klawiatura_zablokowana
17.10.12, 19:23
Gaba miała za sobą tylko ślub cywilny, na którym poprzestał Janusz Pyziak, twierdząc, że kościelny nałożyłby mu więzy zbyt już nieznośne. I rzeczywiście. Cywilne rozwiązał bez trudu (...).
Męczyło mnie dzisiaj, o co chodziło z tymi nieznośnymi więzami Pyziaka. Decyzja o wzięciu li i jedynie ślubu cywilnego zdawałaby się wskazywać na religijną obojętność Janusza i tłumaczyłaby poniekąd antypatię wobec niego (i jego "nieprawdziwego" ślubu) Mili Borejko. Jak przypuszczamy, co jednak nie jest wyrażone explicite, Gabriela i jej rodzina woleliby jednak więzy kościelne, skoro wszyscy "prawomyślni" narzeczeni zawarli takież (patrz ekscytacja rodziców przed ślubem Idy, pierwszym "prawdziwym" ślubem w rodzinie, małżeństwo cywilne z Pyziakiem jest wspomniane niemal wstydliwie). I być może dla nich ślub "tylko cywilny" jest tym ślubem nieprawdziwym, udawanym, niewiążącym jak należy, a niechęć do ślubu kościelnego oznacza ogólnie - niechęć do wiązania się z kimś na stałe.
Wątpliwe jednak, by opinie takie wyrażał ktoś religijnie obojętny (nie mówię, że Janusz to był jakiś zatwardziały ateista), bo dla kogoś takiego wartość symboliczna obu ślubów jest identyczna i ślub cywilny w niczym nie ustępuje sakramentalnemu. Już nie mówiąc o tym, że więzy prawne są w obu przypadkach identyczne, więc jedyna różnica jest w podejściu religijnym do obu ślubów, podejściu, które w Jeżycjadzie reprezentują akurat Borejki, nie Pyziakowie. Gdyby Janusz był religijny (przynajmniej na tyle, na ile byli jego teściowie i żona), raczej nie powstałoby mu raczej w głowie wzięcie ślubu "tylko cywilnego".
Być może zatem stąd cała hipoteza o niedojrzałości Pyziaka do małżeństwa - z faktu, że miał do zawarcia tegoż zupełnie inny stosunek ideologiczny niż żona i teściowie? Gdybam oczywiście, bo o jego religijności nie wiemy zasadniczo nic pewnego. Zdaje się, że stwierdzenie o "nigdy nie umiałem kochać" ma pasować do tezy "wziął TYLKO ślub cywilny, bo nie kochał na tyle, aby wziąć kościelny", tyle że to znowu jest ocena osoby religijnej, czytaj - teściów i Gaby, oraz samej narratorki, sam Janusz nigdy nie zdradził się z poglądem, że jedynymi uznawanymi przez niego za prawdziwe są więzy sakramentalne, a kontrakt cywilny zawarł z czystego cynizmu, bo taki był z niego zimny drań, hue hue.
Zastanawiające jest jednak, że ciotka Alma wytyka Laurze ten "ślub zaledwie cywilny", co trochę nie pasuje do koncepcji Pyziaków-bezbożników, może jednak jest to jakieś echo komentarza, który usłyszała będąc świadkową? Z jakiegoś powodu nie trawi organicznie wszystkich Borejków - a przecież jedyny kontakt z nimi miała na rzeczonym ślubie, może tam coś zaszło?
No i ostatnie, sprawa rozwodu - który odbył się w zasadzie jak? Zaocznie, skoro Janusz był w więzieniu? Robrojek uznał rozwód w takiej sytuacji za akt dobrej woli wobec Gaby, skąd więc stwierdzenie parę tomów później, że Janusz "zmusił" do rozwodu? I niby jak miał zmuszać siedząc w kiciu?
Przyznaję bez bicia, że przede mną jeszcze ostatni tom, więc jeśli coś tam się wyjaśniło, tom ciekawa :)