Dodaj do ulubionych

Czego nie kupują Borejkowie?

26.09.11, 19:25
Natchnął mnie sąsiedni wątek o programowym niekupowaniu. Czego nie kupują programowo dobre rodziny w Jeżycjadzie?

O Borejkach wiemy, że na pewno:

- nie kupują czekolady
- nie kupują reklamowanych środków czystości (poprzestając z godnością na sprawdzonym "Ludwiku")
- nie kupują sprzętu gospodarstwa domowego (patrz awantura o zmywarkę)
- umeblowania i dekoracji służących do przemyślanego urządzenia domu (patrz zła, zła Ewa Jedwabińska).

Co jeszcze jest na czarnej liście? Pieluchy jednorazowe? Depilatory? Farba do włosów?

(Przez analogię z Majrzakami wiemy, że dobre rodziny nie pragną także telewizora, klatki dla ptaków, kota i różanego ogrodu, no ale Majchrzacy to szczyt wredoty był. )

Obserwuj wątek
    • ateh7 Re: Czego nie kupują Borejkowie? 26.09.11, 19:44
      Farby nie kupują na pewno, patrz: Laura, mająca pofarbowane włosy wzbudza wyraźną dezaprobatę.
      Myslę, że nie kupują jedzenia w McDonalds - kapitalistyczne, sieciowe zło.
      I czipsów nie kupują - złe, niezdrowe.

      Swoją drogą, ciekawe czy Borejkowie kupują w marketach, a jeśli tak, to w jakich. Obstawiam, ze Ida z Pulpą uwielbiają "Tygodnie Lidla" i szaleją wtedy, a potem cała rodzina dostaje pyszne, oryginalne dania.
      • minerwamcg Re: Czego nie kupują Borejkowie? 26.09.11, 19:59
        Jakby Wam to powiedzieć... To straszne, ale... ja też nie kupuję czipsów! (szlocha z twarzą w podkoszulku Arthura). Aha! I jeszcze kupuję Ludwika. I proszek E. Z godnością czy bez, ale nie będę co głupie trzydzieści lat zmieniać przyzwyczajeń :)
        I no, tego... zaraz mi nawrzucacie od dziadów Borejów... A niech tam, przyznam się! Jedzenia w McD. nie kupuję też! (uch, niech już mam to straszne wyznanie za sobą). Nie z powodu, że zło, tylko że złe.
        • ateh7 Re: Czego nie kupują Borejkowie? 26.09.11, 20:10
          Ja kupuję czipsy, kupuję coca-colę (a był czas, kiedy bojkotowałam i jedno, i drugie). Kupuje w McDonalds, ale raczej McBreakfast, bo to najbardziej mi smakuje. Oczywiście mam świadomośc, ze to sam szajs, ale lubię sobie czasem dogadzac.
          Ludwika nie kupuję. Pur lepiej mi robi na ręce. Tzn. mniej mi szkodzi. Laura powinna o tym pomyślec, no ale teraz maja zmywarkę :)
        • nessie-jp Re: Czego nie kupują Borejkowie? 26.09.11, 20:17
          E tam. Ja też nie kupuję czipsów, bo niezdrowe jak cholera, ale jednakowoż manifestu nie publikuję i happeningów na dworcach z tego powodu nie urządzam :)

          Mam fioła na punkcie kupowania środków czystości nietestowanych na zwierzętach, więc oczywiście wybieram takie, które nie są produkowane przez wielkie koncerny: najlepiej produkty małych, polskich lub niemieckich firemek. Niestety, Ludwik chyba już jest koncernowy :(

          Ale nie chodzi o wybory, chodzi raczej o to, nad czym Borejkowie unoszą się z godnością na wyżynach, pchani ciepłym prądami i będący PONAD TO, albo o przykłady celowego umartwiania się.

          Mila Borejko się umartwiała, nie kupując sobie kwiatów, chociaż lubiła. Z jednej strony to rozumiem, bo nie znoszę kwiatów ciętych (szkoda mi biedactw), a z drugiej
      • retro-story Re: Czego nie kupują Borejkowie? 26.09.11, 20:10
        No, kochani, jak to? "Ciociu, CZIPSY, ciociu, Delicje!" Dopiero później Idzie odbiło.

        Na pewno nie kupują Playstation ani innych podobnych. Wii nie kupują. Nowych mebli do salonu też nie kupują, dozwolone są tylko kolejne łóżka dla kolejnych dzieci/mężów, albo przemalowywanie starych szaf na kolor bladoróżowy.
            • minerwamcg Re: Czego nie kupują Borejkowie? 27.09.11, 12:11
              O przepraszam, na komputerze to już grały, ku utrapieniu Grzegorza (nie dlatego, żeby się im coś miało przegrzac, tylko że mu blokowały), Róża i Tygrys.

              > Po co Playstation. Kudy ta
              > m dziewczynkom do elektronicznej rozrywki, toż to głupie stworzenie i mózg się
              > takiej przegrzewa.

              A co do Playstation, to znam więcej przykładów, że ktoś zgłupiał od używania, niż od nieużywania. Swojej córce nie kupię.
              • nessie-jp Re: Czego nie kupują Borejkowie? 27.09.11, 16:50
                minerwamcg napisała:

                > O przepraszam, na komputerze to już grały, ku utrapieniu Grzegorza (nie dlatego
                > , żeby się im coś miało przegrzac, tylko że mu blokowały), Róża i Tygrys.

                Oczywiście. Na GRZIESIOWYM grały. Bo po co dziewczynkom kupić własny? Albo w ogóle po co Borejkowie mają kupić cokolwiek, skoro kupi Grześ, a oni mu będą używać, kiwając z potępieniem główką nad jego materializmem...


                > A co do Playstation, to znam więcej przykładów, że ktoś zgłupiał od używania, n
                > iż od nieużywania.

                To samo mówiono za czasów Szekspira o teatrze.
                  • iwoniaw Re: Jednakowoż 28.09.11, 09:03
                    Ignacy zna się na starożytności jak kura na pieprzu, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby się okazało, że te hasła z babolami to jego autorstwa. ;-) Już w wątku o wpadkach parę osób zwracało uwagę na luki w wiedzy w dziedzinie, którą on nie dość, że z zamiłowaniem, to jeszcze zawodowo...
                • black-apple Re: Czego nie kupują Borejkowie? 27.09.11, 19:24
                  E tam. Na Playstation można oglądać filmy (3 posiada wszak powoli zastępującego dvd Blu-Ray), do tego można na nim słuchać muzyki i łączyć się z Internetem. 3w1, a właściwie 4w1 - dla niektórych zakup inwestycja. Sama mam, posiadam i jak do tej pory nie zgłupiałam. Można korzystać z umiarem? Można.

                  Do listy dołączam mocniejsze niż piwo alkohole, wszelkiej gammy narkotyki i wszystkie możliwe dostępne produkty z sex shops. Trudno mi sobie również wyobrazić Borejków kupujących najnowsze przeboje muzyki popularnej, np. taką Gagę. Najmłodsze co najwyżej ściągną mp3 z Internetu, reszta przeznaczy na Plutarcha.
                • a_weasley Re: Czego nie kupują Borejkowie? 19.10.11, 22:00
                  Nessie-jp napisała:

                  > minerwamcg napisała:

                  >> A co do Playstation, to znam więcej przykładów, że ktoś zgłupiał
                  >> od używania, niż od nieużywania.

                  > To samo mówiono za czasów Szekspira o teatrze.

                  Żyrafy mają długie szyje i bociany mają długie szyje. Zatem bociany są żyrafami?
                  • nessie-jp Re: Czego nie kupują Borejkowie? 19.10.11, 23:25
                    > > To samo mówiono za czasów Szekspira o teatrze.
                    >
                    > Żyrafy mają długie szyje i bociany mają długie szyje. Zatem bociany są żyrafami
                    > ?

                    Głupoty mówiono o Szekspirze i głupoty mówiono o Playstation. Zatem nie mówiono głupot?
        • nessie-jp Re: Czego nie kupują Borejkowie? 28.09.11, 15:55
          dziennik-niecodziennik napisała:

          > Laura wzbudza dezaprobatę, bo jej zielone włosy są głupiutkim wyrazem buntu, kt
          > ory ją na dokładkę oszpeca. a nei dlatego ze ogólnie ma pofarbowane.

          E tam. Laura pofarbowała włosy na zielono, bo miała ochotę mieć zielone włosy oraz dysponowała zieloną farbą. Trzy dni później mogła kupić farbę wiśniową, a za tydzień czarną. To nie fakt, że coś Laurę oszpeca, wzbudza złość klanu
          • dziennik-niecodziennik Re: Czego nie kupują Borejkowie? 20.10.11, 21:47
            głównym elementem mojej wypowiedzi było nie to że Laurę to oszpeca, tylko że jest to wyraz buntu. a JEST to wyraz buntu, tak samo jak przerobienie pokoju na "jaskinię czarownicy" czy makijaz a la wampir. i dlatego wzbudza dezaprobatę. bo buntowac się mozna róznie, a Laura buntuje się niefajnie (uwzględniając calokształt).
            • a.nancy Re: Czego nie kupują Borejkowie? 13.12.11, 22:50
              dziennik-niecodziennik napisała:

              > głównym elementem mojej wypowiedzi było nie to że Laurę to oszpeca, tylko że je
              > st to wyraz buntu. a JEST to wyraz buntu, tak samo jak przerobienie pokoju na "
              > jaskinię czarownicy" czy makijaz a la wampir. i dlatego wzbudza dezaprobatę. bo
              > buntowac się mozna róznie, a Laura buntuje się niefajnie (uwzględniając caloks
              > ztałt).

              z punktu widzenia nastolatki "fajne" buntowanie to żadne buntowanie.
          • emae Re: Czego nie kupują Borejkowie? 14.12.11, 08:25
            nessie-jp napisała:

            > dziennik-niecodziennik napisała:
            >
            > > Laura wzbudza dezaprobatę, bo jej zielone włosy są głupiutkim wyrazem bun
            > tu, kt
            > > ory ją na dokładkę oszpeca. a nei dlatego ze ogólnie ma pofarbowane.
            >
            > E tam. Laura pofarbowała włosy na zielono, bo miała ochotę mieć zielone włosy o
            > raz dysponowała zieloną farbą. Trzy dni później mogła kupić farbę wiśniową, a z
            > a tydzień czarną. To nie fakt, że coś Laurę oszpeca, wzbudza złość klanu
      • czekolada72 Re: Czego nie kupują Borejkowie? 06.10.11, 09:01
        ateh7 napisała:
        Myslę, że nie kupują jedzenia w McDonalds - kapitalistyczne, sieciowe zło.
        > I czipsów nie kupują - złe, niezdrowe.

        Co prawda czipsow nie kupuje, ale od czasu do czasu w mcdonaldzie czy telepizzy cos sie zamowi, a wlasnie - czy oni zamawiaja pizze na przynos??

        > Swoją drogą, ciekawe czy Borejkowie kupują w marketach, a jeśli tak, to w jakic
        > h. Obstawiam, ze Ida z Pulpą uwielbiają "Tygodnie Lidla" i szaleją wtedy, a pot
        > em cała rodzina dostaje pyszne, oryginalne dania.
        Tia, ja tam moze nie szaleje, ale wyczekuje tych tygodni lidlowych i zawsze cos dokupie ;) tyle, ze juz z kilka razy przeszlo w kolo to samo, a nowosci - ni sladu :(

        No i Ludwik tez przez lata wiodl prym, choc czasowo ustepuje produktom lidlowskim ;)
        • marslo55 Re: Czego nie kupują Borejkowie? 07.10.11, 12:31
          czekolada72 napisała:
          "Co prawda czipsow nie kupuje, ale od czasu do czasu w mcdonaldzie czy telepizzy cos sie zamowi, a wlasnie - czy oni zamawiaja pizze na przynos??"
          Dobre pytanie! Czy zamawianie pizzy to upokarzanie ludu pracującego, czy też zacieśnianie z telepizzerem więzi międzyludzkich? Czy telepizzer musi przed wyjściem napić się herbatki "Godzina przy kominku"? I czy Gabriela męczeńsko zjada przypalony kawałek?


        • nessie-jp Re: Czego nie kupują Borejkowie? 27.09.11, 00:46
          A FU :( No faktycznie, Mila Borejko z depilatorem w jednej dłoni a dezodorantem w drugiej...? Trudno sobie wyobrazić ;) Gaba pewnie kradnie Grzegorzowy. Grześ, jedyny normalny konsument w tej rodzinie, musi opędzić swoimi kosmetykami, zmywarkami, płynami Kop i tym podobnymi dobrami potępionymi cały klan...

          Ja się zastanawiam, czy oni kupują dzieciom zabawki. Nie przypominam sobie z nowej Jeżycjady nic poza tymi encyklopediami i lunetami. Jasne, że fajnie mieć encyklopedię i teleskop, ale misia też fajnie mieć... Czy Miągwa miał misia?

          Jejku, wiecie co, żarty na bok, ale brakuje mi takiego zwykłego obrazka, że Mila, doświadczona przecież dziewiarka, siada i robi misia na szydełku dla któregoś z zasmarkanych, chorych albo smutnych dzieciaków.

                • iwoniaw Swoją drogą zawsze ogromnie mnie śmieszyło 27.09.11, 10:04
                  owo "a my nie mamy Barbie, my mamy bobasa" - jak żyję, gdy byłam mała, zabawki były moją i rodzeństwa prywatną własnością (i to niekoniecznie wspólną; prawdę mówiąc te ukochane i specjalne zwłaszcza nie były wspólne), obecnie moje dzieci mają zabawki, o których raczej nie powiem, że to "my" je mamy. ;-)
                  • chomiczkami Re: Swoją drogą zawsze ogromnie mnie śmieszyło 16.11.12, 10:06
                    Lalkę-bobasa to miałam własną w sumie (chociaż brat się nią, owszem, bawił), ale większość zabawek mieliśmy wspólnych, oprócz tych najbardziej ulubionych. Cała rodzina używała też wszystkich komputerów i całej reszty sprzętu solidarnie. Dopiero idąc na studia wybrałam sobie jeden z nich jako własny, potem zresztą go oddając rodzinnemu domowi, razem z zakupem nowego laptopa.

                    Co rodzina to zwyczaje ;). Przyznam, że dzielenie się z rodzeństwem nie stanowi dla mnie żadnego problemu. Ma to ogromną zaletę - gdy mi czegoś brakuję, po prostu biorę to od braci. Jedynacy nie mają magazynów materiałów biurowych :).
            • kanga_roo Re: Czego nie kupują Borejkowie? 27.09.11, 09:59
              nie kupują mieszkań. lokale jakoś tak dziwnie znajdują im się same: a to mieszkanko po Gizeli, a to suterena, a to pokoiki po Mamertach. a to zaplecze kwiaciarni i domek, który wyrósł był pod lasem. sam chyba z siebie.
              podobnie, nie kupują samochodów. wygląda, że ot, tak znajdują te przechodzone astry pod domem.
              nie kupują rowerów, rolek, łyżew. nawet Józinkowi wystarcza do szczęścia piłka.
              instrumentów muzycznych, sprzętu fotograficznego, zwierząt (koń Baltony się przybłąkał z bezpańskich ugorów, zapewne)....o, mam; na pewno nie kupują kuponów totolotka :-)
              och, gdybym była Borejką, opływałabym w gotówkę.
          • rannie.kirsted Re: Czego nie kupują Borejkowie? 27.09.11, 23:27
            kupuja:) Pyza i Tygrys mialy lalki, ktore Pyza przechowywala nawet bedac juz osoba pelnoletnia (to pewnie ten syndrom pustych ramion byl - przechowywala lalki do momentu kiedy jej Mila nie wpadla w puste ramiona)
            Pyza i Tygrys nie mialy barbie, maily natomiast lalke dzidziusia (Pulpecja)
        • ananke666 Re: Czego nie kupują Borejkowie? 27.09.11, 15:14
          Jak nie jak tak?
          Natalia miała Masumi i wodę Adidasa od Tunia (pocz. lat 90)
          Ida Jade.
          Pulpecji Florek kupował co tydzień nowe.
          Ulubione pachnidło Gabrielli to Acqua di Gio.
          Kupowali, kupowali. I to wcale nie tanie, Acqua di Gio to jakieś dwie stówy za pięćdziesiątkę.
        • p.aulinka Re: Czego nie kupują Borejkowie? 20.10.11, 20:35
          Ja myślę, że oni nie kupują dezodorantów. :(

          Ale na pewno kupuja perfumy. "Nutria i nerwus" - Laura podkrada ciotce Pulpie "słodko-gorzkie Givenchy" a Gabryiela dosyc nietypowo dezynfekuje zranione kopytko Natali chyba perfumami Masumi (ale juz sama Nutria uzywala ich chyba zgodnie z przeznaczeniem - no przynajmniej do czasu zerwania z Tuniem ;))

          Dodatkowo chciałam rzec że w przypadku naduzżywania pachnideł i rozsiewania ich "chmurą" która gryzie w oczy - sama mam ochotę ugryźć taka osobę ...

          Co do depilacji jakos bardziej wyobrażam sobie Panie i Panny Borejko z jednorazową maszynką niż z depilatorem ..
          Co do playstation - posiadam i czasami uwielbiam grać :) To nie narzedzie "Szatana " ani "ogłupiacz" a taki sam przedmiot uzytkowy jak radio czy telewizor czy nawet ksiażka - służący w wielu wypadkach po prostu u rozrywce - trzeba znac proporcje w korzystaniu i NIC złego się dziac nie będzie - nawet z młodocianą osobą :) [ choć oczywiście dużo trudniej kupić i mieć panowanie nad używaniem niż po prostu z góry zabronić i negować :)))
        • teano1 Re: Czego nie kupują Borejkowie? 16.11.12, 09:21
          jamniczysko napisała:

          > Ja myślę, że oni nie kupują dezodorantów. :(
          >
          > (dezaprobatycznie potraktowana Laura, rozpylająca ciężkie chmury w TiR)

          O, przepraszam bardzo. Wniosek kompletnie nieuprawniony. Są ludzie, którzy MAJĄ węch, w przeciwieństwie do osób, którym się tylko wydaje, że go mają.
          Ja mam węch. I mnie rozpylenie chmury dezodorantu, przyprawia w najłagodniejszej postaci o dezaprobatę. Ale ja czuję jakiego dezodorantu używa moja sąsiadka. Czuję kiedy ktoś pali w samochodzie jadącym przed nami.
          Więc Laurę katującą resztę domowników ciężkimi oparami miałabym ochotę zamordować.
          Sama używam dezodorantu roll on - efekt ten sam co w psikaczu, a zapach tylko dla mnie.

          Z tego, że komuś nie podoba się smuga zapachowa ciągnąca się za człowiekiem, nie należy wyciągać wniosku, że potępia w czambuł dezodoranty i perfumy jako takie.
    • rudzik85 Re: Czego nie kupują Borejkowie? 13.12.11, 22:42
      Poczytuję Was sobie od jakiegoś czasu, wypowiadałam się niewiele wiec się jeszcze raz przywitam, a co ;)

      Odnośnie tematu- Grześ miał komputer w siermiężnych latach 90' -był drogi, w domach prywatnych rzadko spotykany i maksymalnie jeden. Z komputerem spotkałam się w liceum i nie wiedziałam jak włączyć <wstydzi się>, a jestem w podobnym wieku co Laura. Dla dzieci w tych czasach kupowano rzadko, raczej tak jak u Borejków- do pracy. Jeden.

      A jak tak czytam to mam wrażenie, ze ja to nic innego jeno Borejkówna z domu :) Czipsów i hamburgerów jadam w stopniu minimalnym, cenię domowe ciasto (drożdżowe tak pachnie...hehe:) ) , przywiązuję sie do sprawdzonych marek, chadzam w kieckach z lumpa i recyklinguję meble.....ja nawet telewizora nie mam i co gorsza- nie mam w planach....(za to rzutnik...o to tygryski lubią!). Właśnie sie zastanawiam czy jestem strasznie dziwna jak na dzisiejsze standardy.....:) No cóż, trudno :)

      A w jednej z nowszych książek jest rytualne, męskie chadzanie na królową fast-foodów- pizzę! Wiew nowoczesności. I w TiR całkiem staranne i przemyślane umeblowanie (nawet z kwiatami w wazonie- ja jak nie dostane, to nie mam) .....pokoju Gaby i Grzegorza, królowej kraciastej koszuli. Obecność małego Einsteina pozwolicie, że pominę. Suterena Idy tez jest fajna- żółcie, biele, nawet-spory metraż. I te perfumy! Białe kiecki do ziemi, szminki, którymi Nutria malowała sie co pół godziny (regularnie).

      Miejsca dla playstation jednak nie widzę :)
      • rannie.kirsted Re: Czego nie kupują Borejkowie? 14.12.11, 01:24
        dla mnie opis piwnicznych apartamentow Idy ze Sprezyny brzmi makabrycznie. raz, ze wszystko wlacznie z podlogami na bialo (wyobrazacie sobie rude klaki idy walajace sie po podlodze w kuchni albo pokoju?) dwa ze wszystko oswietlone do bolu. toz to niczym sie nie rozni od laboratoryjnej kuchni Ewci Sopel. tyle ze tam tylko kuchn ia byla laboratoryjna,a u Palysow najwyrazniej cale mieszkanie. ci lekarze!:D
        • rudzik85 Re: Czego nie kupują Borejkowie? 14.12.11, 12:45
          rannie.kirsted napisała:

          > dla mnie opis piwnicznych apartamentow Idy ze Sprezyny brzmi makabrycznie. raz,
          > ze wszystko wlacznie z podlogami na bialo (wyobrazacie sobie rude klaki idy wa
          > lajace sie po podlodze w kuchni albo pokoju?) dwa ze wszystko oswietlone do bo
          > lu. toz to niczym sie nie rozni od laboratoryjnej kuchni Ewci Sopel. tyle ze t
          > am tylko kuchn ia byla laboratoryjna,a u Palysow najwyrazniej cale mieszkanie.
          > ci lekarze!:D

          Hmmmm ja zapamiętałam je nieco inaczej- nie jako laboratoryjne, jasne i dobrze oświetlone oczywiście (w końcu to suterena- taki zabieg jest oczywisty) ale ocieplone żółtymi i pomarańczowymi akcentami. Na jasnym tle takie akcenty bardzo sie wybijają. Generalnie wyobrażam sobie, ze w salonie na białej sofie jest mnóstwo kolorowych poduszek, że podłoga jest z grubych desek jak to teraz jest w modzie, a w kamienicach było bardzo często od zawsze, że z salonu prowadzą dwuskrzydłowe, drewniane drzwi do innych pomieszczeń. A w kuchni jest długaśny reling z żółtymi kubkami na tle rustykalnych płytek w delikatny wzór. Nieprzeładowane meblami, trochę skandynawskie wnętrza. Trzeba sobie przypomnieć lekturę!
          • rudzik85 Re: Czego nie kupują Borejkowie? 16.12.11, 12:05
            dokładny opis w Spreżynie- byłam specjalnie po to w bibliotece:
            "Gorąca nie odczuwało się tu zupełnie, zwłaszcza, ze okienka były malutkie, jak to w piwnicy. Wszędzie panował przyjemny chłodek i miły ład, a suterena aż lśniła jasnością, gdyż Ida pomalowała wszystko na biało, z podłogą włącznie. Kolory dodatkowe (żółć, oranż oraz barwy piasku), rozświetlane przez liczne żarówki, lampki oraz halogeny, nadawały piwnicznemu lokalowi charakter słoneczny, optymistyczny i radosny"

            Gdzie temu do laboratorium Ewci Sopel!
              • rudzik85 Re: Czego nie kupują Borejkowie? 18.12.11, 21:48
                Luźna skojarzenia z białą kuchnią- a'la Sopielica:

                muratordom.pl/kuchnia/projekty-i-aranzacje/biala-kuchnia-zdjecia,123_6925.html?&photo=21051
                I takie bardziej Idusiowe:

                www.flickr.com/photos/28201651@N02/2666979255/
                Nie są super dokładne, ale mniej więcej oddają klimat tego, jak widzę te wnętrza. Sama mam zamiar urządzić w niedalekiej strych i zastosować dużo bieli, lubię zimne kolory w mieszkaniu i ubiorze, może dlatego mam inne odczucia niż biało=wieje mrozem.
                        • pi.asia Re: Czego nie kupują Borejkowie? 19.12.11, 21:15
                          Jarzeniówki w mieszkaniu zawsze budziły moją niekłamaną grozę. To było oświetlenie zarezerwowane dla szpitali, urzędów, hal produkcyjnych i sportowych, zimne i odpychające.

                          Byłam w paru kuchniach gdzie na suficie tkwiła jarzeniówka i nie czułam się tam najlepiej.
                          Aha - w owych czasach (początek lat 80-tych) nie było jarzeniówek o świetle ciepłym. Świeciły zimno i odpychająco. Jak dodać do tego absolutną biel wystroju to wychodzi trupiarnia.

                          Dziecko żyje w świecie kolorów i przytulności. W skromnym, wręcz ubogim, mieszkaniu Lewandowskich Gieniusia rozgląda się z podziwem i mówi że u nich nie jest tak ładnie. Ja jej się nie dziwię. Mieć w mieszkaniu wyłącznie biel i czerń to można oszaleć. Podobne odczucia ma zresztą mąż Ewy - mówi że to nie dom, tylko wystawa mebli.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka