Dodaj do ulubionych

Więzienie w którym żyjemy

08.04.09, 17:32
Czy czujemy się wolni?
Nie, mogę wskazać wiele rzeczy bez których w życiu ciężko się obejść. Świat nasz jest tak ułożony i celowo zorganizowany, abyśmy mieli poczucie pseudo wolności, ale tak naprawdę jej nie ma.

Czuję, że żyjemy w wirtualnym więzieniu. To więzienie nas otacza. Jest niewidzialne. Fizycznie niewidzialne.
Ale da się go dostrzec, dostrzec intuicyjnie.
Nie wiem czy jest to więzienie narzucone nam fizycznie czy mentalnie, czy też na obydwa sposoby.

Jesteśmy więźniami i im bliżej do ery przebudzenia, tym więcej osób zdaje sobie z tego sprawę i pyta się co z tym zrobić?.

Chcesz kupić samochód? mieszkanie? pojechać na wakacje? chcesz aby Cię było stać na wychowanie dziecka/dzieci? Pracuj! - tak nas wychowano. Zarówno "autorytety" jak i religia budują i dokładają nam kraty. Krzyczą na około "pracuj i zarabiaj" i jednocześnie podsuwają kolorowe gazetki z plażami... samochodami.... projektami domów. Całe życie za czymś gonimy. Chodzi o uzależnienie nas od nich, od tych, którzy wszystkim sterują zza kurtyny. Tylko poprzez stworzenie "sztucznych" dążeń życiowych da się nas wszystkich trzymać pod kontrolą. Wszyscy Ci co nie dostrzegają krat, są jeszcze większymi niewolnikami (tak, można być większym lub mniejszym niewolnikiem...) bo... uważają cudze opinie jako swoje. Bo nie ma w nich ani krzty ich samych. Żyją sloganem i ich rzeczywistość kreują sterowane masmedia.
Tak niestety żyjemy.

Wiele spraw jednak przyśpieszyło. Era przebudzenia nadchodzi wielkimi krokami. Już za chwilę okaże się, kto będzie w stanie porzucić wszystko co materialne aby przejść dalej...
Coś jest na rzeczy, wiele rzeczy dotychczas bardzo skrywanych jest odkrywanych.

Big Brother coraz bardziej nas otacza i szturmuje, microchiping (z możliwością zmieniania świadomości) jest coraz bardziej popularny, kolejne (o wiele krwawsze "atomowe?") zamachy są "zapowiadane" przez Al-CIAide,

Wszystko po to aby generować jeszcze więcej negatywnych energii, zła i ażeby jak najmniej ludzi uległo przebudzeniu.

Zacytuje: "W miejsce nowego nieba i nowej ziemi związanej z energetyczną ewolucją naszej planety około 2012 roku, przeciwne jej siły zamierzają wprowadzić nowy światowy porządek, w którym ludzie mają zostać niewolnikami."

Nie wiem, czy nastąpi to przed, w czy po roku 2012, ale zapytuje się każdego z Was: Gdzie wówczas będziesz? Kim będziesz i czy zdążysz się przebudzić?

Polecam wydaną w Polsce w lutym obecnego roku książkę Marcela Messinga
pod wielce wymownym tytułem: "WWW Czy się przebudzimy? - O ukrytych siłach za kulisami wydarzeń światowych"

Agnitum
Obserwuj wątek
    • wladi3 Re: Więzienie w którym żyjemy 08.04.09, 19:58
      Myślę że jesteśmy więżniami tylko własnego umysłu . Nie ma grupowego
      Zbawienia . Drogą do Wyzwolenia / według mnie oczywiście / , jest
      zapanowanie nad własnym Ciałem i Umysłem . MY - to nie Ciała z tej
      materii , MY to Dusze Stworzone z Materii Boga - Cząstki Boga .
      Zostaliśmy zmanipulowani - Owszem , cała ludzkość , lecz manipulacji
      podległa tylko Materia tego świata , czyli Ciało i Rozum Ciała -
      Umysł . Dusza nie uległa i nie może ulec żadnej manipulacji bo Jest
      Bogiem - Jego Cząstką . Droga do Wyzwolenia to nie walka na poziomie
      tej materii , lecz Głoszenie Prawdy zniewolonym dzieciom Boga ,
      które myśla że są tylko Ciałem . Wyzwolenia to Przebudzenie się
      Świadomości Boskiej w Ciele Człowieka i Odzyskanie władzy nad
      zniewolonym manipulacją Ciałem , to władza Duszy nad materia
      własnego Ciała i Myślą Ciała , które ma Moc Sprawczą bez względu na
      to czy Jest Świadoma swojej boskości , czy nie . Nieświadoma swojej
      Boskości Myśl Ciała człowieka Kreuje ten świat i swój Byt według
      zdeprawowanych i negatywnych , wpojonych nam kodów Pesymizmu .
      Świadoma swej Boskości Myśl człowieka zaczyna przełamywać i
      wymazywać złe Kody i zapisywać w Sobie Kody Dobra , Szczęścia i
      Godności Dziecka Boga . Walka nie toczy się na poziomie tej
      materii . Tutaj są tylko Efekty i osoby sterowane z poziomu innej
      materii . Nawet te o jakimś tam poziomie wtajemniczenia świadomego ,
      lub nieświadomego to są tylko marionetki . Walka nie ma polegać na
      walce z tymi marionetkami , lecz na Budzeniu i Tworzeniu Wspólnoty
      Świadomych dzieci Boga , Które przeciwstawią się złu na poziomie
      Ducha . Swiecąc w ciemności i uwalniając Inne Dzieci Boga spod mocy
      ciemności i oszustwa . Wynikiem zaś Ich działań i Mocy Duchowej
      będzie poprawa i usuwanie zła na poziomie tej materii . W ten
      sposób ,poprzez Wspólne łączenie się na poziomie Ducha zostaniemy
      Uwolnieni . Zło sie łączy a więc i MY musimy się łączyć i Stać się
      Jednością . Jedną nitkę można zerwać . Czy można zerwać sznur
      składający się z tysięcy nitek - Kanałów Energii łączących każdego z
      Nas z Bogiem ? Jestem Świadomym dzieckiem Boga i Zapraszam Was
      Wszystkich do Mojej Świątyni . Piramida. Władek .

      Kocham Cię Boże Ojcze .Władek .
      Jestem cząstką Boga !

      • agnitunn Re: Więzienie w którym żyjemy 09.04.09, 12:00
        "Walka nie toczy się na poziomie tej materii . Tutaj są tylko Efekty i osoby sterowane z poziomu innej materii . Nawet te o jakimś tam poziomie wtajemniczenia świadomego lub nieświadomego to są tylko marionetki."

        Tak zgadzam się, to źródło walki/sterowania jest gdzieś indziej. Może to przysłowiowy Kex'Serat ?

        Ciekawe na ile ten chart jest fantastyczny (sf) a na ile realny...
        img100.imageshack.us/img100/8326/swerdlow1gj8.gif
        img219.imageshack.us/img219/7150/swerdlow2lj1.gif
        "Walka nie ma polegać na walce z tymi marionetkami , lecz na Budzeniu i Tworzeniu Wspólnoty Świadomych dzieci Boga , Które przeciwstawią się złu na poziomie Ducha ."

        Tak. Masz racje. Wiedza jest bardzo potrzebna abyśmy pewne mechanizmy poznali. Zgodnie z tym że...
        da się wejść do ciemnego pomieszczenia i rozświetlić go lampką, ale nie da się zrobić odwrotnie... ciemność nie "przyciemni" jasnego pomieszczenia...

        Lampka to nasza wiedza, oświecenie. To szukanie prawdy i przekazywanie pozytywnych uczuć.

