Antyfeminizm w książkach MM

05.10.12, 22:29

Dziwne jak dla mnie teksty mówiące o kobietach w "Jeżycjadzie", napisane jakby nie było też przez kobietę, występują nie tylko w najnowszych książkach tego cyklu. Jakiś czas temu czytałam ponownie "Noelkę" i co mnie uderzyło: Tomcio Kowalik, którego kiedyś bardzo lubiłam mówi do Elki "Jak na babę, masz całkiem niezły łeb". Książka ogólnie nadal mi się podoba, ale niesmak po tych słowach pozostaje do dzisiaj.
    • croyance Re: Antyfeminizm w książkach MM 05.10.12, 22:34
      Zinternalizowana mizoginia. Wszystko co 'babskie' jest z zalozenia glupie. Babskie stroje, zainteresowania, kosmetyki = oznaka glupoty. Jesli kobieta chce byc wartosciowa, musi byc jak chlop i do w/w babskich triviow odnosic sie z pogarda.
      • retro-story Re: Antyfeminizm w książkach MM 06.10.12, 01:20
        Mnie najbardziej ubodła Bella, która w myślach twierdzi że ona, MIMO ŻE JEST DZIEWCZYNĄ, potrafiłaby wybudować lepszą łódź niż Przeszczep i Mateusz.
    • anutek115 Re: Antyfeminizm w książkach MM 05.10.12, 22:41
      lauragom85 napisał(a):

      >
      > Dziwne jak dla mnie teksty mówiące o kobietach w "Jeżycjadzie", napisane jakby
      > nie było też przez kobietę, występują nie tylko w najnowszych książkach tego cy
      > klu. Jakiś czas temu czytałam ponownie "Noelkę" i co mnie uderzyło: Tomcio Kowa
      > lik, którego kiedyś bardzo lubiłam mówi do Elki "Jak na babę, masz całkiem niez
      > ły łeb". Książka ogólnie nadal mi się podoba, ale niesmak po tych słowach pozos
      > taje do dzisiaj.

      Taa, i Ignacy ceniący w Gabie jej zdyscyplinowany, męski umysł, i Gaba, lubiąca tylko lekarzy rodzaju męskiego... i grupa ESD, której męska część rzekła do żeńskiej, że skoro nie chcą im gotować to niech nie udają kobiet, i dlatego żenska część się ostrzygła... Sporo tego poza słynną, dmuchajacą w biedne, chore oczy feministką z pociągu.
    • lauragom85 Re: Antyfeminizm w książkach MM 05.10.12, 22:50
      Przypomniało mi się jeszcze, że Ignac zawsze chciał mieć syna, Nutria nawet udawała w dzieciństwie, że jest chłopcem, aby go zadowolić. W końcu każdy prawdziwy mężczyzna powinien zbudować dom, zasadzić drzewo i mieć syna. Ewentualnie ograniczyć się do tego trzeciego.
      Na Śląsku (nie wiem, czy w innych częściach Polski też) mówi się, że mężczyzna zostaje dziadkiem dopiero wtedy, kiedy urodzi mu się wnuk. Jeśli ma same wnuczki, jest mężem babci, a nie dziadkiem.
      • bupu Re: Antyfeminizm w książkach MM 05.10.12, 22:52
        Maszpan już wybudował. Czekać tylko aż zasadzi i spłodzi, a odpyziaczona Lałra sobie wypełni...
      • pink_hamster Re: Antyfeminizm w książkach MM 06.10.12, 09:16
        W mojej rodzinie(podkarpackie), a przynajmniej w jej części też tak działa z tym dziadkiem, tzn. dziadek jest "dziadkiem" wnuka, AAALE jest sprawiedliwie, bo kobieta jest babcią wnuczki. Jakoś mnie to nie raziło nigdy, bo podchodziliśmy do tego z przymrużeniem oka.
      • dziennik-niecodziennik Re: Antyfeminizm w książkach MM 06.10.12, 15:57
        > Na Śląsku (nie wiem, czy w innych częściach Polski też) mówi się, że mężczyzna
        > zostaje dziadkiem dopiero wtedy, kiedy urodzi mu się wnuk. Jeśli ma same wnuczk
        > i, jest mężem babci, a nie dziadkiem.

        u nas jest gorzej - jak jest jeden wnuk to są dziadkowie, jak jest juz następny to jest dziadostwo ;)
      • slotna Re: Antyfeminizm w książkach MM 06.10.12, 16:00
        > Na Śląsku (nie wiem, czy w innych częściach Polski też) mówi się, że mężczyzna
        > zostaje dziadkiem dopiero wtedy, kiedy urodzi mu się wnuk. Jeśli ma same wnuczk
        > i, jest mężem babci, a nie dziadkiem.

        Nigdy sie z czyms takim nie spotkalam.
    • turzyca Re: Antyfeminizm w książkach MM 05.10.12, 23:21
      Z mojego punktu widzenia - to nie bylby problem, gdyby dla rownowagi padaly inne hasla. Ludzie sa rozni, szowinisci tez sie trafiaja, ale ludzie z drugiej strony barykady, ktorzy daja jednoznaczny przekaz, ze fajnie byc kobieta rowniez istnieja i fajnie by bylo, gdyby w ksiazkach dla mlodziezy byla uwzgledniona roznorodnosc. A jeszcze fajniej gdyby w ksiazkach dla dziewczat padaly teksty, ktore dorastajaca dziewczyna moze sobie wziac za motto.

      A zdania faktycznie czasem niesamowicie zapadaja w pamiec - mnie z jakiejs ksiazki czytanej w poznym dzieciectwie zostalo wspomnienie rozmowy ojca z corka, w ktorej on tlumaczy jej, ze jest bardzo zadowolony, ze ona nie jest synem, bo on zawsze chcial miec corke. I podaje powody dlaczego akurat corka. Ta duma z bycia ojcem corki byla bardzo fajna, niesamowicie budujaca.
      • dziennik-niecodziennik Re: Antyfeminizm w książkach MM 06.10.12, 15:56
        > A zdania faktycznie czasem niesamowicie zapadaja w pamiec - mnie z jakiejs ksia
        > zki czytanej w poznym dzieciectwie zostalo wspomnienie rozmowy ojca z corka, w
        > ktorej on tlumaczy jej, ze jest bardzo zadowolony, ze ona nie jest synem, bo on
        > zawsze chcial miec corke. I podaje powody dlaczego akurat corka. Ta duma z byc
        > ia ojcem corki byla bardzo fajna, niesamowicie budujaca.

        a tu mi sie od razu wizualizuje Rhett Butler ktory tłumaczy Mammy (wyrażającej żal że to nie chlopiec sie urodził) ze on wcale nie chciał miec chłopca, bo z chłopcami są same kłopoty, czego on jest przykładem, i ze jego córka jest absolutnie idealna :)...
        • bupu Re: Antyfeminizm w książkach MM 06.10.12, 18:04
          > a tu mi sie od razu wizualizuje Rhett Butler ktory tłumaczy Mammy (wyrażającej
          > żal że to nie chlopiec sie urodził) ze on wcale nie chciał miec chłopca, bo z c
          > hłopcami są same kłopoty, czego on jest przykładem, i ze jego córka jest absolu
          > tnie idealna :)...

          Mnie zaś przypomina się arcyksiążę Rudolf, ten co sobie w Mayerlingu w łeb palnął. Otóż z dziennika, pisanego przez jego najmłodszą siostrę, Marię Walerię, dowiadujemy się, że arcyksiążę był obecny przy narodzinach swego jedynego dziecka, co nietypowe na owe czasy towarzysząc swej rodzącej żonie, Stefanii. Kiedy okazało się, że noworodek jest płci żeńskiej, arcyksiężna, która straszliwie pragnęła dostarczyć na świat, zgodnie z zapotrzebowaniami dworu i dynastii, męskiego dziedzica, rozpłakała się straszliwie. Rudi natomiast rzekł jej spokojnie: "Mnie to nie przeszkadza, dziewczynki są fajniejsze."
    • nessie-jp Re: Antyfeminizm w książkach MM 05.10.12, 23:23
      Nie antyfeminizm, tylko najczystsza mizogynia. Takie uszczegółowienie mizantropii.

      Antyfeminizm to byłaby jakaś mniej lub bardziej przemyślana krytyka ruchu społecznego, filozoficznego i socjologicznego. Mizogynia to po prostu uważanie kobiet za gorsze z natury, no chyba że uda im się sięgnąć wyżyn i poudawać mężczyznę.

      Obawiam się, że autorka ma zbyt bladziuchne pojęcie o tym, czym jest feminizm, żeby być w stanie wyskrobać jego minimalnie spójną krytykę.

      Innymi słowy, niech sobie droga autorka nie pochlebia, żadna z niej antyfeministka, po prostu paskudna i niemiła osoba.
      • moleslaw Re: Antyfeminizm w książkach MM 06.10.12, 07:24
        To samo o dziadku mawia się w mojej rodzinie.Jest sprawiedliwie bo babcia jest żoną dziadka póki nie urodzi się wnuczka,żadnych wyjątków. ;-) Wielkopolska
      • slotna Re: Antyfeminizm w książkach MM 06.10.12, 15:59
        > Obawiam się, że autorka ma zbyt bladziuchne pojęcie o tym, czym jest feminizm,
        > żeby być w stanie wyskrobać jego minimalnie spójną krytykę.

        Feminizm to takie cos jak ateizm ;)
      • totorotot Re: Antyfeminizm w książkach MM 07.10.12, 14:12
        Innymi słowy, niech sobie
        droga autorka nie pochlebia,
        żadna z niej antyfeminis
        > tka, po prostu paskudna i
        niemiła osoba.
        >


        Ale nie jest wyjątkiem, całe jej pokolenie mówiło takim językiem i miało takie poglądy, głupia baba, baba za kierownicą, męski umysł i kobieca logika.

        To nasze pokolenie przestało parzyć kawkę kolegom z pracy a ii tak niewielka stosunkowo jego część. Popatrz sobie na plebejskie, nomen omen, igrzyska, czyli te wszystkie , Dlaczego ja' czy , prawda w oczy kole'. Nadal pokutuje misiu, jesteś taki mądry i pozwól ucałować lewe oczko.

        Ale się zagotowałam.

        męski umysł, psia jego mac
        • bupu Re: Antyfeminizm w książkach MM 07.10.12, 15:26
          > Ale nie jest wyjątkiem, całe jej pokolenie mówiło takim językiem i miało takie
          > poglądy, głupia baba, baba za kierownicą, męski umysł i kobieca logika.

          Zniknęłaś mi matkę, kilka ciotek, parę innych rodzinnych bab, o szerokim gronie jednostek znajomych nie wspomnę. Nie cała generacja, oraz feminizm nie zaczął się wczoraj.
          • totorotot Re: Antyfeminizm w książkach MM 07.10.12, 21:47
            Masz rację. Ale też mm jakimś wyjątkiem nie jest. Za ten kobiecy umysł to faktycznie z półobrotu się należy, ale też wielkie dziwo wśród 60-latków to nie jest. Taka kokieteria tych pan, jesteś taki duzi a ja taka mala
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Antyfeminizm w książkach MM 10.10.12, 23:56
          > To nasze pokolenie przestało parzyć kawkę kolegom z pracy a ii tak niewielka st
          > osunkowo jego część.

          Jezu!! Ja raz widziałam w moim dawnym instytucie taką sytuację: Przechodzę obok otwartych drzwi, a tam jakieś posiedzenie profesorskie przy kawie, ok. dziesięciu chłopa i jedna kobieta. Wszystko profesorowie. Wracam po jakimś czasie, zaglądam przelotnie w otwarte drzwi, a tam posiedzenie się kończy, a profesorka... myje po wszystkich szklanki!! 8-\
    • laura_zwana_tygrysem Re: Antyfeminizm w książkach MM 06.10.12, 22:27
      Mnie to jakoś szczególnie nie razi, ludzie różne rzeczy wygadują na temat płci przeciwnej - a to nie musi oznaczać jeszcze seksizmu, czy uprzedzeń. ^^ Niektórzy bywają mocno nieokrzesani w swoich żartach. Ja też potrafię być dosadna i robię rozróżnienie na feministki, które traktują ideologicznie owłosione pachy oraz na szczerze zadowolone z siebie, wyzwolone kobiety. Poza tym lubię docinać mojemu facetowi, że jest Latynosem i dlatego tak się piekli, kiedy ktoś wygaduje jego zdaniem bzdury (albo że gdyby był biały, to byłby zapewne, zgodnie ze statystykami, jeszcze mądrzejszy). Jednak i kobiet jak i osób, które się wyróżniają z tłumu jestem skłonna bronić jak lwica kiedy trzeba. >:d
    • croyance Re: Antyfeminizm w książkach MM 07.10.12, 12:38
      A jeszcze dodam, ze poza mizoginia jest tu jeszcze cos innego, bo u MM sie to wszystko intersekcjonalnie splata jeszcze z klasa.
      en.wikipedia.org/wiki/Intersectionality
      Nie tylko to co kobiece jest zle - ale to, co kobiece i plebejskie ('kicz fryzjerski').
      Rozwazania Jozinka o tandentnym welonie Laury to nie tylko seksizm, ale i klasizm: plebejska kobiecosc jest glupia i kiczowata, jego przyszla zona bedzie skromna i w wianku. Oczywiscie wszystko co kobiece jest gorsze i be, ale kobiecosc middle class jest lepsiejsza, mniej rzucajaca sie w oczy, inaczej sie objawia etc. etc. etc.

      W ogole kobieta nie moze wygrac: jesli jest kobieca to zle, bo kobiecosc jest glupia - jezeli siega po atrybuty meskie (papieros, chec kariery) tez zle, bo 'kobieta ma byc kobieca' - i bledne kolo sie kreci dalej. Dzieci ma rodzic i wypelniac ramiona, ale juz sukni strojnej miec nie moze, a makijaz to zlo.

      Zauwazyliscie to?



      Sprawdz, co slychac w Narnii
    • olkit0 Re: Antyfeminizm w książkach MM 10.10.12, 23:40
      ja też nie rozumiem dlaczego Józinek mszczący się na wszystkich babach świata za to, że nie są Trollą i że Trolla go "zdradziła" ma prawo do Magdusinych przeprosin, babcinych westchnień i ogólnego zrozumienia, natomiast Magda usiłująca się też zemścić na rodzinie i Józinku za faktycznie zdradzieckiego Patryka musi zaliczyć obowiązkowe pokajanie i napad wyrzutów sumienia.
    • yennefer_z_v Re: Antyfeminizm w książkach MM 13.10.12, 18:56
      Trochę offtop, ale mi się skojarzyło. Dzień po lekturze "McDusi" odkryłam nową płytę Peszek ("Jezus Maria Peszek"). Skrajność w drugą stronę. "Nie chcę mieć dzieci", "Pan nie jest moim pasterzem" itd. Świetny album, polecam - nie tylko jako odtrutkę na moralizowanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja