meduza7
25.10.12, 13:48
Czy Neojeżycjada zepsuła Wam odbiór starej?
Czy patrząc na Pyziaka z packą w KK widzicie czerwonogębego, wrzaskliwego typa, którym później się stanie?
Pamiętam mój szok i żal, kiedy czytając pierwszy raz BBB dowiedziałam się, że Janusz na dobre odszedł od Gabrieli i to jak! Nie interesując się nawet, że urodziła mu się druga córka! Pamiętam, że wydawało mi się wtedy, że już nigdy nie będę mogła czytać KK tak jak dawniej, mając tę świadomość, co z tego wszystkiego ostatecznie wynikło.
No a potem, sami wiecie, że było jeszcze gorzej, a kolejne postaci były starannie i z premedytacją mordowane. Długo i boleśnie.
Otóż ja w pewnym momencie stwierdziłam, ze chrzanię. Po raz pierwszy, gdy okazało się, że Kalamburka wcale nie jest zamknięciem cyklu. Postanowiłam, że nie przyjmuję tego do wiadomości i dalszych części kupować nie będę. Apokryf.
Po raz drugi, gdy uświadomiłam sobie, że przez Jeżycjadę przetoczyła się Inwazja Porywaczy Ciał i te stwory, które zamieszkują Roosevelta i okolice, to już nie są ci ludzie, których poznałam na początku.
Bo serio - co ma wspólnego na przykład Babi z Języka Trolli, która Róży płaczącej z powodu niechcianej ciąży i porzucenia oschle zwraca uwagę, że się powtarza - z Milą z Idy Sierpniowej, która bardzo ładnie pociesza i ustawia córkę do pionu? To są dwie różne osoby!
Tak więc postanowiłam sobie, że chrzanię i starą Jeżycjadę będę czytać, jakby nowa nigdy się nie wydarzyła, ot, co.