        Pozdrawiam smile
        Agnitum
    • daaar0 Re: Więzienie w którym żyjemy 09.04.09, 12:10
      To prawda. Nie czuję się wolny. Mam świadomość, że jestem niewolnikiem.Sam tego
      chciałem. Jest parę osób, dla których w pewnym momencie mojego życia
      postanowiłem stać się niewolnikiem. Czy była to moja świadoma decyzja? Może nie
      w momencie kiedy ją podejmowałem. Wtedy czułem tylko, że powinienem tak właśnie
      postąpić. Teraz widzę to coraz wyraźniej. Czuję się trochę jak Anioł Stróż tych
      dusz wink Kosztuje mnie to masę energii... Gdyby tak choć trochę jakichś
      nadprzyrodzonych mocy anielskich... Niestety na razie jedyne co mam to Wiara,
      że...to ma sens. Jeszcze go nie widzę, ale ... czuję, że to ma sens.
      • szizumami Re: Więzienie w którym żyjemy 09.04.09, 19:35
        ...patrze na psa -który chciałby calutki dzionek hasac i po
        ulicy,obsuisiać i obszczekać dowolnie co chce...-a nie może,,
        i na bojownika w małym akwarium----..zoo
        karpiki w stawie hodowlanym...
        robimy to samo im co nam robią.....
        na ile są świadome?czy u jednostki czy wg gatunku--smutek jest
        wiekszy?...
        ---
        czy wolność nie polega tez na byciu człowiekiem wobec gnebionych i w
        obliczu bólu? podobno i w obozach nie wszystkich dało sie upodlić-
        pozbawiając ich właśnie człowieczeństwa
        jaką wiare,nadzieję i miłość trzeba mieć by utrzymać sie na fali..
        i chyba jeszcze wiecej,gdy masz te odpowiedzialność za inne istoty...
        nie tylko za siebie..?
        ---
        gdyby nie to,myśle że niejeden
        olałby i powiedział spadam z tego padołu "odrabiać"
        na marsie!
        ech
        tych "uzależnień"mam za dużo--wiec dlatego tak troche
        pesymistycznie.......

        ALOHA



        • motyyvvacja Re: Więzienie w którym żyjemy 10.04.09, 09:36

          Wszystko ma swoj sens,wolnosc w ciele jest niemozliwa,poniewaz
          wszyscy jestesmy od siebie uzaleznieni,chociazby dlatego ze jeden
          drugiemu pomaga-takie to boskie stworzenie.Czasem z powodu naszych
          programow wydaje nam sie ze jestesmy ograniczeni-tu nalezy zajrzec z
          lampka.Do ograniczen na ktore mamy wplyw,i na ktore nie mamy.Reszta
          to akceptacja naszych czasowsmile
          JEstem na tyle wolna na ile mysle ze jestem-a reszta to granice
          panstwsmile
    • marian770 Re: Więzienie w którym żyjemy 10.04.09, 17:08
      pułapki uzależnień są w zasadzie w każdej dziedzinie naszego życia-
      społecznego,zawodowego, religijnego, rodzinnego, osobistego.

      poruszyłeś Agnitum dość szeroki temat o którym można pisać bez
      końca.
      na wstępie jednak w tym poście ( później może dopisze więcej jak
      znajde czas ) chciałbym napisać o najbardziej oczywistej formie
      niewolnictwa we współczesnym świecie jakim są kredyty. chodzi tutaj
      głównie o kredyty hipoteczne, bo te opiewają na znaczne wartości,
      których spłata może trwać nawet pół naszego życia. z tego co kiedyś
      czytałem około 90 % zakupu nieruchomości jest finansowane z kredytu.
      ( nie wiem czy dobrze piszę ale ststystyki są mniej więcej takie ).
      świadczy to o skali zadłużenia polskiego społeczeństwa i de facto
      skali niewolnictwa ówczesnych , główie młodych małżeństw
      spełniajacym swoje "marzenia" o swoim lokum.

      pamiętach czytałem kiedyś wywiad Jana van Helisinga ( chyba Ręce
      precz od tej książki ) z jednym z Iluminatów - gościu pisze że ceny
      nieruchomości są specjalnie pompowane aby jak najbardziej zadłużyć
      społeczeństwo. taki zadłuzony po uszy obywatel jak zacznie
      podskakiwać to mogą go postawić w sytuacji natychmiastowej
      wymagalności czyli sprzedania na bezcen nieruchomości. to ma teraz
      miejsce - Ci co kupili na szczycie w tak modnych frankach ( po 2
      zł ), teraz mają kredyt o 50 % wyższy do spłacenia ( licząc po cenie
      3 zł za franka ), a jeśli zmuszeni zostaną sprzedać to 30-40 %
      taniej ( tak ostatnio spadły ceny nieruchomości ).

      czy to źle że ludzie chcą mieć swój własny dom ? nie.., ale to cena
      nie tylko finansowa, ale to także potężne obciążenie psychiczne
      towarzyszące całemu życiu. ta forma niewolnictwa tworzy następnie
      obciążenie - na pracę, którą oczywiście trzeba mieć aby otrzymać
      kredyt ( czyli mieć tzw. zdolnośc kredytową ). mając tak duży kredyt
      do spłacenia tworzy do presję aby za wszelką cenę utrzymać pracę,
      jak nawięcej zarabiać, czyli mówiąc ogólnie zmusza nas czy tego
      chcemy czy nie do wzięcia udziału w wyścigu szczurów. tutaj z kolei
      łamanie zasad moralnym jest nagminne,

      no ale jeśli nie weźmiemy udziału w tym wyścigu szczurów (
      szczególnie widoczne w tzw. korporacjach, gdyż tam jest największa
      presja na osiąganie coraz wyższych wyników bez względu na koszty )
      to nie będziemy zarabiać pieniędzy, nie będzie nas stać na spłate
      rat kredytu za mieszkanie,a w najgorszym przypadku nawet na minimum
      egzystencjalne ( żywnośc, odzież )


      czy jest jakieś wyjście - moim zdaniem tą formę niewolnictwa można
      zmniejszyć wykonując tzw. wolny zawód lub poprostu pracując dla
      siebie. co natomiast z kredytami - poprostu ich nie brać ( nie
      zapożyczać się tylko po to aby kupić sobie nowszy , model
      samochodu ).
      a co z kredytami hipotecznymi na mieszkanie ? czy wiecie jaka jest
      różnica w cenach metra kwadratowego pomiędzy różnymi miastami ?
      w Wawie 10 tys. a w małych miastach nawet po 2 tys. poza tym zawsze
      można mieszkania wynajmować zamiast się rzucać z motyką na słońce

      na koniec wrzucę link do fajnego dokumentu o kulisach bogacenia się
      przez obecne społeczeństwo.czyli serial dokumantalny "System 09"
      emitowany kiedyś co czwartek w dwójce, a szczególnie
      odcinek "Bogaćcie się" ( chociaż wszyskie są warte obejrzenia ).

      polecam!

      www.tvp.pl/historia/system-09/wideo/bogaccie-sie



      cdn. wink
      • daaar0 Re: Więzienie w którym żyjemy 11.04.09, 12:48
        Czuję się trochę wywołany do tablicy tym co napisałeś.
        Należę właśnie do tych, którzy wzięli kredyt hipoteczny.
        W moim przypadku, jak na razie udaje mi się zachować względną równowagę. Trochę
        dokucza mi fakt, że nie mogę poświęcić tyle mojego czasu bliskimi ile bym
        chciał. Z drugiej strony praca nigdy nie była i nie będzie ważniejsza od ludzi.
        Jest jeszcze coś. Nigdy nie miałem zbyt wiele pieniędzy, ale też nigdy nie było
        tak, że by mi ich brakowało. Kiedy są potrzebne zawsze się jakoś pojawiają.
        "Najważniejsza jest symetria i równowaga." (Benjamin Horn)
        • szizumami Re: Więzienie w którym żyjemy 11.04.09, 14:27
          nie ty jeden dear daar--
          i musze przyznać,że czytanie o tym co z nami robia,i na ile jest to
          okrutne i "bliskie",kryzys...powracajacy z zagranicy,i zwolnieni
          stoczniowcy..--
          to mnie dobija,choć już leże...

          ide w las i do starej światyni....
          POZDRAWIAM WSZYSSTKICH I ŻYCZE MOCY tych dni wiosny i słońca...

      • agnitunn Re: Więzienie w którym żyjemy 11.04.09, 17:27
        Ciesze się że już dyskusja się rozwinęła smile
        Problem "wirtualnego więzienia" tak naprawdę mnie prześladuje chyba już od... dzieciństwa?
        Jako chłopczyk 11 letni zadałem swojej mamie pytanie (mama mi to przypomniała jak już byłem "dorosły"):
        - Dlaczego te czynności z dnia na dzień są aż tak powtarzalne?
        Zastanawiałem się (jako nastolatek już rzecz jasna) nad hmmm no powiem to słowo: nudą w jaką wpadają dorośli zaczynając "pierwszą pracę".
        I naprawdę nikt mnie nie przekona już sloganami typu "zawsze się można czegoś nowego uczyć, zobaczyć nowe miejsca na świecie itp". Jasne. Oczywiście że tak jest. Ale jeśli nie urodzimy się milionerami, to jednak zostaje nam tylko dbanie z mniejszym lub większym powodzeniem o środki finansowe.

        Podoba mi się Paula Freunda tekst, który przytoczę w całości:
        "
        Przyjmijmy, że wszystko co wiemy, jest nie tylko fałszywe, lecz jest ciągiem starannie ułożonych kłamstw.
        Załóżmy, że nasza świadomość wypełniona jest nieprawdą - o nas samych, o historii, o otaczającym nas świecie - zaszczepioną w naszym umyśle przez potężne siły chcące ukołysać nas do snu samozadowolenia.
        Nasza wolność jest więc iluzją.
        Jesteśmy pionkami w spisku i jeśli mamy szczęście - odgrywamy rolę ubezwłasnowolnionych ofiar oszustwa"

        Charles Paul Freund "If history is a lie: America's Resort to conspiracy thinking"

        Prawda że wymowne ale i dosadne stwierdzenie?

        Zobaczmy co mówi John Perkins w świetnym dokumencie na temat "metodologii zadłużania państw na świecie" (tak jak to mówi Marian - kontrolujesz dług - kontrolujesz ludzi).
        "
        Musimy zrobić wszystko, żeby się przebudzić, i przebudzić każdego wokół nas. Musimy wsłuchać się w mądrość przepowiedni i otworzyć nasze serca i głowy na nowe możliwości - abyśmy sobie uświadomili, co się wokół nas dzieje i podjęli odpowiednie działania
        "
        John Perkins "HitMan wyznania ekonomisty od brudnej roboty" (sponsor wydania w Polsce: Gazeta Prawna)
        O Perkinsie: en.wikipedia.org/wiki/John_Perkins_(author)


        I jedna metafora, która jest moją ulubioną:
        Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju pełnego zła, ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością i prawością, zadowoleniem, zdrowiem i harmonią z uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek.

        Acha i na koniec polecam (nie mam profitów z biletów! smile) )
        film "The International" (obecnie leci w kinach)
        Opis filmu:
        "Bohaterem historii jest nieugięty agent Interpolu, który postanawia zrobić wszystko, aby na jaw wyszły przekręty, handel bronią, korupcja i morderstwa, w które zaangażowani są przedstawiciele największych światowych instytucji finansowych"

        I to co mnie w filmie uderzyło to pewien dialog...
        (mogę przekręcić ale tak mniej więcej zrozumiałem)
        (rozmowa miedzy 2 agentami a prezesem jednej firmy) na temat o co chodzi w bankowości:
        - This is not about making profits from arms. This is about control.
        - To control the flow of weapons to control the conflict?
        - No, I.B.B.C. is a bank. Their objective is not to control the conflict. It can control on debt which conflicts occur. See you value a real conflict. True value is debt that you create. But this is esentia banking industry. Let us do it on all or nation or individuals are slaves to debt.

        No mam nadzieje że dobrze to spisałem smile
        Ale powyższy dialog świetnie obrazuje to co Marian też napisałeś.
        Co jest największym i najbardziej pożądanym towarem przez międzynarodowy kartel bankowy.

        Pozdrawiam smile
        Agnitum
      • martola80 Re: Więzienie w którym żyjemy 10.04.09, 21:42
        Jeszcze dodam, że zawsze ludzie byli niewolnikami swoich czasów,
        dlatego tak duzo wcieleń trzeba przezyc na Ziemi, żeby osiągnąc
        pełnie.
        Walka z systemem jest dla idealistów. Niestety w większosci ludzie
        porzucjaą swoje młodzieńcze ideały, bo własnie musza zapewnic byt
        rodzinie, i tak to leci...
        We mnie obudził sie idealizm i jakas jego czasta ciągle zyje. Mój
        chłoak jest zaprzeczeniem idealnego kandydata na męza według moich
        rodziców.
        Ja tez mam mój prywatny świat walki z "systemem".
        jestem malutka i całego świata nie zmienię, ale moge życ tak, jak ja
        chcę. I staram się to robic.Podwarzac, pytac.
        W moim małym mikrokosmosie...
        • szizumami Re: Więzienie w którym żyjemy 10.04.09, 22:01
          a co zrobić,gdy jedyną forma zarobienia ia wyjścia zdomowego
          kryzysu byłoby "pakowanie" już i tak napchanych kieszeni banków-
          --naciaganie na kredyt?
          to co?
          ideologia czy wyjscie z impasu rodzinnego?
          wobec kogo mamy wiekszy obowiazek [jesli jesteśmy
          swiadomi "szwindelstwa"1]-wobec najblizszych czy wobec prawdy?
          to tylko przykłąd-chyba jeden z wielu?1
    • mskaiq Re: Więzienie w którym żyjemy 11.04.09, 02:48
      Mysle ze to nie swiat narzuca nam swoja wole, to my narzucamy ja
      sobie, czesto wbrew sobie.
      To "wbrew sobie" przynosi poczucie pseudo wolnosci. To wbrew sobie
      moze pojawic sie przy podejmowaniu jakiejkolwiek dcecyzji, porzyczka
      na dom, podzielenie sie tym co mamy z druga osoba, kupno samochodu,
      wyjazd na wakacje.
      Czy ktos ma wplyw na nasze decyzje, czy wymusza je na nas ? Nikt,
      poza jedna osoba, nas samych.
      Nie musimy rowniez pracowac, mozemy sie niczym nie interesowac, nie
      musimy tworzyc zadnych dazen zyciowych. Jedyny problem bierze sie z
        • szizumami Re: Więzienie w którym żyjemy 11.04.09, 10:59
          och motywacjo-jesteś niemożliwa..
          skad wiesz że Misiek mieszka z mama?

          w dużej mierze uważam że ma racje--sami sie napedzamy
          jak patrze na niektórych ludzi-to fakt--"mieć"jest siła przewodnia
          ale i ONI o tym wiedzą --znaja psychologie[i nie tylko] bardzo dobrze
          naped z bilborda nie jest konieczny by ruszyło "masowo"-

          komu wystarczyłaby kurna chata z zaprzegiem[kurcze utrzymanie pare
          koni-wiecej kosztuje niż samochód!]
          im wiecej mamy tym wiecej chcemy-z wyjatkami tacy jesteśmy...
          tym sie róznimy od "pociagaczy za sznurki" źe chcemy być baardzo
          szcześliwi a oni chca MIEĆ WSZYSTKO--takie
          boskie podejście--bo wydaje mi sie że już nie ludzkie a własnie
          "boskie"..[znowu ktoś mnie posadzi o chorą filozofie--ale wolnośc mi
          jeszcze na to pozwala-ta ciut,ciut]

          i przy tym powstaje pytanie-kiedy mamy zdrowe chcenie,a kiedy już
          przesadzamy..czy np--zastaw sie a postaw na świeta--to już
          konsekwencja manipulacji-kiedy bierzemy na to kredyt-czy potrzeba
          użycia nadmiaru tej pseudowolności w wolne dni-
          i np zalania sie w gronie rodzinnym??????????

          MSKAIQ----
          • szuwary4 Re: Więzienie w którym żyjemy 11.04.09, 11:39
            Najbardziej zniewala nas to, co najszlachetniejsze - miłość. Będąc
            samemu, mozna podjąć decyzję, że będzie żyło się bardzo skromnie.
            Niczego pożyczać się nie bedzie ani od banków ani od znajomych itp.
            Ale... gdy zachoruje dziecko i bedzie wymagać kosztownej terapii, a
            my kochjąc go, będziemy chcieli mu pomóc - to zrezygnujemy i z
            naszej niezalezności i z naszej wolności i z wielu rzeczy.
            Najłatwiej manipulować człowiekiem, stwarzając zagrożenia dla tego
            co kocha.
                • marian770 Daj Boże zbankrutować - artykuł 11.04.09, 15:10
                  artykuł który kilka dni temu ukazał się na portalu gazeta.pl. czyli
                  różne przykłady ludzi którzy zadłużyli się po uszy i nie moga już
                  wyjść ze spirali zadłużenia ( w kontekście ustawy o upadłości
                  konsumenckiej , która niedawno weszła w życie w Polsce )

                  przykład jednego z zadłużonego :

                  Zakupoholik

                  - Byłem u psychologa, 80 dych za każdą wizytę. I pani doktor w
                  Głogowie powiedziała, że mam kompulsywny zakupoholizm. I zakazała mi
                  zbliżać się do marketów. Wie pan, ja jeszcze chciałem się ratować,
                  wziąć jeszcze jakiś duży skonsolidowany kredyt. No ale przy moich
                  problemach żyrant jest potrzebny, a rodzina nie chciała. Wypięli się
                  na mnie!
                  Grzegorz ma dopiero 25 lat, wszystkich długów nie pamięta i nie
                  wszystkich żałuje. Wysoki blondyn, mieszka na wsi u rodziców z młodą
                  żoną i dwuletnim synkiem. Pracuje w kopalni miedzi i soli pod
                  Głogowem. Pali jednego za drugim, lekko spięty, ale mówi rzeczowo.

                  - Wie pan, jak to jest, gdy się pierwszą pracę załapie. Miałem 21
                  lat, dostałem etat w rozlewni butelek w Głogowie. Zarabiałem
                  tysiaka. Samochody to moje hobby, więc kupiłem na raty, choć jeszcze
                  prawa jazdy nie miałem. Innych potrzeb brak, może jakaś dyskoteka.
                  Tamten kredyt spłaciłem bez problemów.

                  Ale trzy lata temu gratka się trafiła, bo dostałem robotę w fabryce
                  Volkswagena w Polkowicach. I od razu 2,5 tysiąca złotych na rękę. No
                  to zmieniłem samochód na sportową beemkę, 24 zawory, 2,5 litra
                  pojemności, 190 koni. Fajna, ale się psuła, to wziąłem na naprawy
                  kredyt w Volkswagen Banku, preferencyjny, dla pracowników.

                  Beema żarła 15 litrów, to na koncie PKO mały limicik wziąłem, parę
                  tysiączków.

                  Jakieś trzy lata temu była okazja, żeby seata ibizę kupić,
                  ośmioletniego. To wziąłem 12 tysięcy w banku Dominet. I się tych rat
                  uzbierało, bo spłacałem już dwa kredyty. Za beemkę i seata. Beemka
                  poszła w końcu za 3 koła, starczyło na zaległe raty tego kredytu, z
                  PKO chyba.

                  Radyjko

                  Na żadne bzdury nie wydawałem, gdzie tam. Może radyjko do auta. Za
                  ile? Chyba 2,5 koła, na Allegro kupiłem.

                  No dobra, to było głupie, tak mi psycholog powiedział. No jeszcze
                  głośniki do auta za 2 tysiące. Też głupie. Za co? Też jakiś kredycik
                  mały w banku.

                  Kolejny był na te zaległości w Dominet Banku. To dziwny bank, wie
                  pan, ja zalegałem, a oni mi kartę kredytową przysłali. Poszła na...
                  Nie pamiętam.

                  Ślub

                  Co potem było? Ślub z Wioletką, to na początku 2007 roku. Też
                  koszty, bo wie pan, jak na wsi jest. Rodzice panny młodej to biorą
                  salę, jedzenie i księdza. A pana młodego: wóda, zapita, orkiestra,
                  dowóz gości, kamerzysta.

                  Ślub miał być na 120 osób, to wziąłem 5 tysięcy pożyczki zakładowej,
                  a resztę opłacili rodzice. Ale pustych kopert od gości nie było, to
                  połowa kosztów się zwróciła.

                  Raty już mnie męczyły, bo połowa pensji na nie szła. Dlatego w
                  podróż poślubną pojechaliśmy tylko do zoo we Wrocławiu. A że
                  Wioletka była już na ślubie w ciąży, to znowu wydatki były. Ciągle
                  nowe. Wózek dla małego za osiem stów. Ford mondeo, bo seat dla
                  rodziny był za mały. Pewnie, że na kredyt. Instalacja gazowa mu
                  szwankowała, coś w silniku. I znowu koszty.

                  No i meble na raty w sklepie Bodzio, niedrogie, chyba za tysiąc
                  dwieście.

                  Jeszcze za jednym zamachem telewizor za siedem stów i odkurzacz.
                  Rodzice Wioletki mieli odkurzacz, ale fajnie swój pokój własnym
                  sprzątać. I DVD. I aparat, taki cyfrowy, jak miał szwagier. A że
                  zaległości się nazbierało, to trzeba było znowu skonsolidować. No to
                  poszliśmy do Citibanku i wzięliśmy 60 tysięcy. Ale ze 20 tysięcy na
                  górkę. Dlaczego więcej? Bo dawali bez poręczyciela. I poszło te 20
                  koła w trzy miesiące: grille ze znajomymi, wypad do miasta, żarcie,
                  dla dziecka jakieś ciuszki, nowsze radio do samochodu.
                  Raty wyszło 1200 na miesiąc, ale bank był fajny, bo przysłał jeszcze
                  kartę kredytową na tysiąc złotych.
                  A jeszcze GE Money przysłał kartę na 3,5 koła, też poszło.
                  I ci z AIG, co im rat nie spłacałem, to też przysłali kartę na 3,5
                  koła. Też poszło.

                  Na swoim

                  W końcu uznaliśmy, że idziemy na swoje. Zdarzyła się okazja: 45
                  tysięcy za dużą kawalerkę. No to do banku po kredyt. Pani w GE Money
                  mówiła, że na hipoteczny się długo czeka, a czas się liczył, to
                  wzięliśmy zwykły, taki konsumpcyjny. Wychodziło, że musimy co
                  miesiąc płacić prawie całą moją pensję na raty.

                  A tu jeszcze fabryka oświadczyła, że koniec z nadgodzinami, i 300
                  stówy odpadły mi z wypłaty. No to w połowie tamtego roku wzięliśmy w
                  PKO ze 20 tysięcy kredytu, żeby pooddawać zaległe raty. To już
                  mieliśmy chyba z pięć kredytów, a żadnego nie płaciłem - bo z czego
                  byśmy żyli?

                  Nie pojeżdżę

                  A to mieszkanie nasze? Nie stać nas było na nie. Nie płaciliśmy
                  czynszu, prądu. Poszło za 35 koła. Starczyło tylko na spłatę
                  zaległych rat za sprzęty, karty kredytowe, na drobiazgi znaczy.

                  Poszliśmy mieszkać do moich rodziców. Jesienią komornik zajął mi pół
                  pensji - i to za jedną tylko kartę kredytową. Bo zapomniałem o niej.

                  A banki? Nie gadam z nimi, bo każdy chce, by spłacić mu na dzień
                  dobry połowę kredytu, a potem pogadamy. No ale skąd wezmę?

                  Nawet forda sprzedałem. Wziąłem opla omegę. Ale trzeba było spłacić
                  jakąś inną jeszcze kartę, to sprzedałem omegę i wziąłem starego
                  mercedesa, no gruchot. Tylko nie pojeżdżę sobie, bo mi prawko za
                  punkty zabrali.

                  Ale zacznę nowe życie. Niech tylko zbankrutuję.

                  całość
                  wyborcza.pl/1,76842,6467783,Daj_Boze__zbankrutowac.html?as=1&ias=6&startsz=x



      • agnitunn Re: Więzienie w którym żyjemy 11.04.09, 17:35
        "
        Nie musimy rowniez pracowac, mozemy sie niczym nie interesowac, nie
        musimy tworzyc zadnych dazen zyciowych. Jedyny problem bierze sie z
        "
        No i żesz w takim momencie zakończył? Już myślałem że znalazłeś jakieś perpetum mobile w zarabianiu smile

        Ja tam przemyślałem, że jest jeden sposób. Taki scenariusz:
        Wyjeżdżamy na w miarę mało zamieszkałą wyspę (tropikalną) gdzie budujemy sobie chatkę z dostępnych materiałów, odżywiamy się owocami wyspowymi jak i morza i tak sobie niezależnie żyjemy smile Bez pieniędzy, bez systemu, zdrowo, medytując i zasypiając w rytm fal, doceniając piękno przyrody...
        Gdy przyjdzie do obowiązkowego chipowania to ten scenariusz zrealizuję wink A Wy?

        Agnitum
          • martola80 Re: Więzienie w którym żyjemy 12.04.09, 11:03
            tak! a zeby miec kase na wyjazd weźmiemy mały kredycikwink
            A tak poważnie to moja swiadomosc sie zmienia, minn. pod wpływem
            tego co tu czytam, i jak jeszcze półroku temu myślałam, że kredyt to
            jedyne i rozsądne wyjście z sytuacji, tak teraz zaczynam sobie
            myslec" nigdy, przenigdy , żadnych kredytów, lepiej juz
            wynajmowac..."
            • martola80 Re: Więzienie w którym żyjemy 12.04.09, 11:29
              A jeszcze sie tak zastanawiam nad funduszami inwestycyjnymi,
              ponieważ mam podjac prace jakos sprzedawca tychże.
              Czy według Was, to jest sensowny pomysł, czy taki fundusz to jeszcze
              jedna okazja aby z ludzi uczynic "niewolników systemu"?
              Czy inwestowanie pieniędzy na przyszłośc w bankach jest rodzajem
              uzaleznienia?
              Jesli tak, to jakie formy inwestowania, lub oszczędzania pieniędzy
              są "w porządku"?
              Co tym myslicie?
              Pozdrawiamsmile
              • marian770 Re: Więzienie w którym żyjemy 12.04.09, 17:26
                > Czy według Was, to jest sensowny pomysł, czy taki fundusz to
                jeszcze
                > jedna okazja aby z ludzi uczynic "niewolników systemu"?

                ideą funduszu inwestycyjnego jest pomnażanie naszych aktywów, a nie
                powiększanie naszego zadłużenia ( pasywów ).

                ale też zależy jak się spojrzy na fundusze inwestycyjne- zyskowność
                funduszy zależy od cyklów koniunkturalnych w gospodarce, stąd warto
                się orientować kiedy zaczyna się fala spadkowa a kiedy rosnąca (
                niestety to wiadomo już po pewnych czasie ).
                pamiętaj, że jeśli chcesz zostać dobrym sprzedawcą musić wierzyć w
                to co sprzedajeszsmile fundusze są ok, miejmy nadzieje że dno recesji
                będziemy mieli niedługo za sobą smile

                • martola80 Re: Więzienie w którym żyjemy 12.04.09, 19:16
                  Hmm, wiesz, do tej pory nie miałam o takich sprawach zielonego
                  pojecia. Dopiero mam przejśc szkolenie. Wierzyc? Mam pozytywne
                  podejście, myslałam żeby załozyc taki fundusz np. mojemu chłopakowi,
                  który jest rencistą i nigdy nie miał odkładanych składek na
                  emeryturę. Myśle , że dla takich ludzi mogłoby to byc fajne
                  rozwiazanie.
                  Spytałam, bo jednak to uzaleznianie swojej przyszłości od banków, a
                  ztymi nie wiadomo, wszystko zalezy od gospodarki.
                  Czy będę dobrym sprzedawcą, tyo się okarze. Moge zawsze zrezygnować.
                  Pracowałam juz jako telemarketerka przez tydzien i kiepsko mi szło.
                  Chyba nei mam daru przekonywania...
                  Ale zobaczymy. Czegoś zawsze sie naucze.
            • marian770 Re: Więzienie w którym żyjemy 12.04.09, 17:18
              Martola80 - wszystko jest dla ludzi, tylko jak zwykle trzeba
              zachować umiar smile

              ps. sam mam spory kredyt konsumpcyjny, ale nie obciąża mnie on
              psychicznie (a o tym właśnie pisze) bo mam świadomośc że jest to
              obciążenie które jestem w stanie utrzymać bez uszczerbku na
              normalnym życiu.
              problem tworzy się gdy znaczna część dochodów przeznaczana jest na
              spłatę kredytu i ledwo starcza na zaspokojenie podstawowych potrzeb
              egzystencjalnych
            • agnitunn Re: Więzienie w którym żyjemy 12.04.09, 17:47
              martola byłem już na takich wyspach... i wierz mi można bardzo tanio dolecieć wink

              Jeśli już tak się zwierzamy, to mam na szczęście taką sytuację że nigdy nie brałem żadnych kredytów, no może hmmm z wyjątkiem jednego malutkiego kiedyś samochodowego (dawno spłacony). Ale oczywiście wiem, że wiele osób musi korzystać z tego złodziejskiego systemu bankowego.
              A przecież niby lichwa jest zabroniona...
              Zwróćcie uwagę na kraje islamskie....
              Kredyty bez odsetek - bo tego zakazuje koran...
              Pierwszy w pełni działający na tych zasadach islamski bank został założony w Dubaju w marcu 1975 roku. Po nim gwałtownie pojawiły się kolejne. Na koniec 1997 roku na całym świecie działało ponad 176 banków i instytucji finansowych, dysponujących aktywami o wartości 147,7 mld dolarów amerykańskich. Kwota ta nie obejmuje rachunków, które konwencjonalne banki otworzyły w krajach muzułmańskich i nie - muzułmańskich dla swoich klientów, którzy chcą unikać odsetek. Gwałtowny wzrost potwierdza, że islamska bankowość jest nie tylko możliwa do pomyślenia ale wykonalna i realna. Raport przygotowany przez dr Traute Wohlers-Scharfa dla Centrum Rozwoju OECD potwierdza, że banki islamskie "przyciągnęły dotychczas nietknięty segment islamskiej populacji, która z powodów religijnych pozostawała poza obiegiem finansowym". Banki islamskie "uzyskały również znaczące zyski dla swoich udziałowców i depozytariuszy inwestycyjnych. To wskazuje, że koncepcja wolnego od odsetek finansowania może funkcjonować we współczesnych realiach".
              Czy wiecie, że te banki jako jedyne oparły się "wszechobecnemu" kryzysowi bankowemu na świecie?

              Pozdrawiam smile
              Agnitum
        • marian770 Re: Więzienie w którym żyjemy 12.04.09, 17:06
          naprawdę wierzysz że zdołają zachipować Polskę ? w kraju absurdu i
          paradoksów ?
          czy wiesz że kilkadziesiąt tysięcy Polaków nie wymieniło jeszcze
          zielonych dowodów osobistych ? albo że wiele osób jeszcze nie
          posiada kont bankowych ? na obszarach wiejskich renty i emerytury
          cały czas jeszcze dostarczają listonosze.
          mój ojciec, człowiek niezwykle oporny na nowinki technologiczne
          nigdy nie wyrobił sobie karty bankomatowej, bo nie potrafi obsłużyć
          kilku przycisków w bankomacie i woli płacić 5 zł. prowizji za
          wypłate swojej emerytury z okienka bankowego( autentycznie smile ).
          z kolei w krajach zachodnich jest bardzo silny opór przeciwko
          chipowaniu, gdyż tam odrazu im się kojarzy z Orweloskim światem.

          czyli w Polsce będzie to wynikało z zacofania społeczeństwa (
          szczególnie widoczne we wschodniej Polsce - bez obrazy co tam
          mieszkają smile ) a w krajach zachodnich ze świadomości zamachu na
          prawa obywatelskie

          dlatego ten proces chipowania będzie rozłożony na kilkadzisąt lat,
          na razie ochotnicy i niemowlęta ( w Japoni np. obowiązkowo chipuje
          się w szpitalach noworodki ).

          co do bezludnej wyspy ..wink w poniedziałek o godz. 20 na TVN będzie
          leciał
          "Cast away- poza światem" mój ulubiony film, skonfrontowanie świata
          człowieka sukcesu z pustelniczym życiem na samotnej wyspie- film
          perełkasmile

    • mskaiq Re: Więzienie w którym żyjemy 12.04.09, 11:29
      napisalem
      >>Nie musimy rowniez pracowac, mozemy sie niczym nie interesowac, nie
      >>musimy tworzyc zadnych dazen zyciowych. Jedyny problem bierze sie
      Cos ucielo moj post a ja nie sprawdzilem, po wyslaniu - przepraszam.
      Ten problem to depresja. Nie daje sie zyc bedac bezczynnym bo
      pojawia sie nuda, sennosc, zanikanie zainteresowan i radosci dlatego
      Twoj pomysl Agnitunn z bezludna wyspa moze nie byc najlepszym
      rozwiazaniem. Nie mozna uciekac przed zyciem na bezludna wyspe,
      trzeba sie nauczyc zyc bez potrzeby ucieczki.
      Marian770 napisal
      >czy to źle że ludzie chcą mieć swój własny dom ? nie.., ale to cena
      >nie tylko finansowa, ale to także potężne obciążenie psychiczne
      >towarzyszące całemu życiu.
      Tym obciazenieem jest strach, znam to obciazenie. Potrafi zniszczyc
      radosc, pozbawic sensu, wywolac wrazenie ze swiat jest celowo
      urzadzony przeciwko nam.
      To nie swiat to nasz wlasny strach powoduje ze swiat zdaje sie byc
      wiezieniem. Pokonanie strachu, uwierzenie w siebie, oznacza wolnosc.

      Szuwary4 napisal
      >Ale... gdy zachoruje dziecko i bedzie wymagać kosztownej terapii, a
      >my kochjąc go, będziemy chcieli mu pomóc - to zrezygnujemy i z
      >naszej niezalezności i z naszej wolności i z wielu rzeczy.
      Pewnie ze sa zobowiazania ktorych trzeba dotrzymac kiedy porzyczamy
      pieniadze na ratowanie dziecka. Te zobowiazania wymagaja wysilku i
      pracy ale czesto potrafia rowniez pobudzic do tworczego dzialania
      ale to zalezy od tego czy potrafimy uwierzyc w siebie i od
      umiejetnosci opanowania strachu.
      To strach i brak wiary pozbawia nas wolnosci, nie pozwala dzialac,
      szukac rozwiazan ktore pozwalalaby zarobic potrzebne pieniadze bez
      uczucia beznadziejnosci czy utraty wolnosci.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • marian770 Re: Więzienie w którym żyjemy 12.04.09, 17:12
        >Twoj pomysl Agnitunn z bezludna wyspa moze nie byc najlepszym
        >rozwiazaniem. Nie mozna uciekac przed zyciem na bezludna wyspe,
        >trzeba sie nauczyc zyc bez potrzeby ucieczki.

        a Ty mskaiq naucz się trochę dystansu do tego co tu się pisze oraz
        poczucia homuru- Agnitum pisał to z przymrużeniem oka

        a jesli potraktujemy ten temat poważnie to powiem Ci, że
        jeśli ktoś nie akceptuje pewnych zasad, nie musi ich tolerować czy
        uczyć się żyć z nimi. może poprstu wybrać żyć gdzie indziej lub
        inaczej. to kwestia właśnie uwolnienia się z tego co nas ogranicza
        bądź ubezwłasnowolnia ( w sensie poczucia wolności )
      • agnitunn Re: Więzienie w którym żyjemy 12.04.09, 17:41
        "
        Twoj pomysl Agnitunn z bezludna wyspa moze nie byc najlepszym
        rozwiazaniem. Nie mozna uciekac przed zyciem na bezludna wyspe,
        trzeba sie nauczyc zyc bez potrzeby ucieczki.
        "
        Ale kto tu mówi o ucieczce? smile
        Czy to że zmienia się miasto/państwo wskutek wyborów oznacza ucieczkę?
        Nie, nie oznacza.
        Życie to ciągłe wybory. Po prostu jest to jeden z wyborów

        "
        To strach i brak wiary pozbawia nas wolnosci, nie pozwala dzialac,
        szukac rozwiazan ktore pozwalalaby zarobic potrzebne pieniadze bez
        uczucia beznadziejnosci czy utraty wolnosci.
        "
        Rzecz w tym, że źle pojmujesz wolność. To nie tak, że mam wolność w szukaniu rozwiązań pozwalające zarobić pieniążki, ale że ja po prostu ich nie chcę mieć, nie chcę zarabiać - ale chcę żyć.
        Tu widać potęgę Systemu przez duże "S". Spróbuj przeżyć bez pieniędzy.
        Czy mamy wiedzę aby być samowystarczalnym? - taką wiedzę w dzisiejszych czasach się "celowo" zapomina i "celowo" nieedukuje młodzieży i dzieciom. Chodzi bowiem o kompletne i coraz większe uzależnienie od Systemu.

        "
        To nie swiat to nasz wlasny strach powoduje ze swiat zdaje sie byc
        wiezieniem. Pokonanie strachu, uwierzenie w siebie, oznacza wolnosc.
        "
        I co da Ci to pokonanie strachu jeśli w kieszeni pusto? Zwolni Cie z potrzeby wzięcia kredytu?
        Mówisz o świecie nierealnym. Albo przepraszam, o świecie JAKI powinien być - o jak najbardziej!. Ale nie jest. Na razie nie jest.

        Nawet brak strachu i zarabianie potężnych pieniędzy NIGDY NIE UWOLNI CIĘ OD SYSTEMU. A mam nieodparte wrażenie - jeszcze bardziej Cię od niego uzależni. System jest tak perfekcyjny, że nawet o nim nie będziesz wiedział.

        Szuwary4 piszesz o chorobie i dziecka i kosztownej terapii.
        Prawda jest taka, że to przemysł farmaceutyczny poprzez szczepionki, leki, poprzez promowanie niezdrowego żywienia, poprzez promowanie gmo i dodatków "bezpiecznych" do żywności niszczy nas jak i nasze dzieci.Odwołuje się tu do świetnego dokumentu "Food matters"( www.youtube.com/watch?v=mrU2out1hXY )
        Hipokrates: "Niechaj pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem". Będąc coraz bardziej świadomym eleminujemy trucizny ze swojego życia i zmniejszamy szansę na jakiekolwiek choroby zarówno u nas jak i naszych dzieci. Żadna, powtarzam jeszcze raz ŻADNA najbardziej kosztowna terapia farmaceutyczna nie jest unikatowa - tzn
        ma co najmniej jeden odpowiednik w przyrodzie (zioła, suplementy, styl żywienia). Jak to mówił Klimuszko - to co masz za oknem to jedna, wielka całkowicie wystarczająca apteka.

        Pozdrawiam smile
        Agnitum
        • motyyvvacja Re: Więzienie w którym żyjemy 12.04.09, 21:17

          > ). Jak to mówił Klimuszko - to co masz za oknem to jedna, wielka
          całkowicie wys
          > tarczająca apteka.

          hmmm...ciekawe..? Naprawde interesujace..

          A czy ten Klimuszko liczyl sie z faktem ze ktos moze mieszkac na
          parterze ?i jedyna rzecz jaka widzi za oknem to panie z
          zalatwiajacymi sie psami he? smile
        • mskaiq Re: Więzienie w którym żyjemy 13.04.09, 03:18
          Piszesz o bezludnej wyspie jako rozwiazaniu problemow zwiazanych z
          spolecznym uzaleznieniem od tych ktorzy wszystkim steruja spoza
          kurtyny z poczucie pseudo wolności.
          To jest ucieczka, to nie jest kwestia zmiana miasta czy panstwa z
          okreslonych przyczyn.
          Piszesz ze nie chcesz miec pieniazkow, nie chcesz zarabiac a chcesz
          zyc. Tutaj w Australii jest wielu takich ludzi, zyja z zapomogi, nie
          pracuja. Mozna rowniez bez zapomogi, sa noclegownie, mozesz otrzymac
          posilek trzy razy dziennie.
          W Polsce jest rowniez wielu bezdomnych ludzi i jest ich pewnie
          wiecej niz w Australii a jednak zyja, otrzymuja jedzenie i moga sie
          przespac w noclegowni.
          Swiat ludzi zyjacych bez pieniedzy istnieje w kazdym kraju. System
          niczego nie wymusza, jesli chcesz mozesz nie pracowac tylko czy
          naprawde Ci o to chodzi.
          Jesli chodzi o zywnosc, szczepionki to wszystko jest wyborem. Nie
          musisz szczepic siebie, nie musisz rowniez szczepic dziecka jesli
          nie chcesz. To co jemy zalezy od nas, mozna sie zywic zdrowo, nikt
          nie zmusza nikogo do tego co kupujemy.
          Serdeczne pozdrowienia.

          • agnitunn Re: Więzienie w którym żyjemy 13.04.09, 09:50
            "Piszesz ze nie chcesz miec pieniazkow, nie chcesz zarabiac a chcesz
            zyc. Tutaj w Australii jest wielu takich ludzi, zyja z zapomogi, nie
            pracuja.
            "
            Pisząc że nie chcę zarabiać jednoznacznie wskazywałem, że nie chcę żyć w systemie gdzie są pieniądze. Nie chodzi o życie z zapomogi. Tylko o wybór, o wolny wybór.
            Gdyby system był sprawiedliwy i humanitarny powinien każdemu człowiekowi na świecie zapewnić - bez względu na to, czy pracuje czy też nie pracuje - możliwość, aby mógł się rozwijać i realizować. Tylko w takim systemie działa pełna miłość do stworzenia ludzkiego, miłość która "niby" jest Ci tak bliska.

            "
            Jesli chodzi o zywnosc, szczepionki to wszystko jest wyborem. Nie
            musisz szczepic siebie, nie musisz rowniez szczepic dziecka jesli
            nie chcesz.
            "
            Nie jest to dokładnie tak. W Polsce był jeszcze niedawno obowiązek szczepień, dopiero prez. Kaczyński w grudniu 2008 zmienił ten przymus na dobrowolność. Co nie zmienia faktu, że mało która rodzina w Polsce czyta ustawy i rozporządzenia, a media ten fakt przemilczały. Tym samym sanepid dalej straszy niesfornych rodziców, a reszta rodziców po prostu o niczym nie wie.

            "
            To co jemy zalezy od nas, mozna sie zywic zdrowo, nikt nie zmusza nikogo do tego co kupujemy
            "
            Jeszcze nie... ale lada moment to zrobi Codex A.
            Dla mnie jako świadomego konsumenta jednak już samą zbrodnią jest dopuszczenie gmo i konserwantów na rynek. To nie jest sprawa już wyboru między czymś smacznym a mniej smacznym. Ale między (powolną) trucizną a zdrowiem.

            Agnitum
            "
            • martola80 Re: Więzienie w którym żyjemy 13.04.09, 14:18
              Gdyby system był sprawiedliwy i humanitarny powinien każdemu
              człowiekowi na świ
              > ecie zapewnić - bez względu na to, czy pracuje czy też nie
              pracuje - możliwość,
              > aby mógł się rozwijać i realizować.

              To byłby świat idealny....może do takiego zmierzamy...
    • motyyvvacja Re: Więzienie w którym żyjemy 13.04.09, 15:07
      Kreujemy mode-rozmiary cial,tego jak ma wygladac nasz dom,jak
      powinnysmy sie ubierac,co jesc,gdzie jezdzic,jak sie wyrazac,ile
      znac jezykow,gdzie sie ksztalcic,jakim samochodem jezdzic,fryzury
      modne,jakiej muzyki sluchac,jak sie malowc,jakie magazyny czytac,jak
      jesc,jaka postawe przybierac u szefa na dywanikusmileJak sie
      zachowywac,co wypada a co nie..Nalezy byc wstydliwym i moralnym -nie
      wytykac jezyka,nie bzykac sie zbyt szybko bo to nie wypada...itpsmile

      Nauczyli nas jak nalezy zyc-sprzedawaja nam produkty ktore maja
      sprawic ze poczujemy sie szczesliwi dotykajac nadanego nam wzorca
      Sprawili ze czujemy pozadanie do tego czego teraz nie mozemy miec a
      tak bardzo chcemy bys szczesliwi wierzac ze ta nowa sukienka
      gucciego mi da szczescie.Lub to ze bede miala nowego merca?Albo ze
      gdy wybiele sobie zeby to znajde narzeczonegosmile Oczywiscie duzo tych
      kitow w naszych czasopismach dla kobietsmile

      Ludzi poprostu nauczono szukac szczescia nie tam gdzie ono sie
      znajduje

      Z pozdrowieniami

      /Moi smile
      • mskaiq Re: Więzienie w którym żyjemy 15.04.09, 12:23
        Kazdy czlowiek ma rozsadek i nim nalezy sie kierowac Motyywacjo.
        Nikt nie jest w stanie nam niczego sprzedac bo to nasza decyzja czy
        kupimy czy nie.
        Nikt nie sprawil ze ze czujemy porzadanie, to Ty sprawilas ze
        porzadasz bo emocje naleza do Ciebie. Nie mozna Motyywacjo obwiniac
        innych za problemy ktore sa naszymi.
        To Ty wierzysz ze sukienka gucciego da Ci szczescie i pewnie wiele
        innych kobiet ale jest rowniez wiele kobiet ktorych nie podlegaja
        takiej iluzji. Iluzja Motyywacjo jest w nas a nie w tym co oferuje
        swiat.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • motyyvvacja Re: Więzienie w którym żyjemy 15.04.09, 12:54

          Widze mskaig ze jestes zainspirowany obwinianiem Siebiesmile.Wyzbac sie
          tego powiadam ci maly czlowieku .Wyzbadz.smileA wiesz dlaczego? bo ta
          iluzje wyssales z mlekiem matki i chodziles z nia w pampersachsmile

          Chcesz sie teraz stac odpowiedzialny z to co czujesz? Panstwo
          nazucilo system odpowiedzialnosci za to co robisz,a twoje uczucia
          maja gleboko gdzies.

          JAsne ze moja decyzja czy kupie czy nie,czy rozbije wazon w porywie
          agresji czy tez usiade i zaczne odczuwac i delektowac sie tym
          uczuciem smilelol.

          Ale generowanie uczuc ktore wyplywaja nie sa odemnie zalezne.
          Jesli ty sie za to obwiniaszsmile zycze ci powodzenia ,jak rowniez z
          poczuciem winy big_grin

          A jesli odsuwasz od siebie wszelkie uczucia wmawiajac ze sa zle,tos
          zwykly psychopata albo robokopsmile
    • mskaiq Re: Więzienie w którym żyjemy 14.04.09, 10:36
      agnitunn napisał:
      > Gdyby system był sprawiedliwy i humanitarny powinien każdemu
      >człowiekowi na świecie zapewnić - bez względu na to, czy pracuje
      >czy też nie pracuje - możliwość, aby mógł się rozwijać i
      >realizować. Tylko w takim systemie działa pełna miłość do
      >stworzenia ludzkiego, miłość która "niby" jest Ci tak bliska.
      System nie jest w stanie zapewnic niczego, nie ma mocy stworczej.
      System nie zbuduje domow, nie stworzy jedzenia, nie zbuduje drog czy
      samochochodow.
      Moga to zrobic tylko ludzie. Ci ktorzy nie chca pracowac zyja na
      koszt tych ludzi ktorzy pracuja.
      W systemie nie ma milosci, milosc jest w czlowieku, w tym co robi.
      Przejawia sie ona szacunkiem, wybaczeniem, umiejetnoscia dzielenia
      sie z innymi ludzmi ale takze nie wykorzystwaniem innych ludzi. itp.

      Jesli chodzi o szczepionki to jak sam przyznajesz nie przymusu,
      sytem pozwala wybierac. Kazdy z ludzi posiada prawo wyboru i tego
      nie mozna zmienic na sile bo Ty albo inna osoba nie moze decydowac
      co inna osoba ma jesc albo czy sie szczepic.
      Jedyna droga to edukacja, przekonywanie o swoich racjach, argumenty
      i szacunek do drugiego czlowieka cokolwiek nie mysli, nawet jesli
      mysli zle.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • martola80 Re: Więzienie w którym żyjemy 15.04.09, 09:12
      Taka refleksja mnie jeszcze naszła, troche a propos tematu.
      Wkurzyła mnie moja rodzina. Ech..i tak sobie pomyślałam, że to co
      nam się tak nie podoba kwitnie najbardziej w duzych czy mniejszych,
      ale misatch...Czy to nie takie "miszczaństwo" własnie?
      Wiem, że teraz nie ma juz takiego podziału, ale tęsknię za prostym
      człwoeikiem. Mam dalszą rodznę. Żyją w większości na wsi. Są prosci,
      ale przebija przez nich jakaś mądrośc. Nie mają takiego nacisku na
      lepszą pracę, szybszy wóz, dalsza wycieczkę, jak Ci w misatach.
      Pseudointeligenci, apirujący, zeby byc kimś, tylko własnei kim?
      Marzy mi sie proste życie na wsi.
      Ech, ja to bym na wieś uciekła, założyła gospodarsto i zyła
      samowystarczalnie..wink
      • motyyvvacja Re: Więzienie w którym żyjemy 15.04.09, 11:32

        Mariolasmile

        Na poczatku bylo slowo...Mama sie ladnie usmiechala-generujac w
        dziecku uczucie szczescia,idac dalej poprzez zyciowe sytuacje
        nabieralismy roznych uczuc- dalej tym tropem umysl podswiadomy
        zapamietal te sytuacje i postanowil sprawic je odpowiedzialnymi za
        nasze uczucia.

        Kazda nastepna podobna sytuacja zyciowa (wyzwalala zapamietane i
        nazwane(juz ocenione) w umysle, i wyskakiwala z takim samym
        uczuciem !.

        O nie ! pomyslal sobie czlowiek,o nie! i zastanawial sie jak
        uniknac,lub zmienic te same sytuacje ktore generowaly w nim te
        wlasnie juz zapamietane uczucia.Co oczywiscie dawalo mu bardo waska
        sciezke doswiadczen zyciowych jak i nowych uczuc.-Kto wie co mozna
        jeszcze soba poczuc?-jakie jeszcze swieze uczucie?jakie jeszcze
        nigdy nie odczute uczucie moglibysmy poczuc -gdyby nie fakt tego ze
        poprostu powtarzamy wszystko od poczatku,nie dziwie sie ze zycie
        moze sie znudzicsmile

        No dobra do tematu

        Wiele ludzi z duzych miast-wychowanych przez mamy z duzych miast-
        odczuwaja zupelnie inaczej niz ludzie ze wsi.Dlaczego? bo bedac
        dzieckiem mialy problem z malym gangiem w szkole a nie z krowia
        kupa .
        Co wygenerowalo w nich brak poczucia bezpieczenstwa-co dalej ich
        popchnelo do bankow,stanowisk,i ganianiem za kasa.

        Oczywiscie jest wiecej innych przczyn-nie koniecznie takie same jak
        opisalamsmile
      • mskaiq Re: Więzienie w którym żyjemy 15.04.09, 12:10
        Mysle Martolu80 ze piszesz o iluzji zbudowanej przez emocje gdzie
        jest bardzo wiele pychy a bardzo malo milosci.
        Prostota nie jest sztuczna, jest autentyczna, mozna jej zaufac, nie
        drazni, nie wywyzsza sie, jest w niej wiele milosci dlatego
        przyciaga.
        Wcale nie trzeba zyc na wsi aby zyc to piekniejsze zycie. Wystarczy
        zyc w taki sposob aby bylo w nim wiele milosci.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • szuwary4 Re: Więzienie w którym żyjemy 15.04.09, 16:51
          Jak nie było wrazliwe specjalnie, no to miało faktycznie problem z
          krowią kupą, a jak bylo wrażliwe to miało straszny problem z tym, że
          tę kurkę , króliczka, cielaczka czy świnkę, które tak lubiło,
          znajdowało na talerzu, często wcześniej zmuszone ogladać jego
          smierć... a gdy płakało czy protestowało, to zebrało takie ciegi, że
          albo mu radykalnie przeszło i już nabrało "prostego" podejścia do
          tych spraw, albo funkcjonowło w wiejskiej społecznosci na zasadzie
          odmieńca...
    • flowerbomb5 Wolnosc jest w nas 15.01.10, 10:53
      Mamy dusze niesmiertelna i dlatego wolnosc jest w nas. To nie ma
      roznicy czy jestesmy na bezludnej wyspie czy w jakims innym
      matrixie. Zawsze bedzie powtarzalnosc zdarzen - bez wzgledu na to
      czy sie jest milionerem czy nie - trzeba wstac rano, umyc sie,
      ubrac, zjesc sniadanie itp. Od tego sie nie ucieknie. A czy sie
      bedzie wylegiwalo na plazy czy zasuwalo w jakims biurze - trzeba sie
      przeciez czyms zająć.
      Jestesmy wolni w glebi naszej duszy. Trzeba te głębię w sobie
      odnależć.
    • sloughi Re: Więzienie w którym żyjemy 31.01.10, 00:14

      Agnitunn, a gdzie jest krztyna Ciebie? To co piszesz jest
      przesiąknięte strachem, strachem, którym nasiąkłeś z zewnątrz. Jeśli
      taki jest cel więzienia, uczynić z nas świadome ale i przestraszone
      owieczki, to co zrobisz, skąd weźmiesz siłę?
    • takajednatam Re: Więzienie w którym żyjemy 15.02.10, 21:00
      Jednym tchem mogę rzec, że świadomość ograniczeń i świadomość
      miejsca swojego JESTESTWA w Tu_i_Teraz rozpuszcza granice
      ograniczeń, które powstają w... głowie.
      Czasami nie można zbyt wiele i za daleko... (różne sa nasze losy),
      ale zgoda na samego siebie uspokaja i dodaje siły.

      Masz tyle wolności na ile odważysz się mieć.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka