Kiedy właściwie Pyziak kłamał?

18.11.11, 18:16
W Pulpecji Gaba jest zdruzgotana kłamstwem Laury, indagowanej w kwestii wetknięcia białej róży w dłoń śpiącej Idy.
Jest tak zdruzgotana, że sama, dobrowolnie przywołuje widmo Pyziaka, stwierdzając, że Laura kłamie tak jak jej ojciec.
No i powiedzcie mi, przypomnijcie, ile razy Pyziak został przyłapany na kłamstwie? W Kwiecie Kalafiora Gaba wścieka się, bo z Janusza wychodzi "ohydny uwodziciel". Ale nie przypominam sobie żeby kłamał!
    • lezbobimbo Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 18:45
      pi.asia napisała:

      > W Pulpecji Gaba jest zdruzgotana kłamstwem Laury, indagowanej w kwestii wetknię
      > cia białej róży w dłoń śpiącej Idy.
      > Jest tak zdruzgotana, że sama, dobrowolnie przywołuje widmo Pyziaka, stwierdzaj
      > ąc, że Laura kłamie tak jak jej ojciec.
      > No i powiedzcie mi, przypomnijcie, ile razy Pyziak został przyłapany na kłamstw
      > ie? W Kwiecie Kalafiora Gaba wścieka się, bo z Janusza wychodzi "ohydny uwodzic
      > iel". Ale nie przypominam sobie żeby kłamał!

      Klamal, kiedy sprzedawal malym Nutriom i Pulpom bileciki do Biescad z miejscówka. To wcale nie byla miejscówka!

      A takze kiedys zrobil taki sam dowcip Idusi z róza i potem tez udawal w lózeczku przed Gaba sroga, ze zapomnial, skad o ty rózy wi. Czyli klamal zupelnie jak córka! Jeszcze nienapoczeta!
      • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 19:02
        Jak wiadomo poznać, kiedy Pyziak kłamie było nietrudno: ruszał ustami.

        > Klamal, kiedy sprzedawal malym Nutriom i Pulpom bileciki do Biescad z miejscówk
        > a. To wcale nie byla miejscówka!

        Fakt, to była kusetka.

        Czyli klamal zupelnie jak
        > córka! Jeszcze nienapoczeta!

        Ale by sie biedak udusił przez te 20 lat, zanim Laura poznała Adasia Wiernego, jesli miałby czekać z otwieraniem ust na jej napoczęcie.
        • meduza7 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 19:43
          Cóż, Pyziaka jako męża nie obserwujemy w Jeżycjadzie wcale. W Opium - siedzi w Australii, w następnej części cyklu, Brulionie - dowiadujemy się, że porzucił Gabę na dobre. Dla mnie jest oczywiste, że zarzut kłamstw odnosi się do tego okresu, którego czytelnik nie poznał. A być może również kłamstwa podstawowego, czyli złamania przysięgi małżeńskiej... Ok, wiem, że brali ślub jedynie cywilny, tam w formule nie ma chyba żadnego "aż do śmierci", niemniej zawierając małżeństwo nikt nie zakłada, że to "na kilka lat", raczej, że na zawsze, nie? A już z pewnością tak myślała Gaba, znając jej charakter.
    • dziennik-niecodziennik Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 19:40
      o JEzu, ależ to rozbrajające :D
      zapewne nakłamał swoje przez cały nieopisany w książkach czas pozycia małżenskiego z Gabą. zakładam iż fakt że tych lat nie opisano nie znaczy że ich nie było :D
      • meduza7 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 19:44
        O, jak nam się zgrało ;)
      • lezbobimbo Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 19:59
        dziennik-niecodziennik napisała:
        > zapewne nakłamał swoje przez cały nieopisany w książkach czas pozycia małżenski
        > ego z Gabą.

        Ale o czym naklamal, do ciezkiej deuterowej cholery.. Jednak nie chcial wcale pierogów grzybowych na lotnisku?
        • dziennik-niecodziennik Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 20:16
          ale uwazasz ze jedyną wymianą zdań w małżeństwie Pyziaków był ten telegram o pierogach?? nakłamac miał zapewne o wiele wiecej okazji. tego nei wiemy i sie nie dowiemy, chyba ze MM ma ochote napisac jeszcze jedną retrospekcję...
          • meduza7 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 20:23
            >chyba ze MM ma ochote napisac jeszcze jedną retrospekcję...

            Może niech lepiej nie pisze, wcale nie mam ochoty patrzeć, jak retrospektywnie dopisuje mu różne świństwa (tak jak mu w Pulpecji bodaj dopisała ślub tylko cywilny, motywowany niechęcią do zbyt mocnego się wiązania).
        • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 20:29
          Wiemy tylko, że "uciekł na antypody". Gaba znała jego adres, wysłała telegram, odpowiedź brzmiała "Uwielbiam, kocham, przybywam, szykuj obiad pierogi z grzybami".
          I nagle trzask - post factum okazuje się że był kłamcą.
          Z późniejszych tomów dowiadujemy się, że bywał pijany (przynajmniej raz), łamie przepisy, wydziera się na policjanta i ogólnie demonstruje daleko posunięte chamstwo.
          Ale nigdzie nie ma nawet najmniejszego kłamstewka - nawet przy tej herbatce "mocno nieświeżej, spóźnionej o 19 lat" nie próbuje się wyłgać tanimi argumentami.
          Chyba żeby się czepić cywilnej "przysięgi" - świadom praw i obowiązków...( Biedny, jakie on mógł mieć prawa w tym rodzinnym kołchozie... ;))
          • meduza7 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 20:39
            A dajże spokój. Naprawdę chciałabyś dostać opis (rozpadu) małżeństwa Pyziaków dzień po dniu, ze szczegółowo zrelacjonowaną każdą kłótnią, wszystkim, czym się ranili? Po co? To nie jest tego rodzaju literatura, przede wszystkim.
            Ja sądzę, że kłamstwa gdzieś były. Nie muszę mieć ich dokładnie wypunktowanych. Kiedy ludzie przestają się kochać - a zwłaszcza, gdy jedno przestaje - sekrety i kłamstwa pojawiają się bardzo szybko.
            • nessie-jp Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 20:46
              meduza7 napisała:

              > A dajże spokój. Naprawdę chciałabyś dostać opis (rozpadu) małżeństwa Pyziaków d
              > zień po dniu, ze szczegółowo zrelacjonowaną każdą kłótnią, wszystkim, czym się
              > ranili? Po co?

              Ja bym chciała. Może nie z dokładnością do każdej kłótni, ale chciałabym do licha wiedzieć, co się stało. I chciałabym, żeby to się stało 20 lat temu, kiedy była pisana Noelka
              • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 20:59
                O to to to!
                Już się kiedyś zastanawialiśmy, dlaczego Pyziak uciekł. I właściwie nie wiadomo dlaczego, nie mamy najmniejszej wzmianki o przyczynach powtórnego wyjazdu, już bez szans na powrót. A ten rozpad małżeństwa nastąpił w ciągu kilku miesięcy! Ciąża Gaby tak Pyziaka wystraszyła i zniesmaczyła że uciekł? Przecież nie mdlała i nie rzygała. A zresztą pierwszą ciążę przetrwał to i druga nie powinna być straszna.
                Jakaś mroczna tajemnica się w tym kryje, ot co. Może Tygrys ma rację, że doszukuje się drugiego dna i pisze tanie scenariusze... ;)

                Na końcu MM chyba się zorientowała, że zrobiła z Pyziaka przedziwnego potwora i postanawia trochę go zrehabilitować. Na pytanie po co przyjechał odpowiada "po przebaczenie". Nie będę tu rozważać prawdopodobieństwa takiego wyznania, ale świadczy ono o tym, że jednak ten potwór nie do końca jest potworem.
                • verdana Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 21:03
                  Oczywiscie, ze kłamał. Kłamał , bo w przysiędze małżeńskiej, nawet cywilnej, obiecywał, zę nie opusci.
                  Kłamał, bo wrócił, mowił, ze kocha i uwielbia, a zwiał - czyli jednak nie kochał i nie uwielbiał. Kłamał niewątpliwie, mówić, ze będzie się odzywał (przynajmniej za pierwszym razem), a o ile pamiętam, milczał. Wystarczy?
                  • nessie-jp Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 21:17
                    verdana napisała:

                    > Oczywiscie, ze kłamał. Kłamał , bo w przysiędze małżeńskiej, nawet cywilnej, ob
                    > iecywał, zę nie opusci.

                    Yhy. I Laura "klałmie jak ojciec", łamiąc rozliczne przysięgi małżeńskie? :)

                    Oczywiście, że w retrospekcji autorka to wszystko Januszowi dopisuje. Ale w OwR okazuje się, że Janusz nie pisał, bo list zaginął, że wraca jednak. I wrócił, czego owocem jest Laura.

                    NIE wiemy, co się stało w okolicach spłodzenia Laury.

                    Równie dobrze można założyć, że to Gaba nie dotrzymała przysięgi małżeńskiej, bo nie chciała się wyprowadzić od zaborczej mamusi i zamieszkać z mężem albo wyemigrować tam, gdzie mąż znalazł dom i pracę.

                    NIE WIEMY. Nie napisano. Po latach dorabiano naprędce łaty i gęby.

                    Tak czy inaczej, sekowanie dziecka, że "kłamie jak" człowiek, który porzucił żonę w ciąży i z niemowlęciem, jest z deczka chore.

                    • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 21:22
                      > Równie dobrze można założyć, że to Gaba nie dotrzymała przysięgi małżeńskiej, b
                      > o nie chciała się wyprowadzić od zaborczej mamusi i zamieszkać z mężem albo wye
                      > migrować tam, gdzie mąż znalazł dom i pracę.

                      Chyba nie dano jej zbyt wiele czasu na zastanowienie?
                      Z mojego punktu widzenie wyprowadzka z niemowlęciem i w ciąży za granicę, z dala od całej rodziny itp. to mimo wszystko dość pokaźnych rozmiarów dowód miłości, a żądanie go w żaden sposób nie kojarzy mi się z kochającym mężczyzną.
                      • kkokos Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 22:41
                        > Z mojego punktu widzenie wyprowadzka z niemowlęciem i w ciąży za granicę, z dal
                        > a od całej rodziny itp. to mimo wszystko dość pokaźnych rozmiarów dowód miłości
                        > , a żądanie go w żaden sposób nie kojarzy mi się z kochającym mężczyzną.

                        z jednej strony masz oczywiście rację.

                        z drugiej strony jestem w stanie uwierzyć, że facet nie miał w tym domu nawet szans na rozmowę z własną żoną na osobności. być może na pospieszny seks w środku nocy, ale żeby tak usiąść i pogadać bez wtrącających się rodziców, do których żona przywiązana jest niewolniczo, którzy ukierunkowują jej tok myślenia itd. - to nie. małe dziecko i drugie w drodze byłoby (było?) hiperdoskonałą wymówką dla gaby, która kurczowo nie chce się odpępowić od rodziców.
                      • nessie-jp Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 22:48
                        > Chyba nie dano jej zbyt wiele czasu na zastanowienie?
                        > Z mojego punktu widzenie wyprowadzka z niemowlęciem i w ciąży za granicę,

                        No, ale za pierwszym razem jak Pyziak wyjeżdżał, to Gaba jeszcze nie była w ciąży, a dziecko jednak dałoby się jakoś zabrać.

                        Pyziakowi też niewiele dano szans, miał mieszkać z Borejkami albo wcale. A może chciał się wyprowadzić do Torunia? A może wynajął już dla Gaby w Austrii mieszkanie, pracował, miał ubezpieczenie zdrowotne, blisko szpital, blisko przedszkole dla Pyzy, perspektywy, opieka zdrowotna i socjalna... ale wszystko poszło do odpływu, bo niedasię, musi być przy Roosevelta w piwnicy albo w komórce?


                        • croyance Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 11:50
                          Ale ten wyjazd nie mial byc na Syberie, tylko do Australii, gdzie mialo byc slonce, wolnosc, praca, wlasny dom i kangury! Jesli Gaba wolala mieszkanie z rodzicami od Australii, to zaiste zasluzyla sobie, zeby ja porzucic.
                          • croyance Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 11:52
                            Nessie, chyba mnie podpielo pod Ciebie, a nie mialo :-)
                      • anutek115 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 10:30
                        totorotot napisała:

                        > Chyba nie dano jej zbyt wiele czasu na zastanowienie?

                        No litości, to nie są DZISIEJSZE CZASY. Czasy, wktórych można ustalić z zoną, że on pojedzie, wszystko poukłada, a ona dojedzie za trzy miesiace, albo pół roku, albo dwa tygodnie, kiedy wszystko w kraju podomyka i oswoi się z tą myślą. Albo i on wroci, jesli przez te pół roku dojdzie do wniosku, że zagranica to nie jest dobre miejsce dla niego/ ich rodziny.

                        To był rok 1984 bodajże, jeśli Pyziak miał za ta granica mieszkanie, pracę, ubezpieczenie itepe (i nie, nie chcę, żeby pani MM nam teraz uścislała, czy miał, bo okazałoby się niewatpliwie, że ustawiony za granicą był, gdyz wlasnymi rekami zakladał australijska bazę Al Kaidy) oraz możliwość, by ściągnąć do siebie rodzinę, to Gaba wiele czasu na zastanowienie po prostu nie miała. Żaden to dowód miłości lub nie. Tamte realia po prostu

                        > Z mojego punktu widzenie wyprowadzka z niemowlęciem i w ciąży za granicę, z dal
                        > a od całej rodziny itp. to mimo wszystko dość pokaźnych rozmiarów dowód miłości
                        > , a żądanie go w żaden sposób nie kojarzy mi się z kochającym mężczyzną.
                        >

                        O żądaniu to nic nie wiemy, może to prośba była.

                        Za to wyprowadzka od rodziców choćby tylko do mieszkania na sąsiedniej ulicy byłabo dowodem milości racjonalnych rozmiarów, za to odmowa (a stawiam brylanty przeciw orzechom, że jesli zaistniala rozmowa na ten temat odpowiedzią było gabusiowe twarde, żołnierskie "niet") w zaden sposób nie kojarzy mi się z kochajacą kobietą.

                        I nic dziwnego - w tym bowiem związku Gaba (bez wzgledu na jej dwudziestoletnie późniejsze płacze) kochającą kobietą mi sie nie wydaje. W subiektywnym odbiorze, rzecz jasna.
                    • kkokos Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 22:37
                      I wrócił,
                      > czego owocem jest Laura.
                      >
                      > NIE wiemy, co się stało w okolicach spłodzenia Laury.

                      prawdopodobnie papa i maman traktowali to tak, jak później fryca. z milczącym potępieniem oraz z rzadka wyrażanymi pretensjami wprost.
                      a facet nie miał szans przekonać własnej żony (och, tylko cywilnej, więc żony z kontraktu, a nie prawdziwej), że mu zależy, bo każde jego słowo i każdy krok w tym domu był monitorowany.
                    • ssssen Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 15:12
                      Troszkę to absurdalne co piszesz, o tym "kłamaniu jak ojciec", bo przecież tu chodzi o sam fakt kłamania, a nie o identyczność kłamstw.

                      Gdyby Pyziak lubił sobie wypić ćwiartkę wódki przed snem, a Gaba, przyłapawszy Laurę pijąca tanie wino w bramie powiedziała "Pije jak jej ojciec!" to też protestowałabyś, że to bzdura, bo Laura nie upiła się wódką tylko bełtem, a do tego o 15.00, a nie przed snem? ;)
                      • nessie-jp Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 16:04
                        > Gdyby Pyziak lubił sobie wypić ćwiartkę wódki przed snem, a Gaba, przyłapawszy
                        > Laurę pijąca tanie wino w bramie powiedziała "Pije jak jej ojciec!"

                        Ale w tym właśnie cała rzecz. Nie rozumiesz tego? Pyziak nie lubił sobie wypić ćwiartki przed snem, nigdzie w powieści tego nie było.

                        Więc jeśli autorka nagle każe Gabie powiedzieć o córce "Pije jak jej ojciec" (podpala mieszkania jak jej ojciec, demoluje wystawy sklepowe jak jej ojciec, przewraca samochody na dach jak jej ojciec, nosi spodnie tył do przodu jak jej ojciec) to owszem, część czytelników łyknie tę kluskę bez zasanowienia.

                        Ale duża część czytelników i czytelniczek jednak dozna lekkiego uczucia "ale jak to"
              • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 21:02
                Główną przyczyną rozpadu małżeństwa był wyjazd Pyziaka na zgniły zachód i zakosztowanie owoców jego upadku. Wystarczy dodać do tego jego umiłowanie do flirtów, a wyelegantowane sąsiadki smakowitsze i milsiejsie aniżeli brunatna Gaba z Pyzą u cyca w szarej Polsze, stąd łatwo pewnie było zdmuchnąć płomyczek, który może i nawet tlił się w mięśniu sercowym (i nie tylko) Januszka.
                Powrót jak mu przyszedł do głowy? Tak jak nam gwałtowna radość na widok Jadzi, z którą siedzieliśmy w ławce w IIc, przy czym radość na gwałtownie z głowy wyszła, gdy okazało się, że Jadzia nadal pamięta, że piliśmy wodę z toalety.
                • kkokos Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 12:57
                  totorotot napisała:

                  > Główną przyczyną rozpadu małżeństwa był wyjazd Pyziaka na zgniły zachód i zakos
                  > ztowanie owoców jego upadku. Wystarczy dodać do tego jego umiłowanie do flirtów
                  > , a wyelegantowane sąsiadki smakowitsze i milsiejsie aniżeli brunatna Gaba z Py
                  > zą u cyca w szarej Polsze,


                  co takiego????

                  główną przyczyną rozpadu małżeństwa gaby i janusza było zaszczucie tego ostatniego w domu borejków przez coraz_bardziej_otaczającą_rodzinę (jej rodzinę), niechęć tej rodziny do niego od pierwszego momentu, ciągła kontrola - połączone z brakiem dojrzałości gaby, która umysłowo i emocjonalnie pozostała na poziomie przedszkolaka, chowającego się przed życiem za spódnicą mamusi. w tym przypadku mamusi i tatusia.

                  i jest to równie prawdziwy obraz jak ten odmalowany przez ciebie.
                  może jednak nie warto używać tak kategorycznego tonu tam, gdzie danych jest zbyt mało, za to bardzo wiele miejsca na domysły?
              • ananke666 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 00:12
                W sumie Pyziaka żal mi jako postaci chyba najbardziej. W ogóle nie rozumiem, gdzie miałoby być to rzekome zapowiadanie się na zuego człowieka w trzech wczesnych tomach. Rzekłabym, przeciwnie, zapowiadał się bardzo dobrze. Uwodzenie dziewczyn, i to bez seksu, to w tym wieku jeszcze nie zbrodnia, zwłaszcza, że to samo robili panowie bynajmniej nie wrobieni w galopującą szwarccharakterność.

                Co do zalet:
                - wyrośnięte, zdrowe chłopię
                - niebrzydkie (obrazki pomijam, w dwóch tomach dwie twarze)
                - sprawny manualnie
                - oczytany
                - przyzwoity wachlarz zainteresowań
                - sprawny intelektualnie, sądząc z relacji Ignaca
                - ciepły stosunek do rodziny dziewczyny
                + wspólne wakacje
                + scena przy obiedzie w KK
                + cierpliwy dla młodszych sióstr (jeździł do Biescadów)
                - po złapaniu właściwej osoby okazał się jednak stały (przypominam, że mowa o trzech pierwszych tomach, w których występuje: Kłamczucha, Kwiat kalafiora, Ida sierpniowa)
                - nie połaszczył się na dłuższą metę na laleczkę w stylu robaczywej Paulinki, tylko na inteligentną dziewczynę z charakterem, niebrzydką, ale też żaden szał
                - kopnięty w tyłek pożarł się z panną, owszem, po czym i tak wrócił, zachwycony kalafiorem
                - tuż po podstawówce pracował trzy lata, zanim mógł się uczyć dalej...

                Mało? Moim zdaniem niemało. To była naprawdę fajna, solidnie męska postać, że tak to ujmę, z jądrami na właściwym miejscu. Numer w OwR rozumiem, kiedyś nawet pisałam, czemu wg mnie tak pokierowano losami Gaby, ale reszty to już naprawdę nie. Spokojnie nadawał się do rehabilitacji i ponownego wykorzystania. I podobnie jak Nessie, nie zdziwię się już niczym w jego wykonaniu.
                • anutek115 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 18:36
                  ananke666 napisała:

                  > W sumie Pyziaka żal mi jako postaci chyba najbardziej. W ogóle nie rozumiem, gd
                  > zie miałoby być to rzekome zapowiadanie się na zuego człowieka w trzech wczesny
                  > ch tomach. Rzekłabym, przeciwnie, zapowiadał się bardzo dobrze.

                  No moje słowa igzaktli! Ananke, jest nas całe dwie, jakby trzeba Pyziaka przed jakim sadem bronic :).
                  • vi_san Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 12.01.13, 16:14
                    Dołączam! Już nawet nie o wyprowadzce do Australii, ale zapewne nawet i do Torunia Gaba gadać by nie chciała. Bo w bandyckim Poznaniu tuż tuż po jej wyjeździe bandyci zaszlachtują jej mamunię i tatunia, o siostrzyczkach nie wspominając. A poza tym trzy dni z dala od kołhozu na Roosvelta i jej się zaczyna migrena.
    • kkokos Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 22:42
      >Ale nie przypominam sobie żeby kłamał!

      yyy... może to, że zataił, iż siedzi w więzieniu?

      • nessie-jp Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 22:49
        > yyy... może to, że zataił, iż siedzi w więzieniu?

        Ale jak miał się zwierzać? Gaba już go wtedy nie chciała na oczy widzieć, słodka Mila Borejko wyrzucała go z Roosevelta, a będąc w więzieniu postąpił dość honorowo
        • kkokos Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 18.11.11, 23:53
          a będąc w więzieniu postąpił dość hon
          > orowo
        • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 01:33
          > Ale jak miał się zwierzać? Gaba już go wtedy nie chciała na oczy widzieć, słodk
          > a Mila Borejko wyrzucała go z Roosevelta, a będąc w więzieniu postąpił dość hon
          > orowo
          • the_dzidka Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 18:15
            A ja nadal nie rozumiem, skąd znowu założenie, że Pyziak nie wiedział o Laurze. Przecież nigdzie na ten temat nic nie ma, jest tylko sformułowanie, że "nawet nie zainteresował go fakt, że urodziła mu się druga córka". Oraz coś w stylu "nawet nie był jej ciekaw".
            • croyance Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 11:59
              W zyciu nie uwierze, ze mozna sie rozwiesc legalnie i nie wiedziec o corce - co on, papierow rozwodowych w reku nie trzymal, na ktorych 'dzieci zwiazku' na pewno byly wyszczegolnione, chociazby w kwestii alimentow/praw rodzicielskich?
              • the_dzidka Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 12:44
                *z rozpaczą* Pytam po raz kolejny, skąd pomysł, że nie wiedział?! Było to już kiedyś wałkowane. Mamy powiedziane "nawet nie zainteresował go fakt, że urodziła mu się córka". Przecież z tego choćby zdania wynika, że wiedział - jeżeli jakiś fakt ma nas zainteresować lub nie, musimy najpierw o nim wiedzieć! Elementarne, drogie Watsonice!
                • croyance Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 22:36
                  No z jednego z cytatow przytaczanych w tym watku ... zaraz, gdzie on jest? Poszukam.
                • ananke666 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 24.11.11, 02:16
                  the_dzidka napisała:

                  > *z rozpaczą* Pytam po raz kolejny, skąd pomysł, że nie wiedział?! Było to już k
                  > iedyś wałkowane. Mamy powiedziane "nawet nie zainteresował go fakt, że urodziła
                  > mu się córka". Przecież z tego choćby zdania wynika, że wiedział - jeżeli jaki
                  > ś fakt ma nas zainteresować lub nie, musimy najpierw o nim wiedzieć! Elementarn
                  > e, drogie Watsonice!

                  Tym dziwniejszy jest ten rozwód. To znaczy dla mnie, bo nie mam bladego pojęcia, jak też wyglądało wtedy prawo w przypadku, kiedy jedna strona siedziała w zagranicznym pudle, a druga miała małe dziecko i była w ciąży.
                  Ale jakie by nie było, nawet gdyby ekspresem wtedy dawali rozwód i nawet do niego popychali, to chyba niemożliwe, żeby Gabriela nie wiedziała o zapuszkowaniu ślubnego. Nie ma opcji, żeby nie było w papierach adresu pobytu jednej ze stron i nie mógł być to utrzymywany w wielkiej i strasznej tajemnicy niemiecki krzak na skrzyżowaniu.
      • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 00:48
        > yyy... może to, że zataił, iż siedzi w więzieniu?

        Czekaj, a skąd wiemy, że siedział w więzieniu?
        Tą informację "sprzedaje" Robojkowi sąsiad Almy, ze szczegółami typu: Niemcy zapuszkowali go w '83 na sześć lat, nikt o tym tutaj (w Toruniu) nic nie wie, pojawił się na krótko po wyjściu z więzienia, potem wyjechał do Brazylii. Jak dla mnie - paplanie sąsiada, który bardzo chce czuć się ważny. Jeśli Polak w Niemczech, to na pewno złodziej i przemytnik, taka klisza.

        Ale załóżmy, że wszystko to święta prawda: kradzież i przemyt samochodów, pobicie i więzienie w 1983r. W takim razie Laura Pyziak, urodzona 10 grudnia 1984r (w wigilię 1991 skończyła akurat 7 lat) za Chiny Ludowej jego córką być nie może. Tak więc albo wątpimy w uczciwość Gabrieli, albo w prawdomówność Wiśniaka, obstawiam to drugie.
        Może to być też pomyłka Autorki i Janusz poszedł do więzienia w 1984.

        W 1988r. Kłamczucha wspomina, że mąż Gaby po pół roku obijania się ruszył na winobranie do Alzacji i słuch po nim zaginął. Z drugiej strony Gabrysia wspomina w Noelce: zażądał rozwodu i wyjechał do Alzacji, od 7 lat nie dał znaku życia.

        Tak więc dla mnie jest jasne, że Janusz uznał, że małżeństwo z Gabrysią nie rokuje więcej szans, zakomunikował to dobitnie (złożył papiery o rozwód) i ją opuścił.
        Brak honoru - tak, ale przynajmniej uczciwe przedstawienie sprawy.

        Mogę zrozumieć nadzieję (wbrew oczywistym faktom) kochającej kobiety, że gość wróci, rozumiem żal, że nie daje znaku życia (w podtekście - żeby nie łożyć na dzieci), ale w ksiązce dowodów na kłamstwo i oszustwo wobec Gabrysi nie ma.
        Ot, typowe, wymuszone ciążą, małżeństwo dwojga młodych ludzi, którzy mają zupełnie odmienne spojrzenie na świat i przyszłość. Żadnych sugestii zdrady małżeńskiej (kiedy???), ukrywania ważnych dla współmałżonka informacji itp. Po prostu "różnica charakterów".

        Jeśli lata 1984-1990 Janusz rzeczywiście spędził w niemieckim więzieniu, to trudno spodziewać się jakichkolwiek alimentów z jego strony. Jeśli przy tym był już człowiekiem rozwiedzionym, nie poczuwal się do utrzymywania kontaktów z byłą żoną i córkami, z którymi nie zdążył zbudować najmniejszego związku emocjonalnego.
        Ba, ten brak kontaktów mógł być nawet z korzyścią (materialną) dla Gabrysi - istniał już wtedy fundusz alimentacyjny, który pokrywał koszty alimentów gdy rodzic zaginął lub był niewypłacalny.
        • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 05:29
          "kłamał, bo mówił, że kocha i uwielbia, a zwiał, czyli nie kochał i nie uwielbiał"

          No nie! W chwili gdy wysyłał ten telegram naprawdę kochał i uwielbiał.
          Popatrzmy chronologicznie:
          Wyjechał.
          Wysłał list (coś tam było że tęskni jak wariat, że chce wracać),
          W odpowiedzi dostał trzy sążniste epistoły, w których Gaba odsądza go od czci i wiary bo tego tęskniącego listu nie dostała.
          Miał pełne prawo wściec się i załamać i wykreślić Gabę z serca i pamięci.
          A wystarczył telegram od Gaby "wracaj kochany" by facet rzucił wszystko, treść sążnistych epistoł uznał za mało istotne i wracał z okrzykiem uwielbiam kocham itd.
          Tak na marginesie - jego telegram jest majstersztykiem, na pierwszy rzut oka wydaje się przyziemny (te pierogi z grzybami...) a to jest hołd złożony Gabinej umiejętności gotowania.
          Facet ma szczery zamiar być z Gabą. Uczucie jest, i to gorące, czego namacalnym dowodem jest Laura.

          Nie wiemy, co się stało później.

          Trafnie ktoś zauważył, że uczucie Gaby do końca nie wygasło, cierpiała na samo wspomnienie o Januszu. Nawet po roku spotykania się z Grzegorzem jeszcze bolało myślenie o byłym mężu.

          Ja zaryzykuję teorię, że i Pyziak coś tam do niej długo czuł. Przybył na Roosevelta pijany - najwidoczniej chciał się spotkać z Gabą, a na trzeźwo pewnie nie miał odwagi ;) Przed spotkaniem ze strasznym teściuniem musiał golnąć dla kurażu ;)

          A parę lat później przybył już trzeźwy i niestety trafił na strasznego teściunia. Plącze się biedak i gada straszne pierdoły typu "naprawdę dobrze Gabę wspominam".
          I kiedy wreszcie udaje mu się Gabę spotkać, mówi że nie wie po co przybył. "Może po przebaczenie".
          Najwidoczniej nie jest mu obojętne co ona o nim myśli. I cała ta historia sprzed lat strasznie mu ciąży.
          Tylko, na Jowisza, co to była za historia????
          • anutek115 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 11:03
            Pi.asia, czy ty to z naszego kraju o 5 z minutami nadałaś? Tak sie niewinnie zainteresowalam :))).

            pi.asia napisała:

            > Trafnie ktoś zauważył, że uczucie Gaby do końca nie wygasło, cierpiała na samo
            > wspomnienie o Januszu. Nawet po roku spotykania się z Grzegorzem jeszcze bolało
            > myślenie o byłym mężu.
            >
            > Ja zaryzykuję teorię, że i Pyziak coś tam do niej długo czuł. Przybył na Roosev
            > elta pijany - najwidoczniej chciał się spotkać z Gabą, a na trzeźwo pewnie nie
            > miał odwagi ;) Przed spotkaniem ze strasznym teściuniem musiał golnąć dla kuraż
            > u ;)
            >
            > A parę lat później przybył już trzeźwy i niestety trafił na strasznego teściuni
            > a. Plącze się biedak i gada straszne pierdoły typu "naprawdę dobrze Gabę wspomi
            > nam".
            > I kiedy wreszcie udaje mu się Gabę spotkać, mówi że nie wie po co przybył. "Moż
            > e po przebaczenie".
            > Najwidoczniej nie jest mu obojętne co ona o nim myśli. I cała ta historia sprze
            > d lat strasznie mu ciąży.

            > Tylko, na Jowisza, co to była za historia????

            To ja sobie pogdybam na temat tej historii.

            W moim subiektywnym - co podkreślam - odbiorze Pyziak był w związek znacznie bardziej zaangażowany niż Gaba.

            On był stroną podrywającą, on za nią ganiał i staral się, jak mógł pokazac z tej lepszej strony, jak Gaba już zmieszała z blotem jego żałosne teksty o kwiatach jabłoni, on przez parę lat "chodzenia ze sobą" i narzeczeństwa wykazywal się żelazna monogamią, wręcz sam się określal jako pantoflarz. Podczas lektury "Idy sierpniowej" uderzyło mnie, że Janusz był jedynym facetem, któremu na widok Paulinki nie tylko szczęka nie opadła, ale jego wpisy na jej temat w protokołach grupy ESD nacechowane sa prawdziwą ironią. Gaba na niego warczała, rozstawiala go po kątach, a on to znosił, bawił się z dziewczynkami, zamurowywał ściany, spędzał wakacje na, pardon, zadupiu znosząc towarzystwo strasznej Miluni (bo Ignacy Janusza lubił i mam wrażenie, że z wzajemnoscią), "zasiadywał się" i zostawał na obiadkach...

            To mamy podane, że to tak ujmę, z zachowaną jednoscią czasu i miejsca.

            Wbrew temu, co sama autorka odpowiada na pytania, dlaczego Pyziak tak skończył, nie ma w starej Jezycjadzie żadnego dowodu, ze on się "zapowiadał". Przeciwnie, zapowiadał się doskonale, jako samodzielny, myślący mlody człowiek (kto zachwiał przekonaniem Anieli na temat jakiejś sztuki teatralnej przeprowadzajac z nią dyskusje z argumentami? No, kto?) dzielnie sobie radzący z trudna sytuacją życiową (brak rodziców, siostra daleko etc.).

            Umiem sobie bez trudu wyobrazić, że bardzo zaangażowany młody człowiek, odepchnięty przez żonę (na poziomie emocjonalnym), która jest zdominowana przez rodziców chce się od nich odciąć. On nie miał rodziny, może rzucił sie w tę z glową i nadzieją, że znajdzie swe miejsce na ziemi. Zostaje przez żonę odepchnięty, tym razem doslownie. Nie wiemy, jak bardzo próbował się z nia kontaktować (wcale, ale to wcale nie zdziwiłby mnie plik listów od Janusza do gaby znaleziony po smierci uroczej Melanii w jej komódce czy innym sekretarzyku). Nie wiemy, czy proba kontaktu po alkoholu była pierwszą (może i pierwszą, ale po serii listów przyjetych głucha ciszą?). Może ta historia mu ciąży, bo był to dla niego znacznie sroższy zawód miłosny niż dla Gaby. Może bardzo bolalo go odcięcie od córki, do której dostępu bronił, solidarnie sie w tym wspierając, klan Borejków.

            Znacznie bardziej mnie to przekonuje niż dopisanie Januszowi post faktum cynicznych usmiechów na ślubnym zdjęciu, ślubu cywilnego, bo koscielny nazbyt by ciążył, niemieckiego więzienia, kradzieży samochodów i buractwa drogowego.

            A swoją drogą, zauważyliscie, że pani MM, opisując Janusza jako nieodpowiedzialnego typa, na którym leży całkowita wina za rozpad związku nie sugeruje nawet najprostszego motywu - zdrady małżeńskiej? Wielbiciel kwiatów jabłoni okazal sie wzorowym monogamistą, być może widziała to nawet nie lubiaca go autorka, jak miała jeszcze resztkę obiektywizmu.

            A moze w McDusi okaże sie, ze Januszek mial harem ;P. Bowiem tylko tego jeszcze nie przerabialismy.
            • moleslaw Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 11:14
              Pyziaka z Gabą rozwidła autorka na prośbę czytelników, za idealnie im było, realizmu chcieli to mają. Nie ostatni to błą Pai M. popełniony właśnie dlatego że czytelnicy się czepiali. Kiedy Pyziak kłamał? Moim zdaniem poprawne pytanie powinno brzmiec" Dlaczego Pyziak kłamał?"
            • kkokos Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 12:16
              > A moze w McDusi okaże sie, ze Januszek mial harem ;P.

              a wiesz, to nawet pasuje do tej bazy al kaidy zakładanej w australii!
            • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 15:31
              Anutek115, jeśli pisząc "nasz kraj" masz na myśli nasz kraj, to tak, z naszego. Ja wiem, że to makabryczna pora i normalni ludzie tej porze śpią. Ale ja nigdy nie twierdziłam,że jestem normalna ;) Obudziłam się przed budzikiem i miałam trochę wolnego czasu, więc wlazłam na forum.

              Podoba mi się Twoja analiza zachowania Pyziaka. Wielu faktów już nie pamiętałam, ale np. roboty murarskie mi zaimponowały już przy pierwszym czytaniu KK. I piękna herbaciana róża, którą Gaba dostała jako wiceprezeska, a którą to różę zaproponował właśnie Pyziak.

              Ale tak, to Janusz jest tym bardziej starającym się. Być może wyjechał na zachód zarobić na oddzielne mieszkanie, być może nawet była to wspólna decyzja jego i Gaby, przecież znała jego adres, więc nie można powiedzieć, że uciekł i zmylił tropy za sobą. Tyle że nie odzywał się strasznie długo (list się spóźniał) więc Gaba przy wydatnej pomocy Mili uznała, że uciekł.

              Mila nawet nie pozwala córce się wypłakać z żalu i tęsknoty! "Macie się wspierać wzajemnie, a nie dosmucać" - nie wolno płakać, nie wolno tęsknić, nie wolno marzyć, trzeba nauczyć się żyć bez niego.
              Ten plik listów od Janusza w biureczku Mili jest wysoce prawdopodobny, z tym, że Janusz pisał listy gdy wyjechał drugi raz.
              Być może ten drugi wyjazd też był uzgodniony z Gabą na zasadzie "Kochanie, mamy Pyzę, drugie małe jest w drodze, nie możemy tu mieszkać razem na kupie, pojadę na dłużej i zarobię na mieszkanie. - Ale wrócisz? - Oczywiście, jak możesz pytać, napisze do ciebie jak tylko coś znajdę"
              Pojechał, znalazł, napisał - list przejęła Mila. Kolejny też i wszystkie następne. Gaba cierpi i stwierdza, że Pyziak kłamał. Czuje się porzucona, odepchnięta, zawiedziona i skrzywdzona, i nie rozumie dlaczego tak się stało, dlatego boli ją to tak długo i dotkliwie, bo przy całym swoim racjonalnym podejściu do rzeczywistości tego jednego faktu nie jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć.
              I nic dziwnego, że Mila potem słówkiem nie wspomina że Janusz się pojawił. Zwierza się z tego tylko Gizeli, a ta pisze krótko "nikomu ani słowa, po co Gabrysi taka udręka na nowo?"

              Jaka udręka? Po dziesięciu latach powinna już dawno nabrać dystansu. Nie nabrała. Może spotkanie z Januszem pozwoliłoby jej zrozumieć, że nie została porzucona i zagoiłoby dawne rany. Ale równocześnie mogłoby się okazać, że to Mila narozrabiała i zaczęłyby się rodzinne jatki.

              Ha, to wszystko razem nawet trzyma się kupy. I wiemy kiedy Janusz kłamał ;)
              • dziennik-niecodziennik Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 15:53
                hehe. jak to bronią Pyziaka, no :D
                a moze pojedziemy jeszcze inaczej?
                Pyziak chodził sobie z Gabrielą, ale zaczynał sie juz powoli nudzc i zdawac sprawę ze to jednak nie jest dla niego. zauroczenie i zakochanie juz mu przechodzilo, a dusza podrywacza nieustannie pragnęła nowych podbojów. zastanawiał się czy z Gabą nie zerwa, a tu łup! - ciąża. w tamtych czasach ciążą oznaczała jak najszybszy ślub wiec cóż - trzeba bylo. co prawda JAnusz wiedział że to kiepski pomysł, wcale ślubu nie chciał (jak dobrze ze udalo mu sie wykręci od koscielnego!), ale wziął, bo cóż robic. jednak malżeństwo satysfakcjonujące dla niego nie było i zaczął szukac wyjscia. tak oto zawinął się do Australii pod pretekstem pracy. owszem, na poczatku czuł sie samotny i pisał listy, ale potem nastąpiło nieporozumienie z korespondencją - chociaz na Boga jakby mu zależalo to sam by zadzwonił czy wyslał telegram, jemu bylo z pewnoscią łatwiej niż Gabrysi! ale cóż, stwierdził ze ma w takim razie w odwłoku i zajął się sobą. o żonie, o dziecku - lepiej nie myslec, wygodnie, mozna sobie pozyc, moze i po kawalersku, tego nie wiemy i sie nie dowiemy... w pewnym momencie znienacka dostaje telegram od Gaby i jakos tak nastepuje przypływ uczuc, w efekcie czego Janusz powraca. tutaj juz przez jakis czas zyja jakos zgodnie, ale Januszowi szybko sie przypomina ze wlasciwie to on ma dosc. i wybywa znów, tym razem ostatecznie. na winobranie - z ktorego nie wraca.
                i w takim układzie tez sie kto naiwnie zapyta "a gdzie tu Pyziak kłamał?". co nóz. smiem twierdzic ze wszedzie.
                • anutek115 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 18:20

                  dziennik-niecodziennik napisała:

                  > hehe. jak to bronią Pyziaka, no :D


                  A pewnie, bardziej mnie on z jego uczuciami przekonuje niż chlipiąca po kątach dzielna Gabriela.

                  > a moze pojedziemy jeszcze inaczej?
                  > Pyziak chodził sobie z Gabrielą, ale zaczynał sie juz powoli nudzc i zdawac spr
                  > awę ze to jednak nie jest dla niego. zauroczenie i zakochanie juz mu przechodzi
                  > lo, a dusza podrywacza nieustannie pragnęła nowych podbojów.

                  Dowody na pismie proszę. I serio proszę, w mojej analizie starałam się przedstawic mój co prawda punkt widzenia, ale jednak oparty na tym, co w książkach jest (do pewnego momentu). Jeśli mamy uznać posiadanie przezeń duszy podrywacza wyłącznie na podstawie sypania komlementami w stronę koleżanek w siedemnastej wiosnie zycia to dla mnie, wybacz, przymało, że już nie wspomnę o Baltonie czy Pawelku, którzy w porównaniu z Jasiem dusze podrywacza mieli że ho, ho! i dziwnym trafem nic im sie nie odzywalo (a prędzej uwierzę w podstarzałego Adonisa, któremu się odzywa Pawełka niż Pyziaka).

                  jednak malżeństwo satysfakcjonujące dla niego nie
                  > było i zaczął szukac wyjscia. tak oto zawinął się do Australii pod pretekstem
                  > pracy.

                  W 1982 roku? Zawinął sie pod pozorem pracy? Jesteś młodziutką osobą czy po prostu nie chcesz pamiętać? Owszem, mozna sie było zawinąć do Australii nawet, ale wymagało to kolosalnych podchodów i staran, nie ma bata, żeby żonie niespodziankę zrobić i oznajmić w przeddzien wyjazdu "Taka mi się okazja trafiła!".

                  owszem, na poczatku czuł sie samotny i pisał listy, ale potem nastąpiło
                  > nieporozumienie z korespondencją - chociaz na Boga jakby mu zależalo to sam by
                  > zadzwonił czy wyslał telegram, jemu bylo z pewnoscią łatwiej niż Gabrysi! ale c
                  > óż, stwierdził ze ma w takim razie w odwłoku i zajął się sobą.

                  Drogie dzieci, drzewiej bywały czasy, gdy nie było maili (chociaż, jak uczy nas literatura, dziś można równiez nie móc się skontaktować z rodziną, adres mailowy zmieniwszy) ani komórek, ludzie posiadali jeden telefon na kamienicę, a zeby dodzwonic się za granicę trzeba było na poczcie spędzić pół dnia bez gwarancji sukcesu. Były to też czasy, gdy listy tak niezupełnie dochodziły, można ich bylo tone wyslać, a dochodził jeden, i miał on rozerwaną kopertkę.

                  o żonie, o dziec
                  > ku - lepiej nie myslec, wygodnie, mozna sobie pozyc, moze i po kawalersku, tego
                  > nie wiemy i sie nie dowiemy...

                  Nie mów hop, McDusia przed nami... a jak sie dowiemy, bądźmy pewni - będzie tam haremik i liczne kontakty pozamałżeńskie, o których - cóż za traf! - jedynie Mila wiedziała, i kryła je przed Gabą, chcąc jej traumy zaoszczędzić ;).

                  w pewnym momencie znienacka dostaje telegram od
                  > Gaby i jakos tak nastepuje przypływ uczuc,

                  Być może jedyny, któremu udało sie dotrzeć (patrz - wczesniejszy fragment wpisu, ten o możliwościach kontaktowania się z rodziną w stanie wojennym)

                  w efekcie czego Janusz powraca. tut
                  > aj juz przez jakis czas zyja jakos zgodnie, ale Januszowi szybko sie przypomina
                  > ze wlasciwie to on ma dosc. i wybywa znów, tym razem ostatecznie. na winobrani
                  > e - z ktorego nie wraca.

                  To kiedy zdążył samochody kraść? We więźniu germańskim się znaleźć? Wybyć do Brazylii? Cóś się pani autorce w szale robienia z Pyziaka dna moralnego pokręcilo i nawarstwilo, co nic nie szkodzi, bo są tacy, ktorzy w to wierzą :).

                  > i w takim układzie tez sie kto naiwnie zapyta "a gdzie tu Pyziak kłamał?". co n
                  > óz. smiem twierdzic ze wszedzie.

                  Otóż smiem twierdzić, że jesteś wymarzoną czytelniczką MM, dokładnie tak widzisz sprawy, jak ona chce, opisawszy je co prawda dość niechlujnie i z licznymi lukami w charakterystyce postaci, no ale...

                  Oraz ja nadal nie widzę, gdzie on kłamał, bowiem historyjka MM się moim zdaniem kupy nie trzyma (a nawet jak się ciut, ciut trzyma, nie ma w niej ciągłości), a ty ją wiernie powtórzyłaś.
                  • dziennik-niecodziennik Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 19:13
                    > A pewnie, bardziej mnie on z jego uczuciami przekonuje niż chlipiąca po kątach
                    > dzielna Gabriela.

                    a skad wiesz cokolwiek o jego uczuciach?...

                    > Dowody na pismie proszę.

                    o losie. no nie żartuj proszę.

                    > Jeśli mamy uznać posiadanie przezeń duszy podrywacza wył
                    > ącznie na podstawie sypania komlementami w stronę koleżanek w siedemnastej wios
                    > nie zycia to dla mnie, wybacz, przymało, że już nie wspomnę o Baltonie czy Pawe
                    > lku, którzy w porównaniu z Jasiem dusze podrywacza mieli że ho, ho! i dziwnym t
                    > rafem nic im sie nie odzywalo (a prędzej uwierzę w podstarzałego Adonisa, które
                    > mu się odzywa Pawełka niż Pyziaka).

                    Pawełek miał Dankę ktora go kontrolowała i utrzymywała w ryzach. zreszta nie o nim mowa.

                    > W 1982 roku? Zawinął sie pod pozorem pracy? Jesteś młodziutką osobą czy po pros
                    > tu nie chcesz pamiętać? Owszem, mozna sie było zawinąć do Australii nawet, ale
                    > wymagało to kolosalnych podchodów i staran, nie ma bata, żeby żonie niespodzian
                    > kę zrobić i oznajmić w przeddzien wyjazdu "Taka mi się okazja trafiła!".

                    a czy ja gdzies twierdzę ze on wyjechał z dnia na dzien?? stwierdzam po prostu ze wyjechał.

                    > (...) ludzie posiadali jeden telefon na kamienicę, a zeby
                    > dodzwonic się za granicę trzeba było na poczcie spędzić pół dnia bez gwarancji
                    > sukcesu. Były to też czasy, gdy listy tak niezupełnie dochodziły, można ich by
                    > lo tone wyslać, a dochodził jeden, i miał on rozerwaną kopertkę.

                    pomijając Twoją nieuzasadnioną ironię - Borejkowie telefon posiadali, telegram o pierogach jakos Gabrysia dostała.
                    i cóż za biedny Pyziaczek no, wszystko przeciw niemu, normalnie dramat wzgardzonego męża...

                    > To kiedy zdążył samochody kraść? We więźniu germańskim się znaleźć? Wybyć do Br
                    > azylii? Cóś się pani autorce w szale robienia z Pyziaka dna moralnego pokręcilo
                    > i nawarstwilo, co nic nie szkodzi, bo są tacy, ktorzy w to wierzą :).

                    nie wiem kiedy kradł samochody i czy w ogole kradł. o samochodach mowi tylko sąsiad Almy, ktorego wiarygodnosc juz tu kwestionowalyscie.

                    > Otóż smiem twierdzić, że jesteś wymarzoną czytelniczką MM, dokładnie tak widzis
                    > z sprawy, jak ona chce, opisawszy je co prawda dość niechlujnie i z licznymi lu
                    > kami w charakterystyce postaci, no ale...

                    mozliwe - bo wiesz, nie czuję potrzeby wewnętrznej porządkowania swiata Jeżycjady. Dla mnei to po prostu bajka, opowiesc - nie domagam się zeby wszystko było zgrane co do minuty i zeby bylo mi wyjasnione dzien po dniu dlaczego tak a nie inaczej. i własnie zaskakuje mnie taka drobiazgowosc jaką wykazujecie przy "uzgadnianiu faktów". powiesci to ja czytam dla przyjemnosci, jak mi zalezy na scisłym spasowaniu faktow to sięgam po inny rodzaj literatury.

                    > Oraz ja nadal nie widzę, gdzie on kłamał, bowiem historyjka MM się moim zdaniem
                    > kupy nie trzyma (a nawet jak się ciut, ciut trzyma, nie ma w niej ciągłości),
                    > a ty ją wiernie powtórzyłaś.

                    nie widzisz, bo nie jest opisane malżeństwo Pyziaków dzien po dniu. nie masz pojęcia jak wyglądało ich codzienne życie, nie masz pojecia jak się miedzy nimi ukladalo. jesli Gabrysia twierdzi ze jej mąż klamał to ja to przyjmuję jako fakt.
                    • anutek115 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 20:09
                      dziennik-niecodziennik napisała:

                      > a skad wiesz cokolwiek o jego uczuciach?...

                      No z tekstu! Mowi o nich!

                      >
                      > > Dowody na pismie proszę.
                      >
                      > o losie. no nie żartuj proszę.

                      Ale dlaczego? Ja to, wbrew pozorom, traktuję w kategoriach zabawy, ale jednak staram się gdybac zgodnie z treścia powiesci.

                      > Pawełek miał Dankę ktora go kontrolowała i utrzymywała w ryzach. zreszta nie o
                      > nim mowa.

                      Nie o nim, ale ja jednak mam w pamięci wypowiedź autorki o Pyziaku, który sie od razu zapowiadał. A sama mam wrażenie, że tu się pare innych osób bardziej zapowiada.

                      I nie jestem pewna, czy Gaba nie kontrolowała ;P.

                      > pomijając Twoją nieuzasadnioną ironię - Borejkowie telefon posiadali, telegram
                      > o pierogach jakos Gabrysia dostała.
                      > i cóż za biedny Pyziaczek no, wszystko przeciw niemu, normalnie dramat wzgardzo
                      > nego męża...

                      A czemu nie? Bo pni MM tak mówi? Ja chce w to wierzyć! A nie wierzę, bo mi się zeznania bohaterów rozjeżdżają.


                      > nie wiem kiedy kradł samochody i czy w ogole kradł. o samochodach mowi tylko są
                      > siad Almy, ktorego wiarygodnosc juz tu kwestionowalyscie.

                      Prawda, chociaz ja nie kwestionowałam.
                      >
                      > > Otóż smiem twierdzić, że jesteś wymarzoną czytelniczką MM, dokładnie tak
                      > widzis
                      > > z sprawy, jak ona chce, opisawszy je co prawda dość niechlujnie i z liczn
                      > ymi lu
                      > > kami w charakterystyce postaci, no ale...
                      >
                      > mozliwe - bo wiesz, nie czuję potrzeby wewnętrznej porządkowania swiata Jeżycja
                      > dy. Dla mnei to po prostu bajka, opowiesc - nie domagam się zeby wszystko było
                      > zgrane co do minuty i zeby bylo mi wyjasnione dzien po dniu dlaczego tak a nie
                      > inaczej.

                      Nie musi być wyjasniane dzien po dniu, uwierz, nie oczekuję tego - ale oczekuję porządku. I jeśli wychodzi czarno na białym, że Janusz w tym samym czasie, w którym siedzial w niemieckim więzieniu wracał do Gaby i robił drugie podejście dla ratowania związku, albo że Robrojek jednocześnie był w grupie ESD, miał żonę flecistkę, oświadczał się Anieli po ukończeniu liceum i mial przy tym 17 lat to widać czarno na białym niechlujstwo autorki i/lub nieudolność redakcji, a to sprawia, że wszystko co pisze staje sie niewiarygodne. Dlaczego mam wierzyć w to, co pisze o Pyziaku, skoro ewidentnie lekcewazy ona porządek? A własnie wierzenie autorowi sprawia, że patrzymy na świat powieściowy jego oczami. Jeśli autor pisze coś, co mu aktualnie pasuje do koncepcji i lekceważy to, co napisał wczesniej, no cóż... czytelnik zaczyna zadawac pytania i watpić w wizję autorską. Nawet (a może nawet zwlaszcza!) w książkach dla dzieci i mlodzieży.

                      >
                      > nie widzisz, bo nie jest opisane malżeństwo Pyziaków dzien po dniu. nie masz po
                      > jęcia jak wyglądało ich codzienne życie, nie masz pojecia jak się miedzy nimi u
                      > kladalo. jesli Gabrysia twierdzi ze jej mąż klamał to ja to przyjmuję jako fakt

                      Ok, nie musimy się zgadzać :). Ale trochę mnie interesuje - dlaczego przyjmujesz jako fakt? Twierdzić, że ktos kłamał można z setek powodów, z powodu zranionej dumy (na którą IMHO Gaba cierpi najbardziej), nieporozumienia, starannie pielegnowanego poczucia krzywdy...
                      • dziennik-niecodziennik Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 15:21
                        > > a skad wiesz cokolwiek o jego uczuciach?...
                        >
                        > No z tekstu! Mowi o nich!

                        no to co że mówi? moze wlasnie wtedy klamie? :D

                        > Ale dlaczego? Ja to, wbrew pozorom, traktuję w kategoriach zabawy, ale jednak s
                        > taram się gdybac zgodnie z treścia powiesci.

                        tresc powiesci mowi jednoznacznie - Pyziak swoją rodzinę porzucił (w skrócie).

                        > Nie o nim, ale ja jednak mam w pamięci wypowiedź autorki o Pyziaku, który sie o
                        > d razu zapowiadał. A sama mam wrażenie, że tu się pare innych osób bardziej zap
                        > owiada.

                        Pawełek był miekki i słodki, mógł sobie z dziewczynami flirtowac, mógł "uwiesc" Anielkę podczas chodzenia z Danką i strzela oczami za innymi dziewczynami, ale w srodku był własnie takim miękkim, łatwym do prowadzenia za dziób Casanovą.
                        Pyziak miał jednak inny charakter. w ogole go miał, bo PAwełek nie za bardzo.

                        > I nie jestem pewna, czy Gaba nie kontrolowała ;P.

                        nie sądzę. nie ten typ osoby. Gaba osobie ktorej zaufala wierzy na slowo.

                        > A czemu nie? Bo pni MM tak mówi? Ja chce w to wierzyć! A nie wierzę, bo mi się
                        > zeznania bohaterów rozjeżdżają.

                        mam ochote powiedziec - tak, bo pani MM tak mowi. z prostego powodu - to ona ich wszystkich wymysliła, łącznie z rozjezdzającymi się zeznaniami bohaterów :D zakładam że MM WIE LEPIEJ jakie są "jej" postaci. dlatego wlasnie bore za dobrą monetę to co ona o nich pisze.

                        > Nie musi być wyjasniane dzien po dniu, uwierz, nie oczekuję tego - ale oczekuję
                        > porządku. I jeśli wychodzi czarno na białym, że Janusz w tym samym czasie, w k
                        > tórym siedzial w niemieckim więzieniu wracał do Gaby i robił drugie podejście d
                        > la ratowania związku, albo że Robrojek jednocześnie był w grupie ESD, miał żonę
                        > flecistkę, oświadczał się Anieli po ukończeniu liceum i mial przy tym 17 lat t
                        > o widać czarno na białym niechlujstwo autorki i/lub nieudolność redakcji, a to
                        > sprawia, że wszystko co pisze staje sie niewiarygodne.

                        a to musi byc jakos niesamowicie wiarygodne? ot zwykłe ludzkie losy. jaki jest sens tu sledzic rok po roku, kto gdzie kiedy co? co to wnosi? moze wniosek ze "o ludzie, wychodzi na to ze oni nie istnieli"?... :)

                        > Dlaczego mam wierzyć w t
                        > o, co pisze o Pyziaku, skoro ewidentnie lekcewazy ona porządek? A własnie wierz
                        > enie autorowi sprawia, że patrzymy na świat powieściowy jego oczami. Jeśli auto
                        > r pisze coś, co mu aktualnie pasuje do koncepcji i lekceważy to, co napisał wcz
                        > esniej, no cóż... czytelnik zaczyna zadawac pytania i watpić w wizję autorską.

                        jak mozna wątpic w autorską wizję osoby ktora cała te rodzine i wszystkie wydarzenia w niej sobie wymyslila? wymysliła i zapętla ich życie tak jak jej sie podoba. skoro ona uznała ze Pyziaka nalezy usunąc bo Gaba z nim nie stworzy szczesliwej rodziny to tak po prostu jest.

                        > Ok, nie musimy się zgadzać :). Ale trochę mnie interesuje - dlaczego przyjmujes
                        > z jako fakt? Twierdzić, że ktos kłamał można z setek powodów, z powodu zranione
                        > j dumy (na którą IMHO Gaba cierpi najbardziej), nieporozumienia, starannie piel
                        > egnowanego poczucia krzywdy...

                        jak wyzej. MM wymysliła Pyziaka, MM wie lepiej jaki jest i czemu ma byc tak a nie inaczej.

                        a cale to kombinowanie czy mogl czy nie mogl, a moze tak, a moze inaczej - w odniesieniu do nieistniejacych postaci - no szacun laski ze wam sie chce :)
                        • nessie-jp Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 16:06
                          > tresc powiesci mowi jednoznacznie - Pyziak swoją rodzinę porzucił (w skrócie).

                          Treść powieści mówi też jednoznaczne, Almy Pyziak usty, że Gabriela wraz z rodziną złamali Pyziakowi życie i go bardzo skrzywdzili.

                          To też napisała autorka. Sama najwłaśniejszymi łapkami.

                          Wierzysz czy nie wierzysz? A skoro uważasz Almę za niewiarygodną, to dlaczego wierzysz Mili i Gabrieli?
                          • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 18:18
                            > Treść powieści mówi też jednoznaczne, Almy Pyziak usty, że Gabriela wraz z rodz
                            > iną złamali Pyziakowi życie i go bardzo skrzywdzili.
                            >
                            > To też napisała autorka. Sama najwłaśniejszymi łapkami.
                            >
                            > Wierzysz czy nie wierzysz? A skoro uważasz Almę za niewiarygodną, to dlaczego w
                            > ierzysz Mili i Gabrieli?


                            Tu trochę mi się wydaje, że naginasz treść :-)

                            Fakt: był Pyziak- ni ma- amba fatima.
                            Osobista opinia: Gabrysia złamała Januszowi życie

                            Fakt: Paryż leży we Francji
                            Osobista opinia: Paryż to najbrudniejsze miasto w Europie

                            Mam nadzieję,że jasno określiłam,o co mi chodzi ;))
                            • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 18:53
                              Fakt: od października 1981 Pyziak jest w Australii (najwłaśniejszymi łapkami napisane "marzec 83 - rozłąka trwa półtora roku")
                              Fakt: początek 1982 - Pyziak bierze ślub z Gabą.
                              Te dwa fakty się wzajemnie wykluczają

                              Wniosek - MM kłamie!;)i wszystko zwala na Pyziaka ;)
                            • nessie-jp Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 19:23
                              > Fakt: Paryż leży we Francji
                              > Osobista opinia: Paryż to najbrudniejsze miasto w Europie

                              Fakt: Janusz wyjechał i nie wrócił
                              Osobista opinia: To wszystko wina podłego kłamliwego Janusza.

                  • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 19:16
                    dziennik-niecodziennik napisała
                    >owszem, na poczatku czuł sie samotny i pisał listy, ale potem nastąpiło nieporozumienie z >korespondencją - chociaz na Boga jakby mu zależalo to sam by zadzwonił czy wyslał telegram

                    Dziewczyno, po raz kolejny przypominam fakty:
                    Janusz wysłał do Gaby list. (Pewnie nie pierwszy, bo Gaba znała jego adres.)
                    List szedł trzy i pół miesiąca.
                    W międzyczasie Gaba wysłała mu trzy listy z awanturą.


                    Tu masz podparcie literackie, żeby nie było że przeinaczam fakty:

                    Napisał w tym liście, że chce wracać, że nas kocha jak głupi, mnie i Pyzunię, i że był idiotą, i że zaraz bez nas zwariuje z tęsknoty, i pyta, czy mu przebaczę


                    Zanim list Janusza dotarł, ona już wyrąbała do niego ze trzy epistoły, w których zmieszała go z błotem i nie pozostawiła żadnej nadziei na pojednanie. Wskutek opieszałości poczty Janusz Pyziak otrzyma te listy w odpowiedzi na swój sprzed trzech i pół miesiąca, otrzyma je właśnie w momencie, kiedy czeka na przebaczenie i zachętę do powrotu. Jeżeli nawet Gabriela napisze dziś wieczór list wyjaśniający, to może się zdarzyć, że Janusz otrzyma go za kolejne trzy miesiące, przez który to czas albo się załamie, albo się obrazi, albo w ogóle zrobi coś głupiego.

                    Jakbyś Ty wysłała komuś serdeczny list z wyznaniami uczuć, i dostała trzy odpowiedzi treści "odpieprz się" to byś dzwoniła?
                    A jemu po tych trzech listach wystarczył telegram "wracaj" by natychmiast rzucić kangury i pognać na rodzimą niwę. W sumie mógł strzelić focha, obrazić się śmiertelnie na Gabę i zacząć szukać kwiatu jabłoni wśród Aborygenów.
                    Czego jeszcze wymagasz od Pyziaka?

                    Tak na marginesie - jest takie powiedzenie: rozstanie jest dla miłości tym czym wiatr dla ognia - gasi mały, a podsyca wielki.
                    Pyziakowi przez pół roku uczucia nie minęły (Gabie zresztą też nie). To znaczy, że naprawdę ją kochał, a nie tylko mu się zdawało, a potem znudziło.
                    • dziennik-niecodziennik Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 19:32
                      > Jakbyś Ty wysłała komuś serdeczny list z wyznaniami uczuć, i dostała trzy odpow
                      > iedzi treści "odpieprz się" to byś dzwoniła?

                      wiesz co, moze ja jestem głupia, ale tak, zadzwoniłabym. boby mi coś nie grało i wolalabym sie upewnic.

                      > A jemu po tych trzech listach wystarczył telegram "wracaj" by natychmiast rzuci
                      > ć kangury i pognać na rodzimą niwę.

                      no ba. i na tyle mu wystarczyło tego stęsknienia się zeby krotko potem zniknąć po raz kolejny, tym razem definitywnie :D

                      > Czego jeszcze wymagasz od Pyziaka?

                      uczciwosci i odpowiedzialnosci.

                      > Pyziakowi przez pół roku uczucia nie minęły (Gabie zresztą też nie). To znaczy,
                      > że naprawdę ją kochał, a nie tylko mu się zdawało, a potem znudziło.

                      alez no ba. to Gaba jego nie kochala. a on biedny zakochany tak strasznie cierpiał ze na dupie przy rodzinie usiedziec nie umiał. porazka.
                      • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 19:52
                        dziennik-niecodziennik napisała

                        >no ba. i na tyle mu wystarczyło tego stęsknienia się zeby krotko potem zniknąć po raz >kolejny, tym razem definitywnie :D

                        to jest właśnie największa zagadka, co się wydarzyło, że wiedząc jak mu źle bez Gaby i Pyzy drugi raz wyjeżdża i nie wraca. I nad tym się zastanawiamy nie od dziś.
                        Ja sobie pogdybałam, że wybył na winobranie po uzgodnieniu tego z Gabą, z zamiarem wrócenia z zarobioną kasą. Czemu nie wrócił - nie wiadomo.
                        Ciekawy jest pomysł Anutka o listach przechwytywanych przez Milę.
                        Być może dzwonił, a Mila mu oznajmiła, żeby spadał na drzewo i że Gaba nie chce z nim rozmawiać.
                        A być może zdarzyło się to o czym wspomina MM - kradzieże samochodów i Pyziaka zapuszkowano. Czy kradł naprawdę, czy został wrobiony, a może to w ogóle pomyłka sądowa - tego nie wiadomo.


                        >alez no ba. to Gaba jego nie kochala.

                        Napisałam wyraźnie że Pyziakowi przez pół roku uczucia nie minęły (Gabie zresztą też nie).

                        >a on biedny zakochany tak strasznie cierpiał ze na >dupie przy rodzinie usiedziec nie umiał. >porazka.
                        Mając za ścianą niechętną Milę, która nie lubiła go od samego początku, jeszcze nawet nie znając (rozmowa Mili z Gabą w szpitalu) nie musiał czuć się komfortowo. Do tego żona w ciąży, rozdarta emocjonalnie między mężem a rodzicami. Mieszkanie na kupie z teściami, zwłaszcza niechętnymi, nigdy dobrze nie rokuje.



                        • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 20:34
                          Tak mi jeszcze przyszło do głowy, że można się domyślać, jak Seniorowie B. traktowali Janusza, widząc jak traktują Fryca. Niezależnie od tego, co Frycek zamierza i deklaruje, Ignacy go odtrąca i odżegnuje od czci i wiary.

                          A sytuacje są w pewnym stopniu zbieżne - tu i tam dziewiętnastoletnia pannica zachodzi w przedślubną ciążę, tu i tam partner wyjeżdża po czym wraca.
                          Janusz jst bardziej odpowiedzialny, bo bierze ślub przed wyjazdem. Nie ucieka na wieść o ciąży Gaby, tłumacząc się stypendium. I podczas wyjazdu utrzymuje kontakt z rodziną.
                          Z kolei Frycek najpierw robi awanturę, że nie wiedział, iż Róża może zajść w ciążę, potem wyjeżdża i przez pół roku nie daje znaku życia, wreszcie wraca i podtrzymuje związek z Różą i małą Milą mimo usilnych starań Ignacego, który za wszelką cenę chce rozwalić to stadło.

                          Jeśli tak się zachowywał podczas małżeństwa Gaby, to Janusz miał przerąbane i nic dziwnego, że w końcu zwiał.

                          Róża stawia się dziadkowi, Gaba nie mogła. Róża ma przychylną matkę i niegłupiego ojczyma, oraz całe stado ciotek, które pośpiesznie zrzuca się na kawalerkę, aby młodych odseparować od Ignaca, bo wiadomo, czym to się może skończyć.

                          Gaba musiała być potulna a kto wie, co jej do głowy wkładała Mila, od początku uważająca Janusza za pomyłkę...
                          • rozdzial43 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 21:18
                            mimo usilnych starań Ignacego, który za wsz
                            > elką cenę chce rozwalić to stadło.
                            >
                            > Jeśli tak się zachowywał podczas małżeństwa Gaby, to Janusz miał przerąbane i n
                            > ic dziwnego, że w końcu zwiał.

                            Ho, ho, tak tak. Jak się ma upierdliwych teściów i zbyt mocno z nimi związanego współmałżonka, to jest to przekonujący i wystarczający powód do:
                            1. porzucenia swych dzieci,
                            2. niełożenia na ich utrzymanie,
                            3. olania sprawy ich wychowania, wykształcenia, zdrowia fizycznego i psychicznego.

                            Ja też mam upierdliwych teściów. Więc mogę porzucić moje dzieci i zająć się wyłącznie sobą i swymi potrzebami psychicznymi i emocjonalnymi? Usprawiedliwisz mi?
                            • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 22:32
                              > Ho, ho, tak tak. Jak się ma upierdliwych teściów i zbyt mocno z nimi związanego
                              > współmałżonka, to jest to przekonujący i wystarczający powód do:
                              > 1. porzucenia swych dzieci,
                              > 2. niełożenia na ich utrzymanie,
                              > 3. olania sprawy ich wychowania, wykształcenia, zdrowia fizycznego i psychiczne
                              > go.

                              Nie, upierdliwi teściowie nie są argumentem za porzuceniem żony i dzieci. Są natomiast argumentem za poszukaniem kasy na usamodzielnienie się i wyprowadzeniem od owych upierdliwych teściów.
                              Żona studiuje, ma trzy niesamodzielne młodsze siostry, ojca w więzieniu i matkę bez etatowej pracy, zarabiającą na całą rodzinę dzierganiem swetrów.
                              Pyziak, z zawodu introligator/poligraf/księgarz szans na pracę w swoim fachu w '83 nie ma - drukarnie i księgarnie są państwowe, a on ma niewłaściwe powiązania rodzinne (mamy przykład Piotra Ogorzałki). Pierwszy wyjazd jest zdecydowanie ze względów materialnych (sama Gabrysia wspomina coś o zarabianiu na samochód) i Janusz stara się utrzymywać regularne kontakty z Polską.

                              Drugi wyjazd ma chyba podobne przyczyny - Janusz wraca, bezskutecznie szuka pracy, nadarza mu się kolejna okazja wyjazdu i, najprawdopodobniej po kłótni z żoną, która uważa, że lepiej klepać biedę razem niż opuszczać rodzinę za brudną mamoną, opuszcza kraj.
                              Wyjeżdża raczej jesienią (dwa niezależne źródła twierdzą, że na winobranie) a nie wiosną, jak babcia wmawia Laurze, zatem o drugiej ciąży Gaby pewnie już wie.

                              Jeśli zaraz po wyjeździe wplątał się w aferę z pobiciem i kradzieżą samochodów, żadnej kasy żonie przysłać nie zdążył. Sześć lat w więzieniu oznacza, że nie miał z czego łożyć na utrzymanie dzieci, ba, nawet na jego utrzymanie łoży niemiecki podatnik. Nie nazwiesz tego raczej zajmowaniem się swymi potrzebami psychicznymi i emocjonalnymi. Z pewnością zajęcie się przemytem nie było pretekstem dla porzucenia żony i dzieci, prędzej już - dla uzyskania niezależności finansowej pozwalającej mu na podejmowanie decyzji o życiu swojej rodziny.

                              To, że z więzienia złozył pozew o rozwód, świadczy raczej o tym, że interesowało choc minimalnie go dobro pozostawionej w Polsce rodziny - dzięki temu Gaba dostawała pewnie alimenty z funduszu alimentacyjnego. Gdyby go nie złożył, zostałaby kompletnie bez kasy, szans na ułożenie sobie życia itp.

                              Ostaje się tylko zarzut nieinteresowania się sprawani wychowania i zdrowia dzieci. Wyobrażasz sobie jednak list z niemieckiego więzienia: "Kochana była żono, powinnaś zwracać większą uwagę na dietę Róży, ma nadwagę i powinna odżywiać się racjonalniej.
                              Czy zastanawiałaś się nad posłaniem Laury do przedszkola? Wyrasta na aspołeczną jednostkę" Ja na miejscu Gaby dostałabym piany na ustach i w niewybrednych słowach oceniłabym kryminalistę wtrącającego się do wychowania moich dzieci.

                              Pamiętaj też, że gdy po latach Pyziak wyszedł z więzienia, Gabrysia zaczynała właśnie nowy związek z Grzegorzem. Janusz mógł o tym dowiedzieć się od siostry, która utrzymywała skape kontakty z Milą i zdecydował nie wtrącać się do jej życia. Kto wie, czy próby kontaktu z Gabrysią nie były torpedowane przez starych Borejków, którzy od adwokata Janusza dowiedzieli się o miejscu jego pobytu i postanowili ją chronić przed traumą. Coś w stylu: odczep się od nas, ani Gabrysia ani dzieci nie zyczą sobie z tobą kontaktu ani tym bardziej twoich brudnych pieniędzy.
                              To, w jaki sposób wiele lat później potraktowano Fryca, daje bardzo prawdopodobny obraz relacji Borejkowie - Janusz.
                              • rozdzial43 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 16:42
                                > Pamiętaj też, że gdy po latach Pyziak wyszedł z więzienia, Gabrysia zaczynała w
                                > łaśnie nowy związek z Grzegorzem. Janusz mógł o tym dowiedzieć się od siostry,
                                > która utrzymywała skape kontakty z Milą i zdecydował nie wtrącać się do jej życ
                                > ia.

                                Jeśli pan Wiśniak rzekł był prawdę, to Janusza zapudełkowali w 1983 roku. Odsiedział 6 lat, więc wyszedł w 1989 roku.

                                A Gabrysia związała się Grzegorzem w 1992 roku, wtedy, gdy Pulpecja zdawała maturę.

                                Czyli miał co najmniej dwa, jeśli nie trzy lata, żeby się po wyjściu z więzienia skontaktować i spróbować poznać swoje dzieci. Z Kalamburki wiemy, że w 1993 roku wiadomo już, że to Janusz żądał rozwodu i że założył nową rodzinę, więc starą nie był już zainteresowany.

                                A jedyna próba kontaktu podjęta przez Janusza została w stanie upojenia alkoholowego. Tak się właśnie tatuś chciał swoim córkom objawić. Tylko dzięki interwencji trzeźwej babuni nie doszło do tego spotkania.

                                Ja pochwalam tekst Mili i to, że go pogoniła.






                                Kto wie, czy próby kontaktu z Gabrysią nie były torpedowane przez starych B
                                > orejków, którzy od adwokata Janusza dowiedzieli się o miejscu jego pobytu i pos
                                > tanowili ją chronić przed traumą. Coś w stylu: odczep się od nas, ani Gabrysia
                                > ani dzieci nie zyczą sobie z tobą kontaktu ani tym bardziej twoich brudnych pie
                                > niędzy.
                                > To, w jaki sposób wiele lat później potraktowano Fryca, daje bardzo prawdopodob
                                > ny obraz relacji Borejkowie - Janusz.
                                • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 18:06
                                  > Jeśli pan Wiśniak rzekł był prawdę, to Janusza zapudełkowali w 1983 roku. Odsie
                                  > dział 6 lat, więc wyszedł w 1989 roku.
                                  >
                                  Panu Wiśniakowi (lub MM) się pomyliło, bowiem Laura urodziła się w grudniu 1984r. Jeśli Janusz wyjechał jesienią 1984 na winobranie, to do aresztu mógł trafić w końcu 1984r lub w 1985, do więzienia z pewnością już w 1985r.

                                  > A Gabrysia związała się Grzegorzem w 1992 roku, wtedy, gdy Pulpecja zdawała mat
                                  > urę.
                                  >
                                  Pierwszą informację o tym, że Gabrysia i Grzegorz się spotykają, mamy w Wigilię 1991r. Gabrysia spotykała się z nim już od dłuższego czasu, zanim odważyła się bąknąć cokolwiek Borejkom.

                                  Ale cóż, ona powiedziała, że skoro już się zdecydowali, po roku znajomości, być razem, a może nawet połączyć swe losy, to ten wieczór będzie najlepszy, żeby Grzegorza przedstawić jej rodzinie.

                                  Tak więc Gabrysia poznała Grzesia przed hipotetycznym wyjściem Janusza z więzienia i w Święta 1991r, kiedy toczy się akcja Noelki i Pulpecji Janusz w tym więzieniu wciąż jest.
                                  Wierzę Gabrysi, że nic o tym nie wie, jednak skoro twierdzi, że to on zażądał rozwodu, to jakiś kontakt, choćby przez prawników, z mężem mieć musiała.

                                  Próba kontaktu Janusza z Gabrysią to wiosna 1993r. Gabrysia jest już wtedy szczęśliwą małżonką (w TiR Grześ wspomina podróż poslubną do Wenecji w 1992r).

                                  > Z Kalamburki wiemy, że w 1993
                                  > roku wiadomo już, że to Janusz żądał rozwodu i że założył nową rodzinę, więc st
                                  > arą nie był już zainteresowany.

                                  To z nową rodziną jest ciekawe, bo z moich wyliczeń wychodzi, że to Gabrysia wcześniej założyła nową rodzinę, niż Pyziak. No, chyba że rozwiódł się jeszcze przed wyjazdem do Niemiec i ekspresowo wziął nowy ślub. W niemieckim więzieniu raczej trudno nawiązywać romanse.

                                  > A jedyna próba kontaktu podjęta przez Janusza została w stanie upojenia alkohol
                                  > owego. Tak się właśnie tatuś chciał swoim córkom objawić. Tylko dzięki interwen
                                  > cji trzeźwej babuni nie doszło do tego spotkania.
                                  >
                                  > Ja pochwalam tekst Mili i to, że go pogoniła.

                                  W żadnym wypadku nie pochwalam tego upojenia alkoholowego, ani tego, że Pyziak czekał ponad rok, żeby pokazać się na oczy byłej żonie i córkom, które ułożyły już sobie z Grzesiem życie. Mila miała powody, żeby do tego spotkania nie dopuścić, ale ja akurat tych powodów nie pochwalam.

                                  Gaba miała święte prawo swojego pożal-się-boże-mężulka zobaczyć, przejrzeć na oczy, dowiedzieć się o jego więzieniu i ciemnych sprawkach, żeby nie wzdychać przez kolejną dekadę i nie zastanawiać się, czy to może jej wina, że facet ją zostawił i nie odzywał się tyle lat. Ma zakochanego głęboko w niej męża i warto, żeby go wreszcie zauważyła.

                                  I scena opisana w Kalamburce daje poważne powody, aby przypuszczać, że przyjazd Janusza nie był pierwszą ani jedyną próbą kontaktu, tylko Gaba była przed tym kontaktem (telefonicznym, listownym czy osobistym) szczelnie chroniona.
                                  • rozdzial43 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 18:30
                                    > Gaba miała święte prawo swojego pożal-się-boże-mężulka zobaczyć, przejrzeć na o
                                    > czy, dowiedzieć się o jego więzieniu i ciemnych sprawkach,

                                    Tylko że w gumowym mieszkaniu oprócz Gaby przebywały także siedmioletnia Laura i dziesięcioletnia Pyzunia. Czy i one miałyby się w taki sposób dowiedzieć prawdy o swoim pożal-się-Boże tatusiu? Chyba jednak niekoniecznie.

                                    > I scena opisana w Kalamburce daje poważne powody, aby przypuszczać, że przyjazd
                                    > Janusza nie był pierwszą ani jedyną próbą kontaktu, tylko Gaba była przed tym
                                    > kontaktem (telefonicznym, listownym czy osobistym) szczelnie chroniona.

                                    Ja zrozumiałam jednoznacznie, że pierwsza. cytat: "Po co Gabrysi taka udręka na nowo, tylko dlatego, że on jest po 10 latach przejazdem w Poznaniu i zachciało mu się po kielichu zobaczyć dawną rodzinę!"
                                    • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 20:15
                                      > Tylko że w gumowym mieszkaniu oprócz Gaby przebywały także siedmioletnia Laura
                                      > i dziesięcioletnia Pyzunia. Czy i one miałyby się w taki sposób dowiedzieć praw
                                      > dy o swoim pożal-się-Boże tatusiu? Chyba jednak niekoniecznie.

                                      Ośmio- i jedenasto- , ale to akurat żadnego znaczenia nie ma. Wcale nie wiemy, czy przebywały. I nie spodziewam się, że Gabrysia wpuściłaby go w tym stanie do domu.
                                      Nie wiem, czy w ogóle chciałaby z nim gadać. Ale upieram się, że to, czy z nim porozmawia i czy pozwoli dzieciom go zobaczyć powinno być jej decyzją.

                                      Tu jest taka dychotomia - z jednej strony oczekuje się od byłego męża kontaktu, zainteresowania dziećmi i materialnego ich utrzymywania. Z drugiej strony, jesli gość okazuje się być szumowiną, nie dopuszcza się do tych kontaktów dla dobra dziecka, wydziela informacje o dzieciach, a kasę zarobioną niezbyt uczciwie odrzuca ze wzgardą.

                                      Byłam kiedyś świadkiem w przedszkolu (nie moich dzieci) rozmowy takiego rozwiedzionego ojca z wychowawczynią dziecka - tatuś chciał się dowiedzieć, na jakie zajęcia dodatkowe uczęszcza córka, pani powiedziała, że matka zakazała podawanie jakichkolwiek informacji o dziecku, pan argumentował, że sąd nie odebrał mu praw rodzicielskich, tylko ograniczył do decydowania o wykształceniu, leczeniu itp. Pani zasugerowała, żeby napisał wniosek do dyrekcji o udzielenie tych informacji na piśmie...

                                      Poprzez fakt bycia pod wpływem alkoholu Janusz sam pozbawił się prawa do zobaczenia córek, ale niechże była żona jest chociaż świadoma, że chciał je zobaczyć. Wydaje się, że alkohol był tylko pretekstem Mili, żeby uniemozliwić Gabrysi spotkanie z byłym. Czy Mila wpuściłaby go, gdyby byl trzeźwy?
                                      • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 20:23
                                        *zakazała podawania, oczywiście
                              • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 17:15
                                > Pyziak, z zawodu introligator/poligraf/księgarz szans na pracę w swoim fachu w
                                > '83 nie ma - drukarnie i księgarnie są państwowe, a on ma niewłaściwe powiązani
                                > a rodzinne (mamy przykład Piotra Ogorzałki)

                                Piotr Ogorzałka został wyrzucony z pracy za 'fikanie', nie za powiązania. Dlatego też musiał później robić dla prywaciarza.

                                - Janusz wraca, bezskutecznie szuka pra
                                > cy

                                Jak to bezskutecznie? Tego nie wiemy. Nie musiał pracować jako poligraf, a np. jako kierowca u prywaciarza.

                                Wyobrażasz sobie jednak list z niemieckiego więzienia: "Kochana była żono,
                                > powinnaś zwracać większą uwagę na dietę Róży, ma nadwagę i powinna odżywiać się
                                > racjonalniej.
                                > Czy zastanawiałaś się nad posłaniem Laury do przedszkola? Wyrasta na aspołeczną
                                > jednostkę" Ja na miejscu Gaby dostałabym piany na ustach i w niewybrednych sło
                                > wach oceniłabym kryminalistę wtrącającego się do wychowania moich dzieci.

                                Taki list oczywiście byłby nie na miejscu. Sądzę, że mógłby czasem skrobnąć coś na kształt:
                                Cześć Gabrysiu, ucałuj ode mnie moje córeczki. Bardzo za nimi tęsknię. Jak ich zdrowie? Czy rosną? Czy już mówią? Chciałbym choć na chwilę je zobaczyć.Pozdrawiam, Janusz"
                      • nessie-jp Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 19.11.11, 22:51
                        > wiesz co, moze ja jestem głupia, ale tak, zadzwoniłabym. boby mi coś nie grało
                        > i wolalabym sie upewnic.

                        Z podsłuchującym UB, zamawianiem połączenia na trzy dni naprzód, powtarzaniem co trzy sekundy "mówi się", przerywającymi trzaskami, nakłanianiem niechętnych teściów, żeby pozwolili Gabie podejść do telefonu?

                        Chyba masz troszeczkę nieklarowną wizję tego, jak kiedyś wyglądały połączenia telefoniczne między krajami za żelazną kurtyną a tzw. zgniłym zachodem. ZWŁASZCZA w latach stanu wojennego i tuż po.

                        > a on biedny zakochany tak strasznie cierp
                        > iał ze na dupie przy rodzinie usiedziec nie umiał. porazka.

                        Ochłoń trochę i zastanów się. Wymagasz w końcu odpowiedzialności i troski o rodzinę, czy siedzenia na dupie?

                        Zeby kupić rodzinie mieszkanie, nakarmić i ubrać dzieci, wspomóc rodzinę żony, kupić ten pogardzany przez Borejków samochód
                        • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 10:06
                          Ha, dziewczyny, czyż to nie fascynujące?
                          Analizujemy małżeństwo Pyziaka i Gaby wykorzystując wyłącznie informacje podane nam przez Autorkę.
                          I dochodzimy do wniosków skrajnie odmiennych od tych narzuconych nam w Jeżycjadzie!
                          Co więcej, nasza wersja wydarzeń bardziej trzyma się kupy niż wersja autorska.
                          Jedynym dodatkowym faktem, wymyślonym przez Aniutka, jest istnienie owych listów od Janusza, przechwytywanych przez Milę. Jednakże jest to fakt wielce prawdopodobny, biorąc pod uwagę a) ogólną niechęć Mili do absztyfikanta córki, b) pogłębienie owej niechęci po zawarciu przezeń wyłącznie ślubu cywilnego, c) ukrywanie przed córką wizyty Pyziaka.

                          W efekcie wychodzi na to, że Wróg Publiczny Nr1 wcale nie był taki zły, wręcz przeciwnie. Oraz że Strażniczka Świętego Ognia Domowego wcale nie była taka dobra, wręcz przeciwnie.

                          Powiem więcej - być może celowo dążyła do rozbicia tego niesakramentalnego związku.
                          Ha, iście diaboliczne to wszystko ;)
                          A Pyziak zrehabilitowany, co mnie cieszy, bo lubiłam tego "ohydnego uwodziciela" ;)
                          • jottka Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 11:59
                            pewna nie jestem, ale w latach 80. obowiązywał chyba jeszcze przepis, który pozwalał stronie "porzuconej" (czyt. on/a wyjechał/a na zachód i nie wrócił/a) wystąpić o rozwód i uzyskać go z automatu wraz z orzeczeniem o winie strony porzucającej. to zdaje się miało w latach 50. jeszcze być dodatkową karą dla tych, co wyjeżdżali, bo im się tu na miejscu partnera szykanowało, czyt. zmuszało do rozwodu, żeby w ogóle móc funkcjonować w tutejszej rzeczywistości. w każdym razie idzie mi o to, że gaba nie potrzebowała szlachetności pyziaka, bo sama mogła, uczuwszy ochotę, dostać rozwód na miejscu, nie pytając pyziaka o zdanie.

                            no ale rozumiem, że tu zakładamy, że ona nie chce rozwodu (skoro nie składa pozwu), a dopiero ujrzawszy pozew popada w rozpacz i godzi się na tenże. trochę nielogiczne, skoro nie ma kontaktu z pyziakiem - znaczy on milczy latami, ona się nie rozwodzi, nagle jest pozew i ona natychmiast się godzi bez próby kontaktu?


                            a poza tym zainteresowało mnie to więzienie:) nie pamiętam dzieła (neojeżycjadę czytałam po razie i starczyło), ale co on właściwie zrobił? za kradzież niemiecki kodeks karny przewiduje szerokie widełki, od 3 miesięcy do 10 lat, jak dostał 6 lat, to to już bandyta pełną gębą:)
                            • kkokos Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 13:02
                              > a poza tym zainteresowało mnie to więzienie:) nie pamiętam dzieła (neojeżycjadę
                              > czytałam po razie i starczyło), ale co on właściwie zrobił? za kradzież niemie
                              > cki kodeks karny przewiduje szerokie widełki, od 3 miesięcy do 10 lat, jak dost
                              > ał 6 lat, to to już bandyta pełną gębą:)

                              według sąsiedzkich plotek:
                              niemcy go zapudełkowalil za kradzież i przemyt samochodów. kogoś tam pobił, w sumie dostał sześć latek (...) w osiemdziesiątym trzecim
                              • kkokos Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 13:28
                                aha, tylko znowu - jaki przemyt?
                                przemyt samochodów przez niemiecko-polską granicę to kwitł w latach 90., gdy nie było kłopotu z jej przekraczaniem. w tym '83 ten janusz te samochody tak przed granicę woził, sam ją przekraczał w tę i wewtę? tę granicę między nrd obawiającym się polskiej solidarnościowej zarazy a polską ledwo zawieszającą stan wojenny?
                                • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 14:01
                                  > aha, tylko znowu - jaki przemyt?
                                  > przemyt samochodów przez niemiecko-polską granicę to kwitł w latach 90., gdy ni
                                  > e było kłopotu z jej przekraczaniem. w tym '83 ten janusz te samochody tak prze
                                  > d granicę woził, sam ją przekraczał w tę i wewtę? tę granicę między nrd obawiaj
                                  > ącym się polskiej solidarnościowej zarazy a polską ledwo zawieszającą stan woje
                                  > nny?

                                  O nie, pierwsze zorganizowane gangi przemytników samochodów z RFN to właśnie lata 70-te i 80-te. Patrz gang "Nikosia", podobno wspierany przez oficerów polskiej milicji i SB.

                                  To były takie czasy, że nie istniała wymiana informacji pomiędzy służbami policyjnymi po obu stronach żelaznej kurtyny. Sprowadzone z Zachodu auto można było bez trudu legalnie zarejestrować w Polsce. Oficjalnie po jednym wyjeździe na Zachód trzeba było paszport zwrócić - w praktyce dobre kontakty ze służbami umożliwiały wielokrotne podróże.
                                  Samochód, nawet rzęch, przywieziony do Polski to był zysk dla polskiego rynku motoryzacyjnego - państwo oszczędzało na dewizach potrzebnych na zakup zagranicznych części, zmniejszały się kolejki na zakup polskich modeli.
                                  Janusz tych aut zapewne nie przewoził - od tego byli "zaufani" ludzie gangu, często z zachodnimi paszportami. Mógł zajmować się "wystawianiem" interesujących modeli albo samymi włamaniami do samochodów. A może po prostu znalazł się w nieodpowiednim miejscu w niewłaściwym czasie i prawdziwi przemytnicy go wrobili. Taki gastarbeiter bez znajomości języka to doskonała ofiara - ani w sądzie się nie wykłóci, ani na porządnego adwokata liczyć nie może.
                                  • kkokos Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 19:49
                                    > O nie, pierwsze zorganizowane gangi przemytników samochodów z RFN to właśnie la
                                    > ta 70-te i 80-te. Patrz gang "Nikosia", podobno wspierany przez oficerów polski
                                    > ej milicji i SB.

                                    a widzisz, nie wiedziałam.

                                    > Janusz tych aut zapewne nie przewoził - od tego byli "zaufani" ludzie gangu, cz
                                    > ęsto z zachodnimi paszportami.

                                    aaa, już się bałam, że za chwilę dopiszemy januszowi kontakty z SB - okaże się, że on celowo się w tę rodzinę wżenił, by inwigilować ignaca, a uciekł za granicę, gdy się wydało. to jeszcze bardziej malownicze niż harem w australijskiej alkaidzie.

                                    A może po prostu znalazł się w nie
                                    > odpowiednim miejscu w niewłaściwym czasie i prawdziwi przemytnicy go wrobili. T
                                    > aki gastarbeiter bez znajomości języka to doskonała ofiara

                                    a czy my wiemy, jak u pyziaka z językami obcymi było? czy mamy pewność, że on w tym poligrafie w wielkopolsce tylko rosyjski miał obowiązkowy (broń boże niemiecki) oraz że pyziak do języków był antytalentem, a już na pewno nie łapał z powietrza?
                            • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 17:00
                              > nagle jest pozew i ona natychmiast się godzi bez próby kontaktu?

                              Najwidoczniej się uniosła honorem.

                              > a poza tym zainteresowało mnie to więzienie:) nie pamiętam dzieła (neojeżycjadę
                              > czytałam po razie i starczyło), ale co on właściwie zrobił? za kradzież niemie
                              > cki kodeks karny przewiduje szerokie widełki, od 3 miesięcy do 10 lat, jak dost
                              > ał 6 lat, to to już bandyta pełną gębą

                              Tu z tymi 6cioma latami to MM moim zdaniem nieco popłynęła, ale nie jestem specem od statystyki wyrokow wydawanych przez szwabskie sądy w latach 80-tych etc.

                              Z tym ze kryminalna przeszłość Pyziaka działała odstręczająco na rodzinę. Facet jest, nie owijając w bawełnę, szumowiną i typem, którym ja akurat pogardzam. Złodziej, opuścił ciężarną żonę z dzieckiem - tu na pewno znajdą się forumowiczki o miękkich sercach, które winą za to obarczą starszych Borejków i samą Gabę, ale wg mnie porządny mężczyzna, choćby skały srały, stanie na głowie i pozostanie w mieście, jeśli nie ma dla niego miejsca na Roosvelta, będzie donosił jedzenie, trzymał za rączkę, przyniesie goździki do szpitala, pieluchy etc.
                              To nie jest porządny facet, tylko dno i dwa metry mułu.
                              A co do chlipania Gabrieli- to bardziej ona chlipie za tym, że jej córeczki nie miały tatusia, a nie za dotykiem jego złodziejskich łap czy też krzywych uśmieszków.
                              • kkokos Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 19:41
                                > Z tym ze kryminalna przeszłość Pyziaka działała odstręczająco na rodzinę.

                                ale jaka kryminalna przeszłość, skoro od początku - od pierwszego wejrzenia - pyziak traktowany jest w tej rodzinie niechętnie???

                                Facet
                                > jest, nie owijając w bawełnę, szumowiną i typem, którym ja akurat pogardzam.

                                a, kochana, to już twoje projekcje twoich uprzedzeń, indywidualna antypatia itd.

                                tyle że dla bardzo wielu osób tutaj - w przeciwieństwie do ciebie - janusz nie jest "dno i metr mułu", bo zwyczajnie w jego parszywe życiowe postępki nie wierzą. bo - uwaga - NIE SĄ WIARYGODNIE OPISANE. ty masz uczulenie na facetów kradnących samochody, gdy żona w ciąży i nieuginających karku przed niechętnymi teściami, więc każde złe słowo autorki o pyziaku łykasz jak gęś karmę.

                                99.9 procent winy janusza za rozpad tego związku to twoje pobożne życzenia. li i jedynie.
                                • dziennik-niecodziennik Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 14:54
                                  > ale jaka kryminalna przeszłość, skoro od początku - od pierwszego wejrzenia - p
                                  > yziak traktowany jest w tej rodzinie niechętnie???

                                  a skad wiesz? wszyscy piszecie ze wszak Ignacy go lubił, dziewczynki od najmłodszych lat go libuły - i jedyną osobą ktora go nie darzyla sympatią była Mila. jak sie okazuje - słusznie.
                          • dziennik-niecodziennik Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 14:55
                            > Jedynym dodatkowym faktem, wymyślonym przez Aniutka, jest istnienie owyc
                            > h listów od Janusza, przechwytywanych przez Milę.

                            chyba zartujesz ze jedynym? :D
                        • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 17:07
                          > Zeby kupić rodzinie mieszkanie, nakarmić i ubrać dzieci, wspomóc rodzinę żony,
                          > kupić ten pogardzany przez Borejków samochód
                          • nessie-jp Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 18:19
                            > Skoro rodzina była opozycjonistów, to Gaba miała raczej niewielkie szanse na uz
                            > yskanie paszportu i podążenie za wybrankiem życia na zachód, prawda?

                            To w końcu co postulujesz? Ze Gaba chciała wyjechać, ale nie mogła, a Janusz dlatego nie wrócił? Ze ona chciała, ale nie mogła przez tatusia? A nie dlatego, że nawet nie chciała?

                            Niepotrzebnie tak święcie wierzysz w to, co jest w książce wydrukowane. Nie każda narracja jest prawdziwa, obiektywna i prezentuje 100% prawdy. Wyraźnie widać, że Gaba nie miała zamiaru dzielić z Januszem życia.

                            Alma Pyziak zresztą mówi o tym wprost
                            • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 18:52
                              Nic nie postuluję. Tylko moim zdaniem wina za rozpad małżeństwa Pyziaków leży w 99,99proc. po stronie Janusza. On, aby przed sobą usprawiedliwić opuszcznie rodziny, winą za koniec obarczał Gabrysię i teściów. Jakaś tam nieżyczliwość ze strony Mili naturalnie była, przy czym jednak Ignacy Janusza lubił. Gros ludzi wyjeżdżało i wyjeżdża "za chlebem" za granicę, czy jednak powrócą do rodziny i odpowiedzialności- to już ich sumienie i tyle.

                              PS. przepraszam, nie mogę skupić myśli. Dziecko mi właśnie ze szczegółami opowiada kreskówkę, którą właśnie ogląda, kto tańczy, kto śpiewa, a mnie krew zalewa ;-)
                              • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 18:54
                                Miało być: (...)On, aby przed sobą usprawiedliwić opuszcznie rodziny, winą za koniec [b]być może faktycznie[b]obarczał Gabrysię i teściów. (...)
                                • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 18:57
                                  Miało być: (...)On, aby przed sobą usprawiedliwić opuszcznie rodziny, winą za koniec być może faktycznieobarczał Gabrysię i teściów. (...)
                                  --
                              • nessie-jp Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 20:15
                                totorotot napisała:

                                > Nic nie postuluję. Tylko moim zdaniem wina za rozpad małżeństwa Pyziaków leży w
                                > 99,99proc. po stronie Janusza.

