black-apple
19.08.10, 16:10
... powrót do starej konwencji?
Ostatnio w ramach powrotu do twórczości pani Musierowicz odkryłam, że
wszystkie moje ulubione - i jedyne, które nadal mogę czytać bez ochoty
trzepnięcia kogoś z irytacji i/lub nagłego zaśnięcia - książki obracają się
wokół tej samej konwencji, czyli w dużym uproszczeniu: główna bohaterka w
wieku licealnym przechodzi przez fazę dojrzewania w skład w której wchodzi
zwalczenie kompleksów (urody, pewności siebie, komunikacji z innym
człowiekiem, etc.) i zdobycie ukochanego, nie mówiąc o różnych śmiesznych i
komicznych perypetiach losu. I co więcej: główne bohaterki nie pochodzą z tej
samej rodziny, otoczenie też jest inne, czasem tylko poprzedni bohaterowie
pojawiają się w rolach trzecioplanowych czy epizodycznych. Moje przykłady:
Szósta Klepka, Kłamczucha, Kwiat Kalafiora, Opium w Rosole, Brulion Bebe B.
Cenię je za dobrze nakreśloną fabułę, dużo zabawnych dialogów, czasem
ambitniejsze wątki (depresja Ewy Jedwabińskiej, problemy Bebe, aluzje do
systemu w Opium) i nadto za sympatyczne postaci, które da się lubić w
przeciwieństwie do potworków z NeoJeżycjady.
Tędy zastanawia mnie czemu autorka finalnie wybrała konwencję serialową i
Borejkową zamiast pisać dalej to, co jej - IMO! - nieźle wychodziło.
Oczywiście, w tym momencie zachowuję się trochę jak bezczelny człowiek, który
chce narzucać innym swoim zdanie :), ale szczerze mówiąc wolałabym wydać
pieniądze na książkę napisaną w starym stylu a nie na kolejne popłuczyny po
Imieninach.
Nie jestem przeciwniczką nawet i drastycznych zmian w stylu autora, ale gdy
wyłamanie się ze starej konwencji oznacza spadek jakościowy książek to nie ma
czego pochwalać, trzeba tylko ganić :) Czy to za sprawą słabego warsztatu czy
innych ograniczeń, taka zmiana będzie szkodziła serii. Niestety, ofiarą tego
pada Jeżycjada.
Nadmieniam, że mój post jest do bólu subiektywny i oparty na mocno
emocjonalnym, nie dyktowanym przez rozsądek, podejściu do serii, która kiedyś
była mi bliska. Jeśli ktoś spodziewał się profesjonalnej analizy twórczości
Musierowicz, to przykro mi za rozczarowanie ;-). Parę lepiej zorientowanych w
twórczości tej pani już to zrobiło za mnie i jestem im za to wdzięczna, bo nie
dość, że to kawał dobrej lektury, to jeszcze otworzył mi oczy na błędy MM.
Dzięki wam za to forum i trzymajcie tak dalej!