Dodaj do ulubionych

OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się...

16.04.12, 11:50
Ja nie pamiętam, ie czytałam programowo. Robinson Crusoe w pełnej wersji mi się chyba podobał, na pewno pełna wersja Podróży Guliwera.
Pamiętacie listy lektur? Co tam fajnego jeszcze było?
Obserwuj wątek
    • meduza7 Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 12:04
      Pisząc "pełne wersje", masz na myśli te oryginalne, nie przerabiane dla szkół? Mnie się nie podobały. Robinsona czytałam mając jakieś 8-10 lat, pełną wersję właśnie i był dla mnie nudny dość, a poza tym nie potrafiłam sobie zupełnie wyobrazić tej straszliwej otchłani czasu, jaki spędził na wyspie - 28 lat bodajże. W wersji przerobionej zostało to skrócone do kilku lat, czegoś wyobrażalnego dla dziecka, i w ogóle napisane jakoś przystępniej. Podobnie Guliwer. No ale jedno i drugie nie było przecież w zamyśle autorów lekturą dla dzieci...

      Ja generalnie lektury lubiłam, a czy miałam jakieś naj...? Hehe, większość tego, na co ogólnie się narzeka, wszystkie te kobyły w stylu Sienkiewicza, Chłopów, Lalki...
    • mkw98 Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 12:21
      Nie biorę pod uwagę lektur z podstawówki, bo tam było sporo fajnych, które przeczytałam zanim byłam do tego zmuszona w szkole i zdążyłam je pokochać wcześniej (Karolcia, Ania z Zielonego Wzgórza, Akademia Pana Kleksa itd).
      W liceum:
      Lalka (to chyba typowe)
      Chłopi (chyba mniej)
      Przedwiośnie (chyba zupełnie nietypowo)
    • nessie-jp Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 12:22
      Nie pamiętam, czy Juliusz Verne był obowiązkowy? W każdym razie czytałam mniej więcej w tym samym okresie, co właśnie Guliwera i Robinsona. Fiedler i Szklarski również bardzo mi się podobali. Wszystko Centkiewiczów.

      UWIELBIAŁAM Żeromskiego, zarówno Syzyfowe prace, jak i potem w liceum Przedwiośnie.
    • deszcz.ryb Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 13:39
      Lalka - do tej pory uwielbiam czytać, jak studenci dokuczali hrabinie. :P

      Nad Niemnem - pomijałam sławetne opisy przyrody, chichocząc nad "cierpieniami" pani chorej na "globus" (za nic sobie nie przypomnę, jak miała na imię).

      Ogólnie to większość lektur szkolnych przeczytałam raczej z przyjemnością.
      • nessie-jp Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 13:51
        > Nad Niemnem - pomijałam sławetne opisy przyrody, chichocząc nad "cierpieniami"
        > pani chorej na "globus" (za nic sobie nie przypomnę, jak miała na imię).

        Emilia! Ja biedaczce współczułam, bo sama cierpiałam na migreny.

        Nad Niemnem lubiłam, w ogóle wszystko tej autorki lubiłam, opisy przyrody też pomijałam, choć teraz żałuję, ale po prostu nie było czasu, stos grubaśnych lektur do przeczytania i przyswojenia był zbyt wielki.

        O to zresztą mam ogromną pretensję do systemu edukacji
          • rozdzial43 Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 17.04.12, 19:12
            po 40 pierwszych stronach (które zap
            > ełniał
            > > opis zachodu słońca) zgrzytnęłam zębami i cisnęłam tomiszcze w kąt, .


            > Ekhm, przyczyna Twojej traumy musiała być inna, bo opis zachodzącego słońca w p
            > ierwszym rozdziale "Chłopów" zajmuje jakieś dwa zdania.

            Ekh, ekh, a może jeno w tym wydaniu, co się Nessie trafiło, dwa zdania przez 40 stron wydrukowali. Każdy by cisnął takim tomiszczem, żeby je tylko móc unieść.
        • deszcz.ryb Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 15:20
          > Emilia! Ja biedaczce współczułam, bo sama cierpiałam na migreny.

          Tylko wiesz, pani Emilia na migreny może i cierpiała, ale na pewno nie aż takie, jak to zostało przedstawione w książce. ;) Ona po prostu wykorzystywała swoją chorobę [a mnie się wydaje nawet, że udawała], żeby wzbudzić zainteresowanie swoją osobą i wykręcić się od jakiejkolwiek pracy.
              • the_dzidka Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 17.04.12, 08:33
                Mam wrażenie, że ona nie symulowała globusa, ale nie dlatego, że była taka prawa i uczciwa, że gdzieżby jakie symulowanie; Emilia była egzaltowaną histeryczką i hipochondryczką, a w takiej sytuacji łatwo o nabawienie się globusa. Miałam w życiu taki szalenie nerwowy epizod, gdzie dosłownie co chwila miałam wrażenie, że się duszę :(
                Wydaje mi się, że Emilia z początku pieściła się i cackała ze sobą, no a jak już wpadła w regularną hipochondrię, to już diabli wzięli, to był XIX wiek i inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny i innych takich jeszcze składach aptecznych nie było :)
                • meduza7 Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 17.04.12, 09:19
                  Emilii to było mi trochę szkoda - po przeczytaniu książki, bo w filmie to ona robiła za Element Komiczny, li i jedynie. To była kobieta dość mocno rozczarowana życiem - wyszła za pięknego, romantycznego buntownika, a tu ups! rzeczywistość zaskrzeczała, romantyzm się skończył, trzeba było harować, by się w ogóle utrzymać na powierzchni, a buntownik zamienił się w hreczkosieja. A ona tego nie była w stanie zrozumieć i zaakceptować, dlatego uciekała w chorobę i czytanie francuskich romansów. Mam wrażenie, ze padła ofiarą modelu wychowania w swoich czasach. Jest sporo portretów literackich takich właśnie kobiet, które najpierw wychowywano niejako w oderwaniu od rzeczywistości, miały być subtelne, uczuciowe i niewinne, a potem zderzały się brutalnie z życiem codziennym...
                  Jeszcze tak mi przyszło do głowy, że biorąc dodatkowo pod uwagę specyfikę Polski po powstaniu styczniowym, wieczną narodową żałobę, kult tych, którzy zginęli - kto wie, może Emilia lepiej by się czuła jako wdowa po bohaterskim powstańcu? Mieszkałaby zapewne gdzieś kątem przy rodzinie jako uboga krewna, bo wątpię, czy sama utrzymałaby majątek, ale za to chodziłaby z królewską godnością w czarnych sukniach i zbierałaby należną atencję.
          • nessie-jp Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 15:46
            deszcz.ryb napisała:

            > > Emilia! Ja biedaczce współczułam, bo sama cierpiałam na migreny.
            >
            > Tylko wiesz, pani Emilia na migreny może i cierpiała, ale na pewno nie aż takie
            > , jak to zostało przedstawione w książce. ;) Ona po prostu wykorzystywała swoją
            > chorobę [a mnie się wydaje nawet, że udawała], żeby wzbudzić zainteresowanie s
            > woją osobą i wykręcić się od jakiejkolwiek pracy.


            No i właśnie dlatego jej współczułam, bo i ja od dziecka słyszałam (głównie w szkole, choć od ciotek też), że na pewno aż tak nie cierpię, że się wykręcam, że paluszek i główka, że chora z urojenia, że od bólu głowy jeszcze nikt nie umarł, że od bólu głowy nie bywa niedobrze, że jak nie ma gorączki, to nie choroba i tak dalej... Dlatego powszechne niezrozumienie choroby Emilii mnie nie dziwiło, a przeciwnie, byłam zdania, że sama autorka w życiu nie cierpiała na żadną chorobę i dlatego ni dudu nie umie sobie wyobrazić, że naprawdę MOZE boleć... Wiedziałam, że w zamyśle to miała być postać śmieszna i wkurzało mnie to.


    • paszczakowna1 Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 15:27
      W liceum dużo fajnych rzeczy było. Właściwie to ja lubiłam niemal wszystko (z wyjątkiem "Granicy" Nałkowskiej, która chyba mi w złym momencie wypadła), z tym że większość przeczytałam, zanim były "omawiane". Czytelniczką byłam szybką, wszystkożerną i specjalnego wstrętu do żadnej lektury szkolnej nie żywiłam. Żal tylko niejaki miałam do polonistki, że karmiła nas Słowackim w ilości przekraczającej ludzką wytrzymałość (np kazała czytać zarówno "Fantazego" jak i "Sen srebrny Salomei", co uważałam za nadużycie, zwłaszcza w mat-fiz - zresztą dramaty nie są do czytania).

      A z utworów, których bym pewnie nie przeczytała, gdyby nie były lekturami, polubiłam poetów barokowych, "Nocny lot", "Dżumę" i "Ferdydurke". Lubiłam też praktycznie wszystkie polskie powieści pozytywistyczne, Dickensa, "Chłopów" i oczywiście "Mistrza i Małgorzatę", ale nie traktowałam tego jako "lektury".
    • slotna Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 15:36
      "W pustyni i w puszczy", "Potop" i "Ogniem i mieczem" (nie pamietam, ktore bylo lektura, na pewno nie "Wolodyjowski", przez ktorego przebrnelam raz i nigdy wiecej), "Granica", "Dzieci z Bullerbyn", "Szatan z siodmej klasy", "Przygody Tomka Sawyera", poezja Baczynskiego, wszystkie chyba polskie nowele ("Antek", "Janko muzykant", "Nasza szkapa", "Lysek z pokladu Idy", "Kamizelka"). Czytalam je zazwyczaj nie wiedzac, ze beda lekturami.

      Byc moze podobaloby mi sie wiecej, ale do wielu w ogole nie podchodzilam, bo mi sie nie chcialo ("Noce i dnie", "Chlopi", "Nad Niemnem"), a inne nudzily mnie od pierwszych stron ("Robinson Cruzoe", "Szewcy", "Lord Jim").
      • pi.asia Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 18:13
        Czytałam wszystko co wpadło w ręce, nawet opakowania zastępcze produktów spożywczych ;)
        "Chłopów" i "Nad Niemnem" uwielbiałam, ekranizację tej drugiej powieści uważam za majstersztyk, na drugim miejscu za "Nocami i dniami".
        Nie podobały mi się "Medaliony" (ale to nie miało się podobać) i "Granica". Nie przebrnęłam przez Lorda Jima i Pamiątkę z Celulozy.
        • anutek115 Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 19:42
          pi.asia napisała:

          > Czytałam wszystko co wpadło w ręce, nawet opakowania zastępcze produktów spożyw
          > czych ;)
          > "Chłopów" i "Nad Niemnem" uwielbiałam, ekranizację tej drugiej powieści uważam
          > za majstersztyk,

          Pójdź w me ramiona! Oglądam ZA KAZDYM RAZEM, gdy w TV powtarzają, "Ty nie wyjdziesz.. nie wyjdziesz... za chłopa!!!" mówię lepiej niż Marta Lipińska, i mam na to świadków ;D!

          Bardzo, bardzo, bardzo lubiłam (i lubię) "Nad Niemnem", może dlatego, ze i oglądałam, i czytałam w nietypowym otoczeniu i okolicznościach, a to pierwsze - w świetnym towarzystwie.

          W podstawówce lubiłam wszystkie lektury poza historiami o zwierzętach (nienawidzę patologicznie do dziś), i "Robinsonem"

          W liceum bardzo lubiłam pozytywizm, "Dżumę" (ale bardzo się cieszyłam, że akurat byłam chora, gdy ją omawiano, i minęła mnie ta przyjemność w wykonaniu mojej polonistki, wierzajcie mi, była fatalna), szczęśliwie nie przerabialiśmy "Mistrza i Małgorzaty" (polonistka by rzecz dobiła) i szalenie lubiłam "Wesele", ponieważ wspomniana polonistka była na bardzo długim zwolnieniu, zatrudniono na ten czas zastępcę z innej szkoły i on tak rzecz z nami omówił, że nabrała soczystych, pasjonujacych tresci...
          • verdana Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 20:39
            "Nad Niemnem", "Chłopi", "Lalka" i moje absolutnie ukochane "Noce i dnie", które na szczęście wyleciały z lektury, bo się dla młodziezy nie nadają. "Dżumy" nie znosiłam, romantyków także, "Wesele" doceniłam wiele lat po szkole, jako też Kochanowskiego. Natomiast największym koszmarem był Żeromski, ukochany pisarz naszej polonistki.
            Mistrza i Małgorzaty nie było, z przyczyn oczywistych.
          • pi.asia Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 21:12
            Anutek napisała:
            >Bardzo, bardzo, bardzo lubiłam (i lubię) "Nad Niemnem", może dlatego, ze i oglądałam, i >czytałam w nietypowym otoczeniu i okolicznościach, a to pierwsze - w świetnym towarzystwie.

            Ha, to Ci zazdroszczę! Bo czytałam jako lekturę, egzemplarz pożyczony od dziadka, który robił awantury za każdy zagięty róg czy inny objaw czytania książki (a trzeba było nosić ją ze sobą do szkoły). I podobało mi się szalenie!
            A serial leciał w tv akurat wtedy, gdy ówczesny facet zostawił mnie dla bogatszej kandydatki, więc rodzina wychwytywała analogie na każdym kroku i głośno porównywała Jana do M.
            Nie wiem, czemu zawdzięczam, że tak kocham ten serial :)
        • kindzie Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 17.04.12, 10:28
          pi.asia napisała:

          > Nie przebrnęłam przez Lorda Jima

          Ha! Ja zostałam na szczęście uprzedzona, że "Lord Jim" jakoś do połowy jest nudny , ale za to od połowy pasjonujący. Dzięki temu przebrnęłam solennie przez nudny początek, żeby zostać wynagrodzona pasjonującą resztą. A swoja drogą muszę go sobie odświeżyć i zobaczyć, czy teraz inaczej będę odbierać pierwszą część tej książki.
          • marslo55 Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 17.04.12, 17:53
            kindzie napisała:
            "Ja zostałam na szczęście uprzedzona, że "Lord Jim" jakoś do połowy jest nudny , ale za to od połowy pasjonujący."
            Nie dotrwałam do tej połowy, więc nie wiem. Jestem fanką mnóstwa lektur obowiązkowych, w tym "Chłopów", "Lalki" i "Pana Tadeusza", którego "sielankowość" określiłabym jako bardzo zwodniczą i pełną przekory. Bądź co bądź, zza tego zbierania grzybów ciągle wyglądają a to krwawe jatki, a to finansowe szwindle, a to polityczna głupota nieuchronnie wiodąca do marnego końca. Coś na zasadzie: "miałem kiedyś kumpla - pił, kradł, bił i zrzucił sąsiada z dachu, ale jaaaaki to był wesoły kolega!" Aha: "Somosierra".
      • andaba Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 16.04.12, 23:46
        Z podstawówki: Antek, Katarynka, Dobra pani, Oto jest Kasia, Karolcia, Kubus Puchatek, Sposób na Alcybiadesa;
        Ponadto bez zachwytu, ale przeczyałam Marcina Kozerę i Krzyżaków.
        Pozostałych po prostu nie przeczytałam, może Sachem, bo krótkie było.

        Z liceum: Nad Niemnem, Chłopi (moje ulubione, do dzis do nich wracam), Początek, Popiół i diament, Lalka, Inny świat.

        Reszta była mniej lub bardziej beznadziejna, choc z lektur licealnych przeczytałam wszystko, łącznie z Nieboską komedią i III cz. Dziadów. Koszmar.
    • spendoria Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 17.04.12, 09:35
      <pi.asia napisała:

      > Czytałam wszystko co wpadło w ręce, nawet opakowania zastępcze produktów spożyw
      > czych ;)
      > "Chłopów" i "Nad Niemnem" uwielbiałam, ekranizację tej drugiej powieści uważam
      > za majstersztyk,

      Pójdź w me ramiona! Oglądam ZA KAZDYM RAZEM, gdy w TV powtarzają, "Ty nie wyjdziesz.. nie wyjdziesz... za chłopa!!!" mówię lepiej niż Marta Lipińska, i mam na to świadków ;D! >>


      Pójdźcie obie w me ramiona :D
      Nad Niemnem kocham i wielbię od pierwszego czytania i oglądania.

      A "Ja tu SCHNĘ mamo!" mówię lepiej niż Zygmuś Korczyński - i tez mam świadków :D
      • anutek115 Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 17.04.12, 20:49
        spendoria napisała:

        > Pójdźcie obie w me ramiona :D
        > Nad Niemnem kocham i wielbię od pierwszego czytania i oglądania.
        >
        > A "Ja tu SCHNĘ mamo!" mówię lepiej niż Zygmuś Korczyński - i tez mam świadków :
        > D

        :D O, tak, cudny tekst! (natychmiast go usłyszałam uszami duszy :D). "Nad Niemnem" jest pełne takich, mam koleżankę, specjalistke od grobowego Anzelmowego "Niech mi Witold wybaczy...", a sama za Zygmusiem Korczyńskim mawiam do wlasnych dzieci: "Mam dla was szacunek i głębokie przywiązanie..." (po czym dodaje już od siebie: "Ale..." plus uzupełnienie. Niekoniecznie w duchu powieści/ekranizacji ;)).
        • the_dzidka Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 18.04.12, 10:42
          > mam koleżankę, specjalistke od grobowego Anzelmowego "Ni
          > ech mi Witold wybaczy..."

          A mnie doskonale wychodzi to zjadliwo-smętnie-zniecierpliwione "O Booooożeeeee!!!"
          pani Emilii, gdy Wicio zaczyna o prowadzeniu gospodarstwa jej opowiadać. Jednak "NN" to niesamowita galeria pełnokrwistych postaci (choć nie wszystkie lubię, Anzelm B. i Marta "Wieczna Głupota" Korczyńska wzbudzają we mnie bardzo brzydkie instynkta...)
          • spendoria Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 18.04.12, 10:55
            the_dzidka napisała:
            <Jednak "NN" to niesamowita galeria pełnokrwistych postaci (choć nie wszystkie lubię, Anzelm B. i Marta "Wieczna Głupota" Korczyńska wzbudzają we mnie bardzo brzydkie instynkta...) >

            No właśnie! W Nad Niemnem bohaterowie są żywi. I bardzo różni. I wcale nie mili i dzielni.
            Właściwie o kim bym nie pomyślała - wyzwala we mnie uczucia :) Że również brzydkie to inna sprawa :D Z Anzelmem mam jak Dzidka, ale już np Marta Korczyńska za ostatnim razem (czytelniczym) zaczęła mnie wzruszać.

            Schnący Zygmunt i naćpany Teoś Różyc zawsze robią mi dzień.

            A poza tym bardzo lubię postaci drugo- i trzecioplanowe. W filmowej adaptacji np Fabian i jego małżonka " bo ja Giecollldówna z domu jestem" to jest dla mnie mistrzostwo.
    • guineapigs Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 17.04.12, 09:38
      Przeczytalam wszystkie wpisy i stwierdzam, ze ja to chyba ulomna jestem - mnie sie to wszystko podobalo. Oczywiscie robilam uniki - nie czytalam np. slunnych opisow przyrody czy - pamietam - licytacji domu w Lalce, bo opisy mnie nudzily i jakos 'nic nie wnosily', a licytacji nie rozumialam. Ale generalnie AKCJE w Lalce, Nad Niemnem, w nowelach Prusa mnie interesowaly. Sienkiewicza bardzo lubilam -mam na mysli Trylogie oraz wPiwP. Bardzo lubilam Zeromskiego, Iwaszkiewicza, i co ciekawe: Lord Jim tez byl moja jedna z ulubionych ksiazek. Mistrza i malgorzate po prostu uwielbialam i uwielbiam, ale ogolnie chyba jestem 'nie tego', bo nawet od Pana Tadeusza trudno mnie bylo oderwac. Slowacki - absolutny fenomen, Ojca Zadzumionych czytalam dziecieciem bedac ciagle, A Balladyna to byla moja lektura obiadowa w podstawowce. Ja wogole chyba lubie takie 'powazne' rzeczy (jakos nigdy sie nie balam czytajac, nie plakalam nad losem - moze jakas nieczula jestem???), jednak wyjatkiem sa )Bracia Karamazow (Dostojewski) - tam opis, jak sie daje psu w chlebie igle mnie od razu odrzucal, nie moge po prostu. Swoja droga, Dostojewski tak przedstawial stosunki miedzyludzkie, ze ja nawet teraz jako osoba dorosla nie moge wielu rzeczy zrozumiec.
      Zeby Was dobic - ja nawet ,Niemcow, lubilam. Moze po prostu dlatego, ze ja lubie historie i po prostu lubilam opisy typu 'jak ludzie kiedys mieszkali'. 'jak ludzie kiedys mowili'.
      Zeby wyjasnic; piszac, ze jakas lekture lubilam, to nie mam na mysli, ze podobala mi sie akcja albo popieralam dzialania bohaterow - po prostu ksiazka byla interesujaca, a bohaterow moglam uwazac za ostatnie szuje.
      Mam jeszcze uwage, ale to nie wiem czy prezjdzie, bo forum jest z zasady apolityczne - otoz ktos tu wspomnial o Snie srebrnym Salomei. Owszem, dla molodego czlowieka to moze byc jakios stek glupot, podobnie jak Wesele - nie wiadomo, o co chodz:i chochol jako symbol oraz ze niby chlop to nie taki glup, a mego dziada pila rznelii itp., ale za kikadiesiat lat to sie okazalo nie tylko poezja, ale i faktem. A SSS to bardzo wazna lektura - nie szkolna, a polityczna - proponuje dzis to przeczytac. Jak sie jest doroslym i nie trezba z tego pisac wypracowan. Swoja droga, slynne 'slowacki wielki poeta byl' bardzo zle wplynelo na odbior Slowackiego, to go wlasnie 'upupilo', stalo sie - wbrew zamierzeniom - symbolem buntu przeciw czytaniu Slowackiego. A to wlasnie Slowacki a nie inny 'wieszcz' okazal sie wieszczem. A jakos to wlasnie Slowacki stal sie symbolem 'upupienia'. moze dlatego, ze bardziej na topie jest czytanie gombrowicza niz slowackiego (dlaczego???), a Gombrowicz uzyl Slowackiego wlasnie, a nie Mickiewicza na przyklad (dlaczego????). Jednym zdaniem: Mickiewicz ladnie rymowal, ale to Slowacki powinien byc wieszczem nazywany, niestety Gombrowicz sprawil, ze sie go trywializuje.
      Sen Srebrny uwazam za jedno z najwazniejszych dziel literatury polskiej, a ze Pan Tadeusz jest bardziej sielski, a potem okazuje sie jednak ze na nic wielkiego od Napoleona liczyc nie mamy prawa mimo ofiar i zaangazowania - no coz, my Polacy lubimy czytac sielanki, a potem ginac.
      Ciekawe, ze nic o Samosierzrze (tak mozna napisac?) sie nie mowi....
    • bohaterka_romantyczna Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 23.04.12, 21:24
      Wciąż jestem w liceum, więc wielu lektur nie miałam okazji jeszcze poznać. Ale z tych, które poznałam, to na pewno "Lalka" (kocham Stasia Wokulskiego! :)), poza tym lektury romantyczne (no, kto by pomyślał... ;>), szczególnie "Nie-boska komedia" - właściwie sama nie wiem, co mnie w niej tak ujęło. Poglądy Krasińskiego nie podobają mi się, opisuje rewolucję strasznie jednostronnie. Ogólnie "Nie-boska" jest dość... hm, "przegięta". Ale bardzo podoba mi się styl pisania, uważam, że Krasiński miał wielki talent, i trochę szkoda, że jest zawsze w cienie Mickiewicza i Słowackiego, "trzeci" wieszcz, zawsze wspominany jakoś tak mimochodem. Poza tym uwielbiam Leonarda, chciałam nawet tak nazwać kota na jego cześć, ale w końcu mam kotkę. Trochę szkoda ;) Pankracy też jest bardzo ciekawy. Hrabia Henryk mniej mnie fascynuje, ale pod pewnymi względami, owszem, bardzo.
      Dalej "Kordian", który jednak, muszę to przyznać, nie jest wybitny. Ale podobał mi się i tak.
      Ogólnie z dwiema powyższymi wiążę dużo emocji.
      "Dzadów cz. III" nie doczytałam do końca, bo jakoś nie było czasu. No, ale Wielka Improwizacja... Część II mi się podobała. IV nie przeczytałam, znam jedynie fragmentami, ale średnio mnie do niej ciągnie.
      A tak poza romantyzmem, to bardzo lubię jeszcze "Makbeta".

      Z lektur gimnazjalnych bardzo podobało mi się "Quo Vadis", na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę. Resztę średnio pamiętam, podstawówkę to już w ogóle. Ale podstawówkowe lektury były generalnie ok.

      Chciałabym odnieść się jeszcze do tego, co ktoś już tu poruszył, mianowicie braku czasu na czytanie lektur. Mam dokładnie to samo. Dzisiaj zdałam sobie sprawę, że w zasadzie jeszcze nigdy, od początku liceum, nie było tak, żebym miała lekturę przeczytaną w chwili zaczęcia omawiania. Nigdy, zawsze albo kończyłam w trakcie, albo nie kończyłam w ogóle, bo nie było czasu, a tu już następna rzecz do czytania... Najgłupsze w tym wszystkim, że ja naprawdę CHCĘ te rzeczy czytać, nie traktuję tego jako znienawidzonego przymusu ani nic. Ale uczę się jakichś rzeczy, które mi się pewnie nigdy nie przydadzą, zamiast zająć się czymś, co mnie naprawdę interesuje. Kurde...

      A, jeszcze jedno...

      "Zeby Was dobic - ja nawet ,Niemcow, lubilam."

      "Niemców" Kruczkowskiego? A co tam jest do nielubienia? ;)
    • asiunia311 Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 27.04.12, 14:52
      Pierwszy tytuł, który mi się nasuwa, to na pewno czytane kilkadziesiąt razy "Kamienie na szaniec" Kamińskiego. Wsiąkłam dokumentnie i na amen. Od tej zresztą lektury datuje się moje głębokie zainteresowanie Szarymi Szeregami, powstaniem warszawskim i ogólnie losami wojennej Warszawy. Poza tym, podobało mi się "Wesele" Wyspiańskiego, serio. Może to zasługa mojej polonistki z liceum, sama nie wiem. Czy poezję też w to wliczamy? Bo od 20 lat, czyli od czasu, kiedy odkryłam coś takiego jak poezja ( pominąwszy, rzecz jasna, klasykę dziecięcą ), to kocham miłością niezmienną utwory Baczyńskiego, Gajcego, Szymborskiej, Lechonia, Tuwima, Wierzyńskiego, Norwida, Leśmiana i Słowackiego.
      Co jeszcze? Nie będę zbyt oryginalna, jeśli wyznam, że podobała mi się "Lalka", "W pustyni i w puszczy", "Ten obcy", "Ania z Zielonego Wzgórza" ( chociaż w czasie, kiedy przerabialiśmy Ankę, miałam już kilkakrotnie przerobioną całą sagę ). Natomiast nie zdzierżyłam "Nad Niemnem", przeraźliwie nudnej "Zbrodni i kary" Dostojewskiego i "Opowieści o pilocie Pirxie" Lema. Wiem, przyznanie się do nieczytania Lema świadczy o moim ubogim życiu czytelniczym, ale z całym szacunkiem dla Pana Stanisława i jego dorobku - nie podchodzi mi i już.
    • olena.s Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 30.04.12, 07:14
      Zauważcie, że zestawy lektur się mocno zmieniały - niektóre z nas (to ja! to ja!) są jak ten jesiotr z Bułhakowa, którego zresztą (autora, nie rybki) za tak zwanych moich czasów być w lekturze zwyczajnie nie mogło, albowiem nie spodobało by się to w bratnim kraju naszych najlepszych przyjaciół.
      Osobiście lubiłam lektury z wyjątkiem nowel pozytywistycznych o nachalnej dydaktyce oraz materiale z wczesnego liceum, tzn średniowiecze, barok i te rzeczy. Reymont też okropny, ale reszta - proszę bardzo, czytałam chętnie.
      To, co mnie dobijało to był proces mękolenia lektur, dorzynania ich przez koszmarną polonistkę oraz znudzoną do łez młódź. Plus te rozprawki, te porównania, boszszsz jakie to było nudne.... Niemniej Trylogię, wyznaję ze wstydem, kocham i wielkie kawały znam na pamięć, Nad Niemnem lubiłam, Lalkę do tej pory uwielbiam (poniekąd uwielbiam do tego stopnia, że wyszłam za mąż za prawnuka jednego ze studentów dręczących baronową Krzeszowską, mogę się posnobować, nie?).
      Dla mnie problemem (pyskowałam we wcześniej wzmiankowanym wątku) jest obowiązkowość lektury - zwłaszcza dla młodszych dzieci, które jeszcze nie są przekonane do czytania jako czynności ludziom przyjaznej a Bogu miłej - i narzucanie konkretnych tytułów. Co prawda, kiedy się z tego rezygnuje (moje dziecko, lat prawie 10 nie miało jeszcze żadnej lektury obowiązkowej, a czyta bardzo, bardzo dużo) traci się pewien kanon kulturowy. Niemniej obstawiam, że czytanie polubią raczej dzieci nie przymuszane do Karuska niż przymuszane.
      • jottka Re: OT - z lektur obowiązkowych podobało mi się.. 30.04.12, 22:06
        olena.s napisała:

        > Lalkę do tej pory uwielbiam (poniekąd uwielbiam do tego stopnia, że wyszłam za mąż za prawnuka jednego ze studentów dręczących baronową Krzeszowską, mogę się posnobować, nie?).

        ale wyszłaś za niego tylko dlatego, że był prawnukiem, czy też jeszcze coś innego cię w nm ujęło?:)

        a poza tym z całego wątku wynika jasno treść działania polskiej szkoły na rzecz literatury polskiej - jest to przymuszanie do karuska...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka