Dodaj do ulubionych

Czy jestesmy odmiencami ?

15.05.06, 23:01
Pare dni temu poznalam nowa koleznake i jej reakcja byla podobna do innych
osob, ktorymym opowiadam, ze interesuje sie rozwojem duchowym,Huna, Buddyzmem
etc... Czy osoby, ktore zajmuja sie rozwojem duchowym sa odmiencami ? Jak
mowie "normalnym" ludziom, ze nie jem miesa, ze nie wierze w Boga-
katolickiego, ze zycie wcale sie nie konczy po smierci i ze nikt nie trafi do
piekla za zle uczynki to patrza na mnie jak na wariata.... Co myslicie o
tym ? Moze lepiej do niczego sie nie przyznawac ?
Obserwuj wątek
    • i33 Re: Czy jestesmy odmiencami ? 16.05.06, 08:49
      jak są w stadium pączka...
      tak mi się w takim momencie przypomina---"nie rzucajcie dobrego ziarna przed
      świnie..."---nie w tym rzecz że świnie to tutaj pejoratywne słowo[świnia jest
      podobno b. mądrym, uczuciowym zwierzęciem,,,ale tu w tym cytacie jako ktoś "kto
      nie zrozumie"nie jest w stanie--ona to zdepcze, sponieiera]---WYŚMIEJE--nie
      zgłębia, nie szuka, jest w stadium kogoś kto naśladuje, nie tworzy sam,..
      gdzieś widziałam ten podział-jak znajde to ci podam
      z czasem będziesz wiedzieć wyczujesz z kim można o tym.. a póki co nie przejmuj
      się ...nie jesteśmy odmieńcami--to raczej większa dojrzałość duchowa--nie
      wystarcza nam jeść pić ppppp---tylko zastanawiamy się jak---NIE TYLKO MIEĆ A
      BYĆ--a oni też do tego dojdą w swoim czasie---nie można poniżać tego stanu, bo
      każdy z nas go przechodził kiedys tam, poza tym większa wiedza powinna iść w
      parze z wyższą inteligencją serca, a jak nas pycha dopadnie niesłusznie to
      spadamy z drabiny i na nic wglądy w "wyższe" sprawy...
      • mrall Re: Czy jestesmy odmiencami ? 18.05.06, 17:37
        > tak mi się w takim momencie przypomina---"nie rzucajcie dobrego ziarna przed
        > świnie..."---

        Szlo o wieprze i perly..wink))

        > nie zgłębia, nie szuka, jest w stadium kogoś kto naśladuje, nie tworzy sam,..

        Nieprawda.
        On sobie zyje wedle swego wyobrazenia - dokladnie jak Ty.
        Inaczej: Ty takoz nasladujesz, nie tworzysz sama, tylko w innym obszarze.
        Dopatrywanie sie u innych niezglebiania, nieszukania jest silnie zakorzeniona
        projekcja godna przeanalizowania.

        > nie jesteśmy odmieńcami--to raczej większa dojrzałość duchowa--nie
        > wystarcza nam jeść pić ppppp---tylko zastanawiamy się jak---NIE TYLKO MIEĆ A
        > BYĆ--a oni też do tego dojdą w swoim czasie---nie można poniżać tego stanu,
        > bo każdy z nas go przechodził kiedys tam, poza tym większa wiedza powinna iść
        > w parze z wyższą inteligencją serca, a jak nas pycha dopadnie niesłusznie to
        > spadamy z drabiny i na nic wglądy w "wyższe" sprawy...

        yhymmmmm.. wlasnie, wlasnie.
        Moze nawet zauwazasz, ze ladnie opisujesz odmiennosc - swoja odmiennosc... wink
        Doceniam Twoje wyznanie: 'nie można poniżać tego stanu', tylko nie wiem jak je
        nagrodzic.
        --
        ----
        ALOHA
        CZeswink
        • i33 Re: Czy jestesmy odmiencami ? 18.05.06, 17:53
          Mrall--również zrozumiałeś to co napisałam po swojemu...
          ja mam prawo czuć po swojemu...
          czy dobrze przeczytałeś na górze---mówiąc o rzeczach duchowych,
          parapsychologii...itd---- do niektórych---"zostaje się wyśmianym",uznanym za
          dziwaka---w tym kontekście--osobie wybaczyć że jak to ona żyjąc po swojemu[jak
          to określiłeś]wyśmiewa inaczej żyjących "zgłębiających" życie--jego
          metafizyczną stronę----NIE ODDAJĄC TYM SAMYM W TEN SAM SPOSÓB--
          wyśmianiem..ponieważ ta osoba może tego nie zrozumieć nie przyjąć---i jak
          powiedziałam uważam że każdy z nas przechodzi i jeden i drugi etap---nie ma tu
          pychy wyzszości---raczej nazwałabym to JUŻ wtajemniczeniem, wglądem..
          wcześniej nie chciałam tak tego ując---by nie być posądzoną o przynależność
          do "wtajemniczonych"HA! MOŻE PRZESŁAWNA MASONERIA] i żeby w żaden sposób nie
          było to tak odebrane...
          mam blisko siebie osobę właśnie "niEzgłębiającą".., uwież mi dla niej np
          Huna, - to bzdura---a co ty powiesz na to...ON INACZEJ ŻYJE, A OWSZEM
          PRZYZIEMNIE...a jak się zainteresuje---to zapyta co mi to da--pracę jedzenie
          mieszkanie rozrywkę----a więc tylko MIEĆ???!!!
          • i33 Re:poniżenie i wyniosłość 18.05.06, 18:02
            ani jedno ani drugie---żaden mój stan--a moje czucie i rozumienie-pisząc to
            wyrażam tylko siebie i swoje rozumienie bardziej tu poparte przemyśleniem niż
            przeczytaniem... no i jakaś w końcu samoświadomość i światopogląd...że
            konsumpcjonistyczne tylko podejście do życia ludzi i otoczenia --to stadium
            wymagające w dużej mierze odrzucenia, zmiany---po to by wznieść się wyżej i
            poto by szystkim na tej ziemi było lepiej.....
            • mrall Re:poniżenie i wyniosłość 19.05.06, 00:11
              > po to by wznieść się wyżej i poto by szystkim na tej ziemi było lepiej.....

              Hehe...wink Z gory bedzie lepiej widac cala te wszystka biede...ale tez bedzie
              sie od tego grajdola dalej!
              --
              ----
              ALOHA
              CZeswink
          • mrall Re: Czy jestesmy odmiencami ? 18.05.06, 23:54
            > czy dobrze przeczytałeś na górze---mówiąc o rzeczach duchowych,
            > parapsychologii...itd---- do niektórych---"zostaje się wyśmianym",uznanym za
            > dziwaka

            Kazdy ma jakies powody do nazwania kogos w okreslony sposob. Coz z tego wynika?
            Nic... choc - jak tu widac, jednak cos.
            A to: 'wysmiewaja sie ze mnie' ==> po jaka cholere skoro i tak nikogo nie
            przekonasz, wiec zamykanie sie w sobie.
            A to: 'moja wieksza dojrzalosc duchowa' ==> oni to niedojrzale jakies takie.
            A to: zglebiam metafizyczna strone zycia ==> dylemat: ile jeszcze stron zycia
            pozostanie do zglebienia i dlaczego?
            A to: jak oni mnie nazwa? ==> tylko nie masonem!!

            > Mrall--również zrozumiałeś to co napisałam po swojemu...

            Alez oczywiscie. Tak jak Ty zrozumialas czyjes slowa wysmiania.
            --
            ----
            ALOHA
            CZeswink
    • motyvvacja Re: Czy jestesmy odmiencami ? 16.05.06, 13:46
      mowie "normalnym" ludziom, ze nie jem miesa, ze nie wierze w Boga-
      > katolickiego

      Widzisz ja juz to przechodzilam wiele lat temu.nie byl to rozwoj duchowy,a
      zmiana wiary.z jednych kajdanek w drugie-jak to mawia oshosmile.Mial racje
      facet.Dopiero teraz widze roznice.Ludzi najbardziej boli to ze nie wierzysz w
      Boga katolickiego,reszte moga olac.ALe najwiekrzy bol jest wlasnie w tym
      temacie.Jak moglas! osh ty judaszu....hahaahah...Wiesz jak to jest...
      Ika miala racje,,nic nie zrobisz...Nie wiedza co czyniasmile
      Pozdrowka
      --
      zycie jest snem w lustrzanym odbiciu mojej duszy
      • motyvvacja Re: Czy jestesmy odmiencami ? 16.05.06, 13:54
        Gdy zmienilam wiare odsunelam sie od jednych, trafiajac do drugich.
        Na sciezce rozwoju duchowego,jestes odsunieta od wszystkich.smile
        Nie ma ramienia na podporkesmile Nie ma sie komu wyplakac,do kogo przynalezec.
        ALe wiedz jedno, wlasnie to robi cie silniejsza.Choc wcale nie musisz sie tym
        afiszowac,i raczej nie powinnas.Bo po jaka cholere-jak i tak nikogo nie
        przekonasz.Ta droga jest o wiele trudniejsza,bo nie wyplywa z ksiazek a z
        wlasnej wiary i z wlasnych przekonan.Bynajmniej u mnie tak bylo.Zeby sie TYM
        RAZEM przekonac ze robie dobrze-nie bralam wiary na wiare,nie mogla bym.To bylo
        by juz zaduzo.Musialam usiasc i medytowac.Bo mysli za zbyt waskie zeby
        pzrepuscily cie do serca.Tam w glowie-w myslach-nic nie znajdziesz.Oprucz
        brania wiary na wiare.
        --
        zycie jest snem w lustrzanym odbiciu mojej duszy
        • mrall Re: Czy jestesmy odmiencami ? 18.05.06, 17:48
          > Choc wcale nie musisz sie tym afiszowac,i raczej nie powinnas.Bo po jaka
          > cholere-jak i tak nikogo nie przekonasz.

          Ukazywanie swoich przekonan, ich bronienie budowane jest na ich sile.
          Umiejetnosc godna wyuczenia.
          Mizerne przekonania uciekaja w krzaki przy kazdej probie rozpoznania i szybko
          znajduja sobie wytlumaczenie sensu swej ucieczki.
          --
          ----
          ALOHA
          CZeswink
          • motyvvacja Re: Czy jestesmy odmiencami ? 19.05.06, 19:35
            > Choc wcale nie musisz sie tym afiszowac,i raczej nie powinnas.Bo po jaka
            > > cholere-jak i tak nikogo nie przekonasz.
            >
            > Ukazywanie swoich przekonan, ich bronienie budowane jest na ich sile.
            > Umiejetnosc godna wyuczenia.
            > Mizerne przekonania uciekaja w krzaki przy kazdej probie rozpoznania i szybko
            > znajduja sobie wytlumaczenie sensu swej ucieczki.

            Broniac swoje ''przekonania'' jak juz nazwa wskazuje-bronisz swoje Ego.stajesz
            za nim i silujesz sie slownie i GODNIE WYUCZENIA.smile Caly mrall
            JEdnym slowem gratyfikacja.Nie lepiej komus dac ksiazke i jak bedzie mial
            ochote sam sie wezmie za czytanie?.ALbo odpowiadac tylko tym ktorzy pytaja z
            intencja sluchania?..Jak sam juz zauwarzyles'' no margarites apud porkos''.
            Nie zucajmy perel przed wieprze.Moim zdaniem jesli sa ludzie ktorzy(jak czesto
            bywa) przychodza z intecja waleczna trzymajac w reku pzrekonania z
            umiejetnoscia godna wyuczenia.smileDla nich nie ma sie co trudzic.Chyba ze
            argumentujac sami przypominamy sobie swoje prawdy,i robimy to tylko dla siebie.
            Poprawienia sobie dobrego samopoczucia i utwardzeniu sie w naszych
            prawdach.JESLI KTOS NIE JEST PEWIEN SIEBIE i SWOICH PRAWD-to tobra toolssmile)
            --
            -Coincidentia oppositorum-
            • mrall Re: Czy jestesmy odmiencami ? 20.05.06, 15:41
              > Broniac swoje ''przekonania'' jak juz nazwa wskazuje-bronisz swoje
              > Ego. stajesz za nim i silujesz sie slownie i GODNIE WYUCZENIA.smile

              wink Ego nie istnieje.
              Oczywiscie, mozna sobie stworzyc jakas wizje ego, nazwac go 'swoim', stawac za
              nim itp i bronic tego przekonania przy kazdej nadazajacej sie sposobnosci...
              Jednak Twoj twor nie jest moim tworem.

              > JEdnym slowem gratyfikacja.

              Gratyfikacja?

              > Nie lepiej komus dac ksiazke i jak bedzie mial
              > ochote sam sie wezmie za czytanie?.

              Nie lepiej? Od czego nie lepiej?
              A moze lepiej powiedziec swoje zdanie i jak kto bedzie mial ochote, to sam sie
              zainteresuje... Jaka jest jakosciowa roznica miedzy tymi propozycjami? Zadna.
              Roznica jest w formie. Ja tam sobie uwazam, ze 'lepiej' jest obcowac z
              czlowiekiem niz z zadrukowanymi kartkami.

              > ALbo odpowiadac tylko tym ktorzy pytaja z intencja sluchania?..

              Swietne! Podaj metode rozpoznawania intencji sluchania... LOL.

              > Moim zdaniem jesli sa ludzie ktorzy(jak czesto
              > bywa) przychodza z intecja waleczna trzymajac w reku pzrekonania z
              > umiejetnoscia godna wyuczenia.smileDla nich nie ma sie co trudzic.

              Jasne - wygoda przede wszystkim. Kto by tam sie trudzil dla tych, co nie ma sie
              co trudzic... Zamknac sie w sobie i otoczeniu potakiwaczy. Zgodliwe 'nio tjak'
              wokol - sielanka po prostu. A ci, co maja cos do powiedzenia niech pisza
              ksiazki, ktore bedzie sie rozdawac - a nuz kto przeczyta, gdy ochota mu
              przyjdzie.

              > Chyba ze argumentujac sami przypominamy sobie swoje prawdy,i robimy to tylko
              > dla siebie. Poprawienia sobie dobrego samopoczucia i utwardzeniu sie w
              > naszych prawdach.

              W dyskusji scieraja sie poglady i mozna wiele sie nauczyc... w tym i poprawic
              sobie samopoczucie, czy utwardzic w swoich prawdach...
              Ale co tam, gdy kto sie nastawia na 'robimy to tylko dla siebie', to niech taki
              pozostanie nastawiony. Z takiej postawy postepu nie bedzie.

              > JESLI KTOS NIE JEST PEWIEN SIEBIE i SWOICH PRAWD-to tobra toolssmile)

              Ze co prosze?
              --
              ----
              ALOHA
              CZeswink
              • motyvvacja Re: Czy jestesmy odmiencami ? 20.05.06, 17:50
                Mrallku dyskusja godna wyuczenia,szczegolnie gdy watek rozdrapywany jest na
                czesci.Na kazda czesc mozna sobie odpowiedziec tak jak sie ma ochote.
                Czy ty wiesz mrall.ze wlasnie z takiego tlumaczenia powstal stary i nowy
                testament?..Czy ty wiesz mrall,ze z takiego sposobu interpretacji powstaly
                rozne religie?..Czy ty wiesz mrall,ze wlasnie taki sposob nie jest laczacym
                ludzi a rozdzielajacym ,z nawet wspolnego snu.

                > > ALbo odpowiadac tylko tym ktorzy pytaja z intencja sluchania?..
                >
                > Swietne! Podaj metode rozpoznawania intencji sluchania... LOL.

                Proste-ja naprzyklad wiem ze ty sluchac nie chcesz,a argumentacja cie wrecz
                podnieca.Nic nie wyniesiesz-bo uwarzasz ze polknoles wszelkie prawdy.Jestes
                zamknietym -i nigdy nie przyznasz sie do bledu.Jesli natomiast powiesz ze to
                moje oceny-to przypomne ze kilka razy ja potrafilam sie przyznac do bledu-tu na
                forum.Ty nie.

                > JEdnym slowem gratyfikacja.
                >
                > Gratyfikacja?
                > gratyfikacja specjalne wynagrodzenie, nagroda pieniężna za szczególne
                zasługi, z okazji święta, rocznicy itp.
                Etym. - łac. gratificatio 'dogadzanie (komu), grzeczność, przysługa' z
                gratificari 'usłużyć (komu), zobowiązać uczynnością' od gratus, zob. gracja;
                facere, zob. fakcja.

                Gratyfikacja twojego EGo kolegosmile

                >
                > > Nie lepiej komus dac ksiazke i jak bedzie mial
                > > ochote sam sie wezmie za czytanie?.
                >
                > Nie lepiej? Od czego nie lepiej?
                > A moze lepiej powiedziec swoje zdanie i jak kto bedzie mial ochote, to sam
                sie
                > zainteresuje... Jaka jest jakosciowa roznica miedzy tymi propozycjami? Zadna.
                > Roznica jest w formie. Ja tam sobie uwazam, ze 'lepiej' jest obcowac z
                > czlowiekiem niz z zadrukowanymi kartkami.

                Jesli ktogos tak naprawde nie interesuja twoje prawdy,a argumentuje tylko dla
                gratyfikacji Ego-to nie ma sensu rozmowa.To moje zdanie.Pytales skad masz
                wiedziec kogo interesuje a kogo nie?.Wydaje mi sie ze jestes na tyle
                inteligetny ze wyczujesz mowe ciala,sposob ulozonych slow,wyraz twarzy,i
                tonacje.Chyba ze niesmile

                Jasne - wygoda przede wszystkim. Kto by tam sie trudzil dla tych, co nie ma sie
                >
                > co trudzic... Zamknac sie w sobie i otoczeniu potakiwaczy. Zgodliwe 'nio
                tjak'
                > wokol - sielanka po prostu. A ci, co maja cos do powiedzenia niech pisza
                > ksiazki, ktore bedzie sie rozdawac - a nuz kto przeczyta, gdy ochota mu
                > przyjdzie.

                Kto tu mowil o potakiwaczasz? Wyraznie napisalam..napisze jeszcze raz.Gdy uczen
                jest gotow-mistrz sam sie znajdzie.Nie o mistrza tu chodzi o o sama wiedze,i
                ludzi wokol.Gdy czlowiek jest otwarty-to co chce zeby do niego wplynelo
                wplynie.Nie tzreba robic tego na chama,szczegolnie z kims kto nie chce
                sluchac.Albo robi to dla agrumentacji.Choc czasami prawda jest taka ze
                agrumentami mozna zmienic jakas jednostkesuspicious > ALbo odpowiadac tylko tym ktorzy
                pytaja z intencja sluchania?..
                >
                > Swietne! Podaj metode rozpoznawania intencji sluchania... LOL.
                Ale skoro ty metod nie znasz,to przypuszczam ze bedziesz warczal wokolosmile

                > JESLI KTOS NIE JEST PEWIEN SIEBIE i SWOICH PRAWD-to tobra toolssmile)
                >
                > Ze co prosze?

                DOKLADNIE,czesto ludzie prowadza wojne argumentacyjna zeby sami sie utwierdzic
                w swoich pzrekonaniach.Wychodzi to od checi przynalezenia do jakiejs instytucji
                lub wyznania, lub np: Hunysmile.
                a nie lepiej sie czuc wszystkim naraz?smilelub odkryc swoje wlasne prawdy do
                nikogo nie przynalezace,nie odkryte.To co jest w nas,pasuje do nas najlepiej.
                Wcale nie trzeba sie niczym podpierac.Choc na poczatku to niezbedne.
                Ale to tez moje zdanie.
                Odkryc zycie w sobie-to moim zdaniem najwiekrza moc i sila.A tego nie znajdzie
                sie w zadnej instytucji,religi,ksiazce,w zadnym artykule.Sa pomocne,ale dalej
                trzeba isc juz samemu
                --
                -Coincidentia oppositorum-
                • mrall Re: Czy jestesmy odmiencami ? 20.05.06, 20:05
                  > Proste-ja naprzyklad wiem ze ty sluchac nie chcesz,a argumentacja cie wrecz
                  > podnieca.Nic nie wyniesiesz-bo uwarzasz ze polknoles wszelkie prawdy.Jestes
                  > zamknietym -i nigdy nie przyznasz sie do bledu.Jesli natomiast powiesz ze to
                  > moje oceny-to przypomne ze kilka razy ja potrafilam sie przyznac do bledu-tu
                  > na forum.Ty nie.

                  Bzdurki wypisujesz - niezgodne z prawda, ale co tam...

                  > Gratyfikacja twojego EGo kolegosmile

                  To dotyczy tego, kto to ma/posiada.

                  > Jesli ktogos tak naprawde nie interesuja twoje prawdy,a argumentuje tylko dla
                  > gratyfikacji Ego-to nie ma sensu rozmowa.

                  Dokladnie to samo jest z ksiazka...
                  Coz wiec lepiej zrobic...echhh.

                  > Wydaje mi sie ze jestes na tyle
                  > inteligetny ze wyczujesz mowe ciala,sposob ulozonych slow,wyraz twarzy,i
                  > tonacje.Chyba ze niesmile

                  Do tego musialbym widziec swojego rozmowce. Na tym forum nie mam szans.

                  > Wyraznie napisalam..napisze jeszcze raz.Gdy uczen
                  > jest gotow-mistrz sam sie znajdzie.Nie o mistrza tu chodzi o o sama wiedze,i
                  > ludzi wokol.Gdy czlowiek jest otwarty-to co chce zeby do niego wplynelo
                  > wplynie.Nie tzreba robic tego na chama,szczegolnie z kims kto nie chce
                  > sluchac.Albo robi to dla agrumentacji.Choc czasami prawda jest taka ze
                  > agrumentami mozna zmienic jakas jednostkesuspicious > ALbo odpowiadac tylko tym
                  > ktorzy pytaja z intencja sluchania?..

                  Ja zas napisalem niewyraznie, wiec powiem tak: kazdy czlowiek wart jest
                  poswiecenia mu choc odrobiny uwagi, poswiecenia choc odrobiny trudu.
                  Przedstawienie swoich argumentow, swoich przekonan nie oznacza robienie
                  czegos 'na chama'. Niepotrzebnie mieszasz tu indokrynacje. Oczywista jest
                  umiejetnosc przekazywania swych prawd. Ty widzisz wciskanie, ja widze nauczanie.
                  O nauczycielu i uczniu to wyswiechtana i tracaca naftalina prawda.
                  Czlowiek uczy sie w kazdej chwili i kazdy, kazde zdarzenie jest nauka. Wiedza
                  objawia sie w kazdej chwili zycia. Czekanie na gotowosc do nauki i nauczyciela
                  jest czekaniem na Godota.

                  > > Swietne! Podaj metode rozpoznawania intencji sluchania... LOL.
                  > Ale skoro ty metod nie znasz,to przypuszczam ze bedziesz warczal wokolosmile

                  Nie boj sie mojego 'warczenia'. Odloz strach na wieszak i pisz.
                  (grymas na twarzy okreslany zaciekawieniem)

                  > DOKLADNIE,czesto ludzie prowadza wojne argumentacyjna zeby sami sie
                  > utwierdzic w swoich pzrekonaniach.Wychodzi to od checi przynalezenia do
                  > jakiejs instytucji lub wyznania, lub np: Hunysmile.

                  Ladnie, tylko, ze ja sie pytam o: 'to tobra toolssmile)'
                  Rozumiem tez, ze piszesz ze swoich doswiadczen...

                  Skoro tak czesto odwolujesz sie do ego to znaczy, iz:
                  1, chcesz sobie utwierdzic swoj poglad na ego?
                  2, chcesz kogos przekonac do slusznosci swego pogladu?
                  3, tak sobie to utwierdzilas, ze juz inaczej nie potrafisz?
                  4, cos inn-ego?

                  > a nie lepiej sie czuc wszystkim naraz?smile

                  Lepiej od czego?
                  Czemu ma to byc lepiej?
                  Czemu 'wszystkim na raz'?
                  --
                  ----
                  ALOHA
                  CZeswink
                  • motyvvacja Re: Czy jestesmy odmiencami ? 20.05.06, 22:48
                    Ladnie, tylko, ze ja sie pytam o: 'to tobra toolssmile)'
                    > Rozumiem tez, ze piszesz ze swoich doswiadczen...
                    Nie mialo byc tobra.To po 1 ,tylko dobra.
                    Tools-chodzilo mi o narzedzia.Sorry czasem posluguje sie angielskim,nie jestem
                    doskonala i nie sprawdzam tekstu(nawet z bledami).Ale chyba zaczne to
                    robic.Gdybym zyla uwarznie-napewno nie popelniala bym bledow,ortograficznych
                    ani mysleniowych.No ale wybacz-im not perfect.Moj problem-zawsze mi sie
                    cholernie spieszytongue_out

                    Oczywista jest
                    > umiejetnosc przekazywania swych prawd. Ty widzisz wciskanie, ja widze
                    nauczanie.
                    Sorry ze nie podejrzewalam cie o ''dobre serduszko''.Widac musze jeszcze wiele
                    przepracowac.

                    Nie portafie zrozumiec jednej zeczy-czym jest dla ciebie ego-skoro mowisz ze go
                    nie posiadasz.Prosilam bym o twoja indywidualna opinie.

                    > > a nie lepiej sie czuc wszystkim naraz?smile
                    >
                    > Lepiej od czego?
                    > Czemu ma to byc lepiej?
                    > Czemu 'wszystkim na raz'?

                    Bedac wszystkim naraz jestes niczym.Ogarniajac wszystko stapiasz sie z caloscia
                    i nie pozostaje nic,co moglo by cie wyodrebnic.
                    --
                    -Coincidentia oppositorum-
                    • mrall Re: Czy jestesmy odmiencami ? 21.05.06, 00:36
                      > Ladnie, tylko, ze ja sie pytam o: 'to tobra toolssmile)'
                      > > Rozumiem tez, ze piszesz ze swoich doswiadczen...
                      > Nie mialo byc tobra.To po 1 ,tylko dobra.
                      > Tools-chodzilo mi o narzedzia.Sorry czasem posluguje sie angielskim,nie
                      > jestem doskonala i nie sprawdzam tekstu(nawet z bledami).Ale chyba zaczne to
                      > robic.Gdybym zyla uwarznie-napewno nie popelniala bym bledow,ortograficznych
                      > ani mysleniowych.No ale wybacz-im not perfect.Moj problem-zawsze mi sie
                      > cholernie spieszytongue_out

                      Dobra tools? wink)))
                      Nobody's perfect, but your declaration is significant. Thank you.
                      Maybe it's the time to slow down a bit...

                      > Widac musze jeszcze wiele przepracowac.

                      Przepracowac?
                      Skup sie na mysleniu i odczuwaniu.

                      > Nie portafie zrozumiec jednej rzeczy-czym jest dla ciebie ego-skoro mowisz ze
                      > go nie posiadasz.Prosilam bym o twoja indywidualna opinie.

                      Ego jest wymyslem do wytlumaczenia wlasnej niemocy w przejsciu do stanu
                      doskonalosci czy boskosci - stanu idealnego, ktory nie istnieje; przynajmniej w
                      materialnym zyciu. W jakims stopniu jest zbiezne ze swiadomoscia, SJa. Jednak
                      podejscie do ktoregokolwiek Ja (np. w Hunie) jest calkowicie inne niz do ego
                      (dla wyznawcow ego). Nie twierdzi sie, ze Ja trzeba zniszczyc. Jesli juz, to
                      mowi sie o przemodelowaniu na stan wspoldzialania trzech Ja. Dla mnie logicznym
                      jest twierdzenie, ze kazda z czastek czlowieka ma swoja wartosc i zasadnosc
                      istnienia, ze istnienie wszystkich elementow powinno byc w harmonii,
                      wspolgraniu, wspoldzialaniu. Majac na uwadze podzial na trzy Ja nie widze
                      potrzeby dodawania, wyodrebniania kolejnych elementow, czy kreslenia kolejnych
                      granic. Na ego w ujeciu freudowskim czy buddyjskim nie ma miejsca w Hunie.

                      > > Lepiej od czego?
                      > > Czemu ma to byc lepiej?
                      > > Czemu 'wszystkim na raz'?
                      >
                      > Bedac wszystkim naraz jestes niczym.Ogarniajac wszystko stapiasz sie z
                      > caloscia i nie pozostaje nic,co moglo by cie wyodrebnic.

                      A gdzie indziej napisalas: Czlowiek toczy swe zycie SAMOTNIE w otoczeniu innych
                      ludzi mrall - czyli jest dokladnie oddzielony od innych...
                      Mozna dazyc do stania sie niczym, ale czemu ma to byc lepiej...?
                      --
                      ----
                      ALOHA
                      CZeswink
                      • motyvvacja Re: Czy jestesmy odmiencami ? 21.05.06, 01:20
                        Mozliwe ze powinnam przychamowacsmileDzieki.
                        Kumam juz dlaczego mowisz ze Ego nie istnieje.Ale z tego co zrozumialam,zeby
                        stac sie pelnia tzreba pogodzic wszystkie nasze 3 aspekty.NSW.ALe jak dlugo
                        tego nie zrobisz-bedziesz odrebny ,wtedy kiedy jeden aspekt bedzie sie wysuwal
                        bardziej na przod.do pelni trudna droga.Czego ci zycze.I sobie tezsmile
                        co jeszcze chcialam.Acha..o samotnosci juz napisalam nizej.

                        Wsumie jesli hune wezmiemy matematycznie,jest chyba latwiejsza do zrozumienia.
                        a co jesli istnieje.
                        1)nizsza polowa nizszego ja
                        a)nizsze ja
                        2)srednia polowa sredniego ja
                        a)srednie ja
                        3)wyzsza polowa wyzszego ja
                        a)wyzsze ja.
                        a co jesli tych aspektow jest wiecej?
                        a gdzie w tym miejsce na uwarznosc? kto jest uwarznym?
                        A gdzie jest miejsce na swiadomosc,kto jest swiadomy?
                        I ktory z tych aspektow patrzy sie przez twoje oczy?
                        Ktore z tych aspektow mysli ze ono mysli,ze ono mysli ze mysli?
                        Ktore z tych aspektow katroluje pamiec?
                        --
                        -Coincidentia oppositorum-
                        • mrall Re: Czy jestesmy odmiencami ? 21.05.06, 12:39
                          > Mozliwe ze powinnam przyhamowacsmileDzieki.

                          Domo arigato wink

                          > Kumam juz dlaczego mowisz ze Ego nie istnieje.Ale z tego co zrozumialam,zeby
                          > stac sie pelnia tzreba pogodzic wszystkie nasze 3 aspekty.NSW.ALe jak dlugo
                          > tego nie zrobisz-bedziesz odrebny ,wtedy kiedy jeden aspekt bedzie sie
                          > wysuwal bardziej na przod.do pelni trudna droga.Czego ci zycze.I sobie tezsmile

                          Podzial w Hunie jest podzialem calkowicie umownym, sztucznym. Nie da sie
                          poprowadzic granic miedzy poszczegolnymi Ja, ale latwiej jest zrozumiec
                          okreslone elementy, ich specyfike, role, moc etc. (Dokladnie w tym celu
                          wprowadza sie kazdy podzial - podobnie uczynil i Freud). W rzeczy samej trzy Ja
                          przenikaja sie wzajem i - po prawdzie - nalezaloby mowic o czlowieku: ty-NJa,
                          on-SJa, ono-WJa etc w przeciwienstwie do powszechnie stosowanego: twoje NJa,
                          jego SJa, WJa. W tym zyciu nie mozesz istniec bez NJa, SJa, WJa, bo jestes
                          zarowno NJa, SJa, WJa - jednoczesnie jestes.
                          Tak wiec nie ma mowy o odrebnosci.

                          Oczywiscie, mozna wprowadzac kolejne podzialy, ale czy ulatwi to zycie,
                          dzialanie? Moim zdaniem - nie. Huna prowadzi do uproszczenia opisu
                          rzeczywistosci i to jest wyznacznikiem dla mnie. Kolejnym wyznacznikiem jest
                          rownowaga, harmonia; zarowno wewnatrz jak i na zewnatrz. Na koniec sa proste
                          zasady, wskazowki dzialania.
                          To czlowiek ma jakas tendencje do komplikowania sobie zycia...

                          > a co jesli istnieje.
                          > 1)nizsza polowa nizszego ja
                          > a)nizsze ja

                          Nic, nic.

                          > 2)srednia polowa sredniego ja
                          > a)srednie ja

                          Nic, nic.

                          > 3)wyzsza polowa wyzszego ja
                          > a)wyzsze ja.

                          Nic, nic.

                          > a co jesli tych aspektow jest wiecej?

                          Nic.

                          > a gdzie w tym miejsce na uwaznosc? kto jest uwaznym?

                          Uwaznosc jest domena SJa.
                          Ty jestes uwaznym.

                          > A gdzie jest miejsce na swiadomosc,kto jest swiadomy?

                          SJa.
                          Ty jestes swiadomy.

                          > I ktory z tych aspektow patrzy sie przez twoje oczy?

                          SJa.
                          Ty patrzysz przez swoje oczy.

                          > Ktore z tych aspektow mysli ze ono mysli,ze ono mysli ze mysli?

                          SJa.

                          > Ktore z tych aspektow kontroluje pamiec?

                          Pamiec jest domena NJa.
                          --
                          ----
                          ALOHA
                          CZeswink
    • wladi3 Re: Czy jestesmy odmiencami ? 16.05.06, 13:57
      Pozdrawiam i przesyłam Energię Miłości !
      W tej kwestii potrzeba naprawdę Wyczucia ,ale oprócz tego Dużooooooooooo
      Tolerancji i przede wszystkim Miłości !
      Pomijając fakt że wszyscy jesteśmy Omylni - nie można Komuś mówić że to w co
      Wierzy jest Bzdurą . Najpierw trzeba z Całej Duszy i Serca zaakceptować
      Drugiego Człowieka , Pokochać GO z Jego słabościami , błędami ! Tylko na
      poziomie Miłości można spróbować się Porozumieć !
      Nie ma Boga Katolików i Boga innych Religii . Bóg Jest Jeden !
      Podziały wprowadził sam człowiek , przez ułomność swego Rozumu , Pychę i
      Egoizm ! Choć należymy do różnych Szkół ( Kościołów ) i Religii - powinniśmy
      się szanować i próbować Zrozumieć ! Jak się analizuje różne Religie - Wszędzie
      Bóg Jest Miłością ! Dlaczego więc tak mało w nas Tolerancji i Miłości !
      Kocham Was Wszystkich , Dzieci Boga Stwórcy ! Chcę Kochać i Przytulić do Serca
      Każde Dziecko Boże!
      Kocham Cię Boże Ojcze ! Twój syn Władek
      --
      Jestem cząstką Boga !

      • i33 Re: Czy jestesmy odmiencami ? 16.05.06, 14:38
        jak zwykle ciepło napisane przez Władzia------nie kłócmy się, nie
        rańmy...akceptujmy, pokochajmy swoją inność....
        Moti i Panball dajcie spokój-----ten pojedynek do niczego nie prowadzi...może
        jednak znajdziecie coś co was łączy a nie dzieli, wierze że obydwoje macie
        wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia--i wiedzy i doświadczenia---tylko kiedy---
        jak wy tylko dogryzacie sobie
        Panball-skorpion jesteś?
    • urania77 Re: Czy jestesmy odmiencami ? 19.05.06, 10:55
      poyelka napisała:

      > Pare dni temu poznalam nowa koleznake i jej reakcja byla podobna do innych
      > osob, ktorymym opowiadam, ze interesuje sie rozwojem duchowym,Huna, Buddyzmem
      > etc... Czy osoby, ktore zajmuja sie rozwojem duchowym sa odmiencami ? Jak
      > mowie "normalnym" ludziom, ze nie jem miesa, ze nie wierze w Boga-
      > katolickiego, ze zycie wcale sie nie konczy po smierci i ze nikt nie trafi do
      > piekla za zle uczynki to patrza na mnie jak na wariata.... Co myslicie o
      > tym ? Moze lepiej do niczego sie nie przyznawac ?



      Nie wiem jak inni, ale ja uwielbiam ludzi którzy są inni od przeciętnych,
      uwielbiam się otaczać takimi ludzmi bo zawsze mogę się od nich czegoś
      dowiedzieć i poznać ich poglądy smile)
      Ja jestem katoliczką ale mam wielu znajomych i przyjaciół wśród prawosławnych,
      ateistów, zawsze się z nimi dogaduję i zawsze znajdziemy wspólne tematy smile)
      Nie ukrywaj się ze swoimi poglądami, to ludzie którzy patrzą na Ciebie jak na
      wariatkę MAJĄ PROBLEM, ludzie (oczywiście niektórzy) niestety uparcie podążają
      utartymi szlakami i są nieprzystępni dla ludzi o innych poglądach niż ich
      własne.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i tak trzymaj
      Urania77
      p.s. ale długo mnie nie było na tym forum ale zawsze chetnie tu wracam, a
      powodem jest życzliwość Was wszystkich smile)
    • nadia338 Re: Czy jestesmy odmiencami ? 19.05.06, 12:04
      mam podobne doswiadczenia, widze po reakcjach, ze wiele osob po prostu nie
      interesuje sie rozwojem duchowym, woli nie wglebiac sie w swoja dusze, woli nie
      zastanawiac sie nad swoim zyciem, celem istnienia itp. zauwazylam jednak, ze
      spotykam coraz wiecej osob, ktore rozumieja, o czym mowie i sa otwarci na
      wiedze i nowe doswiadczenia. moze w miare rozwoju zaczynamy spotykac wiecej
      ludzi do nas podobnych, tworzymy krag podobnej energii wokol siebie.
      --
      If you look after the root of a tree, the fragrance and flowering will come by
      itself. If you look after the body, the fragrance of the mind and spirit will
      come of itself

      B.K.S. Iyengar
      • nadia338 Re: Czy jestesmy odmiencami ? 19.05.06, 12:07
        jeszcze dodam, ze w wiekszosci krag ten sklada sie z kobiet. nie wiem dlaczego,
        czyzby mezczyzni (w wiekszosci) nie byli zainteresowani rozwojem duchowym?

        --
        If you look after the root of a tree, the fragrance and flowering will come by
        itself. If you look after the body, the fragrance of the mind and spirit will
        come of itself

        B.K.S. Iyengar
        • i33 Re: Czy jestesmy odmiencami ? 19.05.06, 12:26
          ja zauważyłam że oni za szybko nie manifestują swych pogladów--najpierw dobrze
          wybadają grunt...no a my z racji swego gadulstwa to wszędzie wyłowimy pokrewną
          dzuszyczkę pozdrowionka
      • mrall Re: Wojne na argumenty zostawny polityka:) 20.05.06, 20:07
        > w rozwoju duchowym jest zbyt wiele sciezek,zeby sie spierac o jedna z nich.
        > Kazdy czlowiek jest sciezka do swojego wlasnego rozwoju.

        W zyciu jest tyle sciezek, iz warto je poznawac.
        Kazdy czlowiek toczy swe zycie w otoczeniu innych ludzi.
        --
        ----
        ALOHA
        CZeswink
        • motyvvacja Re: Wojne na argumenty zostawny polityka:) 20.05.06, 23:01
          MNIE CHODZILO O ROZWOJ DUCHOWY NIE O DOSWIADCZENIA ZYCIOWEsmile

          Warto poznawac wszystkie duchowe sciezki,po to aby zrozumiec ze wszystkie one
          prowadza do rzymu.

          Ps: KAzda sciezka sie konczy po jakims czasie.I wtedy zaczyna sie dylemat
          duchowy.Jak dojsc dalej?Dlaczego pytasz jak dojsc dalej?-bo dalej to desire Ego-
          nie serca,nie duszy.
          Dalej cie serce prowadzi-dokad? do blogosci.

          Czlowiek toczy swe zycie SAMOTNIE w otoczeniu innych ludzi mrall

          --
          -Coincidentia oppositorum-
          • motyvvacja Re: Wojne na argumenty zostawny polityka:) 20.05.06, 23:14
            MNIE CHODZILO O ROZWOJ DUCHOWY NIE O DOSWIADCZENIA ZYCIOWEsmile
            dobra napisze zanim mnie zlapieszsmile..Wiem wiem..ze rozwoj duchowy niczym sie
            nie rozni od doswiadczen zyciowych.Jesli ktos ma takie nastawienie.

            chodzilo mi o zglebienie kierunkow.religii,huny,buddyzmu.itd,itd.


            Wiesz mirall.normalnie czuje sie z toba tak,jakbys wybieral mrowki z
            mrowiska.Czy ty niczego poprostu nie przepuscisz,starajac sie zrozumiec przekaz
            w watku?.

            --
            -Coincidentia oppositorum-
            • mrall Re: Wojne na argumenty zostawny polityka:) 21.05.06, 00:05
              > MNIE CHODZILO O ROZWOJ DUCHOWY NIE O DOSWIADCZENIA ZYCIOWEsmile
              > dobra napisze zanim mnie zlapieszsmile..Wiem wiem..ze rozwoj duchowy niczym sie
              > nie rozni od doswiadczen zyciowych.Jesli ktos ma takie nastawienie.
              >
              > chodzilo mi o zglebienie kierunkow.religii,huny,buddyzmu.itd,itd.

              Ktos sobie wymyslil RD, zeby pokazac swoja innosc, odmiennosc, czasem wyzszosc,
              wazniejszosc; lubil szufladkowanie. Prawde rzeklszy, nie spotkalem spojnej
              definicji i podejrzewam, iz rozni ludzie co innego przez to rozumieja - widac
              to takze na tym forum.
              'zglebienie kierunkow.religii,huny,buddyzmu.itd,itd.' niczym, w rzeczy samej,
              nie rozni sie od zglebiania optyki, krawiectwa spodniczek welurowych, hodowli
              trufli czy badania literatury akkadyjskiej. Prowadzi do poszerzania wiedzy,
              czasem do mistrzostwa.

              > Wiesz mirall.normalnie czuje sie z toba tak,jakbys wybieral mrowki z
              > mrowiska.Czy ty niczego poprostu nie przepuscisz,starajac sie zrozumiec
              > przekaz w watku?.

              Wiele rzeczy przepuszczam, co latwo zauwazyc. Faktycznie, staram sie zrozumiec
              postawe dyskutanta, a do mrowek nic nie mam...wink
              Z drugiej strony patrzac - nie ma przymusu dyskutowania lub chocby odpowiadania
              na glosy innych. Cos jednak czlowieka pcha do tego...wink
              --
              ----
              ALOHA
              CZeswink
          • mrall Re: Wojne na argumenty zostawny polityka:) 20.05.06, 23:54
            > MNIE CHODZILO O ROZWOJ DUCHOWY NIE O DOSWIADCZENIA ZYCIOWEsmile

            Czemu wyodrebniasz z zycia akurat to?
            Nie, nie odpowiadaj - przeznaczeniem czlowieka jest RD... zgadlem?wink
            A mnie szlo o zycie w pelnej krasie, ze wszystkimi jego barwami.

            > Warto poznawac wszystkie duchowe sciezki,po to aby zrozumiec ze wszystkie one
            > prowadza do rzymu.

            Moge sie zalozyc, ze nie wszystkie... no, chyba, ze 'rzym' to smierc.

            > Ps: KAzda sciezka sie konczy po jakims czasie.I wtedy zaczyna sie dylemat
            > duchowy.Jak dojsc dalej?Dlaczego pytasz jak dojsc dalej?-bo dalej to desire
            > Ego - nie serca,nie duszy.
            > Dalej cie serce prowadzi-dokad? do blogosci.

            Gdzies to wyczytala? Kto Ci to powiedzial?

            > Czlowiek toczy swe zycie SAMOTNIE w otoczeniu innych ludzi mrall.

            Jak chcesz, ale nie namawiaj innych do tego.
            --
            ----
            ALOHA
            CZeswink
            • motyvvacja Re: Wojne na argumenty zostawny polityka:) 21.05.06, 00:54
              Czlowiek toczy swe zycie SAMOTNIE w otoczeniu innych ludzi mrall.
              >
              > Jak chcesz, ale nie namawiaj innych do tego.

              Jestes samotny,bedziesz samotny,zostaniesz samotny.Ciebie i twoich uczuc nikt
              nie przezyje,nikt nie bedzie odczuwal jak cie reka boli,czy duzo czy malo, w
              jakim kierunku i o jakim sterzeniu.Ty odbierasz swoj swiat-ty go odczuwasz.Ty
              sie nim cieszysz.ty na niego patrzysz.Ty go smakujesz.Ty ty i jeszcze raz ty.
              Jestes sam ze swoimi odczuciami.Mozesz sie nimi slownie dzielic.Mozesz
              opowiadac o nich.Mozesz plakac pokazujac je.ALe nikt ich nie bedzie pzrezywal
              oprucz ciebie.Samotnosc jaka nosimy w nas-jest -byla-i bedzie.
              Zyjac z ludzmi w grupie-tez naszymi oczami ja ogladamy,tez ja odbieramy
              naszymi zmyslami,i tez ja odczuwamy naszymi odczuciami samotnie.
              Jestes samotny w otoczeniu innych ludzi.

              Nie namawiam do osamotnienia-namawiam do SAMOTNOSCI-zatopienia sie w niej
              bardziej.Poznania jej-zrozumienia-zaakceptowania-pokochania

              Ego - nie serca,nie duszy.
              > > Dalej cie serce prowadzi-dokad? do blogosci.
              >
              > Gdzies to wyczytala? Kto Ci to powiedzial?

              Nigdzie nie wyczytalam,to moje zdanie i wcale niemusisz sie z nim zgadzac.
              Jesli natomiast ty opierasz sie na tekstach-to taki zostan.
              Wbrew temu co o mnie sadzisz,nie pisze tylko dla wlasnej przyjemnosci.
              Pisze dzielac sie swoimi przezyciami.Jesli ktos sie z nimi niezgadza.
              TO -nie!..co to mnie obchodzi.One sa moja,i mnie przynosza radosc.
              Jak kazdemu czlowiekowi jego wlasna radosc plynie z jego wnetrza,nikt ci
              szcescia nie zapewni jak tylko ty sam sobie.Moga byc podobne-moze dla kogos
              beda sciezka-jesli tak to dobrze,znaczy ze pomoglam komus.Jesli natomiast moje
              slowa mialy by nakarmic krytyka-to kazdemy krytykowi pisze ta sama wiazankesmile
              Szczescia mi nikt nie zapewni tylko ja sama sobie.A bedac juz szzcesliwa
              (niewarzne jak tego dokonam) wiem,ze uszzcesliwie innych.

              Pozdrawiam i caluje w czulko!
              --
              -Coincidentia oppositorum-
              • mrall Re: Wojne na argumenty zostawny polityka:) 21.05.06, 12:08
                > Jestes samotny,bedziesz samotny,zostaniesz samotny.

                Nie prawda. Mam - chocby w tej chwili - Ciebie.
                W dowolnej chwili moge znalezc sie wsrod ludzi...

                > Zyjac z ludzmi w grupie-tez naszymi oczami ja ogladamy,tez ja odbieramy
                > naszymi zmyslami,i tez ja odczuwamy naszymi odczuciami samotnie.
                > Jestes samotny w otoczeniu innych ludzi.

                Teraz wiesz skad Twoje problemy np. z partnerami?
                Takie sa efekty skierowania swej uwagi tylko na siebie.
                Moze warto zastanowic sie na empatia.

                > Nie namawiam do osamotnienia-namawiam do SAMOTNOSCI-zatopienia sie w niej
                > bardziej.Poznania jej-zrozumienia-zaakceptowania-pokochania

                Czy juz Ci sie to udalo, czy tez po raz kolejny dochodzisz do wniosku, ze
                jeszcze do zrozumienia-zaakceptowania-pokochania masz co nieco?

                > Nigdzie nie wyczytalam,to moje zdanie i wcale niemusisz sie z nim zgadzac.

                O ego to nie jest autorska praca.

                > Jesli natomiast ty opierasz sie na tekstach-to taki zostan.

                Dzieki za przyzwolenie.

                > Wbrew temu co o mnie sadzisz,nie pisze tylko dla wlasnej przyjemnosci.
                > Pisze dzielac sie swoimi przezyciami.Jesli ktos sie z nimi niezgadza.
                > TO -nie!..co to mnie obchodzi.

                Tak doskwiera Ci samotnosc...
                Gdyby Cie to nie obchodzilo, to bys nie reagowala na odpowiedzi.

                > Szczescia mi nikt nie zapewni tylko ja sama sobie.A bedac juz szzcesliwa
                > (niewazne jak tego dokonam) wiem,ze uszzcesliwie innych.

                Nie wiesz, ze mozna szczescie rozdawac, bidulo; dzieki temu mozna uszczesliwiac
                innych - nie tylko ludzi.
                --
                ----
                ALOHA
                CZeswink
                • motyvvacja Re: Wojne na argumenty zostawny polityka:) 21.05.06, 16:52
                  > > Zyjac z ludzmi w grupie-tez naszymi oczami ja ogladamy,tez ja odbieramy
                  > > naszymi zmyslami,i tez ja odczuwamy naszymi odczuciami samotnie.
                  > > Jestes samotny w otoczeniu innych ludzi.
                  >
                  > Teraz wiesz skad Twoje problemy np. z partnerami?
                  > Takie sa efekty skierowania swej uwagi tylko na siebie.
                  > Moze warto zastanowic sie na empatia.

                  nie pisalam o nie liczeniu sie z innymi-a poznaniu siebie.Pisalam , czlowiek
                  urodzil sie samotny i umrze samotny.Pisz co chcesz.
                  Nie tobie oceniac moje problemy z partnerami.Nie kierujesz uwagi na
                  siebie,siebie nie poznasz.Jak zwykle mrall przesadzasz.Albo dodajesz albo
                  odejmujesz.
                  Ty mnie nie ucz empatii MrALL-ty sam ja poznaj.Moze uda ci sie byc milszym do
                  otoczeniasmile

                  Czy juz Ci sie to udalo, czy tez po raz kolejny dochodzisz do wniosku, ze
                  > jeszcze do zrozumienia-zaakceptowania-pokochania masz co nieco?

                  a naprawde chcial bys wiedziec jakie sa moje odczucia -CO DO SAMEJ MNIE-smile
                  Gdyby mi sie udalo w 100%-nie reagowala bym na ciebie mrallsmile


                  > Tak doskwiera Ci samotnosc...
                  > Gdyby Cie to nie obchodzilo, to bys nie reagowala na odpowiedzi.

                  Znowu ktory to kierunek obrales?Wyraznie pisalam o
                  krytykach,doskwieraczach,szpilkach,i innych typu charakterkach.Takich ludzi
                  olewamsmile) Tak mrall, powturze jeszzce raz, olewamsmile
                  Reaguje tez jak mam ochote,bawie siesmileTo co ja czuje Mrall-to ja tylko
                  wiem..Warte zapamietaniasmile

                  Ciekawi mnie czy ty jestes szczesliwy?,troche refleksji nad samym soba zyczesmile
                  --
                  -Coincidentia oppositorum-
                  • mrall Re: Wojne na argumenty zostawny polityka:) 22.05.06, 00:22
                    > Pisalam , czlowiek urodzil sie samotny i umrze samotny.Pisz co chcesz.

                    Dobrze wiec:
                    samotny ~ni
                    1. «żyjący w samotności, w odosobnieniu, nie mający rodziny, towarzystwa;
                    znajdujący się w określonej sytuacji, w określonym czasie zupełnie sam»
                    Zapewne masz jakas bardziej nowoczesna definicje.

                    > Nie tobie oceniac moje problemy z partnerami.

                    Postawilem pytanie.

                    > Nie kierujesz uwagi na siebie,siebie nie poznasz.Jak zwykle mrall
                    > przesadzasz.Albo dodajesz albo odejmujesz.

                    Troche, rzeczywiscie, przesadzam, ale to wynika z checi wyakcentowania.
                    Siebe takze poznajesz poprzez swoje relacje z innymi, wiec na nich nalezy takze
                    kierowac uwage.

                    > Ty mnie nie ucz empatii MrALL-ty sam ja poznaj.Moze uda ci sie byc milszym do
                    > otoczeniasmile

                    <bukiet czarnych i purpurowych roz>

                    > a naprawde chcial bys wiedziec jakie sa moje odczucia -CO DO SAMEJ MNIE-smile

                    Mysle, ze dosc dobrze wiem.

                    > Gdyby mi sie udalo w 100%-nie reagowala bym na ciebie mrallsmile

                    Dzieki Ci Panie za to wyroznienie.
                    wink

                    > Znowu ktory to kierunek obrales?

                    Nie nadazasz?
                    Z jednej strony namawiasz do zaglebiania sie w swojej samotnosci, z drugiej
                    opisujesz swoje przezycia na forum... Tak wygladac ma samotnosc?

                    > Reaguje tez jak mam ochote,bawie siesmile

                    Oczywiscie. Czlek to taka zmyslna istota, ze potrafi - chyba - wszystko sobie
                    stosownie wytlumaczyc; szczegolnie, gdy dotyczy to jej postepowania.

                    > To co ja czuje Mrall-to ja tylko wiem..

                    Bardzo prawdopodobne, ale tez ja widze, co i jak piszesz. Watpie, ze piszesz to
                    bez czucia.

                    > Ciekawi mnie czy ty jestes szczesliwy?,troche refleksji nad samym soba zyczesmile

                    Nie wyobrazasz sobie jak jestem szczesliwy, a ile jeszcze mnie czeka szczescia,
                    jakie plany, jakie perspektywy... Ho, ho. Sam sie sobie dziwie, ze dopiero
                    teraz to mnie naszlo.
                    --
                    ----
                    ALOHA
                    CZeswink
                    • motyvvacja Re: Wojne na argumenty zostawny polityka:) 22.05.06, 01:48
                      Sama a nie samotna-znasz to okreslenie?.Tak mozna zyc w malzenstwie.Wiele par
                      tak zyje.Wiec nie czepjaj sja slow.Przyczepniku.

                      Pewnie Mrall ze nas duzo szzcescia czeka-Ciebie i mnie i wszystkich
                      pozostalych -choc sobie poopowiadamy jacy to my bedziemy szzcesliwi,jacy
                      bogaci, jacy usmiechnieci,jacy zdrowi,jakimi brykami bedziemy se jezdzilismileKasy
                      jak lodu .Nic tylko wydawac na lewo i na prawo.A jaka wewnetrzna blogosc.Jaki
                      sex..A wlasnie mrall,jak stoisz z sexem? kiedy ostatnio miales sex?.
                      Tak troche mi podpadasz na niedogrzanego?Przyznaj sie.









                      -Coincidentia oppositorum-
                      • mrall Re: Wojne na argumenty zostawny polityka:) 22.05.06, 14:15
                        Cosik plączesz.

                        sam I, sama, samo, sami, odm. jak przym.
                        1. «zaimek wskazujący na to, że dana osoba lub rzecz występuje, działa we
                        własnej osobie, samodzielnie, bez niczyjej pomocy»

                        2. «zaimek wskazujący na to, że dana osoba działa, pozostaje samotna, bez
                        innych osób, bez towarzystwa, bez opieki, że dana rzecz jest oddzielona od
                        innych przedmiotów; samotny, odosobniony»

                        samotny ~ni
                        1. «żyjący w samotności, w odosobnieniu, nie mający rodziny, towarzystwa;
                        znajdujący się w określonej sytuacji, w określonym czasie zupełnie sam»

                        Jak widac sa to opisy tej samej sytuacji.
                        Oczywiscie, mozna zyc samemu, samotnie wsrod ludzi.. tylko, co w ten sposob sie
                        udowodni? Brak umiejetnosci zycia w partnerstwie? Zaiste, tak.

                        > Pewnie Mrall ze nas duzo szzcescia czeka-Ciebie i mnie i wszystkich
                        > pozostalych

                        Tak, wiem.
                        Szczesciu nalezy sprzyjac, pomagac. Nich i ono Cie spotyka...
                        --
                        ----
                        ALOHA
                        CZeswink
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka