Dodaj do ulubionych

Laura jest przerażona ślubem

20.01.13, 00:12
Mam coraz silniejsze podejrzenie, że cała histeria Laury związana z kłódką, którą dostała od Ms Trolli (przy okazji, strasznie mnie wkurza maniera nazywania bohaterów idiotycznymi imionami i nazwiskami i udawania, że to fajne), i afera, że miłości nie da się zaklepać (nie mam książki pod ręką, a nie pamiętam cytatu), potem histeria na widok Pyziaka i te wszystkie absurdalne wrzaski o spowiedzi, to po prostu panika przed ślubem z Aaaaaaadddaaaaaameeeeeeem.

Ale nie panika przedślubna, którą przeżywa znaczna część narzeczonych, tylko panika wynikająca z tego, że ma świadomość, że popełnia błąd, dusi się na tę myśl i nie wie jak się z tego wyplątać. A rodzina jej nie wesprze z wiadomych względów.

Przecież gdyby nie komentarz odautorski, to powtarzanie Aaaaaaadaaaaaam bez związku z sytuacją mogłoby być objawem grozy i przerażenia, a nie miłosnego uniesienia.

Pomijam już, że wedle mojej pamięci (mogę się mylić ale tak mi się zakodowało jak czytałam) Laura przyjmuje prezent z wyraźną niechęcią do tego stopnia, że to jest niegrzeczne wobec Ms Trolli.

W ogóle dobre maniery w rodzinie Borejków dawno już odeszły do lamusa ale o tym na forum dyskutowano już wiele razy...
Obserwuj wątek
    • nabakier Re: Laura jest przerażona ślubem 20.01.13, 11:41
      Bp ja wiem....mnie też ta kłódka wydaje się obmierzła. "Co to kurna ma być" - takie bym miała odczucie na miejscu Laury. I chyba bym się nie powstrzymała fałszywą uprzejmością przed wyrażeniem tego.
      De gustibus...?
          • croyance Re: Laura jest przerażona ślubem 11.02.13, 13:44
            Ale mozna zachowac sie uczciwie w inny sposob, np. podziekowac za dobre intencje:
            'kochana Staszko, jestem wzruszona, ze pomyslalas o mnie i wybralas cos specjalnie z mysla o mnie, jest mi bardzo przyjemnie pomyslec, ze tak dobrze nam zyczysz i pamietasz o nas' i tak dalej ...
        • minerwamcg Re: Laura jest przerażona ślubem 19.10.20, 21:54
          Ja bym w takich razach ucieszyła się tak, żeby ofiarodawca też się ucieszył, a zarazem poinformowała, że zwyczaj mnie nie kręci - "ojej, jaka śliczna, i te kluczyki, super, wiesz co, szkoda takiej fajnej kłódki wieszać na moście, a w ogóle to nie lubię tego zwyczaju, nie, nie, zatrzymamy ją sobie, będziemy mieli świetną pamiątkę. Zobacz, Adam, nareszcie mamy na co zamykać szafkę z pamiątkami/furtkę do ogrodu/schowek na nasze ukochane rowery/romantyczny wychodek z różanego drzewa (no dobra, to ostatnie już nie), Trolla, trafiłaś w dziesiątkę. Nie, nie, stanowczo takiej świetnej kłódki szkoda na most, a w ogóle to słyszałam, że tam chodzą złomiarze i kradną".
          • tt-tka Re: Laura jest przerażona ślubem 19.10.20, 23:04
            minerwamcg napisała:

            > Ja bym w takich razach ucieszyła się tak, żeby ofiarodawca też się ucieszył,

            To samo.

            a
            > zarazem poinformowała, że zwyczaj mnie nie kręci

            Chyba ofiarodawcy ta wiedza jest zbedna ?


            - "ojej, jaka śliczna, i te kl
            > uczyki, super, wiesz co, szkoda takiej fajnej kłódki wieszać na moście, a w ogó
            > le to nie lubię tego zwyczaju, nie, nie, zatrzymamy ją sobie, będziemy mieli św
            > ietną pamiątkę. Zobacz, Adam, nareszcie mamy na co zamykać szafkę z pamiątkami/
            > furtkę do ogrodu/schowek na nasze ukochane rowery/romantyczny wychodek z różane
            > go drzewa (no dobra, to ostatnie już nie), Trolla, trafiłaś w dziesiątkę. Nie,
            > nie, stanowczo takiej świetnej kłódki szkoda na most, a w ogóle to słyszałam, ż
            > e tam chodzą złomiarze i kradną".
            >

            Eeee. Trolla bywa raz na kilka lat i to raczej na Rusfelta, jesli juz, watpliwe, by inspekcjonowala okoliczne mosty albo gospodarstwo naszpanstwa. Podzikowalabym ladnie i nie wyjasnialabym nic - bez wzgledu na to, czy klodeczke schowalabym czule na pamiatke, pirzgnela na zlom czy zamykala nia szalecik
      • ananke666 Re: Laura jest przerażona ślubem 20.01.13, 14:48
        Wyznaję, że nie rozumiem. Trolla przywiozła pamiątkę romantycznego, acz moim zdaniem głupiego obyczaju z innego kraju. Nie ma w tym nic obraźliwego, a chyba tylko taki, czyli wybrany z wyraźną intencją zrobienia komuś przykrości lub wprawienia w zakłopotanie prezent usprawiedliwia zachowanie, które opisujesz.
        W innym wypadku należy po prostu przywołać na gębę uśmiech nr 5 i grzecznie podziękować. Inne zachowanie jest dla mnie niezrozumiałe i niedopuszczalne.
    • klawiatura_zablokowana Re: Laura jest przerażona ślubem 20.01.13, 21:41
      Jestem tego samego zdania. Oto moja teoria, naciągana jak fabuła McDusi rzecz jasna ;)

      Cała histeria w łazience wynika z przerażenia ślubem, które w końcu wybucha z całą siłą. Laura chce uciec z borejkowskiego domu, ale wie, że ponieważ nie ma swoich pieniędzy, a rodzina nigdy nie zaakceptuje, by mieszkała sama bez mężczyzny, musi wyjść za mąż. Na dodatek ma już 25 lat, a w borejczadzie to już wiek starczy. Nie zależy jej jednak na Adamie jako takim. Stąd pewna obojętność wobec ślubnych przygotowań. Zrzucenie ich na pana Gruszkę i odsunięcie Gaby jest sprytnym posunięciem sprawiającym, że większość decyzji rozgrywa się poza Laurą i jej otoczeniem. Laurze w istocie niezbyt zależy na samej sukience i fryzurze - kieckę odbiera w ostatniej możliwej chwili, niejako mimochodem, a fryzurę i makijaż robi jej koleżanka, której gust jest powszechnie znany. Laura wie, że Borejki nie będą traktowały ślubu zbyt poważnie (Mila przypuszczalnie nawet się nie uczesze i przyjdzie w znoszonym płaszczu), więc i ona sama nie będzie zbyt długo zmuszona do sztucznych uśmiechów. Wszystko jest zatem mocno na odwal się. I tylko te momenty, gdy ktoś z otoczenia traktuje jej ślub potwornie poważnie, drażnią Laurę - pytania Magdy, sentymentalna kłódka, drogi prezent od Pyziaka, zupełnie nieadekwatny do ślubu branego byle jak. Obecność ojca przypomina jej też nieudane małżeństwo matki. Do świadomości Laury przebija się w końcu poczucie, że popełnia ona ten sam błąd co Gaba, biorąc pospieszny ślub w akcie desperacji. Stąd histeria. Potem jednak się poddaje i pozwala ubrać w starą garsonkę i wieniec z kabelka, bo ostatecznie i tak jej na tym ślubie nie zależy, więc może do niego iść jako parodia panny młodej. Przez resztę książki jakoś się trzyma, robiąc dobrą minę do złej gry, nie chce tylko widzieć Pyziaka, bo wie, że jego widok znowu przywoła demony z jej podświadomości.

      Rzewne pierdy o tym, jak ona się boi nie ślubu, tylko siły swojej miłości, są zasłoną dymną.
    • benedyktanka Re: Laura jest przerażona ślubem 21.01.13, 20:53
      Zainspirowałyście mnie do przyjrzenia się całej sytuacji bliżej (nie ma to jak uważna lektura tekstu :-)) Dla mnie Laura nie tyle jest przerażona ślubem, ile niechętna całej tej tradycyjnej hecy. Stąd dosadnie teatralna suknia oraz fryzura i makijaż od "profesjonalistki", krzyczące wręcz: "chcieliście - proszę bardzo". Przy tym minimum zainteresowania weselem, bo czym się tu interesować.
      Z drugiej strony - ustawiczne owijanie się welonem ma pewne cechy zachowania kompulsywnego. Może Laura jest przerażona - nocą poślubną???
      Notabene zastanawia mnie upodobanie MM do zimowych ślubów. Wydawało mi się, że na zamarznięcie w ślubnych kreacjach i możliwość niedojechania do urzędu/koscioła wystawiają się głównie pary, mające na względzie kwestie podatkowo-kredytowe lub potomstwo w drodze. Ale chyba ani Ida, ani Laura nie brnęły do ślubu przez zaspy z któregoś z tych powodów?
    • floress Re: Laura jest przerażona ślubem 23.01.13, 22:34
      No moim zdaniem jest przerażona. A nawet ma go daleko w nosie, zważywszy na cały ten okołoślubny wątek. Suknia niby ach i och, ale ciągle przy niej marudzi, ma się wrażenie, że po prostu nie chce jej mieć. Odbiera na ostatni moment, choć jest gotowa. Makijaż i fryzurę powierza koleżance, która gustu, wnosząc z opisu odautorskiego, raczej nie ma. Wesele w ogóle jej nie interesuje. Nie chce, żeby ktokolwiek z rodziny się w nie angażował. W końcu daje się ubrać w 50-letni garniturek babci i założyć sobie na głowę wiecheć z obrzępolonymi nożyczkami do paznokci kolcami.
      Czytając to wszystko odniosłam silne wrażenie, że Laurka chce po prostu wydostać się z rodzinnego kołchozu i spod czujnego oka dziadunia i braciszka szpicla.
    • lavanta Re: Laura jest przerażona ślubem 19.03.13, 15:58
      Abstrahując od przerażenia Laury - czy ślub po 1,5 roku znajomości, to jednak nie jest trochę za szybko?
      Wiem, że są pary, które pobierają się po kilku miesiącach i są ze sobą do grobowej deski, ale to tak często chyba jednak nie ma miejsca... Wiem, że zdarza się tak, że bierze się ślub, bo chce się jak najszybciej wydostać z domu. Ale w przypadku Laury MM, przynajmniej świadomie, nie stosuje przecież takiego zabiegu. Laura ma deklaratywnie kochającą, ciepłą rodzinę, która w żaden sposób nie naciska, że jak się ma już 25 lat, to czas wziąć ślub. Skąd więc ten pośpiech?
      Rozumiem, że tradycja katolicka wyklucza zamieszkanie ze sobą przed ślubem, ale tym bardziej, czy para nie powinna się lepiej poznać, być ze sobą dłużej, zanim przysięgnie sobie w kościele, że będą już razem na zawsze? Tym bardziej, że, jak rozumiem, dla wierzącej Laury ślub kościelny ma realny wymiar duchowy i nie traktuje go w sposób "jak się nie uda, to się najwyżej rozwiodę".
      Czy książka, która ma być przewodnikiem dla młodych dziewczyn powinna je zachęcać do wiązania się świętym węzłem małżeńskim zanim jeszcze nawet nie minęło pierwsze zauroczenie?
      • berek_76 Re: Laura jest przerażona ślubem 20.03.13, 23:53
        Lavante, no bez przesady. Mnie to półtora roku nie dziwi - pierwszy slub wzięłam po przeszło 3 latach znajomości, zostałam rzucona po dalszych pięciu i na tym był koniec. Porażka.
        Drugi wzięłam po pół roku znajomości, ale pewna byłam tak mniej więcej na trzecim spotkaniu, a teraz z każdym dniem sie przekonuję, że to była najlepsza decyzja naszego życia.
        Półtora roku to naprawde sporo - pod warunkiem, że ludzie ten czas spędzają na tym, żeby się poznać! I dla mnie tu jest clue - tuż przed ślubem ni diabła nie widać, żeby szanowni zakochani znali sie nawzajem w ogóle. nie wygląda na to, że rozmawiają ze sobą czy cokolwiek - ot, patrzą sobie czule w oczy, w zdychają i wygłaszaja komunały o tym,jaka ich miłość jest niezwykła. To nawet i 10 lat takiego "bycia razem" nic im o sobie nawzajem nie powie.
        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

        You've got to kick a little
        • lavanta Re: Laura jest przerażona ślubem 21.03.13, 10:39
          W tym, co mówisz jest bardzo dużo racji, ale ja również bazuję na własnym doświadczeniu.
          Do ślubu w moim przypadku po niecałym 1,5 roku znajomości na szczęście nie doszło, ale wiem, że to byłaby fatalna pomyłka.
          Nie zrozum mnie źle, nie chcę Cię krytykować, wręcz przeciwnie, szczerze się cieszę, że udało Ci się znaleźć kogoś, z kim jesteś szczęśliwa. Tylko że Laura nie ma praktycznie żadnego doświadczenia w związkach, o Adamie, jak sama zauważyłaś, prawie nic nie wie, obydwoje tkwią jeszcze w tej fazie zauroczenia.
          A chociażby po 3, 5, czy 10 latach ten pierwszy zachwyt mija i można się przekonać, czy jest coś jeszcze ;).
          Chodzi mi po prostu o to, że sama przeszłam przez coś podobnego, jak Laura i ten ślub z samego zauroczenia trochę mnie niepokoi...
      • jontrew Re: Laura jest przerażona ślubem 28.09.20, 12:31
        A to ciekawy wątek, chyba jeszcze nie za bardzo przewałkowany. Skupię się na pannach B., bo o młodszym pokoleniu to w sumie szkoda gadać:P I tak, chronologicznie:
        1. Gaba znała Pyziaka chyba nieźle, znała jego znajomych, widziała go w różnych sytuacjach, przesiadywali razem całymi dniami.
        O Grzesiu tego powiedzieć nie można, randkowali tak, że nawet nikt się nie domyślił.
        2. Ida zna Marka ze studiów i wiele więcej nie wiemy. Ale chyba nie jest to głęboka znajomość.
        3. Nutria i Robert- też za wiele nie wiadomo, ale sam Robrojek jest przyjacielem rodziny, sprawdzonym i w trudnych sytuacjach.
        4. Patrycja i Baltona znali się całe życie, a jako zakochani spędzali ze sobą mnóstwo czasu i robili razem różne rzeczy, mieli wspólnych znajomych i zainteresowania, razem studiowali.
        5. Podobnie do Patrycji miała Pyza.
        6. Laura i Madam złapali złotego nicienia i tyle, rozmów, przeżyć i wspólnych planów brak. Nawet ślubu i wesela nie chce im się razem omówić. Laura wzdycha, Madam buduje jej altankę na środku plantacji i tyle.
        Najmniej rozsądnie, moim zdaniem, wypadają tu Gaba z Grzesiem (oni mogą na pochopnym ślubie stracić najwięcej) oraz Laura. A Wy jak to widzicie?
        • bupu Re: Laura jest przerażona ślubem 28.09.20, 19:35
          jontrew napisała:

          > A to ciekawy wątek, chyba jeszcze nie za bardzo przewałkowany. Skupię się na pa
          > nnach B., bo o młodszym pokoleniu to w sumie szkoda gadać:P I tak, chronologicz
          > nie:
          > 1. Gaba znała Pyziaka chyba nieźle, znała jego znajomych, widziała go w różnych
          > sytuacjach, przesiadywali razem całymi dniami.
          > O Grzesiu tego powiedzieć nie można, randkowali tak, że nawet nikt się nie domy
          > ślił.

          Randkowali tak, że po roku jedno nie miało pojęcia jak wygląda progenitura drugiego. Bliskość tudzież intymność wzajemna aż trzeszczy.

          > 2. Ida zna Marka ze studiów i wiele więcej nie wiemy. Ale chyba nie jest to głę
          > boka znajomość.

          Jeśli wierzyć Ciotce Zgryzotce, Ida i Mareczek pobieżeli do ołtarza po trzech miesiącach znajomości, przy czym Idusia wiedziała, że to ten łón co na wieki już w trakcie konsumpcji pierwszej wspólnej kawy, pierwszego dnia znajomości.

          > 3. Nutria i Robert- też za wiele nie wiadomo, ale sam Robrojek jest przyjaciele
          > m rodziny, sprawdzonym i w trudnych sytuacjach.

          Co nie przeszkadza temu, że przylazł się oświadczać, z kwieciem w garści, kobiecie, której jako dziecku opowiedział bajkę, a potem bodaj raz (RAZ!) rozmawiał z nią porządnie gdy była dorosła. Nutria natomiast, po zaledwie lekkim pogłębieniu tej oszałamiającej znajomości, rzuciła się za Robrojem w najdurniejszy pościg świata, tak jej uczucia na mózg padły.


          > 4. Patrycja i Baltona znali się całe życie, a jako zakochani spędzali ze sobą m
          > nóstwo czasu i robili razem różne rzeczy, mieli wspólnych znajomych i zainteres
          > owania, razem studiowali.

          Z zastrzeżeniem: Pulpet nie poszedł na leśnictwo z miłości do lasów, tylko z miłości do Baltony.

          > 5. Podobnie do Patrycji miała Pyza.

          Wcale nie podobnie, bo zaręczyła się z Frycem, dotąd pełniącym rolę dość odległego szkolnego kolegi, po jednym dniu rowerowej przejażdżki, uwieńczonej moknięciem w stogu. Potem zaś grzecznie kontentowała się byciem dla Fryca przedmiotem użytkowym, do odstawienia na półkę gdy czas użytkowania minął. Wspólnych zainteresowań zaś nie mieli wcale, bo ta ameba z miedzianą grzywką takowych nie posiada. No, może poza prasowaniem ubranek niemowlęcych, ale to z kolei niezbyt jara Robofryca.


          > 6. Laura i Madam złapali złotego nicienia i tyle, rozmów, przeżyć i wspólnych p
          > lanów brak. Nawet ślubu i wesela nie chce im się razem omówić. Laura wzdycha, M
          > adam buduje jej altankę na środku plantacji i tyle.

          I ona ma tam mieć wszystko oraz ma być szczęśliwa, bo Jadam tak kazał. Spocznijcie, Tygrys, możecie odmaszerować.

          > Najmniej rozsądnie, moim zdaniem, wypadają tu Gaba z Grzesiem (oni mogą na poch
          > opnym ślubie stracić najwięcej) oraz Laura. A Wy jak to widzicie?

          Nie mogę nie dorzucić do pęczku dueciku Józwa Jaskiniowiec i Hoża Dorcia. Jeden rzut oka w oczy... znaczy ten, jedno spojrzenie w oczy jak okna, domyte, wróć, jasne i wogle, i już wiadomo, że ślub nastąpi, a do zaręczyn zbędne są słowa. Parę lat później, tuż przed ślubem, państwo młode dalej ze sobą nie rozmawiają, tylko patrzą se w oczy, chociaż właśnie remontują sobie gniazdko, a Buk z Dębem mi świadkiem że nie da się tego zrobić bez rzetelnej wymiany zdań. Może nie jest to decyzja pospieszna w sensie czasowym, ten ślub, ale coś mi się widzi, że oni całkiem tak samo się nie znają wzajemnie w chwili ślubu, jak się nie znali w WdO.
          • tt-tka Re: Laura jest przerażona ślubem 20.10.20, 15:00
            itsjustemichelle1 napisał(a):

            > Ida akurat wzięła ślub zaraz po zaręczynach, które miały miejsce od pierwszego
            > spotkania całe trzy miesiące (Ida Sierpniowa)


            Eeee... w IS Ida jest akurat po podstawowce i na pewno sie nie zareczala :)

            a z Mareczkiem to kloci sie wersja z Noelki/Pulpecji z wersja z Feblika (a moze Wnuczki ? nie rozrozniam tych dwoch pozycji)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka