Dodaj do ulubionych

zobaczyłam swoją wizualizację na żywo

15.06.07, 09:55
kiedyś miałam problemy z hormonami i powiedziano mi że będę miała problemy z
zajściem w ciążę ... to było straszne, przerażała mnie myśl że być może
latami będę starała się o dziecko i załamię się psychicznie ...
ale żeby uprzedzić moje katastroficzne myśli zaczęłam wyobrażać sobie coś
przeciwnego co mogłoby wyprzeć złe myślenie
moją wizualizacją było raczkujące po przedpokoju dziecię smile moje dziecię

no i parę dni temu stało się...(w zeszłym roku urodziłam zdrowe dziecko) mój
synek zaczął raczkować i zobaczyłam go dokładnie w tej samej sytuacji w
jakiej go sobie wyobrażałam zanim w ogóle pojawił się na świecie

popłakałam się

to było wspaniałe, dało mi nadzieję i siłę do walki o kolejne (wątpliwe wg
mnie) sukcesy w moim życiu
Obserwuj wątek
    • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 15.06.07, 10:27
      Witam wink
      Gratuluję zdrowego synka.
      Jest Pani kolejnym dowodem dla niedowiarków (również tych, co zaglądają na to
      forum i twierdzą, że wizualizacja jest szkodliwa), że metody
      wizualizacyjno-afirmacyjne są "dla ludzi" i działają.
      Trzeba tylko chcieć i odważyć się spróbować.

      Jest to olbrzymie narzędzie zmiany przyszłości często już przez innych "podobno
      określonej".

      Jestem przekonany, że i inne Pani wizualizacje się spełnią smile

      Agnitum
    • mskaiq Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 15.06.07, 11:30
      To nie jest zasluga wizualizaji to zasluga Twojej wiary, tego ze sie nie
      poddalas, ze wierzylas. Trzeba marzyc i trzeba wierzyc ze nasze marzenia moge
      sie zrealizowac. Ta wizualizacja ktora opisujesz to nie medytacja gdzie
      probujemy tworzyc jakies obrazy bez zadnej przyczyny i potrzeby tylko marzenie
      o dziecku.
      Czesto ludzie potrafia gleboko wierzyc, czasem potrzebuja powtarzac sobie w
      kolko ze cos jest mozliwe, ze moze sie wydarzyc aby ta wiare osiagnac. To
      wszystko nie ma nic wspolnego z medytacja, wizualizacja czy afirmacja. To walka
      o to aby nie stracic wiary. Tak dlugo jak istnieje wiara tak dlugo wszystko
      moze sie wydarzyc. No coz, ludzie dawno zauwazyli ze wiara czyni cuda a Twoj
      przypadek potwierdza to.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • wladi3 Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 15.06.07, 13:51
        A ja aby nie rozgorzała niepotrzebna dyskusja powiem tylko tyle , iż uważam że
        medytacja , wizualizacja , afirmacja wyrabia w nas Wiarę , czyli Pewność że
        stanie się tak jak Chcemy .Wszystko dzieje się w Myślach , poza tym to kwestia
        nazewnictwa , kwestia kodów .
        Jedno i drugie prowadzi do tego samego tylko wyrasta z innej kultury , z
        innych kodów .
        Większość z nas odrzuca z góry to co "inne" . Dopiero z pewnej perspektywy
        widać że to jest to samo i prowadzi w ta samą stronę . Władek .

        Kocham Cię Boże Ojcze. Władek .
        Jestem cząstką Boga !

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29975
      • wladi3 Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 15.06.07, 13:52
        A ja aby nie rozgorzała niepotrzebna dyskusja powiem tylko tyle , iż uważam że
        medytacja , wizualizacja , afirmacja wyrabia w nas Wiarę , czyli Pewność że
        stanie się tak jak Chcemy .Wszystko dzieje się w Myślach , poza tym to kwestia
        nazewnictwa , kwestia kodów .
        Jedno i drugie prowadzi do tego samego tylko wyrasta z innej kultury , z
        innych kodów .
        Większość z nas odrzuca z góry to co "inne" . Dopiero z pewnej perspektywy
        widać że to jest to samo i prowadzi w ta samą stronę . Władek .

        Kocham Cię Boże Ojcze. Władek .
        Jestem cząstką Boga !

      • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 15.06.07, 14:58
        Mskaiq oczywiście najlepiej wie co u tej Pani zadziałało a co nie smile
        Nie pierwszy raz?

        Jest logiczne że skuteczność wizualizacji zależy od wiary. Ale wiara to właśnie
        m.in moc wizualizacji smile
        Uświadom sobie, że wiara w coś to nie jest jedna mała cząsteczka. To zbiór
        okoliczności i sposobów realizacji.
        Jeśliby ktoś nie wierzył w Zdrowe Dziecko to by nie wizualizował tego... Jest
        więc to oczywiste.
        Wiara również ma stopniowanie, można słabo w coś wierzyć a podobno i mocno.
        Wizualizacja jest narzędziem wzmacniającym tą część myślokształtów, które
        wynikają z wiary.
        Reasumując oba terminy są nieodłączne.

        Widział ktoś kiedyś człowieka, który w coś wierzy i nigdy tego "nie widział"(w
        sobie)?

        Agnitum
    • wladi3 Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 15.06.07, 14:14
      Zapomniałem przede wszystkim pogratulować Cudownego Synka i spełnienia się
      wizualizacji i tej konkretnej sytuacji smile Bóg Stwórca obdarzył nas władzą nad
      światem tej materii :" ...abyśmy w Miłości i Sprawiedliwości sprawowali władzę
      nad tym światem..."
      Ja czekam na realizację mojej wizji sennej ; na rok przed przywołaniem naszego
      Synka do życia - widziałem jak wyglądać będzie w wieku kilku lat i Wiem że to
      się spełni jak też konkretna sytuacja w której Go widziałem .To tylko wycinek
      Mocy jaką mamy w Bogu Ojcu i Stwórcy Świata ... . Mocy Miłości . Władek .

      Kocham Cię Boże Ojcze . Władek .
      Jestem cząstką Boga !

    • mskaiq Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 16.06.07, 12:31
      To zalezy co rozumiesz przez wizualizacje Agnitum. Jesli wizualizujesz marzenie
      i milosc do dziecka to taka wizualizacja ma sens. Zamiast wizualizowac mozna
      rowniez wierzyc ze bede miala dziecko, czy afirmowac. Tu chodzi o to aby
      pokonac negatywnosc, nie stracic wiary, bo jej utrata przekresla wszystko. Tam
      gdzies powyzej nas sa sily ktore sa gotowe pomoc nam ale jest to mozliwe tylko
      kiedy potrafimy zachowac nasze marzenie, kiedy obronimy to co dla nas jes wazne
      dostatecznie dlugo aby nasze pragbienie stalo sie mozliwym.

      Jesli chodzi o wizualizacje to pisze o wizualizacji przedmiotow i o
      cwiczeniach ktore maja nas nauczyc budowania i kontrolowania obrazow. Ten
      rodzaj wizualizacji jest nieporozumieniem, moze przyniesc tylko szkode.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • erzulie27 Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 16.06.07, 13:31
        mskaiq napisał:

        > Jesli chodzi o wizualizacje to pisze o wizualizacji przedmiotow i o
        > cwiczeniach ktore maja nas nauczyc budowania i kontrolowania obrazow. Ten
        > rodzaj wizualizacji jest nieporozumieniem, moze przyniesc tylko szkode.

        Czasem na forum pojawia sie ktos, kto straszy wizualizacja. A moze jakies
        konkrety? Na czym polega wg Ciebie owe niebezpieczenstwo?
      • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 16.06.07, 20:06
        A widzisz Mskaiq już inaczej mówisz smile
        Sam napisałeś, że aby pokonać negatywność (cokolwiek to oznacza) oprócz
        wizualizacji nie należy stracić wiary. Sam więc przez to przyznajesz że mogą być
        to dwa osobne procesy. Co więcej może się okazać, że są tylko dziećmi jakiegoś
        nadrzędnego procesu? - ale czy mamy na tyle wiedzy aby konkretyzować to "coś"?

        No i czytam dalej to co piszesz i na samym początku (żesz też ja zwątpiłem że
        możesz myśleć inaczej 8-)) zaprzeczasz wizualizacji.

        Być może tak sobie głośno myślę, po prostu u Ciebie nastąpił podział rzeczy na
        kupki, woreczki do których wkładasz różne sprawy i tak:
        - przedmioty to są w tej kupce
        - rzeczone "dziecko" w tej
        - miłość w tej
        - inne pewno w innych?

        I tym się różnimy. Ja widzę życie holistycznie.
        To co nas się uczy w szkołach, często w książkach, od rodziców i wychowawców nie
        pokazuje wzajemnego przenikania się wszystkiego. I że "z wszystkiego wynika
        wszystko" parafrazując czy ruch motyla w Wenezueli ma wpływ na ceny spółki
        Prokomu na GPW? smile

        Od kiedy wyszedłem spoza dogmatu odrębności czuje że stałem się wolny.
        Nasze postrzeganie jest inne, więc też nie potrafisz się ze mną zgodzić.
        Oczywiście dalej uważam, że postrzeganie holistyczne jest to postrzeganie
        najbliższe... prawdzie a być może to ono samo jest PRAWDĄ.

        wink
        Agnitum
        • mskaiq Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 17.06.07, 08:52
          Nie mowie inaczej Agnitum, po prostu opisana wizualizacja przez Norkane to
          zachowanie wiary i marzenia o dziecku. To sposob na pokonanie negatywizmu ktory
          chce pozbawic nas tego co jest mozliwe.
          Kiedys bronilem moich marzen, nie wizualizowalem tylko afirmowalem. Ten wysilek
          byl skierowany aby pokonac narastajce watpliwosci i utrate wiary bo negatywizm
          ciagle podwazal mozliwosc spelnienia sie moich marzen. Zdawalem sobie sprawe ze
          jesli stracilbym wiare to sam zrezygnowalbym z tego co bylo niezwykle wazne dla
          mnie.
          Jesli chodzi wizualizacja to jest to jeden ze sposob porozumiewania sie
          wyzwolonej juz duszy, z innymi duszami o czym pisalem. Wizualizacji i tak
          bedziesz sie musial nauczyc kiedy przyjdzie na to czas. Otrzymasz wtedy pomoc i
          bedziesz dokladnie wiedzial jak medytowac, czy wizualizowac, bedziesz wiedzial
          rowniez dlaczego to robisz.
          Pisze o tym bo proby przyspieszenia procesu rozwoju czesto koncza sie
          zniszczeniem zycia fizycznego a nawet moga grozic utrata permanent atom (nie
          znam po polsku odpowiednika tego pojecia) co konczy cykl reinkarnacji.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • qqruq9 Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 17.06.07, 12:42
            Zachowanie wiary i marzenie o dziecku to sposób na pokonanie negatywizmu----
            ---tu sie zgadzam.Jest to po prostu pozytywne nastawienie, oczekiwanie na
            spełnienie.

            Wizualizacja to tworzenie w myślach obrazu swojego marzenia. Czy sądzisz Mskaiq,
            że niewyzwolona dusza nie wizualizuje? A jak opisać coś takiego:
            ktoś/obojętne na jakim stopniu rozwoju świadomości/ ciągle obawia się
            konkretnego nieszczęścia np.utraty wzroku, wypadku samochodowego..... przez to
            ciągle sobie to wyobraża i myk.... spełnia się.
            A przeciez nie marzył o chorobie....

            Wizualizacja działa niezależnie od intencji.
            Dlatego zamartwianie się jest "grzechem".

            Ja postrzegam nasz umysł jak komputer-podatny na wirusy,z róznym
            oprogramowaniem, pojemnością, mający konkretne zasady obsługi, których mozna się
            nauczyć, z wyszukiwarką...... Niestety komputer nie ma duszy smile
            Pozdrowienia dla wszystkich....
          • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 18.06.07, 09:16
            Wizualizacja nie służy jako sposób porozumiewania się wyzwolonej duszy smile
            Zresztą, przed czym ta dusza lub z czego miałaby się wyzwolić?
            Z koła inkarnacji? Z życia na Ziemi?
            Moja dusza traktuje ten etap jako szczególny dar. Ale nie czuję się tym
            "omackowany".

            Widząc termin "permanent atom" już nawet świta jakie poglądy smile przyjąłeś za
            słuszne. No cóż moge Ci powiedzieć, że żadna wiara i realizacja Twoich marzeń
            się nie powiedzie jeśli będziesz traktował to życie jak niewolnictwo.
            Dopiero po spełnieniu poczucia wolności - następuje rozkwit wszystkiego co ważne.

            Reprezentujesz poglądy, które kiedyś również były mi bliskie. Również tak jak Ty
            uważałem życie ziemskie za próbę generalną przed końcowym wyzwoleniem się.
            Ale musze powiedzieć, że ta filozofia doprowadza tylko do ostatecznie nawet do
            destrukcji a na pewno wprowadza wiele zamętu.
            Jesteśmy tu i teraz na ziemi. Przyszłości nie ma, nie ma nic ponad to co jest
            teraz. Wszystko jest continuum w czasie teraźniejszym.

            Wizualizacje ze wszystkimi jej skutkami praktykowało już setki tysięcy ludzi
            przed Tobą smile i podejrzewam że po Tobie też to będą robić następni. I nie sądzę,
            aby poczucie spętania (poczucie pragnienia wyzwolenia) było z tym nawet w
            najmniejszym stopniu związane.

            No i co do cyklu inkarnacji. Nie może być zakończony (nie da się z niego
            wypaść)smile Z prostej przyczyny.
            Nigdy się nie zaczął. On po prostu trwa i jest.

            Nie da się również przyśpieszać rozwoju smile (chyba myślisz o tym rzeczonym
            Rozwojem Duchowym, którego wyjaśnienia terminu nie zna chyba nikt - bo jest nim
            wiele rzeczy nawet skrajnych...)
            Wynika to z faktu że RD to:
            - nie jest stopniowanie
            - nie można z tego wypaść
            - nie można się do tego zapisać.

            Mskaiq więcej czuj swoim wnętrzem niż wierz w książki.

            Agnitum
            • wladi3 Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 18.06.07, 12:37
              Nie ma jednej Drogi do Boga . Nie ma kilku Dróg do Boga . Mam wręcz pewność że
              tyle ile Świadomych Istnień tyle jest Dróg .
              Osiągnąwszy Świadomość jesteśmy na pewnym etapie życia , Drogi , wyszliśmy z
              jakiegoś punktu i zostaliśmy tak lub inaczej zakodowani . Nazywamy pewne rzeczy
              inaczej i dla każdego z nas mogą one znaczyć coś innego a jednak zmierzają
              tylko w Jedną stronę ... . Zmierzamy do Boga we wspólnocie , lecz nie ma
              zbiorowego Zbawienia . Zawsze jest to indywidualna Droga i Indywidualny
              Kontakt ze Stwórcą - Dobrym Ojcem . Władek .

              Kocham Cię Boże Ojcze . Władek
              Jestem cząstką Boga !

              • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 19.06.07, 08:23
                I to jest właściwa kwintensencja.

                Nie ma jednej drogi.
                Po zrozumieniu wielości dróg wszelkiego rodzaju ustalenia czy jest tak i tak
                biorą w łeb. Dodam tylko, że nie ma drogi która nie prowadzi do Oświecenia
                (czymkolwiek to jest i jeśli jest).

                W myśl zasady nieokreśloności i Boskiej Dychtomii wszyscy mamy racje smile

                Agnitum
            • mskaiq Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 18.06.07, 13:21
              Otrzymalem list z zapytaniem o wizualizacje i afirmacje jako sposob na
              odzyskanie meza, zony, dziewczyny, czy realizacji naszych pragnien.
              Zadna wizualizacja afirmacja czy magia nie spowoduje odzyskania zony, meza,
              dziewczyny kiedy druga strona nie chce powrotu, kiedy nie kocha wiecej albo nie
              chce byc z druga osoba.
              Zadne pozytywne i przyjazne czlowiekowi sily nie sa w stanie pomoc bo nigdy nie
              wystepuja przeciwko woli innego czlowieka a w takim przypadku musialyby zmienic
              wole czlowieka ktory nie chce.
              Rowniez niebezpieczne jest wizualizacja, afirmacja, czy proby uzywania magii
              kiedy obie strony chca byc razem ze soba. Moga sie pojawic okolicznosci ktore
              moga spowodowac ujawnienie sie czarnej i bialej magi, tzn sil nieprzyjaznych i
              przyjaznych czlowiekowi. Kiedy nastepuje ich ujawnienie wtedy pojawia sie
              wysokie prawdopodobienstwo ze cala sprawa zakonczy sie obledem.

              Teraz do Agnitum
              Pelne wyzwolenie oznacza zakonczenie kola reinkarnacji. Jest to decyzja duszy o
              odejsciu z ziemi i osiagniecia wiedzy potrzebnej aby moglo sie to wydarzyc. Bez
              tej wiedzy odejscie jest niemozliwe.
              Napisales ze
              > Reprezentujesz poglądy, które kiedyś również były mi bliskie. Również tak jak
              >Ty uważałem życie ziemskie za próbę generalną przed końcowym wyzwoleniem się.
              Nie reprezentuje takich pogladow.
              Zycie na ziemi nie jest proba generalna przed koncowym wyzwoleniem sie, jest
              rozwojem duszy ktora w pewnym momecie zdaje sobie sprawe ze jest dusza i
              zaczyna rozumiec co robi na ziemi.
              Kiedy to nastepuje pojawia sie kontakt ze swiatem ktory jest powyzej nas. Wtedy
              pojawia sie potrzeba kontaktu z tamtym swiatem i do tego sluzy wizualizacja czy
              ukladanie form myslowych.
              Serdeczne pozdrowienia.


              • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 18.06.07, 13:39
                Mskaiq wiele osób chyba dostało ten list - proszę odpowiadać prywatnie smile

                Tak jak Ci pisałem - pełnego wyzwolenia nie ma, bo nie ma się z czego wyzwalać.
                Dusza zawsze jest świadoma a to czy Ty czy ktokolwiek inny czujesz swoją duszę,
                że jest coś w Tobie jeszcze inkszego niż tylko pęd do konsumpcjonizmu
                narzucanego przez świat zewnętrzny to już jest zupełnie inna sprawa.

                Dusza nie decyduje aby odejść z ziemi na zawsze. Takiej możliwości nie ma - jest
                to tzw dharsis czyli punkt (miejsce i sprawa), które dusza nie ma możliwości
                kontrolowania bo nie ma na to potrzebnego "glejtu". Innymi słowy.
                Dusza (każdego z nas) wciela się na Ziemi i innych światach na drodze
                samoodczuwania jako cząstka Boga realizując Boski zamysł o samodoświadczaniu.
                Nigdy to się nie kończy.

                Ktoś kiedyś wymyślił termin nadświadomość zbiorowa (nie świadomość a
                nadświadomość). To jest właśnie siła, która układa wszystko w logiczną całość.
                My nie mamy wstępu w te okowa.

                A tak btw jak już odpowiadasz na email, to nie wrzucaj afirmacji, wizualizacji
                razem z magią (rozumiem, że chodzi o czarną magią).
                Moim zdaniem nie rozumiesz afirmacji również, bo gdybyś to odczuwał to
                wiedziałbyś że afirmacje na kogoś nie zadziałają bo oczywiście nie mają prawa
                zadziałać ale jednocześnie NIE SZKODZĄ nikomu zwłaszcza autorowi.
                Myślokształty nie wsparte siłą mentalną obiektu są kolejnymi tworami astralnymi
                wędrującymi bez pokrycia w fizyczności.
                Wracając do tematu. Nie ma człowieka na świecie, którego dusza "zapomniałaby",
                że jest duszą smile Taki człowiek nie narodził by się.
                Nie wiem skąd czerpiesz te informacje bo prezentujesz czasami sprzeczne ze sobą
                teorie...

                Nie ma sensu siać informacji zwłaszcza na forum (?) publicznym o czymś co ma się
                zakończyć, czy to kole inkarnacji, czy to jak inni to uprawiają o "końcu
                świata". Czas nie istnieje, możemy umownie mówić tylko o teraźniejszości
                Pogrzeb w odkryciach na poziomie fizyki molekularnej i kwantowej (zwłaszcza lata
                2004-2006). Szybko dowiesz się, że zagadnienie czasu może mieć zupełnie inne
                znaczenie i fizyka powoli do tego dojrzewa.

                Zresztą dowody są na około nas - wystarczy się tylko rozejrzeć.
                Nieistnienie przyszłości (i jednocześniej jej determinacji!) zaprzecza Twojej teorii

                smile
                Agnitum
                • mskaiq Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 19.06.07, 12:42
                  Wierzysz w to co piszesz Agnitum, nie bede Cie przekonywal bo prawda o Tobie
                  Bogu sama przyjdzie do Ciebie.
                  Jesli chodzi o afirmacje i wizualizacje to napisalem o ich grozbie. Kazdy ma
                  wolna wole i moze wybrac to co zechce.
                  Nie mniej Twoje propagowanie tych metod moze przyniesc Ci wiele szkody.
                  Podlegasz prawu karmy i jestes wspolodpowiedzialny za zlo ktore moze sie
                  wydarzyc osobie ktora do tego namowiles.
                  Nigdy nie radze nikomu co nalezy robic, kiedys to robilem i chociaz moja
                  intencja byla pomoc zaplacilem za to duza cene.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 19.06.07, 18:59
                    Oj nieładnie mnie tak straszyć karmą smile))

                    A zastanawiałeś się że może i Ty nie masz racji i Twoje rady wyrządzają komuś
                    krzywdę? smile To jest taki obrócenie tematu.
                    Wczoraj wieczorem wizualizowałem aby Mskaiq napisał coś o przyczynach swojego
                    myślenia (negatywnego na temat wizualizacji/afirmacji). Widze że Bóg jest szybki
                    smile Bo zaraz na końcu napisałeś:

                    "Nigdy nie radze nikomu co nalezy robic, kiedys to robilem i chociaz moja
                    intencja byla pomoc zaplacilem za to duza cene."

                    I to wszystko wyjaśnia smile
                    Wielokrotnie spotykam się z zaprzeczaniem pewnych rzeczy - a dla mnie ze względu
                    na praktykę są one właśnie oczywiste. Prawie zawsze (nie pamiętam czy był
                    wyjątek/wyjątki) okazało sie, że przyczyna tkwiła we wcześniejszych zdarzeniach
                    natury prawie że fizycznej u adwersarza (często w n-wcieleniu przed! - ukłon do
                    Pani Ewki Dworak). I w tym przypadku tak jakoś coś na to wskazuje...

                    Mskaiq cóż Ci poradze... może powinieneś poczytać o radykalnym wybaczaniu? Może
                    powinieneś zrewidować wcześniejsze wydarzenia a dokładnie to jak je odbierasz?

                    Tak jak Ci pisałem, to co piszę z mojej strony jest dość gruntownie (na swój
                    sposób) przemyślane. Nie zabierałbym się za propagowanie czegoś czego bym nie
                    doświadczył. Setki maili, a także empirycznych przykładów z życia mojego,
                    bliskich i osób troche bardziej mi dalekich ale na pewno równie bliskich
                    pokazują, że może jednak się nie mylę.

                    Staram się udoskonalać swój warsztat, cały czas się uczę, staram się zmieniać
                    Świat na lepszy i pokazywać innym że jest on zawsze dla nas wspaniały i przynosi
                    to co najlepsze każdemu bez wyjątku. A prze to propaguje praktyke i zachęcam do
                    praktykowania wszystkiego co nazywam "Myślenie pozytywne" czyli również
                    afirmacji czy wizualizacji.

                    Pokaż mi (zacytuj) osoby, które do Ciebie piszą (może być prywatnie) "tak mskaiq
                    z tymi wizualizacjami czy afirmacjami masz racje bo to.... i to...."
                    Masz takie maile? A może jesteś z tym wyalienowany - odosobniony?

                    Może przemówią osoby, które niejako obserwują tylko to co piszemy? smile

                    I coś jeszcze.
                    Karma nie jest czymś co musimy odpracować ze względu na to co się wydarzyło
                    kiedyś tam - to jest bardzo powierzchowne podejście do tematu i nieprawdziwe.
                    Karma to znacznie więcej - ale to temat na osobny wątek...

                    Pozdrawiam smile
                    Agnitum
                  • wandal1 Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 19.06.07, 23:32
                    > Nigdy nie radze nikomu co nalezy robic, kiedys to robilem i chociaz moja
                    > intencja byla pomoc zaplacilem za to duza cene.

                    afirmacje są często stosowane w psychoterapii, jako element samoakceptacji i
                    polubienia siebie.

                    przypomiansz znany schemat osób które pomogły a w zamian dostały
                    jeszcze "kopniaka w tyłek". najczęściej to wynika z niedokońca czystych
                    intencji lub źle ukierunkowanej pomocy.

                    > Nie mniej Twoje propagowanie tych metod moze przyniesc Ci wiele szkody.
                    > Podlegasz prawu karmy i jestes wspolodpowiedzialny za zlo ktore moze sie
                    > wydarzyc osobie ktora do tego namowiles.

                    przypominasz księży katolickich którzy próbują uwolnić zagubione owieczki z łap
                    ezoteryki
                    tak jak napisał Agnitum lepiej zacznij ćwiczyć wybaczanie bo widać że to cały
                    czas w Tobie siedzi.
                    i przede wszystkim wyluzuj - życie jest piękne i trzeba się z niego cieszyć!
    • halev Hm... 19.06.07, 13:55

      Co do wizualizacji i afirmacji: jest takie pseudochińskie powiedzonko: uważaj o
      czym marzysz, bo może ci się to spełnić. O co chodzi? O to, że ludzie zapominają
      o najważniejszym - o tym, żeby zadbać o swoje szczęście. Afirmują zaspokojenie
      konkretnej potrzeby, a zapominają o tym, że mają być szczęśliwi. I to może być
      przyczyną "nieszczęść" o jakich pisze msqaik.

      Ja afirmuję szczęście, zdrowie, dostatek i harmonię. Szczegóły zostawiam Bogu,
      który najlepiej wie, co jest dla mnie dobre. Ufam, wierzę i czekam na
      niespodzianki wink

      I tyle.

      • erzulie27 Re: Hm... 19.06.07, 14:20
        halev napisał:
        > Ja afirmuję szczęście, zdrowie, dostatek i harmonię. Szczegóły zostawiam Bogu,
        > który najlepiej wie, co jest dla mnie dobre

        A nie lepiej wziac sprawy we wlasne rece? Ja chyba wole dokladnie sprecyzowac
        czego oczekuje. Bog moze mi da to, co dla mnie najlepsze. Ale jezeli mi to nie
        bedzie odpowiadalo??
        • halev Re: Hm... 19.06.07, 15:58
          No, to jest już wyższa szkoła jazdy dla w pełni świadomych. Ja jeszcze w pełni
          świadoma nie jestem, więc wolę zaufać Wyższej Mądrości.

          Kiedyś uparłam się na pewną drogę życiową. Wybrałam sobie studia i z uporem
          maniaka próbowałam na nie zdać (rzecz była trudna, bo wydział mocno "elitarny" -
          4 osoby na roku, ale byłam dobrze przygotowana i wierzyłam, że się uda). Nie
          udało się raz. Nie udało drugi. To nie było fajne, wręcz mocno frustrujące.
          Teraz wiem, że tak musiało być, żebym mogła znaleźć to, co jest naprawdę dla
          mnie. Mogłam się zaprzeć i w końcu bym się pewnie dostała, ale droga do tego, co
          teraz robię, byłaby znacznie dłuższa.

          Nie zawsze mamy świadomość tego, co jest dla nas naprawdę dobre. Czasem to,
          czego pragniemy, wydaje nam się zupełnie niemożliwe do zrealizowania, więc
          zmieniamy marzenia. Ja wolę zaufać, bo wiem, że boska wola jest moją wolą, może
          tylko nieuświadomioną i nie ma możliwości, żeby On poprowadził nas źle. W końcu
          On i my to jedno... smile



      • agnitum Re: Hm... 19.06.07, 19:06
        Tak masz racje, ale nie jest to przyczyna nieszczęść.
        Przykładowo jeśli ktoś czuje, że powiedzmy trywialnie będzie miał to
        przysłowiowe Biemdablju i nagle okazuje się że go ma i dalej nie czuje się
        szczęśliwy to jest to tylko kolejny przykład na to, że szczęście to coś innego
        niż posiadanie pieniędzy, samochodów itp.
        Tak jak zawsze podkreślam powinno się bardziej afirmować i wizualizować
        realizacje bycia szczęśliwym, realizacje hobby itp

        W Twoim przypadku tylko dodam, że bardzo ważne jest abyś też wszelkimi metodami
        fizycznymi dążył do celu! oczywiście uczciwymi metodami.

        Otóż należy zawsze pamiętać że afirmacje i wizualizacje są bezowocne jeśli nie
        ma działania na tle fizycznym.
        Maturzystka nie zda egzaminu maturalnego jeśli nie przyłoży się do nauki. Choćby
        wizualizowała to przez rok 24 godziny na dobę.

        Bóg pomaga przedsiębiorczym smile Trzeba całym swoim jestestwem chcieć.

        Natomiast szczegóły realizacji (przez kogo, od kogo, kiedy, gdzie) zostawiamy
        oczywiście Bogu smile

        Ps.
        Oczywiście jeśli ktos wizualizuje wypadek samochodowy to trudno żeby się dziwił,
        ze jemu uległ... to jest chyba rzecz oczywista.

        Agnitum
    • mskaiq Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 20.06.07, 11:10
      Wandal1 napisal
      >afirmacje są często stosowane w psychoterapii, jako element samoakceptacji i
      >polubienia siebie.
      Takie afirmacje nie szkodza, pomagaja zachowac pozytywnosc ale one skierowane
      sa na nas a nie na inna osobe.
      Jesli afirmujemy milosc i tylko milosc do drugiej osoby nie ma rowniez
      problemu. Zwykle kiedy kochamy bez wzajemnosci albo kiedy chcemy cos co ma
      druga osoba wbrew tej osobie wtedy zaczyna sie problem bo zeby to dac nam
      musimy odebrac innym.
      Halev napisala
      Nie zawsze mamy świadomość tego, co jest dla nas naprawdę dobre. Czasem to,
      czego pragniemy, wydaje nam się zupełnie niemożliwe do zrealizowania, więc
      zmieniamy marzenia. Ja wolę zaufać, bo wiem, że boska wola jest moją wolą, może
      tylko nieuświadomioną i nie ma możliwości, żeby On poprowadził nas źle. W końcu
      On i my to jedno... smile
      Wedlug mnie mamy wolna wole, Bog sie nie wtraca do tego, nie radzi nam co mamy
      robic bo to nasze zycie i nasze pragnienia i nie narzuca niczego nawet jesli to
      co wybieramy jest przeciwko nam.
      Jesli chodzi o zaufanie to mam pelne zaufanie ze moge osiagnac to co chce, ze
      jedyna sila ktora moze zepsuc moje marzenia jestem ja, moj strach albo utrata
      wiary ze moze sie mi udac.
      Czasem osiagniecie celu wymaga wiele cierpliwosci, mysle ze to jedna z
      najczestszych przyczyn niepowodzen.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 20.06.07, 13:53
        Przecież doskonale wiesz że chociażby w wątku o afirmacjach jest podkreślone, że
        afirmacje MOGĄ TYLKO działać na ich autora.
        Nie da się nimi manipulować innymi ludźmi.
        Także teraz piszesz o czymś co już było ustalone (ale niedoczytane przez Ciebie?).

        Piszesz:
        "Jesli afirmujemy milosc i tylko milosc do drugiej osoby nie ma rowniez
        problemu. Zwykle kiedy kochamy bez wzajemnosci albo kiedy chcemy cos co ma
        druga osoba wbrew tej osobie wtedy zaczyna sie problem bo zeby to dac nam
        musimy odebrac innym. "

        Gubisz się. Wyraźnie się gubisz. Co ma pierwsze zdanie do drugiego?
        Co mają afirmacje do odbierania czegokolwiek komukolwiek?
        Ludzie uprawiający afirmacje i widzący ich skutki doskonale wiedzą o zasadzie
        Primo non nocere.
        Nie znam żadnej sytuacji w moim życiu czy w życiu osób, z którymi mam jakiś tam
        kontakt aby ktoś afirmujący (świadomy jak to działa!) mógł w ogóle myśleć o
        krzywdzeniu kogoś... (uważam prywatnie, że samozdolność do afirmacji jest już
        kolejnym dowodem na głębokiej obecności w RD)

        A może TY Mskaiq nie rozumiesz sedna obiegu energii?

        Piszesz:
        "Jesli chodzi o zaufanie to mam pelne zaufanie ze moge osiagnac to co chce, ze
        jedyna sila ktora moze zepsuc moje marzenia jestem ja, moj strach albo utrata
        wiary ze moze sie mi udac"

        Tak, dokładnie tak. I temu właśnie służy świat technik takich jak afirmacje,
        wizualizacje, modlidtwy, różne sposoby oczyszczania. Cały czas nasze forum wokół
        tego się kręci, że to My jesteśmy sprawcami zmian w naszym życiu i to my tylko
        nimi kierujemy. A Bóg daje zawsze nam to co chcemy smile

        No i cierpliwość to podstawa, nie tylko zresztą w RD...

        Agnitum
    • mskaiq Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 20.06.07, 15:07
      Erzulie27 napisal
      Makaiq moze napiszesz pare slow na czym wg Ciebie polega niebezpieczenstwo
      > wizualizacji, o ktorym pisales...
      Twoje cialo nie jest przygotowane do wizualizacji, omijasz bardzo wiele waznych
      etapow rozwoju. W wyniku tego moga pojawic sie okolicznosci z ktorymi nie
      bedziesz mogl sobie poradzic i Twoje cialo moze ulec zniszczeniu. Wizualizacja
      przyjdzie sama do Ciebie, kiedy bedziesz gotowy na to.
      Wizualizacja jest czescia medytacji, ktora zostala stworzona przez Patanjali,
      warto zapoznac sie sutrami Patanjali.

      Nie bardzo rozumiem Agnitum co daje Twoim zdaniem wizualizacja. Co osiagamy
      przez wizualizacje, dlaczego chcesz ja stosowac, w czym moze pomoc.
      Napisales
      >Wczoraj wieczorem wizualizowałem aby Mskaiq napisał coś o przyczynach swojego
      >myślenia (negatywnego na temat wizualizacji/afirmacji). Widze że Bóg jest
      >szybkismile Bo zaraz na końcu napisles
      To co napisales oznacza ze uzywasz wizualizacji abym napisal cos o przyczynach
      swojego myslenia.
      Uzywasz wizualizacji aby wplynac na inna osobe. Motywacja jest zla, jesli ja
      chcesz uzywac w taki sposob obroci sie ona przeciwko Tobie.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 20.06.07, 15:46
        Źle mnie zrozumiałeś. Może niezbyt precyzyjnie to ująłem....
        Wizualizowałem moment kiedy wyjaśni mi się Twoje postępowanie.
        Bóg uznał, że najlepiej jak napiszesz to Ty sam... Równie to mogłaby być
        wpadający mi w oko "tekst w gazecie", przypadkowa rozmowa z kimś (Bóg zna
        miliardy sposobów aby mi przekazać to co uzna za słuszne)

        Czy i w takim przypadku uważasz że Siła Sprawcza się pomyliła?
        Nie stałem nad Tobą jak to pisałeś...

        Piszesz do Erzulie:
        "Twoje cialo nie jest przygotowane do wizualizacji, omijasz bardzo wiele waznych
        etapow rozwoju. W wyniku tego moga pojawic sie okolicznosci z ktorymi nie
        bedziesz mogl sobie poradzic i Twoje cialo moze ulec zniszczeniu. Wizualizacja
        przyjdzie sama do Ciebie, kiedy bedziesz gotowy na to.
        Wizualizacja jest czescia medytacji, ktora zostala stworzona przez Patanjali,
        warto zapoznac sie sutrami Patanjali"

        Koń by się uśmiał smile po pierwsze skąd u Ciebie ta pewność czy "ciało" Erzulie
        jest gotowe na wizualizacje czy nie? To już samo każde wątpić w prawdziwość tej
        teorii. CO więcej. Patanjali jako niby kolejna inkarnacja zdaje się Adi Sesa czy
        Sesha nie sądze aby dostał wyłączność na wiedze czy tym bardziej uprawianie
        wizualizacji smile

        W związku z tym znowu... wracamy do Twojego pytania-retorycznego... "Nie bardzo
        rozumiem Agnitum co daje Twoim zdaniem wizualizacja."
        Czyli powtarzamy znowu to samo kółko. Dyskutujemy o czymś co dla Ciebie jest
        chyba zupełnie czymś innym (niż powszechnie przyjęte znaczenie).

        Agnitum
        • mskaiq Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 21.06.07, 05:30
          To my ludzie mamy sile sprawcza, to nie Bog chcial abym napisal co chciales
          abym napisal a Ty to chciales.
          To byla Twoja wola i Twoj wybor a nie wybor Boga. My jestesmy sila sprawcza,
          nasze dzialania decyduja o nas. Jesli ktos kradnie to nie dlatego ze Bog
          przekazal mu to jako rzecz sluszna. To wybor czlowieka a nie Boga i czlowiek
          jest za to odpowiedzialny.
          Napisalem w poprzednim poscie ze wizualizujac i afirmujac latwo o subiektywne
          dzialania w stosunku do drugiego czlowieka. Kiedy zaczynamy wierzyc ze
          afirmacja i wizualizacja przynosi rezultaty zaczynamy uzywac ich aby osiagnac
          rezultaty.
          Ludzi dzialajacych w taki sposob jest bardzo wielu, na poczatku nie rozumieja
          ze staja sie ofiarami tych ktorzy rozumieja znacznie wiecej i ktorzy umieja to
          wykorzystac przeciwko nim.
          Zwykle kiedy pojawia sie to zrozumienie moze byc juz za pozno.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 21.06.07, 08:18
            A jakie to ma znaczenie? Jest oczywiste że to ja chciałem aby mi się wyjaśniło
            Twoje postępowanie i nie ma znaczenia czy to przyszło bezpośrednio od Ciebie czy
            też od Twojej ciotki czy osoby zupełnie Ci nie znanej...
            Jeśli Siła Sprawcza najwyższa czyli powiedzmy Energia Boska nie chciałaby (nie
            wyraziłaby zgody) abym to wiedział to bym się tego nie dowiedział...
            I oczywiście że to był Mój wybór a raczej moja prośba smile W niczym nie
            zmanipulowałem Tobą jeśli Ci o to chodzi a tym samym nie będe ponosił za to
            żadnych konsekwencji, poza zwykłymi konsekwencjami że tak powiem "wiedzy".
            smile

            Piszesz:
            "Napisalem w poprzednim poscie ze wizualizujac i afirmujac latwo o subiektywne
            dzialania w stosunku do drugiego czlowieka."

            No i właśnie z tego powodu, że dalej nie rozumiesz czym są afirmacje i
            wizualizacje, mimo że wyjaśniałem to już dziesiątki razy - to z tego wynika
            Twoja obawa że Cie mogłem zmanipulować... lub też że wizualizacje czy afirmacje
            mogą manipulować innymi.

            może to napisze dużymi literami:
            WIZUALIZUJąC CZY AFIRMUJąC NIE MA MOżLIWOśCI INGERENCJI W WOLNą WOLę
            JAKIEJKOLWIEK żYWEJ CZY NIEżYWEJ ISTOTY WE WSZECHśWIECIE.

            Wizualizacja czy afirmacja opiera się bowiem o energie niezwykle pozytywne
            (twierdzenie że ktoś afirmuje przykładowo śmierć sąsiada pokazuje tylko, że ktoś
            nie zna pochodzenia terminu afirmacja).
            Człowiek afirmujący lub wizualizujący coś w swoim życiu aby to było skuteczne
            musi przyjąć następującą postawę:
            - Wszystko dotyczy do tylko jego
            - Cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość
            - Zauważanie w życiu swoim "przypadków" prowadzących do celu
            - Na świecie są miliardy bogactw i natury materialnej i duchowej w związku z tym
            nie ma najmniejszego powodu aby coś komuś odbierać. Wszyscy są równi i mają
            prawo do posiadania tych bogactw.


            Piszesz:
            "Ludzi dzialajacych w taki sposob jest bardzo wielu, na poczatku nie rozumieja
            ze staja sie ofiarami tych ktorzy rozumieja znacznie wiecej i ktorzy umieja to
            wykorzystac przeciwko nim. "

            Cóż to z thrillery oglądasz ostatnio? smile MANIPULACJA NA ETAPIE WIZUALIZACJI CZY
            AFIRMACJI jest NIEMOŻLIWA, bo techniki te m.in łączą nas z ŹRÓDŁEM, czy miejscem
            skąd myślokształty spływają fizycznie na naszą planetę. Jest to miejsce, w
            którym NIE MA KONFLIKTU INTERESÓW. Jest to miejsce, które ZAWSZE służyło i
            będzie służyć temu co się dzieje na ziemi czy tego chcesz czy nie.

            Agnitum
            • mskaiq Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 21.06.07, 11:57
              Piszesz o czystych intencjach. Zadna intencja probujaca wymusic zachowanie
              innego czlowieka nawet pozytywne nie jest czysta.
              Probujesz ja tlumaczyc wola Boga, ze Bog tego nie zatrzymal tzn ze Bog tak
              chcial bo inaczej przeszkodzilby temu.
              Ten rodzaj argumentacji oznacza ze moge zabic innego czlowieka bo jesli mi sie
              to uda to znaczy ze energia Boska zezwolila na to. Gdyby nie zezwolila to bym
              nie zabil.
              Mysle ze to my jestesmy odpowiedzialni za nasze dzialania, nie ma akceptacji
              Boga czy to sa pozytywne dzialania czy negatywne, to sa tylko nasze dzialania.

              Jesli chodzi o afirmacje czy wizualizacje to uzywana jest czesto przeciwko
              innemu czlowiekowi.
              Afirmacja i wizualizacje nie dzialaja przeciwko drugiemu czlowiekowi chociaz
              czesto wydarzaja sie bardzo dziwne zbiegi okolicznosci, potrafi wydarzyc sie
              cos o co prosilismy. Afrmujac lub wizualizujac dzialamy tylko przeciwko sobie.
              Zgadzam sie co napisales.
              WIZUALIZUJąC CZY AFIRMUJąC NIE MA MOżLIWOśCI INGERENCJI W WOLNą WOLę
              JAKIEJKOLWIEK żYWEJ CZY NIEżYWEJ ISTOTY WE WSZECHśWIECIE.
              Nie mniej przeczysz temu twierdzac ze
              >Wczoraj wieczorem wizualizowałem aby Mskaiq napisał coś o przyczynach swojego
              >myślenia (negatywnego na temat wizualizacji/afirmacji). Widze że Bóg jest
              >szybkismile Bo zaraz na końcu napisles
              Mysle ze to jest sprzecznosc, wierzysz ze afirmacja i wizualizacja moze
              zmienic, moze wymusic czyjes zachowanie.
              Wiele osob zajmuje sie wlasnie afirmowaniem i wizualizacja bo wierzy ze moga
              pomoc osiagnac cele i robia to tylko dlatego. Jesli sa to cele zwiazane z
              naszym rozwojem, kiedy pomagamy sobie w taki sposob pokonac strach, negatywnosc
              to nie ma problemu, jesli w afirmacjach pojawia sie inny czlowiek wtedy moga
              stac sie bardzo niebezpieczne.
              Czystosc intencji jest niezwykle trudna, zwiazana jest z rozwojem duszy. Ten
              rozwoj oznacza milosc ale takze rozumienie. Czesto nasze najczystsze intencje
              nie sa czyste bo zbyt wiele jest niewiadomych, zbyt wiele jest rzeczy ktorych
              nie rozumiemy.
              Serdeczne pozdrowienia.






              • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 21.06.07, 12:19
                Bzdury.
                Jeśli chce zrozumieć cos to to są nieczyste intencje? Współczuję tego myślenia.
                I porównywanie tego na równi z przykładem o zabijaniu czy wcześniej o złodzieju
                poza nietaktem jakim to jest uważam za próbę... manipulacji z Twojej strony smile A
                może uwielbiasz próbować wpędzanie kogoś w poczucie winy? Na mnie to nie działa.

                Piszesz:
                "Jesli chodzi o afirmacje czy wizualizacje to uzywana jest czesto przeciwko
                innemu czlowiekowi."

                a zaraz poniżej zgadzasz się z:
                "Zgadzam sie co napisales.
                WIZUALIZUJąC CZY AFIRMUJąC NIE MA MOżLIWOśCI INGERENCJI W WOLNą WOLę
                JAKIEJKOLWIEK żYWEJ CZY NIEżYWEJ ISTOTY WE WSZECHśWIECIE."

                Wiesz co! Ustal sobie stanowisko sam ze sobą, bo sam sobie zaprzeczasz. I z czym
                mam dyskutować? Z pierwszym akapitem czy drugim? Pytanie retoryczne.

                I wizualizując że chce zrozumieć kogoś postępowanie jest manipulacją przeciwko
                tej osobie? Mskaiq piszesz bzdury już do kwadratu smile))

                Piszesz:
                "Mysle ze to jest sprzecznosc, wierzysz ze afirmacja i wizualizacja moze
                zmienic, moze wymusic czyjes zachowanie."

                Nie rozumiesz tak jak powiedziałem podstawowych praw i bardzo powierzchownie
                przywiązujesz sie do pojęć afirmacji czy wizualizacji.
                Jeśli chcę zrozumieć czyjeś postępowanie przykładowo jeśli uczeń chce zrozumieć
                co autor w książce miał na myśli pisząć na chemii:
                2H + O = H20
                To jeśli zwizualizuje pomoc w zrozumieniu tego, i nagle na następnej lekcji
                nauczyciel celowo ("przypadkowo") zacznie temat od tego samego co uczeń miał
                problem czyli od wytłumaczenia równania chemicznego to też jest to manipulacja
                nauczycielem????
                A gdyby przeczytał "przypadkowo" o tym w odpowiedniej książce to to już nie jest
                manipulacją? smile)

                Bóg zna setki tysięcy sposobów aby nam wytłumaczyć, dać zrozumieć, dać coś
                konkretnego! I robi to zarówno przez istoty żywe jak i przez "sploty
                okoliczności" a także przez książki, media itp.

                I tak przy okazji skoro przyznałeś sie do tego że ktoś Ci zaszkodził, kiedy
                próbowałeś komuś pomóc w przeszłych czasach to czy nie warto zabrać się za
                wybaczanie sobie i własny pęd do miłości skierowanej najpierw na siebie zamiast
                prowadzić takie jałowe dyskusje? smile

                Oszczędź sobie tej dyskusji już smile
                Agnitum
      • halev Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 21.06.07, 16:32
        1. Wszyscy jesteśmy jednością, ergo: czego chcemy dla innych, tego chcemy dla
        siebie. Tkwiąc w nieszczęściu nie możemy dać prawdziwego szczęścia innym. Myśląc
        źle o innych, robimy krzywdę sobie.

        2. Bóg dał nam wolną wolę i siłę tworzenia. Bez względu na to, czy myślimy źle
        czy dobrze, tworzymy (lepiej myśleć pozytywnie, ale każdy robi, co chce)

        3. Można afirmować i dobrze i źle. Każda myśl jest afirmacją. Im częściej
        powtarzana, tym ma większą moc. To prawda, że powinniśmy korzystać mocy
        twórczych wyłącznie w sposób pozytywny. Tylko skąd tyle bólu i przemocy na świecie?

        4. Na szczęście każdy człowiek może mieć własne zdanie, inaczej byłoby cholernie
        nudno. Czasem mamy rację, a ktoś się myli. Czasem my się mylimy, ale wciąż nam
        się wydaje, że mamy rację.

        5. Wszyscy jesteśmy doskonali, jesteśmy częściami Boga. Tylko, że "Boga" kochamy
        bez zastrzeżeń, a bliźnich już jakoś mniej, o szacunku do nich nie wspominając...

        Tak myślę, może się mylę wink


        • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 21.06.07, 20:54
          Ad1
          Zgadza się smile

          Ad2
          Tak

          Ad3
          Nie można afirmować źle - afirmatio dotyczy tylko zmian pozytywnych.
          Ale oczywiście można źle myśleć - ale szkodzimy wówczas tylko sobie - myśli
          negatywne własne nie mają wpływu na innych.
          I skąd tyle bólu? To nie wypływa na pewno z "złych afirmacji" - to jest Law of
          Attraction - co chcesz to masz. Skoro wiele osób jest uczonych braku szacunku
          do... siebie, jest odcinanych od potęgi pozytywnego myślenia, pierze się mózgi w
          przeróżnych religiach od Katolickiej aż po Islam - to czego innego można
          oczekiwać? Jak się zasiewa tak się zbiera.
          Jeśli komuś się przydarza ból, przemoc itp to jest to tylko i wyłącznie jego
          zasługa.

          Ad5
          To już brzmi jak teza - może to udowodnisz? smile

          Agnitum
          • halev Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 22.06.07, 00:00
            agnitum napisał:
            > Ad3
            > Nie można afirmować źle - afirmatio dotyczy tylko zmian pozytywnych.

            Hm, to tylko kwestia nomenklatury. Dla mnie każde "uporczywe" myślenie jest
            afirmacją. Jak zwał, tak zwał.

            > Jeśli komuś się przydarza ból, przemoc itp to jest to tylko i wyłącznie jego
            > zasługa.

            Duże uproszczenie. Jak w takim razie wyjaśnisz cierpienie małych dzieci?

            > Ale oczywiście można źle myśleć - ale szkodzimy wówczas tylko sobie - myśli
            > negatywne własne nie mają wpływu na innych.

            Oczywiście, że szkodzimy innym. Kiedy myślisz źle - boisz się. Kiedy się boisz -
            krzywdzisz innych.

            > Ad5
            > To już brzmi jak teza - może to udowodnisz? smile

            Co mam udowadniać? Że każdy zasługuje na szacunek? wink

            • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 22.06.07, 08:43
              Piszesz:
              "Duże uproszczenie. Jak w takim razie wyjaśnisz cierpienie małych dzieci?"

              Nie, nie jest to uproszczenie. Nic nie dzieje się przez przypadek. Zastanawiałeś
              się kiedykolwiek czemu właśnie takie małe dziecko mimo wysiłku rodziców, lekarzy
              itp może cierpieć fizycznie? Myślisz że Bóg jest na tyle "okropny", że tego chce?
              Nie
              Bóg zostawia wszystko woli człowieka.
              To co się dzieje w naszym życiu to spotykanie nowych okoliczności - uczenie się
              na ich podstawie oraz ponoszenie konsekwencji za przeszłość.
              (Poczytaj już wiele tu wątków o tym traktuje. Pisałem ja również o takich
              przypadkach z mojego życia wziętego).

              To co dzieje się obecnie ma związek z dwoma czynnikami:
              - karma wrodzona
              - karma nabyta

              Karma wrodzona nie jest czymś narzuconym przez jakieś prawa, tylko naturalną
              ciągotką KAŻDEJ duszy czy to by była dusza Hitlera czy JPII do samooczyszczania.
              W momencie przejściowym przed kolejną inkarnacją dusza wybiera sobie zadania i
              to chce realizować w trakcie wcielenia. Później przykładowo rodzi się dziecko,
              które jak to piszesz "cierpi fizycznie". Dla Ciebie wygląda to nieludzko, dla
              innych to każe zadać pytanie "Czego to jest efektem"
              Oczywiście wszystko wpływa na wszystko - rodzice, lekarze próbując pomóc takiemu
              dziecku skracają (zmieniają bieg wydarzeń) jego męki lub też nie.

              Karma nabyta to karma, która niejako jest generowana za życia danej duszy -
              skutki tego widzi się w aktualnej inkarnacji. Ciężko powiedzieć, co jest
              większe. Przez zrozumienie swoich zachowań (zarówno poprzednich wcieleń) jak i
              obecnych można poprzez różne techniki "zniwelować" skutki karmiczne. Przykładowo
              przez wybaczanie sobie (przez to innym), prace nad sobą, afirmacje czy
              wizualizacje - regresing itp.

              Nieistotne czy w to wierzysz czy nie smile i tak tym prawom podlegasz

              Piszesz:
              "Oczywiście, że szkodzimy innym. Kiedy myślisz źle - boisz się. Kiedy się boisz
              - krzywdzisz innych."

              Skąd "wytrzasnąłeś" taki wywód? smile "Kiedy myślisz źle - boisz się" - nie wiem
              skąd taki wniosek ale niech Ci będzie ale dalej piszesz "Kiedy się boisz -
              krzywdzisz innych." - to już jest nieprawda.
              Wynika to zawsze z prawa przyciągania. Jeśli osoba X czuje się
              niedowartościowana w pracy (jak to piszesz "myśli źle") i wyżywa się na osobie Y
              (jak to piszesz "krzywdzi innych") to aby taki schemat zaistniał to osoba Y musi
              mieć "syndrom ofiary" (sama nienajlepiej myśleć o sobie!) w przeciwnym przypadku
              osoba X nie zdziała nic!
              Nie spotkałeś ludzi w swoim życiu takich, po których wszelkie "obelgi" spływają?
              Co mają dystans do tego co mówią inni o nich?
              Jeśli każdy nauczy się miłości do siebie i akceptacji siebie takiego jakim jest
              - staje się odporny na zewnętrzne czynniki - po prostu rozumie ich entymologie.
              Nie można się przecież wściekać na coś na co się nie ma wpływu smile

              Jeśli wydaje Ci się, że coś się dzieje przypadkiem jesteś w grubym błędzie.

              Pozdrawiam smile

              Ps.
              Z tekstem: "Wszyscy jesteśmy doskonali, jesteśmy częściami Boga. Tylko, że
              "Boga" kochamy bez zastrzeżeń, a bliźnich już jakoś mniej, o szacunku do nich
              nie wspominając..."
              nie ma co dyskutować, bo nie ma z czym. Jest to rzecz oczywista, myślałem że
              będziesz chciał rozwinąć temat.

              Agnitum
              • halev Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 22.06.07, 09:33
                1. A gdzie ja napisałam, że cierpienie dzieci wygląda dla mnie nieludzko?

                2. Pisząc o uproszczeniu, miałam na myśli właśnie karmę.

                3. Karmę najłatwiej "spalić" zmianą myślenia i podejścia do życia. Buddyści
                czasem fajnie mówią: "wszystko jest złudzeniem umysłu, nawet karma" smile

                4. Są tylko dwa bieguny zachowań: wynikające z Miłości i wynikające ze strachu.
                Ten drugi to właśnie "zło".

                5. Wszystko, co istnieje, jest systemem naczyń połączonych, wielkim organizmem,
                którego nawet najmniejsza część ma wpływ na całą resztę. Każda myśl wpływa na
                cały system. Kiedy myślisz źle, działasz na szkodę CAŁEGO systemu. Dlatego warto
                byłoby unikać angażowania się w negatywne emocje (np. po obejrzeniu wiadomości w TV)

                6. A po co mam rozwijać temat, który jest oczywisty? To był tylko delikatny
                przytyk do sposobu, w jaki formułujesz swoje wypowiedzi wink

                • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 22.06.07, 10:55
                  Gdyby każda myśl wpływała na cały system to już dawno by nie było tego portalu,
                  gazeta.pl a być może i świata fizycznego smile
                  Na szczęście nie każda myśl wpływa na wszystko.
                  O stopniowaniu i "ugruntowaniu" się myślokształtów w pewien sposób opowiada film
                  reklamowany już tu: The Secret (przykład ze Słoniem...)
                  Już od dawna Ezoteryka wie, że cały świat jest odbiciem odpowiedniej równowagi
                  sił energetycznych (nazywane u Chińczyków Świat Zjio) zachodzących w świecie
                  astralnym. Tam trafiają wszystkie myśli i pod tym względem mogę się z Tobą
                  zgodzić smile Ale to co trafia z powrotem powiedzmy "w sposób fizyczny się
                  manifestuje" to już wynika z określonego porządku rzeczy. Jeśli Kowalski przez
                  kilka minut 11 sierpnia 2002 roku myślał intensywnie nad posiadaniem domku nad
                  jeziorem w górach, a Nowak przez 10 lat wizualizował dzień w dzień posiadanie
                  pięknej działki nad morzem to jak myślisz kto z nich będzie miał większe szanse
                  na realizacje? Oczywiście że Nowak.

                  Można jeszcze mówić o stopniu oczyszczenia, który wpływa dość poważnie na
                  zdolność materializacji - sprawdza się to np. poprzez starą metodę zwaną analizę
                  psychometryczną - robi to huna, robi to też doskonale Leszek Żądło (u Niego
                  nazywa się to badanie ERD (Etap Rozwoju Duchowego)). Na tym poziomie ustala się
                  "zdolność (czyli stopień oczyszczenia) w tematach m.in modlitw, wizualizacji
                  (afirmacji)). Jedynie ta różnica między Nowakiem i Kowalskim może hmmm
                  skomplikować czas i szanse realizacji materialnej.

                  Zapytasz się co się dzieje z resztą myśli? Tu odpowiedź nie jest prosta.
                  Po prostu one są. Znany mistyk Rudolf Steiner opisał to jako świat wyobrażeń
                  astralnych - to jakby wielka przestrzeń, gdzie wszelkie myśli (mówiąc dokładniej
                  energie (w końcu wszystko jest energią)) krążą połączone odpowiednimi
                  powiązaniami. Te powiązania (tak jak między neuronami w mózgu (jak wiadomo,
                  ilość powiązań ma wpływ na ludzkie IQ i przybywa ich w trakcie uczenia się
                  również)) ulegają wzmacnianiu lub osłabianiu - poprzez napływ nowych energii.
                  Steiner nie wykluczał (ja też się z tym mówiąc nieskromnie zgadzam smile)) ), że
                  istnieje jeszcze kolejna siła - nieznana nam - Boska, która czuwa nad porządkiem
                  materializacji. Spotkałem się nad opinią, że jest to siła wchodząca w tematykę
                  UFO smile. W każdym razie kolejność i siła kreacji fizycznej jest bardzo dokładnie
                  kontrolowana.

                  Stąd też wszystkie metody zmiany życia zalecają cierpliwość i wytrwałość jako
                  jeden z najważniejszych warunków zaistnienia oczekiwanych rezultatów.

                  Ps.
                  Oczywiście warto unikać negatywnych emocji smile

                  Ad.6
                  Nie widze w tym żadnego przytyku smile Zawsze jest ktoś który musi bronić swoich
                  racji - w sporze z mskaiq wykazuję brak zasadności twierdzenia że wizualizacje
                  są złe. Stosuję taką argumentację jaką uważam za stosowną smile

                  Pozdrawiam smile
                  Agnitum
                  • halev Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 22.06.07, 12:36
                    To, że w ogóle jeszcze istniejemy, jest dowodem na to, że nie jest aż tak źle,
                    jak to niektórzy defetyści i fataliści przedstawiają. Każda myśl wpływa na nasz
                    świat, myśląc pozytywnie "neutralizujemy" to, co niefajne. I odwrotnie. Szale
                    przechylają się raz w jedną, raz w drugą stronę (vide wojny światowe itp).

                    Myśli tworzą tak zwane pola morfogenne, zwane też powszechnymi polami energii.
                    Jest tam zgromadzona cała istniejąca wiedza, wszystkie istniejące informacje.
                    Niektórzy ludzie z łatwością korzystają z tych pól i potrafią odpowiedzieć na
                    pytania, z dziedzin o których nie mają pojęcia. Kiedy dwie osoby równocześnie
                    "wpadają" na taki sam wynalazek, a mieszkają na dwóch krańcach globu, to też ma
                    swoje źródło w korzystaniu z pól (jeden wymyśli, a drugi "ściągnie" gotowy
                    "plik" jak z netu).

                    Oczywiście, że przy afirmacji i wizualizacji najważniejsze jest to, jak my sami
                    wibrujemy, jak się czujemy, bo rezonans jest możliwy tylko na tej samej
                    częstotliwości. W chrześcijaństwie mówi się o "łasce uświęcającej", czyli o
                    spokoju ducha, wybaczeniu (samemu sobie też!), itd:
                    Jezus im odpowiedział: „Miejcie wiarę w Boga. Zaprawdę powiadam wam: Kto powie
                    tej górze: «Podnieś się i rzuć w morze», a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że
                    spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co
                    w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. >>>>> A
                    kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także
                    Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze”.<<<<<<

                    Dlatego i Kowalski i Nowak mają takie same szanse na domek, kwestia tylko tego,
                    jak intensywna jest myśl, na ile "skupiona" (to też jest bardzo ważne) i jakim
                    stanem łaski dysponuje afirmujący. Jeśli Nowak jest na bakier ze światem i do
                    wszystkich ma o wszystko pretensje i żal, to choćby myślał i 100 lat, będzie
                    miał mniejsze szanse niż "czysty" Kowalski, tak jak napisałeś. Jezus coś mówił i
                    materializacja następowała od razu, w tej samej chwili. smile


                    Pojedyncza myśl, choć ona też ma energię, to nie na tyle silna (biorąc pod uwagę
                    myśli "zwykłych śmiertelników"), żeby nastąpiła materializacja. Jest jeszcze
                    inna rzecz: myśl zbiorowa, która powstaje wtedy, kiedy wielu ludzi żywi takie
                    same przekonania. A to już przestaje być takie nic. Dlatego KAŻDA myśl MA
                    ZNACZENIE. Nawet Wszechświat składa się z maleńkich cząsteczek, prawda?

                    Z tą siłą kontrolującą to nie wiem, jak jest, wymądrzać się nie będę. Tylko
                    jeśli jest kontrola, to po co by nam była wolna wola?

                    A przytyk był absolutnie nie do argumentów, a do sposobu wyrażania sądów smile

                    Halev

                    • halev Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 22.06.07, 12:47
                      A propos "negatywnych" wizualizacji i afirmacji, najlepszym przykładem jest cały
                      akapit z NT, którego fragment przytoczyłam w poprzednim poście:

                      Gdy zaś wieczór zapadał, wychodzili poza miasto. Przechodząc rano, ujrzeli
                      drzewo figowe uschłe od korzeni. Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego:
                      „Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło”.
                      Jezus im odpowiedział: „Miejcie wiarę w Boga. Zaprawdę powiadam wam: Kto powie
                      tej górze: «Podnieś się i rzuć w morze», a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że
                      spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co
                      w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A kiedy
                      stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec
                      wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze”.

                      Uważam, że to najudatniej udowadnia, że można afirmować nie tylko "pozytywnie".
                      Jezus pokazał, że naszych sił możemy używać w różny sposób. Ten fragment był od
                      zawsze dyskutowany, bo wszyscy zastanawiali się nad znaczeniem "negatywnego
                      cudu". Nożem można wycinać kwiaty z arbuza, a można i zabić człowieka.
                      Możliwości mamy, nasz wybór polega na tym, do czego je wykorzystamy.


                      • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 22.06.07, 13:47
                        Nawiasem mówiąc, słowa, które cytujesz w przekładzie XVIwiecznym brzmiały tak
                        samo z wyjątkiem jednego słowa: Zamiast: "tylko wierzcie, że otrzymacie" było
                        "tylko wierzcie, że otrzymaliście".

                        Oczywiście powyższy przykład jest przykładem brania odpowiedzialności za
                        modlitwę i nie wrzucaj tu wizualizacji i afirmacji. Owszem wizualizacja i
                        afirmacja mają wiele wspólnego z modlitwą, ale nawet ezoterycy uważają modlitwę
                        za osobny proces transkomunikacyjny.
                        Co więcej, w pewnych częściach Biblii zauważyć można informacje Jezusa na temat
                        modlitwy. Otóż zaznaczył, że modlitwa może być tylko pozytywną rozmową.
                        Nie wyobrażam sobie człowieka mogącego się modlić o śmierć sąsiada czy też o to
                        aby Nowak zachorował... czy też o coś negatywnego dla siebie.
                        TO właśnie poprzez modlitwę można się oczyścić z negatywnych energii!

                        Wszędzie Jezus podkreśla rolę miłości i sam ją propaguje. Trudno więc
                        przypuszczać, że w powyższym przykładzie pisząc o "przebaczaniu" pozwala na
                        modlitwy "negatywne". Samo to sobie przeczy.

                        Oczywiście negatywne myślenie realizowane przez podświadomość przyciąga
                        negatywne wydarzenia - ale może uznasz to za czepialstwo ale Afirmacje służą
                        tylko i wyłącznie do budowania pozytywnego wizerunku (sprawdź skąd pochodzi
                        słowo afirmatio lub ang. en.wikipedia.org/wiki/Affirmation)
                        Proszę nie siać zwątpienia smile)
                        Termin to termin

                        Wizualizacja i owszem może być użyta do negatywnych "przyciągnięć", ale przecież
                        nie o TAKIEJ WIZUALIZACJI mówiła założycielka wątku... nieprawdaż?

                        Był sobie wątek o afirmacjach
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=23503893 lub tu
                        www.afirmatio.republika.pl/jakafirmowac.html
                        Zauważ z czym się pewnie zgodzisz że Afirmacje to przede wszystkim rozmowa z
                        niższym ja, z czymś gdzie mamy swoje przyzwyczajenia, często bolączki na temat
                        tego co powinno się zmienić. Ok.
                        Jednocześnie we wszystkich regułach układania Afirmacji "trąbi" się o tym że nie
                        powinno się używać słowo "NIE"
                        A więc nie można pisać: "Ja NIE jestem gruba" tylko "Ja jestem chuda" (taki
                        przykład głupi mi się nasunąłsmile)
                        Dlaczego tak jest?
                        Jeśli mamy zakodowane, że słowo TAK wiąże się nam z pozytywnym wyobrażeniem, a
                        słowo NIE raczej z negatywnym to podświadomość wyrzuca słowo NIE
                        Jeśli ktoś poafirmuje "Tak, jestem cudowny w tym co robie" to słowo "tak" tylko
                        podkreśli afirmacje. W przypadku użycia słowa NIE podświadomość go wykreśli.
                        Bo PRAWO AFIRMACJI mówi, że działa ona TYLKO w pozytywnym zmienianiu wizerunku.
                        Oczywiście możemy tu mówić o wymyślonym terminie antyafirmacje smile
                        Ale termin afirmacji proszę do tego nie mieszać! smile.

                        Agnitum
                    • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 22.06.07, 13:22
                      W powyższym poście całkowicie potwierdziłaś to co napisałem wcześniej smile
                      Co do Kowalskiego i Nowaka to ten "stan łaski" o którym piszesz to właśnie jest
                      identyczne z moim "stopniem oczyszczenia". Zwał jak zwał - terminologia nie ma
                      znaczenia.

                      Piszesz:

                      "Pojedyncza myśl, choć ona też ma energię, to nie na tyle silna (biorąc pod
                      uwagę myśli "zwykłych śmiertelników"), żeby nastąpiła materializacja. "

                      No i o to właśnie mi chodzi, że dopiero odpowiednia i prezyzja myśli i stan
                      osoby, która je wysyła wpływa na materializacje. Czyli tak jak napisałem
                      wcześniej, nie każda myśl energetycznie kreuje ten świat (mówimy o świecie
                      materialnym).


                      Jest jeszcze
                      > inna rzecz: myśl zbiorowa, która powstaje wtedy, kiedy wielu ludzi żywi takie
                      > same przekonania. A to już przestaje być takie nic.

                      "Dlatego KAŻDA myśl MA ZNACZENIE. Nawet Wszechświat składa się z maleńkich
                      cząsteczek, prawda?"

                      Odwracasz sprawę. NIE KAŻDA myśl MA ZNACZENIE ze skutkami na świecie fizycznym -
                      a forum skupia się na temat tego co się "da" zauważyć w skutkach duchowych lub
                      fizycznych.
                      Powtarzasz to co napisałem i z czym się zgadzam że: KAŻDA myśl ma ZNACZENIE w
                      sensie odpływu i ukierunkowania energii ALE NIE MANIFESTACJI.
                      Duża część myśli też z Twojego życia NIGDY nie zamanifestuje się w Twoim świecie...

                      Co do Wszechświata. W 1999 roku fizycy z MIT odkryli że część cząstek w pewnych
                      warunkach laboratoryjnych (podobno odwzorowanie jakichś tam warunków kosmicznych
                      - szczegółów nie znam) może nie wpływać na siebie wzajemnie, ale spełniać rolę
                      buforu definiującego ruch pozostałych...

                      To tak jak z.... piszesz:
                      "Tylko jeśli jest kontrola, to po co by nam była wolna wola?"

                      Kontrola to zły wyraz w tym przypadku, jest to raczej ukierunkowanie. To być
                      może element Nadświadomości Zbiorowej posiłkowanej (cytuje za pewną książką)
                      Nadświadomością Boską. Porządek musi być
                      Nasza wolna wola to poruszanie się w tym porządku...
                      Czy ona jest wolna? Dla mnie tak.

                      Agnitum
                      • halev Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 22.06.07, 16:53
                        > Kontrola to zły wyraz w tym przypadku, jest to raczej ukierunkowanie. To być
                        > może element Nadświadomości Zbiorowej posiłkowanej (cytuje za pewną książką)
                        > Nadświadomością Boską.

                        Może po prostu nadrzędną wartością jest nasza prawdziwa natura, a nie durne
                        przyzwyczajenia?

                        Co do nomenklatury, to nasza gadka przypomina mi dyskusję o jagodach, borówkach
                        itd. z góralami. Nie idzie dojść, co u nich jest jagodą, co brusznicą, a co
                        borówką. Ja się terminologii nie czepiam, bo każda kultura, religia ma swoje
                        nazewnictwo, z czego zresztą wynika sporo nieporozumień, jak zauważyłam.

                        > Odwracasz sprawę. NIE KAŻDA myśl MA ZNACZENIE ze skutkami na świecie fizycznym

                        Tak, dopóki np. nie stanie się częścią myśli zbiorowej jakiejś grupy. Była taka
                        fajna bajka o sowie i zającu. Siedzi sowa na drzewie, zima, śniegu od cholery.
                        Podchodzi zając i pyta: sowaaa, a ile waży jeden płatek śniegu? A sowa: Jeden
                        płatek? nic nie waży. I w tym momencie pod ciężarem czapy śniegu łamie się gałąź
                        pod którą siedziała sowa...
                        Tak samo jest z myślami. Na szczęście nasze głupoty nie zawsze mają entuzjastów wink

                        • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 22.06.07, 18:06
                          Masz racje, terminologie zostawmy teoretykom smile

                          Co do drugiej części Twojej wypowiedzi.
                          Myśl zbiorowa ("Gdzie jest dwóch zgromadzonych w imie moje tam i ja między
                          nimi... "(jakoś tak)) to inksza inkszość smile
                          Tak jak piszesz w momencie kiedy obowiązuje w danej grupie to szansa jej
                          materializacji jest bardzo duża - choć przypomina mi się pewna sekta, która
                          przed 2000 roku w USA popełniła zbiorowe samobójstwo a wcześniej chyba ze 100
                          osób próbowało "wizualizować" koniec świata smile

                          Tak jak piszesz, stanowiska mamy prawie identyczne, ale o terminologii chciałem
                          pogadać smile po prostu wątek trochę umarł - potraktujmy to jako sezon ogórkowy smile

                          pozdrawiam
                          Agnitum
                          • halev Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 22.06.07, 18:57
                            > pewna sekta, która
                            > przed 2000 roku w USA popełniła zbiorowe samobójstwo a wcześniej chyba ze 100
                            > osób próbowało "wizualizować" koniec świata smile

                            Głupich nie sieją, sami się rodzą - jak mawiała moja Babcia. Zawsze znajdą się
                            jakieś słabe jednostki, które dadzą się zmanipulować i później takie smutne
                            efekty...

                            A ja czytałam z kolei o wpływie masowych medytacji na spadek przestępczości,
                            oczywiście też w Stanach (bo gdzieżby indziej).

                            > Tak jak piszesz, stanowiska mamy prawie identyczne

                            Wiesz co jest najpiękniejsze? Bez względu na to, jakie mamy poglądy i tak jest,
                            tak jak jest. Psy szczekają, a karawana idzie dalej wink

                            Miłego weekendu!

                            Halev
                              • halev Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 22.06.07, 22:42
                                Och, Panie Agnitum, a gdzie pozytywne myślenie? Ja szukam pozytywnych
                                przykładów, pozytywnych emocji, pozytywnych wiadomości, a Pan mi z masakrami
                                tu... I jak ten świat ma się zmieniać na lepsze? wink

                                "Zabawy z bronią" oglądałam, film jest na faktach (strzelanina w Columbine w
                                1999). Chyba najlepszy dowód na to, że powinni przestać produkować gry
                                komputerowe , w których się zabija.

                                A skoro w górki to życzę pięknej pogody i wspaniałych widoków smile

                                H.
                                • agnitum Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 23.06.07, 14:20
                                  Pozytywne myślenie? smile Zawsze jest u mnie. Co oczywiście nie powoduje, że nie
                                  lubię filmów dokumentalnych. Właściwie to ten film dopełnia pewne moje teorie.
                                  Jak zwrócisz uwagę na film, to w Japonii - stolicy gier komputerowych - o wiele
                                  więcej nastolatków gra w gry niż w USA i to w gry równie "makabryczne". A jednak
                                  w USA ginie kilkanaście tysięcy osób rocznie od broni palnej a w Japonii
                                  kilkaset razy mniej...
                                  Właście Moore pytanie pozostawił bez odpowiedzi.
                                  Pewno wiesz gdzie jest odpowiedź smile Ja również czuje, że odpowiedź tkwi w
                                  sposobie wychowywania młodzieży i dzieci w USA

                                  Ps.
                                  W góry jutro smile Dzięki

                                  Agnitum
                • amm06 Re: zobaczyłam swoją wizualizację na żywo 22.06.07, 20:18
                  halev napisał:

                  > 3. Karmę najłatwiej "spalić" zmianą myślenia i podejścia do życia. Buddyści
                  > czasem fajnie mówią: "wszystko jest złudzeniem umysłu, nawet karma" smile

                  "... Karma... ktora nie zapomina niczego, jest w istocie prawem jedynie dla
                  materii i umyslu, nie jest prawem dla Ducha. W Duchu wszystko jest idealne i
                  wieczne, niezmiennie dobre. Tam nie ma zlej karmy do zebrania, poniewaz zadna
                  nie moze byc zasiana, dlatego tez kiedy czlowiek, przez to co zwiemy modlitwa,
                  medytacja, lub leczeniem, przenosi swa uwage na sfere Ducha, wchodzi - do tego
                  stopnia - pod prawo idealnego Dobra, i karma zostaje wymazana. "

                  - Emmet Fox, "Sermon on the Mount", first copyrighted as "The Key to Success in
                  Life", 1934

                  --
                  "There is no difference between love and joy."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka