Dodaj do ulubionych

Słuchajcie, nie czytam, skończyłam na "Języku

10.03.10, 23:43
Trolli", więc pytam grzecznie:

Czy postacie MM stykają się się z chamstwem na ulicy?

I jak wtedy reagują?

Bo jednorazowe pomalowanie Lisieckich to efektowny czyn był, ale po pierwsze,
Lisieccy dawno wyrośli na niezłych buraków zapewne, po drugie, dorosła Idusia
raczej nie mogłaby ich pomalować.

Zatem co by zrobiła?

Oczywiście, złośliwe rysowanie komuś samochodzika i krzyczenie i minimalizmie
bardzo jest piękne, ale co Jeżycjanie PIERWSZEJ LIGI/PIERWSZEGO PLANU robią w
sytuacjach następujących:

- jadą tramwajem/autobusem, a parka przed nimi, że zacytuję pewną forumkę,
"wydostaje sobie językiem nerki przez gardło", maca się gdzie się da, pan pani
turla się łbem po biuście i tak x przystanków;

- wsiadają do tramwaju/autobusu, gdzie dzielni młodzieńcy uszczęśliwiają cały
pojazd muzyką z radia; na zwrócenie uwagi zwiększają głośność i zaczynają
śpiewać razem z wykonawcą, uprzednio obrzuciwszy wyzwiskami osobę zwracającą
uwagę;

- wsiadają do tramwaju/autobusu, gdzie stado pijanych kibiców bluzga i
konsumuje napoje wyskokowe; za pojazdem jadą trzy policyjne "suki";

- wracając z pralni z siatą prania w objęciach, umieszczają się na przystanku
wraz z siatą; do przystanku dobija trzyosobowa grupka, pan bierze panią na
kolana i wykonują ruchy frykcyjne, mile konwersując przy tym z koleżanką;
następnie czynią chamską uwagę pod moim adresem (mając mnie z powodu siat i
niemodnej odzieży zapewne za bereta; rzuciłam im też niechętne spojrzenia).


Reagują? Nie reagują? Jeśli reagują, to czy spotyka ich natychmiastowa nagroda?

Aha. Jeśli w Poznaniu takie rzeczy się nie zdarzają, to zdarzają się w moim
mieście. I ja nie wiem, jak reagować. Więc skoro pani MM taka wzorcotwórcza,
to proszę zaadaptować wzorce do obecnej rzeczywistości.

Nie mieszkam w podejrzanej dzielnicy, a wszystkie opisane sytuacje zdarzyły
się albo w mojej okolicy, albo w ścisłym centrum.


Obserwuj wątek
    • maitresse.d.un.francais Re: Słuchajcie, nie czytam, skończyłam na "Języku 10.03.10, 23:44
      Troszkę pomyliłam osoby gramatyczne:
      >
      > wraz z siatą; do przystanku dobija trzyosobowa grupka, pan bierze panią na
      > kolana i wykonują ruchy frykcyjne, mile konwersując przy tym z koleżanką;
      > następnie czynią chamską uwagę pod ich adresem (mając ich z powodu siat i
      > niemodnej odzieży zapewne za bereta; Jeżycjanie rzucali im też niechętne
      spojrzenia).
    • doratos Re: Słuchajcie, nie czytam, skończyłam na "Języku 11.03.10, 14:02
      Sądząc po ostatnich wydarzeniach,
      mam na myśli policjanta który zareagował na agresję(i zginął)
      to mało kto zdecyduje się teraz
      nawet odezwać w takiej sytuacji!
      Nie wiem co sama zrobiłabym
      będąc w którejś opisanej przez ciebie sytuacji,
      ale na mizianie się par raczej nie zwracam uwagi,
      nigdy sama bym tego nie zrobiła!
      To jak się ludzie zachowują świadczy o ich kulturze osobistej,
      a to co się obecnie dzieje
      to obraz naszych czasów,wszędzie można zobaczyć agresję
      wszechobecny seks,przemoc,itd.
      I prawdę mówiąc cieszę się że w książkach MM tego nie ma!
      Dlatego tak je lubię czytać,są jak plaster na ranę!
      Jeśli chcę poczytać o agresji
      biorę gazetę do ręki i tam jest tego pod dostatkiem!
      Albo mogę sobie obejrzeć film w telewizji czy choćby dziennik!
      • maitresse.d.un.francais Re: Słuchajcie, nie czytam, skończyłam na "Języku 11.03.10, 16:30

        >
        > I prawdę mówiąc cieszę się że w książkach MM tego nie ma!
        > Dlatego tak je lubię czytać,są jak plaster na ranę!

        Popatrz, a ja uważam,a raczej czuję, odwrotnie!

        Na kij mi wzorce sprzed 30 lat i świat, którego nie ma?

        Oderwawszy się od niego, tym silniej odbieram wszechobecną agresję i chamstwo.

        No ale, że wyciągnę wybitnie odkrywczy wniosek, ludzie som różne. ;-)
        • kkokos Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 16:32
          e tam, śpiew śpiewem, ale powiem ci, że z pozostałych przykładów
          wynika tylko tyle, że ty, francuska kochanico, miłości nie rozumiesz
          ni w ząb. jak człowieka przypili, to człowiek musi, inaczej sie
          udusi. dla ciebie to trzymanie za krocze, dla nich gorący objaw
          uczucia. miej choć trochę szacunku dla prawdziwej namiętności!
          • onion68 Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 16:49
            kkokos napisała:

            > e tam, śpiew śpiewem, ale powiem ci, że z pozostałych przykładów
            > wynika tylko tyle, że ty, francuska kochanico, miłości nie rozumiesz
            > ni w ząb. jak człowieka przypili, to człowiek musi, inaczej sie
            > udusi. dla ciebie to trzymanie za krocze, dla nich gorący objaw
            > uczucia. miej choć trochę szacunku dla prawdziwej namiętności!

            Właśnie, po co ktokolwiek miałby tracić czas, energię i się stresować reagując
            na zachowanie, które nikomu nie przynosi szkody?
            Już prędzej należałoby reagować na poczynania tych, co śmiecą, plują i siusiają,
            a wtedy człowiek nie robiłby nic innego, tylko nawracał. Bo chęć szanowania
            uczuć czy potrzeb innych (potrzeby czystości w tym przypadku) musi wypływać z
            wewnątrz, żadne uwagi nic tu nie dadzą - po prostu, jeśli ktoś jest zdolny do
            takiego zachowania, będzie też odporny na cywilizowane formy perswazji.
            Co innego sytuacja wymagająca obrony kogoś będącego obiektem agresji - powinność
            reagowania nie ulega kwestii, inna rzecz, kogo na to rzeczywiście stać (mam też
            na myśli siebie).
            Jeżeli chodzi o pytanie zawarte w poście początkowym, Borejkowie wybrali styl
            życia, który do minimum ogranicza ryzyko zetknięcia się z nieprzyjemnym czy
            niebezpiecznym zachowaniem innych osób i trudno mieć to za złe (wiadomo, że
            nałogowe bywanie na imprezach w lokalach czy obiektach sportowych ryzyko takie
            zwiększa, czytanie książek w domu jest pod tym względem bezpieczne).
            • maitresse.d.un.francais Widzicie... 11.03.10, 17:24
              mnie krępuje, kiedy ktoś demonstruje mi swoje życie seksualne.

              Ja purytańska kobieta jestem i nie lubię swingersów, trójkątów, czworokątów, a
              tym bardziej dwudziestokątów z całym tramwajem.

              A do tego to się sprowadza - nie będziecie mi chyba wmawiać, że życie seksualne
              to tylko stosunek?

              Jest to NARZUCANIE mi cudzej intymności. Ja nie chcę wiedzieć, jakim obcy facet
              jest kochankiem i jaki preferuje sposób całowania.

              Jak dzwonię do kolegi i wymieniamy fajerwerki dowcipu, też nie robię nic złego,
              ale jakoś ludziom przeszkadza.

              Skoro ja powinnam być zachwycona namiętnością obcych ludzi, to tramwaj powinien
              być zachwycony moją dobrą i wesołą relacją z kolegą.

              No, no, no, three times now. Zostałam wychowana w ohydnych, purytańskich czasach
              kiedy macanie się po kroczu publicznie było uważane za wybitne chamstwo.

              Co ciekawe - rozkoszne parki, jeśli załapią, że się na nie patrzy, jakoś
              OGRANICZAJĄ swoją działalność macalną. Więc jednak nie muszą aż tak, żeby ich
              cudzy wzrok nie krępował.
          • maitresse.d.un.francais Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 17:26

            Dlaczego mam mieć szacunek dla pożądania i braku wychowania? Ja rozumiem, bardzo
            dobrze, że ludzie się pragną, i niech się macają jak najwięcej, byle z dala od
            ludzkich oczu.

            A czy się poza pożądaniem kochają, to nie wiem. Nie jestem Bogiem i ty też,
            kkokos, nie, i nie siedzisz w ich sercach.
            • ding_yun Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 18:00
              Zawsze jak wynika tego typu dyskusja, zastanawia mnie czemu ja NIGDY nie stykam
              się z takimi sytuacjami? Dlaczego ja autentycznie nigdy nie widziałam w metrze/w
              autobusie/na ulicy pani trzymającej pana za krocze, nie widziałam pana
              penetrującego głową dekolt swojej kochanki. Co widziałam to całujące się (czasem
              zbyt namiętnie) parki, ale po pierwsze, naprawdę rzadko się to zdarza, po drugie
              - najczęściej są to parki w wieku gimnazjalnym, a to wiele usprawiedliwia, a po
              trzecie całowanie odbywa się najczęściej na przystanku/na ulicy a nie w środku
              komunikacji miejskiej, więc z łatwością można patrzeć gdzie indziej i nie mieć
              problemu. Naprawdę nie wiem, czemu wszyscy się non stop na takie rzeczy
              natykają, a ja nigdy. Mieszkałam zawsze w dużych miastach, zawsze poruszałam się
              komunikacją miejską, więc jak najbardziej powinnam być narażona na takie scenki.
              A jakoś nie byłam.
              Ze statystycznego punktu widzenia zadziwiające. Na marginesie to naprawdę nie
              rozumiem osób, które czują się takim zachowaniem urażone. Rozumiem, że uznają ze
              przejaw braku kultury osobistej, ale naprawdę nie wiem, co może człowieka urazić.
              • maitresse.d.un.francais Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 18:15

                > komunikacji miejskiej, więc z łatwością można patrzeć gdzie indziej

                Patrzenie gdzie indziej nie powoduje zniknięcia problemu.

                Dlaczego przeszkadza? Jest to narzucanie innym swojej intymności.

                Śpiew i wrzaski to też nie jest robienie niczego złego. A jednak przeszkadza.
                Szanuję odrębność innych i żądam tego samego. A tu ktoś mi się wpycha z
                sypialnianymi zachowaniami.
                • ding_yun Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 18:48
                  maitresse.d.un.francais napisała:

                  >
                  > > komunikacji miejskiej, więc z łatwością można patrzeć gdzie indziej
                  >
                  > Patrzenie gdzie indziej nie powoduje zniknięcia problemu.
                  >
                  > Dlaczego przeszkadza? Jest to narzucanie innym swojej intymności.
                  >
                  > Śpiew i wrzaski to też nie jest robienie niczego złego. A jednak przeszkadza.
                  > Szanuję odrębność innych i żądam tego samego. A tu ktoś mi się wpycha z
                  > sypialnianymi zachowaniami.

                  Śpiew i wrzaski są irytujące bo nie da się ich zignorować. Obściskiwanie da się
                  zignorować. I ja to najczęściej robię bo dla mnie ten fakt nie jest problemem.
                  • szprota Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 21:45
                    ding_yun napisała:
                    > Śpiew i wrzaski są irytujące bo nie da się ich zignorować. Obściskiwanie da
                    się zignorować. I ja to najczęściej robię bo dla mnie ten fakt nie jest problemem.

                    O, i tu się zgodzę. Zresztą - ja wyznam, że widząc parkę, która obściskuje się,
                    całuje etc, to raczej łapię się na zazdrości i ekscytacji. Mimo wszystko, wolę
                    przeżywać erorausz w warunkach i okolicznościach, które same wybiorę. Niemniej,
                    wystarczy odwrócić wzrok, przemieścić się na drugi koniec wagonu i warunki jakby
                    ulegają zmianie. Absolutnie natomiast nie uważam, że migdalący się ludzie
                    postępują źle czy chamsko. Jeśli jest z tym jakikolwiek problem, to we mnie, nie
                    w nich.

                    Moją intymność naruszają raczej niedyskretne pytania, a nie czyjaś zdrowa
                    erotyka. Czy nagość.
                • lezbobimbo Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 21:56
                  maitresse.d.un.francais napisała:
                  > Patrzenie gdzie indziej nie powoduje zniknięcia problemu.

                  No to najwyrazniej chcesz, zeby zwykle widoczki byly niesamowitym problemem. I
                  tak wlasnie bedzie, poki nie zechcesz odwrocic uwagi na cos innego, na przyklad
                  problemy rzeczywiste albo na innych wspolpasazerow albo na ksiazke czy szyld za
                  oknem.

                  > Dlaczego przeszkadza? Jest to narzucanie innym swojej intymności.

                  Jesli przeszkadza Ci cos tak okropnego jak sam WIDOK tego, ze ludzie robia sobie
                  nieszkodliwa przyjemnosc, to ja nie wiem, jak Ty znosisz w ogole wyjscie z domu.
                  Bo moze znowu ktos bedzie sie trzymal kogos innego za krocze i Ci to dusze
                  ukradnie przez oczy. Albo ktos bedzie nieelegancko jadl wzglednie czytal nie to,
                  co bys chciala. Albo jeszcze gorzej, zdarzy sie ktos ubrany w niemodny surdut i
                  jak bedziesz patrzala, to Ci moralnosc zwietrzeje.

                  > Szanuję odrębność innych i żądam tego samego. A tu ktoś mi się >wpycha z>
                  sypialnianymi zachowaniami.

                  Ajc, nie histeryzuj. Przeciez nie wpychaja Ci sie w oczy, to TY ich sledzisz
                  oczami i masz problem z odwroceniem wzroku. Nikt Ci przeciez nie siada na Twoim
                  kroczu ani nie ociera sie o Twoj dekolt. Jesli bys sie natknela na
                  ekshibicjoniste specjalnie wyskakujacego na Ciebie z krzaków albo ktos by sie
                  onanizowal na Twe kolana w autobusie, to wtedy byloby narzucanie sie i problem z
                  naruszeniem Twej odrebnosci, tak.

                  Ale zwykly widok jakiejs napalonej parki w autobusach to nie to samo co
                  narzucanie sie, ocieractwo, krzyk dzieci/kiboli lub przykre zapachy
                  wspolpasazerkie, da sie taki widok fantastycznie zignorowac, jesli sie tylko CHCE.

                  A jesli tak lubisz sledzic ludzi to dlaczego masz z tym problem? Spodziewasz
                  sie, ze ludzie beda o tym wiedziec i specjalnie beda sie calowac wedlug Twych
                  ulubionych wytycznych?
                  A moze w odwrotna strone tez to dziala i na sam Twoj widok innym ludziom robi
                  sie niedobrze? Co maja zrobic? Patrzec na cos czy kogos innego, czy poprosic
                  Cie, abys raczyla przestac istniec?

                  Ciesz sie, ze masz za darmo gre wstepna i tyle :)
              • verdana Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 19:15
                To juz jesteśmy dwie.
                A co do całujących się par - cóż, gdzież mają się całować mlodzi
                ludzie - pod okiem mamusi w domu? Sama całowalam się (jeszcze pamięć
                mi dopisuje) w parkach, na ulicach i w środkach transportu. I jak
                mniemam, sporo z oburzonych dam tez się calowalo w czasach dawno
                minionej mlodosci.
                Jedyne co czuję na widok calującej się pary, to zazdrość.
                • alitzja wyjście z sytuacji 11.03.10, 19:48
                  Mój kolega, zagadnięty przeze mnie, co robi, jak jego współspacz z
                  pokoju w akademiku obściskuje się na łóżku ze swoją dziewczyną,
                  odpowiedział spokojnie i z uśmiechem:
                  "Jak to co?! Otwieram chipsy i patrzę".
                  I jest to moja ulubiona odpowiedź na tego typu problemy:-)
                • rozdzial43 Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 20:34
                  I jak
                  > mniemam, sporo z oburzonych dam tez się calowalo w czasach dawno
                  > minionej mlodosci.


                  Ale chyba mowa tu jest o różnych sytuacjach, za pozwoleniem.

                  Czym innym jest wymiana nawet bardzo namiętnych pocałunków randkujących młodych
                  dziewczyny i chłopaka, zakochanych, każdy to przechodził i cudnie wspomina, a
                  kto nie przechodził, może żałować, bo coś pięknego go ominęło, moim zdaniem.

                  A czym innym jest to, o czym pisze Kochanica Francuza. Ja wprawdzie nie
                  widziałam w Polsce takiej sytuacji, o której wspomina, ale łapanie dziewczyny
                  publicznie za krocze, czy ruszanie się jak przy stosunku seksualnym na
                  przystanku albo w tramwaju, narusza moim zdaniem granice wolności zmuszonych do
                  oglądania tego spektaklu.

                  Tak jak narusza te granice pan w długim prochowcu, który znienacka okazuje dla
                  przyjemności swe ...ekhem...genitalia, zwany tez ekshibicjonistą. Też można by
                  skwitować pobłażliwym : no cóż, ma prawo do przyjemności, najwyżej nie trzeba
                  przecież patrzeć.
                  • verdana Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 21:37
                    Tak, tylko Ty jestes juz trzecią osobą, ktora nigdy publicznego
                    lapania za krocze nie widziała - z czego wynika, że nie jest to
                    sytuacja ani typowa, ani częsta. Raczej bardzo rzadka, skoro
                    podróżujac pare razy dziennie komunikacja publiczna w stolicy
                    naszego pięknego kraju, tudziez chodzac po ulicach i parkach nic
                    takiego nie widziałam.
                    nie ma więc co łamać rąk nad tym, co się niemal nie zdarza. Podobnie
                    jak panowie w prochowcach nie są codziennoscią, tylko raczej
                    ewenementem.
                      • maitresse.d.un.francais zważywszy jednak, że macanie eskaluje 11.03.10, 21:51
                        rozdzial43 napisała:

                        > Pana w prochowcu widziałam! Dwa razy widziałam.
                        >
                        > Może nie jest to dużo zważywszy na wiek, ale zawsze będzie się czym pochwalić :
                        > ))

                        tzn. publiczne macanie jest coraz intymniejsze i mniej jest czynności, które
                        macający pomijają ze względu na okoliczności - może łapanie za krocze stanie się
                        kiedyś, nie daj Boże, czymś normalnym?
                        • lezbobimbo Re: zważywszy jednak, że macanie eskaluje 11.03.10, 22:01
                          maitresse.d.un.francais napisała:
                          > tzn. publiczne macanie jest coraz intymniejsze i mniej jest >czynności, które>
                          macający pomijają ze względu na okoliczności - >może łapanie za krocze stanie się
                          > kiedyś, nie daj Boże, czymś normalnym?

                          Moze kiedys obsesyjne patrzenie innym ludziom w krocza czy aby sie za nie nie
                          trzymaja zostanie uznane za lekkie zboczenie?
                          • mama_kotula Re: zważywszy jednak, że macanie eskaluje 11.03.10, 22:07
                            CytatMoze kiedys obsesyjne patrzenie innym ludziom w krocza czy aby sie za nie nie
                            trzymaja zostanie uznane za lekkie zboczenie?


                            Kurcze, gdzie wy mieszkacie?
                            Ja bym szczerze mówiąc chętnie popatrzyła, jak ktoś komuś rękę trzyma w kroczu publicznie. No.

                            Jeszcze ewentualnie bym była w stanie zrozumieć, że ktoś się oburza, bo np. jego dzieci na to patrzą i zadają niezręczne pytania (bo ich rodzice przy dzieciach nie pocałują się, nie siądą sobie na kolanach i nie pogłaszczą się po udzie, bo to wstyd i deprawacja nieletnich). Szczerze, to bardziej mnie razi jak ktoś bluzga na cały głos, idąc po ulicy, bo to akurat ma zły wpływ na moje dzieci. Ale to że parka siedzi na sobie okrakiem... cóż, ja w domu też bardzo często na niemężu za przeproszeniem okrakiem siadałam. Przy dzieciach, powodując ich zepsucie moralne i deprawację.
                            • szprota Re: zważywszy jednak, że macanie eskaluje 11.03.10, 22:17
                              mama_kotula napisała:

                              > Kurcze, gdzie wy mieszkacie?

                              No ja w Łodzi, i z komunikacji miejskiej korzystam prawie codziennie.

                              > Ja bym szczerze mówiąc chętnie popatrzyła, jak ktoś komuś rękę trzyma w kroczu
                              publicznie. No.
                              >
                              > Jeszcze ewentualnie bym była w stanie zrozumieć, że ktoś się oburza, bo np.
                              jego dzieci na to patrzą i zadają niezręczne pytania (bo ich rodzice przy
                              dzieciach nie pocałują się, nie siądą sobie na kolanach i nie pogłaszczą się po
                              udzie, bo to wstyd i deprawacja nieletnich). Szczerze, to bardziej mnie razi
                              jak ktoś bluzga na cały głos, idąc po ulicy, bo to akurat ma zły wpływ na moje
                              dzieci. Ale to że parka siedzi na sobie okrakiem... cóż, ja w domu też bardzo
                              często na niemężu za przeproszeniem okrakiem siadałam. Przy dzieciach,
                              powodując ich zepsucie moralne i deprawację.
                              >

                              Wpułczuję twoim zdeprawowanym dziecią! ;)

                              Ogólnie rzecz biorąc jest większe przyzwolenie na agresję (choćby i werbalną - a
                              zatem i słowa uważane powszechnie za pięcioliterowe) niż na erotykę i nagość. Co
                              osobiście uważam za idiotyczne pomieszanie i zafiksowanie, bo pożądający się
                              ludzie to szalenie przyjemny widok (aż by się chciało dołączyć, nieprawda),
                              czego nie można powiedzieć o bójce na ulicy czy awanturze w tramwaju.
                            • mama_kotula Re: zważywszy jednak, że macanie eskaluje 11.03.10, 22:14
                              Ech, ta moja skłonność w miejscach publicznych do skupiania się na słuchanym
                              właśnie audiobooku/czytanej książce, zamiast do gapienia się na ludzi. Omija
                              mnie, jak widzę, wiele atrakcji :P

                              Kochanica, a właściwie dlaczego ty się gapisz na ulicy na ludzi i ich ręce? Tak
                              zupełnie z ciekawości pytam, jako osoba nie gapiąca się nawet na ludzi, z
                              którymi właśnie rozmawia.
                                • mama_kotula Re: zważywszy jednak, że macanie eskaluje 11.03.10, 22:35
                                  maitresse.d.un.francais napisała:

                                  >
                                  > >
                                  > > Kochanica, a właściwie dlaczego ty się gapisz na ulicy na ludzi i ich ręc
                                  > e?
                                  >
                                  > O! To też jakieś zboczenie? Poproszę linka.

                                  Gdzie ja napisałam, ze to zboczenie?

                                  Po prostu ja się ludziom nie przyglądam, więc ciekawi mnie, po co się inni ludziom przyglądają. Zupełnie serio. Wysuwam wniosek na mój użytek, że oglądają ciuchy, fryzury, torebki, kształt nóg?
                                  Czy to tak mimochodem się obserwuje ludzi na przystanku na przykład? Bo jak pisałam, ja czytam albo słucham audiobooka, z reguły po angielsku/hiszpańsku, więc się bardziej skupiam i tracę świat z oczu.

                                  Nie mam nic złego na myśli, po prostu pytam.
                            • lezbobimbo Re: zważywszy jednak, że macanie eskaluje 11.03.10, 22:32
                              maitresse.d.un.francais napisała:
                              > > Moze kiedys obsesyjne patrzenie innym ludziom w krocza czy aby sie za nie
                              > nie
                              > > trzymaja zostanie uznane za lekkie zboczenie?
                              > >
                              > Wiesz, wystarczyło spojrzeć na RĘKĘ.

                              Taka obrzydliwa reke powinno sie obcinac jeszcze przed wyjsciem z domu!
                              Wiesz, nikt Tobie nie kazal ani nie zmuszal patrzec na to straszliwe i
                              wypalajace oczy kwasem krocze, gdzie konczyla sie ta dlon - po co na nich
                              patrzalas tak dlugo az Cie to oburzylo? Moglas patrzec im n.p. na glowy czy na
                              plecaki osob stojacych obok - ale nie, wzrok musial Ci nie tylko zjechac ale i
                              zostac tam, gdzie zostal trwale uszkodzony. Pozwij ich najlepiej :)
                                • szprota Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 11.03.10, 22:55
                                  maitresse.d.un.francais napisała:

                                  > Widzę, że masz poważny problem. Pozostałe forumki są w stanie dyskutować
                                  rzeczowo, mimo że nie wykazują tolerancji dla moich poglądów, ty - nie.
                                  >
                                  > Każdy twój post to erupcja jadu i nawet założenie, że bierzesz uwagi o
                                  macających się osobiście, nie wyjaśnia tego.
                                  >
                                  > Masz wyraźne problemy z agresją. Czyżby jakieś kompleksy?

                                  Dziewczyny, diagnostyka! Darmo dają! Kochanico, u mnie się nie męcz, to wszystko
                                  przez mój alkoholizm, fakt bycia adoptowaną oraz że chłopa dawno nie miałam ;)
                                  • maitresse.d.un.francais Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 11.03.10, 23:02

                                    >
                                    > Dziewczyny, diagnostyka!

                                    Błąd. Nie diagnozuję, piszę o własnych odczuciach.

                                    Jeżeli koleżanka rzyga i stwierdzam "X rzyga", nie jest to diagnoza.

                                    Diagnozą byłoby ustalenie przyczyny rzygania.


                                    Darmo dają! Kochanico, u mnie się nie męcz

                                    Ty dyskutujesz normalnie, podobnie jak wszyscy poza lezbobimbo.

                                    Ja nie wiem, CO jej jest, brak chłopa czy jego nadmiar ;-), ale agresja wali z
                                    jej postów.
                                          • mama_kotula Re: to może ustalmy, co mam zrobić 11.03.10, 23:25
                                            Cytat Oczekujecie ode mnie radosnego uznania, że macanie publiczne jest wspaniałym zjawiskiem. Tak?

                                            Nikt nic nie oczekuje. Masz prawo do swojego zdania i masz prawo uważać, że macanie się jest niesmaczne. Natomiast nie masz prawa żądać od macających, aby macać się przestali, bo narusza to coś twojego. Możesz za to odwrócić wzrok, zmienić miejscówkę i zająć się czym innym, nie zwracając uwagi na macantów.
                                          • szprota Re: to może ustalmy, co mam zrobić 11.03.10, 23:27
                                            maitresse.d.un.francais napisała:

                                            > Oczekujecie ode mnie radosnego uznania, że macanie publiczne jest wspaniały
                                            zjawiskiem. Tak?
                                            >

                                            My, Szprota, raczej oczekujemy, że uznasz, że problem jest w oku patrzącej, nie
                                            zaś w macającej się parze. Że ich zachowanie nie jest wymierzone przeciw Twojej
                                            prywatności, lecz sprawieniu sobie przyjemności, zaś to, czy ich oglądasz, czy
                                            nie, jest wyłącznie Twoim wyborem.
                                            Bo jak dla mnie jest tak: nie lubisz na to patrzeć: ok. Nie możesz odwrócić
                                            wzroku, bo iluzja kontroli - no troszkę naciągane, ale ok. Konstatacja, że to
                                            przekracza jakąś Twoją granicę: nie ok. Masz wybór.
                                            Tak ja to widzę.
                                              • szprota Re: to może ustalmy, co mam zrobić 11.03.10, 23:35
                                                maitresse.d.un.francais napisała:

                                                > Nie, to nie jest naciągane. Widzę, że zaakceptowanie i przyjęcie czegoś, czego
                                                same nie czujecie, wymaga od was ogromnego wysiłku.

                                                No, to chyba naturalne, że zrozumienie czegoś, czego się nie doświadczyło,
                                                wymaga większego wysiłku?
                                                >
                                                > Ale póki tego radośnie nie uznam, będę wyśmiewana, tak?

                                                Ja swoje zdanie na temat tego, czego oczekuję po Tobie w tej dyskusji i do czego
                                                chciałabym Cię przekonać - już wyraziłam. Ale chwilami zabawnie się zaperzasz,
                                                fakt :)
                                              • mama_kotula Re: to może ustalmy, co mam zrobić 11.03.10, 23:50
                                                CytatA jak przestanę patrzeć, to problem zniknie? Ciekawe ujęcie.

                                                Tzn. parka macająca nie wyparuje w powietrze, ale jej macanie nie będzie już
                                                TWOIM problemem, si? Tak jak nie jest twoim problemem parka macająca się w tej
                                                chwili publicznie w północnym Senegalu :)
                                                  • mama_kotula Re: to może ustalmy, co mam zrobić 12.03.10, 00:00
                                                    Kochanica, a więc uważasz, że macające sie parki to problem OGÓLNOSPOŁECZNY i
                                                    oczekujesz, że uznamy macające się publicznie parki za problem ogólnospołeczny.
                                                    Jednakoż, jakby był to problem ogólnospołeczny, to społeczeństwo dążyłoby w
                                                    jakiś sposób do uregulowania prawnie tego macania. Tak np. jak dążyło do
                                                    uregulowania prawnego palenia publicznego (bądź protestowało przeciwko
                                                    uregulowaniom prawnym palenia publicznego). I tak dalej.
                                                    A tu patrz, nikt nie urządza manifestacji przeciwko powszechnemu macaniu. Nikt
                                                    nie oburza się głośno, poza jednostkami.
                                                    Śmiem zatem twierdzić, że nie jest to problem ogólnospołeczny, tylko jednostkowy.
                                                    A problemy jednostkowe mają to do siebie, że pozbycie się ich leży w interesie
                                                    jednostki i w jej gestii. I najczęściej jest to bardzo proste.
                                                    I tak, uważam, że w momencie oddalenia się od parki problem znika, bo parka
                                                    przestaje naruszać twoją intymność i poczucie czegoś tam (jako, że jej nie
                                                    widzisz i tych rąk w kroczu też nie). A to, że nie możesz powstrzymać myślenia o
                                                    tym, że mimo twojego oddalenia się gdzieś tam siedzi ta parka i się maca, to już
                                                    zupełnie inny problem.
                                                  • ready4freddy Re: to może ustalmy, co mam zrobić 12.03.10, 15:37
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    > oczekujesz, że uznamy macające się publicznie parki za problem ogólnospołeczny.
                                                    > Jednakoż, jakby był to problem ogólnospołeczny, to społeczeństwo dążyłoby w
                                                    > jakiś sposób do uregulowania prawnie tego macania. Tak np. jak dążyło do
                                                    > uregulowania prawnego palenia publicznego (bądź protestowało przeciwko
                                                    > uregulowaniom prawnym palenia publicznego). I tak dalej.
                                                    > A tu patrz, nikt nie urządza manifestacji przeciwko powszechnemu macaniu. Nikt
                                                    > nie oburza się głośno, poza jednostkami.

                                                    nikt nie musi manifestowac, sa na to "paragrafy" w kodeksie wykroczen,

                                                    Art. 140. Kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku,
                                                    podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo
                                                    karze nagany.

                                                    Art. 141. Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub
                                                    rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych,
                                                    podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany.

                                                    i jeszcze w KK:


                                                    Art. 202. § 1. Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki sposób, że
                                                    może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy,podlega grzywnie,
                                                    karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

                                                    ja tam nie jestem prawnikiem, ale chyba nietrudno podciagnac publiczny brak
                                                    kontroli nad instynktami (to nas ponoc rozni od zwierzatek, przynajmniej
                                                    niektorych rozni) pod nieobyczajny wybryk? jakkolwiek niska nie bylaby
                                                    szkodliwosc spoleczna, to uregulowane to jakos jest.

                                                    poza tym nie bardzo rozumiem, skad sie wzielo w calej dyskusji, o ile tak to
                                                    mozna nazwac, owo "powszechne" - w oryginalnym pierwszym poscie bylo wymienione
                                                    kilka skrajnych przypadkow, bez wymienienia czestotliwosci. do calej reszty
                                                    (pijani kibole, i tak dalej) nikt sie nie odniosl. nie mowiac o pytaniu "jakby
                                                    na to zareagowali bohaterowie Jezycjady".
                                                    za to jest fajny trolling, az milo popatrzec. just for the lulz, moar and moar.
                                                    nastepnym razem przyznam racje kazdemu, kto powie, ze tu jest TWA, traktujace z
                                                    buta kazdego, kto sie wychyli. jak to mowil Grzesiuk, "ja wysiadam".
                                                  • szprota Re: to może ustalmy, co mam zrobić 12.03.10, 15:58
                                                    ready4freddy napisał:


                                                    >
                                                    > poza tym nie bardzo rozumiem, skad sie wzielo w calej dyskusji, o ile tak to
                                                    mozna nazwac, owo "powszechne" - w oryginalnym pierwszym poscie bylo wymienione
                                                    kilka skrajnych przypadkow, bez wymienienia czestotliwosci. do calej reszty
                                                    (pijani kibole, i tak dalej) nikt sie nie odniosl. nie mowiac o pytaniu "jakby
                                                    na to zareagowali bohaterowie Jezycjady".

                                                    R4F, czy Ty zadałeś sobie trud przeczytania całego wątku? Były odpowiedzi, "jak
                                                    zachowaliby się Borejkowie" i to w odniesieniu do młodzieńców o eugenicznie
                                                    brzydkich czaszkach. To Kochanica dała się podpuścić Kkosowi w temacie
                                                    publicznych karesów i zaczęła się coraz bardziej pogrążać.
                                                    Gwoli przypomnienia: nie odmawiałam jej prawa bycia zniesmaczoną takim widokiem,
                                                    tłumaczyłam jej tylko, że niesmak to jej problem, nie macającej się parki. Na co
                                                    Kochanica stwierdziła, że spotykają ją drwiny i postanowiła obwieścić, że się
                                                    popłakała.

                                                    > za to jest fajny trolling, az milo popatrzec. just for the lulz, moar and moar.
                                                    > nastepnym razem przyznam racje kazdemu, kto powie, ze tu jest TWA, traktujace
                                                    z buta kazdego, kto sie wychyli. jak to mowil Grzesiuk, "ja wysiadam".

                                                    Twój wybór. Przypominam jednak, że mylenie dyskusji, w której nie ma się
                                                    argumentów z trollingiem niezbyt dobrze świadczy o dyskutancie.

                                                    Nawiązując jeszcze do zacytowanych przez Ciebie paragrafów: w takim razie prócz
                                                    odwrócenia wzroku od migdalących się ludzi jest jeszcze jedna rada. Wezwać SM
                                                    lub policję.
                                                  • kkokos Re: to może ustalmy, co mam zrobić 12.03.10, 19:08
                                                    To Kochanica dała się podpuścić Kkosowi w temacie
                                                    > publicznych karesów i zaczęła się coraz bardziej pogrążać.


                                                    no bardzo przepraszam, myślałam, że ironia mojego postu była czytelna:(
                                                    a dalej to już się rozpętało kompletnie bez mojego udziału, więc w zasadzie sama
                                                    nie wiem, czy mam prawo spuchnąć z dumy, że jestem władcą huraganów...
                                                  • ananke666 Re: to może ustalmy, co mam zrobić 12.03.10, 16:56
                                                    > ja tam nie jestem prawnikiem, ale chyba nietrudno podciagnac publiczny brak
                                                    > kontroli nad instynktami (to nas ponoc rozni od zwierzatek, przynajmniej
                                                    > niektorych rozni) pod nieobyczajny wybryk? jakkolwiek niska nie bylaby
                                                    > szkodliwosc spoleczna, to uregulowane to jakos jest.

                                                    Nie przesadzajmy. Tam nikt zdaje się nie kopulował ani nie obnażał, nie chce mi
                                                    się przeszukiwać wątku, ale chyba nawet i ręce na odzieży były, nie pod nią. To
                                                    faktycznie byłoby "wybrykiem nieobyczajnym" i pasowałoby jak znalazł do przepisu
                                                    i braku kontroli nad instynktami. Równie dobrze pod wybryk nieobyczajny można
                                                    podciągnąć dwóch facetów trzymających się za ręce albo zgoła dających sobie buzi
                                                    w policzek i tylko w policzek. Od razu znajdzie się stado zgorszonych, choć
                                                    obiektywnie ci ludzie nic złego nie zrobili.

                                                    Mandat za użycie słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym (czyli podobnie jak
                                                    parka, tak, żeby owe słowa były słyszalne przez co najmniej kilka osób - wersja
                                                    "kilku panów używa w średnio głośnej rozmowie wulgarnych synonimów pań lekkiej
                                                    konduity oraz genitaliów" jest czymś tak rzadkim, że ja osobiście w życiu o
                                                    takowym nie słyszałam. Choć niby podpada.

                                                    Trollingu też raczej nie widzę.
                                                  • lezbobimbo Re: to może ustalmy, co mam zrobić 13.03.10, 17:43
                                                    ready4freddy napisał:
                                                    > ja tam nie jestem prawnikiem, ale chyba nietrudno podciagnac publiczny brak
                                                    > kontroli nad instynktami (to nas ponoc rozni od zwierzatek, przynajmniej
                                                    > niektorych rozni) pod nieobyczajny wybryk? jakkolwiek niska nie bylaby
                                                    > szkodliwosc spoleczna, to uregulowane to jakos jest.

                                                    Cale szczescie, ze nie jestes prawnikiem, bo wlasnie chcesz naciagac prawo tak,
                                                    zeby okazywanie sobie milosci (pocalunki) czy pozadania publicznie (ruchy
                                                    frykcyjne, trzymanie reki czy nogi w czyims kroczu) zrobic przestepstwem i
                                                    karalna pornografia. Zwlaszcza, ze w prawie polskim pornografia nie jest nawet
                                                    specjalnie zdefiniowana.

                                                    Nie, pocalunki publiczne czy ocieranie sie w ubraniu jakiejs pary to nie jest
                                                    pornografia ani przestepstwo. Nie wariujmy, naprawde chcecie miec policje
                                                    obyczajowa do ktorej nalezaloby sprawdzanie sciganie, wlepianie mandatow i
                                                    aresztowanie za publiczne POCALUNKI albo niestosowne obmacywanie napalonej pary?

                                                    Totalitaryzm obyczajowy taki mozecie zobaczyc w Iranie, Arabii Saudyjskiej,
                                                    Somalii, Afganistanie czy wreszcie w Indiach, gdzie mimo lacznosci z Zachodem i
                                                    turystyki pocalunki publiczne sa zakazane (!) i mozna zostac ciezko pobitym
                                                    przez rozjuszona gawiedz za tak "pornograficzny" czyn.

                                                    Pocalunki czy macanki to nie jest to samo co chuliganstwo czy ekshibicjonizm.
                                                  • onion68 Re: to może ustalmy, co mam zrobić 13.03.10, 18:05
                                                    > Chyba nikomu tu nie przeszkadzaja publiczne pocalunki, mowimy o
                                                    > rzeczach ciezszego kalibru.

                                                    Ale w tym właśnie rzecz, gdzie się ów cięższy kaliber zaczyna? Dla każdego gdzie
                                                    indziej. Dlatego moim zdaniem, szkodliwość społeczna jest żadna, zwłaszcza wobec
                                                    zalewu podobnych treści dosłownie zewsząd. W związku z czym najrozsądniej jest -
                                                    patrz: jakieś 100 postów w tym wątku.
                                                  • dakota77 Re: to może ustalmy, co mam zrobić 13.03.10, 21:00
                                                    Tu nawet nie rzecz w szkodliwosci spolecznej, tylko w tym, ze sa
                                                    osoby, ktore maja taka a nie inna wrazliwosc na podobe zachowania i
                                                    maja do tego prawo, wbrew temu, co wynika z niektorych wpisow w tym
                                                    watku. Ja lubie stykac sie z ludzmi, ktorzy wiedza, co to elementrana
                                                    (i wiecej niz elementarna) kultura. Plucie, charkanie, wrzaski,
                                                    przeklenstwa i obmacywanie sie mnie mierza.

                                                    Poza tym, jak juz pisalam, istnieje swego rodzaju umowa spoleczna, ze
                                                    czynnosci intymne powinny miec takimi pozostac i ograniczyc sie do
                                                    czyjejsc prywatnej przestrzeni. Takie osoby ja lamia. Nie musze
                                                    pochwalac ich zachowania.
                                                  • ready4freddy Re: to może ustalmy, co mam zrobić 15.03.10, 15:27
                                                    lezbobimbo napisała:

                                                    > ready4freddy napisał:
                                                    > > ja tam nie jestem prawnikiem, ale chyba nietrudno podciagnac publiczny br
                                                    > ak
                                                    > > kontroli nad instynktami (to nas ponoc rozni od zwierzatek, przynajmniej
                                                    > > niektorych rozni) pod nieobyczajny wybryk? jakkolwiek niska nie bylaby
                                                    > > szkodliwosc spoleczna, to uregulowane to jakos jest.
                                                    >
                                                    > Cale szczescie, ze nie jestes prawnikiem, bo wlasnie chcesz naciagac prawo tak,
                                                    > zeby okazywanie sobie milosci (pocalunki) czy pozadania publicznie (ruchy
                                                    > frykcyjne, trzymanie reki czy nogi w czyims kroczu) zrobic przestepstwem i
                                                    > karalna pornografia. Zwlaszcza, ze w prawie polskim pornografia nie jest nawet
                                                    > specjalnie zdefiniowana.
                                                    >
                                                    > Nie, pocalunki publiczne czy ocieranie sie w ubraniu jakiejs pary to nie jest
                                                    > pornografia ani przestepstwo. Nie wariujmy, naprawde chcecie miec policje
                                                    > obyczajowa do ktorej nalezaloby sprawdzanie sciganie, wlepianie mandatow i
                                                    > aresztowanie za publiczne POCALUNKI albo niestosowne obmacywanie napalonej pary
                                                    > ?
                                                    >
                                                    > Totalitaryzm obyczajowy taki mozecie zobaczyc w Iranie, Arabii Saudyjskiej,
                                                    > Somalii, Afganistanie czy wreszcie w Indiach, gdzie mimo lacznosci z Zachodem i
                                                    > turystyki pocalunki publiczne sa zakazane (!) i mozna zostac ciezko pobitym
                                                    > przez rozjuszona gawiedz za tak "pornograficzny" czyn.
                                                    >
                                                    > Pocalunki czy macanki to nie jest to samo co chuliganstwo czy ekshibicjonizm.
                                                    >
                                                    >

                                                    ja tez sie bardzo ciesze, ze nie jestem prawnikiem, ale to nie ja naciagam,
                                                    tylko cytuje, co mi internet powiedzial. powiedzial tez, ze wg opinii wielu
                                                    prawnikow ten paragraf jest do niczego, z powodow, o ktorych piszesz (a przede
                                                    wszystkim jest nieprecyzyjny). odnosilem sie do postu mamy_kotuli o tym, jakoby
                                                    nie bylo to uregulowane. jakos jednak jest. co wiecej, prezentowanie pornografii
                                                    osobom, ktore nie wyrazaja na to zgody to bodaj paragraf z KK, nie z KW.
                                                    wystarczy naciagnac, ze owe ruchy frykcyjne to performance pornograficzny (albo
                                                    pantomima :) i juz, do ciupy z tymi ohydnymi performerami ;PPP na cale szczescie
                                                    nawet ja wiem, ze cos takiego nie przejdzie, i dobrze.

                                                    Bimbo, chociaz calkiem niedawno bylem w tychze krajach, gdzie owo prawo jest
                                                    surowe, bynajmniej go nie popieram. ale tak mam, ze zdecydowanie wole sie takim
                                                    przyjemnosciom oddawac w domu, i czuje sie zazenowany, kiedy ktos mnie zmusza -
                                                    jak ktos tu ponizej napisal - do uczestnictwa we wspolzyciu obcych mi ludzi.
                                                    pewnie, ze fajnie, bo darmo, ale mimo wszystko wole decydowac samemu, kiedy chce
                                                    to ogladac. i w tej dyskusji chodzi wlasnie o to, ze narzucanie innym takich
                                                    atrakcji jest zwyczajnie niekulturalne. wcale nie chce za to nikogo karac, tez
                                                    na szczescie rzadko mi sie zdarza ogladac podobne historie, ale tez rzadko
                                                    korzystam ostatnio z komunikacji publicznej, wiec moze wiele mnie omija :)

                                                    i oczywiscie, ze nie ma to nic wspolnego z chuliganstwem. z ekshibicjonizmem
                                                    troche wiecej, mimo wszystko.
                                                  • lezbobimbo Re: to może ustalmy, co mam zrobić 15.03.10, 15:54
                                                    ready4freddy napisał:
                                                    > wystarczy naciagnac, ze owe ruchy frykcyjne to performance pornograficzny (albo
                                                    > pantomima :) i juz, do ciupy z tymi ohydnymi performerami ;PPP na cale szczescie
                                                    > nawet ja wiem, ze cos takiego nie przejdzie, i dobrze.

                                                    No to Nie Naciagajmy. Po co cytowac prawo o pornografii i karalnosci skoro
                                                    ludzie sie tylko o siebie ocieraja czy migdala? Poki nie ocieraja sie o Ciebie
                                                    ani nie caluja Ciebie po nerkach, naprawde nie wyrzadzaja Ci szkody i nie
                                                    naruszaja Twojej sfery prywatnej.

                                                    Btw. zakaz (czy to pisany czy niepisany) zabraniajacy stosunku seksualnego na
                                                    oczach innych w naszej sferze klimatycznej jest praktycznie martwy, w tym
                                                    sniegu, deszczu i zimnie :PPPP

                                                    >ale tak mam, ze zdecydowanie wole sie takim
                                                    > przyjemnosciom oddawac w domu, i czuje sie zazenowany, kiedy ktos >mnie zmusza
                                                    -> jak ktos tu ponizej napisal - do uczestnictwa we >wspolzyciu obcych mi ludzi.

                                                    Obmacywanki w ubraniu czy namietne pocalunki to nie jest wspolzycie ani stosunek
                                                    seksualny ani pornografia..
                                                    Osoby robiace cos na Twych oczach nie zapraszaja Cie tym samym do trojkata.
                                                    Chyba ze jednoczesnie patrza na Ciebie kuszaco i przywoluja Cie gestem.
                                                    Aby nie uczestniczyc w sugestiach erotycznych innych ludzi, wystarczy naprawde
                                                    odwrocic wzrok. Dlugotrwale wpatrywanie sie w co tez inni ludzie robia (sobie
                                                    albo nawzajem) albo na ich funkcje fizjolo tez jest niekulturalne - to przeciez
                                                    gapienie sie.

                                                    > pewnie, ze fajnie, bo darmo, ale mimo wszystko wole decydowac >samemu, kiedy
                                                    chce> to ogladac.

                                                    Decyzje co chcemy ogladac mozemy sprawowac nad naszym wzrokiem, nie nad innymi
                                                    ludzmi robiacymi cos na naszym widoku i nie zwracajacymi na nas uwagi. My tez
                                                    mozemy nie zwracac na ich widoki uwagi, wystarczy tylko chciec.

                                                    i w tej dyskusji chodzi wlasnie o to, ze narzucanie innym takich
                                                    > atrakcji jest zwyczajnie niekulturalne.

                                                    Niekulturalne jest tez gapienie sie :>

                                                    >wcale nie chce za to nikogo karac,

                                                    To nie cytuj paragrafów, gdzie wymienione sa kary i grzywny, ani nie chciej
                                                    naciagac do owych paragrafów widoków ubranych ludzi w tramwaju, bo wychodzi na
                                                    to, ze chcialbys karac a przynajmniej zabronic..

                                                    >i oczywiscie, ze nie ma to nic wspolnego z chuliganstwem. z >ekshibicjonizmem>
                                                    troche wiecej, mimo wszystko.

                                                    Ekshibicjonisci obnazaja swe narzady plciowe i czekaja na reakcje innych, ktora
                                                    im jest potrzebna do podniecenia. Poki ktos obmacuje kogos innego w ubraniu czy
                                                    caluje i Nie Zwraca Na Otoczenie Uwagi to nie jest ekshibicjonizm.

                                                    Czynnosci erosugestywne nie sa szkodliwe i nie niszcza spoleczenstwa, sprawiaja
                                                    tylko niektorym ludziom niesmak.
                                                    Ale sprawianie niesmaku czy wprowadzanie innych w zazenowanie to nie
                                                    przestepstwo ani chuliganstwo i nigdy jako takie nie powinno byc postrzegane -
                                                    na szczescie! - bo kazdego wprowadza w niesmak co innego.
                                                    Mozemy tu dyskutowac co kogo wprowadza w niesmak, ale nie osiagniemy zgody
                                                    nigdy. Kazdy z nas ma inne granice niesmaku czy zazenowania.
                                              • lezbobimbo Re: to może ustalmy, co mam zrobić 12.03.10, 00:01
                                                maitresse.d.un.francais napisała:

                                                > > czekam, az w koncu zauwazysz, ze sama jestes sobie winna i sama >>stwarzasz
                                                > sobie
                                                > > problem patrzac usilnie i specjalnie na macanie, ktore Ci sie nie podoba.


                                                > A jak przestanę patrzeć, to problem zniknie? Ciekawe ujęcie.

                                                TAK! Wreszcie zrozumialas! Wlasnie o to chodzi od setki postów - kiedy
                                                przestaniesz patrzec, to ten Twoj straszny problem zniknie.
                                                Twoje patrzenie = Twoj problem.
                                                Czyjes macanie = absolutnie nie Twoja sprawa.
                                                  • szprota Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 11.03.10, 23:52
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    >
                                                    > Zatem niestety nie odpowiem ci, bowiem nad chęcią dyskusji bierze górę obawa,
                                                    że cokolwiek napiszę, zostanę wydrwiona.
                                                    >
                                                    > A na to nie mam już ochoty, co może cię zdziwi.

                                                    Owszem, bo prócz niegroźnych drwin Kotuli i wiecznie jadowicie zamaszystego
                                                    stylu Bimbo dyskusja jest ciekawa. A Twój lament nad drwinami zaczyna mi się
                                                    kojarzyć z fochem, charakterystycznym dla osób, które już wiedzą, że poległy w
                                                    dyskusji, ale jeszcze nie umieją tego przyjąć na klatę.
                                                    Aha, gwoli ścisłości: to jest opinia o Twoim zachowaniu, nie o Tobie ogólnie.
                                                    Warto to odróżnić :)
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 11.03.10, 23:57

                                                    > stylu Bimbo dyskusja jest ciekawa. A Twój lament nad drwinami zaczyna mi się
                                                    > kojarzyć z fochem, charakterystycznym dla osób, które już wiedzą, że poległy w
                                                    > dyskusji, ale jeszcze nie umieją tego przyjąć na klatę.

                                                    Źle ci się kojarzy. Jestem nerwicowa i właśnie się popłakałam. Dla was wszystko
                                                    jest "niegroźne" i "zamaszyste", dla mnie niekoniecznie.

                                                    Właśnie z powodu nerwic musiałam porzucić coś, na czym bardzo mi zależało.
                                                    Intelektualnie wyrabiałam, nerwowo nie.
                                                  • szprota Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 12.03.10, 00:08
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:


                                                    >
                                                    > Źle ci się kojarzy. Jestem nerwicowa i właśnie się popłakałam. Dla was
                                                    wszystko jest "niegroźne" i "zamaszyste", dla mnie niekoniecznie.

                                                    Przykro mi to czytać. Dalipan, chciałam tylko Cię przekonać do mojego punktu
                                                    widzenia. Z drugiej strony, tak z mojego punktu widzenia - chyba warto poznać
                                                    styl dyskutantów zanim się popadnie w polemikę na forum, jeśli ma się dużą
                                                    wrażliwość. I w razie czego raczej sobie odpuścić konfrontację.
                                                    >
                                                    > Właśnie z powodu nerwic musiałam porzucić coś, na czym bardzo mi zależało.
                                                    Intelektualnie wyrabiałam, nerwowo nie.

                                                    Zdarza się. Bywa. Taki los.
                                                  • mama_kotula Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 12.03.10, 00:17
                                                    Znaczy się, forum powinno wykazać się zdolnościami nadprzyrodzonymi i wykryć poprzez Internet, że Kochanica ma nerwicę, w związku z czym trzeba ją traktować łagodnie i spijać z dziubka.

                                                    Hmmm, zdecydowanie łatwiej (patrz wyszukiwarka) jest - przy pierwszych objawach dyskomfortu - wykazać się zdolnościami nienadprzyrodzonymi i wykryć przez Internet, że Bimbo ma niewyparzony dziób a Kotula ma styl ironiczno-prześmiewczy i czerpie z niego przyjemność i zastanowić się, czy mając nerwicę aby na pewno chce się wdawać w dyskusję z tymi akurat osobami.

                                                    Śmiem twierdzić, Kochanico, że cechuje cię coś w rodzaju masochizmu. Patrzysz na to, czego nie chcesz oglądać i dyskutujesz nadal, mimo że dyskusja sprawia ci przykrość. A potem płaczesz i domagasz się zlitowania nad sobą, mimo że miałaś wybór - mogłaś w każdej chwili przestać dyskutować, iść sobie zrobić kawy, obejrzeć film, poskakać na skakance. No sorry, ale ja tego nie rozumiem.
                                                  • szprota Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 12.03.10, 00:24
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    >>
                                                    > I w ogóle sobie odpuścić 90% życia? Pracę, stosunki międzyludzkie? Bo ja to
                                                    mam na co dzień. Świetny pomysł.

                                                    I mimo to funkcjonujesz? Podziwiam :)

                                                    > Bo w razie czego nie wchodzi w grę oszczędzanie słabszego.

                                                    Nie myl forum z życiem, bardzo Cię proszę. Tu jest forum. Odnoszę się do tego,
                                                    co piszesz, nie widząc Twojej twarzy, karty chorób, traum, nerwic i dysfunkcji.
                                                    Zakładam, że posługujesz się umysłem i językiem podobnie jak ja.

                                                    > Zegnam, więcej tu nie przyjdę i nie będę d... zawracać, cieszcie się.

                                                    Klasyczny foch. Można pokazywać w podręcznikach.
                                                  • paszczakowna1 Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 12.03.10, 16:03
                                                    > I w razie czego raczej sobie odpuścić konfrontację.
                                                    >
                                                    > I w ogóle sobie odpuścić 90% życia? Pracę, stosunki międzyludzkie? Bo ja to mam
                                                    > na co dzień. Świetny pomysł.

                                                    Rozumiem cię, bo wbrew pozorom też jestem na internetowe polemiki wrażliwa. Ale
                                                    jak atmosfera robi się napięta (albo mi się tylko tak zdaje), to po prostu
                                                    przestaję czytać wątek i wracam po paru dniach jak mi się zrobi lepiej (albo i
                                                    nie wracam, bo czasem to traci sens). Wykłócać się późnym wieczorem jak się ma
                                                    skłonności nerwicowe to czysta autodestrukcja, tu Kotula ma rację.

                                                    Do Szproty - czy nie mogłabyś darować sobie? Ostatnie posty, to 100% ataki ad
                                                    personam
                                                    , zupełnie niepotrzebne.
                                                  • szprota Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 12.03.10, 16:13
                                                    paszczakowna1 napisała:

                                                    > Do Szproty - czy nie mogłabyś darować sobie? Ostatnie posty, to 100% ataki
                                                    ad personam, zupełnie niepotrzebne.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_personam
                                                    Pozwoliłam sobie wyrazić opinię na temat zachowania Kochanicy, nie jej cech
                                                    charakteru. Zauważam ponadto, że przy konkluzji "problem jest w tobie, nie w
                                                    obserwowanych parach" Kochanica przestała się do tego odnosić, a za to zaczęła
                                                    użalać się na to, że jest wydrwiwana. Co było co najmniej równie merytoryczne
                                                    jak moja diagnoza (o zapędach do zgłębienia przyczyn agresji Bimbo już nie wspomnę).
                                                    Nie, przykro mi bardzo, nie mogłam sobie darować.
                                                  • paszczakowna1 Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 12.03.10, 16:22
                                                    > Zauważam ponadto, że przy konkluzji "problem jest w tobie, nie w
                                                    > obserwowanych parach" Kochanica przestała się do tego odnosić, a za to zaczęła
                                                    > użalać się na to, że jest wydrwiwana. Co było co najmniej równie merytoryczne
                                                    > jak moja diagnoza

                                                    Tak, Kochanica też biła Murzynów. I?

                                                    > Nie, przykro mi bardzo, nie mogłam sobie darować.

                                                    Rozumiem, nie możesz sobie darować. Nie mam więcej pytań.
                                                  • szprota Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 12.03.10, 16:29
                                                    paszczakowna1 napisała:


                                                    >
                                                    > Tak, Kochanica też biła Murzynów. I?

                                                    I grała nimi w koszykówkę? ;)
                                                    I to, że jakby inicjatywa zboczenia z tematu "dla kogo jest problemem migdaląca
                                                    się parka" na "o bogowie, biją Kochanicę" nie wyszła ode mnie.

                                                    > Rozumiem, nie możesz sobie darować. Nie mam więcej pytań.

                                                    Cieszę się, że mamy to wyjaśnione. Coś masz do dodania w temacie wątku czy
                                                    wolisz analizować moje zachowanie? Bo wiesz, analizuj sobie, ale może osobny
                                                    wątek by się zdał?
                                                  • rozdzial43 Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 12.03.10, 15:30
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:


                                                    > Źle ci się kojarzy. Jestem nerwicowa i właśnie się popłakałam. Dla was wszystko
                                                    > jest "niegroźne" i "zamaszyste", dla mnie niekoniecznie.


                                                    Słuchaj Kochanico, kochaneczku. Absolutnie się nie przejmuj i nie denerwuj.
                                                    Rozmowa prowadzona przez Ciebie ze Szprotą, Mamą Kotulą i lezbobimbo powiela
                                                    schemat wielu tu przeprowadzonych rozmów. Schemat polega na odosobnieniu
                                                    pojedynczej ofiary i szyderczym podgryzaniu, przy poczuciu radości i siły na
                                                    skutek działania w grupie.

                                                    Jestem przekonana, że wiele osób na tym forum uważa, że przystanki autobusowe i
                                                    inne miejsca publiczne nie służą uprawianiu seksu, w żadnej jego fazie, czy to
                                                    chodzi o osiągnięcie orgazmu, czy grę wstępną. Ale nie ma co oczekiwać, że osoby
                                                    te włączą się do dyskusji na zasadach narzuconych przez Szprotę i Lezbobimbo,
                                                    czyli na zasadach słownej jatki.

                                                    Jedyny problem jaki ja tu widzę w całej tej sytuacji to - o czym musisz pamiętać
                                                    - że Szprota i Lezbobimbo są moderatorkami tego forum, wyznaczonymi przez
                                                    administratorkę.

                                                    Powiem Ci też - żebyś się nie przejmowała :) - jaki będzie dalszy przebieg
                                                    sytuacji, jeśli nie ulegniesz ich szyderstwu. W pierwszej kolejności Szprota
                                                    powie Ci, że Twoje oburzenie i zniechęcenie wynika z tego, że ulegasz w
                                                    dyskusji, a druga z moderatorek, ewidentnie próbująca Cię obrazić, po prostu
                                                    taka jest, zamaszysta, dynamiczna i zmiażdżyła Cię merytorycznymi argumentami
                                                    (SIC!!!)

                                                    Następnie, jeśli się z tym nie zgodzisz i podejmiesz dyskusję na zasadach
                                                    narzuconych przez te dwie moderatorki, czyli użyjesz ostrzejszego tonu albo
                                                    sarkazmu, któraś z nich wytnie Twoje posty, pod pretekstem uznania, że :
                                                    a/ godzisz w netykietę
                                                    b/jesteś troll.

                                                    Moja rada: daj sobie spokój i nie odpowiadaj na ich posty. Rozmawiaj z ludźmi
                                                    (których wielu jest na tym forum), którzy chcą naprawdę podzielić się poglądami,
                                                    czy nawet odczuciami i nie czują potrzeby gnojenia adwersarza.
                                                  • szprota Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 12.03.10, 16:03
                                                    rozdzial43 napisała:
                                                    [blablabla]
                                                    > Następnie, jeśli się z tym nie zgodzisz i podejmiesz dyskusję na zasadach
                                                    narzuconych przez te dwie moderatorki, czyli użyjesz ostrzejszego tonu albo
                                                    sarkazmu, któraś z nich wytnie Twoje posty, pod pretekstem uznania, że :
                                                    > a/ godzisz w netykietę
                                                    > b/jesteś troll.

                                                    Wskaż mi, gdzie zarzuciłam Kochanicy, że jest trollem lub grożę, że wytnę jej posty.

                                                    > Moja rada: daj sobie spokój i nie odpowiadaj na ich posty. Rozmawiaj z ludźmi
                                                    (których wielu jest na tym forum), którzy chcą naprawdę podzielić się poglądami
                                                    , czy nawet odczuciami i nie czują potrzeby gnojenia adwersarza.

                                                    Kochanica się popłakała, gdy jej poradziłam to samo. To tak gwoli przypomnienia.
                                                  • rozdzial43 Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 12.03.10, 16:11
                                                    szprota napisała:

                                                    >
                                                    > Wskaż mi, gdzie zarzuciłam Kochanicy, że jest trollem lub grożę, że wytnę jej p
                                                    > osty.

                                                    Cóż, dyskusja wszak wciąż jeszcze trwa. Bywają bramki i na minutę przed końcówką
                                                    meczu.

                                                    > Kochanica się popłakała, gdy jej poradziłam to samo. To tak gwoli przypomnienia

                                                    Jestem dziwnie spokojna, że od mojej rady się nie popłacze. EOT.
                                                  • rozdzial43 Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 12.03.10, 17:52
                                                    szprota napisała:

                                                    > W takim razie nie jesteś w stanie ich wskazać. Co czyni Twój zarzut z gruntu
                                                    > fałszywy. Przyznam, że czuję pewne zażenowanie i chyba odwrócę wzrok.

                                                    Zgadzam się, że powinnaś się wstydzić ;P

                                                    I tylko prawdziwy szacunek i sympatia do pozostałych współforowiczów
                                                    powstrzymuje mnie przed przywołaniem w tym wątku kilku Waszych moderatorskich
                                                    "osiągnięć".

                                                    Po co ludzie chcący czytać o kroczach i autobusach mają być zmuszani do czytania
                                                    niezwiązanej z tematem jatki.

                                                    Ale wskaż czas i miejsce poza tym wątkiem, a chętnie rozwinę co miałam na myśli.

                                                    W tym wątku, w tej kwestii naprawdę EOT.
                                                  • lezbobimbo Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 12.03.10, 17:16
                                                    rozdzial43 napisała:
                                                    > Następnie, jeśli się z tym nie zgodzisz i podejmiesz dyskusję na zasadach>
                                                    narzuconych przez te dwie moderatorki, czyli użyjesz ostrzejszego tonu albo>
                                                    sarkazmu, któraś z nich wytnie Twoje posty, pod pretekstem uznania, że :
                                                    > a/ godzisz w netykietę
                                                    > b/jesteś troll.

                                                    I po co tak klamiesz w zywe oczy? Nic podobnego nie nastapilo ani nie nastapi,
                                                    mimo Twych plonnych nadziei i teorii spiskowych.

                                                    Jesli ktos jest tak wrazliwy, ze dyskusje i niezgody na forum doprowadzaja go do
                                                    placzu, to moze niech nie pcha malca miedzy drzwi?
                                                    Forum tutejsze moze najwyzej miec etykietke ostrzegawcza - here be dragons,
                                                    uwaga na pyskowki i offtopiki.
                                                  • andrzej585858 Re: Lezbobimbo,czy jesteś uzależniona od dokuczan 12.03.10, 20:59
                                                    lezbobimbo napisała:

                                                    > rozdzial43 napisała:
                                                    > > Następnie, jeśli się z tym nie zgodzisz i podejmiesz dyskusję na zasadach
                                                    > >
                                                    > narzuconych przez te dwie moderatorki, czyli użyjesz ostrzejszego tonu albo>
                                                    > ;
                                                    > sarkazmu, któraś z nich wytnie Twoje posty, pod pretekstem uznania, że :
                                                    > > a/ godzisz w netykietę
                                                    > > b/jesteś troll.
                                                    >
                                                    > I po co tak klamiesz w zywe oczy? Nic podobnego nie nastapilo ani nie nastapi,
                                                    > mimo Twych plonnych nadziei i teorii spiskowych.
                                                    >
                                                    Czy przypadkiem znowu nie rozmijasz się z prawdą? Albo czegos nie zrozumiałem,
                                                    albo twierdzisz że nigdy nie wycinałaś niczyich postów korzystając z uprawnień
                                                    moderatorskich?
                                                    O ile mnie pamięć nie myli, tym bardziej że sam sprzeciwiałem się takiej
                                                    praktyce, takie zdarzenie nawet całkiem niedawno miało miejsce. Wycinałaś i to
                                                    bez żadnego uzasadnienia merytorycznego.

                                                    Mam nadzieję że o czymś innym mówisz, ale jeżeli o wycinaniu postów to chyba,
                                                    delikatnie mówiąc mijasz się z prawdą.
                                                    Mam nadzieję że tym razem nie pominiesz tego milczeniem.

                                                    Jeżeli się mylę, to oficjalnie przeproszę.
                          • maitresse.d.un.francais swoją drogą lezbobimbo 11.03.10, 22:13
                            a czym złym jest patrzenie ludziom w krocza?

                            Uzasadnij.

                            Wiem, że mi nie uwierzysz, że tego nie czynię, ale poproszę o uzasadnienie -
                            czemu ma być to "obsesyjne" i "uznane za zboczenie"?

                            Wszak krzywdy nikomu nie czyni, a jest wyrazem żywej erotyki patrzącego.
                            • lezbobimbo Re: swoją drogą lezbobimbo 11.03.10, 23:30
                              maitresse.d.un.francais napisała:
                              > a czym złym jest patrzenie ludziom w krocza?

                              LMAO :-D
                              Sama zalozylas wielki temat, gdzie sie skarzysz, jak zle sa ludzkie krocza i
                              jezyki, co lepia Ci sie do oczu i narzucaja Ci swoja intymnosc.

                              A teraz sie okazuje, ze jak Ty patrzysz ludziom w krocza, to jest to wyraz Twej
                              zywej erotyki, ale jak ludzie po prostu maja te krocza i je nieco macaja, to Cie
                              to jednoczesnie obraza?

                              Powtorze sie tutaj, ze nie mozesz miec zalu do swiata, ze Cie obraza zlymi
                              widokami. Po prostu nie wlepiaj oczu w to, co Cie tak krzywdzi, naprawde
                              potrafisz zapanowac nad swoim wzrokiem.
                              • maitresse.d.un.francais Re: swoją drogą lezbobimbo 11.03.10, 23:37

                                >


                                > LMAO :-D


                                Nie rozumiem.

                                > Sama zalozylas wielki temat, gdzie sie skarzysz, jak zle sa ludzkie krocza i
                                > jezyki

                                Nic takiego nie pisałam, jakoby ludzkie części ciała były złe.

                                >
                                > A teraz sie okazuje, ze jak Ty patrzysz ludziom w krocza, to jest to wyraz Twej
                                > zywej erotyki



                                A teraz się okazuje, że nie łapiesz czegoś takiego jak myślenie abstrakcyjne.

                                Wiesz, świat składa się z różnych ludzi. Post, na który odpowiadasz, zakładał,że
                                istnieją ludzie, którzy LUBIĄ gapić się w cudze macane krocza i sprawia im to
                                przyjemność.

                                Łapiesz taką trudną konstrukcję myślową?
                                • lezbobimbo Re: swoją drogą lezbobimbo 11.03.10, 23:56
                                  maitresse.d.un.francais napisała:
                                  > Nic takiego nie pisałam, jakoby ludzkie części ciała były złe.

                                  Pisalas, ze czyjas reka na czyims kroczu Cie oburza, obraza Twoja moralnosc i
                                  ludzie w ten sposob narzucaja Ci swoja intymnosc.

                                  > Wiesz, świat składa się z różnych ludzi. Post, na który >odpowiadasz,
                                  zakładał,że> istnieją ludzie, którzy LUBIĄ gapić się w >cudze macane krocza i
                                  sprawia im to> przyjemność.

                                  Ludzie ktorym sprawia to przyjemnosc nie maja prawa skarzyc sie, ze im
                                  przeszkadzaja te same krocza, w ktore sie chciwie wgapiaja. Porzuciwszy
                                  niepotrzebne abstrakcje, powiem konkretnie po raz enty, ze jesli uwazasz, ze
                                  masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa narzekac na to, co w tych
                                  kroczach znajdziesz - bez wzgledu na to, czy patrzenie sprawia Ci przyjemnosc
                                  czy przykrosc.
                                  Nie mozesz zadac od ludzi, zeby sobie krocza wycieli, bo jeszcze w nie spojrzysz.
                                    • lezbobimbo Re: swoją drogą lezbobimbo 12.03.10, 00:13
                                      maitresse.d.un.francais napisała:
                                      > > Ludzie ktorym sprawia to przyjemnosc nie maja prawa skarzyc sie,
                                      > TOTEŻ SIĘ NIE SKARŻĄ! JA TYLKO PYTAM, CZY TACY LUDZIE SĄ WEDŁUG CIEBIE ZBOCZENI

                                      A co to ma do rzeczy co ja sadze i kto wg. mnie jest zboczony?
                                      Tobie patrzenie na macajacych sie ludzi sprawia jakas przykrosc, to Ci mowie -
                                      kiedy przestaniesz po prostu na nich patrzec, to przestanie Ci to sprawiac
                                      przykrosc.
                        • szprota Re: zważywszy jednak, że macanie eskaluje 11.03.10, 22:01
                          maitresse.d.un.francais napisała:

                          >
                          >
                          > tzn. publiczne macanie jest coraz intymniejsze i mniej jest czynności, które
                          macający pomijają ze względu na okoliczności - może łapanie za krocze stanie się
                          kiedyś, nie daj Boże, czymś normalnym?

                          O bogowie, i Ty ten wniosek wysnułaś z tego, że Rozdział widziała dwukrotnie
                          ekshibicjonistę...?!
                    • szprota Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 21:51
                      To jest i czwarta.
                      Ach, pardąsik, raz widziałam, jak młodzian chwycił damę za pierś i serdecznie
                      obmacał. Na przerwie w szkole średniej zresztą :P

                      Zasadniczo częściej można spotkać tych, co straszą wrzaskami i ochrypłymi
                      przebojami ze (skądinąd cienkich i lowendowych) komórek.
                      • mama_kotula Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 22:00
                        CytatZasadniczo częściej można spotkać tych, co straszą wrzaskami i ochrypłymi przebojami ze (skądinąd cienkich i lowendowych) komórek.

                        O toto. Codziennie odprowadzam dziecko do przedszkola i zawsze - zawsze spotykam młodzieńców gimnazjalnych, idących przeważnie dwójkami i kiwających się do jakichś bitów z komiurek.

                        Macającą się ostro w biały dzień parkę widziałam po raz ostatni w zeszłym roku w parku we Wro. A, przepraszam, jeszcze ostatnio w pksie relacji Jelenia Góra - Wrocław. Było bardzo przyjemnie :P

                        Pana w prochowcu widywałam pod oknami akademika. Taki lokalny folklor to był, dziewczyny go z okien wołały specjalnie :P
                          • szprota Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 22:23
                            maitresse.d.un.francais napisała:
                            > Co to jest lowendowy?
                            >
                            > Potwierdzam, ten problem też istnieje.

                            Gugla ukradli!
                            pl.wikipedia.org/wiki/Low-end
                            Generalnie szpanować głośnikiem takiej komórki to jak szpanować, bo ja wiem,
                            butami z biedronki.
                            • mama_kotula Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 22:27
                              CytatGeneralnie szpanować głośnikiem takiej komórki to jak szpanować, bo ja
                              wiem, butami z biedronki.


                              A może oni nie szpanują, tylko słuchają, bo lubią :P:P

                              PS. Ja w zeszłym roku szpanowałam czerwonymi cudnymi traperkami z Biedronki.
                              Wszyscy mnie pytali, gdzie takie dostałam i nie wierzyli, że to za całe 30 zł z
                              kosza z owadziego sklepu :P
                            • maitresse.d.un.francais Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 22:27
                              szprota napisała:

                              > maitresse.d.un.francais napisała:
                              > > Co to jest lowendowy?
                              > >
                              > > Potwierdzam, ten problem też istnieje.
                              >
                              > Gugla ukradli!

                              POlacy potrafią. :-)

                              Poza tym gugiel nie wyjaśnia:

                              www.google.pl/#hl=pl&source=hp&q=lowendowy&btnG=Szukaj+w+Google&lr=&aq=f&aqi=&aql=&oq=lowendowy&fp=a39fc94d8f769e73
                            • lezbobimbo Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 22:58
                              szprota napisała:
                              > Generalnie szpanować głośnikiem takiej komórki to jak szpanować, bo ja wiem,>
                              butami z biedronki.

                              A propos komórek, braku moralnosci i narzucania intymnosci w srodkach
                              komunikacji to ja tez sie zwierze z mojego strasznego problemu.
                              Otoz niesamowicie wpychaja sie w moja intymnosc i naruszaja wolnosc moich granic
                              osoby glosno rozprawiajace o swoich chorobach albo o tysiacach swoich *piiiip*
                              wnukow i wnuczatek. Zabronic takiego czegos to malo, najchetniej bym im te
                              hemoroidy i wnuczeta w te klapiace dzioby powpychala.
                              Jedyne, co mie ratuje przed trwalym uszkodzeniem duszy a swiat przed seryjna
                              morderczynia, to sluchawki do mojej komórki i puszczanie sobie ulubionego dicho
                              prosto w MUSK.

                              Jednym slowem to, co kogos irytuje lub sie nie podoba, to jeszcze nie
                              przestepstwo. I zawsze sie znajdzie cos i ktos, co komus innemu bedzie
                              przeszkadzac za samo istnienie.
                    • ready4freddy Re: może po to kupili samochodziki? 12.03.10, 13:04
                      verdana napisała:

                      > Tak, tylko Ty jestes juz trzecią osobą, ktora nigdy publicznego
                      > lapania za krocze nie widziała - z czego wynika, że nie jest to
                      > sytuacja ani typowa, ani częsta. Raczej bardzo rzadka, skoro
                      > podróżujac pare razy dziennie komunikacja publiczna w stolicy
                      > naszego pięknego kraju, tudziez chodzac po ulicach i parkach nic
                      > takiego nie widziałam.
                      > nie ma więc co łamać rąk nad tym, co się niemal nie zdarza. Podobnie
                      > jak panowie w prochowcach nie są codziennoscią, tylko raczej
                      > ewenementem.

                      moze ja tu czegos nie rozumiem, ale pytanie postawione w pierwszym poscie
                      brzmialo "co by zrobili Borejkowie..", natomiast nikt chyba nie sugerowal, ze to
                      sytuacje zdarzajace sie codziennie, co kilka minut. raczej byl to wybor
                      skrajnych historii, przynajmniej tak to odbieram. no wiec w temacie: Ignac
                      pewnie nie omieszkalby skarcic i wygloscic mowy, w ktorej czesto powtarzalby
                      slowo "seks", chyba lubi jego brzmienie :)
                  • lezbobimbo Re: może po to kupili samochodziki? 11.03.10, 22:17
                    rozdzial43 napisała:
                    Ja wprawdzie nie
                    > widziałam w Polsce takiej sytuacji, o której wspomina, ale łapanie dziewczyny>
                    publicznie za krocze, czy ruszanie się jak przy stosunku seksualnym na
                    > przystanku albo w tramwaju, narusza moim zdaniem granice wolności zmuszonych do
                    > oglądania tego spektaklu.

                    Zadna z takich miziajacych sie par NIE zmusza nikogo do spogladania na nich.
                    Jesli TY nie chcesz przestac na takie pary patrzec, czy obsesyjnie sledzic
                    czyjes krocza, to nie mozna tych ludzi czy kroczy jednoczesnie potepiac za to,
                    ze cos smieja robic czy istniec.

                    > Tak jak narusza te granice pan w długim prochowcu, który znienacka okazuje dla
                    > przyjemności swe ...ekhem...genitalia, zwany tez ekshibicjonistą. Też można
                    by> skwitować pobłażliwym : no cóż, ma prawo do przyjemności, najwyżej nie trzeba
                    > przecież patrzeć.

                    Nie - to jest wlasnie narzucanie sie ze zla wola i naruszanie granic innych.
                    Ktos specjalnie czeka az ktos INNY przejdzie, aby przerazic go swoja
                    nieoczekiwana nagoscia. Ekshibicjonista potrzebuje sie narzucic innej osobie aby
                    osiagnac przyjemnosc. Ekshibicjonizm jest scigany z urzedu i mozna za to zostac
                    zaaresztowanym.
                    Na szczescie za pocalunki lub trzymanie swojego partnera za krocze nie jest sie
                    aresztowanym ani nie trzeba placic mandatow. Jesli ktos pragnie postrzegac
                    moralnosc w ten sposob, ze za obrazanie jego delikatnych oczek POCALUNKAMI nie
                    wiadomo jak glebokimi czy poruszaniem sie kaze innych aresztowac lub potepiac,
                    to niech zamieszka na stale w Iranie, w Afganistanie, Arabii Saudyjskiej czy
                    innych cywilizacjach "moralnosci". Mozna tez pare innych rozwiazan z owych
                    krajow zastosowac, n.p. przymus zakrywania wlosow na kobiecych glowach, bo tez
                    sa "NIEMORALNE" i obrazaja swym kuszacym, seksualnym widokiem.. rany..
                          • szprota Re: Bla bla bla, nie chodzi o moralność 11.03.10, 22:53
                            > Bo jedna pani nie może odwrócić wzroku, a widok migdalącej się pary ją oburza : )
                            >
                            > Nie. Bo miejsce publiczne nie jest odpowiednie do macania. Nie oburza mnie,
                            czy ty mnie uważasz za dziewicę konsekrowaną?

                            No, za dziewicę nie, ale za osobę, która liczy na to, że cały świat uszanuje jej
                            purytańskość. Takie wrażenie odbieram. Szczerze. (Poza tym za osobę wielce
                            sprawną w dyskusji i bardzo inteligentną).

                            Nie ma w polskim prawie zakazu publicznego macania. Uznaję więc, że
                            odpowiedniość miejsca do macania zależy wyłącznie od oceny macających się
                            wzajemnie. Jeśli widok mnie razi, odwracam wzrok, ale nie mam czelności
                            twierdzić, że mój problem z oglądaniem rzeczonego widoku powinien zostać
                            przeniesiony na twórców tegoż widoku.
                            • maitresse.d.un.francais Re: Bla bla bla, nie chodzi o moralność 11.03.10, 22:59

                              > j
                              > purytańskość.

                              Wiesz, x lat temu macanie publiczne było zabronione.

                              Dlaczego? Czy wtedy było ono czymś złym?



                              > sprawną w dyskusji i bardzo inteligentną).

                              Dziękuję [dyg]
                              >
                              > Nie ma w polskim prawie zakazu publicznego macania. Uznaję więc, że
                              > odpowiedniość miejsca do macania zależy wyłącznie od oceny macających się
                              > wzajemnie.

                              Mam często wrażenie, że macający w ogóle tego nie oceniają,najchętniej poszliby
                              na całość (a to już jest zabronione, ciekawe dlaczego).

                              Poza tym, o ile się nie mylę, voyeur polega na tym, że podgląda osoby nieświadome.

                              Skoro osoby macają się publicznie, mam pełne prawo patrzeć na nie, podobnie jak
                              np. na ładną torbę albo fryzurę współpasażerki, i nie jest to zboczenie.
                              • szprota Re: Bla bla bla, nie chodzi o moralność 11.03.10, 23:09
                                maitresse.d.un.francais napisała:


                                >
                                > Wiesz, x lat temu macanie publiczne było zabronione.
                                >
                                > Dlaczego? Czy wtedy było ono czymś złym?

                                Pewnie z podobnych powodów, dla których x lat temu kobiety nie miały praw
                                wyborczych. Komuś się zechciało arbitralnie rozsądzić, co jest dobre, a co złe.
                                Przypuszczalnie - białemu mężczyźnie u władzy.



                                > > Nie ma w polskim prawie zakazu publicznego macania. Uznaję więc, że >
                                odpowiedniość miejsca do macania zależy wyłącznie od oceny macających się >
                                wzajemnie.
                                >
                                > Mam często wrażenie, że macający w ogóle tego nie oceniają,najchętniej
                                poszliby na całość (a to już jest zabronione, ciekawe dlaczego).

                                Też mnie to zastanawia. Mogę się domyślać, że granicą jest jednak nagość,
                                zwłaszcza w odniesieniu do genitaliów.

                                >
                                > Poza tym, o ile się nie mylę, voyeur polega na tym, że podgląda osoby nieświadome.
                                >
                                > Skoro osoby macają się publicznie, mam pełne prawo patrzeć na nie, podobnie
                                jak np. na ładną torbę albo fryzurę współpasażerki, i nie jest to zboczenie.

                                Kochanico, ja nie twierdzę, że jesteś zboczona. Masz prawo patrzeć. Masz prawo
                                czerpać z tego radość. Moim zdaniem przesadzasz tylko z ocenianiem obserwowanego
                                zachowania jako chamstwa i naruszenia Twojej prywatności, skoro sama obserwacja,
                                niezależnie od siły mechanizmów psychologicznych, jak wspomniana iluzja
                                kontroli, jest jednak Twoim wyborem.
                                • maitresse.d.un.francais Re: Bla bla bla, nie chodzi o moralność 11.03.10, 23:12

                                  >
                                  > Pewnie z podobnych powodów, dla których x lat temu kobiety nie miały praw
                                  > wyborczych. Komuś się zechciało arbitralnie rozsądzić, co jest dobre, a co złe.
                                  > Przypuszczalnie - białemu mężczyźnie u władzy.

                                  No ale czemuż miałby być przeciw macaniu, skoro sam maca?


                                  Poza tym, eee, 20 lat temu to już miałyśmy te prawa wyborcze.
                                      • szprota Re: Bla bla bla, nie chodzi o moralność 11.03.10, 23:48
                                        maitresse.d.un.francais napisała:

                                        >
                                        > >
                                        > > > Poza tym, eee, 20 lat temu to już miałyśmy te prawa wyborcze.
                                        > >
                                        > > ...i?
                                        >
                                        > Sugerowałaś, że czas niemacania publicznego to czas braku praw wyborczych u
                                        kobiet. Cierpisz na sklerozę, że nie pamiętasz swojego postu sprzed paru minut?

                                        Kochanico, primo, troszkę inny ton. Albo sobie zapal. Albo ciut odetchnij. Bo
                                        zacznę się zastanawiać, skąd w Tobie ta agresja, a tego byśmy obie nie chciały :)

                                        Secundo: nie napisałam, że czas zakazu publicznych karesów to ten sam czas, co
                                        brak praw wyborczych u kobiet. Niezależnie od mojej sklerozy, obie użyłyśmy
                                        sformułowania x lat. Być może powinnam była doprecyzować, że odnoszę się do
                                        zjawiska niesprawiedliwych regulacji prawnych, a nie czasu, w jakim wystąpiły.
                                        • maitresse.d.un.francais Re: Bla bla bla, nie chodzi o moralność 11.03.10, 23:54

                                          >
                                          >
                                          > Kochanico, primo, troszkę inny ton. Albo sobie zapal. Albo ciut odetchnij. Bo
                                          > zacznę się zastanawiać, skąd w Tobie ta agresja, a tego byśmy obie nie chciały
                                          > :)

                                          Na fizyce nie uczyli, że każda akcja wywołuje reakcję?

                                          Obśmiewacie mnie od stu parudziesięciu postów. Oczekujesz, że przyjmę to w pokorze?
                                          • szprota Re: Bla bla bla, nie chodzi o moralność 12.03.10, 00:01
                                            maitresse.d.un.francais napisała:


                                            > Na fizyce nie uczyli, że każda akcja wywołuje reakcję?
                                            A to ma coś wspólnego z tematem wątku? :)
                                            >
                                            > Obśmiewacie mnie od stu parudziesięciu postów. Oczekujesz, że przyjmę to w
                                            pokorze?

                                            O, rety. Ty naprawdę mylisz dyskusję z drwiną? To co Ty robisz na forum
                                            dyskusyjnym?
                                            To ja może podpowiem, że ono służy do dyskusji. Jeśli temat budzi emocje, może
                                            się zdarzyć, że prócz racjonalnych argumentów pojawi się styl prześmiewczy lub
                                            ironiczny. Jeśli się nie ma nań odporności, szczerze radzę odpuścić sobie
                                            dyskusję :)