                                Ależ to bardzo możliwe! Tylko że autorce strasznie nie wychodzi przekonywanie o tym czytelników. Po co dopisuje na siłę Januszowi KOLEJNE negatywne cechy i postępki z każdym tomem? Przecież to bez sensu! Wystarczyłoby w zupełności, gdyby się rozstali, bo Janusz przestałby Gabę kochać / chciałby zostać na Zachodzie, a ona nie chciała wyjechać. Normalna, przykra, zwyczajna, bolesna, codzienna historia jakich wiele. I tak przecież w sumie było w Noelce.

                                Po co potem te więzienia i pobicia? Alkoholizmy? Czerwony byczy kark pirata drogowego? Z potępieniem opisany fakt, że Pyziak ośmielił się założyć nową rodzinę?

                                Autorka się zakałapućkała i im bardziej ochlapuje Pyziaka czarną farbą, tym trudniej jej wierzyć. Klasyczne szekspirowskie "the lady doth protest too much"


                                > On, aby przed sobą usprawiedliwić opuszcznie ro
                                > dziny, winą za koniec obarczał Gabrysię i teściów.

                                Nie obarczał i nie usprawiedliwiał się. Nigdzie i w żaden sposób. Nie mamy w ogóle tej historii przedstawionej z punktu widzenia Janusza. Widać tylko łzawą Gabę. Jedyne, co wiemy o Januszu (z ust Almy), to że ta historia była dla niego bardzo bolesna i bardzo głęboko go dotknęła.

                            • dziennik-niecodziennik Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 14:55
                              > Niepotrzebnie tak święcie wierzysz w to, co jest w książce wydrukowane. Nie każ
                              > da narracja jest prawdziwa, obiektywna i prezentuje 100% prawdy. Wyraźnie widać
                              > , że Gaba nie miała zamiaru dzielić z Januszem życia.

                              ja wyraxnie widze ze to Pyziak nie chciał dzielic zycia z Gabą :D
                              • soova Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 15:12
                                A ja bym powiedziała, że intencją autorki było, żeby, istotnie, Pyziak z Gabą żyć nie chciał. Tylko że wskutek braku dyscypliny pisarskiej (w świetle tych dociekań o tym, kto kogo kiedy począł, a kto kiedy siedział w niemieckim więzieniu wygląda to tak, aby cały ten wątek wymknął się jej spod kontroli) połączonej już w czasach późniejszych z niedostatkiem redakcji wytykającej niedociągnięcia na poziomie dat i faktów, mamy to, co mamy: Pyziaka z dorobioną gębą złodzieja i pijaka ("bo każdy pijak to złodziej!") i Gabę, która niby to wyrzuciła go precz z serca i pamięci, ale jakoś tak nieprzekonywująco w tym kontekście przedstawioną. Szkoda fajnego Janusza poświęconego na ołtarzu pisarskiej potrzeby wsadzenia do szufladki "zły mąż i ojciec" tak jak szkoda Mamerta umieszczonego w szufladce "łasy na dobra materialne ordynator chirurgii" czy Anieli, z kolei w pudełku "egoistka, nie matka dzieciom i żona mężowi". To nie o to chodzi, żeby w służbie ilustracji poglądów życiowych pisarki wszystkie te postaci były słodkie i w ogóle cacy, ale żeby nie przechodziły tak radykalnych przemian, bo mało prawdopodobnie to wygląda. To już wolę tę policjantkę - "Kingę Dunin" czy sąsiada Almy o żmijowym języku. Oni są nowo wprowadzeni i wyglądają realistycznie.
                          • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 18:26
                            Totorotot napisała:
                            > Skoro rodzina była opozycjonistów, to Gaba miała raczej niewielkie szanse na uz
                            > yskanie paszportu i podążenie za wybrankiem życia na zachód, prawda?

                            Właśnie rodzina opozycjonisty miała największe szanse na wydobycie się z obozu socjalistycznego.
                            Władze chętnie wypychały za granicę niepokornych wraz z rodzinami.

                            Inna sprawa, że uzyskanie zgody na wyjazd i paszportu "w jedną stronę" zależało od głównego opozycjonisty w rodzinie, tego, który był internowany, w tym przypadku Ignacego, a on na pewno nie zdecydowałby się na ucieczkę z kraju.
                            • soova Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 18:44
                              Nie rozumiem. Co miała zgoda i wola osadzonego w więzeniu Ignacego do uzyskania paszportu przez pełnoletnią Gabę dla siebie i dla córki pozostającej pod jej władzą rodzicielską? Patrząc na sprawę oczywiście z formalnego, a nie z moralnego punktu widzenia.
                              • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 19:24
                                soova napisała:

                                > Nie rozumiem. Co miała zgoda i wola osadzonego w więzeniu Ignacego do uzyskania
                                > paszportu przez pełnoletnią Gabę dla siebie i dla córki pozostającej pod jej w
                                > ładzą rodzicielską? Patrząc na sprawę oczywiście z formalnego, a nie z moralneg
                                > o punktu widzenia.

                                Jak już napisano wcześniej, uzyskanie paszportu na wyjazd na Zachód graniczyło z cudem. Potrzebne były zaproszenia, podania, bodajże nawet oświadczenia o posiadaniu dewiz przeznaczonych na utrzymanie w tych strasznie złych krajach. A i tak otrzymanie paszportu było mocno niepewne i zależne od widzimisia faceta z MSW.
                                Natomiast dysydenci byli wręcz nakłaniani do wyjazdu wraz z całymi rodzinami. Gdy taki delikwent się zgodził, rodzina dostawała paszporty bez problemu i w trybie pilnym.

                                Nie wiem natomiast, jak by miłościwie panująca władza ludowa podeszła do córki opozycjonisty, która to córka chce wyjechać z dzieckiem. Niewykluczone, że Gaba zostałaby zaproszona na rozmowę i usłyszała zachętę (czyt. ultimatum) że paszport dostanie pod warunkiem, że namówi na wyjazd także niejakiego Borejko I., wroga ustroju.
                                • jottka Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 20:41
                                  polecam "buntowników" anki grupińskiej i joanny wawrzyniak:

                                  www.polityka.pl/kultura/ksiazki/recenzjeksiazek/1516660,1,recenzja-ksiazki-anka-grupinska-joanna-wawrzyniak-buntownicy-polskie-lata-70-i-80.read
                                  świetna rzecz tak w ogóle, do zaznajomienia się z klimatem epoki jeszcze lepsza, a do tego traktuje głównie o poznańskich opozycjonistach! i zaprzyjaźnionym studencie z wrocławia, grzesiu schetynie, którym się państwo grupińscy zaopiekowali na prośbę przyjaciela, starszego brata grzesia, który to brat wyemigrował:)


                                  a co do paszportu, to tak, wszelki dysydent był chętnie wypychany na zachód, byle tylko nie wracał, wtedy problemów zasadniczo nie było. ale skoro zakładamy radośnie, że gaba to "córka opozycjonisty" i z tej racji z paszportem może mieć problemy, to jakim cudem dostaje go bez problemów pyziak i to dwukrotnie? wszak to zięć opozycjonisty:)

                                  no albo ubek (i jak to pięknie do rysu postaci pasuje, ygh), albo też większych problemów władze z ignacem frasyniukiem nie miały i zięć spokojnie na winobranie mógł jeździć. przecież w całej wczesnej jeżycjadzie mowa o tym, jak to różni krewni i znajomi królika jeżdżą do francji zarobić, wolno założyć, że i pyziak się na tych francuskich dobrodziejów załapał. no chyba że żaczkowie z kołodziejami to po prostu ubecka wtyka wśród borejków:)
                                  • olena.s Władza ludowa 06.08.12, 12:41
                                    nie chciała tracić wykształconych rozwojowych ludzi, stąd łatwiej było o paszport dla jednego małżonka (w domyśle - rodzinę trzymamy jako zakładników), dla osoby w połowie studiów etc., a tym trudniej im bardziej prawdopodobna była emigracja. Wypychanie dysydentów w jedną stronę to jest inna bajka.
                                    Tak serio mówiąc, to Pyziak miał na drugi wyjazd szanse znikome, ale większe niż dla całej pyziaczej rodziny (Gaba plus Pyza).
                                • ding_yun Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 20:51
                                  Hmmm...

                                  Z OwR wiemy, że Pyziak wrócił do Polski w Marcu 1983. W TiR Wiśniak twierdzi, że w 1983 Pyziak już dostał wyrok. Laura urodziła się w roku 1984 - czy wiemy w jakim miesiącu? To by pozwoliło ustalić kiedy najwcześniej Pyziak mógł opuścić Polskę. Teoretycznie mógł wyjechać do Niemiec po kilku miesiącach spędzonych w Polsce i tam zdążyć jeszcze nakraść, pobić oraz dostać wyrok. Ale to dość naciągane czasowo.

                                  Natomiast trochę zamieszania wprowadzaja informacja zawarta w Noelce. Tam Gaba mówi, że:

                                  "Janusz Pyziak znikł przecież z jej życia już po raz drugi, tym razem na zawsze. Zażądał rozwodu i wyjechał do Alzacji, po czym przepadł na dobre. Nawet go nie zainteresował fakt, że urodziła mu się druga córka. Nigdy nie widział Tygryska, no i nie zobaczy. Od siedmiu lat nie dawał znaku życia. Ktoś mówił, że wyjechał znów do Australii."

                                  Czyli wynika z tego, że:

                                  1.Pyziak się rozwiódł zanim wyjechał za Odrę, czyli nie mógł zrobić z tego z powodu wyroku - co stoi w sprzeczności z domysłami Robrojka w TiR.
                                  2.Gabriela nie miała pojęcia, że go zapuszkowali, co zresztą potwierdza w TiR w rozmowie z Natalią - mówi, że nie miała żadnych wieści od lat piętnastu i nie wie, co się z Januszem dzieje.
                                  • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 21:42
                                    > Laura urodziła się w roku 1984 - czy wiemy w jakim miesiącu?
                                    Laura urodziła się 10 grudnia 1984r. Mila wmawia Tygryskowi, że Janusz wyjechał wiosną 1984r. ale ja uważam, że raczej jesienią, na winobranie ( o winobraniu mówi Kłamczucha w BBB).
                                    • ding_yun Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 21:56
                                      Czyli nie ma szansy, że Niemcy go zapudełkowali w 83, bo musiał wyjechać już w roku 84.
                                      Pozostaje pytanie, czy rozwiódł się przed wyjazdem czy już po nim oraz czy Gabriela o tym wiedziała - w zasadzie nie ma przesłanek, żeby tak sądzić.
                                      Do kroćset, nic się kupy tu nie trzyma.
                                    • dziennik-niecodziennik Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 14:52
                                      nie wiosną tylko latem. lato moze byc wczesne albo późne, mogl wyjechac nawet i na poczatku wrzesnia.
                                      a Mila Tygrysowi nie wmawia tylko mowi. moze i źle mowi, ale to tez ludzkie, nie do konca pamietac zdarzenia sprzed kilku ladnych lat.
                                      • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 18:41
                                        "Babcia z kolei, indagowana w tej samej sprawie, zaczęła kluczyć, tłumacząc, że oto Laura wchodzi w burzliwy okres przemian wieku dojrzewania; dopiero gdy się ją ofuknęło, objaśniła odejście Pyziaka faktem trwania w Polsce stanu wojennego (cała ona!). "

                                        "W półtora roku później, w grudniu 1984, Laura przyszła na świat - ale jej ojca już wtedy nie było w Polsce. Jak się dopytała, wyjechał na dobre wiosną roku 1984 - i już odtąd nie dał znaku życia. Być może nadal przebywał w Australii?"

                                        Z zarzutu wmawiania się wycofuję, jednak informację o wiośnie 1984 Laura otrzymała.
                                        22 lipca 1983r zniesiono stan wojenny, Pyziak "załapał się" w Polsce na jego samą końcówkę (od 31 grudnia 1982 stan wojenny był już zawieszony).

                                        Przed końcem 1982r. zwolniono większość internowanych, Wałęsę w listopadzie '82. Jeśli Ignacego nie zwolniono do marca 1983r zapewnie nie był internowany, tylko skazany za coś...
                                        • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 19:04
                                          taria napisała
                                          > "W półtora roku później, w grudniu 1984, Laura przyszła na świat - ale jej ojca
                                          > już wtedy nie było w Polsce. Jak się dopytała, wyjechał na dobre wiosną roku 1
                                          > 984 - i już odtąd nie dał znaku życia.

                                          Czyli - Autorka ustami pana Wiśniaka twierdziła, że wyjechał w 83, ten sam rok kazała podać Kłamczusze ("po pół roku obijania wyjechał na winobranie"), natomiast Mila Borejko zeznaje coś innego.
                                          Trzeba przyjąć, że pan Wiśniak się pomylił, a Kłamczucha skłamała, bo tylko data podana przez Milę wprowadza jakiś porządek w kwestii poczęcia Laury.
                                        • dziennik-niecodziennik Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 20:03
                                          w bezpośredniej rozmowie Mili z Laurą w Imieninach, do ktorej odnosi się pierwszy cytowany przez Ciebie w tej wypowiedzi akapit, wyraznie pada stwierdzenie ze Pyziak wyjechal latem.
                                          • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 22:14
                                            Ale wynika też, że zostawił kilkumiesięczną Pyzę i wrócił do Polski w 1984, a wydawało mi się, że zgadzamy się, że wrócił na początku 1983 roku, po tym telegramie o pierogach.

                                            Naprawdę, co rozdział, to inna wersja wydarzeń.
                                            • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 23:17
                                              Za to w Dziecku Piątku Gabrysia wspomina, że obie jej córki urodziły się, gdy Pyziak był za granicą:
                                              Kiedy spodziewała się Pyzuni, jej ojciec, Janusz, uciekł przed stanem wojennym na antypody. I potem przez długie dwa lata nawet go nie obchodziło, że ma córkę. Wrócił na krótko i znów wyjechał, tym razem na zawsze - i Laura także urodziła się pod nieobecność ojca.

                                              To nie jest błąd w stylu Hajdukowego "Jadę do Środy, mam tam matkę", to jest celowe mylenie tropów.

                                              Rodzina Borejków twierdzi: Janusz jest szuja, zostawił żonę z córkami i uciekł za granicę.
                                              Gdy jednak szukamy konkretnych informacji o Pyziaku pomiędzy latami 1979 i 2000, każdy dosłownie punkt jest otwartym tekstem przedstawiany w kilku wersjach:

                                              1) data ślubu - rok 1981, bo był na nim Robrojek czy 1982, bo nie było Ignaca
                                              2) czy Pyziak był nakłaniany przez Milę do ślubu, czy też przeciwnie, to Gaba uparła się zaplątać sobie życie, a Mili pod nieobecność Ignaca nie udało się wybić jej tego z głowy.
                                              3) kiedy Pyziak wyjechał po raz pierwszy: gdy Gaba była w ciąży, czy gdy Pyza miała kilka miesięcy
                                              4) ile przebywał za granicą: półtora roku, rok, dwa lata?
                                              5) kiedy wrócił: w 1983r(stan wojenny) czy w 1984 (po jego zakończeniu)
                                              6) Czy przed ostatecznym wyjazdem rozwiódł się (lub chociaż złożył papiery w sądzie) czy też zaginął i na tej podstawie Gaba dostała rozwód.
                                              7) Czy był w więzieniu? Od kiedy? W 1983 r. był jeszcze w Polsce lub nawet w Australii.
                                              8) Kiedy założył nową rodzinę? W maju 1993r. Mila wie, że zalożył - od niego (?) (Kalamburka), w 1999r Gabrysia nie ma o tym bladego pojęcia.

                                              Na podstawie faktów przedstawionych w książkach można oprzeć kilka scenariuszy, w tym Kajannowy, o tym, że Gaba Pyziaka zdradzała i dlatego się rozwiódł.
                                  • olena.s Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 06.08.12, 12:43
                                    Mógł się rozwieść przed wyjazdem, żeby ułatwić Gabie uzyskanie paszportu. Ale z pewnością nie to miała MM na myśli.
                              • vi_san Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 12.01.13, 17:02
                                A ile masz lat? W czasach słusznie minionego systemu sprawiedliwości społecznej [1984 rok] np. rodzice mojego kolegi lat wówczas 14 dostali paszpotry [w jedną stronę] do Niemiec... pod warunkiem, że wyjedzie też siostra jego taty! Bo chodziło o pozbycie się jej, jako tam elementu niepewnego politycznie. I wyjechali. Ale ta siostra musiała jechać z nimi. Rodzice obojga [dziadkowie kolegi] zostali, także pozostałe rodzeństwo zostali w Polsce i nie widziel się aż do roku 92... Czasy były takie i prawo...
                  • kkokos Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 20.11.11, 20:51
                    tak oto zawinął się do Australii pod prete
                    > kstem
                    > > pracy.
                    >
                    > W 1982 roku? Zawinął sie pod pozorem pracy? Jesteś młodziutką osobą czy po pros
                    > tu nie chcesz pamiętać? Owszem, mozna sie było zawinąć do Australii nawet, ale
                    > wymagało to kolosalnych podchodów i staran,

                    a czy mnie się dobrze kojarzy, że do australii to trafiali głównie uciekinierzy, którzy przeszli przez obóz uchodźców we włoszech? jechało się na wycieczkę orbisowską do włoch, tam się od niej odłączało (bywały takie, co po kilka osób z całego autokaru wracały) i trafiało się do obozu przejściowego, gdzie wraz z uciekinierami z innych krajów czekało się na decyzję o azylu politycznym. i często właśnie stamtąd wypychano ludzi do rpa (gdzie białych przyjmowano z otwartymi rękami) i do australii.
                    albo mi się coś pomerdało?
                    • pi.asia Babol ?! 20.11.11, 21:26
                      Skupiłyśmy się na dacie urodzenia Laury - zapiski MM wyraźnie wskazują grudzień 1984
                      Czyli została poczęta w marcu 1984. Pyziak wrócił do Polski w marcu 1983 i przynajmniej przez rok z tej Polski nie wyjeżdżał.

                      Ale odkryłam coś ciekawszego - otóż zapiski MM na okładce JT podają datę urodzenia Pyzy listopad 1981. Czyli przed stanem wojennym a więc przed internowaniem Ignacego.

                      Tymczasem w którymś tomie - nie pomnę w którym - są rozważania na temat Ignacego - że jest cichy, wycofany i nie ma bezpośredniego wpływu na życie rodziny. Ale gdy go zabrakło, wtedy rodzinę zaczęły dotykać najgorsze nieszczęścia.
                      To wtedy Gaba zaplątała sobie życie wychodząc za Pyziaka. Nikt nie był w stanie jej powstrzymać, szła jak ćma w ogień (cytuję z pamięci, wybaczcie niedokładności).

                      Oznacza to, że wyszła za mąż już po urodzeniu Pyzy! Rozumiem pośpiech ślubny, gdy trzeba zdążyć przed narodzinami, aby ciąża nie była zbyt widoczna i aby dziecko już na starcie miało nazwisko ojca. Ale skoro dziecko już jest, to można było zaczekać ze ślubem na powrót Ignacego. Chyba że postawili a raczej postawiły już na nim krzyżyk. Ale skoro stawiały talerz na stole, to czekały.
                      No i dochodzą kolejne perypetie - jeśli urodziła dziecko jako Gabriela Borejko, to było potem trochę korowodów z nadaniem dziecku nazwiska ojca.
                      Czy to babol, czy już się sama zaplątałam w tych datach?
                      A jeśli babol zauważony dawno temu to głośno krzyczę moja wielka kulpa
                      • taria Re: Babol ?! 20.11.11, 22:00
                        >
                        > Ale odkryłam coś ciekawszego - otóż zapiski MM na okładce JT podają datę urodze
                        > nia Pyzy listopad 1981. Czyli przed stanem wojennym a więc przed internowani
                        > em Ignacego
                        .
                        >
                        Ale Pyziak wyjechał do Australii na półtora roku!

                        Zataiła dech i z łomocącym sercem wysłuchała tego, co Janusz Pyziak, ten marnotrawny mąż - miał jej do powiedzenia jakieś parę godzin temu, po półtorarocznej rozłące:
                        JUŻ LECĘ SZYKUJ OBIAD PIEROGI Z GRZYBAMI UWIELBIAM KOCHAM PRZYBYWAM NIEDZIELA RANO OKĘCIE - JANUSZ


                        To jest telegram odebrany 15 marca 1983r. Czyli wyjechał przed urodzeniem Pyzy, albo wkrótce po...
                        Na zdjęciu z USC Róży nie ma, brzucha sugerujcego 9 miesiąc ciąży raczej też.

                        Skąd wiemy, że Ignacy był internowany a nie trafił do więzienia przed rozpoczęciem stanu wojennego za jakąś antypaństwową działalność?
                        • nessie-jp Re: Babol ?! 20.11.11, 22:03
                          Znamienne jest też, że rozpad małżeństwa Janusza i Gaby przypada na okres, kiedy Ignacego zabrakło, a została sama nieznosząca Janusza Mila. Bez łagodzącej obecności Ignacego jej wrogość mogła naprawdę zaleźć za skórę. Przecież już w KK to Ignacy Janusza lubił, a Mila wręcz przeciwnie, była do niego uprzedzona od pierwszego wejrzenia.
                        • taria Re: Babol ?! 20.11.11, 22:16
                          Jest, znalazłam.
                          Ale kiedy w roku 1982 Ignasia aresztowano za redagowanie gazetek opozycyjnych, poświęconych kulturze i sztuce, jego nieobecność spowodowała niewiarygodnie wielką wyrwę w życiu rodziny. To wtedy właśnie zaczęły Borejków prześladować najróżniejsze nieszczęścia. To wtedy, podczas uwięzienia ojca, Gabrysia tak fatalnie zamotała sobie życie, wychodząc za tego pozbawionego poczucia odpowiedzialności Janusza Pyziaka.

                          Wygląda zatem na to, że ślub był już po urodzeniu Róży.

                          • pi.asia Re: Babol ?! 20.11.11, 22:28
                            taria napisała:

                            > Jest, znalazłam.
                            > Ale kiedy w roku 1982 Ignasia aresztowano za redagowanie gazetek opozycyjnyc
                            > h, poświęconych kulturze i sztuce, jego nieobecność spowodowała niewiarygodnie
                            > wielką wyrwę w życiu rodziny. To wtedy właśnie zaczęły Borejków prześladować na
                            > jróżniejsze nieszczęścia. To wtedy, podczas uwięzienia ojca, Gabrysia tak fatal
                            > nie zamotała sobie życie, wychodząc za tego pozbawionego poczucia odpowiedzialn
                            > ości Janusza Pyziaka.


                            Ale Pyzika wtedy nie było w kraju...... babol jak stąd do Australii....
                            >
                            > Wygląda zatem na to, że ślub był już po urodzeniu Róży.
                            >
                            • taria Re: Babol ?! 20.11.11, 23:06
                              Podstawowy babol to głupie tłumaczenie się Mili, że Gabrysia wzięla ślub, bo głowa rodu jej tego nie wyperswadowała. Głowa rodu miała dla zięcia wiele przychylności, jeszcze w Pulpecji wspomina:
                              Ci wszyscy młodzi ludzie... tylu ich kręciło się wokół jego córek, ale żaden, niestety, nie zyskał jego sympatii w takim stopniu, jak ten godny ubolewania wybraniec Gabrysi. Jakież dyskusje można było prowadzić z Januszem Pyziakiem!

                              Bez tego passusu wszystko mniej więcej chronologicznie się zgadza: Gaba zachodzi w ciążę, bierze ślub cywilny, rodzi się Róża, Pyziak jeszcze przed wybuchem stanu wojennego wyjeżdża z kraju za pracą. Stan wojenny, Ignaca internują, Mila zaczyna indoktrynację Gaby, że szumowina zamiast wspierać rodzinę w kraju zarabia dolary na samochód, a gdy kontakt listowny urywa się na trzy miesiące, wmawia jej, że ja porzucił (Gaba po trzech miesiącach bez wiadomości od męża uważa już, że ten nie jest godny miana ojca i że nie wróci). Tymczasem w liście, który szedł długo, Janusz zapewnia o swojej miłości i chęci powrotu, w dobę po otrzymaniu telegramu kupuje bilet do kraju i wraca! Po (niecałym) półtora roku.
                              • taria Re: Babol ?! 20.11.11, 23:22
                                Ślub Gaby w 1981 zgadza się też z chronologią życia Robrojka, który ożenił się z flecistką, w 1980r urodziła mu się córka. Po ślubie Pyziaków Robrojek nagle znikł - zmarła mu żona, a on z małym dzieckiem wyprowadził się do siostry w Łodzi.
                              • totorotot Re: Babol ?! 21.11.11, 00:33
                                > Podstawowy babol to głupie tłumaczenie się Mili, że Gabrysia wzięla ślub, bo gł
                                > owa rodu jej tego nie wyperswadowała. Głowa rodu miała dla zięcia wiele przychy
                                > lności, jeszcze w Pulpecji wspomina:

                                Może nie chodzi o to, że Ignac miał coś perswadować, a że jego zamknięcie stępiło tymczasowo żądło Mili, która zajęta osobistym nieszczęściem pozwoliła smyrgnąć Gabie pod swym ramieniem w ramiona stalowookiego i cholewogębego Janusza?
                                • taria Re: Babol ?! 21.11.11, 00:50
                                  Ale właśnie ten slub musiał być przed stanem wojennym. I z uwagi na wiek Pyzy, i śmierć żony Robrojka, i to, że później trudniej byłoby Pyziakowi wyjechać. No, nie ma bata.
                                  Może faktycznie Ignaca na nim nie było, bo dajmy na to był na I Zjeździe Solidarności w "Oliwii", ale wtedy, gdy Gaba podejmowała decyzję o ślubie, był jeszcze na wolności.
                                • iwoniaw Dlaczego Mila sugeruje Róży, że tylko dzięki jej 21.11.11, 20:59
                                  interwencji Pyziak w ogóle się z Gabą ożenił, skoro wszystkie inne wzmianki w Jeżycjadzie mówią o jej niechęci do Janusza i perswadowaniu Gabie oraz ubolewaniu, że nie słuchała?
                                  • kkokos Re: Dlaczego Mila sugeruje Róży, że tylko dzięki 23.11.11, 17:31
                                    iwoniaw napisała:

                                    > Dlaczego Mila sugeruje Róży, że tylko dzięki
                                    > interwencji Pyziak w ogóle się z Gabą ożenił, skoro wszystkie inne wzmianki w J
                                    > eżycjadzie mówią o jej niechęci do Janusza i perswadowaniu Gabie oraz ubolewani
                                    > u, że nie słuchała?

                                    coby róża wiedziała, że tylko dzięki mili gaba uniknęła hańby bycia panną z dzieckiem.
                                    • iwoniaw Re: Dlaczego Mila sugeruje Róży, że tylko dzięki 24.11.11, 13:14
                                      No ale właśnie dlaczego? Wszystkie inne rozważania/wypowiedzi Mili są w tonie "ach, nieszczęsna Gaba, nie dała sobie wyperswadować wrażego Pyziaka", a tu nagle zaczyna twierdzić, że nie dość, iż nie perswadowała, to jeszcze Pyziaka przymusiła do ślubu i to ma być jakaś zasługa?
                              • dziennik-niecodziennik Re: Babol ?! 21.11.11, 15:00
                                > Mila
                                > zaczyna indoktrynację Gaby, że szumowina zamiast wspierać rodzinę w kraju zarab
                                > ia dolary na samochód,

                                Ty naprawde uwazasz ze Gaba nie mogla sama dojsc do takiego wniosku? ze musiala ją az Mila indoktrynowac?...
                        • pi.asia Re: Babol ?! 20.11.11, 22:25
                          Jeżeli wrócił w marcu 83, a nie było go półtora roku, to wyjechał w październiku 81, miesiąc przed urodzeniem Pyzy.
                          Ignacy został internowany najwcześniej w grudniu 81. (kwestię internowania wyjaśnię poniżej).

                          Nie wiem w którym tomie ale gdzieś padają wyraźne słowa, że to właśnie wtedy, pod nieobecność Ignacego Gaba zaplątała sobie życie wychodząc za Pyziaka.
                          Wszystko wskazuje na to, że wyszła za nieobecnego Pyziaka!

                          Aha - być może w październiku 81 łatwiej było o paszport?
                          A co do internowania Ignacego.
                          Po pierwsze - nie mógł być aresztowany wcześniej za działalność antypaństwową, bo wtedy była Solidarność, długa odwilż, i do więzień nie trafiali polityczni. Nie bylo czegoś takiego jak działalność antypaństwowa. Co niby mógł robić? Gazetki? Wtedy, w 81-ym nie było to przestępstwem.
                          Po drugie - wiemy, że rodzice Kreski zostali internowani. W OwR Kreska odwiedza Gabę, której rodzina została dotknięta takim samym nieszczęściem.

                          Czyli kompletnie nic się nie zgadza. Pod nieobecność ojca dzieciata Gaba bierze pośpieszny ślub z nieobecnym Pyziakiem. Cholera. Może to jakieś małżeństwo per procura? Ale Pyziak jest na zdjęciu....



                          • totorotot Re: Babol ?! 21.11.11, 00:31
                            >Ale Pyziak jest na zdjęciu....

                            Photoshop?


                            Ale do rzeczy:

                            > Gabę, której rodzina została dotknięta takim samym nieszczęściem.
                            >
                            > Czyli kompletnie nic się nie zgadza

                            Być może MM musiała trochę kombinować piąte przez dziesiąte, żeby zaznaczyć, że Borejko coś tam chachmęcił, zamiast żyć w absolutnym oderwaniu od rzeczywistości- a to niehonorowo wszak i nie przystoi i nie pasuje do rysu rodziny; ALE i musiała tak zamotać, aby w ogóle wydano jej tę książkę, może po poprawkach redakcyjnych etc.
                            Może to taka 'andzia'?
                            • pi.asia chronologia 21.11.11, 05:35
                              poukładajmy fakty chronologicznie

                              - luty 1981 - Gaba zachodzi w ciążę (wyliczone na podst.daty urodzenia Pyzy podanej przez MM)
                              - październik 1981 - Pyziak wyjeżdża do Australii (wyliczone na podst. info od MM o półtorarocznej rozłące)
                              - listopad 1981 - rodzi się Pyza (data podana przez MM)
                              - 1982 - aresztowanie Ignacego (data podana przez MM)
                              - 1982 - ślub Gaby z Pyziakiem (MM pisze wyraźnie, że Gaba wyszła za Pyziaka gdy Ignacego aresztowano, nie ma co gdybać, że był na zjeździe w Oliwii)
                              - marzec 1983 - Pyziak wraca po półtorarocznej rozłące (data podana przez MM)
                              - kwiecień-grudzień 1983 - Pyziak porzuca Gabę, w Niemczech przemyca i kradnie samochody, ląduje za kratkami na sześć lat (info podane przez MM ustami p. Wiśniaka)
                              - luty 1984 - poczęcie Laury (na podstawie daty podanej przez MM)
                              - 10 grudnia 1984 - narodziny Laury (data podana przez MM)

                              Nieścisłości aż w oczy biją:
                              - Gaba zachodzi w ciążę mając lat dwadzieścia, a nie dziewiętnaście, ale to drobny szczegół
                              - Gaba bierze ślub z Pyziakiem który akurat jest w Australii
                              - poczęcie Laury następuje gdy Pyziak siedzi w niemieckim więzieniu

                              Można powiedzieć, że pewnie p.Wiśniak się pomylił, ale myślę że Autorka podając tę jakże ważną informację o TYM ZŁYM JANUSZU P. nie brała pod uwagę omylności pana Wiśniaka.

                              Teraz widzimy że Pyziak kłamał. Kłamał, że był w Australii, podczas gdy tak naprawdę brał ślub z Gabrielą (albo na odwrót). Kłamał że był w Niemczech, podczas gdy wesoło poczynał sobie Tygryska (albo na odwrót).

                              Już bardziej realny jest Rojek, który mógł spotykając się z Anielą żenić się równocześnie z flecistką. On przynajmniej był na miejscu ;)

                              • nessie-jp Re: chronologia 21.11.11, 08:00
                                Bo Ignacy wcale nie siedział od 81 za działalność. On siedział dużo wcześniej, za defraudację bibliotecznych pieniędzy i pokątne kupowanie sobie kolejnych przekładów Plutarcha!


                              • totorotot Re: chronologia 21.11.11, 14:25

                                > - poczęcie Laury następuje gdy Pyziak siedzi w niemieckim więzieniu

                                Mądra księga rzecze: "...Nie liczcie kobiecie miesięcy ciąży, aby i wam nie policzono..."
                          • the_dzidka Re: Babol ?! 21.11.11, 09:34
                            > Nie bylo czegoś takiego jak działalność antypaństwowa. Co niby mógł robić? Gaze
                            > tki?

                            Ojciec mojego kolegi siedział, cytuję, "za działalność po trzynastym". Może i Ignac?
                            (chociaż nie wiem, czy ma to jakiś wpływ na rozwiązanie węzła chronologicznego)
                            • pi.asia Re: Babol ?! 21.11.11, 18:34
                              the_dzidka napisała
                              >
                              > Ojciec mojego kolegi siedział, cytuję, "za działalność po trzynastym". Może i I
                              > gnac?
                              > (chociaż nie wiem, czy ma to jakiś wpływ na rozwiązanie węzła chronologicznego)

                              Ignacego aresztowano w 82-im za redagowanie gazetek opozycyjnych, czyli za działalność po trzynastym.

                              Węzła chronologicznego rozwiązać się nie da, bo on jest tylko chrono, a nie logiczny.

                              Oto cztery bezsporne fakty dotyczące roku 1982
                              1. Ignacego nie ma - aresztowany
                              2. Pyziaka nie ma - w Australii
                              3. pod nieobecność ojca Gaba bierze ślub z Pyziakiem (nieobecnym)
                              4. w tym czasie Róża ma już kilka miesięcy


                              A gdyby w OwR padły słowa nie o półtorarocznej tylko o rocznej rozłące, wtedy dałoby się to wszystko poskładać do kupy:
                              1. Ignacego aresztują powiedzmy w styczniu 1982
                              2. w lutym Gaba bierze ślub z Pyziakiem (zrozumiałe, pięć kobiet w domu, męska ręka zawsze się przyda)
                              3. w marcu Pyziak zwiewa do Australii, przerażony życiem w babińcu

                              Prawie wszystko się zgadza, tylko wciąż wychodzi na to, że Pyza urodziła się jako dziecko nieślubne. Tymczasem nosi nazwisko Pyziak, więc widocznie Janusz zaraz po ślubie zdążył jeszcze załatwić to formalnie, a dopiero potem dał nogę na antypody.

                              • seidhee Re: Babol ?! 22.11.11, 11:06
                                pi.asia napisała:
                                > Prawie wszystko się zgadza, tylko wciąż wychodzi na to, że Pyza urodziła się ja
                                > ko dziecko nieślubne. Tymczasem nosi nazwisko Pyziak, więc widocznie Janusz zar
                                > az po ślubie zdążył jeszcze załatwić to formalnie, a dopiero potem dał nogę na
                                > antypody.

                                Nie wiem, jak to było w latach 80', ale z tego co wiem, to obecnie nie ma przeszkód, żeby dziecko nosiło nazwisko ojca, niezależnie od formalnych więzów między rodzicami. Ojciec musi uznać dziecko, ale nie musi być mężem jego matki.
            • turzyca Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 15:04
              Nie wiemy, jak bardzo próbował się z nia kontaktować (wcale,
              > ale to wcale nie zdziwiłby mnie plik listów od Janusza do gaby znaleziony po s
              > mierci uroczej Melanii w jej komódce czy innym sekretarzyku). Nie wiemy, czy pr
              > oba kontaktu po alkoholu była pierwszą (może i pierwszą, ale po serii listów pr
              > zyjetych głucha ciszą?).

              Nie robiac z Mili strasznej baby:
              1) cenzura PRLowska na spolke z PRLowska poczta zawieruszajaca wieksza czesc listow.
              2) cenzura niemieckiego wiezienia przez ktora musialy przejsc listy Janusza pisane do zony. I ktora te listy musiala zrozumiec. No niby by mogli dysponowac polskojezycznym klawiszem, ale to raczej watpliwe. To co? Mial do niej po niemiecku listy pisac? Czyli z kicia nie pisal, bo nie mogl.
              A nawet jakby przypadkiem napisal, bo AI czy inny czerwony krzyz zorganizowalyby tlumacza, to patrz punkt pierwszy.
          • laura_fidelis19 Lepiej bym tego nie ujęła :) 22.07.12, 12:54
            pi.asia napisała:
            "Popatrzmy chronologicznie:
            Wyjechał.
            Wysłał list (coś tam było że "tęskni jak wariat", że chce wracać). W odpowiedzi dostał trzy sążniste epistoły, w których Gaba odsądza go od czci i wiary bo tego tęskniącego listu nie dostała.
            Miał pełne prawo wściec się.
            A wystarczył telegram od Gaby "wracaj, kochany" by facet rzucił wszystko, treść sążnistych epistoł uznał za mało istotne i wracał z okrzykiem "uwielbiam, kocham" itd.
            Tak na marginesie - jego telegram jest majstersztykiem."
            O tak :)
            Dalej czytamy: "Facet ma szczery zamiar być z Gabą. Uczucie jest, i to gorące, czego namacalnym dowodem jest Laura.
            Otóż to.
            "Nie wiemy, co się stało później.
            Trafnie ktoś zauważył, że uczucie Gaby do końca nie wygasło..."
            O, właśnie.
            "...cierpiała na samo wspomnienie o Januszu. Nawet po roku spotykania się z Grzegorzem jeszcze bolało myślenie o byłym mężu. Ja zaryzykuję teorię, że i Pyziak coś tam do niej długo czuł."
            O taaaaaak! Absolutnie!!! :)) ;)
            "Przybył na Roosevelta - najwidoczniej chciał się spotkać z Gabą. A parę lat później przybył i niestety trafił na strasznego teściunia. Plącze się biedak i gada straszne pierdoły typu "naprawdę dobrze Gabę wspominam".I kiedy wreszcie udaje mu się Gabę spotkać, mówi że nie wie po co przybył. "Może po przebaczenie"."
            Czyż te słowa nie są piękne???!
            [Nie mógłby ich wypowiedzieć byle drań!]
            "Najwidoczniej nie jest mu obojętne co ona o nim myśli."
            Wątek zamknięty, ale zakrzyknę:
            Wyraziłaś moje myśli!!!
            Widzę, że my dwie się dobrze rozumiemy :)
        • olena.s Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 06.08.12, 00:07
          A mnie by ciekawiło, dokąd on te samochody przemycał? Bo wszak nie do bratniego obozu krajów socjalistycznych, przez zaorane i obsadzone wieżyczkami strażniczymi granice, hę?
    • kajaanna Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 21:11
      Z tego wszystkiego wynika jeden wniosek: Róża jest dzieckiem przedślubnym, a Laura nie jest córką Pyziaka.
      Janusz dowiedziawszy się o drugiej ciąży Gabrysi zdecydował się pozostać za granicą, wystąpił o rozwód i nie interesował się dzieckiem Gaby.
      "Kłamie jak ojciec" może odnosić się nie do Pyziaka, ale do lowelasa Gabrysi, co to obiecał że się z nią ożeni, a potem mu odeszło.

      A Borejkowie zasłaniają się niepamięcią i kręcą na potęgę.
      • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 21:32
        kajaanna napisała:

        > Z tego wszystkiego wynika jeden wniosek: Róża jest dzieckiem przedślubnym, a La
        > ura nie jest córką Pyziaka.
        > Janusz dowiedziawszy się o drugiej ciąży Gabrysi zdecydował się pozostać za gra
        > nicą, wystąpił o rozwód i nie interesował się dzieckiem Gaby.
        > "Kłamie jak ojciec" może odnosić się nie do Pyziaka, ale do lowelasa Gabrysi, c
        > o to obiecał że się z nią ożeni, a potem mu odeszło.

        O piekło i szatani, to jest myśl!!!
        I za jednym zamachem mamy wyjaśnioną nie tylko kwestię zasadniczą czyli owo kłamanie "jak ojciec", ale także powód ucieknięcia Pyziaka oraz płaczliwość Gabrieli w tym temacie - wspomina biedna swoją wiarołomność tudzież jej konsekwencje, a w szczególności utratę Janusza na zawsze.... No i odmienność Laury też staje się zrozumiała - wszak gdybyż była dziecięciem Pyziaka, co młodu już Borejkowszczyzną był nasiąknął, byłaby nieodrodną córą swej macierzy i swego tacierzy.
        A tak - obce, złe nasienie ;)

        Wprawdzie oczy ma po Pyziaku, ale widocznie Gaba się zapatrzyła albo lowelas miał takie oczy jak Janusz i to Gabę pchnęło w jego ramiona.
        Uffff...

        • nessie-jp Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 21:37
          > I za jednym zamachem mamy wyjaśnioną nie tylko kwestię zasadniczą czyli owo kła
          > manie "jak ojciec", ale także powód ucieknięcia Pyziaka oraz płaczliwość Gabrie
          > li w tym temacie

          Zwłaszcza, gdy Laura pyta dosadnie "to czyją ja właściwie jestem córką!"

          No i wszystko wyjaśnione.

          • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 23:22
            > Zwłaszcza, gdy Laura pyta dosadnie "to czyją ja właściwie jestem córką!"
            >
            > No i wszystko wyjaśnione.
            >
            Rodzina Gaby twierdzi, że Janusza - rodzina Janusza (Alma) zdecydowanie odrzuca taką możliwość. Mamy słowo przeciwko słowu...
        • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 21:59
          > O piekło i szatani, to jest myśl!!!
          > I za jednym zamachem mamy wyjaśnioną nie tylko kwestię zasadniczą czyli owo kła
          > manie "jak ojciec", ale także powód ucieknięcia Pyziaka oraz płaczliwość Gabrie
          > li w tym temacie - wspomina biedna swoją wiarołomność tudzież jej konsekwencje,
          > a w szczególności utratę Janusza na zawsze.... No i odmienność Laury też staj
          > e się zrozumiała - wszak gdybyż była dziecięciem Pyziaka, co młodu już Borejkow
          > szczyzną był nasiąknął, byłaby nieodrodną córą swej macierzy i swego tacierzy.
          > A tak - obce, złe nasienie ;)
          >
          > Wprawdzie oczy ma po Pyziaku, ale widocznie Gaba się zapatrzyła albo lowelas mi
          > ał takie oczy jak Janusz i to Gabę pchnęło w jego ramiona.
          > Uffff...

          No i teraz to mi sie wszystko w końcu zgadza!
          • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 22:03
            Kajaannie należą się wielkie brawa, bo gdyby nie jej śmiała teoria, wyjaśniająca wszystkie zawirowania scenariusza i poplątania dat, to byśmy rozpamiętywały ten wątek do dwustutysięcznego postu....
            • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 00:07
              pi.asia napisała:

              > Kajaannie należą się wielkie brawa, bo gdyby nie jej śmiała teoria, wyjaśniając
              > a wszystkie zawirowania scenariusza i poplątania dat, to byśmy rozpamiętywały t
              > en wątek do dwustutysięcznego postu....

              Moje dzieci by zaś zaczęły do mnie mówić: pjosie pani
      • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 22:00
        >
        > A Borejkowie zasłaniają się niepamięcią i kręcą na potęgę.

        No ale dziwisz sie? Cała Polska jak kraj długi i szeroki miałaby sie dowiedziec o skoku w bok Gaby? A na ile jezyków tłumaczono Jeżycjade-toż to cały świat przeczyta czarno na białym.

        A tak z innej beczki- kogo obstawiacie na ten bok, na ktory skoczyła Gaba?
        • dakota77 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 23:11
          Moze Ogorzalke?:)
          • nessie-jp Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 23:37
            dakota77 napisała:

            > Moze Ogorzalke?:)

            Ale wtedy Laura by chyba nie mogła być taką mhoczną brunetką? O ile się nie mylę, ród Ogorzałków jest pszenny i jasny?
        • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 21.11.11, 23:52
          Jurek Hajduk :P
          • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 00:08
            taria napisała:

            > Jurek Hajduk :P

            :D :D :D no faktycznie on taki płodzimierz :D :D
            • ginestra Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 00:40
              Niestety chyba ani Jurek Hajduk ani nikt inny nie pasuje, bo musiałby mieć słynne stalowe oczy.
              • taria Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 01:49
                Jakie oczy ma Hajduk?
                Chyba jasne, ale o chmurnym spojrzeniu, więc tą stalowość dałoby się od biedy uzasadnić.
                Postrzegany kolor oczu zależy nie tylko od odcienia tęczówek, ale od oprawy, dlatego właśnie kobiety maluja powieki i rzęsy.

                Oczy Laury są charakterystyczne, bo lekko skośne I stalowe, kolor może być wypadkową róznych kombinacji genów, kształt musiała odziedziczyć po ojcu.
                • ananke666 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 02:31
                  > Oczy Laury są charakterystyczne, bo lekko skośne I stalowe, kolor może być wypa
                  > dkową róznych kombinacji genów, kształt musiała odziedziczyć po ojcu.

                  Zaraz tam musiała. A Idusi oczka, to pies?
              • ateh7 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 21:24
                Od czasu do czasu (niiezmiernie rzadko) docierały listy od Pyziaka. Nie było ich wiele, ale to nieważne, bo dostarczał je przemiły Jasiu, listonosz, który zawsze gotów był okazac współczucie z racji tęsknoty Gaby za męzem i jej samotnego chowu Pyzuni. Zawsze, ale to zawsze, miał dla Gaby ciepłe słowa i krzepiący, dzielny uśmiech. I te jego stalowe oczy, lekko skośne, zupełnie jak u... I przez te przynoszone listy tak jakoś skojarzył się Gabie z Jasiem... tfu, z Januszem. A pewnego deszczowego dnia Mili i Ignaca nie było w domu, nikogo innego też... I tym sposobem do życia została powołana Tygrys.
                • morekac Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 23:34
                  Krzysio jest lepszy, od razu została załatwiona kwestia zapuszkowania Janusza.
                  • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 06:01
                    Listonosz Jasio na pewno nie. Wiemy wszak, że Gaba listów nie dostawała i uznała że została porzucona. Poza tym znając Gabę można się domyślać, że gdyby przyszedł list od Janusza, i choćby przyniósł go sam James Bond w sześciu wcieleniach, to i tak list będzie ważniejszy od doręczyciela.
                    • dziennik-niecodziennik Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 09:24
                      no wlaśnie dlatego ich nie dostawała... ;)
        • retro-story Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 01:35
          Może Krzysio od robaczywej Paulinki? Jakie miał oczy?
          O, albo Sławek Lewandowski - i dlatego Idusia z nim zerwała (chlipiąc w rękaw i melisę Gabrysi "wyobraź sobie, on ma jakąś babę!!!").

          Tak w ogóle to czytając ten wątek wyłam, po prostu wyłam ze śmiechu. Współlokatorkę obudziłam i nie mogłam jej, biedaczce, wytłumaczyć dlaczego rżę.
          • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 05:46
            Stawiam na Krzysia od Robaczywej Paulinki. Znali się, byli w jednym wieku, Krzyś był brunetem i to przystojnym, oczy też miał takie jak trzeba.

            Mogło być tak:
            W stanie wojennym albo tuż po Paulinka zmyka na Zachód. Jest jej łatwo, bo ma tam wysoko postawionego wujeczno-ciotecznego stryja. (Ostatecznie musiała skądś brać te wystrzałowe ciuchy w których paraduje w IS. Białe kaloszki to nie był produkt dostępny w PRL).
            Krzyś zostaje w kraju, bo nie ma zamiaru wyjechać.
            Ale za Pauliną tęskni i w chęci wyżalenia się idzie do Idy -wszak są przyjaciółmi.
            Idy nie zastaje, w domu jest Gaba, która ma ten sam problem, co ich zbliża. Bardzo zbliża.

            Teraz może być opcja jednorazowego pocieszenia albo pocieszania ciągłego. Skutek - ciąża Gaby.
            Na wieść o tym Krzyś postanawia jednak wyjechać do Paulinki, przed Gabą ukrywa swój zamiar, kręci i kłamie, po czym znika bezpowrotnie.
            Cięcie.
            Akcja przenosi się na Zgniły Zachód.
            Cioteczno-wujeczny stryj Paulinki pracuje w konsulacie. Krzyś idzie tam załatwić jakieś formalności, spotyka Pyziaka, który przyszedł przedłużyć wizę pobytową albo co.
            Pyziak się cieszy, że spotkał kumpla, Krzyś wręcz przeciwnie, ale Janusz prawie siłą zabiera go na piwo żeby poznać najświeższe wieści z domu.
            Piwo zmienia się w męską wódkę, Janusz rzuca coś w rodzaju "moja żona jest jak żona Cezara, poza wszelkimi podejrzeniami" na co robaczywy Krzyś przymroczony alkoholem ironicznie parska i mówi "taaaa.... bękarta będziesz miał jak wrócisz.... jam to, nie chwaląc się, sprawił..."
            Dostaje od Janusza w mordę, raz, drugi, trzeci i dziesiąty.
            Obsługa lokalu wzywa policję, Janusz trafia do aresztu.
            Krzyś uruchamia Paulinkę, ona c-w-stryja, który nie dość że ma dojścia to jeszcze jest w SB i zna gangi kradnące samochody.
            Następuje preparowanie dowodów, proces i wyrok. Janusz z więzienia wysyła pozew o rozwód.

            No i w ten sposób zgadza nam się w zasadzie wszystko.
            Da się wyjaśnić także to, że przy Gabie nie wolno wspomnieć nie tylko o Pyziaku, ale w ogóle o jakimś okazie męskiego rodu. Ida mówi, że ktoś powinien wreszcie wziąć się za Trygryska: jakiś mężczyzna, o przeprasz.... - urwała, widząc na twarzy Gabrysi wyraz bólu
            Wszystkie kobiety z rodu B. solidarnie milczą w tym temacie, bo dobrze wiedzą co się zdarzyło. W końcu ciąży i noworodka ukryć się nie da.

            Rozumiemy tez słowa Pyziaka znane mi są perypetie Gabrieli. I dalej naprawdę dobrze ją wspominam.
            I Alma ma rację mówiąc, że to Gaba złamała jej bratu życie.



            • ginestra Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 08:04
              Po przeczytaniu wypowiedzi Pi.asi (plus wcześniejszych), czuję się tak, jakby to było prawdziwe życie, a nie powieść i jakby nagle wyszła na jaw prawda. To wszystko jest bardzo spójne! Nie wiem czy (czytając McDusię, na przykład) będę kiedykolwiek znów w stanie wrócić mentalnie do stanu sprzed tego wątku i postrzegać bohaterów jak dawniej...

              Te wszystkie słowa, u różnych bohaterów, nabierają teraz nareszcie sensu.

              Widać też jak na dłoni tę mękę Laury, która czuła, że coś jest nie tak, a dostawała tylko półsłówka, zamilknięcia, a w ostateczności wpieranie jej, że jej ojcem jest Janusz i jaki to on zły. (Można się spodziewać, że dorosła Laura w jakimś momencie przejrzy jednak tę chronologię i będzie chciała porozmawiać z matką poważnie, oczyścić sprawy.)

              Jednocześnie bierze człowieka podziw dla Janusza, który, po pierwsze, chciał być z Gabrielą (i robił coś w tym kierunku, a Gaba faktycznie złamała mu życie), a po drugie, po tym powrocie po latach, zachowuje się z wielką klasą: rezygnuje z wypominania Gabie błędów ("dobrze wspominam Gabrielę") i bierze na siebie winę podczas konfrontacji z Tygrysem (jak Laura mówi: "to ja jestem tą pana córką, której pan nawet nie chciał zobaczyć", on nie prostuje tego i nie mówi: "a nie, nie, nie, to nie ja jestem pani ojcem", tylko, choć w pierwszej chwili zdezorientowany, błyskawicznie milcząco bierze winę na siebie i próbuje załagodzić sprawę, orientując się, że Laura nie zna prawdy i jest przeświadczona, że to on jest jej ojcem). Chroni w ten sposób dobre imię Gaby i chroni Laurę przed szokiem i runięciem jej całego świata. Jednocześnie wyczuwa, że Laura bardzo potrzebuje ojca i - chociaż w tej chwili odrzucony - w sercu podejmuje się tym ojcem dla niej zostać, jeżeli Laura zechce mu wybaczyć. Przyjeżdża potem do Śmiełowa do Laury z kwiatami na ten jej niedoszły ślub deklarując tym samym chęć bycia dla niej tym niby odnalezionym ojcem i wspierania jej dalej w życiu. Jest to bardzo piękne!

              No i też faktycznie teorie Wasze pokazują, że wszystko ma w życiu przyczynę. Ta skrajna niechęć Almy teraz wyjaśnia się.

              Wyjaśnia się też to cierpienie Gaby. Gdyby to było prawdziwe życie, to naprawdę współczułabym Gabie najbardziej chyba ze wszystkich tych postaci dramatu. Straszne jak czasem jeden błąd może pociągnąć za sobą tak tragiczne skutki dla tylu osób! I potem trzeba to przez resztę życia dźwigać i patrzeć na to. Naprawdę trudno wtedy być wesołą i energiczną koszykarką i płacze się przy byle okazji. Nigdy już nie jest się dawną sobą. Próbuje się też zrównoważyć ten błąd robieniem ciągle dobra dla innych, choć wie się, że i tak tego, co nieodwracalne nie da się naprawić. Ale próbuje się chociaż jakoś odkupić te winy...

              No i ta bójka, ten stryj, to SB i fabrykowanie dowodów jako uzasadnienie więzienia Janusza.

              To wszystko jest bardzo spójne wygląda jak bardzo prawdziwa (niestety) historia, osadzona w tamtych realiach!

              Chapeau bas!

              PS. A czy możecie jeszcze dopasować kiedy Janusz miał tę drugą rodzinę i te dzieci, które są na zdjęciu u Almy? Wtedy by już chyba wszystko ostatecznie pasowało do siebie...
            • ananke666 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 09:32
              pi.asia napisała:

              > Stawiam na Krzysia od Robaczywej Paulinki. Znali się, byli w jednym wieku, Krzy
              > ś był brunetem i to przystojnym, oczy też miał takie jak trzeba.

              Odpada, miał ciemne. Szare z takiego połączenia nie wyjdą.
              • morekac Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 13:24
                A czy szary czy niebieski to nie jest gen recesywny? Wtedy osobnik z ciemnymi oczami może mieć szarokie dziecię?
                • marslo55 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 13:36
                  morekac napisała:
                  "A czy szary czy niebieski to nie jest gen recesywny? Wtedy osobnik z ciemnymi oczami może mieć szarokie dziecię?"
                  O ile wiem, to jest gen recesywny i dwoje ciemnookich spokojnie może mieć dzieci o dowolnym kolorze ślepi. Tym bardziej, że matka Gabrieli miała oczy niebieskie. Krzyś niewątpliwie pasuje na kochanka Gaby pod względem wizualnym - nie jest to pogardzany przez nią "budyń z soczkiem"..
                  • ananke666 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 13:56
                    Faktycznie może, zełgałam niechcący. Krzyś może być.
                    • retro-story Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 14:02
                      Czy myślicie, że dlatego Gaba tak chętnie chadza do Dominikanów i "ojca Krzysztofa"?
                    • morekac Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 15:10
                      Badania DNA powinny rozstrzygnąć wątpliwości. ;-)
                      • staua Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 16:23
                        Taaa, juz sobie wyobrazam Borejkow badajacych czyjes DNA.
                        • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 18:12
                          Wychodzi na to, że dzieje Gabrieli to prawdziwa powieść z kluczem i trzeba wyłuskać prawdę wśród wielu fałszywych tropów. Na szczęście Autorka od czasu do czasu podrzuca wskazówki i aluzje, pozwalające domyślić się, co tak naprawdę się wydarzyło.

                          Na szybko i z pamięci kilka takich aluzji:
                          - z Tygryska promieniowała tajemnica - jasne że tajemnica, i to jaka!;

                          - Mila w myślach nazywa Laurę "to dziecko" - no pewnie, przecież ona z nieprawego łoża;

                          - Borejkowie zachowują dystans wobec Laury, trochę się jej boją - oczywista rzecz, jest "obca";

                          - NiN, scena w pociągu - znajoma Gaby z uniwerku mówi, że kiedyś była to kobieta w miarę niezależna, która umiała rzucić wyzwanie swemu środowisku opuszczając męża - zdradę nieobecnego można traktować jako opuszczenie;

                          - reakcja Natalii na powyższe: - To przecież on... - zaczęła, po czym się zaplątała (...) Proszę przestać, mówi pani o ojcu tych - zaplątała się znów i urwała bezradnie

                          - Natalia zawsze się plącze, gdy Tygrysek wspomina ojca:
                          - Wiesz, Tygrysku - przemówiła Natalia (...). - Zawsze się zastanawiałam, skąd w tobie, tyle hardości.
                          - Hm. No, nie wiem... - wycedziła Laura. - Może ja to mam po ojcu? - wysunęła niewinne przypuszczenie i z satysfakcją obserwowała, jak ciotka robi wielkie oczy.


                          - wątpliwości samej Laury: Laura zastanawiała się czy jest aby na pewno - jak się twierdzi w rodzinie - dzieckiem tego samego człowieka, który powołał do życia kogoś takiego, jak Pyza. Z wielu względów wydawało się to zupełnym niepodobieństwem.

                          - Alma Pyziak leci prawie otwartym tekstem:
                          - Chciałam zapytać - rzekła (Laura) - o mojego ojca.
                          Czarne brwi ciotki podjechały do połowy czoła.
                          - O ojca? - zdziwiła się.(...)
                          - Mój brat jest zdrów i powodzi mu się dobrze - oznajmiła gładko Alma Pyziak, lecz jej stalowe oczy błysnęły ostrzegawczo. - Jeśli to o mojego brata właśnie pytasz, bo, jak wiadomo...


                          Dodam, że przy okazji da się wyjaśnić jeszcze jedną rzecz, która zaprzątała kiedyś uwagę Forum. Otóż uważam, że Gabriela była targana wyrzutami sumienia tak dotkliwymi, że popadła w lekki obłęd. Obłęd ten polegał na wmawianiu otoczeniu, że gromadzi wokół siebie bezpańskie psy i koty. Oczywiście i psy, i koty były całkowicie urojone.
                          • anutek115 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 19:11
                            Pi.asia, kocham cię.

                            "spotyka Pyziaka, który przyszedł przedłużyć wizę pobytową albo co.
                            Pyziak się cieszy, że spotkał kumpla, Krzyś wręcz przeciwnie, ale Janusz prawie siłą zabiera go na piwo żeby poznać najświeższe wieści z domu.
                            Piwo zmienia się w męską wódkę, Janusz rzuca coś w rodzaju "moja żona jest jak żona Cezara, poza wszelkimi podejrzeniami" na co robaczywy Krzyś przymroczony alkoholem ironicznie parska i mówi "taaaa.... bękarta będziesz miał jak wrócisz.... jam to, nie chwaląc się, sprawił..."
                            Dostaje od Janusza w mordę, raz, drugi, trzeci i dziesiąty. "

                            Zachowywałam sie przy komputerze jak nie powiem co, rodzina się pytała, czy wszystko w porządku :D.

                            Podrzucę jeszcze może taki pomysł, że Laura to w sumie zwykłe oczy miała. Tylko cała rodzina, solidarnie, twierdziła, że "Stalowe, jak ojciec" i każde niewinne spojrzenie dziewczęcia nadinterpretowała, aż w końcu wszyscy w te stalowość uwierzyli, takie, rozumiecie, wyparcie inaczej ;). Czytałam kiedyś dawno o badaniach, które wykazały, że rodzina matki ma skłonności do twierdzenia, że dziecko jest podobne do ojca (podczas gdy rodzina ojca ma dość obiektywny ogląd sytuacji). I to rodzina kazdej matki, a co dopiero takiej, która ma coś na sumieniu!
                            • nessie-jp Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 19:38
                              anutek115 napisała:

                              > Pi.asia, kocham cię.

                              Przyłączam się do wyrazów miłości, wiążę girlandy z jelitek i zarzucam Pi.asi na szyję!

                              • ginestra Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 19:46
                                Ja już wyraziłam uznanie Pi.asi i podtrzymuję je!

                                Jest jeszcze taka sprawa. W Noelce Gaba mówi, że w wigilię (cytuję z pamięci) "płakała przez mężczyznę, któremu dawno temu oddała serce, a on posłużył się nim jak wycieraczką i oddał jej". Pamiętacie może czy mówi tam wprost, że chodzi o Janusza, czy po prostu o mężczyznę?

                                Czy ta kwestia wypowiadana przez Gabę pasuje też do historii nakreślonej przez Pi.asię? (Może tak...?). Jeśli nie padło tam słowo o Januszu, to wyglądałoby na to, że ona jednak kochała tego drugiego (ojca Laury).

                                Tu mi coś nie gra, bo z tej historii (bardzo spójnej zresztą) wychodziło, że ona po prostu w chwili słabości uległa temu mężczyźnie (Krzysiowi), ale potem rozpaczała, bo tak naprawdę chciała być z Januszem, a przez to, że Janusz dowiedział się o nieślubnym dziecku, a następnie trafił do więzienia przez SB, szanse na bycie z Januszem zostały przekreślone (przysłał z więzienia papiery rozwodowe).

                                Czy można jakoś uzasadnić kogo miała na myśli i w kim była zakochana?
                                • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 20:41
                                  Przejrzałam na szybko Noelkę i nie znalazłam tam tego tekstu. Ale pamiętam, o czym piszesz, to leciało jakoś tak "oddałam mu serce, a on mi je zwrócił a przedtem wytarł sobie w nie buty".
                                  Tylko że też nie pamiętam, czy mówi o Januszu, czy o - powiedzmy - Krzysiu ;)
                                  • staua Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 20:55
                                    to jest napisane bezosobowo ("zwrocono" itd.) wiec pasuje do teorii o kims innym :-)
                              • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 20:45
                                nie chcę girlandy z jelitek na szyi! Wystarczy mi, że na moją cześć będziesz chodzić w gaciach tył na przód ;)
                                wyłam i kwiczałam jak to czytałam!!!
                            • onion68 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 19:59
                              anutek115 napisała:

                              > Pi.asia, kocham cię.

                              Kurczę, ja chyba też :)
                            • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 19:59
                              Anutku, nawzajem ;)

                              Zrobiłyśmy tu taką burzę mózgów, że coś rozsądnego i w miarę zgodnego z rzeczywistością (tzn. z faktami podanymi przez MM) musiało, po prostu musiało się wyklarować ;)
                              Nessie_jp popierała nasze dążenie do prawdy
                              Kkokos podrzucała kolejne pomysły i punkty widzenia
                              Totorotot prowokowała do uważniejszego wgryzania się w tekst, udając że jest przeciw
                              Taria z zaangażowaniem wyszukiwała w tekście Jeżycjady stosowne cytaty oraz ujawniła powiązania SB z gangami samochodowymi
                              Ty zwróciłaś uwagę na emocjonalne zaangażowanie Pyziaka
                              Dziennik_niecodziennik poddała to w wątpliwość, wywołując jeszcze dokładniejsze wgryzanie się w tekst
                              Din_yun wywlokła na światło dzienne bałagan w datowaniu najważniejszych faktów
                              Kilka osób podało ważne informacje dotyczące nadawania nazwiska nieślubnemu dziecku, obozów przejściowych we Włoszech, zachowania opozycjonistów w stanie wojennym, problemów z listami i telefonami.

                              I jak już wszystkie byłyśmy bliskie obłędu, pojawiła się Kajaanna i zasugerowała całkowicie inną wersję wydarzeń. Jedyną możliwą w świetle posiadanych informacji.

                              W oparciu o dotychczasowe ustalenia i z wykorzystaniem wszystkich poszlak wskazujących na wersję wydarzeń sugerowaną przez Kajaannę zebrałam to wszystko do kupy.
                              Ginestra przyjęła na siebie rolę biegłego sądowego, sprawdziła tę wersję w kategoriach prawdopodobieństwa psychologicznego i wydała opinię pozytywną.

                              dziewczyny! Odwaliłyśmy kawał dobrej, porządnej, nikomu niepotrzebnej roboty!

                              Ale przynajmniej było wesoło ;)
                              • slotna Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 20:39
                                Swietnie wam to wyszlo :)) To teraz tylko trzeba to wszystko zebrane do kupy przeslac pani MM i czekac na reakcje.
                                • klymenystra Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 00:02
                                  Moze McDusia, jako rozsadne, twardo stapajace po ziemi dziewcze, wywlecze na swiatlo dzienne te historie, hmmm?
                              • kajaanna Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 21:32
                                Moje wnioski były tylko wypadkową Waszych dociekań. Za co serdecznie dziękuję, bo bez Was - nic!
                                Pi.asia na tej chwiejnej konstrukcji zbudowała nowe widzenie Pyziaka i Laury i "zebrała wszystko do kupy", za co cześć Jej i chwała.

                                Tak, dzięki Wam można głosić, że święta Gabryjela Poznańska nie jest suchą myszką mieloną na makowiec, ale jest babką jak się patrzy!
                              • rozdzial43 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 24.11.11, 21:12
                                pi.asia napisała:
                                > dziewczyny! Odwaliłyśmy kawał dobrej, porządnej, nikomu niepotrzebnej
                                > roboty!


                                Ależ skądże niepotrzebnej, jak to niepotrzebnej?

                                Wreszcie nawiązano i powrócono do starej, prastarej prawdy, świętej prawdy życia, że pierwotnym źródłem zła na świecie jest kobieta. Której motorem życia jest nikczemny instynkt seksualny, a najważniejszym powodem upadku moralnego otaczających ją mężczyzn są jej plugawe genitalia.

                                No bo co taki Janusz, Jasio, Krzysio, czy inny listonosz zawinili, że ulegli nikczemnej pokusie i pożądaniu do plugawej Gabrieli? Czy to one, te nieszczęsne chłopiny winowate som, że z aktu poczęło się życie? A dorastające bez ojca dziecko tęskni za nim?
                                Wreszcie, czy to te biedne chudziaki powinny w utrzymaniu tego życia uczestniczyć?

                                No pewnie, że nie winowate som chudziaki, nie. To ONA chciała, nie broniła, nie odpędzała, wszystko to JEJ wina i odpowiedzialność, niech się teraz martwi.

                                Już ta nie na darmo lipeckie ludzie w XIX wiecznej wsi wiedziały co trzeba robić, kiej Jagnę na gnoju wywoziły ze wsi. Nie Antka, nie Wójta, Jasia, ni Mateusza.

                                Bo taka jest prawda: tylko Gaba jest wszystkiemu winna, rozpustna kłamczucha.
                          • the_dzidka Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 09:01

                            > Dodam, że przy okazji da się wyjaśnić jeszcze jedną rzecz, która zaprzątała kie
                            > dyś uwagę Forum. Otóż uważam, że Gabriela była targana wyrzutami sumienia tak d
                            > otkliwymi, że popadła w lekki obłęd. Obłęd ten polegał na wmawianiu otoczeniu,
                            > że gromadzi wokół siebie bezpańskie psy i koty. Oczywiście i psy, i koty były c
                            > ałkowicie urojone.

                            Rany gorzkie, Piasiu, jeżeli one cię kochają, to ja cię UWIELBIAM.
                    • mmoni Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 20:58
                      Tutaj można obliczyć prawdopodobieństwo wystąpienia koloru oczu u dziecięcia, ale wymaga to daleko idących hipotez co do koloru oczu nieznanych nam rodziców Janusza/Krzysia.
                      • pi.asia Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 22.11.11, 21:19
                        Ja coś pamiętam z praw Mendla o dziedziczeniu że wystarczy jeśli jedno z rodziców każdej ze stron miało jasne oczy, by dziecko też miało jasne. Dziecko tych stron oczywiście.
                        I możliwe jest nawet, że obie strony mają oczy ciemne, a każde nosi w sobie gen oczu jasnych i nagle bęc - maluch ciemnookich rodziców ma ślepka jako te kwiatki lnowe.

                        Moja koleżanka - brązowooka brunetka (same geny dominujące) wyszła za szarookiego blondyna (geny recesywne). Dwójka dzieci brązowooka i ciemnowłosa, a trzecie jasnooka blondyneczka.

                        Aha -chciałam się jeszcze odnieść do pozostałych propozycji ojca Laury.
                        Maciek Ogorzałka nie, bo blondyn.
                        Sławek Lewandowski nie, bo Gaba nie zrobiłaby takiego świństwa własnej siostrze. A on z siostrą ukochanej też by raczej nie miał ochoty.
                        Jurek-Płodzimierz (ha ha, dobre!) Hajduk. On świata nie widział poza Cesią, poza tym zdaje się że Gaba Cesię znała, więc koleżance też by świństwa nie zrobiła.
                        Natomiast Krzyś był porzucony przez Paulinkę, więc wolny, a podobne losy zbliżają ludzi.
                        • croyance Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 11:41
                          A Krzysio nie byl dla Gaby za mlody?

                          Czy w ogole musial to byc ktos znajomy? Ja mysle, ze to byl jakis ubek, ktory udawal przyjaciela (moze nawet przyjaciela Janusza) i zainteresowanie rodzina, moze i pomagal, a naprawde naslany byl by weszyc wokol Ignaca i Gaby, zony niebezpiecznego elementu emigracyjnego. Gaba dala sie nabrac, moze on jej naopowiadal czegos tam o Januszu, a potem juz z gorki ... gdyby Janusz byl w wiezieniu w Polsce, pomyslalabym wrecz, ze to przez Gaby paplanie. No i nie dziwne, ze do tej pory ma wyrzuty sumienia, ze tak latwo dala sie zwiesc i jeszcze, byc moze, wpakowala w klopoty Janusza.
                          • ananke666 Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 11:49
                            > A Krzysio nie byl dla Gaby za mlody?

                            Nie, chyba byli w tym samym wieku. Krzyś był starszy od Idy. Paulinka miała osiemnaście lat, Krzyś pewnie też.
                          • zla.m Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 18:16
                            > Czy w ogole musial to byc ktos znajomy? Ja mysle, ze to byl jakis ubek, ktory u
                            > dawal przyjaciela (moze nawet przyjaciela Janusza) i zainteresowanie rodzina, m
                            > oze i pomagal, a naprawde naslany byl by weszyc wokol Ignaca i Gaby, zony niebe
                            > zpiecznego elementu emigracyjnego. Gaba dala sie nabrac, moze on jej naopowiada
                            > l czegos tam o Januszu, a potem juz z gorki .

                            Ubek, ubek zdecydowanie! Wtedy słowa "kłamie jak jej ojcieć" nabierają nowego, złowrrrrogiego sensu...


                            Ps
                            Zasłużyłyście wszystkie na odznaki Dociekliwego Detektywa :) A przy urojonych psach i kotach obśmiałam się jak norka :)))
                            • morekac Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 18:26
                              I zamiast powieści dla nastolatek wychodzi jakiś porno-thriller.
                              • croyance Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 22:53
                                No ale jesli faktycznie Laura nie jest corka Pyziaka, to cale zachowanie Gaby ma nagle sens i jest totalnie psychologicznie prawdopodobne.
                        • totorotot Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 11:59
                          > Ja coś pamiętam z praw Mendla o dziedziczeniu że wystarczy jeśli jedno z rodzic
                          > ów każdej ze stron miało jasne oczy, by dziecko też miało jasne. Dziecko tych
                          > stron oczywiście.
                          > I możliwe jest nawet, że obie strony mają oczy ciemne, a każde nosi w sobie gen
                          > oczu jasnych i nagle bęc - maluch ciemnookich rodziców ma ślepka jako te kwiat
                          > ki lnowe.

                          Ach, ileż więcej byłoby rozwodów, gdyby nie ten Mendel. Szkoda, że żył zbyt krótko, by wytłumaczyć genetycznie możliwość uzyskania czarnego niemowlęcia od białych rodziców.
                      • croyance Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 11:37
                        Wedlug tego testu nie moge byc corka swoich rodzicow ;-)
            • kkokos Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 17:52
              pi.asiu, gratulacje :)

              > Następuje preparowanie dowodów, proces i wyrok. Janusz z więzienia wysyła pozew
              > o rozwód.

              no tak, a wtedy nie było badań DNA, dziecko urodzone w ciągu iluś tam dni od ustania małżeństwa uznaje się za dziecko małżonka itd.

              > Wszystkie kobiety z rodu B. solidarnie milczą w tym temacie, bo dobrze wiedzą c
              > o się zdarzyło. W końcu ciąży i noworodka ukryć się nie da.

              ignacy też milczy, choć nie jest kobietą z rodu b - ale to dlatego, że nic go nie zaniepokoiło (mimo spłodzenia czterech córek).
              • morekac Re: Kiedy właściwie Pyziak kłamał? 23.11.11, 18:24
                > ignacy też milczy, choć nie jest kobietą z rodu b - ale to dlatego, że nic go n
                > ie zaniepokoiło (mimo spłodzenia czterech córek).
                Siedział wtedy w mamrze, wszystko mu wmówiły...
                • mariami Świetlany Grzegorz? 23.11.11, 20:18
                  Może weźmy sie teraz za Grzegorza Strybę. Wcale on nie taki szlachetny jak nam usiluje wmówić autorka. Od kiedy zaciągnął Gabę do ołtarza nie interesuje się w ogóle dotychczasową rodziną. Ani słowa o córce, wnukach (nawet nie wiemy czy ma wnuki), ojcu, wuju, o zięciu nie wspominając. Żadne wspólne święta, wyjazdy, spotkania, nic z tych rzeczy. Istnieją tylko starzy Borejkowie, i reszta krewnych Gabrysi. Jakby amnezji dostał. Zgroza. A może on ma jakieś odchylenia psychiczne?
                  • pi.asia Re: Świetlany Grzegorz? 23.11.11, 20:29
                    W dodatku nie umie prasować ;)
                  • kkokos Re: Świetlany Grzegorz? 23.11.11, 22:10
                    > Od kiedy zaciągnął Gabę do ołtarza nie interesuje się w
                    > ogóle dotychczasową rodziną.

                    onienie, wcale nie odkąd zaciągnął gabę do ołtarza. córkę olewał i między poznaniem gaby a ołtarzem (idzie sobie na wigilię do przygruchanej baby i jej rodziny, tym właśnie wyjściem informując najbliższe mu osoby, w tym córkę, o tej baby istnieniu), a także przed poznaniem gaby - nie radził sobie jako ojciec, elkę wychowywał cyryjek z metodym, dom prowadził jeden z nich, a grześ tylko pracował i pracował. eugeniusz jedwabiński też nie poświęcał swojej rodzinie uwagi, też uciekał w pracę, a był przedstawiony jako postać negatywna. grześ ucieka w pracę i przed problemami w pierwszym domu (dwóch apodyktycznych, lekko kłócących się starszych panów, wobec których ma moralny dług za zajęcie się elką i sama rozpieszczona elka, będąca w trudnym wieku), dokładnie tak samo ucieka w pracę w kolejnym domu (choć niby miłość życia spotkał, syna spłodził arcymądrego i wiedzie piękne, satysfakcjonujące życie) - a mimo to mamy go uważać za postać pozytywną.
                  • taria Re: Świetlany Grzegorz? 23.11.11, 22:43
                    > Żadne wspólne święta, wyjazdy, spotkania, nic z tych rzeczy. Istnieją tylko starzy
                    > Borejkowie, i reszta krewnych Gabrysi.

                    Nienie, tak źle jeszcze nie było - Elka i starsi panowie byli częstymi gośćmi u Borejków, mieszkali chyba niedaleko. Faktem natomiast jest, że Cyryla i Metodego trzeba było za każdym razem specjalnie zapraszać, więc stosunki nie były najserdeczniejsze.
                  • totorotot Re: Świetlany Grzegorz? 23.11.11, 23:46
                    >Ani słowa o córce, wnukach (nawet nie wiemy czy m
                    > a wnuki), ojcu, wuju, o zięciu nie wspominając.

                    O nienie, w Imieninach jest info, że rozkładają 15 krzeseł, wyjątkowo nie 17, gdyż Ela z mężem wyjechali na narty.

                    Jeszcze w jednej kwestii, ponieważ nie mogę znaleźć odpowiedniego wątku: ktoś napisał, że Mila nieładnie nazwała Anielę "Kłamczuchą", a nie było to powszechnie stosowane przezwisko. Otóż w Imieninach, w scenie "wywiadu" Pyziakówien z Bernardem, pada zdanie:

                    -Tak, nadszczerość-przytaknął Bernard -(...) przymus wewnętrzny skłania mnie do mówienia prawdy, (...) ale nic na to poradzić nie mogę.
                    -A Aniella tez nie moze?-spytała uprzejmie Laur i nie posadziłby jej o złosliwosc nikt, kto by nie wiedział, ze zona Bernarda była słusznie, powszechnie u od lat nazywana Kłamczucha.

                    /wybaczcie proszę brak większości polskich zn.dia., ponieważ przepisywałam 1. ręką :-)
                    • nessie-jp Re: Świetlany Grzegorz? 24.11.11, 01:27
                      > O nienie, w Imieninach jest info, że rozkładają 15 krzeseł, wyjątkowo nie 17, g
                      > dyż Ela z mężem wyjechali na narty.

                      Owszem, ale to nie świadczy dobrze o Grzesiu, tylko o tym, że Borejkowie zapraszali Tomcia z Elką. Sam Grześ jest przedstawiony jako człowiek, który nie poświęcił córce ani jednej myśli, odkąd w Wigilię rzucił jej w twarz "a to nawet dobrze się składa, że Cyryl i Metody zajęci, bo ja idę na Wigilię do pewnej pani i chcę poznać JEJ rodzinę". Czyli, Elko won.


                      > nikt, kto by nie wiedział, ze zona Bernarda była słusznie, powszechnie u od
                      > lat nazywana Kłamczucha.

                      Ale to jest właśnie wielokrotnie podnoszony problem z twórczością MM: przez fefnaście tomów nikt nie nazywał Anieli Kłamczuchą, po czym nagle pani MM rozbrajająco stwierdza, że od lat tak była nazywana. Kiedy? Przez kogo? O tym przezwisku wiedzieli Tomcio i Romcia. W jakich okolicznościach mógł się o tym dowiedzieć ktokolwiek inny?

                      Równie dobrze mogłaby pani MM napisać, że Aniela od lat była blondynką o trzech piersiach :) No skoro autorka tak pisze, to pewnie była!
                      • pi.asia Re: Świetlany Grzegorz? 24.11.11, 05:28
                        a nie nie nie, w NiN Tygrys mówi coś o tym, że jak pojadą do cioci Kłamczuchy, to bliźniaki złapią ospę.
                        W Noelce Tomek mówi Aniołkowi że idą do jednej świetnej babki "mówią na nią Kłamczucha, ale ja ją lubię, można z nią konie kraść."
                        Czyli przezwisko Kłamczucha funkcjonuje od dawna, Autorka teraz tylko wciąż o tym przypomina.
                        • pi.asia Re: Świetlany Grzegorz? 24.11.11, 05:30
                          I jeszcze Bella zadaje ojcu pytanie "kto to jest Kłamczucha?"
                        • zla.m Re: Świetlany Grzegorz? 24.11.11, 11:01
                          Ja na przykład uważam, że Kłamczucha jako powszechnie używane przezwisko Anieli to wpadka. Przyznaję, zapomniałam, że pojawia się już w NiN, a nawet w BBB, ale to nie zmienia faktu. W książkach, w których Aniela jest nastolatką, w książkach, w których takie przezwisko miałoby powstać ono się w ogóle nie pojawia:
                          w „K” – jest oceną osoby, nie jej „imieniem”. Jest przezwiskiem jedynie w tym znaczeniu, że Romcia i Tomcio używają go, żeby jej dokuczyć. Rówieśnicy Anieli tak jej nie nazywają, że o dorosłych nie wspomnę
                          w „KK” – to samo. Rówieśnicy, nawet niechętna Joanna, nawet za plecami, nie nazywają Anieli Kłamczuchą. Ona tak mówi o sobie, ale mówi „jestem leń i kłamczucha” – to jest krytyczna samoocena, a nie prośba „mówcie mi Kłamczucha”
                          w „IS” – gdzie marginalnie się pojawia, także jest nazywana Anielą. Ida nawet w myśli ją tak nazywa (chce z kimś pogadać i zastanawia się do kogo zadzwonić: Komu jednak miałaby opowiadać?
                          Ach!
                          Aniela Kowalik!
                          Oto była osoba, która mogła Idę zrozumieć.
                          Aniela należała wprawdzie do licznego grona przyjaciółek Gabrieli, ale udzielała odrobiny zainteresowania także i Idusi.
                          )
                          Potem znienacka dorosła już Aniela, po studiach staje się Kłamczuchą w BBB. Skąd? Na studiach ją tak nazwali? Zwłaszcza, że w BBB pada pasus: Zwanej ONGIŚ Kłamczuchą - czyli już teraz nie, prawda? No i potem w NiN staje się ciocą Kłamczuchą, a później w Kalamburce jako dorosła kobieta jest tak nazywa przez inną dorosłą kobietę (i to w scenie kiedy właśnie ta druga kręci i nie chce powiedzieć prawdy).

                          No za pozwoleniem, coś tu nie gra.
                          • nessie-jp Re: Świetlany Grzegorz? 24.11.11, 17:23
                            zla.m napisała:

                            > Ja na przykład uważam, że Kłamczucha jako powszechnie używane przezwisko Anieli
                            > to wpadka.

                            Dla mnie to jest wpadka tego samego rodzaju, co dzielność Gabrieli i jej psy i koty, dzielność i przedsiębiorczość Pyzy itp. Autorka zamiast zdarzenia pokazać, deklaratywnie zapisuje "tak jest i już". To szkolny błąd, pisząc powieść, trzeba pozwolić czytelnikowi przeżywać zdarzenia i nasiąkać nimi, a nie ograniczać się do deklaratywnego opisu postaci "była dzielna, pracowita i miała miedzianą grzywkę" albo "była kłamczuchą i miała czarne ogniste oczy".

                            Atrybuty charakteru, takie jak dzielność, kłamczuchowatość, ciepło
                            • pi.asia Re: Świetlany Grzegorz? 24.11.11, 19:05
                              Nessie_jp napisała:
                              >przez fefnaście tomów nikt nie nazywał Anieli Kłamczuchą, po czym nagle pani MM >rozbrajająco stwierdza, że od lat tak była nazywana. Kiedy? Przez kogo?

                              Ejże, ejże, nie przez fefnaście, bo BBB to ledwie szósty tom. W piątym (OwR) Aniela w ogóle nie występuje, nie pamiętam jak w czwartym (IS), pojawia się chyba pod koniec, gdy ESD wraca znad morza.
                              W siódmym (Noelka) jest Aniellą Żeromską.
                              W ósmym (Pulpecja) i dziewiątym (DP) jej nie ma.
                              W dziesiątym (NiN) określenia Kłamczucha używają: Natalia (Kłamczucha jest tam z rodziną od maja, zaraz do niej zadzwonię) i Laura (Ciocia Kłamczucha wzięłaby mnie do domu
                              W jedenastym (CR) mówi tak Gaba (Kłamczucha podejrzewała nawet, że jesteś za granicą) i Ida (Robrojek został pokrzywdzony przez naszą wspólną przyjaciółkę Kłamczuchę) oraz sam Robert w myślach (mówili na nią Kłamczucha, ale wobec niego była uczciwa)
                              W dwunastym (Imieniny) i trzynastym (TiR) Anieli nie ma.
                              Pojawia się w czternastym (Kalamburka) i pada zdanie że zwana była Kłamczuchą. Tak mówi też Mila.

                              Na czternaście tomów Aniela występuje w ośmiu. Z tego w pięciu jest zwana Kłamczuchą.
                              Nie widzę tu dorabiania na siłę wstecz tego przezwiska.
                              • nessie-jp Re: Świetlany Grzegorz? 24.11.11, 22:13
                                > Ejże, ejże, nie przez fefnaście, bo BBB to ledwie szósty tom. W piątym (OwR) An
                                > iela w ogóle nie występuje, nie pamiętam jak w czwartym (IS), pojawia się chyba
                                > pod koniec, gdy ESD wraca znad morza.

                                Ale to jest za każdym razem tak samo, opisowo, nigdy w rozmowie z Anielą nikt się do niej tak nie zwrócił! Taki zabieg, żeby czytelniczki od razu wiedziały, że chodzi o bohaterkę książki "Kłamczucha", a nie jakąś tajemniczą Zeromską A.

                                Naprawdę wydaje mi się, że poza K.(łamczusze) i potem dwie dekady później znów w K.(alamburce)
                                • pi.asia Re: Świetlany Grzegorz? 25.11.11, 06:34
                                  A bo widzisz, to może wynikać z nieprecyzyjności słowa "zwać".

                                  O Ewie Jedwabińskiej można powiedzieć, że przez uczniów zwana była Siekierą lub Ewcią Sopel ale jako żywo nikt do niej tak się nie zwrócił.
                                  Z kolei Damazy Kordiałek zwany był Dambem, mówiono tak do niego oraz o nim.

                                  I myślę, że MM pisze "przez przyjaciół zwana Kłamczuchą" w znaczeniu pierwszym. A zaganiana Mila widząc Anielę w kuchni zapatrzoną w laptop, odruchowo i bez zastanowienia używa określenia opisowego.
                                  Hajduk, przy klasie mówiący "Słuchaj Dambo..." też się nie zastanowił ;)
                                  • the_dzidka Re: Świetlany Grzegorz? 25.11.11, 09:12
                                    > O Ewie Jedwabińskiej można powiedzieć, że przez uczniów zwana była Siekierą lub
                                    > Ewcią Sopel ale jako żywo nikt do niej tak się nie zwrócił.

                                    No jeszcze by tego brakowało, żeby któryś z uczniów tak się do niej zwrócił!
                                  • totorotot Re: Świetlany Grzegorz? 15.12.11, 18:24
                                    > Hajduk, przy klasie mówiący "Słuchaj Dambo..." też się nie zastanowił ;)

                                    Ale dobrze wyszło, bo jeszcze by klasa zaczęła się do niego zwracać Bimbo i dopiero by było :-)
                            • totorotot Re: Świetlany Grzegorz? 15.12.11, 18:20
                              >A nawet i w BBB Aniela bardziej zmyśla i koloryzuje, niż kłamie.

                              No faktycznie, wmówienie absztyfikantowi,że adoptowała dzieci zmarłej przyjaciółki to jedynie drobna koloryzacja, no bo i przyjaciółka tak jakby nieobecna i dzieci są, i w ogóle i w szczególe, drobiazg ;DD
                    • mariami Re: Świetlany Grzegorz? 25.11.11, 15:42
                      To, ze zapraszano Elke z męzem do Borejków od wielkiego świeta, że czasem dostawiano te 2 czy 4 krzesełka (Metodyi Cezary) do wielkiego rodzinnego stołu Borejków, to nie znaczy, że odgrywali oni jakąkolwiek rolę w życiu Grzegorza i jego żony Gaby i synka. Czy Ignaś kiedykolwiek spotyka się ze swoją siostra Elką? skądze, on ma tylko 2 siostry: Roze i Laure. Czy drugi dziadek, wszak Metody jest jego drugim dziadkiem, ma jakis kontakt ze swoim wnukiem? A skądze, on w ogole nie wystepuje w zyciu Ignasia, w ktorym to zyciu dominuja dziadkowie Borejkowie. Bardzo wątpliwe czy Ignaś w ogole zdaje sobie sprawe z tego, ze ma drugiego dziadka.
                      Moze i Grzegorz widuje sie gdzies ukradkiem z corka czy ojcem, ale nam czytelnikom nic o tym nie wiadomo, wiec uznajmy, że sie nie widuje. Pod wszechogarniajacym wplywem Borejkow zapomnial o tamtej rodzinie, albo zgola porzucil. Potwor albo beznadziejna zahukana ofiara.
                      • rudzik85 Re: Świetlany Grzegorz? 14.12.11, 00:19
                        Powiem szczerze, że nie raz się nad tym zastanawiałam....Rozumiem, ze pani MM ma bohaterów już po grdykę i pisanie o każdym i wprowadzanie nowych i wspominanie co u kogo, ile ma dzieci doprowadziłoby do powstania 2546 odcinka mody na sukces. Mimo wszystko- dziwne to jest, że nigdy i nigdzie nie ma nawet drobnej wzmianki o tym, a kilka ostatnich książek dotyczyły przecież w dużym stopniu wunderkinda! Który ma tylko rodzinę matki :(
                        (A ja tak lubię Noelkę i jej bohaterów, właśnie ją sobie przypominam- grudzień przecie...)
                        • rudzik85 Re: Świetlany Grzegorz? 14.12.11, 10:53
                          Hehe właśnie miałam wizje- Gaba z Grzesiem wyjeżdżają na stypendium za granicę (stypendium jest ogólnym i jedynym motywem wyjechania pozytywnej postaci, bez najmniejszej nawet refleksji na temat jego sensu) i Einstein trafia pod skrzydła Metodego. Wyobrażacie sobie, jak uwielbiający doprowadzać ludzi do szewskiej pasji Meto drwi z Ignasia i jego szlafroka, a on wali patelnią w ścianę :) A potem sie buntuje i mówi "jeszcze pokażę na co mnie stać". Metody klepiąc sie po brzuchu wywołując ulubiony odgłos jak z pustej beczki spokojnie idzie do lodówki po puszkę piwa, co pogrąża Einsteina w trwałej irytacji na resztę dnia i....mobilizuje do rytualnego spalenia szlafroczka w uroczym piecu kaflowym. Co może być dalej....?
                          • taria Re: Świetlany Grzegorz? 14.12.11, 11:51
                            Za czasów Elki była taka względna równowaga: sybaryta Metody i delikatniejszy Cyryl - esteta. Myślę, że Ignaś i Cyryjek zawiązaliby wspólny front przeciw strasznemu dziadziusiowi.
                            • ding_yun Re: Świetlany Grzegorz? 14.12.11, 12:09
                              taria napisała:

                              > Za czasów Elki była taka względna równowaga: sybaryta Metody i delikatniejszy C
                              > yryl - esteta. Myślę, że Ignaś i Cyryjek zawiązaliby wspólny front przeciw stra
                              > sznemu dziadziusiowi.

                              Dlaczego strasznemu? Elka wspomina, że zawdzięcza Metodemu wszystkie rozkosze dzieciństwa.
                              • emae Re: Świetlany Grzegorz? 14.12.11, 12:16
                                Myślę, że ten "Straszny dziadziunio" to Ignacy Borejko. I myślę też, ze to raczej Cyryjek i Metody zawiązaliby wspólny front przeciwko Ignacemu. Mały Ignaś przecież bardzo kocha dziadka i sprzeciwia mu się tylko w jednej scenie, kiedy wypomina mu się donosicielstwo. Nie sądzę by miał potrzebę zawiązywania z kimkolwiek frontu przeciwko dziadkowi.
                            • rudzik85 Re: Świetlany Grzegorz? 14.12.11, 12:13
                              Mówisz? Ja jakoś nie umiem sobie wyobrazić Miągwy i Cyryla po jednej stronie barykady- nie pasują mi jakoś, nie wiem w sumie czemu- może dlatego, ze dla jednego czuje sympatię, a do drugiego skrajną antypatię? Niemniej jednak dziadek Metody dla Miągwy jest wskazany i basta :)
                          • soova Re: Świetlany Grzegorz? 14.12.11, 12:29
                            Miągwa ma dziadków ze strony matki, u których mieszka, dorosłą siostrę i tyle ciotek, że podrzucenie go praktycznie nieznanemu dziadkowi po mieczu w razie takiego wyjazdu byłoby czymś bardzo dziwnym.
                            • rudzik85 Re: Świetlany Grzegorz? 14.12.11, 12:34
                              Ale pomarzyć można......może też go już maja dość :)))
                            • the_dzidka Re: Świetlany Grzegorz? 14.12.11, 13:13
                              > Miągwa ma dziadków ze strony matki, u których mieszka, dorosłą siostrę i tyle c
                              > iotek, że podrzucenie go praktycznie nieznanemu dziadkowi po mieczu w razie tak
                              > iego wyjazdu byłoby czymś bardzo dziwnym.

                              A ten dziadek po mieczu - btw rozpieszczający wnuczkę - to tak nie ma nic przeciwko temu, że nie ma kontaktu z wnukiem, nie chce go widywac, spotykac sie, zabierac go na jakies atrakcyjne wyprawy?

                              Może Metody juz umarł?
                      • totorotot Re: Świetlany Grzegorz? 15.12.11, 18:25
                        czy Ignaś w ogole zdaje sobie sprawe z tego, ze ma drugiego
                        > dziadka.

                        i trzeciego, gwoli ścisłości :-)
        • laura_fidelis19 Przestańcie, na litość 22.07.12, 13:01
          No nie wytrzymam.
          Dajcie spokój.
          PANI MUSIEROWICZ POMYLIŁY SIĘ DATY.
          Tyle.
          Nie wymyślajcie drugiej fabuły, takiej fabuły.
          Uch.
          To jest ohydne i nieprawdopodobne, a MM załamałaby ręce gdyby czytała, co wypisujecie.
          BEZCZEŚCICIE JEŻYCJADĘ.
          Jestem oburzona i czuję się obrażona jako czytelnik!
          • dakota77 Re: Przestańcie, na litość 22.07.12, 13:07
            Hm, zawsze mozna naszych ohydnych, bezszczeszczacych Jezycjade, obrazajacych sie postow nie czytac.
          • klymenystra Re: Przestańcie, na litość 22.07.12, 16:40
            19 w nicku to Twój wiek? Zazdroszczę idealizmu. Historia jest bardzo prawdopodobna. A bezcześcić można świętość - od kiedy Jeżycjada jest takową?
            • pi.asia Do Laury 22.07.12, 17:12
              Nie ma się o co oburzać - po prostu usiłowałyśmy ustalić kiedy właściwie i co się wydarzyło i nic kompletnie nie pasowało.
              Nie wymyślałyśmy dat - podawała je sama autorka. Fakt, że plątała się w nich okropnie - ani ślub Gaby z Pyziakiem nie był wtedy kiedy był, ani poczęcie Laury nie odbyło się w czasie bytności Janusza.
              To było jak składanie do kupy puzzli, które kompletnie nie pasują do obrazka na pudełku. Jak odrzuciłyśmy narzucony obrazek, okazało się że można te puzzle poskładać idealnie, tylko co innego z nich wyszło.
              Zabawa w historię alternatywną, ot co. Podkreślam słowo zabawa bo miałyśmy z tego naprawdę kupę zdrowej uciechy (że tak polecę Sapkowskim).
              A co do nieprawdopodobieństwa....
              Niestety bywa tak, że nawet głęboko kochająca, a skrzywdzona i porzucona kobieta szuka pocieszenia u kogoś innego, co jej czasem niestety na dobre nie wychodzi. I wcale nie jest przez to gorsza, i wcale nie zasługuje na to by jej postępek nazywać ohydnym. Znam takie przypadki i nikomu nie życzę przeżywania takich rzeczy, bo widziałam, że z rozpaczy i tęsknoty można naprawdę oszaleć i przestać myśleć racjonalnie.
              Zresztą psychologiczną analizę historii alternatywnej przeprowadziła Ginestra, i zrobiła to perfekcyjnie.

              Jeszcze jedno - jak MM twierdzi że Pyziak jest ostatnia kanalia to przesadza. Ale jak twierdzi że Gaba jest święta to ma słuszność?
              Jeśli skierowałam Cię do wątku który Cię zbrzydził i zniesmaczył to wybacz, nie takie było moje założenie.
              • dakota77 Re: Do Laury 22.07.12, 17:25
                Naprawde uwazasz, ze musisz sie tlumaczyc z tego, jak dzialamy/dyskutujemy na tym forum?:))
                • the_dzidka Re: Do Laury 06.08.12, 09:17
                  dakota77 napisała:

                  > Naprawde uwazasz, ze musisz sie tlumaczyc z tego, jak dzialamy/dyskutujemy na t
                  > ym forum?:))

                  Tłumaczyć - nie, ale wyjaśnić nowej osobie jak najbardziej :)
          • szprota Re: Przestańcie, na litość 06.08.12, 16:22
            laura_fidelis19 napisał(a):

            > No nie wytrzymam.
            > Dajcie spokój.
            > PANI MUSIEROWICZ POMYLIŁY SIĘ DATY.
            > Tyle.
            > Nie wymyślajcie drugiej fabuły, takiej fabuły.
            > Uch.
            > To jest ohydne i nieprawdopodobne, a MM załamałaby ręce gdyby czytała, co wypis
            > ujecie.
            > BEZCZEŚCICIE JEŻYCJADĘ.
            > Jestem oburzona i czuję się obrażona jako czytelnik!

            Kiedy my lubimy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja