McDusia okiem paranoika ;)

12.10.12, 23:26
Pojawily sie juz (wielokrotnie!) stwierdzenia, ze nowy tom jest dowodem na obecnosc autorki na naszym forum.
No i rzeczywiscie - mnie od razu rzucily sie w oczy 2 odpowiedzi na forumowe dyskusje

wysportowana Gaba
"I wciaz jeszcze bardzo lubila biegac. Ruszyla lekkim wytrenowanym truchtem"

Gaba w pracy
"Gabriela Stryba (...) z rozmachem opuscila Collegium Maius, odprowadzana galopkiem przez troje swoich studentow..."

A to wszystko zaledwie na 2 pierwszych stronnicach :)
    • meduza7 Re: McDusia okiem paranoika ;) 12.10.12, 23:52
      Gdzieś już o tym pisałam, ale się powtórzę: przemyślenia Józinka, ze 9-latek też potrafi kochać, jako odpowiedź na nasze narzekania, że dostajemy historie miłosne z coraz młodszymi bohaterami.
    • berek_76 Re: McDusia okiem paranoika ;) 13.10.12, 11:42
      Mnie od początku zafrapowało, od czego mianowicie ta Gaba jest taka wysportowana?
      Od wykładów? Czytania? Sprawdzania studenckich prac? Gotowania? No jasne, pani kole czterdziestki ot tak, po prostu, przebywa półgodzinną trasę biegiem. Jasne.
      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

      You've got to kick a little
      • iwoniaw Pani po pięćdziesiątce ;-) 13.10.12, 11:52
        W 1977 jest szesnastolatką ;-)
        • mkw98 Pani przed pięćdziesiątką ;-) 13.10.12, 12:02
          Gaba urodziła się w 1961, czyli w 2009 ma 48 lat.
          • berek_76 Re: Pani przed pięćdziesiątką ;-) 13.10.12, 12:08
            Nie chciało mi się liczyć, przyznaję bez bicia :)
            Co, in toto, tylko pogłębia moje zdziwienie. No więc, co obecnie tak usportawia Gabunię? Wspomnienia młodości?
            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

            You've got to kick a little
            • k_linka Re: Pani przed pięćdziesiątką ;-) 13.10.12, 12:22
              No biega - z pracy do domu i na dworce, ale zapewne tez w wolnych chwilach, bo jej bieg jest wytrenowany.
              • berek_76 Re: Pani przed pięćdziesiątką ;-) 13.10.12, 12:28
                > No biega - z pracy do domu i na dworce, ale zapewne tez w wolnych chwilach, bo
                > jej bieg jest wytrenowany.


                Ale gdzie? Kiedy? Od kilkunastu lat obserwujemy jej życie w dużym zbliżeniu i ona NIGDY NIGDZIE nie biegnie. Chodzi. Jeździ samochodem. Stoi przy garach. Siedzi/leży i czyta.
                Żadnej wycieczki.
                Żadnego sportu, basenu, siłowni.
                Nic.

                -----------------------
                Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

                You've got to kick a little
                • staua Re: Pani przed pięćdziesiątką ;-) 13.10.12, 20:44
                  No coz, ja na przyklad biegam, ale nie mam potrzeby opowiadac o tym na forum ani generalnie rozmawiac o tym z ludzmi, ktorzy nie biegaja (teraz chyba pierwszy raz o tym pisze).
                  Akurat to, ze Gabriela biegla, w ogole nie wydaje mi sie dziwne. A biegi dlugodystansowe z powodzeniem uprawiaja ludzie w srednim wieku (wielu ludzi starszych ode mnie o 10-20 lat - a ja mam 38 - biega z fantastycznymi wynikami). Wystarczy biegac 3 razy w tygodniu, i tylko raz dluzej niz godzine.
                  • agni_me Re: Pani przed pięćdziesiątką ;-) 13.10.12, 22:06
                    stu, ale też na forum nie podkreślasz własnej doskonałej kondycji i sportowej sylwetki. Podejrzewam, że rozmawiając z ludźmi "niebiegającymi" także nie. Trzeba czegoś więcej poza odautorskim komentarzem, by charakterystyczna cecha postaci wydawała się prawdziwa.
                  • berek_76 Re: Pani przed pięćdziesiątką ;-) 13.10.12, 22:44
                    > No coz, ja na przyklad biegam, ale nie mam potrzeby opowiadac o tym na forum an
                    > i generalnie rozmawiac o tym z ludzmi, ktorzy nie biegaja (teraz chyba pierwszy
                    > raz o tym pisze).

                    NO ale ja się nie czepiam forumowiczki, tylko postaci, której życie śledzimy od lat kilkudziesięciu. W wielu szczegółach i ogólnie. I tak jak nigdy, nigdzie nie mieli Borejkowie zwierzątka, więc uwaga o tym, jak to Gabunia z dobroci serca przygarniała bezdomne zwierzaki, jest niewiarygodna, tak dla mnie jest niewiarygodne jej wysportowanie, skoro nigdzie i nigdy od czasu liceum nie jest wspomniana jakakolwiek forma aktywności fizycznej przez nią uprawianej. Za to wiele innych, wręcz przeciwnych, elementów codzienności opisywanych jest do znudzenia. Owszem, teoretycznie można założyć, że wprawdzie ona poświęca aktywności mnóstwo czasu, ale jakoś tak dziwnie MM o tym nie wspomina, ale to jest zwyczajnie niewiarygodne w świetle duperel, o których wspomina non stop (np z czego Józinek robi kanapki i jakie konkretnie torby przyniósł Miągwa).

                    -----------------------
                    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

                    You've got to kick a little
                    • slotna Re: Pani przed pięćdziesiątką ;-) 13.10.12, 23:16
                      > nigdzie i nigdy od czasu liceum nie jest wspom
                      > niana jakakolwiek forma aktywności fizycznej przez nią uprawianej.

                      Zmartwiona, wykonała jednak swoją codzienną porcję ćwiczeń - serię energicznych skłonów i przysiadów. ("Pulpecja")
                      • berek_76 Re: Pani przed pięćdziesiątką ;-) 13.10.12, 23:21
                        > Zmartwiona, wykonała jednak swoją codzienną porcję ćwiczeń - serię energiczn
                        > ych skłonów i przysiadów.
                        ("Pulpecja")

                        No to jakimś cudem zupełnie ten fragment przegapiłam. Hau, hau!

                        -----------------------
                        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

                        You've got to kick a little
                        • verdana Re: Pani przed pięćdziesiątką ;-) 14.10.12, 18:05
                          Bieganie zabiera czas. Mam wrażenie, ze Gabrysia cały czas poświęca rodzinie - niemal zawsze jest w domu. Jakoś nie wierzę w regularne bieganie - nie dlatego,z ę Gabrysia nie może byc wysportowana, ale dlatego, ze bieganie to czas poświęcony wyłącznie dla siebie, a to kompletnie nie pasuje do tej postaci. Podobnien jak wizyty w SPA, wielogodzinne posiedzenia u kosmetyczki itd. To wszystko wymaga pewnej dawki egozimu.
                          • ananke666 Re: Pani przed pięćdziesiątką ;-) 14.10.12, 18:37
                            ...a w przypadku Gabrieli pracowitość i altruizm doszły przecież do granic absurdu i nerwicy natręctw.
                          • berek_76 Re: Pani przed pięćdziesiątką ;-) 14.10.12, 18:40
                            Mnie to też cały czas nie sztymuje, ale zakładam, że to już mój problem. Takie "no dużo ćwiczy, ale po prostu MM o tym nie pisze" mnie kompletnie nie przekonuje, ale nie będę się zapierała, że to całkiem niemożliwe. Ot, pozostanę sobie już taka nieprzekonana :)
                            -----------------------
                            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

                            You've got to kick a little
          • iwoniaw Re: Pani przed pięćdziesiątką ;-) 15.10.12, 11:07
            A faktycznie, przepraszam, z rozpędu policzyłam do daty bieżącej, a nie McDusiowej.
    • rozdzial43 Re: McDusia okiem paranoika ;) 13.10.12, 11:57
      A mnie z się z kolei wydaje, że MM nie czyta forum. Ja w każdym razie na jej miejscu w życiu bym tego nie robiła. Tak jak nie czytałabym ratlerka, czy innego pudelka, będąc celebrytką.

      Z całą pewnością natomiast IMHO forum czytają osoby z jej otoczenia, jakieś redaktorki, korektorki, opiniodawczynie i inne podobne. Niestety. Niestety czytają i jakiś tam przekaz sączą, bo w większości wypadków uwzględnianie tu podniesionych postulatów szkodzi Jeżycjadzie, jeśli jej cokolwiek może jeszcze bardziej zaszkodzić. Typowym przykładem jest wymuszanie, by w każdym nowym tomie nadmienić, co tam u starych bohaterów cyklu. I potem wychodzi jakiś bezładny i bez składu tłum postaci, skwitowanych jednym lub kilkoma zdaniami. Chaos kosztem charakterystyki głównej postaci i intrygi, której w dwóch ostatnich tomach w ogóle nie ma.

      Telenowela dla starych czytelniczek. Szczerze wątpię, by ktoś, kto zaczął lekturę od McDusi, sięgnął po wcześniejsze pozycje Jeżycjady.
      • mankencja Re: McDusia okiem paranoika ;) 13.10.12, 12:09
        > Telenowela dla starych czytelniczek. Szczerze wątpię, by ktoś, kto zaczął lektu
        > rę od McDusi, sięgnął po wcześniejsze pozycje Jeżycjady.

        ja tez, ale akurat nie z powodu wzmianek o bohaterach wczesniejszych tomow. sama lekture jezycjady zaczelam od 'noelki', ktora z takich wzmianek w duzej czesci sie sklada.
      • klawiatura_zablokowana Re: McDusia okiem paranoika ;) 13.10.12, 17:40
        Ten chaos jest sztuczny, bo od "Córki Robrojka" fabuła jest zafiksowana na perspektywie Borejków, więc ciężko w sposób naturalny pokazywać całą resztę bohaterów. Gdyby powstawały tomy opisujące a to życie Żaków-Hajduków-Kołodziejów, a to Lelujków, a to Kowalików czy Żeromskich, bohaterowie pojawialiby się bardziej naturalnie, bo naturalne jest, że danej postaci jest więcej w życiu kogoś tam, a innej mniej. Ponieważ jednak fabuła nie może wyjść z Roosevelta 5, wszyscy muszą orbitować wokół Borejków.
    • kajaanna Re: McDusia okiem paranoika ;) 13.10.12, 15:03
      A "ujeżdżanie"? Najpierw Łusia ujeżdża odkurzaczem, potem z rozmowy o chorobie lokomocyjnej Tygrysa wiemy, że jej przeszła i teraz swobodnie ujeżdża samochodem, a nawet samolotem.
      • jottka Re: McDusia okiem paranoika ;) 13.10.12, 15:20
        to jest z czegoś... znaczy ja to gdzieś widziałam na piśmie, ale nie mogę sobie przypomnieć:( ale to jest i w innych wątkach podnoszone, że język postaci jest sztuczny do bólu (pomijam styl powieści ogólnie). mam wrażenie, że pani mm uważa, że mówią one zabawnie, wplatając w codzienne rozmowy cytaty i zwroty z rozmaitych dzieł literackich i że to świadczy o ich klasie i obyciu.

        tylko że o ile w latach 70. jeżycjadowe postacie rzeczywiście odwoływały się do znanych powszechnie tekstów (tzn. znanych inteligencji pracującej:), a co więcej taki język i styl był faktycznie w użyciu w pewnych środowiskach, o tyle te dzisiejsze dialogi odwołują się do dzieł, które ani nie interesują, ani nie są znane większości nastolatków. znaczy nie domagam się, żeby pani mm zastosowała w najnowszym tomie otwarcie z filmu "jesteś bogiem" ("ja p..., co to, k..., ma być?:), tylko stwierdzam fakt, że ona teraz te rozmowy bierze z własnych wspomnień, a nie z otoczenia. no to musi być nieprawdziwie.
        • black-apple Re: McDusia okiem paranoika ;) 13.10.12, 15:27
          A czemu by nie? Każdy przeklina - lekarz, robotnik, dyrektor, sprzątaczka, student, uczennica, chłop czy policjant. Przekleństwa są niedołączną częścią komunikacji i werbalnego wyrażania emocji. W pewnych dozach i z odrobiną kreatywności w doborze co ciekawszych wyrazów mogą być nawet swoistą formą sztuki ;) Oczywiście MM nie krytykuję za ich brak - pisze książki dla dzieci i młodzieży, dydaktyzm i moralizatorstwo to jej drugie imiona, etc, etc. Jeno pojęcie, że przeklinają tylko niewychowani hip-hopowcy i menele spod bloków ;)
          • jottka Re: McDusia okiem paranoika ;) 13.10.12, 15:45
            black-apple napisała:

            > A czemu by nie?

            bo to nie ta poetyka:) o czym zresztą niżej sama piszesz.


            > Jeno pojęcie, że przeklinają tylko niewychowani hip-hopowcy i menele spod bloków ;)

            nieno, ratunku:( wnosisz o tym z faktu, że przywołałam "jesteś bogiem"? ale zrobiłam to na bazie założenia "dzieło popularne wśród młodzieży" (w czym pani mm się mieści), a nie "patrzcie, jak klną hiphopowcy w przeciwieństwie do miłośników jazzu nowoorleańskiego" (w czym, niestety, mieści się ona dzisiaj jakby bardziej).
            • black-apple Re: McDusia okiem paranoika ;) 13.10.12, 15:52
              Spokojnie, Ciebie o taką naiwność czy raczej ciemnogród nie posądzam :) Niestety zdarzyło mi się nieraz spierać z osobami, dla których stylistyka rodem z McDusi czy powieści pensjonarskich była bliższa życiu. A swoją drogą, jak MM ma przedstawiać ~realistyczne sceny jako patologię w kontraście do Borejków, to niech lepiej zostanie w realizmie musierycznym.
              • jottka Re: McDusia okiem paranoika ;) 13.10.12, 16:07
                jakby to ująć - mnie nie chodzi o tematykę ani o styl dawnej czy nowej "jeżycjady" jako taki, tylko o autorskie ucho na język, jakim się mówi - jakim mówią i osoby mocno dorosłe, i nastolatki.

                w dawnych tomach, co tu zresztą nie raz pisano, stylizacja językowa była bardzo silna, wszystkie właściwie postacie mówiły w podobny sposób, ale brzmiały prawdopodobnie, bo niemal wszystkie zaliczały się do środowiska inteligencji humanistycznej, która się tak faktycznie porozumiewała. poza tym całość spajał lekko ironiczny narrator, w ewidentny sposób nadający ton całemu temu światu i konwencja się broniła.

                a dialogi w nowych tomach są sztuczne, bo są z jednej strony twardo stylizowane na poetykę lat 70. i 80., z drugiej ignorują świat faktyczny (np. współczesne nastolatki powinny w rozmaity sposób odnosić się do reklam, wydarzeń z mediów i sieci czy choćby wtrącać więcej anglicyzmów niż niegdysiejsze "sorry" patrycji), a całość podlana jakąś dziwną ni to rodziewiczówną, ni to mniszkówną. no w żaden sposób się to nie broni, tylko brzmi drętwo i coraz bardziej papierowo.
                • ginny22 Re: McDusia okiem paranoika ;) 13.10.12, 16:43
                  Mam wrażenie, że liczne w tym tomie dialogi o niczym na półtorej strony w rodzaju:
                  - Rozumiesz?
                  - Ale co?
                  - No to.
                  - Rozumiem.
                  - Aha.

                  są właśnie taką próbą uchwycenia współczesnej mowy potocznej. Cholernie sztuczną, papierową i nieudaną.
                  • pi.asia Re: McDusia okiem paranoika ;) 13.10.12, 19:47
                    Był wątek "trzy ciuchy na krzyż" i wypominanie że Gaba wciąż chodzi w odwiecznych dżinsach i koszuli w kratę. Tymczasem w McD pojawia się nagle w spodniach od dresu i luźnej bluzie.

                    Kiedy zgadywałyśmy, co wydarzy się w McD, obstawiałam, że bohaterka będzie ciągle się boczyć i jojczyć, i że to Ida ją będzie temperować - i trafiłam w dziesiątkę!
                    Tylko że w inną tarczę, bo w mojej wizji Ida miała ryknąć na Dusię, że osobiście, tymi ręcami, w tym domu na świat ją przyjmowała, więc "więcej szacunku, smarkulo" (co by było zgodne z charakterem Idy), a MM zrobiła z Idy potwora żywieniowego, i nie wykorzystała takiej fajnej historii z przeszłości....
                    • anutek115 Re: McDusia okiem paranoika ;) 13.10.12, 20:48
                      Pianino Laury. Wielokrotnie dziwiłyśmy się tu, że studentka Akademii Muzycznej nie gra na żadnym instrumencie, nie ma pianina, nie jest wspominane, że ćwiczy (grę, nie śpiew). I oto w "McDusi" co wspomnienie pokoju panieńskiego Laury - to zaznaczane, że pianino wyjedzie stąd po ślubie, że pianino bez porozrzucanych nut wygląda jak smutna sierotka, że pokój już pusty, ale na wesele jeszcze zostało pianino, że w chatce Adama i Laury czeka juz miejsce na pianino... jakby do tej pory Laura zgoła zyć bez nut nie mogla i rąbała w klawisze w każdym tomie niemal tak zabójczo, jak jej matka swego czasu w kosza.
                      • pi.asia No i filodendron! 13.10.12, 22:07
                        I jeszcze słynny filodendron, co to był rododendronem albo na odwrót.

                        Sama, osobiście, tymi palcyma wklepywałam na forum posty opisujące mój gwałtowny opór przeciwko rododendronowi w mieszkaniu i dawałam wyraz zdumieniu, jak pięknie i dyskretnie rododendron zmienił się był w filodendrona.
                        A tu trzask - mamy w McD tekst o filodendronie, którego Ignacy z uporem (czy tez upodobaniem) nazywał rododendronem.
                        • agni_me Re: No i filodendron! 13.10.12, 22:31
                          Bo Ignac, proszę ja ciebie, lubił tak sobie ponazywać Janusza Juliuszem, filodendrona - groszkiem, groszek zaś zamienić na te, no, trzy goździki, białe zresztą. Ech ten Ignac, dziw, że nie pomylił Plutarcha z psem Pluto.
                          • kosheen4 Re: No i filodendron! 14.10.12, 00:20
                            agni_me napisała:

                            > Ech ten Ignac, dziw, że nie pomylił Plutarcha z psem Pluto.

                            Plutorch. rotfl.
                        • kosheen4 Re: No i filodendron! 13.10.12, 23:42
                          pi.asia napisała:

                          > I jeszcze słynny filodendron, co to był rododendronem albo na odwrót.
                          >
                          > Sama, osobiście, tymi palcyma wklepywałam na forum posty opisujące mój gwałtown
                          > y opór przeciwko rododendronowi w mieszkaniu i dawałam wyraz zdumieniu, jak pię
                          > knie i dyskretnie rododendron zmienił się był w filodendrona.
                          > A tu trzask - mamy w McD tekst o filodendronie, którego Ignacy z uporem (czy te
                          > z upodobaniem) nazywał rododendronem.

                          ...co jest okrutnym bulszytem, albowiem kiedy w borejczanej przestrzeni definiowało się owo paskudztwo, ojciec Borejko nawet nie przebywał w Poznaniu, albowiem pojechał do Czaplinka korzystać z lata:

                          Pokój rodziców był przytulnym, kwadratowym pomieszczeniem o wielkich oknach.
                          Były tu dwa tapczany, mnóstwo książek, stary fotel oraz biurko ojca. Pod oknem na niskim
                          stoliku pysznił się wielki rododendron o błyszczących ciemnozielonych liściach - przedmiot
                          dumy Gabusi, która osobiście wyhodowała to paskudztwo.
                          - Siadaj tu - powiedziała mama i pociągnęła córkę na tapczan, w cień rododendrona.
                          • agni_me Re: No i filodendron! 14.10.12, 00:01
                            Zawsze się trafi taka, co zna Jeżycjadę lepiej od autorki i reda(u)ktorki. No i co - zapyta autorka - wszak w wyobraźni wszystko się mieści. Nawet rodofilodeb(r)azylia alias groszek.
                            • ready4freddy Re: No i filodendron! 14.10.12, 00:27
                              tu akurat mogę autorkę zrozumieć (ale nie usprawiedliwić, bo to żenujący brak profesjonalizmu u redakcji): też mi się wydawało, że wszystkie te -dendrony to jedna banda :D aż do momentu ujrzenia kwitnących rododendronów, zupełnie innych od tych wielkich, zielonych liści z babcinej donicy :D
                              chociaż i tak był to mniejszy szok, niż dziko rosnący fikus na rogu ulic w Kairze, zupełnie jak ten w doniczce, tylko daleko większy :D
                              • pi.asia Re: No i filodendron! 14.10.12, 09:36
                                tu akurat mogę autorkę zrozumieć (ale nie usprawiedliwić, bo to żenujący brak p
                                > rofesjonalizmu u redakcji) też mi się wydawało, że wszystkie te -dendrony to j
                                > edna banda


                                Wiesz, ale Ty nie piszesz powieści, w której radośnie wstawiasz rododendrona do pokoiku w mieszkaniu ;)

                                Natomiast redakcja - faktycznie wpadka. Nie trzeba mieć wykształcenia ogrodniczego, żeby wiedzieć, co to filodendron, zwłaszcza że w latach 70-ych paleta roślin domowych obejmowała z dziesięć gatunków.

                                Ale największą roślinną wpadkę zaliczył wg mnie scenograf serialu "Boża podszewka", który na oknie wiejskiej chaty (czy też dworku) na Kresach umieścił difenbachię w plastikowej doniczce, w dodatku za nylonową firanką. A rzecz działa się przed II wojną światową.
                • klymenystra Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 13:58
                  Jest jeden dialog, gdzie MM usiłowała być nowoczesna - między Laurą i krawcową bodajże. Nie mam teraz książki, ale utkwiło mi w głowie drażniące "spoko", które w ciągu kilku minut wypowiada każda z nich. Laurę jeszcze rozumiem, sama tak mówię, ale krawcowa chyba trochę starsza? "Spoko" kojarzy mi się z osobami urodzonymi w latach 80 i później.
                  • agni_me Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 14:17
                    "Krawcowa Operowa zaśmiała się z dumą.
                    -Spoko - rzekła. - Wszystko pod kontrolą. Nic tu się
                    popsuć nie może, kochana, ja jestem nauczona szyć na premiery,
                    z nożem na gardle i ze śpiewem na ustach. Poprawimy,
                    damy radę, wszystko będzie dobrze i na czas. Ale dopiero
                    na po Świętach zdążę z tym ściboleniem, mam teraz huk roboty
                    z kostiumami na noworoczną premierę, a jeszcze przecież
                    Wigilię dla rodziny muszę szykować, bo mi się wszyscy
                    zjeżdżają. Nerwowo jest. Ze spokojem to ją dopiero w Święta
                    wykończę. Wpadnij, Laura, w sobotę... Nie, lepiej w niedzielę
                    z samego rana, jak teściowie już pojadą. Przynieś welon, dopasuję
                    ci go.
                    -W niedzielę jest ślub! - przypomniała niespokojnie
                    Magda, ale zarówno dama w bieli, jak krawcowa, zbyły obiekcje
                    machnięciem ręki.
                    -Spoko - dodała Laura. - Nic się stać nie może, pamiętaj!
                    - nie mnie!"

                    Porywająca nowoczesność :)
                    • jottka Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 14:25
                      oj. ale to nieszczęsne "spoko" to małe miki, gorszy jest ten "huk roboty" i ogólnie szalenie potoczysta fraza w ustach pani krawcowej, no niezwykle prawdopodobnie brzmi...
                      • kosheen4 Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 14:27
                        jottka napisała:

                        > oj. ale to nieszczęsne "spoko" to małe miki, gorszy jest ten "huk roboty" i ogó
                        > lnie szalenie potoczysta fraza w ustach pani krawcowej, no niezwykle prawdopodo
                        > bnie brzmi...

                        to Krawcowa Operowa przecież!...
                        • pi.asia Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 14:35
                          Krawcowa Operowa.

                          Słusznie ją cenią w środowisku śpiewaczym

                          To zdanie, wypowiedziane przez Laurę w rozmowie z Magdą, jest dla mnie najgorszym zgrzytem stylistycznym w całej książce.
                      • bupu Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 14:51
                        jottka napisała:

                        > oj. ale to nieszczęsne "spoko" to małe miki, gorszy jest ten "huk roboty" i ogó
                        > lnie szalenie potoczysta fraza w ustach pani krawcowej, no niezwykle prawdopodo
                        > bnie brzmi...

                        Huk roboty? Ależ u nas w domu ten huk jest wyrażeniem na porządku dziennym. Chociaż może się nie powinnam wypowiadać, bo już kiedyś zarzucano mi użycie w utworze literackim stylizacji na staropolszczyznę/dziewiętnastowiecczyznę tam, gdzie jej akurat wcale nie użyłam...
                        • ready4freddy Re: McDusia okiem paranoika ;) 24.10.12, 21:28
                          nie tylko u Ciebie, huku roboty bym się nie czepiał akurat :) sam bym tak nie powiedział (już prędzej, że roboty jest w trzy dupy, też popularny zwrot u mnie), ale się nie zdziwię.
                  • berek_76 Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 16:09
                    Ja mówię "spoko". I urodziłam się nieco wcześniej niż w latach 80-tych :) Przecież "spoko" wylansowało się w Kingsajzie.

                    -----------------------
                    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

                    You've got to kick a little
                    • klymenystra Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 16:57
                      No nie wiem, mam wrażenie, że jednak częstość użycia tego słowa i jego popularność przypada na czasy nieco późniejsze.
                      • czekolada72 Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 11:12
                        Potwierdzam - ja urodzona w latach 70 i spoko tez uzywam :)
                        • verdana Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 17:45
                          Ja w50-tych i spoko używam bez problemu.
        • ready4freddy Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 00:22
          nie chce mi się sięgać na półkę, ale ujeżdżanie mogło być u Dołęgi-Mostowicza, i to już wtedy, albo raczej naonczas, jako coś "z wyższych sfer", znaczy sam ten zwrot. oczywiście mogę się mylić, albo i nawet zmyślać na poczekaniu, ale też to widziałem na piśmie :) ale żeby odkurzaczem? może ujeżdżała odkurzacz, w sensie totalnej kontroli i dominacji zarówno rozumu, jak i wiary nad rzeczą martwą, więc z natury złośliwą?
          • pi.asia Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 09:28
            może ujeżdżała odkurzacz, w sensie totalnej kontroli i dominacji zarówno rozumu, jak i wiary nad rzeczą martwą, więc z natury złośliwą?

            Ty chcesz, żebym się herbatnikiem na śmierć zadławiła????
            • janka_kreska Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 11:59
              Moim zdaniem dowodem na to, że jednak ktoś z otoczenia MM czyta to forum jest fakt, że MM ewidentnie uczłowieczyła ludzi z bloków. No i to wyjaśnienie czytelnikom, że tak, proszę państwa, tak 9-latek może się zakochać i trwać w tej miłości wiernie do 15-16 roku życia.
    • meduza7 Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 22:35
      Czyta, czyta.

      33776)
      Hania
      Lokalizacja:
      -
      Niedziela, 14. Października 2012 11:11
      A ja mam do UA jedno pytanie, które zaburza nieco radość z czytania "McDusi": jak można uzasadnić odpowiedź Józefa na pocałunek Magdusi? Jakim cudem w domu Borejków nauczył się reagować przemocą? W dodatku w stosunku do kobiety...

      33777)
      Małg M
      Lokalizacja:
      -
      Niedziela, 14. Października 2012 11:15
      Haniu, to nie była przemoc. Przemoc to jest coś zupełnie innego.
      Naucz się myśleć samodzielnie, proszę.
      I przestańcie już nadawać ten sam zakodowany sygnał, ponieważ to jest zwyczajnie nudne.

      No i nieskuteczne - oto najświeższe wiadomości: I nakład "McDusi" 60.000 egz.- sprzedany. Dodruk 20 tys. egz.- już jest w księgarniach. A wczoraj dostałam w Toruniu od
      wydawcy umowę na kolejny dodruk, jeszcze 5 tys.
      Przychodzi mi do głowy, że być może robicie "McD" niechcący świetną reklamę?... taki atak...ho,ho.


      Zjem własny kapelusz, jeśli to nie jest odpowiedź na pomysł bodajże Ginestry, by rozpocząć jakąś akcję protestacyjną skierowaną do wydawnictwa.


      Pani Małgorzato, to Pani nadała zakodowany sygnał "Przemoc jest ok" i proszę się teraz nie fochać na czytelników, którzy go wyłapują, odkodowują i się dziwią, jak coś takiego mogło wyjść spod pióra Ciepłej i Miłej Pisarki...

      Tak przy okazji, to poprosiłabym o definicję przemocy, jak ją Pani rozumie... Mogę?
      • szprota Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 23:00
        No mówię, totalnie Zakodowany Sygnał Przemocy.
        • meduza7 Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 23:23
          ESDD: Eksperymentalny Sygnał Domowej Dyscypliny.
      • ginny22 Re: McDusia okiem paranoika ;) 14.10.12, 23:58
        I straszne, i smutne. "Naucz się myśleć samodzielnie" - argument sami-wiecie-kogo, działający na mnie jak płachta na byka. I w dodatku zastosowany, bo czytelniczki się nauczyły myśleć samodzielnie i nie łykają opowiastek o ciepłej i miłej rodzinie B, w której można wygrażać dziewczynie i obrażać gości...
      • agni_me Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 00:46
        Pani Musierowicz powinna jeszcze dodać, że to wielokroć więcej niż nakłady noblistów... i byłby komplet. Miałam tego nie pisać z szacunku i sympatii do autorki ulubionego nastoletniego czytadła, choć tłucze mi się to po głowie od pierwszych akcji w księdze gości.
        Miałam, ale...

        Większość z was od lat czyta forum gazety. Pewnie, jak ja, zaglądacie na wszystkie fora około książkowe. Nie przypominają wam te wpisy czegoś doskonale znajomego, czegoś przerabianego wielokroć?

        Zostaje wydana książka (najczęściej debiut), na forum pojawiają się krytyczne recenzje/opinie. Pojawia się ałtorka dzieua i:
        1) na wszystkie uwagi dotyczące stylu i sprawności językowej odpowiada, że przecież wie, co chciała napisać i tak miało być/tak jest dowcipnie i tylko tłuk tego nie łapie,
        2) na uwagi dotyczące naiwnej treści i bezsensów odpowiada, że nie jesteś targetem, bo książka skierowana jest do romantycznych/mądrych/nastoletnich, a tak w ogóle to się nie znasz i zazdrościsz jadem plując,
        3) na coraz więcej krytycznych głosów odpowiada, że już sprzedała (tu pada ogromna liczba) egzemplarzy i to więcej niż sprzedał Chwin, Lessing i kto tam jej przyjdzie do głowy, dziwnym trafem nigdy nie porównuje się z Mniszkówną,
        4) na uwagi sprowadzające się do "miliony much nie mogą się mylić" (odpowiedź na argumentum ad numerum), zaczyna jęczęć o zazdrości, wrogach, złych kobietach i żądać zlikwidowania wątku, strasząc wszystkim czym można,
        5) po wykpieniu i tych jęków totalna obraza majestatu - nie jesteście godni ze mną rozmawiać, znikam z forum, ci dobrzy wiedzą, gdzie mnie znaleźć, a wy tu sobie gnijcie, mam już zakontraktowany milion egzemplarzy na kolejnych sto książek, a wy zazdrościcie, bo sami chcecie coś napisać/wydać i nigdy wam się nie uda.

        Byłam pewna, że to przypadłość grafomanów płci obu, którym wydaje się, że umieją pisać i fakt sprzedania ...dziesięciu tysięcy czy wręcz setek tysięcy egzemplarzy i pięciu tysięcy uwielbiających wpisów w księdze gości czyni Wielkim Autorem. A tu pani Małgosia zrobiła mi przykrą niespodziankę, zachowuje się całkiem jak autorki dzieł tak wiekopomnych jak Poczekajka (mogłam pomylić tytuł, tedy przepraszam na kolanach autorkę, ale coś z kajką na pewno) czy ta panna od pudla zwanego Sopotem, i kolejna od tego mazurskiego nonsensu z panią rzucającą wszystko i otwierającą pensjonat (choć ta autorka akurat nie stroiła fochów, wręcz przeciwnie), był jeszcze jeden pan piszący kryminały obecnie, który okrutnie zrugał nieżyczliwych forumowiczów.

        To nie jest zachowanie kogoś, kto jest pewny wartości tego, co napisał. To smutne, że do tego grona dołączyła Małgorzata Musierowicz.
        • szprota Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 07:49
          Pisarzy nie umiejących znieść krytyki jest akurat całkiem sporo (wystarczy powęszyć w internetach o dyskusjach z Konradem T. Lewandowskim).

          Ja mam pretensję innego rodzaju, bo większość z nich (nawet tych uznanych) wykłóca się o swoje dzieła dość partnersko. M.M., przejęta misją wychowawczą i nastoletnim targetem zaś zachowuje się jak PRLowski urzędnik w obliczu petenta. Nie widzę w niej odrobiny pokory, jaką pisarka zależna przecież od nastawienia czytelników mogłaby (i moim zdaniem powinna) mieć.
          • agni_me Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 08:40
            Ale ja nie mam nic przeciwko braku odporności na krytykę. Nie musi być to nawet partnerskie wykłócanie - mogę być petentem i czytać ukazy i oświadczenia. Natomiast uważam, że brak odporności można prezentować inteligentnie, bronić się choćby zjadliwie, ale z humorem, odnosić się do konkretnych zarzutów, albo godnie milczeć. I tego spodziewałam się po M. Musierowicz. Do głowy mi nie przyszło, że wybierze sposób nie tylko bez klasy, ale też potwornie naiwny i głupi, że powtórzy - krok po kroku - wszystkie bezsensy wypisywane przez absolute beginners.

            Jeszcze tylko zostało poszczucie nas prawnikami.
            • meduza7 Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 09:11
              Odnoszę wrażenie, że to też już było - w stosunku do ludzi umieszczających Dzieła na chomiku.
              • slotna Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 10:20
                > Odnoszę wrażenie, że to też już było - w stosunku do ludzi umieszczających Dzie
                > ła na chomiku.

                I do osoby, ktora zalozyla profil na fejsbuku. Majaczy mi sie, ze zrobila z tego potworna afere.
            • ginny22 Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 09:40
              > Jeszcze tylko zostało poszczucie nas prawnikami.

              Już było.
        • slotna Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 10:23
          > A tu pani Małgosia zrobiła mi przykrą niespodziankę, zachowuje się całkiem
          > jak autorki dzieł tak wiekopomnych jak Poczekajka

          Hehe, przypomnialo mi sie to juz wczesniej - przeczytalam dostepny w necie fragment tego utworu i malo z krzesla nie spadlam. W podstawowce pisalam lepsze stylistycznie wypracowania... Przeczytalam wtedy cala dyskusje z udzialem Bardzo Zranionej Autorki. Rzeczywiscie podobne.
      • ginestra Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 09:28
        meduza7 napisała:

        > Czyta, czyta.
        >
        > [i]33776)
        > Hania
        > Lokalizacja:
        > -
        > Niedziela, 14. Października 2012 11:11
        > A ja mam do UA jedno pytanie, które zaburza nieco radość z czytania "McDusi": j
        > ak można uzasadnić odpowiedź Józefa na pocałunek Magdusi? Jakim cudem w domu Bo
        > rejków nauczył się reagować przemocą? W dodatku w stosunku do kobiety...
        >
        > 33777)
        > Małg M
        > Lokalizacja:
        > -
        > Niedziela, 14. Października 2012 11:15
        > Haniu, to nie była przemoc. Przemoc to jest coś zupełnie innego.
        > Naucz się myśleć samodzielnie, proszę.
        > I przestańcie już nadawać ten sam zakodowany sygnał, ponieważ to jest zwyczajni
        > e nudne.
        >

        Pani Małgorzato,

        niestety, z uwagi na fakt powtarzania przez Panią publicznie tego argumentu ("to nie była przemoc"), z dopiskiem: "myśl samodzielnie", pozostaje mi tylko zaproponować najlepszy sposób do samodzielnego przekonania się przez Panią czy to była przemoc czy nie, mianowicie poddanie się przez Panią eksperymentowi polegającemu na wystąpieniu w roli Magdusi w opisanej przez Panią scenie.

        Aby mogła ona zostać odegrana realistycznie (proporcjonalnie do masy ciała osoby potrząsanej (czyli Pani) i wielkości dłoni potrzebnej do uchwycenia jej za kark i potrząsania, oddalania, zbliżania itp.), w roli Józinka musiałby wystąpić ktoś o warunkach fizycznych Pudziana.

        Należy zatem zmierzyć dokładnie czas potrzebny do wykonania opisanych w McDusi czynności w tej scenie i wypowiadanych słów i przez taki dokładnie czas wspomniany wyżej silny aktor chwyciłby Panią (w roli Magdusi) za kark, zbliżyłby do siebie, powąchał, następnie oddalił (cały czas nie zwalniając uścisku), następnie potrząsałby jak szczurem, cedziłby przez zęby groźby, a następnie oddaliłby Panią od siebie, cały czas w tym uścisku na karku i puścił.

        Jeżeli po tym eksperymencie nadal twierdziłaby Pani, że to nie była przemoc (tzn. nic nie bolało, nie ma siniaków, krwiaków, nie ma również "ran na duszy" i innych szkód moralnych), to wówczas pozostaje już tylko jedno: zwrócić się do niezależnej instytucji, która ma kompetencje, aby wypowiadać się w sprawie czy coś ma znamiona przemocy czy nie, typu: policja, prokuratura, psychologowie z Niebieskiej Linii i inni zajmujący się przemocą, lekarz medycyny sądowej wykonujący obdukcje, biegły sądowy w sprawach związanych z przemocą itp.

        Myślę, że warto dowiedzieć się czy to była przemoc czy nie przed ogłaszaniem publicznie na stronie internetowej, że "to nie była przemoc" i wpieraniem tego młodym, niedoświadczonym dziewczynom, które mogą znaleźć się w takiej sytuacji, a potem przekonywać same siebie, że nic takiego się nie stało, nie są w zagrożeniu zadając się z takim chłopakiem, bo przecież "to nie jest przemoc", pani Małgorzata Musierowicz napisała, że nie jest, opisała też fajnego chłopaka, który wprawdzie sponiewierał dziewczynę psychicznie i fizycznie, ale nadal jest fajny, a w ogóle to miał powód, bo przecież ona go pocałowała, a on chciał być wierny innej i to dobrze, że tak zrobił: "nie uległ", obronił się, zachował czystość dla tej, którą kochał itp.

        Jeżeli tyle nakładu sprzedało się, to wielka szkoda, że nie można teraz wycofać tych egzemplarzy i podmienić w nich tej strony tekstu (zmieniwszy całą scenę). A jeszcze większa szkoda, że scena w ogóle nie została zatrzymana i zmieniona na poziomie redakcji przed wydrukowaniem.

        Na pewno można jednakże coś zmienić w tych następnych dodrukach, a także jakoś próbować naprawić swój błąd publicznie przyznając, że to był błąd i ostrzegając młode dziewczyny, żeby nie sugerowały się tą już wydrukowaną sceną i uważały na takich chłopaków, a jeżeli ktoś tak je potraktuje, to żeby niezwłocznie powiedziały to dobremu dorosłemu, który nie powie im "to nie była przemoc", tylko będzie po ich stronie, udzieli pomocy, powie im, że takie zachowanie jest przestępstwem, i że nikt nie ma prawa im tego robić, a wręcz może namówi dziewczynę do złożenia wniosku o ściganie sprawcy.

        Rząd dusz to wielka odpowiedzialność. Z drugiej strony, każdy popełnia błędy, więc to ludzka rzecz, natomiast zawsze, póki życia, póty jest czas, żeby błąd starać się przynajmniej naprawić i zminimalizować jego siłę rażenia. Ma Pani po temu możliwość, dysponując stroną internetową, mogąc udzielać wywiadów, wydawać oświadczenia, starać się zmienić coś w dodrukowanych egzemplarzach itp.

        Może też Pani pójść na konsultacje do Niebieskiej Linii, dowiedzieć się podstawowych rzeczy na temat przemocy (i jak się wpada w przemocowe związki, i że wpada się w nie najczęściej już na poziomie pierwszych zakochań, bo ma się pewne uwarunkowania z domu rodzinnego) i może Pani następnie przekuć ten swój błąd w dobro i stać się wielką rzeczniczką uświadamiania młodym osobom czym jest przemoc i ostrzegania przed wpadaniem w przemocowe związki. Pani głos zostanie usłyszany, bo nadal Panią czytelniczki czytają, również w mediach, a takie przyznanie się do błędu i mówienie pełnym głosem, że pewne opisane w książce zachowanie jest właśnie przemocą, może sprawić, że przekaz właśnie tym bardziej dotrze do młodych osób (dziewczyn i chłopaków, którzy mogą myśleć, że jak będą zachowywali się jak Józef z książki, to jest to OK).

        A więc, ma Pani okazję przekuć ten błąd w dobro. Nie jest jeszcze za późno i nie odejmie to Pani na pewno autorytetu, a jeszcze go przysporzy!

        Pozdrawiam,
        Ginestra
        • meduza7 Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 10:41
          Odnoszę wrażenie, że w następnym odcinku telenoweli pani MM zechce nam dobitnie wytłumaczyć, że Józinkowe potrząsanie to nie była żadna przemoc i żeby nam to unaocznić, wprowadzi postać jakiegoś np. pana Kopca, alkoholika regularnie lejącego żonę i dzieci. Oczywiście bez powodu, bo jeśli miał powód (bo zupa...), to też nie żadna przemoc, tylko czysta sprawiedliwość. No.
          • kopiec_esmeralda Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 11:16
            Jestem przekonana, że w nast. odcinku będzie namolnie "wytłumaczone", że szarpanie Józinkowe to nie była przemoc, tylko... no właśnie, co? W każdym razie zacieranie jest pewne.

            Będzie coś jak wstawka o "toksycznych rodzicach", zrywaniu więzi (nowoczesne podręczniki psychologii), feministce z pociągu - czyli zderzenie mądrości ludowych pokoleń przodków (jak się baby nie bije, to jej wątroba gnije) z nowoczesnymi fanaberiami psychologów i feministek (z włosami na jeża i kopcących papierosa).
            • meduza7 Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 11:50
              Gdyby w moim mieście planowano jakieś spotkanie autorskie, to mogę udać się na nie jako ta modelowa feministka, z czerwonymi włosami na jeża. Tylko, kurnać, nie palę.
              • rannie.kirsted Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 23:52
                METALOWE okulary zalozysz i AKTOWKE wezmiesz i styknie;)
              • szprota Re: McDusia okiem paranoika ;) 16.10.12, 07:56
                meduza7 napisała:

                > Gdyby w moim mieście planowano jakieś spotkanie autorskie, to mogę udać się na nie jako ta modelowa feministka, z czerwonymi włosami na jeża. Tylko, kurnać, nie palę.

                Takie tam nie palę :>
                • meduza7 Re: McDusia okiem paranoika ;) 16.10.12, 10:30
                  Ojtam, raz na pół roku się nie liczy :D
          • anutek115 Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 17:39
            meduza7 napisała:

            > Odnoszę wrażenie, że w następnym odcinku telenoweli pani MM zechce nam dobitnie
            > wytłumaczyć, że Józinkowe potrząsanie to nie była żadna przemoc i żeby nam to
            > unaocznić, wprowadzi postać jakiegoś np. pana Kopca, alkoholika regularnie leją
            > cego żonę i dzieci. Oczywiście bez powodu, bo jeśli miał powód (bo zupa...), to
            > też nie żadna przemoc, tylko czysta sprawiedliwość. No.

            Albo, by wytłumaczyc jeszcze dobitniej, wrowadzi na scene drugą zonę Pyziaka Janusza, udręczona życiem kobiete, która ten regularnie bijał, i żeby chociaz zasłuzyła! Nie ugotowala, nie sprzatnęła... żeby, no ja nie wiem, umalowała się czasem, żeby się mu spodobać, ubrała z fasonem, to by zrozumiała, że jej się należy, ale tak, pani, za nic? Czysta przemoc, jakże boleśnie prawdziwa to byla!!!

            Ale, na bogów, co ja tu robię. Co my tu robimy, na Jowisza, przeciez my pani MM podpowiadamy scenariusze.

            A potem mamy pretensje, że dzieło byle jakie, zamiast się autorefleksji poddać :D.
            • verdana Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 17:56
              Ależ nie rozumiecie całkiem. To nie była przemoc, ponieważ przemoc zastosowała Magdusia nastając na cnotę Józinka. Przyzwoity facet i przyzwoita kobieta nie mogą pozwolić na coś takiego - to ich bruka nieodwracalnie, każdy pocałunek, nawet na dobranoc, jeśli kocha sie inną, moze być albo zdradą, albo gwałtem.
              Zatem przemocowcem była tu Magdusia. A Józinek tylko robił co mógł, aby zachować cnotę i móc jeszcze kiedykolwiek myśleć o sobie, jako o człowieku przyzwoitym.
              • rozdzial43 Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 19:32


                > Zatem przemocowcem była tu Magdusia. A Józinek tylko robił co mógł, aby zachowa
                > ć cnotę i móc jeszcze kiedykolwiek myśleć o sobie, jako o człowieku przyzwoitym


                Oczywiście, że Józinek przekroczył granice "obrony koniecznej" i zastosował nadmierne środki w stosunku do "ataku".

                Ale też oczywiście nikt (w tym i nastoletni chłopiec z hormonami) nie ma obowiązku lubić, jak go płeć przeciwna napada w usta w lepkimi dlań i obrzydliwemi ustami. Ja bym ta nie chciała, żeby mnie kto napadł obrzydliwy i obślinił. Przemoc, przemoc, bym się darła, no i co poradzić.
                • verdana Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 19:49
                  Byś się darła - a nie potrzasała jak szczurem. Własnym gościem, mniejszym od siebie, który pocalował Cie na dobranoc. Reakcja trochę histeryczna, ale normalna - tymczasem reakcja Józinka jest nie do przyjęcia.
                • kopiec_esmeralda Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 19:49
                  Ale problem nie w tym, co powinien lubić chłopiec z hormonami, ani o tym, czego Ty byś nie chciała, tylko w tym, że zachowanie Józinka skoro już się zdarzyło, powinno być odautorsko potępione ustami kogoś z rodziny, czy narratora - w książce o walorach, teoretycznie, wychowawczych. To on powinien się wstydzić i mieć gryzące sumienie, a nie Magda. Tymczasem J. chodzi w aureoli, a dziewczyna się gryzie. To jest błąd autorki.
                • taria Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 20:23
                  > Oczywiście, że Józinek przekroczył granice "obrony koniecznej" i zastosował nad
                  > mierne środki w stosunku do "ataku".
                  >
                  > Ale też oczywiście nikt (w tym i nastoletni chłopiec z hormonami) nie ma obowią
                  > zku lubić, jak go płeć przeciwna napada w usta w lepkimi dlań i obrzydliwemi us
                  > tami. Ja bym ta nie chciała, żeby mnie kto napadł obrzydliwy i obślinił.

                  Tak samo jak nastoletni chłopak nie ma obowiązku lubić, jak go starsza członkini rodziny po policzkach obcałowuje (zwłaszcza znienacka), a taka sytuacja zdarza się nie tak rzadko.
                  Znałam panią w podeszłym wieku, która uwielbiała robić znajomym chłopakom i młodym mężczyznom brzydkiego psikusa i na pożegnanie, zamiast kurtuazyjnego cmok, cmok w powietrzu 3cm od twarzy, wpijała się im w wargi. Panowie gotowi byli rowy kopać, byle wykręcić się ze spotkań towarzyskich z jej udziałem ;)

                  Jednak ani razu nie spotkałam się z przypadkiem, żeby obrzydzony nastolatek wziąl filigranową ciotunię za kark i powiedział, że następnym razem jej przylutuje...
                  Młodej dziewczynie mozna?

                  >Przemoc, przemoc, bym się darła, no i co poradzić.

                  No, i jakby się wydarł, odsunąl się gwałtownie, albo splunal z obrzydzeniem, to ok, problemu by nie było. Ale on szarpie mniejszą i słabszą osobę, grozi jej, a co najważniejsze w podsumowaniu wylicza sobie, że jest 2:1, bo jej udało się odgadnąć, że jest ktoś inny!

                  Normalny chłopak powiedziałby: odczep się ode mnie, bo jestem zajęty i to bylby koronny argument przeciwko niechcianym awansom, a nie zastanawiał się, jaką przewagę dziewczynie może dać to, że on kogoś ma...

                  Samo zachowanie wobec Staszki ma cechy cyberstalkingu - starsza dziewczyna traktuje go jak zwykłego, dalekiego znajomego, ma swoje życie, które on podgląda przez dziurke od klucza klipów na jutubie i zalewa ją zwierzeniami typu "dziś dziewczyna próbowała mnie pocałować, ale ja sie nie dałem". Ciekawe, co by zrobił, gdyby Trolla otwartym tekstem napisala: męczy mnie Twoje zainteresowanie, mam chłopaka/narzeczonego i nie chcę utrzymywać juz z Toba kontaktów?

                  Dla mnie Józinek rośnie na typowego przemocowca...
                  • ready4freddy Re: McDusia okiem paranoika ;) 24.10.12, 21:11
                    taria napisała:


                    > Samo zachowanie wobec Staszki ma cechy cyberstalkingu - starsza dziewczyna trak
                    > tuje go jak zwykłego, dalekiego znajomego, ma swoje życie, które on podgląda pr
                    > zez dziurke od klucza klipów na jutubie i zalewa ją zwierzeniami typu "dziś dzi
                    > ewczyna próbowała mnie pocałować, ale ja sie nie dałem". Ciekawe, co by zrobił,
                    > gdyby Trolla otwartym tekstem napisala: męczy mnie Twoje zainteresowanie, mam
                    > chłopaka/narzeczonego i nie chcę utrzymywać juz z Toba kontaktów?
                    >
                    > Dla mnie Józinek rośnie na typowego przemocowca...

                    cyberstalkingu? dobrze, że jest sam jeden, bo by mu jeszcze przestępczość zorganizowaną "przybili", i piractwo międzyplanetarne dla większego efektu. rozumiem dzielenie włosa na czworo i rozbieranie tekstu na części pierwsze, ale trzymajmy się chociaż luźno faktów :)
                    - nie jest "dalekim znajomym", skoro Trolla przyjeżdża do nich na Wigilię, i to on ją odbiera z dworca;
                    - nie "zalewa", tylko pisze pojedynczymi zdaniami, na które Trolla odpowiada potem zbiorczym, dużym mailem;
                    - no i nie podgląda nikogo przez dziurkę od klucza, jak rany koguta, Trolla jako artystka publikuje po prostu zapisy z koncertów, każdy może "popodglądać". nie wydzierał chyba hakerskimi metodami zapisów z kamer pod jej domem?

                    nie wiem, jak rozumiesz cyberstalking, ale chyba jednak nieco zbyt szeroko.
            • piotr7777 Musierowicz vs. Krajewski 15.10.12, 17:59
              Zastanawiam się, że jedna, w sumie marginalna scena, wywołuje emocje a seria książek M. Krajewskiego o komisarzu Mocku, regularnie stosującym przemoc wobec kobiet (inna rzecz, że są to kobiety na ogół upadłe, no ale to nie powinno być usprawiedliwienie), cieszy się olbrzymim powodzeniem i nikt np. nie zarzuca autorowi mizoginii. W każdym razie książki Krajewskiego są przez wielbicieli współczesnych "Kryminałów" (używam cudzysłowu, bo z klasycznymi powieściami kryminalnymi ma to niewiele wspólnego) z powieściami szwedzkich autorów (Stieg Larsson i inni), którzy mizoginię, seksizm etc. ostro tępią.
              No owszem, Krajewski nie pisze dla nastolatków. Jednak i oni mogą sięgać po jego powieści i dojść do wniosku, że skoro Mock poniewiera kobietami to co w tym złego?
              • kooreczka Re: Musierowicz vs. Krajewski 15.10.12, 18:03
                Krajewskiego nie trawię, ale w książkach, które czytałam raz, ze przemoc nazywano po imieniu, dwa, że autor ani nie robił z Mocka wzoru do naśladowania, ani nie pretendował do bycia autorytetem moralnym.
                • verdana Re: Musierowicz vs. Krajewski 15.10.12, 18:10
                  Krajewskiego lubię, a jego inspektor nie ma być wzorem cnót, przeciwnie, przedstawiany jest jako sq... i w tym picie i przemoc jak najbardziej się mieszczą. Przecież nie o to chodzi, aby przemocy nie pokazywać, a wszystkie książki dostosowywać do poziomu bajeczek z morałem dla dziatek. Przemoc w książkach jest jak najbardziej OK, pod mwarunkiem, ze nazwie się ją przemocą, a nie cnotą moralną.
              • anutek115 Re: Musierowicz vs. Krajewski 15.10.12, 18:32
                piotr7777 napisał:

                > Zastanawiam się, że jedna, w sumie marginalna scena, wywołuje emocje a seria ks
                > iążek M. Krajewskiego o komisarzu Mocku, regularnie stosującym przemoc wobec k
                > obiet (inna rzecz, że są to kobiety na ogół upadłe, no ale to nie powinno być u
                > sprawiedliwienie), cieszy się olbrzymim powodzeniem i nikt np. nie zarzuca auto
                > rowi mizoginii. W każdym razie książki Krajewskiego są przez wielbicieli współc
                > zesnych "Kryminałów" (używam cudzysłowu, bo z klasycznymi powieściami kryminaln
                > ymi ma to niewiele wspólnego) z powieściami szwedzkich autorów (Stieg Larsson i
                > inni), którzy mizoginię, seksizm etc. ostro tępią.
                > No owszem, Krajewski nie pisze dla nastolatków. Jednak i oni mogą sięgać po jeg
                > o powieści i dojść do wniosku, że skoro Mock poniewiera kobietami to co w tym z
                > łego?

                Piotrze, nie wierzę, że nie rozumiesz i zadajesz to pytanie na serio.

                Marek Krajewski pisuje kryminały, może i nietypowe, ale jednak kryminaly, silnie osadzone w epoce, której daleko do łagodności. Uczynil swoim bohaterem brutalnego policjanta, przy czym ani razu (przynajmniej ja nie zauważyłam) nie okreslał tego bohatera jako wzoru do nasladowania, a już wzoru nasladowania dla nastolatek (i nastolatków) to już absolutnie nie. Jego bohater może byc dowolnie prymitywny, brutalny i sklonny do szeroko pojetej przemocy - bo to bohater literatury dla doroslych (nastolatki nie są tu targetem na pewno, chociaz oczywiscie mogą go czytać, jak wszystko), dobrze osadzony w konwencji.

                Marek Krajewski nie pisze dla nastolatek, nie kreuje od lat świata opiywanego jako przyjazny, otwarty, ciepły, ani bohaterow, z ktorymi jego czytelnicy powinni się identyfikować i wcielać w zycie ich ideały, nie kreuje się na wzór moralny i nie ma poczucia misji upiększania, ukulturniania i kształtowania charakteru swoich czytelnikow.

                Marek Krajewski po_prostu_pisze_kryminały.

                Równie dobrze mozna by zapytać, czemu tu nie rozszarpujemy i nie łamiemy rąk nad dowolnym autorem kryminałów, w co drugim pobicie albo gwalt, albo inna forma przemocy wobec kobiet, a np. Larsson, wspominany przez ciebie jako odcinający się od mizoginizmu i będący znanym feministą każe swojemu bohaterowi nie robic kompletnie nic w sprawie rozwiązanej przez niego w pierwszym tomie "Milennium", nie upominając się o zamordowane brutalnie kobiety aby nie burzyć spokoju i nie psuć opinii "starej, szacownej rodziny". I wkurza mnie to nieprzytomnie, ale tu o tym nie pisze i nie rozważam problemu, bo niby czemu? To forum o pisarce dla mlodych dziewcząt jest!
              • dakota77 Re: Musierowicz vs. Krajewski 15.10.12, 22:37
                Hm, a jakis dowodna to, ze osoby potepiajace te scene u MM uwielbiaja zarazem ksiazki o Mocku? Bo ja na ten przyklad nie mialam tych ksiazek w rekach.
                • meduza7 Re: Musierowicz vs. Krajewski 15.10.12, 23:59
                  Ja tam Mocka nie lubię, autor ma dar spieprzania finału, że tak powiem. Tzn, historia się rozwija, rozwija, akcja leci na łeb na szyję, po czym dochodzi do wykrycia mordercy i poznania jego motywów... a ja wołam ŁOT DE FAK???
              • easz Re: Musierowicz vs. Krajewski 30.10.12, 21:54
                piotr7777 napisał:

                > Zastanawiam się, że jedna, w sumie marginalna scena, wywołuje emocje a seria ks
                > iążek M. Krajewskiego o komisarzu Mocku, regularnie stosującym przemoc wobec k
                > obiet (inna rzecz, że są to kobiety na ogół upadłe, no ale to nie powinno być u
                > sprawiedliwienie), cieszy się olbrzymim powodzeniem i nikt np. nie zarzuca auto
                > rowi mizoginii. W każdym razie książki Krajewskiego są przez wielbicieli współc
                > zesnych "Kryminałów" (używam cudzysłowu, bo z klasycznymi powieściami kryminaln
                > ymi ma to niewiele wspólnego) z powieściami szwedzkich autorów (Stieg Larsson i
                > inni), którzy mizoginię, seksizm etc. ostro tępią.
                > No owszem, Krajewski nie pisze dla nastolatków. Jednak i oni mogą sięgać po jeg
                > o powieści i dojść do wniosku, że skoro Mock poniewiera kobietami to co w tym z
                > łego?

                Krajewskiego nastolatki czytaja takze, nawet bardzo. W tym kobiety przebardzo lubia go czytac, czego przeskoczyc nie jestem w stanie za bardzo i dziwie sie jednak troche.
                Krajewski zaslania sie konwencja, prawami gatunku, ktory sobie wybral do uprawy i jego zdaniem to zalatwia sprawe, takze sprawe takich niewygodnych pytan.

                Bylam na jednym ze spotkan z autorem i problem polega na tym, ze odnioslam nieodparte wrazenie, ze to nie tylko jego praca, ale ze on w scenach ww sie lubuje i wie tez, ze ludzie powszechnie sie w takich lubuja, i ze to sie w zwiazku z tym sprzeda, a to go cieszy na pierwszym miejscu z wszystkich.

                Roznica miedzy nim a Larssonem jest taka, ze opisy u L. sluza temu, zeby nastapila kara, zemsta etc. i tego ludzie chca i o tym autor wie, i to daje. U K. sprawiedliwosc nie jest wazna, jego ksiazki, czego by o erudycji nie mowic, sa jak Masakra pila mechaniczna 44 itp, te same cele, funkcje, srodki i metody.

                Ale to nie o tym forum, wiec.
        • milennn Re: McDusia okiem paranoika ;) 16.10.12, 14:23
          List jest piękny! moim zdaniem powinnaś go wysłać do MM, albo do wydawnictwa, które uprzejmie poda dalej.
        • totorotot Re: McDusia okiem paranoika ;) 21.10.12, 13:40
          ginestra napisała:

          (...)
          .
          .
          .


          > Jeżeli po tym eksperymencie nadal twierdziłaby Pani, że to nie była przemoc (tz
          > n. nic nie bolało, nie ma siniaków, krwiaków, nie ma również "ran na duszy" i i
          > nnych szkód moralnych)

          .
          .
          .
          .
          .
          .
          (...)


          Gdy nieznajomy mężczyzna nieoczekiwanie obsypie mnie kwiatami, to musi to być IMPULS. Gdy nieznajomy mężczyzna nieoczekiwanie zawiśnie na mych ustach swoimi ustami, to zarobi plaskacza. Gdy nieznajomy mężczyzna nieoczekiwanie zawiśnie mi swą męską dłonią na mojej damskiej rzyci- dostanie plaskacza.
          Gdy niemalże-nieznajoma kobieta zawisła swymi wiśniami na wiśniach Józinka, została jedynie odsunięta, co niewątpliwie naraziło ją na straty moralne. No i jest, oczywiście, seksistowskie i niefeministyczne, boć przeca plaskacz jej się należy się, należy się, należy się, jak psu buda.
          • berek_76 Re: McDusia okiem paranoika ;) 21.10.12, 13:47
            > Gdy niemalże-nieznajoma kobieta zawisła swymi wiśniami na wiśniach Józinka, zos
            > tała jedynie odsunięta, co niewątpliwie naraziło ją na straty moralne.

            Nie, nie została JEDYNIE odsunięta. Została również złapana za kark, potrząśnięta i potraktowana wycedzoną przez zęby groźbą.

            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

            You've got to kick a little
          • szprota Re: McDusia okiem paranoika ;) 23.10.12, 22:00
            totorotot napisała:


            > Gdy niemalże-nieznajoma kobieta zawisła swymi wiśniami na wiśniach Józinka, została jedynie odsunięta, co niewątpliwie naraziło ją na straty moralne. No i jest, oczywiście, seksistowskie i niefeministyczne, boć przeca plaskacz jej się należy się, należy się, należy się, jak psu buda.

            A co to za chromolenie, nieudana ironia czy troll tak słaby, że nie ma sił pójść się posilić do burger kinga, może się zrzucimy na kupon jakiś.
            Nikomu w takiej sytuacji się plaskacz nie należy, a już zwłaszcza osobie słabszej i mniejszej.
            • totorotot Re: McDusia okiem paranoika ;) 23.10.12, 23:06
              >
              > A co to za chromolenie, nieudana ironia czy troll tak słaby, że nie ma sił pójś
              > ć się posilić do burger kinga, może się zrzucimy na kupon jakiś.


              desant trolli


              > Nikomu w takiej sytuacji się plaskacz nie należy, a już zwłaszcza osobie słabsz
              > ej i mniejszej.

              słabszemu i mniejszemu mężczyźnie tym bardziej, bo jest szansa,że nie odda



              ps. jak byś zareagowała, gdyby jakiś obojetny Ci chłopak znienacka Ci zawisł? Albo pomacał? Jak konkretnie wyglądałaby Twoja reakcja?
              • bupu Re: McDusia okiem paranoika ;) 23.10.12, 23:20
                totorotot napisała:

                > ps. jak byś zareagowała, gdyby jakiś obojetny Ci chłopak znienacka Ci zawisł? A
                > lbo pomacał? Jak konkretnie wyglądałaby Twoja reakcja?

                Zabiłam wzrokiem, po czym werbalnie wyartykułowałam prośbę o zaprzestanie. Całkiem wystarczyło.

                Ponadto w tym, konkretnym makbusiowym przypadku stroną zawisającą jest nieduża dziewuszka, a ofiarą zawiśnięcia prawie dwumetrowy, wysportowany drągal. Nie sądzę, iżby musiał się obawiać padnięcia ofiarą gwałtu ze strony napastniczki.
                • dakota77 Re: McDusia okiem paranoika ;) 23.10.12, 23:25
                  Uwazam, ze Jozin moglby dziewczyne nawet stanowczo, ale nie gwaltownie odsunac od sobie. Przerwac kontakt, wyraznie dac do zrozumienia ze tego nie chce. Bez zadnego lapania za kark i potrzasania.
              • emae Re: McDusia okiem paranoika ;) 24.10.12, 06:39
                totorotot napisała:
                >
                >
                > > Nikomu w takiej sytuacji się plaskacz nie należy, a już zwłaszcza osobie
                > słabsz
                > > ej i mniejszej.
                >
                > słabszemu i mniejszemu mężczyźnie tym bardziej, bo jest szansa,że nie odda
                >

                A wiecie co?... Nawet gdyby dostała tego plaskacza, to chyba byłoby mniej obrzydliwe, niż faktycznie opisana scena. Plaskacz nie jest tak wykalkulowany, celowy, chłodny i autentycznie sadystyczny jak złapanie i podniesienie za kark, wycedzenie groźby i potrząśnięcie.

                >
                > ps. jak byś zareagowała, gdyby jakiś obojetny Ci chłopak znienacka Ci zawisł? A
                > lbo pomacał? Jak konkretnie wyglądałaby Twoja reakcja?

                Poszłam sobie gdzie indziej. W pełni wystarczyło.
                Jaka by nie była moja czy czyjaś reakcja, na pewno żadna z nas nie trzęsłaby facetem złapanym za kark. Chociażby dlatego, że zwyczajnie nie mamy tyle siły. No i między innymi o to nam właśnie chodzi: że Józinek ma taką siłę i tej siły używa.
              • szprota Re: McDusia okiem paranoika ;) 24.10.12, 10:16
                totorotot napisała:

                > ps. jak byś zareagowała, gdyby jakiś obojetny Ci chłopak znienacka Ci zawisł? Albo pomacał? Jak konkretnie wyglądałaby Twoja reakcja?

                Zważywszy moje gabaryty, wiszący lub macający musiałby być dzieckiem albo człowiekiem chorym, gdyby był mniejszy i słabszy ode mnie. Odsunęłabym się.

                Plus, zgadnij dla ilu osób pytanie o macającego obcego chłopaka nie jest hipotetyczne.
          • klymenystra Re: McDusia okiem paranoika ;) 24.10.12, 10:13
            Ty serio uwazasz, ze wymierzenie komus policzka cos daje? Ja sie najpierw ochrzaniam i ostrzegam, policzek to ostatecznosc, jesli ktos nadal przekracza moja granice i calkiem wyprowadza z rownowagi. Co nie jest latwe o tyle, ze jestem na tyle dorosla, zeby umiec nad soba panowac.
            • lezbobimbo Re: McDusia okiem paranoika ;) 24.10.12, 10:33
              klymenystra napisała:
              >Ja sie najpierw ochrzaniam i ostrzegam,

              Jak to, SIEBIE ochrzaniasz i ostrzegasz? ;P
              Przepraszam, mspanc!
      • anutek115 Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 17:55
        meduza7 napisała:

        > [i]33776)
        > Hania
        > Lokalizacja:
        > -
        > Niedziela, 14. Października 2012 11:11
        > A ja mam do UA jedno pytanie, które zaburza nieco radość z czytania "McDusi": j
        > ak można uzasadnić odpowiedź Józefa na pocałunek Magdusi? Jakim cudem w domu Bo
        > rejków nauczył się reagować przemocą? W dodatku w stosunku do kobiety...
        >
        > 33777)
        > Małg M
        > Lokalizacja:
        > -
        > Niedziela, 14. Października 2012 11:15
        > Haniu, to nie była przemoc. Przemoc to jest coś zupełnie innego.
        > Naucz się myśleć samodzielnie, proszę.
        > I przestańcie już nadawać ten sam zakodowany sygnał, ponieważ to jest zwyczajni
        > e nudne.

        Oczy mojej duszy ujrzały zdumiony wyraz twarzy tej nieszczęsnej czytelniczki, która - o niespodzianko! - nie jest osobą z tego forum, i do której Ukochana i Ciepła Autorka zaczęła nagle zwracac się w liczbie mnogiej i coś bredzić o nadawanym zakodowanym sygnale :D...

        > Przychodzi mi do głowy, że być może robicie "McD" niechcący świetną reklamę?...
        > taki atak...ho,ho.

        Przychodzi mi do glowy, że być może robi pani temu forum niechcący świetna reklamę?... taki atak... ho, ho.

        Bowiem, co zapewne pani MM do głowy nie przychodzi, nie wszyscy niezadowoleni czytelnicy przybiegli na jej strone prosto z tego forum (swoją drogą, godna podziwu pewność siebie, zalożyć, że książka nie podoba się TYLKO I WYŁACZNIE piszącym tu, czyli góra stu osobom), są tez tacy, ktorzy o tym forum nigdy nie słyszeli i nie widzieli go na oczy, a teraz, zmrożeni miła odpowiedzią Życzliwej Ludziom i Nieetykietkującej Autorki, moga sobie zadac trud i poszukać go w sieci.

        Po "Sprężynie" tak było, pamiętam napływ nowych, niektorzy zostali :).

        > Pani Małgorzato, to Pani nadała zakodowany sygnał "Przemoc jest ok" i proszę si
        > ę teraz nie fochać na czytelników, którzy go wyłapują, odkodowują i się dziwią,
        > jak coś takiego mogło wyjść spod pióra Ciepłej i Miłej Pisarki...
        >
        > Tak przy okazji, to poprosiłabym o definicję przemocy, jak ją Pani rozumie... M
        > ogę?

        Słusznie prosisz tutaj, tu cie przynajmniej nikt nie wytnie :D. Odpowiedzi się co prawda nie doczekasz, ale teraz przynajmniej masz pewność, że autorka to na pewno przeczyta :DDD.
        • emae Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 19:27
          anutek115 napisała:

          >
          > Bowiem, co zapewne pani MM do głowy nie przychodzi, nie wszyscy niezadowoleni c
          > zytelnicy przybiegli na jej strone prosto z tego forum (swoją drogą, godna podz
          > iwu pewność siebie, zalożyć, że książka nie podoba się TYLKO I WYŁACZNIE pisząc
          > ym tu, czyli góra stu osobom), są tez tacy, ktorzy o tym forum nigdy nie słysze
          > li i nie widzieli go na oczy, a teraz, zmrożeni miła odpowiedzią Życzliwej Ludz
          > iom i Nieetykietkującej Autorki, moga sobie zadac trud i poszukać go w sieci.
          >

          Moja własna osobista Mama nigdy nie była na tym forum, a jak z nią rozmawiałam o książce, to powtarzała dokładnie te same zarzuty, co my tutaj... :)
        • meduza7 Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 21:28
          A temczasem na Oficjalnej...


          33916)
          Żakosława
          Lokalizacja:
          wciąż siedząca
          Poniedziałek, 15. Października 2012 17:29
          Droga pani Małgosiu, nawet wiedząc, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, czuję, że umrę jak się nie dowiem, kto będzie głównym bohaterem "Wnuczki..." (dobrze, trochę przesadzam; w każdym razie dwoję się nad tym i troję, a nikogo nie jestem pewna). Czy mogłabym prosić o taką drobną sugestię? Z pozdrowieniami dla wszystkich Nauczycieli z dużego N i oczywiście dla najlepszej pani Małgosi

          33917)
          Małg M
          Lokalizacja:
          -
          Poniedziałek, 15. Października 2012 17:46
          Och, jeszcze za wcześnie, Żakosławo.
          Trzeba będzie poczekać; najpierw sama muszę się dowiedzieć tego i owego.


          LUDU FORUMA, POWIEDZ AUTORCE, CO MA PISAĆ, BO CZEKA NA INSPIRACJĘ!!!
      • klymenystra Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 19:21
        Wkurzyłam się. Odeślę to czytadło do akapitu, serio. Niech się MM nie nadyma.
        • janka_kreska Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 19:27
          klymenystra napisała:

          > Wkurzyłam się. Odeślę to czytadło do akapitu, serio. Niech się MM nie nadyma.
          A może faktycznie powinniśmy tak zrobić?
          • klymenystra Re: McDusia okiem paranoika ;) 15.10.12, 19:39
            Zrobmy. Wiem, ze nas malo, ale mimo wszystko...
            • pi.asia Jak mogłyśmy przegapić??? 18.10.12, 19:59
              Mamy w McD odpowiedź na zadane tu na forum pytanie "kiedy właściwie Pyziak kłamał?"
              Odpowiedź brzmi "zawsze".

              W wątku forum.gazeta.pl/forum/w,25788,130810063,,Kiedy_wlasciwie_Pyziak_klamal_.html?v=2 jest również spór o to, czy kochał Gabę czy nie - i też dostałyśmy odpowiedź.

              (młodym stażem forumowiczkom polecam ten wątek, bo wnioski do jakich doszłyśmy na podstawie faktów i dat podanych przez Autorkę są porażające i wiele tłumaczą)
              • anutek115 Re: Jak mogłyśmy przegapić??? 18.10.12, 20:27
                A podlinkowany wśród fanfików wątek o drugim planie, co wkracza do akcji??? WSZYSTKO, co wymyśliłyśmy w temacie Kopcow jest w "McDusi" :))).
                • meduza7 Re: Jak mogłyśmy przegapić??? 19.10.12, 08:29
                  Tej, powinnyśmy dostać jakiś procent z zysków.
      • ananke666 Re: McDusia okiem paranoika ;) 31.10.12, 01:43
        Naucz się myśleć samodzielnie, proszę.

        Obelga, zupełnie niezasłużona...

        I przestańcie już nadawać ten sam zakodowany sygnał, ponieważ to jest zwyczajnie nudne.
        Niemądre.

        No i nieskuteczne - oto najświeższe wiadomości: I nakład "McDusi" 60.000 egz.- sprzedany. Dodruk 20 tys. egz.- już jest w księgarniach. A wczoraj dostałam w Toruniu od
        wydawcy umowę na kolejny dodruk, jeszcze 5 tys.
        Przychodzi mi do głowy, że być może robicie "McD" niechcący świetną reklamę?... taki atak...ho,ho.


        A ja i tak mam ładniejsze kredki! No żywcem z przedszkola wyjęte.

        Nie wiem doprawdy, czemu to miało służyć. Cartland sprzedała pono więcej niż miliard książek, ale nie sądzę, żeby nakład był odzwierciedleniem ich poziomu...

        To dobrze, że książka się sprzedaje, pecunia non olet i są potrzebne.
        • bupu Re: McDusia okiem paranoika ;) 31.10.12, 20:44
          ananke666 napisała:

          > Nie wiem doprawdy, czemu to miało służyć. Cartland sprzedała pono więcej niż mi
          > liard książek, ale nie sądzę, żeby nakład był odzwierciedleniem ich poziomu...

          "Zmierzch", tudzież "50 twarzy szajsu" też się sprzedają w obłędnych ilościach. I cóż z tego? Dobrą literaturą się od tego nie stają.
          • marcopoolo Re: McDusia okiem paranoika ;) 03.11.12, 17:32
            Witam wszystkie fanki M.M. wpisujące się na to forum. Temat przemocy zaciekawił mnie mocno, więc przeczytałam wszystkie wypowiedzi i mam wrażenie, że rozdmuchałyście go niewyobrażalnie. Nastoletni chłopak, któremu od lat podoba się jedna, nieosiągalna dziewczyna, nabuzowany młodzieńczymi hormonami. Wyraźnie nielubiący całującej. Dla mnie każda jego reakcja jest prawdopodobna. A ewentualne poszarpanie - to jak najbardziej dziecinna reakcja, kiedy uderzenie kogoś jest najprostszą obroną. Przyglądam się takiemu małemu rodzeństwu (6 i 4 lata), które sprawy sporne wyjaśnia gryzieniem, pluciem, popychaniem - niezależnie od tego jak często rodzice, dziadkowie rozdzielają, tłumaczą, karzą, nakazują przeprosić. To najbardziej pierwotne instynkta.
            Nie zagwarantuje tego nawet Borejkowskie wychowanie - bo inne czynniki wychowujące to szkoła, brutalna ulica, i koledzy - którzy litości często nie znają, albo nie okażą.
            Dlaczego nie analizujecie momentów, gdy Aniela walnęła w nos Pawełka, Patrycja - Baltonę, kiedy Fryderyk obawiał się że Róża go spoliczkuje - tyle pamiętam na już. Jak kobieta używa przemocy to wszystko ok?
            Przemoc i brutalność wokół nas i w książkach - nawiasem mówiąc mnie bardziej zniesmaczyło zakucie Natalii w kajdanki przez Nerwusa - bo oni już mieli swoje lata (chociaż wiek studencki - to też wiek smarkaty jest obecnie).
            A w ogóle zagorzałe feministki to powinny raczej debatować nad bardziej poważnymi książkami. Te dla nastolatek zostawmy nastolatkom.
            • bupu Re: McDusia okiem paranoika ;) 03.11.12, 17:59
              marcopoolo napisał(a):

              > Witam wszystkie fanki M.M. wpisujące się na to forum. Temat przemocy zaciekawił
              > mnie mocno, więc przeczytałam wszystkie wypowiedzi i mam wrażenie, że rozdmuch
              > ałyście go niewyobrażalnie. Nastoletni chłopak, któremu od lat podoba się jedn
              > a, nieosiągalna dziewczyna, nabuzowany młodzieńczymi hormonami. Wyraźnie nielub
              > iący całującej. Dla mnie każda jego reakcja jest prawdopodobna

              To, że jest prawdopodobna, nie znaczy, że należy ją prezentować jako WŁAŚCIWĄ. A tach zachowanie Józefa autorka pokazuje.

              > Dlaczego nie analizujecie momentów, gdy Aniela walnęła w nos Pawełka, Patrycja
              > - Baltonę, kiedy Fryderyk obawiał się że Róża go spoliczkuje - tyle pamiętam na
              > już. Jak kobieta używa przemocy to wszystko ok?

              Scena z Pulpą i Baltoną została zadyskutowana prawie na śmierć. Tu, na tym forum. Anieliny nokaut PAwełka nie był zdaje się zaprezentowany jako chlubny. Sceny z Frycem zaś nie pamiętam, może dlatego, że działa on na mnie wybitnie nasennie. Ale konkluzja jest taka, że przemocy w wydaniu damskim również nie popieramy.

              > A w ogóle zagorzałe feministki to powinny raczej debatować nad bardziej poważny
              > mi książkami. Te dla nastolatek zostawmy nastolatkom.

              Bo książki dla nastolatków nie pokazują tymże nastolatkom wzorców zachowań, więc nie ma się czym martwić. Prawdaż.
              • marcopoolo Re: McDusia okiem paranoika ;) 03.11.12, 18:20
                a gdyby pokazywały one zawsze właściwe wzorce - Józinek delikatnie by się odsunał, wypowiedziałby słowa "ależ niecałuj mnie, to nie uchodzi" , a potem pocałowawszy MacDusię w rękę, ukłoniwszy się wyszedł z pokoju. A my za przeproszeniem, "porzygalibyśmy się" od słodyczy i uprzejmości. Czasy Wokulskiego chyba już minęły.
                Czy opisane wydarzenie było już - promowaniem i pochwalaniem przemocy? Autorka wybrała taki sposób reakcji młodego gościa na pierwszy pocałunek, pasował jej do jego charakteru (Józinek zgrywający się na "prawdziwego" mężczyznę, twardego, beznamiętnego silnego - bo tak go sobie wyobraża). Możliwe, że wyrośnie na fatalnego faceta, ale iluż ich wokół nas - tak po prostu bywa.
                • bupu Re: McDusia okiem paranoika ;) 03.11.12, 18:35
                  marcopoolo napisał(a):

                  > a gdyby pokazywały one zawsze właściwe wzorce - Józinek delikatnie by się odsun
                  > ał, wypowiedziałby słowa "ależ niecałuj mnie, to nie uchodzi" , a potem pocałow
                  > awszy MacDusię w rękę, ukłoniwszy się wyszedł z pokoju. A my za przeproszeniem,
                  > "porzygalibyśmy się" od słodyczy i uprzejmości. Czasy Wokulskiego chyba już mi
                  > nęły.

                  I oczywiście nie ma żadnych innych reakcji do wyboru, jak tylko potrząśnięcie za kark, albo dworska grzeczność. Oraz oczywiście autorka nie mogła opisać reakcji Józina jako złej. No skądże.

                  > Czy opisane wydarzenie było już - promowaniem i pochwalaniem przemocy? Autorka
                  > wybrała taki sposób reakcji młodego gościa na pierwszy pocałunek, pasował jej d
                  > o jego charakteru (Józinek zgrywający się na "prawdziwego" mężczyznę, twardego,
                  > beznamiętnego silnego - bo tak go sobie wyobraża). Możliwe, że wyrośnie na fat
                  > alnego faceta, ale iluż ich wokół nas - tak po prostu bywa.

                  Był, bo autorka opisuje ją jako reakcję właściwą, a Józina jako rycerskiego, zacnego chłopca bez skazy. To Magda się wstydzi, natomiast Józin z satysfakcją myśli, że wygrał oraz pokazał jej. I jedno słowo nagany autorce spod pióra nie wychodzi.

                  > Czy opisane wydarzenie było już - promowaniem i pochwalaniem przemocy? Autorka
                  > wybrała taki sposób reakcji młodego gościa na pierwszy pocałunek, pasował jej d
                  > o jego charakteru (Józinek zgrywający się na "prawdziwego" mężczyznę, twardego,
                  > beznamiętnego silnego - bo tak go sobie wyobraża). Możliwe, że wyrośnie na fat
                  > alnego faceta, ale iluż ich wokół nas - tak po prostu bywa.
            • kkokos Re: McDusia okiem paranoika ;) 03.11.12, 18:58
              marcopoolo napisał(a):

              > A w ogóle zagorzałe feministki to powinny raczej debatować nad bardziej poważny
              > mi książkami. Te dla nastolatek zostawmy nastolatkom.

              łolaboga, a ja naiwnie myślałam, że przyłażenie na nowe fora i pouczanie forumowiczów, o czym powinni, a o czym nie powinni dyskutować, wyszło z mody. głupia ja.
              • marcopoolo Re: McDusia okiem paranoika ;) 03.11.12, 20:01

                > łolaboga, a ja naiwnie myślałam, że przyłażenie na nowe fora i pouczanie forumowiczów, o czym powinni, a o czym nie powinni dyskutować, wyszło z mody. głupia ja.

                :-) no cóż, po zastanowieniu - jednak przepraszam. Chyba jednak nie powinnam tak to zapisać. Każdy ma prawo czytać i dyskutować o czym chce.
                trafiłam akurat na tę część forum , ponieważ szukałam tematów jak to "Musierowicz promuje przemoc". W temat powoli się wgłębiam, podobnych wątków jest tu już kilka, a ja wypowiedziałam się akurat przypadkiem tutaj.
                Jak już można zauważyć - nie uważam, że omawiana scena jest jakimkolwiek promowaniem i pochwalaniem przemocy. I staram się bronić swojej opinii.
                Jednak moje pierwsze wrażenia, po odczytaniu wielu wypowiedzi tu zapisanych ( i w innych wątkach, żeby nie było) - to panująca w nich ukryta agresja. Czyż to nie jest również promowanie przemocy (psychicznej - oczywiście)?
                A jeśli chodzi o "przyłażenie" (jakież to negatywnie brzmiące słowo) to zawsze myślałam, że wypowiedzieć może się każdy, można mu zwrócić uwagę - że zrobił to niewłaściwie.
                • bupu Re: McDusia okiem paranoika ;) 03.11.12, 20:12
                  marcopoolo napisał(a):

                  > Jednak moje pierwsze wrażenia, po odczytaniu wielu wypowiedzi tu zapisanych ( i
                  > w innych wątkach, żeby nie było) - to panująca w nich ukryta agresja. Czyż to
                  > nie jest również promowanie przemocy (psychicznej - oczywiście)?

                  Ty trollujesz, czy serio tak...?
                • klymenystra Re: McDusia okiem paranoika ;) 03.11.12, 20:15
                  Forum istnieje wiele lat. Naprawdę wiele - ja tu jestem od 2005, a nie byłam pierwsza. Dyskusje były na wiele tematów - jeśli chcesz stawiać tak stanowcze diagnozy, to przeczytaj najpierw całe archiwum. Dopiero wtedy będą uprawnione Twoje niektóre tezy.
            • klymenystra Re: McDusia okiem paranoika ;) 03.11.12, 19:56
              Ależ to my witamy! (jest to zwrot używany przez gospodarza czy stałych bywalców wobec nowych osób. Nie możesz więc Ty nas witać :)) Jako moderatorkę cieszy mnie trafna i wnikliwa analiza naszego forum - otwarłaś nam nasze ślepe oczki - jako pierwsza! Mam pytanie - co mamy zrobić z tą wiedzą? Zamknąć forum czy też zbiorowo się zmienić na lepsze i grupsze?
              • jottka Re: McDusia okiem paranoika ;) 03.11.12, 20:17
                klymenystro, chciałam ci jednak zwrócić uwagę, że użyte przez ciebie trudne słowo piszemy "grópsze". no.
                • klymenystra Re: McDusia okiem paranoika ;) 03.11.12, 20:24
                  Oesu, przepraszam, krytyka na mnie tak działa, zaczynam robić POTWORNE błędy.
                  • janka_kreska Re: McDusia okiem paranoika ;) 04.11.12, 11:56
                    Przeczytałam Waszą krótką dyskusję z Marco Polo i zgadzam się, że temat Józinowego zachowania został już przeanalizowany na wszelkie możliwe sposoby. I już nieważne, czy marco polo trolluje, czy też nie... Sama jako wierna czytelniczka tego forum jestem już zmęczona tym wątkiem, nie zmienia to jednak faktu, że wciąż pamiętam pierwsze wrażenie jakie wywołała we mnie scena z potrząsanym szczurem... jeszcze przed przeczytaniem całej dyskusji tutaj... mój instynkt mówił mi "hej, szanowna autorko, to nie tak"!!! Tak samo zareagowałam na Idę rzucającą w Józina słoikiem musztardy (brr....). Zgadzam się z marco polo, że po McDusi pojawiła się tutaj ... nie wiem czy agresja, ale na pewno złość. Tak, myślę że sporo jest w nas złości. Czytam znowu KK, IS, przejrzałam fragmenty SK... Musierowicz naprawdę potrafi (potrafiła?) pisać. Chcę wierzyć, że ta złość która się tutaj przewala jest wynikiem wielkiego rozczarowania i żalu, że na naszych oczach dokonuje się dorżnięcia sagi na której część z nas się wychowała. Dorżnięcia z kompletnym brakiem szacunku do czytelnika, którego się przecież wychowało!
                    A co do komentarza marco polo a propos wojujących feministek... No, Boże! Czy każda inteligentna, samodzielnie myśląca i mająca zdecydowane poglądy kobieta musi być od razu nazywana (wyzywana - bo zabrzmiało mi to jak obelga) wojującą feministką??? I kiedy to słowo przestanie być "etykietkujące". Pytanie retoryczne!
Pełna wersja