Dodaj do ulubionych

świeżo po lekturze

27.12.12, 12:54
Witojcie:) Gdzieś wcześniej obdarowano mnie już oficjalnymi jelitkami dla nowego, więc teraz od razu walę z grubej rurki. Właśnie skończyłam lekturę McD. Wszystko już chyba zostało tutaj przewałkowane, ale muszę to z siebie wyrzucić:
CO ZA IRYTUJĄCA KSIĄŻKA!!!
Po kolei: bohaterki głównej nie ma. Magdusia przewija się w tle, a autorka rozwodzi się głównie na temat Józefa i reszty Borejów. Jaka jest Magda, to w sumie nie wiem. Co lubi (prócz frytek), czym się interesuje, czym się lubi zajmować, jakie ma cechy? Bo czytam, że jest i kokietka, i nieśmiała, lgnie do ludzi i trzyma rezerwę, romantyczka i sceptyczka, odcina się od rodziny i lgnie do niej, lekkomyślna i samodzielna, kupy się to nie trzyma. I dlaczego wszyscy zwracają się do niej per "Magdusiu" i to w takim tonie, jakby to było dziecko specjalnej troski, a nie niezależna 17- latka? Gabryjela- wspaniała, krzepka, miła, wybaczająca, wszystko rozumiejąca, bla, bla, bla- postać święto-dęta do porzygu. I te jej wzniosłe przemyślenia- rzyg do kwadratu. Łusia, dziecko-potworek, infantylne i niewychowane. Józef, odautorsko rycerski, uczciwy, wierny, prawy i sprawiedliwy, a naprawdę buc, cham, prostak, przemocowiec, egoista, dusigrosz i chyba ukryty gej, z tą jego odrazą do wszystkiego, co babskie. Laura zupełnie nielaurowa, zdominowana przez Adama, doświadczona olśnieniem, jak to zawsze matkę krzywdziła..żenuła. Adam budującydom ze śpiewem na ustach oraz meble... Ludzie..! To mnie się zdawało, że on był polonistą, a nie cieślą-stolarzem na pełnym etacie. Ida- chamka, nietaktowna i niezrównoważona. Dmuchawiec, papież Jeżycjady, najlepszy i najmądrzejszy, jak to się więc stało, że Magda tak się na nim nie poznała, że aż dała od niego dyla? Pyziak- facet z kosmosu. Kto przyjeżdża po latach do rodziny i na wstępie jest nadęty, przykry, agresywny i kłótliwy? No ja nie wiem, ale takie rzeczy to chyba tylko w rodzinie pani MM. I to wyznanie, że kochać nie umiał. Sratadrata, bo uwierzę. Zgoda, autorka może kreować rzeczywistość wedle uznania, ale nie powinna jednak pleść bzdur.
Postaci są niekonsekwentne i nieprawdziwe, a wydarzenia irytująco nieprawdopodobne i nieuzasadnione. Bernard rusza z piskiem opon, zamiast wysiąść i wylewnie pożyczyć pomyślności, już nie mówiąc o tym, że niedorzeczna jest cała wyprawa- co to, Aniella nie mogła sobie kupić pantofli? Laura godzi sie na niedorzeczny kostium Mili, prosto z nieba, a raczej z lodówki spada bukiecik groszków, wszędzie ktoś kogoś bije, Dziubowa młóci tyłek 16- latka (!), Józef atakuje za pocałunek, Magda głupio całuje i czyni głupie wyznania, Ignac szuka komórki w zmywarce, Magda karmiąc dwoje dzieci zawala całą kuchnię garami, Ida rzuca słoikiem musztardy i brutalnie zlewa 17- latka zimną wodą, Józef wstawia się za pomocą kremu (WTF??), Dmuchawiec trzyma w domu przez 20 lat czy więcej lat zeszyty skonfiskowane uczniowi na lekcji, Grześ wyczuwa telepatycznie Gabryjelę, Ida drałuje godzinę przez śniegi, zamiast iść na autobus/tramwaj, Józef zamiast iść z prezentem do Janickiej i mieć z głowy, umawia się z nią na Pasterce (?!) w dodatku daje jej starego pendriva zamiast kupić oryginalną płytę, Laura, wybitna śpiewaczka (chłe chłe) porzuca miasto i idzie mieszkać do lasu, Mila znów zapomina rozmrozić cholernego karpia, Ignac znów myli Janusza z Juliuszem (strasznie odgrzewane) etc.
I na koniec: nie podoba mi się nachalne wciskanie polityki. Przykłady: Ignac czyta gazetę z niesmakiem, telewizor robi z mózgu kisielek, taksówkarz mówi o kłamstwie i nienawiści i że w polityce chyba "złe opętało", gdzie się człowiek nie ruszy, tam można dostać po głowie, "policji nie widać", dźwięki basów kojarzą się autorce z pulsem chorego organizmu, a Łusia ustami Wyspiańskiego wzywa śpiące siły, których mnogo, do pobudki. Wypisz wymaluj prezesowe: Obudź się, Polsko. Zatem skoro kraj chyli się ku zagładzie, pani MM poczuła się zobowiązana do wypełnienia misji obudzenia ludzi dobrej woli...No nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.
Sorki, że się tak wyzłośliwiam, ale straciłam półtora dnia na to dzieło!
Żeby nie było, żem wredna: podoba mi się postać Ignasia, bo chociaż też kosmiczny, ale konsekwentny i pozytywny. Podoba mi się wizualna strona „bohaterki”, te jej różki, które zdaje się miały zapowiadać rogata duszę, i bardzo mi się podoba ostatnia ilustracja Ignasia i Magdy.
Szkoda starej Jeżycjady, to se ne wrati... Po nowej książce nie spodziewam się już niczego dobrego i nie kupię. Najprawdopodobniej jednak najbliższa rodzina z braku pomysłów kupi mi ją na Gwiazdkę:)
Obserwuj wątek
    • klawiatura_zablokowana Re: świeżo po lekturze 28.12.12, 12:15
      uhu_hu napisał:

      Jaka jest Magda, to w sumie
      > nie wiem. Co lubi (prócz frytek), czym się interesuje, czym się lubi zajmować,
      > jakie ma cechy?

      Ona tą frytką nastygmatyzowana niemalże. Jakby to była główna cecha charakteru. Ale to wynika właśnie z braku spójnego pomysłu na tę postać. Starsza Jeżycjada miała w sobie to, że każda z głównych bohaterek miała jakąś wiodącą rysę (albo i dwie). Magda takiej nie ma, a te nieszczęsne frytki, które udają rys wiodący postaci, to jest jakaś parodia, psze państwa. Bo co to właściwie znaczy, że ktoś lubi frytki? Co to mówi o człowieku?
      • significado-significante Re: świeżo po lekturze 28.12.12, 12:34
        klawiatura_zablokowana napisała:

        > Ona tą frytką nastygmatyzowana niemalże. Jakby to była główna cecha charakteru.
        > Ale to wynika właśnie z braku spójnego pomysłu na tę postać.

        Zgadzam się w stu procentach. Myślę że autorka wepchnęła jej te frytki na siłę, żeby nadać jakieś w miarę logiczne znaczenie, wymyślonemu przecież już dość dawno, tytułowi książki. McDusia została zatem ale pomysł na samą Magdusię zmienił się pewnie ze sto razy. Myślę, że Magda miała być początkowo takim stękającym potworkiem (w stylu wczesnej Ani Górskiej) z tępym wzrokiem i otłuszczonymi zwojami mózgowymi, który je chipsy przed telewizorem ku zgrozie i omdleniach rodziny siadającej właśnie do wigilijnego barszczu, czy coś w tym stylu. A stała się ... no właśnie... w zasadzie chyba stała się nałożonymi na siebie niekonsekwentnie szkicami kilku różnych potencjalnych postaci. Dlatego też nie ma żadnych charakterystycznych cech i nie można powiedzieć jaka ona właściwie jest.
    • manzanilka Re: świeżo po lekturze 05.01.13, 13:43
      czytam forum od jakiegoś czasu, dotąd się nie odzywałam, więc mówię dzień dobry:)
      w trakcie lektury McDusi najbardziej uderzyło mnie to właśnie, o czym jeszcze w żadnym z wpisów nie przeczytałam (ale może coś przeoczyłam, nie przeryłam całości): polityka. Moją pierwszą uwagą było: MM chyba jest z PiS-u:), co zauważyła także uhu_hu. ale nikt wcześniej o tym nie pisał (albo się nie dokopałam). czy takie jest założenie forum, żeby politycznie nie zahaczać? ale to przekonanie, że się w "Polszcze źle dzieje" to faktycznie jakby z głowy Prezesa wyjęte.
      • dakota77 Re: świeżo po lekturze 05.01.13, 16:49
        Witaj:)

        Te kwestie polityczne zostaly zauwazone i juz sie w jakis watkach swiezo po ukazaniu sie ksiazki pojawily, ale staralysmy sie o nich nie dyskutowac, bo faktycznie, zakladamy tu brak dyskusji o polityce i religii.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka