Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej

25.10.12, 13:48
Czy Neojeżycjada zepsuła Wam odbiór starej?
Czy patrząc na Pyziaka z packą w KK widzicie czerwonogębego, wrzaskliwego typa, którym później się stanie?

Pamiętam mój szok i żal, kiedy czytając pierwszy raz BBB dowiedziałam się, że Janusz na dobre odszedł od Gabrieli i to jak! Nie interesując się nawet, że urodziła mu się druga córka! Pamiętam, że wydawało mi się wtedy, że już nigdy nie będę mogła czytać KK tak jak dawniej, mając tę świadomość, co z tego wszystkiego ostatecznie wynikło.
No a potem, sami wiecie, że było jeszcze gorzej, a kolejne postaci były starannie i z premedytacją mordowane. Długo i boleśnie.

Otóż ja w pewnym momencie stwierdziłam, ze chrzanię. Po raz pierwszy, gdy okazało się, że Kalamburka wcale nie jest zamknięciem cyklu. Postanowiłam, że nie przyjmuję tego do wiadomości i dalszych części kupować nie będę. Apokryf.
Po raz drugi, gdy uświadomiłam sobie, że przez Jeżycjadę przetoczyła się Inwazja Porywaczy Ciał i te stwory, które zamieszkują Roosevelta i okolice, to już nie są ci ludzie, których poznałam na początku.
Bo serio - co ma wspólnego na przykład Babi z Języka Trolli, która Róży płaczącej z powodu niechcianej ciąży i porzucenia oschle zwraca uwagę, że się powtarza - z Milą z Idy Sierpniowej, która bardzo ładnie pociesza i ustawia córkę do pionu? To są dwie różne osoby!

Tak więc postanowiłam sobie, że chrzanię i starą Jeżycjadę będę czytać, jakby nowa nigdy się nie wydarzyła, ot, co.
    • soova Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 25.10.12, 13:57
      Tak więc postanowiłam sobie, że chrzanię i starą Jeżycjadę będę czytać, jakby nowa nigdy się nie wydarzyła, ot, co.

      W ten sposób rośnie ryzyko, że skazujesz się na lekturę li i jedynie o grupie niesympatycznych ludzi zagubionych w równie nieciekawym świecie. :)
      • anutek115 Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 25.10.12, 13:59
        soova napisała:

        > W ten sposób rośnie ryzyko, że skazujesz się na lekturę li i jedynie o grupie n
        > iesympatycznych ludzi zagubionych w równie nieciekawym świecie. :)

        Eee, niekoniecznie :). Może to oznaczac nieskażone czytanie starej Jezycjady i spoilerow dotyczących nowej ;D.
        • soova Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 25.10.12, 14:15
          Popełniłam trochę skrót myślowy, bo zrozumiałam, że Meduza chce czytać osobno Jeżycjadę, jakby Neo- nie było, i osobno Neo-, jakby nie było Jeżycjady. A to ostatnie rzeczywiście niesie pewne takie ryzyko. ;)
          • meduza7 Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 25.10.12, 14:22
            A nienie, Neo (pokalamburkowej), to ja w ogóle nie chcę.
    • anutek115 Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 25.10.12, 13:57
      Ja tez chrzanię.

      Janusz z KK i nalany na gębie epileptyk z "McDusi" to sa dla mnie dwie różne osoby. Nie kupuje twierdzenia autorki, że on "się zapowiadła" juz od KK, akurat, nie bardziej niż Floryjan sie zapowiadal (a nawet Floryjan zapowiadła sie gorzej). Może i zapowiadał się w oczach pani MM, ale to trzeba było dokładniej napisać, bo tak byle jak to niestety, ale obraz postaci się rwie i wydaje się byc sztukowany resztkami, na siłę.

      Zastanowilam się, i chyba jedyny w miarę spójny rozwój postaci dotyczy Pulpy i Natalii. Owszem, można się podsmiewać, że ze świadomej sybarytki Pulpa przeistoczyła się w hożą gosposię licznych dobr, ale w sumie, czemu nie, mogę w to uwierzyć. W Natalię też.

      Ale Aurelia i Geniusia, i w dodatku pani "Hillldeeegaaaardooo" Bittner to sa już nie dwie, a trzy rózne osoby. Mila i babi - dwie. Bobcio, Baltona, Florek i woj Chrobrego - cztery. Gdybym miala w to wierzyć czytanie starej, prawdziwej Jezycjady byłoby po prostu niemożliwe.
    • mkw98 Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 25.10.12, 14:00
      Ja tak samo, po prostu nie przyjmuję Neo do wiadomości. : )
      Na pociechę po "McDusi" przeczytałam sobie po raz n-ty "Kłamczuchę" i "Idę Sierpniową", były tak samo świetne jak zawsze. Losy ich bohaterów po roku 1991 pozostają nieznane.
    • emae Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 25.10.12, 14:05
      Przypomniało mi się, co niedawno MM pisała do Ludu Księgi - że udało jej się wywrócić do góry nogami większość happy endów. Chyba pisała to dumna z siebie, że tak jej zgrabnie to wywracanie wychodzi. A mnie to zawsze przeszkadzało w czytaniu. Przykro się robi, że ta niesamowita Anielka z "Kłamczuchy" robi później za żeński element tragikomiczny, że Lisieccy wyrastają na zbirów... I tak dalej.

      Jak już raz pisałam, naprawdę wolałabym, żeby autorce nigdy nie wpadła była do zacnej głowy myśl, żeby pisać cykl. Jak dla mnie, stara Jeżycjada nie straciłaby nic, gdyby Ida Sierpniowa nie była młodszą siostrą Kwiatu Kalafiora. "Noelkę" dało się napisać bez Borejków, "Pulpecja" mogłaby być książką o jakiejkolwiek nastoletniej ładnej Agnieszce, Magdzie czy tam Marioli przed maturą, nie byłoby telenoweli, nie byłoby w centrum Gabrieli, nie byłoby ciągnącego się wątku Pyziaka, wszystko byłoby lepsze!
      • ewaty Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 25.10.12, 17:36
        Przykre, że Neo staje się samozaprzeczeniem wartości, propagowanych przez MM. Ok, lubię bajki, w których wszystko dobrze się kończy;) Gdy czytałam OwR wierzyłam, że Lisieccy dostali szansę, zobaczyli jakieś światełko. Ale, stali się menelami, czyli borejcze ideały się nie sprawdziły. Pyziak- dostrzegł witaminy w kalafiorze- no to łup! czytelników w kolejnych tomach, że to wcale nieprawda. Itd, itp. To po co propagować ciepełko rodzinne, herbatkę w kuchni, mądrość płynącą z literatury, jeśli to się nie sprawdza, nie działa?
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 25.10.12, 19:05
        emae napisała:

        > Przypomniało mi się, co niedawno MM pisała do Ludu Księgi

        O hahahahhahaha, Lud Księgi!! :-)))))
        • piotr7777 bez cyklu to by nie było to 25.10.12, 20:28
          Autorka zdecydowała się na koncepcję serii, bo zwyczajnie nie była pewna swoich umiejętności. Gdyby Kłamczucha opowiadała mniej więcej o tym o czym opowiada, ale nie zawierała odniesień do Szóstej klepki mogłaby zostać uznana za książkę wtórną. A potem posługując się tą metodą nie musiała w każdej książce zawierać kilkunastu opisów postaci, wystarczyło po prostu wprowadzić parę nowych osób i nawet gdy te osoby okazały się nieciekawe zawsze w tle byli starzy znajomi z poprzednich książek. To dość wygodne rozwiązanie. Taka metoda ma też inną dobrą stronę - czytelniczki pierwszych części cyklu raczej nie sięgałyby po kolejne gdyby nie było tam odniesień do bohaterek ich książek, które zestarzały się wraz z nimi.
          Na tle polskiej literatury młodzieżowej to dość oryginalne rozwiązanie - owszem innym autorom zdarzało się pisać kontynuacje wcześniejszych powieści (np. Bahdaj - Do przerwy 0:1 i Wakacje z duchami, Ożogowska- Głowa na tranzystorach i Za minutę pierwsza miłość czy Jurgielewiczowa - Ten obcy i Inna). Osobna historia to Edmund Niziurski, który kilkakrotnie powracał do wcześniejszych bohaterów albo wprost (np. Naprzód Wspaniali, Tajemnice kosmiczne i Adelo zrozum mnie czy Szkolny lud Okulla i ja i Żaba opanuj się), albo luźno (Niewiarygodne przygody Marka Piegusa i Klub włóczykijów) a czasem mieszał postaci z różnych książek w zupełnie dowolny sposób. Nikt nie stworzył porównywalnego z Jeżycjadą cyklu. I nawet jeśli MM sporo brakuje do wymienionych wyżej autorów to przynajmniej tu ma nad nimi przewagę.
          • mkw98 Re: bez cyklu to by nie było to 25.10.12, 20:38
            Ale do Noelki włącznie to by taki luźny cykl - w każdej części pojawiała się zupełnie nowa bohaterka, a osoby znane z wcześniejszych części były na drugim planie. Potem wszystko zaczęło się kręcić wokół Borejków (których ja zresztą do pewnego momentu bardzo lubiłam, ale uważam, że ta wcześniejsza taktyka była ciekawsza).
      • klawiatura_zablokowana Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 25.10.12, 19:58
        Dobrze mówi, polać jej!
        Ja jestem już od dawna przekonana, że Jeżycjadzie najgorzej zrobiło niewolnicze przypięcie się do rodziny Borejków. Tym bardziej, że już na etapie czterech pierwszych tomów nie byli moją ulubioną grupą bohaterów i cały czas naiwnie czekałam, kiedy autorka zacznie opisywać znowu akcję z perspektywy innych rodzin.
        O młodości naiwna, durna i chmurna... :(
        • emae Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 26.10.12, 06:32
          klawiatura_zablokowana napisała:

          > Dobrze mówi, polać jej!

          O, chętnie, chętnie :)))

          > Ja jestem już od dawna przekonana, że Jeżycjadzie najgorzej zrobiło niewolnicze
          > przypięcie się do rodziny Borejków. Tym bardziej, że już na etapie czterech pi
          > erwszych tomów nie byli moją ulubioną grupą bohaterów i cały czas naiwnie czeka
          > łam, kiedy autorka zacznie opisywać znowu akcję z perspektywy innych rodzin.
          > O młodości naiwna, durna i chmurna... :(
          >

          Ja tam ich lubiłam, i nawet nie mogłam się doczekać, kiedy moja ulubiona Laura dorośnie i będzie miała swoją książkę. I nawet byłam nieco rozczarowana "Tygrysem i Różą", bo liczyłam na lepszą historię dla Laury. No to mi wynagrodzono....! :( Już mam dość czytania o Laurze, zwłaszcza że z każdym kolejnym tomem czyta się o niej gorzej (jeszcze w "Żabie" była naprawdę ok).
    • kkokos Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 26.10.12, 07:36
      > Czy Neojeżycjada zepsuła Wam odbiór starej?
      > Czy patrząc na Pyziaka z packą w KK widzicie czerwonogębego, wrzaskliwego typa,
      > którym później się stanie?

      absolutnie nie. pomijając fakt, że akurat w pyziaczy los i pyziacza przemianę kompletnie nie wierzę, więc widzę w nim jasia z kwiatem jabłoni, to generalnie wciąż czytam archeojeżycjadę z dużą przyjemnością i bez myślenia o neo. jakby jej nie było.
    • bupu Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 26.10.12, 15:37
      meduza7 napisała:

      > Czy Neojeżycjada zepsuła Wam odbiór starej?
      > Czy patrząc na Pyziaka z packą w KK widzicie czerwonogębego, wrzaskliwego typa,
      > którym później się stanie?

      Kategorycznie nie. Odmawiam stanowczo przyjęcia do wiadomości, że mój ulubiony Pyziaczek z packą i kwiatem jabłoni zamienił się w buraczanego Wujka Samo Zło. Pyziak z Neojeżycjady to jakiś typ znikąd, nie znam pana, nie wiem co tam robi, ale na pewno nie jest TYM Januszem Pyziakiem.
    • vi_san Re: Odbiór starej Jeżycjady przez pryzmat nowej 01.11.12, 16:43
      No to i ja coś powiem. Otóż neo nie zepsuła mi starej jeżycjady. Czytam je "osobno - stare to ukochana Cesia, postrzelona Anielka, Całe to towarzystwo, nie będę wymieniać, wszystkie znacie. A nowa? Cóż, nową czytam zdecydowanie jak historię o obcych [nie tych ze starej] ludziach, zwykle niezbyt miłych, takich, których trudno jest lubić, ale ciągle jeszcze mam złudzenia, że może już w następnym tomie... Że może już w następnym tomie MM da sobie spokój z nudnymi Borejkami, ,których sama już od dość dawna nie lubi, że napisze o kimś innym... Bo ja wiem? Np romans w Irlandii między Wolfim a którąś z bliźniaczek - Kołodziejanek? Aby było "zadość" jej konwencji Wolfi udomowiony [NIE UBOREJCZONY!!!] przez pannę mógłby wraz z nią wrócić na Jeżyce i otworzyć studio tatuażu w Poznaniu, a co nie wolno? Albo o dziecku Bebe i Damba, imię nie znane, ksywa z dziecięctwa Bebiś. Albo o kimkolwiek innym kto nie mieszka przy Roosvelta! Czekam i złudzeniami karmię nadzieję... Ale "starą" Jeżycjadę kocham i często wracam, a nowa mi w niczym nie wadzi. Zresztą neo to właściwie nie Jeżycjada a Borejczada....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja