Gaba - studia - praca

02.09.12, 22:40
Czy umknela mi jakos rekonstrukcja losow Gaby w kontekscie studiow i pracy?

Gaba urodzila Pyze majac 21 lat, prawda? Czyli w trakcie studiow, a nie pamietam, zeby w Opium byly jakies wzmianki na ten temat, zadnych kolokwiow itd. Bo nawet jesli brala dziekanke, to chyba w trakcie Opium powinna wracac na studia, Pyza jest juz rocznym dzieckiem. Narodziny Tygryska to akurat koniec studiow? Czy zakladajac dziekanke po Pyzie - dopiero 4 rok, druga dziekanka i koniec studiow z dwuletnim opoznieniem?
Jak dostawalo sie na studia doktoranckie na filologii klasycznej w drugiej polowie lat osiemdziesiatych XX wieku w Poznaniu? Trzeba bylo miec jakas sensowna srednia ocen? Zdac egzamin? Pokonac jakichs konkurentow? Wtedy jeszcze chyba byly asystentury, prawda? Czyli 8 lat na doktorat, ale obowiazki dydaktyczne?
    • the_dzidka Re: Gaba - studia - praca 02.09.12, 23:02
      Rozmyślania Dmuchawca w OwR: "Gabrysia już nie studiuje, życie jej się połamało..."
      Kiedyś już pisałam, że skoro jest docentem, musiała na te studia wrócić i je skończyć, ale jak to było i kiedy - nie wiemy.

      • turzyca Re: Gaba - studia - praca 02.09.12, 23:09
        the_dzidka napisała:

        > Rozmyślania Dmuchawca w OwR: "Gabrysia już nie studiuje, życie jej się połamało
        > ..."
        > Kiedyś już pisałam, że skoro jest docentem, musiała na te studia wrócić i je sk
        > ończyć, ale jak to było i kiedy - nie wiemy.

        A tak w ogole, to co ona wtedy robila? Za co kupowala te pyzine parowki? Czy my mamy jakiekolwiek wzmianki o jej zyciu zawodowym do czasu informacji o byciu docentem (swoja droga nie znam nikogo okreslanego tym mianem, nieodmiennie mnie to okreslenie w jej kontekscie dziwi)?
        • kosheen4 Re: Gaba - studia - praca 02.09.12, 23:28
          fragment odpowiedzi pojawia się w TiR. korepetycje z łaciny dawała.
        • verdana Re: Gaba - studia - praca 02.09.12, 23:28
          Nie znasz teraz nikogo, bo docenci wymarli, jak dinozaury:) Po prostu zamiast docentów dr hab. są obecnie profesorami uczelnianymi. Niemniej ja sama, równolegle z Gabrysią, byłam docentem:)
          Parówki zapewne, jak przystało na Borejków, kupowała z pieniędzy rodziny. Choć mogła takze tłumaczyć, udzielać korepetycji itd.
          • the_dzidka Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 10:01
            > Parówki zapewne, jak przystało na Borejków, kupowała z pieniędzy rodziny.

            Ile ona wtedy mogła tych parówek kupić... :)
          • rannie.kirsted Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 11:43
            udzielala korepetycji, z mala Laura w ramionach. tyrala jak gornik ponoc:P w kazdym razie tak wspomina byly uczen Gaby, ktorego Laura spotyka w drodze do Torunia.
        • krakowska_poziomka Re: Gaba - studia - praca 02.09.12, 23:42
          Robiła tłumaczenia z greki i łaciny. Pisząc telegram do Pyziak w OwR liczy, że dwadzieścia słów pochłonie 1/3 tego ile jest w stanie zarobić przez miesiąc...
          • turzyca Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 00:02
            A ktos ma na podoredziu ksiazke i moze zacytowac?

            I czy w Noelce bylo cos o jej pracy? Minelo 6 lat od urodzenia Tygryska, gdzies ja ten Grzegorz musial poznac, nie bral u niej przeciez korepetycji z laciny.
            • piotr7777 Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 09:13

              > I czy w Noelce bylo cos o jej pracy?

              W Noelce nie, ale w Pulpecji już tak (a to ten sam rok akademicki). W Dzień Kobiet Gabriela opowiada, że studenci przynieśli jej kwiaty.

    • black-apple Re: Gaba - studia - praca 02.09.12, 23:40
      W kontekście pracy Gaby to tylko mgliście mogę sobie przypomnieć, że raz zwolniła się z pracy po to by jako święta ratować Jeżyce przed iście biblijnym upadkiem. Niejaki współczesny brodacz z pociągu przyznał się do brania u niej korepetycji - zakładam, że płatnych. Żeromscy podobnie, chociaż jako dzieci przyjaciół rodziny mogli być od opłat zwolnieni. Poza tym nic, a przyznaję że jest to bardzo interesujący wątek. O Gabie jako matce, córce i żonie wiemy na tyle dużo, aby prowadzić gwałtowne dyskusje na forum, ale o Gabie jako pracownicy i studentce? Nada.
      • anutek115 Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 21:07
        black-apple napisała:

        Niejaki współczesny brodacz z pociągu przyznał się do brania u niej korepet
        > ycji - zakładam, że płatnych. Żeromscy podobnie, chociaż jako dzieci przyjaciół
        > rodziny mogli być od opłat zwolnieni.

        Black-apple!!! No toż aże mię zatchło ze wzburzenia!!! Platne korepetycje od Żeromskich!!! Toz oni sami opowiadają w "Sprężynie", że korepetycje te byly, owszem, masywne, ale że grosza nie zaplacili (i nikt o tych korepetycjach nie wiedział ani się nie dziwil, że Slońce Jeżyc znika gdzies parę razy w tygodniu, no, ale to tak na marginesie mi do glowy przyszlo ;)). W każdym razie - te dla Żeromskich korki były na pewno bezpłatne.
        • black-apple Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 23:19
          Dzięki za przypomnienie, moja pamięć już szwankuje ;) Sięgnęłam po Sprężynę i nie tylko znalazłam wzmiankę o korepetycjach młodych Żeromskich, ale także o bezpłatnych wizytach Bernarda u Idy - czy właściwie "płatnych" w formie obrazów i rzeźb. Wygląda na to, że opłaca się być zaprzyjaźnionym z Borejkami: nie tylko ciebie nauczą pożytecznych łacińskich sentencji, ale także wyleczą i poczęstują herbatką ;)

          Gdy się ma tyle lat, ile Gabriela w OwR, większość znajomości w kręgach ludzi pracujących i zarabiających, którzy mogą na przykład nam zlecić korepetycje, czy dla swoich dzieci czy uczniów, to raczej znajomości rodziców i dalszej rodziny, bo student przecież się w takich kręgach jeszcze nie obraca.
          Mogę sobie wyobrazić Gabę dającą korepetycję kolegom i koleżankom ze studiów, tylko raczej by się z tego nie wyżywiła (biorąc pod uwagę, że Ignacego aresztowano i to ona z Milą musiała przejąć rolę głównego żywiciela rodziny). Ma ktoś pojęcie ile mogła zarobić?
          • anna-pia Re: Gaba - studia - praca 04.09.12, 03:49
            black-apple napisała:

            > Mogę sobie wyobrazić Gabę dającą korepetycję kolegom i koleżankom ze studiów, t
            > ylko raczej by się z tego nie wyżywiła (biorąc pod uwagę, że Ignacego aresztowa
            > no i to ona z Milą musiała przejąć rolę głównego żywiciela rodziny).

            Nie tylko ze swoich studiów, widzę tu tendencję do zakładania, że Gaba obracała się wyłącznie w towarzystwie ludzi ze swojego wydziału - mogła przecież dawać też korki studentom innych wydziałów, dzieciom bogatszych rodziców.

            > Ma ktoś po
            > jęcie ile mogła zarobić?

            Z tego, co pamiętam, pensję nauczyciela akademickiego mogła z tego wyciągnąć. A w latach 80. to już były przyzwoite pieniądze, żeby paruosobowa rodzina dała sobie radę.
          • kopiec_esmeralda Re: Gaba - studia - praca 05.09.12, 07:57
            znalazłam wzmiankę o korepetycjach młodych Żeromskich,

            Czy Żeromscy już byli w liceum, czy też MM im zafasowała łacinę w gimnazjum?
    • karolina.delila Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 11:21
      Gabrysia była potajemnie agentem SB i stąd brała kasę na parówki, to jej donosy aresztowano Ignacego i zabroniono pracowac Dmuchawcowi. Za to była kasa na parówki!!
    • kajaanna Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 12:29
      Ona tak mimochodem te studia zrobiła, potem znienacka obroniła doktorat, bo geny w niej zagrały, przecież jest córką Kal-Amburki!

      Korepetycje z łaciny, no jasssne. Popyt na to był taki, że musiała się kijem opędzać przed uczniami!

      Przypomnę, że w latach '80-'90 XX wieku znajomość łaciny nie była wymagana nawet na medycynie, czy filozofii. Uczelnie same prowadziły lektoraty. To już nie epoka "Pamiętników poznańskiego nauczyciela", gdy dziecko umiera szepcząc coniunctivusy...

      Chyba, że dla MM stanął czas na latach osiemdziesiątych, ale XIX wieku.

      • agnieszka_azj Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 12:43
        kajaanna napisała:
        > Korepetycje z łaciny, no jasssne. Popyt na to był taki, że musiała się kijem op
        > ędzać przed uczniami!
        >
        > Przypomnę, że w latach '80-'90 XX wieku znajomość łaciny nie była wymagana nawe
        > t na medycynie, czy filozofii. Uczelnie same prowadziły lektoraty. To już nie e
        > poka "Pamiętników poznańskiego nauczyciela", gdy dziecko umiera szepcząc coniun
        > ctivusy...
        >
        > Chyba, że dla MM stanął czas na latach osiemdziesiątych, ale XIX wieku.

        W latach osiemdziesiątych łacina był obowiązkowym przedmiotem w klasach humanistycznych. Myślisz, że nie było osób, które mialy z nią problemy ?
        Ja sama miałam znajomych chodzących na korki z łaciny, bo bez tego nie zdaliby do nastepnej klasy. Mieli lacinniczkę - terrorystkę.
        A na moich studiach (historia) teoretycznie można się było uczyć łaciny od zera w ramach lektoratu, ale na drugim roku mielismy ćwiczenia ze sredniowiecza i tam trzeba było tłumaczyć teksty w łacinie kościelnej. Po roku lektoratu to było jak błądzenie pjanego we mgle ;-) Sytuację na zajęciach ratowali ci, ktorzy szczęśliwie byli po klasach humanistycznych. Rewanż nastąpił na trzecim roku, na zajęciach ze statystyki, bo mój rocznik był pierwszym, w którym humaniści nie zdawali matury z matematyki. Zwykłe ciągi geometryczne ich przerastały, że o logarytmach nie wspomnę...
        • kajaanna Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 13:34
          No to z Twojego wpisu wynika, że jesteśmy rówieśniczkami.
          W "humanach" była łacina, i trzeba było jakoś przez nią przebrnąć, żeby przepuścili do następnej klasy, z tym, że można było lecieć na ledwo wywalczonych trójczynach.
          Z tym, że w LO:
          a) przymykano na nią oko
          b) była przedmiotem "pobocznym" nie wymagającym większej uwagi, raczej luz-blues
          c) bo nie wymagano lepszej oceny niż trójka we wpisie na świadectwie maturalnym, aby móc startować na np. medycynę.





          • agnieszka_azj Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 13:42
            Ale bywało, że i na tróję trzeba było się napracować - nauczyciele naprawdę bywali różni.
            Jedno z tych moich znajomych, o których wspominałam, na korki z łaciny biegało w klasie maturalnej, mimo że wcale nie zamierzało jej zdawać na maturze. Wyłącznie po to, żeby wywalczyc tróję i w ogóle zostać dopuszczonym do matury.

            Co oczywiście nie znaczy, że rynek korków z łaciny (że o grece nie wspomnę) był jakoś szczególnie rozwinięty ;-)
            Ale może Gaba miała jakiegoś znajomego nauczyciela - tyrana, który jej podsyłał klientów ??
          • kkokos Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 20:15
            > No to z Twojego wpisu wynika, że jesteśmy rówieśniczkami.
            > W "humanach" była łacina, i trzeba było jakoś przez nią przebrnąć, żeby przepuś
            > cili do następnej klasy, z tym, że można było lecieć na ledwo wywalczonych trój
            > czynach.

            akurat w mojej szkole na tę tróję naprawdę trzeba było coś umieć.
            a łacina była w humanistycznych i biol-chemach (po dwie klasy w roczniku), w takim wymiarze, że starczyło pracy dla dwóch łacinniczek :)
            • guineapigs Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 20:55
              No to ja sie pochwale: bylam jedyna osoba w liceum, ktora miala systematycznie przez semestry piatke z laciny i nawet trwala jakas dyskusja o mozliwosci zdawania przeze mnie tego przedmiotu na maturze. Ale doprawdy nie pomne czy nie zdawalam dlatego, ze sama nie chcialam czy dlatego, ze bylabym jedynym takim kuriozum i po prostu zal czasu i pieniedzy.
              A dlaczego akurat ja jedyna piatke mialam? No coz, trudno powiedziec. Po prostu lubilam lacine a i styl nauczania wykladowczyni. Reszta uczniow chyba po prostu - jak tu zostalo napisane - traktowala lacine jako taka lekcje rozrywkowa, przedmiot niepotrezbny, cos w rodzaju plastyki czy muzyki. No i pewnie na takim tle latwo mi bylo zablysnac robiac absolutnie ciut wiecej niz tzw. 'trzy zet' - czyli zakuc, zdac, zapomniec.
              Przepraszam za wtret w taki watek oboczny.
          • staua Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 21:48
            W moim liceum (lata 90.) tez lacina byla obowiazkowa w humanie, i dla wielu stanowila problem. Na biol-chemie byla fakultatywna, ale jak juz sie ktos zdecydowal, musial brnac w to.
      • anna-pia Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 14:20
        kajaanna napisała:

        > Przypomnę, że w latach '80-'90 XX wieku znajomość łaciny nie była wymagana nawe
        > t na medycynie, czy filozofii. Uczelnie same prowadziły lektoraty.

        Nawet jeśli prowadziły, to w LO (maturę zdałam w 1992 r.) klasy humanistyczne i niektóre biol.-chem. miały obowiązkową łacinę, znajomi idący na medycynę wkuwali łacinę, historycy i filozofowie zakuwali takoż, że nie wspomnę o filologach różnych języków. Na moich studiach łaciny niby nie wymagano i nie było lektoratów, ale musiałam zaprotestować publicznie przeciwko wymaganiu rozumienia tekstów po łacinie - okazało się, że na roku (ponad setka ludzi) byłam jedna z kilku, którzy z łaciną nie mieli nigdy do czynienia. IMO mając znajomości wśród nauczycieli LO i wykładowców uniwersyteckich Gaba mogła całkiem przyzwoicie zarobić.
      • anna-pia Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 14:22

        Nawet jeśli prowadziły, to w LO (maturę zdałam w 1992 r.) klasy humanistyczne i niektóre biol.-chem. miały obowiązkową łacinę, znajomi idący na medycynę wkuwali łacinę, historycy i filozofowie zakuwali takoż, że nie wspomnę o filologach różnych języków, weterynarzach czy biologach. Na moich studiach łaciny niby nie wymagano i nie było lektoratów, ale musiałam zaprotestować publicznie przeciwko wymaganiu rozumienia tekstów po łacinie - okazało się, że na roku (ponad setka ludzi) byłam jedna z kilku, którzy z łaciną nie mieli nigdy do czynienia. IMO mając znajomości wśród nauczycieli LO i wykładowców uniwersyteckich Gaba mogła całkiem przyzwoicie zarobić.
        • soova Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 15:25
          Tylko że Gaba nie miała takich znajomości, bo i skąd? Gdy się ma tyle lat, ile Gabriela w OwR, większość znajomości w kręgach ludzi pracujących i zarabiających, którzy mogą na przykład nam zlecić korepetycje, czy dla swoich dzieci czy uczniów, to raczej znajomości rodziców i dalszej rodziny, bo student przecież się w takich kręgach jeszcze nie obraca. A Ignacy był pracownikiem biblioteki, a nie instytucji dydaktycznej przecież. A czy wiadomo, czym zajmowali się zawodowo Felicja i Józek?
          • meduza7 Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 17:55
            Nie wiadomo, oprócz tego, że czymś na tyle dochodowym, że stać ich było na mięsko komercyjne oraz eleganckie i modne ciuchy dla Joanny. Znaczy, sprawdzałam w "Kwiecie kalafiora" i "Idzie sierpniowej", może w "Kalamburce" są jeszcze jakieś informacje.
            Ale z tego co widzę, oboje kreowani są na ludzi raczej prostych, zwłaszcza Fela.

            • rannie.kirsted Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 21:19
              Fela tak, Jozeczek absoutnie nie. To on oglada filmy Munka, z ktorych Fela nic nie rozumie, wiec Jozeczek zabiera ja na mile i glupiutkie komedie.
          • kopiec_esmeralda Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 18:01
            Jakoś mi świta, ze Józef był chemikiem, ale może z kimś innym mylę.
            • slotna Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 18:23
              "Pierwsze miejsce zajął teatr „Oczko”, za dziwaczne sztuczydło pod tytułem „Powrót nowego” - ni to Witkacy, ni to Gombrowicz w miniaturze - zdaniem Józefa, który, jako chemik, nie miał się za znawcę problemów teatru współczesnego, było to coś w rodzaju groteski na tematy polityczne".
          • anna-pia Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 21:30
            soova napisała:

            > Tylko że Gaba nie miała takich znajomości, bo i skąd? Gdy się ma tyle lat, ile
            > Gabriela w OwR, większość znajomości w kręgach ludzi pracujących i zarabiającyc
            > h, którzy mogą na przykład nam zlecić korepetycje, czy dla swoich dzieci czy uc
            > zniów, to raczej znajomości rodziców i dalszej rodziny, bo student przecież się
            > w takich kręgach jeszcze nie obraca.

            Przeczysz sama sobie. Znajomi rodziców, których identyfikujemy, należą też do naszego kręgu znajomych, tylko dalszych, i jako tacy mogli Gabie podrzucać ofiary do poduczania. Gaba nie musiała przecież z kolegami Ignacego pić kawy na fusach, wystarczyło, że Ignacy, wymieniając uprzejmości z przychodzącymi do biblioteki ludźmi, wysłuchał ich i podsunął rozwiązanie problemu. Pracownik biblioteki, żeby się skręcił, nie ucieknie od kontaktu z wielu ludźmi.

            > A Ignacy był pracownikiem biblioteki, a n
            > ie instytucji dydaktycznej przecież.

            Biblioteka nie jest tworem oderwanym od instytucji dydaktycznych, jest wręcz do nich przywiązana.

            > A czy wiadomo, czym zajmowali się zawodowo
            > Felicja i Józek?

            Kosili kasę na stroje Joanny, co wcale nie eliminuje prawdopodobieństwa posiadania w kręgu znajomych ludzi, których dzieci szły na studia. Ja nie mam ze sztuką nic wspólnego, a znam zawodową graficzkę i artystę malarza. To nie były czasy szukania po necie, tylko rozsyłania wici po wszystkich możliwych znajomych.
            • soova Re: Gaba - studia - praca 04.09.12, 09:13
              wystarczyło, że Ignacy, wymieniając uprzejmości z przychodzącymi do biblioteki ludźmi, wysłuchał ich i podsunął rozwiązanie problemu

              Słucham? Ignacy, człowiek raczej pozbawiony kontaktu z rzeczywistością, zagubiony w gospodarstwie domowym inteligent, któremu niemądra żona na dodatek nie dość, że podsuwała papu pod nos, to jeszcze pozwalała kontynuować książkozbierackie hobby w postaci Plutarchów? I taki ktoś miał połączyć fakt niedostatku domowego (a gdzie szlachetne ideały mimimalistyczne i pogarda dla mamony?) z możliwością zarabiania przez Gabę, a następnie zainteresować tym swych znajomych od kawy na fusach i podsunąć rozwiązanie problemu? Nie sądzę, żeby człowiek, któremu ścisłą instrukcję poszukiwania butów ślubnych dla córki wydaje Mila (i który zresztą nigdy by jej nie wykonał, gdyby nie nadzór małżonki), naprawdę był zdolny do takiej inicjatywy.

              Poza tym w okresie, o którym mówimy, Ignacego i jego znajomości z pracy trzeba i tak wyłączyć, wszak cierpiał za gazetki o kulturze i sztuce w kazamatach, a tam możliwości miał ograniczone.
              • meduza7 Re: Gaba - studia - praca 04.09.12, 09:27
                E, Ignacy z czasów wczesnej Jeżycjady jeszcze nie był AŻ TAK nieogarnięty, potrafił np. zdobyć kiełbasę dla rodziny, kolejkując z Pulpą na rękach. W czasach "Opium" owszem, siedział, ale równie dobrze mógł naraić Gabie jakieś korepetycje wcześniej, a potem, jeśli była dobrą nauczycielką, wieść o niej rozchodziła się już po znajomych pocztą pantoflową i Ignacy nie musiał brać w tym udziału.
                • soova Re: Gaba - studia - praca 04.09.12, 09:29
                  Czyli dalej jest, jak napisałam na początku: Gaba miałaby pierwsze korepetycje, ale nie przez znajomości swoje, a ojca.
                  • anna-pia Re: Gaba - studia - praca 04.09.12, 22:27
                    soova napisała:

                    > Czyli dalej jest, jak napisałam na początku: Gaba miałaby pierwsze korepetycje,
                    > ale nie przez znajomości swoje, a ojca.

                    To już wyższa szkoła semantyki: czy znajomi protoplasty są też moimi znajomymi? ;) Uważam, że to też znajomi, tylko dalsi. Tak jak teraz masz znajomych z reala, z forów, z FB, z NK, z licho-wie-skąd.
                    • chomiczkami Re: Gaba - studia - praca 06.09.12, 14:28
                      Z KK wiemy, że Ignacy był doktorem filologii. Czyli jego znajome, z którymi równolegle się doktoryzował, mogą spokojnie robić za "znajomości". Oraz liczne panie łacinniczki w szkołach poznańskich :) przecież Ignacy, co wiemy z Kalamburki, był maskotką na swoim kierunku.
                      • klymenystra Re: Gaba - studia - praca 06.09.12, 19:39
                        Gwoli terminologii - nie ma czegoś takiego jak doktor filologii. Jest doktor nauk humanistycznych :)
              • anna-pia Re: Gaba - studia - praca 04.09.12, 22:24
                soova napisała:

                > Słucham? Ignacy, człowiek raczej pozbawiony kontaktu z rzeczywistością, zagubio
                > ny w gospodarstwie domowym inteligent, któremu niemądra żona na dodatek nie doś
                > ć, że podsuwała papu pod nos, to jeszcze pozwalała kontynuować książkozbieracki
                > e hobby w postaci Plutarchów?

                To był jeszcze Ignac twardo ogonkujący po kaszankę, wcześniej z Pulpą na rękach, a nie łajza z następnych tomów.
                Sorry, ale mam w domu takie bujające w obłokach stworzenie, jak trzeba, to wykazuje się niebywałą przytomnością umysłu.
              • anna-pia Re: Gaba - studia - praca 04.09.12, 22:25
                soova napisała:

                > Poza tym w okresie, o którym mówimy, Ignacego i jego znajomości z pracy trzeba
                > i tak wyłączyć, wszak cierpiał za gazetki o kulturze i sztuce w kazamatach, a t
                > am możliwości miał ograniczone.

                Przepraszam, za szybko wysłałam.
                Ale zanim poszedł w kazamaty, to możliwości miał, a jak poszedł, to znajomi się interesowali, jak można pomóc. Przerabiane.
      • minerwamcg Re: Gaba - studia - praca 03.09.12, 23:20
        No to ja też jeszcze o łacinie. We wczesnych latach 80. miałam ją w liceum, nadobowiązkowo. Nadobowiązkowo w tym znaczeniu, że można było się na nią zapisać albo nie - ale jak już się zapisało, nie było zmiłuj, przedmiot jak każdy, żadnej taryfy ulgowej. Profil biol-chem w naszym liceum miał łacinę obowiązkowo. A łacinniczka była siekiera, oj, była... Tak więc z samego naszego liceum ładne parę osób mogło potrzebować korków - a w Krakowie był przecież Nowodworek z klasą o profilu klasycznym...
        Moje studia były, jak się to wtedy ładnie nazywało, "spacjalnością" polonistyki. W praktyce wyglądało to tak, że robiliśmy cały program polonistyczny plus nasze teatralne przedmioty. Oszczędzono nam jedynie starocerkiewnosłowiańskiego i gramatyki historycznej - łaciny nie. Lektorat był przez dwa lata i kończył się egzaminem. Nas było na roku piętnaścioro, ale polonistów dużo więcej... a wśród nich sporo takich, którzy nie mieli, jak np. ja, podstaw z liceum. Więc też mogli nie wyrabiać. Tak więc jacyś tam kandydaci do korków by się znaleźli, zwłaszcza jeśli Gaba umiała nauczyć.
        • rannie.kirsted Re: Gaba - studia - praca 04.09.12, 14:43
          ja studiowalam polonistyke na uw w latach 2000-2005 i rowniez obowiazkowy byl 2 letni lektorat z laciny, konczacy sie egzaminem. wiem ze wiekszosc kierunkow humanistycznych, filologie, historia, prawo mialy taki sam lektora, jezeli nawet nie wieksza ilosc zajec.
          co prawda ten egzamin mozna bylo spokojnie zdac przerabiajac samemu gramatyke wikarjaka - ksiazke chyba 100 stronnicowa:) ale wiem, ze niektorzy mieli spory problem zarowno z zaliczeniem lektoratu jak i z egzaminem - te babsztyle z instytutu filologii klasycznej byly naprawde koszmarne. takie siekiery ktore mogly wyczyniac co im sie chcialo, i nawet dziekan polonistyki byl wobec tego bezdradny.
          takze paru moich znajomych w trakcie studiow decydowalo sie na korepetycje z laciny zeby jakos zdac ten obowiazkowy egzamin za pierwszym razem. ja poswiecilam cale wakacje na cwiczenia z wikarjaka:D ale z tej czworki z laciny cieszylam sie bardziej niz z magisterki:D
      • turzyca Re: Gaba - studia - praca 16.09.12, 01:51
        > Korepetycje z łaciny, no jasssne. Popyt na to był taki, że musiała się kijem op
        > ędzać przed uczniami!


        Moj kolega twierdzi, ze z calych studiow historycznych najbardziej dochodowa jest wlasnie znajomosc laciny, terminy na korki ma utkane gesto i robi na nich calkiem niezla kase.
        No ale to podle Niemcy som.


        A co do tego skad Gaba mogla miec uczniow - pozwole sobie napisac od razu w jednym poscie, a nie wybierac jednego z licznych pasujacych postow - przypomniala mi sie pewna dziewczyna z socjologii. Nie pytajcie sie mnie, jak ona sie nazywala, dowiedzialam sie o jej istnieniu jakos na drugim, moze trzecim roku moich studiow, udzielajac zreszta korkow z laciny - mojemu uczniowi, dwuwydzialowcowi, sie skojarzylo. Dziewczyna byla wowczas juz ze trzy lata pania magister, ale nadal udzielala korepetycji ze statystyki. Podobno zaczelo sie tak, ze na pierwszym roku tlumaczyla kolegom, okazalo sie, ze ma do tego niesamowity dryg, ludzie pozaliczali bez problemow, wiec - niezbyt zaskaujace - trafili do niej nastepni uczniowie, bo sie fama rozniosla. Podobno juz nawet jej materialy do korepetycji byly tak lopatologiczne, ze znakomicie zwiekszaly szanse na zaliczenie.
    • mmoni Re: Gaba - studia - praca 04.09.12, 12:24
      Jeszcze a propos studiów doktoranckich - niech mnie poprawi verdana, ale w takiej formie, w jakiej one istnieją obecnie, to wynalazek lat 90-tych. Gaba mogła zaczynać karierę akademicką w starym systemie, czyli po studiach zaczęła pracę na stanowisko asystenta. W dawnych dobrych czasach na asystenturze można się było bujać długo (zależy od wydziału, uczelni i układów wewnątrzuczelnianych), jednocześnie niespiesznie dłubiąc sobie doktorat, doktorat i awans na adiunkta robiło się gdzieś koło czterdziestki, a habilitację to tak tuż przed emeryturą, co by większa była. Ale może to tylko moja idealizacja nieznanej mi osobiście przeszłości.
      • verdana Re: Gaba - studia - praca 04.09.12, 12:38
        Sama byłam na doktoranckich, we wczesnych latach 80-tych. Ale można było równie dobrze (lapiej nawet) byż asystentem, a doktorat robić jednoczesnie, bez studiów . Dziś też zresztą doktorat mozna robić, tylko asystenturę kretyni znieśli...
        Ale wymogi czasowe były, u mnie w Instytucie b. sciśle przestrzegane, z trudem się wyrobiłam. Sporo osób wyrzucano za niezrobienie doktoratu czy habilitacji mniej-wiecej w terminie. Czasem ostawali sie jacyś b.dobrzy dydaktycy bez hablilitacji, ale to na uczelniach. I czesto przesuwano ich na etaty tzw. "techniczne".
      • klymenystra Re: Gaba - studia - praca 04.09.12, 13:17
        Wtedy przede wszystkim doktorat był opcją, a nie koniecznością. Do tej pory na moim wydziale jest sporo "starszych wykładowców", którzy mają tylko magisterium. Część się przymierza do doktoratu, część czeka na emeryturę. Podobnie z habilitacją - nie była wcale konieczna, żeby się utrzymać na uczelni.
        • verdana Re: Gaba - studia - praca 04.09.12, 14:08
          Zalezy od wydziału. Były i takie, gdzie bez tytułu ani rusz - np. historia. Co innego te kierunki, gdzie mniej jest potrzebna praca ściśle naukowa, a bardziej doświadczenie praktyczne.
    • a_weasley Korki - przynajmniej nie miała konkurencji... 04.09.12, 16:09
      ...native speakerów.
      • zla.m Re: Korki - przynajmniej nie miała konkurencji... 04.09.12, 17:55
        a_weasley napisał:

        > przynajmniej nie miała konkurencji......native speakerów.

        Myhyhyhyhy :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja