Dodaj do ulubionych

Błędy i niezręczności językowe

06.12.10, 11:13
Było?
Bo jak przeczytałam w Sprężynie (moja nocna lektura przy karmieniu Pana Syna), że Laura "zażyła gorącą kąpiel" zamiast "zażyła gorącej kąpieli" to mnie otrzepało i do rana potem śniło mi się, że zakładam ten wątek na forum MM ;)
Obserwuj wątek
    • ananke666 Re: Błędy i niezręczności językowe 06.12.10, 13:41
      Z tego błędu MM spowiadała się już na swojej stronie, czytelnicy zauważyli. Ona sama podczas pisania przeoczyła powtórzenie w zdaniu, tuż przed drukiem pospiesznie poprawiła na inne słowo... ale w biegu nie zmieniła biernika na dopełniacz. W kolejnym wydaniu będzie już prawidłowo.
      • nessie-jp Re: Błędy i niezręczności językowe 06.12.10, 15:28
        > Ona
        > sama podczas pisania przeoczyła powtórzenie w zdaniu, tuż przed drukiem pospie
        > sznie poprawiła na inne słowo...

        Tu właśnie wyłazi brak profesjonalizmu redakcji. Gdyby ta redakcja była zewnętrzna, to autor nie miałby po prostu możliwości ruszenia tekstu już zaklepanego do druku. Tak się nie robi, bo w ten sposób kółko poprawki-redakcja-poprawki-redakcja można by powtarzać, jak to mawiała moja pani od fizyki, ad mortem defecatem.

        Sama miałam skłonności do takich poprawek w ostatniej chwili i wychodziły z tego straszne rzeczy (tekst "ulepszany" o 4 nad ranem tuż przed odesłaniem do klienta, a potem: błędne dane liczbowe, połknięte słowa, zdanie wklejone nie tam gdzie trzeba), aż życie nauczyło mnie boleśnie, że trzeba się rygorystycznie trzymać procesu: napisanie, pierwsze czytanie, sprawdzenie pisowni, formatowanie, drugie czytanie, RĘCE PRZY SOBIE i nie dotykać tego tekstu już więcej.
        • teano1 Re: Błędy i niezręczności językowe 06.12.10, 15:47
          nessie-jp napisała:

          > > Ona
          > > sama podczas pisania przeoczyła powtórzenie w zdaniu, tuż przed drukiem p
          > ospie
          > > sznie poprawiła na inne słowo...
          >
          > Tu właśnie wyłazi brak profesjonalizmu redakcji. Gdyby ta redakcja była zewnętr
          > zna, to autor nie miałby po prostu możliwości ruszenia tekstu już zaklepanego d
          > o druku. Tak się nie robi, bo w ten sposób kółko poprawki-redakcja-poprawki-red
          > akcja można by powtarzać, jak to mawiała moja pani od fizyki, ad mortem defecatem.

          Ad mortem defecatam ;)

          To nie ma nic wspólnego z tym czy redakcja jest wewnętrzna czy zewnętrzna. Póki tekst nie pójdzie do drukarni, póty można jeszcze nanosić ostatnie poprawki. A profesjonalizm a raczej jego brak, to wyszedł raczej u korektora.
          Ale w najlepszym wydawnictwie i najlepszym korektorom takie rzeczy się zdarzają. Nobody`s perfect.
          >
          > Sama miałam skłonności do takich poprawek w ostatniej chwili i wychodziły z teg
          > o straszne rzeczy (tekst "ulepszany" o 4 nad ranem tuż przed odesłaniem do klie
          > nta, a potem: błędne dane liczbowe, połknięte słowa, zdanie wklejone nie tam gd
          > zie trzeba), aż życie nauczyło mnie boleśnie, że trzeba się rygorystycznie trzy
          > mać procesu: napisanie, pierwsze czytanie, sprawdzenie pisowni, formatowanie, d
          > rugie czytanie, RĘCE PRZY SOBIE i nie dotykać tego tekstu już więcej.

          Owszem, ale czasem paskudny babol chowa się podczas poprzednich czytań i nagle kogoś olśni w ostatniej chwili. To co wtedy? Ręce przy sobie?
          Dopiero forum fanów miałoby używanie na autorze. :P

          I tak źle i tak niedobrze.

          Podsumowując - zewnętrzny czy wewnętrzny redaktor nie ma tu nic do rzeczy.
          • nessie-jp Re: Błędy i niezręczności językowe 06.12.10, 16:10
            > Owszem, ale czasem paskudny babol chowa się podczas poprzednich czytań i nagle
            > kogoś olśni w ostatniej chwili. To co wtedy? Ręce przy sobie?

            A nie, ja o czym innym. Zrozumiałam, że MM w ostatniej chwili, już po zatwierdzeniu tekstu do druku, zmieniała coś tam sobie, *bo jej ładniej brzmiało*. Czyli nie poprawiała błędy, tylko kontynuowała zabawę z tekstem, który powinien już mieć status "skończone - nie ruszać".

            Poprawianie błędów
            • ananke666 Re: Błędy i niezręczności językowe 06.12.10, 19:11
              > A nie, ja o czym innym. Zrozumiałam, że MM w ostatniej chwili, już po zatwierdz
              > eniu tekstu do druku, zmieniała coś tam sobie, *bo jej ładniej brzmiało*. Czyli
              > nie poprawiała błędy, tylko kontynuowała zabawę z tekstem, który powinien już
              > mieć status "skończone - nie ruszać".

              Nie, wyraźnie napisałam: przeoczyła powtórzenie w zdaniu. O ile pamiętam, pojawiło się dwa razy "wzięła". W ostatniej chwili zauważono podwojenie, "wzięła" MM zamieniła na "zażyła" i gdyby chodziło o lekarstwo, to błędu by nie było. A tak, w pośpiechu nie zmieniła biernika na dopełniacz. Moim zdaniem zawiodła korekta.
            • ginny22 Re: Błędy i niezręczności językowe 06.12.10, 19:13
              Trochę redaktorskiej kuchni :)
              Dostaję tekst, robię dwie redakcje. Odsyłam do autora z uwagami i prośbą o ustosunkowanie się do nich i ostatnie poprawki. Autor odsyła. Robię dwie korekty, tekst idzie do druku. Więcej na niego nie patrzę, bo zaczęłabym robić korektę nr 3, 4, 5...
            • teano1 Re: Błędy i niezręczności językowe 06.12.10, 19:14
              nessie-jp napisała:

              > > Owszem, ale czasem paskudny babol chowa się podczas poprzednich czytań i
              > nagle
              > > kogoś olśni w ostatniej chwili. To co wtedy? Ręce przy sobie?
              >
              > A nie, ja o czym innym. Zrozumiałam, że MM w ostatniej chwili, już po zatwierdz
              > eniu tekstu do druku, zmieniała coś tam sobie, *bo jej ładniej brzmiało*. Czyli
              > nie poprawiała błędy, tylko kontynuowała zabawę z tekstem, który powinien już
              > mieć status "skończone - nie ruszać".

              No ale tego nie wiemy. Coś musiało być z tym fragmentem nie tak, skoro go poprawiła.
              >
              > Poprawianie błędów
                • ananke666 Żeby zakończyć sprawę 06.12.10, 19:35
                  Znalazłam właściwy wpis i okazało się, że napisałam prawie prawdę, tyle, że było nie dwa razy "wziąć", a "wziąć" i "brać", ale po dwóch latach od wpisu miałam prawo nie pamiętać dokładnie.

                  Cały wpis na stronie MM pod datą 16 listopada 2008.

                  Jednakże rozpocząć muszę nie od uciechy, tylko od erraty i bicia się w piersi (au! au! - ojoj, co to za bolesny obyczaj). Ledwie w dniu 12 listopada otworzyłam - na dowolnie wybranej stronie 203 - świeżutką „Sprężynę” - już oko me poraził okropny błąd, który - niestety - uczyniłam sama i którego nie mam nawet na kogo zwalić, bo zrobiłam go już po redakcji i korekcie, w ostatniej chwili.

                  Czy mogę prosić, byście wzięli długopisy w Wasze szlachetne dłonie i starannie poprawili to, co sknociłam? Strona 203! Początek podrozdziału 3. Jest: „Zażyła gorącą kąpiel” - (och, och!). A powinno być: „Zażyła gorącej kąpieli”. Naszpan Polonista na pewno wpisałby mnie do zeszytu z Ciekawostkami Minionych Dni. Ale, skruszona, wytłumaczyłabym mu się nadmiarem staranności, przy jednoczesnym jej niedoborze. Było bowiem tak (może Was to zainteresuje, bo sekrety kuchni zawsze są ciekawe) - w ostatecznej wersji, już po redakcji i korekcie, a przed moim ostatnim czytaniem, całe zdanie brzmiało:

                  „Wzięła gorącą kąpiel, wypiła duszkiem coldrex oraz herbatę z malin, zaprawioną cytryną i miodem, a mimo to miała wrażenie, że biorą ją dreszcze.”

                  Otóż, ja - pisząc - walczę z wieloma nawykami, a jednym z nich jest skłonność do mimowolnych powtórzeń. Zazwyczaj praca redakcji nad moimi tekstami polega głównie na wyłapywaniu powtarzających się słów. A teraz sama wyłapałam, że w jednym zdaniu jest „wzięła” i „biorą”. Poprawiłam szybko „wzięła” na „zażyła” i... zadowolona z szybkiej interwencji w ostatniej chwili, nie poprawiłam już tej nieszczęsnej „gorącej kąpieli”.


                  Mam nadzieję, że to załatwia sprawę.
                    • teano1 Re: Żeby zakończyć sprawę 06.12.10, 19:57
                      the_dzidka napisała:

                      > W sumie niepotrzebnie poprawiała, "wzięła" i "biorą" to nie jest powtórzenie :)
                      > Właśnie dlatego dobry Bór podarował nam synonimy :)
                      >
                      To jest powtórzenie. Dobry redaktor nie ma prawa tego przepuścić. Powtórzenia to plaga i koszmar autora, śnią się potem po nocach ;)
                      Dla mnie w tym temacie EOT - ananke locuta, causa finita.
                      • zla.m Re: Żeby zakończyć sprawę 06.12.10, 22:30
                        wg Słownika Jęz.P PWN są to 2 różne słowa, podobne znaczeniowo:

                        sjp.pwn.pl/haslo.php?id=5387
                        sjp.pwn.pl/szukaj/wzi%C4%85%C4%87
                        Przy czym rzeczywiście "brać" jest niedokonany, a dokonany od niego to "wziąć". Mi osobiście i tak lepiej brzmi zdanie z "brać" i "wziąć" niż z zażywaniem kąpieli (nawet poprawnie). Ale to już kwestia indywidualnego podejścia
            • teano1 Re: Błędy i niezręczności językowe 07.12.10, 17:34
              ssssen napisał:

              > > >ad mortem defecatem.
              >
              > > Ad mortem defecatam ;)
              >
              > Ad mortem defecatum ;)

              Zmusiłaś mnie do wstania i wdrapania się na półkę po słownik łacińsko-polski. A tam jak wół;
              mors, mortis f
              A więc jednak rodzaj żeński. Czyli defecatam (I deklinacja)
              • teano1 Re: Błędy i niezręczności językowe 07.12.10, 17:36
                teano1 napisała:

                > ssssen napisał:
                >
                > > > >ad mortem defecatem.
                > >
                > > > Ad mortem defecatam ;)
                > >
                > > Ad mortem defecatum ;)
                >
                > Zmusiłaś mnie do wstania i wdrapania się na półkę po słownik łacińsko-polski. A
                > tam jak wół;
                > mors, mortis f
                > A więc jednak rodzaj żeński. Czyli defecatam (I deklinacja)

                Sorry - zmusiłeś. Sssen jest jak się okazuje rodzaju męskiego ;)
    • yo-a-ko trochę offtopowo i bardzo zrzędliwie ;-) 07.12.10, 17:17
      Offtopowo, bo rzecz dotyczy niezręczności językowej tłumaczki "Prawdziwej historii Melody Brown", a tu mowa o niezręcznościach MM... ale gdzieś muszę wypuścić swe zniesmaczenie ;-) Otóż - tłumaczka napisała: "Przyglądając się im, Melody przeszył dreszcz"... Uuuuh! Jakoś ostatnio często się na tak zbudowane zdania natykam, ale raczej w, nazwijmy to, nieoficjalnych, tekstach... a tu bęc! w tłumaczeniu... :-(
      • ananke666 Re: trochę offtopowo i bardzo zrzędliwie ;-) 08.12.10, 00:40
        > Otóż - tłumaczka napisała: "Przyglądając się im, Melody
        > przeszył dreszcz"... Uuuuh! Jakoś ostatnio często się na tak zbudowane zdania n
        > atykam, ale raczej w, nazwijmy to, nieoficjalnych, tekstach... a tu bęc! w tłum
        > aczeniu... :-(

        Niech mnie poducha! (by moja pięciolatka) - "idąc do szkoły, padał deszcz" - błąd wałkowany w podstawówce!
          • nessie-jp Re: trochę offtopowo i bardzo zrzędliwie ;-) 08.12.10, 20:18
            the_dzidka napisała:

            > Po czymś takim tłumacz powinien natychmiast przekwalifikować się na sprzedawczy
            > nię

            No, ale przecież sytuacja jest identyczna jak u pani Musierowicz: też można bezboleśnie się uderzyć w wirtualne piersiątka, że to wszystko przez pomyłkę, bo początkowo było "poczuła dreszcz", tylko w ostatniej chwili się zmieniało i się zapomniało...

            I podobnie jak u Musierowicz, ktoś w tym tekście musiał dłubać już PO korekcie (czyli pewnie tłumacz). Albo korekta jest totalnie do bani.

            Reasumując, i w jednym, i w drugim przypadku mamy do czynienia z naprawdę nieprzyjemnym brakiem profesjonalizmu.

    • molly_bloom Re: Błędy i niezręczności językowe 10.12.10, 23:16
      A ja natknęłam się ostatnio w "Noelce" bodajże na ciekawie "ożenione" frazeologizmy: "zasypała go gradem pytań krzyżowych" :) (cytuję z pamięci)

      "wziąć kogoś w krzyżowy ogień (pytań)" - ok
      "zasypać kogoś gradem pytań" - no niech będzie, ok
      ale co to są te "pytania krzyżowe"?

      I jeszcze coś tam znalazłam ciekawego, ale już w tej chwili nie pomnę.
        • truscaveczka Re: Błędy i niezręczności językowe 12.12.10, 08:22
          Ale tytuł wątku zaczyna się od "Błędy" ;)
          Własnie przypominam sobie "Szóstą klepkę" i zauważyłam, ze ta strona (154) jest wydrukowana inaczej w tym nowym wydaniu - jakby była nowa, a pozostałe ze starego wydania. Może stąd wziął się błąd, o którym właśnie chciałam napisać, tylko Sacacorchos mnie ubiegła :) Też tak macie w swoim wydaniu? Czy ktoś ma archaiczne wydanie i mógłby luknąć, czy tam też chcą drzwi warzyć zamiast polewki czy piwa?
              • skrzydlate.bobry Re: Błędy i niezręczności językowe 13.12.10, 16:15
                Wydanie z 2000 roku, wszędzie poprawnie (dwa razy na str. 153 i dwa razy na 154).
                Za to na początku rozdziału 15 mamy: "sytuacja nie poprawiła się ani o jotę". Ja bym napisała "na jotę", ale pamiętam, że kiedyś sprawdzałam bardzo dokładnie i jakieś dodatkowe możliwości występowały, więc pewnie nie ma się o co czepiać. Ktoś ma jasność w tej kwestii?
                PS. A może pamiętacie tak od ręki, czy po liczbach (np. po 15 w: na początku rozdziału 15) powinnam stawiać kropkę?
          • praktykarz Re: Błędy i niezręczności językowe 12.12.10, 18:58
            To i ja się dołączę, bo gryzie mnie to od lat.
            NiN, str. 93, AKAPIT PRESS, 1998,:


            - A… pożyczyłem sobie sprzęt – wymijająco odpowiedział Filip, dotykając obciągniętej kajdankami bluzy. Miał nadzieję, że nikt w „Atenie” nie zauważył ich braku.


            I teraz – czego on dotykał? Kajdanek obciągniętych bluzą – np. w kieszonce koszuli je miał a na to bluza, czy rzeczywiście tyle one ważyły, że tę bluzę obciągały. Ale jak? W dół?

            Kurka wodna, do dziś nie rozumiem tego zdania.
            • ananke666 Re: Błędy i niezręczności językowe 13.12.10, 15:00
              > I teraz – czego on dotykał? Kajdanek obciągniętych bluzą – np. w ki
              > eszonce koszuli je miał a na to bluza, czy rzeczywiście tyle one ważyły, że tę
              > bluzę obciągały. Ale jak? W dół?

              Czepiasz się :) dla mnie zawsze było jasne, że kajdanki znajdowały się w kieszeni bluzy, bocznej zapewne, pod ciężarem metalu bluza się nieco naciągała. Pomacał się po obciągniętej - w dół, a jakże - bluzie, a raczej kieszeni, w której ten złom siedział.
    • nessie-jp OT: kretki 13.12.10, 01:16
      Wiem, że to nie o tym miało być, ale dla mnie nieocenionym źródłem rozrywki językowej są fora. Uwielbiam błędy "freudowskie" typu "czarna kretka", literówki zdradzające udrękę wewnętrzną ("niewygodne byty"), ortografy dające początek forumowym legendom (słynny już "chart ducha" i "miau węglowy", o "masarzu erotycznym" nie wspominając).
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka