Aniela i Robert

16.11.11, 07:02
Ja na razie krótko, bo śpieszę się straszliwie. Czy myślicie, związek Robrojka i Kłamczuchy okazałby się udany, gdyby Aniela dała mu jednak szansę?
    • emae Re: Aniela i Robert 16.11.11, 07:14
      Myślę, że prędzej czy później rozleciałoby się.
      Coś jej z nim przeszkadzało, przecież nie wzrost czy kolor włosów. Jeśli nie widziała szansy dla tego związku, to nawet gdyby ją w pewnym momencie zobaczyła, pewnie nie trwałoby to długo. Ona go nie kochała, i tyle.

      Zresztą, mówimy o licealiście, który kochał się w licealistce, żadne tam wielkie love story :) Choć zapewne nastoletni Robert traktował to niezwykle poważnie.
      • kebbe Re: Aniela i Robert 16.11.11, 09:30
        emae napisała:
        > Zresztą, mówimy o licealiście, który kochał się w licealistce, żadne tam wielki
        > e love story :)

        hehe, jak to, przecież licealna miłość to w większości przypadków w J. preludium do małżeństwa i gromadki dzieci :)
        Rojek dobrze rokował w okolicach KK, ale potem powrócił z zaświatów jako smętny, wąsaty dziad i ofkorz, że z Anielą szans na związek takie zombie by nie miało. Inna sprawa, że do Anielli nie pasuje mi też inny dziad, chorobliwie wesoły, brodaty Bernard. Jestem przekonana, że Kłamczucha zdradza go na potęgę ;)
        • ateh7 Re: Aniela i Robert 16.11.11, 16:00
          Z jednej strony cieszę się, że im nie wyszło, bo kolejny związek od pierwszej klasy liceum do grobowej deski byłby zbyt nieznośny. Z drugiej strony, czesem tak myślę, że gdyby Aniela związałaby się jednak z Robrojem, to po pierwsze zniknąłby ohydny Bernard, po drugie, nie narodziliby się paskudni Żeromscy. I moze Robert nie zdziadziałby tak szybko.

          A propos zdziadzienia Robrojka, było ono potrzebne, żeby go, umęczonego zyciem, wcisnąc w ramiona Natalii i tym prostym sposobem uszcześliwic. Związek Robcia z Natalią też mi jakoś zgrzyta (bo zawsze mi się widziało, ze to takie na siłę) i wolałabym chyba go z Anielą, mimo wszystko.

          I też obstawiam, ze Kłamczucha zdradza Bernarda. Seks z nim byłby szczytem wszystkiego.
          • emae Re: Aniela i Robert 16.11.11, 16:04
            Szczytem, powiadasz? :->
            • ateh7 Re: Aniela i Robert 16.11.11, 16:06
              No, moze nie wszystkiego. Ale szczytem ohydy to na pewno! :D
              • the_dzidka Re: Aniela i Robert 17.11.11, 10:22
                - Ten brzuch, ta broda, może jeszcze z kawałkami śniadaniowego jajka... - poturpizowała Dzidka.

                A jeszcze nie daj boże, zza ramienia wychyla mu się różowy miś, wszak Bernard nie rozstawał się z nim nigdy...
                • kebbe Re: Aniela i Robert 17.11.11, 12:18
                  Koszmar. Bernard to koszmar. Już pal sześć jego wygląd, niektórzy, czy też niektóre, lubią zarost i podobne urozmaicenia, ale całokształt...przepraszam, ja w towarzystwie osób bernardopodobnych, trajkoczącyh radośnie, wszędobylskich, niemożliwych do zgubienia i ukrycia się przed nimi, dostaję torsji. Gdyby mi przyszło spędzić z Bernardem choć jeden dzień, zakończyłby się on morderstwem w afekcie. Dla mnie jednyne optymistyczne zakończenie pamiętnej sceny z "Imienin", gdzie Bernard wpierniczył się na trzeciego do romantycznej chatki Strybów, to Gaba i Grześ, przyklepujący naprędce szpadlami niewielki wzgórek ziemi za wspomnianą chatką...
              • klymenystra Re: Aniela i Robert 17.11.11, 13:55
                Ech, osobiscie znam pary, gdzie on jest wielki, brzuchaty, z zarostem i do tego niekoniecznie ladnym zapachem z ust ;)
          • ladyofshalott789 Re: Aniela i Robert 20.03.23, 08:46
            Mnie się robi niedobrze jak czytam Noelkę i jest scena, gdy przychodzą do Anieli, a ona siedzi na kolanach Bernarda i namiętnie się całują. Fuj!
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Aniela i Robert 20.03.23, 10:36
              ladyofshalott789 napisała:
              >Mnie się robi niedobrze jak czytam
              >Noelkę i jest scena, gdy przychodzą
              >do Anieli, a ona siedzi na kolanach
              >Bernarda i namiętnie się całują. Fuj!

              Ale że co, że Berni nie opróżnił brody po obiedzie?
              • julian_arden Re: Aniela i Robert 22.03.23, 11:59
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                > ladyofshalott789 napisała:
                > >Mnie się robi niedobrze jak czytam
                > >Noelkę i jest scena, gdy przychodzą
                > >do Anieli, a ona siedzi na kolanach
                > >Bernarda i namiętnie się całują. Fuj!
                >
                > Ale że co, że Berni nie opróżnił brody po obiedzie?


                Sądzę, że przynajmniej wytrzepał. Tyle dobrego nie może się marnować.
          • julian_arden Re: Aniela i Robert 22.03.23, 11:59
            ateh7 napisała:

            > Z jednej strony cieszę się, że im nie wyszło, bo kolejny związek od pierwszej k
            > lasy liceum do grobowej deski byłby zbyt nieznośny. Z drugiej strony, czesem ta
            > k myślę, że gdyby Aniela związałaby się jednak z Robrojem, to po pierwsze znikn
            > ąłby ohydny Bernard, po drugie, nie narodziliby się paskudni Żeromscy. I moze R
            > obert nie zdziadziałby tak szybko.
            >
            > A propos zdziadzienia Robrojka, było ono potrzebne, żeby go, umęczonego zyciem,
            > wcisnąc w ramiona Natalii i tym prostym sposobem uszcześliwic. Związek Robcia
            > z Natalią też mi jakoś zgrzyta (bo zawsze mi się widziało, ze to takie na siłę)
            > i wolałabym chyba go z Anielą, mimo wszystko.
            >
            > I też obstawiam, ze Kłamczucha zdradza Bernarda. Seks z nim byłby szczytem wszy
            > stkiego.


            No, nie wątpię, że z Anielcią Robcio musiałby żyć na wysokich obrotach. Co do Bernarda, to wydaje mi się, że w zamyśle Autorki on jest rodzajem nauczki życiowej dla Anielli. Nie chciała poukładanego, ale rudego i komicznego, aspirowała wyżej, a w końcu musiała z niechlujnym brodatym i komicznym jeszcze bardziej, przy tym do tego również żałosnym. Owszem, niby artysta, ale taki, którego dziełem jest styl życia, dosyć chyba kłopotliwy dla rodziny. Kara za wybrzydzanie jak nic. Oto, co się stanie, gdy nie zwiążesz się na wieki już w liceum. Bernard to konstrukt pisany pod konkretny pomysł.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Aniela i Robert 22.03.23, 12:44
              julian_arden napisał:
              >No, nie wątpię, że z Anielcią Robcio
              >musiałby żyć na wysokich obrotach.
              >Co do Bernarda, to wydaje mi się, że
              >w zamyśle Autorki on jest rodzajem
              >nauczki życiowej dla Anielli. Nie
              >chciała poukładanego, ale rudego i
              >komicznego, aspirowała wyżej, a w
              >końcu musiała z niechlujnym
              >brodatym i komicznym jeszcze
              >bardziej, przy tym do tego również
              >żałosnym.Owszem, niby artysta, ale
              >taki, którego dziełem jest styl życia,
              >dosyć chyba kłopotliwy dla rodziny.
              >Kara za wybrzydzanie jak nic. (...)

              Bernard akurat dobrze wywiązuje się z życia rodzinnego i nie widać, żeby jego odpały jakoś utrudniały życie domownikom.
              Ale zgodzę się, że to mógł być motyw nauczki za wybredność, może nie od razu kary, bo nie widać by było im razem źle, ale na pewno taki uszczypliwy plottwist, który pokazuje, że jednak warto skorzystać, gdy ktoś mnie atrakcyjny ma nam coś do zaoferowania.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Aniela i Robert 22.03.23, 12:59
          kebbe napisała:
          >(...) Inna sprawa, że do Anielli nie pasuje mi
          >też inny dziad, chorobliwie wesoły, brodaty
          >Bernard. Jestem przekonana, że
          >Kłamczucha zdradza go na potęgę ;)

          Gdyby miała go dość, to nic nie stało na przeszkodzie by od niego odeszła. A akurat Aniela wygląda mi na osobę, która nie miałaby z tym żadnego problemu (to nie Borejkówna). Myślę, że mogłaby się spokojnie rozwieść, wyprowadzić i płacić alimenty.
          Ale tego nie zrobiła. Czyli coś ją jednak przy nim trzyma.
          • bupu Re: Aniela i Robert 22.03.23, 14:53
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > kebbe napisała:
            > >(...) Inna sprawa, że do Anielli nie pasuje mi
            > >też inny dziad, chorobliwie wesoły, brodaty
            > >Bernard. Jestem przekonana, że
            > >Kłamczucha zdradza go na potęgę ;)
            >
            > Gdyby miała go dość, to nic nie stało na przeszkodzie by od niego odeszła. A ak
            > urat Aniela wygląda mi na osobę, która nie miałaby z tym żadnego problemu (to n
            > ie Borejkówna). Myślę, że mogłaby się spokojnie rozwieść, wyprowadzić i płacić
            > alimenty.
            > Ale tego nie zrobiła. Czyli coś ją jednak przy nim trzyma.
            >


            Dla Anielli to jest dobry układ. Berni ogarnie przyziemnosci, jak pranie, gotowanie i sprzątanie, guziczek też se sam przyszyje, żonę obdarzy stosownymi ilościami uwielbienia, dostosuje się do jej planów i potrzeb, nie będzie stękał że połowica sławniejsza od niego...
            • kooreczka Re: Aniela i Robert 22.03.23, 15:12
              Ja ich totalnie widzę razem- Bernard mimo swoich póz ogarnia życie rodzinne, łącznie z malowaniem nocników, żeby na chleb starczyło, docenia i wielbi żonę jednocześnie mając na tyle swojej przestrzeni i zajęć, że nie czyni jej niemych wyrzutów kiedy wraca po nocy. I totalnie widzę ich w konsensualnych układach swingerskich/ wielokątach.

              Robroj? Witałby ją wzrokiem smutnego psa i po cichu użalał się, że oczywiście ona go zdradza, ale co on może, takie biedny.


              I tak ogólnie- jest jakieś przekonanie, że współmałżonek to trofeum- dla faceta z ambicjami ona może być "tylko" ładna, ale mąż to najlepiej, żeby żonę przeskakiwał o kilka długości- trochę lepsze wykształcenie, lepiej zarabiał. Ja sama, córka egalitarnego małżeństwa złapałam się na lekkim zdziwieniu, że koleżanka wyszła za "tylko" technika. I znam niestety związki, które rozpadły się, bo ludzie nie mogli znieść presji- ona, że "się zniża", on "że nie dorasta"

              I Aniela jest tego przykładem- Gdyby role były odwrócone- sławny aktor z ekscentryczną połowicą o urodzie dla koneserów to- mam wrażenie, zdziwienie byłoby mniejsze.

              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Aniela i Robert 22.03.23, 18:35
                kooreczka napisała:
                >Ja ich totalnie widzę razem- Bernard
                >mimo swoich póz ogarnia życie
                >rodzinne, łącznie z malowaniem
                >nocników, żeby na chleb starczyło,
                >docenia i wielbi żonę jednocześnie
                >mając na tyle swojej przestrzeni i
                >zajęć, że nie czyni jej niemych
                >wyrzutów kiedy wraca po nocy. I
                >totalnie widzę ich w konsensualnych
                >układach swingerskich/
                >wielokątach.

                To w tym celu zabrał się z Gabogrzesiami...

                >Robroj? Witałby ją wzrokiem
                >smutnego psa i po cichu użalał się,
                >że oczywiście ona go zdradza, ale
                >co on może, takie biedny.

                Tylko czy takiego Robwąsa (nie Robroja!) Aniela nie rzuciłaby po miesiącu? Poważnie, po co miałaby wychodzić za takiego typa? Co on jej może dać? Stabilizacji nie liczę, bo jest cała masa zdrowszych od niego gości, którzy są w stanie ją zapewnić.
    • nessie-jp Re: Aniela i Robert 16.11.11, 16:14
      Trudno powiedzieć. Mógłby być udany, gdyby:

      a) Robrojek Anielę nieodmiennie uwielbiał jako największy fan i podnóżek, w czym ona pławiłaby się z zachwytem i upojeniem

      b) Robrojek czerpał typową dla siebie, smętno-masochistyczną przyjemność z bycia podnóżkiem tej wspaniałej świetlistej istoty.

      Inaczej bowiem ich związek wyglądałby jak Idy z Markiem
      • ateh7 Re: Aniela i Robert 16.11.11, 16:28
        Ja wyobrażem sobie to tak, ze Robert rzeczywiście byłby poniekąd fanem Anieli, takim stojącym trochę w cieniu, ale nie przeszkladzałoby mu to, bo sam nie lubi eksponowac zbytnio swojej osoby (w kazdym razie dużo mniej, niż Aniela). W kwestiach techniczno-organizacyjnych myślę, że nadawaliby jako partnerzy, pewnie kłociliby się często, szczególnie na początku, ale po kilku latach dopasowaliby się do siebie. Jeśli chodzi o kwestie zawodowe, widze to tak, ze Aniela ma swoją karierę aktorską, a Robert np. swoją firmę poligraficzną i każde z nich idzie tu swoją drogą. Nawet mi się podoba taka perspektywa, bo sama nie czaję takich związków, gdzie jedno bez drugiego nie zrobi nawet kroku.
      • kkokos Re: Aniela i Robert 16.11.11, 18:10
        > a) Robrojek Anielę nieodmiennie uwielbiał jako największy fan i podnóżek, w czy
        > m ona pławiłaby się z zachwytem i upojeniem
        >
        > b) Robrojek czerpał typową dla siebie, smętno-masochistyczną przyjemność z byci
        > a podnóżkiem tej wspaniałej świetlistej istoty.
        >

        czyli generalnie jak związek z bernardem :)
        tyle że bernard jest ciekawszy, ma w sobie więcej niespodzianek, może czymś zaskoczyć w przeciwieństwie do nudnego i porządnego roberta. jest po prostu barwniejszy, a wady i zalety bernarda i anieli się równoważą (albo wzajemnie uzupełniają; nie raz o tym była mowa). dlatego ten związek trwa. w związku z robrojkiem jedna strona cały czas by brała, a druga tylko dawała, zapewne dlatego autorka ich jednak nie połączyła.

        no i powiedzmy sobie jednak szczerze - na fantazję w łóżku z robrojkiem to raczej aniella nie mogłaby liczyć, tymczasem taki bernard.. fiu, fiu...
        • rozdzial43 Re: Aniela i Robert 16.11.11, 18:19
          > no i powiedzmy sobie jednak szczerze - na fantazję w łóżku z robrojkiem to racz
          > ej aniella nie mogłaby liczyć, tymczasem taki bernard.. fiu, fiu...

          Lubię obie te postaci, ale na męża wybrałabym jednak Roberta. Pewnie dlatego, że Bernard jest dla mnie zbyt artystyczny. I do tego artysta z niego bezinteresowny. Chętnie natomiast włączyłabym go do grona najbliższych przyjaciół, tych od prawdziwej rozrywki i nieskrępowanych kontaktów towarzyskich.

          Ale Anielka jest też przecież artystką, więc wybór Bernarda na męża dla Anielki jest dla mnie jak najbardziej zrozumiały, wiarygodny i prawdopodobny psychologicznie.
      • croyance Re: Aniela i Robert 24.11.11, 18:02
        Mysle, ze punkt a odpada - Robrojek jest zbyt uczciwy i, jak napisalaby MM, 'prawy', zeby bezkrytycznie odnosic sie do Anieli. Ona zas potrzebuje zachwyconego fana, a nie realisty, ktory sprowadzi ja na ziemie. Robert jest zbyt praktyczny, zbyt prostolinijny, poza tym zbyt dla niej smetny. Ona jest artystka, drama queen, szampan i babelki, a on taki troche stoczniowiec z wasem, wiec nie bardzo widze, zeby sie dogadali w dluzszym rozrachunku.
        • ateh7 Re: Aniela i Robert 24.11.11, 21:03
          Nie przepadam za Robertem ale chętniej widziałabym jego związek z Anielą niż Anielę z Bernaredem. Myślę, ze Aniela dojrzała przez te wszystkie lata i nie odbieram jej osoby negatywnie. Bernard jest dla mnie zbyt infantylny i dziwi mnie, że Aniela znosi go u swego boku.

          To nawet nie musiałaby byc miłośc od liceum, mogłaby Aniela spotkac Rojka już po tym, jak urodziła się Bella i umarła jej mama. Moim zdaniem udany związek to niekoniecznie połączenie dwóch osób o podobnych charakterach/profesjach. Czasem różnice sprawiają, ze ludzie uzupełniają się nawzajem i uczą się sztuki kompromisu, co Anieli przydałoby się na pewno :D
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Aniela i Robert 19.03.23, 22:06
      Właściwie nie ma gwarancji, że po tym "daniu szansy" Aniela odwzajemniłaby jego uczucia, więc mogłoby się potoczyć tak, że pochodziliby ze sobą i zerwali.

      Chociaż nawet gdyby Aniela odwzajemniła miłość Robrojka, to jakoś trudno mi sobie wyobrazić długoterminową przyszłość tego związku. Aniela i Robert dość mocno różnią się podejściem do życia, możliwe, że po oklapnięciu początkowej euforii zaczęliby się od siebie oddalać, ona w sztukę, on w bardziej przyziemne sprawy (a ja bym go w tym czasie chętnie przygarnęła...).

      W BBB Aniela wprawdzie żałuje, że straciła Robrojka i to na własne życzenie, ale ten żal wynika raczej z jej poczucia samotności plus niestabilnej sytuacji życiowej (i związanej z nimi desperacji matrymonialnej).
      Chociaż z drugiej strony, gdyby jej tęsknota za utraconym Robertem jednak była głębsza i Aniela niezależnie od okoliczności żałowała, że się z nim nie związała, to mielibyśmy wyjaśnienie, czemu tak szybko wpakowała się w pożycie z Bernardem - ten facet to Robrojek Na Ciężkich Prochach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja