Nieznane hobby postaci jeżycjadowych

10.05.11, 11:08
O tym, że Mila Borejko pisuje dramaty, dowiedzieliśmy się dopiero z Kalamburki, wcześniej nic na to nie wskazywało. Epizodycznie w Noelce Ignacy przygrywał na fletni Pana, a w Idzie sierpniowej łowił ryby. Wcześniej ani później to mu się nie zdarzało. A jakie nieznane hobby mogą ujawnić w następnych tomach np. Róża albo Laura?
    • iwoniaw Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 10.05.11, 18:37
      No Laura to już wyskoczyła ze śpiewem operowym na miarę La Scali - wcześniej raz jeden bodajże śpiewała kolędę w jasełkach szkolnych (czyli coś, co robi praktycznie każde dziecko przedszkolno-podstawówkowe), a tu nagle pasja, chór w kościele i studia na Akademii Muzycznej, choć przed maturą słowo na ten temat nie padło.
      Różę natomiast po Imieninach zabito i zrobiono z niej nieruchawą kukłę - dekorację, na tle której szaleje Straszny Dziadunio, więc o jakich hobby tu mowa? No pomijając oczywiście fakt, że idąc nadal drogą Czarnej Polewki i Sprężyny MM jest w stanie pomieścić w wyobraźni, iż pasją Pyzy jest np. symultaniczne tłumaczenie z japońskiego na chiński i odwrotnie na międzynarodowych konferencjach, a oba języki zna niczym native speakerka, zaś naumiała się ich chyłkiem pomiędzy karmieniem małej Mili a zbieraniem kubków po herbacie po całej rodzinie do zmywarki ;-)
      • nessie-jp Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 10.05.11, 21:43
        > zaś naumiała się i
        > ch chyłkiem pomiędzy karmieniem małej Mili a zbieraniem kubków po herbacie po c
        > ałej rodzinie do zmywarki ;-)

        Bo zmywarka była chińska! Pamiętajcie dziewczęta, do domu kupujcie tylko sprzęt Made in China, aby zagwarantować sobie i swemu potomstwu błyskotliwą karierę zawodową.
      • seidhee Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 11.05.11, 10:31
        Laura chórkowała u Oracabessy w wieku bodajże licealnym :) Wtedy objawił się talent.
        • rannie.kirsted Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 11.05.11, 21:07
          spiewanie Laury jeszcze da sie strawic. juz w Pulpecji na szkolnych jaselkach blysnela talentem wykonujac "Bog sie rodzi" . niech bedzie ze jest wybitna sopranistka. ale juz to ze szorujaca wanny Mila borejko, gotujaca obiadki, bawiaca kolejne wnuki, matkujaca caly czas nieporadnym corkom i mezowi, byla w stanie w miedzy czasie zostac wybitnym awangardowym dramaturgiem - to juz niezle przegiecie.
      • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 17:08
        >nieruchawą

        ee, no nie do konca; w ciaze w koncu jakos zaszla


        Laura w JT uczeszczala na kolko wokalne, a muzykujac z ...-nie pomne imienia brata Helmuta. Zygfrydem?- odkryla swe powolanie:oddawanie sie uwielbieniom tłumów
    • rozdzial43 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 10.05.11, 19:34
      >A jakie nieznane hobby mogą ujawnić w następnych tomach np. Róża
      > albo Laura?


      Laura ujawni hobby tkania z nici kilimów i kobierców oraz arrasów i tkanin.
      Dostarczycielem niezbędnej nici (przede wszystkim złotej) będzie jej narzeczony, a następnie mąż Adam Naszpan, wytwarzający ją przy muzyce oraz w autobusach PKS.

      Pyzunię zapoznamy jako zapaloną hobbystkę odtwarzania a wręcz tworzenia koktajli i wymyślnych drinków alkoholowych, bowiem pod tym pretekstem będzie się mogła biedaczka bezkarnie napić. A trzeba się napić, żeby wytrzymać z namaszczonym głosem blond Fryderyka, objaśniającego naukowo świat i wszechświat. Każdego - dodajmy - dnia.
      • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 17:11
        >objaśniającego naukowo świat i wszechświat. Każdego - do
        > dajmy - dnia.

        I, obawiam sie, nocy
    • zla.m Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 11.05.11, 00:14
      Ciekawe pytanie. Przemyślałam (albo udałam, że przemyśliwam). Wydaje mi się, że poza czytaniem książek, ups Czytaniem Książek, najlepiej napisanych nie później niż w przedwojniu, to zainteresowań tam mało. Zainteresowania się raczej traci, zwłaszcza płeć piękna, po wpakowaniu się w małżeństwo: Cesia - chyba nawet nie pracuje w wymarzonym zawodzie, Kreska - takoż, Ida - może czyta, ale głównie urządza mieszkanie na biało, nie lepi już serduszek z modeliny. W sumie nadobna Gabryjela także - ani sportu, ani teatru...

      Zainteresowania rozległe i rozlegle omawiane ma Natalia - wiersze, żeglarstwo i czerwona szminka, muzyka i turystyka... Ale ta turystyka taka bardziej deklaratywna, a reszta trochę mężologią pachnie.

      Wbrew pozorom zainteresowania jakieś ma Laura, choć też takie z XIXw., nawet w "okresie zielonym" nie słucha raczej punk-rocka, helas. I poezja - snobistyczne to strasznie, ten cały Mickiewicz, jazz orleański i te sprawy. Ale przynajmniej coś.

      I dlaczego, dlaczego, dlaczego one nie tańczą?
      • nessie-jp Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 11.05.11, 00:43
        > Cesia - chyba nawet n
        > ie pracuje w wymarzonym zawodzie, Kreska - takoż,

        Ba, Kreska nawet nie MA wymarzonego zawodu w ogóle. Leci na studia za Maciusiem, zawód za Maciusiem, a potem pieluchy.

        Niemniej, Cesia i Kreska w młodzieńczym wieku to gejzery zainteresowań w porównaniu z taką Różą. Cesia słucha normalnej jak na swój wiek muzyki, czytuje książki o hodowli niemowląt, uprawia samodoskonalenie, uczestniczy w kółku teatralnym, stroi się (to też hobby!). Kreska dzierga, szyje, dłubie, konstruuje, farbuje i robi coś z niczego, a także również się stroi (ha).

        Róża
        • rannie.kirsted Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 11.05.11, 21:03
          roza zawsze byla przedstawiana jako mamalyga. duzo o Pyzie i tygrysie jest w NiN - i tam wlasnie juz to jest mcno nakreslone, ze tygrys ma mocne pazury a biedna pyza jest wrazliwa i sie nie potrafi odszczekac. w imieninach laura przezywa straszliwy szok ze dotychczas potulna pyzunia przyprowadza nagle trzech chlopakow, a i jeszcze fryc sie przypaletuje. niestety pyza jest przez autorke pokazywana dokladnie tak, jak widzi ja mlodsza siostra - mila grzeczna nudna pyzunia, zawsze kazdemu pomoze, bla bla bla. i wyszla z tego bezbarwna i papierowa postac. a jak autorke wzielo na dzieci i wzor matki polki, to okazalo ze ze pyzunia bedzie jak znalazl.
          te jej absurdalne tyrady w "Zabie", teksty o malej Mili co juz jest z nami. ostatnio wlasnie bralam na tapete "Zabe" i jest to jedna ze straszniejszych ksiazek MM. nieudolna od poczatku do konca. postac Zaby to juz w ogole jakies kuriozum. doskonale dopelniaja to rysunki na ktorych Zaba wyglada jak ciezko powiedziec co - albo maly chlopiec, albo mala staruszka - ale na pewno nie jak 15-latka.
        • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 17:18
          > I chyba to manipulowanie innymi jest właśnie Różynym ukrytym hobby. U Agathy Ch
          > ristie był taki morderca, który sam nic nie robił, tylko siedział cicho w kącik
          > u i podjudzał innych do zbrodni. Różyczka świetnie by się w tej roli sprawdziła

          Jezu, dziewczyno, CIERPLIWOŚCI. Ale w tym odcinku, jak mi sie wydaje, pojawi sie w koncu jakis zimny trup, wiec Twoja teoria bedzie pierwszą, która mi się nasunie
      • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 17:21
        I poezja - snobistyczn
        > e to strasznie, ten cały Mickiewicz, jazz orleański i te sprawy. Ale przynajmni
        > ej coś.
        >
        > I dlaczego, dlaczego, dlaczego one nie tańczą?

        No nie przesadzajmy, ze słuchanie jazzu przez nastolatkę jest snobistyczne, co to wszyscy mają się odurniać eską? Memłanie poezji i, co gorsza, często własnoręczne jej tworzenie jest dla tego wieku, rzekłabym, charakterystyczne.
        • dakota77 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 17:32
          Z jednej strony jazz, z drugiej popik a la Eska?, Przeciez to nie tak, ze istnieja tylko ekstrema, po drodze jest masa innej muzyki, niekoniecznie snobistycznej i niekoniecznie durnej.
          • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 18:09
            Ale odkąd to jazz jest snobistyczny..?
            • dakota77 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 19:19
              Snobistyczny jest nie jazz, tylko ta konkretna nastolatka go sluchajaca:)
              • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 21:24
                Ale sądzisz, że ona tego słuchała nie dla przyjemności, a dla pokazania ewentualnym gościom półki z płytami? Ejno. Laura miała po prostu od małego (zwróćmy uwagę, że na okrągło grała u Borejków Dwójka czy cuś w ten deseń) osłuchanie w muzyce ambitniejszej. Taką osobę najzwyczajniej w świecie kłuć w uszy będzie nie tylko eska ale i gros innych stacji radiowych a także zespołów muzycznych. Po prostu słuchanie może sprawiać przykrość :-)
                Podobnie jak dla osób od małego oczytanych orty zgrzytają w zębach, a nieskładne wypowiedzi pisane skręcają trzewia :-) Np.moje :-)
                Często dla osób osadzonych w kulturze masowej osoby z bardziej wysublimowanym gustem są uznawane za snobów,no bo jakże to można słuchać takiego pitolenia ;-) Czy też czytać takie rymowane (albo i -o zgrozo- nie!) barachło! No nikt z własnej woli tego nie zdzierży, znaczy się-przymusza się, robi to na pokaz, ergo jest snobem :-)
                • dakota77 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 23:37
                  totorotot napisała:


                  > Podobnie jak dla osób od małego oczytanych orty zgrzytają w zębach, a nieskładn
                  > e wypowiedzi pisane skręcają trzewia :-) Np.moje :-)

                  A nieskladna gramatyka powyzszego zdania juz zgrzytania niczym nie powoduje, pomimo oczytania? Przepraszam, NMSP.

                  Musialabym poszukac w ksiazce tego zdania o jazzie, moze nie pamietam go dobrze, ale moim zdaniem gusta Laury stawialy ja wg niego wyzej od rowniesnikow.
                  • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 23:56
                    >Np.moje :-)

                    No przeciez piszę, ze moje zapewne zgrzytają :)

                    >
                    > Musialabym poszukac w ksiazce tego zdania o jazzie, moze nie pamietam go dobrze
                    > , ale moim zdaniem gusta Laury stawialy ja wg niego wyzej od rowniesnikow.

                    Naturalnie, że ją stawiały wyżej :-) Ale od wysublimowanego gustu do snobizmu droga jak od moich wypowiedzi do e... no nie wiem... nie wiem, czyich, bom mało oczytana, ale wiadomo, co co kaman :)
                    • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 23:58
                      ...jeszcze dodajmy: miała gusta inne niż większość rówieśników (eska i poboczne), jednak nie powalająca większość. Naprawdę sporo jest nastolatków ceniących sobie muzykę poważną, a także instrumentalną muzykę rozrywkową. Laura nie była aż taką osobliwością :-)
                      • dakota77 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.01.12, 05:10
                        No totez ja ja za osobliwosc nie uwazam, za to mialam wrazenie, ze autorka tak.
            • the_dzidka Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.01.12, 10:44
              > Ale odkąd to jazz jest snobistyczny..?

              Jazz jest snobistyczny - dla nastolatków. Naprawdę. Jest tez snobistyczny dla dorosłych, którzy go nie słuchają ;)

              Własnie ostatnio złapałam się na myśli, że przez jakąś tam grupę ludzi mogę być postrzegana jako snobka, bo od paru lat słucham niemal wyłącznie jazzu i klasyki (bardzo szeroko definiowanych).
              • slotna Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.01.12, 15:19
                > Własnie ostatnio złapałam się na myśli, że przez jakąś tam grupę ludzi mogę być
                > postrzegana jako snobka, bo od paru lat słucham niemal wyłącznie jazzu i klasy
                > ki (bardzo szeroko definiowanych).

                A uwazasz, ze zespoly grajace inna muzyke sa idiotyczne? I uwazalas tak juz w wieku lat, pi razy oko, dwunastu? ;)

                "Laura zdecydowała, że trzeba sobie na razie dać spokój, gdyż uczniowie szkoły podstawowej nie są jeszcze przyzwoitym materiałem do studiów w tej dziedzinie. Patryk zaprosił ją do McDonald'sa na frytki i lody z polewą truskawkową, po czym odprowadził ją do domu, ględząc przez całą drogę o jakichś idiotycznych zespołach, ich liderach, singlach oraz koncertach. Laura wolała jazz nowoorleański, a już najbardziej lubiła operę, toteż nudziła się z Patrykiem jak mops. Pod samą bramą biedny chłopiec zrobił się czerwony i zapytał, czy może ją pocałować, na co Laura odparła, że nie, i tak się skończyła cała ta niesmaczna przygoda. Trudno się dziwić, że panowie w jej wieku przestali ją interesować raz na zawsze."
              • nessie-jp Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.01.12, 17:49
                > Jazz jest snobistyczny - dla nastolatków. Naprawdę. Jest tez snobistyczny dla d
                > orosłych, którzy go nie słuchają ;)

                Ale nie na tym snobizm polega, że lubisz czegoś słuchać, tylko na tym, że uważasz za maluczkich i tępawych tych, którzy lubią słuchać czegoś innego :)

                Miałam taką koleżankę w liceum, która lubiła słuchać wyłącznie francuskojęzycznych bardów i Młynarskiego. I nie byłoby w tym nic rażącego, bo ostatecznie taki na przykład Brel, a i Młynarski, świetnie śpiewają, gdyby nie rozliczne uwagi o tym, jakimi słabo rozwiniętymi idiotami są ludzie słuchający czegoś innego niż bardowie i Młynarski.

                Takim właśnie snobizmem zabłysnęła autorka.

                • ding_yun Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.01.12, 19:19
                  >
                  > Ale nie na tym snobizm polega, że lubisz czegoś słuchać, tylko na tym, że uważa
                  > sz za maluczkich i tępawych tych, którzy lubią słuchać czegoś innego :)
                  >

                  >
                  > Takim właśnie snobizmem zabłysnęła autorka.

                  Popatrzmy jeszcze raz na ten fragment:
                  Patryk zaprosił ją do McDonald'sa na frytki i lody z polewą truskawkową, po czym odprowadził ją do domu, ględząc przez całą drogę o jakichś idiotycznych zespołach, ich liderach, singlach oraz koncertach. Laura wolała jazz nowoorleański, a już najbardziej lubiła operę, toteż nudziła się z Patrykiem jak mops.

                  Moim zdaniem Laura nie uznała Mateusza za tępego dlatego, ze nie słuchał jazzu, a głównie dlatego, że ględził cały czas o tym, co jego interesowało, a ani razu nie zapytał co interesuję Laurę. Kontekst był muzyczny, ale moim zdaniem mógłby być jakikolwiek inny. Też mnie denerwują ludzie nie zważający na to, czy monolog dotyczący ich życiowej pasji w jakimkolwiek stopniu interesuje słuchaczy i uważam to za rodzaj społecznej dysfunkcji.
                  • nessie-jp Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.01.12, 20:27
                    > Moim zdaniem Laura nie uznała Mateusza za tępego dlatego, ze nie słuchał jazzu,
                    > a głównie dlatego, że ględził cały czas o tym, co jego interesowało,

                    Ale określanie pasji drugiego człowieka mianem "ględzenia", a przedmiotu tej pasji
                    • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 17.01.12, 00:55
                      > Ale określanie pasji drugiego człowieka mianem "ględzenia", a przedmiotu tej pa
                      > sji
                      • mmoni Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 17.01.12, 08:14
                        Ta etymologia na odległość śmierdzi mi tzw. etymologia ludową.
                      • ding_yun Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 17.01.12, 13:04
                        Właśnie. Dla mnie nie ma czegoś takiego jak snobistyczna muzyka, sport czy inne hobby bo snobizm to jest stan ducha. Gdyby Laura opowiadała naokoło, że słucha wyłącznie jazzu i muzyki klasycznej, żeby dodać sobie splendoru, a w rzeczywistości wolała prosty pop, to byłby to snobizm. Jeśli naprawdę wolała jazz od innych rodzajów muzyki to ja tu snobizmu nie widzę.
                        • nessie-jp Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 17.01.12, 22:55
                          > Gdyby Laura opowiadała naokoło, że słucha
                          > wyłącznie jazzu i muzyki klasycznej, żeby dodać sobie splendoru, a w rzeczywi
                          > stości wolała prosty pop, to byłby to snobizm. Jeśli naprawdę wolała jazz od in
                          > nych rodzajów muzyki to ja tu snobizmu nie widzę.

                          Ale "naprawdę woleć" można z różnych powodów
                          • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 18.01.12, 00:31
                            > Ale "naprawdę woleć" można z różnych powodów
                            • meduza7 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 18.01.12, 01:29
                              A dla mnie scenka z jazzem nowoorleańskim zawsze była dowodem (jednym z wielu) na to, że pani MM Laury nie lubi i kiedy tylko może, przedstawia ją jako Tę Złą. Niezależnie, czy zainteresowanie jazzem jest prawdziwe czy na pokaz (dla mnie trochę to wydumane jak na trzynastolatkę, ale ok, faktycznie w tej rodzinie mogło tak być), Laura zachowuje się właśnie jak nadęta snobka, myśląc z wyraźną pogardą o Patryku i jego zainteresowaniach. I to staranne podkreślenie, że chodzi o jazz akurat nowoorleański! Aż sobie sprawdziłam, czym on różni się od innych i oto, co rzecze ciocia Wiki: pierwszy ze stylów jazzowych należących do jazzu tradycyjnego, wykształcony ok. 1910 r. - a więc najstarsza, najszacowniejsza klasyka, nie żadne tam nowoczesne fiu bździu ;) Bardzo to w stylu borejkowskim, którzy, jak wiemy, kochają tylko klasykę - ale sądzę, że chodziło też o coś innego; podkreślenie, że Laura lubi jedną konkretną gałąź jazzu stawia ją jakby jeszcze wyżej ponad pozostałymi miłośnikami jazzu w ogóle (coś na zasadzie "tylko norweski black metal jest tró, cała reszta to kicz i nieudolne naśladownictwo").
                              Tak więc, biorąc to pod uwagę, widzę w tej scence przede wszystkim próbę scharakteryzowania Laury jako niesympatycznej, zadzierającej nosa dziewczyny, o snobistycznych zainteresowaniach, patrzącej na wszystkich z góry i podkreślającej swą wyższość. Nie pierwsza taka próba i nie ostatnia...
                              A skoro już mówimy o muzycznych zainteresowaniach Borejków, dla mnie też zawsze sztucznością trąci scena, kiedy Natalia po pierwszych nutach rozpoznaje nie tylko kompozytora, ale i dyrygenta jakiegoś utworu! Ale to może dlatego, że ja nie wychowywałam się w domu tak przesiąkniętym klasyką, nie osłuchałam się z nią od dziecka... Choć właściwie - czy Borejkówny się wychowywały? Owszem, słucha się tam głównie Dwójki, ale muzyka po prostu leci sobie w tle różnych czynności domowych, nie jest jakoś szczególnie celebrowana, nikt z rodziny nie ma też wykształcenia muzycznego (mówię o czasach, kiedy Laura jest jeszcze dzieckiem). IMHO to nie wystarczy żeby przejść z poziomu "odróżniam kompozytora A od B" do "odróżniam dyrygenta A od B". Ale może się mylę... Ot i kolejne ukryte hobby - Natalia nocami studiuje muzykologię, w przeczuciu, że kiedyś spotka takiego nerwowego artystę o chmurnym czole... ;)
                              • nessie-jp Próbka nowoorleańskiego jazzu 18.01.12, 01:57
                                Z ciekawości zaczęłam zgłębiać temat, żeby się przekonać, cóż to za zwierzę ten akurat-nowoorleański jazz.

                                I wiecie co, uświadomiłam sobie, że ja przecież doskonale znam tę muzykę i też ją lubiłam
                                • totorotot Re: Próbka nowoorleańskiego jazzu 19.01.12, 00:11
                                  > I wiecie co, uświadomiłam sobie, że ja przecież doskonale znam tę muzykę i też
                                  > ją lubiłam
                                • a_weasley Jazz, opera, Kołobrzeg i kreskówki 20.01.12, 12:42
                                  - Mozart i Beethoven? To spoko kolesie, piszą za[---]ste melodyjki do komórek!

                                  Nessie-jp napisała:>

                                  > To podkład muzyczny z kreskówek z Tomem i Jerrym.
                                  > Tylko jakoś nie przyszło mi do głowy, że to coś szczególnego, lubić muzykę z kr
                                  > eskówek :P

                                  Koziołek Matołek w którejś kreskówce dość długo śpiewa arię "La donna e mobile", a pierwsze takty uwertury do "Wilhelma Tella" pamiętam z dzieciństwa w zestawieniu z gromkim okrzykiem "Czołem żołnierze! Tu Radiowy Magazyn Wojskowy!".
                                  I o czym to świadczy?
                                  • totorotot Re: Jazz, opera, Kołobrzeg i kreskówki 20.01.12, 15:55
                                    > Koziołek Matołek w którejś kreskówce dość długo śpiewa arię "La donna e mobile"
                                    > , a pierwsze takty uwertury do "Wilhelma Tella" pamiętam z dzieciństwa w zestaw
                                    > ieniu z gromkim okrzykiem "Czołem żołnierze! Tu Radiowy Magazyn Wojskowy!".
                                    > I o czym to świadczy?

                                    No niie wiem, nie wiem, do mnie jakoś szczególnie przemawia (zwłaszcza w kontekście sygnaturki) ten matołek.
                                  • nessie-jp Re: Jazz, opera, Kołobrzeg i kreskówki 20.01.12, 16:46
                                    > I o czym to świadczy?

                                    O tym, że kiedyś w kreskówkach dobra muzyka była!

                                    No i o tym, że nie taki znowu ten jazz (Mozart, Beethoven) elitarny, skoro większość dzieci od małego z tym osłuchana. Stare kreskówki Disneya też miały piękny, klasyczny podkład muzyczny.
                              • nessie-jp Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 18.01.12, 02:46
                                > Aż sobie sprawdziłam, czym on różni się od innyc
                                > h i oto, co rzecze ciocia Wiki: pierwszy ze stylów jazzowych należący
                                > ch do jazzu tradycyjnego, wykształcony ok. 1910 r.
                                - a więc najstars
                                > za, najszacowniejsza klasyka, nie żadne tam nowoczesne fiu bździu ;) Bardzo to
                                > w stylu borejkowskim, którzy, jak wiemy, kochają tylko klasykę -

                                Pominąwszy moje powyższe mało szacowne wygłupy z jazzu kreskówkowego, przyszło mi do głowy jeszcze jedno, bardziej miłosierne dla Laury wyjaśnienie: może to w ogóle jedyna muzyka, której u Borejków się na co dzień słucha? Stary Ignac z jego slapstickiem i starym kinem (także z tego okresu przecież) zapewne dzień w dzień bombarduje wrażliwe muzycznie uszka wnuczki tym właśnie stylem muzycznym. Może trzynastoletnia Laura nie bardzo wie, o jakich zespołach mówi Patryk, bo w domu słucha tylko tego, czego słucha dziadek: muzyki ery początków kina. I dlatego w odruchu samoobrony zakłada, że te zespoły muszą być idiotyczne.


                                > Tak więc, biorąc to pod uwagę, widzę w tej scence przede wszystkim próbę schara
                                > kteryzowania Laury jako niesympatycznej, zadzierającej nosa dziewczyny, o snobi
                                > stycznych zainteresowaniach, patrzącej na wszystkich z góry i podkreślającej sw
                                > ą wyższość. Nie pierwsza taka próba i nie ostatnia...

                                To samo było przecież z Pulpecją. Jej kąśliwe uwagi na temat Jacunia-syna-hurtownika.


                              • ding_yun Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 18.01.12, 09:04
                                yć), Laura zachowuje się właśnie jak nadęta snobka, myśląc z wyraźną p
                                > ogardą o Patryku i jego zainteresowaniach.

                                Ale tak z ręką na sercu i nie piję Meduza tylko i wyłącznie do Ciebie - nie zdarzyło wam się iść na kompletnie nieudaną randkę i pomyśleć sobie o facecie tak, jak Laura myślała o Patryku?
                            • retro-story Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 18.01.12, 11:34
                              > I dodam już z własnej strony, że jeśli kolega zabrał Laurę do Mc Donalda i ogól
                              > nie był mało... no tego... mało mało coś tam coś tam, to jego gusta muzyczne sz
                              > ły w parze z tym McDonaldem... a zespoły, którymi się pasjonował (co tam w Brav
                              > o akutalnie promowali;-) były raczej z tych denniejszych. Tak to właśnie ze sob
                              > ą koresponduje: zainteresowania muzyczne z typem człowieka. Są to jednak moje p
                              > rywatne obserwacje, mocno subiektywne zresztą :-)

                              Kochana, oni mieli po 12 lat bodajze, gdzie Patryk mial Laure zabierac, na drinka? Do wykwintnej restauracji? Poza tym Imieniny MM pisala w czasach gdy Mac byl jeszcze w miare nowym zjawiskiem - dzieciaki sie tym nadal entuzjazmowaly, a rodzice jeszcze nie zdawali sobie sprawy ze smieciowatosci mac-zarcia. Pewnie Patryk, bidulek, uznal, ze wypada dizewczyne GDZIES zaprosic, a ze Macdonald byl w miare cool i w zasiegu finansowym, to poszli.
                              • ding_yun Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 18.01.12, 13:49
                                retro-story napisała:


                                > Kochana, oni mieli po 12 lat bodajze, gdzie Patryk mial Laure zabierac, na drin
                                > ka? Do wykwintnej restauracji? Poza tym Imieniny MM pisala w czasach gdy Mac by
                                > l jeszcze w miare nowym zjawiskiem - dzieciaki sie tym nadal entuzjazmowaly, a
                                > rodzice jeszcze nie zdawali sobie sprawy ze smieciowatosci mac-zarcia. Pewnie P
                                > atryk, bidulek, uznal, ze wypada dizewczyne GDZIES zaprosic, a ze Macdonald byl
                                > w miare cool i w zasiegu finansowym, to poszli.

                                Prawda, dlatego z naszej perspektywy to wygląda trochę tak, że Laura się pastwiła nad biednym Patrykiem. Ale wyobrażenie Laury o randce idealnej wyglądało zapewne nieco inaczej i wcale nie musiało to wynikać z jakiegoś jej snobizmu tylko raczej z naiwnych marzeń. Ja wprawdzie na randki zaczęłam chadzać nie w wieku lat 13 tylko raczej 2-3 lata później, ale też miałam naiwne wyobrażenie, ze spotkam tego jedynego, który będzie dzielił moje zainteresowania, z którym będę mogła podzielić się wrażeniami po obejrzeniu filmu w kinie, z którym będę spędzała romantyczny czas w parku gadając bez końca na temat naszych ukochanych książek i tak dalej. Snobizm? Nie takie miałam marzenia. A, jak łatwo się domyślić, spotykałam rówieśników, którzy interesowali się najbliższym meczem piłki nożnej, książki mieli w głębokim poważaniu i w ogóle trudno było z nimi o czymkolwiek pogadać. Patryk jest dla mnie w tym fragmencie uosobieniem właśnie takiego zderzenia z rzeczywistością, jakiego doznała Laura - miała idealistyczne wyobrażenia, którym on nie był w stanie sprostać. I miała prawo być wkurzona.
                                • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 00:14
                                  > Prawda, dlatego z naszej perspektywy to wygląda trochę tak, że Laura się pastwi
                                  > ła nad biednym Patrykiem. Ale wyobrażenie Laury o randce idealnej wyglądało zap
                                  > ewne nieco inaczej i wcale nie musiało to wynikać z jakiegoś jej snobizmu tylko
                                  > raczej z naiwnych marzeń. Ja wprawdzie na randki zaczęłam chadzać nie w wieku
                                  > lat 13 tylko raczej 2-3 lata później, ale też miałam naiwne wyobrażenie, ze spo
                                  > tkam tego jedynego, który będzie dzielił moje zainteresowania, z którym będę mo
                                  > gła podzielić się wrażeniami po obejrzeniu filmu w kinie, z którym będę spędzał
                                  > a romantyczny czas w parku gadając bez końca na temat naszych ukochanych książe
                                  > k i tak dalej. Snobizm? Nie takie miałam marzenia. A, jak łatwo się domyślić, s
                                  > potykałam rówieśników, którzy interesowali się najbliższym meczem piłki nożnej,
                                  > książki mieli w głębokim poważaniu i w ogóle trudno było z nimi o czymkolwiek
                                  > pogadać. Patryk jest dla mnie w tym fragmencie uosobieniem właśnie takiego zder
                                  > zenia z rzeczywistością, jakiego doznała Laura - miała idealistyczne wyobrażeni
                                  > a, którym on nie był w stanie sprostać. I miała prawo być wkurzona.

                                  Ano
                                  Ogólnie rzecz biorąc mężczyźni rozczarowują :-) za wyjątkiem nielicznych jednostek, które też zresztą rozczarowują. Ale- hehe- jak oni się za to ROZCZAROWUJĄ, poznawszy nas lepiej ;-) gdy klamka już zapadła i tyraj, wole, jakeś wpadł w niewolę i niedolę :-)
                                • nessie-jp Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 01:23
                                  > Ale wyobrażenie Laury o randce idealnej wyglądało zap
                                  > ewne nieco inaczej i wcale nie musiało to wynikać z jakiegoś jej snobizmu tylko
                                  > raczej z naiwnych marzeń.

                                  Ale tego chyba nikt nie neguje! To, co jest przedmiotem naszych (moich) złośliwości to wybrana przez AUTORKĘ dla nieszczęsnej Laury dziedzina zainteresowań, oraz wykazany przez AUTORKĘ brak wiedzy na temat muzyki współczesnej (idiotyczne zespoły).

                                  Przecież Cesia i Danka słuchały Niemena, słuchały bodajże Asocjacji Hagaw, były normalnymi nastolatkami osłuchanymi w normalnych dla tamtego czasu zespołach.

                                  Gdyby scena z Laurą była napisana tak, że Patryk się emocjonuje rapem (tekstami, muzyką). Gdyby padła już nawet nie nazwa zespołu, ale choćby GATUNKU, który tak Laurze nie przypadł do gustu. Wtedy łatwiej by uwierzyć, że po prostu nie lubiła tej konkretnej muzyki
                                  • meduza7 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 08:33
                                    Imho, nie lubi i nie chce. Kiedy "podglądamy" monologi wewnętrzne Laury, kiedy widzimy jej relacje z otoczeniem, dostajemy przede wszystkim obraz małej, złośliwej, manipulującej innymi egoistki. Laura jako dziecko czy wczesna nastolatka jest taką archetypiczną Złą Siostrą, potem następuje jej lekka rehabilitacja, ale mimo wszystko, sympatia autorki jest tak wyraźnie po stronie Pyzy, że wyraźniej już nie można (ot, wczoraj u koleżanki wyciągnęłam z półki "Sprężynę" i trafiłam na zdanie, które brzmiało mniej więcej "ale to za Różą, miłą, kochaną i łagodną, tęsknili wszyscy i ona była stałym tematem rozmów przy stole". Czy za Laurą też by tak tęsknili, gdyby wyjechała do Oksfordu?).

                                    A wracając do nieznanych hobby... nie wiem, czy ktoś już o tym wspominał, ale WTEM! zaintrygowało mnie otrzaskanie Baltony w łacinie. Jak pamiętamy, ujął za serce ojca Borejko tym, że dokończył łaciński cytat - z prawidłowym akcentem! Czyli musiał tej łaciny gdzieś się uczyć, musiał słyszeć tę sentencję prawidłowo wygłoszoną, nie tylko przeczytać ją w jakimś zbiorku. Medycyny nie studiował, a gdyby nawet, to podejrzewam, że przyszli medycy uczą się raczej potrzebnej im terminologii, a nie wkuwają sentencje? Nie pamiętam, do jakiej szkoły średniej i do jakiej klasy chodził, może tu jest rozwiązanie zagadki - u mnie w liceum łaciny uczyła się humanistyczna i biol-chem. Jeśli i to nie - no to mielibyśmy doskonały przykład ukrytego hobby :)
                                    • meduza7 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 09:54
                                      Wybaczcie offtop, ale jeszcze a propos "stałego tematu rozmów przy stole", tak mi przyszło do głowy... Róża w tym momencie nie jest wcale "świeżo wyjechana", przeciwnie, siedzi za granicą już ładnych parę miesięcy, czy nawet rok? Otóż mam siostrę, która tak samo wyjechała za granicę i ułożyła sobie tam życie. "Stałym tematem rozmów" była owszem - w pierwszych tygodniach po wyjeździe oraz wtedy, gdy w jej życiu następowały jakieś ważne wydarzenia (bo za stały temat nie uważam wzmianek typu "muszę do niej zadzwonić", czy "umawiamy się na Skype'a"). Czy w życiu Borejków naprawdę nie dzieje się nic interesującego, że muszą w kółko obrabiać tyłek Różyczce?
                                      • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 16:40
                                        > Czy w życiu Borejków naprawdę nie dzieje się nic interesującego, że muszą w kół
                                        > ko obrabiać tyłek Różyczce?

                                        Duzy tyłek to i obrobic w tydzien nidyrydy
                                    • emae Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 09:55
                                      meduza7 napisała:
                                      >
                                      > A wracając do nieznanych hobby... nie wiem, czy ktoś już o tym wspominał, ale W
                                      > TEM! zaintrygowało mnie otrzaskanie Baltony w łacinie. Jak pamiętamy, ujął za s
                                      > erce ojca Borejko tym, że dokończył łaciński cytat - z prawidłowym akcentem! Cz
                                      > yli musiał tej łaciny gdzieś się uczyć, musiał słyszeć tę sentencję prawidłowo
                                      > wygłoszoną, nie tylko przeczytać ją w jakimś zbiorku. Medycyny nie studiował, a
                                      > gdyby nawet, to podejrzewam, że przyszli medycy uczą się raczej potrzebnej im
                                      > terminologii, a nie wkuwają sentencje? Nie pamiętam, do jakiej szkoły średniej
                                      > i do jakiej klasy chodził, może tu jest rozwiązanie zagadki - u mnie w liceum ł
                                      > aciny uczyła się humanistyczna i biol-chem. Jeśli i to nie - no to mielibyśmy d
                                      > oskonały przykład ukrytego hobby :)

                                      Jako osoba, która uczyła się łaciny w szkole średniej i pasjonowała się tym językiem, powiem Wam, że taka sytuacja jest dość nierealna :) Żeby dopowiadać zakończenia sentencji łacińskich na wyrywki, trzeba mieć na punkcie tych sentencji bzika nie mniejszego niż Ignacy Borejko :) Ja zawsze odbierałam tę scenę tak, że Baltona podsłuchał, jak chwilę wcześniej (odsyłam do książki) ta sentencja padła przy tym stole, i bezwiednie powtórzył ją, gdy padła ponownie. Jest też możliwość, że ta konkretna sentencja z jakichś powodów była dla niego szczególnie ważna, może to było jego motto życiowe, może była użyta w którymś filmie. Nie wierzę, że znał równie dobrze inne łacińskie sentencje.
                                    • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 16:34
                                      >Czy za Laurą też by tak tęsknili, gdyby wyjechała do Oksfordu?).

                                      o tak, serca by im po prostu krwawiły
                                      nieustannie
                                  • ding_yun Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 11:43
                                    nessie-jp napisała:

                                    > > Ale wyobrażenie Laury o randce idealnej wyglądało zap
                                    > > ewne nieco inaczej i wcale nie musiało to wynikać z jakiegoś jej snobizmu
                                    > tylko
                                    > > raczej z naiwnych marzeń.
                                    >
                                    > Ale tego chyba nikt nie neguje! To, co jest przedmiotem naszych (moich) złośliw
                                    > ości to wybrana przez AUTORKĘ dla nieszczęsnej Laury dziedzina zainteresowań, o
                                    > raz wykazany przez AUTORKĘ brak wiedzy na temat muzyki współczesnej (idiotyczne
                                    > zespoły).



                                    > , muzyką). Gdyby padła już nawet nie nazwa zespołu, ale choćby GATUNKU, który t
                                    > ak Laurze nie przypadł do gustu. Wtedy łatwiej by uwierzyć, że po prostu nie lu
                                    > biła tej konkretnej muzyki
                                    • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 16:40
                                      sympatia czytelni
                                      > ka po stronie Natalii (dyskusyjna, ja Natalię lubię coraz mniej im starsza jest
                                      > em i uważam, ze zachowywała się wobec Tunia beznadziejnie)


                                      No prosze Cie...

                                      ps.Natalia zachowala sie jak typowa osoba wyzuta z asertywnosci
                                      • ding_yun Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 20:19
                                        totorotot napisała:

                                        > sympatia czytelni
                                        > > ka po stronie Natalii (dyskusyjna, ja Natalię lubię coraz mniej im stars
                                        > za jest
                                        > > em i uważam, ze zachowywała się wobec Tunia beznadziejnie)
                                        >
                                        >
                                        > No prosze Cie...
                                        >
                                        yyyy a możesz rozwinąć ewentualnie?

                                        • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 22:02
                                          Gdzie ona tak skrzywdziła Tunia?
                                          • ding_yun Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 22:40
                                            totorotot napisała:

                                            > Gdzie ona tak skrzywdziła Tunia?
                                            >

                                            Nigdzie nie napisałam, że skrzywdziła Tunia.

                                            Natalia po prostu wykazała się średnią inteligencją emocjonalną, co kłóci się z jej ogólnym opisem jako osoby obdarzonej niespotykaną empatią. Spotykali się z Tuniem już jakiś czas, nie pamiętam dokładnie ile. Natalia pozwalała mu wierzyć, że wszystko jest w porządku - spędzali razem czas tak, jak chciał Tunio, Nutria nigdy nie protestowała. Co więcej nawet Gaba twierdzi, ze Nutria wydawała się "doskonale szcześliwa" czy coś takiego. Żyjący w przeświadczeniu, że wszystko między nimi jest wspaniale, Tunio decyduje się wreszcie zaproponować Natalii małżeństwo. Forma w jakiej to robi rzeczywiście nie jest najlepsza bo Tunio w zasadzie informuje Natalię o swojej decyzji i stawia ją w idiotycznej sytuacji, bo jego matka jest już powiadomiona już o całej sprawie. Też bym się pewnie wkurzyła, ale Natalia reaguje po prostu histerycznie, bo propozycja sama z siebie nie jest aż tak obrzydliwa i uwłaczająca ludzkiej godności. Z tego zresztą Natalia doskonale zdaje sobie sprawę. Ale co robi dalej? Nie kontaktuje się z Tuniem, nie przeprasza go za swój wybuch i nie komunikuje jak człowiek, że potrzebuje czasu do namysłu, bo nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Natalia po prostu znika bez słowa. Więcej - decyduje się na wyjazd nawet kiedy już wie od Filipa, że Tunio miał wypadek i ledwo uszedł z życiem (tak, wiem, ze bez tego wyjazdu nie byłoby ksiazki, staram sie stowrzyć coś w rodzaju spójnej analizy nieprawda). I jest przekonana, że kiedy wróci, to po prostu zakomunikuje swoją decyzję i będzie cacy. Powiem szczerze, że będąc na miejscu Tunia miałabym wątpliwości, czy chce się żenić z kobietą, która na sugestię ślubu wywrzeszczała mi w twarz, że ma mnie dosyć i nie będzie żadną małżonką, a potem wyjechała bez słowa wyjaśnienia wiedzac w dodatku, że jeszcze-niedawno-ukochany lezy w szpitalu.

                                            Lubie ogolnie NiN, rozumiem rozterki okoloslubne Natalii i podoba mi sie, ze jest wsrod siostr Borejko przynajmniej jedna, dla ktorej zamażpójście nie było celem życiowym. Ale sam sposób rozegrania tego, choć literacko porywający, nie budzi we mnie jednoznacznej sympatii do Natalii. Plus już w temacie sympatii autorki do bohaterów, to Tunio jest chyba jednym z najbardziej jednoznacznie negatywnie opisanych postaci Jeżycjady.
                                            • nessie-jp Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 23:18
                                              > Ale sam sposób rozegrania tego, choć literacko porywający, nie bu
                                              > dzi we mnie jednoznacznej sympatii do Natalii.

                                              Mnie paradoksalnie (a może wcale nie paradoksalnie?) dlatego jest łatwo polubić Natalię, że ona jest taka emocjonalnie ułomna. I zgadzam się, że w romansie z Tuniem wszystko, absolutnie wszystko zrobiła źle
                                              • ding_yun Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 23:41
                                                nessie-jp napisała:


                                                > > rki do bohaterów, to Tunio jest chyba jednym z najbardziej jednoznacznie
                                                > negaty
                                                > > wnie opisanych postaci Jeżycjady.
                                                >
                                                > To mnie dziwi, bo chyba w pierwowzorze (nie czytałam Małomównego już całe wieki
                                                > ) nie był taki straszny? Nie pamiętam.

                                                Małomównego czytałam raz, 15 lat temu i nic zupełnie nie pamiętam. Prawdę mówiąc nawet o tym nie pomyślałam, pisałam o Tuniu w kontekście NiN. Ale to by nie było dziwne, Tunio pewnie przeszedł ewolucję niczym Pyziak - od miłego dzieciaka do nadętego bufona, co to Natalię terroryzował.
                                                • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 20.01.12, 00:17
                                                  ym Pyziak - od miłego dzieciak
                                                  > a do nadętego bufona, co to Natalię terroryzował.

                                                  To też nie tak. Dla Natalii Tunio się nie nadawał. Dla stukającej obcasami Moniki jak najbardziej.
                                                  Mój mąż dla swojej byłej żony się nie nadawał- ona miła, on kawał gbura. Za to ze mną układa mu się znakomicie, bo go dobrze umiem chwycić za mordę... tego... uzdę i jestem gorszym gburem. I on się czuje w takim układzie bezpieczny, szczęśliwy i ma wieczne motyle w brzuchu. Czy też motylice.
                                                  • ding_yun Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 20.01.12, 10:15
                                                    totorotot napisała:


                                                    >
                                                    > To też nie tak. Dla Natalii Tunio się nie nadawał. Dla stukającej obcasami Moni
                                                    > ki jak najbardziej.

                                                    Ale to my tak sobie możemy tłumaczyć i dorabiać Tuniowi pozytywne cechy, najpewniej mając w pamięci jakieś własne doświadczenia z takimi Tuniami. A MM jednak jakoś jego dobre cechy pomija rysując obraz nadętego dupka - na takim tle rzeczywiście łatwo Natalii wybaczyć wszystkie jej emocjonalne odchyły.
                                                  • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 20.01.12, 16:03
                                                    > Ale to my tak sobie możemy tłumaczyć i dorabiać Tuniowi pozytywne cechy, najpew
                                                    > niej mając w pamięci jakieś własne doświadczenia z takimi Tuniami. A MM jednak
                                                    > jakoś jego dobre cechy pomija rysując obraz nadętego dupka - na takim tle rzecz
                                                    > ywiście łatwo Natalii wybaczyć wszystkie jej emocjonalne odchyły.


                                                    Zgadzam się.
                                                    Co do Twojego drugiego postu, że Natalia wymaga psychologa-to też się jak najbardziej zgadzam. Może już okrzepła w małżeństwie i jako matka dwóch chłopców trochę osadziła się nogami na ziemi, ale człowiek z nienaprawioną umiejętnością komunikacji z ludźmi jest jak kulawy bez kuli.

                                                    ps. Nie poprawiaj mi składni itp. :-) Jak się postaram i pocyzeluję posty, to piszę ładnie, składnie i powabnie, że da się wszystko zaqmać od razu. Wic tkwi jednak w tym, iż piszę posty w trakcie pracy, jak mi się inna strona ładuje, albo coś przeliczam w głowie itp., tak że ok.70% uwagi mam skupione na tym głównym zajęciu :-)
                                                    Piszę te słowa jako usprawiedliwienie dla osób, które mogą się poczuć dotknięte pewną niechlujnością moich wypowiedzi-po prostu piszę tak, jak bym mówiła, czyli nie zawsze językiem literackim (eufemistycznie mówiąc:-) A z kolei samo skupienie się na robocie i kilkuminutowe przestoje strasznie mnie męczą :-)
                                                    Tak więc no :-)
                                                  • ding_yun Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 20.01.12, 16:12
                                                    totorotot napisała:


                                                    > ps. Nie poprawiaj mi składni itp. :-)

                                                    Ja Ci poprawiam składnię? Jako żywo nie pamiętam, w ogóle rzadko poprawiam czyjeś błędy.
                                                  • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 20.01.12, 19:37
                                                    Chodzi mi o ten fragment :-)

                                                    totorotot napisała:

                                                    > Może trochę objaśnię Natalię.

                                                    DY: Możesz objaśnić swoje widzenie tej postaci.

                                                    Jeśli to nie poprawka czy cuś, to sorry ;-) Jak już pisałam, w przerwach forumowych pracuję. Wróć. Forumuję w przerwach w pracy :-)
                                            • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 20.01.12, 00:12
                                              Może trochę objaśnię Natalię. Sama przez długi czas miałam problemy z asertywnością. Nie, nie z mężczyznami akurat, ale w innych sytuacjach. Tak więc wygląda to tak, że ktoś Ci włazi na głowę, prowadza w upale na spacerki ignorując Twoje prośby o coś do picia, ględzi nie dając dojść do słowa, a na dodatek zmusza (nie wciska na siłę, po prostu PROPONUJE i ponawia propozycje, ewentualną odmowę potępiając charakterystycznym skrzywieniem ust) do jedzenia zdechłych truskawek.
                                              A im bardziej nieasertywna ofiara się kisi, im bardziej tłumi łzy wściekłości pod powiekami, tym silniejszy później wybuch spowodowany gwoździem do trumny, chybionymi oświadczynami. Po wybuchu następuje ucieczka, wyzwolenie, wolność. Ewentualny kontakt z emocjonalnym oprawcą mógłby spowodować ponowne wpadnięcie w sidła jego zniewolenia.

                                              Aby sobie z tym poradzić, warto skorzystać z pomocy psychologa. Jednak Natalia jakimś tam podświadomym czymś wyszła za Rójka Poróbka, niebywale taktownego i ustępującego, odgadującego. No i fajnie. Ale wracając do tematu- Tunio dostał to, na co zasłużył. Nie trawię takich manipulantów nieliczących się z drugą osobą.

                                              Mój pogląd jest bardzo subiektywny i tyle, nic sensowniejszego już nie napiszę. Rozumiem Natalię, ona fajna, Tunio be i niech mu to cinkocienko dobiją na warsztacie ;-)
                                              • ding_yun Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 20.01.12, 10:10
                                                totorotot napisała:

                                                > Może trochę objaśnię Natalię.

                                                Możesz objaśnić swoje widzenie tej postaci.


                                                > A im bardziej nieasertywna ofiara się kisi, im bardziej tłumi łzy wściekłości p
                                                > od powiekami, tym silniejszy później wybuch spowodowany gwoździem do trumny, ch
                                                > ybionymi oświadczynami. Po wybuchu następuje ucieczka, wyzwolenie, wolność. Ewe
                                                > ntualny kontakt z emocjonalnym oprawcą mógłby spowodować ponowne wpadnięcie w s
                                                > idła jego zniewolenia.
                                                >

                                                Okej, być może. Nie dziwię się, że Natalia w końcu cisnęła koszyk w dal i poszła sobie. Ale jednak późniejsze załatwienie tej sprawy nie jest dla mnie idealne. Można to usprawiedliwiać rzeczywiście tym, że Natalia bała się wpaść w emocjonalne sidła Tunia, to fakt. Aczkolwiek mnie jest trudno przełknąć zbitkę faktów podanych w NiN: z jednej strony niezywkle wrazliwa i empatyczna osoba, dla której wszystko jest ważniejsze niż ona sama (słowa Patrycji), z drugiej strony dorosła osoba, która ma w nosie to, że jej niedawny partner wjechał pod tramwaj i leży w szpitalu, bo ona musi uciekać.
                                                To się rzeczywiście kwalifikuje do pomocy psychologa, tak jak napisałaś.
                                                • nessie-jp Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 20.01.12, 16:51
                                                  > z drugiej strony do
                                                  > rosła osoba, która ma w nosie to, że jej niedawny partner wjechał pod tramwaj i
                                                  > leży w szpitalu, bo ona musi uciekać.

                                                  Muszę sobie odświeżyć NiN. Nie pamiętam, w którym dokładnie momencie Nutria się dowiaduje o wypadku Tunia (i o kasacji czarnego cincquecento).

                                                  OIDP telefon od Filipa to odebrala Laura
                                                  • nessie-jp Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 20.01.12, 18:01
                                                    Nutria dowiaduje się o wypadku Tunia w pociągu nad morze, od Nerwusa, który przykuł się do niej kajdankami. Po uwolnieniu się od Nerwusa:

                                                    "To, co będzie dalej, zależy w głównej mierze od tablicy z rozkładem jazdy. Jeśli znajdzie się pociąg do Poznania - wrócą nim natychmiast. Jeśli nie - poszuka się innej rady. W każdym razie jedno wiedziała na pewno: chce do domu. "



                                                    Zatem uważam, że zarzut, jakoby uciekała nad morze wiedząc o wypadku nie jest zasadny. :)

                                                  • ding_yun Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 20.01.12, 18:48
                                                    nessie-jp napisała:

                                                    > Nutria dowiaduje się o wypadku Tunia w pociągu nad morze, od Nerwusa, który prz
                                                    > ykuł się do niej kajdankami. Po uwolnieniu się od Nerwusa:
                                                    >
                                                    > "To, co będzie dalej, zależy w głównej mierze od tablicy z rozkładem jazdy.
                                                    > Jeśli znajdzie się pociąg do Poznania - wrócą nim natychmiast. Jeśli nie - posz
                                                    > uka się innej rady. W każdym razie jedno wiedziała na pewno: chce do domu. "
                                                    >
                                                    >

                                                    >
                                                    > Zatem uważam, że zarzut, jakoby uciekała nad morze wiedząc o wypadku nie jest z
                                                    > asadny. :)

                                                    Zawsze mi się wydawało, że Natalia chce wracać do domu tylko i wyłącznie dlatego, że boi się Nerwusa. Jej strach jest podkreślony kilka razy. Natomiast ani razu nie pojawia się wzmianka, że Natalia chce wracać, bo ruszyła ją wiadomość o wypadku Tunia, o jego stanie i o jej częściowej za to odpowiedzialności.
                                                  • nessie-jp Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 20.01.12, 19:02
                                                    Ale napisałaś to tak: "z drugiej strony dorosła osoba, która ma w nosie to, że jej niedawny partner wjechał pod tramwaj i leży w szpitalu, bo ona musi uciekać. "

                                                    Przecież wtedy, kiedy Nutria czuje, że musi uciekać, NIE WIE, że jej niedawny partner wpadł pod tramwaj.

                                                    Ja rozumiem, że Nutria ma być niejako telepatyczna w NiN, ale bez przesady :)

                                                  • ding_yun Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 20.01.12, 19:16
                                                    nessie-jp napisała:

                                                    > Ale napisałaś to tak: "z drugiej strony dorosła osoba, która ma w nosie to, że
                                                    > jej niedawny partner wjechał pod tramwaj i leży w szpitalu, bo ona musi uciekać
                                                    > . "
                                                    >
                                                    > Przecież wtedy, kiedy Nutria czuje, że musi uciekać, NIE WIE, że jej niedawny p
                                                    > artner wpadł pod tramwaj.
                                                    >
                                                    Dobra, tutaj jest nieścisłość w moim poście, rzeczywiście. Natalia dowiaduje się o tym w pociągu. Ale nadal mamy empatyczną niby osobę, która jednakowoż nie poświęca Tuniowi ani jednej myśli. Natalia chce wracać do Poznania, żeby zwiać przed Nerwusem, a nie dlatego, ze poruszyła ją sytuacja Tunia - albo chociaż dlatego, zeby sprawdzić, czy ten świr w pociągu mówił prawdę.
                                                    Jakbym się dowiedziala, że mój chłopak (Nutria tak naprawdę nie zerwała z Tuniem, ona miała jechać nam morze, żeby w skupieniu podejmować najważniejszą decyzję życia, czyli nie skreśliła ich związku tak od razu) miał poważny wypadek to myślę, ze mocno by mnie to ruszyło. Nawet gdybym już skłaniała się do decyzji o porzuceniu go.
                                                  • nessie-jp Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 20.01.12, 20:16
                                                    > Ale nadal mamy empatyczną niby osobę, która jednakowoż nie p
                                                    > oświęca Tuniowi ani jednej myśli.

                                                    Ekhm. Poświęca:

                                                    "A jednak - czuła się zbrodniarką, kiedy wyobrażała sobie wszystko, co mogło się wczoraj wydarzyć biednemu Tuniowi. („Namaścić tę drobną dłoń wszystkimi wonnościami Arabii, a wciąż będzie ją czuć...”*) („Makbet” - William Szekspir, przekład Stanisława Barańczaka.) Och, och, och... jak mówiła lady Makbet. Mógł przecież naprawdę zginąć na miejscu w tym swoim cinquecento i żadne genetyczne upominki, choćby nie wiem jak gorliwie przywoływane, już na tę myśl nie pomagały."



                                                    Wybacz, że tak sypię cytatami, ale dopadłam ebooka i wreszcie nie muszę szukać tego wszystkiego, wertując oryginał i przepisując żmudnie :) Kurczę, dlaczego wydawnictwa po prostu nie dodają automatycznie ebooka do każdej kupionej książki? Przeczytać na papierze przyjemnie, owszem, ale wyszukiwanie cytatów to już mordęga.

                                                  • ding_yun Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 20.01.12, 21:10
                                                    nessie-jp napisała:

                                                    > > Ale nadal mamy empatyczną niby osobę, która jednakowoż nie p
                                                    > > oświęca Tuniowi ani jednej myśli.
                                                    >
                                                    > Ekhm. Poświęca:
                                                    >
                                                    > "A jednak - czuła się zbrodniarką, kiedy wyobrażała sobie wszystko, co mogło
                                                    > się wczoraj wydarzyć biednemu Tuniowi. („Namaścić tę drobną dłoń wszystk
                                                    > imi wonnościami Arabii, a wciąż będzie ją czuć...”*) („Makbet”
                                                    > ; - William Szekspir, przekład Stanisława Barańczaka.) Och, och, och... jak mów
                                                    > iła lady Makbet. Mógł przecież naprawdę zginąć na miejscu w tym swoim cinquecen
                                                    > to i żadne genetyczne upominki, choćby nie wiem jak gorliwie przywoływane, już
                                                    > na tę myśl nie pomagały."
                                                    >


                                                    O fakt, zapomniałam o tym. Ale to nadal dla mnie jednak dość spokojna reakcja. Ja sobie po prostu wyobrażam, że taka super-wrażliwa i empatyczna Natalia mogłaby być nieco bardziej poruszona takimi hiobowymi wieściami.

                                                    > > Wybacz,
                                                    że tak sypię cytatami,

                                                    Ależ proszę :) ja nie mam NiN pod ręką i parę rzeczy jednak źle zapamiętałam

                                                    ale dopadłam ebooka i wreszcie nie muszę szukać
                                                    > tego wszystkiego, wertując oryginał i przepisując żmudnie :) Kurczę, dlaczego w
                                                    > ydawnictwa po prostu nie dodają automatycznie ebooka do każdej kupionej książki
                                                    > ? Przeczytać na papierze przyjemnie, owszem, ale wyszukiwanie cytatów to już mo
                                                    > rdęga.

                                                    Mam nadzieję, że z tymi ebookami tak w przyszłości będzie. Wyszukiwanie cytatów na potrzeby forum to hobby dla, powiedzmy sobie, dość wąskiej grupy świrów, ale miło byłoby mieć przy sobie swoje ulubione książki, na laptopie albo czytniku, kiedy się gdzieś wyjeżdża.
                                                    A wymaganie od czytelnika, żeby osobno kupił elektroniczną wersję, kiedy wykrztusił już niemałą kasę na papierową, jest dość słabe.

                                                  • nessie-jp Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 20.01.12, 22:28
                                                    > Ja sobie po prostu wyobrażam, że taka super-wrażliwa i empatyczna Natalia mogła
                                                    > by być nieco bardziej poruszona takimi hiobowymi wieściami.

                                                    Tam dalej było, że siedzi, płacze, smarka w chustkę, jęczy "To okropne" i inne tym podobne.

                                                    Ale potem lęk przed psychopatą jej to wszystko przesłania.

                                                    Jeszcze mam taki kawałek, w kontekście uczuć Natalii po scenie z Nerwusem:

                                                    "Nigdy jej się nie uda pozbyć tego obłąkańca.
                                                    Natalię sparaliżowało, jak zwykle, gdy chwila wymagała decyzji.
                                                    Bała się, była zagubiona i zupełnie bezradna. Gdyby chociaż nie miała pod opieką dzieci! "


                                                    Ja te sceny szalenie lubię, bo Natalia właśnie jest taka kompletnie zagubiona i podejmuje jedną złą decyzję za drugą. Najpierw ostro psychiczny Nerwus (ja bym wpadła w histerię!), potem choroba Laury...

                                                    Właściwie pretensje do Natalii o nieinteresowanie się stanem zdrowia Tunia można by mieć od momentu, kiedy następnego dnia (dzień po otrzymaniu tej wieści) Natalia ląduje w Pobiedziskach i tamże postanawia zostać. Dzieci już zabezpieczone, Nerwus oswojony, święty spokój i co?

                                                  • nessie-jp Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 20.01.12, 22:54
                                                    A nie, pardon, sama sobie odpowiem: nie postanawia zostać. Postanawia wracać do Poznania. Ale i tak o Tuniu raczej nie myśli, tylko o Nerwusie...
                                                  • the_dzidka Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 21.01.12, 10:08
                                                    > " (...)
                                                    > Natalię sparaliżowało, jak zwykle, gdy chwila wymagała decyzji.
                                                    > Bała się, była zagubiona i zupełnie bezradna. Gdyby chociaż nie miała pod opiek
                                                    > ą dzieci! "

                                                    >

                                                    Pilotka-rezydentka na Cyprze, chłe, chłe, chłe.
                                                  • nessie-jp Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 21.01.12, 12:48
                                                    > Pilotka-rezydentka na Cyprze, chłe, chłe, chłe.

                                                    No nie? To jest tak absurdalne skopanie realistycznej postaci, że aż boli.

                                                    Wierzę jak najbardziej, że osoby jełopowate, gapowate i nieśmiałe (taka dokładnie jestem) mogą nadrabiać miną i udawać, że och są takie niesamowicie odpowiedzialne i samodzielne, ale jednak w środku ten spanikowany chomik cały czas pędzi przed siebie w kołowrotku myśli i każda decyzja jest okupiona długotrwałymi mękami niepewności.

                                                    Natalię w roli oprowadzaczki wycieczek widziałabym ostatecznie w jakimś mało uczęszczanym, zakurzonym polskim zabytku, gdzie ludzie przychodzą posłuchać szemrzącego łagodnie głosu, bajającego o dawnych dziejach.

                                                    Ale co u licha ta kochana, zagubiona, spanikowana, paraliżowana przez upał niedojda miałaby robić akurat na CYPRZE?
                                                  • totorotot Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 21.01.12, 22:59

                                                    > Ale co u licha ta kochana, zagubiona, spanikowana, paraliżowana przez upał nied
                                                    > ojda miałaby robić akurat na CYPRZE?


                                                    Słuchajcie, słuchajcie, a może to po prostu chochlik drukarski i autorce chodziło o to, że Natalia grała na CYTRZE? To by się zgadzało, nieprawda, a i w tym wątku znakomicie by się odnalazło nieznane dotychczas hobby.
                                                  • totorotot Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 20.01.12, 19:47
                                                    >bo ruszyła ją wiadomość o
                                                    > wypadku Tunia, o jego stanie i o jej częściowej za to odpowiedzialności.

                                                    O nie, nie, przepraszam bałdzo. Odpowiedzialność za wypadek ponosi kierowca. Jeśli jest się zbyt wzburzonym by prowadzić nie powodując kolizji, to się wraca taksówką, albo idzie na lody, albo na spacer, albo się bierze persen albo się po prostu siedzi w aucie słuchając spokojnej muzyki w radio aż do uzyskania spokoju zen.
                                                    Ja tak robię i daleka jestem od zwalania na innych moich własnych osobistych porażek. Inna sprawa z słupkami i z drzewami z tyłu- wyrastają, kurna, jak po deszczu, nawet w bezchmurną pogodę.

                                                    Co do reszty braku empatii Natalii. Ona była zbyt słaba, by powiedzieć: spadaj, bratku, koniec balu. Gnojek przejmujący się 'co mamusia powie' na odrzucenie oświadczyn nie jest wart jej najdrobniejszej myśli. Ona jest tak podjarana tym odważnym czynem postawienia się mu po miesiącach tłamszenia, że nie ma w niej ani jednej sympatycznej myśli dla niego. I nie musi być. Nie musimy myśleć o wszystkich miło i wszystkim współczuć, ba, całkiem normalną reakcją jest cicha satysfakcja na informację o rozpierdzielonym autku nielubianej osoby czy też obmierzłego exa :-)
                                                    Zresztą Natalia ma ważniejsze rzeczy do przemyślenia: ledwo uwolniła się od egocentrycznego padalca, już wpadła w sidła łajzowatej i denerwującej (mnie, nie ją) tłustej Pyzy i Toxycznego Tygrysa Z Trądem i Temperaturą.
                                                  • ding_yun Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 20.01.12, 21:15
                                                    totorotot napisała:

                                                    > >bo ruszyła ją wiadomość o
                                                    > > wypadku Tunia, o jego stanie i o jej częściowej za to odpowiedzialności.
                                                    >
                                                    > O nie, nie, przepraszam bałdzo. Odpowiedzialność za wypadek ponosi kierowca. Je
                                                    > śli jest się zbyt wzburzonym by prowadzić nie powodując kolizji, to się wraca t
                                                    > aksówką, albo idzie na lody, albo na spacer, albo się bierze persen albo się po
                                                    > prostu siedzi w aucie słuchając spokojnej muzyki w radio aż do uzyskania spoko
                                                    > ju zen.

                                                    Prawda, źle to sformułowałam. Aczkolwiek ja na miejscu Natalii pewnie zadręczałabym się jakimiś idiotycznymi wyrzutami sumienia - ze jakby się ze mną nie pokłócił, to nie byłby wzburzony, nie wjechałby pod tramwaj i w ogóle co ja narobiłam. Idiotyczne, ale chyba każdemu taka myśl przemknęłaby w podobnej sytuacji przez głowę i o to mi chodziło, a nie o to, że Natalia ponosi rzeczywistą winę za wypadek, bo oczywiście nie ponosi.

                                                    Ona jest tak podjarana tym o
                                                    > dważnym czynem postawienia się mu po miesiącach tłamszenia, że nie ma w niej an
                                                    > i jednej sympatycznej myśli dla niego. I nie musi być. Nie musimy myśleć o wszy
                                                    > stkich miło i wszystkim współczuć, ba, całkiem normalną reakcją jest cicha saty
                                                    > sfakcja na informację o rozpierdzielonym autku nielubianej osoby czy też obmier
                                                    > złego exa :-)

                                                    Ale ja nie wymagam, żeby wszyscy myśleli miło o wszystkich! Tylko Natalia jest przedstawiona jako taka właśnie miła istotka myśląca o wszystkich tylko nie o sobie i przejmująca się wszystkimi tylko nie sobą. A tutaj popisała się koncertowym egoizmem - może i zdrowym, ale jednak egoizmem.

                                                    Dobra, chyba kończę już tę rozkminę. Uznam sobie, że Natalia działała w stanie szoku.
                                                  • turzyca Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 20.01.12, 21:22

                                                    > Ale ja nie wymagam, żeby wszyscy myśleli miło o wszystkich! Tylko Natalia jest
                                                    > przedstawiona jako taka właśnie miła istotka myśląca o wszystkich tylko nie o s
                                                    > obie i przejmująca się wszystkimi tylko nie sobą.

                                                    A dla mnie to jest wlasnie dosc spojne, szczegolnie jesli wczuc sie w opis Totorotot. Ona daje sobie wejsc na glowe i stawia potrzeby innych nad swoimi, ale z drugiej strony rodzina zdajac sobie sprawe z tej jej wlasciwosci jakos tam sie hamuje. Jakos - bo wykorzystywanie takiej osoby, takie jak wrzucenie jej dwojki dzieci na barki, jest jakos tak latwe, ze czlowiek musi sie swiadomie hamowac, zeby nie wyskakiwac z jakimis pomyslami - ale jednak nie przekraczaja jej granic. A dopiero jak sie przekroczy granice, to ona wybucha i wtedy idzie w zupelna kontre.
                                                    Dlatego z punktu widzenia rodziny ona jest empatyczna, z punktu widzenia Nerwusa - egoistka do kwadratu.
                                                  • ateh7 Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 21.01.12, 21:00
                                                    Aczkolwiek ja na miejscu Natalii pewnie zadręczał
                                                    > abym się jakimiś idiotycznymi wyrzutami sumienia - ze jakby się ze mną nie pokł
                                                    > ócił, to nie byłby wzburzony, nie wjechałby pod tramwaj i w ogóle co ja narobił
                                                    > am. Idiotyczne, ale chyba każdemu taka myśl przemknęłaby w podobnej sytuacji pr
                                                    > zez głowę i o to mi chodziło, a nie o to, że Natalia ponosi rzeczywistą winę za
                                                    > wypadek, bo oczywiście nie ponosi.

                                                    Mnie by taka myśl nie przemknęla. A co do przejmowania się eksem, który miał wypadek, to zalezy od mojej relacji z konkretnym eksem i mojego do niego nastawienia. Jest kilku moich byłych facetów, w przypadku których na wiesc o wypadku, byłoby mi autentycznie przykro i pewnie pędziłabym wspierac jak się da. Jets i kilku takich, którzy nawet po powaznym wypadku mogą liczyc z mojej strony jedynie na "Mam to głęboko w dupie".
                                                  • totorotot Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 21.01.12, 23:00
                                                    . Jets i k
                                                    > ilku takich, którzy nawet po powaznym wypadku mogą liczyc z mojej strony jedyni
                                                    > e na "Mam to głęboko w dupie".

                                                    Jezu, ludzie,czy tylko ja mam taki sukowaty charakter, że na wieść o wypadku (lekkim: skasowane auto i parę stłuczeń) niektórych osób poczułabym miłą, mściwą satysfakcję?
                                                  • ateh7 Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 22.01.12, 01:04
                                                    Nie tylko Ty. Ja też mogłabym poczuc coś takiego wobec niektórych osób, i wcale się nie wstydzę. Ale większosc jednak mam w dupie i to uczucie przeważa.
                                                  • ding_yun Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 22.01.12, 12:00
                                                    ateh7 napisała:

                                                    > Nie tylko Ty. Ja też mogłabym poczuc coś takiego wobec niektórych osób, i wcale
                                                    > się nie wstydzę. Ale większosc jednak mam w dupie i to uczucie przeważa.


                                                    Okej, ale nadal mowa o wrażliwej, poetycznej Natalii, dla której Tunio tak naprawdę nie był jeszcze eksem, a facetem z którym była bardzo blisko. Nie mówimy o jakimś podłym byłym, co ją strasznie ukrzywdził, ani o takim z którym zerwała x lat temu i słuch po nich zaginął. Miejcie mnie za mimozę, ale ja bym się mocno przejęła jakby facet, który dzień wcześniej proponował mi małzeństwo i został brutalnie odrzucony, zaraz potem miał wypadek.
                                                  • nessie-jp Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 22.01.12, 14:22
                                                    > nie ukrzywdził, ani o takim z którym zerwała
                                                    > x lat temu i słuch po nich zaginął. Miejcie mnie za mimozę, ale ja bym się mocn
                                                    > o przejęła jakby facet, który dzień wcześniej proponował mi małzeństwo i został
                                                    > brutalnie odrzucony, zaraz potem miał wypadek.

                                                    Ale ona naprawdę mocno się przejmuje i długo nad tym rozmyśla w tym pociągu. Próbuje m.in. trzeźwo sobie powiedzieć, że za wjechanie pod tramwaj większą winę ponosi pewnie upał, motorniczy i sto innych czynników, ale zupełnie jej nie wychodzi do autopocieszanie się. Jest zdołowana i załamana.

                                                    Dopiero potem strach przed Nerwusem i obawa o Laurę wypierają te myśli.
                                                  • totorotot Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 22.01.12, 14:59
                                                    Miejcie mnie za mimozę, ale ja bym się mocn
                                                    > o przejęła jakby facet, który dzień wcześniej proponował mi małzeństwo i został
                                                    > brutalnie odrzucony, zaraz potem miał wypadek.

                                                    Ale nawet jeśli tego kogoś nie kochałaś i nie lubiłaś (w sensie uczucia in minus)? Natalia się przejęła,a ja bym cedziła w myślach: a żryj sobie teraz te truskawki od spodu.
                                                  • ding_yun Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 22.01.12, 16:22
                                                    totorotot napisała:

                                                    .
                                                    >
                                                    > Ale nawet jeśli tego kogoś nie kochałaś i nie lubiłaś (w sensie uczucia in minu
                                                    > s)? Natalia się przejęła,a ja bym cedziła w myślach: a żryj sobie teraz te trus
                                                    > kawki od spodu.
                                                    >
                                                    Szczerze? Ktoś musiałby mi zrobić naprawdę dużą krzywdę, żebym tak pomyślała. Potężne oszustwo czy coś w tym stylu.
                                                  • totorotot Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 23.01.12, 00:16
                                                    :)))
                                                  • zla.m Re: Reakcja Nutrii na wieść o wypadku Tunia 23.01.12, 20:07
                                                    > Miejcie mnie za mimozę
                                                    >ale ja bym się mocn
                                                    > o przejęła jakby facet, który dzień wcześniej proponował mi małzeństwo i został
                                                    > brutalnie odrzucony, zaraz potem miał wypadek.

                                                    i firanę :P

                                                    Ja też się mogę dopisać jako firana*, nie wyobrażam sobie nieprzejęcia się taką sytuacją. I dochodzę do wniosku, że jestem nudno rozsądna albo mam dużo szczęścia, albo nie znam życia - wypadku żadnego z moich byłych nie powitałabym ze złośliwą satysfakcją.

                                                    *W sumie fajna sprawa - firana jest wiotka i powiewna, ja też bym chciała ;)
                                    • slotna Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 19.01.12, 21:53
                                      > Moim zdaniem te sytuacje nie są do końca porównywalne. W przypadku Laury mówimy
                                      > o 14-latce i cały ten opis to jest tok rozumowania czternastolatki. Nie wiem,
                                      > czy MM rzeczywiście chciała ją przedstawić w złym świetle, moim zdaniem niekoni
                                      > ecznie. We mnie ten opis nie budzi negatywnych uczuć ani wobec Laury ani wobec
                                      > Patryka.

                                      We mnie ten opis najpierw budzi negatywne uczucia wobec Laury, a zaraz potem przenosza sie one na autorke ksiazki.
                  • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 17.01.12, 00:38
                    > Moim zdaniem Laura nie uznała Mateusza za tępego dlatego, ze nie słuchał jazzu,
                    > a głównie dlatego, że ględził cały czas o tym, co jego interesowało, a ani raz
                    > u nie zapytał co interesuję Laurę. Kontekst był muzyczny, ale moim zdaniem mógł
                    > by być jakikolwiek inny. Też mnie denerwują ludzie nie zważający na to, czy mon
                    > olog dotyczący ich życiowej pasji w jakimkolwiek stopniu interesuje słuchaczy i
                    > uważam to za rodzaj społecznej dysfunkcji.

                    Dokładnie.


                    Co do wcześniejszych wypowiedzi, zdaje się Dzidki (przepraszam,jeśli pomyliłam), to będąc młodą nastolatką i sama co prawda nie słuchając jazzu, miałam wielu znajomych lubujących się w jazzie,a zwłaszcza w jego jakichś tam idiotycznych :-) podgatunkach. Cała klasa mojej siostry będącej również młodą nastolatką słuchała jazzu na zmianę z innymi jakimiś tam innymi zespołami. Także dla mnie nie była żadnym novum informacja o takich akurat gustach muzycznych Laury. Zresztą ta jej pasja do ambitniejszej muzyki została całkiem zgrabnie poprowadzona.
                    • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 17.01.12, 00:57
                      >Także dla mnie nie

                      tak że
                      • niedosniona Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 17.01.12, 22:12
                        sjp.pwn.pl/szukaj/tak%C5%BCe
                        • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 18.01.12, 00:21
                          niedosniona napisała:

                          > sjp.pwn.pl/szukaj/tak%C5%BCe

                          Słońce, ale ja poprawiam sama siebie, swojego właśniusiego byka niechcącego. Napisałam:


                          Także dla mnie nie była żadnym novum informacja o takich akurat gustach muzycznych Laury.

                          Ale nie użyłam tego słowa w sensie "również dla mnie (jak i dla kogoś tam) nie była żadnym...", a w sensie "a więc/tak że dla mnie nie była..."

                          :-)
              • kkokos Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.01.12, 18:21
                > Własnie ostatnio złapałam się na myśli, że przez jakąś tam grupę ludzi mogę być
                > postrzegana jako snobka, bo od paru lat słucham niemal wyłącznie jazzu i klasy
                > ki (bardzo szeroko definiowanych).

                hm. śmiem twierdzić, że jazz nowoorleański to nie jest rzecz odpowiadająca pojęciu gatunku muzyki "bardzo szeroko definiowanego".
              • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 17.01.12, 00:48
                > Jazz jest snobistyczny - dla nastolatków. Naprawdę. Jest tez snobistyczny dla d
                > orosłych, którzy go nie słuchają ;)

                Celne.
                Słuchanie jazzu przez nastolatkę może być uznane za snobistyczne, ale ustalmy, przez jaki konkretnie typ jej rówieśników? Taka interpretacja zamiłowań Laury moim zdaniem brzmiałaby naturalnie w ustach 'prostszego' nastolatka, miłośnika Eski, ale już nazwanie jej snobką przez rówieśniczkę jako tako obytą kulturalnie, a tym bardziej znacznie starsze forumki uważam za nietrafione i niesprawiedliwe.

                > Własnie ostatnio złapałam się na myśli, że przez jakąś tam grupę ludzi mogę być
                > postrzegana jako snobka, bo od paru lat słucham niemal wyłącznie jazzu i klasy
                > ki (bardzo szeroko definiowanych).

                Zawsze znajdą się jakieś grupy społeczne, a konkretnie wiecznie zniesmaczone i oburzone ich reprezentantki/ci, które przylepią łatkę grupie społecznej z drugiego bieguna. Tobie można przypiać łatkę np. za snobistyczne czytanie książek zamiast normalnego, jak kazdy normalny człowiek oglądania Dlaczego Ja oraz (Boże, nie bijcie, jeśli przekręcam) - Pierwszej miłości.
                :-)




                >
                > Własnie ostatnio złapałam się na myśli, że przez jakąś tam grupę ludzi mogę być
                > postrzegana jako snobka, bo od paru lat słucham niemal wyłącznie jazzu i klasy
                > ki (bardzo szeroko definiowanych).
          • slotna Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 18:23
            > Z jednej strony jazz, z drugiej popik a la Eska?, Przeciez to nie tak, ze istni
            > eja tylko ekstrema, po drodze jest masa innej muzyki, niekoniecznie snobistyczn
            > ej i niekoniecznie durnej.

            E tam. Polska nastolatka ma do wyboru wylacznie jazz (i to tylko nowoorleanski) oraz opere lub zespol Just 5.
        • kkokos Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.01.12, 18:19
          totorotot napisała:

          > No nie przesadzajmy, ze słuchanie jazzu przez nastolatkę jest snobistyczne, co
          > to wszyscy mają się odurniać eską?

          ubogi jest ten świat, w którym żyjesz, skoro jest w nim do wyboru tylko eska i jazz.

          tak, słuchanie jazzu (uwaga!) NOWOORLEAŃSKIEGO przez nastolatkę jest wyjątkowe i snobistyczne, bardzo, bardzo niszowe i śmiem twierdzić, że pani MM właśnie dlatego tym jazzem nowoorleańskim rzuciła, żeby nikt, ale to nikt inny tego nie słuchał. woody allen w jakimś wywiadzie w ciągu ostatnich kilku lat mówił, że cieszą go nadkomplety na jego występach, ale że nie ma złudzeń, iż ci ludzie przychodzą dla jazzu nowoorleańskiego, a nie dlatego, żeby sobie allena z klarnetem pooglądać.

          dorzucanie do tego pogardliwych myśli laury o patryku, co mówił o jakichś who_cares_jakich zespołach, płytach, koncertach itd. - oczywiście bez precyzowania, czy mowa o popie, world music, ciężkim rocku czy poezji śpiewanej, a wszak wszystko mogło pasować, ważne, że nie było jazzem nowoorleańskim, ergo było gniotem - jest konsekwentnym tworzeniem portretu laury jako starej malutkiej snobki.

          choć co prawda podejrzewam, ze pani MM nie mogła doprecyzować, o jakie zespoły/jaką muzykę chodzi, bo dla niej wszystko, co powstało po dajmy na to 1960 jest tylko nowomodnym ye, ye, ye i torturą dla uszu. więc być może ta snobka laura wyszła pani MM trochę przez przypadek, gdy pani MM obnażyła własne słabości.
      • a_weasley Życie takie 20.01.12, 12:29
        Często spotykam na tym forum pretensje, że MM opisuje świat taki, jaki uważa, że powinien być, a nie taki, jaki (zdaniem dyskutantów) jest. Tymczasem tu widzę pretensję wręcz odwrotną.

        Zla.m napisała:

        > zainteresowań tam mało. Zainteresowania się raczej traci, zwłaszcza płeć piękna,
        > po wpakowaniu się w małżeństwo:

        A zwłaszcza po rozmnożeniu. W życiu zasmucająco często tak bywa.

        > Cesia - chyba nawet nie pracuje w wymarzonym zawodzie, Kreska - takoż,

        Zjawisko aż nadto częste w realu.
        Bywa oczywiście i inaczej, i proszę bardzo, jest i taki przykład:

        > Zainteresowania rozległe i rozlegle omawiane ma Natalia

        Mówisz i masz...

        > I dlaczego, dlaczego, dlaczego one nie tańczą?

        Bo brak okazji. Gdzie ma sobie potańczyć żona faceta, który ewentualnie da się wyciągnąć na parkiet na weselu? A takich jest większość i to nie jest wirtualny świat Jeżycjady, tylko smutna rzeczywistość.
    • ssssen Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 11.05.11, 11:08
      Zgadzam się z tym, że MM często wyskakuje znienacka z takimi Super Umiejętnościami u swoich bohaterów, ale jednak nie mieszałbym do tego wędkarstwa ani tej fletni Pana. Ot, czynności nie wymagające specjalnych umiejętności ano poświęcania długiego czasu na naukę (MM nie twierdzi, że Ignacy był wirtuozem fletni Pana ani mistrzem kraju spinningu ;)
      • marslo55 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 11.05.11, 12:33
        ssssen napisał:
        "Ot, czynności nie wymagające specjalnych umiejętności ano poświęcania długiego czasu na naukę (MM nie twierdzi, że Ignacy był wirtuozem fletni Pana ani mistrzem kraju spinningu ;)"
        Ryby brały Ignacemu "jak wściekłe" i co dzień były na obiad. Może to i nie mistrzostwo,ale ewidentnie Ignac łowić umiał. Inna rzecz, że miał na naukę wiele lat. Jeśli chodzi o fletnię Pana - rzeczywiście brak podstaw, by stwierdzić, że potrafił dobrze na niej grać.
        Pyza nie szydełkuje? A te hafty krzyżykowe z pracy-techniki? Zapoznany talent Różyczki z pierwszych klas podstawówki objawi się niebawem w całej krasie - ma już niemowlaka, to jest dla kogo dziergać śpiochy i ozdabiać wszystko haftem krzyżykowym!


        • kolczykizoldy Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 11.05.11, 15:28
          O, przepraszam, Roza piecze szarlotki dla rodzinnych solenizantow. Za siebie i za Laure. Raz tylko nie upiekla, bo w stogu siana z androidem sie licytowala na wiersze o burzy. Czyli chyba i czyta, co najmniej utwory o pogodzie.
          • anutek115 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 11.05.11, 19:28
            No tak, ale to wszystko są ZNANE hobby. Dobra, przemknęły przez tekst jak sen jaki zloty, jak częściowo do niczego niepotrzebny wtręt, który niczego nie uzasadniał (ta fletnia Pana, po co to komu? co innego Idusiowe serduszka, tu dopisane hobby bylo "po coś"), ale Herbarium o NIEZNANE hobby sie dopytywała. Takie, wiecie, co to nagle sie okazuje, że, powiedzmy, Gaba namietnie i przez cale lata układała ikebanę, która tak juz zawalala cale mieszkanie na Roosevelta, że była z wszystkich okazji i bez okazji darowywana licznym (nieprawda) przyjaciolom i znajomym. Albo Grzegorz trenowal aikido. Albo Laura malowała na drewnie ikony. Albo Ignaś grywal muzyke barokowa na instrumentach z epoki (najlepiej wszystkich). No wiecie, cos, czego nigdy nie bylo, a tu wtem! - i dowiadujemy się, że Pulpa jest wielbicielką jezyka esperanto i nie opuscila żadnego zlotu esperantystów (są takie?) od osiemnastego roku zycia :)))...
            • kajaanna Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 11.05.11, 20:54
              Rózia nagle odnajdzie siebie w instytucjach pozarządowych i będzie dławić nudę życia Przykładnej Żony Naukowca jeżdżeniem po świecie z pakietem swej wiedzy o macierzyństwie.
              W Azji Środkowej jej wykłady o pustych ramionach będą przyjmowane owacjami na stojąco.
            • nessie-jp Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 11.05.11, 21:05
              anutek115 napisała:

              > No tak, ale to wszystko są ZNANE hobby.

              No nie, jednak morderstwa seryjne nie przemknęły jako znane hobby przez karty Jeżycjady :)

              Jeśli chodzi o ukryte hobby, to głowę daję, że nieletni Ignacy skubiąc nieletni wąsik z wypiekami na nieletnim pyszczku hakuje strony internetowe, włamując się na konta i zostawiając tam łacińskie cytaty na pamiątkę.

              • kolczykizoldy Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 11.05.11, 21:36
                > anutek115 napisała:
                >
                > > No tak, ale to wszystko są ZNANE hobby.

                W ktoryms z tomow na potege rozwiazywali jolki. Kupowali po piec egzemplarzy tego samego numeru Wyborczej, zeby kazdy mial swoja jolke. Czy to sie juz liczy jako nieznane-i-nagle-objawione hobby zbiorowe, czy jest jednak napisane po cos (ze niby tacy borejkowsko ekscentryczni i rozrzutni sa)?
            • seidhee Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 12.05.11, 11:43
              Róża będzie zarobkowo grała w pokera :D
            • pola_lawendowe Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.05.11, 11:01
              "Pulpa jest wielbicielką jezyka esperanto i nie opuscila żadnego zlotu esperanty stów (są takie?) "

              Ja z niedużym OTem, nawiasem tych esperantystów.
              A juści, są, są, nawet międzynarodowe. Powiem więcej: w mieście najbliższym polowemu sercu jest nawet żeński chór śpiewający w języku esperanto. Również religijne pieśni.
              I razu pewnego panie esperantki miały zorganizowany wypad do Rzymu, coby uświetnić którąś z papieskich audiencji, czy jakoś. ( za czasów karolkowych) Trasa wyjazdu jawiła się niezwykle atrakcyjnie, przy okazji mieli w programie zwiedzanie Paryża i Brukseli a i koszt wyprawy był jakś skandalicznie symboliczny. Ponieważ w autobusie zostały wolne miejsca, chórzystki miały prawo dokoptować pojazd rodziną. Znajomi, skuszeni wyuzdaną trasą podłączyli się byli.
              Zachwyceni perspektywą taniej wycieczki rozsiedli się w autobusie, obłożyli przegryzkami. Autobus ruszył, wyciągnęli książki. Panie z chóru też wyciągnęły rozmaite papiery.
              I zaczęły próbę. :D
              I tak pono dzień w dzień.:)))

              Wiemy, że Pulpa skończyła kursy dotyczące dotacji unijnych.
              Wyperfekcjonowała się i we środy, od 14 do 18, strojna w kostium w pepitkę siedzi i udziela porad mniej zorientowanym sąsiadom. Najchętniej tym sąsiadującym z gospodarstwem Górskich. Cennik za poradę: trzy stopy sąsiedzkiego pola. :)
        • the_dzidka Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.05.11, 09:55
          > Pyza nie szydełkuje? A te hafty krzyżykowe z pracy-techniki?

          Jeny, przecież to były obowiązkowe prace w zpt w podstawówce! Sama robiłam takie serwetki oraz futeralik na długopis dla mamuni..
          • doratos Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.05.11, 13:06
            A ja robiłam karmniki!:)
            • marslo55 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.05.11, 13:45
              doratos napisała:
              "A ja robiłam karmniki!:)"
              Ooo! To by było dobre! Róża jest przecież gorącą zwolenniczką dokarmiania i uwielbia wypełniać swoje puste ramiona blachą szarlotki albo tacą z herbatkami serwowanymi dla ukojenia nerwów (patrz: powrót Pyziaka). Seryjna produkcja karmników pasuje jak ulał i łatwo takie hobby ukryć (bo zaraz po wykonaniu karmnik ląduje na drzewie!).
              Dzidko, ja WIEM, że Róża haftowała w bardzo wczesnej młodości i z przymusu, pisałam o tym w moim poście. Nie uważam jednak, aby stanowiło to dla MM jakąś przeszkodę w przypisaniu jej wybitnych talentów w tej dziedzinie, bo świat z jej książek rządzi się nieco innymi prawami - ja na przykład śpiewałam w dzieciństwie na jakichś konkursach czy innych spędach, ale nie zostałam Laurą Callas porażającą swym śpiewem znudzone przedszkolaki.



              • the_dzidka Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.05.11, 14:12
                > Dzidko, ja WIEM, że Róża haftowała w bardzo wczesnej młodości i z przymusu, pis
                > ałam o tym w moim poście. Nie uważam jednak, aby stanowiło to dla MM jakąś prze
                > szkodę w przypisaniu jej wybitnych talentów w tej dziedzinie

                No tak, ale równie dobrze mogłaby przypisać jej talenty z dziedziny, powiedzmy, malowania na deskach wyrzuconych przez morze ;)
                Ale ok, zgodzę sie, że to nawet do Róży pasuje - siedząca i haftująca karczki w sukienkach dla bobasów czy tez szydełkująca serwetkę na telewizor. (Właśnie, czy Borejki mają CRT czy plazmę, jak myślicie?) Nie zgadzam się za to na frywolitki, poniewaz nie lubię się dzielić z ludźmi, których nie lubię ;)))))
                • kajaanna Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.05.11, 14:53
                  > Właśnie, czy Borejki mają CRT czy plazmę, jak myślicie?


                  Wcale nie mają telewizora, i żadna z rodzin Borejkowskich nie marnotrawi czasu na wulgarną rozrywkę dla prostaków!
                  • the_dzidka Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.05.11, 15:12
                    kajaanna napisała:

                    > > Właśnie, czy Borejki mają CRT czy plazmę, jak myślicie?
                    >
                    >
                    > Wcale nie mają telewizora, i żadna z rodzin Borejkowskich nie marnotrawi czasu
                    > na wulgarną rozrywkę dla prostaków!

                    E. Jest tyle programów, nie oglądają pewnie TVN ani Polsatu. Ale jest TVP Kultura, Viasat Historia, National Geographic, Ale Kino czy Zone Europa...
                    O BORZE, OGLĄDAM BOREJKOWSKIE KANAŁY!
                    Czy mnie sie zresztą wydaje, czy w kuchni był mały tvizorek, w który popatrywała sobie Miluchna Cyberżanka podczas wykonywania jakichś kuchennych czynnosci?...
                    • pola_lawendowe Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.05.11, 16:33
                      Mają, przewija się on, telewizor jeden, od Kwiatu Kalafiora po ostatni rezerwuar Sprężyny.
                      sprężyńskie cytatko:
                      " (...) rzekła dziadek i, zadowolony ze swego dowcipu, wybuchnął niemym śmiechem, jak Jack Lemmon w filmie " Garsoniera". Znów widział go ostatnio w TMC. Bardzo lubił tę melancholijną komedię. Przepadał za ciętą, rezolutną i dowcipną aktorką Shirley McLaine: przypominała mu jedną z czterech jego ukocjanych córek, Idę. Od pewnego czasu zaś zaczęła mu przypominać jedną z pięciu jego wnuczek, Łusię."
                      czyli co. nie dość, że mają telewizornię, to jeszcze wyuzdanie kablówkę zaprowadzili!
                      Jednego tylko nie zaprowadzili, Ignacego do okulisty, mianowicie.
                      Idusia i nieustająco " dyskretny" wyrzutek z piekła Shirley ?! ( Szyrli - jak to pięknie mówił Pawlak):))
                      • marslo55 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 17.05.11, 13:57
                        pola_lawendowe napisała:
                        "Bardzo lubił tę melancholijną komedię."
                        Toż to samo zło, ruja i porubstwo. Wygląda na to, że nie taki Ignac grzeczny, jak go malują, Pewnie jeszcze chętniej obejrzałby "Słodką Irmę", degenerat jeden! Ale "Garsoniera" jest przynajmniej dobra i należycie omszała. Ale Kino i Europa mogą nie równać do ignacowych standardów, ostatnio z uczuciem zgrozy skonstatowałam, że któryś z tych kanałów zaserwował widzom "Wiedźmina" i "Straszny film 3".
                      • kkokos Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 16.01.12, 18:23
                        > wybuchnął niemym śmieche
                        > m, jak Jack Lemmon w filmie " Garsoniera". Znów widział go ostatnio w TMC.

                        ekhm, w kwestii formalnej: TCM. Turner Classic Movies :)
              • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 18:00
                > Ooo! To by było dobre! Róża jest przecież gorącą zwolenniczką dokarmiania

                Produkuje więc te karmniki taśmowo,a wykorzystuje je z uporem maniaka Gabriela, umieszczając je nocami w przeróżnych miejscach miasta celem dokarmiania bezdomnych psów, kotów i gołębi
        • morekac Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 13.06.11, 16:04
          A jakiś ryb nie łowiono w nieszczęsnym dżdżystym Czaplinku za czasów Idy Sierpniowej?
          • pi.asia Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 03.07.11, 21:22
            Natalia namiętnie robiła figurki origami i układała suche bukiety.
            No i jeszcze pod jej hobby można podciągnąć rzucanie ciuchów gdzie popadnie "ale rzucała z szykiem"
            • marslo55 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 04.07.11, 09:34
              pi.asia napisała:
              "Natalia namiętnie robiła figurki origami i układała suche bukiety. No i jeszcze pod jej hobby można podciągnąć rzucanie ciuchów gdzie popadnie "ale rzucała z szykiem""
              Widzę tu wspólny mianownik - talent do układania połączony z fantazją. Jak układa, to wygląda, jakby się samo tak pięknie ułożyło, a jak rzuca niedbale, to zdaje się, że miała jakiś artystyczny zamysł. Kombinuję sobie, co przy takich predyspozycjach mogłoby się Nutrii jeszcze ujawnić.. może kolaże? Można robić w domu i nie spuszczać przy tym z oka potomstwa.


      • ananke666 Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 02:32
        Wizja Ignaca z robakiem mnie przerasta.
    • 2swineczki Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 14.01.12, 20:54
      ja znam tylko osobiscie KK, troche klamczuche i SK, a reszte ze tak powiem per prokura, czyli z tego forum.
      I niestety nie pamietam, ani by myself ani te per prokura, by Borejki jakos chodzily do teatrow. Moze chodiuly, tak jak wszyscy, czyli co jakis czas, ale nie bylo tam akcji chodzenia, jezdzenia do innych miast - jako czegos w typie nalogu.
      Kiedy zatem Mila mogla napisac cos powodujacego niemal spadanie spodni z wrazenia, skoro nawet o Jandzie (cos najbardziej popowego) nie ma ani przecinka?
      Jak patrycja mogla sie zmusic do lesnictwa, skoro zbierala popielniczki a nie podlewala kwiaty, krzaczki itp., nawet nie brala udzialu w jakiejs akcji typu 'ratujmy parki Poznania'? Ja wiem, ze mezologia, ale z mezologii to mozna pojsc na jakis oblegany kierunek, gdzie moze 20 proc. to rzeczywicie pasjonaci ale 80 proc to tacy, co to: skonczyc, miec dyplom, dalej sie zobaczy. Zeby studiowac lesnictwo, to jednak chyba trzeba byc pasjonatem, a Patrycja nigdy sie tym tematem ani pokrewnymi nie interesowala, wrecz mam wrazenie, ze wogole nie miala poejecia o tym, ze mozna np. spedzic weekend obserwujac przyrode.
      O astronomii Pyzy az zal pisac, i pomyslec, ze my podatnicy za takie fanaberie placimy.
      • retro-story Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 16:04
        O nie, nie. Nie zgodzę się ze świneczkami. Jak najbardziej wyobrażam sobie popielniczkową Pulpecję studiującą leśnictwo. U mnie było podobnie - w liceum interesowałam się głównie językami, teatrem, malarstwem, szyciem i happeningami ulicznymi. No, humanistka pełną gębą, z zainteresowań w każdym razie. Po czym poszłam na biologię - i siedzę już w tej biologii, a konkretnie zoologii, a jeszcze konkretniej ekologii behawioralnej, już siedem lat. W dalszym ciągu wyjście do lasu w czasie wolnym to dla mnie udręka, bo czuję, że las to moje miejsce pracy, a w domu wolałabym odpocząć przed TV, pójść do teatru, pościubolić sukienkę, albo chociażby zbierac popielniczki. Więc jak najbardziej wierzę w Pulpecję, której w pewnym momencie się zmieniły priorytety i zainteresowania.
      • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 18:08
        >Zeby studiowac l
        > esnictwo, to jednak chyba trzeba byc pasjonatem, a Patrycja nigdy sie tym temat
        > em ani pokrewnymi nie interesowala, wrecz mam wrazenie, ze wogole nie miala poe
        > jecia o tym, ze mozna np. spedzic weekend obserwujac przyrode.


        W Pulpecji Patrycja jako jedyna z rodziny nie lubiła swojej ul. Secesyjnej, klimatycznych wieżyczek etc. Jest dalej moment, gdzie Patrycja wraz z Bobkiem pojechali na wycieczkę do lasu i Patrycja olśniona okolicznosciami przyrody zastanawia się, co oni, do jasnej kur*y nędzy, w ogóle robią w tym zatęchłym mieście?
        Potem jeżdżą po tych lasach, podglądają się na golasa, wyglądają zza krzaka i robią przeróżne rzeczy z ciuchami i fiołkami. Rójek i Podróbek, jak babcie laczkiem. Przeczytasz tę książkę, to sama się przekonasz :)
    • totorotot Re: Nieznane hobby postaci jeżycjadowych 15.01.12, 17:08
      Fletnia gdzies jeszcz chyba sie przewijala...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja