Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię

24.09.10, 11:38
Często czytam to forum , a rzadko ,prawie wcale nie piszę. Czas to zmienić.. Po odświeżeniu znajomości 18 tomów Jeżycjady muszę się zgodzić,że autorka zdecydowanie lepiej oddawała klimat XX wieku. XXI wiek a w zasadzie tomy od Córki Robrojka nie mają w sobie magii i tego ciepła , które charakteryzowało dla mnie styl pani Musierowicz.Jest wyjątek -Kalamburka-jak dla mnie powieść świetna, autorka pokusiła się o inną konstrukcję fabuły , przedstawienie starszego pokolenia na tle wydarzeń historycznych. Sama Gizela -bardzo ciekawa postać. Podobało mi się też w Spreżynie nawiązanie to tematu przemijania-Dmuchawiec/Gabriela, Ignacy /wnuk.Najgorszy w nowych częściach jest brak takiego żartobliwego dystansu , coraz młodsi bohaterowie-potwornie niesympatyczni-zwłaszcza Łusia ( takie miłe skojarzenie literackie z OZNm,a taki dziwny dzieciak).Książki , które oceniam jako najlepsze to Dziecko Piątku-takie uniwersalne , o tym jak musimy mierzyć się z śmiercią,ciekawe relacje międzyludzkie-rozmowa Aurelki z ojcem , babcia Jedwabińska , w końcu inny pełen ciepła dom niż tylko Borejków(chociaż oni w tej części bardzo fajni). Jeżeli chodzi o atmosferę pełną ciepła , wyjątkową to Noelka-fajny pomysł , by czytelnicy mogli zobaczyć atmosferę Świąt u wszystkich poznanych wcześniej bohaterów.Uwielbiam Opium w rosole .Powiada o świecie przed moim narodzeniem, więc nie jest pewna czy jest realistyczny, ale ci ludzie , którzy pomagają sobie w trudnych czasach ,historia Ewy i Aurelki.Do tej pory oczarowana jestem tą książką .Najzabawniejsza jest na pewno"Szóstka klepka', rewelacyjna "Ida "-ta rozmowa Idy z Milą i to deszczowe lato. Przemiana Idy tak naprawdę była bardziej wewnętrzna , niż zewnętrzna , a jakie dała rezultaty. Co dziwne -świetnie czyta się"Pulpecję , ale uważam ,że literacko dużo lepsza i bardziej nieprzewidywalna jest "Nutria i Nerwus".

Interesuje mnie , jakie Waszym zdaniem części są najdoskonalsze literacko , do jakich lubicie wracać?Czy w chwili obecnej są to inne tytuły niż kilka lat temu czy Wasza sympatia jest stała?
    • emae Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 24.09.10, 14:08
      Bardzo zaciekawił mnie Twój post, gdyż moje odczucia odnośnie poszczególnych części cyklu są bardzo podobne do Twoich. Również najbardziej lubię "Dziecko piątku", uważam tę książkę za mądrą i głęboką, a najbardziej w niej lubię przemyślenia różnych postaci na temat szczęścia. Zaraz w drugiej kolejności na mojej subiektywnej liście jest "Opium w rosole" - piękna książka pełna niedopowiedzeń, wielowątkowa, z genialnie napisaną postacią Geniusi. Za najzabawniejszą uważam bezapelacyjnie "Szóstą klepkę" i ogólnie książki z początku serii. Lubię "Kalamburkę" i "Sprężynę", a najchętniej wracam chyba do "Noelki". Bardzo lubię "Idę sierpniową", pamiętam jak dojrzewałam do zrozumienia tej książki, jako dziecko odbierałam ją dużo bardziej płasko. Podobnie zresztą jak "Kwiat kalafiora" - o tej książce nic nie napisałaś, co o niej myślisz? Bardzo lubię "Nutrię i Nerwusa" i "Pulpecję", tę pierwszą bardziej.

      Chyba łatwiej wymienić, których książek nie lubię, są to "Córka Robrojka" i "Czarna polewka". Obie mają swoje zalety, ale wad jeszcze więcej, w moim odczuciu. "Żaba" podobała mi się świeżo po przeczytaniu, ale po dwóch latach postrzegam ją jedynie jako kolejny odcinek serialu i nie czuję potrzeby do niej wracać.
      • nessie-jp Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 24.09.10, 16:23
        Ja lubię pierwsze tomy (do Opium włącznie).

        Brulionu nie znoszę, wielokrotnie już o tym pisałam
    • galenera Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 27.09.10, 13:43
      Lubię wracać do wszystkich pierwszych tomów, łącznie z Brulionem, choć tu już się pojawiają zgrzyty wielokrotnie omawiane na forum. Najbardziej lubię Szóstą klepkę.
      Potem są tomy, które lubię trochę mniej, bo negatywni bohaterowie są przerysowani a MM wykazuje skłonność do moralizowania, ale magia i ciepło nadal są obecne w tych książkach. Granicą są "Imieniny". Po przeczytaniu nie kupiłam więcej książek MM a "Imienin" pozbyłam się czym prędzej." Kalamburka" i ""Sprężyna są w miarę ok." Kalamburka" jest świetnie skonstruowana, szkoda, że jej treść nie przystaje do innych tomów.
      • moleslaw Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 04.10.10, 06:39
        Tak myślę nad tym którą to powieść z Jeżycjady lubię najbardziej i nijak nie mogę się zdecydować. Wszystkie! Jedno mnie trochę irytuje podobnie jak większość z was mianowicie założenie z góry że jak ktoś z blokowiska to gorszy, niby to było już w Idzie sierpniowej ale jako mieszkanka blokowisk protestuję na takie postawienie sprawy.
        Jak już muszę to zdecydowanie prowadzi u mnie trio "Kwiat kalafiora","Ida sierpniowa" i "Opium w rosole" potem wiadomo "Kłamczucha" i "Szósta klepka" reszta już raczej równo. Oczywiście mam wszystkie bez wyjątku, wszystkie wielokrotnie czytane i pewnie jeszcze będę do nich wracać.
        A i mam literacką receptę na podejście Pani MM do blokowisk mianowicie książki Ewy Nowak "Diupa", "Wszystko tylko nie mięta" i in.
        • marslo55 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 04.10.10, 11:51
          moleslaw napisała:
          "Tak myślę nad tym którą to powieść z Jeżycjady lubię najbardziej i nijak nie mogę się zdecydować. Wszystkie!"
          Dobrze Ci. Ja tam "Tygrysa i Róży" ani rusz nie potrafię polubić najbardziej. A którą ciągle lubię? W sumie sporo, bo najnowszych tomów, wiedziona instynktem samozachowawczym, nie nabyłam;) Łatwiej odpowiedzieć na pytanie, która z książek mi zbrzydła. Wiedzcie, że dogłębnie obrzydziliście mi "Imieniny" - wcześniej drażnił mnie tylko happy end z Frycem, a obecnie każda scena odsłania swoje zamulone dno...
    • croyance Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 04.10.10, 22:41
      A ja pamietam, ze gdy pierwszy raz przeczytalam 'Nutrie i Nerwusa' (ktora to ksiazke, wiedzac juz, co bylo pozniej, uznaje za calkiem niezla), bylam ... zaskoczona. Do tamtej pory wpadalam w ksiazki MM jak w zupe-opium, a tu nagle - plycizna. Niby wszystko ok, ale jakos plytko, jakbym wskoczyla do kaluzy, zamiast do jeziora. A w nastepnej ksiazce MM pomylila kolor oczu Rozy i wtedy dotarlo do mnie, ze to tylko ksiazka. Wczesniej czulam bohaterki i historie jako prawdziwe.
      • klymenystra Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 04.10.10, 23:19
        Ja najczęściej wracam do Pulpecji, pewnie dlatego, że to była pierwsza książka Musierowicz, którą czytałam. Za najlepsze uważam Szóstą Klepkę, Kłamczuchę, Opium w Rosole, nieco mniej Kwiat Kalafiora i Brulion. Nutria i Nerwus nadal mnie wzrusza. Do Dziecka Piątku się jakiś czas temu przekonałam. Kalamburkę czytałam tylko raz, więc się nie wypowiadam, ale generalnie od DP jest równia pochyła i groteska straszliwa.
    • ananke666 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 05.10.10, 12:00
      Do Opium wszystkie, z czego najgłośniej śmieję się przy SK. Znakomite książki.
    • ginny22 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 05.10.10, 20:24
      U mnie Jeżycjada dzieli się na trzy okresy:
      1. od początku do BBB - książki, które były ciepłe, fajne, dobrze literacko i dopracowane. I głębokie - na tyle, na ile literatura dla panienek ma być głęboka.
      2. Noela-Imieniny - okres książek poprawnych. Dobrze się je czytało, niektóre były na dawnym poziomie (Noelka, NiN, DP), inne tylko przyzwoite, ale nadal krzepiące i ciepłe.
      3. Reszta - czyli równia pochyła. Telenowela. Literacko słabe, fabularnie nic porywającego, rozwoju bohaterów nie akceptuję.
      • ananke666 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 05.10.10, 22:17
        ginny22 napisała:

        > U mnie Jeżycjada dzieli się na trzy okresy:

        Mam bardzo podobnie, z tym, że Imieniny zaliczam do książek z działu trzeciego.
        • ginny22 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 05.10.10, 22:42
          U mnie "Imieniny" trafiły na właściwy moment dojrzewania i to chyba spaczyło moje na nie spojrzenie ;)
        • nessie-jp Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 05.10.10, 23:04
          > z tym, że Imieniny zaliczam do książek z działu trzeciego.

          Ja również. Ta książka jest jakaś pisana lewą nogą przez dziesiątą popłuczynę po autorce. Nawet tytuł ma na odwal się, jak książka dla trzylatków.
          • dakota77 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 05.10.10, 23:08
            No wlasnie, o co chodzi z tym durnym tytulem? Inne tomy Jezycjady mialy fajne, przemyslane tytuly, a tu nagle takie cus...
            • nessie-jp Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 06.10.10, 00:51
              dakota77 napisała:

              > No wlasnie, o co chodzi z tym durnym tytulem? Inne tomy Jezycjady mialy fajne,
              > przemyslane tytuly, a tu nagle takie cus...

              Mnie się cynicznie wydaje, że Imieniny to efekt czystego wyrachowania
              • meduza7 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 06.10.10, 12:24
                Ja najbardziej lubię Szóstą klepkę, Kwiat Kalafiora i Opium. I zdecydowanie bardziej podobała mi się formuła, sprawdzająca się aż do Noelki, tj. w każdej książce pokazana inna rodzina, a wcześniej poznani bohaterowie gdzieś jako drugi plan. A nie saga rodu Borejków.
                Natomiast Imieniny to jakaś absolutna porażka i pomyłka. Kupowałam Musierowicz aż do Kalamburki (po niej uznałam arbitralnie, że cykl jest zamknięty) i jest to jedyna z zakupionych przeze mnie części, którą wzięłam do ręki tylko raz i nie wracałam (no chyba, że informacyjnie, sprawdzić coś). Pierwszy raz zgrzytnęło mi wówczas bezpośrednie określenie bohaterki jako piękności, w dodatku wygłoszone przez Fryca (chłopcy w jego wieku i w jego typie takich rzeczy nie mówią! Co innego, gdyby to był jakiś uwodzicielski Pyziak od czarnych diamentów!). Tygrys i Róża natomiast wydawał mi się zwyczajnie niedokończony, urwany jakby, bez zamknięcia istotnych wątków (np. pani Oleńka nie miała okazji przekonać się, że z rodziną Laury nie jest tak, jak sobie wyobrażała - a to ważne!).
      • szprota Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 09.10.10, 17:32
        ginny22 napisała:

        > U mnie Jeżycjada dzieli się na trzy okresy:
        > 1. od początku do BBB - książki, które były ciepłe, fajne, dobrze literacko i dopracowane. I głębokie - na tyle, na ile literatura dla panienek ma być głęboka
        > .
        > 2. Noela-Imieniny - okres książek poprawnych. Dobrze się je czytało, niektóre były na dawnym poziomie (Noelka, NiN, DP), inne tylko przyzwoite, ale nadal krzepiące i ciepłe.
        > 3. Reszta - czyli równia pochyła. Telenowela. Literacko słabe, fabularnie nic porywającego, rozwoju bohaterów nie akceptuję.

        Podobnie dzielę Jeżycjadę. W drugim etapie mam pewien sentyment do zmysłowej Pulpecji, a w trzecim do śpiewającej Trolli, ale generalnie po Imieninach jest coraz gorzej.
        Powiedzmy, że jeszcze Kalamburkę lubię, podobał mi się ten chłodny i nie zawsze życzliwy komentarz Gizeli oraz rys historyczny, zwłaszcza wydarzeń z 1956 r.
        I, podobnie jak Meduza, uważam, że po Kalamburce cykl się skończył, reszta jest dopisywana na zasadzie kręcenia kolejnych odcinków telenoweli.
    • skrzydlate.bobry Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 05.10.10, 23:43
      Hm, o czymś chyba świadczy, że na obczyznę zabrałam tylko SK.
      Ale poza tym jakoś mniej lub bardziej lubię i niektóre inne, ale często są to inne inne niż te, o których piszecie. Jakoś na przykład z niechęcią podchodzę do IS, co mnie dziwi, bo od niej zaczynałam dawno temu i powinnam mieć sentyment, a nie mam. Jakaś taka mi się wydaje przeideologizowana, a zakończenie zbyt hurraoptymistyczne, szczególnie w kontekście późniejszych tomów. Za to został mi sentyment do NiN - czytałam akurat w takim momencie, kiedy sama też studiowałam polonistykę i wzdychałam skrycie a głupio do tego i owego, przez co pewna wiosna wydawała mi się zaiste magiczna. No, tak trafiło w klimat i czasem z rozrzewnieniem wracam, kiwając przy tym głową nad własną naiwnością i smętnofiranowatością. OwR, DP - lubię bardzo. K dziś wydaje mi się za bardzo przerysowana, ale i tak kocham Mamerciątka. Z neojeżycjady chyba nic nie potrafię wymienić.
      • verdana Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 06.10.10, 12:33
        Ja lubię - porócz oczywiscie szóstej Klepki, Klamczucgy i KK, ktore uwazam za najlepsze - Noelkę. Mimo, ze pewne rzeczy denerwuja mnie w niej strasznie, to ile razy ja czytam konczac stwierdzam ze zdumieniem, ze nie jest Wigilia.
        Z najwczesniejszych nie lubie Idy Sierpniowej. Wydumane problemy, nieprawdopodobne sytuacje (chory Krzysio, ktorym nikt się nie zaajął, błyskawiczne wyzdrowienie po operacji, a co gorsza - o ile się orientuje - ta dysplazja kosci to nie jest katar, tylko powazna choroba. Gdzie rodzice, gdzie ich decyzja, nikt operacji małoletniemu bez zgody nie zrobi.
        No i ten cholerny dydaktyzm i pojawiające się rozróznienie na biednych i dobrych i zaradnych i wrednych.
        • kebbe Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 06.10.10, 18:41
          Ja natomiast lubię IS, może dlatego, że była to pierwsza książka z cyklu, którą przeczytałam (no dobra, wcześniej czytałam KK, ale było to wieku -10, więc się do końca nie liczy ;)). Podoba mi się Ida, jej rozterki i ten nastrój deszczowego sierpnia. Fajne są listy. Bardzo polubiłam Idę i jedną z rzeczy, które najbardziej mnie wkurzają w Neobachoriadzie, jest sprowadzenie tej postaci do pseudokomicznej roli ciotki-wariatki.
          Verdano, Krzysio w IS ma 18 lat-jest zatem formalnie pełnoletni. W szpitalu towarzyszy mu też dziadek, to bliska rodzina, w razie czego pewnie mógłby podejmować jakieś decyzje (?).
          Mi bardziej nieprawdopodobne wydaje się, że nikt z kochającej rodzinki B. nie ruszył na poszukiwania Idy, która zniknęła rodzicom z radarów na ładnych parę dni! Sny ich tylko dręczyły niespokojne biedaków, no doprawdy...
          • verdana Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 06.10.10, 21:22
            Ok, miał 18 lat, mógł decydowac, choć nadal nie rozumiem, jak rodzina mogła nie zainteresować się, co mu jest.
            Ale dysplazja to b. powazna choroba, przynajmniej z tego, co wiem. nie na operację, po ktorej po trzech niach jest się zdrowym.
            pl.wikipedia.org/wiki/Dysplazja_w%C5%82%C3%B3knista_ko%C5%9Bci
            • grzalka Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 06.10.10, 21:40
              lubię te do Opium, a szczególnie Kłamczuchę i Szóstą klepkę, wszystkie po Opium czytam jedynie informacyjnie, żadna mnie już nie rozbawiła (za to nad 6klepką i kłamczuchą potrafię śmiać się do tej pory)
            • mmoni Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 06.10.10, 21:56
              Mama MM jest dentystka, chyba przynajmniej z nią tę dysplazję skonsultowała?
              • verdana Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 07.10.10, 10:15
                No, tak mi się wydawało, póki ktoś ze znajomych tego świństwa nie dostał.
                Być może są b.lekkie wypadki, ale jakos nie wierze w tak latwą rekonwalescencję po operacji w jamie ustnej, nie mowiac już o tym, że nie wierze też w całkowitą bierność rodziny, znajomych itd.
                • malgorzata722 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 07.10.10, 10:48
                  Moja ukochana jest Szósta klepka, sięgam po nią średnio raz w roku od lat.... no wielu. Poza tym najbardziej lubię te pierwsze do Opium. Brulion negatywnie mnie zaskoczył, a następne czytałam już tylko informacyjnie.
                  Co kilka lat odświeżam sobie cały cykl i wtedy czytam wszystko, niekoniecznie z przyjemnością, może z przyzwyczajenia? Właściwie nie wiem dlaczego.
                  Ale zdecydowanie więcej przyjemności dostarcza mi czytanie tego forum.
                  Odzywam się rzadko, ale baaaardzo Was lubię.
                  • marslo55 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 07.10.10, 14:08
                    malgorzata722 napisała:
                    "Odzywam się rzadko, ale baaaardzo Was lubię."
                    Jeśli ja tez jestem Wami, to również bardzo Cię lubię mimo małomówności:D Może to odświeżanie to już nałóg? Wiesz, że to ciekawe, tak sobie co kilka lat czytać ciurkiem cały cykl - zaleznie od etapu życia, na którym człowiek się znajduje, to wszystko może mieć dla niego zupełnie inny wydźwięk.. Ale ja bym drugi raz "TIR" nie przeczytała, chyba, żeby mi za to dali czapkę rubinów.
                • nessie-jp Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 07.10.10, 17:03
                  > ale jakos nie wierze w tak latwą rekonwalescencję
                  > po operacji w jamie ustnej, nie mowiac już o tym, że nie wierze też w całkowi
                  > tą bierność rodziny, znajomych itd.

                  No coś ty, przecież to jest unowocześniona wersja "Tajemniczego ogrodu". Panna Mary Grymaśnica vel Zakompleksione Stworzenie Idusia tajemniczą mocą szwungszajby uzdrawia garbatego panicza Krzysia pozostawionego w ponurym zamczysku przez nieczułego ojca.
                  • kooreczka Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 07.10.10, 17:13
                    Tylko, że niestety dziwaczne już w XIX wieku standardy traktowania dziecka w wieku XX wydają się mocno naciągane.
                    • nessie-jp Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 08.10.10, 00:30
                      kooreczka napisała:

                      > Tylko, że niestety dziwaczne już w XIX wieku standardy traktowania dziecka w wi
                      > eku XX wydają się mocno naciągane.

                      Ależ zgadzam się, niemniej pewna bajkowość intrygi skłania tutaj do zawieszenia niewiary.

                      Zresztą autorka trochę jednak starała się uzasadnić brak rodziców
                • the_dzidka Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 24.12.10, 11:01
                  > Być może są b.lekkie wypadki, ale jakos nie wierze w tak latwą rekonwalescencję
                  > po operacji w jamie ustnej

                  Coś mi przyszło do głowy.
                  Czy to możliwe, żeby zaraz po operacji wykonywanej przez jamę ustną Krzysio mógł normalnie mówić?!
                  • jamniczysko Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 24.12.10, 11:35
                    Tak zaraz to nie... Przecież dzwonił ze szpitala do Idy i ona pytała, co mu jest, że tak syczy (czy jakoś tak).
            • ssssen Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 08.10.10, 13:17
              > Ok, miał 18 lat, mógł decydowac, choć nadal nie rozumiem, jak rodzina mogła nie
              > zainteresować się, co mu jest.

              A ja w sumie rozumiem. Tak samo jak brak zainteresowania losami Idy. Patrzycie na te książki przez pryzmat naszych czasów, w których gdy nieobecne dziecko nie dzwoni do domu przez godzinę to od razu wzywa się policję.

              Może to kwestia zaufania?

              A teraz wielkie halo, bo ojciec Borejko zapalił papierosa. Ale pamiętajcie, co przedtem powiedział - "nihil semper suo statu manet"...
              • verdana Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 08.10.10, 13:36
                To jakas legenda, ze w pokoleniu Idy, w inteligenckich rodzinach, rodzice nie interesowali się dziećmi do tego stopnia, ze mozna bylo swobodniu ukryć przed nimi chorobę, albo zwiać w nieznane, a rodzina dalej spokojnie bawiła się na wakacjach. Jako przedstawicielka tego pokolenia widzialam egzemplarze tak strzezonej mlodzieży, ze dziś to byłoby wręcz nie do pomyslenia.
                W każdym razie jeżdżąć sma autobusem w klasie 4 byłam pierwszą w klasie.
                • nessie-jp Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 08.10.10, 14:31
                  > To jakas legenda, ze w pokoleniu Idy, w inteligenckich rodzinach, rodzice nie i
                  > nteresowali się dziećmi do tego stopnia, ze mozna bylo swobodniu ukryć przed ni
                  > mi chorobę,

                  Wydaje mi się, że przesadzasz. Rodzice Krzysia czekali na niego specjalnie dodatkowy dzień przed wyjazdem, a gdy mimo to robił fochy, pojechali NIE WIEDZAC, że jest chory (tylko tyle, że się czegóś obraził i nie chce jechać ze starymi na wycieczkę). I nie zostawili go przecież SAMEGO, tylko pod doskonałą opieką Basi i Paszkieta.

                  Wywiew Idy z wakacji to już inna sprawa. Gdyby była regularnie kontrolowana telefonicznie od pierwszego dnia (dojechałaś? co jadłaś? mieszkanie zamknęłaś? itp.) można by w to uwierzyć, ale takie całkowite samopaszenie przez ileś dni?

                  > W każdym razie jeżdżąć sma autobusem w klasie 4 byłam pierwszą w klasie.

                  Z tym naprawdę różnie bywało. Były w moim roczniku dzieci, które mamusia odprowadzała w 4 klasie do szkoły, a były takie, które miały wstać o odpowiedniej porze, zrobić śniadanie sobie i bratu, odprowadzić brata do przedszkola i biegusiem do szkoły, a po szkole odebrać brata, zrobić mu obiad (nie wiem, czy w przedszkolu nie gotowali?) i zająć się nim do powrotu rodziców.

                  Tak więc dzieci, nawet młodsze od Idy (w wieku Lisieckich), BYŁY samodzielne. Niemniej, gdyby takie samodzielne dziecko zwiało z wakacji kochającej rzekomo rodzinie, to ktoś by jednak się tym zainteresował...
                  • verdana Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 08.10.10, 20:31
                    Zwracam Ci uwagę, ze rodzice (a i doskonała opieka chyba) nie zobaczyli Krzysia. Nie wierze,z e rodzice nie chcieli zobaczyc się z synem, teoretycznie doroslym, ktory nagle zaczyna zachowywać się co najmniej dziwacznie.
                    • nessie-jp Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 08.10.10, 22:45
                      > Zwracam Ci uwagę, ze rodzice (a i doskonała opieka chyba) nie zobaczyli Krzysia

                      No właśnie
                      • verdana Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 09.10.10, 16:02
                        To po co zostawili doroslego faceta "pod opieką?"
                        Miewałam potomstwo w tym wieku. Nie ma zmiluj - nie wyjechałabym do Pultuska w tej sytuacji, gdy widzę, zę chętny do wyjazdu potomek nagle robi cos dziwnego, a co dopiero mowic o dłuższym wyjeździe. Ale ja mam bujną wyobraxnię.
                        • doratos Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 21.10.10, 12:29
                          Taki dorosły to ten Krzyś nie był,sądząc po jego zachowaniu,
                          w tym wieku chłopcy zwracają uwagę na swój wygląd,i choć postąpił zupełnie irracjonalnie
                          można go jednak zrozumieć!W końcu był zakochany.
                          Mnie najbardziej podobał się Kwiat kalafiora,Opium w rosole,Noelka,Brulion i Kalamburka.
                          Mają w sobie coś co mnie przyciąga,są najbardziej sczytane z całej Jeżycjady.
                          Nie ukrywam że wątki miłosne bardzo mi zapadły w pamięć
                          ,może trochę Sprężyna i Córka Robrojka podpada pod tą kategorię,
                          co do reszty nie zawsze mogę sobie dokładnie przypomnieć co tam się działo,
                          czegoś im brakuje,czegoś nieuchwytnego,nie umiem tego nazwać inaczej jak jakiś rodzaj magii!
    • kocicca73 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 25.10.10, 21:15
      witam - pierwszy raz się wypowiadam na tym forum choć czytam od zawsze
      piszę ponieważ chciałabym zaznaczyć że moja najukochańsza książka MM, czyli OwR jest obecnie lekturą w gimnazjum
      bardzo się cieszyłam mogąc rozmawiać z najstarszym synem o treściach i wartościach pokazanych w tej książce, teraz młodszy syn ma tą pozycję jako lekturę
      to, że akurat ta ksiązka jest lekturą pozwala na naprawdę dorosłe i potrzebne rozmowy z synami zwłaszcza, dla których otwiera się świat uczuć, wartościowania znajomośći itp
      a co do samodzielności naszych dzieci i nas w ich wieku to ja mając lat siedem jeździłam sama juz do szkoły, a mając lat 10 jeździłam z młodszym bratem, zaprowadzałam go do zerówki a sama szłam na lekcje, potem odbierałam go i szliśmy na przystanek i tak do mojego ukończenia podstawówki, potem brat musiał radzić sobie sam - moi starsi synowie sami jeźdzli do szkoły ( podstawówka) i też na dobre im to wyszło
      • marslo55 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 26.10.10, 12:09
        kocicca73 napisała:
        "piszę ponieważ chciałabym zaznaczyć że moja najukochańsza książka MM, czyli OwR jest obecnie lekturą w gimnazjum"
        Bardzo dobry wybór moim zdaniem - w "Opium" przeszkadza mi wprawdzie triumf Maćka nad Jackiem, ale wiadomo, że miłość jest ślepa;) U mnie uczniowie mogli wybrać, którą książkę MM chcą czytać. Najgorzej zniosła to koleżanka, która wybrała "TiR" i nie załapała, że Pyza i Róża to ta sama postać..
    • kocicca73 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 26.10.10, 14:42
      no cóż, w prawdzie tryumf Maćka nad Jackiem nie jest może przyjemny dla samego Jacka ale gdyby młodziutka wtedy Kreska wybrała brzydala a nie lubego o profilu Kmicica, byłaby conajmniej niewiarygodna
      pisze tak byc może dlatego gdyż ja sama mając lat 15 tez miałam dwóch kolegów - jednego Kmicica i jednego .. no mniej przystojnego i choc wiedziałam że ten drugi byłby napewno wierniejszy, lepszy itp to wybrałam przystojnego.. cóż takie są wybory piętnastolatki
      poza tym mam samych synów, i akurat w OwR to Maciek ( chłopak) dokonuje słusznego wyboru między piękną niklowaną M. a naturalnie ładną , dobra i niezmanierowaną Kreską
      • nessie-jp Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 26.10.10, 15:18
        Z mojego punktu widzenia w OwR nie chodzi o triumf Maćka nad Jackiem, tylko o wytrwałość w prawdziwym uczuciu. Kreska zaczyna OwR zakochana w Maćku i kocha go nadal (mimo Matyld) przez całą książkę, aż do szczęśliwego zakończenia. Gdyby zdecydowała się na Jacka, to byłaby to książka o czym innym, albo sam Lelujka wyszedłby na nagrodę pocieszenia.

        Tak samo jest przecież w 6K
        • marslo55 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 28.10.10, 14:13
          nessie-jp napisała:
          "Gdyby zdecydowała się na Jacka, to byłaby to książka o czym innym, albo sam Lelujka wyszedłby na nagrodę pocieszenia."
          Eee tam. A Tomcio w "Noelce" tez na nagrode pocieszenia wychodzi? Albo Robroj na nagrode pocieszenia dla Nutrii? Bo ze Grzes jest nagroda pocieszenia dla Gaby, na to pelna zgoda;)
          Co do Hajduka - moze on na widok lodozernej Kasi o swoje finanse sie zaczal obawiac po prostu? Cesia byla tansza w utrzymaniu:D
          • nessie-jp Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 28.10.10, 21:33
            > Eee tam. A Tomcio w "Noelce" tez na nagrode pocieszenia wychodzi? Albo Robroj n
            > a nagrode pocieszenia dla Nutrii?

            Ad. 1
            • doratos Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 29.10.10, 11:34
              A może to Robrojek jest nagrodą pocieszenia dla Nutrii?:)
              • dominka1 Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 03.11.10, 03:03
                Też tak myślę. Przez to jak MM opisuje Roberta mam wrażenie ,że Natalia jest z osiemdziesięciolatkiem . Filip był trudny , zaborczy itd jednak miał osobowość i ten związek był jakiś.Szkoda,że nie mogliśmy obserwować , jak ta relacja się dalej rozwinie. Miłosz genialnym poetą /pisarzem był , ale czemu złączył Natalię z Robrojkiem -do teraz nie pojmuję. U MM zawsze wątek tzw miłosny nie urzekał (pod tym względem do dziś wolę Siesicką-zwłaszcza "Nie ma z kim tańczyć"," Dziewczynę Mistrza Gry" i "Falbanki"-więcej emocji,ciekawsze sytuacje ) jednak wyswatanie Natalii z starym przyjacielem Gabrysi jest tak samo fatalne jak połączenie Róży z Frycem(a nie Wiktorem) czy Anielka i Bernard. Lubię go , ale takki rubaszny , jowialny facet nie pasuje do takiej osoby jaką była Kłamczucha. Jest bardzo podobny do Robrojka , którego nie chciała. Być może tak silne kobiety przyciągają słabych mężczyzn, ale w literaturze takie połączenie nie jest zbyt interesujące dla czytelników
                • doratos Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 03.11.10, 12:56
                  Ani Bernard,ani Robrojek nie są słabi!
                  Często kobiety narzekają,że mężowie nie pomagają w domu,nie zajmują się dziećmi itd.
                  a jak taki się znajdzie,to zaraz słaby i ciapa?
                  Może kobieta dziś wykonywać prace które kiedyś były uznawane za męskie,to dlaczego
                  mężczyźni nie mogą zajmować się domem i dziećmi?
                  I czy muszą być od razu słabi i niemęscy?
                  A czy Miłosza lubią tylko kobiety?!
                  I w końcu przeciwieństwa się przyciągają,jak to już wiele razy zostało stwierdzone!
    • rossetka Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 22.12.10, 12:11
      Hej, ho! Witam się z Wami ciepło a serdecznie:)!
      Też tak się właśnie ostatnio złożyło, że z życzliwością i sentymentem powracam do Jeżycjady. Całe moje dzieciństwo i kozi, nastoletni etap, z którego jeszcze nie wyrosłam, rozpostarty został pomiędzy musierowiczowskimi książkami!
      Przychylność zachowałam do każdej z nich, ale- dla mnie na wyżyny wszechliteratury wznosi się Kwiat Kalafiora- to miłe, zabarwione poczuciem humoru podejście do wszystkich bohaterów, od irytującej w swym wścibstwie sąsiadki po Pieroga i jego zabawne, belfrowskie oblicze(nawet i on nie został wyzbyty ludzkich uczuć)! Przefajna Nutria udająca chłopca, która wierzy, że od brudu robią się dziurki w skórze, żywiołowa Idusia przeżywająca męki wkraczania w wiek nastoletni, całokształt relacji Gabrysia-Pyziak, a wreszcie pocieszny Robrojek, którą to postać pokochałam od pierwszego wejrzenia;), i protokoły z posiedzenia ESD, to jest..to jest mistrzostwo po prostu. Takie żywe, autentyczne, wcale nie wydumane postaci z delikatnym zahaczaniem o sprawy w życiu istotne, ale z przymrużeniem oka, to jest to, za co wielbię Jeżycjadę od zarania:D. A KK to dla mnie esencja całej tej serii;)!

      Wszystkie jeżycowe książki mają w sobie coś takiego, dzięki czemu warto je przeczytać..może oprócz Czarnej Polewki, tu miałam pewien kłopot. Ale- dociekliwi coś wartościowego wynajdą na pewno:). Pozdrawiam życzliwie:D!!
    • bat_oczir Re: Te ksiażki z 18 jeżycowej , które nadal lubię 25.12.10, 11:23
      najbardziej lubię pierwsze trzy, są takie...najcieplejsze. :)

      Potem robi się gorzej.

      Literacko zaś najlepsze jest "Dziecko Piątku" - na pewno najciekawiej zarysowane postaci.

      Po "Noelce" leci zjazd w dół z niewielkimi korektami wzrostowymi.
Pełna wersja