Dodaj do ulubionych

Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ?

17.04.07, 15:46
Czy możliwe jest osiągnięcie dobrych efektów w rozwoju duchowym pracując nad
tym samodzielnie bez nauczyciela, mistrza który poprowadzi ? Czy jest to
bezpieczne ? Czy wystarczą książki , informacje .. Czy można samemu osiągnąć
podwyższenie wibracji, odblokowania kanałów itp... w sposób równy np.
podczas inicjacji . Czy wskazany jest ktoś kto poprowadzi ??
Obserwuj wątek
    • zdiwonsaj Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 17.04.07, 23:24
      Książki powedzą Ci co i jak robić, ale nie powedza najważniejszego kiedy zacząc
      a kiedy skończyć, to może zrobić tylko ktoś kto sam przeszedł proces i jest w
      tym rpocesie żywym uczesdtnikiem i nadąża za tym procesem. Książka opisuje
      process ale nim nigdy nie jest. Samemu można jedynie dojść do granicy
      osiągniecia zjednoczenia, można się samemu wydoskonalić, ale nigdy w związku, bo
      do związku potyzrebna jest także inna zywa osoba, a top zmienia zupelnie postać
      rzeczy i kryteria rozwoju osobno i razem. Bez współpracy nie można rozwinąć
      określonychy cech indywidualnych, które mogą się rozwinąć jedynie w kooperacji.
      Dlatego Ci którzy uważaja, że są samowystarczalni zaprzeczają prawu Boskiemu.
      • agnitum Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 17.04.07, 23:36
        A masz to gdzieś prawo spisane? Bo nijak nie przypominam sobie takiego prawa smile

        Naturalne ludzkie jest współdziałanie. Ale rozwój osobisty to sprawa osobista.
        Książki, literatura, nawet słowo kogoś może gdzieś ukierunkować ale nic i nikt
        nie zastąpi Mistrza dla danego człowieka - jego samego.
        To cząstka Nadświadomości jest istotą, która ma wszelkie predyspozycje do
        uczynienia nas lepszymi i na dalszej ścieżce prowadzi.
        Nieważne czy się to nazwie Nadświadomością, Wyższą Jaźnią, Wyższym Ja, Opiekunem
        Duchowym, Aniołem - jest to ta sama Energia.

        Niestety, ludzie się często mylą, a element Boski nigdy. To jest zasadnicza różnica

        Chętnie się dowiem jakich to cech nie da się rozwinąć bez współpracy z innym
        "żywym" człowiekiem?

        Agnitum
      • agnitum Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 18.04.07, 08:49
        Dokładnie.

        Powiem więcej.
        Dla osób z kręgu "Regresingu" czy też rebirthingu pewno znajome się wyda to co
        napiszę poniżej.

        Często jest tak, że Mistrz czyli osoba wprowadzająca adeptów w świat danej
        metody (np. Regresingu) uzależnia na wiele (na pewno lat) daną osobę od siebie.
        Tajemnicą poliszynela jest to, że tak właśnie po jakimś czasie wygląda sesja
        Regresingu.
        Żeby było radośniej - to powiem, że uzależnienie od nauczyciela (zwłaszcza po
        przerobieniu (w analizie psychometrycznej) karmy ucznia) jest ODREAGOWANE jako
        jedno z pierwszej kolejności.
        Być może są Regreserzy, którzy potrafią to powstrzymać (wiadomo, Regreser też
        człowiek i nie musi dokładnie obserwować uzależnień). Ale śmiem twierdzić - z
        autopsji - że nie wszyscy to czynią - notabene przecież to całkiem niezły stały
        dochód, obierać kogoś z cebulki przez kilka (znam rekordzistów chyba: 7 lat (raz
        na tydzień)).

        Inną przyczyną takiego podejścia (że tryb nauczyciel-->uczeń jest niezbędny do
        rozwoju) jest zakorzenione w... smile podświadomości przeświadczenie od
        najmłodszych lat, że są lepsi i zawsze mądrzejsi.
        Całe stopniowanie (dostawanie ocen w szkole), dążenie do określonych tytułów
        naukowych służy do ja to nazywam: wersjonowania wiedzy. Kolejna wersja to wersja
        ZAWSZE w przekonaniu większości lepsza. Więc lepiej się od niej uczyć i
        traktować ją jako nauczycieli NIEZBĘDNYCH (bo innej drogi nikt nie nakreśla bo i
        po co) w procesie ewolucji nie tylko naukowej ale i duchowej.

        Warto sobie te mechanizmy przepracować.

        Moja solucja już całkowicie na poważnie:
        Traktujmy wszystkich tak samo, nie ma nauczycieli. Można rozwijać się i powiem
        więcej NALEŻY w kontaktach z innymi (no przecież nie żyjemy każdy 100km od
        następnej żywej duszy) ale o ile nie ma się w sobie syndromu uczeń-->mistrz (a
        któż to wie na pewno czy tego nie skrywa w niższym ja?)

        Ale najistotniejsza droga odbywa się w NAS samych, we wnętrzu naszych jestestw.
        Tam jest jedyny prawdziwy klucz do rozwoju.
        Wystarczy przeczytać słowa z nagłówka forum.

        A jaka satysfakcja!
        Czy pamiętacie tą satysfakcje, kiedy ktoś w szkole kazał Wam coś samodzielnie
        znaleźć, rozwiązać jakiś problem? Czy pamiętacie satysfakcje wynikającą z
        przeczytania o danym rozwiązaniu w książce?
        Czy te satysfakcje są równe emocjonalnie sobie? na pewno nie...

        Dla założycieli forum (moderatorów) od początku główną intencją jest nie
        pouczanie (nie jesteśmy Mistrzami), ale otworzenie oczu każdego czytającego na
        swoje własne dziedzictwo. Dziedzictwo wewnętrzne. Na to, że to co wielkie jest
        tylko w nim i na darmo szukać tego na zewnątrz.
        Tylko poprzez prace z ukochanym Ja można iść dalej i dalej. A horyzont dziś
        niewidoczny, jutro okaże się pięknym zarysem wyspą. Wyspą samorealizacji
        duchowo-fizycznej.

        Agnitum
          • eevvaa Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 19.04.07, 18:06

            -Też najbardziej mi bliskie jest stwierdzenie Agnitum.
            Najlepiej sami wiemy co dla nas najlepsze, słuchając swojego wnętrza.Na pewno
            uczymy się od innych czytając, poprzez filmy,rozmowy np. na forum, ale w
            ostateczności sami wyciągamy wnioski co nam odpowiada, nad czym musimy
            popracować.Nikt za nas tego nie zrobi.
            -
            Uśmiech wędruje daleko...

            ewa
            • amm06 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 19.04.07, 23:02
              Zgadzam sie z tym ze nikt nie moze za nas odrobic naszych lekcji wink Mysle tez
              ze nauczycielem nie musi byc koniecznie osoba, moze to byc tez np. ksiazka,
              zdarzenie lub piosenka w radiu, gdyz Duch Swiety przemawia wszystkimi jezykami
              a "Kiedy uczen jest gotowy, pojawia sie nauczyciel" wink

              Ciekawa jest nauka zawarta w Kursie Cudow na temat roli blizniego w naszym
              rozwoju/poznaniu kim jestesmy. Wg. Kursu, kazdy blizni spelnia nieodzowna
              funkcje, gdyz umozliwia on nam zdemaskowanie naszego ego, tak jak i my
              umozliwiamy to jemu. W tym sensie wszyscy jestesmy zarazem nauczycielami jak i
              uczniami.

              "Pamietaj zawsze ze to w co wierzysz tego bedziesz uczyc.

              To czego uczysz umacniasz w sobie poniewaz sie tym dzielisz.

              Nie ujrzysz swiatla dopoki nie zaoferujesz go swoim braciom.
              Gdy przyjma je z twoich rak wtedy rozpoznasz je jako swoje.

              Kazda sytuacja musi byc dla ciebie okazja do nauczenia innych czym jestes i
              czym oni sa dla ciebie. Nie mniej nie wiecej .

              Nie ucz nikogo ze jest czyms czym ty nie chcialbys byc.

              Ucz tylko milosci, naucz sie ze milosc jest twoja i ty jestes nia" - Kurs Cudow
    • mskaiq Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 18.04.07, 12:47
      Mysle ze to zalezy jak pracujesz nad Swoim rozwojem duchowym. Pokonujac strach
      i wymiejac go na milosc podwyzasz Swoje wibracje i odblokowujesz kanaly. Jesli
      probujesz zwiekszyc Swoje wibracje bez zmiany siebie a przez rozmaite
      cwiczenia, medytacje to nie osiagasz niczego bo problemy ktore blokowaly Twoj
      rozwoj duchowy sa nadal obecne.
      Serdeczne pozdrowienia.
        • zdiwonsaj Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 18.04.07, 21:32
          Kto twierdzi, że żywy nauczyciel jest niepotrzebny, ten popada w jawne
          bładzenie, ten skazany jest na porażkę. Zasada takiego człowieka jest niczym nie
          potwierdzona i niczym nie sprawdzona, może tylko jego własną wyobraźnia a to
          bardzo grząski grunt. Taki człowiek oszukuje sam siebie i przedstawia rzeczy w
          fałszywym świetle. Dlatego niezbędne jest także i fizyczne towarzyszenie
          nauczycciela w zyciu adepta, oczywiście przy towarzyszącej świadomości tego
          faktu. Towarzystwo nauczyciela fizycznego jest koneiczne ale nie jedyne do
          osigania sukcesu w rozwoju. Adeptowi na pewnym etapie rozwoju jako opilkowi
          żelaza jest potzrebny magnes aby go naładoweać. Ale samo towarzyszenie fizyczne
          nie ejst wystarczającym warunkiem. Np wiele osób może być w obecności
          autentycznego nauczyciela, ale nie wszyscy się rozwijają.
          I jeszcze jeden aspekt, jak można wytaczać argument pzreciwko autentycznym
          nauczycielom typu, że istenieją oszuści ktorzy nadużywają swoich wpływów, od
          zarania dziejów ludzkości byli autentyczni pzrewodnicy i ich wykrzywieni
          naśladowcy. gdyby nie było autentycznych nauczycieli to nie byłoby ich
          skrzywionych naśladowców.
          I ci wszyscy, którzy wymądrzaja sie na tym forum swoimi ogormnymi mądrościami
          skądś je zaczerpneli, może to ich ego i zazdrośc pzrez nich pzremawia, że nie
          mieli okazji poznać autentycznego nauczyciela, dlatego krytykują.
          • agnitum Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 18.04.07, 22:31
            Wypada tylko pod Twoim postem napisać: Amen smile od razu mi tego brakuje.

            Jak ja uwielbiam taką retorykę smile "kto twierdzi tak i tak to błądzi".
            Nauczyciel fizyczny też błądzi bo jest człowiekiem czy też uważasz nauczycieli
            za nieomylnych? Na jakiej podstawie? Ilości wcieleń czy dyplomu, bo w intuicje
            to nie wierze (nie na ocenianiu innych)

            Jeśli twierdzisz, że jest Ci potrzebny nauczyciel - to Twoja sprawa i to Twoja
            rzeczywistość "Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem" smile

            Piszesz:
            "I jeszcze jeden aspekt, jak można wytaczać argument pzreciwko autentycznym
            nauczycielom typu, że istenieją oszuści ktorzy nadużywają swoich wpływów, od
            zarania dziejów ludzkości byli autentyczni pzrewodnicy i ich wykrzywieni
            naśladowcy. gdyby nie było autentycznych nauczycieli to nie byłoby ich
            skrzywionych naśladowców. "

            A to nie ja smile

            Piszesz"
            "I ci wszyscy, którzy wymądrzaja sie na tym forum swoimi ogormnymi mądrościami
            skądś je zaczerpneli, może to ich ego i zazdrośc pzrez nich pzremawia, że nie
            mieli okazji poznać autentycznego nauczyciela, dlatego krytykują."

            No tak jak mówie warto może jeszcze postraszyć że myślący inaczej nie będą
            Zbawieni lub też od razu pójdą do piekła.
            Wracając do tematu, no nie wiem czy akurat czy mnie zaliczyłeś do tych
            wymądrzających się smile ale śpiesze donieść, że NIGDY nie miałem nauczyciela
            "fizycznego". Zdradze sekret a może nie sekret. Zawsze konsultuje się ze swoim
            wnętrzem i zawsze wizualizuje pomoc właśnie z tego miejsca.

            I jeszcze raz. Takie opowiadanie, że Ci co robią tak i tak to są skazani na
            porażke to chyba kpina ze swojego wnętrza? smile Czy się nie mylę?

            Ps.
            Jesteś pierwszą osobą, którą spotykam, a która się tak nisko ocenia sad

            Pozdrawiam smile i naprawdę życzę szukanie tego co jest PRAWDĄ tylko w sobie
            (szkoda błądzenia, no chyba, że chcesz sobie zająć pare inkarnacji to jak
            najbardziej trzymać ustalony kierunek)

            Agnitum
        • mskaiq Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 19.04.07, 14:52
          Mysle ze to zalezy co rozumiesz przez zmiane siebie. Dla mnie zmiana siebie to
          pokonywanie tego co nas ogranicza, tzn strachu, zalu, zlosci, nienawisci,
          krytyki, itp.
          Mysle ze wibracje mozna mierzyc miloscia ktora posiadamy. Kazdy strach, czy
          ogolniej negatywnosc ktora udaje sie nam dostrzec a potem pokonac zwieksza
          nasza milosc. Milosc zajmuje miejsce negatywnosci ktorej sie pozbylismy i
          zmienia nasze wibracje.
          Kiedy uda sie pokonac wiele negatywnosci, pojawia sie taki moment kiedy zaczyna
          dominowac w nas milosc i wtedy zaczynasz dostrzegac Siebie i stajesz sie
          swiadomy kim jestes.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • motyvvacja Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 21.04.07, 10:11
      Znalezienie swojego wewnetrznego mistrza-to nic innego jak rozprawic sie z
      systemem wierzen i moralow,robienie tego co przynosi nam szczescie.
      Wszystkiego.... na przekor opini innych.Wszystko to co przejawia sie we mnie
      jako szczescie-jest prawdziwym Mna.Jest ok .

      Praca polega na tym zeby zrozumiec to jak sie czujemy, potrafic rozroznic
      emocje,od eufori.euforie od szczescia...
      strach,wstyd,i wszystko to co zostalo utworzone w chaosie powstawanie systemu
      wierzen.Wszystko to co w tym systemie uroslo i przynalezy TYLKO I WYLACZNIE DO
      SYSTEMU-NIE DO NAS.
      Cale Ego.

      Kradnac komus kase -nie czujesz sie szczesliwy-uciekasz,zyjesz w strachu i
      planujesz cos tam...Nie odczuwasz szzcescia-wiecej w tym akcie strachu
      Zabijajac kogos,zeby sie niewydalo cos,albo z zemsty,abo tysiace innych rzeczy-
      Nigdy nie czujesz sie szczesliwy.Boisz sie.

      Co kolwiek zrobie, i odczuwam faktyczne szczescie-znaczy to ze jest to Mna.
      Cala reszta tylko stoi na drodze do mojego wlasnego szczescia i oddziela mnie z
      nim,poprzez to w co uwierzylam.

      Piepszone moraliki.
      co mnie to obchodzi,co inni pomysla-to ich bizness-nie moj.
      Dlatego guru sa tacy kontrowersyjni.Bo nie wierza w masowy system wierzensmile
      Sa szczesliwi bo pokonali to co stalo im na drodze do szzcescia..
      Jakie to proste.
      www.youtube.com/watch?v=uU3d-mfD0RA&mode=related&search=
      Osho i jego przeslanie.
    • 7zahir Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 21.04.07, 11:33
      nadira1 napisała:

      > Czy możliwe jest osiągnięcie dobrych efektów w rozwoju duchowym pracując nad
      > tym samodzielnie bez nauczyciela, mistrza który poprowadzi ? Czy jest to
      > bezpieczne ? Czy wystarczą książki , informacje .. Czy można samemu osiągnąć
      > podwyższenie wibracji, odblokowania kanałów itp... w sposób równy np.
      > podczas inicjacji . Czy wskazany jest ktoś kto poprowadzi ??>

      Zrozumiałam pojecie rozwoju duchowego, na ostrym zakręcie swojego zycia.
      Czytając literaturę doszłam do wniosku,że zawsze,
      odkąd pamietam sama robiłam malutkie kroczki w tym kierunku.
      Teraz literaturę i wypowiedzi ludzi na ten temat traktuję
      jak skarbnice wiedzy, dzieki której nie musze wyważać już otwartych drzwi,
      lecz z której czerpię to co jest zgodne z moja naturą i sposobem pojmowania na
      aktualnym etapie rozwoju.
      Cos w rodzaju " witaminy", która mnie tylko wzmacnia,
      ale nie ukierunkowuje rozwoju.
      Odczuwam opór przed powierzeniem komukolwiek
      mojej drogi rozwoju w slepym posłuszeństwie.
      Wiem, że najwiecej zawdzieczam sobie i to daje mi poczucie
      bezpieczeństwa i wolność będącą motywacją do dalszej
      pracy nad sobą.
      • eevvaa Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 21.04.07, 11:43
        Teraz literaturę i wypowiedzi ludzi na ten temat traktuję
        jak skarbnice wiedzy, dzieki której nie musze wyważać już otwartych drzwi,
        7zahir napisała:
        lecz z której czerpię to co jest zgodne z moja naturą i sposobem pojmowania na
        aktualnym etapie rozwoju.
        Cos w rodzaju " witaminy", która mnie tylko wzmacnia,
        ale nie ukierunkowuje rozwoju.
        Odczuwam opór przed powierzeniem komukolwiek
        mojej drogi rozwoju w slepym posłuszeństwie.

        Czuję podobnie.Nawet Bóg nas nie ogranicza, a to byłoby w jakiś sposób
        ograniczanie wolności człowieka.Lubię się uczyć od innych czytając, słuchając,
        obserwując ale to ja wybieram co mi służy, co nie powoduje moich wewnętrznych oporów
    • giovanna8 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 23.04.07, 10:51
      Ktoś kiedyś powiedział, że "kiedy uczeń jest gotowy, pojawia się mistrz".

      Mistrzem jest ŻYCIE, wszystko co się w nim pojawia. Trzeba tylko świadomie z
      tego korzystać.

      Paradoksalnie najlepszymi i największymi nauczycielami są ci, którzy nas
      wkurzają, odrzucają, upokarzają, itd. To oni pokazują nam drogę, tylko bardzo
      ciężko nam to zrozumieć. "Jezus powiedział: miłuj wroga swego i módl się za
      swych prześladowców". I wiedział, co mówi smile
      • zdiwonsaj Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 23.04.07, 16:55
        Jest wytlumaczenie tego, ze niektorzy z takim uporem odrzucaja calkowiecie,
        realnego nauczyciela z krwi i kosci, na korzysc wewnetrznego?
        1. Dlatego, ze usprawiedliwiaja swoje nierealne wizje, ktore moglyby w zderzeniu
        z realnym nauczycielem peknac jak mydlane banki iluzji.
        2. Dlatego, ze z samym soba mozna sie poumawiac, ze sie ma kontakt ze swoim
        wewnetrznym nauczycielem.

        Jest wiele opisow w literaturze opisow pracy autentycznych nauczycieli z ego ich
        uczniow, sa to piekne opisy walki, ze swoimi slabosciami, sa one niezwykle
        realne i uczace.
        Z tego co pisza przedmowcy wynika ze nie istnieja zadne zewentrzne autorytety, a
        jedynie nasz wewnetrzny mistrz jest takim autorytetem. To prosze mi odpowiedziec
        na pytanie, co weryfikuje, ze ktos ma rzeczywiscie kontakt z takim duhcowym
        wewnetrznym nauczycielem, a nie ze swoimi wyobrazeniami?
        • motyvvacja Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 23.04.07, 18:25
          co weryfikuje, ze ktos ma rzeczywiscie kontakt z takim duhcowym
          > wewnetrznym nauczycielem, a nie ze swoimi wyobrazeniami?

          1)szczescie
          2)milosc
          3)spokoj
          4)wolnosc

          Uczucia te wyplywaja z okolic pepowiny.Wyobrazenia natomiast z glowy.
          Nic co wyjdzie ci z glowy nie jest wewnetrznym mistrzem ,a
          ustaleniami ,oprogramowaniem,osadami.
          Mozesz robic wszystko byle by te uczucia ww byly z toba w zgodzie.
          Szczesliwy,wolny,spokojny kochajacy czlowiek.Wierz mi-nie jest w stanie
          skrzywdzic nikogo.
          I to jest ten wewnetrzny mistrz.Przynajmniej mojsmileZnaczy sie...-to jasmile
          • motyvvacja Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 23.04.07, 18:34
            Nie ma potrzeb krzywdzenia..Znaczy sie...Wogole nie ma zadnych potrzeb..Bo ma
            wszystko..Nic mu do szzcescia nie brakuje, bo sam emanuje szczesciem..sam jest
            szczesciem..

            Co nie znaczy ze ,nie raz nie dwa, nie wpada glowa i osady do naszego zycia..
            Bynajmniej u mnie tak jest.Zaczynajac osadzac-(wychodzac z wlasnego
            szczesliwego srodka) Jest mi zle, odczuwam krzywde...
            Im bardziej sie od siebie oddalam tym wiecej mnie boli..Poniewaz oddalajac sie
            od srodka,zblizam sie do glowy..a tam nic dobrego nie masmile
            Nawet jesli ktos mial to szczescie i wychowal sie w 100% dobrej rodzinie..
            Jesli zostanie na peryferiach..To i tak tam szczescia nie zazna..Bo ono jest w
            srodku jedynie.
            BezglowesmileOdczucie-uwalniajace cie od tego co nam powiedzieli .Co jest dobro co
            jest zlo.
            Uwalniajac sie..stawajac sie wolnym od systemu wierzen..Zaczynasz odczuwac
            wolnosc i szczescie-bo to dwie siostry..Milosc nie wiem jaki ma smak w
            literaturze polskiego jezyka..
            Ale wydaje mi sie ze milosc to wolnosc i szczescie.bynajmniej tak sie rodzi
            • mskaiq Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 24.04.07, 11:15
              Jestes miloscia Motywacjo i kiedy jestes blisko niej wtedy nie odczuwasz
              krzywdy, czujesz sie z miloscia bezpieczna.
              Kiedy odchodzisz od srodka, pojawia sie zal, strach, zlosc ktore przynosi nasze
              cialo i rzeczywiste zycie na zewnatrz nas. Tam na zewnatrz spotykasz wiele
              rzeczy ktore sa dalekie od milosci, spotykasz krytyke, krzywde, chec dominacji,
              wszystko co przynosi nam strach.
              Kiedys wydawalo sie mi ze nie mozliwe jest zachowanie milosci, ze zycie musi
              pokonac moja probe pojscia razem z miloscia.
              Na kazdym kroku natrafialem na krzywde, kiedy poddawalem sie tej krzywdzie to
              pojawial sie zal.
              Wtedy zrozumialem ze nie istnieje krzywda ktora moglaby wywolac we mnie zal,
              wiem ze moj zal jest wiekszym zlem niz krzywda. Kiedy to zrozumialem przestalem
              sie bac krzywdy, to moj zal kreowal krzywde i podnosil ja do rozmiarow trudnych
              do zniesienia. Pozbylem sie zalu, przestalo bolec bo przestalem ranic siebie.
              Pokonanie strachu to najtrudniejszy odcinek drogi, wymaga wiele wiary aby moc
              zachowac milosc wbrew trudnym czy beznadziejnym okolicznosciom ktore przynosi
              zycie i iluzji zniszczenia ktore propaguja mysli.
              Trzeba zrozumiec ze tylko sami mozemy sie zniszczyc, ze nie moze tego dokonac
              nikt z zewnatrz. Kiedy nie poddasz sie to zawsze znajdziesz rozwiazanie, kazda
              beznadziejna sytuacje mozna zmienic na nasza korzysc ale musisz w to wierzyc.
              Kiedy rezygnujemy przestaje dzialac milosc, wtedy przychodzi niewobrazalny
              strach. Jedyna droga jest wrocic do milosci, bez niej nie mozna przejsc przez
              strach.
              Serdeczne pozdrowienia.
        • nadira1 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 24.04.07, 09:50
          Zdiwonsaj ,czy uważasz ,że tylko realny "fizyczny" Mistrz może potwierdzić(bądź
          zatwierdzić) stopień zaawansowania rozwoju duchowego danej osoby? Rozumiem ,że
          wszylkie przemiany , doznania ,które odczuwa dana osoba są, czy mogą być czystym
          wyobrażeniem, a nauczyciel duchowy to tylko odpowiedź wyobraźni na pragnienie
          kontaktu z nim ? Kiedy już dociera do mnie , i wydaje mi się bliskie to co pisze
          np. agnitum, eewaa, 7zahir,motywacja i inni... Ty siejesz ziarenko niepewności i
          zastanowienia...
          • qqruq9 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 24.04.07, 12:21
            Wydaje mi się ,że i agnitum i zdiwonsaj mają rację.Chyba wszystko zależy od
            człowieka który chce właśnie się rozwijać- na jakim jest etapie, co do niego
            bardziej trafia, komu bardziej ufa ,czy książce czy słowom mistrza...

            Można zacząć pracę nad swoim rozwojem duchowym z książką, a potem trafić do
            mistrza, potem samemu się doskonalić, albo w innej kolejności.
    • giovanna8 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 24.04.07, 17:37
      Człowiek może się mylić. Nawet ten, którego uznamy za mistrza. Dlatego warto
      dążyć do połączenia z wewnętrznym przewodnikiem, z wyższym JA, z boskością czy
      jak to tam nazwiecie, wszystko jedno.

      Są ludzie, książki, zdarzenia, sny które nam w tym pomagają, ale i tak chodzi o
      dotarcie do Źródła, a tego nikt za nas nie zrobi smile

      Chętnie szukamy takich, którzy coś więcej wiedzą, widzą, czują, żeby się od nich
      uczyć. Nie mówię, że to jest złe, ale trzeba uważać, bo nie każdy, kto nazywa
      się mistrzem ma czyste intencje. "Po ich owocach poznacie ich", więc jeśli
      chcecie uczyć się od kogoś, dokładnie przyjrzyjcie się owocom, urzeczywistnieniu
      Prawdy w życiu takiego człowieka. I nie dajcie się zwieść pięknym słówkom,
      obietnicom, bajerom, etc.

      • zdiwonsaj Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 24.04.07, 23:13

        giovanna8 napisała:
        Człowiek może się mylić. Nawet ten, którego uznamy za mistrza.

        Dlaczego w takim razie malo kto z Was odnosi te cala krytyke do siebie,
        krytykujecie tak latwo tych mistrzow zewnetrznych, Wy jestescie nieomylni? A
        moze wy juz nie jestescie ludzmi?
        I jeszcze jeden aspekt, powiedzenie tekstu, "ktorego uznamy za mistrza" jest
        wielka pycha i samouwielbieniem, a skad u was taka wiedza zeby kogos uznac za
        swojego mistrza, wiecej skromnosci bym zalecal Wam o Wy wielcy, ktorzy tak juz
        wszystko wiecie, moze nalezaloby zaczac "ten ktory uznal mnie za ucznia"!

        Odpowiem jeszcze na jedno pytanie, ktos mnie zapytal, czy nauczyciel z zewnatrz
        jest konieczny? Tak, na pewnym etapie, wyobrazacie sobie dziecko bez pomocy
        nauczyciela? Duzo ludzi nie ma odwagi doroslec i pzrebywa w swiecie dzieciecych
        marzen, szukaja sobie wenetrznych pesudo nauczycieli, aby usprawiedliwiac swoje
        zachowania infantylne!
        Absolutnie nie neguje istnienia insytucji nauczyciela wewnetrznego, ale
        osiagniecie zjednoczenia z nim jest jednym z njatrudniejszych procesow do
        osiagniecia. Wlasciwy nauczyciel duchowy moze wiele pomoc w tym zakresie,
        pomagajac nam usuwac mnogosc iluzji i mitow, ktorymi nasiakamy od dziecka.
        Istnieja oczywiscie szarlatani probujacy zbic majatek meteriaLNY LUB
        ENERGETYCZNY, lecz to tylko potwierdza obowiazek poszukiwania nauczyciela z krwi
        i kosci. Ktos napisal tutaj znana zasade, jak uczen gotow to mistrz sie zjawia,
        z tej zasady wynika, ze wiekszosc jest niegotowa, no bo sie nie zjawil, bo nikt
        nie szuka, tzreba ujawnic silna chec znalezienia, a wtedy bedzie sie znalezionym.
        Cieszy mnie rowniez czyhjes zdanie, ze zasialem ziarno watpliwosci. Moj ulubiony
        bohater ze wschodu Hodza Nasrredin, byl nazywany MACICIELEM SPOKOJU, bardzo go
        za to lubie i cenie, bo jak ktos ma rzeczywisty spokoj to nic go niezmaci, a kto
        ma jedynie falszywy spokoj ten zaraz glosno krzyczy, ze mu go zabieraja,
        autentycznego spokoju nie moze zabrac ten kto go nie stworzyl.
        • giovanna8 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 25.04.07, 00:03
          zdiwonsaj napisał:
          > Dlaczego w takim razie malo kto z Was odnosi te cala krytyke do siebie,
          > krytykujecie tak latwo tych mistrzow zewnetrznych, Wy jestescie nieomylni? A
          > moze wy juz nie jestescie ludzmi?

          Mistrz wewnętrzny jest nieomylny. A kto krytykuje zewnętrznych? Ja mogę się
          tylko dziwić sfrustrowanym błądzącym, którzy chcą się lepiej poczuć i biorą się
          za "nauczanie". Ale to nie są mistrzowie. A poza tym wcale ich nie krytykuję,
          nawet w takiej sytuacji.

          > I jeszcze jeden aspekt, powiedzenie tekstu, "ktorego uznamy za mistrza" jest
          > wielka pycha i samouwielbieniem, a skad u was taka wiedza zeby kogos uznac za
          > swojego mistrza, wiecej skromnosci bym zalecal Wam o Wy wielcy, ktorzy tak juz
          > wszystko wiecie, moze nalezaloby zaczac "ten ktory uznal mnie za ucznia"!

          Ktoś, kogo ja uznaję za mistrza może mnie nawet nie znać, mógł żyć w innej
          epoce, więc jak on miałby mnie nazwać uczniem? I gdzie tu pycha?

      • zdiwonsaj Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 24.04.07, 23:25

        giovanna8 napisała
        rzeba uważać, bo nie każdy, kto nazywa
        > się mistrzem ma czyste intencje. "Po ich owocach poznacie ich", więc jeśli
        > chcecie uczyć się od kogoś, dokładnie przyjrzyjcie się owocom, urzeczywistnieni
        > u
        > Prawdy w życiu takiego człowieka. I nie dajcie się zwieść pięknym słówkom,
        > obietnicom, bajerom, etc.

        ta czesc wypowiedzi jest spojna i rozsadna. tylko wytlumacz mi co to znaczy
        poznsacie ich po owocach tym bardziej ze npo na te owoce tzreba dlugo czekac? a
        jak sie dlugo czeka, to mozna krzywdzic czlowieka, niereagujac.
        To Jezus powedzial, ze poznacie po owocach, ale Jezus rowniez powiedzial
        blogoslawieni CI co nie widzieli, ale uwierzyli, ciekawe jak to pogodzic?
        • giovanna8 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 25.04.07, 00:09
          zdiwonsaj napisał:
          > ta czesc wypowiedzi jest spojna i rozsadna. tylko wytlumacz mi co to znaczy
          > poznsacie ich po owocach tym bardziej ze npo na te owoce tzreba dlugo czekac?
          > jak sie dlugo czeka, to mozna krzywdzic czlowieka, niereagujac.

          Miałam na myśli wypełnianie tego, czego się uczy. Jeśli mistrz uczy Cię miłości,
          a sam nienawidzi, jeśli uczy Cię szczerości a kłamie, jeśli uczy Cię uczciwości
          a kradnie - jego "owoce" nie przemawiają za tym, żeby być jego uczniem.

          > To Jezus powedzial, ze poznacie po owocach, ale Jezus rowniez powiedzial
          > blogoslawieni CI co nie widzieli, ale uwierzyli, ciekawe jak to pogodzic?

          Zmieszałeś dwie kompletnie różne sprawy. Zdiwonsaj, ja uwielbiam tych, którzy
          sieją ferment, bo zmuszają do myślenia. Ale rób to z sensem smile
              • motyvvacja Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 25.04.07, 10:24
                brzeczyszczykiweiczsmile Nie piskaj.smile
                ci co odeszli od wiary -prawdziwa wiare znalezli.
                Dla mnie czlowiek religijny jest wlasnie ten- co odszedl od starych dogmatow,i
                zaczal szukac boga na nowo.Jak raczkujacy niemowlak.
                Ja przeszlam chyba wszystkie wiary jakie tylko istnieja hahahaahahah
                ale jaja..smile
                No coz wierzyc -to cos zupelnie innego jak WIEDZIEC.
                • motyvvacja Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 25.04.07, 10:40
                  cale te zasady wierzen-co dobre a co zle.Wciskane mi do glowy od dziecka-nigdy
                  nie byly moimi przemysleniami, nigdy nie stanowily mojej wolnej woli( i kto ma
                  sie za wolnego czlowieka?-prawdziwa wolnosc to wolnosc od wierzen)..Bylam
                  zniewolona,zmuszona wierzyc w to co wszyscy wierza-bo w co mialam innego
                  wierzyc-co innego znalam?
                  stworzyli we mnie zasady-moraly,opinie i oceny.Wedlug wiary,wedlug
                  kultury,wedlug odbrych obyczajow.To oni mnie stworzyli-nie ja siebie.
                  Teraz to ja siebie stwarzam.Ale zeby to zrobic-musze stanac naga przed
                  lustrem,rozebrac sie ze wszystkich dogmatow ,ze wszystkich systemom wierzen.Z
                  wyuczonych ocen,ktorymi ocenialam siebie i oczywiscie innych.Jak moglam byc
                  szzcesliwa? skoro chcac nie chcac ocenialam siebie tak jak mnie nauczono..
                  Kto ma mi dac szczescie wewnetrzne??..Wiara w dogmaty i ocenianie sie surowymi
                  przemysleniami innych? Moralnosc ktora co 100 lat sie zmienia(kobiet sie juz na
                  stosie nie palismileGdzie ma byc prawda skoro swiat sobie ta prawde ustala sam co
                  jakis czas ..Skoro my mamy sie tylko popdorzadkowac do tego co spoleczesntwo
                  sobie ustalilo..Skoro mamy wszyscy cierpiec-bo taki mamy system wierzen w zlo i
                  dobro..Mimo iz nie jest on prawdziwy stabilny-bo jest zmienny.(samotna kobieta
                  z dzieckiem? -jeszcze kilka lat temu cierpiala by obmowe i kpiny innych-teraz
                  o..pelno ich i sa zadowolonesmile
                  co jakis czas sie wierzenia i moraly zmieniaja...ludzie tego nie widza czy co?
                  ida za tym cierpiac sami i zmuszajac do cierpienia innych..Nie lepiej byc
                  wolnym od czegos co nazywaja ustaleniami.Mowie o wolnosci WEWNETRZNEJ-bo to
                  wewnetrzne ustalenia pomiedzy soba -bola najbardziej

                  Ja dziekuje
                  postojesmile)
                  Nie bede ostetnacyjnie sie publikowac-o patrzcie wszyscy mam was gdzies!
                  byla bym ukiamieniowana przes te wszystkie wiary ktorych bylam uczestniczkasmile
                  ale jak dlugo wiem ze ludzie sa tak porabani ze wierza na smierc i zaboj w
                  swoje wiary-respektuje ich-ale robie swojesmile
                  no moze po cichutkusmile
                  • motyvvacja gotowy uczen-znajduje mistrza 25.04.07, 11:00
                    Przeciez to mozna przypisac wszystkiemu.
                    Droga duchowa-szukanie prawdy-poznawanie siebie-szukanie boga.
                    Gdy uczen jest gotow mistrz sie znajduje..Znaczyc moze gdy czlowiek zaczyna
                    rozumiec czym jest jego umysl- zaczyna znajdowac mistrzow na kazdym rogu.
                    Mistrzem moze byc kot i jego oczy.Mistrzem moze byc obsrany przez golebie
                    samochod.Gotowosc znaczy swiadomosc-Sa ludzie ktorzy swiadomosci nauczaja..
                    Ale oni nauczaja jak stac sie swiadomym tego-by znalesc swojego wewnetrznego
                    mistrza.
                    Wszystko inne jest oszustwem.
                    Poniewaz kazdy jesli tylko chce,w swoich przemysleniach,
                    ksiazkach.Medytacjach.Moze stac sie swiadom.I bez nauczyciela.
                    Ale jesli robi to -tak se od niechcenia,albo z nurtem mody duchowej.
                    No to dla takich ludzi sa mistrzowiesmile Bo oni mistrzow chca.Nadal chca isc jak
                    owce za swoim pasterzemsmileZaden z nich nie ma jaj zeby sam zostal pasterzemsmile
                    a nie maja jaj-bo sie bojasmile.
                    A czego sie boja?-wlasnie.Ostateczne pytanie czego sie boisz jest: BOje sie ze
                    bede sie bac.Kolko sie zamyka.
                    Nic wiecej nie ma
                    • giovanna8 Re: gotowy uczen-znajduje mistrza 25.04.07, 14:40
                      YEEES! Właśnie o to chodzi.

                      Większości ludzi odejście od religii kojarzy się z odejściem od wiary. Prawda
                      jest taka, że żeby dojść do PRAWDZIWEJ wiary, trzeba odejść od wszelkich religii
                      i od tych wszystkich bzdur, którymi karmią nas "pasterze". Przyjrzyjcie się, to
                      zwykłe siano wink

                      Serdeczne pozdrowienia dla Tych Którzy Wiedzą smile

                  • qqruq9 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 26.04.07, 10:15
                    Masz rację motywacjo,że praktykowanie religii może zakłócać rozwój duchowy ,ale
                    weź pod uwagę fakt, że są ludzie ,którzy potrzebują rytuałów,duchownego który im
                    powie "nie rób tak tylko tak"i jeśli głeboko wierzą w swoją wiarę to chyba
                    doznają trochę oświecenia i ocierają się o rozwój duchowy.Nie są porąbani
                    tylko jeszcze nie gotowi...

                    ps.
                    Która z religii jest najbardziej przyjazna rozwoju duchowemu?
                    • eevvaa Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 26.04.07, 11:25
                      qqruq9 napisała:
                      -ale
                      > weź pod uwagę fakt, że są ludzie ,którzy potrzebują rytuałów,duchownego który i
                      > m
                      > powie "nie rób tak tylko tak"i jeśli głeboko wierzą w swoją wiarę to chyba
                      > doznają trochę oświecenia i ocierają się o rozwój duchowy.

                      Że religie są potrzebne takim ludziom zgodzę się,pozostawieni sami sobie mogliby
                      wiele uczynić złego.Jeżeli komuś odpowiada, gdy ktoś dyktuje mu zasady życia to
                      jest, tylko jego sprawa, ale niech nie narzuca tego innym.Każdy ma prawo do
                      swoich wyborów rozwoju i nic innym do tego.

                      Uśmiech wędruje daleko...
                    • giovanna8 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 26.04.07, 11:33
                      qqruq9 napisała:
                      > są ludzie ,którzy potrzebują rytuałów,duchownego który im
                      > powie "nie rób tak tylko tak".

                      To racja. Natomiast nikomu nie jest potrzebna polityka strachu, którą kapłani
                      wszelkich religii prowadzą z dużym upodobaniem (z powodów oczywistych).

                      > doznają trochę oświecenia i ocierają się o rozwój duchowy.Nie są porąbani
                      > tylko jeszcze nie gotowi...

                      Oświecenie jest procesem, którego tak naprawdę doświadczamy wszyscy, bez względu
                      na to, czy zajmujemy się świadomie "rozwojem duchowym", czy nie. Tyle że każdy
                      jest na innym poziomie, są tacy którym idzie szybciej, innym wolniej. Nikt nie
                      jest gorszy ani lepszy. Ani porąbany.

                      > Która z religii jest najbardziej przyjazna rozwoju duchowemu?

                      Każda religia ma "zady i walety", każda ma jakąś "specjalizację".
                      Chrześcijaństwo kładzie nacisk na miłość, buddyzm na świadomość siebie.
                      Najsensowniejsza byłaby panreligia wykorzystująca całą mądrość ze wszystkich
                      razem wziętych. Może kiedyś do tego dorośniemy.
                    • amm06 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 26.04.07, 17:04
                      > Która z religii jest najbardziej przyjazna rozwoju duchowemu?

                      Poniewaz jestem z nia najbardziej zaznajomiona, nauka (w odroznieniu od terminu
                      religia) Jezusa jest dla mnie idealna do rozwoju duchowego. Niestety jest On
                      najbardziej niezrozumiana postacia na przestrzeni dziejow. Jesli ktos jest
                      zainteresowany, polecam ksiazke ktora mowi o tym czego naprawde nauczal Jezus:
                      Emmet Fox "Kazanie na wzgorzu" w jez. angielskim "Sermon on the mount".
                      Ksiazka ta zrewolucjonizowala moje spojrzenie na Jezusa, dlatego polecam ja
                      bardzo cieplo smile
                  • brzeczyszczykiewicz9 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 28.04.07, 23:20
                    Dlaczego pomieszalas religie z obyczajowoscia? Przemiany kulturowe,zmieniajaca
                    sie moda na takie czy inne zachowania, jak rowniez odmiennosc oceny owych w
                    zaleznosci od czasow,moim zdaniem w zaden sposob nie podwaza to religii.Co z
                    tego ,ze ludzie co jakis czas zmieniaja swoj stosunek odnosnie roznych
                    kwestii.Czy w zwiazku z tym ulegly zmianie rowniez przykazania?Czy ewangelia
                    stracila przez to swa aktualnosc?Dlatego nie rozumiem czemu piszesz,ze co jakis
                    czas wierzenia i moraly sie zmieniaja.Zmienne sa osady ludzkie,to
                    wszystko.Piszesz, ze ludzie sa porabani wierzac na zaboj w swoje religie,z
                    twoich postow wynika, ze rowniez wierzysz tylko na swoj sposob ,a jednak nie
                    piszesz w ten sposob o sobie.
                    • motyvvacja Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 29.04.07, 09:48
                      Bo prawda jest ruchoma-Prawda to CZAS TERAZNIEJSZY- ktory sie zmienia z minuty
                      na minute.W PRAWDZIE MOZNA ZYC-A NIE W PRAWDE WIERZYC.
                      PRAWDY nie zapiszesz w ksiazkach,Mozesz opisac swoje odniesienie do niej.Swoje
                      wlasne odczucie.ALe jesli chcesz ja poznac .Musisz w niej zyc,a nie skladac
                      poklony swoim wlasnym koncepcja tej prawdy.

                      Czy w zwiazku z tym ulegly zmianie rowniez przykazania?Czy ewangelia
                      > stracila przez to swa aktualnosc?Dlatego nie rozumiem czemu piszesz,ze co
                      jakis
                      >
                      > czas wierzenia i moraly sie zmieniaja.Zmienne sa osady ludzkie,to
                      > wszystko

                      Ani ewangelia ani koran,ani tez Tora-nie sa twoimi DOSWIADCZENIAMI.
                      To doswiadczenia kogos innego spisane na kartach.
                      Mozesz miec je takie same.Ale nie modl sie do nich-pozatym tez kwestionowala
                      bym rzecz -czy mozna doswiadczyc dokladnie tak samo jak Jezus powiedzmy skoro
                      kazdy jest inny.Ja naprzyklad jestem Polka-nie ma doswiadczen Palestynskich.
                      Moje Oswiecenie napewno bedzie mialo inny smak.
                      wtedy tez sie do mnie bedziesz modlil? i szedl za Moja ewangelia?
                      Spisana tu na forum?smile
                • brzeczyszczykiewicz9 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 28.04.07, 23:14
                  Napisalas,ze Ci co odeszli od wiary prawdziwa wiare znalezli.Nie rozumiem co
                  ma jedno z drugim wspolnego.Podobnie nie widze zwiazku miedzy religijnoscia,a
                  odejsciem od dogmatow.Pytanie czy ten raczkujacy niemowlak szukajacy Boga na
                  nowo nie bedzie szczegolnie podatny na wszystko inne.2Tym. 4, 3-4: "Albowiem
                  przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań
                  nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od
                  prawdy, a zwrócą się ku baśniom."Owszem w duchu mamy kontakt z Bogiem,lecz w
                  czym przeszkadza tu twoim zdaniem religia?
                  • motyvvacja Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 29.04.07, 09:57
                    Owszem w duchu mamy kontakt z Bogiem,lecz w
                    > czym przeszkadza tu twoim zdaniem religia?

                    Dobrze odpowiem ci.
                    Religia to inaczej wiara.Na wierze w dogmaty-wierze w co moge a co nie,wIerze
                    co jest dobre a co zle,wierze czym powinnam byc a czym nie.KTO DAJE MI WIARE
                    JEST MOIM WROGIEM-a juz napewno nie zaprowadzi mnie do Boga.
                    Na tych wszystkich wierzeniach Zbudowane jest wlasnie wielkie ciezkie EGo.
                    Caly ty.
                    I to owo Ego jest przeszkoda w zobaczeniu Prawdy.To twoje
                    wyobrazenia.Dogmaty.Twoje koncepcje.Twoje zamilowania.Siedzisz w domku ciasnym
                    z zamknietymi oknami.Wierzysz w to co cie nauczyli wierzyc(oddajesz poklony-
                    modlisz sie)-a trawa za oknem sama sobie rosnie.
                    To Jest moja prawda.
                    • motyvvacja Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 29.04.07, 10:24
                      ...i wcale nie mowie ze :jezus, budda, mohamad,czy mojzesz nie byli potrzebni.
                      OWSZEM byli.Tak jak byl potrzebny osho,czy kryszna,czy kabir itd.
                      Umysl to wierzenia,wyobraznia,pamiec,projekcja.Im wiecej bedziesz czytal,im
                      wiecej wiar przejdziesz.tym bardziej twoja inteligencja wzrasta.Twoj umysl jest
                      na drodze samopoznania -samopoznania tego czym jest.Zorientwowania sie ze jest
                      produktem spolecznym.A umysl ktory zrozumie to czym jest..Umysl ktory USWIADOMI
                      sobie swoja role.Dostaje promyk swiatelka (swiadomosci) do ciemnego pokoju.

                      i..wtedy zaczyna sie magiasmile
                      Magia zyciasmile
              • eevvaa Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 25.04.07, 14:40
                brzeczyszczykiewicz9 napisał:

                > Jestem ciekawy ilu z Was w imie rzekomego "rozwoju" odeszlo od wiary. "Cóż
                > bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy
                > szkodę poniósł?" (Mt 16, 26).
                >

                Nie widzę powiązania z brakiem w jakąś wiarę, a szkodą dla duszy.Brak miłości
                może jej zaszkodzić jedynie.
              • amm06 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 25.04.07, 20:47
                Brzeczyszczykiewiczu, zauwaz ze kilka wersow wczesniej Jezus mowi: "Jesli kto
                chce pojsc ze mna, niech sie zaprze samego siebie, niech wezmie krzyz swoj i
                niech mnie nasladuje. Bo kto chce zachowac swoje zycie, straci je, a kto
                straci swe zycie z mego powodu, znajdzie je." Mt 16, 24-25

                W moim pojeciu, w wersach tych mowa jest o wyrzeczeniu sie swego ego i jego
                egoistycznych ciagotek, na rzecz milosci/jednosci bo tylko w ten sposob mozemy
                zblizyc sie do Boga. A czym innym jest rozwoj duchowy jesli nie dazeniem do
                nawiazania swiadomej lacznosci z Bogiem? Od milosci/Boga nie da sie odejsc,
                poniewaz jestesmy Jego czescia tak jak On jest czescia nas. Mozemy jedynie o
                tym zapomniec. Celem rozwoju duchowego jest przypomnienie.

                To ze postrzegamy inne sciezki do "uduchowienia" wink czy tez, osiagniecia
                lacznosci z Bogiem, nie zmienia faktu ze wszyscy zmierzamy w tym samym
                kierunku smile
                • zdiwonsaj Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 29.04.07, 15:33
                  Bo prawda jest ruchoma-Prawda to CZAS TERAZNIEJSZY- ktory sie zmienia z minuty
                  na minute.W PRAWDZIE MOZNA ZYC-A NIE W PRAWDE WIERZYC.
                  PRAWDY nie zapiszesz w ksiazkach,Mozesz opisac swoje odniesienie do niej.Swoje
                  wlasne odczucie.ALe jesli chcesz ja poznac .Musisz w niej zyc,a nie skladac
                  poklony swoim wlasnym koncepcja tej prawdy.

                  Czy w zwiazku z tym ulegly zmianie rowniez przykazania?Czy ewangelia
                  > stracila przez to swa aktualnosc?Dlatego nie rozumiem czemu piszesz,ze co
                  jakis
                  >
                  > czas wierzenia i moraly sie zmieniaja.Zmienne sa osady ludzkie,to
                  > wszystko

                  Ani ewangelia ani koran,ani tez Tora-nie sa twoimi DOSWIADCZENIAMI.
                  To doswiadczenia kogos innego spisane na kartach.
                  Mozesz miec je takie same.Ale nie modl sie do nich-pozatym tez kwestionowala
                  bym rzecz -czy mozna doswiadczyc dokladnie tak samo jak Jezus powiedzmy skoro
                  kazdy jest inny.Ja naprzyklad jestem Polka-nie ma doswiadczen Palestynskich.
                  Moje Oswiecenie napewno bedzie mialo inny smak.
                  wtedy tez sie do mnie bedziesz modlil? i szedl za Moja ewangelia?
                  Spisana tu na forum?smile
                  • amm06 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 29.04.07, 18:58
                    Zdziwonsaju, jesli dobrze pojelam, wybor jest nastepujacy:

                    milosc i jednosc lub ego i separacja. Innego wyboru zaiste nie ma.

                    Mysle ze prawda (milosc i jednosc) jest wieczna i niezmienna, Motywacjo.
                    Zgadzam sie jednak, ze aby jej doswiadczyc trzeba nia zyc (w terazniejszosci).
                    To czy jestesmy z Polski czy z Palestyny chyba raczej nie robi roznicy w
                    doswiadczaniu prawdy (milosci i jednosci), bo ona jest uniwersalna i
                    wszechogarniajaca i nie ma znaczenia skad pochodzimy, roznice istnieja na
                    planie fizycznym, na planie duchowym wszyscy jestesmy jednym. Jezus byl Synem
                    Bozym tak jak i my, jedyna roznica w tym ze On zyl prawda na codzien, my
                    natomiast jedynie "od swieta". Udzielil On nam jednak szczegolowych wskazowek
                    jak dotrzec do prawdy na codzien. Zgadzam sie z tym ze do wskazowek zawartych
                    w ewangelii nie trzeba sie modlic, nalezy je po prostu stosowac.

                    I chyba wszyscy nauczyciele moga zrobic jedynie to, wskazac droge, reszta
                    zalezy od nas.
                    • zdiwonsaj Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 29.04.07, 20:13
                      amm06 masz racje,

                      miłośc potrzebuje mądrości, a to już jest o wiele trudniejsze niż tylko
                      promieniować z siebie miłość, trzeba jeszcze umieć obronić swoje źródło miłości,
                      gdyż istnieją siły, którym źródła miłości przeszkadzają, dlatego wypaczają sens
                      miłości, co prowadzi do tego, że mało kto rozumie czym Ona jest! Ludziom wydaje
                      się czym jest miłośc, mylą Ją z sentymentem, litością i słabościa! Miłośc jako
                      energia stwórcza wymaga w człowieku wewnetrznej czystości i bycia zgodnym z
                      prawami wszechświata, bo miłośc jest czymś żywym, co natychmiast zamyka swoje
                      źródło w człowieku, bo jest czymś niezwykle czułym. Powiedział Jezus, co innemu
                      uczyniłeś, sobie uczyniłeś!
                      TZREBA DZIEKI WEWNETRZNEJ MąDROśCI UMIEć OBRONIć W SOBIE źRóDłO MIłOśCI,
                      NAJPIERW PZRED SAMYM SOBA, SWOIM EGOCENTRYZMEM, AMBICJAMI! DO TEGO JEST
                      POTZREBNY KOMPETENTNY NAUCZYCIEL Z KRWI I KOSCI!
                      • eevvaa Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 29.04.07, 20:54
                        zdiwonsaj napisał:
                        -I do Was moi drodzy, należy wybór, komu zaufacie! Kogo przyjmiecie za wzor, tym
                        bardziej, że od dzecka jesteśmy epatowani tymi dwoma wzorcami i nasiąkamy nimi,
                        dlatego nie wierzę, że ktoś z Was tutaj na tym forum wymyśli coś nowego.
                        Wybierają kiedy nie mamy jeszcze świadomości wyboru, za nas inni, nasi
                        opiekunowie co dla nas dobre i to siedzi w naszej podswiadomosci. Potem już gdy
                        mamy taką możliwość to decydujemy się na wybór, albo jednej strategii albo drugiej.

                        Nikt na pewno nie chce tutaj nic wymyślać nowego.Wystarczy kierować się dobrem
                        i miłością siebie i bliźniego. Nie trzeba szukać wzorców, nauczycieli - każdy ma
                        swoje życie i jest niepowtarzalny.Dlaczego Bóg dał nam wolną wolę, a człowiek
                        próbuje ją ograniczać?
                        -
                        Uśmiech wędruje daleko...
    • motyvvacja Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 30.04.07, 07:56
      Bo prawda jest ruchoma-Prawda to CZAS TERAZNIEJSZY- ktory sie zmienia z minuty
      na minute.W PRAWDZIE MOZNA ZYC-A NIE W PRAWDE WIERZYC.
      PRAWDY nie zapiszesz w ksiazkach,Mozesz opisac swoje odniesienie do niej.Swoje
      wlasne odczucie.ALe jesli chcesz ja poznac .Musisz w niej zyc,a nie skladac
      poklony swoim wlasnym koncepcja tej prawdy.

      Platon był zwolennikiemj prawdy absolutnej i ostatecznej, z wypowiedzi MOTYWACJI
      wynika, że uwierzyła Arystotelesowi w prawdę chwilową, niewieczna. Taka postawa
      tworzy świadomość przejściową, w opraciu o którą niemoożna zawrzeć ani jednego
      trwałego związku. Każdy należy prędzej czy poźniej poświecić. To by się zgadzało
      Motywacja co mi napisałaś o pewnej osobie Ci bliskiej i jej zyciu w związkach.
      Arytoteles nie wierząc w żadne trwałe związki pokolei je poświecał, każdego kto
      nie był już przydatny pozostawiał jak zużyty pzredmiot, jego kolejnym znanym
      następcą był Makiawelli, który zresztą nie krył, że jego korzenie idą od
      Arystotelesa.

      Zdiwonsaj-dla mnie chwila jest wiecznoscia-a jesli twoj umysl pojmuje czas jako
      odrebna czesc chwili(jesli ja dzieli na przed i po).To raczej ty podlegasz pod
      szkole arystotelesa.Dla mnie Czas terazniejszy jest Bogiem.Dla mnie BOg jest tu
      i teraz.Bog ktory jest zmienny-ktory jest tworzeniem.Ktory jest rozkwitem.Za
      ktorym trzeba podarzac-Zmieniac sie-Jest ruchowy.Dlatego trzeba plynac jak
      rzeka,nie stac w miejscu i czekac mowiac ja znam ta jedna niezmienna ostateczna
      prawde.
      Omal ze jak ksiadz z ambony glosisz zdiwonsajusmile

      Czas terazniejszy jest wiecznoscia.BYL JEST I BEDZIE.To umysl dzieli.

      Pozatym ani platon ani arystoteles -nie jest MOTYWACJA.
      Moja jest prawda-poniewaz tkwi ona we mnie.Jesli cokolwiek moge dla niej
      poswiecic.To,to co prawda nie jestsmile Czyli cien wlasnych wyobrazen i wierzen.
      Jezeli arysto wykorzystywal ludzi do wlasnych celow i zadzy-to bardzo brzydko.
      Udawal mistrza -i wysysal z ludzi ich naiwnosc.
      No jeszcze raz potwierdzasz fakt ze nie nalezy ufac mistrza,zadnego
      gatunku.Jedynie sobie i swojej wlasnej prawdzie ostatecznej(jezeli jest ona
      spojna i taka sama dla kazdego z nas-to po jakie licho mistrzunio?smile
      No nie?
        • motyvvacja Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 01.05.07, 13:34
          Oj zdiwonsaj ,jaka teoria?? o czym ty piszesz?.
          Zadalam ci pytanie czarnoksiezniku smile : Kiedy wyjde za maz.Nie odpowiedziales.
          Napisalam ci ze bylam DD,i mialam problem z okazywaniem uczuc,napisalam ze
          emocjonalnie wykorzystywalam facetow i zucalam ich w diabli..
          Alez ja sie tego nie wstydzesmile..Poniewaz to jest kim B Y L A M ..nie jestem.
          Najdrozszy moj- czlowiek i jego psyche zmienia sie z minuty na minute,wiedza
          musi byc PRZETRAWIONA(na co potrzeba czasu) Zeby mogla stac sie TOBa.
          Jak zjesz banana nie stajesz sie bananem.To banan staje sie tobasmile
          A ty po jednym krutkim mailiku wyciagasz takie okropne wnioski.
          Wstydzil bys siesmile
      • brzeczyszczykiewicz9 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 30.04.07, 20:29
        „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”
        "Ja jestem Drogą i Prawdą, i Zyciem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak
        tylko przeze Mnie".
        „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo
        Prawdzie".
        "...Na swiecie byl,a swiat byl przez niego stworzony i swiat go nie
        poznal.Przyszedl do swej wlasnosci,a swoi go nie przyjeli.A wszystkim,ktorzy go
        przyjeli i uwierzyli w imie jego,dal moc aby sie stali synami Bozymi;ktorzy nie
        z krwi ani rzadzy ciala,ani tez z woli ludzkiej,ale z Boga sie narodzili.A
        Slowo stalo sie cialem i mieszkalo miedzy nami,i widzielismy chwale
        jego,pelnego laski i prawdy,chwale jako jednorodzonego od Ojca.Jan daje o nim
        swiadectwo i wola,mowiac:To ten,o ktorym mowilem:Ktory po mnie przyjdzie,stal
        sie przede mna,bo pierwej byl nizli ja.A z pelnosci jego mysmy wzieli laske za
        laske.Albowiem Zakon dany jest przez Mojzesza,a laska i prawda stala sie przez
        Jezusa Chrystusa.Boga nikt nigdy nie widzial.Syn jednorodzony,ktory jest na
        lonie Ojca,ten nam opowiedzial"
        "Daje on swiadectwo o tym,co widzial i slyszal,a swiadectwa jego nikt uznac nie
        chce.Kto przyjal swiadectwo jego,ten stwierdzil,ze Bog jest prawdomowny."
        "Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przemina"
        Tak wiec patrzac pod katem wiary nie sposob powiedziec,ze prawda jest zmienna.
            • amm06 Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 01.05.07, 07:19
              "Ja jestem droga i prawda i zyciem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak
              tylko przeze mnie. Gdybyscie mnie poznali, znalibyscie i mojego Ojca" J 14, 6-7

              "Jesli Mnie kto miluje, bedzie zachowywal moja nauke, a Ojciec moj umiluje go,
              i przyjdziemy do Niego i bedziemy u Niego przebywac. Kto mnie nie miluje, ten
              nie zachowuje slow moich. A nauka ktora slyszycie nie jest moja, ale tego,
              ktory mnie poslal, Ojca" J 14, 23-24

              "Jezeli bedziecie trwac w nauce mojej, bedziecie prawdziwie moimi uczniami i
              poznacie prawde, a prawda was wyzwoli" J 8, 31-32
    • motyvvacja Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 03.05.07, 10:09
      brzeczyszczykiewicz-uprasza sie o NIE-reklamowanie sekt na tym forum.

      a tak odemnie:
      Rozwoj duchowy jest wolnoscia,wiara w cokolwiek skazuje cie albo na pranie
      mozgusmile Jak to sekty czynia.Albo na brak lacznosci z Rzeczywista prawda.
      brak lacznosci czyli-PRUBY ZMIAN i brak akcepracji tego co JEST.-WALKA z
      rzeczywistym stanem rzeczy.
      Pozdrawiam
    • neptus Re: Rozwój duchowy .... sam czy z mistrzem ? 06.05.07, 00:17
      nadira1 napisała:

      > Czy możliwe jest osiągnięcie dobrych efektów w rozwoju duchowym pracując nad
      > tym samodzielnie bez nauczyciela, mistrza który poprowadzi ? Czy jest to
      > bezpieczne ? Czy wystarczą książki , informacje .. Czy można samemu osiągnąć
      > podwyższenie wibracji, odblokowania kanałów itp... w sposób równy np.
      > podczas inicjacji . Czy wskazany jest ktoś kto poprowadzi ??

      Myślę, ze to pytanie jest trochę niewłasciwie postawione. Przede wszystkim
      należałoby zapytać, po co ten mistrz czy nauczyciel jest? Jeżeli ma uczyc tylko
      tego, co jest w książkach, to szkoda pieniędzy.
      Na pewnym etapie zwykle potrzebujemy mistrza. Ale nie mistrza, ktoremu
      doładujemy ego, ani mistrza, ktory bedzie nam "wykladal" wiadomosci.
      Wchodzac na nieznane dotad scieżki dobrze jest mieć opiekuna. To ktoś, kto
      dopilnuje, abyśmy przez własną głupote nie zrobili sobie krzywdy stosując
      niewprawnie nowe dla nas techniki, ktos, kto zauważy, że zaczynamy zbaczać z
      obranego na poczatku kierunku i czasem zada nam bardzo istotne pytania, na
      ktore musimy sobie odpowiedziec sami.
      Kiedy rzeczywiście potrzebujemy mistrza, znajdziemy go. Nie warto szukać na
      siłę. największą głupotą jest oczekiwanie, ze mistrz nas wszystkiego nauczy.
      Mistrz może nas jedynie nauczyć, jak się uczyć i zapewnic nam bezpieczeństwo
      podczas naszych pierwszych nieudolnych prob, pdpowie jak szukać ale jeśli nam
      chce tłumaczyć, czego mamy szukać, to nie jest mistrzem. To wszystko.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka