co sie stało z ....

24.06.12, 22:13
cudowne rozmnożenia i cudowne zniknięcia:)

dziś odświeżałam "szósta klepkę" i naszło mnie pytanie co dalej z ciocią Wiesią?
gdzie mieszkał później Bobek vel Baltona? Czy w Pulpecji jest mowa o tym? nie mam w domu, nie moge sprawdzic. Później mieszkał w wilii Mamertów a mama jego? Dalej z Żakami?

    • meduza7 Re: co sie stało z .... 24.06.12, 22:22
      W "Noelce" wszyscy wciąż mieszkają razem, mężate Cesia i Julia oraz ich dzieci takoż. Ciocia Wiesia też gdzieś jest wspomniana. Akcja "Pulpecji" dzieje się bezpośrednio po "Noelce", więc nie sądzę, by cokolwiek się pod tym względem zmieniło.
      • meduza7 Re: co sie stało z .... 24.06.12, 22:26
        Znaczy, Baltona się przeprowadził, zamieszkał przy kwiaciarni, a ciocia Wiesia prawdopodobnie została z Żakami.
      • dziennik-niecodziennik Re: co sie stało z .... 24.06.12, 22:27
        nie meiszkają, bo na drzwiach jest tylko Żak, Hajduk i Kołodziej :) chyba by nie zapomnieli dołoży Górskich gdyby tam nadal mieszkali? :)
        • meduza7 Re: co sie stało z .... 24.06.12, 22:40
          Baltona mieszka. Komentując swoją decyzję o przeprowadzce (do pokoiku przy kwiaciarni), mówi, że zrobił to, bo CIOTKA go za bardzo ograniczała. O, mam fragment:

          - Wyprowadziłeś się z domu? - zdziwiła się Patrycja. - Dlaczego?
          - Ha! A dlaczego nie? Mam dwadzieścia dwa lata - zaśmiał się Baltona. - A tam już się ciasno zrobiło, na Słowackiego. Przybywa im dzieci i przybywa. A poza tym... ciotka Irena tłamsiła mi osobowość. Szalenie apodyktyczna. Odkąd się wyprowadziłem, czuję, że żyję.
        • olkit0 Re: co sie stało z .... 23.08.12, 21:15
          Wiesia była zdaje się siostrą Żaczka? Po rozwodzie mogła wrócić do panieńskiego nazwiska. A Bobcio nie był widocznie na tyle ważny żeby jego nazwisko pojawiło się na wizytówce
      • ewa.venge Re: co sie stało z .... 24.06.12, 22:28
        swoja droga Hajduka nie potrafie sobie wyobrazic w tym konglomeracie

        • judytwojujaca38 Re: co sie stało z .... 04.07.12, 02:12
          Dlaczego, za pozwoleniem? Ponury dryblas o nonkonformistycznych poglądach i romantycznych obyczajach zmienił się w dyrektora szkoły z AWS-owskiego nadania. Z zapałem wprowadzał w życie jedną z najbardziej szkodliwych i kretyńskich reform - "reformę" oświaty. Jest taka pyszna scenka bodajże w "Tygrysie i Róży", gdy Hajduk, w środku pogawędki z Grzegorzem (a pogawędka pod operą, w środku szalejącej śnieżycy i na mrozie), w niedzielę bodajże, odbiera nagle telefon od ministra oświaty - a był nim wtedy Mirosław Handke, gośc, który wsławił się różnymi barbarzyńskimi i kretyńskimi pomysłami oświatowymi, m. in. tym, żeby nauczycielom płacic przez 10 miesięcy, a w wakacje niech zarabiają na życie zbieraniem runa leśnego. Otóż Hajduk odbiera ten telefon z takim namaszczeniem i rozmawia tak czołobitnie i wiernopoddańczo, że wręcz czekam, żeby padł na ulicy na kolana i łbem zaczął bic pokłony o zaśnieżony chodnik. Hajduk w nowych realiach, które mu odpowiadają, nadaje się wspaniale do całej tej menażerii.
          • dakota77 Re: co sie stało z .... 04.07.12, 20:05
            Otoz to. Smutna przemiana fajnego bohatera, naprawde.
    • dziennik-niecodziennik Re: co sie stało z .... 24.06.12, 22:25
      mam wrazenie że w Pulpecji Florek coś wspomina. ale na pewno z Żakami nie mieszkaja. moze wyszła ponownie za mąż? wszak była młodą rozwiedzioną kobietą, mogla sobie poukładac zycie na nowo.
      • ewa.venge Re: co sie stało z .... 24.06.12, 22:31
        Dokładnie - w szóstej klepce Ciocia Wiesia ma 35 lat - choć nie kojarze by Baltona coś wspominał o ojczymie
        • iwoniaw Re: co sie stało z .... 25.06.12, 00:54
          Na wigilii w Noelce na pewno mieszkają na Słowackiego, wkrótce potem Baltona się wyprowadza na zaplecze kwiaciarni, ale myślę, że jego matka została z rodziną, do której wróciła po rozwodzie.

          Mnie bardziej niż przygarnięty do klanu Żaków Hajduk - sierota dziwi hrabiowski Tolo gnieżdżący się z rodziną żony nawet gdy pojawia się dwójka dzieci (Kołodziejanki znaczy, bo Hajducząt nawet nie liczę), że też Julia nie chciała się wyprowadzić no i jak oni siętam w ogóle mieścili, skoro ciasno tam było już gdy Krystyna z niemowlęciem mieszkała przez chwilę?
          • slotna Re: co sie stało z .... 25.06.12, 01:05
            Cesia z rodzina mieszkala na wiezyczce ;))
          • nessie-jp Re: co sie stało z .... 25.06.12, 01:59
            Zeżarli Nowakowskich! I zagarnęli ich mieszkanie podstępem.
            • truscaveczka Re: co sie stało z .... 29.06.12, 22:13
              No wiesz! Nowakowskich PRZECIEŻ zeżarły myszy!
              • judytwojujaca38 Re: co sie stało z .... 04.07.12, 02:15
                Podejrzewam, że raczej zabił ich widok pisanki z Hitlerem. A robotę dokończyły bakterie zdobiące drugą pisankę...
    • mika_p Re: co sie stało z .... 25.06.12, 01:27
      A może ciocia Wiesia wyszła za maż i wyprowadziła się hen daleko - i dlatego jej nie ma na wizytówce?
      Baltona zaś został u Żaków, bo coś tam? Szkołę kończył, na przykład? A ciocia wyemigrowała w Bieszczady, do wioseczki z dala od dobrych szkół średnich? Lepiej Baltonie u wujostwa niż w internacie.
      • kanga_roo Re: co sie stało z .... 25.06.12, 10:55
        tak! lubię Wiesię, uważam, że mogła się pozbierać po rozwodzie, wyjść za mąż i wyjechać w te Bieszczady. albo ugrzęznąć w innym lesie czy na bagnach z mężem - leśnikiem, co tłumaczyłoby leśne zainteresowania baltony. poza tym w Sprężynie bodajże teściowa (czyli Wiesia) uwielbia Pulpecję. łatwiej uwielbiać kogoś, kogo spotyka się rzadko :-)
      • k_linka Re: co sie stało z .... 25.06.12, 10:57
        Ja bym jej zyczyla takich kolei losu. Bo ilez lat mozna spedzic jako chlipiaca w rekaw rozwodka zyjaca w charakterze ubogiej krewnej przy rodzinie brata?
        Zyczylabym sobie rowniez zeby autorka pozwolila odejsc z tego swiata dziadkowi Zakowi. Nie zebym cos do niego miala, o nie. Tylko, o ile jakis szalony naukowiec z Jezyc nie odkryl eliksiru niesmiertelnosci, ci wszyscy slabowici jezycjadowi emeryci podejrzanie dluzgo zyja...
        • jottka Re: co sie stało z .... 25.06.12, 12:27
          obstawiam, że dziadek żak niepostrzeżenie przedzierzgnął się w ducha z wieży:) porządny dom musi mieć swoje tajemnice (kilkadziesiąt osób w trzech pokojach:) i swojego ducha. łazi po nocy, zrzędzi i wyciąga książki z półek w poszukiwaniu zgubionej "królowej margot":)
          • piotr7777 dziadek Żak na pewno już nie żyje 25.06.12, 17:56
            Skoro jest przedwojennym inżynierem i świeżym emerytem to najpóźniej urodził się w 1910 r. Tak, że w Noelce ma 81 lat a potem prawdopodobnie umiera tyle, że autorka nie widzi powodu by o tym pisać - w końcu to postać drugoplanowa.
            Na dobrą sprawę to "Żaczek" (ciekawe, że nie znamy jego imienia) i pani Irena mają już też koło 80. Skoro Cesia jest rówieśniczką Gabrysi ale nie jest jak Gabriela pierworodną córką a Julia jest od niej starsza o co najmniej 5 lat to i Żakowie raczej są starsi od Borejków. Choć z drugiej strony jeśli zestawimy "hiszpańską damę" z Noelki i siwowłosą Milę z tej samej książki to można się zastanawiać
            A z innej beczki - skoro Cesia jest kuzynką Floriana to gdy jej mąż, Jerzy, spotyka Różę w Imieninach i Grzegorza w następnej książce powinien w pierwszej kolejności zapytać o Florka i Patrycję, W końcu z Florianem vel Bobkiem vel Baltoną spędził kilka lat pod jednym dachem. Tymczasem Hajdukowi rodzina Borejków kojarzy się z Gabrielą ("tyle w niej ciepła" etc.) Trochę to dziwne - Jurek i Gabrysia byli w jednej klasie, co prawda, ale raczej wtedy się nie przyjaźnili.
            Bo że Jerzy i Grzegorz to koledzy ze studiów to (pomimo różnicy wieku) jest możliwe - mogli razem studiować na studiach doktoranckich.
            • ewa.venge Re: dziadek Żak na pewno już nie żyje 25.06.12, 22:48
              dziadek Zak - w szostej klepce od dwoch lat jest na emeryturze czyli jesli wtedy (w sumie jak to rok?) wiek emerytalny dla mezczyzn byl taki sam jak teraz to ma 67 lat, dzis musialby miec chyba ponad setke?

              W Klamczusze do Pawełka na próby i nie tylko przychodzi Cesia z Hajdukiem, Danusia - o Gabrysi nie wspomina sie. Zawsze dziwilo mnie, ze w 6ej klepce Cesia jest zakompleksiala, rodzina traktuje ja oglednie mowiac malo powazniej a w Klamczusze jest zielonooka pieknoscia w super jeansach - widac cukierniczki z hipopotamem dobrze sie sprzedawaly mamie zakowej:)
              • nessie-jp Re: dziadek Żak na pewno już nie żyje 26.06.12, 14:21
                > Zawsze dziwilo mnie, ze w 6ej klepce Cesia je
                > st zakompleksiala, rodzina traktuje ja oglednie mowiac malo powazniej a w Klamc
                > zusze jest zielonooka pieknoscia w super jeansach

                A mnie się to zawsze ogromnie podobało i uważałam, że MM wyjątkowo świetnie napisała tę scenę
                • the_dzidka Re: dziadek Żak na pewno już nie żyje 26.06.12, 15:11
                  > A mnie się to zawsze ogromnie podobało i uważałam, że MM wyjątkowo świetnie nap
                  > isała tę scenę
                  • iwoniaw Re: dziadek Żak na pewno już nie żyje 26.06.12, 21:16
                    Też to dokładnie tak odbierałam :-)))
                    Ceśka widziana oczami Anieli to Piękna Świetnie Ubrana Poznanianka Z Liceum I Paczki Samego Pawełka, a nie domowy kopciuszek w ciuchach po starszej przepięknej siostrze - i to jest właśnie świetne!
              • mika_p Re: dziadek Żak na pewno już nie żyje 26.06.12, 16:33
                > Zawsze dziwilo mnie, ze w 6ej klepce Cesia jest zakompleksiala, rodzina traktuje
                > ja oglednie mowiac malo powazniej a w Klamczusze jest zielonooka pieknoscia
                > w super jeansach - widac cukierniczki z hipopotamem dobrze sie sprzedawaly
                > mamie zakowej:)

                E, mnie nie.
                Sądzę, że po akcji z wieżyczką Cesia sobie podbudowała ego, do tego była szczęśliwie zakochana, to mogła i wyglądać na piękność, w końcu nawet w SK Brodacz docenił jej urodę.
                A z perspektywy Anielli dżinsy mogły wyglądać super.
              • rannie.kirsted Re: dziadek Żak na pewno już nie żyje 26.06.12, 20:32
                z Szostej klepki dowiadujemy sie tyle ze ceska miala mega kompleksy. byla naprawde zgrabna dziewczyna, co widzial Hajduk, co zobaczyla Aniela, a sama widziala u siebie tylko pulchne lydki:P Nawet na ilustracjach widac ze Cesia jest szczuplutka. tylko miala to nieszczescie posiadania przepieknej siostry:P i donaszania po niej ciuchow. na pewno to ze ceska byla domowym kopciuszkiem i popychlem, nie wplywalo dobrze na jej samoocene
                • pi.asia Re: dziadek Żak na pewno już nie żyje 26.06.12, 21:39
                  A ja te "przepięknie skrojone dżinsy" na Cesi odebrałam jeszcze inaczej. Cielęcina przez prawie całą "Szóstą klepkę" była takim domowym kopciuszkiem, aż wreszcie Mama Żakowa do spółki z Julią uznały, że trzeba by to dziecko zacząć stroić.
                  Żmije w skoku sprzedawały się nieźle, więc rodzina szarpnęła się na dżinsy. A mając na sobie taki pachnący zgniłym Zachodem ciuch zdecydowanie zyskiwało się na pewności siebie.

                  Mnie za to najbardziej rozczulało spotkanie Cesi i Hajduka na schodach - ona w panice, że oko jej się rozmazało, a on zachwycony zarumienioną, śliczną Cesią o błyszczących oczach.

                  Coś w tym jest, że facet patrzy na kobietę jak na owoc, a ona sama na siebie jak dermatolog ;)
                  • ananke666 Re: dziadek Żak na pewno już nie żyje 01.07.12, 22:08
                    pi.asia napisała:

                    > A ja te "przepięknie skrojone dżinsy" na Cesi odebrałam jeszcze inaczej. Cielęc
                    > ina przez prawie całą "Szóstą klepkę" była takim domowym kopciuszkiem, aż wresz
                    > cie Mama Żakowa do spółki z Julią uznały, że trzeba by to dziecko zacząć stroić.

                    Też tak to odbierałam. Poza tym mam wrażenie, że jakkolwiek ciuchy po Julii mogły być w biuście za szerokie, to w tyłku mogłyby się okazać nieco za wąskie ;)
            • anna-pia hiszpańska dama i siwa Mila 28.06.12, 22:47
              piotr7777 napisał:

              > Choć z drugiej strony jeśli zestawimy "hiszpańską damę" z Noelki i siwowłosą Milę
              > z tej samej książki to można się zastanawiać

              Nie bierzesz pod uwagę tego, że 1. ludzie siwieją w różnym wieku, jedni mając 30 lat, inni pod 50., 2. Mila włosów nie farbowała, a mamie Żakowej pewnie się chciało uzupełnić braki kolorystyczne fryzury.
              • nessie-jp Re: hiszpańska dama i siwa Mila 28.06.12, 23:15
                > Nie bierzesz pod uwagę tego, że 1. ludzie siwieją w różnym wieku, jedni mając 3
                > 0 lat, inni pod 50., 2. Mila włosów nie farbowała, a mamie Żakowej pewnie się c
                > hciało uzupełnić braki kolorystyczne fryzury.

                Nie nie, Mila Borejko była przecież STERANA życiem, tak pięknie i przedwcześnie posiwiała z troski i licznych ciąż. I zniszczyła sobie ręce, piorąc rajstopy dla czterech córek we Frani. I zęby jej wypadły od siedzenia w piwnicznej izdebce o jednej łojowej świecy nad swetrami dla Spółdzielni Świt.

                Mama Żakowa jest po prostu niepoważna i leniwa, zaledwie dwie córki! Nie zasługuje na szczytny image STERANEJ MATKI. Rozwydrzone to i tyle. Nawet nie osiwiało!
                • the_dzidka Re: hiszpańska dama i siwa Mila 29.06.12, 08:43
                  > Mama Żakowa jest po prostu niepoważna i leniwa, zaledwie dwie córki! Nie zasług
                  > uje na szczytny image STERANEJ MATKI. Rozwydrzone to i tyle. Nawet nie osiwiało
                  > !

                  I zamiast się sterywać nad balią, siedzi i hipcie lepi!

                • truscaveczka Re: hiszpańska dama i siwa Mila 29.06.12, 22:18
                  nessie-jp napisała:
                  > Mama Żakowa jest po prostu niepoważna i leniwa, zaledwie dwie córki! Nie zasług
                  > uje na szczytny image STERANEJ MATKI. Rozwydrzone to i tyle. Nawet nie osiwiało\
                  Strach pomyśleć, jaka jest Fela. Ma jedną córkę tylko! Dobrze chociaż, że w strategicznym momencie wpychała pożywienie w rozdziawione borejcze dziobki,bo byłaby całkiem skreślona...
          • mankencja Re: co sie stało z .... 26.06.12, 00:35
            > obstawiam, że dziadek żak niepostrzeżenie przedzierzgnął się w ducha z wieży:)
            > porządny dom musi mieć swoje tajemnice (kilkadziesiąt osób w trzech pokojach:)
            > i swojego ducha. łazi po nocy, zrzędzi i wyciąga książki z półek w poszukiwaniu
            > zgubionej "królowej margot":)

            a ponieważ duchy muszą nazywać się stosownie do profesji, przyjął pseudonim Tragiczny Krwawy Barbus.
            • jottka Re: co sie stało z .... 26.06.12, 10:41
              no właśnie cuś takiego chodziło mi po głowie:)
        • klawiatura_zablokowana Re: co sie stało z .... 30.07.12, 11:57
          >Bo ilez lat mozna spedzic jako chlipiaca
          > w rekaw rozwodka zyjaca w charakterze ubogiej krewnej przy rodzinie brata?

          Hem, tego, zdziwiłabyś się ;)
    • guineapigs Re: co sie stało z .... 25.06.12, 18:23
      A co sie stalo z Joanna Borejko?
      Moze przeoczylam/nie zapamietalam informacji o niej?
      Jest cos na ten temat w Jezycjadzie?
      Ja ja pamietam z KK, po tem nic.
      Czy byla na slubie Idy? Jej rodzice byli, a ona?
      • dziennik-niecodziennik Re: co sie stało z .... 25.06.12, 20:01
        a to nie ona wyszla za mąż za Francuza? moze wyjechała po prostu i jej nie ma w kraju, dlatego "zniknęła".
        • the_dzidka Re: co sie stało z .... 26.06.12, 15:14
          Wyszła za Francuza i ma syna.
          • iwoniaw Mnie rozłożyła wzmianka o niej na ślubie Natalii 26.06.12, 21:24
            na który to ślub i wesele stryjostwo mogli ją i jej męża wziąć (!!!) z uwagi na to, iż wskutek decyzji co do miejsca imprezy zaistniała możliwość zaproszenia szerszego (!!!) grona.
            Nie dość więc, że dorosła siostra cioteczna z mężem jest traktowana jako dziecko chodzące "przy rodzicach" na wesela, to jeszcze nie jest gościem specjalnie priorytetowym - wszak więcej czasu i uwagi poświęca się organizacji miejsca dla kumpli Pyziakówien (!) - Lelujków. Ja rozumiem, że nie ze wszystkimi z rodziny się utrzymuje zażyłe kontakty, niemniej bez przesady - raz, że to bliska rodzina, dwa, że rodziny jako takiej Borejkowie nie mają prawie wcale, trzy, że wiecznie jest podkreślane, iż są _bardzo_ rodzinni - więc w ogóle nic mi tu nie pasuje :-/
            • chomiczkami Re: Mnie rozłożyła wzmianka o niej na ślubie Nata 26.06.12, 22:46
              Bardzo mnie to raziło. Jeszcze gdyby autorka napisała "Dzięki temu, że młodzież nie siadła do stołu, można było zaprosić Lonię z mężem" albo "można było zaprosić daleką ciotkę Borejkową, której nie widziano od trzydziestu lat"... no ale siostrę stryjeczną?
              • dziennik-niecodziennik Re: Mnie rozłożyła wzmianka o niej na ślubie Nata 26.06.12, 22:55
                teraz na wesela zaprasza sie nie po pokrewieństwie, a po stopniu zażyłosci. Joanna sobie wyjechała to nie zaprosili, a co! ;)
                • chomiczkami Re: Mnie rozłożyła wzmianka o niej na ślubie Nata 26.06.12, 23:24
                  Stopień zażyłości między Lelujkami a Nutrią i Robrojkiem musiał, musiał być wysoki :P.
                  • dziennik-niecodziennik Re: Mnie rozłożyła wzmianka o niej na ślubie Nata 26.06.12, 23:26
                    ale Lelujków na wesele ciotki zaprosiła de facto Laura, a tam to juz byl stopien zazylosci odpowiedni i siła przebicia rowniez ;)
                    • chomiczkami Re: Mnie rozłożyła wzmianka o niej na ślubie Nata 27.06.12, 00:19
                      I widać, kto nosi spodnie w tej rodzinie ;D.
            • ewa.venge Re: Mnie rozłożyła wzmianka o niej na ślubie Nata 27.06.12, 21:17
              kurcze przypomnijcie mi ktora to ksiazka ze slubem Natalii bo mam biala plame i musze koniecznie odswiezyc!
              • iwoniaw Kalamburka n/t 27.06.12, 21:24

            • klawiatura_zablokowana Re: Mnie rozłożyła wzmianka o niej na ślubie Nata 30.07.12, 12:19
              A propos tej rodzinności.

              Czy ktoś pamięta, aby wychodzące za mąż panny Borejko miewały na tych ślubach chrzestnych? Zwyczajowo chrzestni są zapraszani z automatu na śluby zaraz po rodzicach, dziadkach i rodzeństwie. Może się zdarzyć, że czasem ktoś umrze, ciężko zachoruje albo zerwie kontakty, ale na tyle imprez rodzinnych w Jeżycjadzie powinny się pojawić choćby symboliczne ilości. Gdyby to była rodzina bezbożnie ateistyczna i wszystko odbywało się przez USC, to jeszcze spoko, ale MM wszystkie dziewczyny (z wyjątkiem Gaby, a i to tylko raz w charakterze błędu młodości) wiąże węzłami małżeństwa w kościele.

              Może mam kiepską pamięć, ale nie przypominam sobie (a już na pewno nie z twarzy i imienia) żadnych chrzestnych.
              • nessie-jp Re: Mnie rozłożyła wzmianka o niej na ślubie Nata 30.07.12, 14:44
                > Gdyby to była rodzina bezbożnie at
                > eistyczna i wszystko odbywało się przez USC, to jeszcze spoko

                Nawet w rodzinie bardzo mało bożnej zwyczaj traktowania chrzestnych jako bardzo bliskich członków rodziny jest silny. To jest osadzone w polskiej obyczajowości bardziej chyba jeszcze niż w religii.

                Chrzestnych zapraszało się na wszelkie ważne uroczystości, od dziecięcych typu nawet zakończenie roku szkolnego (czy jasełka) przez imieniny i urodziny po ślub.

                Być może w pierwszych pięciu tomach cenzura zabroniła pisać o chrzestnych (chociaż wydaje mi się to z lekka przesadą). Ale przecież potem ci chrzestni powinni być, i to nawet niekoniecznie w ujęciu religijno-wyznaniowym właśnie, tylko jako "kumy" :) traktowani jak bliska rodzina lub przyjaciele. Relacja chrzestny-chrześniak jest dosyć mocno osadzona w polskich realiach, i w mieście, i na wsi, a w Jeżycjadzie nikt ich chyba nie ma.

                Może inteligenci nie miewają takich klanowo-ludowych relacji?
                • klawiatura_zablokowana Re: Mnie rozłożyła wzmianka o niej na ślubie Nata 30.07.12, 18:47
                  Można było w pierwszych tomach zawsze wspomnieć o chrzestnych jako o przyjaciołach właśnie i doszczegółowić później, ew. przekazać tę informację aluzyjnie, np. przyjaciółka Mili wpada na herbatkę i wzdycha na widok nastoletniej Natalii albo Idy "pamiętam, jaka była malutka, jak ją do chrztu trzymałaś..."
    • piotr7777 Re: co sie stało z .... 01.07.12, 13:56
      O ile zasadne są zarzuty pod adresem MM, że pewne postaci znikają bez wyjaśnienia z fabuły o tyle trudno mieć do niej pretensję, że nie uwzględniała postaci, które wymyśliła później.
      Gabrysi nie mogło być na próbach Hamleta, bo w "Kłamczusze" takiej postaci nie było, podobnie jak nie było rodziny Borejków (jest co prawda Joanna, ale nie ma jeszcze nazwiska no i jest Pyziak, ale też nie wiadomo w jakim kierunku i czy w ogóle rozwinie się jego wątek).
      A fakt, że Gabrysia nie należała do kółka teatralnego jest łatwy do wytłumaczenia - uweilbiała Dmuchawca, ale teatr jej po prostu nie interesował. Gdyby należała do kółka tylko dlatego, że prowadzi je Dmuchawiec byłoby to wbrew naturze tej postaci. Tak przynajmniej to widzę.
      • taria Re: co sie stało z .... 01.07.12, 15:19
        Joanna ma na nazwisko Borejko już w "Kłamczusze".

        Gabrysia z KK opisywana jest jako sportsmenka dystansująca się od "artystowskich" znajomych Joanny. Po prostu nie widzę jej w kółku teatralnym, nie ma zacięcia aktorskiego Anieli ani potrzeby bycia podziwianą Danki. W ogóle Gabę widzę tak bardziej na obrzeżu klasy: wycofana, przeciętna uczennica, nie nawiązująca łatwo klasowych przyjaźni, ale jeśli znajdzie w kimś pokrewną duszę, pielęgnuje przyjaźń przez lata (Robrojek, Kreska).

        Dobre relacje Gabrysi z Dmuchawcem to bardziej czasy pomaturalne - często się zdarza, że wartość nauczyciela jako człowieka docenia się dopiero wtedy, gdy nawiąże się z nim relację dorosły - dorosły, a nie wychowawca - dziecko.
        • ananke666 Re: co sie stało z .... 01.07.12, 22:17
          Różne rzeczy mogłabym powiedzieć o Gabrieli, ale na pewno nie to, że była wycofana.
          • nessie-jp Re: co sie stało z .... 01.07.12, 23:29
            ananke666 napisała:

            > Różne rzeczy mogłabym powiedzieć o Gabrieli, ale na pewno nie to, że była wycof
            > ana.

            Przecież świeżutko przeniosła się do nowej klasy, ba, nowej szkoły, a nawet nowej dzielnicy. Miała prawo się nie angażować w absolutnie wszystkie zajęcia pozalekcyjne, jakie bywały, zwłaszcza, że koncentrowała się na sportowych (i to pewnie w gronie dawnych znajomych, w klubie sportowym, a nie z nowymi ludźmi z nowej klasy, z których kojarzyła niezbyt interesująco Pawełka jako budyń z soczkiem).
            • the_dzidka Re: co sie stało z .... 02.07.12, 09:06
              > Przecież świeżutko przeniosła się do nowej klasy, ba, nowej szkoły, a nawet now
              > ej dzielnicy.

              Ejże, skąd to wzięłaś? Jest gdzieś napisane, że _Gaba_ zmieniała szkołę po przeprowadzce?
              Gaba w KK chodziła do liceum. Nie wiem, jak w Wawie, ale w Poznaniu ludzie jeździli do swoich liceów do centrum albo do innych dzielnic. Z Winograd do "Marcinka" (czyli powieściowego Żeromskiego) jest bezpośrednio jakieś piętnaście minut jazdy tramwajem, Gaba spokojnie mogła tam chodzić od pierwszej klasy.
              • piotr7777 Re: co sie stało z .... 03.07.12, 18:53
                the_dzidka napisała:

                > > Przecież świeżutko przeniosła się do nowej klasy, ba, nowej szkoły, a naw
                > et now
                > > ej dzielnicy.
                >
                > Ejże, skąd to wzięłaś? Jest gdzieś napisane, że _Gaba_ zmieniała szkołę po prze
                > prowadzce?
                > Gaba w KK chodziła do liceum. Nie wiem, jak w Wawie, ale w Poznaniu ludzie jeźd
                > zili do swoich liceów do centrum albo do innych dzielnic. Z Winograd do "Marcin
                > ka" (czyli powieściowego Żeromskiego) jest bezpośrednio jakieś piętnaście minut
                > jazdy tramwajem, Gaba spokojnie mogła tam chodzić od pierwszej klasy.

                Sprawę przesądza jedno zdanie Gabrieli o Pawle Nowackim: znam Pawła OD LAT. Ze szkoły".
                • nessie-jp Re: co sie stało z .... 04.07.12, 15:35
                  Ech, to ja nie wiem, skąd mi się wzięło, że ona się przeniosła. Chyba faktycznie sobie dośpiewałam na podstawie faktu, że w 6K jeszcze jej nie było w klasie (no siłą rzeczy, bo nie istniała w wyobraźni autorskiej).
                  • ananke666 Re: co sie stało z .... 30.07.12, 17:16
                    Nawet gdyby się trzy razy przenosiła, to była to osoba otwarta, pogodna i łatwo nawiązująca kontakty. Wykluczam wycofanie. Można palcem się nie angażować w dodatkowe zajęcia czy kółka, a wycofanym nie być.
    • piotr7777 odpowiedź na pytanie tytułowe 29.07.12, 20:23
      ...okazuje się prosta.
      Na Wigilii u Żaków Elka doliczyła się "dziewięciu dorosłych i sześćiorga dzieci".
      Ci dorośli to
      -państwo Żakowie (sztuk dwie)
      -Julia z mężem (Sztuk dwie)
      -dziadek Żak (sztuka jedna)
      -Amerykanin i Rosjanka (sztuk dwie)
      -Jerzy Hajduk (sztuka jedna)
      Są jeszcze Cesia i Florek, ale w tym momencie są w kuchni.
      A więc brakująca osoba dorosła to na 99 procent Wiesia.
    • kosheen4 a ja rozważam co mogło stać się z 24.08.12, 12:30
      wegetarianizmem Natalii.
      wszystko ładnie-pięknie do momentu kiedy była panienką - chociaż w pewnym momencie nadpłynęła mroczna wizja kapuśniaku (wprawdzie wersja wegetariańska dozwolona, ale jednak - jak kapuśniak ma usatysfakcjonować męża, to jednak umówmy się że niezbędna jest wędzonka, skwarka... zwłaszcza że ten który o nim marzył, parówką, mięsem w domyśle, nie pogardził, i jeszcze piwkiem zapijał), ale Nutria sportretowana jest jako żywiąca się sałatkami z kukurydzy i chrzanu.
      a teraz - co? Robrojkowi gotuje gulasze i piecze pieczenie mięsne, zatykając nos subtelną klamerką drewnianą, w kolorze liliowym? bo że Rojek wyrzekł był się mięsa, też nie uwierzę, nie ten typ. wąs potrzebuje umięśnienia!
      • kopiec_esmeralda Re: a ja rozważam co mogło stać się z 24.08.12, 12:49
        Nie kojarzę, co konkretnie z N. po zarobrojkopójściu, ale podejrzewam, ze skoro ongiś się gwałtownie zainteresowała żaglami, bo ktoś tak miał, nartami, bo też, to po nałożeniu obrączki zrobrojczała. Może poczytamy w kolejnym tomie pt. Synki Robrojków ;)
      • anutek115 Re: a ja rozważam co mogło stać się z 24.08.12, 13:34
        kosheen4 napisała:

        > wegetarianizmem Natalii.
        > wszystko ładnie-pięknie do momentu kiedy była panienką

        Jak to? To nie wiesz, że jak kobieta za mąż wyjdzie, a już - ZWŁASZCZA! - ramiona zapełni, to jej bzdury na temat głupich nowinek zywieniowych wywiewa jak tajfunem, i już wie ona, że bez rosołu, solidnego kawala pieczeni i kapusty z zasmazką ani rusz?

        I to by była odpowiedź na twe pytanie, gdyby załozyć optymistycznie, że pani MM w sposób przemyślany konstruuje swoich bohaterów.

        > chociaż w pewnym momen
        > cie nadpłynęła mroczna wizja kapuśniaku (wprawdzie wersja wegetariańska dozwolo
        > na, ale jednak - jak kapuśniak ma usatysfakcjonować męża, to jednak umówmy się
        > że niezbędna jest wędzonka, skwarka...

        Da się zrobić bez, albo zastąpic róznościami, wierzaj mi, doswiadczonej zamężnej wegetariance :D.

        zwłaszcza że ten który o nim marzył, par
        > ówką, mięsem w domyśle, nie pogardził, i jeszcze piwkiem zapijał),

        No, chyba, że. Wtedy sie nie da ;DDDD.

        ale Nutria s
        > portretowana jest jako żywiąca się sałatkami z kukurydzy i chrzanu.
        > a teraz - co? Robrojkowi gotuje gulasze i piecze pieczenie mięsne, zatykając no
        > s subtelną klamerką drewnianą, w kolorze liliowym? bo że Rojek wyrzekł był się
        > mięsa, też nie uwierzę, nie ten typ. wąs potrzebuje umięśnienia!

        Otóż po licznych rozważaniach w tym temacie forum doszlo do wniosku, że pani MM albo zapomniala, co w temacie Nutrii nawypisywala we wczesniejszych tomach, albo wegetarianizm dodala jej uprzednio jako pasujący do osoby szczupłej, wiotkiej, uduchowionej (czyli takiej, jaką jawi się stereotypowy wegetarianin - chudy, blady, z sałatą w zębach i poświęceniem oraz wyrzeczeniem dla idei w umęczonym wzroku ;DDD), podobnie jak jej dodala pisanie wierszy, ani jednej brzydkiej rzeczy i subtelne origami, wiszące stadami w pokoju "najdziwaczniejszej z sióstr Borejko". A jak już najdziwaczniejsza siostra Borejko się udomowiła, rozmnozyła i znormalniala, to wegetarianizm, origami i wiersze poszly w zapomnienie, jako juz niepotrzebne.
        • skrzydlate.bobry Re: a ja rozważam co mogło stać się z 24.08.12, 21:20
          anutek115 napisała:

          > Da się zrobić bez, albo zastąpic róznościami, wierzaj mi, doswiadczonej zamężne
          > j wegetariance :D.

          Podsmażona cebulka i już jest pięknie. W leciech bezmięsnych, jak normalnie podsmażona cebulka be i fuj, tak wtedy lądowała w całej masie zup. Mało tego, od tamtej pory z zup na mięsie gotuję tylko rosół...
          A Natalia rzeczywiście z pozoru niespójna, ale może rzeczywiście ona do tego stopnia się dostosowuje? Ja bym nawet była w stanie sobie to wyobrazić.
          • kai_30 Re: a ja rozważam co mogło stać się z 25.08.12, 11:23
            Ale czy to nie Natalia gotowała powypadkowej św. G. rosołek? Coś mi się tak majaczy, że właśnie ona, z hasłem, że nie ma nic lepszego dla zrastania się kości, cium cium, pyszulka ;)
            • kai_30 Re: a ja rozważam co mogło stać się z 25.08.12, 11:29
              A nie. Znalazłam. Natalia "tylko" zaaprobowała gotowanie pożywnej pomidorowej na rosole, bo nie ma nic lepszego na połamane kości. I tu nie wiem - czy wegetarianka byłaby takiego zdania?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja