Dodaj do ulubionych

Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach

23.05.10, 19:47
Nie wiem czy nie zostanę obsmiana, ale trudno wezme to na klatę:)
Ale naprawde ciekawi mnie czy przez te dwa miechy pobytu Pyzy i
Tygryska w Pobiedziskach starsi państwo utrzymywali obie panny? czy
Gabrysia łożyła na ich pobyt? Bo gwoli ścisłości nakarmienie dwóch
nastolatek to nie są wcale grosiki, szczególnie przez dwa miesiące.
Obserwuj wątek
    • ateh7 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 19:53
      Chyba było już kiedyś o tym. Ja nie pamiętam, żeby Borejki coś proponowały, w
      sensie kasę za pobyt dzieci w Pobiedziskach. Zdaje się, że to była okazja, żeby
      dzieci miały wakacje i żeby jednocześnie było tanio. Oczywiście wdzięczni
      staruszkowie mieli rozjar, że się im dzieciaki na barki zrzuca.
      I lekki OT - czy dziewczynki nigdy nie nabroiły w tych Pobiedziskach na tyle, że
      Bronek i jego małżonka mieli ich serdecznie dość? Znając Laurę, jest to możliwe :)
      • aganoreg Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 20:00
        "Corka Robrojka":

        Własne córki Gabrieli - Pyza i Tygrysek - spędzały wakacje w Pobiedziskach, jak
        co roku zresztą. Państwo Jankowiakowie nie wyobrażali sobie lata bez
        dziewczynek. W marcu przychodziło zwykle formalne zaproszenie listowne, mające
        oddalić wszelkie skrupuły Gabrieli, która nie zniosłaby myśli, że sprawia komuś
        kłopot. Uroczysty list adresowany był zawsze do dziewczynek, więc nawet gdyby
        snuła jakieś inne plany wakacyjne, i tak nie miałaby szans na ich realizację.
        Ale innych planów nie było, bo nie było pieniędzy. Mogła córkom zafundować
        tylko przejazd do Pobiedzisk i dwa miesiące wakacji u zaprzyjaźnionych starszych
        państwa.
        Wakacje w górach czy nad morzem w ogóle nie wchodziły w grę: za drogo!

        Przypuszczam, ze chodzi o kieszonkowe dla dziewczynek, a nie pokrycie kosztow
        utrzymania. Chociaz w "NiN" opisany jest domek (a wlasciwie pokoj) przeznaczony
        pod wynajem dla letnikow. Skoro dziewczyny spedzaly tam dwa miesiace wakacji, to
        Jankowiakowie za duzo nie zarobili.
        • nessie-jp Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 20:11
          > snuła jakieś inne plany wakacyjne, i tak nie miałaby szans na ich realizację.
          > Ale innych planów nie było, bo nie było pieniędzy. [b]Mogła córkom zafundować
          > tylko przejazd do Pobiedzisk

          Wiecie, że to jest dla mnie nie do pojęcia? Córki dwóch wykładowców
          akademickich, wychowywane w domu, w którym wszyscy dorośli pracują, są takie
          biedne, że ledwo im na bilet na kolejkę lokalną starcza? A i tak pewnie
          Ogorzałek podwozi?

          Surrealizm musierowiczowski. Albo Ignacy Borejko wszystko przeżerał w formie lodów.
        • lezbobimbo Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 14:24
          aganoreg napisała:
          > Ale innych planów nie było, bo nie było pieniędzy. Mogła córkom
          >zafundować> tylko przejazd do Pobiedzisk i dwa miesiące wakacji u
          >zaprzyjaźnionych starszych państwa.
          Wakacje w górach czy nad >morzem w
          ogóle nie wchodziły w grę: za dr
          > ogo!

          Cale to biadanie nad forsa jest conajmniej dziwne i bez sensu. Zauwazcie, ze to
          juz w CR. A w NiN Gaba spokojnie wypychala male nad to "drogie" morze, do
          zaprzyjaznionej bazy prywatnej sw. kolezanki Anielli von Leba. W dodatku
          przekupujac Nutrie, ze ma jechac z nimi.

          Najdziwniejsze jest jednak to, pomijajac bzdury o rzekomej biedzie, ze tak
          kochajaca mamunia Gaba w ogóle nie bierze pod uwage mozliwosci spedzenia tych
          wakacji razem z córkami (ani tez z Grzesiem). O tym juz tez dawno temu pisalismy..
          • paszczakowna1 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 16:27
            > aganoreg napisała:
            > > Ale innych planów nie było, bo nie było pieniędzy. Mogła córkom
            > >zafundować> tylko przejazd do Pobiedzisk i dwa miesiące wakacji u
            > >zaprzyjaźnionych starszych państwa.
            Wakacje w górach czy nad >morz
            > em w
            > ogóle nie wchodziły w grę: za dr
            > > ogo!

            Ze sformułowania wynikałoby, że Gabriela te wakacje finansowała, co
            sugerowałoby, że utrzymanie (jedzenie przynajmniej) opłacała. Z drugiej strony
            jednak, zestawienie kosztów utrzymania dwóch nastolatek przez 2 miesiące i
            przejazdu do Pobiedzisk z Poznania jest dość surrealistyczne.

            > Cale to biadanie nad forsa jest conajmniej dziwne i bez sensu.

            Może chodziło o wakacje na całe 2 m-ce? Wtedy faktycznie mogło by ich nie stać.
            • lezbobimbo Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 17:46
              paszczakowna1 napisała:
              >>bimbo: Cale to biadanie nad forsa jest conajmniej dziwne i bez >>sensu.

              >zestawienie kosztów utrzymania dwóch nastolatek przez 2 miesiące
              >Może chodziło o wakacje na całe 2 m-ce? Wtedy faktycznie mogło by >ich nie stać.

              To jakim cudem Gaba utrzymuje te dwie nastolatki na codzien? Nie jedza, nie
              pija, ubran nie brudza kiedy sa w domu? Tylko na wakacjach wlaczaja im sie nagle
              potrzeby fizjologiczne?

              Nie mówiac o tym, ze na wsi a nawet i w samych Pobiedziskach malo jest
              kosztownych rozrywek i atrakcji - nie to co w kurorcie nad morzem czy w miastach
              w górach. Najlepszy fun na wiejskich wakacjach jest prawie darmo (jeziora, lasy,
              piekna pogoda ;)
              I jednak nie wierze, aby panstwo Jankowiakowie byli równie pazerni co mlekodajna
              babcia, wystawiajaca fakture za kazdy kubek mleka. Mysle, ze jesli Gaba
              zwrocilaby starszemu panstwu za dodatkowe koszty jedzenia dla dwóch nastolatek
              (a na wsi latem jedzenie jest najczesciej prosto z krzaka i stosunkowo tanie),
              to nie zadaliby przeciez czynszu hotelarskiego..

              Cos z tym biadaniem nad forsa jest wyraznie bez sensu, powtórze ;)
              Najdziwniejsze i najbardziej sensu pozbawione jest to, ze w NiN Gaba spokojnie
              sle male nad to drogie morze i oplaca tez przejazd Nutrii - co prawda do wlosci
              Anieli, wiec odpada koszt kurortu, ale zawszec trzeba przejazd i opierunek jakos
              oplacic, z dodatkiem na atrakcje. Czyli forsa w NiN jest na pewno, ale w CR
              nagle jej nie ma.

              Gaba w NiN przekupuje tez Nutrie lozeniem na koszta, czyli kasa wakacyjna, która
              ma oplacic podróz i wczasy obu dziewczynek oraz doroslej Nutrii. Gaba ma
              najwyrazniej bejmów sporo w NiN i nie biada nad rzekomym ubóstwem. No i dobrze,
              Nutria bierze wiec te mnoga kasse i pruje z malymi. Ale wystarczy, zeby zrobily
              zakupy w Warsie, zeby cala ta szumna flota sie skonczyla :D (czy tez po drodze,
              w któryms ze sklepików przydroznych). Jakim cudem kieszonkowe na Delicje mialo
              wystarczyc na wczasy nadmorskie dla 2 malych i jednej doroslej?

              Wszystko to pozakrecane jak sterta ruskich sloików. Czy mozna az tak nie umiec
              liczyc? :P
              • ateh7 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 18:49
                W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, ile kasy wzięła Nutria na te
                wakacje. A może niewielka ta kwota była, w opinii autorki, wystarczająca?
                Borejki nie mają dużych potrzeb przecież, to jagód leśnych pojedzą, to z rzeki
                się napiją czystej, szemrzącej wody, a spać będą w krzewach :)
              • paszczakowna1 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 21:10
                > To jakim cudem Gaba utrzymuje te dwie nastolatki na codzien? Nie jedza, nie
                > pija, ubran nie brudza kiedy sa w domu? Tylko na wakacjach wlaczaja im sie nagl
                > e
                > potrzeby fizjologiczne?

                Chodziło mi o to, że nie było jej stać na 2 m-ce wakacji komercyjnych, w tych
                drogich górach czy morzu, stąd wysyłanie do Jankowiaków, gdzie płaciłaby
                (domniemanie) tylko koszty utrzymania.

                > Gaba w NiN przekupuje tez Nutrie lozeniem na koszta, czyli kasa wakacyjna, któr
                > a
                > ma oplacic podróz i wczasy obu dziewczynek oraz doroslej Nutrii. Gaba ma
                > najwyrazniej bejmów sporo w NiN i nie biada nad rzekomym ubóstwem. No i dobrze,
                > Nutria bierze wiec te mnoga kasse i pruje z malymi. Ale wystarczy, zeby zrobily
                > zakupy w Warsie, zeby cala ta szumna flota sie skonczyla :D (czy tez po drodze,
                > w któryms ze sklepików przydroznych). Jakim cudem kieszonkowe na Delicje mialo
                > wystarczyc na wczasy nadmorskie dla 2 malych i jednej doroslej?

                A czort wie. Może Gaba, znając możliwości swojej siostry, miała wysłać forsę
                przekazem pocztowym (dzieci dała, ale pieniądze łatwiej zgubić niż podrośnięte
                dzieci, a ponadto pieniądze nie są samobieżne), a w rękę dała tylko na podróż?
                Nie mam książki, więc nie sprawdzę, czy cos zaprzecza tej opcji, tak sobie
                fantazjuję...
                • aganoreg Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 21:18
                  W dalszej czesci Corki Robrojka, kontynuacja mysli Gaby, ze stac ja tylko na
                  wyslanie dziewczynek na wies:

                  Dwie pensje uniwersyteckie plus liczne, lecz niestety drobne honoraria za
                  publikacje, tłumaczenia, prace redakcyjne, korepetycje, a nawet pogadanki
                  radiowe, to było zaledwie dość na stałe miesięczne wydatki. Grześ złożył
                  niedawno ofertę w prywatnej firmie, handlującej komputerami. Poważnie brał pod
                  uwagę porzucenie Uniwersytetu i dalszą wędrówkę po najeżonej pułapkami drodze
                  życia w roli tak zwanego przedstawiciela handlowego.

                  Moze sie nie znam, ale dwie pensje plus dodatkowe zarobki w sytuacji, gdy
                  mieszka sie na kupie z rodzicami i siostrami to calkiem niezle.
                  • onion68 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 21:29
                    > Moze sie nie znam, ale dwie pensje plus dodatkowe zarobki w sytuacji, gdy
                    > mieszka sie na kupie z rodzicami i siostrami to calkiem niezle.

                    Pewnie, że nieźle. Wydaje mi się, że wydatki na żywność to w tej chwili mniejsza
                    część budżetu domowego po stronie wydatków (30%, tak szacuję), większość
                    pochłaniają koszty mediów i przyjemności. Media w sytuacji mieszkania na kupie
                    rozkładają się na większą ilość zarabiających osób, a z wydatkami na ciuchy
                    Borejkowie przecież nie przesadzają.
                    • paszczakowna1 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 12:51
                      > Ja chcę zobaczyc kogoś, kto pracuje tylko na uczelni, na jednym
                      > etacie.

                      To się akurat zdarza. Mój mąż, na przykład. (No, ja już nie.) Ale Gaba i
                      Grzegorz mnie dziwią. Mniej ich wydatki - mają trójkę dzieci, w tym dwie
                      nastolatki, kosztowny wiek - a bardziej te niskie zarobki, zwłaszcza Grzegorza.
                      Ma specjalność naukową dość rynkową, umie dobrze programować, na wykładowcę
                      informatyki w szkole prywatnej przyjęliby go z pocałowaniem ręki.

                      I co mu do głowy strzeliło z przedsiębiorcą handlowym? Nadaje się do tego jak do
                      baletu. Poszedłby lepiej jako analityk/programista do banku czy towarzystwa
                      ubezpieczeniowego. I pieniądz lepszy, i predyspozycje.
                      • iwoniaw No bo ścisłowców p. MM nie "czuje" 27.05.10, 10:21
                        Cytat I co mu do głowy strzeliło z przedsiębiorcą handlowym? Nadaje
                        się do tego jak d
                        > o
                        > baletu. Poszedłby lepiej jako analityk/programista do banku czy
                        towarzystwa
                        > ubezpieczeniowego.


                        To podobnie jak Schoppe senior - fizyk, na co dzień nauczyciel w
                        liceum, przedstawiany w Imieninach jako typ naukowca-
                        pasjonata, ląduje w ramach dorabiania do pensji jako
                        sprzedawca, cóż, że w sklepie ze sprzętem komputerowym - w
                        sumie równie dobrze z logicznego punktu widzenia mógłby iść na kasę
                        do Tesco czy do rozładowywania palet w Biedronce. No ale p. MM
                        najwyraźniej wyobraźni na zagospodarowanie ścisłowca starcza na tyle,
                        żeby sprzedawał coś związanego (nawet luźno) z nauką i
                        techniką ;-)
                        W przypadku studiującego Frycka nie jest to konieczne, wiadomo, że
                        biedny student się łapie czegokolwiek, stąd ta stacja benzynowa w
                        USA...
                        • mmaupa Re: No bo ścisłowców p. MM nie "czuje" 27.05.10, 10:41
                          > W przypadku studiującego Frycka nie jest to konieczne, wiadomo, że
                          > biedny student się łapie czegokolwiek, stąd ta stacja benzynowa w
                          > USA...

                          Na temat Frycka to ja sie kiedys wypowiadalam, ale powtorze: o wiele latwiej
                          jest studentowi w Stanach znalezc prace na uczelni niz poza nia. Kasa podobna, a
                          praca jest legalna i dobrze wyglada w CV. Po cholere Fryc mialby szukac czegos
                          na czarno, skoro na uczelniach od groma jest roboty czy to w bibliotece, czy w
                          laboratorium, czy przy sprawdzaniu prac pierwszorocznych, czy dawaniu korkow...
                          Chyba ze na tej stacji benzynowej naprawde zbija sie jakies niesamowite kokosy.
                          • iwoniaw Re: No bo ścisłowców p. MM nie "czuje" 27.05.10, 13:02
                            No toż ja właśnie o tym ;-) Abstrahując już od Frycka i realizmu w
                            tematach naukowo-zawodowych w USA, informatyk-programista (Grześ) i
                            fizyk z uprawnieniami pedagogicznymi (Schoppe senior) mogą w Pl
                            znaleźć od groma lepiej płatnych, mniej czasochłonnych i zdecydowanie
                            lepiej dopasowanych do upodobań źródeł utrzymania niż bycie
                            sprzedawcą czegokolwiek.
                          • the_dzidka Re: No bo ścisłowców p. MM nie "czuje" 27.05.10, 19:39
                            > Chyba ze na tej stacji benzynowej naprawde zbija sie jakies
                            niesamowite kokosy.

                            IMHO to jest anachronizm, jak wiele innych - MM nie ma, jak mniemam,
                            takich współczesnych stypendystów w rodzinie, więc napisała to, co
                            przyszło jej do głowy - bo "za jej czasów" ktoś nawet wyjeżdżający
                            legalnie na Zachód dorabiał sobie gdzie bądź, nawet na zmywakach :)
                            A dzisiaj, jak wiemy, mało prawdopodobne jest, że sponsorowany przez
                            dwie dobre uczelnie (z tej i z tamtej strony Atlantyku), opisywany w
                            gazecie młody genialny stypendysta będzie miał w ogóle okazję do
                            dorabiania na stacji benzynowej :)
                        • mama_kotula Re: No bo ścisłowców p. MM nie "czuje" 27.05.10, 11:12
                          iwoniaw napisała:
                          > To podobnie jak Schoppe senior - fizyk, na co dzień nauczyciel w
                          > liceum, przedstawiany w Imieninach jako typ naukowca-
                          > pasjonata, ląduje w ramach dorabiania do pensji jako
                          > sprzedawca, cóż, że w sklepie ze sprzętem komputerowym - w


                          Ciii, ja jako ścisłowiec-pasjonat-typ naukowca wylądowałam chwilowo w Urzędzie Skarbowym w ramach dorabiania do honorariów freelancerskich ;-);-)
                          • iwoniaw :-) 27.05.10, 13:05
                            Dlatego też odnoszę wrażenie, że i Grześ i Schoppe-ojciec mieliby
                            pewne pole do popisu w dziedzinie "freelancerstwa" i pensja
                            (uniwersytecka/nauczycielska) mogłaby także w ich przypadku być "w
                            ramach dorabiania" (oraz ubezpieczenia zdrowotnego).
                    • aganoreg Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 21:42
                      verdana napisała:

                      > Ja chcę zobaczyc kogoś, kto pracuje tylko na uczelni, na jednym
                      > etacie. Jak sie nie ma kasy, to się bierze drugi etat, choćby w
                      > szkole.
                      >

                      Voila! Co prawda juz nie pracuje na polskiej uczelni, ale jeszcze dwa lata temu
                      mialam tylko ten jeden etat. Verdano, zrozum prosze, ze nie wszedzie adiunkt
                      moze pracowac 3-4 godziny dziennie. Synteza sama sie nie zrobi, spektroskopu do
                      domu nie wezme. 8-10 godzin dziennie plus zajecia ze studentami w weekendy nie
                      daja szans na dodatkowy zarobek.
                      • verdana Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 21:51
                        Ale filolog klasyczny spektroskopu nie używa. Syntezy też raczej
                        robic nie musi. I nie pracuje od rana do wieczora.Gabriela jest
                        filologiem, a humanista na uczelni nie musi zasuwać od rana do
                        wieczora, o dr habilitowanych nauk biologiczno-chemiczno-
                        techniczynych się nie wypowiadam.
                        • aganoreg Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 22:05
                          Filolog klasyczny, ktory spedza tylko kilka godzin na uczelni odbebniajac
                          zajecia, konsultacje itp, po czym pedzi do drugiej pracy, zeby zarobic, to dla
                          mnie jednoznaczne z niska jakoscia pracy naukowej. Poza tym nie ma wtedy mowy o
                          dwoch etatach, a o jednym, moze poltora. Jak mozna brac pensje za caly etat na
                          uczelni i czuc sie w porzadku, pracujac na pol gwizdka? Znam realia i wiem, ze
                          to nagminne, ale nie pochwalam.
                          • lezbobimbo Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 23:25
                            aganoreg napisała:
                            > Filolog klasyczny, ktory spedza tylko kilka godzin na uczelni
                            >odbebniajac> zajecia, konsultacje itp, po czym pedzi do drugiej
                            >pracy, zeby zarobic, to dla mnie jednoznaczne z niska jakoscia pracy
                            >naukowej

                            Czyli Gaba nie dosc, ze pazerne skapiradlo, to jeszcze
                            niskojakosciowy naukowiec - i nawet po dorabianiu jej malo w tym CR
                            :)))
                          • verdana Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 17:23
                            Pensum dr. hab na uczelni to 180-240 godzin. W porywach, na
                            najbardziej sadystycznej znanej mi uczelni - 260. Na dwóch
                            uczelniach to nadal nie jest praca powyżej możliwosci i spokojnie
                            mozna przy tym pracować naukowo w licznych wolnych chwilach. To
                            absolutnie nie jest praca na pół gwizdka. Zdąży się w tym czasie i
                            przygotować wyklady (rzadko kazdy ma się z czego innego), i
                            sprawdzić prace i wypromowac magistrów. Bez drugiego etatu nie
                            będzie sie pracowało wydajniej na tej jednej uczelni, jesli ma się
                            zacięcie do pracy naukowej, a nie tylko odbębnia wyklad i pisze raz
                            na trzy lata cokolwiek.
                              • nessie-jp Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 19:27
                                dakota77 napisała:

                                > Inna rzecz, ze bo gabie nie widac sladu zaciecia naukowego. Autorka
                                > wspomina o publikacjach, owszem, ale jakos nie widzimy, zeby Gaba w
                                > domu kiedykolwiek pracowala nad czyms zawodowym.

                                No nie wiesz? Gaba przecież pracuje nad DZIEĆMI swoimi. Kariera naukowca służy
                                jej tylko do godnego zarabiania pieniędzy na gołąbki i pyzy drożdżowe. Przecież
                                Kazia Szczuka w pociągu o tym właśnie do Nutrii mówiła... i została wmieszana w
                                podłogę PKP za to dziwaczne podejście, że pracownik naukowy w stopniu doktora
                                powinien poświęcić choć jedną myśl pracy naukowej, zamiast dziecioróbstwu...
                              • lezbobimbo Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 19:49
                                dakota77 napisała:
                                > Inna rzecz, ze bo gabie nie widac sladu zaciecia naukowego. Autorka
                                > wspomina o publikacjach, owszem, ale jakos nie widzimy, zeby Gaba w
                                > domu kiedykolwiek pracowala nad czyms zawodowym

                                Raz jeden w dosc pocieszny sposób Gaba pracuje naukowo w domu -
                                mianowicie jednoczesnie opiekujac sie Motylem, pisze bezblednie
                                artykul. I chyba nawet jeszcze cos piecze czy pichci w tym samym
                                czasie? Robot kuchenno-naukowy, wszechstronny i z osmioma odnózami.
                        • viccka Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 20.11.10, 13:21
                          Witam. Postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze i przy okazji odświeżyć temat. Z racji tego, że jestem pracownikiem naukowym na UŁ i doktorat zrobiłam ładnych parę lat temu wiem jak wygląda kwestia zarobków na uczelniach państwowych. Uważam że zarobki nie są złe i nie wiem jakim cudem Gabrieli i Grzesia nie było stać na wakacje dla dzieci, tym bardziej że uczelnie dofinansowują obozy czy kolonie a także wczasy wypoczynkowe dla dzieci i pracowników- akurat UŁ nie ma zbyt bogatej oferty takiej "pomocy" ale wiem, że inne uniwersytety już tak i np za 2-tygodniowy obóz młodzieżowy w górach płaci się ok 600 zł za tzw full wypas czyli program z wycieczkami,atrakcjami itd w bardzo dobrych warunkach,a np za wczasy nad morzem w Łebie pracownicy dostają zwrot ok 60% z czego,przyznaję, sama korzystałam więc nie wierzę, że G i G nie stać było jechac na tydzień choćby nad polskie morze, nie wspominając o zagranicznych wycieczkach tym bardziej że i urlopu jest więcej...
                          Zarobki na uczelniach państwowych są w porządku, wiadomo że doktorant dostaje śmieszne stypendium ale już doktor po kilku latach zarabia spokojnie minimum 2,7 tys netto a do tego moi drodzy dochodzą pieniądze za prowadzenie magistrantów i zajęcia z zaocznymi które dodatje się dodatkowo ( o ile ktoś prowadzi takie zajęcia ale jeżeli tak jest to spokojnie 600-700 zł wpada do kieszeni). Nie licze pieniędzy za publikacje.... Ja jestem biologiem i nie narzekam, wiem że pracownicy naukowi na innych wydziałach mają nawet większe wynagrodzenie. Mój mąż również pracuje na uniwersytecie więc jesteśmy w podobnej sytuacji jak G i G tyle że dzieci nie mamy,za to mamy dom który pochłania bardzo dużo pieniędzy. Nie wierzę, że przy zarobkach rzędu 2,5 tys na osobę plus jakieś publikacje, G i G dysponując kwotą minimum 5 tys ( skromne minimum dla osób z wieloletnim doświadczeniem....) nie umieją odłożyć nic z tej sumy na wypoczynek dla dzieci. A dzieci raczej nie ubierają się na markowe najdroższe ubrania ani nie jeżdżą własnymi samochodami, nie uczą się prywatnie, nie chodzą raczej na płatne kursy ani nie mają kosztownego hobby np tenis czy golf. Gabriela również nie biega co tydzień do najdroższego fryzjera ani nie odwiedza kosmetyczki. Co oni robią z tymi pieniędzmi- nie wiadomo. Mieszkają z rodzicami więc i koszty utrzymania są mniejsze, nie mają właściwie nic własnego-ani mieszkania a auto kupili na kredyt. Widocznie przejadają te pieniądze... A tak w ogóle to mam koleżankę która jest zwykłą nauczycielką w podstawówce, mąż jej pracuje jako sprzedawca, pieniędzy więc mają mniej niż G i G i też troje dzieci, w tym bliźniaczki,mieszkają samodzielnie i jakoś sobie dają radę bez pomocy, w każdym razie dzieci na wakacje jeżdżą- oni również a i ubrani dośc dobrze chodzą...
                          • soova Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 20.11.10, 20:29
                            Vicko, to wszystko prawda (przy okazji pozwalam sobie powitać Cię na forum, a koleżanki obsypią Cię zapewne powitalnymi jelitkami później ;)), tylko w pierwszej połowie lat 90-tych (bo to chyba wtedy panny jadą do tych Pobiedzisk) sytuacja finansowa młodych naukowców przedstawiała się jednak ciut gorzej w porównaniu do tego, o czym piszesz ze swojej dzisiejszej perspektywy.

                            Aczkolwiek fakt, że dzieci podrzuca się komuś na wakacje jak kukułcze jaja, inteligenckiemu wielkomiejskiemu małżeństwu raczej chwały nie przynosi.
                            • nessie-jp Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 20.11.10, 21:46
                              > tylko w pierwsz
                              > ej połowie lat 90-tych (bo to chyba wtedy panny jadą do tych Pobiedzisk) sytuac
                              > ja finansowa młodych naukowców przedstawiała się jednak ciut gorzej

                              Ale jednak nie aż tak tragicznie, bez przesady. Zwłaszcza, że już powoli zaczynały być okazje do dorabiania w zawodzie
                            • aganoreg Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 22.11.10, 16:43
                              mmoni napisała:

                              > Ja tylko nieśmiało chciałam nadmienić, że to, o czym pisze viccka - dodatkowe p
                              > ieniądze za wypromowanych magistrantów i za godziny na studiach zaocznych - nie
                              > jest bynajmniej regułą na wszystkich uczelniach.

                              ... jak tez wspomniane 2700 netto (widelki sa szerokie i duzo zalezy od uczelni). Z "dorabianiem" na uczelniach prywatnych, szkolach itd bym nie przesadzala - owszem, mozna, tylko pozniej polskie uczelnie sa baaardzo daleko w rankingach swiatowych. Cos za cos, albo zarabianie na boku, albo uczciwa praca naukowa.
                              • nessie-jp Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 22.11.10, 17:36
                                > Cos za cos, albo zarabianie na boku, albo uczciwa praca naukowa.

                                Ale przecież w NiN jest WPROST powiedziane, że Gabriela się takową nie para, ponieważ wszelkie siły poświęca dzieciom.

                                No to ja się teraz pytam: na co ona te siły poświęca, w jakim celu zrezygnowała z tej kariery naukowej, co jej wytyka dymiący awatar Dunin?

                                Ja widzę dwie drogi: albo ktoś ma troje dzieci i deklaruje, że karierę naukową ma w nosie i zamierza głównie o te dzieci dbać (a wtedy to żaden dyshonor wziąć dodatkowe godziny na uczelni prywatnej albo uczyć studentów wieczorowych), albo ktoś jednak uznaje, że chce się poświęcić pracy naukowej (też żaden dyshonor, dzieci w końcu z głodu nie umierają). Tymczasem tutaj
                                • aganoreg Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 22.11.10, 18:19
                                  nessie-jp napisała:


                                  > Ale przecież w NiN jest WPROST powiedziane, że Gabriela się takową nie para, po
                                  > nieważ wszelkie siły poświęca dzieciom.

                                  Habilitacje zrobila. Na czym? Na odbebnianiu zajec ze studentami i urywaniu sie do dzieci, obiadkow itd? Ech, to wyobrazenie o polskim naukowcu rodem z Klanu. Chyba ze przyjmiemy, ze na UAMie daja haba kazdemu, kto wystarczajaco dlugo pracuje (wg MM oczywiscie).



                                  • nessie-jp Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 22.11.10, 18:39
                                    > Habilitacje zrobila. Na czym?

                                    Dobre pytanie. Na czym? W tekście nie ma o tym ANI SŁOWA. Czego takiego wymaga habilitacja na filologii klasycznej, czego nie można pogodzić z pracą dydaktyczną?


                                    > Na odbebnianiu zajec ze studentami

                                    Nie wiem, dlaczego praca dydaktyczna ma w Polsce tak fatalną opinię. Nic dziwnego, że mamy słabe osiągnięcia akademickie, skoro nauczanie i przekazywanie wiedzy na UNIWERSYTECIE jest traktowane jak rodzaj pracy niższej, gorszej i wręcz uwłaczającej...
                  • kkokos Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 11:14
                    Poważnie brał pod
                    > uwagę porzucenie Uniwersytetu i dalszą wędrówkę po najeżonej pułapkami drodze
                    > życia w roli tak zwanego przedstawiciela handlowego.
                    >

                    jak patrzę na salesów w mojej firmie, to mogą być mądrzejsi lub mniej mądrzy,
                    ale niewątpliwie mają łatwość kontaktów z ludźmi. już ja sobie wyobrażam tego
                    wycofanego grzesia, jak z pełną bezczelnością namawia, przekonuje, kusi i
                    jeszcze przekonuje, że jego oferta jest lepsza od konkurencji (choć nie jest).
                    kolejny artysta swego zawodu jak natalia na cyprze
                • the_dzidka Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 21.11.10, 12:22
                  > Chodziło mi o to, że nie było jej stać na 2 m-ce wakacji komercyjnych, w tych
                  > drogich górach czy morzu,

                  O rany, ale kto normalny wysyła dzieci na DWA MIESIĄCE wakacji "komercyjnych"?! Dwa tygodnie nad morzem z rodzicami, dwa na obozie młodzieżowym, to jest rozpusta rzadko spotykana :) Naprawdę GG nie mogli wysłać dzieci na dwutygodniowy obóz?
              • baba67 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 12:59
                Tam jeszcze byl dluuugi poscig TAKSOWKA. W tamtych czasach ceny taxi byly
                wyrypane w kosmos, jak kilka innych dobr obecnie dostepnych dla normalnych
                ludzi. Tak polgodzinna jazda pod miastem spokojnie mogla kosztowac tyle ile
                wyzywienie Nutrii i panienek przez dwa tygodnie.
      • aadrianka Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 20:02
        O ile pamiętam, zaproszenie przychodziło już w marcu, żeby
        storpedować Gabrieli układanie jakichkolwiek alternatywnych planów
        wakacyjnych, można więc domniemywać, że starsi państwo nie wyobrażali
        sobie, że dziewczynki mogłyby nie przyjechać. A ponadto Gaba "nie
        miała z kim wysłać Pyzy i Tygryska" (tak jakby nie istniały kolonie i
        różnorakie obozy dla młodzieży). Nie pamiętam natomiast, czy
        poruszane były kwestie finansowe. Zakładam beztrosko, że państwo
        Jankowiak przez całe wakacje żywili Pyziakówny na koszt własny.
        Inny OT: czy te wakacje w Pobiedziskach wydawały się Pyzie i
        Tygrysowi ciekawe? Dwa miesiące na wsi u starszych ludzi, nawet nie
        własnych dziadków? Ja w ich wieku umarłabym w takich okolicznościach
        z nudów i z nudów mój duch straszyłby po nocach...
        • mama_kotula Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 20:19
          Cytatbtw faktycznie dziwne, że laski w wieku 16 i 14 lat nie
          zanudziły się tam na smierc.


          To nie są zwyczajne laski. To są Pyza i Tygrys. Borejkówny z pochodzenia.
          Borejkówny się nie nudzą, nieprawda, są tak oczytane, kulturalne i (dopisz
          cokolwiek), że całe dnie spędzają na długich dyskusjach i poznawaniu kultury
          miejscowej.
          • tygrys2112 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 10:52
            Kultury miejscowej. www.pobiedziska.pl/?kultura Jeden dzień - fajnie. Ale
            przez dwa miesiące?
            Pobiedziska to raczej miejsce gdzie można sobie w spokoju pomieszkać, a zrobić
            wypad do innych miejsc. Jako główna atrakcja turystyczna nie bardzo mi się
            widzi. Chyba, że traktowano to na zasadzie - odpoczną od zgiełku miasta.
            Rozumiałabym, gdyby np. poznawały jakieś gospodarstwo, pracowały, widziały
            zwierzęta. Ale 2 miesiące siedzenia? Nawet jeśli robiły wycieczki, to ile dałyby
            radę ich zrobić?
            • ananke666 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 11:04
              Dziewczyny, tam przecież są jeziora. Tuż przy Pobiedziskach, są aż trzy,
              zobaczcie na google maps, jak to blisko. Można chodzić do lasu, grzebać w
              ogródku, rowerem nad jezioro, kąpać się, opalać, czytać. Mało?
              Inna rzecz, że MM w ogóle o jeziorach nie napisała, ani Orelka nie chodziła
              pływać, ani dziewczynki...
                  • lezbobimbo Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 14:19
                    jarotka.net napisała:
                    > A w Pobiedziskach to mieszka pani MM. Nawet wiem na której ulicy:P

                    Hmmm a to w ogóle wypada przekazywac tego typu prywatne dane jakiejkolwiek osoby
                    tak publicznie? Teraz psychofanki i psychofanowie moga ja tam napastowac, w
                    koncu mala miejscowosc..
                      • lezbobimbo Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 15:24
                        ananke666 napisała:
                        > Daj spokój. Adres kiedyś był w normalnej książce telefonicznej,

                        "Kiedys" robi wielka róznice ;) MM z niejakim zdziwieniem odkryla, ze to z
                        ksiazki telefonicznej dziewczyny braly jej adres i zasypywaly listami tudziez
                        odwiedzaly nieoczekiwanie. Oczywiscie nie wszyscy fanowie to psychofanowie, ale
                        bezustanne odwiedziny tez moga sie sprzykrzyc. Jednym slowem nie jestem pewna,
                        czy MM sie na pewno zgadza z podawaniem jej adresu czy niewielkiego miasteczka
                        do publicznej wiadomosci - pisala tak gdzies? Jesli tak, to oczywiscie nie ma
                        sprawy.
                        Co prawda, aby dojechac do tej miesciny trzeba jednak pewnego wysilku, nie ma
                        tak latwego dostepu jak w srodku wielkiego miasta - pewnie wiec odwiedziny rzesz
                        spragnionych nie sa jednak bezustanne i uciazliwe.

                        >o miasteczku
                        > wiadomo z netu, ten adres i tak dałoby się znaleźć.

                        Wiadomo? Bo ja pierwszy raz slysze (nie szukalam tez co prawda :)
                          • jarotka.net Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 17:18
                            Widzę,że Bimbo twardo nie odpuszcza i dalej usiłuje sie czepiać.
                            Po pierwsze
                            1. Dane osobowe- to jest pełen adres zamieszkania z ulicą i nr
                            mieszkania.
                            2. Gdzie mieszka pani Musierowicz- wiedza wszyscy, sama
                            niejednokrotnie podawała nazwę miejscowości w licznych felietonach i
                            wywiadach ( m.in w Tygodniku Powszechnym czy Elle Decoration).
                            3. Ulica i telefon stacjonarny pani MM- znajduje się w ksiązce
                            telefonicznej, moge podlinkować w każdej chwili. Gdyby chciała, to
                            by te dane zastrzegła.
                            4. Może Ty Bimbo dear, nie pamiętasz, ale ja tak: W latach
                            osiemdziesiątych Pani Małgosia pisywała do Filipinki. I to tam na
                            jej łamach podała do siebie nr telefonu, komentując to " teraz to
                            moja mama mnie pewnie zabije, ale błagam przed odwiedzinami u mnie-
                            zadzwoncie wczesniej". Mieszkała wtedy na Słowackiego w Poznaniu.
                            Stąd jej wielbicielki miały jej nr telefonu.
                            Tyle gwoli wyjasnienia, bądź uprzejma sie nie przyczepiac.
                            • lezbobimbo Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 18:12
                              jarotka.net napisała:
                              > 2. Gdzie mieszka pani Musierowicz- wiedza wszyscy, sama
                              > niejednokrotnie podawała nazwę miejscowości w licznych felietonach >i >
                              wywiadach ( m.in w Tygodniku Powszechnym czy Elle Decoration

                              Nie naleze do tych "wszystkich", którzy czytaja kazdy artykul i wywiad z MM - i
                              prawde mówiac nie interesuje mnie, gdzie tez ona mieszka.. :P

                              > Widzę,że Bimbo twardo nie odpuszcza i dalej usiłuje sie czepiać.

                              Wyluzuj, krzywda Ci sie nie stala. Czepiam sie, bo poza tym nie widze, dlaczego
                              ma byc to istotne, ze MM mieszka w Pobiedziskach, kiedy piszemy o wakacjach
                              postaci z jej ksiazek.
                              Teraz wiem tylko, ze jakbym tam dzikim trafem kiedys przyjechala pozwiedzac, to
                              musze sie strzec, aby na nia nie wpasc :P
                          • lezbobimbo Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 18:06
                            ananke666 napisała:
                            > Wiadomo, wiadomo. Jak wpiszesz w google frazy "mieszka" czy >"obecnie
                            mieszka",> to szybko znajdziesz. Myślę, że ulicą można >spokojnie rzucić.

                            Ach so! Jesli MM nie ma nic przeciwko temu, to rzeczywiscie wszystko w porzo.

                            A teraz oczywiscie obowiazkowy offtopic - wklepalam same Pobiedziska i
                            zachwycilam sie czyms innym, co wyskoczylo przy okazji:
                            skansenem miniatur w
                            Pobiedziskach.
                            Tam jest na przyklad kompletny rynek poznanski z ratuszem i
                            dokladnymi ozdobami na kamieniczkach :)))) I katedra. I pare innych obiektów.
                            Kiedy wiec MM zateskni za rodzinnym miastem to ma je na wyciagniecie reki (co
                            prawda pewnie nie wolno ta wyciagnieta reka obmacywac obiektów).
                            Kurde, piknie tam jest. Skansen, zabytkowy kosciólek z gontami, wiatraki,
                            jeziora - MM mozna zazdraszczac :)

                            >Chmielewszczyki> też wiedzą, gdzie Joanna mieszka.

                            Ale czy podaja ten adres tak otwarcie, na necie? :) Tzn oczywiscie tu jest ta
                            róznica, ze Warszawa z przyleglosciami jest wielka i "anonimowa" a Pobiedziska
                            male..
                            • ananke666 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 19:22
                              > Ale czy podaja ten adres tak otwarcie, na necie? :) Tzn oczywiscie tu jest ta
                              > róznica, ze Warszawa z przyleglosciami jest wielka i "anonimowa" a Pobiedziska
                              > male..

                              Nie mam bladego pojęcia :)
                              Przybliżony adres kiedyś Joanna sama podała w Autobiografii, teraz nie wiem,
                              gdzie mieszka.
                        • the_dzidka Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 09:29
                          Bimbo, czepiasz sie dla samego czepiania i TO mnie już wkurza, i to
                          mocno.
                          Kiedy spotkałam MM przy okazji bodajże wydania TiN i spytałam, na
                          jaki adres można do niej napisać, głosno, wyraźnie i publicznie
                          podała mi swój adres, włącznie z kodem pocztowym.

                          I nie, to, że Jarotka napisała że wie, gdzie mieszka MM, nie jest
                          żadnym ujawnianiem danych. Ja teraz napiszę, że Chmielewska mieszka
                          w Wilanowie i wiem gdzie, ba, byłam u niej kilka razy - i co z tego?
                          Ciekawe, kto ją znajdzie po takiej informacji.
                          I proszę cie, naprawdę spasuj troszeczkę.
                          • lezbobimbo Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 17:58
                            the_dzidka napisała:
                            > Kiedy spotkałam MM przy okazji bodajże wydania TiN i spytałam, na
                            > jaki adres można do niej napisać, głosno, wyraźnie i publicznie
                            > podała mi swój adres, włącznie z kodem pocztowym.

                            No to pieknie, ale ja sie nigdy nie spotykalam z MM - naprawde wiec
                            nie mialam pewnosci, czy aby podawanie miejsca zamieszkania w malej
                            miescinie to jest to, czego MM chciala.
                            Napisalam tez, ze jesli sama MM nie ma nic przeciwko
                            rozpowszechnianiu tej informacji, to wszystko spoko.

                            > I nie, to, że Jarotka napisała że wie, gdzie mieszka MM, nie jest
                            > żadnym ujawnianiem danych.

                            No to bardzo dobrze, ze nie jest. Dziekuje za wyjasnienie.
                            Czepialam sie bo raz, naprawde nie mialam pewnosci, czy wolno nam
                            bylo podawac miejsce zamieszkania MM, a dwa, bo nie wiem czemu ta
                            informacja miala w ogóle sluzyc w tym watku.
                            Piszemy o wakacjach literackich nastolatek w Pobiedziskach i
                            zastanawiamy sie, ile takie wakacje realnie kosztuja w gotówce - nie
                            wiem dlaczego trzeba nam wiedziec, ze MM teraz tam mieszka. Po kiego
                            grzyba?
                            • jarotka.net Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 19:52
                              Już się nie tłumacz, gołym okiem było widać że zwyczajnie chcesz
                              dowalić i dobrze, że Dzidka to zauważyła i zwróciła Ci uwagę, może
                              sie opamiętasz w swojej złośliwości.

                              "bo nie wiem czemu ta
                              > informacja miala w ogóle sluzyc w tym watku.
                              > Piszemy o wakacjach literackich nastolatek w Pobiedziskach i
                              > zastanawiamy sie, ile takie wakacje realnie kosztuja w gotówce -
                              nie
                              > wiem dlaczego trzeba nam wiedziec, ze MM teraz tam mieszka. Po
                              kiego
                              > grzyba? "

                              o offtopach nie słyszałaś?
                              • lezbobimbo Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 20:17
                                jarotka.net napisała:
                                > Już się nie tłumacz, gołym okiem było widać że zwyczajnie chcesz
                                > dowalić i dobrze, że Dzidka to zauważyła i zwróciła Ci uwagę, może
                                > sie opamiętasz w swojej złośliwości.

                                Czepianie sie to nie jest dowalanie. Nie dowalalam Ci zlosliwie,
                                tylko spokojnie sie czepialam Twej wypowiedzi. Tu jest forum
                                dyskusyjne i kazda osoba tutaj ma prawo czepiac sie jakiejkolwiek
                                wypowiedzi. Tak samo jak kazdy dyskutant ma prawo czepiac sie kazdej
                                mojej wypowiedzi.

                                >>"bo nie wiem czemu ta > > informacja miala w ogóle sluzyc w tym
                                >>watku.
                                > o offtopach nie słyszałaś?

                                Jaki wiec offtop chcialas zapoczatkowac?
                                • jarotka.net Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 20:43
                                  Ale po co w ogole się czepiać czegokolwiek? Ja wiem,że Ci to sprawia
                                  przyjemność, bo już ktoś Ci tu wypomniał, że na innych forach
                                  chwaliłaś się jak lubisz koncertowo mieszać w dyskusji i wywoływać
                                  spory. Dziwnie, akurat teraz i w tym wątku i w dyskusji o suterenie
                                  usiłowałaś sprowokować mnie do awantury. Nie próbuj tego więcej, bo
                                  naprawdę nie uda Ci się.
                                  Dla mnie eot, pozdrawiam Cię serdecznie i zyczę więcej spokoju i
                                  sympatii do ludzi. Naprawdę nie trzeba ich kąsąc wokół:):):)
                                  • lezbobimbo Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 20:50
                                    Spokojnie czepialam sie Twojej informacji. Czepialabym sie zasadnosci
                                    tej informacji, tak samo gdyby pisala ja Dzidka albo ktokolwiek inny
                                    tutaj na forum.
                                    To Ty wybralas odebrac moje spokojne czepianie sie jako wielki atak
                                    na swoja rozzalona osobe. Nie umiesz rozmawiac i tyle. Widzisz, ze
                                    Bimbo raczyla Ci odpisac, zaraz wybuchasz, ze atakuje.
                                    A teraz bijesz piane przenoszac tutaj dawna klótnie i dawne
                                    oskarzenia mnie nawet nie rozumiejac, o czym piszesz. W ten sposób
                                    chcesz dowiesc, ze w zadnym razie nie trollujesz? Gratulacje ]:->
                                    • jarotka.net Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 21:07
                                      Oj dziewczyno, dziewczyno " czepianie się" ma zawsze znaczenie
                                      perojatywne, zatem zaprzestań tego procederu- chocbyś nie wiadomo
                                      jak uzasadniała, że " czepiasz się spokojnie".
                                      " Bimbo raczyła odpisać"- nono, Ty masz naprawde bardzo niskie
                                      poczucie własnej wartości , skoro dowartościowujesz się takimi
                                      dennymi zdankami. Zresztą jak któraś z tutejszych pań założyła
                                      wątek, że Cię kocha wylazło to z Ciebie na całej linii, bo pławiłas
                                      się komplementach niczym 3-letnie pochwalone dziecko.
                                      Czasem jak Cię czytam to mam wrażenie, że obcuję z jakaś zbuntowaną,
                                      histeryczną trzynastolatką. Najgorsze jest jednak to, że Ty po
                                      prostu nie lubisz i nie szanujesz ludzi i to widać, słychać i czuć.
                                      Mimo wszystko pozdrawiam nadal ciepło i życzę wiecej luzu a mniej
                                      czepialstwa:) Naprawde łatwiej będzie Ci się żyło:):):)
                                    • tygrys2112 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 21:09
                                      > A teraz bijesz piane przenoszac tutaj dawna klótnie i dawne
                                      > oskarzenia mnie nawet nie rozumiejac, o czym piszesz. W ten sposób
                                      > chcesz dowiesc, ze w zadnym razie nie trollujesz? Gratulacje ]:->

                                      Mkh
                                      Przepraszam że się wtrącę, nie moja kłótnia właściwie i nie moja
                                      sprawa, ale czy każdy kto się z Tobą nie zgadza jest trollem? Bo
                                      akurat w jej wypowiedziach trollowania nie widzę. choć lepiej
                                      zamilknę, bo zostanę okrzyknięta trollem.
                                      • lezbobimbo Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 21:15
                                        tygrys2112 napisała:

                                        > > A teraz bijesz piane przenoszac tutaj dawna klótnie i dawne
                                        > > oskarzenia mnie nawet nie rozumiejac, o czym piszesz. W ten
                                        sposób
                                        > > chcesz dowiesc, ze w zadnym razie nie trollujesz? Gratulacje ]:->
                                        >
                                        > Mkh
                                        > Przepraszam że się wtrącę, nie moja kłótnia właściwie i nie moja
                                        > sprawa, ale czy każdy kto się z Tobą nie zgadza jest trollem? Bo
                                        > akurat w jej wypowiedziach trollowania nie widzę. choć lepiej
                                        > zamilknę, bo zostanę okrzyknięta trollem.

                                        Oczywiscie, ze nie - chodzilo mi o to, ze Jarotka nagle wyciaga z
                                        tamtego watku o moderatorkach dawno wygasla klótnie na temat czym to
                                        ja sie nie chwale na "innych forach". To jest rozwlekanie dawno
                                        wygaslej klótni, bicie piany i tak dalej. A skoro Jaronetka
                                        twierdzila tez, ze na pewno zadnym trollem nie jest, to niech wiec
                                        nie rozwleka dawnych klótni i tyle.
                  • tygrys2112 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 14:14
                    No może, ale one chyba są trochę inne jeśli chodzi o naturę i mam
                    takie wrażenie, że jedna przeszkadza trochę drugiej. Znam siostry
                    różne od siebie, ale te, które dobrze się ze sobą czują, rozmawiają
                    ze sobą sporo, w różnych sytuacjach. U Pyzy i Tygrysa nie jest to
                    dla mnie widoczne. Bardziej już u starszych Borejkówien. Wydaje mi
                    się, że obydwie czułyby się już lepiej z rówieśnikami lub grupą
                    znajomych po prostu.
        • slotna Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 03:37
          Juz o tym chyba tutaj pisalam, ale ja bym sie nie zanudzila, a jako zywo bardziej przypominam Tygrysa niz Pyze. Po prostu bym sobie czytala. Czytala i czytala i czytala, w ogrodku, w cieniu, uwalona na kocyku, popijajac lemoniade albo i wode zgola. Z przerwami na prace domowe (blee-e, ale ostatecznie...). Nienawidzilam obozow i kolonii, bo inne dzieciaki przeszkadzaly mi czytac. Juz nie mowiac o durnych zajeciach w grupach. Takie wakacje - marzenie.
    • ginny22 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 20:13
      Przypuszczam, że wątpię, że Gabrysia im coś za te wakacje odpalała.
      W idealnym jeżycjadowym świecie dla starszych państwa nie ma
      albowiem większego szczęscia niż opieka nad dwiema córkami św.
      Gabrieli Poznańskiej. A jedzenia przecież zawsze starczy dla
      wszystkich :)
    • szprota Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 20:20
      Przyszedł mi do głowy pomysł fan-fica o takich wakacjach w Pobiedziskach.
      Zakładam, że jednak miałyby tam towarzystwo innych ludzi w mniej więcej swoim
      wieku, jakąś grupkę złożoną z Dzielnej Małej Blondynki, punktującej Tygrysa,
      Tajemniczego Chłopaka na motorze, by Laura miała się w kim podkochiwać (kto wie,
      nawet z wzajemnością i potajemnym wymykaniem na randki), jakiejś o kilka lat
      starszej studentki, z którą zaprzyjaźniłaby się Pyza i dowiedziała, jak fachowo
      polerować teleskopy.
      • verdana Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 20:28
        Dla mnie te wakacje to zagadka stulecia. Mozliwe jedynie w wypadku,
        gdyby miala być to wyrafinowana kara za błędy mlodosci Tygryska, ale
        dlaczego jechała także Pyza?
        Wiadać, ze o wakacjach w Pobiedziskach nie moze być mowy, bo starsi
        państwo są ludźmi nieodpowiedzialnymi. Chory Tygrys, zamiast zostać
        polożony do łóżka po ciężkiej podrózy, albo przynajmniej posadzony w
        fotelu z herbatką, zostaje zagnany do zmywania (mam nadzieję, ze
        dobrze pamiętam). To dokładnie ten moment, kiedy nalezy z milym
        usmiechem zabrac chore dziecko do domu, bo widać, zę troska o nie
        jest zerowa.
        • onion68 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 20:40
          > państwo są ludźmi nieodpowiedzialnymi. Chory Tygrys, zamiast zostać
          > polożony do łóżka po ciężkiej podrózy, albo przynajmniej posadzony w
          > fotelu z herbatką, zostaje zagnany do zmywania (mam nadzieję, ze

          Już nie dramatyzujmy. Zmywanie naczyń to jest lekka praca, a w końcu przedtem
          Laura przejechała przez pół Polski (no dobra, jedną trzecią może), kąpieli w
          jeziorze też sobie nie odmawiała.
            • ananke666 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 22:02
              Prawda, przy ospie myje się skórę czymś delikatnym. Moczenie krostowatej skóry w
              płynie do naczyń to kiepski pomysł, nie mówiąc o kontakcie krost z resztkami
              żywności. Poza tym widok talerza wyobracanego w okrościałych paluszkach, z
              pękającym pryszczem, na którym ląduje moje jedzenie... strup zostawiony w
              kuchennej ścierce... yyyyyy!...
              • verdana Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 22:14
                O, to, to....
                Poza tym naprawdę - przyjezdza na wakacje dziecię wymeczone
                podróża, z goraczka, chore, krosciate - nawet gdyby to bylo
                zamiatanie, albo scieranie kurzu - nieee. jakos sobie tego nie
                wyobrazam, to dla mnie jakis brak podstawowych odruchów ganiać w tym
                wypadku do roboty.
                I o ile pamiętam, to raczej bylo z gatunku "U mnie się dziecko nie
                będziesz obijać". Może jestem przewrazliwiona matka, ale w
                Pobiedziskach po takim wstepie moje dziecię by nie zostało. I
                dlatego, ze nie miałabym zaufania, ze opiekunowie wiedza, co robić w
                wypadku choroby (nie wiedza) i dlatego, ze ich priorytetem jest
                wychowanie w żołnierskicm duchu, a nie dobre wakacje dzieci.
                • onion68 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 22:26
                  > O, to, to....

                  Macie rację z detergentami, jednak dwie osoby przy zmywaniu oznaczają zazwyczaj,
                  że jedna zmywa, druga wyciera. Przypuszczam, że było tak, iż zmywała Pyza, Laura
                  wycierała naczynia.
                  I może źle pamiętam, ale wydaje mi się, że ospa Laury była już po przesileniu. Z
                  tego co pamiętam o wspólnie przeżywanej ospie swojej i młodych, pryszcze są
                  wykwitające i pękające przez jakieś dwa dni.
                  Przy tym, jeśli zmywać miała młodzież, to byłoby niefajne, gdyby robiła to tylko
                  Pyza, po tym, co przeszła w tej podróży. Nie lubię późniejszej Pyzy, ale małej
                  Pyzie od wyprawy z Natalią akurat bardzo współczuję. I co, ona znów Kopciuch, a
                  Laura wypieszczona królewna?
                  Inna rzecz, że Jankowiakowie raczej nic na temat przebiegu podróży nie wiedzieli.
                  • verdana Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 22:41
                    Moje dzieci fatalnie się czuły tydzień- dziesięć dni, przy czym im
                    starsze dziecie tym bywa gorzej. Sam wysyp krost jest partiami, ok.
                    tygodnia - Laura nie mogla być zdrowa, a podróż w tym stanie jest co
                    najmniej męczaca (o czym zresztą sporo MM pisze). Nie mowiąc już o
                    tym, ze po ospie odporność siada.
                    Dla mnie, matki niewielkiego stada dzieci, jest absolutnie fajnie i
                    budująco, jak zdrowe dziecko pracuje na rzecz domu, a chore się
                    obija. Bardzo wychowawcze dla obu stron. Jedną stronę uczy, ze pomoc
                    wazniejsza od "wszystko po równo", a drugą, ze ma się prawo odpoczać
                    w chorobie. Nie ma mowy o "wypieszczonej krolewnie" w wypadku
                    choroby.
                    • onion68 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 22:50
                      > Moje dzieci fatalnie się czuły tydzień- dziesięć dni, przy czym im
                      > starsze dziecie tym bywa gorzej. Sam wysyp krost jest partiami, ok.
                      > tygodnia - Laura nie mogla być zdrowa, a podróż w tym stanie jest co
                      > najmniej męczaca (o czym zresztą sporo MM pisze). Nie mowiąc już o
                      > tym, ze po ospie odporność siada.
                      > Dla mnie, matki niewielkiego stada dzieci, jest absolutnie fajnie i
                      > budująco, jak zdrowe dziecko pracuje na rzecz domu, a chore się
                      > obija. Bardzo wychowawcze dla obu stron. Jedną stronę uczy, ze pomoc
                      > wazniejsza od "wszystko po równo", a drugą, ze ma się prawo odpoczać
                      > w chorobie. Nie ma mowy o "wypieszczonej krolewnie" w wypadku
                      > choroby.

                      W takim razie żadnej z nich nie powinno być przy tym zmywaniu. Odbywanie podróży
                      z upierdliwą chorą osobą jest też wykańczające. No i chyba jeszcze z tego
                      względu, że jednak pierwszego dnia cała grupa powinna być potraktowana jak
                      goście. Co innego w następnych dniach, kiedy dziewczyny zostałyby same i na
                      prawach domowników.
                      Co do kwestii finansowania pobytu, to myślę, że jednak zapłata dla Jankowiaków
                      była przewidziana. Skoro wyraźnie jest mowa o finansowaniu wakacji, nie
                      wyobrażam sobie, żeby chodziło o kieszonkowe na czas wyjazdu. Po pierwsze, na
                      wsi jednak nie bardzo jest na co wydawać, po drugie, Gaba nie jest w takim dołku
                      finansowym i mentalnym, żeby żerować na ludziach, którzy takie właśnie usługi
                      świadczą za pieniądze.
                  • ananke666 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 23:21
                    > Macie rację z detergentami, jednak dwie osoby przy zmywaniu oznaczają zazwyczaj
                    > ,
                    > że jedna zmywa, druga wyciera. Przypuszczam, że było tak, iż zmywała Pyza, Laur
                    > a
                    > wycierała naczynia.

                    Powlekając talerze resztkami wydzieliny i gubiąc świeże strupy w ścierce do
                    naczyń?...
                    • onion68 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 11:51
                      > Powlekając talerze resztkami wydzieliny i gubiąc świeże strupy w ścierce do
                      > naczyń?...
                      >

                      Ekhm, myślałam, że mówimy o ospie wietrznej, nie czarnej :)
                      Cóż, gdy ja na nią chorowałam (wietrzną, nie czarną), nie mogłam sobie pozwolić
                      na leżenie plackiem, więc rodzina musiała znosić pielęgnację dzieci,
                      przygotowywanie posiłków i zmywanie moimi ręcami. Mimo, że u dorosłych ta
                      choroba przebiega ciężej niż u dzieci, nie przypominam sobie, abym ociekała
                      ropą. Wirus dla osób, które chorobę przeszły, jest niegroźny, innym zagraża od
                      samego przebywania z chorym w jednym pomieszczeniu, i to jeszcze przed
                      wystąpieniem objawów.
                      Tak więc nie ma co demonizować, tak mi się wydaje.
                      • ananke666 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 12:04
                        Ropą się nie ocieka, ale ja pamiętam, że ręce mi obsypało, zwłaszcza między
                        palcami, pęcherzyki pękały i sączyła się gdzieniegdzie wydzielina. Potem
                        przyschło. Wyglądałam jak nie powiem co.

                        Swoją drogą, jak to możliwe, że Laura nie zauważyła, że ją obsypało w nocy?
                        Wysypka wychodzi nie tylko na twarz. Nie przebierała się z piżamy, czy co?
                          • jottka Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 12:40
                            sie nie znam, ospę przechodziłam jako dziecko, ale pamiętam, że to swędzi jak
                            nieszczęście - znaczy człowiek się czochra jak wściekły i raczej nie w głowie mu
                            jakiekolwiek czynności gospodarskie:) a rodzina czy tam babunia durna, podzielam
                            opinię verdany, chorego się nie "wychowuje", tylko zapewnia spokój, wygodne
                            łóżko i ew. coś do czytania:)


                            a tak odczapnie (znaczy przez onion i czarną ospę:) skojarzyła mi się nowelka
                            sienkiewicza, 'hania' chyba sie nazywało dzieło - cud dziewica, przez którą
                            dwóch młodzianów mało sie nie pozabijało, zapada na tę miłą chorobę, udaje się
                            jej wyżyć, no ale wychodzi z niej dziobata, czyli okrutnie szpetna, o żadnych
                            uczuciach nie ma już mowy, ofkors, dziewica idzie do klasztoru, tja. strasznie
                            mnie ten utwór www.., znaczy denerwował:) może dobrze, że pani mm nie nawiązała
                            literacko:)
                          • ananke666 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 13:49
                            supervixen napisała:

                            > A było napisane, jak bardzo Laurę obsypało? Bo ja np na rękach nie miałam w
                            > ogóle krost (a chorowałam jako dorosła).

                            Ja chorowałam gdzieś w jej wieku, na rękach miałam sporo - stąd soczyste opisy,
                            bazujące na moich wspomnieniach. Obsypało mnie porządnie.
                            Szczegółowo to u Laury nie opisano. Ale:

                            "Strasznie ją obsypało przez noc."

                            "w towarzystwie dziecka, którego ciepłota ciała wynosiła w
                            chwili bieżącej trzydzieści osiem i siedem dziesiątych stopnia
                            Celsjusza, które miało wysypkę na dłoniach, stopach i karku i
                            które było chore na ospę wietrzną (varicella)."

                            "- Ty nie miałaś takiej! - wrzasnęła Laura.
                            - No, takiej to faktycznie nie, moja droga, ale jednak jakąś
                            miałam."

                            "- Ale cię też tą ospą obsypało, istne indycze jajo - burczał pan
                            Jankowiak..."

                            Przy okazji znalazłam, że Tygrys oparszywiał na ciele dopiero następnego dnia.
                            Nie pamiętam, jak to leci, więc mogę uwierzyć na słowo, że pierwszego dnia nie
                            zauważył.
                • nessie-jp Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 22:39
                  > Poza tym naprawdę - przyjezdza na wakacje dziecię wymeczone
                  > podróża, z goraczka, chore, krosciate

                  No nie no, jak już krościaste, to przecież nie z gorączką. Gorączkę to Laura
                  miała trzy dni wcześniej, od tamtej pory zdążyło ją osypać i weszła w okres
                  rekonwalescencji.

                  Krościatych dzieci po ospie już nie trzeba siłą w łóżku trzymać, dostają
                  zwolnienie lekarskie, żeby innych nie zarażać, po czym siedzą w domu i się nudzą
                  jak mopsy.
          • verdana Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 13:18
            Ciężko - nie ciężko, Laura nie czuła się dobrze, nie przyjechała z
            domu, ale po podrózy gdzie luksusów raczej nie miała. Pojechała NA
            WAKACJE. Zaganianie do roboty dzieciaka chorego, bezposrednio po
            podróży jest delikatnie mówiąc niestosowne. Gdyby chory był dorosły,
            który przyjeżdża do nas na wakacje, jestem przekonana, ze
            postawienie go z marszu przy zlewie jednak byłoby uznane za dno dna.
              • verdana Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 13:52
                I własnie dlatego uwazam, ze nie nadawali się na opiekunów. Nawet
                ludzie "starej daty", a moze nawet szczególnie, zajmowali się
                chorymi. Jeśli opiekunowie kompletnie olewają samopoczucie dziecka,
                to na wakacje nie poslałabym do nich córki za zadne pieniądze. Żwawa
                czy nie - byla ewidentnie osobą chorą i po podróży.
                • melmire Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 14:06
                  Nie wiem jak u was, ale u mnie osoba, nawet przyjezdzajaca na dluzszy czas i
                  znana, w ten pierwszy dzien/wieczor ma status goscia - herbatka, ciasto pod nos,
                  pogaduszki. Nawet jesli przyjechala pomagac odgruzowywac dom po remoncie czy
                  karczowac ogrod, to w ten pierwszy dzien, jako gosc wlasnie, ma dyspense na
                  wszelkie prace.
                  • baba67 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 14:22
                    A moze to taki wybieg byl tylko, zeby dziewczynki sie nie krecily po ogrodzie
                    gdzie Nutria z Nerwusem gruchali?Wydaje mi sie ze one mialy tylko pomagac a nie
                    myc te gary. tak naprawde chodzilo pani Marcie o ich towarzystwo w kuchni a nie
                    jakas ciezka robote. Mnie ta scena nigdy nie razila, bo wiem jak moj synus
                    brykal trzeciego dnia rzeczonej ospy , i nigdy nie interpretowalam slow pani
                    Marty jako powazne zaganianie do roboty. Moze za duzo Jane Austen czytam :-)
                • nessie-jp Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 15:03
                  > chorymi. Jeśli opiekunowie kompletnie olewają samopoczucie dziecka,

                  Ale Laura miała świetne samopoczucie! Tego samego dnia brylowała radośnie przy
                  stole kawiarnianym przed Filipem i pochłaniała ogromne porcje lodów z bitą
                  śmietaną, intensywnie mieszała z błotem awatara Kazi Szczuki w pociągu i w ogóle
                  przepełniała ją wielka satysfakcja z życia.

                  To nie było chore, przelewające się przez ręce i marudzące dziecko
                • praktykarz Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 15:04
                  Mnie to się te dziwa w ogóle w głowie zmieścić nie chcą,
                  tj. pomysł wysyłania nastolatek na wakacje do 80-latków i
                  nakręcanie kwestii „biedy” urlopowej.

                  Osoby w wieku mocno starszym z całą pewnością nie są w stanie
                  zapewnić opieki nieletnim, które pstro w tym wieku w głowie
                  niewątpliwie mają i zgodnie z odwieczną tradycją, w czasie wakacji
                  eksplodują szalonymi pomysłami.

                  Ponadto nie bardzo wierzę, że Pani Marta i Pan Broneczek byliby w
                  stanie nerwowo wytrzymać ciągłą obecność dzieciaków + dojeżdżającej
                  Orelki. Przecież tam jest tylko 1 pokój z kuchnią + budka w
                  ogródku! Kwestie mycia i wiadomo czego pozostawiam bez komentarza.

                  Dwa – w życiu i w życiu nie uwierzę, że niemożliwością jest
                  wysłanie dzieci na kolonie, obozy czy inne wypoczynki
                  zorganizowane. Ignacy+Gaba+Grzegorz to przecież pracownicy /byli i
                  obecni/ „placówek państwowych” i nie ma możliwości żeby ZFŚS tam
                  nie funkcjonował, a na każde dziecko jest dofinansowanie kolonijne,
                  bądź wyjazdy organizowane z samej firmy.

                  Sąsiadka moja – "tylko" sekretarka /UW/ dzieci wysyła na „kolonie z
                  pracy” i stać ją – cud normalnie!
                  Wkurza mnie to i już! Przecież na Roosvelta ilu dorosłych – tyle
                  pensji, a Metody wnuka do Wiednie pewnie zabrałby:)
                  • ananke666 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 25.05.10, 17:44
                    praktykarz napisała:

                    > Ponadto nie bardzo wierzę, że Pani Marta i Pan Broneczek byliby w
                    > stanie nerwowo wytrzymać ciągłą obecność dzieciaków + dojeżdżającej
                    > Orelki. Przecież tam jest tylko 1 pokój z kuchnią + budka w
                    > ogródku! Kwestie mycia i wiadomo czego pozostawiam bez komentarza.


                    A nie, nie. To nie był kurnik! Tam pomieszczeń jest co najmniej trzy, a całkiem
                    możliwe, że pięć - o ile kibelek uznamy za pomieszczenie.

                    Taki przeciętny staroświecki wiejski dom składał się na ogół z co najmniej
                    trzech, a najczęściej z czterech pomieszczeń. Były to dwa pokoje (a wiemy, że są
                    dwa, jeden widzi Aurelia po przyjeździe i to jest ten pokój z figurką Marii, w
                    którym na końcu babcia J. przyjmuje gości, a drugi to sypialnia - "po cichu
                    wróciła do sypialni"). Trzeci to kuchnia, co oczywiste, a czwarty to spiżarnia,
                    czasem nazywana "komorą", czyli składnica dóbr wszelakich jadalnych i
                    niejadalnych, czyli oprócz jedzenia np. miednice, utensylia kuchenne i do prania
                    itp. Nie wierzę, że jej nie było, wszystkie starsze wiejskie domy, jakie
                    widziałam, takową posiadały. Stamtąd prawdopodobnie wytaczano pralkę. Do tego
                    sień ("wszedł do białej sieni", "do klitki z w.c. wchodziło się z korytarza") i
                    kibelek, choć możliwe, że powstał on właśnie ze spiżarni lub jej wydzielonego
                    kawałka.
                    • praktykarz Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 09:26
                      Jaki kurnik? O budce dla letników pisałam, wielkości pewnie
                      przedziału kolejowego, no może 2.
                      Co do tych pomieszczeń - to chyba inną książkę czytałyśmy.
                      Orelka myje się za parawanem, w misce, czyli łazienki NIE MA.
                      Śpi również w tym samym pokoju co Marta, przedzielona parawanem.
                      Nie wiem czy tym samym:)Pranie robią w kuchni. Ja tu osobiście
                      łazienki nie widzę. Toaleta była poza mieszkaniem.
                      Książki pod ręką nie mam, ale nie pamiętam nic, a nic o pokoju
                      dziennym i dodatkowej sypialni. Opis pojawia się gdzieś na
                      początku – sprawdzę po pracy i odszczekam, jakby co!
                      A co do rozszerzenia wątku „wakacje na wsi”, to przypominam
                      uprzejmie /acz nie Anance666/, że domek sąsiaduje z murem kościoła,
                      więc to wszystko dzieje się przy rynku i o żadnych polach uprawnych
                      i zwierzętach hodowlanych mowy nie ma. Mały ogródek – sałata,
                      koperek, i pewnie parę drzewek owocowych – wielkie gospodarstwo
                      Jankowiaków, kurka wodna.
                      • ananke666 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 10:57
                        praktykarz napisała:

                        > Jaki kurnik? O budce dla letników pisałam, wielkości pewnie
                        > przedziału kolejowego, no może 2.

                        "Przecież tam jest tylko 1 pokój z kuchnią + budka w
                        ogródku" - tak napisałaś. Budka swoją drogą, a z Twoich słów wynika, że to o
                        domu myślisz, że miał 1 pokój i kuchnię.

                        > Orelka myje się za parawanem, w misce, czyli łazienki NIE MA.

                        A kto napisał, że jest? Kibel jest, to nie to samo co łazienka. Pewnie MM
                        niezręcznie było pisać, że babcia J. w nocy poszła do kibelka.

                        > Toaleta była poza mieszkaniem.

                        Wyraźnie podałam cytat, masz drugi raz: "Nie było tu takiej prawdziwej łazienki,
                        do klitki z
                        w.c. wchodziło się z korytarza, jeszcze za kuchennymi drzwiami." Korytarz nie
                        jest poza mieszkaniem :)

                        > Śpi również w tym samym pokoju co Marta, przedzielona parawanem.

                        A nieprawda. Za parawanem spała u Kreski, nie u babci.

                        Tam na bank są dwa pokoje, sypialnia i stołowy, bardziej reprezentacyjny. Plus
                        kuchnia i kibelek, a dam sobie łeb uciąć, że spiżarnia też jest i tam
                        najprawdopodobniej stoi pralka. Tak po prostu budowano domy.
                        • praktykarz Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 26.05.10, 11:55

                          Powtarzam – sprawdzę, "te na bank 2 pokoje" i ewentualnie z
                          przyjemnością odszczekam.

                          Swoją drogą, ilu bohaterów musi spać w dziwnych warunkach:
                          1.Kreska u dziadka Czesia, w kuchni za zasłoną,
                          2.Dambo – jw.,
                          3.Orelka u Kreski za parawanem,
                          4.Gaba na piance z dziewczynkami w zielonym,
                          5.o Cielęcinie to już nawet nie wspomnę:,
                          6.Baltona na zapleczu w kwiaciarni,
                          7.Bella + Robert, itd., itd.,
                          Bida wojenna normalnie, jak za Niemca, panie tego.
                          Dobry bohater musi sypiać w warunkach polowych, źli ludzie mają
                          swoje pokoje i przyjemne mieszkania – Danka, Marzenka + Pawełek,
                          Jedwabińscy, Majchrzkowie, itd., itd.
                        • praktykarz Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 27.05.10, 09:45
                          Hej, hej Ananke666, gdzie jesteś? – hau, hau!
                          Zakończę temat ogródkiem, bo dyskusja przeniosła się na sklepik,
                          może pomoże:
                          1.drugi pokój jest – w pierwszym opisie mieszkania /47, SIGNUM,
                          1993/,pojawia się 1 pokój „chłodny, cienisty, niski”, dalej /53/
                          babcia J „Wreszcie po cichu wróciła do sypialni.”, czyli raczej nie
                          do dziennego, /78/ „Aurelia, zaniepokojona jej okrzykami, wyjrzała
                          przez okno sypialni.”, i jeszcze coś było o „przemykaniu do
                          pokoju”, a rzecz się dzieje w sypialni,

                          2.DLA ZAINTERESOWANYCH OGRÓDEK - /73/ „Ogródek był
                          trójkątny, nieduży, najdłuższym bokiem przylegał do białego muru
                          otaczającego kościółek, drugi bok oddzielała od ulicy siatka
                          druciana, obrośnięta bujnie dzikim winem. Równiutkie zagonki,
                          pracowicie obsadzone warzywami, pyszniły się zwartymi głowami
                          zielonej i modrej kapusty, kitami naci marchwi i pietruszki oraz
                          wysokimi, dorodnymi baldaszkami kopru. Przy rabatce z cyniami i
                          aksamitkami stała śmieszna drewniana ławeczka, wykonana z deski i
                          dwóch grubych, okrągłych kloców.” – czyli po zbudowaniu witryny-
                          sklepiku + "domku" dla letników, Jankowiakowie pozbyli się
                          całkowicie obszaru uprawnego : )
      • ateh7 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 20:29
        Też o tym pomyślałam. Można pisać :)
        Ja gdy miałam lat 16 też spędzałam wakacje u babci i dziadka na wsi. Oto, co
        robiłam: codziennie rower, przejażdżki nad jezioro z siostrzenicą (której miałam
        pilnować, żeby się nie utopiła), prace w ogródku (gospodarstwa już wtedy nie
        było), prace w domu, czytanie książek, zabawy z psem (pies też tam spędzał
        wakacje). Fajnie było :)
        • mama_kotula Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 20:37
          CytatOto, co
          robiłam: codziennie rower, przejażdżki nad jezioro z siostrzenicą (której miałam
          pilnować, żeby się nie utopiła),


          Ulala, ty złote dziewczę byłaś.
          Jakby mnie w wieku lat 16 ktoś zapragnął wrobić w pilnowanie jakiegoś dzieciaka, to bym się postukała w czółko i tyle by mnie widzieli.
          Dlatego zapewne mama mnie nie wysyłała "do rodziny" za free, co by się nie wstydzić, że dziewczę odpracowywać rzetelnie nie chce.
          Myślę, że Pyzunia chętnie popilnowałaby siostrzenicy czy kogokolwiek, niemniej Tygrys zwiałby na rowerze jak najdalej, zaprzyjaźnił się z subkulturą z pobliskiej wioski i takie tam... :> (ze szczególnym naciskiem na "takie tam").
          • ateh7 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 20:47
            Eeee, to nie do końca tak. Moja siostrzenica to nie była mała dziewczynka.
            Fajnie mi się z nią tam jeździło i miło to wspominam, w ogóle do dziś dogadujemy
            się bardzo dobrze.
            Ja chyba po prostu lubiłam takie klimaty, teraz to dla mnie trochę dziwne, teraz
            pewnie nudziłabym się na wsi.
            • filifionka-listopadowa Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 22:16
              Jestem w stanie uwierzyć, że Pyza była zachwycona tymi wakacjami, wyrywała każdą
              pracę babci Orelki z rąk, dzielnie odpracowywała wszelkie wydatki a jeśli byli
              jacyś letnicy, mogli liczyć na królewską obsługę. Ale Laura?
              Albo tam poznała jakiś wartościowych, inspirujących ludzi, lub grupkę która
              patrzyła w nią jak w obrazek, z jej kocią urodą i kapryśną osobowością.
              Albo... Laura zrobiła dziką awanturę, zwiała z Pobiedzisk i już nigdy więcej tam
              nie pojechała, ale Gaba wyrzuciła to ze swojej świadomości i przez całe wakacje
              nie zauważała Laury.
              • nessie-jp Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 23.05.10, 22:42
                > Albo tam poznała jakiś wartościowych, inspirujących ludzi, lub grupkę która
                > patrzyła w nią jak w obrazek, z jej kocią urodą i kapryśną osobowością.
                > Albo... Laura zrobiła dziką awanturę, zwiała z Pobiedzisk

                A ja stawiam na to, że na przemian romansowała z Gburkiem i przesiadywała w
                bibliotece.

                A może całkiem po prostu Laura, nie traktowana wreszcie jako
                dzieckotegozłegostalowegopyziakafuj Zła Córka, dobrze się czuła w Pobiedziskach?
                Odbębniała jakieś tam roboty domowe, jeśli ktoś chciał, a poza tym zostawiano ją
                zapewne samą sobie i nikt jej się jej miłą grzywką nie wytrząsał, że
                nieborejkowa i w ogóle podmieniec... Laura uwielbiała przecież pana Broneczka,
                więc zapewne nawet talerze mogła specjalnie dla niego umyć.
                • filifionka-listopadowa Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 12:44
                  Moim zdaniem, Laura była traktowana jako TA ZŁA. Przypomnij sobie jaka była
                  babcia Jedwabińska, w stosunku do swojego syna. Obstawiam, że przepadała za
                  Pyzą, która pewnie do niej lgnęła po tej ciężkiej podróży z Laurą i w końcu
                  czuła się doceniona. Laura pewnie była tą złą, co robiła kaprysy w podróży (nie
                  uwierzę, ze potem im nie opowiedziano!- ta Borejków dyskrecja) i nie chciała
                  radośnie pracować w ogródku i być miła i grzeczną na nudnych wizytach u ciotek.
                  Gdyby mogła być sobą i była by akceptowana, to mogłyby yo być dla niej wspaniałe
                  wakacje...
    • kajaanna Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 18:37
      Wracając do tematu - obawiam się, że tu działa realizm musierewiczowski - e, co
      tam takie dziecko kosztuje!

      Starsi Państwo mieli przecież ogródek, więc a to agrestu sobie naskubią, a to
      jajeczko kurka zniesie i będzie na śniadanie, a to wieprzka się ubije na kotlety.

      W ostateczności zje się kota.

      :D
      • ateh7 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 18:59
        Realizm ten zawiera w sobie między innymi cechy realizmu magicznego: trzy
        wiedźmy pomamroczą nad kotłem zaklęcia, uczynią dyskretny wunschpunsch, a żarcie
        przyjdzie samo. Zjawi się u progu namiotu, o świtaniu, zawinięte w miłe i
        dzielne serwetki i spakowane w rzewne koszyczki, przyozdobione gałązką
        majeranku, co sama się zerwała, przyszła i ułożyła na wierzchu tej poetycznej
        górki. A co tam, sznycelki z kota też mogą być estetycznie podane :)
      • lezbobimbo Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 19:06
        kajaanna napisała:
        > Wracając do tematu - obawiam się, że tu działa realizm >musierewiczowski - e,
        co> tam takie dziecko kosztuje!> Starsi >Państwo mieli przecież ogródek, więc a
        to agrestu sobie naskubią, a >to> jajeczko kurka zniesie i będzie na śniadanie,
        a to wieprzka się >ubije na kotlet.> W ostateczności zje się kota.

        :-D Kwiczam!

        Tylko, ze wlasnie nie rozumiem z kolei tego: jesli przyjac, ze musierowiczowe
        dziecko czy nastolatek jak ten ptak niebieski zje co z krzaczora naskubie, a
        przespi sie pod paprocia czy na grzedzie kurzej, to dlaczego Gaba w CR skapi na
        wyjazdy?
        Albo dlaczego kasa na wyjazd nad morze do Leby jest jakby forsa Schrödingera -
        nie ma pewnosci czy jest, albo jednoczesnie jest i jej nie ma? W NiN jest kasa i
        jest Gaba na wyslanie dziatwy z Nutriem nad morze, ale juz po drodze ta kasa
        znika na Delicje (Gaba niestety zostaje ;). Potem nastepuje CR i bejmów nie ma
        znowu. Jednoczesnie Borejki oplywaja w cuda techniki i nie cierpia glodu, a na
        czynszu oszczedzaja gumowym mieszkaniem.
        Potem w Zabie czy CP dowiadujemy sie ponownie, ze male dzieci jedza kaszke
        (manne z nieba). Ciekawe, gdzie usprawniona machina posle dziatwe pózniej na
        wakacje?
        Czyli dzieci u MM nic nie kosztuja, chyba ze kosztuja :)
        • ananke666 Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 19:41
          Najtańsze wakacje to chyba pole namiotowe.
          Najtańsze wakacje Borejków po NiN - namiot w ogródku/strych Górskich, z
          używalnością kuchni i łazienki. Nawet, jak jeszcze nie było tam domu, las jest,
          jeziora blisko, ogniska można palić, byle dostęp do pitnej wody był. Całych
          wakacji nikt by tam nie wytrzymał chyba, ale najmarniej dwa tygodnie owszem. I
          niewiele dzieci jeździ na wakacje na dwa miesiące, zwykle 2-3 tygodnie wyjazdu i
          reszta w domu.
        • kajaanna Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 21:29
          > Tylko, ze wlasnie nie rozumiem z kolei tego: jesli przyjac, ze musierowiczowe
          dziecko czy nastolatek jak ten ptak niebieski zje co z krzaczora naskubie, a
          przespi sie pod paprocia czy na grzedzie kurzej, to dlaczego Gaba w CR skapi na
          wyjazdy?

          ----
          Bo szpar iber ales!
          Nie na darmo akcja dzieje się w Poznaniu.

          Nie bijcie! Ja też stamtąd!
      • k_linka Re: Wakacje Pyzy i Tygryska w Pobiedziskach 24.05.10, 19:29
        A jesli starsi panstwo CHCIELI ugoscic dziewczeta i NIE CHCIELI za to pieniedzy?
        Nie wolno im?
        Jesli wierzyc statystykom, wiekszosc rodakow spedza wakacje "u rodziny na wsi".
        I jakos nie stwierdza sie powakacyjnego wzrostu ilosci zgodnow z nudow wsrod
        mlodziezy... Przeciwnie, wydaje mi sie, ze dla wielkomiejskich panien Borejko,
        nawet dla Laury, bardziej atrakcyjna byla zmiana otoczenia i nowe towarzystwo.
        Tym bardziej ze dziewczyny byly juz duze i nie sadze, aby przez 2 miesiace byly
        wiezione w domu?