OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa

14.04.12, 18:16
W sąsiednim wątku jest mowa o książkach, które kiedyś nam się podobały, a teraz widzimy je z innej strony.
A ja zapraszam do dyskusji o książkach, które już w dzieciństwie uważaliśmy za makabrę, czysty koszmar i totalne nieporozumienie.
Zacznę od ataku na sacrum - baśnie Andersena. Nie cierpiałam ich. Były ponure, mroczne, a główny bohater z reguły umierał. "Dziewczynka z zapałkami" powinna się znaleźć gdzieś między "Jankiem Muzykantem", "Naszą szkapą" a "Anielką".
To też zresztą nie są opowiadania dla dzieci!

Inna książka, którą dorośli się zachwycali, a mnie odrzucało, to "Serce" Amicisa, a ściślej "Opowiadania miesięczne". Można było z nich wyczytać, że jeśli ukradkiem pomaga się ojcu, to podupadnie się na zdrowiu, ma się gorsze oceny i w efekcie ojciec ma pretensje. Jeśli jest się szlachetnym to albo się tonie, albo dostaje nożem w kręgosłup. Jeśli jest się patriotą i chce pomóc żołnierzom, to ginie się na samym początku. A jeśli się opiekuje ciężko chorym ojcem, to ojciec i tak umiera, a potem jeszcze wychodzi na jaw, że to wcale nie był ojciec.
Ogólne przesłanie - każdy dobry uczynek zostanie ukarany ;)

    • verdana Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 18:19
      "Rogaś z Doliny Roztoki", "Sierotka Marysia i krasnoludki" - lektury innymi słowy. O mało nie zeszłam z nudów.
      Andersena uwielbiałam. Ale pozytywizm także:)
      • the_dzidka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 18:35
        "Porwanie w Tiutiurlistanie" Żukrowskiego. Uzasadniać chyba nie trzeba? Jak bym dorwała tego decydenta-idiotę, który uznał, że jak książka jest o zwierzątkach, to musi być lekturą dla dzieci...

        Podobnie zresztą "Zwierzoczłekoupiór" Konwickiego, no ja piędolę...
        • pi.asia Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 18:42
          > "Porwanie w Tiutiurlistanie" Żukrowskiego. Uzasadniać chyba nie trzeba?
          O raju, przypomniałaś mi tę makabrę....
          Za cholerę nie mogłam pojąć o co tam chodziło. Ale scenę torturowania Kota do tej pory pamiętam. Mimo że te tortury były takie niby "łagodne".
          • verdana Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 21:38
            Zabrałam "Porwanie w Tiutiurlistanie" na wyjazd z babcią, na Nowy Rok. Okazało sie, żew miejscu gdzie byłyśmy (cały tydzień!!!) nie ma biblioteki. Cóż, "Porwanie" bardzo mi się podobało pierwsze dwa razy. Za czwartym już nie.
            Nigdy więcej nie byłam w stanie tego czytać, ale fragmenty pamiętam do dziś. A miałam wtedy sześć lat.
            • meduza7 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 20:46
              Hm, pamiętam, że przeczytałam jako dziecko i nie miałam jakiejś traumy... Chyba muszę sobie odświeżyć, żeby zobaczyć o so cho.
          • rikol Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.10.16, 21:54
            Ja oglądałam Porwanie ,,, w telewizji, film animowany dla dzieci. Koszmar, scena tortur traumatyczna.
            • czekolada72 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 18.10.16, 07:56
              Boze, jaka ja stara musze byc, ale nie przypominam sobie, by to byla moja lektura, a dzieckiem bylam porzadnym. 4 lata mlodszy brat juz zas meczyl sie obowiazkowo, ale nie kojarze, by mial traume...
              Natomiast me dziecko mialo ataki histeryczne w trakcie czytania "O psie, ktory jezdził koleja".
    • aadrianka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 19:17
      "Książę i żebrak" Marka Twaina. Motyw zamiany miejsc, przy którym jedna z zamieniających się osób wpada w tarapaty, zawsze mnie odstręczał. Wyjątek: "Koń i jego chłopiec" C.S. Lewisa.
      "Kocia mama" Buyno-Arctowej. Traumę po lekturze pamiętam do dziś.
      Nigdy nie przeczytałam ani nie obejrzałam "Lassie wróć". Sama myśl o tym biednym psie, daleko od swojego pana, przyprawia mnie o bolesny skurcz serca.
      • aadrianka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 19:29
        A jako koszmar nieco innego rodzaju: "Egipcjanin Sinuhe" Mikego (Miki?) Waltari. Książkę przeczytałam w okolicach piętnastego roku życia, miałam opory przed sięgnięciem po nią wcześniej - jako dziecko bałam się wyobrażonego na grzbietowej części papierowej obwoluty Anubisa:)
        • chomiczkami Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 16:55
          Ja w ogóle Waltarego nie trawię. No nie trawię i już.
          • ssssen Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 19.04.12, 15:32
            A ja uwielbiam, oczywiście przymykając oko na to, że - podobnie jak Sienkiewicz - pisał w kółko tę samą książkę ;)
            • aadrianka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 23.04.12, 10:55
              Żeby było jasne - książka mi się spodobała, kiedy już przełamałam opory, żeby po nią sięgnąć:)
      • the_dzidka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 20:05
        > Nigdy nie przeczytałam ani nie obejrzałam "Lassie wróć". Sama myśl o tym biedny
        > m psie, daleko od swojego pana, przyprawia mnie o bolesny skurcz serca.

        A właśnie, "Biały Bim, Czarne Ucho" - pisałam niedawno tutaj o tej książce. Straszna! "Lassie" przynajmniej dobrze się kończy...
    • kooreczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 21:05
      Ja Serca nie cierpiałam za koszmarne metody wychowawcze- dobrze, że moi rodzice nie próbowali mnie szantażować opowiastkami o biednych dzieciach albo ciągnięciem po instytucjach opiekuńczych celem pokazania jak mam dobrze i powinnam się wstydzić. Plus język- przecież nikt tak się nie wypowiada.

      Andersena zaś kochałam za baśniową makabrę.
    • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 21:22
      Również nie znosiłam "Porwania...", czułam do tej książki po prostu obrzydzenie (same nazwy i nazwiska były odstręczające i obrzydliwe, jakiś Nagniotek, no matko sałatko!)

      Absolutnie wszystkie książki, w których męczono lub zabijano zwierzęta, w tym na czołowym miejscu "O psie, który jeździł koleją"
      • platynowa_kostka_rubika Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 14:54
        > Absolutnie wszystkie książki, w których męczono lub zabijano zwierzęta

        O tak, to był koszmar :-/ Prócz tego Korczak: "Król Maciuś Pierwszy" i "Król Maciuś na bezludnej wyspie" - straszne książki, pokazujące w pełni potworność dorosłego świata, absolutnie nie nadające się dla dzieci!
      • deszcz.ryb Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 09:02
        > "Akademii Pana Kleksa" na szczęście nie czytałam, wystarczyła mi trauma filmu

        W takim razie spróbuj, proszę, przeczytać. Książka naprawdę nie jest straszna (film widziałam urywkami i zawsze wydawał mi się kiepski, niegodny książki - co innego bajka, którą czytasz i przy której wyobrażasz sobie te cudowne wydarzenia, a co innego film - i przebrany Fronczewski tudzież kiepskie efekty specjalne :P).
        • the_dzidka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 10:55
          Zgadzam się, książka jest kapitalna, i jakim pięknym językiem napisana! Film, no cóż... *zaciąga zasłonkę milczonka zwłaszcza na "efekty baśniowe" typu truchło psa w psim raju*
        • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 10:57
          deszcz.ryb napisała:

          > > "Akademii Pana Kleksa" na szczęście nie czytałam, wystarczyła mi trauma f
          > ilmu
          >
          > W takim razie spróbuj, proszę, przeczytać. Książka naprawdę nie jest straszna

          Skoro tak, to może spróbuję. Ktoś tu pisał na forum, że jest bardzo smutna w wymowie i szczerze mówiąc, obawiałam się zawsze powtórki "Wesołego diabła" i innych równie rozkosznych lektur z tego okresu...
          • meduza7 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 11:14
            Ja pisałam, ale chodziło mi o "Podróże", choć na dobrą sprawę i "Akademia" smutno się kończy, ostatecznie przecież wszystko, co stworzył pan Kleks idzie fpisss...
          • deszcz.ryb Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 12:24
            Spróbuj, spróbuj; dla mnie te książki nigdy nie były smutne (nie ma tu absolutnie porównania do smutnego "Wesołego diabła", tam rzeczywiście były różne tragedie), chociaż to pewnie zależy od człowieka, bo - jak widać - ludzie różnie oceniają te same dzieła.

            A co do "smutnych" zakończeń - ja je zawsze rozumiałam tak, że Adaś w końcu dorasta i widzi świat nie przez pryzmat wyobraźni, tylko tak, jaki on rzeczywiście jest (pan Kleks zmienia się w kałamarz - być może on zawsze był kałamarzem, tylko Adaś wyobrażał go sobie inaczej?).

            Miałam sobie przypomnieć tę książkę, ale nie mogę jej nigdzie znaleźć :( . Będę musiała ją sobie chyba odkupić...
            • the_dzidka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 13:39
              > A co do "smutnych" zakończeń - ja je zawsze rozumiałam tak, że Adaś w końcu dor
              > asta i widzi świat nie przez pryzmat wyobraźni, tylko tak, jaki on rzeczywiście
              > jest

              Rewelacyjna interpretacja!
              • czekolada72 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 18.10.16, 07:59
                Zakonczenie Akademii jest przykre, ale cala ksiazka - moja ukochana!
                Takze film i piosenki!
    • slotna Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 21:58
      "O dwoch takich, co ukradli ksiezyc" - nigdy nie przebrnelam. Po pierwsze ogrom beznadziei jaki sie z tego saczyl, robil mi bardzo zle, po drugie nie znosilam powiesci, ktore nie byly od poczatku do konca basniami (jak ukochany Andersen), tylko takie niby troche realistyczne, ale z mnostwem dziwnosci. Przez to np. nie trawilam Niziurskiego (oprocz "Ksiegi urwisow"), "Marka Piegusa" i "Siodme wtajemniczenie" (dostalam na wyjazdowej gwiazdce, przeczytalam z nudow) wspominam bardzo zle. "Sierotke Marysie" po prostu olalam.

      Wszystkie ksiazki, w ktorych zwierzetom dzieje sie krzywda ("Roczniak", "Zew krwi"; "Lassie" i "Bialego kla" jakos znioslam, bo konczyly sie ok). Polskie, bodajze slaskie, basnie - bardzo realistyczne i koszmarne. W kraine gryfitow - gruba kniga, zawierajaca mase koszmarow, typu pochlonela kogos zywcem ziemia itp.
      • zla.m Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 22:50
        slotna napisała:

        > Wszystkie ksiazki, w ktorych zwierzetom dzieje sie krzywda ("Roczniak", "Zew kr
        > wi"; "Lassie" i "Bialego kla" jakos znioslam, bo konczyly sie ok).

        Anielka ! Do dziś mnie ściska jak sobie przypomnę biednego Karuska, który szukał pani z wielkim poświęceniem i na końcu umierał na jej kolanach. Jakiś debil uznał, że to o dziewczynce małej, więc dla dziewczynek małych (casus Janka, Antka, Porwania... itp.). Więc dziewczynka mała, lat 9, chora i z gorączką, karnie przeczytała książkę. A właściwie nawet nie do końca - doszłam do śmierci psa... i do wieczora nie dało się moich łez utulić. Potem przeczytałam resztę, ale śmierć Anielki to już był mały pikuś.

        Reszta tych książek "o zwierzątkach/małych dzieciach, więc dla dzieci" też była dość koszmarna, ale takiej traumy nic mi nie zafundowało.
        • pi.asia Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 23:06
          Miałam tak samo - najtragiczniejszy moment w tej książce to śmierć Karuska.

          A "Zew krwi" wcale się tak dobrze nie kończy. Buck wraca z włóczęgi po lasach i orientuje się, że jego pan nie żyje. Od tej pory żyje rozdarty między zemstę a tęsknotę. To żaden happy end.
          Generalnie nie lubiłam Londona za ponure zakończenia. A o zwierzętach Północy pięknie pisał Curwood. Jego "Szara Wilczyca" długo była moją ukochaną książką.
          • slotna Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 00:27
            > Miałam tak samo - najtragiczniejszy moment w tej książce to śmierć Karuska.

            Ja czytalam tylko kawalek "Anielki", ktory byl w podreczniku do polskiego i zdaje sie, ze to byl wlasnie ten kawalek.

            > A "Zew krwi" wcale się tak dobrze nie kończy. Buck wraca z włóczęgi po lasach i
            > orientuje się, że jego pan nie żyje. Od tej pory żyje rozdarty między zemstę a
            > tęsknotę. To żaden happy end.

            Wiem, dlatego postawilam tam srednik. "Roczniak" i "Zew krwi" zle, "Bialy kiel" i "Lassie" znosne. A w ogole "Zew" to imo przepiekna ksiazka. Chyba sobie odswieze.
          • the_dzidka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 10:58
            A wiecie, że ja zgonu i w ogóle motywu Karuska kompletnie nie pamiętam? A miałam tę książkę, czytałam kilkakrotnie, i to w dodatku jako bardzo małoletnia psiara. I pamiętam tylko, że Anielka Karuska miała. Silne wyparcie chyba, bo cóż innego?
            Pamiętam za to koniec książki i do dziś dnia nie wiem, czy Anielka tylko zemdlała czy przeniosła się do Krainy Wiecznych Łowów?
            • kooreczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 12:58
              Nigdy nie rozumiałam tego płaczu nad Rozalką. Scena miała konkretny sens- ukazanie i potępienie ciemnoty wśród ludzi- który jest w stanie pojąc średnio rozgranięty dziesięciolatek. Karusek umarł- szkoda psa, zapłakać trzeba, ale to był w sumie wypadek. Bardzej bolała mnie śmierć Anielki (ostatnie zdanie stwierdza to expres verbis) na skutek głupoty i niedojrzałości jej ojca, więc widać nie jestem tak wrażliwa jak powinno.
              • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 13:54
                kooreczka napisał:

                > Nigdy nie rozumiałam tego płaczu nad Rozalką.

                Ani nad Rozalką, ani nad zatłuczonym autystykiem-Jankiem Muzykantem nie płakałam jako dziecko, nawet mi to do głowy nie przyszło. Co dowodzi, że lista lektur była dobrana kretyńsko, bo dzieci po prostu nie rozumieją tragedii przedstawionych w tych opowiadaniach. Dla nas to było mniej więcej na poziomie strasznych opowieści szeptanych sobie na ucho w szatni po wuefie, o Beacie, co wlazła po latawca na słup wysokiego napięcia i się usmażyła żywcem, o Darku, co połknął rtęć z termometru i dostał paraliżu, o Joasi, co się utopiła w bagnie bo ją wessało... i tak dalej. Zgroza, ale przyjemna zgroza.

                Natomiast dręczone i umierające zwierzaki, o nie. Zwłaszcza, że te sceny na ogół miały na celu wyłącznie wywołanie łez i stanu rzewności.
                • a_weasley Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 22.04.12, 21:04
                  Nessie-jp napisała:

                  > Ani nad Rozalką, ani nad zatłuczonym autystykiem-Jankiem Muzykantem nie płakała
                  > m jako dziecko, nawet mi to do głowy nie przyszło. Co dowodzi, że lista lektur
                  > była dobrana kretyńsko,

                  Ja płakać nie płakałem, bo w ogóle nie pamiętam, żebym płakał nad czyjąś śmiercią prócz Podbipięt, ale wrażenie zrobiło duże. Czy to dowodzi, że lista lektur była dobrana dobrze?
                  Różni mają różnie.
    • truscaveczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 22:04
      Większość książek Astrid Lindgen. Nie cierpiałam Pippi, Mio mój Mio, Bracia Lwie Serce, Ronja, a przede wszystkim wstrętny "Braciszek i Karlsson z dachu". Na szczęście są Dzieci z Bullebyn, Emile i wyspa Saltkrakan.
      "Porwanie w Tiutiurlistanie", książka NJE dla dzieci. I pchli cyrk Drumli i Nagniotka. Podobnie jak Verdana przeczytałam to ciurkiem kilka razy, bo to była jedyna książka, jaką wzięłam do sanatorium mając 7 lat.
      Baśnie Andersena. Ze szczególnym uwzględnieniem "Calineczki" - towaru na sprzedaż, pardon, kandydatki do zamążpójścia, li i jedynie.
      "Chlopcy z Placu Broni" - ma szczęście programowo nie czytałam lektur i to też jedynie przekartkowałam. A już takie "Wspomnienia niebieskiego mundurka" czy "Bezgrzeszne lata" mi się podobały.
      • truscaveczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 22:13
        O, Slotna mi przypomniała: jeszcze Niziurski, którym zachwycał się mój ojciec i mnie czytywać kazał.
        Kompletnie nie przemawiał do mnie Mikołajek, czytałam to bez cienia uśmiechu.
        I - oooooo! no właśnie! - cholerny Korczak z tym cholernym Maciusiem! Boruzielony, jak ja się tego bałam...
        • verdana Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 22:33
          O, przyponiała mi się cała seria książek historycznych dla dzieci "Ze złotym liściem" - jakaś Deotyma itd. Dostawałam te dzieła regularnie i nie byłam w stanie przebrnąć, z nudów. Prócz absolutnie ukochanej "Księżniczki" Urbanowskiej, dzieła wiekopomnego o pracy kobiet, gloryfikującej mieszczaństwo.
          • pi.asia Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 22:58
            Eno, w "Złotym liściu" była "Historia żółtej ciżemki" którą uwielbiałam. Ale niestety było też "Miasto mojej matki" Juliusza Kaden-Bandrowskiego - ciężkie, duszne i ponure jak mieszczański salon w pochmurny zimowy dzień.
            Jako dziecko miałam uroczą książkę Ewy Szelburg-Zarembiny "Przez różową szybkę" z cudnymi ilustracjami Szancera. Baśnie, wierszyki, wspomnienia o zwierzętach. Jak podrosłam, wpadła mi w ręce książka "Wędrówka Joanny" tejże autorki. Książka, w której nie dzieje się nic dobrego - podłość, przemoc, wyzysk, zdrady, głód, brud, nędza, podglądactwo, wynaturzenia, choroba psychiczna, śmierć, pożar i jeszcze nekrofilia. Jakby ktoś to zekranizował, to "Plac Zbawiciela" wysiada.
            • kaliope3 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 23:07
              Jak miałam jakieś 11 mama podarowała mi książkę pod miłym tytułem "Włóczędzy", czy jakoś podobnie, na okładce był ponury kot. W środku opowiadania o zwierzętach, a co jedno to bardziej w ziemię wbijające i do płaczu niekontrolowanego zmuszające;). Książki nigdy ze sobą nie zabrałam, cały czas jest u rodziców i nigdy jej od nich nie wezmę. Od Egipcjanina Sinuhe zaczęła się za to moja fascynacja Valtarim-uwielbiam:)
            • slotna Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 00:47
              > Jako dziecko miałam uroczą książkę Ewy Szelburg-Zarembiny "Przez różową szybkę"
              > z cudnymi ilustracjami Szancera.

              Mialam! Czy to tam byla Renia, ktora nie mogla sie nadziwic, ze pan Prus nazywa sie Glowacki? I jakies potwory w rzeczce?
              • pi.asia Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 08:24
                slotna napisała:

                > Ewy Szelburg-Zarembiny "Przez różową szybkę" z cudnymi ilustracjami Szancera.
                >
                > Mialam! Czy to tam byla Renia, ktora nie mogla sie nadziwic, ze pan Prus nazywa
                > sie Glowacki? I jakies potwory w rzeczce?

                Za czorta nie pamiętam, ja to miałam i czytałam .....dzieści lat temu. Pamiętam, że książka była duża, w solidnej twardej oprawie, na okładce była Szancerowa pani w szarozielonej sukni trzymająca w dłoniach różową szybkę, pani z melancholią na twarzy :)
                Z tym zdziwieniem że Prus to Głowacki to wydaje mi się, że czytałam gdzie indziej. Ale możliwe że to Ty masz rację.
                Za to kojarzę ostatnią część pt. "Najmilsi" o domowych zwierzętach, i opowiadanie o piesku, który uratował całą rodzinę, bo zaalarmował, że z pieca wypadł płonący węgielek. I o wiewiórce też chyba tam było.
                • kooreczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 09:41
                  Właśnie tam jest pan Prus-Głowacki. I leśne dzieciątko porwane przez wodne baby. Z "Najmilszych" najbardziej lubiłam część o żółwiu, bom sama miała (choć złapanego nie na wolności a w sklepie).
                • ananke666 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 20:38
                  > Za czorta nie pamiętam, ja to miałam i czytałam .....dzieści lat temu.

                  Ja pamiętam. Bo mam :) "Wodne baby i Leśne Dzieciątko".

                  > Z tym zdziwieniem że Prus to Głowacki to wydaje mi się, że czytałam gdzie indzi
                  > ej. Ale możliwe że to Ty masz rację.
                  > Za to kojarzę ostatnią część pt. "Najmilsi"

                  Ma rację. Wzmianka o Prusie jest w opowiastce o Komarze, w "Najmilszych", która nawiasem mówiąc, nie jest ostatnia, tylko pierwsza ;) A psinka, która uratowała dom, to była Muszka.
            • agnieszka_azj Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 08:53
              pi.asia napisała:
              > Jak podrosłam, wpadła mi w ręce książka "Wędrówka Joanny" tejże autorki. Książ
              > ka, w której nie dzieje się nic dobrego - podłość, przemoc, wyzysk, zdrady, głó
              > d, brud, nędza, podglądactwo, wynaturzenia, choroba psychiczna, śmierć, pożar i
              > jeszcze nekrofilia. Jakby ktoś to zekranizował, to "Plac Zbawiciela" wysiada.

              Ależ zekranizował !!! Był serial, w ktorym nota bene małą Joannę grała Jowita Miondlikowska, która nastepnie jako zagrała głowna rolę w "Placu Zbawiciela" (jako Jowita Budnik).
              • pi.asia Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 09:28
                agnieszka_azj napisała
                >
                > Ależ zekranizował !!! Był serial, w ktorym nota bene małą Joannę grała Jowita M
                > iondlikowska, która nastepnie jako zagrała głowna rolę w "Placu Zbawiciela"

                O jeżu malusieńki, to się kobicie aktorstwo zaszufladkowało na makabrycznych rolach...

                (a swoją drogą ciekawe, że porównałam "Wędrówkę Joanny" akurat do "Placu Zbawiciela". Jasnowidz jakiś czy co? ;))
                • jhbsk Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 15:36
                  Grała jeszcze w „W labiryncie". Tu nie było makabry. I w wielu innych filmach www.filmpolski.pl/fp/index.php/1151549
                  • truscaveczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 11:27
                    Ja Jowitę widziałam pierwszy raz w serialu "Fitness club" i bardzo polubiłam :)
              • pi.asia Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 28.10.16, 10:47
                agnieszka_azj napisała:

                > pi.asia napisała:
                > > Jak podrosłam, wpadła mi w ręce książka "Wędrówka Joanny" tejże autorki.
                > Książ
                > > ka, w której nie dzieje się nic dobrego - podłość, przemoc, wyzysk, zdrad
                > y, głó
                > > d, brud, nędza, podglądactwo, wynaturzenia, choroba psychiczna, śmierć, p
                > ożar i
                > > jeszcze nekrofilia. Jakby ktoś to zekranizował, to "Plac Zbawiciela" wysi
                > ada.
                >
                > Ależ zekranizował !!! Był serial, w ktorym nota bene małą Joannę grała Jowita M
                > iondlikowska, która nastepnie jako zagrała głowna rolę w "Placu Zbawiciela" (ja
                > ko Jowita Budnik).

                Znalazłam, obejrzałam. Kawał dobrego filmu. Oglądane nie jest aż tak koszmarne jak czytane, bo nie ma tych ponurych opisów. W ogóle ekranizacja świetna, doskonała obsada, dialogi przeniesione na ekran słowo w słowo, i jeszcze do tego fantastyczna mała Joanna.
                Nawet kilkuletnia Salomea nie jest tak drewniana, jak zwykle dzieci w polskich filmach. Szacun, panie Łomnicki.
            • andaba Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 23:25
              pi.asia napisała:

              > Jak podrosłam, wpadła mi w ręce książka "Wędrówka Joanny" tejże autorki. Książ
              > ka, w której nie dzieje się nic dobrego - podłość, przemoc, wyzysk, zdrady, głó
              > d, brud, nędza, podglądactwo, wynaturzenia, choroba psychiczna, śmierć, pożar i
              > jeszcze nekrofilia. Jakby ktoś to zekranizował, to "Plac Zbawiciela" wysiada.


              Chyba zekranizował, "Rzeka kłamstwa" była na podstawie tych powieści, jak mi sie zdaje.
          • mkw98 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 14.04.12, 23:20
            "Księżniczka" jest w mojej rodzinie kultowa. : ) Nieustająco bawi mnie jej natrętny dydaktyzm oraz rzekomo zdrowe odżywianie w rodzinie państwa Radliczów i inne śmiesznostki, ale i tak tę książkę uwielbiam i czytam ją sobie dla zachęty, kiedy muszę się zabrać do jakiejś roboty.

            Widzę, że frakcja antytiutiurlistanowa jest silna. To krzepi, bo myślałam, że tylko ja tego nie lubiłam.
            • ananke666 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 00:13
              Z całego tiutiurlistanu pamiętam tylko dziewczę moczone w beczce z sokiem z orzecha i nie wiedzieć czemu, kojarzą mi się mętnie jakieś rzymskie konfitury. Resztę wyparłam, w ogóle nie pamiętam, o co tam chodzi.
      • ananke666 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 00:14
        Uwielbiałam Braci Lwie Serce i Ronję.
        Won z Sercem.
      • slotna Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 00:34
        > Większość książek Astrid Lindgen. Nie cierpiałam Pippi, Mio mój Mio, Bracia Lwi
        > e Serce, Ronja, a przede wszystkim wstrętny "Braciszek i Karlsson z dachu". Na
        > szczęście są Dzieci z Bullebyn, Emile i wyspa Saltkrakan.

        Ha, to samo! Bo "Dzieci" sa NORMALNE, bez oszustw, a ta Pippi czy Karlsson to nie wiadomo co to w ogole.

        > Baśnie Andersena. Ze szczególnym uwzględnieniem "Calineczki" - towaru na sprzed
        > aż, pardon, kandydatki do zamążpójścia, li i jedynie.

        "Calineczki" tez nigdy nie lubilam, jakas taka przasna mi sie zdawala. Ale "Krolowa sniegu", "Imbryk" czy "Len" kochalam.

        "Krol Macius Pierwszy" mnie fatalnie nudzil, ale w koncu za ktoryms razem przebrnelam, nie podobalo mi sie strasznie - ponure i dziwaczne.

        Hihi, jeszcze mi sie przypomnialo, ze czytalam z umilowaniem ksiazke Jana Brzozy pt. "Dzieci", ktora dostalam od starszego pana, znajomego mojego ojca. Traktowala o dzieciach, a jakze, dzieciach biedoty, glodujacych, nedznie ubranych, pracujacych ponad sily, zyjacych w najgorszych dzielnicach przedwojennego Lwowa. Jedne umieraly na tyfus, inne ladowaly na ulicy, osierocone i tak dalej. Sama rozpacz. Bylam zachwycona! ;))
      • ananke666 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 20:43
        Mnie dla odmiany Emil nieco nudził. Ronję przypomniałam sobie niedawno i z pewnym zaskoczeniem zauważyłam, że to niezłe fantasy dla dzieci. Trzy pierwsze miejsca jeśli chodzi o Lindgren okupują u mnie zgodnie Bracia Lwie Serce, Ronja i Dzieci z Bullerbyn.
    • jhbsk Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 09:38
      Krótko:
      Serce
      Baśnie Andersena
      Antek (makabra)
      Janko Muzykant (makabra)
      Anielka
    • maniaczytania Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 12:49
      rety, nie wiem, jak to o mnie swiadczy, ale mnie sie wiekszosc z wymienionych podobala ;)

      Zgadzam sie co do tych "Jankow Muzykantow", "Dobrej Pani", "Anielki" itp.
      • paszczakowna1 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 17:22
        > rety, nie wiem, jak to o mnie swiadczy, ale mnie sie wiekszosc z wymienionych p
        > odobala ;)

        Mnie też. (W szczególności Niziurski, choć najwyżej cenię jego wczesne powieści, bez elementów fantastycznych.) Ale zgadzam się odnośnie "Porwania w Tiuturlistanie" (bardzo było niepokojące) i "Anielki" (lubię Prusa, ale do "Anielki" nigdy nie wróciłam - pamiętam tylko tego nieszczęsnego "Karuska").

        A absolutnie najgorszą traumą z dzieciństwa było dla mnie dzieło "Klechdy domowe. Zbiór podań i legend polskich" (czy jakoś tak). Fajne takie wydanie, z drzeworytami. Czytałam to, jak miałam z osiem lat. Zmory, upiory, makabra za makabrą, a już wszystko przebiła dla mnie legenda o Żywej (czyli dziewicy morowej w wersji nieletniej). Przychodziła, rozumiecie, do wsi, bawiła się z dziećmi i dziecko za dzieckiem umierało na dżumę zaraziwszy przedtem rodzinę. Wszystkie horrory wysiadają w przedbiegach.
        • monikate Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 19:38
          "Serca" nie znosiłam z w/w powodów.
          "Pinokio" - coś strasznego, natrętny dydaktyzm, umarli, którzy ożywają, wydłużony nos, ośle uszy dla niegrzecznych dzieci, wrrr.
          Książki Korczaka - źle się kończą, może jedynie "Bankructwo małego Dżeka" jest do przyjęcia.
          Bajek Andersena nie lubiłam i czasem lubiłam - kiedy chciałam się wprawić w smętny nastrój :)
          Swoją drogą w wielu wymienionych książkach w wątku głupota ich bohaterów jest porażająca i skutecznie zniechęca do czytania. Mała syrenka - wiadomo. Chlopcy z Placu Broni - na kija walczyli o głupi plac? A kiedy Nemeczek ostro się zaziębił, można było coś z tym zrobić i wyprowadzić chłopaka na prostą. Koledzy odwiedzają i jęczą, kochający rodzice Nemeczka patrzą tylko, jęczą, szlochają i załamują ręce. Aż chce się krzyknąć, żeby niemoty jedne wzięły tylne części ciała w garść i wezwały lekarza.
          • monikate Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 19:40
            Jeszcze sierotkę Marysię wysłałabym osobiście na księżyc, o co w ogóle chodzi w tej książce?
            • pi.asia Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 19:54
              Sierotkę Marysię akurat bardzo lubię - te krasnoludki, które pomagają Skrobkowi w piękny sposób, nie podsuwając mu pieniędzy, tylko wysrebrzając światłem księżyca i złocąc słońcem kawał ugoru, żeby go skusić do pracy i potem pomagając uprawiać tę ziemię, i zbierając ziarno na siew, i organizując wszystko tak, aby przygarnięta z łaski Marysia okazała się skarbem. Sąd nad ubogim szczurem, który kradł ziarno z głodu, i którego skazano na śmierć, a zapłakany Pietrzyk wybłagał dla niego łaskę u króla Błystka - ten sąd zawsze mnie wzruszał. To znaczy zachowanie Pietrzyka i mądrość króla. Może dlatego, że ja beksa jestem ;)

              A odpowiadając na Twoje pytanie - ta książka jest głównie o przygodach krasnoludków na ziemi. Różnych przygodach - dziwnych, śmiesznych, nieprzyjemnych. I w to wplecione są losy ludzi.
          • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 20:23
            > A kiedy Nemeczek ostro się zazięb
            > ił, można było coś z tym zrobić i wyprowadzić chłopaka na prostą. Koledzy odwie
            > dzają i jęczą, kochający rodzice Nemeczka patrzą tylko, jęczą, szlochają i zała
            > mują ręce. Aż chce się krzyknąć, żeby niemoty jedne wzięły tylne części ciała w
            > garść i wezwały lekarza.

            No coś ty, w książkach z tej epoki KAZDE przechłodzenie czy nawet zamoczenie nogi w zimnej wodzie nieodmiennie prowadzi do zapalenia płuc.

            A na zapalenie płuc to już żaden lekarz nie poradził (przecież antybiotyków nie było, to co miał, pijawki przystawiać)? Pominąwszy już, że to biedota była i ich na obiad nie było porządny stać, a co dopiero lekarza...

            Nasycona lekturą tamtego okresu, nabrałam przekonania, że aby dostać śmiertelnej choroby wystarczy zmarznąć na deszczu i już, przepadło, nic nie pomoże, śmierć. Dłuuugo miałam fobie medyczne na tym tle!
            • kooreczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 22:13
              W wypadku zapalenia płuc diagnozowano, opatulano ciepło i czekano na przesilenie- jak przeżyje szczyt gorączki to prawdopodobnie wyzdrowieje. Dzisiaj nawet nie wszyscy lekarze pamiętają o czymś takim.
              • andaba Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 15.04.12, 23:30
                I co sie dziwić fatalnemu stanowi czytelnictwa w Polsce. Przeczytałam wymienione przez was tytuły ksiązek i poza Antkiem, wszystkie wydawały mi sie albo śmiertelnie nudne, albo okrutne, albo przynajmniej smutne. Zdecydowana większość to lektury szkolne. Gdybym czytała tylko lektury, to znienawidziłabym tę czynność na wieki wieków.



                • ananke666 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 01:10
                  Antek, jak rozumiem, wydał Ci się pogodny i radosny? :D
                  • andaba Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 08:18
                    Nie, ale mi się podobał.
                    Podobnie jak Nad Niemnem, Dobra pani i Katarynka.
                    • kanga_roo Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 09:19
                      ha, przypomniał mi się wątek z forum "starsze dziecko", w którym jedna frakcja podchodziła do lektur szkolnych z szacunkiem i pokorą, a druga diagnozowała, że serwowane dzieciom od lat dzieła są przyczyną tragicznego stanu czytelnictwa w Polsce.

                      co do moich koszmarów (dzieciństwa i nie tylko dzieciństwa) - zdecydowanie wygrywa "Biały Bim Czarne Ucho". reszta, nawet jeśli nieprzyjemna, nudna i żmudna (vide Tiutiurlistan, Król Maciuś, i inne Janki Muzykanty) nie zrobiła mi specjalnej krzywdy.
                    • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 10:56
                      andaba napisała:

                      > Nie, ale mi się podobał.
                      > Podobnie jak Nad Niemnem, Dobra pani i Katarynka.

                      No, ale Nad Niemnem chyba trudno nazwać książką dzieciństwa :) Mnie również podobały się nowele pozytywistyczne (pod warunkiem, że nie zabijano akurat żadnych zwierząt), tylko zastanawiam się właśnie, po co robić z pozytywizmu lekturę dla IV klasy podstawówki (dzieci 9-10 letnie, które dopiero zaczynają naukę historii i o pozytywizmie nie mogą mieć najbledszego pojęcia).

                      Mocno podejrzewam, że kiedyś te nieszczęsne Konopnickie i Orzeszkowe wtykano do programu lektur, żeby uwrażliwiać na walkę klas i prezentować od małego ciężką dolę klasy robotniczej.

                      A teraz pewnie po to, żeby krzewić wśród maluchów patryjotyzm przez jot...
                      • chomiczkami Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 11:04
                        Może. Dla mnie program jest przeładowany książkami, na które jest po prostu za wcześnie. Moja klasa czytała "W pustyni i w puszczy" w klasie V. Nie wiem, ile osób ją przeczytało. Dwie? Rok później było "Ogniem i mieczem". Potem, konsekwentnie, "Potop". A na historii nadal uczyliśmy się co roku o Mezopotamii ;).
                      • truscaveczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 11:43
                        nessie-jp napisała:

                        > andaba napisała:
                        >
                        > > Nie, ale mi się podobał.
                        > > Podobnie jak Nad Niemnem, Dobra pani i Katarynka.
                        >
                        > No, ale Nad Niemnem chyba trudno nazwać książką dzieciństwa :)

                        No, moją lekturą z dzieciństwa była "Lalka" :P

                        A Antek to o tym rzeźbiącym chłopcu? To chyba mi się podobał.
                        • mkw98 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 12:23
                          Furda rzeźbienie, tam była ta straszna scena upieczenia dziecka żywcem w piecu!
                          • verdana Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 16.04.12, 20:42
                            Bo, do jasnej nomen omen Anielki, pozytywiści nie pisali dla dzieci. To były opowiadania dla dorosłego, wyrobionego czytelnika.
                            A za "Mendla Gdańskiego:" Konopnickiej mogę nawet darować nawet to, że przodek mi sie z miłości do niej zastrzelił.
                          • truscaveczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 19.04.12, 17:10
                            No ale co z tego, jeśli ja pamiętam rzeźbienie, a z opisu upieczenia Anielki pamiętam tylko wyrażenie "różowy trup".
                            • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 19.04.12, 19:32
                              truscaveczka napisała:

                              > No ale co z tego, jeśli ja pamiętam rzeźbienie, a z opisu upieczenia Anielki pa
                              > miętam tylko wyrażenie "różowy trup".

                              Czy aby nie Rozalki?

                              Anielki nie czytałam, bo mnie uprzedzono, że tam pies cierpi, więc olałam sikiem falistym. Natomiast z powodu Rozalki robiło mi się przez dłuższy czas z lekka niedobrze za każdym razem, gdy babcia piekła schab w piekarniku.
                        • jhbsk Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 17.04.12, 07:58
                          O rzeźbiącym to „Historia żółtej ciżemki". W ekranizacji debiutował Marek Kondrat.
                          • the_dzidka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 08.05.12, 14:30
                            O Antku też. Antek robił wiatraczki. I może coś jeszcze, ale że dłubał kozikiem, to pewne.
                            • jhbsk Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 10.05.12, 07:59
                              Widocznie jakoś mi to umknęło. Prawie„ Antka" nie pamiętam a „Historię" dość dobrze.
    • minerwamcg Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 17.04.12, 00:37
      W trzeciej klasie (!!!) pani na polskim czytała nam dzieło "Zbrodnie hitlerowskie na dzieciach i młodzieży polskiej". Lekcje przesiadywałam z głową pod ławką robiąc wszystko, żeby nie słyszeć. Że nikt z rodziców nie przyszedł do szkoły z giwerą i nie odstrzelił tej kretynki, to aż się nie chce wierzyć.
      • verdana Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 18.04.12, 20:47
        Może nie chciał tomu drugiego "Zbrodnie na nauczycielach polskiej mlodzieży?"
        • piotr7777 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 20.04.12, 17:53
          Patrząc z perspektywy na "Antka" bardziej od tragicznego końca Rozalki (co jest oczywiście smutnym świadectwem tamtych czasów) wstrząsające jest zakończenie - gdy dorastający chłopak zostaje de facto wygnany z domu przez konkubenta matki. A i tak na tle pozytywistycznych nowel jest to zakończenie przynajmniej otwarte.
          • a_weasley Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 22.04.12, 19:03
            Piotr7777 napisał:

            > wstrząsające jest zakończenie -
            > gdy dorastający chłopak zostaje de facto wygnany z domu przez konkubenta matki
            > . A i tak nna tle pozytywistycznych nowel jest to zakończenie przynajmniej otwarte.

            Prus wręcz przedstawia to tak, jakby Antek dostał życiową szansę spożytkowania swoich uzdolnień. Do tego stopnia, że w wydaniu, które czytałem, w omówieniu od wydawcy zwracano uwagę na ideologiczny błąd popełniony przez autora i bezwzględny ucisk klasowy, którego ofiarą Antek padnie.
            • paszczakowna1 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 24.04.12, 01:35
              > Prus wręcz przedstawia to tak, jakby Antek dostał życiową szansę spożytkowania
              > swoich uzdolnień.

              Jak najbardziej. "Antek" w pierwszej publikacji był czymś w rodzaju reklamówki funduszu stypendiów rzemieślniczych dla uzdolnionych manualnie chłopców. Stąd ten apel na końcu (nie wiem, czy we wszystkich wydaniach zachowany).
              • iwoniaw Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 24.04.12, 15:09
                Tak czy owak, nowela pozytywistyczna - i to w nieszczęsnych osobach Janka Muzykanta i Antka - zawsze wydawała mi się dość kuriozalnym pomysłem na obowiązkową lekturę dla 9-latków. Bo niby o dzieciach, czy co? O, jeszcze "Nasza szkapa", omawiana u nas już wprost przez polonistkę jako przykład, jakie to luksusowe życie przyszło nam wieść w porównaniu.
                • marslo55 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 24.04.12, 17:18
                  iwoniaw napisała:
                  "Tak czy owak, nowela pozytywistyczna - i to w nieszczęsnych osobach Janka Muzykanta i Antka - zawsze wydawała mi się dość kuriozalnym pomysłem na obowiązkową lekturę dla 9-latków. Bo niby o dzieciach, czy co?"
                  1) Bo o dzieciach 2) Bo krótkie 3) Bo zrozumiałe 4) Bo wielkim pisarzem był!
                  "Antek" wywarł dziwny wpływ na mnie i moją szkolną koleżankę. Przez całą zimę bawiłyśmy się w "Antka". Polegało to na urwaniu z dachu wielkiego sopla lodu i piastowania go na rękach aż do rozpuszczenia się. Każda z nas udawała przy tym, że topniejący sopel to jej coraz gorzej się mający syn Antek (crossover z "Jankiem Muzykantem" i "Jaś nie doczekał"). Próbowałyśmy mówić swoiście rozumianą gwarą: "Loboga, kumo , dyć mój Antek wychudł okrutnie i dochtór zece, co ni mo nijakiej nadziei". Kompletny obłęd.
                  • seidhee Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 25.04.12, 12:00
                    Ómarłaś mnie XD
                  • mkw98 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 25.04.12, 21:12
                    Marslo, super opowieść : ) Dawno się tak nie śmiałam : )
      • a_weasley Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 22.04.12, 19:00
        Minerwamcg napisała:

        > W trzeciej klasie (!!!) pani na polskim czytała nam dzieło "Zbrodnie hitlerowsk
        > ie na dzieciach i młodzieży polskiej"

        To i tak miło z jej strony, że do trzeciej poczekała. Mnie "Kamieniami na szaniec", i to właśnie rozdziałem o Arsenale, uczęstowano w drugiej (w dodatku byłem rok młodszy od kolegów).
        • piotr7777 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 24.04.12, 17:45
          Co do Chłopców z placu broni - absolutnie się nie zgadzam.
          To znaczy owszem - śmierć Nemeczka na oczach kolegów, zrozpaczonej matki i nieszczęsnego krawca resztką sił szyjącego garnitur dla bogatego klienta rzeczywiście porusza niejedno serce, nie tylko dziecięce.
          Zarazem jednak "Chłopcy" to bodaj pierwsza lektura, która pokazuje świat dziecięcy na poważnie. Walka o tytułowy plac jest czymś więcej niż tylko zabawą. Autor zresztą nie krył, że zawarł tu pewną alegorię - czerwonoskórzy, którzy mogliby się placu, mają swój ogród botaniczny, symbolizują państwa imperialne szukające przestrzeni dla siebie kosztem małych narodów, którzy mogą co najwyżej skutecznie bronić swojego stanu posiadania. No a zakończenie gdzie świat dorosłych brutalnie niszczy to co ważne dla nastoletnich chłopców. I potem rzeczywiście ktoś może zapytać - a po co walczyli o ten głupi plac? No właśnie w tym wieku takie sprawy nie są głupie i akurat równieśnik bohaterów ksiażki jest w stanie to zrozumieć.
          • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 24.04.12, 18:21
            > a po co walczyli o ten głupi plac? No właśnie w tym wieku tak
            > ie sprawy nie są głupie i akurat równieśnik bohaterów ksiażki jest w stanie to
            > zrozumieć.

            Mów za siebie. Ja, jako rówieśniczka, nie mogłam zrozumieć, jak można być takim debilem, żeby doprowadzić do śmierci kolegi dla jakiejś kretyńskiej rywalizacji o podwórko. I dalej nie rozumiem.

            Zawsze uważałam, że to jest książka o niebezpieczeństwie bezsensownego "patriotyzmu".
            • piotr7777 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 24.04.12, 19:12
              > Mów za siebie. Ja, jako rówieśniczka, nie mogłam zrozumieć, jak można być takim
              > debilem, żeby doprowadzić do śmierci kolegi dla jakiejś kretyńskiej rywalizacj
              > i o podwórko. I dalej nie rozumiem.
              >
              > Zawsze uważałam, że to jest książka o niebezpieczeństwie bezsensownego "patriot
              > yzmu".
              A np. "Kamienie na szaniec"? Tu wprawdzie jest patriotyzm już taki prawdziwy, ale dziś też wiele znanych osób (ot choćby Marek Kondrat czy Olga Lipińska) uważa, że bezsensowny.
              • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 24.04.12, 19:24
                > A np. "Kamienie na szaniec"? Tu wprawdzie jest patriotyzm już taki prawdziwy,
                > ale dziś też wiele znanych osób (ot choćby Marek Kondrat czy Olga Lipińska) uwa
                > ża, że bezsensowny.

                Nie potrafię oceniać tej książki obiektywnie, bo chodziłam do szkoły podstawowej imienia autora i nachalność propagandy i wciskania dzieła do gardła każdego dziecka obrzydziła mi na stałe. Nie mówiąc już o czarownych opisach tortur i umierania osoby postrzelonej w brzuch. W rzeczy samej coś, co powinny czytać 11-latki!
                • pi.asia Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 24.04.12, 20:04
                  Nie wiem, czy książki tego typu uczą patriotyzmu. Czytając "Ziele na kraterze" czy "Kolumbów" czułam raczej straszliwy opór przed przymusem bycia bohaterem niż narodową dumę i uniesienie.
                  Takie lektury nauczą walki, machania flagą i szablą i śpiewania pieśni narodowych. A dla mnie prawdziwym patriotą jest ten, co nie wywala śmieci do lasu, płaci podatki, sprząta po psie i chodzi na wybory. Może to mało spektakularny rodzaj patriotyzmu, ale bardziej potrzebny.
                  • a_weasley Mat. 23:23 09.05.12, 16:59
                    pi.asia napisała:

                    > A dla mnie prawdziwym patriotą jest ten, co nie wywala śmieci do lasu, płac
                    > i podatki, sprząta po psie i chodzi na wybory. Może to mało spektakularny rodza
                    > j patriotyzmu, ale bardziej potrzebny.

                    Należy i tamte rzeczy w potrzebie czynić, i tych nie zaniedbywać.
                • a_weasley Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 26.04.12, 23:19
                  Nessie-jp napisała:

                  > Nie mówiąc już o czarownych opisach tortur i umierania osoby postrzelonej w brzuch.

                  Zważywszy, jak naprawdę potrafiło wyglądać przesłuchanie w wykonaniu Gestapo, NKWD lub UB i jak naprawdę umiera się bez morfiny po postrzale w brzuch, są to opisy bardzo oględne. Mną przesłuchanie wstrząsnęło, ale ja miałem osiem lat.
              • a_weasley Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 26.04.12, 23:22
                Piotr7777 napisał:

                > A np. "Kamienie na szaniec"? Tu wprawdzie jest patriotyzm już taki prawdziwy,
                > ale dziś też wiele znanych osób (ot choćby Marek Kondrat czy Olga Lipińska)
                > uważa, że bezsensowny.

                Z czego jednakowoż niewiele wynika, bo nie ma takiej bzdury, której by pewna ilość znanych osób nie przyjęła jak swoją, ani takiej rzeczy mądrej i wielkiej, której by pewna ilość znanych osób nie miała za nic.
    • ginny22 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 24.04.12, 22:00
      Cóż za przyjemny wątek, do kroćset!
      Znienawidzone książki dzieciństwa:
      1. Król Maciuś I, koszmar smętny.
      2. Drugi koszmar smętny, też lektura w IV klasie - Pinokio.
      3. Koszmar nieco wcześniejszy - Akademia Pana Kleksa. Książka mnie nie zainteresowała, film mnie przeraził (wilki!).

      Rozalki i Janki Muzykanty mnie nie ruszały w żadną stronę, Anielka tylko potwornie nudziła.
    • seidhee Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 25.04.12, 12:05
      A ja chyba nie mam takich strasznych wspomnień z lektur...
      Król Maciuś mi się niezbyt podobał, bo strasznie ponury. Ale te wszystkie pozytywistyczne gruźlicze opowieści fascynowały mnie.
      "Porwania w Tiutiurlistanie" nie czytałam, znalazłam ostatnio w piwnicy ale jakoś nie mogę się za to zabrać.
    • marajka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 25.04.12, 18:35
      "Akademia pana Kleksa" - Brr... Koszmar! Marszu wilków się boję dalej. A jak ktoś to badziewie nazywa "polskim Potterem" to mam ochotę w mordę dać!

      "O krasnoludkach i sierotce Marysi". Nuda.
      • kooreczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 25.04.12, 18:48
        Ale dlaczego badziewie? Bo wilki przestraszyły? A nie miały wywołać takiego efektu?
        • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 25.04.12, 19:27
          kooreczka napisał:

          > Ale dlaczego badziewie? Bo wilki przestraszyły? A nie miały wywołać takiego efe
          > ktu?

          Nie no, chyba chodzi o poziom wykonania (filmu, jak przypuszczam). Rzeczywiście był brzydki, wyliniały i groteskowy. Ale to chyba była (jest?) taka maniera, że u nas filmy i programy dla dzieci robiło się w ten sposób.
          • kooreczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 25.04.12, 20:28
            Dziecięce fantasy z lat '80 zawsze wygląda dla nas dziwnie. Popatrz na taką "Niekończącą się Opowieść". PK nadrabia muzyką i ogólną psychodelią:)
            • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 26.04.12, 12:08
              kooreczka napisał:

              > Dziecięce fantasy z lat '80 zawsze wygląda dla nas dziwnie. Popatrz na taką "Ni
              > ekończącą się Opowieść". PK nadrabia muzyką i ogólną psychodelią:)

              Ale PK wyglądał dla mnie dziwnie wtedy, gdy byłam dzieckiem. Nie znosiłam tej wyliniałej psychodelii, wrzeszczącej Majki jako tła muzycznego (to w podróżach), brzydkich kukiełek.

              Niekończąca się opowieść to w ogóle inna klasa, film nastawiony na to, że ma być ładnie, a nie "dla dzieci", więc wynaturzenie, dziwacznie i groteskowo. Więc miał ładną muzykę, ładnych bohaterów, ładne koniki (trauma: jeden utonął) i ładnego latającego lwopsa. Zupełnie inna bajka.
              • kooreczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 26.04.12, 17:38
                Trauma po koniku? Ja rozumiem, że scena z gatunku wybitnie durnych, ale są pewne granice. To tylko postać, w dodatku zwierzęca. Chyba sobie w sygnaturce wkleję "Nie płakałam po Karusku".
                • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 26.04.12, 17:51
                  kooreczka napisał:

                  > Trauma po koniku? Ja rozumiem, że scena z gatunku wybitnie durnych, ale są pewn
                  > e granice. To tylko postać, w dodatku zwierzęca. Chyba sobie w sygnaturce wklej
                  > ę "Nie płakałam po Karusku".

                  Jakim Karusku?
                  • kooreczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 26.04.12, 19:31
                    Tym piesku Anielki, tylekroć tu wymienianym, którego zdechnięcie widać straszy niewinne dzieci bardziej niż samotna śmierć bohaterki.
                    • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 26.04.12, 19:44
                      kooreczka napisał:

                      > Tym piesku Anielki, tylekroć tu wymienianym, którego zdechnięcie widać straszy
                      > niewinne dzieci bardziej niż samotna śmierć bohaterki.

                      A! To ja nie wiem, bo nie czytałam przewidująco. Nie znoszę książek o cierpiących zwierzętach. Na filmie płakałam po koniku, Artax mu było bodajże. Umarł ze smutku i wciungło go w bagno.
                      • kooreczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 26.04.12, 19:57
                        O ile pamiętam wciągnęło go żywcem bo poddał się depresyjnym nastrojom.
                        NSO ma u mnie karnego jeża za zwywracanie oryginału.
                        Generalnie nie lubię czytać o opisach śmierci zwierząt, ale nie miałam nigdy jakiś większych odczuć z tym związanych, może dlatego, że ogólnie rzadko kiedy zapomniałam, że to co czytam to fikcja.
              • bupu Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 17.10.16, 00:11
                nessie-jp napisała:

                > Ale PK wyglądał dla mnie dziwnie wtedy, gdy byłam dzieckiem. Nie znosiłam tej w
                > yliniałej psychodelii, wrzeszczącej Majki jako tła muzycznego (to w podróżach),
                > brzydkich kukiełek.

                Jaka wrzeszcząca Majka? Jeśli chodzi o postać graną przez Małgorzatę Ostrowską, to jest to królowa Aba, a nie żadna tam Majka. A jeśli się rozchodzi o Jeżowską, to przepraszszam, ale ani w Akademii, ani w Podróżach ona nie występowała.
        • marajka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 25.04.12, 21:00
          Nie - badziewie bo badziewie, jakieś takie przyciężkawe, bez polotu, dla mnie ta cała fantazja tam taka mało fantazyjna, przewidywalna, nie zachwyca. Wilki to swoją drogą.
          • kooreczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 25.04.12, 22:04
            Ale mówisz w końcu o książce czy o filmie?
            • marajka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 26.04.12, 12:18
              Książce, choć film też był do bani.
              • modrooczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 26.04.12, 13:45
                Koszmary, do których mnie nieustająco zachęcano i nigdy nie przebrnęłam: Porwanie w Tiutiurlistanie, Dzikowy skarb Bunsha, Sejdżo i jej bobry (nawet nie wiem, czy to się tak pisze). Tych nie czytałam, po prostu nie mogłam. Za każdym razem jak prosiłam mamę, żeby mi poradziła jakąś fajną książkę to pytała: a Bunsha czytałaś?
                Nie lubiłam: Króla Maciusia (za to bardzo lubiłam Kajtusia Czarodzieja i Józki, Jaśki i Franki), Pinokia, Pana Kleksa, opowiastek o zwierzętach, jak to ktoś hodował żabkę a ktoś inny ślimaczka - nudziły mnie niemiłosiernie (np uwielbiane przez moją siostrę "Moje ptaki, zwierzaki i krewni".
                Może ja jestem jakaś zwichnięta, ale wszystkie wyciskacze łez lubiłam bardzo. Przeczytałam z własnej woli 3 tomy Andersena, wszystkie wymienione wcześniej nowelki, O psie który jedździł koleją, Lessie itp. Wszystkie wojenne na fali entuzjazmu młodej harcerki, włącznie z "Za murami Pawiaka" (śniło mi się długo, na jakiś czas mnie przystopowało ale potem zostałam historykiem).
      • iskrzy_54 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 30.10.16, 16:16
        A jak ktoś to badziewie nazywa "polskim Potterem" to mam ochotę w mordę dać!
        Wpisz swoją odpowiedź

        Badziewie to raczej Harry Potter - popłuczyny po literaturze fantasy tudzież źle napisana książka o szkole z internatem
        • zla.m Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 31.10.16, 09:03
          To są całkiem inne książki, powstałe w innych czasach, miejscach i dla innego czytelnika, a może też w innym celu. Obie są dobre, obie mają swoich wielbicieli, nie ma obowiązku opowiadać się za jedną z nich, można nawet obie lubić albo nie cenić żadnej. Ale naprawdę, nie poprawicie renomy jednej umniejszając drugą.
    • damakier1 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 25.04.12, 20:39
      Jeśli pomyślę, o książkach powszechnie uznawanych za "dużą literaturę", a w mojej opinii za cegły nie do przebrnięcia - przede wszystkim myślę o "Trylogii" i całej sienkiewiczowskiej reszcie.
      Jako dziecko nudziłam sie śmiertelnie przy "Królu Maciusiu".
      Ale nie mam książek - koszmarów dzieciństwa, bo lektury dobierałam dość swobodnie i jak mi sie coś nie podobało, po prostu nie czytałam. Opracowałam sobie za to dość dobrą umiejętność dyskutowania na lekcjach na temat zadanych lektur, niezależnie od tego, czy je przczytałam, czy też nie. Zwykle parę wypowiedzi kolegów i koleżanek wystarczało mi, by z mądrą miną dorzucać trafne uwagi i całkiem niezłe oceny za nieprzeczytany lektury dostawałam. Do czasu, gdy jako pierwsza zostałam wyrwana do streszczenia "Łyska z pokładu Idy" Gustawa Morcinka i bezczelnie oświadczywszy, że oczywiście przeczytałam, zaczęłam snuć opowieść o chłopcu nazywanym Łysek, który jachtem "Ida" wypłynął w rejs po mazurskich jeziorach....
      To była moja pierwsza wielka kompromitacja.


      "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
      (aut.: ToJaJurek)

      wwwtrembil.blox.pl/html
    • rannie.kirsted Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 03.05.12, 19:21
      ten obcy. co to byl za umoralniajacy nudny gniot. plus kontynuacja, tytulu nie pamietam
      • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 04.05.12, 17:15
        rannie.kirsted napisała:

        > ten obcy. co to byl za umoralniajacy nudny gniot. plus kontynuacja, tytulu nie
        > pamietam

        "Inna" czy coś w tym rodzaju. Faktycznie ponure i smętne. Chociaż Ten Obcy jeszcze jakoś w miarę dobrze napisany był (w sensie: nie było dłużyzn, jakoś się dało czytać). Ale nie lubiłam tej książki.
        • asiunia311 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 04.05.12, 19:44
          "Inna" faktycznie była smętna i pesymistyczna, ale "Ten obcy" pozostawił w mojej świadomości miłe wspomnienia. Ciekawam, czy i teraz wyraziłabym tę samą opinię na temat tego dzieła:) W każdym razie spustoszenia w mej psychice nie poczyniło;)
          • rannie.kirsted Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 07.05.12, 21:02
            o nieee, ten zestaw bohaterow byl wybitnie antypatyczny. ula swietoszkowato-zolzuniowato mocno neurotyczne stworzonko, zachwycona soba pestka i nudny smrodek dydatyczny zenek, bleeee
            • asiunia311 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 07.05.12, 21:24
              Toteż mówię, że mam jeno miłe wspomnienia, a czytałam to dzieło będąc w wieku lat - bodajże - dziewięciu. I nigdy więcej nie pokusiłam się o powtórkę:) Podejrzewam, że miałabym nieco odmienne zdanie. A nawet bardzo odmienne;)

              Natomiast - wybaczcie OT - w zeszłym roku zrobiłam sobie replay z Pana Samochodzika Nienackiego, ponieważ to moja biblia z dzieciństwa. Ubawiłam się setnie, jak pan Tomasz dzielnie spełniał swój obywatelski obowiązek jako ORMO-wiec. Nieco mniej mnie bawiły jego seksistowsko - mizoginiczne wynurzenia o roli i przeznaczeniu kobiet. Ale w sumie, jako całość, to całkiem zgrabny przygodowy kryminał dla dzieci. Z moimi ukochanymi "zagadkami Fromborka" oraz "Niesamowitym dworem" na czele.
              • elitkka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 07.05.12, 22:24
                Mnie też się "Ten obcy" nie podobał, nudna była ta lektura, chyba nawet nie przeczytałam całej. Z tego co pamiętam, była raczej ponura. Poza tym dwie z moich ulubionych książek z dzieciństwa- "Pollyanna" i "Mała księżniczka". Tę pierwszą sobie jakiś czas temu odświeżyłam i to ciągłe "cieszę się" bohaterki doprowadzało mnie do szału:P. "Księżniczce" Sarze z kolei zawsze bardzo współczułam, jej samotności i wrednych koleżanek, ale do ciężkiej cholery, przyjechała sobie do szkoły, była tam specjalnie traktowana- miała własny pokój, chyba nawet urządzony po swojemu, służącą, o czym inne uczennice mogły tylko pomarzyć. Jak teraz na to patrzę, to strasznie mnie to irytuje i nie dziwię się, że nie była zbyt lubiana, księżniczka wielka, grr.
                • elitkka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 07.05.12, 22:30
                  Właściwie powinnam była to wpisać do "książek, które już się nie podobają" , bo takie koszmary to to znowu nie są;)
                • asiunia311 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 07.05.12, 22:40
                  Wstyd się przyznać, ale chyba nigdy "Małej księżniczki" nie przeczytałam...
                • marajka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 08.05.12, 12:04
                  miała własny pokój, chyba nawet urząd
                  > zony po swojemu, służącą, o czym inne uczennice mogły tylko pomarzyć. Jak teraz
                  > na to patrzę, to strasznie mnie to irytuje i nie dziwię się, że nie była zbyt
                  > lubiana, księżniczka wielka, grr.

                  Ale Sara nie zachowywała się księżniczkowato. OK, miała pokój, powozik, pokojówkę, ale przecież zparaszała koleżanki, chciała się przyjaźnić, nie była wyniosła, nie wyśmiewała się z Ermengardy, która nie znała francuskiego, choć ona sama mówiła biegle. A inne się wyśmiewały. Zrobiła się oschła po śmierci ojca, ale to też naturalne, o wiele bardziej niż Sara-ciepła klucha z kreskówki. "Księżniczkę" zrobiła z siebie kiedy była już biedna, po prostu w ten sposób sobie radziła. To wtedy stała się wyniosła, to była jej tarcza obronna.

                  Ten Obcy mi się też podobał. I Pollyanna. Szkód nie wyrządziło to żadnych ;)
                  • kooreczka Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 08.05.12, 20:26
                    Pokój miała urządzony przez rozpieszczającego ją ojca, więc nie wiem o co się wściekać. Była też bardzo lubiana (poza zdetronizowaną księżniczką). Opiekowała się najmłodszym dzieckiem, pomagała słabszym koleżankom- szkoda, że poza tą dwójką po zmianie sytuacji wszystkie koleżanki się od niej odwróciły.
                • klymenystra Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 09.05.12, 22:18
                  O, ciekawe, że tak odebrałaś Małą Księżniczkę :) Ja tę książkę uwielbiam - Sara jest zresztą świadoma tego, że bogactwo jej ojca i to, że ma tyle fajnych rzeczy to przypadek. A nie była lubiana przez Lavinię i kilka zawistnych koleżanek, a nawet one, wraz z resztą szkoły, słuchały jej historii (co jest BTW dokładnym odbiciem tego, co robiła 11-letnia Frances w swojej szkole). Lubię to, że umiała się znaleźc, nawet gdy była w nędzy, choc czasem była zła czy zmęczona. Piękna baśń :)
              • mamamila74 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 07.05.12, 22:25
                Wlasnie! Pana Samochodzika tez w dziecinstwie uwielbialam, smrodek dydaktyczny plus stosunek do kobiet nic mi nie przeszkadzal. Potrafilam to jakos wylaczyc i delektowc sie po prostu dobra kryminalna-przygodowa powiescia (moja ulubinoa byly "Nowe przygody Pana Samochodzika", Marta-Kapitan Nemo to moja ulubiona postac). Ciekawe dlaczego nie potrafie podobnie podejsc do Neojezycjady... Tam jakos nie trawie tego dydaktycznego smrodku!
                • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 07.05.12, 22:30
                  mamamila74 napisała:

                  > Wlasnie! Pana Samochodzika tez w dziecinstwie uwielbialam, smrodek dydaktyczny
                  > plus stosunek do kobiet nic mi nie przeszkadzal. Potrafilam to jakos wylaczyc

                  Bo tam było zwyczajnie w ogóle COŚ, jakaś treść, jakakolwiek wartość poza garścią dowcipów, gimnazjalnym romansikiem i szybkim narzeczeństwem, jak u Musierowicz.

                  Dorośli w "Panach Samochodzikach" byli nudni jak flaki z olejem i nie poświęcałam im jako dziecko uwagi
                  • asiunia311 Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 07.05.12, 22:39
                    Protestuję! A Waldemar Batura, słynny przeciwnik Tomasza? Całkiem interesujący, bo po ciemniejszej stronie mocy:)

                    Ech, bo znów wywlekę "Niesamowity dwór" lub Templariuszy, a miałam w końcu zabrać się za "Potępienie Paganiniego"...
                    • nessie-jp Re: OT - koszmarne książki naszego dzieciństwa 07.05.12, 23:12
                      > Protestuję! A Waldemar Batura, słynny przeciwnik Tomasza? Całkiem interesujący,
                      > bo po ciemniejszej stronie mocy:)

                      O, owszem, Batura budził emocje! :)


                      > Ech, bo znów wywlekę "Niesamowity dwór" lub Templariuszy,

                      Oglądając parę lat temu dość przeciętny amerykański film przygodowy "Skarb narodowy" z Nicolasem Cagem nie mogłam opędzić się od myśli, że my przecież mamy gotowe, ciekawsze, lepsze, bogatsze scenariusze na takie właśnie filmy. Tylko oczywiście budżetu (i talentu) brakuje, bo to, co zrobiono z adaptacjami telewizyjnymi Panów Samochodzików woła o pomstę. Nawet nie do nieba. Po prostu pomstę, powszechną i przyziemną.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja