Dodaj do ulubionych

[OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych

07.03.10, 08:11
Co wrzucilibyście na listę lektur obowiązkowych? Zaczynamy od
zupełnego zera, szeregujemy epokami. Co Waszym zdaniem powinno się
tam znaleźć?
Obserwuj wątek
    • kooreczka Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 07.03.10, 09:04
      Starożytność zostawiam jak jest, ale
      -wspominam oo opracowaniach mitów innych niż Parandowski

      Średniowiecze
      -Dodać fragmenty kronik, coś (najlepiej o biskupie Stanisławie) z Galla,
      Kadłubka i Długosza i np. Janka z Czarnkowa żeby pokazać jak wyglądała ówczesna
      publicystyka

      -Renesans
      -Jest jak jest

      Barok
      -Więcej Paska, najlepiej fragment jak się żenił i opis Danii

      Oświecenie
      -Niech będzie jak jest, ale niech wspomną chociaż o "Wiewiórce"!

      -Romantyzm
      -Zostawiam cholerę Wertera, choć nie cierpię go straszliwie- lektury to nie
      koncert życzeń, a przegląd dzieł wpływowych w swojej epoce
      -Nie-boską też -dobrze pokazuje ówczesne poglądy. Antysemityzm Kraszewskiego
      porównać z Mickiewiczem.
      -Przy Panu Tadeuszu niech przeczytają eseje Boya

      Pozytywizm
      -Nad Niemnem leci, Lalka wystarczy
      -Fragmenty reportaży Sienkiewicza i felietonów Prusa(najlepiej ten o wieży i
      trzech ekipach budowniczych)

      Resztę zostawiam.

    • yennefer_z_v Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 07.03.10, 12:11
      Antyk, średniowiecze i renesans bez większych zmian, chociaż może przydałoby się
      więcej ważnych tekstów filozoficznych. I właśnie zauważyłam, że ze średniowiecza
      jest tylko "Bogurodzica". Za moich czasów czytaliśmy przynajmniej jeszcze
      "Dzieje Tristana i Izoldy" - powinny zostać.
      Baroku nie lubię, więc się nie wypowiem ;)
      W oświeceniu powinni dać przynajmniej fragmenty "Rękopisu..." .
      W romantyzmie mniej Mickiewicza, więcej Słowackiego. I odejście od nastawienia,
      że romantyzm to martyrologia i wydumane miłości, li i jedynie.
      Pozytywistycznych "kobył" jest za dużo, potem brakuje czasu na współczesność.
      Tylko nie wiem, czego się pozbyć. Sienkiewicza lubię najmniej, ale chyba jednak
      trzeba znać, więc może - z bólem serca - wyciąć Orzeszkową?
      Młoda Polska - raczej w porządku.
      Może Żeromskiego powinno być mniej. Nie wiem, co z "Granicą" - ja lubię, ale
      miałam wrażenie, że omawianie tego jest bez sensu.
      A dalej: obowiązkowo Gombrowicz, Schulz, Mrożek. Mimo że cenię Witkacego, w
      liceum się z tego jeszcze nic nie rozumie (a i potem ciężko). Jeśli już, to
      lepiej na oswojenie "W małym dworku" zamiast "Szewców". Okroiłabym nieco
      literaturę lagrową i łagrową - ale nie za bardzo, bo już teraz ludzie za łatwo
      zapominają. Koniecznie Szczypiorski ("Początek" albo "Msza...").
      Więcej poezji współczesnej! Nie tylko pojedynczy wiersz wyrwany z kontekstu.
      Ze światowej koniecznie Orwell. Plus to, co jest w spisie.
      • verdana Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 07.03.10, 12:26
        Pamietajcie jednak, ze teraz liceum ma 3 lata, nie 4 - więc lektur
        musi być mniej. problem w tym, że powiekszanie spisu literatury z
        klasyki, to wrecz proszenie się o to, by mlodzież czytała tylko
        bryki. Albo - co gorsza - aby pilna mlodziez czytała TYLKO lektury
        szkolne, rezygnuujac z czytania dla przyjemności. To już wole tych
        leniwych z brykami.
        • kooreczka Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 07.03.10, 12:46
          Verdano,w liceum jest gorzej niż myślisz. To lektury omawiane na 2-3 godzinach
          (Chłopi!), pocięte na fragmenty, bo na nic nie ma czasu (tak na każdym
          przedmiocie, z programem wyrobił się tylko chemik, bo poświęcił wychowawcze.)

          Osobiście nie lubię poezji współczesnej, a język to IMHO raczej historia
          literatury niż czytanie modnych tekstów.
          Rękopis jako lektura odpada- zbyt zagmatwany i niejednoznaczny, choć należy
          opowiedzieć, ze istnieje i w jakich okolicznościach powstał.
          • verdana Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 07.03.10, 12:57
            Nie jest gorzej niz myslę - ja niestety, wiem co jest w liceum...
            Zresztą z programem nie wyrabiają się juz nauczyciele podstawówki i
            ja się nie dziwię - naszego podrecznika, ktory obejmuje tylko
            podstawy programowe, żaden nauczyciel nie zdąży zrobić, a uczeń,
            ktory mialby się tego uczyć, nie pozostalby przy zdrowych zmysłach...
            Za to ciesze się, że na lektury nie starcza czasu. Dzięki temu może
            ktos potem sięgnie po nie z przyjemnoscią:)
    • marajka Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 01:10
      Starożytność- Mitologia Kubiaka(framgenty, te pikantniejsze)
      Średniowiecze- więcej poezji świeckiej
      Renesans- Biernat z Lublina, więcej fraszek Kochanowskiego
      Barok- nic
      Oświecenie- nic(najlepiej jeszcze wyciąć trochę)
      Romantyzm- Poganka, Kollokacja
      Pozytywizm- Dygasiński, GERMINAL!
      Młoda Polska- "Chłopi" w całości
      Dwudziestolecie- nic
      II wojna- Szkice Piórkiem, Buty i inne opowiadania, Czarny Potok...ale tego i tak by pewnie nikt nie przeczytał.
      Współczesność- Tokarczuk, Stasiuk, Marquez, Świetlicki, więcej uwagi dla mniej popularnej literatury np. bałkańskiej, ukraińskiej, słowackiej.
    • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 01:49
      Starożytność - Biblia definitywnie won, zamienić Parandowskiego na Kubiaka,
      dołożyć jedną komedię Plauta albo Swetoniusza jeden opis dowolnego
      przedstawiciela dynastii julijsko-klaudyjskiej.

      (co do Biblii - omówienie Biblii powinien załatwić kompetentny katecheta. Co
      sądzę o poziomie nauki religii w polskiej szkole zachowam dla siebie, bo nie
      będę się wyrażać. Powiem krótko, że jeśli zamiast paru pogadanek o dobrych
      uczynkach na ten przykład katecheta porządnie omówi Biblię jako dzieło
      literackie, to wyjdzie uczniom tylko na dobre. Na takie lekcje może przyjść cała
      klasa, łącznie z innowiercami i ateistami, a poloniście zwolni się trochę miejsca).

      Średniowiecze - ze dwa fragmenty kronik Anonima i Długosza. Ja miałam,
      siostrzeniec już nie, reszta jak jest. Wywalić uczenie się na pamięć
      Bogurodzicy, omówienie wystarczy

      Renesans - jak jest. Powyrzucać niektóre wiersze (gwoli skrócenia listy)

      Barok - dodać Paska, popieram Kooreczkę, wsadziłabym to samo, czyli opis ożenku
      i koniecznie! opis Danii, wywalić pojedyncze wiersze za to.

      Oświecenie - jak jest.

      Patrzę na jakieś spisy lektur do liceum - nie widzę ani Balladyny, ani kawałków
      Beniowskiego - faktycznie nie ma? Dziiiwne.
      Dziady cz. II - wylot. Zostawić III. IV - wylot, najwyżej fragmenty. Lubię
      bardzo Dziady, ale cóż.
      Wywalić Pana Tadeusza. Wystarczy inwokacja, opis Soplicowa, zajazd, spowiedź
      Jacka Soplicy i koniec ks. XII. Cudowna książka, ale wiara, że przeczyta ją
      więcej niż 10% uczniów jest czczym złudzeniem.

      Nad Niemnem do wylotu. Miałam w lekturze Krzyżaków, jeśli zostali - won.
      Kamizelki, Janki Muzykanty, Tadeusze - won. Antek zostaje.

      Przedwiośnie, Noce i dnie - won.

      Reszta zostaje.

      Po wywaleniu kilku świętości polskiej szkoły, czyli długaśnych ramotów, których
      nikt nie chce czytać, zyskamy nieco miejsca na współczesność. Prywatnie mogę
      sobie te ramoty kochać, ale kurczę! Literatura polska kończy się w szkole na
      latach 60, i to z wywieszonym ozorem, a zaraz potem jest matura. A ostatnie 40
      lat - nie ma! A przy omawianiu antyutopii będzie można obok Orwella umieścić
      naszą polską - Limes inferior Zajdla.
      • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 03:38
        Dodam, że nie tak dawno temu wielokrotnie zdarzało mi się słyszeć psioczenie
        starego pokolenia na dzisiejszą edukację w przeciwieństwie do przedwojennego,
        solidnego wykształcenia. Z częścią argumentów mogę się zgodzić, ale jakoś im nie
        wpadło do głów, że dzisiejsza młodzież ma do obkucia prawie stulecie więcej.
        Część literatury międzywojnia, cała wojenna i powojenna, gdzieś to trzeba
        zmieścić, a historia, a biologia?... genetyki przed wojną nie zakuwali... itd.
        Nie ma bata, niektóre rzeczy po prostu będą musiały wylecieć. Chyba, że ktoś
        pójdzie po rozum do głowy i program klas pierwszych LO zrealizuje w gimnazjum.
      • kooreczka Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 08:47
        Ile jest tej Biblii? Stworzenie świata, wygnanie z raju, jeden psalm (budowa,
        rola), Hiob, motyw vanitas, jedna przypowieść, trochę Apokalipsy frazeologizmy z
        Biblią związane, trochę o wydaniach i polskich tłumaczeniach- łącznie ze trzy
        lekcje, wszystko to do czego odwoływano się często w literaturze.

        Bogurodzicy nikt chyba nie uczy się na pamięć. Balladyna jest w gimnazjum.
        Dziady zostawić, bo ładnie komponują się z Kordianem. Kamizelki, Janki
        Muzykanty- to podstawówka. Noce i Dnie jest pierwsza część.
            • mama_kotula Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 11:35
              kooreczka napisała:

              > Zważ jednak, że uczyłaś się długi czas temu. Program od czasów kiedy większość tu wypowiadających się skończyła szkołę jednak zdążył się pozmieniać.

              Ej Kooreczka, chyba za poważnie to wszystko bierzesz :]:]:]

              Program się pozmieniał, to fakt, wszędzie - od zerówki do liceum. A jak patrzę na listę lektur podstawówkowych (tak, o podstawówce też możemy pogadać, nie tylko o liceum) mojego syna, to w 90% identyczne w klasach 1-3 miałam 22 lata temu, i moja siostra prawie 30 lat temu. I już wtedy były to przestarzałe książki, nijak nie przystające do rzeczywistości. I żeby to jeszcze była jakaś Wielka Literatura, ale nie, to nie jest nawet mała literaturka, tylko jakieś koszmarki.
        • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 11:57
          > Ile jest tej Biblii? [...] łącznie ze trzy
          > lekcje, wszystko to do czego odwoływano się często w literaturze.

          Trzy lekcje w programie to niemało, bo zawsze, ale to zawsze ich brakuje. A te
          naprawdę może przeprowadzić kto inny i czasu będzie mieć dość. Chyba, że
          katecheta taki zdatny, że nie umie, ale wówczas nie bardzo nadaje się do tego
          zawodu... Grrrr nie będę się wdawać w naukę religii, nie będę się wdawać w naukę
          religii...

          > Bogurodzicy nikt chyba nie uczy się na pamięć.

          Ja się uczyłam. Siostrzeniec - obecnie 3 lata po maturze - też. To chyba zależy
          od szkoły i nauczyciela. Kawałków Pana Tadeusza też się uczyłam, opis puszczy
          pamiętam do dziś.
          W ogóle wyrzuciłabym wszelkie uczenie się na pamięć wierszy w liceum. Zabiera
          tylko cenny czas i niczemu nie służy.

          > Balladyna jest w gimnazjum.

          To dobrze.

          > Dziady zostawić, bo ładnie komponują się z Kordianem. Kamizelki, Janki
          > Muzykanty- to podstawówka. Noce i Dnie jest pierwsza część.

          Info brałam z internetowych spisów lektur. Wszystko to było przewidziane
          programem w liceum. Jeśli Janków nie ma, to tym lepiej.
          Jeśli Nocy i dni jest tylko pierwsza część, to tym łatwiej wyrzucić. Won, po
          trzykroć powiadam, won.
          • kkokos OT od OT 08.03.10, 12:16
            a mnie od dawna zadziwia, że np. lektur nie da się w szkole zamienić
            na ich ekranizacje. i oczywiście nie mam na myśli durnowate
            ekranizacje typu nad niemnem (goły biust u orzeszkowej??????), tylko
            te będące również rewelacyjnymi filmami. po kiego grzyba musiałam
            się przedzierać przez faraona, z bólem zębów, skoro faraon
            sfilmowany jest filmem tak dobrym, że miał nominację do oscara i do
            złotej palmy?? w XX, a tym bardziej XXI wieku kultura wysoka, którą
            jak rozumiem szkoła ma wdrukowywać w uczniów, to już naprawdę nie
            tylko słowo pisane. i takie noce i dnie na przykład są rewelacyjnym
            filmem, a w czytaniu - wiadomo.
              • kkokos Re: OT od OT 08.03.10, 12:26
                justysi oczywiście, gdy dokonywała ablucji wieczornych, w obecności
                marty. towarzyszył temu jakiś tam dialog, który równie dobrze mógł
                się potoczyć przy łuskaniu fasoli
                • marslo55 Re: OT od OT 08.03.10, 12:33
                  kkokos napisała:
                  "towarzyszył temu jakiś tam dialog, który równie dobrze mógł się
                  potoczyć przy łuskaniu fasoli"
                  Alez luskanie fasoli nie utrzyma ucznia przed ekranem rownie
                  skutecznie, jak wyluskiwany spod koszuli biust Justysi! A ablucji
                  wszak u Orzeszkowej dokonywano, cieszmy sie, ze walorow Justyny nie
                  ukazano nam w bardziej kontrowersyjnych okolicznosciach!

            • mama_kotula Re: OT od OT 08.03.10, 12:31
              Cytata mnie od dawna zadziwia, że np. lektur nie da się w szkole zamienić na ich ekranizacje.

              To zależy chyba od ekranizacji. Nie jestem do końca przekonana (o rajuniu, stara się robię).

              Ja jestem przede wszystkim za tym, aby sztuki teatralne oglądać na scenie bądź w teatrze telewizji, a nie czytać.
                • andrzej585858 Re: OT od OT 08.03.10, 13:26
                  Nigdy nie przeczytałem "Hamleta" gdyż nie dałem radu przebrnąć przez tekst
                  pisany, do czego ze skruchą się przyznaję.
                  Za to nie opuściłem żadnej ekranizacji tego dzieła i do dzisiaj pamiętam
                  radziecką ekranizację ze Smoktunowskim w roli Hamleta - dla mnie najlepsza!!
                  Czasem jednak ekranizacje, pomimo wszelkich zastrzeżeń, bardziej przybliżają
                  sztukę niż jej wersja papierowa.
              • paszczakowna1 Re: OT od OT 08.03.10, 15:19
                > Ja jestem przede wszystkim za tym, aby sztuki teatralne oglądać na scenie bądź
                > w teatrze telewizji, a nie czytać.

                A to na pewno. Znacznie lepiej 'Wesele', 'Balladynę' (apocoto? Popłuczyny po
                Szekspirze, znacznie lepiej dać Szekspira, chcemy dać sztukę Słowackiego, to
                dajmy 'Fantazego' w klasie humanistycznej, bo to przynajmniej oryginalne i nawet
                fajne) czy 'Zemstę' oglądać, niż czytać. Można by tu jeszcze 'Pana Tadeusza'
                dołączyć (wiersz to wiersz, moze być ze słuchu).

                Co do powieści - to zależy, co chcemy z nimi robić. Jeżeli ważna jest warstwa
                filozoficzna czy obyczajowa, to w sumie moze byc i ekranizacja, ktora te strone
                zachowuje czy uwypukla. Jezeli konstrukcja, jezyk itp - to lektura jest
                niezastapiona.
            • dakota77 Re: OT od OT 08.03.10, 13:23
              Hm, nie jestem przekonana do takiej idei. Ekranizacja jako
              uzupelnienie lektury, jak najbardziej. Zamiast- niekoniecznie.
              Przeciez na lekcjach omawia sie literature, nie sztuke filmowa. Film,
              chocby dosc wierny, to wizja rezysera, nie autora ksiazki.
              • kkokos Re: OT od OT 08.03.10, 14:49
                > Przeciez na lekcjach omawia sie literature, nie sztuke filmowa.

                i właśnie słuszność tego poddaję w wątpliwość. lekceważenie sztuki
                filmowej w szkole przy jednoczesnym nacisku na literackie ramotki
                typu krzyżacy jest chyba w XXI wieku nieporozumieniem. może zamiast
                dręczyć młódź krzyżakami jako klasyką literatury zmuśmy ją do
                obejrzenia klasyki filmowej? czy aby na pewno krzyżacy są lepszą
                strawą duchową? zmuszają do postawienia sobie jakichs ważkich pytań?
                nie, są wałkowani w szkole, bo za komuny byli jak znalazł do
                udowadnienia tezy, że niemcy są odwiecznymi wrogami polaków.

                Film,
                > chocby dosc wierny, to wizja rezysera, nie autora ksiazki.

                a mam to w nosie. mogłabym poprzestać na weselu wajdy nie czytając
                wyspiańskiego. to wielki film i po jego obejrzeniu - wraz z
                omówieniem w szkole - uczeń wcale nie będzie uboższy o wiedzę o
                dylematach młodopolskich niż po przeczytaniu i "przerobieniu na
                lekcjach" sztuki.
                • kooreczka Re: OT od OT 08.03.10, 15:09
                  Bez przesady, jak ekranizacja jest warta uwagi to się ją ogląda albo o nie
                  chociaż wspomina.
                  Zresztą ile mamy tych świetnych ekranizacji, w których po wprowadzeniu
                  koniecznych zmian które nie zmieniono sensu oryginału?
                • ananke666 Re: OT od OT 08.03.10, 15:10
                  To się sprawdza tylko przy dramatach. Uczeń po obejrzeniu dramatów nie zna tylko
                  niektórych didaskaliów, a reszta, co do słowa, pada z ust aktorów. Tyle, że to
                  wyklucza pracę na tekście.

                  Ale w przypadku powieści - klapa. O fabule się dowie, o pisarstwie nic.
                  • kkokos Re: OT od OT 08.03.10, 15:31
                    > Ale w przypadku powieści - klapa. O fabule się dowie, o pisarstwie
                    nic.


                    to ja ponowię pytanie - czy w każdym przypadku musi? czy naprawde
                    język żeromskiego w syzyfowych pracach jest aż tak niezbędny do
                    życia i niezastąpiony??
                      • yennefer_z_v Re: OT od OT 08.03.10, 21:06
                        Mnie właśnie ostatnio GW zbulwersowała reklamami ekranizacji, które mogą
                        zastąpić książkę. I to hasło reklamowe: "Lektury, które nie nudzą". Jestem
                        jednak w tej kwestii radykalna i scyzoryk mi się w kieszeni otwiera. Jako
                        uzupełnienie - jak najbardziej. Jest mnóstwo dobrych adaptacji filmowych, a
                        znajomość filmu polskiego wśród studentów leży i kwiczy. Ale nigdy zamiast
                        czytania.
                            • kkokos Re: OT od OT 08.03.10, 21:38
                              dakota77 napisała:

                              > Wiesz, ty z kolei popierasz oduczanie uczniow czytania, to tez
                              > dogmatyzm:).

                              no dakoto, kto jak kto ale ty potrafi czytać ze zrozumieniem - gdzie ja niby
                              popieram oduczanie czytania? czy gdziekolwiek napisałam "nie czytać w ogóle i
                              niczego, zamiast tego oglądać choćby najkiepściejsze ekranizacje"????? wręcz
                              przeciwnie, napisałam, że są ekranizacje i ekranizacje. uprę się przy tych dwóch
                              przykładach - bardzo akademicka i nudna ekranizacja syzyfowych prac z
                              powodzeniem zastąpi nudną książkę, której jedyna wartość leży w warstwie
                              ideologicznej, jeśli z nią chcemy ucznia zapoznać. a wesele jest genialnym
                              filmem, zarówno jeśli rozpatrujemy je jako dzieło samodzielne, jak i jako
                              ekranizację. czy koniecznie musimy dublować je z książką? jest jakiś argument
                              poza dogmatycznym "należy czytać"?
                              • dakota77 Re: OT od OT 08.03.10, 22:37
                                Czesc dzieciakow nigdy pewnych ksiazek nie przeczyta, jak nie w
                                szkole. Mnie sie twoj pomysl z filmami podoba, tylko to musialoby byc
                                poza lekcjami jezyka polskiego, to mzoe byc ciezkie do zrealizowania
                                w praktyce.
                        • kooreczka Re: OT od OT 08.03.10, 22:05
                          Wybaczmy im bo wydają min. genialne "Panny z Wilka", których kopię na
                          zniszczonym VHSie parę lat temu* (jeszcze przed epoką Piratów Wód Netowych)
                          wychodziłam po znajomości w bibliotece w dalekim mieście, bo potrzebna była do
                          konkursu, a za ChRL nie była do dostania.

                          *Tuż po premierze "Kalmaburki"- knige wymagano do olimpiady, wykupiona
                          dokumentnie, w bibliotece niet- pożyczałam od znajomych znajomych na dwa dni.
                          • kkokos Re: OT od OT 08.03.10, 22:15
                            kooreczka napisała:

                            > Wybaczmy im bo wydają min. genialne "Panny z Wilka",

                            a panny z wilka moja polonistka analizowała właśnie w połączeniu z opowiadaniem
                            - jak bardzo jest ono niefilmowe, jak niewiele się w nim fabularnie dzieje i jak
                            wiele z niego wajda wycisnął robiąc świetny film.
                      • kkokos Re: OT od OT 08.03.10, 17:41
                        moja nawet nie udawała, że zapomniała o granicy - stwierdziła wprost, że to
                        głupia książka i nie będziemy jej czytać :)

                        a syzyfowe prace to jakoś koło siódmej klasy mi się kołaczą, tak jak placówka -
                        czy dziś jeszcze czyta się w szkole o ślimaku?
                        • kooreczka Granica 08.03.10, 18:24
                          Akurat "Granicę" uważam za jedną z mądrzejszych książek, które w szkole
                          przerabiałam- zwłaszcza dla tych co "na pewno nie będą jak rodzice".
                          • ateh7 Re: Granica 09.03.10, 20:31
                            Ja bardzo lubiłam Granicę, stała się ona nawet przedmiotem dość
                            obszernych rozważań moich ze znajomymi. Dziwnie to pewnie wyglądało -
                            z boku patrząc byliśmy bandą wyjątkowo złej młodzieży, a
                            rozważaliśmy lektury szkolne.

                            Ślimaka się już dziś nie czyta, za to mój tata pisał z niego egzamin
                            do szkoły średniej. Mamy w domu tę pracę, stąd i do książki mam
                            sentyment.
            • marajka Re: OT od OT 08.03.10, 14:58
              > a mnie od dawna zadziwia, że np. lektur nie da się w szkole zamienić
              > na ich ekranizacje.
              Bo w czytaniu książek nie chodzi tylko o znajomość ich treści. Nie da się zastąpić książki nawet najbardziej dokładną ekranizacją. Jasne, że można obejrzeć Lalkę i Faraona, ale co będzie się wtedy wiedziało o pisarstwie Prusa? O powieści?

              ? w XX, a tym bardziej XXI wieku kultura wysoka, którą
              > jak rozumiem szkoła ma wdrukowywać w uczniów, to już naprawdę nie
              > tylko słowo pisane.
              Zgadzam się. Ale to nie powód, żeby rezygnować z książek na rzecz filmów. Można w ramach WOKu zrobć trochę zajęć z filmoznawstwa.
              • kkokos Re: OT od OT 08.03.10, 15:06
                Jasne, że można obejrzeć La
                > lkę i Faraona, ale co będzie się wtedy wiedziało o pisarstwie
                Prusa? O powieści
                > ?

                a czy ja w szkole naprawdę muszę znać pisarstwo prusa i z faraona, i
                z lalki? lalka jest bardzo ważna dla polskiej kultury, wchodzi do
                kodu kulturowego polaka - a faraon nie. śmiem za to twierdzić, że
                film kawalerowicza jest znacznie ważniejszy dla polskiego kina niż
                powieść dla polskiej literatury.
                • marajka Re: OT od OT 08.03.10, 20:35
                  Ale dalej nie rozumiem, co ma piernik do wiatraka? Na polskim uczy się o literaturze i języku. Nauka o filmach to dobry pomysł, ale nie na polskim, a na WOKu.
              • kkokos Re: OT od OT 08.03.10, 15:26
                za szybko wysłałam

                Można
                > w ramach WOKu zrobć trochę zajęć z filmoznawstwa.

                tia, trochę zajęć z filmoznawstwa w ramach WOK, przedmiotu
                pobocznego, który traktowany jest jak klasyczny michałek i który ma
                może 10, może 15 proc. licealistów. ot, taka nowinka, ciekawostka,
                eksperyment.

                tymczasem przeciętny człowiek w roku 2010 atakowany jest obrazem,
                nie słowem. może warto jednak poświęcić trochę więcej czasu w szkole
                na rozumienie tych obrazów, odróżnianie dobrych od złych.

                jest jakas przyczyna, dla której poezję barokową omawia się na kilku
                króciutkich przykładach - a wszak nie mieliśmy tylko jednego, mało
                płodnego poety. jest jakaś przyczyna, dla której nie uczymy się na
                pamięć mapy świata starożytnego w różnych okresach - a moja matka
                tuż po wojnie się uczyła i zawsze ubolewała, że ja nie. może po
                prostu nie jest nam już potrzebna tak dogłębna znajomość literatury,
                bo kod kulturowy bardzo się zmienił? odwołuje się do innych dzieł
                niż kilkadziesiąt lat temu? może więcej zyskamy, jeśli w szkole
                przemyślimy felliniego i 2001 odyseję kosmiczną niż krzyżaków?

                no cóż, głośno myślę, tak naprawdę nie wiem, czy mam 100 proc.
                racji - choć trochę na pewno :)
                • verdana Re: OT od OT 08.03.10, 21:46
                  Ja się zgadzam - uwazam, ze bez znajomosci "Syzyfowych prac" mlody
                  czlowiek będzie się doskonale poruszał w dzisiejszej rzeczywistosci,
                  nawet jesli chce być dobrym humanista i kulturalnym borejkowcem,
                  natomiast całkowity brak znajomosci klasyki kina jest takim samym
                  wstydem, jak nie odróżnianie Szekspira od Słowackiego.
            • andrzej585858 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 15:14
              kooreczka napisała:

              > Ale Biblię jako dzieło literackie powinna omówić osoba kompetentna. To nie jest
              > nauka religii, ale podanie motywów i form mających w niej początek i
              > przerabianych w innych epokach.

              Jest bardzo dobra książka autorstwa Bukowskieg0 "Biblia a literatura polska".
              Nie mam zbytniego przekonania to tak pobieznego zajmowania się Biblią ale
              omówienia pewnych fragmentów nie da się jednak uniknąć.

              • verdana Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 15:20
                Biblia zostaje. nie wyobrażam sobie wyksztalcenia bez znajomosci
                zadnych psalmow.
                natomiast mnie od dawna dziwi, dlaczego człowiek wyksztalcony ma
                znać stare ksiązkowe ramoty, a może nie slyszeć o "Obywatelu
                Kane", "Dwunastu gniewnych ludziach" czy "Dybuku" (ten ostatni jest
                jedynym polskim przedwojennym filmem uznanym ówczesnie za dzieło
                sztuki - takze przez endeków...
                To jakis absurd, szkoła ignorująca ponad stuletnią tradycję kina...
              • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 15:21
                Nie wątpię, że jest, tylko w szkole nie ma na to czasu.

                Nie chodzi mi o to, żeby Biblię wyrzucić ze szkoły. Ona jest potrzebna. Chodzi
                mi o zwolnienie kilku godzin poloniście, a w przypadku Biblii naprawdę się da.
                Nie mówiąc o tym, że katecheta czasu ma więcej. Nikt mi nie wmówi, że program ma
                napięty.
                  • verdana Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 20:16
                    Bo go sie marnuje na wszystko. na :"Kzt=rzyzakow", na uczenie granic
                    rozbicia dzielniciowego i genealogii Piastów sląskich, na uczenie
                    matematyki w zakresie, ktorej nie rozumie 80% licealistów (kiedyż
                    ktoś zrozumie, ze poziom matematyki jest tak niski bo jest za
                    wysoki), na uczenie rocznego wydobycia czegokolwiek gdziekolwiek, na
                    yczenie o UE jak niegdys o ZSRR, na opis budowy komorkowej potrzebny
                    jedynie przyszłym biologom i medykom, na referaty o wykorzystanie
                    gazu ziemnego, o zasadach gry w tenisa i na usiłowanie przerobienia
                    z 12-13 latkami "Antygony".
                    A "nie ma czasu" na absolutnie niezbędne podstawy ekonomii (i nikt
                    nikt mi nie mowi, ze jest "Przedsiębiorczość", na elementarną dla
                    wykształconego człowieka znajomość kultury, filozofii, podstaw
                    ochrony zdrowia.
                      • andrzej585858 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 20:52
                        dakota77 napisała:

                        > A czego uczy sie o UE? Bo po efektach sadzac, jest tych zajec o wiele
                        > za malo.


                        Może i dobrze że za mało? Nie wiem czy uczeń pozytywnie zareagowałby na
                        informację że marchewka to owoc, a ślimak to ryba?
                        Jasne że kpię, ale te zachwyty nad Unią jako żywo przypominają podobne, tylko że
                        nad RWPG.
                          • verdana Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 21:38
                            Nikt dzieci nie uczy o Malcie czy Estonii, nawet takich prob nie ma
                            (ciekawe to wiec zbedne) - dzieci uczą sie o strukturach Unii, o
                            funduszach unijnych i o calej rozbudowanej biurokracji. Nic o Unii
                            nie wiedza, bo umierają z nudów - w tym wypadku, jeśli chcemy, by
                            cos wiedzialy, to trzeba mowic mniej, ale sensowniej.
                          • andrzej585858 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 22:13
                            dakota77 napisała:

                            > Wskaz prosze zachwyty nad Unia w moim poscie, dobrze?
                            >
                            > Unia nie zawsze dziala jak trzeba, ale to jest rzeczywistosc, w
                            > jakiej zyjemy, i poznanie jej czlonkow by nam nie zaszkodzilo. Duzo
                            > wiesz o Malcie czy Estonii?

                            O Estonii akurat wiem sporo jak też o Malcie - przypomnę że w obu przypadkach
                            były to tereny przez długi okres czasu będące we władaniu zakonów rycerskich ,
                            z tego też powodu posiadam wiedzę na ten temat.

                            Owszem sformułowanie dotyczące zachwytów nad Unią zostało zbyt pochopnie użyte
                            gdyż w żadnym razie na pewno nie odnosi się do Twojego postu. Bardziej chodziło
                            mi o podkreślenie tego że język jakim zaczyna się mówić o Unii coraz bardziej
                            zaczyna mi przypominać ten znany z poprzedniego okresu.
                            Pozwolę sobie na poparcie powyższej tezy na przytoczenie pewnego cytatu:

                            Wypowiedź profesora Leszka Kołakowskiego z książki "Czy Pan Bóg jest szczęśliwy
                            i inne pytania" - „Ma się nieraz wrażenie, że tysiące urzędników sowicie
                            opłacanych przez Europę i niepłacących podatków, trudni się by wymyślać coraz to
                            nowe, całkiem zbyteczne, a uciążliwe przepisy i ukazy dotyczące na przykład
                            ogórków, dżemów, marchwi. Co budzi podejrzenie, że po pierwsze, znaczną część
                            tych urzędników, można bez szkody by się pozbyć, a po drugie zaś, są to ludzie o
                            mentalności totalitarnej”.

                            Z tego też powodu niezbyt podoba mi się ta zmierzająca do uniformizacji
                            rzeczywistość, gdzieś ginie tutaj wizja Europy ojczyzn, a coraz bardziej pojawia
                            się wizja Europy brukselskiej.


                    • andrzej585858 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 20:26
                      Cóż dziwnego więc, ze potem pojawiają się głosy o wyrzucenia do kosza Biblii,
                      Arystotelesa, Kanta?
                      Zawsze mnie zastanawiało po co uczniowi potrzebna jest wiedza o tym jakie jest
                      największe roczne wydobycie siarki czy tez innej kopaliny? Chociaż największa
                      makabrą to jest chyba uczenie historii poprzez odklepywanie dat.
                      Chociaż do dzisiaj pamiętam wyliczenia z okresu gdy byliśmy gospodarczo
                      dziesiątą potęgą świata a w produkcji siarki to chyba nawet przed Związkiem
                      Radzieckim?
                      • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 21:37
                        andrzej585858 napisał:

                        > Cóż dziwnego więc, ze potem pojawiają się głosy o wyrzucenia do kosza Biblii,
                        > Arystotelesa, Kanta?

                        Jeśli z tą Biblią do mnie pijesz, to przypominam, że optowałam za wyrzuceniem
                        jej z zajęć języka polskiego, a przerobieniem tego samego, dokładnie,
                        spokojnie i bez pośpiechu na lekcji religii. Na którą w tym wypadku może
                        spokojnie przyjść cała klasa. Innowiercy i ateiście korona ze łba nie spadnie,
                        jak będzie miał w skali roku szkolnego 4-5 lekcji więcej. Polonista ma te kilka
                        godzin w zapasie na coś innego, a z katechety przynajmniej będzie pożytek.
                          • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 22:10
                            A wcale nie musi tak być. Jeśli dostanie odgórny prikaz, że ma mówić o Biblii
                            jako o dziele literackim, to powie właśnie tak. Chyba katecheta umie
                            wytłumaczyć, co to jest parabola i psalm? Jeśli tego nie umie, to bardzo
                            przepraszam, ale do tego zawodu się nie nadaje.
                            • kkokos Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 22:16
                              ananke666 napisała:

                              > A wcale nie musi tak być. Jeśli dostanie odgórny prikaz, że ma mówić o Biblii
                              > jako o dziele literackim, to powie właśnie tak. Chyba katecheta umie
                              > wytłumaczyć, co to jest parabola i psalm? Jeśli tego nie umie, to bardzo
                              > przepraszam, ale do tego zawodu się nie nadaje.


                              idealizm przez ciebie przemawia :) obawiam się, że naiwny :)
                              • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 22:29
                                Być może. W liceum miałam naprawdę dobrą katechetkę. Ona nie miała problemu z
                                rozróżnieniem, kiedy mówi się o tekście literackim, a kiedy o księdze wiary.
                                Niestety, była za dobra i po kilku miesiącach zastąpiono ją panią, która
                                stawiała w dzienniku gwiazdki i banany. Merytoryczny poziom jej lekcji oscylował
                                przy dobrych wiatrach na poziomie zero, przy gorszych na poziomie bliskim dna.
                                Poszłam se i nie wróciłam :p
                        • andrzej585858 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 22:03
                          ananke666 napisała:

                          > andrzej585858 napisał:
                          >
                          > > Cóż dziwnego więc, ze potem pojawiają się głosy o wyrzucenia do kosza Bib
                          > lii,
                          > > Arystotelesa, Kanta?
                          >
                          > Jeśli z tą Biblią do mnie pijesz, to przypominam, że optowałam za wyrzuceniem
                          > jej z zajęć języka polskiego, a przerobieniem tego samego, dokładnie,
                          > spokojnie i bez pośpiechu na lekcji religii. Na którą w tym wypadku może
                          > spokojnie przyjść cała klasa. Innowiercy i ateiście korona ze łba nie spadnie,
                          > jak będzie miał w skali roku szkolnego 4-5 lekcji więcej. Polonista ma te kilka
                          > godzin w zapasie na coś innego, a z katechety przynajmniej będzie pożytek.

                          Ależ nie do Ciebie - Bimbo była łaskawa olśnić wszystkich takim pomysłem. Ja
                          akurat w pewien sposób rozumiem Twój postulat, gdyż Biblia zasługuje na więcej
                          miejsca niż kilka godzin, ale znowu przeniesienie omawiania Biblii na katechezę
                          to jest uwypuklenie jej sakralnego charakteru o czym właśnie pisze Verdana, a
                          nie da się przecież zignorować bardzo dużego wpływu Biblii a zwłaszcza Psalmów
                          na literaturę.
                          I tak żle i tak niedobrze.
                    • kkokos Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 20:39
                      na uczenie granic
                      > rozbicia dzielniciowego i genealogii Piastów sląskich,

                      no własnie. historyk mojego syna robi klasówki z dat panowania królów.
                      początek-koniec panowania. nie wymaga, by wiedzieć, co się za danego króla
                      zdarzyło. są jakieś wydarzenia, ale wiszą w próżni, bez powiązań z innymi. w
                      efekcie mój syn w drugiej klasie gimnazjum ma już świetnie opanowany system
                      studenta-cwaniaczka: 3xz, zakuć, zaliczyć, zapomnieć. i nawet nie mogę mieć o to
                      pretensji.
                      • verdana Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 21:21
                        Bo z daty latwo sprawdzić, a myslenie trudno. W szkole w ogóle nie
                        uczą historii, to mit. Uczą kalendarium. To tak, jakby uczyć na
                        podstawie "Trylogii" tylko gramatyki i ortografii, po czym oznajmić,
                        ze przerobiliśmy Sienkiewicza.
                        Mój syn, z przyczyn dysfunkcji, dat nie zna- żadnych. Historię
                        owszem, zna nieźle, ale i tak ma z niej 2-3.
                          • verdana Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 22:43
                            A nie. Bo "jak się nalezy" to nie znaczy od A do Z. Wyrzucamy dla
                            przykladu niemal wszystko o rozbicu dzielnicowym, podajac tylko ze
                            było i dlaczego bylo( a nie biadając nad tym pożytecznym w dziejach
                            zjawiskiem, jak to się dzieje teraz). Przy okazji opowiadamy, ze
                            niemal cala Europa przez to przeszła i część wyszła dopiero w XIX w.
                            Jedna lekcja, bez krolów, książąt i granic, bez dokladnego rodzaju
                            sukcesji i podziałów - za to ciekawa.
                            Przywileje szlacheckie - postrach uczniów. Jedna zwięzla lekcja z
                            historii polityki - przywileje jako forma przekupstwa. Nie wazne
                            ktory krol i kiedy, wazne jak stopniowo oddawał swoje prawa i
                            powstawała demokracja. Daty przyblizone, niech uczeń potrafi wskazac
                            epokę.
                            Powstania narodowe - wylatuje cały przebieg. Przyczyny i skutki,
                            znacznie ciekawsze. Z Wiosny Ludow ocaleje, ze byla i dlaczego, bez
                            kto kogo lał w jakich panstwach i zaborach.
                            Juz oszczędzilismy z 5-6-7 godzin. Może i więcej. A takich cięć może
                            być mnostwo. Uczeń nie będziee erudytą, ale moze zrozumie jakąś
                            logike dziejów.
                                • ateh7 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 09.03.10, 19:38
                                  Tak, w taki sposób, jak opisałaś powyżej, będzie na pewno i
                                  ciekawiej, i znośniej dla uczniów. Ale na różnego typu testach i
                                  egzaminach będą wymagali odpowiedzi wg. klucza. A nauczyciel musi
                                  realizować program (zakładam, ze jest z tego rozliczany). I tu
                                  powstaje problem - jak pogodzić przyjemne i pożyteczne z biurokracją?
                                    • kooreczka Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 09.03.10, 19:54
                                      W ogóle całą reformę o kant wiadomo czego rozbić.
                                      Na wspomnienie maturalnej "familiady" robi mi się do dziś niedobrze. Czas jaki
                                      spędziłam na rozwiązywaniu tych ******* zadań z biologii mogłam spokojnie
                                      poświęcić na rozpracowanie np. nerwów czaszkowych czy tonów serca. Układów
                                      autonomicznych też nie było. W ogóle nie wiem co było. Nie było togo w programie
                                      rozszerzonym a asystenci na anatomii bardzo się zdziwili, że nie wiemy takich
                                      prostych rzeczy.
                                                • kooreczka Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 09.03.10, 21:01
                                                  Widzę, że nie jedno słowo na "k" podnosi ludziom ciśnienie:)
                                                  A tak na serio- moja edukacja to ogromy chaos. podstawówka- gimnazjum w miarę
                                                  bezboleśnie, ale liceum zaczęło się od "to czego was tam uczyli?". To samo na
                                                  studiach, choć teoretycznie mój profil miał na nie przygotowywać. Powtarzamy to
                                                  samo 10 razy albo pomijamy zupełnie. Kompletna paranoja.
                                                  • ateh7 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 09.03.10, 21:10
                                                    Ja bardzo miło wspominam moje liceum i maturę. Moja szkoła nie była
                                                    placówką z jakimś nadmiernie wysokim poziomem ale uczyli tam
                                                    myślenia. A przed maturą nauczyciele bardzo dbali, żebyśmy się nie
                                                    stresowali i nie bali niepotrzebnie. W sumie to tłumaczyli nam, że
                                                    taka jest kolej rzeczy, że idzie się do liceum a potem jest matura i
                                                    trzeba ją zdać, a poza tym umiemy na tyle by zdać, bo chodziliśmy na
                                                    fakultety, itp. itd. I właściwie takie proste tłumaczenia sprawiały,
                                                    że stresowaliśmy się jakby mniej (nawet ja, skłonna do popadania w
                                                    histerię z byle powodu). Z moje klasy maturę zdali wszyscy i wszyscy
                                                    dosatli się na studia - każdy na takie, jakie sobie wybrał.
                                                    Kiedy słucham opowieści moich znajomych o ich szkołach średnich to
                                                    im, prawdę mówiąc, współczuję. To jest taki okres, z którego możnaby
                                                    mieć naprawdę wspaniałe wspomnienia, a nie tylko nerwy, zamordyzm i
                                                    bezmyślne wkuwanie.
                    • paszczakowna1 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 08.03.10, 23:36
                      > na uczenie
                      > matematyki w zakresie, ktorej nie rozumie 80% licealistów (kiedyż
                      > ktoś zrozumie, ze poziom matematyki jest tak niski bo jest za
                      > wysoki),

                      A cóż takiego jest obecnie 'za wysokiego' w poziomie matematyki, gdy wszystko,
                      co wymagało myślenia, wyleciało z programu nawet klas o programie rozszerzonym?
                      Nie ma całek (IMHO znakomite ćwiczenie umysłowe), granice i pochodne obcięte
                      praktycznie do zera (w związku z tym nie ma badania przebiegu funkcji, w związku
                      z tym nie ma szans, by później zrozumieć sens wzorów fizycznych), nie ma dowodów
                      matematycznych (tak, tak, od ładnych paru lat dostaję studentów, którzy nie
                      rozumieją znaczenia słowa 'dowieść', wydaje im się, że dowieść to znaczy dać
                      dużo argumentów za).

                      Poziom matematyki jest niski, bo drastycznie obcięto przeznaczony na nią czas -
                      na jedyny przedmiot, który nie uczy ani bezmyślnego zakuwania, ani
                      pretensjonalnego bełkotu, tylko precyzyjnego myślenia. Przydatnego we wszystkich
                      dziedzinach życia, z filozofią i ekonomią na czele.
                      • verdana Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 09.03.10, 16:01
                        Cikolwiek by nie wyleciało i tak jest za trudne. W pierwszych trzech
                        klasach szkoly podstawowej, gdzy dzieci rozumieja, ze nie rozumieja.
                        Wówczas powinny być podstawy, a nie grafy (grafy podobno latwiejsze,
                        tyle, ze ja widzialam pojedyncze dzieci, ktore je rozumialy). Po
                        nauczaniu poczatkowym polowa dzieci już jest do matematyki zrazona.
                        Wg. badań całki moga być sobie doskonalym ćwiczeniem, ale wiekszość
                        populacji nie jest w stanie ich zrozumieć - myslenie matematyczne od
                        pewnego poziomu jest dane, niestety, tylko niektorym. I podobno nie
                        jest to wyuczalne - tzn, osobnik może się tych calek, jak musi na
                        pamięć wyuczyć, ale i tak nie pojmie o co chodzi.
                        • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 09.03.10, 19:04
                          verdana napisała:

                          > Cikolwiek by nie wyleciało i tak jest za trudne. W pierwszych trzech
                          > klasach szkoly podstawowej, gdzy dzieci rozumieja, ze nie rozumieja.
                          > Wówczas powinny być podstawy, a nie grafy (grafy podobno latwiejsze,
                          > tyle, ze ja widzialam pojedyncze dzieci, ktore je rozumialy). Po
                          > nauczaniu poczatkowym polowa dzieci już jest do matematyki zrazona.

                          Po przeczytaniu tego postu zaczęłam myśleć strasznie, co to był graf :p
                          Pamięć podsunęła mi zamazany obraz zeszytu, w którym widnieją wyrysowane
                          dziecinną ręką dwie kropki, połączone w te i nazad wygiętymi strzałkami. A także
                          dwa jajca z kropkami w środku i strzałkami. I ni cholery nie pamiętam, czemu to
                          służyło :)

                          Natomiast zgadzam się, że wyjątkowo łatwo zniechęcić dzieci do nauki matematyki.
                          Ten przedmiot jak żaden inny wymaga naprawdę dobrego nauczyciela, który potrafi
                          rzeczywiście przekazywać wiedzę, który potrafi wytłumaczyć. A to niestety jest
                          rzadkość.
                        • paszczakowna1 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 15:21
                          Zaraz, jedna rzecz to matematyka na poziomie klas początkowych podstawówki,
                          druga rzecz program liceum. Matematyki w klasach 1-3 uczy się źle, zgoda. O co
                          chodziło z grafami, to ja nie rozumiem do dziś. Pisało się załóżmy 5 i 7, między
                          nimi dwie strzałki, nad strzałką na górze +2, na dole -2. Być może chodziło o
                          to, żeby pokazać, że dodawanie i odejmowanie są działaniami odwrotnymi, ale ni
                          czorta nie pojmuję, po co to tak celebrowano. W swoim czasie miałam wrażenie, że
                          ktoś ze mnie głupią robi.

                          > Wg. badań całki moga być sobie doskonalym ćwiczeniem, ale wiekszość
                          > populacji nie jest w stanie ich zrozumieć

                          Może, może. Ale ja przecież mówię o klasach z rozszerzonym programem matematyki,
                          tam, gdzie uczą się przyszli fizycy, informatycy, inżynierowie... Im powinno dać
                          się przyzwoite narzędzia matematyczne (i trening umysłowy), nie namiastki.
                          Zresztą przy całkach się akurat nie upieram, ale analiza przebiegu funkcji, z
                          ekstremami, przegięciami, miejscami zerowymi, granicami, nieciągłosciami itp
                          jest absolutnie konieczna do studiowania jakiegokolwiek zmatematyzowanego
                          przedmiotu. (A pochodne to akurat każdy może liczyć.) Wyrzucenie dowodów
                          matematycznych (nie ma teraz metody indukcji zupełnej w rozszerzonym
                          programie matematyki) to też zbrodnia - gdzie człowiek ma się uczyć logiki,
                          jak nie na matematyce?
                        • rozdzial43 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 19:00
                          verdana napisała:

                          > Wg. badań całki moga być sobie doskonalym ćwiczeniem, ale wiekszość
                          > populacji nie jest w stanie ich zrozumieć - myslenie matematyczne od
                          > pewnego poziomu jest dane, niestety, tylko niektorym.

                          Moim zdaniem pies jest w tym właśnie pogrzebany, że przykłada się jedną miarę do
                          całkowicie różnych warunków i ustanawia się jedną normę i jeden program w
                          odpowiedzi na całkowicie różne potrzeby. Wynika to - jak mniemam - z jakiegoś
                          uśrednienia i nieudanej próby połączenia różnych celów i poglądów, w tzw.
                          średnią, która - jak to zwykle bywa - nie jest odpowiednia dla nikogo. Dla
                          niezdolnych i tak jest nie do osiągnięcia, dla zdolnych absolutnie
                          niewystarczająca do rozwoju.

                          A może (tak głośno wstępnie myślę) rozwiązanie tego problemu tkwi w
                          uelastycznieniu systemu edukacji i wprowadzeniu różnych programów,
                          uwzględniających różne możliwości percepcyjne i intelektualne uczniów, w różnych
                          dziedzinach wiedzy?

                          Niechby był np. program podstawowy, obowiązujący wszystkich, możliwy do
                          opanowania nawet przez tych najmniej zdolnych, wyposażający ucznia w instrumenty
                          samodzielnego rozwiązywania praktycznych problemów,w stylu biegłego rachowania,
                          obliczania procentów, pisania podań, pitów, wiedzy o przełomowych wydarzeniach w
                          dziejach ludzkości, narodu czy lokalnej społeczności itd.
                          (Zgadzam się przy tym z Verdaną, że dla większości ludzi całki czy inne takie są
                          nie do ogarnięcia.

                          Jestem przy tym większą pesymistką i twierdzę, że większość naszej populacji nie
                          rozumie i nie zna zasad ordynacji wyborczej, a to są przecież wiadomości
                          naprawdę podstawowe i istotne w życiu społeczeństwa).

                          I niechby sobie był program zaawansowany i program dla wybitnie uzdolnionych w
                          danej dziedzinie, ewentualnie dla mających parcie na ogarnięcie danej dziedziny
                          wiedzy.

                          Oczywiście pojawia się tutaj ogrom problemów praktycznych, np. w jaki sposób
                          przypisać określone dziecko do konkretnego programu w danej dziedzinie, ale
                          chyba byłyby i na to sposoby.
                          • verdana Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 21:23
                            Ja jestem socjologiem, WOS-u uczyłam, a zasad liczenia głosów tez
                            nie rozumiem. A to jak najbardziej część ordynacji.
                            Pewnie, ze program uśredniony od poziomu liceum jest idiotyczny -
                            póki nie będzie różnych programów i różnych poziomów z
                            poszczególnych przedmiotów, szkoła będzie dla nikogo. Tyle, ze na
                            przeszkodzie stoją miedzy innymi rodzice... dziesiątki razy
                            sluchałam argumentacji, ze wyksztalcony człowiek powinien uczyć się
                            wszystkiego, bo to jest konieczne, by być kulturalnym czlowiekiem.
                            Przy czym rodzice jakos nie widzą, ze można najwyraźniej byc
                            kulturalnym bez filozofii, ekonomii, podstaw prawa i socjologii -
                            nie ma w programie? Czyli nieważne.
                    • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 09.03.10, 18:52
                      > Bo go sie marnuje na wszystko. na :"Kzt=rzyzakow", na uczenie granic
                      > rozbicia dzielniciowego i genealogii Piastów sląskich, na uczenie
                      > matematyki w zakresie, ktorej nie rozumie 80% licealistów (kiedyż
                      > ktoś zrozumie, ze poziom matematyki jest tak niski bo jest za
                      > wysoki), na uczenie rocznego wydobycia czegokolwiek gdziekolwiek, na
                      > yczenie o UE jak niegdys o ZSRR, na opis budowy komorkowej potrzebny
                      > jedynie przyszłym biologom i medykom, na referaty o wykorzystanie
                      > gazu ziemnego, o zasadach gry w tenisa i na usiłowanie przerobienia
                      > z 12-13 latkami "Antygony".


                      Jeśli chodzi o szkołę średnią, to sprawa jest trudna. Musi ona dać
                      wykształcenie, które będzie początkiem drogi zarówno dla matematyka, jak dla
                      lekarza, polonisty i filozofa. Trudno przecież, żeby przyszły biolog słyszał
                      pojęcie "mitochondrium" dopiero na studiach. Może prawdziwe fakultety w szkole
                      byłyby jakimś rozwiązaniem (dajmy na to z 9 przedmiotów wszystkie na poziomie
                      podstawowym plus 4-5 obowiązkowo rozszerzone), chociaż trudno też wymagać, aby
                      szesnastolatek był w stanie określić, jaka dziedzina wiedzy na pewno w życiu go
                      nie uszczęśliwi. A nawet jakby, to wymagałoby to potężnej i co najgorsze,
                      sensownej reformy szkolnictwa, w którą ja w tym kraju nie wierzę.
                      • verdana Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 09.03.10, 19:12
                        Dlaczego przyszły biolog nie może mieć mitochondriów na studiach?
                        przyszły historyk na pierwszym roku dowiaduje się oprzede wszystkim,
                        że ma zapomniec tych bzdur, których uczyli go w szkole. Reszta
                        spoleczenstwa te bzdury włącza do "wykształcenia ogólnego".
                        Podejrzewam, zę i inni specjaliści mają podobne wrazenia.
                        Jesli chodzi o fakultery, a zróżnicowanie poziomów szczególnie - to
                        jestem za. Dołączmy do tego jeszcze zmianę programu, aby w ciągu
                        roku bylo kilka przedmiotow, a nie 14.
                        Tyle, ze albo karta nauczyciela, albo reforma.
                        • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 09.03.10, 19:33
                          Bez budowy komórki trudno jest przejść do dalszych działów biologii. Akurat
                          organella to jest prosty dział, w biologii do związku wypędzonych są lepsi
                          kandydaci.

                          > Tyle, ze albo karta nauczyciela, albo reforma.

                          Dlaczego? Serio nie wiem, bo niuanse zawodu nauczyciela przestały mnie obchodzić
                          razem z olaniem bloku pedagogicznego na studiach.
                          • paszczakowna1 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 15:34
                            > Bez budowy komórki trudno jest przejść do dalszych działów biologii.

                            Do jakich działów i dlaczego? Przypominam, że mówimy o programie szkolnym, nie
                            uniwersyteckim. Biologia nigdy nie robiła na mnie wrażenia przedmiotu
                            hierarchicznego.

                            Moim zdaniem, biologia obok geografii jest niestety najbardziej zabagniona z
                            przedmiotów matematyczno-przyrodniczych (fizyce i chemii też niewiele brakuje,
                            ale tam jeszcze jakiś cień pamięci o tym, czemu to ma służyć jest jeszcze
                            zachowany). Od wczesnych klas podstawówki mamy wkuwanie na pamięć absurdów w
                            rodzaju przekroju pantofelka (i kupy kompletnie niezrozumiałych słów) i
                            mechanizmu fotosyntezy tudzież oddychania (którego bez dość zaawansowanej wiedzy
                            chemicznej pojąc nie można, równie dobrze można by się uczyć w podstawówce na
                            pamięć równań relatywistycznej mechaniki kwantowej).

                            Zamiast zastanowić się, jaka wiedza jest faktycznie człowiekowi na jakimś etapie
                            potrzebna, robi się w liceum wyciąg z programu studiów biologicznych, w
                            gimnazjum wyciąg z liceum, a w podstawówce wyciąg z gimnazjum.
                            • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 16:35
                              > Do jakich działów i dlaczego? Przypominam, że mówimy o programie szkolnym, nie
                              > uniwersyteckim. Biologia nigdy nie robiła na mnie wrażenia przedmiotu
                              > hierarchicznego.

                              Yy a jak odróżnić komórki prokariotyczne i eukariotyczne bez ich budowy?
                              Przecież biologia nie jest po to, żeby uczeń odróżniał ptaka od krowy. Poza tym
                              naprawdę nie wiem, co w tym było takiego trudnego i czemu akurat to jest zbędne.
                              Biologii w życiu nie poświęcałam specjalnej uwagi i uczyłam się jej jednym
                              okiem, co nie przeszkodziło mi bez problemu zdać maturę z tego przedmiotu.

                              Do wywałki są raczej pierduty w rodzaju uczenia się wszystkich mięśni człowieka
                              na pamięć, wszystkich witamin na pamięć (po jaką cholerę, nie wiem - przydaje mi
                              się wyłącznie przy czytaniu składu kremu...), piętrowych zadań z genetyki
                              (strata czasu) tudzież cykli, przemian itp. do których faktycznie potrzebna jest
                              niezła znajomość chemii, i które zapomina się miesiąc po klasówce.
                              • paszczakowna1 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 22:47
                                > Yy a jak odróżnić komórki prokariotyczne i eukariotyczne bez ich budowy?

                                Nie można. Ale na co uczniowi podstawówki czy gimnazjum rozróżnianie komórek
                                prokariotycznych i eukariotycznych (zwłaszcza że rzadko kiedy takowe komórki
                                widzi na własne oczy)? Niech lepiej odróżniają żyto od pszenicy i jodły od świerków.
                                • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 22:57

                                  > Nie można. Ale na co uczniowi podstawówki czy gimnazjum rozróżnianie komórek
                                  > prokariotycznych i eukariotycznych

                                  Mowa była chyba o programie liceum? Nie przypominam sobie mitochondriów,
                                  retikulum czy rybosomó i aparatów Golgiego w podstawówce, tam chyba było
                                  omawiane z dużym uproszczeniem.
                                    • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 11.03.10, 11:25
                                      paszczakowna1 napisała:

                                      > > Mowa była chyba o programie liceum?
                                      >
                                      > Ja mówię o programie podstawówki.

                                      Wcześniej wspominałaś o całkach. Czego jak czego, ale całek w podstawówce nie
                                      było. Verdana również wspomniała o programie liceum.

                                      > I w tym właśnie problem - nie powinno być omawiane w ogóle, bo żadnemu
                                      > pożytecznemu celowi to nie służy.

                                      Twoim zdaniem nie służy. Moim zdaniem owszem, jak najbardziej służy, dając
                                      dziecku jakieś pojęcie o budowie żywych organizmów. Nie wyobrażam sobie nauki
                                      biologii bez podstawowych pojęć typu komórka. Którą to dzieci mogą sobie
                                      obejrzeć pod szkolnym mikroskopem. Na odróżnianie trawy od kota jest miejsce na
                                      lekcjach przyrody.
                                • kooreczka Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 23:07
                                  Tak się składa, ze jodłę od świerka i gatunki zbóż uczy się rozróżniać jeszcze
                                  na przyrodzie. Herbata i kapusta czerwona były w gimnazjum, takoż skutki
                                  zatrucia sporyszem. Zresztą po co odróżniać zboża i drzewa, których zazwyczaj
                                  nie widzi się na oczy?
                                  • andrzej585858 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 23:24
                                    kooreczka napisała:

                                    Zresztą po co odróżniać zboża i drzewa, których zazwyczaj
                                    > nie widzi się na oczy?

                                    To juz tak świat został zabetonowany ze zboża i drzewa to widzimy jedynie na
                                    filmach przyrodniczych?
                                    No chyba jeszcze tak zle nie jest? Ja akurat zarówno zboża jak i drzewa to mam
                                    wokół siebie i na tym polegają uroki mieszkania na zapadłej prowincji.
                                    Chociaz z drugiej strony, zdarzyło mi się juz widzieć wielkomiejskie dziecko
                                    które "cip, cip" do prosiaków mówiło. Żeby chociaż od biedy do gęsi.
                                    Cztery zaś podstawowe zboża odróżniać to jeszcze nie tak dawno do podstawowych
                                    umiejętności należało.
                                    Wsi sielska i anielska - jak to klasycy mówili!!
                                    • kkokos Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 11.03.10, 07:09
                                      > Chociaz z drugiej strony, zdarzyło mi się juz widzieć wielkomiejskie dziecko
                                      > które "cip, cip" do prosiaków mówiło. Żeby chociaż od biedy do gęsi.
                                      > Cztery zaś podstawowe zboża odróżniać to jeszcze nie tak dawno do podstawowych
                                      > umiejętności należało.

                                      no zaraz, ja bym się tak z tego cip cip nie śmiała, bo niejedno wiejskie dziecko
                                      poczułoby się zagubione w nowoczesnej windzie - po prostu żyją w innych
                                      światach. co złego w tym, że mały mieszczuch nie wie, jak się mówi do zwierząt w
                                      zagrodzie??? czy musi to wiedzieć?

                                      co innego te zboża i podstawowe drzewa - choćby te kilka podstawowych trzeba
                                      umieć odróżniać, choć też nie wiem, czy tego nie powinni uczyć rodzice, a nie
                                      szkoła.
                                      • mama_kotula Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 11.03.10, 08:03
                                        Cytatco złego w tym, że mały mieszczuch nie wie, jak się mówi do zwierząt w zagrodzie??? czy musi to wiedzieć?

                                        Ano, to mu właściwie do niczego niepotrzebne, bo zwierząt przywabiać nie musi :P
                                        Ale już np. odróżnienie kaczki od gęsi się przyda.

                                        Cytatco innego te zboża i podstawowe drzewa - choćby te kilka podstawowych trzeba umieć odróżniać, choć też nie wiem, czy tego nie powinni uczyć rodzice, a nie szkoła.

                                        Z jednej strony masz rację. Rodzice powinni rozbudzać w dziecku ciekawość świata i środowiska przyrodniczego. Z drugiej strony, dlaczego szkoła czy przedszkole ma tego nie uczyć?

                                        Klasa syna - odkąd nie ma śniegu i zanim jeszcze śnieg spadł - regularnie chodzi na spacery i uczą się z kluczem i atlasem roślin rozpoznawać roślinność górską - wszystkie piętra leśne, podejrzewam że w tej kwestii dziecię jest lepiej wyedukowane ode mnie. Mają na to czas - czasem są na dworze przez 3-4 lekcje, mogą spokojnie pooglądać, przerysować, porozmawiać.
                                        Większość rodziców nie ma na to czasu - odbiera dziecko ze szkoły czy przedszkola o 16-17, w drodze z przedszkola jadą na zakupy, a wycieczki w temacie nature study pozostają im w weekendy, kiedy też jest przeważnie mnóstwo rzeczy do zrobienia. Szkoła czy przedszkole może w tym wyręczyć.

                                        Jestem zdania, że w dzisiejszych czasach (lol, nie wierzę, że użyłam tego sformułowania) za mało czasu i uwagi poświęca się edukacji przyrodniczej dzieci. Ale takiej prawdziwej, czyli nie wkuwaniu cyklu rozwojowego mchu z podręcznika - tylko pójściu na wycieczkę i zobaczeniu tego mchu na żywo, na kilka wycieczek, aby zobaczyć go w różnych fazach cyklu.
                                        Poświęca się za mało czasu a to naprawdę daje mnóstwo radości i przyjemności. A i wiadomości same lepiej wchodzą do głowy.

                                        Dzisiaj córka obudziła mnie przed piątą rano, cała w euforii. Obudziła mnie po to, aby poinformować, że jej rzodkiewka w skrzynce wykiełkowała (szła do toalety i oczywiście MUSIAŁA zajrzeć do parapetowego ogródka).
                                        • andrzej585858 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 11.03.10, 08:31
                                          mama_kotula napisała:


                                          >
                                          > Jestem zdania, że w dzisiejszych czasach (lol, nie wierzę, że użyłam tego sform
                                          > ułowania) za mało czasu i uwagi poświęca się edukacji przyrodniczej dzieci. Ale
                                          > takiej prawdziwej, czyli nie wkuwaniu cyklu rozwojowego mchu z podręcznika - t
                                          > ylko pójściu na wycieczkę i zobaczeniu tego mchu na żywo, na kilka wycieczek, a
                                          > by zobaczyć go w różnych fazach cyklu.
                                          > Poświęca się za mało czasu a to naprawdę daje mnóstwo radości i przyjemności. A
                                          > i wiadomości same lepiej wchodzą do głowy.

                                          To jest naprawdę frajda. Przy okazji samemu ile mozna się nauczyć. Od kilku lat
                                          małe jeziorko które mam pod blokiem upodobały sobie kaczki. Prawie codziennie
                                          wraz z córka liczę ile dzisiaj jest tych kaczek, potem jakie są gatunki - a jest
                                          ich kilka. Obowiązkowy spacer wokół jeziora przy okazji mały sprawdzian z
                                          ryboznawstwa itd.
                                          Szybko wchodzi wtedy ta podstawowa wiedza przyrodnicza do głowy. Poza tym
                                          naprawdę wiekszą uwagę przywiązuje się do dbania o przyrodę jeżeli wie się o
                                          niej cokolwiek więcej niż to że w lesie rosną drzewa, a w wodzie pływają ryby.
                                          • kooreczka Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 11.03.10, 13:40
                                            To zdanie o drzewach i zbożach było ironią. Ja na przyrodzie nie jedna godzinę
                                            spełniłam poza szkołą- łapiąc deszcz, licząc gniazda wron, odrysowywując korę,
                                            robiąc zielnikm (nienawidziłam tego- zawsze miiałam oryginalne, dokładnie
                                            opisane rośliny a na wystawę wzięli tych co im mamusie zrobiły) czy badając
                                            skład fauny bajorek w lesie (twardzielka byłam, wzięłam pijawkę do ręki. I
                                            chruściki były z d o m k a m i!)- i nie mi to nie przeszkodziło w poznaniu we
                                            właściwym czasie budowy komórki ( Orzęski sama hodowałam i skrętnice do
                                            obserwacji chloroplastów wyłowiłam z jeziora. Tylko pleśniak przebrzydły przyjąć
                                            się nie chciał)
                                  • mama_kotula Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 23:28
                                    CytatZresztą po co odróżniać zboża i drzewa, których zazwyczaj
                                    nie widzi się na oczy?


                                    Żeby potem spokojnie iść z dzieckiem i z lupą do lasu i powiedzieć: o, to jest .... a to jest ...., a tu jest ......... A potem iść na pole i powiedzieć, że tu rośnie jęczmień z którego robi się kaszę, a tu pszenica, z której robi się bułki.

                                    Na przykład po to. Żeby umieć sie bardziej cieszyć przyrodą.

                                    Żeby WIEDZIEĆ. I nie zapomnieć.

                                    W takim razie, skoro odróżnianie drzew i zbóż jest niepotrzebne, prokariontów i eukariontów też nie - o czym proponujesz się uczyć na biologii, na przyrodzie? O odróżnianiu psa od kota?
                                    • mama_kotula Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 23:30
                                      Aha, uprzedzam komentarze - mieszkam w sporym mieście, po drugiej stronie ulicy
                                      mam kerfur, a jednak w każdy weekend chodzimy do lasu, na pole, w okolicę
                                      ogródków działkowych i rosną tam te drzewa i inne rośliny których się ponoć na
                                      oczy nie widuje.

                                      Polecam bardzo ten blog:
                                      handbookofnaturestudy.blogspot.com/
                                    • mama_kotula Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 23:38
                                      A po ostatniej wycieczce do lasu przestudiowaliśmy w necie tak ze 20 rodzajów odchodów zwierząt i wyszło na to, że w lesie naszym (tym zabetonowanym) buszują sarny. Ale samo studiowanie tych kupek :P i przy okazji śladów było wyjątkowo przyjemne.

                                      I znaleźliśmy ryjówkę. Niestety zdechłą i z obgryzionym z lekka nosem. W tym samym zabetonowanym lesie, gdzie są te drzewa i zboża, co ich się na oczy nie widzi.

                                      I chrobotka też znaleźliśmy. I całe pole zryte norami diabli-wiedzą-kogo.
                                    • ananke666 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 23:40
                                      mama_kotula napisała:

                                      > CytatZresztą po co odróżniać zboża i drzewa, których zazwyczaj
                                      > nie widzi się na oczy?

                                      >
                                      > Żeby potem spokojnie iść z dzieckiem i z lupą do lasu i powiedzieć: o, to jest
                                      > .... a to jest ...., a tu jest ......... A potem iść na pole i powiedzieć, że t
                                      > u rośnie jęczmień z którego robi się kaszę, a tu pszenica, z której robi się bu
                                      > łki.
                                      >
                                      > Na przykład po to. Żeby umieć sie bardziej cieszyć przyrodą.

                                      Popieram gorąco, nie każdy rodzić na to wpadnie...
                                    • taria Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 23:57
                                      > Żeby potem spokojnie iść z dzieckiem i z lupą do lasu i powiedzieć:
                                      o, to jest
                                      > .... a to jest ...., a tu jest ......... A potem iść na pole i
                                      powiedzieć, że t
                                      > u rośnie jęczmień z którego robi się kaszę, a tu pszenica, z której
                                      robi się bu
                                      > łki.
                                      >

                                      A ta chabazia wyzierająca spomiędzy płytek chodnikowych to jest
                                      dzikie oregano, takie jak na pizzy.
                                      A to coś z mięsistymi listkami pod płotem to jest mięta i pachnie tak
                                      jak Twoja guma do żucia:)
                                  • kkokos Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 11.03.10, 07:14
                                    ooreczka napisała:

                                    > Tak się składa, ze jodłę od świerka i gatunki zbóż uczy się rozróżniać jeszcze
                                    > na przyrodzie. Herbata i kapusta czerwona były w gimnazjum, takoż skutki
                                    > zatrucia sporyszem. Zresztą po co odróżniać zboża i drzewa, których zazwyczaj
                                    > nie widzi się na oczy?


                                    rzeczywiście kapusta była, teraz sobie przypominam! ale herbaty chyba nie było -
                                    może dlatego, że o modrą kapustę było wtedy łatwiej niż o herbatę, choć i tak
                                    tylko gruzińska ona była?
                            • mmaupa Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 16:36
                              Wydaje mi sie, ze w dzisiejszym swiecie czlowiek powinien znac budowe komorki,
                              zeby miec blade pojecie chocby o klonowaniu, zagadnieniach genetycznych,
                              chorobach itd. Owszem, biologia jest przedmiotem zabagnionym, ale do wywalenia
                              nadaja sie raczej rzeczy typu rozmnazanie glonow i mchow, nie mowiac juz o tych
                              wszystkich stulbiach i chelbiach. Zostawmy komorke. A fotosynteza to raptem
                              jedno banalne rownanie, do tego naprawde nie trzeba byc Einsteinem. W dobie
                              zainteresowania globalnym ociepleniem uczen zdecydowanie powinien wiedziec, o co
                              chodzi w fotosyntezie.
                                • andrzej585858 Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 18:45
                                  Coś mi się wydaje że nie jest możliwe stworzenie obiektywnie dobrego programu
                                  szkolnego, co zresztą widać w toku całej dyskusji. Zawsze zwycięża preferencje
                                  osoby która ma wpływ na kształtowanie programu. Tak jak z programem nauczania
                                  biologii właśnie - chociaż budowa komórki to rzeczywiście absolutna konieczność,
                                  a matematyka? Gdyby to ode mnie zależało to nauczanie fizyki ograniczyłbym to
                                  minimum, zwiększając za to czas przeznaczony na matematykę.
                                  A tak na marginesie to co w końcu mamy, globalne ocieplenie czy też globalne
                                  ochłodzenie?
                                  • mama_kotula Re: [OT] Alternatywna Lista Lektur Szkolnych 10.03.10, 18:56
                                    CytatGdyby to ode mnie zależało to nauczanie fizyki ograniczyłbym to
                                    minimum, zwiększając za to czas przeznaczony na matematykę.


                                    Śmie pani żartować. Matematyka to teoria. Fizyka to podstawa wiedzy praktycznej, życiowej, w temacie "jak to działa".

                                    90% ludzi u nas na studiach nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, jak działa najprostszy termostat (ten na zasadzie bimetalu), co to jest prąd zmienny, oraz połowa z nich twierdziła, że gniazdko w ścianie zaliczamy tadaaam, do źródeł prądu :P:P.
                                    Większość nie potrafi zbudować prostej dźwigni w celu podniesienia szafy ani innych prostych maszyn, co by sobie życie ułatwić.
                                    O wyjaśnianiu zjawisk fizycznych w naturze, tych, co nas otaczają, większość też nie ma bladego pojęcia. Za to znają wzór na pierwsze prawo dynamiki Newtona i na opór elektryczny (nie wiedząc, co to jest natężenie, napięcie, gęstość prądu i tenże rzeczony opór).

                                    Przy całej mojej miłości do matematyki, uważam że ograniczenie fizyki to strzał sobie w piętę. Zmiana programu, totalna zmiana, mniej zadań i przekształcania wzorów, więcej eksperymentów, doświadczeń i tzw. fizyki praktycznej.
                                    To samo z chemią.
                                      • andrzej585858 Re: Omamuniu :D 10.03.10, 19:14
                                        mama_kotula napisała:

                                        > Śmie PAN żartować. PAN - miało być.
                                        > Kukardka i podwiązki mnie zmyliły.
                                        >
                                        Ależ proszę bardzo - czasem mogę być panią, może to wcale nie byłoby takie
                                        najgorsze.
                                        MIałem świetnego matematyka, może stąd taka opinia wysoce subiektywna?
                                        • mama_kotula Re: Omamuniu :D 10.03.10, 19:43
                                          CytatMIałem świetnego matematyka, może stąd taka opinia wysoce subiektywna?

                                          Myślę, że to przez to, że fizyka jest nauczana tak jak jest.
                                          Znaczy - regułka, wzór, zadanie, regułka, wzór, zadanie.

                                          Najbardziej zaawansowanym eksperymentem jest pocieranie pałeczki szmatką w celu wytworzenia pola elektrostatycznego. Ewentualnie wkładanie magnesu w zwojnicę (swoją drogą, to ta fizyka jest okropna - wyłącznie seks i przemoc: stosunki i siły, i jeszcze te pałeczki i magnesy w zwojnicach... :P).
                                          A wystarczy popatrzeć np. tutaj:
                                          www.arvindguptatoys.com/toys.html
                                          - fizyka MOŻE być ciekawa i przyjemna. Naprawdę. I praktyka z fizyki jest imho bardziej potrzebna przeciętnemu użyszkodnikowi świata, niż teoria z matematyki.
                                          • aganoreg Re: Omamuniu :D 10.03.10, 21:07
                                            Oczywiscie, ze fizyka, chemia, biologia itd moga byc ciekawe! Mialam przyjemnosc
                                            pracowac w angielskiej szkole i powiem wam, ze sama chetnie bym sie w takiej
                                            uczyla. Nie tylko teoria, ale i praktyka. Doswiadczenia, zabawy, pokazy. Moze i
                                            nie wychodza z takiej szkoly geniusze, ale na pewno wiecej im w glowach tej
                                            praktycznej wiedzy zostaje.
                                            • mama_kotula Re: Omamuniu :D 10.03.10, 21:20
                                              CytatMoze i nie wychodza z takiej szkoly geniusze, ale na pewno wiecej im w glowach tej praktycznej wiedzy zostaje.

                                              Z polskiej szkoły też nie wychodzą geniusze, mimo że potrafią rozwiązywać zadania na równię pochyłą i z teorii względności oraz wiedzą, jaki kształt mają orbitale s i p; aaa, przepraszam, znają jeszcze szczegółowo cykl rozwojowy buławinki czerwonej i innych pasożytów.

                                              Za to nie wiedzą jak działa 90% urządzeń w ich otoczeniu i dlaczego nie można kłaść kasety wideo w pobliżu magnesu. Oraz spora część sądzi, że jasny kolor herbaty po dodaniu cytryny wynika z tego, że sok cytrynowy jest żółty i kolory się mieszają (serio piszę, tak uważa połowa znanych mi trzydziestolatków).




                                              --
                                              Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
                                              Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
                                              domowników.
                                              - by Joa66
                                              • ananke666 Re: Omamuniu :D 10.03.10, 21:33
                                                Oraz spora część sądzi, że jasny kolor her
                                                > baty po dodaniu cytryny wynika z tego, że sok cytrynowy jest żółty i kolory się
                                                > mieszają (serio piszę, tak uważa połowa znanych mi trzydziestolatków).

                                                Może mieli o tym drobną czcionką i chemik nic nie mówił, a doświadczeń nie
                                                robili ;) ja tam do dziś wrzucając cytrynę do herbaty chichoczę w duchu
                                                "wykrywam kwas, wykrywam cytrynowy kwas".
                                                • mama_kotula Re: Omamuniu :D 10.03.10, 21:44
                                                  Hihhhi, kwas wykrywam :D:D

                                                  A teraz mi się przypomniał film, który oglądaliśmy hmmmm na chemii? na biologii?
                                                  Film miał tytuł "Dlaczego Antek sapie?" i był o gorącej herbacie z cytryną,
                                                  która powoduje sapanie. Oczywiscie, jak większość polskich fascynujących
                                                  produkcji edukacyjnych na użytek szkolny, był jednocześnie cudownym usypiaczem.
                                                  I przebóg, nie pamiętam, dlaczego tenże Antek sapał po herbacie. A chętnie bym
                                                  się dowiedziała.