Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP?

22.08.12, 20:47
Pamiętacie scenę rozmowy św. Gabrieli z Tygryskiem tę, gdy Gabrysia wreszcie postanawia rozmówić się ze swoją krnąbrną córką ? Zupełnie nie rozumiem tej ich gadki. Gaba zamiast wyłożyć kawę na ławę i porozmawiać z dzieckiem konkretnie i rzeczowo, wyjaśnic co robi źle i ustanowić jakiś system kar- zaczyna ni z gruchy ni z pietruchy o ksiązce " Przypiski" K. Wójtowicza, potem Tygrysek plecie coś o maśle, kaze matce powtarzać słowo masło, krzesło, słoma dalej jest coś o zółtym lakierze, który moze byc czerwony- a Gabrysia wybucha smiechem pełnym ulgi, ze jej dziecko nie kłamie tylko przemienia swiat? O co tu chodzi? Dlaczego ona czuje ulge ??
    • kopiec_esmeralda Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 22.08.12, 20:53
      Całkiem nie kojarzę, z którego tomu to? Może ktoś przytoczyć? Bo książki "wyszły".
      • slotna Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 22.08.12, 20:54
        DP -> Dziecko piatku.
      • slotna Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 22.08.12, 20:59
        "Grzegorz dodał żonie otuchy, przesyłając uśmiech znad salaterki pełnej zielonych liści.
        Odpowiedziała mu także uśmiechem, ale chyba dość bladym, bo Grześ zaraz przysunął
        się bliżej z krzesłem i złapał ją za rękę, ściskając mocno, jakby chciał w nią wlać dość sił, by
        Gabrysia nie czuła się biedną, steraną, wielodzietną matką trzydziestotrzyletnią, pozbawioną
        elementarnych umiejętności pedagogicznych. Ale gest ten, jakkolwiek bardzo miły z jednej
        strony, nic absolutnie nie pomógł, jeśli idzie o meritum sprawy. Nie mógł pomóc. Pomóc
        mogła tylko rozmowa z Tygryskiem. Gabrysia, pojadając swojego loda Opal, zaczęła
        wymyślać sposób, w jaki się do tej rozmowy zabierze.
        Okazja trafiła się wkrótce potem. Do Pyzy zadzwoniła koleżanka i w sposób bardzo
        szczegółowy zdawała jej sprawę, co powiedział na temat dziewczynek z klasy niejaki Darek i
        co ona jemu na te straszne słowa odrzekła. Rozmowa była tak pasjonująca, że głośne okrzyki
        wznoszone przez Pyzę, jak również jej wyczerpujące komentarze rozbrzmiewały po całym
        domu. Grzegorz dość szybko zwinął żagle i spłynął w kierunku komputera. Gabrysia i Tygrysek
        zostały same w kuchni.
        Gabrysia opuściła wzrok na stół, podniosła książkę, którą tu ostatnio zostawiła -
        Przypiski Kazimierza Wójtowicza - i nagle doznała natchnienia. Już wiedziała, jak zacząć.
        - Ale się uśmiałam - powiedziała zagadkowo.
        Laura natychmiast spojrzała na nią z ciekawością.
        - W tej książce - ciągnęła Gabrysia, opierając głowę na ręce - jest śmieszna opowieść
        o długich łyżkach.
        - Dlaczego o długich?
        - Zaraz ci powiem. Pewien człowiek chciał zobaczyć, jak jest w zaświatach. I pozwolono
        mu zajrzeć tam na chwilę. Zobaczył wielki, wielki, wielki kocioł z bardzo pyszną potrawą...
        - Był to eintopf, jak przypuszczam - wtrąciła dowcipnie Laura.
        -... a wokół tego kotła siedzieli bardzo smutni ludzie. Byli okropnie głodni i wychudzeni,
        bo mieli łyżki o tak długich trzonkach, że chociaż mogli nimi zaczerpnąć z kotła - nie
        mogli ich włożyć do ust.
        - A to dobre - oceniła z uznaniem Laura.
        - Zaraz potem wpuszczono tego człowieka do pokoju obok. Był tam taki sam wielki
        kocioł z tą samą pyszną potrawą i tak samo długie były trzonki łyżek. Ale ludzie siedzący naokoło kotła byli weseli i zadowoleni. Po prostu - wpadli na to, żeby podawać sobie nawzajem jedzenie na tych długich łyżkach. Każdy karmił drugiego, nie siebie. I wszyscy się najedli. I wiesz co? Okazało się, że to właśnie było niebo.
        Córeczka spojrzała na Gabrysię z uznaniem i pewną zazdrością.
        - Ty to zawsze trafisz na jakieś dobre anegdotki, mamusiu. Zapamiętam sobie o tych
        łyżkach. *
        - Tygrysku, kochaneczku - Gabrysia przysiadła się do Laury, objęła ją mocno i pocałowała
        w czubek głowy. Jedwabiste włosy Tygryska pachniały dość wyraźnie perfumami Patrycji.
        - Ta historyjka wyjaśnia, że nie wolno żyć tylko dla siebie. Bo to nie tylko nieładnie,
        ale nawet niezdrowo. Może w ogóle po to jesteśmy na świecie, żeby pomagać innym?
        Laura objęła ją w pasie, wcisnęła głowę pod jej ramię.
        - Ty to chyba naprawdę po to jesteś, mamo - zamruczała cieplutko. - Kocham cię.
        Najmocniej ze wszystkich kocham cię ja!
        - Ja też cię kocham - Gabrysia zakołysała ją w ramionach. - Dlatego mi tak smutno,
        kiedy kłamiesz.
        - Ja kłamię?! - zdumienie Laury nie miało granic. - Ja nigdy nie kłamię, mamusiu!
        Nigdy!
        - Nigdy? - powtórzyła Gabrysia, czując jak zimny dreszcz przebiega jej po krzyżu.
        Spojrzała prosto w oczy swego dziecka. Były niewinne i czyste jak leśne jeziorka. O kolorze
        stali.
        - Ja tylko - oświadczyła Laura - przemieniam świat. Mówię inaczej, niż jest. To takie
        zabawne - takie śmieszne! To jest jak czary. Bardzo lubię opowieści i układanie słów. - Uklękła
        na krześle naprzeciwko Gabrysi i przesunęła palcami po jej brwiach. - Mamo, mamo -
        mamo - powiedziała. - Jesteś śliczna. Powiedz: masło, ale szybko - szybko i wiele razy.
        - Masłomasłomasłoma... słoma - zaśmiała się Gabrysia.
        - No widzisz. A powiedz: krzesło.
        - Krzesło. I co?
        - Powiedz jeszcze raz.
        - Krzesło.
        - I jeszcze.
        - Krzesło.
        - Widzisz, jakie to dziwne słowo? Krzesło.
        - A wiesz? Rzeczywiście. Bardzo dziwne, jak się tak w nie wsłuchać. Krzesło. Krzesło.
        Krzesło.
        - A powiedz teraz: czerwone krzesło. Co widzisz?
        Gabrysia zamknęła oczy.
        - Puszkę lakieru i pędzel - powiedziała.
        - Czerwonego lakieru?
        - Poczekaj, niech zajrzę. Tak. Czerwony.
        - To ja ci mówię, że ten lakier jest zielony.
        - Aha. Rzeczywiście. Może być i zielony.
        - Ale właściwie - dodała Laura - to on może być i żółty. Teraz rozumiesz?
        - Rozumiem. Jesteś bardzo zielonym Tygryskiem w żółte i czerwone kropki - powiedziała
        Gabriela, wybuchając śmiechem pełnym ulgi i przytulając do siebie pachnącą, nieprawdopodobną
        córkę. - Czy musisz używać perfum swoich ciotek?
        - Nie muszę - przyznała Laura. - Ale lubię - dodała. - Ciotka Pulpa kupuje sobie co tydzień
        inne. Zresztą, może nie kupuje. Może jej wuj Florek daje w prezencie. Natomiast ciotka
        Natalia przestała używać Masumi, gdyż ktoś dał jej wodę Adidasa. Mnie to nikt nie daje
        perfum. Ciekawe dlaczego.
        - Bo przyjęło się, że małe dziewczynki perfumować się nie muszą.
        - Kto to wymyślił? - obruszyła się Laura. - Przecież my też lubimy ładnie pachnieć.
        - Wy i tak ładnie pachniecie, Tygrysku - powiedziała Gabrysia, śmiejąc się i wciskając
        nos pod kołnierzyk córki. - Dzieci pachną najpiękniej na świecie.
        - Czym pachną?
        - Dzieckiem! - oznajmiła Gabrysia i zaśmiała się z radości, tak że Laura aż zapiszczała
        z powodu łaskotek i zjechała z krzesła na podłogę, wystawiając w górę nogi w porteczkach.
        Gabriela padła na kolana i zaczęła łaskotać córkę pod paszkami i kiedy tak obie pełzały po
        podłodze, zanosząc się głośnym śmiechem, Pyza, która skończyła swe telefoniczne ploteczki,
        nie miała nic lepszego do roboty w tej właśnie chwili, jak wprowadzić do kuchni gościa."

        * Dlaczego, och, dlaczego taka niby cwana gapa Laura nie spytala mamy, czemuz to ci ludzie nie zlapali lyzek nizej za trzonki... ;)
        • kopiec_esmeralda Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 22.08.12, 21:05
          Dzięki!
          Hm, św. Gabunia i jej metody wychowawcze. A to łaskotanie dzieci w rozmaitych tomach też mnie irytuje.
        • maryboo Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 22.08.12, 21:12
          Ta scena bardzo dobrze pokazuje, jak mało Gabriela nadaje się na matkę. Oto Tygrysek mówi jej - najprawdopodobniej szczerze - że nie widzi nic złego w kłamaniu, bo to tylko przemienianie świata...i Gabriela to kupuje. Nie tłumaczy córce, gdzie przebiega granica między fantazjowaniem a przekręcaniem faktów ze szkodą dla innych ludzi, nie pokazuje efektów kłamstw ("Grzesiowi było bardzo przykro z powodu twojego zachowania"), daje się zbajerować jakąś idiotyczną gadką o farbie i krześle.
          Swoją drogą, nic dziwnego, że nie doszło do ukarania Laury w NiN - pewnie wytłumaczyła Gabie, że w środku koperty ze składkami wcale nie musiały się znajdować pieniądze, tylko lody o smaku bananowym...
          • nessie-jp Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 22.08.12, 21:51
            maryboo napisała:

            > Ta scena bardzo dobrze pokazuje, jak mało Gabriela nadaje się na matkę. Oto Tyg
            > rysek mówi jej - najprawdopodobniej szczerze - że nie widzi nic złego w kłamani
            > u, bo to tylko przemienianie świata...i Gabriela to kupuje. Nie tłumaczy córce,


            I to samo w kwestii perfum: Gabriela przyjmuje, że nie ma nic niewłaściwego w tym, że Tygrys podbiera ciotkom te perfumy, bo... lubi. Dziewczynka zupełnie szczerze i otwarcie mówi, że tak, używa, bo lubi ładnie pachnieć i chciałaby też dostawać perfumy. Co robi matka? Uczy, że nie wolno używać cudzych rzeczy, jeśli posiadacz sobie tego nie życzy? Skądże! Śmieje się głupio, że acha, skoro córciu lubisz brać cudze, no to w porządku...
            • kopiec_esmeralda Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 23.08.12, 07:44
              No właśnie, "łaskocze" córkę i cieszy się, że "dzieci tak ładnie pachną". A podbieranie szkolnych pieniędzy i ciotczynych perfum na jednym jedzie wózku. W ogóle kradzież pieniędzy przechodzi bez większego echa, dla mnie to nie-do-pojęcia. Mamert prał swoje dzieci, które zarobiły w piaskownicy, a Gabunia łaskocze Laurę za ewidentną kradzież. Ciekawe, dlaczego?
        • dakota77 Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 22.08.12, 21:46
          Tak, Gaba jets istotnie pozbawiona elementarnych umiejetnosci pedagogicznych. A okreslenie "sterana zyciem matka trzydziestotrzyletnia" wywoluje u mnie piane na ustach.
          • anutek115 Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 22.08.12, 21:57
            U mnie histeryczny śmiech :DDDD.

            A rozmowa jest zupełnie o niczym. Nie na temat, nie na miejscu, bez sensu. Już jak ją pierwszy raz czytałam nie rozumialam, po co właściwie autorka ją zamiesciła, wierszówke musiała wyrobic, czy co?
            • nessie-jp Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 22.08.12, 22:01
              > Już
              > jak ją pierwszy raz czytałam nie rozumialam, po co właściwie autorka ją zamiesc
              > iła, wierszówke musiała wyrobic, czy co?

              Ja wtedy jeszcze wierzyłam, że autorka ma jakiś pomysł na rozwój postaci, że chce pokazać, że Gaba właśnie jest niemądra i pozbawiona wyobraźni, a Laura ma artystyczny temperament i siły twórcze ją rozpierają. Że ta scena to ma uczyć GABĘ, że nie, głupia kobieto, twoja córka nie kłamie "jak ojciec" tylko ma niesamowitą wyobraźnię, potrzebę kreowania rzeczywistości wokół siebie. I że to będzie zamknięcie tematu "A Tygrys kłamie i jest zły jak ojciec".

              No, ale potem okazało się, że naiwna byłam, a autorka nie ma żadnego pomysłu.
            • ananke666 Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 23.08.12, 02:31
              anutek115 napisała:

              > U mnie histeryczny śmiech :DDDD.

              U mnie dogłębne WTF.
            • significado-significante Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 27.08.12, 13:58
              Mnie, poza całą tą absurdalną rozmową, która nie prowadzi absolutnie do niczego, wydaje się szokujący już sam fakt tego że matka robi jakieś kuriozalne podchody by porozmawiać ze swoją, w sumie jeszcze całkiem małą, córką. Nie potrafi skarcić jej prosto z mostu, kiedy zachodzi taka potrzeba, nie umie oddzielić miłej pogawędki od poważnej rozmowy o problemach, wtedy kiedy widzi że zachowanie córki ewidentnie zaczyna sprawiać przykrość otoczeniu i że mała jednymi manipuluje a innych terroryzuje. Nie. Gaba zaczyna od jakiejś anegdotki nie do końca na temat, mówi że się strasznie uśmiała - choć opowiastka raczej skłania do refleksji niż do śmiechu, a w efekcie nie przekazuje Laurze niczego wartościowego.
              • kopiec_esmeralda Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 27.08.12, 14:09
                Masz rację, czytając to, zastanawiałam się, kto jest bardziej niewydolną matką, Gabriela, czy Ewa Jedwabińska. Obie sobie totalnie nie radzą, choć każda w inny sposób, obie mają w wyniku tego znerwicowane córki.
            • klymenystra Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 27.08.12, 15:19
              Pokazała zjawisko satiacji semantycznej, to już jest coś :P
              • significado-significante Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 27.08.12, 16:21
                klymenystra napisała:
                > Pokazała zjawisko satiacji semantycznej, to już jest coś :P

                Owszem :) ale to raczej Gabriela wyszła z tej rozmowy poinformowana i poinstruowana, wyniosła fascynującą wiedzę o satiacjach i o puszkach z farbą, których zmieny kolor mieści się w wyobraźni. Laurze natomiast ta niecierpiąca zwłoki, nader poważna, zaplanowana i trudna rozmowa na niewiele się zdała.
        • mankencja Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 23.08.12, 10:53
          > * Dlaczego, och, dlaczego taka niby cwana gapa Laura nie spytala mamy, czemuz t
          > o ci ludzie nie zlapali lyzek nizej za trzonki... ;)
          >

          bo Gabriela miałaby do wyboru zacząć lać łzy czyste rzęsiste chlipiąc "jesteś zupełnie jak twój ojciec" albo odpowiedzieć "bo szturchaliby się nawzajem trzonkami w głowy", na co Tygrys odparłby, że lepiej mieć guza, niż umierać z głodu, a poza tym można się odsunąć na bezpieczną odległość, a wtedy - patrz punkt pierwszy
        • krakowska_poziomka Re: Rozmowa Gabrysi i Tygryska w DP? 27.08.12, 19:05
          Pomóc mogła tylko rozmowa z Tygryskiem. Gabrysia, pojadając swojego loda Opal, zaczęła
          wymyślać sposób, w jaki się do tej rozmowy zabierze.

          Okazja trafiła się wkrótce potem. Do Pyzy zadzwoniła koleżanka i w sposób bardzo
          szczegółowy zdawała jej sprawę, co powiedział na temat dziewczynek z klasy niejaki Darek i
          co ona jemu na te straszne słowa odrzekła. Rozmowa była tak pasjonująca, że głośne okrzyki
          wznoszone przez Pyzę, jak również jej wyczerpujące komentarze rozbrzmiewały po całym
          domu. Grzegorz dość szybko zwinął żagle i spłynął w kierunku komputera. Gabrysia i Tygrysek zostały same w kuchni.

          Gabrysia się zastanawia jak się do rozmowy zabierze... Czyli co rozmowy między nią, a córkami są tak rzadkie, że wymagają specjalnej taktyki? Nie robią nic wspólnie?




    • piotr7777 takie trzy spostrzeżenia na marginesie 23.08.12, 07:38
      1. Wbrew powszechnemu poglądowi Pyza prowadzi dość bogate życie towarzyskie. Zresztą nigdzie nie jest napisane by później była samotna czy wyizolowana w grupie rówieśniczej jak jej siostra. Ot, choćby w Tygrysie i Róży czytamy, że jej notes jest wypełniony adresami i telefonami.
      2. Na tym etapie Laura trochę manipuluje matką, ale faktycznie jest do Gabrieli bardzo przywiązana. Potem to przywiązanie znika - ciekawe dlaczego.
      • bupu Re: takie trzy spostrzeżenia na marginesie 23.08.12, 16:34
        piotr7777 napisał:

        > 1. Wbrew powszechnemu poglądowi Pyza prowadzi dość bogate życie towarzyskie. Zr
        > esztą nigdzie nie jest napisane by później była samotna czy wyizolowana w grupi
        > e rówieśniczej jak jej siostra. Ot, choćby w Tygrysie i Róży czytamy, że jej no
        > tes jest wypełniony adresami i telefonami.

        Będąc w liceum też posiadałam notes pełęn adresów i telefonów. I życie towarzyskie w uwiądzie.
        • pi.asia sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 26.08.12, 09:11
          Mnie to określenie wcale a wcale nie irytuje. Bo chyba każdy z nas miał w życiu taką chwilę, gdy czuł się stary, niepotrzebny, beznadziejny i brzydki.
          Pamiętacie Tadzia z "Ani z Avonlea"? Czuł się stary i zmęczony życiem. Ania go sprowadziła na ziemię mówiąc "W wieku dziesięciu lat? Jakież to smutne!" i chyba dzieciakowi od razu zrobiło się lepiej.

          Irytuje mnie natomiast cała rozmowa Gaby z Tygryskiem. Od chwili gdy Gaba zastanawia się jak zacząć, poprzez umiejętne pomijanie faktycznych problemów i dawanie się zmanipulować córce aż do łaskotania pod paszkami (brrrrr!!!! najbardziej złośliwe pieszczoty!)
          Kompletnie nie łykam wizji kolorowego krzesła.
          Podbieranie ciotkom perfum - nie jest wg Gaby naganne czy niewłaściwe, a jedynie "niepotrzebne". No ludzie!!!!
          Nie zareagowała wtedy, gdy Laura podbierała perfumy, nie zareagowała, gdy czytała cudze listy (machinalne "nie wolno Tygrysku"), obudziła się z ręką w nocniku, gdy doszło do defraudacji składek. I też nie zareagowała.
          Gaba nie jest "steraną życiem matką", tylko tak się czuje. Ale jej poczucie, że ma zerowe umiejętności wychowawcze to już nie subiektywne odczucie, tylko niestety obiektywny fakt.
          • anutek115 Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 15:41
            pi.asia napisała:

            > Nie zareagowała wtedy, gdy Laura podbierała perfumy, nie zareagowała, gdy czyta
            > ła cudze listy (machinalne "nie wolno Tygrysku"), obudziła się z ręką w nocniku
            > , gdy doszło do defraudacji składek. I też nie zareagowała.

            No właśnie się nie obudzila, z tą reką w nocniku! Gdyby się obudzila, JAKOŚ by zareagowała. A tu nic, nothing, rien, null, zero. Rozważamy sobie, jak ukarac dzieciątko, a na czas rozważań wysylamy je na wakacje nad morze. I - co najbardziej mną zawsze wstrząsa - nawet dzieciatko wie, że mu się upiecze, bo mamunia się już od tygodnia zastanawia, plus dwa tygodnie nad morzem, i sprawa się po kościach rozejdzie. Identycznie, jak się rozeszła w wypadku perfum, czytania listów, nachodzenia nowożeńców w ich sypialni i dekorowania Idy białymi różami.

            Ciekawa jestem bardzo, czy gdyby Laura kogoś ciężko pobiła (za pośrednictwem np. bandy chłopaków, której by przewodzila), reakcja Gaby byłaby inna niz "Jak ojciec!" i dolewanie łez do kubka z melisą.
          • the_dzidka Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 15:43
            > nie zareagowała, gdy czyta
            > ła cudze listy (machinalne "nie wolno Tygrysku"),

            No chwila, ale że się sprzeciwię po raz kolejny, to akurat nie tak było. Dziewczynki się przekomarzały, kiedy szły wszystkie trzy ulicą, a jedyne, co z tej dyskusji do Gaby dotarło, to pytanie "mamo, a to prawda, że nie wolno czytać cudzych listów?" No to odpowiedziała, że nie wolno. Co miała, zacząć wypytywać córki, a skąd im się to wzięło, a co to za rozmowa, a dlaczego akurat o to pytają, a czy przypadkiem nie któraś z was dwóch czyta cudze listy, cooooo? Ta, akurat, no już to widzę. Zaraz by było, że z tej Gaby wstrętny wścibski gestapowiec!

            Gaba nie wiedziała, że Laura czyta cudze listy. To i nie zareagowała.
            • bupu Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 16:08
              the_dzidka napisała:

              > No chwila, ale że się sprzeciwię po raz kolejny, to akurat nie tak było. Dziewc
              > zynki się przekomarzały, kiedy szły wszystkie trzy ulicą, a jedyne, co z tej dy
              > skusji do Gaby dotarło, to pytanie "mamo, a to prawda, że nie wolno czytać cudz
              > ych listów?" No to odpowiedziała, że nie wolno. Co miała, zacząć wypytywać córk
              > i, a skąd im się to wzięło, a co to za rozmowa, a dlaczego akurat o to pytają,
              > a czy przypadkiem nie któraś z was dwóch czyta cudze listy, cooooo? Ta, akurat,
              > no już to widzę. Zaraz by było, że z tej Gaby wstrętny wścibski gestapowiec!
              >
              > Gaba nie wiedziała, że Laura czyta cudze listy. To i nie zareagowała.

              "- Mamuś, powiedz Tygrysowi, że nie wolno czytać cudzych listów! - szarpnęła ją za rękaw Pyza.
              - Nie wolno, Tygrysku, nie wolno - odpowiedziała Gabrysia machinalnie."

              To tak trochę inaczej wygląda, o.
              • the_dzidka Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 18:32
                > "- Mamuś, powiedz Tygrysowi, że nie wolno czytać cudzych listów! - szarpnęła ją
                > za rękaw Pyza.
                > - Nie wolno, Tygrysku, nie wolno - odpowiedziała Gabrysia machinalnie."
                >
                > To tak trochę inaczej wygląda, o.

                No i co? W której części tego kawałka wynika z tego, że Gaba wiedziała, że Tygrys czyta cudze listy?

                Bo ja to widzę tak: dziewczynki się kłócą (napisane wprost), o coś (napisane wprost), w pewnym momencie Pyza zwraca się do matki z prośbą o poparcie: "powiedz Tygrysowi, że nie wolno czytać cudzych listów!"

                Machinalna odpowiedź Gaby potwierdza, że w ogóle nie słuchała, o czym tym razem rozprawiają dzieciaki. Przyznała rację Pyzie, że tak, nie wolno czytać cudzych listów. Ot i wsio.
                • pi.asia Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 18:51
                  A mnie tu wkurza to jedno słówko "machinalnie". Gaba nawet nie wie o czym mowa, bo nie słucha, powtarza automatycznie za Pyzą ("mamuś, powiedz Tygrysowi że nie wolno" - "nie wolno, Tygrysku, nie wolno")

                  I już, odbębnione, powiedziane, że nie wolno, a o co smarkulom chodziło, to kto by tam wnikał. Ten automatyzm, obojętność, tumiwisizm mnie przeraża, tym bardziej, że w tym akurat momencie Gaba nie jest zajęta pracą ani w ogóle niczym - wyszła z córkami na spacer, do ciężkiej deutery! I zatopiła się we własnych myślach o wskoczeniu do pociągu, kompletnie nie interesując się o czym akurat dziewczynki rozmawiają.
                  A wystarczyło wyostrzyć słuch, odrobinę się zainteresować, skąd nagle pomysł czytania cudzych listów, a przynajmniej powiedzieć "nie wolno, Tygrysku, bo w listach są prywatne, osobiste sprawy, ty masz np. swoją szufladę, w której nikt ci nie grzebie, a byłoby ci przykro, gdyby każdy z domowników tam zaglądał i się śmiał, i tak samo jest z listami."
                  • anutek115 Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 19:27
                    pi.asia napisała:

                    > A mnie tu wkurza to jedno słówko "machinalnie". Gaba nawet nie wie o czym mowa,
                    > bo nie słucha, powtarza automatycznie za Pyzą ("mamuś, powiedz Tygrysow
                    > i że nie wolno" - "nie wolno, Tygrysku, nie wolno")
                    >
                    > I już, odbębnione, powiedziane, że nie wolno, a o co smarkulom chodziło, to kto
                    > by tam wnikał. Ten automatyzm, obojętność, tumiwisizm mnie przeraża, tym bardz
                    > iej, że w tym akurat momencie Gaba nie jest zajęta pracą ani w ogóle niczym - w
                    > yszła z córkami na spacer, do ciężkiej deutery! I zatopiła się we własny
                    > ch myślach o wskoczeniu do pociągu, kompletnie nie interesując się o czym akura
                    > t dziewczynki rozmawiają.

                    Nie masz małych dzieci, więcej niż jednego, prawda :)? Jako osoba, która i owszem, ma, powiadam ci - jak nie lubię tego, co sie stalo z Gabą po "Noelce" (mniej więcej), jak uważam ja za osobe wybitnie nieudolną wychowawczo i wybitnie wręcz... trudną, by nie rzec popaprana psychicznie, tak w tym momencie, byc może jedynym w całej Neojezycjadzie, rozumiem ja do głębi trzewii.

                    A już czytając "w tym akurat momencie Gaba nie jest zajęta pracą ani w ogóle niczym - wyszła z córkami na spacer, do ciężkiej deutery! I zatopiła się we własnych myślach o wskoczeniu do pociągu" śmiałam się do siebie głośno. Boże, nie była zajęta pracą. Ani niczym. Szła sobie. Dziewczynki były zajęte swoimi sprawami, więc mogła pofolgowac myślom, mogła mysleć, o czym chce, mogła wcale nie myśleć, mogla tęsknie oczami duszy popatrzeć za tym pociągiem, w ktory - wiedział przecież - nie wskoczy. Ale mogła pomarzyć, że jednak wskakuje. Mogła w tej - być może jedynej-chwili-dnia po prostu iść...

                    O, jakże ją dobrze rozumiem :)!
                    • pi.asia Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 19:58
                      Owszem, nie mam małych dzieci, więcej niż jednego ;) Ale - jak napisały Bupu i Jottka - są takie frazy na które zwykły, nawet zamyślony rodzic zwraca uwagę, bo mu się słuch automatycznie wyostrza. Moime zdaniem zwrot "Nie wolno czytać cudzych listów" do takich fraz należy.
                      Gabie jednak słuch się nie wyostrza, dla niej nie istnieje nawet "nie wolno kłamać", bo przecież kłamstwo to tylko krzesło i lakier.

                      • anutek115 Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 20:20
                        pi.asia napisała:

                        > Owszem, nie mam małych dzieci, więcej niż jednego ;) Ale - jak napisały Bupu i
                        > Jottka - są takie frazy na które zwykły, nawet zamyślony rodzic zwraca uwagę, b
                        > o mu się słuch automatycznie wyostrza. Moime zdaniem zwrot "Nie wolno czytać cu
                        > dzych listów" do takich fraz należy.
                        > Gabie jednak słuch się nie wyostrza, dla niej nie istnieje nawet "nie wolno kła
                        > mać", bo przecież kłamstwo to tylko krzesło i lakier.

                        Najwyraźniej jestem złym rodzicem, bo rozumiem, że czasem się może nie wyostrzyć :)). Teoretycznie oczywiście wiem, że masz rację i rodzic/opiekun powinien natychmiast nadstawić uszu słysząc cos podobnego. Ale rozumiem, że czasem się nie wyostrza, i rozumiem, czemu (ZWŁASZCZA rozumiem czemu). Albowiem teraz na przykład, gdy piszę (od jakiegoś juz czasu, niewiarygodnie dlugiego, jeśli wziąć pod uwagę duługość wpisu ;)) ten wpis, po calym dniu słuchania "mamo, a czy...?", "mamo, a dlaczego...?", "mamo, czy to prawda...?", "mamo, a czy mogę...?", po całym dniu odpowiadania na pytania, żadania, uwagi rzucane jednocześnie przez kilka osób, dosłownie, bez przenośni, jak najbardziej doslownie brzęczy mi w uszach. I boli mnie glowa. A czasem ze zmęczenia fizycznie mdli.

                        I potrafię doskonale zrozumiec osobę, ktorej też brzęczy. I ktora, odpowiedziawszy na dwatysiącepińćsetosiemdziesiąt pytań, przestaje reagować albo odpowiada machinalnie na dwatysiącepińćsetsiedemdziesiątepierwsze, i nie włącza jej się żadna lampka i nie nadstawiają uszy (a to, ze chce wskoczyć do pociągu to ja tak rozumiem, że łojezusmario, rozumiem absolutnie dogłębnie!!!). Prawdę powiedziawszy, gdyby moje dziecko w tej chwili spytało tak właśnie "Prawda, mamo, że nie wolno czytac cudzych listów?" równiez odpowiedziałabym, że owszem, prawda, i nie wnikała, skąd ta ciekawość.

                        No, ale omawiamy tu Gabunię, którą, jak wiadomo, uważamy za bardzo złą matkę. Nie wykluczam, że rozumiem ją, bo tez jestem bardzo złą matką, ot co :).
                        • pi.asia Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 20:41
                          Eno, ty zła matko, to nie do końca tak ;)

                          Bo małe Pyziakówny w Noelce mają 10 i 8 lat. To nie jest wiek pytań typu "a dlaczego zima?" One nie siedzą matce cały dzień na głowie i nie dręczą pytaniami. Są zajęte - obierają migdały, ubierają choinkę, pomagają nakrywać do stołu, pakują prezenty i przymierzają ślubną kieckę ciotki Idy oraz brudzą i drą jej welon. Gaba z kolei sprząta mieszkanie, biegnie po zakupy, piecze drugi piernik, robi uszka, szuka butów dla Idy etc.
                          W zasadzie jedynym momentem w ciągu dnia, gdy małe są tylko z mamą, jest właśnie ten wspólny spacer do doktora Kowalika. Same się na ten spacer wpraszają, bo chcą z mamą trochę pobyć.
                          A Pyza nie rzuca swego "Mamuś powiedz Tygrysowi..." pomiędzy jednym a drugim zdaniem wypowiedzianym do siostrzyczki. Pyza szarpie matkę za rękaw, żeby zwrócić jej uwagę! I co? I pstro. Gaba i tak tonie we własnych myślach, a że tam córka ją szarpie, to nieważne....
                          • anutek115 Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 21:04
                            pi.asia napisała:

                            > Eno, ty zła matko, to nie do końca tak ;)
                            >
                            > Bo małe Pyziakówny w Noelce mają 10 i 8 lat. To nie jest wiek pytań typu "a dla
                            > czego zima?"

                            Jeden z moich synów też ma. Osiem lat, znaczy. Pytania z ostatniej minuty (tak, wiem, ze jest późno, zaraz go splawie spać): "Mamo, miałas kiedyś jakies straszne sny? A jakie? Możesz mi jakiś opowiedzieć? A dlaczego nie?". Moje odpowiedzi w tym akurat wypadku byly krotkie, ale nie zawsze są. A pytania: "Dlaczego zima" zastapiły "Co było przed dinozaurami?", "Jak działa telewizor?", "W co wierzą różni ludzie?", "Jak byłas mała to co robiłaś w wakacje?", oraz dziesiątki, dziesiatki innych. A młodszy pięciolatek dzielnie mu sekunduje.

                            > One nie siedzą matce cały dzień na głowie i nie dręczą pytaniami. Są zajęte - obierają migdały, ubierają choinkę, pomagają nakrywać do stołu, pak
                            > ują prezenty i przymierzają ślubną kieckę ciotki Idy oraz brudzą i drą jej welo
                            > n.

                            Moje też sa zajęte, a mimo to potrafią naprawdę zmęczyć...

                            > Gaba z kolei sprząta mieszkanie, biegnie po zakupy, piecze drugi piernik, ro
                            > bi uszka, szuka butów dla Idy etc. W zasadzie jedynym momentem w ciągu dnia, gdy małe są tylko z mamą, jest właśni
                            > e ten wspólny spacer do doktora Kowalika.

                            No wlasnie. Jedynym momentem w ciągu dnia. Potrafię zrozumieć, że jej się w tej jedynej chwili myśli rozbiegły.

                            Natomiast bupu napisała:

                            Ja rozumiem, że czasem może się ten słuch nie wyostrzyć, bo dzieci brzęczą w kółko. Oczywiście. Problem w tym, że Gabrieli jakoś nigdy się nie wyostrza.

                            I to jest problem. Ja jednak przestaję słuchać dopiero po dłuższym czasie ;D.
                        • bupu Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 20:41
                          Ja rozumiem, że czasem może się ten słuch nie wyostrzyć, bo dzieci brzęczą w kółko. Oczywiście. Problem w tym, że Gabrieli jakoś nigdy się nie wyostrza.
                          • kopiec_esmeralda Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 20:45
                            Wyostrza się jej tylko na słowo na P. I jej przykro.
                            • bupu Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 20:54
                              kopiec_esmeralda napisał(a):

                              > Wyostrza się jej tylko na słowo na P. I jej przykro.

                              A tak swoją drogą, jak czytam o Gabie, wybuchającej szlochem na dźwięk nazwiska eksmęża, zastanawiam się czy ona tak zawsze. W urzędzie, albo szpitalu, dajmy na to. Pani pyta o nazwisko dziecka, a Gaba:

                              -Py... Pyziak! - I w szloch.

                              Albo na wywiadówce. Wychowawczyni mówi, że Róża Pyziak coś tam coś tam, a Gabie oczy szklą się pod dzielną grzywką, ramiona drgać poczynają, a ręka szuka kubka z melisą...
                              • pi.asia Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 21:17
                                bupu napisała:

                                > kopiec_esmeralda napisał(a):
                                >
                                > > Wyostrza się jej tylko na słowo na P. I jej przykro.
                                >
                                > A tak swoją drogą, jak czytam o Gabie, wybuchającej szlochem na dźwięk nazwiska
                                > eksmęża, zastanawiam się czy ona tak zawsze. W urzędzie, albo szpitalu, dajmy
                                > na to. Pani pyta o nazwisko dziecka, a Gaba:
                                >
                                > -Py... Pyziak! - I w szloch.
                                >

                                Oplułam monitor, wystraszyłam koty, zaraz sąsiedzi zaczną walić w kaloryfer, wy podłe istoty!!!
                                :D
                                • bupu Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 21:34
                                  pi.asia napisała:

                                  > Oplułam monitor, wystraszyłam koty, zaraz sąsiedzi zaczną walić w kaloryfer, wy
                                  > podłe istoty!!!

                                  Dobrze, że nie oplułaś kotów. Mogłyby się poczuć urażone.
                    • the_dzidka Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 21:43
                      Dzięki, Anutku. Tak jak nie znoszę cholernej Gaby, tak nigdy nie mogłam zrozumieć oburzenia tą sceną (bo nie pierwszy raz staję w tej konkretnej sytuacji w jej obronie) - dzieci się kłócą, a ona śmie nie słuchać, śmie nie nadstawiać radaru, śmie zajmować się własnymi myślami! Nie wsłuchuje się w dziecinne spory, nie interweniuje natychmiast wychowawczo!...

                      No, faktycznie, straszna zbrodnia...

                      Dzieci nie mam, ale mam, jak mi się wydaje, trochę więcej obiektywizmu niż koleżanki. Którym oburzanie się na zatopioną w swoich prywatnych myślach Gabę nie przeszkadza się jednocześnie oburzać na Gabę myślącą ze skruchą "o Boże, przecież ja nic nie robię". Byle się Gaby czepić. Wypisz wymaluj jak MM w stosunku do Laury, ciekawe...



                      • kopiec_esmeralda Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 28.08.12, 07:53
                        > dzieci się kłócą, a ona śmie nie słuchać, śmie nie nadstawiać rada
                        > ru, śmie zajmować się własnymi myślami! Nie wsłuchuje się w dziecinne spory, ni
                        > e interweniuje natychmiast wychowawczo!


                        Raz, że Gaba nie pierwszy raz kładzie wychowanie swoich dzieci, będąc zdaje mi się, w założeniu autorki wzorem cnót rodzinnych. A dwa, że można w zwykłym domu i będąc nie idealną, jak G., a zwykłą matką (to się dzieje automagicznie) wyczuć, gdy sprawa jest poważna, a czytanie cudzych listów za taką uważam. Jeśli dobrze zna się najbliższych (dzieci, męża, czy kogo tam ma się od lat przy sobie), to najdrobniejsza zmiana tonu, czy inne dla postronnego oka niezauważalne symptomy alarmują, gdy coś poważniej nie gra i zauważa się to od razu*).
                        Kolejna sprawa, ze oni tam nagminnie czytują, co nie dla ich oczu przeznaczone - Łusia coś podczytuje, nie pomnę, co (za dużo wykrzykników), Rojek list do Belli (nie mogłem się powstrzymać), Cesia wiersze Danki, o ile pamiętam, I. jr wciąż szpieguje w SMSach i jakoś nikt nie robi z tego powodu wielkiego larum.
                        • anutek115 Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 28.08.12, 16:09
                          kopiec_esmeralda napisał(a):

                          > Raz, że Gaba nie pierwszy raz kładzie wychowanie swoich dzieci, będąc zdaje mi
                          > się, w założeniu autorki wzorem cnót rodzinnych.

                          No ale Dzidka (i ja) tej tezie nie przeczymy. Wychowanie wlasnych dzieci Gaba ma w odwloku, jak nie ma w odwłoku, to jej zupełnie nie wychodzi, więc zasala kubek melisy łzami, ale na to w Jeżycjadzie jest mnóstwo innych, bardziej wymownych, przykladów.

                          A dwa, że można w zwykłym do
                          > mu i będąc nie idealną, jak G., a zwykłą matką (to się dzieje automagicznie) wy
                          > czuć, gdy sprawa jest poważna, a czytanie cudzych listów za taką uważam.

                          Ale pytanie o czytanie cudzych listów juz niekoniecznie.

                          eśli
                          > dobrze zna się najbliższych (dzieci, męża, czy kogo tam ma się od lat przy sobi
                          > e), to najdrobniejsza zmiana tonu, czy inne dla postronnego oka niezauważalne s
                          > ymptomy alarmują, gdy coś poważniej nie gra i zauważa się to od razu*).


                          > Kolejna sprawa, ze oni tam nagminnie czytują, co nie dla ich oczu przeznaczone
                          > - Łusia coś podczytuje, nie pomnę, co (za dużo wykrzykników), Rojek list
                          > do Belli (nie mogłem się powstrzymać), Cesia wiersze Danki, o ile pami
                          > ętam, I. jr wciąż szpieguje w SMSach i jakoś nikt nie robi z tego powodu wielki
                          > ego larum.

                          To fakt, a jak się te wszystkie przykłady zbierze razem to... brrrr. Interesującymi cechami się wg autorki odznacza "człowiek taktowny".
                          • pi.asia Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 28.08.12, 17:26
                            anutek115 napisała:

                            > kopiec_esmeralda napisał(a):
                            >
                            > > Raz, że Gaba nie pierwszy raz kładzie wychowanie swoich dzieci, będąc zd
                            > aje mi
                            > > się, w założeniu autorki wzorem cnót rodzinnych.
                            >
                            > No ale Dzidka (i ja) tej tezie nie przeczymy. Wychowanie wlasnych dzieci Gaba m
                            > a w odwloku, jak nie ma w odwłoku, to jej zupełnie nie wychodzi, więc zasala ku
                            > bek melisy łzami, ale na to w Jeżycjadzie jest mnóstwo innych, bardziej wymowny
                            > ch, przykladów.


                            No i tu leży pies pogrzebany.
                            Bo gdyby było mnóstwo przykładów naprawdę fajnych relacji Gaba-córki (zwłaszcza Tygrys), mnóstwo przykładów wychowywania tych córek, uczenia ich co dobre, a co złe, ukierunkowywania, rozmów itp. - to tę jedną rozmowę można przełknąć - odpłynęła myślami, ok, ma do tego najświętsze prawo, nie zareagowała teraz, więc zareaguje później, kiedy indziej.
                            Ale mamy niestety głównie przykłady na to, że Gaba zawsze ma w odwłoku wychowanie córek! Jak już rozmawia z Tygrysem to albo pomija temat zasadniczy (kłamstwo), albo leje ślozy (bo padło słowo na P.), albo wycofuje się rakiem (sprawa białej róży) albo patrzy zachwycona, jak smarkule grają w makao w pokoju nowożeńców.
                            I właśnie dlatego wkurza mnie ta scena. Że kolejny raz nie zareagowała.
                            Ładna jest natomiast scena w kościele, gdy Gaba tłumaczy córkom, że tutaj nie ma kłótni i każdy jest u siebie. Ale chwilę potem traci je z oczu w tłumie ludzi. Po prostu jej gdzieś nagle znikają. Dematerializacja.
                • bupu Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 19:09
                  the_dzidka napisała:

                  > No i co? W której części tego kawałka wynika z tego, że Gaba wiedziała, że Tygr
                  > ys czyta cudze listy?

                  W żadnej nie wynika. Natomiast wypowiedź Pyzy skonstruowana jest tak, że normalny rodzic nastawiłby radary, zainteresowany o czym dzieci prawią i skąd ta kwestia nieczytania cudzej korespondencji się wzięła. Nie musiałaby Gaba od razu stosować krzyżowego ognia pytań, wystarczyłoby umiejętnie poprowadzić rozmowę.
                  • jottka Re: sterana życiem matka trzydziestotrzyletnia ;) 27.08.12, 19:16
                    no ale gaba wie ze szkoły, że dyskrecja jest sprawą umowną, patrz sławna anonimowa ankieta dmuchawca:)

                    a tak w ogóle to gaba w kontekście, że tak powiem, sprawia przekonujące wrażenie, że jej zwisa i powiewa, czy laura czyta cudze listy, okrada szkolne sklepiki i bija staruszki, bo po prostu nie reaguje, co po tysiąc razy było wyszczególniane, na takie zachowania małego dziecka, na które zwykły rodzic iks razy zwróciłby czujną uwagę. i zgadzam się z bupu, normalnie człowiek nie słucha, co tam sobie małolaty szczebiocą, ale jednak są frazy, na które ucho automatycznie się wyciąga:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja