Dodaj do ulubionych

żałoba po Dmuchawcu - coś mi nie gra

27.11.12, 11:44
akcja McDusi dzieje się nieco ponad rok po śmierci Dmuchawca. Dmuchawiec - przyjaciel rodziny, miał koło 90 lat, dużo chorował. tymczasem Gabriela zachowuje się: po pierwsze jakby jego śmierć ją całkowicie zaskoczyła, po drugie, jakby wydarzyła się dopiero co.
wiemy też, że Gaba jest praktykującą katoliczką - i to jest właśnie to, co mi nie gra. chrześcijaństwo zakłada jednak pewną zgodę na śmierć, a nawet przyjęcie, że tamte królestwo jest lepsze niż życie na ziemi. stąd na nagrobkach napisy "Bóg powołał do siebie", Bóg tak chciał". z wyrokami boskimi nie należy się kłócić. okres żałoby ma służyć temu, żeby ostatecznie pogodzić się z czyjąś śmiercią.
zresztą co tam chrześcijaństwo. różne obrzędy okołopogrzebowe w naszym kręgu kulturowym też zakładają szybkie pożegnanie zmarłego i ułatwienie mu przejścia na tamten świat. chodzi o to, by nie trzymać w sztuczny sposób duszy na naszym padole, bo to nie jest dobre ani dla nas, ani dla nich. czyli długotrwałe opłakiwanie czy sztuczne utrzymywanie otoczenia zmarłego w niezmienionym stanie (dlatego np. ubrania zmarłęgo rozdawało się albo niszczyło, podobnie jak jego przedmioty)
Gaba zachowuje się dokładnie odwrotnie. jakby proces żałoby w ogóle u niej się nie odbył, lub został zatrzymany w najbardziej bolesnym stadium. dlaczego?
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: żałoba po Dmuchawcu - coś mi nie gra 27.11.12, 13:14
      Faktycznie, od smierci Dmuchawca minal juz ponad rok. Tymczasem Borejkowie et consortes zachowuja sie, jakby odszedl dopiero co. Zwlaszcza w scenie w jegomieszkaniu,kiedy po kolei przychodza odbierac pamiatki. Ok, tu mozna tosobie wytlumaczyc, ze bycie w jego mieszkaniu, kontakt z nalezacymi do niego pzedmiotami wywolal mase wspomnien i wzruszen.

      Ale zaloba Gaby jest dziwna. O ile wiem, w psychologii przyjmuje sie, ze typowa zaloba zewszystkimi fazami trwa ok, roku. Wiadomo, ze w przypadku gwaltownej utraty kogos bliskiego,np. dziecka, to moze trwac o wiele dluzej. Ale Dmuchawiec, choc oczywiscie byl dla Gaby osoba bardzo wazna, autorytetem, byl jednak przyjacielem rodziny, do tego czlowiekiem bardzo sedziwym i schorowanym. I Gaba faktycznie, jako osoba religijna, powinna go wspominac, moze zanim tesknic, ale powinna pogodzic sie z jego odejsciem i cieszyc sie, ze jest juz w tym lepszym swiecie.

      A jej zali, ze to Kreska przynim byla, gdy odchodzil, a nie ona, zupelnie nie pojmuje. Ale moze byla to jakas niezrecznosc stylistyczna ze strony autorki.
    • soova Re: żałoba po Dmuchawcu - coś mi nie gra 27.11.12, 14:10
      Swoją drogą, to ja tu widzę właściwie konsekwencję. Skoro Gaba już od dłuższego czasu jest niewzruszonym centrum całego cyklu, to i nie dziwne, że intensywnie żałobę przeżywa ona, a niekoniecznie prawnuczka (tu usprawiedliwiona, bo zdaje się, że ze względu na okoliczności życiowe przodka swego za dobrze nawet nie znała) czy wnuczka (o której autorka zapomniała, że to ona, nie Gaba, była jedną z dwóch głównych bohaterek OwR, to ona miała z dziadkiem bardzo osobisty kontakt, więc tym dziwniej wypada na tym tle głęboko przeżywana żałoba innej osoby).

      Nagrobki "Bóg tak chciał" chyba nie są współcześnie jakoś bardzo popularne. Kiedy jestem na cmentarzu, owszem, widać je, ale raczej na starszych grobach.
      • bupu Re: żałoba po Dmuchawcu - coś mi nie gra 27.11.12, 17:07
        soova napisała:

        > Swoją drogą, to ja tu widzę właściwie konsekwencję. Skoro Gaba już od dłuższego
        > czasu jest niewzruszonym centrum całego cyklu, to i nie dziwne, że intensywnie
        > żałobę przeżywa ona, a niekoniecznie prawnuczka (tu usprawiedliwiona, bo zdaje
        > się, że ze względu na okoliczności życiowe przodka swego za dobrze nawet nie z
        > nała)

        Ja wiem czy usprawiedliwona? Kuchnia owego przodka jest jej znajoma, a nawet ją wzrusza, sam przodek, tajemniczym sposobem, już znajomy nie jest. Wot, logika.
      • verdana Re: żałoba po Dmuchawcu - coś mi nie gra 27.11.12, 16:13
        Też mi się tak wydaje - to, ze akacja toczy się tak naprawde rok wczesniej widać i po śmierci Dmuchawca (czy naprawdę nikt dorosły przez rok nie miał czasu przyjechać po papiery?) i po charakterze dzieci - zdecydowanie mlodszych niż są rzeczywiście.
    • akniwlam Re: żałoba po Dmuchawcu - coś mi nie gra 27.11.12, 23:28
      Myślę, że Gabrysi (i innym zresztą też) obecność Magdy, która przyjechała likwidować mieszkanie jeszcze bardziej unaoczniła fakt śmierci Dmuchawca. Kiedy te książki są rozdzielane, papiery pakowane, prezenty rozdawane (i to takie osobiste prezenty), mieszkanie ma być sprzedane - to już się czuje, że to nieodwołalne, że on już tu nie wróci. Ten fotel, ta lampa, te okulary - jakim prawem istnieją, skoro jego już nie ma, a zarazem jak dobrze, że chociaż one jeszcze są, ale przecież zaraz ich nie będzie. Ja przeżywam czasem podobne smutki (nawet popłaczę chwilę) nad przedmiotami, które mam od moich bliskich zmarłych. I też miewam poczucie, że mogłam zrobić czy powiedzieć więcej, że powinnam była dłużej zostać i częściej odwiedzać, że już tego nie zrobię i to czasem boli, mimo, że minęła ta roczna książkowa żałoba. Myślę, że Gaba przeżywa to podobnie - myśli, że przez ten wypadek nie mogła poświęcić Profesorowi tyle czasu, ile by chciała, trochę ma też poczucie winy (że tak się zmęczył, kiedy przyszedł ją odwiedzić i że to mu właśnie zaszkodziło). Ale też nie sądzę, żeby śmierć Dmuchawca spędzała jej codziennie sen z powiek - po prostu nastraja ją tak obecność jego prawnuczki i cel jej wizyty: ostateczna likwidacja "ziemskich spraw". Taką odroczoną reakcję mogą też wykazywać inni bohaterowie. Gdyby nie to, że Ida Magdy od początku nie lubiła, to obstawiałabym, że opisana w McDusi agresja jest jej mechanizmem obronnym (Ida w ogóle jest takim typem małej Mi, która nie umie być smutna, tylko się złości).
      • bupu Re: żałoba po Dmuchawcu - coś mi nie gra 28.11.12, 00:55
        akniwlam napisał(a):

        > Myślę, że Gabrysi (i innym zresztą też) obecność Magdy, która przyjechała likwi
        > dować mieszkanie jeszcze bardziej unaoczniła fakt śmierci Dmuchawca. Kiedy te k
        > siążki są rozdzielane, papiery pakowane, prezenty rozdawane (i to takie osobist
        > e prezenty), mieszkanie ma być sprzedane - to już się czuje, że to nieodwołalne
        > , że on już tu nie wróci.

        Tylko, że Gabon patrzy w okna mieszkania Dmucha i serce jej się ściska tudzież temuż podobnież, zanim jeszcze McDusia się zdąży na kartach powieści pojawić.
        • akniwlam Re: żałoba po Dmuchawcu - coś mi nie gra 28.11.12, 18:01
          Ale Gaba wtedy patrząc w okna Dmuchawca szła po Magdę Likwidatorkę Mieszkania na dworzec, prawda? Wiedziała, po co Magda przyjeżdża. Chodzi o sam fakt kończenia tych "ziemskich spraw", porządkowania po kimś, kto już nie wróci. Wyżej ktoś pisał o rytuałach pogrzebowych, takich jak niszczenie rzeczy zmarłego, żeby ostatecznie ułatwić mu przejście w zaświaty - sprzątanie w pustym mieszkaniu po kimś, kto umarł, ma w sobie coś z takiego rytuału. Tu jest on z jakichś przyczyn odłożony w czasie (Ogorzałkowie zajęci chorobą Kasi i instalowaniem się we Francji pewnie nie mieli glowy do mieszkania dziadka, chociaż czemu nie zajęła się tym bezimienna córka Dmuchawca, mama Kreski, nie mam pojęcia). W każdym razie to smutny moment, takie ostateczne pożegnanie ze zmarłym. Gaba patrząc w okna Dmuchawca ma świadomość, że to już niedługo będą okna kogoś innego, a takie poczucie może budzić nostalgiczne myśli. I Dmuchawiec znał ją na tyle, żeby to przewidzieć - m.in. dlatego zostawia jej książkę, bo zauważ, że ona jak już porozmawiała z Magdą, wyznała to irracjonalne poczucie winy i przeczytała, co jej zostawił, to już się nie snuje, nie wzdycha i nie zagląda w okna Dmuchawca - przynajmniej ja takiego fragmentu w książce nie wyłapałam. A w sprzątaniu nie pomaga, bo nie chce włazić pod nogi Ignacemu Juniorowi, który wyraźnie chce porozmawiać z Magdą o poezji ;-) Czyli pożegnalny rytuał zadziałał.
          • karolina.delila Re: żałoba po Dmuchawcu - coś mi nie gra 29.11.12, 19:42
            Taa, zachowują się jakby Dmuchawiec umarł miesiąc wczesniej, a nie rok. I oczywiscie ponad rok trzymają mieszkanie, duch święty płaci za nie czynsz i wszystkie swiadczenia. Zazwyczaj w takich sytuacjach, własnie jezeli mieszkanie nie zostaje w rodzinie- to jak najszybciej likwiduje się wszystko, aby nie ponosić dalszych kosztów utrzymania ( no chyba, ze ktoś jest bardzo bogaty, to może sobie i 50 lat utrzymywać chałupę- ale rodzina Kreski nie robi wrażenia szczególnie zamożnych). Moja mama, gdy zmarła jej mama, wraz z siostrą błyskawicznie przeprowadziły sprawę spadkową, opróżniły mieszkanie i je sprzedały. Co dziwne- mimo żałoby ( a robiły to miesiąc po smierci babci) były w stanie się tym zająć. Po prostu mus. A tu ani Kreska ani jej mamunia po 1,5 r nie potrafią przyjechać do Poznania i się tym zająć.
            • teano1 Re: żałoba po Dmuchawcu - coś mi nie gra 05.12.12, 11:33
              karolina.delila napisała:

              Moja mama, gdy zmarła jej mama, wraz z siostrą błyskawicznie przepro
              > wadziły sprawę spadkową, opróżniły mieszkanie i je sprzedały. Co dziwne- mimo ż
              > ałoby ( a robiły to miesiąc po smierci babci) były w stanie się tym zająć. Po p
              > rostu mus. A tu ani Kreska ani jej mamunia po 1,5 r nie potrafią przyjechać do
              > Poznania i się tym zająć.

              Bo Ty, bo Ty...
              A moja babcia zmarła kilkanaście lat temu i do dziś wolimy płacić za jej domek, bo to prostsze, niż szukać kupca na współwłasność (BTW jak ktoś chce, to jest do sprzedania działka, z domkiem w ruinie.)
              Moja ciocia zmarła też lata temu i jej syn również postanowił mieszkania nie sprzedawać, "niech zostanie jak jest, jak było, kiedy mama żyła" i ani go nie wynajmują ani nie sprzedają, na razie po prostu stoi.
              Są ludzie, którzy podchodzą do zycia bez sentymentów, niszczą pamiątki i pozbywają się problemu. A są tacy, którym nawet biletu tramwajowego żal wyrzucić, albo niewykorzystanych kartek na mięso.
              Ja tam rozumiem Ogorzałków (jeśli juz sięgniemy po argument "bo ja") i to że przez rok nie było komu zlikwidować mieszkania po Dmuchawcu.
              Zwłaszcza że mają trzy córki a mieszkanie to dobra lokata i łakomy kąsek. Może początkowo planowali zachować je dla którejś z córek?
              Rozumiem też, że człowiek może "zapomnieć" o kimś kto odszedł, nie czuć bólu, uśpić wspomnienia, a potem one wrócą po roku, dwóch czy trzech, kiedy zetknie się z czymś, co przywoła tamte chwile.
              Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. Koszty finansowe to dla niektórych najmniejsze koszty, jakie ponoszą (i nie ma to nic wspólnego z ich zamożnością) o wiele większe są koszty emocjonalne.
              • soova Re: żałoba po Dmuchawcu - coś mi nie gra 10.12.12, 15:36
                A przy okazji: mieszkanie Dmuchawca, skoro rok stało po jego śmierci puste, musiało zostać wcześniej przez niego wykupione, bo mieszkania kwaterunkowe trzeba wszak zwracać po śmierci lokatora, jeśli nie mieszka tam ktoś uprawniony do kontynuacji najmu po nieboszczyku. Nie wiem, jak to się robi w Poznaniu, ale pamiętam, że czytałam jakiś felieton Ludwika Stommy utyskujacego, że na opróżnienie i zwrot mieszkania kwaterunkowego (na Starym Mieście w Warszawie) po zmarłych rodzicach miał 3 miesiące.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka