Dodaj do ulubionych

Więzy zbyt już nieznośne

17.10.12, 19:23
Gaba miała za sobą tylko ślub cywilny, na którym poprzestał Janusz Pyziak, twierdząc, że kościelny nałożyłby mu więzy zbyt już nieznośne. I rzeczywiście. Cywilne rozwiązał bez trudu (...).

Męczyło mnie dzisiaj, o co chodziło z tymi nieznośnymi więzami Pyziaka. Decyzja o wzięciu li i jedynie ślubu cywilnego zdawałaby się wskazywać na religijną obojętność Janusza i tłumaczyłaby poniekąd antypatię wobec niego (i jego "nieprawdziwego" ślubu) Mili Borejko. Jak przypuszczamy, co jednak nie jest wyrażone explicite, Gabriela i jej rodzina woleliby jednak więzy kościelne, skoro wszyscy "prawomyślni" narzeczeni zawarli takież (patrz ekscytacja rodziców przed ślubem Idy, pierwszym "prawdziwym" ślubem w rodzinie, małżeństwo cywilne z Pyziakiem jest wspomniane niemal wstydliwie). I być może dla nich ślub "tylko cywilny" jest tym ślubem nieprawdziwym, udawanym, niewiążącym jak należy, a niechęć do ślubu kościelnego oznacza ogólnie - niechęć do wiązania się z kimś na stałe.

Wątpliwe jednak, by opinie takie wyrażał ktoś religijnie obojętny (nie mówię, że Janusz to był jakiś zatwardziały ateista), bo dla kogoś takiego wartość symboliczna obu ślubów jest identyczna i ślub cywilny w niczym nie ustępuje sakramentalnemu. Już nie mówiąc o tym, że więzy prawne są w obu przypadkach identyczne, więc jedyna różnica jest w podejściu religijnym do obu ślubów, podejściu, które w Jeżycjadzie reprezentują akurat Borejki, nie Pyziakowie. Gdyby Janusz był religijny (przynajmniej na tyle, na ile byli jego teściowie i żona), raczej nie powstałoby mu raczej w głowie wzięcie ślubu "tylko cywilnego".

Być może zatem stąd cała hipoteza o niedojrzałości Pyziaka do małżeństwa - z faktu, że miał do zawarcia tegoż zupełnie inny stosunek ideologiczny niż żona i teściowie? Gdybam oczywiście, bo o jego religijności nie wiemy zasadniczo nic pewnego. Zdaje się, że stwierdzenie o "nigdy nie umiałem kochać" ma pasować do tezy "wziął TYLKO ślub cywilny, bo nie kochał na tyle, aby wziąć kościelny", tyle że to znowu jest ocena osoby religijnej, czytaj - teściów i Gaby, oraz samej narratorki, sam Janusz nigdy nie zdradził się z poglądem, że jedynymi uznawanymi przez niego za prawdziwe są więzy sakramentalne, a kontrakt cywilny zawarł z czystego cynizmu, bo taki był z niego zimny drań, hue hue.

Zastanawiające jest jednak, że ciotka Alma wytyka Laurze ten "ślub zaledwie cywilny", co trochę nie pasuje do koncepcji Pyziaków-bezbożników, może jednak jest to jakieś echo komentarza, który usłyszała będąc świadkową? Z jakiegoś powodu nie trawi organicznie wszystkich Borejków - a przecież jedyny kontakt z nimi miała na rzeczonym ślubie, może tam coś zaszło?

No i ostatnie, sprawa rozwodu - który odbył się w zasadzie jak? Zaocznie, skoro Janusz był w więzieniu? Robrojek uznał rozwód w takiej sytuacji za akt dobrej woli wobec Gaby, skąd więc stwierdzenie parę tomów później, że Janusz "zmusił" do rozwodu? I niby jak miał zmuszać siedząc w kiciu?

Przyznaję bez bicia, że przede mną jeszcze ostatni tom, więc jeśli coś tam się wyjaśniło, tom ciekawa :)
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Więzy zbyt już nieznośne 17.10.12, 19:35
      po primo - to uważam, że nie ma co szukać logiki w dopisywanych ex post wesołych kawałkach, których jedynym celem jest udowodnienie, że autorka ma zawsze rację, a jeśli nie ma, to patrz punkt pierwszy.

      ale poza tym to w latach 80., kiedy janusz i gaba brali ślub, więzy prawne stwarzał tylko ślub cywilny, więc argument, że on ją traktował niepoważnie, bo tylko cywilnie chciał się żenić, jest kompletnie odczapny, bo niby jak inaczej miał to zrobić? raczej by to wskazywało na uczciwość pyziaka, że nie chciał brać udziału w obcej sobie duchowo ceremonii (acz mógłby, zdaje się, żenić się z gabą w kościele z pozycji bezwyznaniowca).

      natomiast co do rozwodu, to pewna nie jestem, ale gdzieś czytałam, że w latach 70. wystarczył fakt "pozostania na zachodzie" przez jedno z małżonków, żeby to drugie dostawało rozwód z automatu jako porzucone. nie wiem, czy zasada działała nadal w latach 80., ale przy tym założeniu i tak to gaba musiałaby wnosić o rozwód, nie janusz. a poza tym twierdzę ponownie, że nie ma co przykładać realiów do radosnej twórczości pani mm, bo dopiero wtedy można zwątpić:)
      • klawiatura_zablokowana Re: Więzy zbyt już nieznośne 17.10.12, 20:00
        > po primo - to uważam, że nie ma co szukać logiki w dopisywanych ex post wesołyc
        > h kawałkach, których jedynym celem jest udowodnienie, że autorka ma zawsze racj
        > ę, a jeśli nie ma, to patrz punkt pierwszy.

        Nie było moim celem doszukiwanie się logiki, bo jak zostało wspomniane wyżej, nic tu się jej nie trzyma - ani rzekome "nieznośne więzy" ślubu kościelnego (które były żadne, tym bardziej dla osoby niespecjalnie wierzącej), ani ciotka Alma nagle potępiająca brak kościelnej ceremonii, ani "zmuszenie do rozwodu". Gdybamy sobie zaledwie, bo jak na forum wiadomo, czasem przez usiłowania autorki, by nam sprzedać jej wizję świata, przebija się wersja zupełnie inna. Moja interpretacja jest taka, że różnice światopoglądowe leżały u podstaw całej pyziaczej ideologii, jaką nam autorka serwuje. Być może nie chciała napisać wprost, że chodziło zwyczajnie o to, że Janusz był niewierzący lub w najlepszym wypadku agnostyk. Ale to jakby z tej postaci wynika: niechęć do ślubu kościelnego, materializm (stereotypowo przypisywany ateistom), zagubienie w życiu (brak sensu życia wynikiem braku Wartości), brak wyższych uczuć (prawdziwie kochać może tylko ten, kto poznał Boga - któryś biskup ostatnio się tak wypowiadał).

        > ale poza tym to w latach 80., kiedy janusz i gaba brali ślub, więzy prawne stwa
        > rzał tylko ślub cywilny

        Słuszność! Tym bardziej teoria "nieznośnych więzów" nie trzyma się kupy.
        • dakota77 Re: Więzy zbyt już nieznośne 17.10.12, 20:08
          klawiatura_zablokowana napisała:

          > Nie było moim celem doszukiwanie się logiki, bo jak zostało wspomniane wyżej, n
          > ic tu się jej nie trzyma .

          Ale wlasnie w tym rzecz- tu nie ma czego analizowac. Kolejne informacje dotyczace okolicznosci slubu Gaby i Pyziaka pojawiaja sie po latach, nijak nie lacza sie z wczesniejszymi informacjami i maja na celu li i jedynie wykazanie, ze Pyziak zawsze byl podly, o czym wszyscy wiedzieli, z Mila na czele.

          Co do tego, czy dla niewierzacego slub koscielny i cywilny stanowia ten sam rodzaj zobowiazan, nie jestem do konca przekonana. Owszem, strona niewierzaca nie musi przysiegac tego samego, co katolik. Ale katolicka strona i tak deklaruje, ze wychowa dzieci w wierze, prawda? Nie kazdemu wspolmalzonkowi musi sie to podobac, gdy sam nie wierzy.
          • jottka Re: Więzy zbyt już nieznośne 17.10.12, 20:17
            ale wiesz co (wiesz co, klawiatura), ja się podpisuję pod dakotą - można analizować pewne całości (typu powieść, postać czy wątek w obrębie którejś powieści) i do ciekawych rzeczy dochodzić, które niekoniecznie są zgodne z zamierzeniami autorki. ale nie da się przykładać narzędzi analitycznych. logiki i dedukcji do tworów, które są dopisywane po kawałku, po latach, bez zwracania uwagi na spójność z wiedzą z poprzednich części. wnioski z tego można wysnuć raczej nie na temat światopoglądu autorki, co jej niechlujstwa.
          • klawiatura_zablokowana Re: Więzy zbyt już nieznośne 17.10.12, 20:33
            > Ale wlasnie w tym rzecz- tu nie ma czego analizowac.

            Co najwyżej przebijający zza kadru światopogląd autorki. I tu chyba przebił - dosyć nieumiejętnie dorobiony jako rzekomy pogląd Janusza.

            > Co do tego, czy dla niewierzacego slub koscielny i cywilny stanowia ten sam rod
            > zaj zobowiazan, nie jestem do konca przekonana.

            Zanim zabrniemy w dyskusję doktrynalną, wyjaśnię, że nie było moim celem wywiązanie dyskusji pt. do czego zobowiązuje ślub kościelny i czy jest to słuszne. Chodziło mi natomiast o kwestię "prawdziwości" czy też "zobowiązania" niesionego przez więzy cywilne i kościelne. I mój post nie miał nic na celu poza podkreśleniem, że akurat pod kątem zaangażowania emocjonalnego i szczerych chęci do wytrwania w tych więzach nie ma różnicy z punktu widzenia osoby "niekoniecznie religijnej". Osoba niewierząca może nawet uznawać ślub cywilny za ten "jedyny prawdziwy", a kościelny za niepotrzebne zamieszanie i sztuczne ceremonie. Z tego względu teoria Janusza-ateisty trzymałaby się kupy, ale więzy nieznośne by były nie z tego powodu, że by zbytnio go do czegoś moralnie obligowały, raczej z powodu formalności kościelnych (nauki, spowiedź) i konieczności brania udziału w czymś, do czego być może podchodził niezbyt entuzjastycznie. Natomiast Babi & co. uznali, że słowo "nieznośne" odnosi się do "nie chce być z Gabą na poważnie". No i nastąpiła - tak jak z Frycem - dyskwalifikacja.

            Teoria jest rzecz jasna moja własna, gdybologiczna, wręcz fanfikowa, ale w kontekście tego, jak są przedstawiani bohaterowie biorący udział w tamtych wydarzeniach - być może całkiem wiarygodna? Nie upieram się wcale, że tak było albo że mam silne poparcie w cytatach, wątek jest czysto poszlakowy i ma podobną wartość faktograficzną co gdybania w stylu "czy Borejkowie głosują" :)
            • jottka Re: Więzy zbyt już nieznośne 17.10.12, 20:54
              chwilkę, ale ja cię nie rozumiem - jeśli janusz miałby być ateistą, to mógłby się z gabą żenić w kościele katolickim wedle specjalnej procedury, ale ani spowiedzi, ani innych takich obowiązków katolika wypełniać by nie musiał! no przecież to z jednej strony absurd, a z drugiej bluźnierstwo:)

              chyba że ty zakładasz, że "niewierzący" równa się ochrzczony i bierzmowany katolik, tyle że obłudnik? znaczy zwisa mu to równo, ale jakoś się przemęczy dla dobra żony??? w takim razie robisz z nieszczęsnego pyziaka jeszcze gorszego oszusta i hipokrytę niż autorka go raczyła odmalować..

              i raz się jeszcze zaprę - dla mnie z wątku janusza przeświecają nie poglądy religijne autorki, tylko jej zwyczajne niechlujstwo i próby dorobienia sensu do scen minionych, co owocuje jeszcze większym pomieszaniem.
              • dakota77 Re: Więzy zbyt już nieznośne 17.10.12, 20:56
                jottka napisała:

                > i raz się jeszcze zaprę - dla mnie z wątku janusza przeświecają nie poglądy rel
                > igijne autorki, tylko jej zwyczajne niechlujstwo i próby dorobienia sensu do sc
                > en minionych, co owocuje jeszcze większym pomieszaniem.

                Otoz to. Dopisane na sile po latach sceny, nie skladajace sie w jedna calosc.
              • klawiatura_zablokowana Re: Więzy zbyt już nieznośne 17.10.12, 21:19
                > chwilkę, ale ja cię nie rozumiem - jeśli janusz miałby być ateistą, to mógłby s
                > ię z gabą żenić w kościele katolickim wedle specjalnej procedury

                No, mógłby. Pytanie, czy to była powszechna wiedza w ówczesnym czasie. O ile wykazuje obserwacja par wymieszanych wyznaniowo, a zalegalizowanych w czasach Gabowych, zwykle albo ustępowała strona niewierząca i na potrzeby ślubu zaciskała zęby (co nie jest takie rzadkie i dzisiaj, jak wynika z uważnej lektury forum "Ślub i wesele") albo ustępowała strona katolicka i zawierano ślub cywilny. Tzw. ślub mieszany stał się popularny jako rozwiązanie dla takich par w ciągu ostatnich 5-10 lat. A i tak dla niektórych (niekoniecznie) tradycyjnych katolików pozostaje czymś "nieprawdziwym" lub "nie do końca prawdziwym", a i intencje strony niewierzącej mogą być lekko podejrzane, bo wszak nie przysięga na Boga ;)

                > chyba że ty zakładasz, że "niewierzący" równa się ochrzczony i bierzmowany kato
                > lik, tyle że obłudnik? znaczy zwisa mu to równo, ale jakoś się przemęczy dla do
                > bra żony??? w takim razie robisz z nieszczęsnego pyziaka jeszcze gorszego oszus
                > ta i hipokrytę niż autorka go raczyła odmalować..

                Chwila, ale przecież ja trzymam się swojej hipotetycznej wersji, że Pyziak właśnie odmówił wzięcia udziału w czymś takim - stąd uwaga o "nieznośnych więzach". To by go akurat, wbrew komentarzowi narratorki, stawiało w świetle pozytywnym.

                > i raz się jeszcze zaprę - dla mnie z wątku janusza przeświecają nie poglądy rel
                > igijne autorki, tylko jej zwyczajne niechlujstwo i próby dorobienia sensu do sc
                > en minionych, co owocuje jeszcze większym pomieszaniem.

                No pewnie, że tak. A ja już zaznaczyłam chyba ze trzy razy, że wątek ma charakter gdybologiczny i jest oparty na poszlakach oraz kojarzeniu faktów nie związanych bezpośrednio z wątkiem ślubu Gabusi i Janusza. Podobnie jak bardzo wiele tutejszych wątków, które służą zabawie i tworzeniu teorii alternatywnych, a nie odkrywaniu Prawdziwej Prawdy, która - jak już zostało wspomniane i przez miłe dyskutantki, i przeze mnie - w tym akurat temacie nie istnieje a i raczej już nie zaistnieje z uwagi na przesyt faktów wzajemnie sprzecznych :)
                • kkokos Re: Więzy zbyt już nieznośne 17.10.12, 22:16
                  albo ustępowała strona katolicka i zawierano ślub cywilny. Tzw.
                  > ślub mieszany stał się popularny jako rozwiązanie dla takich par w ciągu ostat
                  > nich 5-10 lat. A i tak dla niektórych (niekoniecznie) tradycyjnych katolików po
                  > zostaje czymś "nieprawdziwym"

                  pamiętajmy, że komuna była, a ślub jednostronny ma w sobie coś ostentacyjnego. a wiadomo, że kto nie chodzi do kościoła, ten komuch (a milicjant, co w sekrecie chrzci dziecko na drugim końcu polski, to dobry komuch).
                  więc taki ślub mieszany straszliwie by stygmatyzował - znacznie mniej od opcji "tylko cywilny". zwłaszcza śluby w ciąży były często tylko cywilne - no bo panna młoda w bieli i welonie, a z brzuchem?? - więc w sumie było ich bardzo dużo.
                  • meduza7 Re: Więzy zbyt już nieznośne 17.10.12, 23:10
                    Ja zawsze interpretowałam to tak, że "nieznośność więzów" brała się stąd, że ślub cywilny dawał możliwość rozwodu, który w latach 80-tych nie był już przecież żadnym zgorszeniem ani piętnem, a ślub kościelny - nie (ok, istnieje stwierdzenie nieważności, ale w tamtych czasach było to chyba bardzo rzadkie, a tak czy siak procedura jest znacznie dłuższa i bardziej upierdliwa niż przy normalnym rozwodzie). Zatem zawarłszy ślub kościelny, Pyziak, nawet jeśli był niewierzący, mógł w jakiś tam sposób czuć się na zawsze związany z Gabą, bez możliwości przecięcia tych więzów. Mógł przewidywać, że ona zawsze będzie sobie rościła do niego jakieś prawa (co w sumie nie jest tak odległe od prawdy, biorąc pod uwagę, jak długo ona po nim cierpi...).
                    • klawiatura_zablokowana Re: Więzy zbyt już nieznośne 17.10.12, 23:22
                      >Zatem zawarłszy ślub kościelny, Pyziak, nawet jeśli był niewierzący,
                      > mógł w jakiś tam sposób czuć się na zawsze związany z Gabą, bez możliwości prz
                      > ecięcia tych więzów.

                      No właśnie nie - z punktu widzenia osoby niewierzącej lub nie-za-bardzo-wierzącej rozwód cywilny jest rozwodem całkowicie wystarczającym i stwierdzanie nieważności nie jest do niczego potrzebne. Co więcej, pogląd ten podziela wiele osób uważających się formalnie za katolików, więc tym bardziej lęk przed "nieznośnymi więzami" cechowałby raczej osobę, która ślub kościelny traktuje śmiertelnie poważnie.
                    • nabakier Re: Więzy zbyt już nieznośne 18.10.12, 11:26
                      Do niedawna taki ochrzczony musiał składać akt apostazji. Dopiero w 2010 r. Benedykt XVI usunął odpowiednie zapisy w kanonach, tak by aktu apostazji nie trzeba było dokonywać.
                      Przy okazji usunął w ogóle możilwość apostazji i od tej pory raz ochrzczony-zawsze katolik :D Mimo, że taki katolik może wziać tzw. ślub połówĸowy jako strona niewierząca. Ergo: można być formalnie i jawnie katolikiem niewierzącym :D
                      Jak to się ma do ekskomuniki latae sententiae za niewiarę Benedykt nie objaśnił, co jest dla mnie mistrzostwem świata jw uprawianiu logiki dwuwartościowej (a w takiej pisane są dokumenty kościelne, było nie było) :P
                      Nie wymagajmy od autorki poradzenia sobie z problemem na tym poziomie, skoro Benedykt sobie nie radzi hehe.
    • opelgang Re: Więzy zbyt już nieznośne 17.10.12, 23:14
      Hmm. To ciekawe - ja właśnie poprzez ten cytat ("(...) więzy zbyt już nieznośne (...)" ) odebrałam i do dziś odbieram Janusza jako jedną z nieodbiegających-od-formatu postaci Jeżycjady: nawet jeśli bohater to outsider (Natalia, Kozio, Aurelia), buntownik - Bernard, Elka, Dambo, Kreska, Baltona, Hajduk, Laura, Patrycja z "Pulpecji", Janusz), ahtysta szalony (znów Bernard, Aniela, Natalia jako poetka), dziwkarz (Pavulon, Maciek), wyluzowany psor (Dmuch) - wszyscy jak jeden mąż nie kwestionują musierocentrowego światopoglądu. Właśnie "więzy zbyt nieznośne" świadczą o tym, że Janusz właśnie na tyle cenił sobie słowo dane przed ołtarzem, że nie chciał się deklarować na 100% ( 100% według niego/wg Autorki) w tak młodym wieku - i prawdopodobnie pod presją (Mila, ciąża Gaby). Ale mogę się mylić. Szczerze mówiąc, Janusz to "mój typ" faceta (przystojny, niebezpieczny, do oswojenia), więc ja również przypisuję mu automatycznie rolę "wolnomyśliciela". Ale Autorka zrobiła z niego klopsa, i nie mam już nic do gadania.
      • klawiatura_zablokowana Re: Więzy zbyt już nieznośne 17.10.12, 23:38
        >Właśnie "więzy zbyt niez
        > nośne" świadczą o tym, że Janusz właśnie na tyle cenił sobie słowo dane przed o
        > łtarzem, że nie chciał się deklarować na 100%.

        Jestem zdania, że osoba, która ma tak wysokie mniemanie o sakramencie małżeństwa, a ślub cywilny uważa za małżeństwo "udawane", raczej by tego cywilnego nie zawarła wcale. Cynizm dyktujący zawarcie małżeństwa cywilnego z nigdy niekochaną babą, żeby się wszyscy odczepili, traktowanie go jako związku "na chwilę" i w efekcie rozwód, by się od jakże lekkich więzów cywilnych uwolnić, przekracza psychologiczne prawdopodobieństwo nawet u pyziaczej moralnej zgnilizny ;) Swoją drogą, takie przywiązanie do słusznych wartości z tą moralną zgnilizną (seks przedmałżeński, porzucenie żony z dziećmi, więzienie etc.) kłóci się drastycznie.

        A propos baby ze zdjęcia - czy jest gdzieś powiedziane, że to nowa żona, a nie np. konkubina? Jeśli Pyziak nie zawarł z nią sakramentalnego związku (mógł!), to jestem raczej za tezą unikania ślubów kościelnych.

        PS. Z czysto świeckiego punktu widzenia, zawarcie samego tylko ślubu kościelnego (nie konkordatowego) do niczego nie zobowiązuje :) To tak na marginesie.
        • meduza7 Re: Więzy zbyt już nieznośne 18.10.12, 00:23
          Ale właściwie dlaczego my bierzemy za dobrą monetę zdanie o nieznośnych więzach, dlaczego szukamy dla niego uzasadnienia... To są przecież przemyślenia Mili Borejko, jej interpretacja zachowania Pyziaka! Mógł przecież powiedzieć wyłącznie "ale ja jestem niewierzący", a ona dośpiewała sobie całą resztę, bo przecież Wie Lepiej.

          Mimo wszystko nadal uważam, że osoba niewierząca też może w jakiś sposób czuć się zobligowana przysięgą kościelną, nie dlatego, że ślubuje przed Bogiem, tylko dlatego, że tej drugiej osobie przyrzeka, że jej nie opuści aż do śmierci. Ta świadomość "ja coś komuś przyrzekłem" może dawać poczucie tych "nieznośnych więzów", zwłaszcza przy świadomości, że druga strona będzie oczekiwać wypełnienia tej przysięgi.
          • nabakier Re: Więzy zbyt już nieznośne 18.10.12, 11:36
            > Mimo wszystko nadal uważam, że osoba niewierząca też może w jakiś sposób czuć > się zobligowana przysięgą kościelną, nie dlatego, że ślubuje przed Bogiem, tylko
            > dlatego, że tej drugiej osobie przyrzeka, że jej nie opuści aż do śmierci.

            Z tego co wiem, to nie nie musi tego przysięgać. Obligum więc nie istnieje.
        • opelgang Re: Więzy zbyt już nieznośne 18.10.12, 09:21
          Ja bardziej myślałam o takiej postawie - moim zdaniem dość często spotykanej u młodych facetów - niezdecydowania i strachu przed szybkimi deklaracjami. Na zasadzie: oboje są młodzi, jest fajnie, jest zabawa, nie trzeba myśleć o przyszłości jakoś super poważnie, żyje się chwilą. Czas mija, nadal jest miło i wygodnie (choć motylki w brzuchu już nie latają). Ona zachodzi w nieplanowaną ciążę, do niego dociera, że czas beztroski się kończy. Jeśli jest niedojrzały, to może zacząć bardziej (jak Fryc) lub mniej jawnie po trosze obwiniać ją za tę pułapkę, zaczyna lekko panikować (przecież chciałem iść na studia!/zarabiać!/wyjechać za granicę!/...) - i tu następuje delikatne wycofanie (ale nie wprost). Facet jest pogubiony, kobieta widzi jego dystans, zaczyna naciskać, straszna teściowa in spe również. Ponieważ on kocha/jest mu mimo wszystko wygodnie w tym związku/nie ma alternatywy/nie ma odwagi zerwać (niepotrzebne skreślić), godzi się na ten cały ślub, choć wolałby się jeszcze "pozastanawiać" nad swoją przyszłością, nad tym czy ta wybrana w wieku lat 17 kobieta naprawdę ma być już tą jedyną do końca życia, co młodego faceta o takim temperamencie mogło lekko przerazić (lubił babki, nawet jeśli był zakochany i wierny Gabrieli, to podświadomie mógł jeszcze o sobie myśleć jako o Januszu-łowcy-zdobywcy ;-)) W tym momencie, jeśli jest wierzący, ten ślub cywilny może potraktować jako pewnego rodzaju furtkę - takie "tak ale nie", może zostawia mu to okruszek wolności (Janusz sprawiał wrażenie niezależnego), jakieś poczucie, że choć w małej części miał udział w tej decyzji.
    • agni_me Re: Więzy zbyt już nieznośne 18.10.12, 00:33
      Zgadzam się z jottką, że doszukiwanie się sensu i logiki w niedoróbkach warsztatowych M. Musierowicz mija się z celem.

      Niemniej, bawiąc się w twoją zabawę, Pyziak mógł traktować przysięgę małżeńską literalnie, na zasadzie: "U mnie słowo droższe pieniędzy!". W przysiędze kościelnej przyrzeka się "aż do śmierci", w cywilnej "uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe." Zatem nieznośne więzy mogły oznaczać dlań dożywocie - dla bardzo wielu ludzi, niezależnie od deklarowanej wiary, to po prostu zbyt wiele, zwłaszcza jak w okolicy czają się tacy teściowie, jak Mila i Ignacy, zaś żona prezentuje przywiązanie znacznie większe do lokalu rodziców niż do męża.
      • klawiatura_zablokowana Re: Więzy zbyt już nieznośne 18.10.12, 01:23
        Odpiszę zbiorczo Tobie i meduzie, bo w sumie poruszacie podobny problem.

        1. "U mnie słowo droższe pieniędzy!"

        I miałby to powiedzieć chłopak, co każdej kadził kwiatem jabłoni? :D

        2. W przysiędze koście
        > lnej przyrzeka się "aż do śmierci", w cywilnej "uczynię wszystko, aby nasze mał
        > żeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe." Zatem nieznośne więzy mogły oznaczać
        > dlań dożywocie - dla bardzo wielu ludzi, niezależnie od deklarowanej wiary, to
        > po prostu zbyt wiele

        Ja wiem, że taka jest konwencja interpretacji tych przysiąg (że kościelny to do śmierci choćby nie wiem co, a cywilny to takie tam, obiecuję tylko, że się postaram), ale trzymając się pomysłu Wrażliwego Językowo Janusza, musimy wziąć pod uwagę, że przecież zapewnienie "uczynię WSZYSTKO" jest również deklaracją straszliwą. Któż może mieć bowiem pewność, że uczynił wszystko?

        >Ale właściwie dlaczego my bierzemy za dobrą monetę zdanie o nieznośnych więzach, >dlaczego szukamy dla niego uzasadnienia...

        Bo nie wierzymy ani w "nigdy nie kochałem" ani w uczciwość relacji Mili Borejko, która czuła do niego niechęć od pierwszego wejrzenia, jeszcze zanim się jej przedstawił niemalże. Znając na dodatek złośliwość Mili, mamy podstawy, by sobie trochę ten wątek pointerpretować inaczej :) Co więcej, gdyby przypuścić, że Mila była równie czarująca wobec ciąży Gabrieli jak wobec Pyzy, jeśli dodać do tego jej uprzedzenie wobec Janusza, pogardę wobec ślubu i na koniec triumf, gdy okazało się, że miała rację - to łzy Gaby po latach mogłyby świadczyć nie tyle o zawiedzionej miłości, co doznanych upokorzeniach związanych z całą tą historią. I nie z powodu Jasia popłakiwała oraz się czerwieniła, ale z powodu Mili właśnie, bo ta była ciągle na miejscu, aby jej przypominać o życiowym błędzie. Zraniona duma czasem boli dłużej niż serce.
        • meduza7 Re: Więzy zbyt już nieznośne 18.10.12, 07:50
          > . I nie z powodu Jasia popłakiwała oraz się czerwieniła, ale z powodu Mili właś
          > nie, bo ta była ciągle na miejscu, aby jej przypominać o życiowym błędzie. Zran
          > iona duma czasem boli dłużej niż serce.

          Paczpani, ależ to ma sens!!! Cholercia, my tu się zastanawiamy, czemu Gabriela nie jest w stanie przepracować tego rozstania i pogodzić się z nim, a nie wzięliśmy pod uwagę, że na miejscu jest ktoś, kto cały czas jątrzy tę ranę i nie pozwala jej się zagoić...
          • iwoniaw Re: Więzy zbyt już nieznośne 18.10.12, 12:10
            Ależ tak! To jest możliwe i prawdopodobne - zwłaszcza jeśli faktycznie przypomnimy sobie reakcje Mili na sytuację Pyzy. A często obserwowanym faktem jest, że w stosunku do wnuków ludzie są bardziej wyrozumiali i współczujący niż w stosunku do własnych dzieci w podobnych sytuacjach - czy to z powodu mniejszej odpowiedzialności bezpośredniej, czy dzięki nabraniu przez lata dystansu do pewnych spraw, czy jeszcze z innych przyczyn. Może więc my tu nie rozumiemy, na czym polegała "dzielność" Gaby, a tymczasem ona nieźle się musiała maskować, by nie dawać po sobie poznać, co przeżywała i jakich to ironicznych przytyków słuchała poza kadrem?
            Postać Mili z każdą kolejną książką kostuszeje tak, że coraz gorsze scenariusze w temacie są coraz bardziej prawdopodobne...
        • zla.m OT 18.10.12, 11:04
          Zajrzałam do Twojego blogu i obśmiałam się jak norka przy wpisie z 3. października :)) Fajnie piszesz
        • croyance Re: Więzy zbyt już nieznośne 18.10.12, 12:04
          A swoja droga, jesli Borejkowie sa tacy wierzacy, to nie rozumiem, co sie tak czepiaja Pyziaka - wedle ich zasad bylbyz on jedynie obcym chlopem, z ktorym Gaba nie miala 'prawdziwego' slubu. Moze z druga zona slub koscielny mial? :-P
          • iwoniaw No i to jest właśnie "piękne" 18.10.12, 12:22
            Przez to dorabianie gęby Pyziaczkowi i niemożność przedstawienia drugiego małżeństwa Gaby jako "jedynie" cywilnego na kogoż wychodzą Borejkowie? Ano na jakichś zakłamanych kołtunów, niestety. Jak w ogóle jako wierzący mogą uważać, że ślubu kościelnego nie było, bo PYZIAK nie chciał - wszak Gaba chyba też miała coś do powiedzenia w tej kwestii? A skoro to dla niej takie ważne, to jakim cudem zgodziła się żyć z facetem, dla którego to nie było w ogóle istotne? (jeśli było - tym bardziej - toż to by była wręcz deklaracja - manifestacja, że nie traktuje Gaby poważnie za grosz).
            A gdy ten facet już sobie pojechał, to tymczasem jeszcze jest określany jako "wiarołomny mąż"!
            IMO cała ta konstrukcja posypała się w momencie, gdy p. MM postanowiła sobie wydać Gabę za mąż ponownie i wymyśliła, że tamtego ślubu kościelnego nie było. A że to nieprawda (bo wszystkie poprzednie tomy były pisane z perspektywy, jakby był), to i zgrzyta nieprawdziwie.
            O ileż lepsze byłoby rozwiązanie, że Gaba i Grześ wzięli ślub cywilny, a Zły Pyziak wraca po rozgrzeszenie do starej rodziny wymachując jeszcze przysięgami kościelnymi i wytykając Gabie - wtedy mógłby całkiem legalnie i prawdopodobnie być zły pełną gębą i bez naciągania, o.
          • nabakier Re: Więzy zbyt już nieznośne 18.10.12, 13:22
            :)))) Prawda :P
            Mnie interesuje też, jak tacy uczciwi katolicy mogli tolerować życie Gabrieli w niesakramentalnym związku. Przecież to z ich perspektywy poważny grzech i w dodatku obarczone uporczywym trwaniem w nim. Chłe chłe...
    • 4kika Re: Więzy zbyt już nieznośne 15.11.12, 11:36
      Tak ogólnie mi się nasunęła konkluzja kim jest DOBRY CZŁOWIEK? Pomijając szereg cech, osoba taka na pewno nie tyko 'emanuje miłością', ale tez w najzatwardzialszym grzeszniku potrafi znaleźć dobro. Czy Borejkowie są tacy w stosunku do Pyziaka? czy potrafią np. uszanować to, że ślub chce brać taki a nie inny? Borejkowie ręką autorki pretendują do mądrych, dobrych ludzi, którzy owszem mają jakieś swoje przywary, ale jednak są cacy, bo intelektualiści itede jednak według mnie nacisk położony został nie w tym miejscu, co powinien
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka