Dobry uczeń/zły uczeń

12.01.11, 20:07
Mam wrażenie, ze MM ma niespójną wizję szkoy.
Z jednej strony szkoła jest głupia, wstretna, nieprzyjazna, nauczyciele durni (albo anielscy), ale na pewno nie normalni. Z drugiej - najwyraźniej ceni bycie "dobrym uczniem" - źli uczniowie nie tylko siebie samych postrzegają jako nieudaczników, ale rodzice , ktorzy w innych miejscach wiedzą, zę szkoła jest -patrz wyżej- oczekują dobrych stopni i osiągnięć.
    • ding_yun Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 21:07
      E, czy ja wiem. MM chyba nigdy nie promowała bycia uczniem dobrym ze wszystkiego.
      Cesia - mało danych, ale z matmy średnia, pomagał jej czasem Pawełek
      Aniella - ogólnie nie rozwijała się na polu naukowym, liceum z przypadku
      Gaba - odwieczne problemy z fizyką
      Pyza - także nie za dobra z przedmiotów ścisłych, ogólnie chyba raczej orłem nie była
      Tygrys - maturę zdała pewnie dość słabo, skoro nie dostala się na polonistykę, choć nie wiem ile jest osób na miejsce

      Jednak wszystkie te postaci, poza Tygrysem, są przedstawione jako pozytywne, a rodzice są z nich dumni, niekoniecznie z powodu osiagnięć w szkole
      • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 21:34
        > Cesia - mało danych, ale z matmy średnia, pomagał jej czasem Pawełek

        Cesia była napisana, gdy MM jeszcze była normalna i pozbawiona fioła szkolnego :) Nie przypominam sobie jednak, żeby Pawełek jakoś szczególnie pomagał Cesi. Raczej ją olewał.


        > Aniella - ogólnie nie rozwijała się na polu naukowym,
        > liceum z przypadku

        Hm, raczej bez problemów z nauką, świetnie poznała literaturę, a przynajmniej dramat, w wieku 15 lat miała na ten temat do powiedzenia więcej, niż niejeden 50-latek. Zadania poligraficzno-techniczne po próbie spisania od Robrojka rozwiązała w końcu sama i bez błędu (a biedny Robroj zrobił dwa).


        > Tygrys - maturę zdała pewnie dość słabo,

        ? Skąd takie założenie? Nie wiemy nawet, do jakiego liceum chodziła, a co dopiero
        • the_dzidka Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 21:58
          > klasyczny kujon-paznokietek, co to wszystko grzecznie opanuje i na p
          > iątkę odpowie.

          Przepraszam, że się wtrącę, nie każdy, kto wszystko opanowuje i na piątkę odpowiada, jest kujonem-paznokietkiem!...
          • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 22:46
            > Przepraszam, że się wtrącę, nie każdy, kto wszystko opanowuje i na piątkę odpow
            > iada, jest kujonem-paznokietkiem!...

            Ale ja mówiłam o Róży Pyziak, która miała zero zainteresowań, zero pasji, zero dążeń i zero motywacji wewnętrznej do zdobywania wiedzy. Nawet nie chciało jej się iść do szkoły z profilem humanistycznym (widać ani ją to ziębiło, ani grzało).
        • ding_yun Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 22:11
          nessie-jp napisała:

          > > Tygrys - maturę zdała pewnie dość słabo,
          >
          > ? Skąd takie założenie? Nie wiemy nawet, do jakiego liceum chodziła, a co dopie
          > ro
          • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 22:53
            > Przypuszczenie wysnułam z faktu, że nie dostala się na studia. Ale coś mi na mó
            > zg padło, bo ona w pierwszym rzucie nie zdawała na polonistykę, tylko na psycho
            > logię i dziennikarstwo, a tam chyba faktycznie jest sporo osób na miejsce.

            Ja odniosłam wrażenie (może mylne, nie jestem w stanie po raz drugi przebrnąć przez te wszystkie Polewki i Trolle z Zabami) że Laura nie dostała się na Akademię Muzyczną. To nie dziwi, zważywszy, że nikt nie pomyślał o uczeniu jej śpiewu w dzieciństwie.
            • jamniczysko Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 09:03
              Laura zdawała za na psychologię i na wydział wokalny Akademii Muzycznej, gdzie dostanie się bez muzycznego wykształcenia graniczy z cudem.
              • the_dzidka Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 09:09
                I na dziennikarstwo. Złożyła papiery na trzy kierunki.
                Ja taka mądra jestem, bo akurat Żabę czytam :)
                • jamniczysko Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 09:28
                  Rozważała trzy kierunki, ale złożyła chyba na dwa, bo tylko dwa Wolfi kazał sprawdzić Żabie.:)

                  Ja taka mądra jestem, bo wszystkie kawałki Neojeżycjady czytam tak samo często, jak stare...
                  • the_dzidka Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 09:50
                    > Rozważała trzy kierunki, ale złożyła chyba na dwa, bo tylko dwa Wolfi kazał spr
                    > awdzić Żabie.:)

                    Własnie głowy nie dam. Żaba w samochodzie na parkingu, nie chce mi się lecieć sprawdzić, ale wydaje mi się, że jest napisane, że ZŁOŻYŁA na wsyskie tsy. Natomiast, co jest całkiem prawdopodobne, na jeden z egzaminów mogła zwyczajnie nie pójść :)

                    > Ja taka mądra jestem, bo wszystkie kawałki Neojeżycjady czytam tak samo często,
                    > jak stare...

                    Mam nadzieję, że to nie jest ironijka pod moim adresem, że się niby wymandrzam? ;)))
                    • jamniczysko Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 10:05
                      Skąd! Ależ skąd!

                      Ja tylko, ponieważ głównie czytam to forum, a jeśli piszę, to bardzo krótko, czytając, czuję się jak jakiś zboczylas, który nie gardzi Neo.

                      Ja wiem, że Neo to już nie to, zawartość często wprost nie do przyjęcia przez nachalną dydaktykę i polityczną poprawność, ale ten język! Ten język się nie zmienia i mnie niezmiennie urzeka.
                      • the_dzidka Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 10:31
                        > ale ten język! Ten język się nie zmi
                        > enia i mnie niezmiennie urzeka.

                        A wiesz, że sobie dokładnie to samo pomyślałam podczas porannej lektury w, ekehm, łazience?
                        To się nie zmienia, i jak się skupiasz na języku, to można znaleźc takie smakowitości jak coś, co zaćwierkało jej między łopatkami na przykład :)
                        • jamniczysko Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 10:38
                          W, ekehm, łazience, mającej w maleńkim jamniczym mieszkanku tę samą wielkość, co kuchnia, zawsze leży jeden tom Jeżycjady. Czytam ja i moja Mama. (Syn nie czyta, ale jak koleżanki proszą, to za moją zgodą im pożycza.) Mama bardziej się piekli na polityczną poprawność, ale przyznaje, że ten język... Ten język! Sypie też cytatami w stosownych okolicznościach. Jej ulubiony i często stosowany jest o ojcu, owiniętym brudnymi szmatami u tych innych ludzi.
                  • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 15:10
                    > Ja taka mądra jestem, bo wszystkie kawałki Neojeżycjady czytam tak samo często,
                    > jak stare...

                    A ja nie mogę. Po prostu mi się cafa :P Nawet, gdy mam tylko zajrzeć i sprawdzić cytat. Motywacji do sięgnięcia po całość i poczytania dla przyjemności nie mam żadnej
          • the_dzidka Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 09:07
            No, akurat jak Laurze poszło na maturze, to wiemy dokładnie - piątka z polskiego, czwórka z angielskiego i trójka z geografii.
          • sta-fraszka Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 17:34
            > nessie-jp napisała:
            >
            > > > Tygrys - maturę zdała pewnie dość słabo,
            > >
            > > ? Skąd takie założenie? Nie wiemy nawet, do jakiego liceum chodziła, a co
            > dopie
            > > ro
            • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 17:55
              > EE nie wiemy? A ona nie parla do Marii Magdaleny bo Wiktor tam byl?

              Zupełnie nie pamiętam. To znaczy
          • seidhee Re: Dobry uczeń/zły uczeń 17.01.11, 14:57
            Ja byłam prawie-prymuską (na maturze piątki) a na dzienne studia dostałam się za drugim podejściem dopiero. Na dwa oblegane kierunki zdawałam i nic awaryjnego nie wybrałam, bo nigdy wcześniej nie doznałam żadnej tego typu porażki i byłam pewna, że się dostanę.
            • sta-fraszka Re: Dobry uczeń/zły uczeń 27.01.11, 14:22
              seidhee napisała:

              > Ja byłam prawie-prymuską (na maturze piątki) a na dzienne studia dostałam się z
              > a drugim podejściem dopiero. Na dwa oblegane kierunki zdawałam i nic awaryjnego
              > nie wybrałam, bo nigdy wcześniej nie doznałam żadnej tego typu porażki i byłam
              > pewna, że się dostanę.

              Tak samo.
              [acz mam swiete przekonanie, ze mialo tak byc bo nie wiedzialam, co mi jest w zyciu potrzebne]
    • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 21:14
      Mnie zdumiewa, jak bardzo Musierowicz pozwala swoim bohaterom pozytywnym ZANIEDBYWAC dzieci pod względem nauki i szkoły.

      Na litość boską, skoro Pieróg jest tak fatalnym nauczycielem, że doprowadza Natalię do łez i załamania nerwowego, aż jej trzeba zwolnienie pisać, to jakim trzeba być rodzicem, żeby nie pomóc jej natychmiast zmienić szkoły? Przecież to liceum...

      To samo z Laurą
      • kkokos Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 21:42
        > To samo z Laurą
      • onion68 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 21:45
        > Mnie zdumiewa, jak bardzo Musierowicz pozwala swoim bohaterom pozytywnym ZANIED
        > BYWAC dzieci pod względem nauki i szkoły.
        >
        > Na litość boską, skoro Pieróg jest tak fatalnym nauczycielem, że doprowadza Nat
        > alię do łez i załamania nerwowego, aż jej trzeba zwolnienie pisać, to jakim trz
        > eba być rodzicem, żeby nie pomóc jej natychmiast zmienić szkoły? Przecież to li
        > ceum...

        Nie zgadzam się - w każdej normalnej szkole trafi się przynajmniej jeden niefajny nauczyciel, albo przynajmniej taki, który nie nadaje z naszym dzieckiem na tej samej fali. Dodatkowo, Natalia była przecież nadwrażliwa. No chyba, żeby zdecydowali się na jakąś szkołę społeczną w typie opisanym np. przez Ewę Nowak w "Rezerwacie niebieskich ptaków". Ale za czasów licealnych Natalii chyba takich liceów nie było jeszcze?
        Moim zdaniem, funkcją szkoły jest nie tylko przekazanie określonej wiedzy, ale też swego rodzaju edukacja społeczna, zawierająca w sobie m. in. nabycie umiejętności radzenia sobie w niekomfortowych lub nawet trudnych sytuacjach Np. gdy dorosłe już dziecko pójdzie do pracy i będzie tam miało do czynienia z bardzo niemiłym kolegą, to co - ma zaraz zmienić pracę? Inna rzecz, że zwolnienie lekarskie też nie będzie rozwiązaniem, za to nieuczciwością.
        • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 23:00
          > Nie zgadzam się - w każdej normalnej szkole trafi się przynajmniej jeden niefaj
          > ny nauczyciel, albo przynajmniej taki, który nie nadaje z naszym dzieckiem na t
          > ej samej fali.

          Ale Pieróg nie jest opisywany jako nauczyciel nienadający na tej samej fali. Pieróg jest opisywany jako Sadystyczny Esesman i można odnieść wrażenie, że on w tej szkole uczy WSZYSTKIEGO. Zadnych przedmiotów poza przedmiotami z Pierogiem nie ma, bo MM nie raczyła o nich napisać.

          Zresztą
          • onion68 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 17:08
            > Ale Pieróg nie jest opisywany jako nauczyciel nienadający na tej samej fali. Pi
            > eróg jest opisywany jako Sadystyczny Esesman i można odnieść wrażenie, że on w
            > tej szkole uczy WSZYSTKIEGO. Zadnych przedmiotów poza przedmiotami z Pierogiem
            > nie ma, bo MM nie raczyła o nich napisać.

            No właśnie, nie raczyła, ale to nie znaczy, że ich nie było (tzn. wiemy na pewno, że była jeszcze Ewa Jedwabińska). Zauważ, że fizyka to nie był Natalii przedmiot kierunkowy, nie wiązała z nim planów na przyszłość, więc byłoby chyba ryzykowne zmienianie szkoły ze względu na nauczyciela tego przedmiotu, gdy nie ma się gwarancji, że w innej szkole nie trafi się na innego sadystę albo indolenta, tym razem być może od przedmiotu, na którym nam bardziej zależy. I to, że Natalia szkoły nie zmienia, to nie znaczy, że nie zgadzają się/nie czują potrzeby rodzice, bo być może jest to decyzja jej samej: zmiana szkoły to nie tylko nowi nauczyciele, ale też nowi koledzy, zaczynanie wszystkiego od nowa, itd., itd. Sama Natalia prawdopodobnie tego nie chciała.
            Ze swoich czasów licealnych wspominam czwórkę nauczycieli, którzy byli, no, ostrzy, ale tylko jedno z nich wspominam w tej chwili niepozytywnie. Z kolei był też człowiek-dusza, którego wspominam nijako, oraz w wyniku nauczania przez niego bez większej presji (oczywiście, to przede wszystkim moja wina) po ośmiu latach zgłębiania tajników języka rosyjskiego - nie umiem nic.
            I mieliśmy też jedną sytuację, kiedy nauczyciel ukorzył się, choć akurat miał rację, ale naciskająca matka była ustosunkowana, i jest to też, podejrzewam, przypadek opisany przez Verdanę (choć zapewne zaprzeczy ;) Wierzcie, to były naprawdę czasy autorytaryzmu w polskiej szkole, wpływ na sytuację w niej mogli mieć tylko ludzie, którzy "coś znaczyli".
            Podsumowując, uważam że hipoteza o patologiczności rodziny Borejków na tej podstawie jest naciągana ;)
            • onion68 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 17:11
              > wdę czasy autorytaryzmu w polskiej szkole, wpływ na sytuację w niej mogli mieć
              > tylko ludzie, którzy "coś znaczyli".

              Albo znali, albo znaleźli dojście do kogoś takiego.
            • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 17:14
              > Podsumowując, uważam że hipoteza o patologiczności rodziny Borejków na tej pods
              > tawie jest naciągana ;)

              Ale zwróć uwagę, że ja piszę o czymś trochę innym.

              Piszę o błędach autorki, która od 20 lat przedstawia polskie szkoły w jak najgorszym świetle, zupełnie zapominając, że w konsekwencji przedstawia w złym świetle także swoich bohaterów, którzy nie starają się o dobre nauczanie swoich dzieci.

              Jeśli autorka nie raczyła napisać o ani jednym dobrym nauczycielu przed Aurelią i Hajdukiem, to niestety ich w tych książkach NIE MA. Wykreowanie wiarygodnego świata przedstawionego jest (psim) obowiązkiem autora. A sposób przedstawienia edukacji w późniejszych powieściach Musierowicz wiarygodny nie jest.

              Jedno z dwojga
              • onion68 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 18:43
                > Ale zwróć uwagę, że ja piszę o czymś trochę innym.
                >
                > Piszę o błędach autorki, która od 20 lat przedstawia polskie szkoły w ja
                > k najgorszym świetle, zupełnie zapominając, że w konsekwencji przedstawia w zły
                > m świetle także swoich bohaterów, którzy nie starają się o dobre nauczanie swoi
                > ch dzieci.
                >
                > Jeśli autorka nie raczyła napisać o ani jednym dobrym nauczycielu przed Aurelią
                > i Hajdukiem, to niestety ich w tych książkach NIE MA. Wykreowanie wiarygodnego
                > śwata przedstawionego jest (psim) obowiązkiem autora. A sposób przedstawienia
                > edukacji w późniejszych powieściach Musierowicz wiarygodny nie jest.
                >

                Okej, ale wiesz, czytając wczesną Jeżycjadę musimy czytać ją jak "Annę Kareninę" na przykład :) Tzn. wiedzieć coś o miejscu i czasie, autor nie musi wyrąbywać wszystkiego prosto w oczy, inaczej powieść dla nastolatek rozwinęłaby się nam w tysiącstronicowy traktat. Tołstoj też nie pisał: uwaga, piszę o społeczeństwie, w którym kobiety nie mają prawa głosu, prawa do majątku, prawa do swobody seksualnej, a porzucając męża, ryzykują wszystkim :)
                • onion68 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 18:45
                  A zresztą, nawet teraz, w czasach demokracji słyszy się, że zły nauczyciel bywa nie do ruszenia i oglądamy na własne oczy to, jak szary (nieustosunkowany i niezamożny) obywatel po swoje prawa albo odszkodowanie za ich łamanie musi się udawać aż do ETS. Wtedy nie było takich możliwości przecież.
                  A bierność w niektórych sytuacjach nie musi oznaczać, że jest się do niczego, ludzie mają po prostu różne strategie: jedni walczą do krwi ostatniej (ale zwykle coś mają wtedy za sobą), albo starają się przetrwać przy jak najniższych kosztach.
                • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 19:41
                  > Okej, ale wiesz, czytając wczesną Jeżycjadę musimy czytać ją jak "Annę Kareninę
                  > " na przykład :) Tzn. wiedzieć coś o miejscu i czasie

                  Ale
              • ding_yun Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 08:55
                nessie-jp napisała:

                >
                > Piszę o błędach autorki, która od 20 lat przedstawia polskie szkoły w ja
                > k najgorszym świetle, zupełnie zapominając, że w konsekwencji przedstawia w zły
                > m świetle także swoich bohaterów, którzy nie starają się o dobre nauczanie swoi
                > ch dzieci.
                >
                Ale bzdura. W jak najgorszym świetle jest przedstawiona szkoła Józinka i klasa Trolli, z panią Zajęczyk na czele. Poza tym szkoła Pulpecji jest normalna, na maturze wszyscy jej pomagają, a ona nie zdaje na własne życzenie. Szkola Pyzy jest przedstawiona raczej pobieżnie, Pyza sama nie radzi sobie jakoś genialnie, ale nie jest powiedziane, że szkoła jest zupełnie okropna. Tygrys za swoją szkołą nie przepada, ale widzimy tę szkołę wyłącznie z jej perspektywy. Nauczycielka od techniki jest beznadziejna, ale nic nie wiemy o reszcie. Nie jest prawdą, że szkoła u MM jest konsekwentnie przedstawiana jako miejsce kaźni, podciągnęłaś sobie realia świata przedstawionego pod swoją tezę.
                • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 15:48
                  OK, niech będzie, że przesadzam.

                  Ale ja jednak widzę ogromną nadreprezentację nauczycieli złych i głupich. Ci rzekomo świetni i pomocni zawsze pojawiają się za kadrem, nigdy bezpośrednio w ramach akcji.

                  To tak jak z tą nieszczęsną policjantką z łbem jak grzyb. Zapewne u Musierowicz jest całe mnóstwo sympatycznych i życzliwych policjantek, tylko co z tego, skoro ich nie widać?
                  • rozdzial43 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 17:44
                    nessie-jp napisała:

                    > Ale ja jednak widzę ogromną nadreprezentację nauczycieli złych i głupich. Ci rz
                    > ekomo świetni i pomocni zawsze pojawiają się za kadrem, nigdy bezpośrednio w ra
                    > mach akcji.

                    No dobra, to zróbmy statystykę, buchalterię i rachunkowość.

                    Dobrzy:
                    1/ Dmuchawiec (dyskusyjne, wiem, ale intencja jasna jak drut)
                    2/ Aurelia polonistka
                    3/ naszpan polonista
                    4/ Jerzy oczywiście panie ministrze Hajduk ;)
                    5/ Dambo
                    6/ Truskawa z poligraficznego
                    7/ ciotka Lila
                    8/ Natalia polonistka
                    9/ macierzyńska wychowawczyni Tomcia
                    10/polonista Pulpy z palcem maturalny na błędach ortograficznych i rzeczowym

                    Źli:
                    1/ mgr W. Pieróg
                    2/ pani Sznytek ze śledziem
                    3/ mgr Stachowiak
                    4/ pani Zajęczyk
                    5/ pani od techniki

                    Mieszani:
                    1/ Ewa Jedwabińska

                    Gdzie ta nadreprezentacja?
                    • rozdzial43 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 18:00
                      rozdzial43 napisała:

                      I jeszcze dobrzy:
                      11/ wychowawczyni Natalii w podstawówce
                      12/ Stefania Majewska
                      13/ pan od matematyki Józinka
                      14/ polonistka Ignasia,

                      I źli:
                      6/ historyk małej Mili

                      I mieszany:
                      2/ stary Shoppe

                      Nadal nie wiem gdzie ta nadreprezentacja.
                      • turzyca Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 18:15
                        11 to to samo co 9!
                        • rozdzial43 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 18:25
                          turzyca napisała:

                          > 11 to to samo co 9!

                          Kurczę, faktycznie no.

                          Ale bystro oko bystre Turzycy wyśpekulowało (przyznała Rozdział z niechęcią ;))

                          W zwolnione miejsce 11 dorzucam wychowawczynię Tygryska od jasełek. Z siostrą katechetką, żeby nie było że za chudo.
                    • soova Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 18:04
                      Ci "dobrzy" z pkt. 1, 6 i 9 jednak nieco nie mieszczą się w klasyfikacji, bo ich działalność zawodowa przypada na czasy Jeżycjadowe, nie Neojeżycjadowe, kiedy MM pisała (umiejętnie) o szkole, jaką widziała osobiście jako matka. Nie o tym, jak widzi wielkomiejską szkołę obecnie starsza pani mieszkająca w podmiejskiej wsi i już od dawna nie mająca ze szkołą nic wspólnego.

                      Ciotka Lila jako nauczycielka: ho, ho, ho! :) Pewnie, że jako emerytowany pedagog pomysły na Anielę miała świetne, ale to raczej nie wystarczy, żeby stawiać ją w tej klasyfikacji na równi z czynnymi zawodowo w czasie trwania akcji nauczycielami.

                      Ewy z kolei do eksluzywnego grona "mieszanych" bym nie włączała. Nie widzę w niej jakoś ani cienia chęci do wykonywania tego zawodu, a bez tego to się dobrym (a nawet aspirującym do dobrego) nauczycielem być nie da (co zresztą da się powiedzieć o każdej profesji).
                      • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 18:06
                        > Ewy z kolei do eksluzywnego grona "mieszanych" bym nie włączała. Nie widzę w ni
                        > ej jakoś ani cienia chęci do wykonywania tego zawodu, a bez tego to się dobrym
                        > (a nawet aspirującym do dobrego) nauczycielem

                        Ale za to, zauważ, Ewa jest doskonałym przykładem świetnie NAPISANEGO złego nauczyciela. Nie karykaturą, nie obelżywą groteską, nie wynaturzeniem obnażającym brak kontaktu autorki ze współczesną szkołą
                        • soova Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 18:26
                          Ale za to, zauważ, Ewa jest doskonałym przykładem świetnie NAPISANEGO złego nauczyciela. Nie karykaturą, nie obelżywą groteską, nie wynaturzeniem obnażającym brak kontaktu autorki ze współczesną szkołą
                    • turzyca Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 18:09
                      Po pierwsze wywalmy z tego spisu bohaterow glownych, bo skoro sa bohaterami to nie moga byc zli. ;)
                      W kategorii pierwszej zostaje nam 1, 6, 7, 9, 10.

                      A do kategorii drugiej trzeba koniecznie dopisac nauczyciela geografii z BBB.

                      No i mam wrazenie, ze jakby uwazniej przeczytac, to trafiloby sie nam wiecej nauczycieli. Tego od geografii akurat pamietam, ale mam wrazenie, ze paru jeszcze umknelo, a tworza klimacik.
                      • retro-story Re: Dobry uczeń/zły uczeń 18.01.11, 13:29
                        Jeszcze byla pani Poscikowa, co kocha mlodziez i zabiera Dance sciage. Ona chyba do mieszanych?
            • kolczykizoldy Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 17:55
              onion68 napisała:
              > No właśnie, nie raczyła, ale to nie znaczy, że ich nie było (tzn. wiemy na pewn
              > o, że była jeszcze Ewa Jedwabińska). Zauważ, że fizyka to nie był Natalii przed
              > miot kierunkowy, nie wiązała z nim planów na przyszłość, więc byłoby chyba ryzy
              > kowne zmienianie szkoły ze względu na nauczyciela tego przedmiotu, gdy nie ma s
              > ię gwarancji, że w innej szkole nie trafi się na innego sadystę albo indolenta,
              > tym razem być może od przedmiotu, na którym nam bardziej zależy.

              Dokladnie. Przypominam sobie tez scene z Brulionu, w ktorej Pierog huczy, ze Borejkowna zostala przepuszczona do nastepnej klasy tylko dzieki wstawiennictwu pewnych osob na radzie pedagogicznej, ktore podkreslaly jej niezle wyniki z innych przedmiotow, zwlaszcza z polskiego i historii, bodajze. Tak wiec Nutria nie byla totalnie beznadziejna oraz miala w tej szkole nauczycieli bardzo sobie przychylnych.
              • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 18:04
                Jakich zatem przychylnych i kompetentnych nauczycieli mają Laura i Józef? Bo Ignacy to przynajmniej wrażliwą polonistkę od Gnoju...
                • chomiczkami Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 17:33
                  Nie uważam, żeby niezbędne było wymienianie dobrych nauczycieli przez autorkę. Niedługo zaczniemy się zastanawiać nad jakością nauczycieli Julii i zaczniemy się burzyć, że nauczyciele w szkole Łusi są wszyscy ok, a przecież powinien być jakiś wrzód na de.

                  Józef miał w porządku matematyka, bo chciał mu kupić kwiatka albo i trzy.
                  • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 17:42
                    chomiczkami napisała:

                    > Nie uważam, żeby niezbędne było wymienianie dobrych nauczycieli przez autorkę.

                    A ja uważam. Bo jak się bez ustanku jeździ po jakiejś sztucznie zdefiniowanej grupie ludzi (nauczyciele, ci z blokowisk, ci z pieniędzmi i mięsem, bezdzietni, policjantki) to obraz się robi niepokojąco wykrzywiony i sztuczny. A taki brak równowagi szybciorem zmierza w stronę groteski przez duże Gie (patrz wszystkie sceny z panią Sznytek, zwłaszcza samochodowa).
            • verdana Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 21:05
              Czy oznacza to, ze moja ustosunkowana matka wyrzucila niewinną nauczycielkę?
              Nie moja nieustosunkowana matka zwrocila uwagę, ze olimpiada z matematyki+piątka z matematyki w I semestrze + czwórka z chemii + totalna dwoja z fizyki bez możliwosci poprawy to jednakże nieco dziwny zestaw ocen.
              • onion68 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 21:34
                Nie, nie oznacza, o niewinnym to była dodatkowa informacja.
                Jeżeli Twojej mamie udało się to przeprowadzić bez żadnego poparcia osoby z rodzaju, o którym pisałam, to gratuluję (teraz piszesz, że mama zwróciła uwagę, poprzednio - że nauczycielka wyleciała ze szkoły), lecz przyznasz chyba, że nie była to częsta sytuacja w czasach, o których piszemy? Tzn., że rodzic nie mający żadnej władzy nigdzie ani poparcia żadnej występuje z żądaniem i zostaje ono spełnione.
                • onion68 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 21:36
                  Jeszcze a propos sytuacji Natalii, bo o tym tu piszemy, chciałam przypomnieć, że Pieróg jest prominentnym członkiem PZPR, Ignac byłym działaczem Solidarności, akcja zaś toczy się w 1988.
                  • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 23:48
                    onion68 napisała:

                    > Jeszcze a propos sytuacji Natalii, bo o tym tu piszemy, chciałam przypomnieć, ż
                    > e Pieróg jest prominentnym członkiem PZPR, Ignac byłym działaczem Solidarności,
                    > akcja zaś toczy się w 1988.

                    Tak, tak, wszystko prawda, ale ten sam stosunek cichutkiej opozycji-rodziców do brutalnego esesmaństwa - nauczycieli pozostaje przez kolejne i kolejne i kolejne tomy!

                    Do licha no.

                    Po roku 1988 nastąpił brzemienny w skutki rok 1989. Autorka nie może się zatrzymywać w rozwoju i spierożać wszystkich nauczycieli z wyjątkiem polonistów i Jerzego "oczywiście panie ministrze" Hajduka.
                    • jamniczysko Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 08:32
                      I Damba, Damba jeszcze przecież!
                • verdana Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 21:44
                  Mama zwróciła uwagę wychowawcy, oraz nauczycielom stosownych przedmiotów, zę zestaw stopni jest DZIWNY, a klasowki oceniane tez powiedzmy "dziwnie". jako, ze nie ja jedna mialam podobne problemy, wkurzyla sie prócz wielu rodziców matematyczka, wychowawca itd. Karty nauczyciela nie bylo - nauczyciela, który źle uczył i niesprawiedliwie oceniał można bylo po prostu zwolnić. Dziwne, ale prawdziwe. Tak więc z końcem prku żenski Pieróg pożegnał się ze szkołą.
                  Taka sytuacja - wywalenie nieudolnego i złego nauczyciela - byla bez porownania częstsza i latwiejsza wtedy, nioż teraz. I wbrew pozorom, wiele szkół słuchało co rodzice mowią. Gdzież napisałam, ze matka ma wystąpila z żądaniem zwolnienia nauczyciela? Wystąpila z żądaniem wyjasnienia sprawy.
                  • onion68 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 21:48
                    Ok, dzięki za rozwinięcie :)
                    Nijak się to jednak ma do sytuacji Natalii i innych uczniów w BBB, z powodu, o którym już napisałam.
                    • verdana Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 21:50
                      Nijak. Bo to była odpowiedź na post, ze niegdyś rodzice nie stawali w obronie dzieci, dreczonych przez Pierogów.
                      • onion68 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 22:05
                        > Nijak. Bo to była odpowiedź na post, ze niegdyś rodzice nie stawali w obronie d
                        > zieci, d

                        Było to rzadkością.
                        To, co robił Pieróg, nie było dobre zapewne, ale prawdę powiedziawszy, ta lekcja zaprezentowana w BBB nie wydaje mi się aż tak drastyczna jak na czasy owe. Słyszałam o gorszych nauczycielach, ludzie radzili sobie, różnie, ale w tym czasie raczej nie wchodząc w konfrontacje z nauczycielem.
                        • verdana Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 19:46
                          Nie jestm przekonana, czy było rzadkoscia w inteligenckich rodzinach.
                          • jamniczysko Re: Dobry uczeń/zły uczeń 14.01.11, 21:53
                            Ja bym do dobrych nie wrzucała Truskawy. Pastwienie się wobec klasy, że "Ty, syn takich rodziców?!"... Po stronie ewidentnych plusów Truskawich jakoś nic nie mogę znaleźć.
                            • rozdzial43 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 15.01.11, 08:18
                              jamniczysko napisała:

                              > Ja bym do dobrych nie wrzucała Truskawy. Pastwienie się wobec klasy, że "Ty, sy
                              > n takich rodziców?!"... Po stronie ewidentnych plusów Truskawich jakoś nic nie
                              > mogę znaleźć.

                              Kluczem do klasyfikacji były czytelne intencje autorki, tzn. do której z wymienionych belferskich postaci nie podchodziła krytycznie, potępiająco, a niekiedy wręcz pogardliwie.

                              Natomiast ocena tego, jaki belfer jej wyszedł i czy zasługiwał na uznanie, czy krytykę, sympatię czy niechęć, musi należeć do każdego z czytelników, z tym że ewentualna dyskusja musiałaby precyzować według jakiego należy oceniać kryterium. Bo kryteriów, według których się ocenia belfrów mogą być miliony, począwszy od skuteczności wypracowanej metodyki do "lubię go, bo ma ładny sweter" :)
                              • paszczakowna1 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 18.01.11, 16:51
                                > > Ja bym do dobrych nie wrzucała Truskawy. Pastwienie się wobec klasy, że "
                                > Ty, sy
                                > > n takich rodziców?!"... Po stronie ewidentnych plusów Truskawich jakoś ni
                                > c nie
                                > > mogę znaleźć.
                                >
                                > Kluczem do klasyfikacji były czytelne intencje autorki, tzn. do której z wymien
                                > ionych belferskich postaci nie podchodziła krytycznie, potępiająco, a niekiedy
                                > wręcz pogardliwie.

                                Moim zdaniem, w postaci Truskawy autorka chciała pokazać młodego buca faworyzującego ładne dziewczyny. Jak Jamniczysko, plusów nie widzę, nawet w intencji.
                                • jamniczysko Re: Dobry uczeń/zły uczeń 18.01.11, 17:01
                                  Intencje dodali mu twórcy filmu.;)
                                • rozdzial43 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 18.01.11, 19:07
                                  paszczakowna1 napisała:

                                  > Moim zdaniem, w postaci Truskawy autorka chciała pokazać młodego buca faworyzuj
                                  > ącego ładne dziewczyny. Jak Jamniczysko, plusów nie widzę, nawet w intencji.

                                  A nienienie
                                  Wykładał z zapałem. Miał aksamitny ton. I zeza.
                                  Mogę się zgodzić, żeby go wrzucić do mieszanych ;)

                                  Co nie zmienia konkluzji ani o centymetr.
      • andaba Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 22:08
        > Mnie zdumiewa, jak bardzo Musierowicz pozwala swoim bohaterom pozytywnym ZANIED
        > BYWAC dzieci pod względem nauki i szkoły.
        >

        Pod względem nauki? A czemu? Przecież się uczą wszyscy i to nawet nie najgorzej.

        > Na litość boską, skoro Pieróg jest tak fatalnym nauczycielem, że doprowadza Nat
        > alię do łez i załamania nerwowego, aż jej trzeba zwolnienie pisać, to jakim trz
        > eba być rodzicem, żeby nie pomóc jej natychmiast zmienić szkoły? Przecież to li
        > ceum...

        Natalia jest chyba mniej więcej moją rówieśnicą. Wtedy jeszcze dzieć skarżący się na nauczyciela dostawał od rodzica co najmniej opieprz, jeśli tłumaczył kiepskie wyniki srogością (niesprawiedliwością, złośliwością) nauczyciela. To dzisiaj rodzice stoją murem za dzieckiem obojętnie czy ma racje czy nie ma (na szczęście nie wszyscy, bo inaczej nauczyciele wylądowaliby hurtowo w psychiatryku, a obowiązek edukacji przestałby być obowiążkiem lub spadł na rodziców).



        Z całego wątku zgadzam się tylko z tym, że nie ma u MM nauczycieli przeciętnych - albo dranie, albo anioły, z przewagą tych pierwszych.
        • kkokos Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 23:39
          > Natalia jest chyba mniej więcej moją rówieśnicą. Wtedy jeszcze dzieć skarżący s
          > ię na nauczyciela dostawał od rodzica co najmniej opieprz, jeśli tłumaczył kiep
          > skie wyniki srogością (niesprawiedliwością, złośliwością) nauczyciela


          chwilunia, natalia młodsza ode mnie pi razy drzwi cztery lata, czyli cały cykl licealny - i zapewniam cię, że za moich czasów (jak ja lubię to określenie :)) jak najbardziej dzieć skarżący się na nauczyciela, zwłaszcza znanego tej rodzinie od dawna i uprzykrzającego życie nie pierwszej już osobie z rodzeństwa, znajdował w rodzicach zrozumienie.

          chyba że moi znajomi mieli tak potwornie awangardowych rodziców...
          • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 03:10
            > chwilunia, natalia młodsza ode mnie pi razy drzwi cztery lata, czyli cały cykl
            > licealny - i zapewniam cię, że za moich czasów (jak ja lubię to określenie :))
            > jak najbardziej dzieć skarżący się na nauczyciela, zwłaszcza znanego tej rodzin
            > ie od dawna i uprzykrzającego życie nie pierwszej już osobie z rodzeństwa, znaj
            > dował w rodzicach zrozumienie.

            Za moich też, a jestem mniej więcej okołoPulpowa z rocznika.

            Dzisiejszą młodzież zapewniam, że i za dawnych strasznych czasów jaskiniowych rodzice marginalnie interesujący się swoimi dziećmi doskonale potrafili odróżnić, kiedy dziecko / młody człowiek narzeka na nauczyciela, bo jest obibok, a nauczyciel pędzi do roboty
            • verdana Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 11:28
              Mozna być troskliwym rodzicem i pozwolic, bowiem jest to liceum renomowane, ktore dziecię wbrew blaganiom rodziców (zlituj się, po co ci to, bedziesz miala zmarnowane cztery lata życia!) wybrało sobie z chorej ambicji, następnie szybko zrozumiało, ze w liceum nie uczą niemal nic, a wymagają wszystkiego (ale kilku dobrych nauczycieli jednak jest). I dziecię, mimo ocen zdecydowanie słabych nie chce liceum zmienić ze wzgledu na wrodzony wstręt do zmian, tych kilku nauczycieli, wlasny prestiż, że o sprawie najwazniejszej i kluczowej w tym wieku - czyli znajomych- nie wspomnę.
              Troskliwy rodzic załamuje rece i pozwala dziecku na samodzielne decyzje.
              • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 15:11
                > Troskliwy rodzic załamuje rece i pozwala dziecku na samodzielne decyzje.

                Za pozwoleniem
          • verdana Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 10:57
            Ja mialam Pieroga płci zeńskiej w szkole, a jestem w przybliżeniu rówiesniczka Gabrieli. Jak moi rodzice zrobili w szkole skandal, to po roku żenski Piróg wyleciał, nie ja - a wybitną uczennica nie byłam.
            Moi rodzice, gdy skarżylam się na nauczycieli, przyjmowali to z pełnym zrozumieniem, aczkolwiek moimi wynikami w liceum nie byli olsnieni.
          • andaba Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 17:41
            kkokos napisała:

            zapewniam cię, że za moich czasów (jak ja lubię to określenie :))
            > jak najbardziej dzieć skarżący się na nauczyciela, zwłaszcza znanego tej rodzin
            > ie od dawna i uprzykrzającego życie nie pierwszej już osobie z rodzeństwa, znaj
            > dował w rodzicach zrozumienie.
            >

            Nie wiem jak w liceum, ale jak w szóstej klasie wyraziłam opinię, że matemtyczka się mnie czepia i zaproponowałam, że się przeniosę do klasy równoległej, to ...
            Nie będę pisać, bo było drastycznie.
            • kkokos Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 21:58
              > Nie wiem jak w liceum, ale jak w szóstej klasie wyraziłam opinię, że matemtyczk
              > a się mnie czepia i zaproponowałam, że się przeniosę do klasy równoległej, to .
              > ..
              > Nie będę pisać, bo było drastycznie.

              powtórzę to, co już tu ktoś - sorry, nie mam siły szukać - napisał: normalnie zainteresowany własnym dzieckiem rodzic doskonale odróżnia skargi na czepialstwo nauczyciela, mające przykryć lenistwo dziecka, od rzeczywistej niemożności dogadania się z nauczycielem, który rzeczywiście nie traktuje dziecka tak, jak powinien. i tyle.
      • the_dzidka Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 22:08
        > zamożni, rzekomo intelitentni (i inteligenccy) ludzie posyła
        > ją dziecko do fatalnej szkoły, pełnej nie tylko wytatuowanych i wulgarnych Kopc
        > ów, ale też fatalnych, głupawych i olewackich nauczycieli.
        (...)
        > Rzeczywiście Musierowicz ma jakieś rozdwojenie jaźni. Ma chyba za sobą nieprzyj
        > emne doświadczenia okołonauczycielskie

        Ano wlasnie, otóż to. To jest poważny i słuszny zarzut. MM może sobie oczywiście opisywać głupich i prymitywnych nauczycieli, ale nie ma tak, żeby każda szkoła była pełna tylko i wyłącznie jednostek własnie takich. Nawet statystycznie rzecz ujmując, to niemożliwe. Mogą w szkole być takie egzemplarze jak pani od techniki czy pani Zajączek, ale nie uwierzę w życiu, że nie ma w nich Dmuchawców wersja 3.0. MM sugeruje, że tak jest zwłaszcza w podstawówkach i gimnazjach, w liceach są już Damba i Hajduki.
        Domyslam się, że MM nabrała takiego zdania o szkole i nauczycielach, gdy zderzyła się z nauczycielami swoich własnych dzieci, ale popadła w tym momencie w taką samą przesadę i histerię, jak przy opisywaniu mieszkańców blokowisk. A nawet w większą.
        I to jest ta sama osoba, która napisała to wspomniane przeze mnie w innym wątku zdanie: "Zawsze coś gdzieś gnije, lecz to nie oznacza, że należy na owym fakcie koncentrować uwagę, zapominając o piękniejszych stronach rzeczywistości."
        • aadrianka Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 08:24
          hniki czy pani Zajączek, ale nie uwierzę w życiu, że nie ma w nich Dmuchawców w
          > ersja 3.0.
          Jest wersja szyta zlota nicia, Naszpan.
    • kkokos Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 21:45
      rodzice , ktorzy w innych miejscach wiedzą, zę szkoła jest -patrz
      > wyżej- oczekują dobrych stopni i osiągnięć.

      bo uczysz się dziecko dla siebie i żadne pierogi ze sznytkami nie powinny ci tego celu - pochłaniania wiedzy - przesłaniać. poza tym człowiek powinien mieć ambicję, od małego. a w wieku szkolnym przejawem ambicji jest pęd do jak najlepszych stopni. howgh.
    • ateh7 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 21:56
      W pierwszych tomach szkoła była jeszczew miarę normalna. np. pani Pościkowa, odsyłająca niesfornych uczniów do wychowawcy, ale kocha młodzież i ma dobre intencje. Z drugiej strony - uczniowie są i lepsi i gorsi, jak to w życiu bywa.
      Gaba, kiepska z fizyki, akurat to jestem w stanie zrozumiec, sama byłam kiepska, zawsze wolalam matmę i chemię :) Zły nauczyciel - możliwe ale też Gabriela była do fizyki uprzedzona a takie podejście sporo zmienia.
      Problem Natalii - zawsze miałam wrażenie, że to, jak autorka opisuje Nutrii problemy szkolne, ma na celu jeszcze większą demonizację Pieroga. Nie dośc, że obmierzły komuch, to jeszcze przewrażliwioną uczennicę wpędza w depresję, a jej inteligentną, subtelną i kulturalną matkę lekce sobie waży.
      Szkoła w Neojeżycjadzie jest po prostu ohydna, pełna głupich, prymitywnych nauczycieli, tępych uczniów z dna społecznego, obdarzonych dziwnymi imionami. Pani MM przesadziła. Bywam w szkołach, mam dosc regularny kontakt z młodzieżą i wiem, że to aż tak strasznie nie wygląda. Ale MM oczywiście musiała pokazac pozytywną Borejkowszczyznę na tle ciężkich głąbów nie do odratowania, by tym bardziej uwypuklic ogromną wartosc tej pierwszej.

      O dobrych uczniach, oprócz Ignacego grzegorza jakoś w Neo nie słychac. Laura zdaje maturę przeciętnie, Józin niespecjalnie wysila się w szkole, Pyza wsród prymusów radzi sobie jako tako. Ciekawe, jaka bedzie Makdusia?
      • ding_yun Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 22:30
        Mnie zawsze zgrzytało to, że wszystkie Borejkówny chodziły do tego samego liceum i to działało niemal z automatu. U mnie, jak i u większości moich znajomych, wybór liceum to była trudna decyzja, poprzedzona długim okresem zbierania informacji, chodzenia na spotkania informacyjne i naradami rodzinnymi. W dużych miastach poza rozróżnieniem na licea lepsze i słabsze istnieje przecież także zupełnie nieoficjalna klasyfikacja według specjalizacji - jedne licea mają dobre klasy humanistyczne, inne ścisłe, jeszcze inne przygotowują przyszłych studentów medycyny i kierunków biologicznych. Poza tym poziom liceów też się zmienia, i szkoła dobra 20 lat temu niekoniecznie musi być dobra teraz. A wybór liceum jest, moim zdaniem, bardzo ważnym wyborem w życiu bo od niego często zależy poziom naszej wiedzy ogólnej. Odkąd studiować może każdy, edukacja wyższa mocno się zdewaluowała. Nawet najlepsze uczelnie państwowe mają pootwierane studia wieczorowe, zaoczne, jakieś filie i studiują tam czasem zupełne miernoty. Ale braki w edukacji ogólnej, wyniesionej właśnie z liceum, od razu widać.
      • alitzja Re: Dobry uczeń/zły uczeń 12.01.11, 22:44
        ateh7 napisała:
        > Szkoła w Neojeżycjadzie jest po prostu ohydna, pełna głupich, prymitywnych nauczycieli, tępych uczniów z dna społecznego, obdarzonych dziwnymi imionami.

        Właśnie, właśnie. Niby te dzieci takie straszne, rozwydrzone i tępe, ale w zetknięciu z powiewnym czarem smętnej-firany-Aurelii jakoś miękną; boski śpiew Laury rzuca je na kolana itp. Niezłe rozdwojenie jaźni, wolałabym, żeby MM się zdecydowała - albo uczniowie to małe głupki, albo snobistyczni koneserzy poezji i muzyki. Żadnego środka.
        Swoją drogą (wiem, że już o tym nieraz była mowa), taka Aurelia w Prawdziwym Życiu byłaby nieźle sfrustrowana i mocno tępiona przez dzieciaki. Nie bardzo widzę ją jako gwiazdę gimnazjum, raczej jako osobę popłakującą w kąciku. Ale jak wiadomo, kiepscy nauczyciele to tylko Pierogi i Sznytki, a Hajduk, Firana, podobna do niej Natalia, Dambo, Naszpan to chodzące ideały.
        Żadnego środka. Żadnego bohatera, który jako członek szeroko pojętego klanu B. przyznałby, że sobie nie radzi jako nauczyciel. Bo nie radzą sobie tylko ci źli i stare komuchy. Wrrr...
        Chętnie bym poczytała o McDusi, którą śmiertelnie nudzi poetyckość Aurelii, która wygłupy Damba traktuje jako żenujący obciach i która ma po nocach koszmary z fizyką z Hajdukiem w roli głównej. A pani Sznytek, która przyszła za zastępstwo za ciężarną po raz enty Aurelię, budzi jej sympatię, bo niewiele wymaga i ma fajne teksty:-)
        • ding_yun Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 00:53
          Dokładnie. Żeby przetrwać w gimnazjum trzeba mieć niezła jaja. Traktować uczniów poważnie, ale zachować należny dystans i autorytet, żeby nie weszli na głowę, mieć nerwy ze stali i nie dać się sprowokować głupim zaczepkom. Jak przypomnę sobie moją klasę z gimnazjum, to ogarnia mnie współczucie dla nauczycieli - niejedną nauczycielkę doprowadziliśmy do wybiegnięcia z klasy z płaczem, niejednego nauczyciela do zupełnej utraty panowania nad sobą. A smętne firany u nas nie uczyły, o nie. Nauczanie w gimnazjum to jest ciężki kawałek chleba i podziwiam wszystkich, którzy to robią. I jeszcze to lubią ;)
          • moleslaw Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 06:58
            Zapominacie o najważniejszym, mimo zmian mających zmylić czytelnika wprowadzanych na bieżąco przez MM wiadomo że szkoła do której chodzą Borejkówny to najlepszy (wtedy nie wiem jak teraz) poznański Marcinek, szły do niej dzieciaki najlepsze w klasie.Borejkówny jako dzieci inteligentów nie mogły pójść do innej szkoły.Poza tym czytałam ostatnio jakiś tekst na temat tego co różni inteligentów od reszty społeczeństwa (jakkolwiek kwestię inteligencji pozostawię na boku) jednym z argumentów była kwestia wykształcenia dzieci inteligentów, muszą iść na studia nie ma innej drogi i jest to dla nich równie oczywiste jak to że po nocy nastaje dzień,odpada więc kwestia tego że LO nie jest szkołą obowiązkową i nie trzeba jej kończyć jak ktoś się tu na to powoływał.
            W "Listach" MM z prof. Raszewskim jasno wynika że problemy z nauczycielami miał już najstarszy syn MM,myślę że mniej więcej od tego czasu ( Brulion tak chyba wypada) da się zauważyć negatywne podejście autorki do szkoły.
            Co do gimnazjów opisywanych w najnowszych częściach Jeżycjady to mam wrażenie że najmłodszy z kolei syn szedł jeszcze starym systemem a wnuki są jeszcze za małe i nasza ukochana pisarka wiedzę swą w tym zakresie opiera na prasie i ewentualnie znanych jej nauczycielach stąd te opisy koszmarnej młodzieży dla odmiany.
            W kwesti zaś nauki samej w sobie często dzieciom tłumazcy się że uczą się dla siebie a nie dla nauczyciela :-)
            • ding_yun Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 12:37
              moleslaw napisała:

              > Zapominacie o najważniejszym, mimo zmian mających zmylić czytelnika wprowadzan
              > ych na bieżąco przez MM wiadomo że szkoła do której chodzą Borejkówny to najlep
              > szy (wtedy nie wiem jak teraz) poznański Marcinek, szły do niej dzieciaki najle
              > psze w klasie.Borejkówny jako dzieci inteligentów nie mogły pójść do innej szko
              > ły.Poza tym czytałam ostatnio jakiś tekst na temat tego co różni inteligentów o
              > d reszty społeczeństwa (jakkolwiek kwestię inteligencji pozostawię na boku)

              Ale w Wawie na przykład (i w innych większych miastach pewnie też) jest przynajmniej kilka liceów równie dobrych, które jednakowoż różnią się profilem. Geniusz matematyczny pójdzie do Staszica, dobre klasy mat-przyr i biol-chem ma Hoffmanowa, angielski stoi na wysokim poziomie w Koperniku i tak dalej. Chodzi mi o to, że chyba mało która uzdolniona osoba o sprecyzowanych zainteresowaniach (a Borejkówny do takich należą jak nam się sugeruje) wybiera liceum z automatu: bo jest dobre. Teraz raczej liczy się konkretne przygotowanie do matury, żeby dostać się na studia. Pyza ucząca się w klasie matematycznej bo w humanistycznej nie było miejsc to jakiś absurd - dlaczego nie zdawała do innego liceum, gdzie była dobra klasa humanistyczna, tylko z automatu siedzi i męczy się w Żeromskim?
              • verdana Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 13:15
                Dlatego, ze wówczas system przyjęć do liceum był inny. Zdawało się do liceum (najwyżej podając, jaką klasę się chce) - tylko do jednego. Pyza wybrała liceum z dobrą klasą humanistyczną, ale pewnie do niej był tłok i się nie dostała - za automatu przesunieto ja do innej klasy. Gdyby zrezygnowała z miejsca w tym liceum, nie miała szans na inne dobre, o ile w ogóle na jakiekolwiek miejsce. Moje przyjaciółki, ktore nie dostały sie "z powodu braku miejsc" lądowały albo w najgorszych liceach, albo w liceach podmiejskich, alebo w technikach i to tych nieobleganych.
                • soova Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 13:40
                  Popieram Verdanę, bo właśnie tak było. W licealnych czasach Natalii można było dostać się do liceum i nie zostać przyjętym do pożądanej klasy właśnie z braku miejsc i wtedy lądowało się w innej. Tak miała moja koleżanka z ławki, której z braku miejsc (bo po prostu za dużo osób uzyskało na wstępnych lepsze wyniki) nie przyjęto do klasy biol.-chem., a dano wybór między ogólną a humanistyczną. Tu akurat sytuacja była specyficzna, bo to było jedyne liceum w mieście. Nie wiem, jak było w miastach z większą liczbą LO, czy osoby nieprzyjęte do pożądanych klas w konkretnym liceum mogły się przenosić do tych samych klas w innych liceach, czy też tam już też nie było miejsc, bo zajmowali je "tamtejsi" uczniowie w takiej samej sytuacji.

                  A co do samego tematu, to uważam, że MM jak często sytuacja wymknęła się spod kontroli. Miała opisywać szkołę normalną, z lekkim przegięciem w stronę "strasznych belfrów" i to jej się udawało jeszcze w KK. Następnie wobec beznadziei stanu wojennego nie miała innego wyjścia, jak maksymalnie zaczernić obraz szkoły w OwS, kontynuować to w BBB i dalej już poszło. A obecny wizerunek szkoły w Neojeżycjadzie to wynik najzwyklejszej bieżącej nieznajomości tematu, bo dzieci szkoły już pokończyły, a wnuki chyba jeszcze nie chodzą (a jeśli nawet, to przecież niemieszkająca z nimi babcia raczej nie ma na co dzień takiej styczności z problemami szkolnymi, jakie ma matka). Stąd pokolenie córek Gabrysi uczęszczające do pierwszej lepszej rejonówki - być może autorce szkoły prywatne kojarzą się z podejściem: ja płacę, a ty mnie bezstresowo naucz, a o funkcjonowaniu społecznych nie ma większej idei. :)
                • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 15:14
                  verdana napisała:

                  > Dlatego, ze wówczas system przyjęć do liceum był inny.

                  Chyba nie. Pyza to już chyba jest rocznik gizmazjalny, czyli trzyletnie liceum, do którego idzie się na podstawie egzaminu gimnazjalnego (tak czy nie?)

                  Czyli droga Różyczka rzeczywiście niewiele musiała wynieść z domu rodzinnego poza pragnieniem wypełnienia ramion, skoro nie zdała dobrze nawet egzaminu gimnazjalnego
                  • jamniczysko Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 15:30
                    Ani Pyza, ani Laura to nie są jeszcze roczniki gimnazjalne.:)
              • moleslaw Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 13:24
                ding_yun
                Jeśli zabrakło jej kilku punktów do klasy humanistycznej w tej szkole to zabrakłoby ich i w innej o takim samym poziomie a tego Borejkowie zaniżać nie lubią, pewnie że mogła iść do Magdalenki czy do Urszulanek ale punktów nadal by jej brakowało.Zadałabym raczej pytanie jakim cudem panience z inteligenckiego domu w którym książkami się oddycha,literaturą karmi a z poetami sypia pod poduszką i w sercu nie udało się dostać do klasy humanistycznej?
                Wszak obowiązuje chyba jakiś limit wiedzy który należy wynieść ze szkoły podstawowej a jeżycjadowy dom owe limity przekracza w stopniu ogromnym,dziecię które cytuje klasyków, rzuca cytatami łacińskimi niczym menel łaciną pod sklepem nie dostaje się do LO do wybranej kierunkowo klasy? Abstrakcja
                • ding_yun Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 15:35
                  Ano chyba że tak. Faktycznie, Pyza to nie jest jeszcze rocznik gimnazjalny, na to trzeba się było narodzić w 1986.
        • aadrianka Re: Dobry uczeń/zły uczeń 13.01.11, 08:27
          No tak, jest jeszcze wrazliwa i subtelna Aurelia. Polonistom jakos MM potrafi darowac.
    • seidhee Re: Dobry uczeń/zły uczeń 17.01.11, 15:16
      A pamiętacie, że i Pyza, i Laura miały na świadectwach z podstawówki "szóstki od góry do dołu"? Strasznie mnie to przygnębiło, choć uczyłam się dobrze. Żeby tak choć jedną czwórkę im wstawiła, z wuefu albo z chemii ;)
      • jamniczysko Re: Dobry uczeń/zły uczeń 17.01.11, 15:26
        Choćby tej jednej kluchowatej Pyzie, z wuefu! :)

        Chemii to one jeszcze na tym etapie rozwoju nie miały...
        • seidhee Re: Dobry uczeń/zły uczeń 18.01.11, 10:10
          Nie pamiętam, w jakim Pyza była wtedy wieku. Ale chyba rzeczywiście chemii jeszcze nie miała.
          • jamniczysko Re: Dobry uczeń/zły uczeń 18.01.11, 10:15
            Poza była bodajże "odpowiedzialnym dziesięcioletnim człowiekiem".
            • moleslaw Re: Dobry uczeń/zły uczeń 19.01.11, 07:21
              Tak i Gabrysia dziwiła się jak tak różniące się istoty mogą mieć jednakowe świadectwa.
    • wrzesniowamama07 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 23.07.11, 13:29
      wyciągam wątek

      Moim zdaniem szkoła w OwR i Brulionie Bebe B. to jest świetnie opisana. Maturę zdawałam w 1989 roku, chodziłam 3 lata do najbardziej prestiżowego LO w mieście X (nie Poznaniu), w czwartej klasie przeniosłam się do zwykłego ogólniaka. Powody - osobiste (ciężka nerwica) na tle "pierogowym". I uważam, że o ile w zwykłych szkołach w tym czasie mogli być normalni nauczyciele, to w tych przeklętych okrętach flagowych, po weryfikacji zostały szuje, niedouki i partyjnie namaszczeni aparatczycy. Przykładami mogłabym sypać w nieskończoność. Akurat w mojej szkole zostało - na całe grono pedagogiczne - trzech profesorów uwielbianych przez uczniów - bardzo wymagających, ale wspaniałych pedagogów. Jeden, jak byłam w trzeciej klasie, dostał drugiego zawału z powodów nieuczniowskich bynajmniej.
      Atmosfera szkolna z Brulionu jest mi znana doskonale. Pamiętam, jak na zajęciach PO w trzeciej klasie pani kazała przynieść bandaże. Kolega, którego matka była ordynatorem, wstał i zapytał, czy pani jest wiadomo że bandaży nie ma nawet w szpitalach, chyba że w wojskowych i milicyjnych - cała klasa zaczęła się śmiać (głównie z czerwonej gębuli profesorki), afera była kosmiczna.

      Natomiast co do szkoły bardziej współczesnej, to się raczej zgadzam, że jest pewien dysonans i schematyczność. O ile jeszcze Pyziakówny rozumiem w szkole rejonowej (brak funduszy etc.), o tyle w przypadku Józinka i Łusi szkoła społeczna nie byłaby niczym dziwnym, jeśli rodzice widzą słabości rejonówki. No, chyba że słabości są głównie po stronie rówieśników, dzieci, a generalnie szkoła "może być". Bo ja np. moje dziecko też zamierzam posłać do szkoły publicznej (podstawowa), a potem się zobaczy (gimnazjum).

      Natomiast co do oczekiwań wyników przez rodziców to ja nie odniosłam jakiegoś wrażenia, że w Borejkowym klanie jest parcie na stopnie (poza świadectami Pyziakówien i wynikami Belli, ale Bella się w Borejków wżeniła dopiero później). To mi się w Borejkach zresztą od zawsze podobało, bo moi rodzice to na prawdę umieli stawiać wymagania, ohohoho.

      • zla.m Re: Dobry uczeń/zły uczeń 23.07.11, 15:57
        Moim zdaniem ocena sposobu opisania szkoły jest kwestią bardzo osobniczą - ja też chodziłam do jednej z najlepszych szkół w moim mieście i wspomnień pierogopodobnych nie mam. Fajnie było :))) Zdaję sobie jednak sprawę, że mieliśmy nauczycielkę, którą inni mogą wspominać właśnie w tych klimatach - pani do gnębienia wybierała sobie osoby wrażliwsze czy słabsze psychicznie (zresztą na studiach było podobnie).

        A jeżeli chodzi o uwikłania polityczne, to ja była cielątkiem w tym zakresie, nie bardzo wiem, co kto ;)
      • kkokos Re: Dobry uczeń/zły uczeń 23.07.11, 19:15
        Maturę
        > zdawałam w 1989 roku, chodziłam 3 lata do najbardziej prestiżowego LO w mieście
        (...) I uważam, że o ile w zwykł
        > ych szkołach w tym czasie mogli być normalni nauczyciele, to w tych przeklętych
        > okrętach flagowych, po weryfikacji zostały szuje, niedouki i partyjnie namaszc
        > zeni aparatczycy. Przykładami mogłabym sypać w nieskończoność.

        e, chyba w skończoność. ja też chodziłam do jednego z najlepszych w mieście, a nauczycieli miałam sensownych (sporo), upiornych (kilkoro) i żadnego "szui, niedouka i partyjnie namaszczonego aparatczyka". a maturę robiłam też po weryfikacji - w 86.
        • wrzesniowamama07 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 23.07.11, 19:38
          Oczywiście, że w skończoność, ale przykładów jest mrowie.

          Dyrektor zapraszający panów z milicji, którzy po 13 grudnia przychodzili z plikiem zdjęć i w gabinecie dyrekcji wertowali kartoteki klas w poszukiwaniu "młodocianych przestępców" - trzy osoby z wilczym biletem w 1984 roku.

          Profesorka historii, która (klasa humanistyczna) nie miała studiów kierunkowych, a historii uczyła metodą otwarcia podręcznika i czytania kolejnych rozdziałów na głos. Przy czym udawała, że nie czyta, więc gubiła linijki, wychodziły rzeczy prześwietne. Połowa klasy miała niedostateczny i wyciągała ludzi na trójki upokarzając ich na potęgę. Przez trzy semestry. W połowie 2 klasy kolega przyniósł Kasprzaka i nagrał lekcję (wcześniej najlepsi uczniowie przygotowali sobie zestaw pytań uszczegóławiających czytankę). Rodzice (część, bo niektórzy bardzo się bali, pani była partyjnie ustosunkowana) poszli z tym do wychowawcy, potem do dyrekcji. Pani poszła na zwolnienie lekarskie, przewlekłe

          Profesor geografii, który oprócz peanów na cześć gospodarki ZSRR wsławił się tym, że podczas dopytywania przed końcem roku uczennicy, która chciała poprawić się na bardzo dobry kazał zadać pytanie pannie, której groziła pała. Układ prościutki, ubecki: zadasz pytanie takie, że tamta nie odpowie, masz piątkę. Zadasz pytanie łatwe, tamta dostanie dst, a ty będziesz mieć dobry. Bardzo pedagogiczne, prawda? Pan profesor był w Komitecie Wojewódzkim członkiem, albo kandydatem na członka.

          Pan od fizyki, młody szczyl, który przyszedł w zastępstwie zwolnionej fizyczki (była wiceszefową "S" w szkole), w klasie humanistycznej (ta zwolniona uczyła w roku poprzednim), na pierwszej kartkówce postawił 90 proc. pał. W tym kilku osobom po dwie. Pierwsza za to, że nie zapięli toreb (potencjalna możliwość wyciągnięcia podręcznika w celu ściągnięcia), druga za zbiorowe opuszczenie sali.

          Takie pierwsze z brzegu przykłady z "grona". Byli też świetni nauczyciele, przyznaję. Ale większość miażdżyła i decydowała o tym, że to była bardziej kolonia karna niż szkoła. Dlatego ja odczuwam dużą empatię wobec licealistów z tamtych dwóch książek MM i atmosfera szkoły jest dla mnie odmalowana w cycuś. Choć nie mówię, że w każdej szkole tak było. Pewnie nie, na szczęście
          • zla.m Re: Dobry uczeń/zły uczeń 24.07.11, 00:39
            Jeżeli to było najbardziej prestiżowe liceum w mieście, to... błagam, nie opowiadaj o tych mniej prestiżowych...
            • wrzesniowamama07 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 24.07.11, 15:14
              no właśnie paradoks polegał na tym, że mniej prestiżowe były normalne ;) próbowałam się zresztą przenieść już po drugiej klasie, jak się okazało że Naszpan (ukochany polonista) nie wróci po zawale do szkoły, ale rodzice mnie nie wsparli - rok później już raczej nie mieli wyjścia.

              W mniej prestiżowym liceum spotkałam normalnych nauczycieli
              • kkokos Re: Dobry uczeń/zły uczeń 24.07.11, 17:52
                wrzesniowamama07 napisała:

                > no właśnie paradoks polegał na tym, że mniej prestiżowe były normalne ;)
                > W mniej prestiżowym liceum spotkałam normalnych nauczycieli

                to miałaś pecha i tyle, co nie upoważnia cię od uogólnień, że "po weryfikacji w prestiżowych liceach tylko partyjne szuje i ubecy" :)
                w moim prestiżowym nikt nie stosował ubeckich metod, ludzie nosili oporniki, zbierali się na czarne przerwy każdego trzynastego, nikt nie sekował za wagary spędzone na pogrzebie księdza popiełuszki ani nie zmuszał do chodzenia na pochody 1 maja, polonistka przerabiała gombrowicza i "ptasi gościniec" auderskiej, a wybranych uczniów podsyłała swoim znajomym na seanse podziemnie wydanych kaset wideo. owszem, uczyły dwie osoby z rodzin partyjnych prominentów - jedna z nich uwielbiana przez uczniów, bo była świetnym nauczycielem i człowiekiem, druga uwielbiana tylko przez klasy pierwsze, potem mniej, ale tak czy siak nie da się tych osób nazwać typowymi aparatczykami. ach, no oczywiście był pan od po - syn pułku z wszelkimi tego mentalnymi obciążeniami - ale to raczej w kategorii lokalny folklor.

                kiepscy czy głupi nauczyciele (facet świńtuszący na lekcji, baba o umysłowości rozwielitki plotkująca przez pół lekcji o dupie maryni, inna baba piłująca tak, że część klasy miała nerwice) też oczywiście byli, ale niekoniecznie jako nabytki po weryfikacji, niektórzy uczyli tu znacznie dłużej.

                • wrzesniowamama07 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 24.07.11, 19:32
                  Cóż, mam właśnie takie doświadczenia. Napisałam o szujach i ubekach nie jak prawdę objawioną, zauważ - poprzedziłam tę opinię słówkiem uważam. Miałam koleżankę w drugim, bliźniaczym pod względem "pierogowatości" LO. Przyszła na lekcję polskiego, prowadzoną przez ukochanego Naszpana i prawie zemdlała z wrażenia, o czym rozmawialiśmy przy okazji Dziadów. U nich romantyzm był ideolo niesłuszny. W połowie lat 80.

                  Mój Naszpan, żeby w III klasie ratować mnie z opresji od polonisty-partyjniaka, a przede wszystkim durnia, wcisnął mnie do olimpiady polonistycznej (miałam kryzys i nie chciałam), dociągnęłam do finału wojewódzkiego i dzięki temu miałam bdb na świadectwie, i dureń mógł mi naskoczyć. Ale dyrektor nie mógł mi darować, że na ustnej części szkolnego etapu wybrałam do interpretacji wiersz Herberta. Politycznie niepoprawny, wydrukowany w paryskiej Kulturze. A jak się dowiedział, że na olimpiadzie artystycznej w eseju posiłkowałam się cytatami z Kaczmarskiego, stwierdził że olimpijczycy też zdają maturę z propedeutyki wiedzy o Polsce, czy jakoś tak. I też oblewają. No to mnie zniechęcił ;)
                • brykanty Re: Dobry uczeń/zły uczeń 26.07.11, 13:12
                  Kkokos,
                  przepraszam, że się wetnę w dyskusję, ale czy pani rozwielitka nie uczyła przypadkiem geografii, a świńtuch biologii?
                  • kkokos Re: Dobry uczeń/zły uczeń 26.07.11, 15:05
                    brykanty napisała:

                    > Kkokos,
                    > przepraszam, że się wetnę w dyskusję, ale czy pani rozwielitka nie uczyła przyp
                    > adkiem geografii, a świńtuch biologii?


                    rozumiem, że pił powodujących nerwice było więcej niż ta jedna od historii? :)

                    • brykanty Re: Dobry uczeń/zły uczeń 27.07.11, 10:40
                      No jeżeli to jest to liceum, o którym myślę, to np. pani prof. od matematyki ucząca mat-fizy zdaje się nie bez przyczyny nazywana była Krwawą Mary.
                      Był też pan od fizyki, który czasem stawiał 2= albo 3 z siedmioma -. Ale jego to chyba większość ludzkości lubiła, zresztą uczył od początku lat 60. co najmniej do 2007 r.
                      • kkokos Re: Dobry uczeń/zły uczeń 27.07.11, 13:06
                        brykanty napisała:

                        > No jeżeli to jest to liceum, o którym myślę, to np. pani prof. od matematyki uc
                        > ząca mat-fizy zdaje się nie bez przyczyny nazywana była Krwawą Mary.

                        a nie, jakoś tego przezwiska nigdy nie słyszałam, choć oczywiście wiem, o kim mówisz :)

                        > Był też pan od fizyki, który czasem stawiał 2= albo 3 z siedmioma -. Ale jego t
                        > o chyba większość ludzkości lubiła, zresztą uczył od początku lat 60. co najmni
                        > ej do 2007 r.

                        obaj panowie od fizyki byli bardzo lubiani, choć obaj byli ekscentryczni :) a ten, o którym piszesz, kiedyś wywołał popłoch w mojej klasie, gdy miał przyjść na jakieś zastępstwo. byliśmy przekonani, że zmiecie nas z powierzchni ziemi, bo nasze pojęcie o fizyce (w klasie humanistycznej i z panią, która była bardzo w porządku, ale nie radziła sobie ani z uczeniem, ani z nawet z ogarnięciem klasy) było niemal ujemne. tymczasem facet przyszedł, nawet nie pamiętam, czy czegoś od nas wymagał, za to zrobił wykład, rysując coś i pisząc przy okazji na tablicy obiema rękami :) i nagle się okazało, że fizyka jest nie tylko zrozumiała, ale i porywająca!
                        to jednak durny obyczaj, że klasy humanistyczne idzie uczyć matmy czy fizyki najsłabszy matematyk czy fizyk w szkole!

                        • brykanty Re: Dobry uczeń/zły uczeń 27.07.11, 23:14
                          Ja miałam z tym synem prominenta, kochany człowiek, przepuszczał mnie z klasy do klasy, chociaż wcale na to nie zasłużyłam. Byłam w pierwszym roczniku eksperymentu matematycznego i dotąd się zastanawiam, co tam właściwie robiłam. Następny nie był już taką przypadkową zbieraniną.

                          Moja siostra (mat-fiz) natomiast dotąd wspomina z rozrzewnieniem lekcje z tym drugim i jego rysuneczki na tablicy.
                          Miło spotkać w sieci koleżankę ze szkoły. :)
          • ginny22 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 24.07.11, 15:19
            Chyba cię nieco rozczaruje kombatancko, bo z tych historii trzy przypominają dwie moje - dwie z podstawówki, jedną (tą z pytaniem złej uczennicy) - ze studiów. Zdarzenia sporo po 1989 r. Winiłabym zły dobór kadry, a nie politykę.
            • verdana Re: Dobry uczeń/zły uczeń 24.07.11, 16:26
              Ja chodzilam do prestizowego liceum grubo przed 89. Nauczyciele - niektorzy oczywiście - byli po prostu wredni. I nie tyle politycznie, co zwyczajnie. Tak wstretnych postaci nie spotkałam nigdy wczesniej, ani później.
              I to wiązało sie m.in. z prestiżem szkoły, stale slyszeliśmy, ze jak nam się nie podoba, to won.
              • wrzesniowamama07 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 24.07.11, 19:19
                No, ja nie grubo, bo od 1985. Ale podobne teksty są mi znane doskonale
              • kkokos Re: Dobry uczeń/zły uczeń 25.07.11, 21:27
                > I to wiązało sie m.in. z prestiżem szkoły, stale slyszeliśmy, ze jak nam się ni
                > e podoba, to won.

                a wiesz, verdana, że ja tego w liceum nie słyszałam.
                natomiast co drugi dzień, owszem, słyszałam na ogrodowej, najbardziej za komuny obleganej szkole policealnej, kształcącej przyszłych pracowników lotnisk i biur sprzedających bilety lotnicze, sekretarek i pracowników hz. tu się pisało prace dyplomowe ze stenografii dokumentując zebrania zbowidu, przed 1 maja na ścianie wisiał plan kolumny naszej szkoły w pochodzie, gdzie każdy uczeń mógł znaleźć swoje miejsce - na tydzień dni przed pochodem dowiadywał się, między kim a kim w pochodzie będzie szedł (lista obecności oczywiście sprawdzana przed i po pochodzie, a planu kolumny się trzymano). uczniowie byli informowani, że "w tym roku szkołą ma wygrać konkurs na najpiękniejszą kolumnę pochodu" i rzeczywiście wygrywała. szkolna organizacja zsmp liczyła 10 osób, ale tabliczek z logiem w kolumnie niesiono 30. tuż po 89 dyrektor łazarski założył własną szkołę policealną w pomieszczeniach pobliskiej parafii świętego andrzeja, a na ogrodowej miejsce planu pochodu 1-majowego zajęła informacja o obowiązkowej mszy św. na rozpoczęcie czy zakończenie roku szkolnego. potem prywatna szkoła łazarskiego urosła w prywatną uczelnię jego imienia, a w rocznicę śmierci łazarskiego zaczęły się pokazywać nekrologi wspomnieniowe o tym, jakim wielkim przyjacielem młodzieży był ten człowiek <oddala się w ustronne miejsce, gdzie rzyga przez kolejne trzy minuty>

                więc jakoś tam rozumiem wrześniową :)
                • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 25.07.11, 22:16
                  Ha, dokładnie. Ja miałam z Ogrodową do czynienia już na etapie "obowiązkowej mszy świętej", która zresztą wtedy wydawała się naprawdę
                  • ding_yun Re: Dobry uczeń/zły uczeń 26.07.11, 02:56
                    Tyle ze niestety "ubeckie" zachowania niektorych nauczycieli przeszly wraz z nimi do nastepnego ustroju. A wrecz mam wrazenie, ze czasami ci przesladowani w swoich latach szkolnych pozniej wykorzystywali te same metody do pognebiania swoich uczniow. Wlazidupstwo i lizusostwo oraz pokorne kajanie sie to sa klimaty w ktorych nadal wielu nauczycieli doskonale sie czuje. Zapisywanie na karteczce nazwisk uczniow ktorzy rozrabiaja w czasie gdy w klasie nie ma nauczyciela - standardzik w podstawowce, bo pani lubila byc dobrze poinformowana i zapamietywala sobie, kto okazal sie jej wierny. Akcja ze zniszczeniem kolezanki zbyt trudnym pytaniem - rowniez dobrze mi znana, dostalam taka propozycje od naczyciela. Do tej pory nie wiem, czemu nie donioslam o tym dyrekcji, ciele ze mnie. Tworzenie klik w pokoju nauczycielskim tez jest norma - podpadniesz jednemu nauczycielowi, podpadasz wszystkim jego kolegom. I niestety nie zgodze sie z Nessie, ze wystarczy sie postawic i problem rozwiazany. Czasami niestety proby stawiania okoniem prowadza do dlugotrwalych napiec miedzy uczniem a nauczycielami, a uczen z gory jest skazany na porazke lub na Pyrrusowe zwyciestwo. Takze to sie niestety przenioslo w czasie.
                    • nessie-jp Re: Dobry uczeń/zły uczeń 26.07.11, 18:02
                      > Czasami niestety proby stawiania ok
                      > oniem prowadza do dlugotrwalych napiec miedzy uczniem a nauczycielami, a uczen
                      > z gory jest skazany na porazke lub na Pyrrusowe zwyciestwo.

                      Ale Ogrodowa to inna szkoła
                      • iwoniaw Re: Dobry uczeń/zły uczeń 26.07.11, 18:49
                        CytatNatomiast w podstawówce, gimnazjum czy często nawet liceum dziecko się nie post
                        > awi, bo układ sił jest nierówny. Tam muszą się postawić rodzice. I u Musierowic
                        > z to akurat przepięknie widać w "Kłamczusze", gdy Tola
                        • ananke666 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 26.07.11, 23:53
                          > A potem to już nic nie jest normalne: następuje wysyp erudytek z inteligenckiej
                          > rodziny nie zdających (starej!) matury (mimo "pomocy" życzliwych nauczycieli!)

                          Pulpa w sposób nader idiotyczny wybrała matematykę do zdawania, to jeszcze mogę zrozumieć. Chociaż błędów ortograficznych i słabej trójczyny z pisemnego polskiego już nie.

                          > , nie dostających się do klasy humanistycznej, a z drugiego bieguna - 7-latek r
                          > ecytujących podręcznik do gramatyki na przemian z sonetami i 12-latków ze wstrę
                          > tem spoglądających na prymitywnych kolegów, których bawi wyraz "gnój"...

                          Nie zapomnij o dwuipółlatkach rysyjących idealne okręgi.
                          Szkoła też jest coraz dziwniejsza, niestety. Matura z dwoma egzaminami jednego dnia, dość absurdalne nagromadzenie uczniowskich udręk. Trzech sprawdzianów, kartkówki i odpytywania jednego dnia nie widziałam nigdy, ani u siebie, ani u wszelkich krewnych-i-znajomych niezależnie od wieku.
                          • ananke666 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 26.07.11, 23:58
                            Aha. O ile w SP młódź brzęczy o Kierkegaardzie, meczach i Niemenie, który tak, rozumiesz, łka, później też jest dość normalna, to w CzP gada już o niczym i życiowym problemem są odpadające tipsy. I to jest przykre jakieś.
                      • ding_yun Re: Dobry uczeń/zły uczeń 28.07.11, 05:12
                        nessie-jp napisała:


                        > Ale Ogrodowa to inna szkoła
                        • kkokos Re: Dobry uczeń/zły uczeń 28.07.11, 12:22
                          > Ale Ogrodowa to inna szkoła
            • wrzesniowamama07 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 24.07.11, 19:22
              ja winię politykę. Przynajmniej w moim LO, w którym w stanie wojennym zrobiono w gronie nauczycielskim mocne "przetasowania". Były takie dwa licea w moim mieście, obydwa bardzo prestiżowe, w którym się dobrano i nauczycielom i uczniom mocno do skóry. Co ciekawe, w trzecim - prestiżowym do dziś, bo tamtych chwała nieco zblakła, dyrektor był normalny i atmosfera też.
              • ginny22 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 24.07.11, 20:03
                Tyle że, widzisz, słabi/wredni/mendowaci nauczyciele trafiają się niezależnie od ustroju. Po prostu. Dla ciebie sposób pytania, uzależniający ocenę bardzo dobrą od pognębienia słabej uczennicy, jest ubecki. Dla mnie jest zwyczajnie prostacki i grający na najniższych instynktach. Wywołał mój niesmak, gdy go obserwowałam na studiach.
                • zla.m Re: Dobry uczeń/zły uczeń 25.07.11, 21:45
                  Ja bym nawet poszła dalej - może po prostu ci słabi/wredni/mendowaci podpinali się pod system (który sam z siebie też uroczy nie był) i wykorzystywali swą odrobinę władzy, tak a nie inaczej. Gdyby żyli w teokracji, to by byli świętsi niż Najwyższy Kapłan, a w dyktaturze ekologicznej karaliby za myślenie o mięsie. Coś jak w poście kkosa - podlizywanie się każdemu, kto silniejszy kosztem słabszych.
          • czekolada72 Re: Dobry uczeń/zły uczeń 19.08.11, 17:55
            wrzesniowamama07 napisała:


            > Pan od fizyki, młody szczyl, który przyszedł w zastępstwie zwolnionej fizyczki
            > (była wiceszefową "S" w szkole), w klasie humanistycznej (ta zwolniona uczyła w
            > roku poprzednim), na pierwszej kartkówce postawił 90 proc. pał. W tym kilku os
            > obom po dwie. Pierwsza za to, że nie zapięli toreb (potencjalna możliwość wycią
            > gnięcia podręcznika w celu ściągnięcia), druga za zbiorowe opuszczenie sali.
            >


            Ale tego typu "ocenianie" klasowek bylo jest i bedzie i polityka nie ma z tym nic wspolnego...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja