widzenia.

Przypomina mi sie artykul, ktory czytalam o motylu modraszku i jego
metamorfozie. Mlode gasienice aby przezyc musza zostac zaadoptowane przez
mrowki wscieklice. Gasienice wydzielaja slodka substancje, ktora jest
przysmakiem mrowek. Robotnice zabieraja mlodego modraszka do mrowiska, gdzie
ten zadomawia sie na 9-10 miesiecy. Zaadoptowany modraszek ujawnia swoja
ciemna strone charakteru podjadajac mrowcze potomstwo. Uchodzi mu to na
sucho, gdyz cwany wydziela feromony podobne do feromonow larw mrowek. Gdy
gasienica podje i podrosnie, przeobraza sie w poczwarke i – nastepuje jeden z
najwiekszych cudow natury – z poczwarki wylania sie motyl. Najciekawsze jest
to, ze modraszek nie tylko przechodzi przeobrazenie fizyczne, ale i duchowe!
Porzuca bowiem drapiezny styl zycia. Z brzydkiej, niezgrabnej, cwanej i
przebieglej poczwarki wylania sie przepiekny i wdzieczny motyl.

I wlasnie tak wyobrazam sobie nasza ludzka przemiane a Swieta Wielkanocne
przypominaja mi, ze jest to mozliwe, ze mimo wielu slabosci i ulomnosci, jest
nadzieja, ze poznamy nasze wyzsze ‘ja’, wyjdziemy ze skorupy, z podziemii i,
jak modraszek, wzbijemy sie do lotu aby delektowac sie pieknem naszego zycia
i planety.

Z wielkanocnymi pozdrowieniami!


    • i33 Re: wielkanocne przemyslenia 14.04.06, 14:37
      ...mnie też te święta kiedyś tak nie wzruszały jak Boże Narodzenie, dla dziecka-
      -te rekwizyty wiosny, urodzaju, zajączki itd...super, póżniej zastanawiając się
      głębiej--myślałam po co nam te pogańskie dodatki, czy nie zapominamy o sednie
      tego czasu,czy ta figurka Baranka nie gubi się wśród jajek, bukszpanu...jak
      uczyć dzieci....do zeszłego roku--kiedy na ostatnie seanse poszłam na" asje"--
      roztrzęsiona, oczyszczona, spokojna--zabrałam się do ciasta-wyszło jak nigdy
      i... biegiem ze święconką...
      • i33 Re: wielkanocne przemyslenia 14.04.06, 14:40
        chodziło oczyw. o Pasje- film...
    • taszidelek Re: wielkanocne przemyslenia 14.04.06, 19:12
      Obyśmy mieli wolę i odwagę "zmartwychwstać" po każdej chwili która nie była taka,jakbyśmy chcieli, powstać i wyprostować po każdym,drobnym nawet życiowym potknięciu, odrodzić się po każdym przeżyciu, nieważne jakie by było...
      Niesamowita jest maestria życia- ciągłość, nieustanna kontynuacja, odradzanie się. Można odradzać się każdego dnia wstając o poranku, i zapisać rozpoczynającą się kartę tak, jak zdecydujemy, a gdy nie wszystko przebiega idealnie- to warto pamiętać, że wewnętrznie można się odrodzić,rozpocząć nowy rozdział.
      Życie jest- i tak się sprawy mają. Raz po raz wydarzają się małe cuda- w swym wnętrzu możemy powstać na nowo, wziąć oddech jakby był pierwszym, spojrzeć niewinnym spojrzeniem dziecka ciekawym różnorodności życia jakie poznaje co krok.
      Diamenty i oceany są wieczne. W pewnym sensie każdy jest cząstką Oceanu, i w swym wnętrzu ma lśniące jak diament światło.
    • mrall Re: wielkanocne przemyslenia 14.04.06, 23:14
      Idzie, albo juz przyszla wiosna - coroczne odradzanie.
      A ja czekam na bociany..wink W zeszlym roku bylo ich niewiele. Sporo gniazd na
      moich trasach bylo pustych. Ciekawe jak bedzie tym razem.
Pełna wersja