Dodaj do ulubionych

Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie

03.10.12, 16:18
Skoro jak mowicie, dlugie watki niewygodnie czytac, to ku wygodzie i dobru foruma zakladam niniejszym miejsce na wszystkie wkurze, wkurwy i wsciecze z tego nowego paskudztwa o 292 stronach nominalnych.
Dam na poczatek moje w nastepnym poscie, fpisujcie miasta!
Obserwuj wątek
    • black-apple Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 16:29
      Warszawa!!one!oneone.

      Irytuję mnie w tej książce dosłownie wszystko, pomimo tego że jeszcze jej w rękach nie trzymałam, a całą fabułę znam dzięki poświęceniu forumowiczek (Bimbo, kłaniam się). Sukces. Choć na pierwszym miejscu poza Józinkową mizoginią i sceną z gloryfikowaną przemocą umieściłabym brak sympatycznych postaci. I moja ukochana (ś.p.) Laura, i Ida, i właściwie cała reszta brzmią nieznośnie. Na ich tle nawet Święta Poznańska przestała irytować. Tak jak i JP, Czarną Polewkę czy Imieniny wytrzymałam dzięki kilku fajnym momentom i zainteresowaniu losami ulubieńców, tak McDusia będzie dla mnie od początku do końca źródłem irytacji i nudy z racji tego, że każdy z bohaterów to jakaś pokraka rodem z taniej parodii.
      • verdana Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 16:56
        Pisałam, ale się powtórzę, jeśli można.
        Przede wszystkim brak dialogów. Ludzie nie rozmawiają, ludzie wygłaszają pełnymi, wzniosłymi frazami swoje poglądy na dany temat.
        Gabriela, która uważa, ze ma prawo decydować o tym, jak będzie wyglądało wesele córki, a jednocześnie musi być córką kompletnie niezainteresowana, skoro 21 nie ma pojęcia, co młodzi załatwili.
        Józinek, który zakochał się w wieku 11 lat, a majac lat 16 nie ma cienia zmysłu krytycznego i wydaje mu się, zę taka miłość moze mieć przyszlość. Oznacza to tylko, zę zatrzymał się w rozwoju ok. lat 12-tu.
        Ida, która z osoby impulsywnej, szetrej, ale miłej, zrobiła się zwyczajnie chamska. Nie nietaktowna, chamska i to wobec gościa - i nikt w podobno sympatycznym domu nie każe jej się zamknąć.
      • buka_z_muminkow Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 05.10.12, 17:46
        Moją największą irytacją książki jest wątek Trolla-Jożin.
        Generalnie ten wątek mnie denerwuje od samego początku, czyli od JT, ale miałam nadzieję, że po CP czy Żabie umarł śmiercią naturalną (w "Sprężynie" jest zdanie o tym, że uczucie do Trolli zasnuła pajęczyna czy coś takiego).

        Co innego para dorosłych ludzi z taką różnicą wieku, a co innego chłopiec podkochujący się w kilka lat starszej dziewczynie od 9 do 16 roku życia! Jest to tak absurdalne, że aż nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Tzn chyba wiem, bliżej mi do połykania łez.. przez zgrzytające zęby :/

        Druga irytacja to wąt Gaby i Pyziaka, a dokładniej to "nigdy nie kochałem" i przytulanie klopsa...
        Nie wierzę w to "nigdy nie kochałem", bo po co tyle czasu był z Gabrielą, nawet przed jej ciążą i ślubem, kiedy jeszcze nie "nałożono na niego więzów". Poza tym telegram z "OwR" - nie wierzę, że chodziło tylko o pierogi... :/

        Odbieram to jako kolejna próba wybielenia Gabrieli i robienia z niej Świętej Męczennicy Poznańskiej od Klopsa. Bo Gaba tu bez winy żadnej, to on po prosu nigdy nie kochał... :/

        O ile byłaby to ciekawsza historia, gdyby wyszło na jaw, że Gaba i Klops nie mogli się po ślubie "dotrzeć", że jemu przeszkadzało siedzenia na kupie w jednym domu, że przeraziło go za wczesne (jak dla niego) ojcostwo...i tak dalej...
    • lezbobimbo Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 17:25
      1. Fatalny styl i brak warsztatu.
      Kiedys MM umiala sie strescic albo napisac smieszny dialog.
      Okropnie sie to czyta, cegla nudy, 292 stron o niczym, szczegolowe opisy samych niepotrzebnych wtretow, ze sie zjadlo sniadanie, zawiazalo buty, przyczesalo, popatrzylo, poszlo, poczulo szacunek.
      Najgorsze staly sie dialogi w dwoch odmianach.
      Pierwsza odmiana to Dialogi Zanikłe, porozbijane na onomatopeje i przerzucanie sie pustoslowiem. Alzheimer czy co?
      Brzmi to teraz tak:
      - A co Gaba ci powiedziala?
      - Mnie powiedziala?
      - Tak.
      - A.
      - No.
      - No powiedziala mi to, co tobie tez powiedziala.
      - Mnie?
      - Tobie.
      - Aha.
      - A tobie powiedziala to samo, co mnie?
      - Nie wiem, moze.
      - O!
      - Mhm.
      Oraz druga odmiana, czyli niestrawne Obwieszczenia Ideologiczne:
      "Dziad Ignac - Powiem ci, ze mnie strasznie juz mecza te wszystkie petardy, fajerwerki i uciechy sylwestrowe. Po pierwsze, nie ma sie z czego cieszyc, po drugie, preferuje teraz cisze i spokoj. Wyobrazam sobie, jak w tych hukach musza czuc sie psy i ptaki.
      - I niemowleta - dodaje Mila. - Mala Mila tez sie strasznie boi tych hukow."

      2. Brak spojnej narracji i glownej bohaterki. Za to cala ksiazka Jezyc sie tam przewija jak kalejdoskop, kazda z monologami wewnetrznymi. Najczesciej poznajemy mysli Gaby, Miagwy, Jozina, McDusi i Laury.

      3. Smutnosc, smuty, poczucie konca wszystkiego i tragizm. McDusia zaluje, ze skonczylo sie jej dziecinstwo, McDusia i Jozin cierpia, bo ich serca zostaly zlamane na zawsze i juz nigdy sie nie zakochaja ani nie ozenia, Jozin rowniez czuje koniec dziecinstwa, Jozin czuje koniec jakiejs epoki, Gaba czuje koniec epoki bo umarl Dmuchawiec, Gaba czuje koniec epoki jak idzie porozmawiac z Pyziakiem itd.
      Najbardziej groteskowa jest łałra, ktora po staniu sie dobra corka, co tak ranila matke, wpada w jeszcze wieksza rozpacz, bo dochodzi do niej, ze wyprowadzi sie i ROZSTANIE z matka! Na zawsze! I bedzie za pozno, bo matka sie nie dowie, jak Lałra jom kocha! Rozstanie sie tez z bratem! Na zawsze!

      4. Odrazajacy turpizm. Krew sie leje i sika jak w Kill Billu, Gabzin wydlubuje sobie sople z nosa, Ida wydlubuje frytki z nosow i prostuje przegrody nosowe, Miagwa ma obsesyjne obsesje OCD na temat obrzydliwosci jedzenia sera i jajek, Ziutek radosnie tryska slina.

      XXX. Miagwa z obsesjami, piszacy idealne sonety i walacy co strone komunalem o kochaniu matki i byciu jej poslusznym, o mieszkaniu w kolchozie jak najdluzej "bo potem moge kochac jeszcze lepiej i wiecej jak bede zakladal nowe zwiazki, gdyz milosc rodzinna odżywiac bedzie moje serce", o kochaniu piekna poezji, o kochaniu piekna literatury, o tym, ze jak sie czyta co pisarz napisal, to sie z nim rozmawia i czuje jego dusze, a on, Ignobelis moze to tropic jako "detektyw intelektu" <
      • verdana Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 17:32
        Obsesyjne przywiązanie do mamusi.
        Sama będąc mamusią dorosłych dziatek, z którymi spotykam się regularnie i mniemam, kontakty mam bliskie, byłabym przerażona, gdyby dzieci w wieku postpodstawówkowym deklarowały posłuszeństwo radom mamusi. Gdyby córka ma zamiast dzikiej radości, że moze wyprowadzic sie z domu rodzinnego i nareszcie mieć trochę przestrzeni , prywatności i własnego zycia, zalewała się łzami, zę nie będzie widziała nas 24/24. Gdyby mój syn zasięgał w sprawch swego ślubu (o ile taki sie odbędzie) mej rady, a nie rady swojej narzeczonej, osoby która wszak powinna być tu najbardziej zainteresowana.
        • a_weasley Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 18:37
          Verdana napisała:

          > Obsesyjne przywiązanie do mamusi.
          > Sama będąc mamusią dorosłych dziatek, z którymi spotykam się regularnie i mniem
          > am, kontakty mam bliskie, byłabym przerażona, gdyby [...] mój syn zasięgał
          > w sprawch swego ślubu (o ile taki sie odbędzie) mej rady, a nie rady
          > swojej narzeczonej,

          Abstrahując od różnicy między relacją matka-córka a matka-syn, można by się martwić, gdyby liczył się bardziej z ŻYCZENIAMI matki niż narzeczonej. Zasięgając jednak w sprawach ślubu&wesela RADY matki dałby raczej dowód rozsądku.
          Po pierwsze oczywiście narzeczona może być ostatnia na wydaniu z piątki rodzeństwa, w przygotowaniach do ślubu i wesela pozostałej czwórki siedziała po uszy i poradzi sobie z marszu, albo być w swoim kręgu towarzyskim dyżurną świadkinią, ale jeżeli tak nie jest, to jest równie zielona jak jej narzeczony (np. moja bratowa przed własnym weselem nie była na żadnym, brat zresztą chyba też). Tyś zaś, jak mniemam, w tej dziedzinie swoje widziała i swoje przeżyła.
          Po wtóre wesele to nie jest kolejna impreza dla rówieśników i trzeba uwzględnić potrzeby także starszego pokolenia. Młody człowiek może być w tej mierze pełen dobrej woli, ale po prostu nie wie jak i narzeczona mu tego też nie powie.
            • a_weasley Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 18:59
              Verdana napisała:

              > To jest impreza dla tego, dla kogo narzeczeni sobie życzą.

              Primo, jak w której rodzinie. I nie ma co dyskutować, dlaczego tak i czy to słuszne czy nie, tak po prostu jest.
              Secundo, narzeczeni mogą nie mieć nic przeciwko klasycznemu weselu, więc imprezie wielopokoleniowej, z ciotkami i wujami do pierwszych kuzynów rodziców włącznie i ich progeniturą, mogą go sobie nawet czynnie życzyć, a i tak konsultowanie się z rodzicami (którzy tych swoich krewnych znają dłużej i na ogół lepiej, a przy tym są im bliżsi wiekiem) jest posunięciem rozsądnym.
              Dlatego zasięganie rady (podkreślam zasięganie rady, a nie zdawanie się na decyzje) przodków nie jest aktem posłuszeństwa w imię wyższych zasad, lecz posunięciem wskazanym ze względów praktycznych.
              • verdana Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 19:04
                Hm, w normalnej rodzinie? Gdy narzeczeni są dorośli? Gdy mogą decydować sami o swoim życiu, a nie są zależni od mamusi i tatusia?
                Mogą, oczywi.ście, jeśli chcą zapytać rodziców o radę, zaprosić tych, których rodzice życzą sobie widzieć, nie ma w tym nic złego. Pewnie i tak to zrobią, o ile mają z rodzicami dobre kontakty. Natomiast wymaganie, aby podporządkowali się życzeniom rodziny - o, to juz jest bardzo niedobrze.
                U MM nie chodzi o rady, chodzi o decyzje.
      • czerwie_z_cylindra Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 18:09
        Lezbobimbo, przepraszam, że tu wpełzam z bezczela, ale nie zdzierżyłam tym razem, albowiem lekko mną wstrząsa (nadal). Czytam wątki McDusiowe i widzę piękne und zgrabne, cudzysłowiowe cytaciki, ale (jako że w wolnych chwilach niecnie stalkeruję forum) wiem, że masz kreatywną i potoczystą mowę (cóż, że pisaną), więc muszę-bo-się-uduszę zapytać: to naprawdę jest tak napisane? Serio-serio?

        I Wy, inne miłe i dzielne czytające, ostrzeżcie, błagam ja Was uniżenie! Cytaty są oryginalne? Poważnie?
        Zwłaszcza, że zgrozę czuję lekką, albowiem już przy którejś poprzedniej okazji (Czarna polewka lub też Język Trolli, nie pomnę), byłam przekonana, iż w ramach radosnego karmienia głupawki podesłano mi jakiegoś dłuższego fanfika... I cóż, ekhem, długi czas zajęło mi uwierzenie, że autorką naprawdę jest MM.
        Miałam szczwany plan, by pożyczyć jutro McDusię, ale im dalej w las, tym bliższy mi Nesser jednak (albo inszy krwawy Skandynaw), pomocy więc trzeba mi z zewnątrz ;)

        I oczywiście witam wszystkich, kulturalnie siorbnąwszy w Waszą stronę z jelitka Nowakowskiego ;)
      • opelgang Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 20:38
        lezbobimbo napisała:

        > 1. Fatalny styl i brak warsztatu.
        (...)
        > Oraz druga odmiana, czyli niestrawne Obwieszczenia Ideologiczne:
        > "Dziad Ignac - Powiem ci, ze mnie strasznie juz mecza te wszystkie petardy, faj
        > erwerki i uciechy sylwestrowe. Po pierwsze, nie ma sie z czego cieszyc, po dru
        > gie, preferuje teraz cisze i spokoj. Wyobrazam sobie, jak w tych hukach musza c
        > zuc sie psy i ptaki.
        (...)

        Taka iskierka pozytywnej emocyi mi tu błysła. Lubię jak ludzie marchwią się o samopoczucie zwierząt, to dość rzadkie, u Borejków w ostatnich latach zwlaszcza. Plusik ode mnie :-)
      • anutek115 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 23:57
        lezbobimbo napisała:

        Wyobrazam sobie, jak w tych hukach musza c
        > zuc sie psy i ptaki.
        > - I niemowleta - dodaje Mila. - Mala Mila tez sie strasznie boi tych hukow."
        >
        Że się tak niewinnie zainteresuję - czy mala Mila w "McDusi" jest ciągle niemowleciem?.. Bo to już z siódmy rok chyba...
    • lezbobimbo Re: recykling w McDusi, piana z pyska na Dmuchawie 03.10.12, 18:11
      Grrr jak moglam zapomniec -

      VV: gwizdzaca w uszach i tworzaca dziury w zebach gloryfikacja Dmuchawca. Rasowy nauczyciel, enteligent staroswiecki, pasterz duszyczek, ideal, guru, przenikliwy, idealny, wyrozumialy, przewidujacy, pedagogiczny, dyskretny :D
      Gloryfikacja martwego belfra przechodzi nawet kandyzowanie za zycia Gabrieli Cierpiacej Poznanskiej (na ktorej czesc peany sa rowniez, a jakze).

      VVV: bezwstydny recykling ksiazek i motywow. Nihil novi sub chipsik.
      W McDusi mamy:
      slub po wigilii jak w Pulpecji slub Idy, noworoczne jeremiady Ignaca, wspominanie motywow milosnych z Kalamburki jak w Kalamburce, wigilie z czytaniem Biblii i Gwiazdor w przebraniu jak w Noelce, trojkat milosny z JT, Pyziak na slubie Laury, slub Laury :P, upokorzenie i poskromienie zuej Laury przed dobra Gaba jak we wszystkich ksiazkach od Tigra i Rozy, Gaby zal do Pyziaka jak we wszystkich ksiazkach od Noelki w przod itd.

      VVVV: wlepianie na sile kwestii podpatrzonych na tym forum, z nadzieja, ze jak juz sie napisze jedno zdanie, to sprawa zalatwiona; po czym straszliwy musieryczyzm kipi dalej.
      N.p. Plusia wypomina Ignacowi, ze powiedzial "Ruda malpa raz w kapieli", na co Mila i Gaba patrza na zua Lusie z wyrzutem, bo przeciez dziadek pamieta cytaty idealnie!
          • bupu Re: recykling w McDusi, piana z pyska na Dmuchawi 03.10.12, 18:52
            a_weasley napisał:

            > Verdana napisała:
            >
            > > Jestem na stonie 168. Znajduje się tu bezcenne zdanie wygłoszone przez Mi
            > kołaja
            > > do płaczacego ze strachu dziecka.
            > > "Nie beczeć mi tu! - huknął Józef - Zachowuj się jak facet!"
            > > To już nie jest śmieszne, serio. To straszne.
            >
            > Właściwie dlaczego?

            Bo dobrotliwy święty, w dniu miłością bliźniego ociekającym, drze mordę na przestraszonego dzieciaka, zamiast go zwyczajnie uspokoić? Bo facet w Jeżycjadzie, nawet małoletni i ledwie od ziemi odrosły, ma być maczugiem maczyzmu i betonowym troglodytą, któremu łzy nie przystoją?
          • a_weasley Przykre, ale za to realistyczne 03.10.12, 22:39
            Zadając pytanie

            > Właściwie dlaczego?

            widziałem trzy możliwości:

            a) scena jest przykra
            b) scena jest niepoprawna politycznie
            c) scena jest nieprawdopodobna (sytuacyjnie, psychologicznie, jakkolwiek).

            Zarzut b) podniosła Verdana, odnosząc go jednakowoż do ogólnych założeń wychowawczych, których nie akceptuje. No i w porządku, jej prawo, jednakowoż są to założenia na tyle powszechnie akceptowane, że nie trzeba być aktywnym kibicem, żeby powiedzieć to, co Józinek.
            Zarzut a) podniosła Bubu, a ja się zastanawiam, czy byłoby lepiej, gdyby wszyscy byli cudowni, kochani i przemienieni w ten szczególny dzień, czy teź wtedy padłby zarzut, że ta Wigilia nieprawdziwa?
            Poważny zarzut stanowiłaby jedynie odpowiedź c). Tej jednak nikt nie dał, słusznie skądinąd, bo tego powodu nie ma. Przeciwnie, Józinek zachowuje się dokładnie tak, jak by się tego po chłopcu w tym wieku, dla którego grupą odniesienia jest towarzystwo jednolicie męskie i do tradycyjnch męskich wzorców zachowania przywiązane, naleźało spodziewać. Gdyby się zachowywał inaczej, ktoś by tu niezawodnie skrytykował nieprawdopodobieństwo i miałby rację.
            Najwyżej można się zastanawiać, kto wpadł na pomysł obsadzenia w tej roli osobnika, który się do tego nadaje jak ja na hippisa. I czym go trzeba było skorumpować, źeby się na to zgodził. Cała reszta jest prostą konsekwencją tego błędu.
            Scena jest niemiła, ale za to życiowa do bólu i poza tę granicę. Coś za coś.
            • verdana Re: Przykre, ale za to realistyczne 03.10.12, 22:44
              Zwracam jednakowoż uwagę,z e temu przsypatruje się klan Borejków. I nic. Czyli akceptuje zachowanie Jóżinka. W takiej sytuacji rodzina obdarzona cieniem empatii przerywa niemiłą scenę i pociesza najmłodszego członka uroczystości - to ma byc dzień dla niego, Mikołaj jest dla niego, a nie dla uciechy rodziny.
              No i zareczam, że mozna wychować syna tak, aby w wieku lat 16 nie pogardzał kobietami i nie uważał, ze demonstwowanie swojej męskości przed zaryczanym dzieckiem jest fajne. Naprawdę, to nie jest zachowanie typowe dla 16-latka - moze dla 11-12 latka, a i to nie zawsze.
              • a_weasley Re: Przykre, ale za to realistyczne 03.10.12, 22:52
                Verdana napisała:

                > Zwracam jednakowoż uwagę,z e temu przsypatruje się klan Borejków. I nic.

                A to jest zupełnie inna historia. Józinek jednakowoż jest po prostu sobą. A rzeczą obecnych przy tej scenie pań, w pierwszym rzędzie Idy oczywiście, było kryzys zażegnać.

                > No i zareczam, że mozna wychować syna tak, aby w wieku lat 16 nie pogardzał
                > kobietami i nie uważał, ze demonstwowanie swojej męskości przed
                > zaryczanym dzieckiem jest fajne.

                Wiem, że można, moim rodzicom się udało... co nie zmienia faktu, że nie wiem, jak bym sobie poradził w wieku i na miejscu Józinka. Nie widzę tu żadnego demonstrowania, po prostu próba spacyfikowania dzieciaka per "chłopaki nie płaczą" przez osobnika, który tę zasadę ma za oczywistą, a nie wziął poprawki na wiek Kazia.
            • bupu Re: Przykre, ale za to realistyczne 03.10.12, 22:55
              a_weasley napisał:

              > Zarzut a) podniosła Bubu, a ja się zastanawiam, czy byłoby lepiej, gdyby wszysc
              > y byli cudowni, kochani i przemienieni w ten szczególny dzień, czy teź wtedy pa
              > dłby zarzut, że ta Wigilia nieprawdziwa?

              Po pierwsze, Bupu. Po drugie, ja nie wymagam, żeby wszyscy byli mili i puchaci w tę wigilię. Ja tylko wymagam, żeby Gabzin nie darł mordy na przestraszone malutkie dziecko. Odrobiny empatii od niego i od autorki wymagam. I od stojącej jak pnie rodzinki ciepłych, miłych Borejków, którym to darcie mordy najwyraźniej wcale nie przeszkadza. Tylko tyle i aż tyle.
              • verdana Re: Przykre, ale za to realistyczne 03.10.12, 23:07
                Gdyby Józinek był osobą z zewnątrz, to mógłby nie wiedzieć, co wystraszy dziecko i głupio, acz spontanicznie zareagować na jego płacz.
                Ale to jest jego brat, do cholery. 16-letni brat zazwyczaj doskonale wie, jak mówić do dziecka i jak go pocieszyć. Sama miałam w domu 16-latka i pieciolatka - i zaręczam, zę w takim wypadku zazwyczaj starszy brat ma odruchy bez porównania bwrdziej racjonalne, opiekuńcze i wywazone, niż przypadkowy nastolatek zostawiony sam na sam z dzieckiem.
                To jest wiek, gdy starszy brat chodzi z młodszym na spacery, do kina, a mój nieszczesny syn nawet bywał u lekarza. I miał odruchy typowe dla matki, a nie nastolatka...
              • a_weasley Re: Przykre, ale za to realistyczne 03.10.12, 23:15
                Bupu napisała:

                >> Zarzut a) podniosła Bubu,

                > Po pierwsze, Bupu.

                Najmocniej przepraszam. Też nie lubię, jak mnie piszą Wesley.
                Wmieszał mi się w skojarzenia pewien miś, przemiły zresztą.

                > Ja tylko wymagam, żeby Gabzin nie darł mordy na przestraszone
                > malutkie dziecko. Odrobiny empatii od niego i od autorki wymagam.

                Ale do tego miejsca on się zachowuje dokładnie tak, jak można by tego odeń oczekiwać!

                > I od stojącej jak pnie rodzinki ciepłych, miłych Borejków, którym
                > to darcie mordy najwyraźniej wcale nie przeszkadza.

                I tu już pojawiają się podstawy do zarzutu c). To właśnie jest nieprawdopodobne.
            • minerwamcg Re: Przykre, ale za to realistyczne 04.10.12, 10:48
              Czekajcie, czekajcie. Bo nie został tu podniesiony podstawowy zarzut odnośnie tej sceny. Zakładając, że Józin jest jaki jest: kostropaty, mało empatyczny, paskudny w stosunku do brata - to jakimż trzeba było być cymbałem, żeby komuś takiemu kazać odstawiać Gwiazdora?! Przecież na kilometr było widać, słychać i czuć, że chłopak nadaje się do tego jak kot do orki. Dlaczego nikt się nie puknął w łeb i nie wynajął jakiegoś utalentowanego następcy Tomcia Kowalika albo nie ugwiazdorzył chociażby Adama? Ten by na pewno źle nie potraktował dzieciaka.
              A jeszcze co do Józinka - doskonale jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, kiedy chłopak, czuły i opiekuńczy wobec niemowlęcia, kiedy owo niemowlę zaczyna kumać zmienia się w poszturchującego kaprala. Widziałam sporo takich rodzeństw, nic szczególnie dziwnego.
    • kammik Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 19:19
      Dzień dobry, jelitko u stópek składam i pianę z ust toczę.

      Że Ida chamidło obrzydliwe wpadające w środek posiłku i drące japę na gościa - to było. Smutne przebardzo, ranyjulek, niejedna McDusia by sobie żyły chipsem podcięła.

      Scena, kiedy zmarznięta Idusia wraca z pracy, marząc o kąpieli i takich tam: pierwsze trząchnięcie nastąpiło, kiedy przemyśliwa sobie o tym, że pewno dziecka przez babcię już oporządzone i teraz Józef Ziutka spać kładzie. Szesnastolatek. Dwulatka. No ale dobra, może się nie znam. Potem Iduś wpada do suteręki i scena Witamy Gościa vol. 2 - zamiast do stópek się rzucać, że obca dziewucha ma ochotę niańczyć jej dzieci - drze japiszona, że nabałaganione, w łazience namoczone oraz omg omg omg frytki były jedzone. Uch.

      Idę, kurza trąbka, dokończyć owoż dzieło. Koło 200 strony jestem i wciąż czekam na to, aby się okazało, O Czym To Do Cholery Jest.

        • mariami Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 05.10.12, 11:50
          anulka.p napisała:

          > >Irytuję mnie w tej książce dosłownie wszystko, pomimo tego że jeszcze jej
          > w rękach nie trzymałam
          >
          > Boskie! Prawdziwa kwintesencja tego forum:D

          Oj boskie, boskie. Tak jak i nazwa tego forum. Powinno być jednak zamienione na 'Ci straszni Borejkowie' albo cos na kształt.
        • anutek115 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 06.10.12, 22:05
          anulka.p napisała:

          > >Irytuję mnie w tej książce dosłownie wszystko, pomimo tego że jeszcze jej
          > w rękach nie trzymałam
          >
          > Boskie! Prawdziwa kwintesencja tego forum:D

          To znaczy, że sie tak grzecznie zainteresuję, uważasz, ze kwintesencją tego forum są osoby wypowiadające się o książkach, ktorych nie znają? No, no, no :DDDD...

          Bardzo chciłabym poznać korzenie tak smialej koncepcji, a także może parę dowodów ją potwierdzających - poza tym jednym zdaniem, zacytowanym powyzej.
      • jota-40 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 19:39
        Ekhm, pozwolę sobie, nieprawda, wystąpić w nieproszonej zupełnie roli wodzireja i powitać, eee, nowoprzybyłe - albowiem Matki-Założycielki-i-Adminki chwilowo wyoutowane. Strzelam jelitkiem, celując w ust korale, naści herbatki, Czerwiu-z-cylindra (totalnie trzy chipsy za nicka!), witaj, koleżanko Kammik - przy żyłach i cięciu nagle ze straszliwym wzruszeniem przypomniałam sobie Gardło Sobie Podrzynam Dibblera, co doprowadziło mnie mianowicie do ponurych rozważań, iż taki dajmy na to Pratchett to umi. Nawet z Alzheimerem on umi. Nie zszedł on na psy, jak co poniektórzy.
        Ale co tam, witajcie w klubie!
      • anutek115 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 23:49
        kammik napisała:

        Potem Iduś wpada do suteręki i scen
        > a Witamy Gościa vol. 2 - zamiast do stópek się rzucać, że obca dziewucha ma och
        > otę niańczyć jej dzieci - drze japiszona, że nabałaganione, w łazience namoczon
        > e oraz omg omg omg frytki były jedzone
        . Uch.
        >
        Ciągle mam nadzieję, że wy przesadzacie. Albo, o, żartujecie. Takie wyrafinowane poczucie humoru macie, oraz wszystkie żeście w spisku z panią MM, macie ubaw po pachy, i jutro-pojutrze się ujawnicie, jak to, cha, cha, cha, naiwniaczki w butelki ponabijaliście, a one, durne, kupiły to!

        <z nadzieją> Powiedz, ze tak jest!
            • kammik Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 09:00
              Teoria moja jest taka, że to - specjalnie. Naczytała się MM foruma, krytykę przyjęła jak prawdziwa cnota i McDusią postanowiła rozwiać pozostałe jeszcze tu i ówdzie wątpliwości co do jakości twórczości. Każdziutką stroniczką woła "taaak, racja, Borejki okropne są!", "po trzykroć tak, nie mam pojecia, o czym piszę!", "mieliście rację, to okropnie papierowe!". No.
              • anutek115 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 09:29
                kammik napisała:

                > Teoria moja jest taka, że to - specjalnie.

                Ja miałam też taką teorię, że to na złość :). Pani MM podczytywała forum i co my jakis pomysł - to ona go lu! do powieści, tylko odwrotnie. Dlatego aż cztery lata toto pisała. Z, wiecie, rozwianym wlosem i błyskiem szaleństwa w oku i zanosząc się obłąkańczym chichotem. "Uwazacie, że Ida to jedyna normalna Borejkówna! Scena w "Sprężynie" wam się nie podobała!! No to macie, macie, MACIE waszą Idusie, mwahahaha!!! Baltone lubicie, bo bez wąsów - a ja wam woja Chrobrego!!! I CO MI ZROBICIE!!! Buahahaha!!! Kołchoz, mówicie? To ja wam jeszcze McDusie dodam do kołchozu, co z tego, ze moglaby sama na wlościach mieszkać i się z Jozinem o pół kilometra mijać!!! A Gabunię wszyscy kochają, BO TAK! A Janusz jest zły, ZŁY, ZŁY (przerwa na napad szału i tupanie nogami), bo tak napisałam, bo mi się chcialo i kochac nie umi!!! Że mi się daty mylą? I co z tego? Moje daty som! Mwahahahaha! Sukienka ślubna że więcej biedermaier, ja wam dam biedermajera, no to sru, garsonka po Grace Kelly do samej ziemi, a jak zechcę, to i z trenem bedzie, BO JA TAK CHCĘ I JESTEM MIŁA I CIEPŁA I MORALNY DROGOWSKAZ DLA MŁODZIEŻY!!!! (przerwa na oddychanie do woreczka)..."

                Powiadam wam, w następnej części Jożin będzie za sobą wodził sznur cuchnących masłem kretynek z limami i błogim wyrazem twarzy, gdy ten na nie splunie, a spluwac będzie często, a potem będzie do Trolli pisać, mwahahaha, Ida będzie żyć tylko wodą i kielkami, i tak zabawnie biegać po ulicach, wyrywając obcym ludziom niezdrowe (czyli każde w jej, tak miło postrzelonej osoby, opinii) jedzenie i pikietować McDonaldsa, a Łusia w liceum bedzie nadal tak zabawnie przekręcac słowa i nosić białe (znów mwahahaha!) podkolanówki do czarnego golfika z plisowana spódniczusią, i co my tam jeszcze wymyslimy też w książce będzie, wynaturzone do immentu.

                Juz się cieszę :D.
                • kammik Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 09:37
                  anutek115 napisała:

                  > Juz się cieszę :D.

                  Ciary mię przeszli ze strachuchuchuchu!

                  Zirytowała mię wieść, że Gabiszon i Strybiszon kupują sobie nowości książkowe razy dwa, żeby nie było przepychanek, kto pierszy. W moim matriksie książki są drogawe i nabywa się je nieco rozważniej, dywersyfikując ździebko tytuły. Ale co tam, może to tak się tera objawia minimalizm.
                  • agawa79 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 09:50
                    kammik napisała:

                    >
                    > Zirytowała mię wieść, że Gabiszon i Strybiszon kupują sobie nowości książkowe r
                    > azy dwa, żeby nie było przepychanek, kto pierszy. W moim matriksie książki są d
                    > rogawe i nabywa się je nieco rozważniej, dywersyfikując ździebko tytuły. Ale co
                    > tam, może to tak się tera objawia minimalizm.

                    To jedno. A mój matriks, z kolei, za nic nie chce mieć półek z gumy, i już nie mam gdzie tego wszystkiego trzymać.
                    Poza tym - witam po dłuuugiej przerwie. Czy jak tam.
    • asia-fb Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 22:28
      Dobra, mnie wkurzyły fest dwa motywy.
      Pierwszy to Idusia, której - jak już jedna z Was słusznie zauważyła - należał się półmisek pierogów na rudych lokach najmarniej. Ida bywała irrrytująca wcześniej, poważnym ostrzeżeniem jak dla mnie (względem tego, jak dalej będzie rozwijana ta postać) była pamiętna scena z dworcowymi chipsami i biedną Magdą, ale to co Ida odstawia w McDusi jest poza moją granicą tolerancji.

      Druga sprawa, Mila Borejko i jej bukiecik z groszku pachnącego, przyszykowany na ślub Laury, z duchem Gizeli unoszącym się nad całością. Jedno gigantyczne WTF.
      Ok, Mila mogła sobie wpaść na taki pomysł, ale argumenty jakich użyła oraz fakt że zarówno Laura jak i Naszpan położyli potulnie uszy po sobie wyprowadziły mnie z nerw.

      Niezmiennie działa mi też na nerwy Łusia, nadzieja polonistyki. Że też nikt z erudytów nie zwrócił jej uwagi na fakt bezsensownego zazwyczaj używania słowa 'poniekąd' (ok, ok, wiem, w zamierzeniu miało być dowcipnie i zabawnie. Nie wyszło).

      Jak sobie coś jeszcze przypomnę to dopiszę ;)
    • maryboo Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 22:43
      To lecimy po kolei.

      - Ida, która jest już nawet nie tyle karykaturą samej siebie, co karykaturą jednostki ludzkiej w ogóle; wszystkie sceny z McDusią i atak histerii na widok lekko wstawionego siedemnastoletniego syna są po prostu żenujące.

      - Janusz-Voldemort, który, jak się okazuje, nie ma w sobie miłości ni uczuć wyższych; zapewne będąc na obczyźnie rozdzielił swą duszę na części i ukrył po kawałku a to w kangurze, a to w kradzionym niemieckim aucie.

      - Józiń-szowinista, który najwyraźniej z trudem powstrzymuje się by nie splunąć na widok przedstawicielki przeciwnej płci.

      - Górnolotne przemówienia wkładane w usta komu popadnie. Przyzwyczailiśmy się już do starych Borejów, Gaby i Dmuchawca, ale tu niemal każdy - od Ignasia przez Hajduka po Bebe - musi czytelnika uraczyć jakąś Głęboką Prawdą.

      - Baltona z wąsami na cześć Chrobrego.

      - Wymuszona komedia ślubna. Zapewne miało to być takie oczko puszczone do widza - skoro Laura się upiera, że ma wszystko pod kontrolą, to oczywiste, że coś musi się zawalić - ale w pewnym momencie byłam tym już autentycznie zmęczona. Odetchnęłam z ulgą, gdy ślubna kiecka pojechała w dal.

      - Czy tylko ja odczuwam ból widząc, w jaki sposób MM postarza swoich bohaterów na ilustracjach?

      Dla równowagi - było kilka kwestii, które autentycznie mnie rozbawiły, podobał mi się prezent od Dmuchawca dla Hajduka (chociaż chwilowe przełamanie całego tego patosu związanego z dziełami Wielkich Poetów jako schedą dla Wybrańców) i ogólnie rzecz biorąc lektura przypadła mi do gustu bardziej od JT czy CP. Ale niestety, na powrót starej Jeżycjady już chyba nie mamy co liczyć.
      • kosheen4 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 23:29
        > - Czy tylko ja odczuwam ból widząc, w jaki sposób MM postarza swoich bohaterów
        > na ilustracjach?

        postarza ich nie tylko na ilustracjach, ale także mentalnie. vide scenka, gdzie para emerytów leży równolegle na łóżkach, do których nie mogą się przyzwyczaić.

        Babcia Mila leżała z nogami wyżej, z głową niżej (pamiętamy - ruchome łóżka!), srebrne włosy miała rozpuszczone, oczy zamknięte, wałek pod karkiem. Myślała o bliskim już ślubie wnuczki, przewidując i planując, a przede wszystkim - poddając się miłej retrospekcji.
        (...)
        Pośród pachnących walerianą ciemności, z głową wyżej a nogami niżej, trwał opodal, w stoickim bezruchu, nestor rodu, Ignacy Borejko. był wyciągnięty na wznak w swoim nowym łożu, dostosowanym do potrzeb starego kręgosłupa.


        kriste pane, mam wizję jakiegoś złowieszczego sanatorium, albo domu starców...
        • bupu Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 03.10.12, 23:55
          > Babcia Mila leżała z nogami wyżej, z głową niżej (pamiętamy - ruchome łó
          > żka!), [i]srebrne włosy miała rozpuszczone, oczy zamknięte, wałek pod karkiem.
          kosheen4 napisała:

          > Babcia Mila leżała z nogami wyżej, z głową niżej (pamiętamy - ruchome łó
          > żka!), srebrne włosy miała rozpuszczone, oczy zamknięte, wałek pod karkiem.
          > Myślała o bliskim już ślubie wnuczki, przewidując i planując, a przede wszystki
          > m - poddając się miłej retrospekcji.
          > (...)
          > Pośród pachnących walerianą ciemności, z głową wyżej a nogami niżej, trwał opod
          > al, w stoickim bezruchu, nestor rodu, Ignacy Borejko. był wyciągnięty na wznak
          > w swoim nowym łożu, dostosowanym do potrzeb starego kręgosłupa.

          >
          > kriste pane, mam wizję jakiegoś złowieszczego sanatorium, albo domu starców...

          Welcome to where time stands still
          No one leaves and no one will

          Sanitarium, leave me be
          Sanitarium, just leave me alone
            • kopiec_esmeralda Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 10:34
              Waleriana (kozłek lek.) jest to środek uspokajający o działaniu sedatywnym i nasennym.
              Oni tam ciągle się uspokajali,a to walerianą, a to melisa. Czy nie kłóci się Wam ze słynnym stoicyzmem, pogodą ducha itp. deklarowanymi cnotami starożytnych?
              Raczej banda rozhisteryzowanców to jest :)
              Ciekawe, swoją drogą, skąd MM bierze to nieustanne pojenie się melisą i walerianą, u rodzinnych i znajomych seniorów nie spotykam tego, choć nie deklamują stoików ;)
              • anutek115 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 10:43
                kopiec_esmeralda napisał(a):

                > Waleriana (kozłek lek.) jest to środek uspokajający o działaniu sedatywnym i na
                > sennym.
                > Oni tam ciągle się uspokajali,a to walerianą, a to melisa. Czy nie kłóci się W
                > am ze słynnym stoicyzmem, pogodą ducha itp. deklarowanymi cnotami starożytnych?

                Pewnie, że nie, raczej godzi :D. Naćpani chodzą walerianą zapijaną melisą, ot, i tajemnica stoicyzmu Borejków wyjaśniona!

                > Ciekawe, swoją drogą, skąd MM bierze to nieustanne pojenie się melisą i waleria
                > ną, u rodzinnych i znajomych seniorów nie spotykam tego, choć nie deklamują sto
                > ików ;)

                Może wlasnie dlatego ;D.
                • minerwamcg Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 11:01
                  Nie przesadzajcie. Lepiej, że chleją tę walerianę z melisą, niżby mieli się faszerować barbituranami czy choćby nowszą fluoksetyną. Ot, medycyna naturalna w wydaniu dla niezbyt chorych, miałam kilka starych ciotek, które z upodobaniem kurowały się ziółkami, nawet z niezłym efektem.
                  Ale w jednym macie rację! Szpitalno-domostarcowe łóżka, na nich z troską poukładane wiekowe kościotrupy... pardon, kręgosłupy, i ten zapach waleriany - fuu! Brakuje jeszcze basenów i zapachu sików pomieszanych ze środkiem dezynfekcyjnym. Starość, żałość, beznadzieja i dodupizm. Testament napisać, księdza wezwać i wio na Górczyn czy inne Miłostowo. Nagrobek oczywiście po łacinie.
        • anutek115 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 10:44
          jamniczysko napisała:

          > Irytacja numer 1: Stary Borej deklarujący Pyziakowi: My nie robimy przytyków. N
          > ikomu i nigdy. Nie robimy, nie robimy, po stokroć nie.
          >
          > MM czyta forum na bank. Jak inaczej wytłumaczyć ukłon w stronę gejostwa Miągwy
          > w postaci ubrania go w czarną piżamę w zielone serduszka?

          Wiecie co, mnie się na fali skojarzęn "McDusi" z foeumem zaczyna pomysł na nowy watek klarować...
          • anutek115 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 10:46
            anutek115 napisała:

            > Wiecie co, mnie się na fali skojarzęn "McDusi" z foeumem zaczyna pomysł na nowy
            > watek klarować...
            >
            Z "forumem" miało być. Z forumem. Mnie się już od tego kiwania się z kciukiem w ustach i popijania mieszanki alkoholi w przerwach między ssaniem kciuka klawiatura plącze...
      • hania_jk Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 10:32
        A nie zrobiło Wam się przykro, że autorka tak a nie inaczej skończyła wątek z Agatą Janicką?

        Mnie bardzo. A mogłoby być inaczej i być może Józin nie skończyłby po wszeczasy jako mizoginiczny uebermężczyzna.

        A jeszcze a propos pocałunku McDusi z Józinem - rany boskie, ta dziewczyna ma 17 lat, on zdaje się nie ma jeszcze 15, wyobrażacie sobie 17-letnią Gabrielę w KK rzucającą się z całusami do 14-letniego Waldusia? :/
        • dakota77 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 11:11
          Mnie tak, dziewczyna jak na Jezycjade byla wyjatkowo normalna. Tak sie zastanawiam, czy jej zachowanie na koncu w stosunku do Jozina bylo az takie okropne? Wiadomo, urazila jego dume. Ale przeciez ona porzadnie wystraszyla sie tej kanonady ( piszczala dlugo pod kocem), wiec w sumie ten jej smiech byl jak na mnie histeryczny. Dwa, Jozin osmalony mogl wygladac dosc smiesznie;-) A on, zamiast rzucic jakas uwage, nawet zapytac, z czego ona sie smieje, poszeld sobie bez slowa, zdaje sie.
        • agawa79 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 10:53
          mkw98 napisała:

          >
          > cooo? rozwiń proszę, albo rzuć cytatą!

          Rzucę cytatą w okolicach wieczora.
          To jest na początku, jak Gabunia idzie przejściem i spycha ją z drogi łysy motłoch. Po czym pada refleksja, że kiedyś by użyła ESD, ale dziś, dziś jest mądra i wie już, że nie tędy droga. Tak jakoś to jest napisane, jakby dawne przesłanie było miłe i mądre, ale niestety naiwne, gdyż świat schamiał i w ogóle.
          • emae Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 10:57
            agawa79 napisała:

            > Rzucę cytatą w okolicach wieczora.
            > To jest na początku, jak Gabunia idzie przejściem i spycha ją z drogi łysy motł
            > och. Po czym pada refleksja, że kiedyś by użyła ESD, ale dziś, dziś jest mądra
            > i wie już, że nie tędy droga. Tak jakoś to jest napisane, jakby dawne przesłani
            > e było miłe i mądre, ale niestety naiwne, gdyż świat schamiał i w ogóle.

            OK, dzięki za rozwinięcie, obawiałam się czegoś gorszego. Ja bym w sumie łysych agresorów też nie częstowała ESD.
            • agawa79 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 11:02
              Emae, gdyby mnie pchli na ścianę, to też nie wysyłałabym sygnałów dobra, tylko zgoła przeciwne, ale kontekst, w jakim Gabrysia myśli o ESD w McD jest, hmmm, tendencyjny. Gdyby ją w "Kwiecie" potraktowano o ścianę, to ona też nie wysyłałaby ESD, ale przypuszczam, że wątpię, że zostałoby to okraszone refleksją o złu świata tego jako takiego.
          • lezbobimbo Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 11:07
            > mkw98 napisała:
            > > cooo? rozwiń proszę, albo rzuć cytatą!
            >agawa79 napisała:
            > Rzucę cytatą w okolicach wieczora.
            > To jest na początku, jak Gabunia idzie przejściem i spycha ją z drogi łysy motł
            > och.

            Podrzuce sie ofiarnie :P
            Gaba niczym racza sarnina dobiega dlugimi skokami do przejscia podziemnego i:

            "I od razu wpadla w grupe polprzytomnych, agresywnych wyrostkow; bili sie! Zostala popchnieta na sciane tak mocno, ze az dzwiecznie lupnela glowa w te marmury, a od uderzenia na dluzsza chwile stracila dech. Ale to nie znaczy, ze ktokolwiek ja zaatakowal - po prostu usuneli czlowieka z drogi, jak zawadzajacy przedmiot. Bli wsciekli, szczelnie zamknieci w swoim swiecie, i tak obcy, jak stworzenia z obcej planety.
            W latach licealnych Gaba wymyslila ESD, za pomoca ktorych miala zamiar zmieniac swiat. Wtedy, a nawet jeszcze pare lat temu, na pewno czynnie by zareagowala w takiej sytuacji. Moze by perswadowala. Moze probowalaby nawiazac kontakt. Ale teraz, juz dorosla i doswiadczona, wiedziala dobrze, ze tuz obok zyja ludzie, z ktorymi raczej trudno sie porozumiec i ze sa nawet tacy, ktorych mozna sie juz tylko obawiac. Rozsadek nakazywal odwrot.
            Tylko ze nie lubila byc taka rozsadna. Niezadowolona z siebie, wzburzona, z obolalym instynktem spolecznym i obolalym karkiem, skrecila w lewo, okrazyla cale podziemie, nadkladajac drogi i wynurzyla sie na Dworcowej.
            Serce jej walilo. Ostatnio czesto jej sie tozdarzalo, przy najmniejszym nawet stresie."

            Ja pergole, ona sie czuje oburzona bo wpadla w srodek bojki i zniesmaczona, bo ja na bok odsuneli? A ona tak przeciez chce uczestniczyc, usmiechem ich zmienic i mediowac tym stworzeniom z obcej planety :P
            Ciekawe, ze jak przez 14 lat jej ukochany synek motylek byl bity regularnie przez agresywnego maczuga, to z kolei nic nie mediowala, a dziad Ignac z przyjemnoscia sie przygladal jak silniejsze dziecko bije drugie.
            I co, biegajacej i wysportowanej, pijacej meliske, niepalacej, nie pijacej z nami w kaciku 50-latce juz serce korkuje po popchnieciu na sciane? Nastepna do metnego umierania przez 25 przyszlych lat w nogach tych szpitalnych lozek jej rodzicow.
            • anutek115 Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 11:22
              lezbobimbo napisała:

              > "I od razu wpadla w grupe polprzytomnych, agresywnych wyrostkow; bili sie! Zost
              > ala popchnieta na sciane tak mocno, ze az dzwiecznie lupnela glowa w te marmury
              > , a od uderzenia na dluzsza chwile stracila dech. Ale to nie znaczy, ze ktokolw
              > iek ja zaatakowal - po prostu usuneli czlowieka z drogi, jak zawadzajacy przedm
              > iot.

              Zaprawdę, na umysl mój zapadlo i oto rozjasnilas mroki!!!

              Jozin wcale nie uzył rzemocy wobec Magdusi, po prostu ją usunął z drogi, jak zawadzajacy przedmiot!

              Ale jak on to kulturalnie zrobil, jak inteligencko zrobił, jak "odebrałem-klasyczne-wychowanie" zrobił!!! To, ze nie widze żadnej różnicy między nim a bijącą się chuliganerią jest dowodem na moje betonowe uprzedzenie do Dobrej i Miłej Ałtorki. Li i jedynie!
              • totorotot Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 17.10.12, 21:20
                > Jozin wcale nie uzył rzemocy wobec Magdusi, po prostu ją usunął z drogi, jak za
                > wadzajacy przedmiot!
                >

                Jozin "zwiał", by dotrzymac wiernosci Trolli i nie rzucic sie na cycata, dupiatą a chętną Magdalenę, ponieknie grzeszna jak biblijna imienniczka

                To chytnięcie za karczek to nie jak kota czy innego szkodnika, tylko jak Rhett capnął Scarlett i tak se przysunal, odsunał, przysunał, ale -twardy- zaniechał i kazał spadac na drzewo
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 19:47
              "I od razu wpadla w grupe polprzytomnych, agresywnych wyrostkow; bili sie! Zostala popchnieta na sciane tak mocno, ze az dzwiecznie lupnela glowa w te marmury, a od uderzenia na dluzsza chwile stracila dech. Ale to nie znaczy, ze ktokolwiek ja zaatakowal - po prostu usuneli czlowieka z drogi, jak zawadzajacy przedmiot. Bli wsciekli, szczelnie zamknieci w swoim swiecie, i tak obcy, jak stworzenia z obcej planety.
              W latach licealnych Gaba wymyslila ESD, za pomoca ktorych miala zamiar zmieniac swiat. Wtedy, a nawet jeszcze pare lat temu, na pewno czynnie by zareagowala w takiej sytuacji. Moze by perswadowala. Moze probowalaby nawiazac kontakt. Ale teraz, juz dorosla i doswiadczona, wiedziala dobrze, ze tuz obok zyja ludzie, z ktorymi raczej trudno sie porozumiec i ze sa nawet tacy, ktorych mozna sie juz tylko obawiac. Rozsadek nakazywal odwrot.
              Tylko ze nie lubila byc taka rozsadna. Niezadowolona z siebie, wzburzona, z obolalym instynktem spolecznym i obolalym karkiem, skrecila w lewo, okrazyla cale podziemie, nadkladajac drogi i wynurzyla sie na Dworcowej.
              Serce jej walilo. Ostatnio czesto jej sie tozdarzalo, przy najmniejszym nawet stresie."


              To mnie zupełnie zdumiało. Autorka widzi tylko dwie możliwości - perswadować (utopia) i uciekać.

              Jakby mnie ktoś tak pchnął, że dźwięcznie walnęłabym głową o kamienną ścianę i straciła dech, to natychmiast wezwałabym policję. W zależności od swojej oceny sytuacji, jeśli dałoby się dyskretnie, to zrobiłabym bandytom zdjęcia komórką - byli przecież zaaferowani czym innym. Po takim uderzeniu jest guz na głowie, więc można by i zrobić obdukcję. Najważniejsze - choć niestety najtrudniejsze - byłoby zatrzymać przy sobie jakiegoś świadka, że to oni mnie pchnęli. Wówczas spokojnie można by im postawić zarzut nieumyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu. A policja by dołożyła pewnie jeszcze jakieś naruszanie porządku publicznego, czy co tam się daje w przypadku bójek.
    • kasiazjeziora Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 11:05
      Przeczytałam wczoraj McDusię i nie mogę wyjść z podziwu nad talentem Laury - przez rok nauczyła się grać na pianinie? Nie wiem też dlaczego Róża , siostra jedyna, nie jest z Laurą przed ślubem? Siedzi sobie u Pulpecji i nawet nie zadzwoni, nie poradzi.Rozumiem -postać tytułową trzeba jakoś lansować, ale dlaczego kosztem rozsądku?
    • wrzesniowamama07 niechlujstwo depresyjne 04.10.12, 11:11
      Językowe. Będąc małoletnią uczennicą szkoły podstawowej, piszącą rozprawki, miałam w tyle głowy, że określenie/zwrot/zbitka językowa/słowo nie powinno się powtarzać w zdaniu/akapicie/na stronie - chyba że jest to powtórzenie użyte w literackim celu, który musi być jasny i oczywisty, i robiący wrażenie. "Nie dali się namówić na pasterkę w Kostrzynie (...) choć wuj Florian bardzo ich namawiał". Ida i Marek Pałysowie tacy byli nienamawialni.

      Moja pani polonistka na czerwono by kreśliła, i ocenę o stopień obniżyła. W 7 klasie starej podstawówki.
    • hanyszka Re: Irytacje w McDusi, piana z pyska na czipsie 04.10.12, 11:44

      Piżamka w serduszka. U szesnastolatka. W serduszka.
      Mam ośmioletniego syna, nie założyłby niczego w serduszka (nawet zielone) od co najmniej 2 lat. Nawet pisanie sonetów nie jest tu okolicznością łagodzącą :-). MM definitywnie traci realny kontakt ze światem, który opisuje, pozostaje jej tylko dydaktyczny, niestrawny słowotok.
      Ida niezrównoważona psychopatka (scena pod prysznicem), Łusia potworny bachor pouczający gościa (Pyziak) w domu swoich dziadków, przeszarżowany Józinek, sklerotyczny Ignac, od ponad 20 lat nie potrafiący zapamiętać imienia ojca swoich wnuczek, przerażający Bernard, z Bożej łaski przedsiębiorca, który nie potrafi prawidłowo zrealizować zlecenia i ukrywa przed fiskusem dochody. No dramat.
      Jedyna pociecha, że MM ukatrupiła w końcu Dmuchawca (który już od czasu "Brulionu..." popatrywał bezskutecznie na księżą oborę), choć przecież on i tak cały tom gada zza grobu.

      A najgorsze jest to, że za te kilka lat, gdy ukaże się "Wnuczka do orzechów", pewnie znowu zainwestuję te kilkadziesiąt złociszy, w nadziei, że bodaj na jednej stronie, w jednym dialogu uda się odnaleźć starą Jeżycjadę.
      ----------
      Vimes wędrował smętnie po zatłoczonych ulicach, czując się jak jedyna marynowana cebulka w sałatce owocowej.