Kłamczucha kłamie

09.07.12, 14:22
Muszę rzucić taką myśl, bo mi to spokoju nie daje. Z powodu upałów ciężko się śpi ostatnio, więc człowiek nie śpiąc rozmyśla. I wyszło mi coś takiego: oczywiście, wiadomo, kłamstwa są złe, kłamać nie wolno, tego uczy się dzieci, to jest potępiane w "Kłamczusze". Ale - czy przypadkiem kłamstwa (i to te grubszego kalibru) nie przyniosły Anieli długofalowo pożądanego efektu? Bo weźmy kłamstwa o nieprzyznanym internacie, macosze i braciszku: wystarczyły, żeby wzruszyć Tosię i dać Anieli punkt zaczepienia u Kowalików, a później lokum u ciotki Lili (znów mimo kłamstw o znajomości malarstwa polskiego!). Mistyfikacja z Anielą/Franciszką u Nowackich? Efektem (owszem, mimowolnym, ale jednak) jest dotarcie do Pawełka, czyli to, o co Anieli od początku chodziło, poza tym - nakrycie jego samego na kłamstwach o autorstwie wierszy (do rangi prowokacji urasta co nieco :) też oparty na kłamstwie wątek korespondencyjny, w którym wiersze w ogóle wypływają). Czyli ostatecznie: czyżby kłamstwa jednak co nieco popłacały?
    • the_dzidka Re: Kłamczucha kłamie 09.07.12, 19:47
      Ależ oczywiście, że kłamstwa popłacają i widzimy to na każdym kroku trzydzieści pięć lat po "Kłamczusze". Jeno pozostają w sprzeczności z godnym życiem, które jest najważniejsze, co ustami Kowalika Józefa przekazuje nam Autorka.

    • guineapigs Re: Kłamczucha kłamie 09.07.12, 21:57
      nie jestem Magdalena Sroda czy jakas Ossowska tym bardziej i kwestie etyczno-etosowe nie sa tym, w czym czulabym sie dobrze, ale rekawicepodejme.
      Patrz; Lidka sagowska. Moze mlodzienczy entuzjazm, moze idea, ale ona mowi: nie klamie, bo zbyt siebie szanuje, by klamac. Przyznam, ze to zdanie wywarlo b. duzy wplyw na moje zycie. Uznalam, ze mowienie prawdy to cos w rodzaju honoru a na pewno odwagi. Mozecie mi nie uwierzyc, ale od czasu przeczytania tego zdania NIGDY nie sklamalam w sprawie wagarow, popelnionej winy, zepsucia czegos (na zasadzie; to nie ja stluklam, zepsulam, zgubila - samo sie zrobilo albo Kasa/Jas/cholera wie kto to zrobil). Odwaznie podnosilam czolo i mowila: tak, nie odrobilam lekcji, bo mi sie nie chcialo
      Ale rozroznilaby to co w pisence o zolnierzu: zolnierz dziewczynie nie sklamie, ale jej prawdy nie powie. Klamstwo to klamstwo, a zatajenie prawdy to insza historia. Mozna sie posluzyc zwrotem: nie wiem, nie bylo mnie tam, nie patrzylam.
      I dochodze do sedna: klamstwo, ktore nikogo nie krzywdzi, ujdzie w tloku. Najgorsze jest klamstwo, ktore powoduje, ze ktos niewinnie cierpi.
      Pamietacie Aline z Tajemnicy Zielonej Pieczeci? Zeby sie uchronic, probowala sklocic przyjaciol, mowiac, ze on powiedzial cos na kolezanke, a kolezanka na niego. bardzo brzydko, a przy okazji; w tzw. wyscigu szczurow jest to raczej norma.
      I jest taka ksiazka Fotoplastykon, chyba Siesickiej. Ojciec - iznynier odrabia prace domowa za corke, robi jej jakis przelacznik na fizyka, ona dostaje piatke, chociaz palca nie przylozyla. A ten sam ojciec jak uczyl w szkolebudowlanej to wlepial dwoje bez mrugniecia okiem za 'nieswoj' projekt.
      Ja mysle, ze jak male klamstwo moze w czyms pomoc - to okej, ale jak ma komus zaszkodzic - to be.
      I jeszcze jeden przyklad tez przeczytany: ksiadz czuwa przy umierajacej kobiecie, przychodzi list, w liscie jest info, ze zginal sym tej kobiety. Ksiadz 'redaguje' list i odczytuje go jako zapowedz przyjazdu syna. Nazwiemy to klamstwem? A moze milosierdziem? Zeby nie dodawac cierpienia?
      • ananke666 Re: Kłamczucha kłamie 10.07.12, 02:01
        Bardzo cynicznie dodam jeszcze, że na kłamstwie można się wyłożyć po jakimś czasie. Mianowicie, zapomnieć, że/co się zełgało, przy jednoczesnej niezłej pamięci ołganych.
        • pi.asia Re: Kłamczucha kłamie 10.07.12, 18:08
          A ja zauważyłam, że ludziom łatwiej uwierzyć w kłamstwo niż w prawdę.
          Czasem mówię najpierw prawdę, a jak nikt nie chce uwierzyć, to wymyślam wiarygodne kłamstwo. I wszyscy są zadowoleni.

          Przykład z własnego podwórka - ileś tam lat temu przyjechałam do pracy (w sklepie) wraz z kolegą z pracy. A ponieważ ja mieszkałam na drugim końcu miasta, a on w bloku tuż przy sklepie, więc fakt wspólnego przyjazdu samochodem wywołał wśród załogi niezdrowe podniecenie.
          Jeden zdobył się na odwagę i spytał mnie jak to się stało.
          Bezczelnie odparłam, że kolega spał u mnie i dlatego razem przyjechaliśmy.
          Facet nie uwierzył, więc powiedziałam, że stałam na przystanku w mieście, a kolega wracał z jakiegoś urzędu i mnie zgarnął i przywiózł do pracy.
          Tę wersję przyjęli wszyscy jako prawdziwą. A tymczasem prawdziwa była ta pierwsza ;)
          • guineapigs Re: Kłamczucha kłamie 10.07.12, 18:25
            O matko z corka!!! Uwierzyc ciezko!!!! Zazwyczaj ludzie raczej dopisuja znaczenie erotyczne do wszystkiego, co zobacza: pomogl jej niesc siatke z zakupami - znaczy: sypiaja razem.
            Moze to bylo pozniej tak, ze mowili: o, podobno zabral ja z przystanku! Akurat, kto w to uwierzy - romans maja i tyle.
            Po prostu mowiac prawde pozbawilas ich radosci plotkowania. Musieli cie jakos zmusic, bys dala im temat do plotek.
            Ja pracuje w takim srodowisku, gdzie jak powiesz komus: spotkalam wczoraj Krzyska w sklepie (bo dajmy na to spotkaliscie sie w sklepie 'drob, mieso, ryby'), to po dwoch godzinach wszyscy juz 'wiedza', ze kupowaliscie z Krzyskiem w aptece test ciazowy.
            • pi.asia Re: Kłamczucha kłamie 10.07.12, 18:32
              He he :)
              Jeszcze jeden przykład (znany z opowieści)

              Kobieta dzwoni do męża z pytaniem kiedy wróci do domu. On odpowiada, że za jakieś dwie godziny, bo teraz jedzie do kochanki, więc szybki numerek i na kolację się zjawi. Żona w śmiech - to czekam z kolacją!
              A facet faktycznie jechał do kochanki.... Prawdę jej powiedział, a ona nie uwierzyła.
              • meduza7 Re: Kłamczucha kłamie 11.07.12, 10:35
                Nieno, dopisują znaczenie erotyczne do właśnie takich najzwyczajniejszych w życiu sytuacji. Wtedy jest ciekawiej, pikantniej, a jak zainteresowani zaczynają oburzać się i zaprzeczać, to już w ogóle, bo przecież tylko winny się tłumaczy.
                Ale tak bezczelnie walnąć komuś w oczy prawdę z podtekstem erotycznym - no właśnie, NIKT nie uwierzy, bo przecież takie rzeczy się ukrywa, a nie mówi o nich otwarcie!
                No i kto, jeśli nie żyje w totalnie otwartym związku, ale to raczej rzadkie, mówi swojej żonie prosto z mostu, że idzie do kochanki? Nikt. To oczywiste, że uznała to za żart. Sama bym uznała.
          • agni_me Re: Kłamczucha kłamie 11.07.12, 00:37
            "Niczym nie kłamie się tak dobrze, jak prawdą." Jean d'Ormesson (w dosyć wolnym tłumaczeniu, ale sens pozostaje).
    • guineapigs Re: Kłamczucha kłamie 10.07.12, 18:38
      A tak myslalam: kto jeszcze klamie w Jezycjadzie i jak na tym wychodzi?
      I efekty:
      Pulpecja sklamala Baltonie, ze odwiedzala Rome - a Roma tymczasem wybyla ze swoim narzeczonym. Wpadka, i to taka wprawiajaca w niemale zaklopotanie, ale nie robiaca nikomu krzywdy i oczywiscie jak najbardziej normalna w takich sytuacjach.
      Laura tez mataczy ale ona to wiadomo: wykapany Pyziak.
      Chociaz ta sprawa ze skladkami klasowymi - to juz cos powazniejszego, w swiecie doroslych nazywane jest to malwersacja, przywlaszczeniem mienia itp i jest surowo karane.
      Mala Natalia klamie o tych kolezankach klasy, ze przechodzily przez ulice na przerwie, co bylo zachowaniem zakazanym (i slusznie zreszta). Chce tym klamstwem 'podbudowac autorytet'. Zachowanie chyba dosc powszechne i w swiecie doroslych.
      Mila nie mowi prawdy o dodatkowych dochodach (jak ustalone zostalo na forum) - moze to nie KLAMSTWO, ale jakas taka niejasna sprawa.
      Kozio tez nie mowi na poczatku wszystkiego o tym, co sie dzialo na wakacjach. Ze wstydu - rozumiem to.
      Lisiecka klamie Ewie nt. opieki nad Aurelia - zgroza do kwadratu, chyba najciezszy kaliber w Jezycjadzie.
      Reszty nie kojarze, a pewnie cod tam sie znajdzie.
      • nessie-jp Re: Kłamczucha kłamie 10.07.12, 19:26
        > Kozio tez nie mowi na poczatku wszystkiego o tym, co sie dzialo na wakacjach. Z
        > e wstydu - rozumiem to.

        Rozumieć
        • pi.asia Re: Kłamczucha kłamie 10.07.12, 20:36
          Przeszczep nakłamał rodzicom i pogrążył Bellę.
          Jego opowieść o tym, że napadli ich chuligani, przystawili mu nóż do gardła i ukradli garnitur okazała się być bardziej wiarygodna niż to, że wodowano łódkę na stawie, petarda wybuchła prosto w pokład i Przeszczep dostał po tętnicy utrzaskaną świetlówką.

          No mówię, mówię - w prawdę nigdy nikt nie uwierzy :)

          Elka powiedziała Cyryjkowi i Metodemu, że spotkała Terpentulę i że Terpentula powiedziała że nie przyjdzie.
          To akurat prawda, tyle że niekompletna i całkowicie fałszywa.

          W Kalamburce kierowniczka Kluczyńska wypchnęła recytującego Ignasia za kulisy sceny po czym bezczelnie skłamała że nie wie, gdzie on się podział, ratując mu chudy tyłek.

          Tyle odcieni kłamstw (nie zawsze złych) i tyle odcieni prawdy (nie zawsze dobrej).
      • the_dzidka Re: Kłamczucha kłamie 10.07.12, 22:40
        > Pulpecja sklamala Baltonie, ze odwiedzala Rome - a Roma tymczasem wybyla ze swo
        > im narzeczonym.

        Z rodziną. Z rodziną w Sudety.
        • guineapigs Re: Kłamczucha kłamie 11.07.12, 19:03
          Mialam w tym roku powiekszac ganek, ale pie...e to - kupuje zestaw Jezycjada, bede mogla wszystko sprawdzic, bo na razie bazuje na podrecznikach pozyczanych (i oddawanych po przeczytaniu, zeby nie bylo).
          • filifionka-listopadowa Re: Kłamczucha kłamie 12.07.12, 11:26
            Kieszonkowy prawnik zaraz mnie dorwie, ale w Internecie można naleźć wersje elektroniczną Jeżycjady. Wykorzystuję taką wersję do sprawdzania fragmentów, by nie musieć za każdym razem biegać do półki i mozolnie przepisywać.
            • the_dzidka Re: Kłamczucha kłamie 12.07.12, 12:00
              Ja też i nie uważam tego za przestępstwo. Zwłaszcza że niektóre można otworzyć bez zapisywania na dysku :)
    • guineapigs Re: Kłamczucha kłamie 12.07.12, 22:15
      Cos wam fajnego powiem o klamstwie, zrezta to ma zwiazek z innymi watkami, typu Mila - Mrozek w spodnicy oraz ile i czego trzeba przeczytac, by samemy zaczac pisac.
      Zawsze mialam taka ambicje: napisac ksiazke. Jakis swietny kryminal, ale taki SUPPER. Problem w tym, ze nigdy nie bylam jakims orlem w pisaniu (tzn. ort i gram byly okej, ale konstruowanie watkow, cierpliwosc w opisach - to takie o maj god Czyste lenistwo, czyli wrecz grzech.
      I tak sobie pomyslalam: a gdyby tak wziac jakas powiesc, przerobic ja na 'wspolczesne', zmieniajac imiona, sytuacje, okolicznosci - tak, ze taki zwykly Kowalski wcale by sie nie zorientowal, ze to plagiat.
      I spisac tak np. zbrodnie i kare.
      Problem w tym, ze nawet na taki zabieg zabraklo mi inwencji i weny.
      Smieszne to w koncu, ale co byscie powiedzieli: klamstwo czy opieranie sie na czyms juz znanym (czyli nie tyle klamstwo, co plagiat)?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja