wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM

31.12.11, 08:41
Zacząłbym od Kreski i Maćka.
Co wiemy na pewno - Kreska w 1983 r. jest w I klasie liceum. Maciek jest od niej starszy, prawdopodobnie o 2 lata (zdążył zaliczyć lekcje z Dmuchawcem a zarazem nie jest w klasie maturalnej, bo akcja książki dzieje się w lutym i marcu, więc pewnie byłyby wzmianki o zbliżającej się maturze).
Czyli Maciek kończy szkołę w 1984 r. i zdaje na Politechnikę Wrocławską (w Poznaniu nie ma tak dobrej uczelni technicznej a to, że z Wrocławia pochodzi jego dziewczyna też może być istotnym argumentem). Kreska 2 lata później dołącza do niego. Studia architektoniczne trwają zapewne 5 lat, więc Maciek kończy je w 1989 r. a Kreska w 1991 r. Raczej wątpliwe by Maciek wrócił do Poznania, zwłaszcza, że mają już córkę. Więc pewnie w trakcie studiów (później niż we wrześniu 1988 r. kiedy toczy się akcja Brulionu) pobierają się, rodzi się Kasia. Gdy Kreska kończy studia przenoszą się do Poznania i zamieszkują u Dmuchawca, skąd wyprowadził się Dambo (akurat w 1991 r. zdał maturę)
Historia pozornie spójna, ale z "Opium w rosole" nie wynika by Maciek czy Kreska zdradzali zainteresowania architekturą. Kreska nie radzi sobie z matematyką wykładaną przez Ewę Jedwabińską. Nawet jeśli później stosunek Ewy do Kreski uległ poprawie wątpię, by była w stanie zarazić swoją uczennicę pasją do przedmiotu, skoro sama jej nie miała. Z kolei Maciek interesuje się raczej literaturą i filozofią. Podczas nieudanej randki próbuje zainteresować Matyldę Lwem Szestowem a nie np. opowieściami o historii mijanych budynków czy stylach architektonicznych. Dla książki to chyba lepiej, bo pustej Matyldzie nazwisko Szestowa nic nie mówi a opowieści krajobrazowe mogłyby ją zaciekawić.
Powiedzmy jednak, że Maciek miał szerokie zainteresowania a Kreska po prostu do niego dołączyła. A jednak to dziwne, że w grudniu 1991 r. to ona jest już cenionym architektem skoro (jak wynika z powyższych wywodów) dopiero skończyła studia a po drodze zaliczyła urlop macierzyński.

Inna wątpliwość, może mniejsza - w jaki sposób Patrycja w 1993 r. zaliczyła I rok leśnictwa skoro oblała maturę rok wcześniej a dopiero w sierpniu mogła przystąpić do egzaminu poprawkowego (tymczasem egzaminy na wyższe uczelnie są w czerwcu). Oraz czy jej mąż, Florian, poszedł na studia razem z nią czy początkowo zadowolił się statusem właściciela dobrze prosperującej kwiaciarni a z czasem (być może pod wpływem nacisków rodziny żony) zdecydował się poszerzyć horyzonty.
    • the_dzidka Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 31.12.11, 09:22
      Tak na szybko, bo jestem w biegu między kawą a kanapką:

      > Inna wątpliwość, może mniejsza - w jaki sposób Patrycja w 1993 r. zaliczyła I r
      > ok leśnictwa skoro oblała maturę rok wcześniej a dopiero w sierpniu mogła przys
      > tąpić do egzaminu poprawkowego (tymczasem egzaminy na wyższe uczelnie są w czer
      > wcu).

      Nabór wrześniowy na studia, była o tym mowa bodajże w wątku o Krystynie. Była to dodatkowa szansa dla tych, co poprawiali maturę w sierpniu lub nie dostali się na studia podczas egzaminów czerwcowych, a dla uczelni - szansa na wyłapanie narybku na mniej popularne kierunki.
      • ginny22 Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 31.12.11, 10:26
        Nie była, a jest. Nabór wrześniowy jest prowadzony do upadłego, bywają ze trzy tury, po każdy student na wagę złota. A leśnictwo chyba nie walą dzikie tłumy, więc ma to sens.
        Co do Kreski - to ujawniają się dwa schematy MM. Primo, uprawianie mężologii - jak Maciek na architekturze, to Kreska też, mimo nierozumienia matmy. Secundo, wszyscy mają masę talentów i powalają świat na kolana od niechcenia, więc Kreska została tym uznanym architektem między pracą magisterską a zmienianiem pieluch.
    • agnieszka_azj Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 31.12.11, 11:16
      Jakim cudem Ida w początku 1983 roku studiuje medycynę, skoro liceum zaczęła w 1979 i powinna dopiero szykować się do matury ? Przeskoczyła rok w liceum ???
    • agnieszka_azj Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 31.12.11, 11:39
      piotr7777 napisał:
      Oraz czy jej mąż, Florian, poszedł na studia razem z nią czy początkowo z
      > adowolił się statusem właściciela dobrze prosperującej kwiaciarni a z czasem (b
      > yć może pod wpływem nacisków rodziny żony) zdecydował się poszerzyć horyzonty.

      Raczej to on poszedł pierwszy, a Patrycja na zasadzie "mężologii", bo (o ile dobrze pamiętam - nie mam w tej chwili "Pulpecji" pod ręką) o planach studiowania leśnictwa Florian mowił Patrycji, kiedy wracali znad jeziora, a więc wtedy, kiedy ona była świezo po oblanej maturze, a on mógł złozyć papiery na uczelnię.
      • nessie-jp Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 31.12.11, 16:25
        > Raczej to on poszedł pierwszy, a Patrycja na zasadzie "mężologii"

        Zgadza się. W Jeżycjadzie studia wybierać mają panowie, dziewuszki posłusznie drepczą za. Nawet, jeśli są tępe z matmy i przedmiotów ścisłych, a i z humany nie za bardzo, jak Różyczka.

        Jeśli dziewuszka nie pójdzie na studia za mężem, to musi zostać:

        a) nauczycielką
        b) lekarzem (jeden przypadek)
        • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 17:09
          >i z humany n
          > ie za bardzo, jak Różyczka.

          Skąd pomysł, że Róża była 'z humany nie za bardzo'?
          • iwoniaw Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 18:04
            No jak to skąd? Nie dostała się do klasy humanistycznej, znaczy wśród kandydatów było trzydzieściparę osób lepszych od niej z tych przedmiotów. Miała szczęście, swoją drogą, że do matfizu nie było nadpodaży chętnych, bo zazwyczaj takie klasy w renomowanych liceach nie narzekają na brak laureatów olimpiad matematycznych czy fizycznych i nie zbierają tam ludzi, którzy się do humana nie dali rady załapać...
            • ginny22 Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 19:21
              > Miała szczęści
              > e, swoją drogą, że do matfizu nie było nadpodaży chętnych, bo zazwyczaj takie k
              > lasy w renomowanych liceach nie narzekają na brak laureatów olimpiad matematycz
              > nych czy fizycznych i nie zbierają tam ludzi, którzy się do humana nie dali rady załapać...

              Otóż to. Osoby, które nie załapały się na dany profil, kierowano raczej do klas bez profilu.
            • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 20:21
              iwoniaw napisała:

              > No jak to skąd? Nie dostała się do klasy humanistycznej, znaczy wśród kandydató
              > w było trzydzieściparę osób lepszych od niej z tych przedmiotów. Miała szczęści
              > e, swoją drogą, że do matfizu nie było nadpodaży chętnych, bo zazwyczaj takie k
              > lasy w renomowanych liceach nie narzekają na brak laureatów olimpiad matematycz
              > nych czy fizycznych i nie zbierają tam ludzi, którzy się do humana nie dali rad
              > y załapać...
              >

              Szczerze powiedziawszy, to zdumieniem napawa mnie fakt, że Pyza nie dostała się do klasy humanistycznej, ze swoim oczytaniem, znajomością wierszy na wyrywki, zamiłowania do lektury etc., a zwłaszcza otrzaskiwania się słuchowego w domu rodzinnym z zagadnień-ogólnie mówiąc- humanistycznych.
              Jak dla mnie jest to ewidentny błąd autorki, podobnie jak utknięcie dziewczyny na mat-fizie (jakiś dziwoląg), chociaż zapewne konieczny dla rozwinięcia głównego wątku powieści.
              • maryboo Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 20:41
                totorotot napisała:


                > Szczerze powiedziawszy, to zdumieniem napawa mnie fakt, że Pyza nie dostała się
                > do klasy humanistycznej, ze swoim oczytaniem, znajomością wierszy na wyrywki,
                > zamiłowania do lektury etc., a zwłaszcza otrzaskiwania się słuchowego w domu ro
                > dzinnym z zagadnień-ogólnie mówiąc- humanistycznych.
                > Jak dla mnie jest to ewidentny błąd autorki, podobnie jak utknięcie dziewczyny
                > na mat-fizie (jakiś dziwoląg), chociaż zapewne konieczny dla rozwinięcia główne
                > go wątku powieści.


                A mnie zastanawia, jak to możliwe, że Pyza nie dostała się do humana bo zabrakło jej punktów, w związku z czym wylądowała na mat-fizie...
                Niech mnie poprawi ktoś, kto w czasach "Pyzowych" chodził do liceum, jeśli mylnie rozumuję - ale ja, odkąd pamiętam (a pamiętam, odkąd moja mama 8 lat temu zaczęła pracować w lo i zyskałam wgląd w ten świat), że to właśnie klasy o profilu ścisłym (mat-fiz, biol-chem) miały najwyższy próg punktowy (później szedł human, na końcu ogólna). Róża nie miałaby żadnych szans trafić do klasy z kujonem Frycem przy niewystarczającej ilości punktów do humanistycznej.
                Pomyłka autorki, czy dyrektor Hajduk postanowił zdjąć z siebie Klątwę Mrocznych Ścisłowców poprzez pokutę w postaci ustawienia na piedestale profilu przyszłej nadziei polonistyki?
                • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 20:46
                  Równie wiarygodny byłby dla mnie motyw Fryderyka, który nie dostał się na mat-fiz z powodu braku kilku punktów i jego późniejszych perypetii w klasie humanistycznej, gdzie go upchnął Ponury Hajduk.
                • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 20:58
                  > A mnie zastanawia, jak to możliwe, że Pyza nie dostała się do humana bo zabr
                  > akło jej punktów
                  , w związku z czym wylądowała na mat-fizie...
                  > Niech mnie poprawi ktoś, kto w czasach "Pyzowych" chodził do liceum, jeśli myln
                  > ie rozumuję - ale ja, odkąd pamiętam (a pamiętam, odkąd moja mama 8 lat temu za
                  > częła pracować w lo i zyskałam wgląd w ten świat), że to właśnie klasy o profil
                  > u ścisłym (mat-fiz, biol-chem) miały najwyższy próg punktowy (później szedł hum
                  > an, na końcu ogólna). Róża nie miałaby żadnych szans trafić do klasy z kujonem
                  > Frycem przy niewystarczającej ilości punktów do humanistycznej.

                  Tak bylo i u mnie, rocznik nieco popyzowy - mimo, ze uwazalam sie za humanistke, poszlam do czegos w rodzaju mat-fizu, bo tam po prostu byl wyzszy poziom. Gdybym gorzej zdala, wepchneliby mnie do humanistycznej. Z tym, ze bylo to male liceum w malym miescie, poza tymi dwiema istniala jeszcze tylko klasa ogolna, i wszyscy wiedzieli, ze ow niby tematyczny podzial to w praktyce bardziej podzial na zdolnych, mniej zdolnych i tych, co pojda na pedagogike (autentyk, i to majacy podstawy w rzeczywistosci)... Ale w sytuacji, gdyby klasy prezentowaly podobny poziom, wybralabym zapewne humana i pewnie nie ja jedna, a wtedy moze ow human zrobilby sie oblezony i kto wie?
                  • osscylacja Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 21:09
                    slotna napisała:
                    > szyscy wiedzieli, ze ow niby tematyczny podzial to w praktyce bardziej podzial
                    > na zdolnych, mniej zdolnych i tych, co pojda na pedagogike (autentyk, i to maja
                    > cy podstawy w rzeczywistosci)...
                    Na pedagogikę wybierali się, jak rozumiem, ci najmniej zdolni?
                    • taria Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 22:31
                      > Na pedagogikę wybierali się, jak rozumiem, ci najmniej zdolni?

                      Nie, ci o najsłabiej sprecyzowanych zainteresowaniach = klasa ogólna. Jeśli ktoś kocha np. fizykę albo historię, a przy tym ma zacięcie, żeby zostać nauczycielem (tak, zdarzają się i tacy) to idzie na profil humanistyczny czy mat-fiz, kończy studia uniwersyteckie + przygotowanie pedagogiczne. Znam takich, co łaczą studia doktoranckie na ścisłym kierunku z pracą w liceum. Jeśli młody człowiek niczym specjalnie się nie pasjonuje, a kariera nauczyciela w podstawówce czy w przedszkolu go (częściej ją) satysfakcjonuje, klasa ogólna też przygotowuje do nauki nakierunku pedagogika wczesnoszkolna/przedszkolna, a nie trzeba ocierać się w klasie o Hajduków czy Fryców, którzy patrzą z góry na mniej uzdolnionych kolegów.
                    • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 23:01
                      > Na pedagogikę wybierali się, jak rozumiem, ci najmniej zdolni?

                      Czesto, jak wynikalo ze szkolnych statystyk. Co nie oznacza, ze sie dostawali :P
                • osscylacja Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 21:06
                  maryboo napisała:

                  >
                  >
                  > A mnie zastanawia, jak to możliwe, że Pyza nie dostała się do humana bo zabr
                  > akło jej punktów
                  , w związku z czym wylądowała na mat-fizie...
                  > Niech mnie poprawi ktoś, kto w czasach "Pyzowych" chodził do liceum, jeśli myln
                  > ie rozumuję - ale ja, odkąd pamiętam (a pamiętam, odkąd moja mama 8 lat temu za
                  > częła pracować w lo i zyskałam wgląd w ten świat), że to właśnie klasy o profil
                  > u ścisłym (mat-fiz, biol-chem) miały najwyższy próg punktowy (później szedł hum
                  > an, na końcu ogólna). Róża nie miałaby żadnych szans trafić do klasy z kujonem
                  > Frycem przy niewystarczającej ilości punktów do humanistycznej.
                  > Pomyłka autorki, czy dyrektor Hajduk postanowił zdjąć z siebie Klątwę Mrocznych
                  > Ścisłowców poprzez pokutę w postaci ustawienia na piedestale profilu przyszłej
                  > nadziei polonistyki?
                  Zgadzm się, dostanie się do humana było dużo łatwiejsze niż do biol - chemu lub mat - fizu. No chyba, że to była klasa z jakimś superaśnym programem autorskim, znacznie poszerzoną nauką jęz. obcego albo dwujęzyczna. Wtedy ewentualnie mogłabym w to uwierzyć. Aczkolwiek myślę, że opowieść o niedostaniu się Pyzy do klasy hum. była potrzebna aby umożliwić dalszy przebieg akcji (tj. poznanie Fryderyka i przede wszystkim studia astronomiczne).
                  Moja koleżanka po biol - chemie studiowała historię i etnologię, chociaż myślała o medycynie.
                  • nessie-jp Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 22:32
                    > Zgadzm się, dostanie się do humana było dużo łatwiejsze niż do biol - chemu lub
                    > mat - fizu.

                    Za moich czasów dostanie się do mat-fizu było na tyle trudne (a utrzymanie się na nim jeszcze trudniejsze) że zawsze w tych klasach był niedobór uczniów. Dlatego dopychano takimi tępszymi osobnikami, które spektakularnych zdolności humanistycznych nie wykazywały, tylko były mało-średnio zdolne ze wszystkiego czyli z niczego (albo miały znajomości). Założenie było takie, że albo się jakoś lebiega przechowa, albo szybko odpadnie i przestanie robić kłopot.

                    Tak też widzę Różę
                    • taria Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 23:43
                      > To chyba miała być taka przeciętna dziewczyna, z którą każda nastoletnia czytel
                      > niczka (która przeciętnie miewa problemy z matmą i kujonistycznymi Frycami w sz
                      > kole) mogłaby się identyfikować.
                      >
                      No, to jakoś dużo łatwiej identyfikować się z Cesią, która też ma kłopoty sercowe z "kujonistycznym Hajdukiem", bo oprócz tegoż absztyfikanta Ceśka ma normalne szkolne życie społeczne: uważa, że jest mało inteligentna, szuka w nowej szkole przyjaźni, próbuje dzięki makijażowi wyglądać doroślej, działa w kole teatralnym, wychowawca stawia przed nią zadania ponad siły, a przyjaciółka nadużywa jej zaufania.

                      > Chyba taki miał być autorski pomysł na tę postać (niezbyt mądra, niezbyt bystra
                      > , ale za to wierna i dobra oraz mamusi gary myje),

                      Autorski pomysł na Cielęcinę był chyba podobny, ale wyszła nastolatka z krwi i kości a nie bezrefleksyjny cielaczek, co to jak go obiekt westchnień za łapkę weźmie, to do stogu siana dociągnie, a jesli już pocałował, to musowo trzeba się zaręczyć (a nie wyśmiewać, jak Ceśka, perfumowane wąsiki)
                      • nessie-jp Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 01:08
                        > Autorski pomysł na Cielęcinę był chyba podobny, ale wyszła nastolatka z krwi i
                        > kości a nie bezrefleksyjny cielaczek, co to jak go obiekt westchnień za łapkę w
                        > eźmie, to do stogu siana dociągnie, a jesli już pocałował, to musowo trzeba się
                        > zaręczyć (a nie wyśmiewać, jak Ceśka, perfumowane wąsiki)

                        No nie? Też tak uważam. Cielęcina jest wspaniała i bliska, a Róża to faktycznie kiepski model androida.

                        W ogóle cała historia Róży to jeden wielki remake motywów jeżycjadowych: najpierw gorsza kopia Cesi i Hajduka, potem mało udana kopia tragedii miłosnej Gaby...

                    • verdana Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 22:43
                      A to trochę zalezy od liceum. Jesli liceum - tak jak moje bywsze (niech sczeźnie na wieki!) ma ogólnie zapędy humanistyczne, to akurat w takim liceum mat-fiz wybierają tylko tacy, którzy są na tyle słabi, ze sobie w klasie humanistycznej dobrego liceum nie poradza, w matematycznej jak wyżej - pozostaje matematyczna klasa w humanistycznym liceum, gdzie ogólnie przedmioty scisłe traktowane sa jako zbędny balast, a kandydatów do tych klas nie ma.
                      Ja musiałam się wykłócać, aby mnie, laureatki olimpiady matematycznej, do klasy matematycznej nie wepchnęli - bo im kadydatów brakowało. Wolałam już ogólną, ktora zdecydowanie była lepsza.
                      • iwoniaw Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 23:54
                        Niby zależy od liceum, ale czy Frycek Przyszły Stypendysta NASA, geniusz ukierunkowany od kołyski, szedłby do kiepskiego matfizu, do którego łapanki wśród kiepskich humanistów robią?
                        • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 00:23
                          > Niby zależy od liceum, ale czy Frycek Przyszły Stypendysta NASA, geniusz ukieru
                          > nkowany od kołyski, szedłby do kiepskiego matfizu, do którego łapanki wśród kie
                          > pskich humanistów robią?

                          Hm. Mam! Szedlby, zeby nie musiec tracic czasu na uczenie sie rzeczy mu niepotrzebnych (potrzebnych uczyl sie we wlasnym zakresie) i miec w zwiazku z tym tego czasu wiecej na dorabianie korepetycjami, poniewaz, jak sam twierdzil, ojciec z nauczycielskiej pensji by ich nie utrzymal. Nie przeszkadzalo mu to co prawda wydac calego miesiecznego zarobku na randke z Pyza, ale co tam, raz sie zyje ;)
                          • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 00:43

                            l. Nie przeszkadzalo mu to co prawda
                            > wydac calego miesiecznego zarobku na randke z Pyza, ale co tam, raz sie zyje ;

                            No to coś nędznie zarabiał, biedaczyna. Ile się nawydawał: na bilety pociągiem w jedną stronę dla nich i dla rowerów i wsio? Liczmy stówkę za wszystko włączając wałówkę, bo nie sądzę, by zakupił kawior i szampana. To tyle nasz geniusz wyciągał przez miesiąc? Hm. Niewiele jak na takiego mądralę :-)
                • eliza787 Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 12:46
                  Najwięcej chętnych było do klasy humanistycznej i ogólnej, a najmniej na mat-fiz, więc tam lądowali ci, dla których już nie starczyło miejsca w upatrzonych klasach. Ten wątek akurat jest bardzo wiarygodny.
          • nessie-jp Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 18:05
            > Skąd pomysł, że Róża była 'z humany nie za bardzo'?

            Z treści książek.
    • mika_p Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 31.12.11, 16:37
      O matematyce mogę opowiedzieć na własnym przykładzie: w podstawówce szła mi świetnie, w liceum nie. I znienacka w trzeciej klasie, jak mieliśmy działy oderwane od poprzednich (stereometria i rachunek prawdopodobieństwa) nagle wszystko mi się wkliknęło, nie tylko zaczełam sobie świetnie radzić z bieżącym materiałem, ale i wstecznie mi się wszystko uzupełniło. Samo :)
      A czwarta klasa, przygotowanie do matury, to już sama przyjemność była, matematykę zdawać nas miało kilkanaścioro i przygotowywaliśmy się zbiorowo. Bywało, że w barze nad piwem, wielki stół zasłany stosem makulatury, ołówki, cyrkle ;)
      W tej grupie były też osoby, nad którymi przez trzy lata wisiało powtarzanie klasy, maturę zdały świetnie i studia z naprawdę trudną matematyką i fizyką pokończyli.

      Tak więc to, że w I klasie Kresce nie szła matematyka, nie znaczy, że miała z nią problem całe życie :)
      • minerwamcg Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 01.01.12, 03:28
        Tym bardziej, że jak przyznaje z niechęcią Ewa Jedwabińska, Krechowicz nie była zupełnym beztalenciem. Jak się jej odetkało z Ewą, wyklarowały problemy osobiste, a może jeszcze rodzice wyszli z kicia po którejś amnestii - to i z matmy rozwinęła skrzydła.
        Maciek zaś... z matmy był dobry. Może jego klasa w ogóle była mat-fiz? A zainteresowania Lwem Szestowem wcale jeszcze nie skazywały go na polonistykę - raczej wróżyły, że wyrośnie z niego ktoś więcej niż to, co w latach 70. nazywało się "inteligencja techniczna", a na co Niemcy mówią "Fachidiot".
        • nessie-jp Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 18:13
          minerwamcg napisała:

          > Tym bardziej, że jak przyznaje z niechęcią Ewa Jedwabińska, Krechowicz nie była
          > zupełnym beztalenciem. Jak się jej odetkało z Ewą, wyklarowały problemy osobis
          > te, a może jeszcze rodzice wyszli z kicia po którejś amnestii - to i z matmy ro
          > zwinęła skrzydła.

          Ja nawet nie neguję, że Kreska mogła zmądrzeć z matmy, zwłaszcza gdy nadrobiła zaległości. Po prostu nie podoba mi się, w jaki sposób autorka poprowadziła tę postać. Oczywiście, że w życiu realnym każdemu zainteresowania się zmieniają tysiąc razy na przestrzeni czterech lat liceum (no, teraz trzech). Ale ta architektura naprawdę wyskoczyła od czapy
          • rozdzial43 Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 19:20
            Cesia przypuszczalnie także medycynę,
            > a nie fizykę teoretyczną, bo Hajduczek takie studia dla obojga wybrał.


            Moim zdaniem Cesia przypuszczalnie nic nie studiuje, a już szczerze wątpię w tę medycynę, tym bardziej zakończoną z sukcesem i skutecznie.

            Medycyna to są trudne, pracochłonne studia, wymagające wielkiego skupienia się na sobie i wielkiej nauki. Gdzieżby tam rodzina Cesi stanowiła odpowiednie wsparcie i przygotowała swoje zdolne dziecko do takiego oderwania od potrzeb rodziny i psychicznie uwolniłaby ją od roli dobrego duszka kuchennego/służącej/pomywaczki.
            Bidulka - nauczona dawać, nauczona, że poświęcenie dla rodziny jest doceniane i hołubione, wyrobiła sobie postawę utożsamiającą zdrową miłość własną z egoizmem.

            O wiele bardziej prawdopodobne wydaje mi się właśnie urodzenie przez Cesię w krótkim czasie wielu dzieci i obsługiwanie przez lata licznej rodziny. Tak ją wychowywano, rodzice nie przejawiali troski o jej pełny rozwój, nie wspierali najprawdopodobniej odpowiednio tak ambitnych jak medycyna planów. Kto by te wszystkie jajeczniczki, marcheweczki i kremy do golenia gotował.
            • osscylacja Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 20:55
              rozdzial43 napisała:

              > Moim zdaniem Cesia przypuszczalnie nic nie studiuje, a już szczerze wątpię w tę
              > medycynę, tym bardziej zakończoną z sukcesem i skutecznie.
              E tam, nie trać wiary Rozdziale jak i ja nie tracę:). Ja tam postanowiłam wierzyć cesiną medycynę, dopóki ktoś czarno na białym nie udwodni, że stało się inaczej( ostatecznie mogla zostac szanowaną, odpowiedzialną pielęgniarką).
              > Medycyna to są trudne, pracochłonne studia, wymagające wielkiego skupienia się
              > na sobie i wielkiej nauki. Gdzieżby tam rodzina Cesi stanowiła odpowiednie wspa
              > rcie i przygotowała swoje zdolne dziecko do takiego oderwania od potrzeb rodzin
              > y i psychicznie uwolniłaby ją od roli dobrego duszka kuchennego/służącej/pomywa
              > czki.
              > Bidulka - nauczona dawać, nauczona, że poświęcenie dla rodziny jest doceniane
              > i hołubione, wyrobiła sobie postawę utożsamiającą zdrową miłość własną z egoizm
              > em.
              Nie w takich warunkach ludzie medycynę studiowali. Poza tym Cielęcina wygląda jednak na osobę, ktora jak już wreszcie sie na coś zdecyduje, to nic jej od tego nie odwiedzie. Mogłaby znależć oparcie w dziadku Żaku i w cioci Wiesi. No sam Hajduk też mógły ją motywować
              > O wiele bardziej prawdopodobne wydaje mi się właśnie urodzenie przez Cesię w kr
              > ótkim czasie wielu dzieci i obsługiwanie przez lata licznej rodziny.
              Jak już pisałam w innym wątku, znam matkę wielodzietnej rodziny pracującą jako lekarz. Cesia mogła urodzić jedno podczas studiów, a pozostałą progeniturę powołać na ten świat po studiach. To się da zrobić.

              Tak ją wyc
              > howywano, rodzice nie przejawiali troski o jej pełny rozwój, nie wspierali najp
              > rawdopodobniej odpowiednio tak ambitnych jak medycyna planów. Kto by te wszystk
              > ie jajeczniczki, marcheweczki i kremy do golenia gotował.
              Może dziadek Żak z tej swojej inżynierskiej wynajął im panią do pomocy, rezygnując tym samym z odkładania na wlasny pogrzeb. I kto wie, może dlatego właśnie żyje do dziś dnia, bo wciąż nie ma na kupno nagrobka:).
              • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 16:52
                > Nie w takich warunkach ludzie medycynę studiowali. Poza tym Cielęcina wygląda j
                > ednak na osobę, ktora jak już wreszcie sie na coś zdecyduje, to nic jej od tego
                > nie odwiedzie. Mogłaby znależć oparcie w dziadku Żaku i w cioci Wiesi. No sam
                > Hajduk też mógły ją motywować

                Kurczę, jakoś mi się to wszystko kupy nie trzyma. W 1991 roku Cesia ma ok. 31-32 lata i czwórkę dzieci, dość 'gęsto' rodzonych. Być może to możliwe, ale jakoś w głowie mi się nie mieszczą te studia medyczne. Nigdzie też nie wspomniano później o wykształceniu Cesi, w żadnym z kolejnych tomów..
                • taria Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 17:58
                  W roku 1975/76 Cesia jest w pierwszej klasie, więc sześcioletnie studia medyczne mogła skończyć w 1985. W 1988 widzimy ją z noworodkiem na ręku, raczkujacym maluchem i maleńkim chłopcem uczepionym spódnicy, więc cała trójkę urodziła po ew. studiach. Mogła sobie dziewczyna zaplanować, że zrobi staż, rozmnoży się w tempie ekspresowym a potem dopiero zrobi specjalizację. Cesia ma dużą rodzinę: mama pracująca w wolnym zawodzie, mieszkająca przy Słowackiego ciotka, niestary jeszcze dziadek i ojciec oraz siostra w tym samym mieście, o mężu nauczycielu nie wspominając, więc przy ewentualnej pomocy opiekunki do dzieci ( może tej Rosjanki w okularach z Noelki) daloby się rozwijać karierę zawodową.
                  • osscylacja Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 18:03
                    taria napisała:

                    > W roku 1975/76 Cesia jest w pierwszej klasie, więc sześcioletnie studia medyczn
                    > e mogła skończyć w 1985. W 1988 widzimy ją z noworodkiem na ręku, raczkujacym m
                    > aluchem i maleńkim chłopcem uczepionym spódnicy, więc cała trójkę urodziła po e
                    > w. studiach. Mogła sobie dziewczyna zaplanować, że zrobi staż, rozmnoży się w t
                    > empie ekspresowym a potem dopiero zrobi specjalizację. Cesia ma dużą rodzinę: m
                    > ama pracująca w wolnym zawodzie, mieszkająca przy Słowackiego ciotka, niestary
                    > jeszcze dziadek i ojciec oraz siostra w tym samym mieście, o mężu nauczycielu n
                    > ie wspominając, więc przy ewentualnej pomocy opiekunki do dzieci ( może tej Ros
                    > janki w okularach z Noelki) daloby się rozwijać karierę zawodową.
                    I tego się trzymajmy. Moze autorka, albo jej szpieg to przeczyta i potwierdzi w McDusi nasze przypuszczenia a propos kariery medycznej Cielęciny;).
          • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 20:06
            > Z Kreską tak nie było. Gdyby to była Aurelia, która się zachwyca obrazami budyn
            > ków, proporcjami, światłem
            • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 20:28
              , > Ooo, nic mnie tak nie wkurza (nawet architekrua Kreski ;)) jak ta polonistyka A
              > urelii. No kurde!!! Zreszta nie tylko polonistyka, w ogole caly jej obraz nakre
              > slony w "Zabie". Koszmar do kwadratu.
              >

              Niestety, tak często właśnie wygląda życie zawodowe młodych nauczycielek. Sznytkowata derekcja, zajęczykowata reszta i pani od polskiego, czy od angielskiego, ewentualnie pan od wfu,świeżo po studiach, jeszcze firanowaci, będący z uczniami, a nie po drugiej stronie barykady.
              Swoją drogą to nie rozumiem, dlaczego Aurelia tak jest nazywana tu 'firaną', co z nią nie tak? Jaką karierę byście dla niej widziały, aby zdobyła Wasz szacunek?
              • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 20:48
                > Niestety, tak często właśnie wygląda życie zawodowe młodych nauczycielek. Sznyt
                > kowata derekcja, zajęczykowata reszta i pani od polskiego, czy od angielskiego,
                > ewentualnie pan od wfu,świeżo po studiach, jeszcze firanowaci, będący z ucznia
                > mi, a nie po drugiej stronie barykady.

                Niestety nie rozumiem, co chcialas powiedziec.

                > Swoją drogą to nie rozumiem, dlaczego Aurelia tak jest nazywana tu 'firaną', co
                > z nią nie tak? Jaką karierę byście dla niej widziały, aby zdobyła Wasz szacunek?

                Dorosla Aurelia nie jest tu nazywana firana z powodu bycia polonistka, tylko z powodu sposobu, w jaki zostala opisana.

                "No, Hil - degaardo! - zachęciła ją szeptem pani Bitner i rzuciła spłoszone spojrzenie w górę,
                na panią Sznytek.
                Była jedyną osobą w szkole, która zwracała się do Żaby po imieniu. I - rzecz dziwna - w
                ustach pani Aurelii brzmiało ono nawet ładnie. Może dlatego, że wymawiała je tak melodyjnie i
                przeciągle. Była wytworna, łagodna i tyle wiedziała o sztuce! Hildegarda von Bingen to nie był
                dla niej, jak dla innych, pusty dźwięk. Znała się też na teatrze (Jej mąż, Konrad, był znanym
                scenografem). Nigdy nie podnosiła głosu, cechowała ją ujmująca uprzejmość. Szczerze mówiąc, była najmilszą nauczycielką, jaką Żaba kiedykolwiek spotkała. Człowiek nie miałby serca, gdyby chciał robić afronty tej kulturalnej i bezbronnej osobie. (...)
                Pani Bitner też to zauważyła.
                - Och, jesteś w szoku - szepnęła współczująco."

                "- Tylko jedno im w głowie! - piekliła się pani Sznytek, zaś pani Bitner, kuląc wątłe ramiona,
                usiłowała wybąkać jakieś przeprosiny
                .
                - Ja nie chcę, żeby mnie pani przepraszała, pani Aurelko, tylko niech pani pilnuje tych
                wariatów. (...)
                Pani Bitner stała cicho i wyglądała tak, jakby walczyła z jakimiś uczuciami."

                Wiecej zycia miala nawet bedac w zalobie po smierci matki.
                • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 17:01

                  >
                  > Wiecej zycia miala nawet bedac w zalobie po smierci matki.
                  >

                  Ale czekaj. To, że ktoś jest cichy, spokojny etc., to oznacza, że jest żałosną firaną? Że się nie stawia szefowej i spokojnie zwraca się do uczennicy, to juz firana? Takie osoby często mają większą w istocie -nie wiem, jak to ująć- siłę, skuteczność, niż te skakające i nadreaktywne pieniacze.
                  Aurelia w Żabie jest w ciąży i raczej wtedy człowiek unika podniet, bo płodek skacze zdenerwowanej mamie pod żołądkiem, jak się mama zdrzaźni. To już lepiej zmilczeć niż później mieć takie doznania :-)

                  Aurelia jest już taką osobą zwiewną i powiewną jak pajęczyna, ale używanie wobec niej określenia 'firana' w negatywnym znaczeniu uważam za niesprawiedliwe.


                  > Niestety nie rozumiem, co chcialas powiedziec.

                  Swoją wiedzę czerpię z relacji koleżanek, które świeżo po studiach zostały nauczycielkami i w zasadzie najwięcej dopiekły im dyrektorki i starsze koleżanki po fachu, a nie uczniowie. Właśnie takie panie Sznytek- tu jest to pokazane mniej więcej, co dziewczyny musiały znosić. A nie mogły się dyrektorce odpyskować, bo by im nie przedłużono umowy, a także istniało ryzyko ostracyzmu w pokoju nauczycielskim takiej niesubordynowanej nauczycielce. Bardzo mi ich żal, podobnie jak tej biednej Aurelii.
                  • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 19:54
                    > Ale czekaj. To, że ktoś jest cichy, spokojny etc., to oznacza, że jest żałosną
                    > firaną? Że się nie stawia szefowej i spokojnie zwraca się do uczennicy, to juz
                    > firana?

                    Nie, ze szepce, rzuca sploszone spojrzenia, bezbronna kuli ramiona i przy tym najwyrazniej nie ma nerwicy - to juz firana. Zwlaszcza, ze jest postacia literacka, opisana jak powyzej. I ze ja znamy z poprzednich tomow, gdzie owszem - jako Aurelia byla spokojna, cicha, ale jakos nikt jej tu firana nie nazywal. Bo nia nie byla, tak jak nie byla nia rowniez grzeczna i spokojna Cesia, zrownowazona Gaba czy niewzruszona Pyza.

                    > Takie osoby często mają większą w istocie -nie wiem, jak to ująć- siłę,
                    > skuteczność, niż te skakające i nadreaktywne pieniacze.

                    No tak. Albo slaniajaca sie wrecz na nogach szemrzaca istota albo nadreaktywny pieniacz. Bo przeciez nie ma nic pomiedzy.

                    > Swoją wiedzę czerpię z relacji koleżanek, które świeżo po studiach zostały nauc
                    > zycielkami i w zasadzie najwięcej dopiekły im dyrektorki i starsze koleżanki po
                    > fachu, a nie uczniowie.

                    A gdzie ja pisalam o doswiadczeniach zawodowych Aurelii?
                    • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 20:11
                      > No tak. Albo slaniajaca sie wrecz na nogach szemrzaca istota albo nadreaktywny
                      > pieniacz. Bo przeciez nie ma nic pomiedzy.


                      Skąd pomysł, że Aurelia się słaniała na nogach? Ona po prostu taka jest: spokojna, pokrojona i poskładana psychicznie z powrotem do kupy. Firana? Nie sądzę. Spokojnie radzi sobie z uczniami, jest lubiana. Prawdziwa firana nie będzie dobrą nauczycielką. A Aurelia jest i lubi swoją pracę, a aby lubić pracę nauczyciela naprawdę trzeba mieć mocny charakter (nie jest to nadal równoznaczne z wchodzeniem w konfrontację z szefową).
                      Szczerze powiedziawszy ciekawa jestem, jakimi slowami byś potraktowała taką panią Sznytek, gdy lada moment idziesz na macierzyński i zależy Ci na ponownym przyjęciu do pracy za kilka miesięcy? Jakoś nie wydaje mi się, by Kozio zbijał kokosy w teatrze.
                      • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 20:28
                        > Skąd pomysł, że Aurelia się słaniała na nogach? Ona po prostu taka jest: spokoj
                        > na, pokrojona i poskładana psychicznie z powrotem do kupy. Firana? Nie sądzę. S
                        > pokojnie radzi sobie z uczniami, jest lubiana. Prawdziwa firana nie będzie dobr
                        > ą nauczycielką. A Aurelia jest i lubi swoją pracę, a aby lubić pracę nauczyciel
                        > a naprawdę trzeba mieć mocny charakter (nie jest to nadal równoznaczne z wchodz
                        > eniem w konfrontację z szefową).

                        A mozemy sie po prostu umowic, ze to ty wiesz jaka jest prawdziwa firana, a reszta osob, ktore nazywaja tak Aurelie nie?

                        > Szczerze powiedziawszy ciekawa jestem, jakimi slowami byś potraktowała taką pan
                        > ią Sznytek, gdy lada moment idziesz na macierzyński i zależy Ci na ponownym prz
                        > yjęciu do pracy za kilka miesięcy?

                        Niewatpliwie jako przeciwstawna Aurelii nadreaktywna pieniaczka zelzylabym pania Sznytek okrutnie.
                        • the_dzidka Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 20:41
                          > A mozemy sie po prostu umowic, ze to ty wiesz jaka jest prawdziwa firana, a res
                          > zta osob, ktore nazywaja tak Aurelie nie?

                          Bingo.

                      • dakota77 Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 20:49
                        Przeciez jezeli jest sie zatrudnionym na etat, firma nie oglosila upadlosci a sama kobieta nie naruszyla jakos razaco warunkow zatrudnienia, nie mozna jej nie przyjac z powrotem do pracy?
                        • osscylacja Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 21:35
                          dakota77 napisała:

                          > Przeciez jezeli jest sie zatrudnionym na etat, firma nie oglosila upadlosci a s
                          > ama kobieta nie naruszyla jakos razaco warunkow zatrudnienia, nie mozna jej nie
                          > przyjac z powrotem do pracy?
                          >
                          No niby tak Dakoto, ale w obecnych czasach w szkole bywa różnie. Wiadomo, niż demograficzny, nadmiar nauczycieli, brak godzin do pensum. Młodzi nauczyciele, niekiedy nawet znakomicie sprawdzający się w tym zawodzie, realizujacy program, mający sukcesy, nie mogą być pewni posad. Wielu pracuje od września do czerwca. Inni wciąż się dokształcają - studia podyplomowe kursy itd. (z własnej kieszeni opłacane), a i tak nie wiadomo czy znajdą się dla nich godziny. mam taką sytuację w rodzinie. Dziewczyna, nauczycielka w jednej z najlepszych podstawówek w mieście, zaszła w ciążę. Sporą część przesiedziała na zwolnieniu, bo p. dyrektor tak wolała. Oczywiście zatrudniono kogoś na zastępstwo. Wszystko pięknie, ale po macierzyńskim dziewczyna chciała wrócić. Godzin wystarczyło na pół etatu, do pensum sporo brakuje. Na razie jest O. K., bo dziecko małe, ale co dalej. Tak więc obawy Aurelii, o których wspomniała Totorotot, są bardzo prawdopodobne. Ja zresztą mam sporo znajomych nauczycieli w różnych szkołach (od przedzkoli po uczelnie wyższe) i wszedzie są takie obawy. Szef, któremu się podpadło, z biczem w postaci niżu demograficznego to smutna rzeczywistość.
                          • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 03.01.12, 22:15
                            > Tak więc obawy Aurelii, o których wspomniała Totorotot, są bardzo prawdopodobne

                            A czy Aurelia ma takie obawy w ogole? Czy bycie asertywna wobec pani Sznytek rzeczywiscie spowodowaloby, ze zostalaby wyrzucona ze szkoly? Czy Konrad bedac znanym scenografem naprawde zarabia tak malo? Czy Aurelia po polonistyce, z malym dzieckiem, nie moglaby pracowac nie w szkole, a chocby dajac korepetycje czy robiac korekty - gdyby zarabiac musiala? Tak duzo pytan, a tak nieistotne. Zwyczajnie nie pamietam, zeby bylo w tekscie cos o tym, zeby cudowna, lagodna i boska pani Bitner szeptala i kulila ramionka, zeby jej z roboty nie wywalili.

                            Za to przyszlo mi do glowy inne. Czy tandetnie tepa pani Sznytek ze swoimi ekskrementami zenuje mnie bardziej niz sfiraniala Aurelia? Czy uwierzylibyscie, czytajac "Dziecko piatku", ze za dziesiec lat odjechana Orelka z Pobiedzisk bedzie szeptac, ze ach tak bardzo lubi uczyc, ze wszystko dla tej przyjemnosci zniesie?
                            • osscylacja Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 00:23
                              slotna napisała:

                              > > Tak więc obawy Aurelii, o których wspomniała Totorotot, są bardzo prawdop
                              > odobne
                              >
                              > A czy Aurelia ma takie obawy w ogole? Czy bycie asertywna wobec pani Sznytek rz
                              > eczywiscie spowodowaloby, ze zostalaby wyrzucona ze szkoly? Czy Konrad bedac zn
                              > anym scenografem naprawde zarabia tak malo? Czy Aurelia po polonistyce, z malym
                              > dzieckiem, nie moglaby pracowac nie w szkole, a chocby dajac korepetycje czy r
                              > obiac korekty - gdyby zarabiac musiala? Tak duzo pytan, a tak nieistotne. Zwycz
                              > ajnie nie pamietam, zeby bylo w tekscie cos o tym, zeby cudowna, lagodna i bosk
                              > a pani Bitner szeptala i kulila ramionka, zeby jej z roboty nie wywalili.
                              No cóż tego oczywiście nie wiem, bardziej odniosłam się w moim poście do Dakoty i do tego jak to w realnym życiu bywa z pracą dla nauczycieli. Jak to było w "Żabie"przedstawione to już nie pamiętam, niestety.
                              > Za to przyszlo mi do glowy inne. Czy tandetnie tepa pani Sznytek ze swoimi eksk
                              > rementami zenuje mnie bardziej niz sfiraniala Aurelia? Czy uwierzylibyscie, czy
                              > tajac "Dziecko piatku", ze za dziesiec lat odjechana Orelka z Pobiedzisk bedzie
                              > szeptac, ze ach tak bardzo lubi uczyc, ze wszystko dla tej przyjemnosci zniesi
                              > e?
                              Ach Slotno, tutaj dotknęłaś całkiem innego problemu, też wielokrotnie na tym forum rozważanego przecież. Spadek kondycji pisarskiej, brak porządnej redakcji i co tam jeszcze - oto chyba główni winowajcy sfirankowienia Genusi Trombke Bombke, zniedźwiedzenia Bobcia
                              i wielu innych jeżycjadowych nieszczęść.
                              • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 00:44
                                > Ach Slotno, tutaj dotknęłaś całkiem innego problemu, też wielokrotnie na tym fo
                                > rum rozważanego przecież.

                                Od poczatku dotykalam tego wlasnie problemu (nie lubie tego, co sie stalo z Aurelia w "Zabie"), problem zawodowo-nauczycielski poruszony zostal z inicjatywy Totorotot. Sama bowiem w to, ze Aurelia tak opisana w ogole byla nauczycielka, a nie zostala zjedzona przez mlodziez gimnazjalna pierwszego wrzesnia pierwszego roku pracy, to w zyciu nie uwierze.
                                • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 01:01
                                  >problem zawodowo-nauczycielski poruszony zostal z inicjatywy T
                                  > otorotot.

                                  Bo niezwykła i niezrozumiała (np.dla Ciebie) spolegliwość Aurelii pokazana jest tu w sytuacjach zawodowych i zresztą te fragmenty powieści zostały przez Ciebie zacytowane.
                                  Ja z kolei pamiętam Aurelię zapadniętą w siebie z DP, następnie 'z oczami jak chora sowa' z Noelki i tak mi ona składnie jest poprowadzona jako osoba posklejana jakoś, ale już niemająca siły brać życia ofensywnie. Takie osoby nie umieją sobie radzić ze Sznytkami, Lisieckimi, Zajęczykami i tym podobnymi. Takie Sznytki to nie są osoby, które grają fair. Nie zatrzyma się w środku jatki i nie puknie się w czoło: aj waj, ależ ja płynę.
                                  Znasz może takie osoby? :)
                                  • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 01:39
                                    > Bo niezwykła i niezrozumiała (np.dla Ciebie) spolegliwość Aurelii pokazana jest
                                    > tu w sytuacjach zawodowych i zresztą te fragmenty powieści zostały przez Ciebi
                                    > e zacytowane.

                                    Ciezko o inne fragmenty, skoro ksiazka jest o Zabie, ktorej Aurelia jest - surprise, surprise - nauczycielka. Nic tam jednak nie swiadczy o tym, ze Aurelia boi sie stracic prace i stad jej slabowite szepty i inne atrakcje.

                                    > Ja z kolei pamiętam Aurelię zapadniętą w siebie z DP, następnie 'z oczami jak c
                                    > hora sowa' z Noelki i tak mi ona składnie jest poprowadzona jako osoba poskleja
                                    > na jakoś, ale już niemająca siły brać życia ofensywnie.

                                    O czym swiadczy np. jej spontaniczny wypad do Pobiedzisk i zostanie tamze czy zostawienie chlopcow w malinach?
                                    • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 16:35
                                      > O czym swiadczy np. jej spontaniczny wypad do Pobiedzisk i zostanie tamze czy z
                                      > ostawienie chlopcow w malinach?

                                      Ale że co, miała dołączyć do bójki? ;-))

                                      Słotna, powiedz, Ty naprawdę uważasz Aurelię za odjechaną dziewczynę, bo bawiła ją gra świateł w kamyczku czy też zabijała czas abstrakcyjnymi rozmyślaniami o kalendarzach podczas śniadania? Oooo....
                                      • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 20:43
                                        > Ale że co, miała dołączyć do bójki? ;-))

                                        Miala zostac tam, niepewna co czynic, zalamywac rece, ewentuanie kontynuujac przekonywanie chlopakow, by przestali (jekliwym szeptem, oczywiscie), a nie luzacko wsiasc na rower i wrocic do domu tak zadwolona, ze az promieniala. Oczywiscie, gdyby miala pozniej zostac wiarygodna zabowa firana.

                                        > Słotna, powiedz, Ty naprawdę uważasz Aurelię za odjechaną dziewczynę, bo bawiła
                                        > ją gra świateł w kamyczku czy też zabijała czas abstrakcyjnymi rozmyślaniami o
                                        > kalendarzach podczas śniadania? Oooo....

                                        "Zabijanie czasu abstrakcyjnymi rozmyslaniami podczas sniadania" oczywiscie brzmi zwyczajnie i malo ciekawie. Tylko, ze w ksiazce bylo jednak inaczej:

                                        "Dziwna rzecz była w kuchni: zawieszono tam dwa kalendarze, ten z kotami nad stołem, a
                                        ten z psami - nad szafką z talerzami. Oba były na rok 1992 i Aurelia zastanawiała się całymi
                                        tygodniami, po co komu aż dwa kalendarze na ten sam rok
                                        . Taka była wciąż rozbita, od pogrzebu
                                        ciągle bolała ją głowa, może dlatego, że w żaden sposób nie mogła zapłakać. Straciła
                                        całą energię i lekkość rozumowania, w ogóle myślenie szło jej gorzej niż kiedyś, tak że dopiero
                                        po pół roku udało się jej wymyślić powód: że ten kalendarz z kotami jest zapewne na
                                        dni wesołe, a ten z psami - na smutne. Ale wtedy właśnie kalendarze zdjęto i zastąpiono je
                                        trzema nowymi, na rok 1993. Na jednym znów były koty, na drugim - ryby, a trzeci, z przyczyn
                                        niepojętych, przedstawiał kolekcję starych samochodów, po dwa na każdy miesiąc. Dociekanie
                                        sensu tej nowej konfiguracji zmęczyło ją
                                        - ale nie odważyła się zapytać, o co w tym
                                        wszystkim chodzi."

                                        Ze swiatlem podobnie, co innego bawic sie kamyczkiem, bo ladny, a co innego:

                                        "Strasznie lubiła tak łowić światło. Kusiły ją lusterka, krawędzie kieliszków, dna
                                        szklanek, skuwki długopisów i wiecznych piór. Najpierw długo nie wiedziała, co ją nagle napadło,
                                        skąd bierze się ten przymus (...)"
                                        • kkokos Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 21:54
                                          > "Strasznie lubiła tak łowić światło. Kusiły ją lusterka, krawędzie kieliszków,
                                          > dna
                                          > szklanek, skuwki długopisów i wiecznych piór. Najpierw długo nie wiedziała, co
                                          > ją nagle napadło,
                                          > skąd bierze się ten przymus (...)"


                                          o rany, to i powyższe o kalendarzach, jaki piękny opis smutnego życia osoby, której nikt nie nauczył definiować i radzić sobie ze swoimi uczuciami, nagle rzuconej w dość egzotyczne, obce środowisko, osoby na granicy (jeśli nie już w) depresji, żyjącej trochę obok siebie samej.
                                          słitaśne kalendarze z kotkami i rybkami jako metafora obcej, niezrozumiałej pani moniki. skupianie się samotnego dziecka na duperelach - bo na czym się miała skupić? pół roku bolała ją głowa, nie funkcjonowała normalnie i nie umiała swoich emocji ani wyrazić, ani przepracować, bo skąd? to skupiała się zastępczo na kalendarzach.

                                          dla mnie to bardzo piękne fragmenty, bardzo piękny opis nie wprost smutnego życia aurelii z ojcem i moniką - w życiu bym nie uznała zachowania dziewczyny za dziwactwo. i jeszcze czynić jej z tego zarzut??
                                          • ding_yun Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 22:03
                                            kkokos napisała:


                                            > dla mnie to bardzo piękne fragmenty, bardzo piękny opis nie wprost smutnego życ
                                            > ia aurelii z ojcem i moniką - w życiu bym nie uznała zachowania dziewczyny za d
                                            > ziwactwo. i jeszcze czynić jej z tego zarzut??

                                            DP to jest w ogóle niezła książka (jedna z tych, które polubiłam po dobrych kilku latach od przeczytania), a byłaby jeszcze lepsza gdyby wywalić z niej jednoznacznie złą panią Monikę. Eugeniusz w jakiś sposób zostaje rozgrzeszony, mam wrażenie, że właśnie jej kosztem.
                                            • kkokos Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 22:37
                                              byłaby jeszcze lepsza gdyby wywalić z niej jednoz
                                              > nacznie złą panią Monikę. Eugeniusz w jakiś sposób zostaje rozgrzeszony, mam wr
                                              > ażenie, że właśnie jej kosztem.

                                              zostaje rozgrzeszony, bo dociera do niego (stopniowo i powoli), że sam jest wszystkiemu winien. chowa dumę do kieszeni i - oczywiście nie sam z siebie, ale zachęcony przez aurelię i matkę - podejmuje próbę zbliżenia do córki.

                                              nie, monika nie jest jednoznacznie zła - choć przy pierwszym czytaniu tez mi się tak wydawało, no ale to było kilkanaście lat temu.
                                              jest pospolita - i gust ma pospolity, i urodę ma pospolitą ("zgrabna brunetka o czerwonych, błyszczących ustach i ciężkich powiekach" - gdzie jej do rzadkiej a wybitnej urody bohaterów obdarzonych wypukłym myślącym czołem, odstającymi uszami i wąsami), i mentalność pospolitą: samotna matka leniwego syna (o pospolitym guście: słucha michaela jacksona) wdaje się w romans z żonatym (żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią) urzędnikiem czy kierownikiem średniego szczebla, a potem dramatycznie ją zaskakuje rozwój wypadków: śmierć żony urzędnika, konieczność przyjęcia pod dach nie tylko jego (od czego zapewne by nie była), ale i smutnej dziewczynki, której kompletnie nie rozumie, która burzy ładny obrazek, jest ciężarem. to monikę przerasta, zwłaszcza że eugeniusz z imponującego jej/intrygującego/podniecającego kochanka od ukradkowych wizyt stał się klasycznym mężem zmęczonym codziennością, uciekającym w pracę i jeszcze kłócącym się z moniki leniwym synem. monika jest raczej ofiarą własnego postępowania i braku wyobraźni, a nie "tą złą".
                                              orelka też jej zresztą nie widzi jako złej czy nieżyczliwej, tylko raczej jako trzymającą dystans.
                                              • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 22:39
                                                > orelka też jej zresztą nie widzi jako złej czy nieżyczliwej, tylko raczej jako
                                                > trzymającą dystans.

                                                No wlasnie, to babcia Jedwabinska Moniki nie pochwalala.
                                                • ding_yun Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 22:50
                                                  slotna napisała:

                                                  > > orelka też jej zresztą nie widzi jako złej czy nieżyczliwej, tylko raczej
                                                  > jako
                                                  > > trzymającą dystans.
                                                  >
                                                  > No wlasnie, to babcia Jedwabinska Moniki nie pochwalala.

                                                  Ja właśnie widzę Monikę tak jak to opisała kkokos, chodziło mi raczej o to, że przekaz odautorski raczej nie był w jej przypadku pozytywny. Ale rzeczywiście jest ten moment w którym Aurelia o niej myśli i on Monikę trochę tłumaczy.
                                              • nessie-jp Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 17:28
                                                > to monikę przerasta, zwłaszcza że eugeniusz z imponującego j
                                                > ej/intrygującego/podniecającego kochanka od ukradkowych wizyt stał się klasyczn
                                                > ym mężem zmęczonym codziennością, uciekającym w pracę i jeszcze kłócącym się z
                                                > moniki leniwym synem. monika jest raczej ofiarą własnego postępowania i braku
                                                > wyobraźni, a nie "tą złą".

                                                Bardzo dobrze to opisałaś! Pani Musierowicz powinna to przeczytać. Jakie rzeczywiste, żywe postacie jej wychodziły.


                                          • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 22:03
                                            > dla mnie to bardzo piękne fragmenty, bardzo piękny opis nie wprost smutnego życ
                                            > ia aurelii z ojcem i moniką - w życiu bym nie uznała zachowania dziewczyny za d
                                            > ziwactwo. i jeszcze czynić jej z tego zarzut??

                                            Hm, ale ja jej nie czynilam zarzutu (jesli to do mnie). Przeciwnie, zaluje, ze pozniej (w "Zabie") zostala opisana w plaski, mimozowaty sposob. "Dziecko piatku" mi sie bardzo podobalo i podoba nadal i Aurelia w nim rowniez.
                                            • kkokos Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 22:39
                                              slotna napisała:

                                              > Hm, ale ja jej nie czynilam zarzutu (jesli to do mnie).

                                              ok, ale nie nazwałabym też tego odjechaniem. odjechany to był kozio :)
                                              • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 22:59
                                                > ok, ale nie nazwałabym też tego odjechaniem. odjechany to był kozio :)

                                                Znaczy, odjechanie kojarzy ci sie pejoratywnie? Mnie nie, kojarzy mi sie tylko z zejsciem z utartych szlakow. Kozio za to jest imo stereotypowym ahtysta z wielkim mniemaniem o sobie (co nie zmienia faktu, ze jako jedna z niewielu na tym forum, lubie go i w BBB i w DP).
                                          • rozdzial43 Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 19:47
                                            kkokos napisała:

                                            skupianie się samotnego dziecka na duperelach - bo na czym się miała
                                            > skupić? pół roku bolała ją głowa, nie funkcjonowała normalnie i nie umiała swoi
                                            > ch emocji ani wyrazić, ani przepracować, bo skąd? to skupiała się zastępczo na
                                            > kalendarzach.
                                            >
                                            > dla mnie to bardzo piękne fragmenty, bardzo piękny opis nie wprost smutnego życ
                                            > ia aurelii z ojcem i moniką - w życiu bym nie uznała zachowania dziewczyny za d
                                            > ziwactwo. i jeszcze czynić jej z tego zarzut??

                                            I bardzo pięknie napisany komentarz, IMHO, Kkokos :)
                                        • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 00:19
                                          a nie luzac
                                          > ko wsiasc na rower i wrocic do domu tak zadwolona, ze az promieniala. Oczywisci
                                          > e, gdyby miala pozniej zostac wiarygodna zabowa firana.

                                          Ludzie są trójwymiarowi. Zmiennocieplni. Inaczej reagują na afronty, które sobie czynią zazdrośni adoratorzy, a inaczej w chwili zagrożenia i mobingowania. No proszę.

                                          > "Zabijanie czasu abstrakcyjnymi rozmyslaniami podczas sniadania" oczywiscie brz
                                          > mi zwyczajnie i malo ciekawie. Tylko, ze w ksiazce bylo jednak inaczej:
                                          >
                                          > "Dziwna rzecz była w kuchni: zawieszono tam dwa kalendarze, ten z kotami nad st
                                          > ołem, a
                                          > ten z psami - nad szafką z talerzami. Oba były na rok 1992 i Aurelia zastana
                                          > wiała się całymi
                                          > tygodniami, po co komu aż dwa kalendarze na ten sam rok
                                          . Taka była wciąż ro
                                          > zbita, od pogrzebu
                                          > ciągle bolała ją głowa, może dlatego, że w żaden sposób nie mogła zapłakać. Str
                                          > aciła
                                          > całą energię i lekkość rozumowania, w ogóle myślenie szło jej gorzej niż kiedyś
                                          > , tak że dopiero
                                          > po pół roku udało się jej wymyślić powód: że ten kalendarz z kotami jest
                                          > zapewne na
                                          > dni wesołe, a ten z psami - na smutne. Ale wtedy właśnie kalendarze zdjęto i za
                                          > stąpiono je
                                          > trzema nowymi, na rok 1993. Na jednym znów były koty, na drugim - ryby, a trzec
                                          > i, z przyczyn
                                          > niepojętych, przedstawiał kolekcję starych samochodów, po dwa na każdy miesiąc.
                                          > Dociekanie
                                          > sensu tej nowej konfiguracji zmęczyło ją
                                          - ale nie odważyła się zapytać, o
                                          > co w tym
                                          > wszystkim chodzi."
                                          >
                                          > Ze swiatlem podobnie, co innego bawic sie kamyczkiem, bo ladny, a co innego:
                                          >
                                          > "Strasznie lubiła tak łowić światło. Kusiły ją lusterka, krawędzie kieliszków,
                                          > dna
                                          > szklanek, skuwki długopisów i wiecznych piór. Najpierw długo nie wiedziała, co
                                          > ją nagle napadło,
                                          > skąd bierze się ten przymus (...)"
                                          >

                                          Hm... dla mnie to nie jest absolutnie odjechane. Czymś trzeba zająć myśli czasem, a te jej myśli NIE SĄ w żaden sposób jakoś dziwne. Sądzę,że dlatego każda z nas inaczej odbiera tę postać, ponieważ my się od siebie różnimy. Ja jestem bardziej zwariowana niż Aurelia, Ty zdecydowanie mniej. Dziwisz się zabawie kamykiem, puszczaniu zajączków itp., dla mnie to zwykłe konstatowanie urody świata :-)
                                          Jako osoba porywczo-choleryczna podziwiam jej opanowanie. Dodam też, ze najnadreaktywniejszy choleryk mający na utrzymaniu dziecka zamienia się w firanę np.gdy ruga go Sznytek (a nie ma innej drogi kariery w danej chwili), bądź klient fochuje i wybrzydza etc.
                                          Każdy z nas miał bądź zaliczy kładzenie po sobie uszu przed Sznytkiem i będą to jedne z paskudniejszych wspomnień. Zawsze można jednak w wyobraźni Sznytka rozsmaroważ na fikusie ;-)
                                          • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 00:37
                                            I jeszcze tu się podepnę: prawdziwa siła i skuteczność to umiejętność wyważonego zachowania i kierowania sytuacją. NA PEWNO nie ujadanie jak ratlerek na smyczy czy też okazywanie wzgardliwej wyższości- to też forma agresji. Opanowanie i milczenie są cenniejsze aniżeli każde jedno słowo oponenta.

                                            Nie umiem jakoś tego ładnie ująć w słowa, ale od kiedy w newralgicznych sytuacjach nauczyłam się nie rozpętywać tornada, a potem liczyć trupów, w zamian za to zmilczeć, przemyśleć, co mam do powiedzenia i co mi się opłaci teraz a co za chwilę w dwójnasów- osiągam zdecydowanie więcej. Fakt, jest to trudne, bo od razu najchętniej bym oponentowi przyfasoliła w czapkę, ale jesli cel ważny-to daję radę :)

                                            Niemniej jednak aby unikać sznytków i nie musieć brać udziału w konfrontacjach, polecam pracę na własny rachunek :-)
                                          • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 03:25
                                            > Hm... dla mnie to nie jest absolutnie odjechane. Czymś trzeba zająć myśli czase
                                            > m, a te jej myśli NIE SĄ w żaden sposób jakoś dziwne. Sądzę,że dlatego każda z
                                            > nas inaczej odbiera tę postać, ponieważ my się od siebie różnimy. Ja jestem bar
                                            > dziej zwariowana niż Aurelia, Ty zdecydowanie mniej. Dziwisz się zabawie kamyki
                                            > em, puszczaniu zajączków itp., dla mnie to zwykłe konstatowanie urody świata :-)

                                            Dla mnie to nie jest zadne "zwykle konstatowanie urody swiata", tylko lapanie metafizycznego kontaktu z niezyjaca matka, wreszcie spokojna, odprezona, szczesliwa. Magia po prostu.
                                • ding_yun Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 12:40
                                  Sama bowiem w to, ze Aurelia tak opisana w ogole byla nauczycielka, a
                                  > nie zostala zjedzona przez mlodziez gimnazjalna pierwszego wrzesnia pierwszego
                                  > roku pracy, to w zyciu nie uwierze.
                                  >

                                  Właśnie. Niestety wyrozumiałe Hildegrady i ceniący delikatność Żeromscy nie stanowią wśród młodzieży gimnazjalnej zastraszającej większości.
                                  Co innego w liceum, tak już Aurelia miałaby większe szanse przetrwania.
                            • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 00:33
                              Oo, Orelka z Pobiedzisk była odjechana? Skąd ten pomysł? Ona była odjechana (na pozór w prześmieszny sposób) dziesięć lat wcześniej, ale w Dziecku Piątku? Co skłoniło Cię do użycia tego akurat przymiotnika, bo być może inaczej go rozumiemy :-)
                              • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 00:49
                                > Oo, Orelka z Pobiedzisk była odjechana? Skąd ten pomysł? Ona była odjechana (na
                                > pozór w prześmieszny sposób) dziesięć lat wcześniej, ale w Dziecku Piątku? Co
                                > skłoniło Cię do użycia tego akurat przymiotnika, bo być może inaczej go rozumie
                                > my :-)

                                Sklonilo mnie do tego opisane w ksiazce zachowanie Aurelii i jej zainteresowania.
                                • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 00:55
                                  > Sklonilo mnie do tego opisane w ksiazce zachowanie Aurelii i jej zainteresowani
                                  > a.

                                  A konkretnie, to które zachowania Aurelii i które zachowania były "odjechane"?
                                  • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 01:34
                                    > A konkretnie, to które zachowania Aurelii i które zachowania były "odjechane"?

                                    Odjechany byl dla mnie na przyklad bzik Aurelii na punkcie lapania swiatla i w ogole swiatla oraz zastanawianie sie calymi tygodniami nad sensem kalendarzy wiszacych w domu Moniki.
                                    • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 16:32
                                      slotna napisała:

                                      > > A konkretnie, to które zachowania Aurelii i które zachowania były "odjech
                                      > ane"?
                                      >
                                      > Odjechany byl dla mnie na przyklad bzik Aurelii na punkcie lapania swiatla i w
                                      > ogole swiatla oraz zastanawianie sie calymi tygodniami nad sensem kalendarzy wi
                                      > szacych w domu Moniki.


                                      Żartujesz sobie, prawda? :)))
                            • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 00:40
                              Czy Aurelia po polonistyce, z malym
                              > dzieckiem, nie moglaby pracowac nie w szkole, a chocby dajac korepetycje czy r
                              > obiac korekty - gdyby zarabiac musiala?

                              Jeszcze: ale z polskiego miałaby dawać korepetycje? Jak wygląda popyt na tego typu usługi, bo coś mi się kołacze,że akurat średnio. Korekty mogą być traktowane jako dodatkowa fucha, dość trudno o etat i nie wiem, czy jest on tak dobrze płatny. Praca nauczyciela, wbrew pozorom, może nie obfituje w benefity i inne efffy jak posada, dajmy na to, rentiera, jednak są i długie,płatne przerwy wakacyjne i część pracy można wykonać w domu, i można iść na zwolnienie lekarskie, gdy dziecko chore i na roczny płatny urlop zdrowotny.
                              W takiej pracy, jeśli nie ma się lepszej perspektywy (z porodem na karku), kuli się ramionka przez kilka miesięcy.

                              Co do wynagrodzeń scenarzystow. Hm. No jakby to Ci powiedzieć, aby nie skłamać i nie nachlapać ozorem. Może w Hollywood scenarzysta zarabia na rachunki, w Polsce pracownicy kulturalni, że tak się wyrażę, nie są raczej krezusami :-) Wyłączając celebrytów, rzecz jasna, pokroju Borysa Szyca. Przykład: Aniella i co tam się u niej przelewa i nie przelewa w domu.
                              • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 00:47
                                > Jeszcze: ale z polskiego miałaby dawać korepetycje? Jak wygląda popyt na tego t
                                > ypu usługi, bo coś mi się kołacze,że akurat średnio. Korekty mogą być traktowan
                                > e jako dodatkowa fucha, dość trudno o etat i nie wiem, czy jest on tak dobrze p
                                > łatny.

                                To poczekajmy, az pojawi sie ktos, kto wie. O ile kojarze, mamy takie osoby na forum.

                                > Co do wynagrodzeń scenarzystow.

                                Znaczy, mamy Borejko?
                                • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 00:54
                                  > Co do wynagrodzeń scenarzystow.
                                  >
                                  > Znaczy, mamy Borejko?
                                  >


                                  Ach, pomyłka, scientologów. Znaczy Toma Cruise'a
                                • klymenystra Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 10:59
                                  Wszystko, co związane z pracą wydawniczą, implikuje problemy z etatem. Ale znam osoby, które regularnie od lat dorabiają korektami, non stop mają zlecenia, fakt, że bardzo słabo płatne, niestety.
                                  Co do korepetycji z polskiego, to nie wiem, jaki jest rynek, ale wydaje mi się, że nie jest tak źle, zważywszy na ilośc centrów oferujących korki także z tego przedmiotu.
                                  • osscylacja Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 11:53
                                    klymenystra napisała:

                                    > Wszystko, co związane z pracą wydawniczą, implikuje problemy z etatem. Ale znam
                                    > osoby, które regularnie od lat dorabiają korektami, non stop mają zlecenia, fa
                                    > kt, że bardzo słabo płatne, niestety.
                                    > Co do korepetycji z polskiego, to nie wiem, jaki jest rynek, ale wydaje mi się,
                                    > że nie jest tak źle, zważywszy na ilośc centrów oferujących korki także z tego
                                    > przedmiotu.
                                    Też słyszałm takie rzeczy o robieniu korekt. Co do korepetycji natomiast, to jakiś popyt jest, ale i podaż (tj. liczba korepetytorów) jest spora. Kokosów z tego nie ma z całą pewnością Chyba trudno byłoby się wyłącznie z tego utrzymać. Kiedyś mój sasiąd żył całkiem dobrze z lekcji jęż. angielskiego. To było jego jedyne zajęcie. teraz trudno byłoby mu żyć wyłącznie z tego. Ceny lekcji spadły, konkurencja wzrosła. Być może najlepiej pod tym względem mają osoby udzielające korepetycji z matematyki - zwłaszcza odkąd jest znów obowiązkowa na maturze, poza tym biologii, chemii i fizyki kandydatom na medycynę lub dające lekcje rysunku dla przyszłych architektów. Trudniej znależć chętnych na korepetycje z historii, łaciny itp.
                                    Dzieje się poniekąd tak odkąd właściwie wszyscy mogą dostać się na jakieś państwowe studia dzienne, nawet ze słabymi wynikami matury.
                                    Podsumowując, uważam, że korepetycje z polskiego czy korekta może stanowić raczej uzupełnienie budzetu, a nie główne źródło utrzymania. Ciekawa jestem jak jest z językami obcymi.
                                    • nessie-jp Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 17:45
                                      > Podsumowując, uważam, że korepetycje z polskiego czy korekta może stanowić racz
                                      > ej uzupełnienie budzetu, a nie główne źródło utrzymania. Ciekawa jestem jak jes
                                      > t z językami obcymi.

                                      Tzn. czy język obcy może stanowić główne źródło utrzymania? Ależ oczywiście. Tłumaczenia, korekta w języku obcym
                                      • osscylacja Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 18:30
                                        nessie-jp napisała:
                                        >
                                        > Tzn. czy język obcy może stanowić główne źródło utrzymania? Ależ oczywiście. Tł
                                        > umaczenia, korekta w języku obcym
                                      • kkokos Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 18:39
                                        cóż, kozio słabo pasuje do wizerunku mężczyzny - podpory rodziny, żywiciela rodziny, zapewniającego żonie i dziatkom byt materialny, a żonie dodatkowo poczucie materialnego bezpieczeństwa.

                                        ale patrząc na kulenie się aurelii w sobie jako nauczycielki w kontaktach z innymi nauczycielami/dyrekcją raczej nie dorabiam sobie (bo wasze wywody o tym to też tylko spekulacje) strachu przed utratą pracy jako przyczyny.

                                        > Aurelia miała własne zainteresowania i pasje, już jako dziecko dysponowała spor
                                        > ą wiedzą. Upchnięcie jej na etaciku płaszczącej się z lęku przed utratą pracy n
                                        > auczycielki jest jakieś takie... przedwojenne.

                                        bo właśnie praca aurelii w szkole jest przedwojenna. ten etos inteligencki, który każe jej nie egoistycznie zaspokajać własne ambicje i robić karierę, tylko nieść kaganek. nie jest już siłaczką, bo pozytywizm był jednak zbyt dawno temu, ale spełnia powinność inteligenta wobec reszty społeczeństwa, w tym przypadku w postaci młodzieży, czyli przyszłości tego społeczeństwa.
                                        i jeśli się kuli, to dlatego, że cierpi wiedząc, jak jej uczniowie odczuwają paskudne zachowania innych nauczycieli. jeśli się boi utraty pracy, to nie z obawy, że nie zapracuje na emeryturę, ale z odpowiedzialności za tę młodzież - kto tym biednym dzieciom pozostanie w tym oceanie szkolnej głupoty, jeśli ją, aurelię, zwolnią?
                                        • nessie-jp Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 21:52
                                          > bo właśnie praca aurelii w szkole jest przedwojenna. ten etos inteligencki, któ
                                          > ry każe jej nie egoistycznie zaspokajać własne ambicje i robić karierę, tylko n
                                          > ieść kaganek.

                                          Tak, tak, zgadzam się w pełni
                                          • ding_yun Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 21:58
                                            nessie-jp napisała:

                                            > > bo właśnie praca aurelii w szkole jest przedwojenna. ten etos inteligenck
                                            > i, któ
                                            > > ry każe jej nie egoistycznie zaspokajać własne ambicje i robić karierę, t
                                            > ylko n
                                            > > ieść kaganek.

                                            Dobre. Ja mam wrażenie, że MM akceptuje tylko takich nauczycieli. Gorzej, że dziatwa gimnazjalna na etos reaguje dość alergicznie i szybko kaganek z ręki wytrąca, kopiąc go następnie z zapałem po korytarzu. Albo moje pokolenie było patologicznie - w każdym razie w gimnazjum ludzie głupieli.
                                            • nessie-jp Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 22:00
                                              To nie ja, to kkokos :)

                                              Moje pokolenie było takie samo, tylko zamiast kaganka wytrącało z ręki firanowato słodkiej pani geografki
                                              • ding_yun Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 22:11

                                                > Moje pokolenie było takie samo, tylko zamiast kaganka wytrącało z ręki firanowa
                                                > to słodkiej pani geografki
                                                • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 22:29
                                                  > W liceum było już znacznie spokojniej, ale podobno teraz w liceach, zwłaszcza t
                                                  > ych bardziej elytarnych, też się coraz trudniej naucza. Bo młodzież się wzięła
                                                  > na sposób i jak ma dość niekompetentnego pedagoga to odmawia jakiegokolwiek u
                                                  > działu w lekcji. 30 osób siedzi, milczy i nie reaguje na bodźce.

                                                  Nie zal mi niekompetentnych pedagogow, obawiam sie. Trafialam na takich dosc czesto (male miasto, jedno liceum, wszyscy krewni i znajomi krolika), klasa solidarnie starala sie ich pozbyc i w trzech najbardziej spektakularnych wypadkach sie nam nawet udalo. Czwarty przypadek byl nie do ruszenia, bo byl wicedyrektorka.
                                            • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 22:09
                                              > Dobre. Ja mam wrażenie, że MM akceptuje tylko takich nauczycieli. Gorzej, że dz
                                              > iatwa gimnazjalna na etos reaguje dość alergicznie i szybko kaganek z ręki wytr
                                              > ąca, kopiąc go następnie z zapałem po korytarzu. Albo moje pokolenie było patol
                                              > ogicznie - w każdym razie w gimnazjum ludzie głupieli.

                                              Ja nie zalapalam sie na gimnazjum, ale wytracanie kaganka i w mojej podstawowce sie zdarzalo (w gimnazjach, z tego co ciagle slysze, nie bywa lepiej). Tez mialam polonistke swiezo po dyplomie, zostala nasza wychowawczynia. Rodzice protestowali, ze za mloda, niedoswiadczona, ale dala sobie rade doskonale. Gorzej natomiast bylo z inna pania, rowniez mlodziutka, ktora w siodmej klasie przyszlo do nas w czasie, gdy wychowaczyni byla na macierzynskim. Musiala sie poddac i skarzyc do dyrekcji, nie byla w stanie prowadzic lekcji, bo zwyczajnie nikt jej nie sluchal. Nie chce rzucac podejrzen, ale pani MM opisalaby ja chyba podobnie do postaci omawianej w tej odnodze watku...
                                • ding_yun Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 12:46
                                  > > Jeszcze: ale z polskiego miałaby dawać korepetycje? Jak wygląda popyt na
                                  > tego t
                                  > > ypu usługi, bo coś mi się kołacze,że akurat średnio.

                                  Na korepetycje z polskiego popyt jest rzeczywiście średni. Spory jest natomiast na osoby piszące prace takie jak prezentacje maturalne. Pozostaje kwestia etyczna, wątpię, żeby Aurelia sie tym trudniła.
                                  Nawiasem mówiąc z Aurelii wyrosła druga Nutria.
                        • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 00:31
                          dakota77 napisała:

                          > Przeciez jezeli jest sie zatrudnionym na etat, firma nie oglosila upadlosci a s
                          > ama kobieta nie naruszyla jakos razaco warunkow zatrudnienia, nie mozna jej nie
                          > przyjac z powrotem do pracy?
                          >

                          Niekoniecznie. Młodzi nauczyciele często są zatrudniani od września do czerwca i czasami jeszcze w sierpniu nie wiedzą, czy de facto są w tej szkole przewidziani na nadchodzący rok szkolny czy też nie. I wiele zależy właśnie, niestety, od widzimisię pani Sznytek, nie od faktycznych umiejętności czy też wyników nauczyciela.
                          • panipoirot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 11:53
                            taka sytuacja wlasnie mnie sie przydarzyła. Bylam zatrudniona w duzym zespole szkół, gdzie każdy z nas hisotryków mial 1,5 etatu. Ja o tym, że od września nie będe pracowała, dowiedziałam sie na sierpniowej konferencji, przy 130 innych nauczycielach :( za późno było na szukanie etatu w innej szkole, choć oczywiście roznosiłam cv i dzwoniłam. W starej szkole nie chcieli obciąć innym tych połówek czy nawet 1/4 etatu, zeby swtorzyć nowy dla mnie. W efekcie zmieniłam branżę o 180 stopni, a historii uczę na koerpetycjach zainteresowanych maturzystów :))
                            • osscylacja Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 12:01
                              panipoirot napisała:

                              > taka sytuacja wlasnie mnie sie przydarzyła. Bylam zatrudniona w duzym zespole s
                              > zkół, gdzie każdy z nas hisotryków mial 1,5 etatu. Ja o tym, że od września nie
                              > będe pracowała, dowiedziałam sie na sierpniowej konferencji, przy 130 innych n
                              > auczycielach :( za późno było na szukanie etatu w innej szkole, choć oczywiście
                              > roznosiłam cv i dzwoniłam. W starej szkole nie chcieli obciąć innym tych połów
                              > ek czy nawet 1/4 etatu, zeby swtorzyć nowy dla mnie. W efekcie zmieniłam branż
                              > ę o 180 stopni,
                              Ja słyszalam, że w moim mieście ponoć kuratorium pilnuje, zeby nie zdarzały się takie sytuacje, że ktos ma półtora etatu, zatem innych trzeba zwalniać. U nas jest dramatyczny niż. W zeszłym roku zlikwidowali kilka szkół, głównie liceów. Teraz mówi się o zwolnieniach wsród nauczycieli przedszkoli, bo rodzice, chcąc uniknąć kosztów, zbyt wcześnie odbierają dzieci. Z drugiej strony zapisanie dziecka do państwowego przedszkola czy żłobka to cud.
                              > a historii uczę na koerpetycjach zainteresowanych maturzystów :
                              > ))
                              Wielu jest takich? Napisz, że tak:).
                            • osscylacja Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 12:13
                              panipoirot napisała:

                              > taka sytuacja wlasnie mnie sie przydarzyła. Bylam zatrudniona w duzym zespole s
                              > zkół, gdzie każdy z nas hisotryków mial 1,5 etatu. Ja o tym, że od września nie
                              > będe pracowała, dowiedziałam sie na sierpniowej konferencji, przy 130 innych n
                              > auczycielach :( za późno było na szukanie etatu w innej szkole, choć oczywiście
                              > roznosiłam cv i dzwoniłam. W starej szkole nie chcieli obciąć innym tych połów
                              > ek czy nawet 1/4 etatu, zeby swtorzyć nowy dla mnie.
                              W moim mieście jest dramatyczny niż demograficzny. W zeszłym roku zlikwidowali kilka szkół, głównie średnich, bo brakowało ucznów. Oczywiście emocji było sporo. Niektórzy znaleźli zajęcie w innych szkołach (bywa tak, że nie mają godzin do pensum w jednym miejscu
                              i jeżdżą pomiędzy dwiema a nawet trzema szkołami, byle tylko przetrwać i mieć cały etat). Wielu nauczycieli, głównie młodszych potraciło pracę. Starsi nauczyciele nie chca odchodzić na emerytury i jest, z tego co słyszę, taka wojenka starsi - młodsi. Nauczyciele wielu przedmiotów stali tzw. wieloprzedmiotowcami, tzn. np.germanista po studiach podyplomowych uczy historii czy geografii. Nawet angliści ponoć przestali wybrzydzać na pracę w szkołach podstawowych.
                              W efekcie zmieniłam branż
                              > ę o 180 stopni, a historii uczę na koerpetycjach zainteresowanych maturzystów :
                              > ))
                              >
                              Wielu masz takich zapaleńców? Napisz, że tak:).
                              • osscylacja Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 12:16
                                O psia kostka, myślałam, że żeżarło mi post i wysmażyłam drugi, a tu ukazały się oba. Przepraszam. Jeden można usunąć. Wybór pozostawiam kompetentnemu organowi.
                              • panipoirot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 12:32
                                sytuacja w szkole miala miejsce w 2005r. Od wrzesnia zostałam bez pracy w wynajmowanej kawalerce, po chwilowym rozstaniu z chlopakiem ówczesnym , a dzisiejszym mężem :)
                                Znalazłam pracę za najnizszą krajową ( wtedy 650 zł :) ), a korepetycje z historii dawałam od poniedziałku do piątku od 17.30-21.00. Wyciagałam z tego w dobrym miesiącu ok. 2 tys zł :) więc się da. Potem na chwile przestałam dawać korepetycje- inna praca, lepsze zarobki, ale wróciłam do jednego ucznia teraz. Jak córka podrośnie, może znowu zacznę coś więcej działać. Dodam, że byli tez chętni na korepetycje z WOSu. :) tzn ci co zdawali z historii, częsciowo decydowali się też na WOS. Też nie wiedziałam, że z tego mozna udzielać korepetycji :D ale jak jest popyt....:))))
                            • melomanka87 Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 26.04.14, 11:55
                              A propos - czego można nauczać na korepetycjach z historii? Sama jestem biologiem i zawsze intrygowało mnie, skąd koledzy brali chętnych na korepetycje, przecież w programie licealnym poza JEDNYM tematem (fotosyntezą) nie ma nic, co trzeba by tłumaczyć, bierze się po prostu podręcznik i wkuwa...
                              • tt-tka Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 26.04.14, 16:35
                                moze zwiazkow przyczynowo-skutkowych ? albo szukania w zrodlach ? jak sie trafilo na nauczyciela, ktory traktowal historie jak tablice chronologiczne, to mozna bylo korepetycji potrzebowac ...
                          • soova Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 12:25
                            jezeli jest sie zatrudnionym na etat, firma nie oglosila upadlosci a sama kobieta nie naruszyla jakos razaco warunkow zatrudnienia, nie mozna jej nie przyjac z powrotem do pracy?

                            Nie można odmówić przyjęcia, ale można albo ją zwolnić ją potem - jeśli pracodawca nie chce młodej matki, to jakąś tam przyczynę na pewno znajdzie, to nie jest niemożliwe - albo stworzyć jej takie warunki pracy, że odejdzie sama.

                            Natomiast wydaje mi się, że samo usprawiedliwienie postawy Aurelii wobec pani Sznytek trudną sytuacją na rynku pracy dla nauczycieli nie ma sensu, bo w czasach akcji ten rynek jeszcze trudny nie był i żeby nauczyciel stracił pracę, naprawdę musiałby się o to sam bardzo starać.
                            • dakota77 Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 12:33
                              Zdaje sobie sprawe, ze to piekne brzmi tylko w teorii i ze zaraz po powrocie do pracy mozna taka matke pod jakims pozorem zwolnic. Chocdzilo mi wlasnie glownie o to, ze nie bardzo widze w ksiazce powod, dla ktorego Aurelia mialaby sie plaszczyc przed pania Sznytek.
                              • soova Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 12:37
                                Posłużyłam się cytatem z Twojej wypowiedzi, żeby odnieść się do problemu, bo wydawało mi się, że cała dyskusja trochę przesunęła się właśnie w stronę opisu trudnej sytuacji na rynku pracy, jakby rzutował on na postawę Aurelii.
                                • ginestra Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 16:23
                                  soova napisała:

                                  > Posłużyłam się cytatem z Twojej wypowiedzi, żeby odnieść się do problemu, bo wy
                                  > dawało mi się, że cała dyskusja trochę przesunęła się właśnie w stronę opisu tr
                                  > udnej sytuacji na rynku pracy, jakby rzutował on na postawę Aurelii.

                                  Koleżanki piszące powyżej o trudnej sytuacji nauczycieli na rynku pracy pisały właśnie o czasach, w których rozgrywa się akcja Żaby. Panipoirot napisała o tym, co ją spotkało w roku 2005, a ciężarną Aurelię widzimy właśnie pod koniec roku szkolnego w roku 2004. Myślę, że mogło być podobnie w roku 2004, jak w 2005.

                                  Dlatego dla mnie wyjaśnienie postawy Aurelii wydaje się spójne w świetle tego, co piszą koleżanki mające takie doświadczenia lub będące blisko z osobami o takich doświadczeniach i znające temat.
                                  • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 20:41
                                    > Koleżanki piszące powyżej o trudnej sytuacji nauczycieli na rynku pracy pisały
                                    > właśnie o czasach, w których rozgrywa się akcja Żaby. Panipoirot napisała o tym
                                    > , co ją spotkało w roku 2005, a ciężarną Aurelię widzimy właśnie pod koniec
                                    > roku szkolnego w roku 2004
                                    . Myślę, że mogło być podobnie w roku 2004, jak w
                                    > 2005.

                                    Podobnie czyli jak? Panipoirot napisala przeciez, ze o tym, ze nie zostanie zatrudniona w nowym roku szkolnym dowiedziala sie dopiero w sierpniu, a w szkole, w ktorej uczyla, zarowno ona jak i pozostali historycy mieli po 1.5 etatu. Czyli praca jako taka byla i nie z powodu jej braku ja zwolnili (bo po jej zwolnieniu pozostali historycy nadal zachowali nadgodziny).
                            • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 16:45
                              > Natomiast wydaje mi się, że samo usprawiedliwienie postawy Aurelii wobec pani S
                              > znytek trudną sytuacją na rynku pracy dla nauczycieli nie ma sensu, bo w czasac
                              > h akcji ten rynek jeszcze trudny nie był i żeby nauczyciel stracił pracę, napra
                              > wdę musiałby się o to sam bardzo starać.

                              Mamy tu opinie osób, którym się wydaje, ale również-przeciwstawne im- opinie osób, które same były uczestnikami danych sytuacji. Uważam, że Aurelia znosiła fochy (podchodzące już pod mobbing) pani Sznytek, aby utrzymać posadę i mieć powrót po macierzyńskim.

                              Pomysł, by w zaawansowanej ciąży trzasnąć drzwiami szkoły, rzucić etat i odtąd żyć długo i szczęśliwie z korepetycji z języka polskiego i korekt (trudno zresztą podłapać) nie jest zbyt sensowny. Fakt, na bezrobociu nie ma Sznytki, ale i o sznytkę chleba ciężko, że nie wspomnę o świadczeniach z tytułu urlopu macierzyńskiego, ubezpieczenia (po urodzeniu dziecka) etc. etc.

                              Dodam jeszcze, że na chwilę obecną matka wracająca do pracy po macierzyńskim przez rok jest chroniona przed zwolnieniem, jeśli zdecyduje się na przejście na 3/4 etatu. Proszę o sprostowanie, jeśli tu coś przekręciłam.
                              • ding_yun Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 18:30
                                totorotot napisała:



                                > Pomysł, by w zaawansowanej ciąży trzasnąć drzwiami szkoły, rzucić etat i odtąd
                                > żyć długo i szczęśliwie z korepetycji z języka polskiego i korekt (trudno zresz
                                > tą podłapać) nie jest zbyt sensowny. Fakt, na bezrobociu nie ma Sznytki, ale i
                                > o sznytkę chleba ciężko, że nie wspomnę o świadczeniach z tytułu urlopu macierz
                                > yńskiego, ubezpieczenia (po urodzeniu dziecka) etc. etc.

                                Nie jest sensowny, ale istnieje całe spektrum postaw pomiędzy trwożliwym kuleniem ramion i mówieniem półgłosem, a trzaśnięciem drzwiami i zostaniem bez etatu na lodzie. Do Aurelii - tej Aurelii, którą znamy z OwR i DP - nie pasuje ani jedno zachowanie, ani drugie. Aurelia była osobą przede wszystkim niezależną, już jako dziecko nie chciała spędzać czasu ani w zerówce ani z opiekunką, tylko sama wyruszała na poszukiwania przyjaciół. W DP też sprawia takie wrażenie - nie jest speszona zachowaniem ani przemądrzałego Konrada, ani nadętego Gburka, zamiast tłumaczyć się z niezręcznej sytuacji na malinach po prostu się z niej wymiksowała, odjeżdżając spokojnie w dal. Krótko mówiąc, mnie ona jawi się jako osoba, która zawsze robi to, co chce. Jeżeli rzeczywiście motorem jej zachowania przed panią Sznytek jest obawa przed utraceniem etatu, to do Aurelii bardziej pasowałaby milczenie i wymijający półuśmiech. Na pewno nie trwoga. To nie była strachliwa dziewczyna.
                                • rozdzial43 Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 19:51
                                  ding_yun napisała:

                                  Do Aurelii - tej Aurelii, którą znamy z OwR i DP - nie pasuje ani je
                                  > dno zachowanie, ani drugie. Aurelia była osobą przede wszystkim niezależną, już
                                  > jako dziecko nie chciała spędzać czasu ani w zerówce ani z opiekunką, tylko sa
                                  > ma wyruszała na poszukiwania przyjaciół. W DP też sprawia takie wrażenie - nie
                                  > jest speszona zachowaniem ani przemądrzałego Konrada, ani nadętego Gburka, zam
                                  > iast tłumaczyć się z niezręcznej sytuacji na malinach po prostu się z niej wymi
                                  > ksowała, odjeżdżając spokojnie w dal. Krótko mówiąc, mnie ona jawi się jako oso
                                  > ba, która zawsze robi to, co chce.

                                  Więc mówisz, że ludzie się nie zmieniają?
                                  Czy może mówisz, że nieprawdopodobne psychologicznie jest, by tak właśnie z biegiem lat, z biegiem dni (na na na na na :D) zmieniła się Geniusia?
                                  • ding_yun Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 20:05
                                    rozdzial43 napisała:


                                    > Więc mówisz, że ludzie się nie zmieniają?
                                    > Czy może mówisz, że nieprawdopodobne psychologicznie jest, by tak właśnie z bie
                                    > giem lat, z biegiem dni (na na na na na :D) zmieniła się Geniusia?

                                    Dla mnie ta zmiana jest mało wiarygodna. Aurelia jest osobą z silnym charakterem. Miała średnie dzieciństwo, doświadczyła rozwodu rodziców, we wczesnej młodości przeżyła chorobę i śmierć matki, potem była zmuszona mieszkać z nową partnerką ojca, która nie darzyła jej sentymentem, która na nowo musiała poukładać sobie relacje z ojcem i która przy tym wszystkim potrafiła się jednak jakoś poskładać do kupy - taka osoba nie wystraszyłaby się kogoś takiego jak pani Sznytek.
                                    • ding_yun Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 20:06
                                      >Miała średnie dzieciństwo, doświadczyła rozwodu rodziców, we wczesnej młodości przeżyła >chorobę i śmierć matki, potem była zmuszona mieszkać z nową partnerką ojca, która nie >darzyła jej sentymentem, która na nowo musiała poukładać sobie relacje z ojcem

                                      Właśnie sobie uświadomiłam jak bardzo to zdanie nie ma sensu. Wybaczcie, jestem na diecie.
                                    • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 20:48
                                      > Dla mnie ta zmiana jest mało wiarygodna. Aurelia jest osobą z silnym charaktere
                                      > m. Miała średnie dzieciństwo, doświadczyła rozwodu rodziców, we wczesnej młodoś
                                      > ci przeżyła chorobę i śmierć matki, potem była zmuszona mieszkać z nową partner
                                      > ką ojca, która nie darzyła jej sentymentem, która na nowo musiała poukładać sob
                                      > ie relacje z ojcem i która przy tym wszystkim potrafiła się jednak jakoś poskła
                                      > dać do kupy - taka osoba nie wystraszyłaby się kogoś takiego jak pani Sznytek.

                                      Moge sie podpisac pod wszystkim (z wyjatkiem gramatyki ;)).
                                    • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 00:10
                                      > Dla mnie ta zmiana jest mało wiarygodna. Aurelia jest osobą z silnym charaktere
                                      > m. Miała średnie dzieciństwo, doświadczyła rozwodu rodziców, we wczesnej młodoś
                                      > ci przeżyła chorobę i śmierć matki, potem była zmuszona mieszkać z nową partner
                                      > ką ojca, która nie darzyła jej sentymentem, która na nowo musiała poukładać sob
                                      > ie relacje z ojcem i która przy tym wszystkim potrafiła się jednak jakoś poskła
                                      > dać do kupy - taka osoba nie wystraszyłaby się kogoś takiego jak pani Sznytek.


                                      Ależ naturalnie że by się wystraszyła :-)
                                      Aurelia jest taka szemrząca, ale nie należy tego nazywać sfiranieniem.
                                • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 20:47
                                  > Nie jest sensowny, ale istnieje całe spektrum postaw pomiędzy trwożliwym kuleni
                                  > em ramion i mówieniem półgłosem, a trzaśnięciem drzwiami i zostaniem bez etatu
                                  > na lodzie.

                                  Dla niektorych swiat jest czarno-bialy, obawiam sie.

                                  > Jeżeli rzeczywiście motorem jej zachowania p
                                  > rzed panią Sznytek jest obawa przed utraceniem etatu, to do Aurelii bardziej pa
                                  > sowałaby milczenie i wymijający półuśmiech. Na pewno nie trwoga. To nie była st
                                  > rachliwa dziewczyna.

                                  Tym bardziej, ze nie zachowuje sie tak wylacznie przed pania Sznytek, a najwyrazniej zawsze: tak jest opisywana przez Zabe, ktora uczy, wychowawczyni przeciez na lekcjach u niej nie siedzi. Zreszta, gdyby Aurelia faktycznie koniecznie chciala sie jej przypodobac, to wlasnie robilaby silniejsze, grozniejsze wrazenie, pani Sznytek wszakze nie byla zachwycona jej delikatnym podejsciem do uczniow. A swoja droga, dlaczego powinna sie podlizywac wlasnie jej, a nie dyrekcji?
                                  • rozdzial43 Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 21:15
                                    slotna napisała:

                                    > Dla niektorych swiat jest czarno-bialy, obawiam sie.

                                    To prawda, Słotna. Na przykład dla niektórych objawem siły jest koniecznie dążenie do konfrontacji poprzez:
                                    a/ wdanie się w pyskówkę albo
                                    b/ pogardliwe milczenie z postawą wyzywającą.

                                    Skąd Ty bierzesz takie przekonanie, że silni i skuteczni są tylko ludzie nie unikający konfrontacji, lubiący wprost wyrażać swoje zdanie i jawnie prący do swoich celów? Oj, zdziwisz Ty się Słotna jeszcze nie raz, jak Cię firana elegancko załatwi i wyprzedzi, bez żadnej konfrontacji i kuląc się tam, gdzie Ty się będziesz wyprężać.

                                    A co do Aurelii, dla mnie opis tej postaci jako dorosłej kobiety jest dość wiarygodny. Właśnie z uwagi na dzieciństwo (postawa zagubionej nieinteligentnej emocjonalnie matki), rozstanie rodziców, wczesne osierocenie przez matkę, psychiczne porzucenie przez ojca. I w tym wszystkim Geniusia w strachu, bezradności i lęku, na który w swoim czasie pomagał tylko kudłaty piesek.

                                    Reasumując: wiele strat emocjonalnych, związane z nimi smutek, przygnębienie i poczucie bezradności. Logiczną konsekwencją wydaje mi się lęk i skłonności depresyjne dorosłej Aurelii.

                                    Podobało mi się przy tym, co napisała Ding Yun, że MM pisząc dorosłą postać Aurelii wrażliwca napisała drugą Nutrię. Ale Nutria dostała na męża Roberta, a nieszczęsna Aurelia znów wpadła w nieszczęście jakieś - Kozio. Najbardziej niedobrane małżeństwo Jezycjady. Aurelia jest realnie zagrożona depresją, a może nawet już ją ma, oto jest moje zdanie na temat tej postaci.
                                    • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 21:35
                                      > Skąd Ty bierzesz takie przekonanie, że silni i skuteczni są tylko ludzie nie un
                                      > ikający konfrontacji, lubiący wprost wyrażać swoje zdanie i jawnie prący do swo
                                      > ich celów?

                                      Skad wyciagnelas tego chochola?

                                      > A co do Aurelii, dla mnie opis tej postaci jako dorosłej kobiety jest dość wiar
                                      > ygodny. Właśnie z uwagi na dzieciństwo (postawa zagubionej nieinteligentnej em
                                      > ocjonalnie matki), rozstanie rodziców, wczesne osierocenie przez matkę, psychic
                                      > zne porzucenie przez ojca. I w tym wszystkim Geniusia w strachu, bezradności i
                                      > lęku, na który w swoim czasie pomagał tylko kudłaty piesek.

                                      Piesek byl jej potrzebny, kiedy przytlaczala ja zimna matka i rownie zimne mieszkanie. Sama dawala sobie rade doskonale, co widac i w OwR i w DP - w domu Moniki bylo jej zle, bo kazdemu na jej miejscu byloby zle, byla tez jeszcze w zalobie. W Pobiedziskach odzyla i nie bylo w niej nic z firany. Miala odstajace uszy i szerokie usta (dziatwa szkolna dziwnym trafem widzi jednak tylko smuklosc postaci i biel ubioru), energie i radosc.

                                      > Reasumując: wiele strat emocjonalnych, związane z nimi smutek, przygnębienie i
                                      > poczucie bezradności. Logiczną konsekwencją wydaje mi się lęk i skłonności depr
                                      > esyjne dorosłej Aurelii.

                                      Wiele lat strat emocjonalnych, smutek, przygnebienie, owszem, ale rownoczesnie umiejetnosc radzenia sobie z tym smutkiem i zaradnosc.
                                    • ding_yun Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 04.01.12, 21:56
                                      rozdzial43 napisała:

                                      >
                                      > Reasumując: wiele strat emocjonalnych, związane z nimi smutek, przygnębienie i
                                      > poczucie bezradności. Logiczną konsekwencją wydaje mi się lęk i skłonności depr
                                      > esyjne dorosłej Aurelii.

                                      W zasadzie to ma wiele sensu, tylko dla mnie jednak decydującą sprawą jest to, że Aurelia jest względnie poukładana nawet już w okresie żałoby - przynajmniej ja tak to odbieram. Potem dostajemy jeszcze sygnał, że odkąd ułożyła sobie relacje z ojcem wyraźnie odżyła. I dlatego jednak czytelnik zakłada, że te traumy bardziej wzmocniły jej osobowość niż ją zniszczyły. Co jest bardziej psychicznie prawdopodobne - nie mnie oceniać, nie mam doświadczeń, którymi mogłabym się podzielić.
                                      >
                                      > Podobało mi się przy tym, co napisała Ding Yun, że MM pisząc dorosłą postać Aur
                                      > elii wrażliwca napisała drugą Nutrię. Ale Nutria dostała na męża Roberta, a nie
                                      > szczęsna Aurelia znów wpadła w nieszczęście jakieś - Kozio.

                                      Czemu nikt nie lubi Kozia? :) Ja go nawet lubię. Natomiast nie mogę przestać myśleć o nim jak o dziecku - bo w DP był bardzo dziecinny. Kompletnie nie wiem jakiego rodzaju mężczyzna mógłby z niego wyrosnąć.
                                      • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 00:28
                                        Też lubię Kozia.
                                        Oni nie są źle dobrani, dwie czarne sieroty, które sobie coś tam same budują W KOŃCU ciepłego.
                                        • rozdzial43 Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 19:41
                                          totorotot napisała:

                                          > Też lubię Kozia.
                                          > Oni nie są źle dobrani, dwie czarne sieroty, które sobie coś tam same budują W
                                          > KOŃCU ciepłego.

                                          Ależ ja też bardzo lubię Kozia. Co w niczym nie przeszkadza w stwierdzeniu, że jego małżeństwo z Aurelią to IMHO niedobry pomysł jest.

                                          Już pominąwszy deficyty emocjonalne dzieciństwa każdego z nich (które pewnie w dorosłym życiu da się przepracować i wypełnić, przy dużym wysiłku i determinacji), to Kozio jest przecież artystą, i to artystą prawdziwym: twórczym, kreatywnym, ambitnym i nietuzinkowym. Czyli kimś, kto z założenia - IMHO- koncentruje się na sobie. Z tymi swoimi twórczymi schizami, rozpaczami, euforiami i w ogóle bieg przez płotki.

                                          Gdzie tam taka osobowość dla Geniusi, łaknącej ciepła, stabilności, zrozumienia i zainteresowania. Nie e, nie i nie :D
                                          • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 20:26
                                            Ale że pokaleczeni tylko z tymi bez deficytów emocjonalnych będą szczęśliwi? E..
                                            Oni są tą samą osobą mniej więcej, bliźniakami. To spokojnie może się udać. Zwłaszcza, że nie mają nikogo innego poza sobą, no i dwójką dzieci :-)
                                            • rozdzial43 Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 20:47
                                              totorotot napisała:

                                              > Oni są tą samą osobą mniej więcej, bliźniakami. To spokojnie może się udać. Zwł
                                              > aszcza, że nie mają nikogo innego poza sobą, no i dwójką dzieci :-)

                                              Konrad ma kochającą siostrę, dobrego szwagra i ich rodzinę. Pewnie jeszcze gdzieś w świecie matkę ma, kuzynkę Aniellę artystkę i dobrego człowieka za Bernarda :D

                                              Geniusia? Jedyna emocjonalnie bliska spokrewniona osoba - babcia - pewnie już nie żyje, albo wkrótce to nastąpi. Wielka niewiadoma w postaci ojca. IMHO wygląda na to, że w rodzinie własnej Geniusia zaplecza nie ma. Jest nadzieja co do rodziny zastępczej - Kreski, ale płonna IMHO (trzy własne córki, jedna z problemami ze zdrowiem - wzrokiem chyba?), no i jeszcze bardziej płonna co do Borejków. A depresja to podstępna i straszna choroba jest.

                                              No nie wiem, nie wiem (zasępiła się Rozdział)
                                              • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 23:21
                                                > Konrad ma kochającą siostrę, dobrego szwagra i ich rodzinę. Pewnie jeszcze gdzi
                                                > eś w świecie matkę ma, kuzynkę Aniellę artystkę i dobrego człowieka za Bernarda
                                                > :D

                                                Khm khm. Bernarda, powiadasz? I Aniellę? ;-)

                                                Samotni są oboje, ale to moje zdanie :-) Faktycznie, jest Dambo i Bebe, i z pewnością wsparciem emocjonalnym dla Kozia są (szczególnie lubię Damba), ale upierać się będę, że Kozio i Orelka to fajna para i szczęśliwa. Przyjemnym filarem związku jest człowiek-mur. Jak mój mąż. Ale nie skreślałabym też rozedrganego Kozia i lewitującej Orelki :-)
                                          • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 20:29
                                            Jeszcze dodam, że jest ahtystą, ale nie scenicznym. No, trochę scenicznym, ale nie jak Aniella ;-)
                                            Aurella może być jego inspiracją i ona bierze ciepło ale i już je oddaje, no bo nie jest przecież czarną dziurą :)
                                • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 00:04
                                  Aurelia była osobą przede wszystkim niezależną, już
                                  > jako dziecko nie chciała spędzać czasu ani w zerówce ani z opiekunką, tylko sa
                                  > ma wyruszała na poszukiwania przyjaciół.

                                  To nie niezależność-w mojej opinii-kazała Aurelii uciekać od Lisieckiej. Ona jakby ją nawet (choć brak o tym wzmianki) hm..zachęcała,aby sobie latała z Jarkiem i Leszkiem.Wróc. Jarkiem i Markiem. Ale to moja opinia, być może niezgodna z zamysłem autorki.

                                  W kwestii Sznytków, to tego typu szefowe mają 3 typy podwładnych:
                                  -dupowłazy (nie muszę chyba tłumaczyć)
                                  -unikacze wramionochowacze (Aurelia)
                                  -zbuntowani (ich żywot jest krótki acz bolesny; zostają nań nasłani dupowłazy w celu mobingowania, następnie albo bez powodu albo z powodu urojonego zbuntowany zalicza wypad, często z dyscyplinarką).

                                  Z tych trzech, nie mogąc sobie pozwolić na bunty (a za takowe bywa uznana zwykła asertywność i pilnowanie granic), najbezpieczniejsza jest druga rola, niestety :-(
                                  • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 03:26
                                    > To nie niezależność-w mojej opinii-kazała Aurelii uciekać od Lisieckiej. Ona ja
                                    > kby ją nawet (choć brak o tym wzmianki) hm..zachęcała,aby sobie latała z Jarkie
                                    > m i Leszkiem.Wróc. Jarkiem i Markiem. Ale to moja opinia, być może niezgodna z
                                    > zamysłem autorki.

                                    Lisiecka zachecala ja faktycznie, zeby chodzila z Jarkiem i Markiem do swietlicy. Nie zachecala jej jednak w najmniejszym stopniu, zeby przedstawiala sie rezolutnie jako Genowefa wielu nazwisk i energicznie wpraszala do obcych ludzi na obiadki.

                                    > Ludzie są trójwymiarowi. Zmiennocieplni. Inaczej reagują na afronty, które sobi
                                    > e czynią zazdrośni adoratorzy, a inaczej w chwili zagrożenia i mobingowania. No
                                    > proszę.
                                    oraz
                                    > W kwestii Sznytków, to tego typu szefowe mają 3 typy podwładnych:

                                    Zabowa pani Sznytek nie byla zadna szefowa, wymyslilas to sobie, zeby uzasadnic firanowatosc Aurelii jej strachem przed utrata zatrudnienia. Pani Sznytek byla wychowawczynia, kolezanka Aurelii po fachu, piramidalnie glupia i prymitywna, owszem, ale nie zagrazala jej i nie nazwalabym jej zachowania mobbingiem - zwyczajnie plotla, co jej slina na jezyk przyniosla. I to ona, jesli juz, moglaby sie obawiac wywalenia z pracy. Wystarczyloby, ze jakis rodzic zadzialal w tej kwestii, tu przyklad takiej sprawy. Swoja droga, motyw kobiety ze sledziem byl o niebo lepszy niz te ekskrementy. Cala "Zaba" jako ksiazka w ogole jest taka, przejaskrawiona i prymitywna sama w sobie (ta feministka pozbawiona w dziecinstwie ojca czy druga, z wloknami pomaranczy i szminka na zebach, ten nadaktywny Piotrus Zeromski, ten hiperprzedsiebiorczy Wolfi ze swoim krucafuksem, ta Laura pedzaca do malzenstwa, a wszystko doprawione dowcipasami z broda... bleh).
                                    • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 17:05
                                      > Lisiecka zachecala ja faktycznie, zeby chodzila z Jarkiem i Markiem do swietlic
                                      > y. Nie zachecala jej jednak w najmniejszym stopniu, zeby przedstawiala sie rezo
                                      > lutnie jako Genowefa wielu nazwisk i energicznie wpraszala do obcych ludzi na o
                                      > biadki.

                                      Sześciolatki robią przeróżne zadziwiające rzeczy. Wiem, nie przekonam Cię, ale my w tym wieku na podwórku latając takie cuda na kiju wyrabialiśmy, że głowa mała, a wszyscy wyrośliśmy na w miarę normalnych ludzi, nie gwiazdy rocka a firany, dzieciate i pracowate.


                                      > Zabowa pani Sznytek nie byla zadna szefowa, wymyslilas to sobie, zeby uzasadnic
                                      > firanowatosc Aurelii jej strachem przed utrata zatrudnienia. Pani Sznytek byla
                                      > wychowawczynia, kolezanka Aurelii po fachu, piramidalnie glupia i prymitywna,
                                      > owszem, ale nie zagrazala jej i nie nazwalabym jej zachowania mobbingiem - zwyc
                                      > zajnie plotla, co jej slina na jezyk przyniosla.

                                      Faktycznie, pomyliłam Sznytke z Zajączkiem! Zapewne z powodu jej wieku i besztania o hot doga jej zapędy zinterpretowałam jako szefowanie, mój błąd.
                                      Niemniej jednak będę się upierać, że wypowiadanie się przy uczniach, że miejmy nadzieję, że sobie Aurelia poradzi przez pół godziny z kilkorgiem dzieci i podobne kwestie noszą znamiona mobbingu. Dodam jeszcze w kwestii obaw o posadę pani Sznytek, że w PL funkcjonuje taki potwór jak karta nauczyciela, praktycznie uniemożliwiająca wyrzucenie takich Sznytków, dobrze usadzonych, nielubiących młodzieży a upupiających tych nowych, jeszcze pełnych zapału, Siłaczek. Taki Sznytek jest przydupasem derektorki w taki sam, Sznytkowato-Zajęczykowy deseń.
                                      Nie wiem, jak wygląda Twoja znajomość szkoły 'od kuchni', ale moje spostrzeżenia opierają się na obserwacji uczestniczącej, że się tak wyrażę. Krótko uczestniczącej i szybko zmykającej, pozwolę sobie dodać, w podskokach :-)
                                      • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 22:53
                                        > Sześciolatki robią przeróżne zadziwiające rzeczy. Wiem, nie przekonam Cię, ale
                                        > my w tym wieku na podwórku latając takie cuda na kiju wyrabialiśmy, że głowa ma
                                        > ła, a wszyscy wyrośliśmy na w miarę normalnych ludzi, nie gwiazdy rocka a firan
                                        > y, dzieciate i pracowate.

                                        Nie przekonasz mnie, ze co? Ze szesciolatki robia zadziwiajace rzeczy? Alez ja o tym wiem i w zwiazku z tym nigdy nie twierdzilam, ze mala Geniusia jest niewiarygodna. Przeciwnie, bardzo lubie te postac. Nie uzywam tez slowa "firana" na okreslenie ludzi pracujacych czy posiadajacych dzieci, ani nie sugerowalam, ze Aurelia powinna byc gwiazda rocka. Nie rozumiem wiec zupelnie o co ci chodzi.

                                        > Niemniej jednak będę się upierać, że wypowiadanie się przy uczniach, że miejmy
                                        > nadzieję, że sobie Aurelia poradzi przez pół godziny z kilkorgiem dzieci i podo
                                        > bne kwestie noszą znamiona mobbingu.

                                        Pani Sznytek jest agresywna i napastliwa rowniez w stosunku do uczniow, taki ma najwyrazniej charakter. Poniewaz jest ograniczona umyslowo, nie rozumie metod wychowawczych Aurelii i glosno je komentuje, tak jak komentuje wszystko inne, co nie znaczy, ze jest to mobbing. Aurelia niewatpliwie wie, ze pani Sznytek zdecydowanie nie powinna uczyc, ale zamiast cos z tym zrobic, dzielnie znosi przykrosci, kulac ramionka i zapadajac sie w swej lagodnej bezbronnosci.

                                        > Dodam jeszcze w kwestii obaw o posadę pani
                                        > Sznytek, że w PL funkcjonuje taki potwór jak karta nauczyciela, praktycznie un
                                        > iemożliwiająca wyrzucenie takich Sznytków, dobrze usadzonych, nielubiących młod
                                        > zieży a upupiających tych nowych, jeszcze pełnych zapału, Siłaczek.

                                        Gdybys kliknela na link, ktory podalam w poprzednim poscie, dowiedzialabys sie, ze owszem, mozna wyrzucic taka pania Sznytek. To nie te czasy, kiedy trzeba bylo wyblagiwac cos u dyrektora, starajac sie najpierw o zebranie choc najmniejszej grupki podobnie odwaznych; takie afery sa chwytliwe, a dzieki internetowi mozna latwo naglosnic skandal w calej Polsce.
                                        • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 23:29
                                          Słotna, ja kliknęłam na ten link. Naprawdę nie wiem, co mam Ci napisać. "To pierwszy taki przypadek na Warmii i Mazurach.". Matki nikt z rodziców nie poparł. Podajesz jako argument artykuł, którym strzelasz sobie sama gola.

                                          1. Wydaje mi się poza tym, że korespondencja z Tobą polega na tym, że odpisujesz zawsze na mój ostatni post, nie pamiętając już treści Twojego postu, do którego się odnosiłam.

                                          Słotna: Geniusia była niezwykła już w owr
                                          Toto: nie taka niezwykła
                                          Słotna: No przecież wiem, że sześciolatki robią zadziwiające rzeczy

                                          2. Sądzę,że łatwiej będzie nam prowadzić dyskusję, gdy ustalimy jakąś definicję słowa 'firana'. Któż to taki.
                                          • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 06.01.12, 00:03
                                            > Słotna, ja kliknęłam na ten link. Naprawdę nie wiem, co mam Ci napisać. "To pie
                                            > rwszy taki przypadek na Warmii i Mazurach.". Matki nikt z rodziców nie poparł.
                                            > Podajesz jako argument artykuł, którym strzelasz sobie sama gola.

                                            Artykul nie precyzuje, czy to pierwszy przypadek (od kiedy, od zawsze?), ze jakis nauczyciel zostal wyrzucony ze szkoly na calej Warmii i Mazurach (smiem watpic) czy raczej pierwszy taki skandal. Matki nie poparl nie tylko nikt z rodzicow, ale nawet dyrektor po otrzymaniu opinii psychologa, a mimo tego wygrala - wystarczylo przekazac nagrania do kuratorium. Dodajmy, ze rzecz sie dziala w malej wsi, a akcja "Zaby" toczy sie w wielkim miescie wojewodzkim. Gdzie ty tu widzisz tego gola, to doprawdy nie wiem.

                                            > 1. Wydaje mi się poza tym, że korespondencja z Tobą polega na tym, że odpisujes
                                            > z zawsze na mój ostatni post, nie pamiętając już treści Twojego postu, do które
                                            > go się odnosiłam.
                                            >
                                            > Słotna: Geniusia była niezwykła już w owr
                                            > Toto: nie taka niezwykła
                                            > Słotna: No przecież wiem, że sześciolatki robią zadziwiające rzeczy

                                            Wydaje mi sie, ze korespondencja z toba polega na tym, ze ustawicznie sobie cos zmyslasz. Nie pisalam, ze Geniusia w OwR byla niezwykla.

                                            > 2. Sądzę,że łatwiej będzie nam prowadzić dyskusję, gdy ustalimy jakąś definicję
                                            > słowa 'firana'. Któż to taki.

                                            Tu podalam cytaty, nawet z podkresleniami. Taka wlasnie osoba jest na tym forum nazywana firana.
                                            • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 06.01.12, 00:39
                                              >Gdzie ty tu widz
                                              > isz tego gola, to doprawdy nie wiem.

                                              Moja teza: niełatwo wyrzucić nauczyciela
                                              Twoja antyteza: łatwo, przeczytaj ciołku artykuł, że wyrzucili nauczycielkę przecież!
                                              Moja egzegeza: ....................

                                              ić spać, dobranoc :)
                                              • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 06.01.12, 00:53
                                                > Moja teza: niełatwo wyrzucić nauczyciela
                                                > Twoja antyteza: łatwo, przeczytaj ciołku artykuł, że wyrzucili nauczycielkę prz
                                                > ecież!

                                                No bo wyrzucili. I to wyrzucili nauczycielke zaledwie niekompetentna (co innego zapewne bicie i znecanie sie nad uczniami), z dlugim stazem, a wystarczyla do tego jedna przytomna matka.
                                                • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 06.01.12, 01:16
                                                  No dobra, pokonałaś mnie na argumenty.
                                                  Uporządkuję moje nowe poglądy:

                                                  -Aurelia zawsze, jeszcze w życiu płodowym, była szalona, odjechana,wręcz nie sa mo wi ta
                                                  -nagle, niespodziewanie w Żabie pfffff stała się cichą, szemrzącą firaną
                                                  -...a firaną jest każda osoba, która nie umie/nie chce odpyskować i ogólnie zrobić przy uczniach rozróby zidiociałej koleżance z pracy
                                                  -Nauczyciela można wywalić ot, tak, nie ma nic prostszego, no, może tylko przygotowanie gorącego kubka.

                                                  Nie wiem, co wpisać w charakterze komentarza. < p u s t k a > - - zamiast cisnącej się na usta złośliwości. Dobraaanoc :-)
                                                  • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 06.01.12, 01:35
                                                    > Nie wiem, co wpisać w charakterze komentarza. < p u s t k a >

                                                    Mysle, ze to by wystarczylo, bzdury powyzej wypisywalas zupelnie niepotrzebnie - na cos takiego bardzo rzadko chce mi sie merytorycznie odpisywac. Z wiadomych powodow.
                                                  • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 06.01.12, 22:31
                                                    Bzdury, powiadasz.
                                                    Czytając Twoje wypowiedzi nt. bohaterów czytam teoretyka. Osobę, która nie rozumie, po co przytaczane wspominki sprzed lat, która nie rozumie,że po to właśnie, by wczuć się w bohatera i lepiej zrozumieć, jakie motywy nim powodowały że uczynił tak, a nie inaczej.

                                                    Ty piszesz "płasko", bez przemyślenia, z góry obrażona i urażona, skoncentrowana na sobie. Dysponujesz niewielkim bagażem doświadczeń, zaobserwowanych bądź osobiście przeżytych wydarzeń i uczuć im towarzyszących. Stąd też rozumienie innych ludzi na levelu telenovel.
                                                    Skoro dziewczyna była jako dziecko otwarta, to na bank jako dorosła osoba będzie osobą przebojową, etc. etc.

                                                    Wiem, że Twoja nieznajomość ludzi bierze się przede wszystkim z Twojego młodego wieku. Dotąd zapewne pełniłaś niewiele ról społecznych i "nie wiesz,jak to jest" w czyichś butach. Ponadto odnoszę wrażenie, ale nie bierz tego jako zarzut, że jesteś tak bardzo skoncentrowana na sobie, że mało przyglądasz się innym ludziom, mało Cię też interesuje, co robią i dlaczego i jakie wynikają z tego konsekwencje.

                                                    Ważniejsze dla Ciebie w dyskusji jest uszczypnięcie kogoś bądź odszczeknięcie się, aby Twoje było na wierzchu, aniżeli wgłębienie się w temat i choć na chwilę założenie: hm, a może w tym, co ona pisze, jest jakaś racja?
                                                    Nie, Ty będziesz do ostatniej chwili czepiać się nieistotnych szczegółów a nawet błędów stylistycznych, by dowieść tego, co założyłaś sobie na początku.

                                                    Przemyśl to, proszę,ale bez obrażania się czy cuś. To nie jest moim celem.

                                                    Wracając do tematu. Proszę, napisz mi, kto to jest wg Ciebie 'człowiek firana'. Czy chodzi o to, że wskutek zaburzeń genetycznych wiesza się na szynie i powiewa w wietrzne dni?
                                                    Bo jeśli nie o to, to z wytłuszczonych przez Ciebie zdań wynika, że firana to osoba, która skuliła ramiona i zmilczała ataki koleżanki Sznytek. Na tej podstawie ok. 90 proc. ludności jest firanami (wyłączyłam noworodki), ponieważ każdy z nas kiedyś zachował się podobnie jak Aurelia w wytłuszczonych zdaniach.

                                                    WIesz co mi się wydaje? Że nie dasz się namówić na zdanie definiujące 'firanę'. Bo by się okazało, że nazywanie tak Aurelii było niesprawiedliwe i nieuzasadnione. Albo uzasadnianie ukazałoby zbyt wiele o Twoich poglądach na ludzi, takich dość wstydliwych opinii, które Ci się niestety czasem wymskykają :-)
                                                  • nessie-jp Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 06.01.12, 23:02
                                                    totorotot napisała:

                                                    > Bzdury, powiadasz.
                                                    > Czytając Twoje wypowiedzi nt. bohaterów czytam teoretyka.

                                                    Opamiętaj się, kobieto. Zabrakło argumentów, to lecisz ad personam? To nie takie forum. Weź się w garść i nie trolluj więcej :/


                                                  • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 06.01.12, 23:05
                                                    > Bzdury, powiadasz.

                                                    Reductio ad absurdum to zazwyczaj straszne bzdury. Nie inaczej jest w wypadku tamtego posta.

                                                    > Czytając (...) początku.

                                                    Ziew.

                                                    > WIesz co mi się wydaje? Że nie dasz się namówić na zdanie definiujące 'firanę'.

                                                    Ech."Nie, ze szepce, rzuca sploszone spojrzenia, bezbronna kuli ramiona i przy tym najwyrazniej nie ma nerwicy - to juz firana. Zwlaszcza, ze jest postacia literacka, opisana jak powyzej. I ze ja znamy z poprzednich tomow, gdzie owszem - jako Aurelia byla spokojna, cicha, ale jakos nikt jej tu firana nie nazywal. Bo nia nie byla, tak jak nie byla nia rowniez grzeczna i spokojna Cesia, zrownowazona Gaba czy niewzruszona Pyza."

                                                    > Bo jeśli nie o to, to z wytłuszczonych przez Ciebie zdań wynika, że firana to o
                                                    > soba, która skuliła ramiona i zmilczała ataki koleżanki Sznytek. Na tej podstaw
                                                    > ie ok. 90 proc. ludności jest firanami (wyłączyłam noworodki), ponieważ każdy z
                                                    > nas kiedyś zachował się podobnie jak Aurelia w wytłuszczonych zdaniach.

                                                    Alez juz prosilam, zebysmy sie umowily, ze ty znasz jedyna prawidlowa definicje firany. Mnie od tego naprawde nie ubedzie.
                                                  • anutek115 Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 06.01.12, 23:21
                                                    totorotot napisała:

                                                    > Ważniejsze dla Ciebie w dyskusji jest uszczypnięcie kogoś bądź odszczeknięcie s
                                                    > ię, aby Twoje było na wierzchu, aniżeli wgłębienie się w temat i choć na chwilę
                                                    > założenie: hm, a może w tym, co ona pisze, jest jakaś racja?
                                                    > Nie, Ty będziesz do ostatniej chwili czepiać się nieistotnych szczegółów a nawe
                                                    > t błędów stylistycznych, by dowieść tego, co założyłaś sobie na początku.

                                                    Ja tylko w kwestii formalnej. Chcialabym spytac grzecznie, czy ten ośli upór, zwany tez konsekwencją w wyznawanych pogladach, który zaprezentowałaś w wątku o Róży-androidzie, te teksty o panienkach robiących loda, to wicie się, by nie przeprosić, te insynuacje, że, ach, jakie to ciekawe, że tyle osób to ubodło, domyslam sie czemu, ale wnioski pozostawię sobie, to nie było dlatego, że "ważniejsze dla Ciebie w dyskusji jest uszczypnięcie kogoś bądź odszczeknięcie się, aby Twoje było na wierzchu, aniżeli wgłębienie się w temat i choć na chwilę założenie: hm, a może w tym, co ona pisze, jest jakaś racja?" ponieważ ciebie, rzecz jasna nie dotyczy "Nie, Ty będziesz do ostatniej chwili czepiać się nieistotnych szczegółów a nawet błędów stylistycznych, by dowieść tego, co założyłaś sobie na początku.", koniec cytatu?

                                                    To tylko taka przypadłość, na którą inni cierpią, tak? Teraz Slotna, ale jak ci ktos w dyskusji nie podejdzie, to go też zdiagnozujesz w ten sposób, tak?

                                                    Tak tylko pytam, żeby wiedzieć, czego się mogę spodziewać, ryzykując odpowiadanie ci na tym forum.

                                                    > Przemyśl to, proszę,ale bez obrażania się czy cuś. To nie jest moim celem.
                                                    >
                                                    > Wracając do tematu. Proszę, napisz mi, kto to jest wg Ciebie 'człowiek firana'.
                                                    > Czy chodzi o to, że wskutek zaburzeń genetycznych wiesza się na szynie i powie
                                                    > wa w wietrzne dni?

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,25788,89698354,90308286,Mnie_Aurelia_kojarzy_sie_z_Winona_Ryder.html
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,25788,84408825,84462055,Re_Ewa_Jedwabinska_calkiem_serio.html
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,25788,115607992,115616267,Re_Natalia.html
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,25788,120848026,120855227,Re_Dobry_uczen_zly_uczen.html
                                                    To tylko kilka postów, w których Aurelia została określona jako firana, kazdy post innego autorstwa. Tak ja tu, na Forum, Które Szarga sporo osób nazywa, jakkolwiek byłoby to deprecjonujace, obraźliwe i bez względu na to, jak ci sie to nie podoba.

                                                    I co, zdiagnozujesz je wszystkie?

                                                    > WIesz co mi się wydaje? Że nie dasz się namówić na zdanie definiujące 'firanę'.
                                                    > Bo by się okazało, że nazywanie tak Aurelii było niesprawiedliwe i nieuzasadni
                                                    > one. Albo uzasadnianie ukazałoby zbyt wiele o Twoich poglądach na ludzi, takich
                                                    > dość wstydliwych opinii, które Ci się niestety czasem wymskykają :-)
                                                  • szprota Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 07.01.12, 16:45
                                                    totorotot napisała:


                                                    >
                                                    > Ty piszesz "płasko", bez przemyślenia, z góry obrażona i urażona, skoncentrowana na sobie. Dysponujesz niewielkim bagażem doświadczeń, zaobserwowanych bądź osobiście przeżytych wydarzeń i uczuć im towarzyszących. Stąd też rozumienie innych ludzi na levelu telenovel.
                                                    > Skoro dziewczyna była jako dziecko otwarta, to na bank jako dorosła osoba będzie osobą przebojową, etc. etc.
                                                    >
                                                    > Wiem, że Twoja nieznajomość ludzi bierze się przede wszystkim z Twojego młodego wieku. Dotąd zapewne pełniłaś niewiele ról społecznych i "nie wiesz,jak to jest" w czyichś butach.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Ageism
                                                    Bardzo proszę o powściągnięcie na przyszłość tego typu analiz względem rozmówczyń i rozmówców.
                                                  • ding_yun Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 07.01.12, 17:12
                                                    > en.wikipedia.org/wiki/Ageism
                                                    > Bardzo proszę o powściągnięcie na przyszłość tego typu analiz względem rozmówcz
                                                    > yń i rozmówców.
                                                    >

                                                    Żaden ageism, po prostu argumenty ad personam, nie pierwszy raz w wykonaniu koleżanki totorotot na tym forum.
                                                  • zla.m Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 09.01.12, 19:58
                                                    > Czytając Twoje wypowiedzi nt. bohaterów czytam teoretyka.

                                                    Ten post jest po prostu wstrętny. Już rozmaite insynuacje w wątku o Róży były, delikatnie mówiąc, niefajne, ale przynajmniej nie były ad personam. Po tamtej dyskusji byłam lekko zniesmaczona, ale uznałam, że nie warto przez jeden (nawet długofalowy) wygłup kogoś skreślać jako dyskutanta. Ale tak, to ja nie chcę rozmawiać.

                                                    Słotna - duży szacun za odpowiedź, ja bym chyba nie utrzymała nerwów na wodzy.
                                                  • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 10.01.12, 18:13
                                                    totorotot napisała:

                                                    (...)

                                                    Przeczytałam sama siebie po kilku dniach i mój post nie jest ad personam.
                                                    Nie jest też dotkliwszy aniżeli wiadomości, które smaży Słotna i wiele pozostałych forumowiczek wobec siebie nawzajem. Rozumiem, że przyjaźń przyjaźnią, ale wirtualne koleżanki zawstydziły tu Rejtana.
                                    • totorotot Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 05.01.12, 17:08
                                      Jeszcze dodam, że kilka nielubianych dotąd książek przypomniałam sobie na potrzeby dyskusji na forum. Większość z nich zdecydowanie zyskała po kilku latach tkwienia we wzgardliwej niepamięci. Potrzeba chyba bagażu doświadczeń, aby wszystko załapać, pośmiać się w zupełnie nowych miejscach i zrozumieć te przegadania. Fajnie też zobaczyć, jak sobie żyli nasi powojenni dziadkowie w latach 40-50 i zasuwali kaszę gryczaną ze śmietaną :-)
                              • tt-tka Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 25.04.14, 18:18
                                Aurelia znosila fochy, podchodzace juz pod mobbing" - ????? wymaganie, by nauczycielka dopilnowala powierzonych jej opiece uczniow zamiast szemrac przeprosiny to fochy ? a tym bardziej mobbing ?
                                • bupu Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 25.04.14, 18:33
                                  tt-tka napisała:

                                  > Aurelia znosila fochy, podchodzace juz pod mobbing" - ????? wymaganie, by naucz
                                  > ycielka dopilnowala powierzonych jej opiece uczniow zamiast szemrac przeprosiny
                                  > to fochy ? a tym bardziej mobbing ?

                                  Dlatego właśnie szemrząca firana Aurelia jako nauczycielka w gimnazjum jest tak radośnie nierealistyczna. W najlepszym wypadku skończyłaby z koszem na śmieci na głowie. Gimnazjum to jest horda młodocianych naczelnych w wieku hormonalnego szału pępka, z miliardem durnych pomysłów na minutę. Jak się nie ma nerwów ze stali, pyska jak megafon i żelaznej rączki do trzymania nielatów za twarz, to się nie ma kwalifikacji do nauczania w placówce na szczeblu gimnazjalnym.
    • p.aulinka Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 01.01.12, 12:53
      (...) nie wynika by Maciek czy Kreska zdradzali zainteresowania architekturą. Kreska nie radzi sobie z matematyką wykładaną przez Ewę Jedwabińską. (...)
      (...)próbuje zainteresować Matyldę Lwem Szestowem a nie np. opowieściami o historii mijanych budynków czy stylach architektonicznych(...)


      Jestem architektem. W liceum nienawidziłam matematyki i do dziś tak jest. Byłam też z "matmy" bardzo bardzo cienka. Egzamin - oprócz części rysunkowej - polegał na zdaniu bardzo obszernego testu ale matematyka była b. łatwa (choc i tak chyba ledwo się prześlizgnęłam) , a ja dodatkowo dostukałam punktami z polskiego i historii ). Matematyki nauczyłam się właściwie na studiach ale też tylko w zakresie potrzebnym zawodowo. Do dziś zdarza mi się zastanawiać ile do licha jest 5 x7 .

      Nie było też tak że "od dziecka" chciałam iść na architekturę. Zdecydowałam się praktycznie w ostatnim momencie (po tym jak nie dostałam sie na wydział grafiki na ASP) - choć oczywiscie brałam pod uwagę ten kierunek studiów jako alternatywę. Nie ględziłam o tej architekturze w klasie maturalnej, ale tak samo jak nie ględziłam o malarstwie Toulouse Lautreca :). (Może byłam dziwna)

      Zaś moi znajomi , rodzina i przyjaciele (w tym również ci z tego forum) i dziś moga potwierdzić że nie próbuję ich zainteresować stylami architektonicznymi czy historią mijanych budynków :) . Raz na ruski rok może mi się wyrwać zdanie w tym temacie jeśli faktycznie widzę coś interesującego:)

      Tak więc dla mnie zgrzytu u MM ni ma żadnego :)
      • kanga_roo Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 11:17
        całkiem sporo architektów nie przepada za matmą. ja na przykład miałam z nią zawsze problemy, bo wymagano ode mnie liczenia - a ja się zwyczajnie myliłam. natomiast egzamin teoretyczny, na poziomie politechniki, i to na konstrukcjach, nie architekturze, zdałam całkiem nieźle.
        akurat wydaje mi się, że i Maciek, i Kreska spokojnie pasują na te studia. A Kreska, ze swoją wyobraźnią i zdolnościami manualnymi, spokojnie mogła w czasie studiów wygrać jakiś konkurs - bo na tym opierał swą ocenę Jacek Lelujka. natomiast nijak się to ma do bycia "uznanym architektem", to zawód, w którym określenie "młody, zdolny" odnosi się na ogół do osób w wieku 30+.
        natomiast stosowana u MM konstrukcja, w której dziewczyna wybiera te same studia, co jej chłopak, bardzo mi nie pasuje. podobnie jak związki, które trwają od początku liceum po grobową deskę. widziałam całkiem sporo licealnych związków, które padły w czasie studiów. to już prędzej przetrwają te studenckie.
        • iwoniaw Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 18:10
          Ja tam widziałam i takie od liceum, które przetrwały, ale o ile ludzi ci szli na studia w tym samym mieście, to bodaj ani jedna para nie studiowała tego samego kierunku. Tzn. nie twierdzę, że tak nie bywa, ale u MM to jakaś zasada jest, a nie wyjątek. Ciekawe, czy Ceśka i Danka też brnęły przez fizykę, czy jednak coś innego skończyły przed matkowaniem dziatkom?
          • zla.m Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 21:01
            A ja taką parę znam - są razem od liceum, studiowali ten sam kierunek, nawet specjalizację mają tę samą ;-) Choć rzeczywiście, wyjątkiem są.
    • slotna Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 20:07
      Chmielewska tez nie byla orlem z matematyki, a zostala architektem :) Pisala, ze umiala wszystko do calek, na calkach ja zastopowalo, ale w niczym jej to nie przeszkodzilo.
    • turzyca Re: wątpliwości ze studiami wyższymi postaci u MM 02.01.12, 23:35
      Z kolei Maciek interesuje się raczej literaturą i
      > filozofią. Podczas nieudanej randki próbuje zainteresować Matyldę Lwem Szestow
      > em a nie np. opowieściami o historii mijanych budynków czy stylach architektoni
      > cznych. Dla książki to chyba lepiej, bo pustej Matyldzie nazwisko Szestowa nic
      > nie mówi a opowieści krajobrazowe mogłyby ją zaciekawić.

      Jako maniaczka architektury powiem na podstawie doswiadczenia, ze to nie jest temat na rozmowe. Nikt normalny tego nie wytrzymuje, do wybaczenia jest to tylko podczas zwiedzania obcego miasta i to tez nie w kazdym towarzystwie, zazwyczaj starannie ukrywam moj zachwyt nad mijanym wlasnie cokolem. Strawniejsza jest zabawa w przewodnika i opowiadanie anegdotek o mijanych miejscach, ale do tego to trzeba zupelnie innej wiedzy niz o architekturze.
      I jakby Maciek - nieprzedstawiony jako zdeklarowany maniak architektoniczny, ktory wybranymi studiami zyje za dnia i sni o nich po nocach - zaczal z Matylda pogawedke o detalach architektonicznych, to logicznym nastepstwem bylaby ucieczka Matyldy przy pierwszej okazji. Swirow nalezy unikac dla wlasnego bezpieczenstwa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja