jeszcze wątek okołopyziakowy.

03.10.12, 22:38
Czy to psychologicznie możliwe, żeby facet który w stanie wojennym wrócił do kobiety z Australii "nigdy jej nie kochał"? I jak to możliwe, że kobieta kreowana na wzór osobowościowy , czytająca Marka Aureliusza i Seneke po 15 latach dalej ma traume związaną z porzuceniem przez pierwszego męża, mimo że od 7 lat jest w drugim szczęsliwym związku, i do do tego stopnia że nie jest w stanie z córką o ojcu rozmawiać?
    • draconessa Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 03.10.12, 22:40
      Moim zdaniem, nie jest to mozliwe. I kropka.
    • pieranka Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 03.10.12, 22:42
      Są rzeczy, które Markowi Aureliuszowi i Senece razem wziętymi się nie śniły. Tak że tak.
      Kobiety, bah!
      • nioszka Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 03.10.12, 22:47
        Ale w końcu wątek Janusza został podjęty na więcej niż 2 linijki. A że poprowadzony tak a nie inaczej, no wiadomo, to już prawo MM.
        Ja w sumie oddycham z ulgą, że to się już skończyło, choć wiadomo, jako fanka Pyziaka, wolałabym inną wersję :)
    • asia-fb Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 03.10.12, 22:53
      niemożliwe, nieprawdopodobne, zwłaszcza że Pyziak ulotnił się ostatecznie ćwierć wieku temu (1984-2009, dwadzieścia pięć lat jak w mordę, dobrze liczę?), zaś Gaba jest w związku z Grzesiem od dobrych 18 lat (akcja Noelki to 1991 rok, McDusi-2009).
      Gabie zapewne też przez myśl nie przejdzie, że to jest mocno nie w porządku wobec Grzesia.
      • conefkaconbrio Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 03.10.12, 23:05
        asia-fb napisała:

        > niemożliwe, nieprawdopodobne, zwłaszcza że Pyziak ulotnił się ostatecznie ćwier
        > ć wieku temu (1984-2009, dwadzieścia pięć lat jak w mordę, dobrze liczę?), zaś
        > Gaba jest w związku z Grzesiem od dobrych 18 lat (akcja Noelki to 1991 rok, McD
        > usi-2009).
        > Gabie zapewne też przez myśl nie przejdzie, że to jest mocno nie w porządku wob
        > ec Grzesia.

        Mhm, ale ja o stytuacji z "Tygrysa i róży" już mówiłam jako nieprawdopodobnej. McD nie czytałam więc wiem tyle co ze streszczeń, ale oczuwiście masz racje, że Grześ jest aniolem, że to wytrzymuje.
        Już w "T iR" Gabrysia powinna 1. Czuć się bezpieczna w związku z Grzesiem, już wtedy drugie malzeństwo trfało dłuzej niz cala znajomość z Pyziakiem. 2. Patrzać na Róże, która przeżywa swoje Lelujkowo- Frycowe perypetie sercowe beać w tym samym wieku co ona gdy poznała Pyziaka, zdobyć się na refleksje że człowiek 16letni niekoniecznie jest na tyle dojrzały, żeby wybierać partnera na całe życie i pierwsza miłość rzadko jest tą jedyną. (Zresztą ma też przykład Nataliii) Reasumując powinna się już wyleczyć z traumy porzuconej kobiety i raczej skupić się na psychicznych potrzebach córek.
    • bupu Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 03.10.12, 22:59
      Tym jak autorka potraktowała Pyziaka, to ja, wybaczcie dosadność, ale wymiotuję balistycznie. Biedny Janusz, niesłusznie przeistoczony w zbrojnego w mikser Voldemorta Jeżyc...
    • agni_me Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 03.10.12, 23:05
      O czym ty piszesz, u bogów rozmaitych? Do jakiej kobiety? Przecież było wyraźnie napisane w telegramie:
      JUŻ LECĘ SZYKUJ OBIAD PIEROGI Z GRZYBAMI UWIELBIAM KOCHAM
      On na te pierogi uwielbiał i kochał. Do pierogów wracał. Z grzybami.
      • conefkaconbrio Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 03.10.12, 23:58
        Och, ja durna, masz racje, w Australii przecież mógł odżywiać się li i jedynie pierogami z eukaliptusem.
        • jottka Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 03.10.12, 23:59
          to gdyby był wege. ale janusz jako prawdziwy mężczyzna jadał pierogi wyłącznie nadziewane koalą.
          • pink_hamster Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 04.10.12, 15:38
            jottko, pozwól, że ukradnę ten cytat o pierogach z koalą!
            • jottka Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 20:01
              tylko nie pomyl pyziaka z chuckiem norrisem:)
    • black-apple Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 04.10.12, 00:02
      Wyjaśnienie "bo Pyziak nie umie kochać" jest jedynym, które nie godzi w Gabę. Całą winę zrzuca się na Januszka za niemożność odczuwania miłości, tymczasem Gabrysia pozostaje niewinna, dobra i - co więcej - wyrozumiałą jak na prawdziwą Matkę Boską Jeżyc przystało. Rączki pozostały czyste, pachnące, niesplamione żadną winą czy grzesznym uczynkiem. MM musi być z siebie strasznie zadowolona, że tak sprytnie udało jej się zakończyć ten wątek.
      • conefkaconbrio Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 04.10.12, 00:13
        black-apple napisała:

        > Wyjaśnienie "bo Pyziak nie umie kochać" jest jedynym, które nie godzi w Gabę. C
        > ałą winę zrzuca się na Januszka za niemożność odczuwania miłości, tymczasem Gab
        > rysia pozostaje niewinna, dobra i - co więcej - wyrozumiałą jak na prawdziwą Ma
        > tkę Boską Jeżyc przystało. Rączki pozostały czyste, pachnące, niesplamione żadn
        > ą winą czy grzesznym uczynkiem. MM musi być z siebie strasznie zadowolona, że t
        > ak sprytnie udało jej się zakończyć ten wątek.
        Taaa, no przecież oczywista oczywistość , i na Jowisza, napewno nie miał nic do tego fakt gnieżdzenia się w mieszkaniu z apodyktycznymi teściami i trójką młodszego rodzeństwa żony, przecież to były wymarzone warunki dla młodego małżeństwa. Miłośc moga rozkitać w cieniu filodendrona, tylko niestety Pyziak nie miał serca...
      • lezbobimbo Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 04.10.12, 01:16
        black-apple napisała:
        > Wyjaśnienie "bo Pyziak nie umie kochać" jest jedynym, które nie godzi w Gabę. (...) Rączki >pozostały czyste, pachnące, niesplamione żadn
        > ą winą czy grzesznym uczynkiem.

        Tylko naiwna MM nie rozumie, że jeśli on nigdy nie umiał kochać, to pozostają nadal pewne boleśnie skwierczące problemy:
        1. im bardziej MM usiłuje uczynić Pyziaka obleśnym mikserem zła i chamskim robotem bez serca oraz symbolem całego zuego świata, tym bardziej staje się zdumiewające, dlaczego więc Gaba go wybrała i to nie tylko na ukochańca ale i na ojca swoich dzieci?
        2. Dlaczego lepiejwiedząca Gaba ze swą niby to słynną telepatią i betonowym centrum miłości oraz "przecież ja wiem" nie zauważyła w nim takiego drobnego szczegółu, że nie umiał kochać?
        3. I dlaczego, skoro wybrała już takiego złodzieja i alkoholika (bo każdy pijak to złodziej) nie sprawiła, że się zmienił pod jej świetlanym wpływem? Hę? Taka cudotwórczyni i matka jamiołkowa całych Jeżyc?

        A w ogóle to wszystko przyprawianie gęby do pupy i najdurniejszy apokryf w dziejach Jeżycjady. Janusz, który bawił się w pociąg ze chorującymi świnkami trzema, który się starał i pomagał, któremu zależało, żeby Gaba na niego patrzyła jak on muruje, który wysilał się na uwodzenie dziewcząt subtelnymi słowami, który jeździł z Borejami wszystkimi do Czaplinka itd. kochać nigdy nie umiał, tylko tak świetnie udawał.
      • lezbobimbo Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 04.10.12, 01:33
        Przedziwne jest także to, jak bardzo Gaba się boi iść i zakończyć epokę Pyziaka (o czym mówi do Grzesia z chochlą)
        Widzicie? Tak by sobie jeszcze chętnie pocierpiała jako ta Porzucona Przez Klopsa, jeszcze by pogwiazdorzyła jako ta, co tak dzielnie płacze po kątach, jeszcze kilkanaście lat broczyłaby juchą, wiecznie zraniona jak łania przez eksa i jego wraży pomiot, a tu kontrakt na najulubieńszą rozrywkę dobiega końca. Smuteczek.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 09.10.12, 20:10
          lezbobimbo napisała:

          > Przedziwne jest także to, jak bardzo Gaba się boi iść i zakończyć epokę Pyziaka
          > (o czym mówi do Grzesia z chochlą)

          Zaraz, a co na to Grześ?
          Jak on w ogóle to znosił, że przez całe lata pod jego nosem odbywały się gorzkie żale nad byłym mężem. Normalnego faceta by diabli wzięli.
          • bupu Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 09.10.12, 20:14
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

            > lezbobimbo napisała:
            >
            > > Przedziwne jest także to, jak bardzo Gaba się boi iść i zakończyć epokę P
            > yziaka
            > > (o czym mówi do Grzesia z chochlą)
            >
            > Zaraz, a co na to Grześ?
            > Jak on w ogóle to znosił, że przez całe lata pod jego nosem odbywały się gorzki
            > e żale nad byłym mężem. Normalnego faceta by diabli wzięli.

            Normalnego owszem. Ale Grzegorz nie jest normalnym facetem tylko atrapą.
      • kkokos Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 20:40
        black-apple napisała:

        > Wyjaśnienie "bo Pyziak nie umie kochać" jest jedynym, które nie godzi w Gabę. C
        > ałą winę zrzuca się na Januszka za niemożność odczuwania miłości, tymczasem Gab
        > rysia pozostaje niewinna, dobra i - co więcej - wyrozumiałą jak na prawdziwą Ma
        > tkę Boską Jeżyc przystało. Rączki pozostały czyste, pachnące, niesplamione żadn
        > ą winą czy grzesznym uczynkiem. MM musi być z siebie strasznie zadowolona, że t
        > ak sprytnie udało jej się zakończyć ten wątek.


        obawiam się, że trafiłaś w najsedniejsze sedno.

        i w dodatku jak matkę boską bołały gabunię złe i celowe uczynki pyziaka - a skoro to nie z jego winy, nie celowe uczynki były, to i boleć matkę boską przestały.

        zaiste musi być z siebie pani MM zadowolona straszliwie:(
    • nikadaw1 Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 04.10.12, 00:10
      denerwujące jest przede wszystkim, że MM tłucze dalej wątek pyziakowy, który w Sprężynie wyglądał na zamknięty. na początku McD jest streszczenie życia Gaby: oczywiście tragiczny rozwód, ślub, który przebiegł bez lapsusów, ale sam w sobie był pomyłką, zły Pyziak, co nie chciał ślubu kościelnego, lata porzucenia, a na końcu wspomniane coś o drugim Mężu-przyjacielU'. przez cały czas mam wrażenie, że Gaba jest przede wszystkim okropnie nielojalna wobec Grzesia, ani ona, ani nikt go nie poważa.
      i najlepsze, że Gaba, co ciągle tak rozpamiętuje swoje krzywdy sprzed lat, ciągle czuje się mentalnie jak 17-latka (co też pada wprost na 2-3 stronie tekstu).
    • modrooczka Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 04.10.12, 01:14
      Mnie zirytowało, że Ignacy Borejko zwraca się do Pyziaka per "Juliusz". Rozumiem, że mając dwie nastoletnie córki można się nieco zagubić w kolejnych absztyfikantach, ale u licha to jest były mąż ich córki, ojciec wnuczek i można by spamiętać do diaska jak ma na imię. Odgrzała MM kotlety, oj odgrzała. Brakowała żeby Łusia spytała, czy konduktor łaskawy jest milutki i będzie się bawił w pociąg.
      • lauragom85 Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 17:47
        A ja tam wierze, że Janusz nie kochał Gabrysi. Żeniąc się z nią po tym, jak nieoczekiwanie zaszła w ciąże mógł być po prostu do prawdziwej miłości jeszcze nie gotowy (zbyt niedojrzały i nieodpowiedzialny). Uważam za to, ze każdy człowiek jest zdolny do prawdziwego kochania, tylko najpierw musi do tego dojrzeć.
        • verdana Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 18:02
          A ja myślę, ze to miało być tak mądre i głębokie, ze tylko prof.dr hab. jest w stanie cokolwiek z tego zrozumieć i wytłumaczyć maluczkim, co niniejszym czynię.
          "Nie kochałem cię, bo nie potrafię kochać" jest całkowitym, ostatecznym usprawiedliwieniem Pyziaka. Pyziak, jak wiemy, jest sierotką - pani MM naczytała się, jak sądzę, powaznych artykułó o zaburzeniach więzi i o tym, że ludzie wychowanie bez rodziców czy opiekunów nie są zdolni w życiu dorosłym do kochania i stworzenia stabilnego związku. Nawet miłość do dzieci nie zawsze się pojawia. I to absolutnie nie jest ich wina, tak jak winą nie jest choroba psychiczna.
          Założę się o to wino, co po nie własnie idę, ze o to chodziło.
        • iwoniaw Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 18:02
          Ale jakie "nieoczekiwanie zaszła w ciążę"? Janusz tkwi przy Gabie od 1977 roku jeżdżąc za nią po Czaplinkach i murując dziury w ścianach; nie mogą się dogadać w kwestii emigracji zarobkowej (tzn. Gaba jest zdecydowanie przeciw i następuje pierwszy kryzys w ich małżeństwie), ale wszak Pyziak wraca do niej i Pyzy na pierwszy sygnał, że nie zamkną mu drzwi przed nosem - z Australii, w TAMTYM czasie! Na Jowisza, to nie było ot tak, że wsiadł w tanie linie i z Londka na weekend wysondować przyleciał!
          Małżeństwo im się posypało kompletnie później, nie wiemy co się właściwie działo - no i niechby już autorka sobie postanowiła, że to z Winy Jednoznacznej Pyziaka, ale TAK to zakończyć? Czyż nie o wiele wiarygodniejszy byłby Pyziak po udarze PRZEPRASZAJĄCY za swe dawne - niech już będzie - winy, bo OWSZEM, KOCHAŁ Gabę i córki, ale był za głupi, żeby się zachować właściwie (no, czy coś w tym stylu)? I czyż nie od rzeczy byłby tekst, że "ja sobie z tego zdałem sprawę już przed laty, ale po tym, jak mnie twoja matka przepędziła sprzed drzwi, nie miałem już śmiałości ci w nowym życiu mieszać, dopiero gdy córki nam dorosły, pojawił się pretekst" - i może by sobie Gabunia z Wysoce Taktowną I Przenikliwie Rozumiejącą Mamusią miała coś do wyjaśnienia, skoro już na takie podsumowania się wszystkim w tej książce zbiera?
          • lauragom85 Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 20:00
            iwoniaw napisała:

            > Ale jakie "nieoczekiwanie zaszła w ciążę"?

            Myślisz, że planowali dziecko? Bo jeśli nie, to ciąża dla Pyziaka była nieoczekiwana. Faceci tak mają, przynajmniej na ogół. Ślub z Gabrysią wziął Janusz po naciskach Melanii B., która nie chciała, żeby jej wnuczka była nieślubnym dzieckiem.
            • jottka Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 20:03
              lauragom85 napisał(a):

              > Myślisz, że planowali dziecko? Bo jeśli nie, to ciąża dla Pyziaka była nieoczekiwana. Faceci tak mają, przynajmniej na ogół.

              błagam, tylko nie imputuj do tego wszystkiego pyziakowi, że nie wiedział, skąd się dzieci biorą...
              • lauragom85 Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 20:21
                jottka napisała:

                > lauragom85 napisał(a):
                >
                > > Myślisz, że planowali dziecko? Bo jeśli nie, to ciąża dla Pyziaka była ni
                > eoczekiwana. Faceci tak mają, przynajmniej na ogół.
                >
                > błagam, tylko nie imputuj do tego wszystkiego pyziakowi, że nie wiedział, skąd
                > się dzieci biorą...

                Chyba jeżeli ktoś wie, skąd się biorą dzieci i współżyje, to nie znaczy, że robi to po, żeby począć dziecko?
                • lauragom85 Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 20:35
                  lauragom85 napisał(a):

                  > jottka napisała:
                  >
                  > > lauragom85 napisał(a):
                  > >
                  > > > Myślisz, że planowali dziecko? Bo jeśli nie, to ciąża dla Pyziaka b
                  > yła ni
                  > > eoczekiwana. Faceci tak mają, przynajmniej na ogół.
                  > >
                  > > błagam, tylko nie imputuj do tego wszystkiego pyziakowi, że nie wiedział,
                  > skąd
                  > > się dzieci biorą...
                  >
                  > Chyba jeżeli ktoś wie, skąd się biorą dzieci i współżyje, to nie znaczy, że rob
                  > i to po, żeby począć dziecko? Zapomniałam dopisać: przynajmniej nie zawsze.
            • bupu Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 21:06
              lauragom85 napisał(a):

              > iwoniaw napisała:
              >
              > > Ale jakie "nieoczekiwanie zaszła w ciążę"?
              >
              > Myślisz, że planowali dziecko? Bo jeśli nie, tociąża dla Pyziaka była nieoczek
              > iwana. Faceci tak mają, przynajmniej na ogół.

              Mnie znani faceci, a przynajmniej ci, dysponujący IQ większym niż seler naciowy, wiedzą, że z seksu mogą być dzieci, naprawdę.
              • lauragom85 Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 21:17
                bupu napisała:


                >
                > Mnie znani faceci, a przynajmniej ci, dysponujący IQ większym niż seler naciowy
                > , wiedzą, że z seksu mogą być dzieci, naprawdę.

                Ciąże wśród nastolatków biorą się z tego, że nie wiedzą oni skąd się biorą dzieci, więc beztrosko robią oni, co robią, czy z tego, że są pozbawieni IQ i nie myślą o konsekwencjach seksu?
                • bupu Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 21:43
                  lauragom85 napisał(a):

                  > bupu napisała:
                  >
                  >
                  > >
                  > > Mnie znani faceci, a przynajmniej ci, dysponujący IQ większym niż seler n
                  > aciowy
                  > > , wiedzą, że z seksu mogą być dzieci, naprawdę.
                  >
                  > Ciąże wśród nastolatków biorą się z tego, że nie wiedzą oni skąd się biorą dzie
                  > ci, więc beztrosko robią oni, co robią, czy z tego, że są pozbawieni IQ i nie m
                  > yślą o konsekwencjach seksu

                  Przepraszam najmocniej, ale my tu facetach mówimy, czy o dzieciakach?
                  • lauragom85 Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 21:57
                    Osoba, która robi swojej dziewczynie dziecko, bierze z nią ślub, bo go do tego namawiają (lepiej by było, gdyby nie wziął, jeśli nie chciał), po czym wyjeżdża i przez jakiś czas nie daje znaku życia, potem nagle wraca i robi drugie dziecko, a po jakimś czasie opuszcza rodzinę po raz drugi to facet czy dziecko?
                    • bupu Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 22:03
                      lauragom85 napisał(a):

                      > Osoba, która robi swojej dziewczynie dziecko, bierze z nią ślub, bo go do tego
                      > namawiają (lepiej by było, gdyby nie wziął, jeśli nie chciał), po czym wyjeżdża
                      > i przez jakiś czas nie daje znaku życia, potem nagle wraca i robi drugie dziec
                      > ko, a po jakimś czasie opuszcza rodzinę po raz drugi to facet czy dziecko?

                      A ta dziewczyna co, z drewna jest? Czy z dykty? Taż gdyby nie chciała, to on by jej ani jednego dziecka nie zrobił. I siłą przed ołtarz by nie zatargał.

                      Poza tym o ile przy odrobinie uporu mozna by posądzać Janusza o niedojrzałość, o tyle moje wnętrze wyje przeciw sugestii, że ciąża będąca skutkiem radośnie uprawianego seksu go zaskoczyła. No proszę, nie róbmy z Pyziaczka infantylnego debila, zatrzymanego umysłowo na poziomie piętnastolatka...
                      • lauragom85 Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 22:11
                        bupu napisała:

                        >
                        > Poza tym o ile przy odrobinie uporu mozna by posądzać Janusza o niedojrzałość,
                        > o tyle moje wnętrze wyje przeciw sugestii, że ciąża będąca skutkiem radośnie up
                        > rawianego seksu go zaskoczyła. No proszę, nie róbmy z Pyziaczka infantylnego de
                        > bila, zatrzymanego umysłowo na poziomie piętnastolatka...

                        To my chyba żyjemy w dwóch różnych światach, jeśli naprawdę uważasz, że zaskoczony ciązą dziewczyny/zony osobnik płci męskiej to musi być od razu "infantylny debil", reszty nie dokończę. Nawiasem mówiąc gratuluję oceniania i nazywania w ten sposób ludzi.

                        • verdana Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 22:17
                          Można być zaskoczonym ciążą po 11 latach małżeństwa i dwojgu dzieciach. Wiem coś o tym.
                          • pi.asia Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 06.10.12, 16:46
                            Jeżu kolczasty, wychodzi na to, że Pyziak latał za Gabrielą wyłącznie po to, żeby pochędożyć. A jak znienacka zaszła w ciążę, to siłą zawlekli go przed ołtarz, tfu, do USC, i zmusili do małżeństwa, z którego przy pierwszej okazji zwiał do Australii.
                            Zgrzyta jak rzęch.
                            Bo Pyziak był na tyle obrotnym i przystojnym facetem, że mógł do chędożenia poderwać sobie każdą inną. To po pierwsze.
                            Po drugie - co do ślubu - raz mamy info, że to Mila zmusiła Janusza do ożenku, a raz, że Gaba leciała do tego ślubu jak ćma w ogień, i nikogo nie słuchała. No więc jak to było? Jeśli Janusz faktycznie nie chciał, to lepiej było wyperswadować Gabie zamążpójście, niż namawiać Pyziaka.
                            Po trzecie - zachowanie przedślubne Janusza wskazuje na coś wręcz przeciwnego niż "nieumienie kochać". Wspomniane wyżej świnki trzy, Czaplinek, czekanie pod szkołą, gdzie Gaba poszła na wywiadówkę, wreszcie ten radosny, spontaniczny powrót z Australii na pierwszy sygnał.
                            Bardzo, bardzo mnie rozczarowało ostateczne rozwiązanie kwestii Pyziaczej. Gaba czuje się wielkoduszna i dumna z siebie, a Janusz ostatecznie pogrążony. Nie dość, że złodziej, pijak, ohydny uwodziciel, cham i prostak, to jeszcze zakłamany do głębi bydlak-rodak. Bo cały czas udawał. Przez parę lat. Co za aktor, czemu Oscara nie dostał?
                            Noże mi się otwierają. Te do konserw też.

                            Facet, który nie umie kochać, pamięta, gdzie czekał na Gabę, gdy pierwszy raz wziął ją za rękę i milcząc szli długimi krokami.....

                            • conefkaconbrio Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 06.10.12, 17:05
                              pi.asia napisała:

                              > Jeżu kolczasty, wychodzi na to, że Pyziak latał za Gabrielą wyłącznie po to, że
                              > by pochędożyć. A jak znienacka zaszła w ciążę, to siłą zawlekli go przed ołtarz
                              > , tfu, do USC, i zmusili do małżeństwa, z którego przy pierwszej okazji zwiał d
                              > o Australii.
                              > Zgrzyta jak rzęch.
                              (...)
                              > Bardzo, bardzo mnie rozczarowało ostateczne rozwiązanie kwestii Pyziaczej. Gaba
                              > czuje się wielkoduszna i dumna z siebie, a Janusz ostatecznie pogrążony. Nie d
                              > ość, że złodziej, pijak, ohydny uwodziciel, cham i prostak, to jeszcze zakłaman
                              > y do głębi bydlak-rodak. Bo cały czas udawał. Przez parę lat. Co za aktor, czem
                              > u Oscara nie dostał?
                              > Noże mi się otwierają. Te do konserw też.
                              >
                              > Facet, który nie umie kochać, pamięta, gdzie czekał na Gabę, gdy pierwszy raz w
                              > ziął ją za rękę i milcząc szli długimi krokami.....

                              Podpisuje się wszystkimi kończynami. Jakkolwiek o syndromie zaburzonej więzi wiem, to jednak Pyziak nie wychowywał się przecież w bidulu....
                            • klawiatura_zablokowana Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 08.10.12, 20:01
                              > Po trzecie - zachowanie przedślubne Janusza wskazuje na coś wręcz przeciwnego n
                              > iż "nieumienie kochać". Wspomniane wyżej świnki trzy, Czaplinek, czekanie pod s
                              > zkołą, gdzie Gaba poszła na wywiadówkę, wreszcie ten radosny, spontaniczny powr
                              > ót z Australii na pierwszy sygnał.


                              Nie zapomnijmy o trzech sążnistych epistołach z pomyjami, które mu przed tym powrotem raczyła wysłać kochająca żona. Jakby nie kochał, to po otrzymaniu takich wypocin charkałby na jej pierogi.
                              • pi.asia Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 08.10.12, 21:08
                                Jeszcze coś mi się nasunęło, co mnie wkurzyło równo podczas czytania.
                                Janusz proponuje, żeby wziąć taksówkę, i zauważa, że nawet jest jedna wolna.
                                Gabę w tym momencie trafia szlag, że po cholerę komu taksówka, skoro to nie jest daleko i można spokojnie zajść na piechotę. "Zawsze byli innego zdania, na każdy temat".

                                Po czym wsiadają do tej taksówki i mamy rozmowę z kierowcą, a długość tej rozmowy wskazuje, że jednak nie jest tak blisko, jak sugerowała Gaba.
                                Zresztą blisko może dla niej, zdrowej i odprężonej. Ale Janusz właśnie wyszedł ze szpitala po udarze i ma prawo czuć się nie najlepiej, oraz ma obowiązek dbać o siebie i się nie forsować! Tego święta Gaba nie rozumie? Jej wielkie współczucie dla całego świata nie ogarnia idącego koło niej chorego człowieka?
                                Nie wpadnie jej też do pustego mózgu, że Janusz zaproponował taksówkę także dla jej, Gaby, wygody? Jest ślisko, zimno, wieje przeszywający wiatr, tylko jakiś obłąkany masochista znajdowałby przyjemność w wystawianiu się na jego porywy. Nie, Gaba nawet taki gest Janusza odczytuje jako jego wadę.
                                Jeszcze się doczekamy tego, że słynna scena murowania dziury nad piecem w KK będzie wspominana przez Gabrielę w kontekście "Janusz panoszył się w naszym domu".
                                Żal mi Pyziaka.
                                • buka_z_muminkow Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 08.10.12, 21:21
                                  Też mnie to uderzyło :( Tzn głównie to, że jest to człowiek chory, ledwo po szpitalu - tak szczerze to jemu Gaba powinna zaproponować taksówkę...

                                  Ale nie, Pyziak zły człowiek...
                                  • meduza7 Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 08.10.12, 21:36
                                    Czy to ma miejsce przed jej rozważaniami, jak to mu wszystko wybaczyła, bo nie jego wina, że nie umiał kochać, czy po?
                                    Bo imho to jest reakcja osoby, którą denerwuje nawet powietrze, jakim ten drugi oddycha.
                                  • kebbe Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 09.10.12, 15:09
                                    Finałowa scena pyziacza, znana mi jedynie z licznych lokalnych opisów, ma dla mnie jedno, wyraźne przesłanie. Pani MM przez głowę ono zapewne nie przemknęło, ale to szczegół. Pyziak Gabrielę bardzo kochał. Nigdy o niej nie zapomniał. To, co jej w końcu powiedział, wynikało z jego przeświadczenia, że tylko w ten sposób zdoła ją uwolnić od bezustannych wspomnień, rozważań i wątpliwości dotyczących ich związku. Pyziak widział co się dzieje u Borejków, te zbolałe miny, te niedopowiedzenia. Wreszcie, zdaje się Laurka coś mu wypomina, o porzuceniu takiej kobeity jak mama...Obejrzał sobie też mumię Grzegorza. Poskładał wszystkie elementy...i wziął całą winę na siebie. "Nigdy Cię nie kochałem". Jasne, taaa. Normalnie Demi Moore i Robert Redford w zakończeniu "Niemoralnej propozycji".
                                    Biedny Pyziak.
                                    Goopie Borejki.
                                    • emae Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 09.10.12, 15:13
                                      kebbe napisała:

                                      > Finałowa scena pyziacza, znana mi jedynie z licznych lokalnych opisów, ma dla m
                                      > nie jedno, wyraźne przesłanie. Pani MM przez głowę ono zapewne nie przemknęło,
                                      > ale to szczegół. Pyziak Gabrielę bardzo kochał. Nigdy o niej nie zapomniał. To,
                                      > co jej w końcu powiedział, wynikało z jego przeświadczenia, że tylko w ten spo
                                      > sób zdoła ją uwolnić od bezustannych wspomnień, rozważań i wątpliwości dotycząc
                                      > ych ich związku. Pyziak widział co się dzieje u Borejków, te zbolałe miny, te n
                                      > iedopowiedzenia. Wreszcie, zdaje się Laurka coś mu wypomina, o porzuceniu takie
                                      > j kobeity jak mama...Obejrzał sobie też mumię Grzegorza. Poskładał wszystkie e
                                      > lementy...i wziął całą winę na siebie. "Nigdy Cię nie kochałem". Jasne, taaa. N
                                      > ormalnie Demi Moore i Robert Redford w zakończeniu "Niemoralnej propozycji".
                                      > Biedny Pyziak.
                                      > Goopie Borejki.

                                      Świetne wytłumaczenie, aż się nawet wzruszyłam troszeczkę. Chciałabym, żeby to tak było. Ale zapewne nie to miała autorka na myśli.
                                    • berek_76 Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 09.10.12, 16:16
                                      Ooooo, to nie tylko ja mam takie wrażenia! Ufff.
                                      I w ogóle, no, co do wiarygodności tych pyziaczych tekstów, to jakby się wcześniej z moim eks na piwo umówili - a mój eks na pewno Musierowicz nie czytał i się z nią nie konsultował. Znaczy, Pyziakowe wynurzenia jednak mają pozory życiowości. Tylko Gaba je potem zamienia w ckliwe i drętwe westchnienia do wieszcza.
                                      Ja bym wręcz powiedziała, że po tych słowach Janusza, że on sobie w szpitalu wszystko przemyślał, każdy wie, że ciąg dalszy miał brzmieć "i uświadomiłem sobie, co straciłem i jak bardzo mi tego żal". I nie mówi tego właśnie z przyzwoitości i z chęci ułatwienia Gabie zamknięcia pewnego rozdziału.
                                      No, ale tu pewnie sentymentalizm przeze mnie przemawia :)

                                      -----------------------
                                      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

                                      You've got to kick a little
                                    • ginestra Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 09.10.12, 16:48
                                      kebbe napisała:

                                      > Finałowa scena pyziacza, znana mi jedynie z licznych lokalnych opisów, ma dla m
                                      > nie jedno, wyraźne przesłanie. Pani MM przez głowę ono zapewne nie przemknęło,
                                      > ale to szczegół. Pyziak Gabrielę bardzo kochał. Nigdy o niej nie zapomniał. To,
                                      > co jej w końcu powiedział, wynikało z jego przeświadczenia, że tylko w ten spo
                                      > sób zdoła ją uwolnić od bezustannych wspomnień, rozważań i wątpliwości dotycząc
                                      > ych ich związku. Pyziak widział co się dzieje u Borejków, te zbolałe miny, te n
                                      > iedopowiedzenia. Wreszcie, zdaje się Laurka coś mu wypomina, o porzuceniu takie
                                      > j kobeity jak mama...Obejrzał sobie też mumię Grzegorza. Poskładał wszystkie e
                                      > lementy...i wziął całą winę na siebie. "Nigdy Cię nie kochałem". Jasne, taaa. N
                                      > ormalnie Demi Moore i Robert Redford w zakończeniu "Niemoralnej propozycji".
                                      > Biedny Pyziak.
                                      > Goopie Borejki.

                                      Ja też znam scenę (na razie!) tylko z forumowych opisów, ale czytałam wszystkie części Jeżycjady, więc jakiś obraz Janusza siłą rzeczy we mnie powstał.

                                      Zgadzam się z każdym słowem zacytowanej tu wypowiedzi Kebbe. W Jeżycjadzie jest sporo dowodów na to, że Janusz właśnie kochał Gabę! Jeżeli powiedział, że nigdy jej nie kochał, to uważam, że mogło to być tylko z powodów, które opisała Kebbe.

                                      Osobiście uważam, że postać Janusza pisze się pani MM sama i co by Autorka nie robiła, to postać ta zawsze pokaże jakąś prawdę o sobie i nie pozwoli opisać się tak, jak by sobie pani MM życzyła. (Choćby w scenie z taksówką to wyszło).

                                      Tak poza wszystkim, to chyba najgorsze co można usłyszeć (nigdy Cię nie kochałem). Pani MM wybrała to jako najlepsze wyjście i gloryfikujące Gabę, ale wyszło bardzo smutno i wcale nie gloryfikująco dla Gaby.
                                • bupu Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 08.10.12, 21:30
                                  pi.asia napisała:

                                  > Jeszcze się doczekamy tego, że słynna scena murowania dziury nad piecem w KK bę
                                  > dzie wspominana przez Gabrielę w kontekście "Janusz panoszył się w naszym domu"

                                  Ajezusmaria, ty nie podpowiadaj autorce takich rzeczy, bo wrzuci toto nam na złość do Tłuczki...
                                  • bez_zarzutu Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 09.10.12, 15:19
                                    Najpierw dziurę w ścianie, potem dechami okno... ostatnia możliwość kontaktu z licznymi (he, he) znajomymi przepadłaby.
    • milennn Re: jeszcze wątek okołopyziakowy. 05.10.12, 20:57
      O matko z córką
      Wzięłam Noelkę, by się odstresować tym, że MM się skończyła i co znalazłam? Przemyslenia Grzegorza:

      "Dużo czytał. I ojciec, i stryj oczekiwali po nim zawsze wspaniałych osiągnięć. I on im je
      zapewniał. Ponieważ nie lubili, gdy spotykały go niepowodzenia - on starał się odnosić tylko
      sukcesy. Był zawsze prymusem. I zrobił doktorat najwcześniej ze wszystkich kolegów na roku.
      I ożenił się z najładniejszą dziewczyną na uniwersytecie.
      I nigdy nie był naprawdę szczęśliwy. Może po prostu nie umiał.
      Podobno to cała sztuka."
      (potem oczywiscie opieprza się, że nieee, przecież bywał - BYWAŁ - szczęśliwy, więc chyba nie jets tak źle z nim)

      Gaba dostała jednego co nie umiał kochać i drugiego, co nie umiał byc (do pewnego momentu) szczęśliwy. Czyli okazuje się, że motyw z CNU X (Człowiekiem nie umiejącym X) jest wyświechtany jak diabli.
      Czy naprawdę ci mężczyźni z J. muszą byc tak porypani w tym "nieumieniu"?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja