Dodaj do ulubionych

Gabowe roczniki pomóżcie!

05.05.10, 18:17
Witajcie, mamcia niedawno skończyła 50 lat i z tej okazji planujemy dla niej
imprezę, pomyślałam o klimacie rodem z jej osiemnastki. Jesteśmy więc w roku
akcji "Kwiatu kalafiora"-1978. Potrzebuję porady co do jedzenia, dekoracji,
alkoholu- z muzyką nie będzie problemu, wiem czego słuchali rodzice- pomożecie?:)
Obserwuj wątek
    • ding_yun Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 18:43
      Niewiele pomogę, bom nie Gabowy rocznik, ale coś kojarzę, że na forum kuchnia
      był wątek o imprezie w stylu PRL, zajrzyj.
      • verdana Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 18:45
        Ja rocznik mniej-więcej, ale w wieku 18 lat tak nie znosilam imprez
        i muzyki, ze nie pomogę...
    • jota-40 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 18:48
      Z alkoholu dziś dostępny jest ruski szampan, czyli Sowietskoje Igristoje. Były
      też jakieś wina ohydne, typu Kwiat wiśni czy coś w tym stylu - myślę, że bez
      trudu można dziś kupić tego typu trunki, grozi to jednak poważną niestrawnością.
      Z jedzenia... hm... jakoś nie za wiele się jadło na tych imprezach. Głównie
      skromne kanapki - choćby z twarożkiem, z pastą rybną, kiełbasą? jakoś tak.
      Ewentualnie domowe wędliny. Uwaga: zero oliwek, kaparów, suszonych pomidorów i
      pesto!
      Na co bardziej wypasionych prywatkach bywała pepsi. Słone paluszki. Może jakieś
      ciasto domowe - drożdżowe, jak to Joanny?...
      Dekoracje: serpentyny, konfetti i baloniki.
      • verdana Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 18:56
        Na pewno koreczki z żółtego sera.
        Z potraw niedozwolonych jeszcze kukurydza w puszkach (pamietam jak
        się pojawiła znacznie później), bakłażany, selery naciowe, kapusta
        pekińska, kazda sałata oprócz najzwyczajniejszej.
        Jako danie niezwykle wytworne można podać szynkę konserwową,
        najlepiej z puszki. Z innych wędlin dozwolone tylko najprostsze -
        może byc też poledwica lososiowa, ktora sporadycznie występowała.
        Bardzo modne były desery lodowe z owocami. Z owoców wykuczamy
        borówki amerykańskie, pomelo, nektarynki, ananas tylko z puszki.
        Żadnych solonych orzeszków, zadnego tuńczyka (ojciec z zagranicy
        przywodził). Sardynki, szprotki i byczki - ile chcieć.
        Mozna podać "awanturkę" - ser buiały rozgnieciony z rybką z puszki
        (najlepiej w pomidorach). Śledzie w śmietanie. Tatar. Jajko w
        majonezie, bardzo wytworna zakąska, majonez winien byc swojski,
        kielecki. Ustroić pietruszką.
        • nikadaw1 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 19:03
          możesz się posiłkować Łasuchem literackim. mi bardzo działało na wyobraźnię
          fondue z garnka. i tort makowy z urodzin Kłamczuchy.
    • parapluie Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 19:06
      Tort makowy jest stałą pozycją w moim repertuarze kulinarnym, będzie na 100%. Co
      z napojami?Jeśli wino to jakie, bułgarskie, gruzińskie?
      • ding_yun Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 19:20
        Mi się kojarzy z Siesickiej (Przez dziurkę od klucza) jak Joanna robiła
        przyjęcie Andrzejkowe. Do picia był koncentrat pomarańczowy wymieszany z wodą.
        Oprócz tego serwowane były zdaje się kanapeczki z mortadelą przepuszczoną przez
        maszynkę, wymieszaną z odrobiną masła, na to szedł ogórek konserwowy chyba. Poza
        tym były kanapki z pastą twarogową zabarwioną papryczką na różowo. Poza tym
        kojarzą mi się z opowieści mojej mamy koreczki z żółtego sera obowiązkowe na
        każdej nasiadówce.
        • ding_yun Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 19:22
          A propos picia mam jeszcze pomysł na taką dekorację szklanek - odwróconą do góry
          nogami szklankę maczamy w białku, a potem w cukrze, żeby się zrobił dookoła taki
          "szron". Wyczytałam to chyba w "Nastolatki gotują".
          • andrzej585858 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 20:05
            Jako że rocznikowo to nawet ciut starszy jestem, to o ile jeszcze coś pamiętam
            to kilka rad mogę udzielić zwłaszcza w kwestii trunkowej :-)))
            Przede wszystkim nie piło się żadnych mocnych alkoholi, tak więc wódka zarówno w
            postaci czystej jak i w postaci drinków odpada. Królowało wino na zabawach
            pijało się najczęściej wino marki "Wino" ale proszę nie mylić tego z
            dzisiejszymi wynalazkami , to bylo naprawdę wino. Natomiast na prywatkach
            przynajmniej w moich stronach królował bezapelacyjnie Ciociosan, Vinprom,
            Orfeusz - czyli wermuty bułgarskie. Tylko ze bylo to sprowadzane z Bułgarii a
            nie rozlewane u nas - bo to całkiem inny smak.
            Bywali także smakosze miodów pitnych - akurat swoja maturę tym szlachetnym
            trunkiem oblewałem, a dla spragnionych bardziej ostrych wrażeń oczywiście
            "Bycza krew" oraz rieslingi.
            Aha z wódek to najwyżej jarzębiak zdarzał się.
            Natomiast co się jadło? - no tutaj to już nie bardzo pamiętam, ale wyboru
            wielkiego nie było . więc najbardziej prostym daniem byly koreczki oczywiście,
            nieśmiertelne szprotki, paluszki no i dziewczyny robiły niesamowite piętrowe
            kanapki, zwłaszcza latem. Rzodkiewka, pomidor, ogórek - jakaś wędlina. Szczytem
            rozpasania była oczywiście szynka konserwowa.

            No i jeszcze jedna rzecz, koniecznie ale to wręcz obowiązkowo na każdej imprezie
            musiała choć raz lecieć "Dziewczyna o perłowych włosach" Omegi.

            Chociaż tak naprawdę mało ważne było jedzenie, a nawet i picie - czasem
            wystarczała jedna butelka wina. Najważniejsza była możliwość zabawy no i
            oczywiście niezbędna była wolna chata.
            Gdzie się podziały tamte prywatki? - że tak nostalgicznie zanucę :-)))
          • andrzej585858 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 20:07
            ding_yun napisała:

            > A propos picia mam jeszcze pomysł na taką dekorację szklanek - odwróconą do gór
            > y
            > nogami szklankę maczamy w białku, a potem w cukrze, żeby się zrobił dookoła tak
            > i
            > "szron". Wyczytałam to chyba w "Nastolatki gotują".

            W ten sposób w każdej szanującej się kawiarni podawany był napój firmowy
            ewentualnie coś takiego jak cytrynada która piło się oczywiście przez słomkę.
          • kajaanna Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 21:03
            > odwróconą do góry
            > nogami szklankę maczamy w białku, a potem w cukrze,

            Uwaga praktyczna - to potem ciężko się myje! Można zanurzyć w mleku.
    • kajaanna Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 20:57
      Gabowy rocznik się kłania.

      Proszę sobie nie mieszać w głowie pomysłami z FKuchnia, bo to, to tam zaprezentowano, to się miało nijak do przyjęć z lat '70. Sugerowano kaszankę na gazecie i pół litra w musztardówce.
      Brakowało tylko rytmicznego dzwonienia kajdanami i jęczenia w okowach. ;)

      1. Estetyka "zimnego stołu" wg Kuchni polskiej z 1976:

      *Wędliny kunsztownie zwinięte w rulony, w środku kleks z chrzanu i śmietany. Owiązany pasmem szczypiorku, żeby się nie rozdyrdał.
      *śledź po japońsku - jajko na twardo, sałatka warzywna, to wszystko owinięte w płat solonego śledzia
      *muchomorki z jajka i połówki pomidora, stojące w runie z naci pietruszkowej. Plamki na kapeluszu z majonezu
      *również z jajek na twardo żaglówki (połowa jajka, na wykałaczce plaster żółtego sera)
      *oczywiście koreczki. Kostka sera, na wykałaczce śliwka marynowana, ogórek, albo grzyb marynowany, posypane papryką.
      *jajka faszerowane
      *małe kanapki z plastrów bagietki, albo pumpernikla, albo na krakersach. Sam szyk!
      *rzodkiewki, ogórki wycinane w ząbki i gwiazdki
      *marynaty (grzyby, ogórki)

      2. Na ciepło:
      *plastry "grubej kiełbasy" np. mortadeli, smażone na patelni, a gdy podwiną się brzegi, wbija się jajko i trzyma do ścięcia. Posypanie żółtym serem to już hajlajf.
      *gorący barszcz i krokiety

      3. Alkohole:
      *kolorowe "drynki" z soku pomarańczowego i wódki, podawane oczywiście w szklankach ze szronem cukrowym i ze słomką. Z plasterkiem cytryny, czy pomarańczy, nabitym na krawędź. I z lodem, rzecz jasna.
      *wielkie wrażenie na mnie zrobił plasterek ananasa pływający w szerokim kieliszku "czarce" z wermutem.
      *kruszon podawany w wielkim pojemniku (wino + sok + woda sodowa + plastry cytryny lub pomarańczy)

      4. Napoje gorące
      *kawa sypana w szklance
      *herbata też w szklance. Już nie ma tych najelegantszych szklanek, lekko opalizujących, to był szyk!

      5. Napoje zimne
      * oranżada
      * pepsi cola (pojawiła się w połowie lat '70 i to był rarytas jak się patrzy.
      • verdana Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 21:10
        W Polce centralnej Cola od 1972.
        Bagietek to wtedy raczej nie było - byłka paryska to jest to.
        I bigosik, bigosik jest wieczny.
        • nchyb Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 05:59

          > W Polce centralnej Cola od 1972.

          wydaje mi się, że nie tyle Cola, co raczej PepsiCola. Mirinda też
          bywała pod koniec lat 70-tych, Fanty zaś nie było...
          (rocznik Nutrii...)
          • verdana Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 08:59
            Nie.
            Polska została podzielona na dwa, bardzo sztywne rejony. Małopolska
            to była strefa Pepsi, Mazowsze i Warszawa - Coli. Nie wolno było
            sprzedawać Pepsi w rejonach Coli i odwrotnie.
            • nchyb Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 09:39
              no proszę, tego nie wiedziaam, zachodniopomorskie było w każdym
              razie w strefie Pepsi w tym czasie...
            • lezbobimbo Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 18:32
              verdana napisała:
              > Nie.
              > Polska została podzielona na dwa, bardzo sztywne rejony. Małopolska
              > to była strefa Pepsi, Mazowsze i Warszawa - Coli. Nie wolno było
              > sprzedawać Pepsi w rejonach Coli i odwrotnie.

              Wielkopolska tyz nalezala do strefy Pepsi (stad i Mirinda u MM). Pepsi, eliksir
              boski, w niewielkich, szklannnnych butelkach 250 ml z tymi typowymi, firmowymi
              wypuklosciami (takie jakby paski szkla skrecone). Logo bylo owalne i biale, na
              tym czerwony napis z zawijasami, podobny troche do napisu CocaColi. Butelki
              bywaly po bokach nieco poobcierane i porysowane od czestego recyklingu. Gdy nam
              dzieciom mama kupila czasem w kawiarni 1 butelczyne i wlala z namaszczeniem w
              szklanke, omal sie nie upijalysmy samym zapachem plynnej magii, niecodziennosci
              i babelkami lecacymi w nos. Co to bylo za misterium i rytual kazdego lyczka :-D

              Zapytam podchwytliwie - czy ktos naprawde pijal Polokokte, czy tylko w
              Kingsajzie? Widzialam to RAZ na wystawie :)
              • kajaanna Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 19:11
                Babcia pierwszą PepsiColę (Polska południowa, więc Pepsi!) dawkowała mi
                homeopatycznie, tak w 1/10 szklanki, patrząc uważnie, czy nie będę od tego mieć
                omamów i białych oczu.

                > Zapytam podchwytliwie - czy ktos naprawde pijał Polokokte, czy tylko w
                Kingsajzie? Widzialam to RAZ na wystawie :)

                Tak! Polokoktę pijało się dziko, ale tylko w tych dniach, gdy "rzucili na rynek"
                i się przy tym nie rozbiło.
                :D

                Trzeba było polować ze sztucerem na dostawę do sklepu.

                Polokokta - smak moich studiów. Połowa lat '80

              • kooreczka Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 10:39
                Wierzcie lub nie, ale w Małopolsce do dziś bardziej schodzi Pepsi. Mając wybór-
                zawsze wezmę pepsi, cola to nie to samo.
              • ssssen Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 14:52
                > Logo bylo owalne i biale, na tym czerwony napis z zawijasami,
                > podobny troche do napisu CocaColi.

                www.underconsideration.com/brandnew/archives/coke_pepsi_chart_revised.jpg
                Jak widać mniej od 1962 roku wszelkie podobieństwo czcionki zanikło.
                • lezbobimbo Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 18:04
                  ssssen napisał:
                  >rel="nofollow">www.underconsideration.com/brandnew/archives>/coke_pepsi_chart_revised.jpg
                  > Jak widać mniej od 1962 roku wszelkie podobieństwo czcionki >zanikło.

                  Jak widac w PRLu w Poznaniu sprzedawano Pepsi w butelkach z logo lat 1940ych :)
                  Tak, to wlasnie czerwone z 1940, na bialym owalu.
                  To, ze zamorskie logo bylo na Zachodzie pikne, nowe i kororowe najwyrazniej nie
                  przeszkadzalo firmie opychac staroci za zelazna kurtyne :)
        • malutkie2 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 13:27
          o przepraszam, bagietki (przynajmniej pod koniec lat 70tych i całe 80te) świeżo
          upieczone można było kupić prosto z pieca w piekarni na przymorzu koło rynku.
          stała tam zawsze gigantyczna kolejka, która ruszała się co pół godziny, jak
          bagietki wychodziły z pieca. kupowało się takowych bagietek 15 (gorących), a
          następnie w drodze do domu pożerało co najmniej 2-3...
          • croyance Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 13.05.10, 23:32
            O, mowie o tym samym miejscu! Mieszkalam wtedy na Zaspie, a moi
            dziadkowie na Przymorzu, i dziadek stal godzinami w kolejce po te
            bagietki :-D
        • croyance Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 13.05.10, 23:29
          Ja pamietam, jak w piekarni w Gdansku Wrzeszczu sprzedawano bagietki
          (ale byly to wczesne lata 80) i kolejka stala normalnie kilometrowa, i
          tak codziennie ...
          • croyance Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 13.05.10, 23:33
            Przymorze oczywiscie, co mi sie z tym Wrzeszczem ...
      • mama_kotula Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 21:29
        Cytat> *wielkie wrażenie na mnie zrobił plasterek ananasa pływający w szerokim
        kielisz
        > ku "czarce" z wermutem.


        Ananasy - ale z rieslingiem - to był ulubiony "wykwintny" napój alkoholowy mojej
        mamy za czasów studenckich.
        Wieczorem się wypijało riesling, rano się jadło pozostałe ananasy, co miało
        skutki wiadome :P
      • kajaanna Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 21:43
        > Verdana:
        - oczywiście, że z paryskiej! (wrocławskiej lub tzw. "weki), ważne, że takiej na
        jeden-dwa kęsy.
        Okładało się je "misz-maszem", czyli kawałkiem liścia sałaty, kawalątkiem
        wędliny, sera, pomidora, ogórka, ryby, pasty twarogowej - tym, co było pod ręką,
        byle kolorowo i rozmaicie.

        Ach, rolada serowa, z żółtego sera startego i roztopionego, potem rozwałkowanego
        na płat i posmarowanego farszem np. z pieczarek, zwiniętej w rulon i
        odstawionego do lodówki (w folii) do zastygnięcia. Potem kroiło się w plastry i
        zachwycało gości.

        Ośmiorniczki z parówek, ponacinanych na końcach na krzyż i zapieczonych.

        No i galaretki z wieprzowiny, kurczaka, albo z ozorków - w małych porcjach, za
        to koniecznie z groszkiem!

        • szprota Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 21:47
          O, tę serową roladę pamiętam z poczynań mojej mamy, bardzo ją lubiłam. Tzn
          roladę. Mamę też lubię, wszystko lubię.
          • jota-40 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 05.05.10, 22:06
            Przypomniały mi się jeszcze grzanki. Na początku lat 80-tych zwłaszcza, bo wtedy
            to już naprawdę było mało co w sklepach, ale bułki i żółty ser (taki w wielkich
            blokach) można było upolować. W moim kręgu znajomych przepisów na grzanki było
            wprost mnóstwo - zapiekane z wędlinami (o ile się przytrafiły), boczkiem,
            pomidorami; niezły całkiem jest przepis na grzanki z tartym serem, zmieszanym z
            pewną ilością majonezu i posiekaną cebulką lub/i szczypiorkiem. Do dziś robię i
            polecam - pyszne.
            A, i na ciepło robiło się często - w sezonie warzywnym - leczo. Papryka, cebula,
            przecier pomidorowy, czosnek, plus parówki ;)). I tak zwaną "jarzynkę", bez
            parówek, za to z kabaczkiem. Kabaczki były. Wielkości zeppelinów.
            • ding_yun Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 00:16
              Ha, a przysmak Danuśki? Panierowane plastry żółtego sera? Tylko tym się
              wszyscy tak zapchają, że nic już nie przełkną... może lepiej już to
              fondue z KK...
              • verdana Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 09:00
                W roku 89 nie sposób już było dostać żółtego sera w takich
                ilosciach, aby usmazyć go na przyjęcie.
                • agnieszka_azj Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 10:21
                  Sytuacja na rynku w temacie sera zmienila sie diametralnie juz
                  między napisaniem "KK" a jego wydaniem. Wtedy były długie cykle
                  wydawnicze ;-)
                  Pamietam, ze podczas lektury uderzyło mnie, ze Gabrysia zachwyca się
                  nad genialnością Joanny i jej pomysłu founde, bo (cytuję z pamięci):
                  czego jak czego, ale sera żółtego było w sklepie pod dostatkiem.
                  Kiedy ksiązka się ukazała, sera juz się tak łatwo nie kupowało ;-)
                  • verdana Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 17:59
                    I o ile pamietam, fondue też raczej nie robiono, bo sam ser do
                    fondue nie wystarczy - trzeba mieć dodatki, np białe wino, a z
                    białego wina był ocet.
                    Akurat nieszczęśliwie się złozyło, ze to rok 1980. To własciwie
                    jedyny czas, gdy naprawdę trudno było zrobić cokolwiek, prócz
                    bigosiku na wolowym z kością.
                    • kajaanna Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 18:58
                      Dla autorki wątku poszukujemy jednak dań z połowy lat '70, kiedy szalał
                      nieokiełznany konsumpcyzm.
                      ;)

                      Flaki z kury!
                      Kurczaka gotuje się z dodatkiem warzyw i dodatkowo ze startą gałką muszkatołową,
                      imbirem, zielem angielskim, liściem - tymi przyprawami, które zazwyczaj dodaje
                      się do flaczków wołowych.
                      Po ugotowaniu, kurczaka trzeba pokroić w paski, a wywar przecedzić. I do
                      czystego włożyć kawałki mięsa, zrobić zasmażkę i podawać.

                      To przepis z połowy lat '70, z czasów, gdy za skarby nie szło kupić prawdziwych
                      podrobów wołowych, za to kurczęta (sino-błękitne charłaki) były jedynym mięsem w
                      sklepach.
                      Do zanudzenia robiono nich a to "kotlety", a to "potrawki", no i "flaczki"
                      pseudo-wołowe.


                • nchyb Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 18:28

                  > W roku 89 nie sposób już było dostać żółtego sera
                  ej, chyba w ozątkach lat 80tych, bo w 89 już był...
                  • nchyb Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 18:29

                    > ej, chyba w ozątkach

                    coś mi literki zżera. Miało być w początkach...
        • lezbobimbo Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 18:53
          Cos w rodzaju risotta. Ma byc duzo i pikantniejsze niz pyszny makaronik i bardzo
          gorace, zeby parzylo i nie dalo sie jesc normalnie :)

          Jeszcze jakies sliwki suszone chodzily po ludziach. Spieczone na gorunc z
          cienkim paskiem wedliny ozdobnie udrapowanym wokól i przybitym patyczkiem.

          I takie cos z wafli i masy wyr-czek-podobnej (krem podobny do tego, który
          tworzyla z moca Gaba w tymze KK z kakao stwardnialego na kamien). Arkusz wafla
          posmarowac, przykryc nastepnym arkuszem, posmarowac, przykryc i tak pare razy,
          po czym przycisnac ciezka deska i wstawic do lodówki. Po zastygnieciu i
          przyczajeniu sie pokroic na male romby (more szyk).

          Jeden znajomy mojej mamy do kawy i herbaty sypal mleko w proszku dla dzieci,
          takie z puszek :)
          • dakota77 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 19:02
            Co sos z wafli z masa to piszingier:)
            • lezbobimbo Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 19:46
              dakota77 napisała:
              > Co sos z wafli z masa to piszingier:)

              Hie, hie - piszingierem to moja dalsza rodzina chrzcila doslownie kazdy deser,
              który mial zalatywac zamorskoscia :)))))

              Przypomnialy mi sie tez koszmarne andruty przekladane koszmarnym kajmakiem.
              Zawsze jak mi kazali pilnowac tej wciórnosci grzejacej sie na palniku, to na
              moment odwracalam wzrok i od razu bylo do niczego. Chusteczka nie kajmak.

              A ktos zazywal moze wykwintnych pasztecików z prawdziwym zajacem, ubitym na
              drodze lesnej samochodem? Pieczone w radzieckim prodizu z szybka i potezna
              wtyczka elektryczna :PPP
      • lezbobimbo Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 18:37
        kajaanna napisała:
        > *kruszon podawany w wielkim pojemniku (wino + sok + woda sodowa + >plastry
        cytryny lub pomarańczy)

        Skont wzionc wengiel tj. pomaranczowy rarytas swiateczny? Predzej cytryne,
        czesciej rzucali (konfidencjonalnie uchylam rabka teczuszki)
        :-)

        > *herbata też w szklance. Już nie ma tych najelegantszych szklanek, >lekko
        opalizujących, to był szyk!

        Nie bylo Ci piekniejszych wyrobów cywilizacyjnych, teczowaly, mienily sie i
        miewaly nawet zloty brzezek - podziwialam je i uwielbialam wrazliwym na sztuke
        sercem malej sroki :)))
        • kajaanna Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 19:18
          > Skont wzionc wengiel tj. pomaranczowy rarytas swiateczny?

          Ano, z Pewexa, droga Pani, z Pewexa. Całe 0,70$ za kilo! Lans był.
          Po tym poznawało się Jelitę, że wybacelowała na pomarańczko do kruszona.
          • lezbobimbo Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 19:58
            kajaanna napisała:
            > Ano, z Pewexa, droga Pani, z Pewexa. Całe 0,70$ za kilo! Lans był.
            > Po tym poznawało się Jelitę, że wybacelowała na pomarańczko do >kruszona.

            Wau! O wowe!
            To Twój Pewex byl bardziej lepszejszy i wypasiony od mojego Pewexa. W moim,
            który wanial jak basn z dalekiego raju i niekonczaca sie opowiesc haftowana
            szczesciem i zlotoglowiem, nie bywalo jadla. Dorosli za uscibolone dulary
            kupowali mi Lego i Matchboxy a sobie takie wyszukane farfumy jak n.p. FA, które
            po zuzyciu nadal zdobily lazienke. I blyskaly mamiac tak zwodniczo kororowa
            emalia. To byl lans na puste fafkulce :)
            Za to niemozliwe, bo mandarynki - bardzo rzadko, ale - przychodzily do nas w
            paczce, bo jedna z przyjaciolek mamy zlapala Buke za nogi i wyemigrowala do
            czegos tak nieslychanego jak prawdziwa Francja. Rozszarpywanie wlasnej rodziny
            klami w krwiozerczej i dymiacej zgliszczami jelitek walce o kazdy owocek bylo
            nieuchronnym elementem jadlospisu :)
            • jota-40 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 20:37
              Ale, ale. Pamiętam początek lat 80-tych, kiedy to na ten przykład w moim, całkiem normalnym warzywniku państwowym ukazały się stosy absolutnie boskich grejfrutów z bratniej Kuby! Bywały też czasem jakieś dziwne pomarańcze z innych bratnich republik bananowych. Rzadko, bo rzadko, ale bywały - w każdym razie częściej, niż szynka i kiełbasa.

              Przypomniałam sobie jeszcze jeden smakołyk - a właściwie dwa, podobne: szyszki z dmuchanego ryżu, utytłane w rozpuszczonych krówkach (hit!!) i blok, słynny blok z mleka w proszku, plus masło, cukier i ewentualnie orzechy albo i rodzynki, jeśli kto miał. Zastygało toto, potem się kroiło i pożerało. Można było dodać kakao. Ostatnio wykonałam taki blok, zimową porą - i co powiecie? Moje dzieci pochłonęły z niemym entuzjazmem, dopytując się, jak takie coś wymyśliłam i skąd to wzięłam?...
              • kajaanna Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 20:50
                Pomarańczka od "agenta"!
                Skórki z czterech pomarańczy, moczone przez kilka dni (wodę codziennie trzeba
                było zmieniać) + kilogram marchewki gotowało się z cukrem i na koniec miksowało
                razem na papkę.
                Dawało to "syrop pomarańczowy" do rozcieńczania wodą!

                Dziękuję. Jejuniu, jakie pokłady wspomnień ożywia taki wątek...
              • lezbobimbo Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 20:50
                jota-40 napisała:
                Zastygało toto, potem się kroiło i pożerało. Można było dodać
                > kakao. Ostatnio wykonałam taki blok, zimową porą - i co powiecie? >Moje dzieci
                pochłonęły z niemym entuzjazmem, dopytując się, jak >takie coś wymyśliłam i skąd
                to wzięłam?...

                Przez te zimowa pore moja zwyrodniala wyobraznia ujrzala oczywiscie swym
                kaprawym okiem, ze zawiesilas bloka na galazce za oknem, a Twe dzieci niczem
                sikorzęta jeno no podfruwaly i dziubaly :))))) a z dzióbków im tylko takie kleby
                pary buchaly :)
                Takiego dziwa blokujacego nie znalam dotad.
                Ale za to mleko kondensowane z puszki mialo swój wyborny, ohydny czar :) W
                Pd.Ameryce podgrzewaja takie puszki w kapieli wodnej i wychodzi im z tego krówka
                wielkosci puszki :) Dulceeee de lecheeee
              • dakota77 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 22:26
                Blok dobra rzecz. Moj maz sobie jakis czas temu przsypomnial, jak
                bardzo lubil te domowa niby-czekoalde w wykonaniu babaci i
                stwierdzil, ze chce taka zjesc:). Zrobilismy toto kilka razy, ale
                ostatnio mi sie zle kojarzy, bo przy krojeniu prawie obcielam sobie
                palec nozem, ech.

                Trzeba sie bedzie przemoc i zrobic kolejna ture:)
              • nessie-jp Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 01:17
                > i blok, słynny bl
                > ok z mleka w proszku, plus masło, cukier i ewentualnie orzechy albo i rodzynki,
                > jeśli kto miał. Zastygało toto, potem się kroiło i pożerało.

                Macham nieśmiało rączyną z otchłani forumowych i od razu wyjeżdżam z prośbą
                • lezbobimbo Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 02:06
                  nessie-jp napisała:
                  > Macham nieśmiało rączyną z otchłani forumowych

                  O!! To Ty, niesmiala raczyno! Wrócilas! Czy byc moze? Zawszec w glebi mego
                  zgnilego osierdzia zywilam te nieugaszona nadzieje..
                  Pani pozwoli polizac buciczek - i umaic sie godnie na majówke kwieciem rozmaitem
                  - i calym blokiem demoludów w puszce!
                  Wybuchajace jutrzenki, konfetti, fanfary, przodownice pracy drobiace w przód
                  drobnym maczkiem.. uiiiii!
                  • nessie-jp Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 14:35
                    > O!! To Ty, niesmiala raczyno! Wrócilas! Czy byc moze? Zawszec w glebi mego
                    > zgnilego osierdzia zywilam te nieugaszona nadzieje..

                    Cóż mogę rzec, zwabiło mnie to ciepełko gnijących osierdzi... :)

                    A na forach miałam przestać bywać, w tym roku po raz kolejny (takie odchudzanie
                    się mentalne, wiecie, żeby więcej czasu produktywnie i tak dalej, a nie tylko
                    rechotać nad linijkami tekstu). Ale chyba zacznę się odchudzać jak zwykle od
                    jutra...
                • kaliope3 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 07:30
                  Nessie- jak fajnie że się pojawiłaś! Mam nadzieję że nie znikniesz:)
                • melmire moze taki? 07.05.10, 08:24
                  Podaje za dziewczynami z cincin.cc


                  Czekolada pani Alicji
                  Paczkę niebieskiego mleka w proszku (z Siedlec, żadne odtłuszczone albo
                  granulowane, musi być klasyczne pełnotłuste) wymieszać z 6 łyżkami ciemnego
                  kakao. W garnuszku zagotować 3/4 kostki (250 gramowej) masła, 1/2 szklanki wody
                  (125 ml), 2 szklanki cukru, cukier waniliowy. Wlać do mleka, dodać duzą ilość
                  grubo pokrojonych (albo nawet pokruszonych zaledwie na pół) orzechów włoskich,
                  dokładnie wymieszać. Wylać (pojęcie wzgledne, to jest bardzo gęste, więc
                  najlepiej przełożyć i uklepać wilgotną łapą) do jakiegoś naczynia (blaszka
                  kwadratowa, keksówka, może byc nawet torebka po tym mleku- wtedy przyklepać w
                  "tabliczkę"; tak żeby tworzyło nie za grubą warstwę, może mieć tak 1,5-2 cm).
                  Najlepsze jeszcze świeże, właśnie ciagnące (a może to ja byłam taka łakoma, że
                  nie mogłam się doczekać wystygnięcia?). Na nastepny dzień kruszeje, ale jest
                  równie pyszne. ]


                  albo
                  Blok Kakaowy
                  Składniki:
                  1/4 szkl. mleka
                  3/4 kostki margaryny
                  1 szkl. cukru

                  powyższe składniki zagotować w większym garnku

                  25 dkg mleka w proszku
                  4 łyżeczki kakao (to z wiatrakiem na opakowaniu jest najlepsze icon_smile.gif )
                  25 dkg ciasteczek (+/- 3 paczki Petit Beurre)

                  Mleko w proszku i kakao wymieszać w osobnej misce.
                  Dodać do zagotowanej masy (to co mamy w garnku).
                  Pokruszyć ciastka (można już wcześniej to zrobić) i dodać do reszty.
                  Wymieszkać i dosłownie jak tylko skończymy mieszać ściągać z ognia i wlać do
                  foremki na ciasta.
                  Pozostawić do ostygnięcia i później przechowywać w lodówce.
                  • kooreczka Re: moze taki? 07.05.10, 10:37
                    O właśnie- mleko niebieskie w proszku= andruty! Przepisu nie podam, bo każdy ma
                    własny, ale moja babcia co miesiąc robi je od 40 lat, więc wtedy być musiały!

                    Inna rzecz- babka marmurkowa
                    -5 jajek
                    -2 1/2 szkl.mąki
                    -2 szkl.cukru
                    -2 łyżeczki proszku do pieczenia
                    -1 szkl.oleju
                    -1 szkl.wody
                    -2 łyżki kakao
                    -olejek
                    Jajka ubić z cukrem,dodawać kolejno resztę składników.Podzielić na dwie
                    części,do jednej dodać kakao i wylać do formy-najpierw biały, potem delikatnie
                    (żeby nie wymieszać) ciemny. Piec ok. 50 minut w 180 stopniach

                    Ciasto "śmieciowe":D

                    ciasto jabłkowo orzechowe
                    4 jaja
                    1/2 szkl cukru
                    1 szkl oleju
                    2 szkl mąki
                    1 łyżeczka proszku do pieczenia
                    1 łyżeczka sody oczyszczonej
                    zmiksować
                    4 jabłka pokroić w kostkę, doda orzechy, rodzynki, zasypać cukrem, niech chwile
                    postoi, wymieszać z ciastem
                    Wylać ciasto na posmarowaną tłuszczem i bułką tartą blachę i do pieca na 40 min
                    150 stopni

                    Trochę "burżujskie" te przepisy, ale na taką uroczystość zawsze nalazły się
                    zachomikowane rodzynki i kakao:D

                  • nessie-jp Re: moze taki? 07.05.10, 14:37
                    Melmire, dzięki za ten przepis
                • dakota77 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 14:37
                  Nessie, dobrze, ze wrocilas:)
              • paszczakowna1 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 12:48
                > Ale, ale. Pamiętam początek lat 80-tych, kiedy to na ten przykład w moim, całki
                > em normalnym warzywniku państwowym ukazały się stosy absolutnie boskich grejfru
                > tów z bratniej Kuby! Bywały też czasem jakieś dziwne pomarańcze z innych bratni
                > ch republik bananowych.

                Pomarańcze pamiętam właśnie jako kubańskie. Były zielonoszarobrazowo
                (żółtoszarobrazowe w stanie dojrzałym) i miały grubą, twardą skorupę (skórką
                tego trudno nazwać). Zastanawiam się powaznie, czy to faktycznie były
                pomarańcze, czy może jakieś inne cytrusy. Były jeszcze marokańskie, te wyglądały
                jak pomarańcze. Grejpfruty bywały z rzadka, ale bywały, od dzisiejszych się
                chyba nie różniły.
                • nessie-jp Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 16:31
                  > (żółtoszarobrazowe w stanie dojrzałym) i miały grubą, twardą skorupę (skórką
                  > tego trudno nazwać). Zastanawiam się powaznie, czy to faktycznie były
                  > pomarańcze,

                  Pomarańcze, pomarańcze, tylko nie były sztucznie podmrażane dla
                  upomarańczowienia, bo lud bratni oszczędzał. Sady pomarańczowe na Florydzie
                  wymagają sztucznego podmrażania, żeby pomarańczki się zrobiły pomarańczowe
            • kajaanna Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 20:42
              > To Twój Pewex byl bardziej lepszejszy i wypasiony od mojego Pewexa.

              Pewexa w mieście wystawiono okazałego.
              Nawet Polish Ham w nim bywał w sercowatej puszce i mielonka szynkowa elegancko w
              folię zafoliowana, kusząca swoją różowatością zza etykietki. I pomarańczka też
              były i zaraz obok dżinsy marki wrangler.

              I chodziliśmy tam jak na ekspozycję w skarbcu koronnym, pokazując sobie co
              wspanialsze eksponaty palcem.
              • lezbobimbo Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 21:04
                kajaanna napisała:
                >mielonka szynkowa elegancko w> folię zafoliowana, kusząca swoją >różowatością
                zza etykietki.

                Kiedy moimi niegodnymi usty proletariatu wchlanialam po raz pierwszy plasterek
                (liczba pojedyncza) tzw. szynki prasowanej (bodaj to tez z jakiego Pewexa czy
                skad?) smakowala jak kolejne, smakowite misterium Zagramanicy, dopóty nie
                trafilam na jakas sprasowana ZYLE. Czy tez chrzastke. Zachrzescilo mi w klach i
                sie obrazilam na taka szynke. I kawaleczek banana tez mi nie smakowal, wiec
                elegancko wyplulam do doniczki, aby nie obrazic tych, co w trudach i znojach i
                potach zdobywali legendarny Graal owocu, o którym pisalismy dosc abstrakcyjne
                cwiczenia na polskim (czym sie rózni banan od ogórka?)
                - wtedy juz dawno minely czasy 6Klepki, gdzie takiemu burzujowi Bobciowi banany
                z reki jadly, kiedy wdeptywal je w swe kobierce..

                >I chodziliśmy tam jak na ekspozycję w skarbcu koronnym, pokazując >sobie co>
                wspanialsze eksponaty palcem.

                Ja juz na wejsciu traciwszy dech i widzaca tylko Lego przeoczylabym rózowego
                slonia bez traby, co tam insze eksponaty!
                • jota-40 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 06.05.10, 22:08
                  Hy, bloku nie jadałaś? O, biedne dziecię!... nie znasz Ty smaków nędzy
                  piszczącej! ;))) Ten blok smakuje jak taka pseudo-krówka, straszliwie słodkie to
                  jest.
                  Wizja moich pociech-sikorząt obaliła mnie z krzesła ;DD. Po słodkie cała trójca
                  pofrunęłaby na Pałac Kultury, fakt.
                  A dulce i tak dalej, to my teraz też mamy w naszej Polsze, sprzedają toto w
                  puszkach od jakiegoś czasu i nazywają gotowym kaimakiem albo masą krówkową.
                  Całkiem niezła rzecz...
                  • kaliope3 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 07:36
                    koleżanki moje zamias kupować krówkę z puszki gotują mleko
                    skondensowane (w puszce) i im taka krówka sama wychodzi:). Mama
                    robiła przed laty wafel przekładany masą z mleka dla niemowląt ( w
                    niebieskim woreczku) ze skórką pomarańczową i orzechami jak
                    były.Uwielbialiśmy to znacznie bardziej niż nudny już faktycznie
                    wafel kajmakowy (ile można)
                    • ewaty a "kryzysówki"? 10.05.10, 19:05
                      Przynajmniej tak się na to w Łodzi mówiło, o ile pamiętam, były to ciasteczka z
                      płatków owsianych ubadziane w jakiejś masie z mleka w proszku, kakao, masła?Yyy,
                      nie pamiętam przepisu...ale takie kupki się z tego stawiało i to zastygało w
                      nibyczekoladowe cósie.
                      • kaliope3 Re: a "kryzysówki"? 10.05.10, 20:58
                        Tak,tak! My na to mówiliśmy "owsianki" i faktycznie to było z
                        masła,mleka,cukru,płatków owsianych i kakao.Pamiętam jak mi dziadek zrobił te
                        ciasteczka kiedy w wieku 6 lat musiałam w sanatorium siedzieć i ktoś mi je
                        wyżarł ze wspólnej lodówki.Zresztą ciekawie było,stan wojenny wybuchł i panie
                        opowiadały nam że jest wojna i czołgi jeżdżą po ulicach.Przepraszam za zboczenie
                        z tematu;)
                      • ding_yun Re: a "kryzysówki"? 10.05.10, 21:39
                        ewaty napisała:

                        > Przynajmniej tak się na to w Łodzi mówiło, o ile pamiętam, były to ciasteczka z
                        > płatków owsianych ubadziane w jakiejś masie z mleka w proszku, kakao, masła?Yyy
                        > ,
                        > nie pamiętam przepisu...ale takie kupki się z tego stawiało i to zastygało w
                        > nibyczekoladowe cósie.

                        Oj tak, ja to zżeram czasem do tej pory. Rozpuszcza się niecałą szklankę cukru w
                        niewielkiej ilości mleka, gdzieś koło 3 łyżek stołowych. Dodaję odrobinkę masła,
                        w to wsypuję szklankę płatków owsianych, lekko podgotowuję i dodaję kakao, ze
                        dwie łyżeczki. Można dosypać bakalii posiekanych. Nawet dobre, jeśli ktoś lubi
                        ciasteczka owsiane, ale to nawet w najgłębszych czasach PRLu zdaje się nie
                        uchodziło za danie odpowiednie na przyjęcie :P no i zapycha niesamowicie.
                        Zresztą mam wrażenie, ze większość dań z tamtej epoki jest bardzo sycąca. Wtedy
                        chyba jednak pożywność dania była jego większą zaletą niż lekkostrawność :P
                        • nessie-jp Re: a "kryzysówki"? 10.05.10, 23:42
                          Pamiętam doskonale te czekoladki owsiane. U nas (Warszawa) to się nazywało
                          "szyszki".

                          To jedno z najsilniejszych moich wspomnień o mamie (zmarła w 1982 r.)
                          • verdana Re: a "kryzysówki"? 11.05.10, 18:54
                            Taki sernik kupowało się w sklepie tzw "serowarskim" obok mojej
                            szkoły. Pyszny był!
                          • ananke666 Re: a "kryzysówki"? 11.05.10, 19:11
                            > Przypomniało mi się jeszcze, że w PRL-u na przyjęciach podawano ozdobne
                            > "serniczki" z serka homogenizowanego usztywnionego galaretką w różnych kolorach
                            > ,
                            > z wtopionymi kostkami czystej galaretki.

                            A ja podobne robię do dziś! W pucharkach, ale nie z kostkami, tylko z rodzynkami
                            i owocami. Brzoskwinie z puszki najczęściej, a w sezonie truskawki, maliny czy
                            jagody... na wierzchu warstwa czystej galaretki z zatopioną dekoracją. O ile mi
                            się akurat chce dekorować. Bardzo wdzięczny deser :)
                      • croyance Re: a "kryzysówki"? 13.05.10, 23:42
                        Moja mama takie robila, mowilismy na nie 'owsiki' :-D
              • andrzej585858 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 06:38
                kajaanna napisała:


                >
                > Pewexa w mieście wystawiono okazałego.
                > Nawet Polish Ham w nim bywał w sercowatej puszce i mielonka szynkowa elegancko
                > w
                > folię zafoliowana, kusząca swoją różowatością zza etykietki. I pomarańczka też
                > były i zaraz obok dżinsy marki wrangler.
                >
                > I chodziliśmy tam jak na ekspozycję w skarbcu koronnym, pokazując sobie co
                > wspanialsze eksponaty palcem.

                Jeżeli ktos chce odświeżyć wspomnienia, to proponuję udać się do Zgorzelca:

                zgorzelec.naszemiasto.pl/wydarzenia/953850.html
                A tak przy okazji jednym z najbardziej istotnych i podstawowych zakupów
                związanych z organizacją wesel, hucznych imienin itp. był zakup w Pewexie
                wyrobów naszego rodzimego przemysłu spirytusowego.
                O ile pamiętam pół litra "Żytniej" to bodajże 80 centów kosztowało, w podobnej
                cenie był także "Polonez".
                Może zabrzmi to śmiesznie, ale wódka z "Pewexu" naprawdę miała lepsze walory
                smakowe, a może tak tylko wydawało się?

                No tak wszyscy piszą o pomarańczach, klockach, kosmetykach a ja tylko o alkoholu !!!
              • kaliope3 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 07.05.10, 07:33
                Pamiętam jeszcze, że w tym przybytku luksusu zza szybki stało się w
                nabożnym milczeniu nieśmiało próbując ogarnąć wszystkie półki z
                barbie,fleur,klockami lego i innymi niedostępnymi cudami.
                Sprzedawczynie zresztą, w pełni świadome swojej roli, demonstrowały
                zazwyczaj pełnen wyższości dystans opiekunek świętego ognia
    • draconessa Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 08.05.10, 18:15
      ...dodam jeszcze, ze na stole powinna sie pojawic salatka jarzynowa
      oraz sledzik. Z cebulka, lub w formie rolmopsa. Wykwintniejsza
      wersja sledzika zas moze byc zawijaniec sledziowy ze sliwka (
      marynowana), spiety wykalaczka. Do Coli koniecznie jako zakaska
      paluszki slone!!! Jak mozecie zapomniec o paluszkach!!! I sliwka w
      czekoladzie, tudziez delicje ( zdaje mi sie, ze wtedy juz byly?),
      Dodatkowo zas do picia - oranzada oraz woda gazowana. Najlepiej z
      syfonu, jesli uda Ci sie takowe cudo gdzies wyszperac. Idealny bylby
      syfon szkalny, bardziej nowoczesny zas i szpanerski jest metalowy;)
      Aha - serwetki na stole, koniecznie bibulkowe cieniutkie - znow
      najlepiej w specjalnym serwetniku, ulozone w wachlarzyk. W braku
      serwetnika mozna zastosowac szklanke - ale jakas ozdobniejsza, z
      kolorowego szkla.
      • nessie-jp Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 08.05.10, 18:37
        draconessa napisała:

        > ...dodam jeszcze, ze na stole powinna sie pojawic salatka jarzynowa
        > oraz sledzik. Z cebulka, lub w formie rolmopsa.

        Też pamiętam taką wersję "przyjęciowego" stołu, chociaż jestem Pulpecjowym
        rocznikiem, czyli jednak młodszym. Ale właśnie śledzie, sałatka obowiązkowo z
        zielonym groszkiem, jajo w majonezie też z groszkiem, delicje i śliwki w
        czekoladzie to był żelazny repertuar :) I jeszcze takie czekoladki w sreberku,
        przypominające dzisiejsze cukierki Malaga.

        A do picia
        • draconessa Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 08.05.10, 18:53
          Mazowszanka obowiazkowa. ptys- wspominienie dziecinstwa, ale nie
          wiem, czy nadal mozna gdzies dostac? Przychodza mi taz na mysl
          nostalgicznie soki Dodoni...:))) Zas deserowo - dla dzieci
          galaretka. Dla doroslych - domowy sernik, szarlotka, makowiec i
          ciasto drozdzowe. Z alkoholi nie zapominajmy o ajerkoniaku, zas juz
          wsrod bardziej ekskluzywnych napojow - albanski koniak ( dla
          odwaznych:). Wina bulgarskie ( Sophia) oraz wegierski Egri Bikaver (
          Bycza krew) Ale przede wszystkim - wodeczka:) i domowe nalewki na
          bazie tejze robione.
          • kebbe Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 08.05.10, 22:15
            Dodałabym jeszcze marynowane grzybki, tudzież inne buraczki w
            charakterze zakąski.

            Witaj, smoczyczko :)
            • draconessa Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 08.05.10, 22:58
              Witaj, Kebbe mila:)
              No wlasnie, buraczki!!!! Wiedzialam, ze o czyms zapomnialam...
              staram sie jeszcze pokombinowac, co dodac do owego menu. Zdaje sie,
              iz na forum, zacnym zreszta, pt 'herbata z musztardowki' jakies
              dodatkowe supozycyje odnosnie menu na przyjecie w stylu PRL lata '70
              znalezc by sie mogly. Dodatkowo popytam jeszcze mame. Co do
              wystroju...hmmm...obrus chyba jednak koniecznie bialy,tak, tylko i
              li. Ewentualnie recznie robiona szydelkowana serweta... W wersji
              hard core - cerata, ale to tylko dla odwaznych.
              • dakota77 Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 08.05.10, 22:59
                Bieznik na kawie do lawy:)
                • draconessa Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 08.05.10, 23:13
                  Yeeeessss!!! koniecznie w ludowym, pseudo-ukrainiskim stylu. Lniany.
                  Co do podania kawy - procz 'plujki' w szklankach byly w uzyciu
                  serwisy do kawy, czestokroc w kolorze brazowawym... hmmm, co do
                  herbaty - nie tylko w szkalnkach , ale jeszcze byla specjalna szkola
                  parzenia tzw esencji w imbryczku i rozwadniania owej wrzatkiem.
                  Czyli - do imbryczka nasypujemy herbacianych listkow - duzo!!!(
                  yunnan!!!!), zalewamy wrzatkiem. Mozemy jeszcze posatwic na chwile
                  na gazie, zeby sie zaparzylo i bylo mocna jak...jak ho!ho!. Tegoz
                  naparu uzywamy, gdy mili goscie zazyza sobie herbatki. Przepis - do
                  szklanki ( z koszyczkiem, carissimi!) nalewamy wpierw owego naparu i
                  dopelniamy wrzatkiem. Sama elegancja, zas smak herbaty trafia szlag:)
                  • draconessa Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 08.05.10, 23:15
                    Przepraszam za literowki. Ciezko sie pisze majac jednago kota pod
                    stopami, drugiego na plecach a ruchliwego prawie trzylatka na
                    kolanach:)
                  • kebbe Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 09.05.10, 09:35
                    draconessa napisała:
                    > Yeeeessss!!! koniecznie w ludowym, pseudo-ukrainiskim stylu. Lniany.

                    hola, hola, wcale niekoniecznie. Istniała też opcja jeszcze bardziej
                    wschodnia, orientalna, z perskim wzorkiem. Kolory to ciemna czerwień i
                    czerń, materiał aksamitopodobny. Plus frędzle. W niejednym domu
                    widziałam!
                  • kajaanna Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 09.05.10, 16:23
                    > Czyli - do imbryczka nasypujemy herbacianych listkow - duzo!!!(
                    > yunnan!!!!),

                    Lepiej jednak "Zemstę Gruzina", znaczy - herbatę gruzińską. Która i smaki swe ma
                    i aromaty. Gościom naparzałek dziurkowanych na łańcuszku uwieszonych nie
                    wypadało podawać, ale w imbryczku to i owszem.

                    A tu link do estetyki stołu:

                    www.wielkiezarcie.com/recipeslist.php?group=61&user=164493
              • nessie-jp Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 08.05.10, 23:33
                > wystroju...hmmm...obrus chyba jednak koniecznie bialy,tak, tylko i
                > li. Ewentualnie recznie robiona szydelkowana serweta... W wersji
                > hard core - cerata, ale to tylko dla odwaznych.

                W wersji dla dzieci
                • draconessa Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 08.05.10, 23:51
                  Szklo KONIECZNIE!!! Jakze inaczej, trzebaby prac i sprzatac i prac i
                  sprzatac:) U mojej Babci byly male szydelkowe serwetki na
                  stoliczkach - przykryte tyciuskimi szkielkami. Zapewne w tymze
                  samym celu - ochrony przed zabrudzeniami.Hmmm, mysle sobie jeszcze,
                  co by sie przydac moglo - jesli sa w zanadrzu porcelanowe albo i
                  plastykowe figurki z epoki, to czas je wyeksponowac. Mozna tez
                  odkurzyc zestawy ceramiki np Marynarz-karafka z szescioma
                  kieliszkami etc. Kultowa byla ryba i pasujace kieliszki.
                  • nchyb Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 09.05.10, 12:40
                    u mnie szkła nie było, tylko zwyczajny obrus na solidnym
                    mieszczańskim stole. Jakże zazdrościłam w tym okresie koleżankom w
                    blokach z ławami...
                    Jakże głupia byłam :-)
                    • verdana Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 09.05.10, 16:15
                      Nie, nie, nie - mamy tu lata 80-te w wersji przaśno/ludowej, w
                      wersji inteligenckiej szkła nie było. Ani bialych obrusów - len tak,
                      jak najbardziej. I biale serwetki papierowe, na ktorych można było
                      nawet pisać. Kolorowych jeszcze nie było.
                      Był za to Włocławek. O, to był szyk - w "wyższych sferach".
                      Herbata w czajniczku to naprawdę była lepsza herbata niż z torebek i
                      nadal jest - ale wtedy herbaty Junan już nie było w sklepach, była
                      li i jedynie popularna, która pić się nie dała, ale doskonale
                      służyła do farbowania bialych rajstop (najłatwiejsze do dostanie).
                      Kawa w szklankach, herbata też - albo na spodeczkach, albo w
                      stosownych metalowych czy wiklinowych uchwytach. Kawa plujka, grubo
                      mielona, albo rozpuszczalna (prawie nie do dostania).
                      Masło OK, smalec z cebulką też, z margaryn jedynie masło roślinne.
                      Olej był tylko rzepakowy, smierdzacy, więc raczej się na nim nie
                      smażyło.
                      • nchyb Re: Zza krzaczka niesmialo sie wychylajac... 09.05.10, 16:36

                        > Nie, nie, nie - mamy tu lata 80-te w wersji przaśno/ludowej, w
                        > wersji inteligenckiej szkła nie było.
                        no to już wiem, czemu my bezszkłowi... :-)

                        a co do herbaty, z popularną też problemy bywały. Ale pamiętam, jak
                        się trafiła i ktoś nam podesłał paczkę z zagranicy i tam jakiś earl
                        grey był. Herbaty się wymieszało i na tamte czasy to było cudo...

                        a o oleju to się mówilo, że to nie rzepakowy, tylko napędowy był i
                        faktycznie mało kto smażył na nim.
    • melmire Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 09.05.10, 20:13
      A w ramach dekoracji - jezyk, czyli kapusta z powbijanymi w nia wykalaczkami z
      zakaskami :)
      • marslo55 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 10.05.10, 12:02
        melmire napisała:
        "A w ramach dekoracji - jezyk, czyli kapusta z powbijanymi w nia
        wykalaczkami z zakaskami :)"
        To by było wspaniałe połączenie czasów minionych z obecnymi! Właśnie
        wyczytałam, że jeżyk arbuzowy wygrał casting na ulubioną przez
        dzieci owocową przekąskę..

    • villanden Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 11.05.10, 17:54
      Fantastyczny watek :-)))

      Parapluie, powodzenia z przygotowaniami i najlepsze zyczenia dla
      mamy.
      Mam nadzieje, ze po imprezie znajdziesz chwile, zeby opisac jak
      poszlo i moze pokazesz kilka zdjec stolu/ i wystroju?
      Please, please, please!

      Boze, ale mi sie sentymentalnie zrobilo, mimo ze ja w sumie jestem
      rocznik 79, ale mam wrazenie ze to WSZYSTKO pamietam.
      ech...
    • czekolada72 Re: Gabowe roczniki pomóżcie! 08.12.10, 10:53
      To ja dorzuce to co pamietam z domowych rodzinnych imprez, nie "tylko dla dorosłych" (ja rocznik jak nazwa wskazuje)
      Herbatka w szklankach, kawa z nrd-owskiego ekspresu (nieprzelewowego) w filizankach (nie brazowych, nie wloclawkowych ale zwyczajnych bialych w kwiatki z serwisu kawowego)
      Na zimno - pepsi :) , woda mineralna w szklanych butelkach, chyba Kryniczanka, kompot domowy z owocami, nie cos na ksztalt slynnych stolowkowych rozcienczanych, ale porzadny wyrob mojej babci :)
      na talerzyku cytryna w plasterkach z malymi plastikowymi widelczykami; szklanki bywały zdobione cukrem na soku z cytryny
      ze słodkiego - obowiazkowo zawsze były 3 ciasta babcine - tort biszkoptowy z masa kakaowa (czekoladowa), placek z jabłkami i ciasto z galaretka - stali goscie poprostu nie wyobrazali sobie braku tychze), w przypadku mniejszych spotkan bywał andrut przekladany masa kakowa (czekoladowa), a w najgorszym kryzysie - biszkopt przekładany extra gęstym kisielem
      galaretka z plasterkami banana, wersja uboga - z ugotowanym jabłkiem w kostke
      paluszki i słone krakersy
      kolorowe kanapeczki na kromeczkach weki - z pasta serowo-rybna, pasta serowo-paprykowa, rybka z puszki, wedlinka, pomidorek, jajko na twardo, ogorek surowy, kiszony, z octu, sałatka, szczypiorek Oczywiscie nie wszystko naraz, ale na jednym polmisku - jeden rodzaj kombinacji.
      Jajka na twardo w majonezie, z groszkiem, na lisciach sałaty
      Grzybki marynowane i ogorki kiszone
      sałatka pomidorowo-cebulowa
      śledzie to u nas bywały srednio...
      galareta z mieskiem, groszkiem i marchewka
      salatka jarzynowa
      pod koniec lat 80-tych - sałatka z pekinki, groszku, kukurydzy, pomidora i ogorka
      Nie kojarze, by bywało cos na goraco wtedy podawane
      Moja ciotka zas uwielbiala ruloniki z szynki, chyba konserwowej, zalane galareta
      z wedlin - zdobywana oryginalna kiełbasa z Liszek, słynna krakowka, i mielonka z puszek.
      A na stole albo sztywny, krochmalony biały obrus, albo kolorowy w kwiatki.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka