żarówki atakują leśną górę :)

13.11.09, 22:16
nie wierzę, że nikt tego jeszcze nie wpisał :)

dziś, piątek trzynastego, na dobre i na złe:
do szpitala przyjeżdża pacjent z żarówką w buzi. włożył ją, bo się
założył. ciąg dalszy wiadomy.
ale to wcale nie koniec :)
pacjenta przywiózł taksówkarz, który mocno wydziwiał nad pacjenta
głupotą. godzinę później taksówkarz był widziany, jak przemykał się
do szpitala - nie zgadniecie - z żarówką w buzi.

czy zrzynanie od kogoś, kto wykorzystał urban legend, to plagiat?
    • szprota Re: żarówki atakują leśną górę :) 13.11.09, 22:22
      Metaplagiat. Chyba.
    • lezbobimbo Re: żarówki atakują leśną górę :) 13.11.09, 22:27
      Kkokos, a gdzie wyczytalas (lub slyszalas) te opowiesci?
      Jak nie bylo zdjec, a jeszcze lepiej filmu, z akcji, to nie uwierze, ze ktos nie
      recyklowal starej, miejskiej legendy :)
      • mama_kotula Re: żarówki atakują leśną górę :) 13.11.09, 22:30
        lezbobimbo napisała:

        > Kkokos, a gdzie wyczytalas (lub slyszalas) te opowiesci?
        > Jak nie bylo zdjec, a jeszcze lepiej filmu, z akcji, to nie uwierze, ze ktos nie recyklowal starej, miejskiej legendy :)

        Kkokos chyba o serialu mówi, tak mi się wydaje?
        • szprota Re: żarówki atakują leśną górę :) 13.11.09, 22:38
          Mnie też, ale toto leci w tygodniu? Zawsze mi się z niedzielą zaraz po "A teraz
          położę wam dowcip" Chamiliadzie kojarzył.
          • kkokos Re: żarówki atakują leśną górę :) 13.11.09, 22:43
            teraz premiera w piątek, powtórka w niedzielę
            ponoć są tacy, którzy oglądają i w piątek, i w niedzielę
            • szprota Re: żarówki atakują leśną górę :) 13.11.09, 22:49
              O, rety.
              Jak człek ogląda telewizor li jedynie pod rodzinne obiadki, to jednak nie wie,
              co się dzieje :)
      • kkokos Re: żarówki atakują leśną górę :) 13.11.09, 22:35
        bimbo, ale nie rozumiem, o co pytasz
        o serial na dobre i na złe, czyli szpital w leśniej górze? no dziś
        po dwudziestej na dwójce, na własne biedne oczy, w przerwie
        filmu "jeszcze raz" na tvn, który okazal się tak żenujący, że aż
        superśmieszny, widziałam.
        o urban legend? przyznaję, że nie słyszałam, żarówki po raz pierwszy
        spotkałam u pani MM, ale tu, na tym podłym i niewdzięcznym forum się
        dowiedziałam, ze to urban legend :)
        • lezbobimbo Re: żarówki atakują leśną górę :) 13.11.09, 23:14
          kkokos napisała:
          > bimbo, ale nie rozumiem, o co pytasz
          > o serial na dobre i na złe,

          Aaa to serial? W szczesliwej ignorancji myslalam, ze to byly jakies wiadomosci,
          a "Dobre i zle" to nazwa serwisu owych wiadomosci, cos w stylu Pudelka :D

          > o urban legend? przyznaję, że nie słyszałam, żarówki po raz pierwszy>
          spotkałam u pani MM, ale tu, na tym podłym i niewdzięcznym forum się>
          dowiedziałam, ze to urban legend :)

          No jak na naszych niewdziecznych lamach sie nie dowiesz, to gdzie indziej? :)
          Leniwa hobbystka MM upadla byla tak nisko, ze sciagnela to z internetu jako
          wlasny, smakowity dowcip - glownie po to, aby miec czym zapelnic stroniczki :)
          Ale teraz najwyrazniej tworcy serialu albo skopiowali sytuacje z tego samego
          miejsca na necie, albo ktos z nich czytal JT i stamtad sciagnal.. czyli lenistwo
          do kwadratu.
          • ananke666 Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 00:14
            > Leniwa hobbystka MM upadla byla tak nisko, ze sciagnela to z internetu jako
            > wlasny, smakowity dowcip - glownie po to, aby miec czym zapelnic stroniczki :)

            Nie, nie. Wyraźnie jest powiedziane, że popularną tę opowieść z internetu
            zawlokła na podatny domowy grunt Laura.

            "Czytałam w internecie o takim przypadku - Laura dołożyła sobie sałatki, po czym
            kontynuowała: - Jeden chłopak się założył w dyskotece, że włoży w usta żarówkę.
            I potem nie mógł jej wyjąć."

            MM skorzystała z popularnej historyjki netowej. Nie widzę w tym nic złego.
            Odnotowała jej istnienie, jak ukazanie się filmu albo książki. Tyle, że kiedy
            książka była już w sprzedaży, historyjce zdążyła wyrosnąć broda.
            • ready4freddy Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 00:21
              ale ta historyjka to juz miala chyba brode dawno temu, wszak co jak co, ale
              zarowki sa z nami od dawien dawna :) tak czy siak mozna sie teraz zastanawiac,
              czy scenarzysci "NDiNZ" (czyby niezmordowana pani Lepkowska?) czytali MM, czy
              ten sam internet, co Laura :D
              • ananke666 Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 00:41
                No była, ale i nie została przedstawiona jako świeżynka. Laura nie mówi
                przecież, kiedy o tym czytała. Żarówki to tylko pretekst do przeniesienia akcji
                na chwilę do szpitala.
              • kkokos Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 09:53
                ready4freddy napisał:

                > ale ta historyjka to juz miala chyba brode dawno temu, wszak co
                jak co, ale
                > zarowki sa z nami od dawien dawna :)

                kurczę, to ja chyba rzeczywiście inny internet czytałam i na pustyni
                żyję, bo przed JT o żarówce w ustach nie słyszałam :( i śmiałam się
                czytając to, do rozpuku.

                tak czy siak mozna sie teraz zastanawiac,
                > czy scenarzysci "NDiNZ" (czyby niezmordowana pani Lepkowska?)
                czytali MM, czy
                > ten sam internet, co Laura :D
                to już dawno nie łepkowska, lata temu porzuciła na dobre i na złe
                dla m jak miłość, serialu, który podobno oglądają wszyscy polacy (a
                ja przez te lata widziłam w sumie może z trzy czwarte odcinka)
                • ready4freddy Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 15:46
                  prawde mowiac z tych calych seriali najbardziej podoba mi sie wers niejakiego
                  Reno na ostatniej plycie Ortega Cartel "mam dla was M jak milosc, na dobre i na
                  zle" :)
                  a ja nie pamietam, czy to czytalem w internecie, czy slyszalem wczesniej, w
                  kazdym razie kiedys o tym slyszalem (i jak wynika z tego, co pisze ponizej
                  mamarcela, mialem prawo, bo to staroc :). ale raczej nie w tym rzecz, tylko w
                  zalosnym fakcie, ze autorka naprawde zabawnych scen (kiedys, dawno) musi teraz
                  siegac po memy, czy jak to sie tam nazywa. chociaz z drugiej strony moze w
                  McDusi beda 1337-speaking LOLcatz, i bedzie naprawde przezabawnie. albo, jak to
                  mial w opisie jeden gosc na forum slashdot "piraci? zombie?? ninja??? cale zycie
                  czekalem na taki film!" :)))
                  moj pobyt na tym forum zaczal sie od krytyki product placement, ktora nadal
                  potrzymuje. o ile w powiesciach Sue Townsend piecyk Aga , batoniki Mars i
                  cukierki Opal Fruits (ze juz nie wspomne o Kiplingowskich muffinach ;))) maja
                  swoje miejsce i dobrze sie komponuja, o tyle u MM te wstawki sa toporne jakies,
                  i nie maja zadnego uzasadnienia w tekscie, patrz marka samochodu, ktorym ktos
                  tam jechal, albo marka herbaty. widac nie kazdy pisarz potrafi uzywac tych
                  samych trickow rownie dobrze. i to samo z tymi "urban legends" (wolalbym cos o
                  suburban legends, tak nawiasem mowiac). to byly moje Two Cents :)
                  • idomeneo Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 15:59
                    Cytat ready4freddy napisał:

                    jak to mial w opisie jeden gosc na forum slashdot "piraci? zombie?? ninja???
                    cale zycie czekalem na taki film!" :)))


                    a samuraje gdzie???
                  • mamarcela Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 16:45
                    Moim skromnym zdaniem te product placement-y są toporne i na siłę, bo one są z
                    reklam telewizyjnych.
                    Niestety wiedza o markach u wielu osób z pokoleń 30 plus jest wiedzą opartą
                    głównie na tym, co w telewizorze. Dlatego ja jak zwykle jęczę o researching,
                    żeby ten nieszczęsny Miągwa najpierw był ubrany jak normalny człowiek w wieku
                    nastoletnim (a nie w garniturek) to super nokia w jego kieszeni nie będzie wyła
                    fałszywie.
            • lezbobimbo Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 00:49
              ananke666 napisała:
              > Nie, nie. Wyraźnie jest powiedziane, że popularną tę opowieść z internetu>
              zawlokła na podatny domowy grunt Laura.

              Nadal twierdze, ze MM nadal posilkowala sie internetem, po to aby miec czym
              zapelniac stroniczki :>
              Czy jestem wrednym pomiotem babsztyla, gdy uwazam, ze MM upadla dosc nisko przy
              sciaganiu z internetu? Skoro juz nie chcialo sie jej samej wymyslac tych
              przedowcipnych perypetii Jozinka i taksowkarza, to moze wypadaloby obnizyc cene
              ksiazek?
              Czy po prostu posilkowanie sie aktualnosciami z prasy i dowcipami z netu jako
              zerowiskiem, na ktorym pasa sie dialogi i czyny bohaterow to tylko taki czar MM,
              z ktorym trzeba ja przyjac, jak z reszta dobrodziejstw?
              Mysle tu tez o "rozbitkach z Andow" przez ktorych powstalo towarzystwo ESD,
              tudziez o problemie Y2K, dzieki ktoremu MM miala dialog z glowy..
              • lezbobimbo Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 00:55
                ARRRGHHH przepraszam niewinne forum za powtarzanie niektorych slow w mych
                wypowiedziach, czesto strasznie mi brakuje opcji Edytki posta..
              • ananke666 Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 01:34
                Gdzieżbym śmiała nazywać Twą mać babsztylem! Wypraszam sobie ;)

                Bo ja wiem, czy to można nazwać ściąganiem? Niby można, ale ściąganie polega
                chyba na tym, żeby o fakcie ściągania nikt się nie dowiedział. Z żarówką taki
                numer by nie przeszedł. Nie wierzę, że MM była tak piramidalnie naiwna.
                Nie był to też najlepszy chwyt świata, bo był już mocno ograny. Niemniej jakoś
                bardzo mi nie przeszkadza. Tylko trochę zbyt długie to było.

                > Czy po prostu posilkowanie sie aktualnosciami z prasy i dowcipami z netu jako
                > zerowiskiem, na ktorym pasa sie dialogi i czyny bohaterow to tylko taki czar MM,
                > z ktorym trzeba ja przyjac, jak z reszta dobrodziejstw?

                Och, niejeden po usłyszeniu tę żarówę spożywał, niejeden... :) Pewnie do MM
                dotarło z dużym opóźnieniem. Andy to inny kaliber moim zdaniem.
                Jak raz czy dwa żerowisko się trafi, to jeszcze nie tak źle. W życiu też tak jest.
                Co to było Y2K? Ni cholery nie mogę skojarzyć...
                • lezbobimbo Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 03:47
                  ananke666 napisała:
                  > Gdzieżbym śmiała nazywać Twą mać babsztylem! Wypraszam sobie ;)

                  Mac chcialaby sie wczuc w oslawiony klimat forum, na ktorym tylko babsztyle
                  przesiaduja, bijace chlodem i autoadoracja :)

                  > Bo ja wiem, czy to można nazwać ściąganiem? Niby można, ale ściąganie polega>
                  chyba na tym, żeby o fakcie ściągania nikt się nie dowiedział.

                  Byc moze.. Przynajmniej MM sie przyznaje, ze historyjki sama nie wymyslila,
                  tylko gdzies indziej znalazla (tak jak to z Geniusia czy z ta nieszczesna
                  zarowka internetowa bylo).
                  Ale ja jestem wybredna i rozbestwiona, bo chcialabym, zeby historyjki jednak
                  wymyslala sama. Po co ma ktos jeszcze nabywac ksiazke zbudowana na internetowych
                  legendach, skoro jest forum Humorum?

                  > Nie był to też najlepszy chwyt świata, bo był już mocno ograny. >Niemniej
                  jakoś> bardzo mi nie przeszkadza. Tylko trochę zbyt długie >to było.

                  Tozto wlasnie dla tej dluzyzny MM z zarowki nas zazyla.. linijka po linijce,
                  scena po scenie i juz mamy pare kartek ksiazki z glowy.

                  > Co to było Y2K? Ni cholery nie mogę skojarzyć...

                  Cudny akronim Year2K czyli problem roku 2000. Takie kolektywne straszydlo
                  krazylo, ze w dawno minionych czasach konstruktorzy komputerow nie przewidzieli,
                  ze po roku 2000 komputery beda odczytywaly skrocony rok 02 jako rok 1902 a nie
                  2002, i przez to konta w banku ludziom znikna, a w ogole to wszystkie komputery
                  swiata zastrajkuja i sie kolektywnie popsuja, przez co nadejdzie Armaggedon
                  (n.p. w samolotach i samochodach tez komputery mialy sie przez to spontanicznie
                  wylaczyc). No i nadszedl rok 2000 i oczywiscie nic sie nie wydarzylo.. MM
                  zamiescila o tym dialog, zdaje sie Pulpa nadmienia, ze niebawem komputery
                  wszystkim skasuja pensje na bankowych kontach, na co dumny Ignac odpiera, ze on
                  oczywiscie nie ma sie o co martwic (tez sie mial czym chwalic..)
                  • aganoreg Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 11:00
                    A ja mysle, ze mozna potraktowac historie z zarowka, Y2K i inne tego typu
                    historie tak samo, jak product placement. To ten sam realizm, ktory uwielbiam w
                    innych powiesciach, a ktory niektorych drazni. Dla mnie to takie zaakcentowanie,
                    ze obecnie wszyscy o tym mowia, to Borejkowie tez. Skoro wymieniane sa ksiazki,
                    perfumy i rodzaje herbat, to czemu nie panika zwiazana z rokiem dwutysiecznym?
                    • meduza7 Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 11:26
                      Historia z rozbitkami w Andach to jednak było co innego. Owszem, wykorzystana
                      została autentyczna sprawa, ale nie była ona pretekstem do takiej sobie scenki o
                      niczym, ale do w sumie dość poważnych dyskusji całego towarzystwa, z których
                      wynikło założenie grupy ESD i pierwsze próby naprawiania świata. Może i naiwne,
                      ale bardzo pozytywne.
                    • ready4freddy OT Re: żarówki atakują leśną górę :) 14.11.09, 15:37
                      hy hy hy... wlasnie czytam "Adrian Mole: the Prostrate Years" i Glenn pisze o
                      (nie bede spoilerowac) na swoim Facebook Wall :D
                    • nessie-jp Pozwolę sobie kopsnąć w górę... 20.08.10, 17:00
                      Pozwolę sobie siupnąć wątek w górę, zanim zginie w paszczy archiwum, bo dotyka
                      sprawy, która mnie wyjątkowo u MM zniesmacza.

                      OK, nawiązanie do "historyjki z Internetu" to jedna sprawa. Można, czemu nie?

                      Ale MM wcale nie ogranicza się do wspomnienia o historyjce z Internetu. Ona
                      zrzyna CAŁY DOWCIP, łącznie z taksówkarzem
                      i jego żarówką w paszczy.
                      Caluteńki dowcip od początku do końca. I usiłuje go opowiadać w konwencji
                      "realizmu", w dodatku w tomie, który dotyczy bardzo smutnych i realistycznych
                      problemów.

                      Mało tego, w tym samym tomie MM zrzyna cudzą anegdotę po raz drugi, tym razem
                      już podając ją jako rzekomo swój własny pomysł: patrz pizzeria z przyciętymi
                      książkami.

                      Bardzo brzydko i nieciekawie to wyszło. Nie mam nic przeciwko temu, żeby
                      Borejkowie opowiadali sobie dowcipy z Internetu, ale udawanie, że te dowcipy są
                      realistyczne i że wymyśliła je pani MM na potrzeby swojej fabuły budzi jakieś
                      takie zażenowanie.
                      • pieranka Re: Pozwolę sobie kopsnąć w górę... 20.08.10, 18:08
                        moze powinien ja scignac jakis Pan Prawnik od Internetu 2?
                      • the_dzidka Re: Pozwolę sobie kopsnąć w górę... 20.08.10, 20:36
                        > Ale MM wcale nie ogranicza się do wspomnienia o historyjce z
                        Internetu. Ona
                        > zrzyna CAŁY DOWCIP, łącznie z taksówkarzem
                        i jego żarówką w
                        paszczy.
                        > Caluteńki dowcip od początku do końca. I usiłuje go opowiadać w
                        konwencji
                        > "realizmu"

                        W tym tomie jest tego mnóstwo. Pomnik nurka głębinowego to
                        historyjka z Forum Humorum, z wątku "Jak byłem mały, to myślałem,
                        że..." Przejęzyczenie "Żoni dzwona, o przepraszam, dzwona żoni" - to
                        z tego samego forum, z wątków o przejęzyczeniach właśnie. Jeszcze
                        coś tam znalazłam, ale nie mogę sobie w tej chwili przypomnieć.
                        • nessie-jp Re: Pozwolę sobie kopsnąć w górę... 20.08.10, 21:33
                          > W tym tomie jest tego mnóstwo. Pomnik nurka głębinowego to
                          > historyjka z Forum Humorum, z wątku "Jak byłem mały, to myślałem,
                          > że..."

                          Zapomniałam o tym :(

                          No faktycznie, wygląda na to, że pan mecenas od Internetu powinien mieć pełne
                          ręce roboty.

                          Ktoś jeszcze ma skojarzenie z Kalim? Jak pani MM się podszyć pod autora, to jest
                          dobre, ale jak ktoś się podszyć pod panią MM, to jest Zue i mecenasa wymaga...
                          • black-apple Re: Pozwolę sobie kopsnąć w górę... 20.08.10, 22:05
                            Jeśli było ich tak dużo, to nie sprawia to już wrażenie inspiracji, tylko
                            wypełniacza - tak jakby p. Musierowicz nie miała pomysłów,a i chęci na
                            wymyślanie, tylko posłużyła się gotowym. Zresztą, nie przepadam za tymi dwoma
                            scenami (żarówka i wizyta w pizzeri), a ta druga to jedna z moich "irytacji w
                            jeżycjadzie" (nawiązując do popularnego tutaj wątku).
                      • ananke666 Re: Pozwolę sobie kopsnąć w górę... 20.08.10, 23:10
                        > Mało tego, w tym samym tomie MM zrzyna cudzą anegdotę po raz drugi, tym razem
                        > już podając ją jako rzekomo swój własny pomysł: patrz pizzeria z przyciętymi
                        > książkami.

                        Ale tego chyba nie da się podciągnąć pod cudzą anegdotę? Lokal przecież
                        istnieje, MM mogła sięgnąć do własnych emocji i na nich oprzeć scenę. Nie widzę
                        związku, w przeciwieństwie do historii z żarówką.

                        Jeszcze jedno: niech ktoś sprawdzi, kiedy pojawił się post o nurku głębinowym i
                        przejęzyczenie, a kiedy wyszła Trolla. Czerpanie mogło być odwrotne.

                        Piszę o tym dlatego, że kiedyś ktoś mi wytknął, jakobym wpis na swoim blogu
                        wzorowała na wątku "bezbłędniku" z forum WDPD. Tymczasem daty mówią same za
                        siebie, na blogu idiotyzmy zapisałam w marcu, a wątek na forum powstał w
                        listopadzie tego samego roku. Dlatego lepiej sprawdzić daty, niż wyskoczyć z być
                        może niesprawiedliwym przytykiem.

                        Gdyby ktoś nie czytał bezbłędnika (podczepiony na głównej WDPD), to polecam
                        serdecznie. Ja popłakałam się ze śmiechu. Kilka razy.
                        • dakota77 Re: Pozwolę sobie kopsnąć w górę... 20.08.10, 23:12
                          A co to forum WDPD?:)
                          • ananke666 Re: Pozwolę sobie kopsnąć w górę... 20.08.10, 23:17
                            Wystarczająco Dobra Pani Domu. Tu, na gazecie. Wlazłam przypadkiem, jak szukałam
                            jakiejś porady. Przeczytałam bezbłędnik i padłam.

                            forum.gazeta.pl/forum/w,49213,71877906,0,Bledy_ktore_popelnic_nalezy.html
                        • nessie-jp Re: Pozwolę sobie kopsnąć w górę... 20.08.10, 23:40
                          > Ale tego chyba nie da się podciągnąć pod cudzą anegdotę? Lokal przecież
                          > istnieje, MM mogła sięgnąć do własnych emocji i na nich oprzeć scenę.

                          Ale tę anegdotę (o tej pizzerii) opisał w swoim felietonie ktoś inny.

                          Ja bym się już nie czepiała, gdyby chociaż autorka w jakikolwiek sposób
                          zaznaczyła
                          • ananke666 Re: Pozwolę sobie kopsnąć w górę... 21.08.10, 02:02
                            Mani mi się niejasno, że Pilch, ale mogę się mylić. No, ale tu jest nieco inna
                            sytuacja, po te same tematy może sięgać wiele osób i przefiltrować je przez
                            osobistą wrażliwość. Wejść do takiej samej żarciodajni też. Hipotetyczny Pilch
                            mógł być tak samo wnerwiony, jak MM. Oboje mieli prawo to opisać. To jednak nie
                            to samo co kopiować brodate dowcipy albo cudze pomysły z sieci wzięte.
                            • nessie-jp Re: Pozwolę sobie kopsnąć w górę... 21.08.10, 02:17
                              > To jednak nie
                              > to samo co kopiować brodate dowcipy albo cudze pomysły z sieci wzięte.

                              Nie to samo i masz rację, że mogła i Musierowicz przyjechać do Warszawy do tej
                              pizzerii, ale... jakoś jej o to nie podejrzewam. Ja byłam tym zniesmaczona o
                              tyle, że czytałam Trollę jakoś niedługo po przeczytaniu tamtego felietonu i w
                              kombinacji z żarówkami po prostu nie wyrobiłam. Jasne, że wolno czerpać z
                              twórczości innych i inspirować się tymi samymi zdarzeniami, ale takie
                              nagromadzenie "inspiracji"... :/

                              Wręcz muszę się przyznać, że podejrzewałam panią MM o zachorowanie na tę upiorną
                              przypadłość gawędziarzy-sklerotyków, którzy
                              • ananke666 Re: Pozwolę sobie kopsnąć w górę... 21.08.10, 02:45
                                Owa pizzeria jest chyba częścią sieci i w Poznaniu pono również jest lub był
                                lokal w takiż sposób wyposażony.
    • mamarcela żarówki w pysku 14.11.09, 12:46
      o żarówkach, które wchodzą do otworu gębowego, a z niego nie wychodzą usłyszałam
      wieki temu, czyli na pierwszym roku studiów. Nie była to bynajmniej historia z
      Internetu (bo o takowym nikt wtedy jeszcze nie słyszał poza amerykańskimi
      wojskowymi chyba). Opowiedziana mi została przez kolegę M.jako historia z jego
      lat licealnych. Nie chodziło jednak w tej opowieści o żadne zakłady, tylko o
      pensjonarskie zabawy panienek. Czy mam dalej tłumaczyć, w co się owe panienki
      podobno bawiły?
      • ananke666 Re: żarówki w pysku 14.11.09, 13:09
        Stanowczo tak. Wyobraźnia mnie zawiodła.
        • kkokos Re: żarówki w pysku 14.11.09, 13:38
          no ale kukardki to miały się zrobić z całkiem innego wątku...
          • szprota Re: żarówki w pysku 14.11.09, 13:48
            Niech się zrobią z tego. Żarówka w pysku przedzierzgiwana w kukardkę mię zauracza!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja